Strona główna Kalendarz Motorsportu O Robercie Kubicy Filmy Kontakt English version

piątek, 4 sierpnia 2017

Rowland: Jestem drugi po Kubicy

Oliver Rowland otwarcie przyznaje, że jest drugim kierowcą w kolejce do fotela wyścigowego zespołu Renault w przyszłym sezonie jeżeli chodzi o wsparcie "świata". Pierwszy jest Robert Kubica. Rowland miał okazję rozmawiać ze swoim kolegą z F2, Nicholasem Latifi, który testował dzień przed Robertem.

Rowland rozmawiał z portalem f1i.com. Zawodnik ten jeszcze niedawno skarżył się, że Robert Kubica dostaje więcej szans od niego. Dzięki temu już jutro będzie na torze Assen testował bolid Formuły 1.

"Mój kolega z F2, Nicholas Latifi, testował na Węgrzech więc mam trochę informacji prosto od niego. Poszło mu dobrze i jest on wyznacznikiem dla Renault aby porównać mnie do niego i jego do Roberta Kubicy. Nigdy jednak nie wiadomo wiele po tych testach. Zespoły jeżdżą z dużą ilością paliwa i nie wiadomo, jak ustawiają silniki. Z zewnątrz jest ciężko ocenić, co się dzieje" - powiedział Rowland.


"Robert przybył z ogromnym wsparciem i wszyscy chcieliby go widzieć z powrotem w Formule 1 i czyni to moją sytuację nieco trudniejszą, kiedy to on jest na pierwszym planie. Jeżeli chodzi o dwóch innych kandydatów, to Nicholas jest moim partnerem w F2 więc jest tu bezpośrednie porównanie. Jeżeli będzie w stanie mnie pokonać, to on powinien dostać fotel w F1. Sirotkin jeździł w GP2 w ubiegłym roku i ukończył ją na trzecim miejscu, ale wydaje mi się, że robię trochę lepszą robotę od niego. Byłem jego partnerem w 2014 roku w World Series by Renault i pokonałem go".


"Widzę siebie, jako tego, który nie ma największego wsparcia ze świata, ale jestem drugi po Robercie z tej perspektywy. Szanuję go za to, co robił wcześniej i byłoby miło widzieć go tam, gdyby nie to, że również walczę o to miejsce" - zakończył Rowland.

Źródło: F1i.com

Strona powrotroberta.blogspot.com jest na facebooku oraz Twitterze! Dołącz do osób ją lubiących i bądź na bieżąco!

Więcej o całej F1 na MC Formula i onestopstrategy.com

Brak komentarzy: