Strona główna Kalendarz Motorsportu O Robercie Kubicy Filmy Kontakt Wyjazdy na F1

środa, 5 grudnia 2018

Williams o ograniczeniach - na zakończenie dyskusji [Aktualizacja]

Tuż po ogłoszeniu Roberta Kubicy w Williamsie, pojawiły się dwie bardzo ważne wypowiedzi na temat "wątpliwości" niektórych osób, dotyczących ograniczeń Roberta Kubicy. I choć wiem, że wielu z Was czytało już te słowa, to chcę je przypomnieć - niejako na zakończenie dyskusji w tym temacie.

Pierwsza z wypowiedzi dotyczy Paddy Lowe`a, dyrektora technicznego Williamsa, który rozmawiał z Cezarym Gutowskim z Przeglądu Sportowego. Lowe bronił ubiegłorocznego wyboru Sergeya Sirotkina, a jednocześnie mówi o wyborze ekipy na 2019 rok.

"[...] przeszliśmy przez uważny proces oceny i zdecydowaliśmy się na Siergieja. To był absolutnie dobry wybór. Sądzę, że w czasie tego procesu Robert nie był w stanie pokazać się z najlepszej strony. To było rozczarowujące dla niego przez cały sezon. 12 miesięcy później wiedzieliśmy lepiej, na co zwracać uwagę. Poznaliśmy go, zobaczyliśmy, jak może być pomocny i jakie ma możliwości. To przyczyniło się do decyzji, którą podjęliśmy" - powiedział Lowe.

Zapytany o ograniczenia Roberta i wątpliwości z nimi związane, Lowe odpowiada: "Inni ludzie mogą tak na to patrzeć. My nie. Oczywiście jest to coś, co musieliśmy wziąć pod uwagę przy wyborze, bo nie możesz udawać, że nie ma takiej kwestii czy też nie może być to potencjalny problem. Ale podjęliśmy decyzję i jesteśmy przekonani, że Robert to najwyższa półka i że jest absolutnie gotowy, by wrócić do F1. Ja nawet już to tym nie myślę. To nie jest żaden czynnik. Robert jest naszym kierowcą, jest w stu procentach kompetentny i oddany sprawie. Może ludzie z zewnątrz będą to podnosić, ale gdy we wtorek Robert wsiądzie do samochodu, u nas nikt nawet o tym nie pomyśli".

Cały wywiad z Paddy Lowe`m przeczytacie TUTAJ.

Jeszcze ważniejszej wypowiedzi w mojej ocenie udzielił Rob Smedley, który odchodzi z Williamsa po sezonie 2018.


"Jedną z rzeczy jaką często słyszałem było pytanie czy będę tęsknił za Felipe. Nie, nie bardzo. On jest jedną z tych osób, które mogę nazwać kumplem i nigdy nie zniknie z mojej książki telefonicznej. Tęsknię jednak za nim podczas weekendów wyścigowych. Co często zaskakuje innych, jestem osobą ceniąca swoje życie prywatne, nie mam facebookowych kumpli, mam za to prawdziwych kumpli. Jeśli jesteś jednym z nich, to nim jesteś. Nie mam ich wielu, zatem mieć Felipe podczas weekendu F1 było bardzo dobre. Miałem kogoś z kim mogłem pogadać i napić się herbaty w czasie tego całego chaosu Formuły 1. Nie mogłem też do końca tego zrobić z obecną dwójką, ze względu na różnice wieku i idące za tym różnice. Ale mając kogoś takiego jak Robert... kogoś tak doświadczonego, kogoś kto wie tyle o formule 1 i jest po prostu prawdziwy...

To co w nim kocham to to, ze jak Felipe, jedyne co chce robić, to się ścigać. On żyje i oddycha formuła 1 i wyścigami. To ich (RK i Felipe) główna motywacja do tego, by się rano obudzić. I posiadanie kogoś takiego jak On, by móc porozmawiać.... Dla mnie to jak koło ratunkowe, ogromna pomoc. Sprawiał, że te wyścigi były przyjemnością.

On zasługuje na tę szansę. Miał ogromnego pecha, ale to nie jest facet, który bazuje na farcie czy ślepym losie. On podjął decyzję o powrocie kilka lat temu i zrobił to - jest tutaj. Życzę mu wszystkiego najlepszego i desperacko chcę, aby to wszystko zadziałało.

Ludzie mówią o jego stanie, wielu pyta jakim cudem on jest w stanie prowadzić bolid... Wiesz, jestem katolikiem, mam dużą wiarę także w to, że Bóg jest w stanie robić rzeczy, których my nie rozumiemy. I to jest jedna z tych rzeczy.

Smedley otrzymał również pytanie: "Kierowca posiada 5 głównych punktów podparcia podczas jazdy: dwie ręce, dwie stopy i pupa. On straci 20% tego. Albo i nie stracił?" Odpowiedział na nie następująco: "Tak należałoby na to spojrzeć. Ale tylko w momencie gdy nie widziałeś tego co my, jako inżynierowie. Nawet jeśli bardzo chcesz w to wierzyć to wątpisz i ja też wątpiłem. Ale po czasie zobaczyłem ze to działa i nie wiem dlaczego. Po prostu działa (śmiech). Życzę mu wszystkiego najlepszego zwłaszcza dlatego że F1 tak bardzo się zmieniła od czasu kiedy on tu był. Ale to wymaga tylko ponownego przyzwyczajenia. A on robi to bardzo szybko".

Za tłumaczenie wypowiedzi Roba Smedley`a dziękuję Jackowi Glińskiemu.

Aktualizacja



Brak komentarzy: