Strona główna Kalendarz Motorsportu O Robercie Kubicy Filmy Kontakt English version

piątek, 2 listopada 2018

Dwa warianty: Dobry i lepszy

Robert Kubica Williams F1
Przed nami decydujące dni. Tak naprawdę w każdej chwili możemy doczekać się wyjaśnienia przyszłości Roberta Kubicy. Wygląda na to, że w grze są dwa warianty - każdy zapewnia związek z Formułą 1 i każdy zapewnia ściganie się. Pytanie tylko, na który będzie musiał zdecydować się Robert Kubica i czy w przypadku tego mniej optymistycznego, będzie to definitywne niepowodzenie, czy jedynie czasowe.


To nie koniec


Różne można usłyszeć zakulisowe głosy, ale mniej pojawia się tych, że w Williamsie jeszcze "będzie dobrze". Są tacy, którzy nie widzą już szansy na jazdę Kubicy w 2019 roku w F1. Ja do nich nie należę. Robert powiedział, że już jest po terminie, a nadal nie ma odpowiedzi od Williamsa. Nie chce mi się wierzyć, że ekipa z Grove może aż tak nie szanować swojego kierowcy, by nie powiedzieć mu o tym, że nie ma szans na angaż w 2019 roku. Jeżeli nie odmówili Robertowi, to znaczy, że cały czas rozważają jego kandydaturę.

Williams ponownie urządza licytację na swoje miejsce. Coś, co było dość obce Formule 1 dotychczas. Jeżeli pojawiał się pay driver, to szczegóły były znane od dłuższego czasu, a sponsor dogadany z ekipą by wszystko nie wyglądało jak branie przypadkowych firm, byle miały kasę.

Liczy się w tym konkursie ofert każdy kto ma/może mieć SuperLicencję i ściągnie dużych sponsorów. Sergey Sirotkin, Esteban Ocon, Esteban Gutierrez, a teraz nawet Nick de Vries, czwarty zawodnik Formuły 2. Operowanie kwotami, które podaja media, nie ma sensu, bo zazwyczaj w takich sprawach nie poznajemy szczegółów. Mówienie zatem, ze ten dysponuje taką kwotą, a ten taką, może być bardzo zgubne. I po tym, jak Williams w ubiegłym roku zatrudnił Sirotkina, teraz nikogo wykluczyć nie można, choć wzięcie Gutierreza czy de Vriesa byłoby mocnym absurdem.

Opcje


Robert Kubica ma już wszystko ułożone w głowie, co sam potwierdził. Wygląda na to, że możliwe do realizacji są dwa scenariusze. W pierwszym Robert dostaje angaż w Williamsie i jeździ w 2019 roku. Ten jednak nieco oddala się, tak przynajmniej wynika z nieoficjalnych informacji. Oddalanie nie ma jednak związku z ewentualnym brakiem sponsoringu dla Roberta. Źródła na miejscu sugerują, że pieniądze czekają na Kubicę.


Druga opcja to starty w innej serii, połączone z rolą kierowcy symulatora Ferrari. Jaka to może być seria? Nie wiem, ale nie będę zdziwiony jeżeli nie będą to medialne ostatnio Formuła E czy WEC. Blancpain GT Series na przykład to biorąc pod uwagę obowiązki w Ferrari bardzo dobra seria. Wszystkie wyścigi (12 rund) odbywają się w Europie, dość "blisko" Maranello. Opcja pracy z Ferrari staje się obecnie coraz bardziej realna. I nie będę rozwijał tu tematu, czy daje ona szanse na pełny powrót do Formuły 1 w roku na przykład 2020. Po pierwsze trzeba nieco dać na wstrzymanie w tym temacie, a po drugie, jeżeli spełni się "ślad ferraryjski" to dyskusje na ten temat rozpoczną się od razu i będą trwały przez cały sezon.

Reasumując - Robert będzie miał w sezonie 2019 związki z Formułą 1 i wiele wskazuje na to, że będzie się ścigał. I to są duże pozytywy.

Dawna miłość


Gdy Robert Kubica zaczynał swój powrót do Formuły 1, sam mówił, że nie chce wracać do Formuły 1 by nabijać cyferki. Chce mieć konkretny cel i pokazać, na co go stać. Niestety, Robert szybko dowiedział się, o co chodzi w obecnej Formule 1. I musiał zrewidować te plany. Celem stał się powrót sam w sobie, dzięki któremu będzie możliwe otrzymanie szansy na coś więcej. W pewnym momencie stał się to również punkt honoru - wrócić do dzisiejszej Formuły 1 w tym wieku, bez układów, bez ogromnego budżetu. Zespół, w którym Robert Kubica pracuje w tym roku sprawy nie ułatwia.

Wciąż żyjemy marzeniem odzyskania tego, co odebrał los. Choćby na chwilę. To tak, jak znalezienie jakiejś zgubionej rzeczy, którą będziemy cieszyć się chwilę, bo szybko zdamy sobie sprawę z tego, że nie jest ona już tak atrakcyjna jak kilka lat temu. Ale mimo to szukaliśmy jej i wyobrażaliśmy sobie, jak wspaniale będzie gdy ją znajdziemy. Analogii możnaby tu również szukać w utraconej dawnej miłości, którą zapamiętaliśmy jako piękną i mądrą kobietę, a którą życie nieco zmieniło... Ale przez lata żyliśmy marzeniem, że kiedyś jednak będziemy razem.

Formuła 1 zmieniła się, szanse na mistrzostwo świata ma w niej obecnie 2 kierowców, szanse na podium w generalce czterech, a na w pojedynczym wyścigu sześciu. Rządzą pieniądze i układy, przede wszystkim przy zatrudnianiu kierowców. Szaleństwo transferowe, jakie mieliśmy w tym roku pokazało, jak dziwna jest ta sieć układów. To nie ta F1, z której Robert odchodził. To Formuła 1, z której odchodzi jeden z najlepszych kierowców świata, kierowca, który byłby partnerem Kubicy w Ferrari, a który teraz nie widzi już dla siebie perspektyw w F1.

I nie, nie chcę powyższym napisać, że ewentualny brak powrotu w 2019 roku w roli kierowcy wyścigowego nie będzie smutny, że nie będę czuł się zawiedziony. Będę i to cholernie. Bardzo. Bo Formuła 1 to najbardziej prestiżowa kategoria motorsportu. To najszybsze auta, wymagające najwięcej od kierowców. Największy ogór jeżdżący w Formule 1 będzie i tak bardziej poważany i uznawany za lepszego kierowcę niż mistrz jakiejkolwiek innej serii. Bo TEORETYCZNIE Formuła 1 skupia najlepszych kierowców świata. Ale są fakty, które nieco osłabią to ewentualne niepowodzenie.

Brak komentarzy: