Strona główna Kalendarz Motorsportu O Robercie Kubicy Filmy Kontakt English version
Go Pro - Kamery i Akcesoria.

czwartek, 16 lutego 2017

WEC – wprowadzenie i historia

fot. fiawec
No dobra - ręka w górę, kto do tej pory śledził WEC. Nie chodzi mi o czytanie newsów czy oglądanie skrótów. Bez bicia przyznaję się, że ja nawet tego nie robiłam. Nigdy nie fascynowały mnie długodystansowe wyścigi. Do 2014 roku chętnie oglądałam F1, ale niestety dźwięk silnika przypominający weekendowe odgłosy na osiedlu domków jednorodzinnych skutecznie zniechęcił mnie do królowej motosportu. DTM również nie zdobył mojego serca. Być może, tak jak było to w przypadku rajdów, będę musiała wybrać się na któryś z weekendów osobiście, by zrozumieć, o co tak naprawdę w tym chodzi. Do tego czasu jednak postaram się zgłębić wiedzę teoretyczną na temat tej serii oraz będę próbowała przekonać samą siebie, że może z czasem i do niej poczuję miętę.


Zacznijmy od rzeczy podstawowej – co kryje się pod skrótem WEC? WEC to nic innego niż wyścigi długodystansowe. Być może niewielu z Was wie, że World Endurance Championship jest dość nową serią, powstałą w 2012r., po przekształceniu z World Sportcar Championship. Od 1953 roku, WSC (jej nazwy zmieniały się co kilka, kilkanaście lat) była, obok F1, jedną z dwóch najważniejszych serii wyścigowych, odbywających się pod flagą FIA. Początkowo skupiała w sobie najważniejsze wydarzenia ze świata motosportu, które odbywały się w Europie i północnej Ameryce.

W wyścigach udział brali m. in. kierowcy F1, natomiast większość ze startujących stanowili prywaciarze, tzw. gentelman drivers. Jeśli chodzi o fabryki, to zebrała się cała śmietanka inżynierii świata sportów motorowych – od Ferrari, Maserati, Mercedes-Benz, po Porsche czy Aston Martin. We wczesnej fazie podział serii obejmował tylko dwie kategorie – Sports Car i GT, z czasem jednak weszły również podziały ze względu na pojemność silnika. Po wielu latach rozwoju, technologicznie, wyścigi długodystansowe stały na bardzo wysokim poziomie, lecz wiązało się to oczywiście z ogromnymi kosztami. Największe fabryki wycofały się, a mniejsze ze względu na ciągle rosnące zaangażowanie finansowe nie były w stanie udźwignąć budżetowo startów. I tak oto w 1993 roku sezon został odwołany jeszcze przed pierwszym wyścigiem.




W 1994 r. seria powróciła w USA w bardzo okrojonej wersji. W przeciągu kilku lat wyścigi długodystansowe przepoczwarzały się wielokrotnie, praktycznie znikając z Europy. Automobile Club de l'Ouest (ACO) miała właściwie wyłączność jeśli chodzi o prototypy, tworząc słynne American Le Mans Series i europejskie Le Mans Series. FIA w 2010 roku, widząc lukę w seriach wyścigowych, postanowiła nadać kategorię mistrzostw świata serii GT. ACO nie pozostając dłużną, w tym samym roku, powołała do życia Intercontinental Le Mans Cup. Po zaledwie dwóch latach „rywalizowania” przez obie federacje, w 2012 roku osiągnięto porozumienie, na mocy którego powstało WEC. Na nową serię złożyło się wiele elementów z ILMC oraz GT, m. in. dlatego w kalendarzu pojawił się 24 Hours of Le Mans.

Obecnie w ramach WEC rywalizują ze sobą zespoły w kategoriach LMP1, LMP2, LMGTE PRO oraz LMGTE AM. Nas oczywiście najbardziej interesuje LMP1, gdyż to właśnie w tej kategorii będzie rywalizował w tym sezonie Robert Kubica. W sezonie 2017 w LMP1, po sensacyjnym odejściu ze stawki Audi, wystartuje jedynie 6 samochodów (w pierwszym wyścigu będzie ich zaledwie pięć, trzecia Toyota pojawi się dopiero podczas weekendu w SPA) – dwa auta wystawi Porsche, trzy Toyota oraz jeden (CLM P1/01) zespół BYKOLLES, w którym zasiądzie właśnie Robert.

Każdy, kto zadał sobie choć trochę trudu, zauważył już pewnie, że auto teamu BYKOLLES odstaje technicznie od reszty stawki. Sam Robert oraz jego partner z zespołu, Oliver Webb, potwierdzają, że najbliższy sezon zostanie poświęcony na „pracę nad autem oraz wprowadzanie ważnych poprawek”.

Generalnie auta LMP1 możemy podzielić na Le Mans Prototype Hybrid z systemem odzyskiwania energii (ERS) oraz na Le Mans Prototype bez ERS, które są zarezerwowane tylko dla prywatnych teamów. Kryterium „prywaciarza” polega na tym, że jedynym elementem, który zespół może kupić od „fabryki” jest silnik oraz „usługi” z nim powiązane. Zabronione jest korzystanie z fabrycznego podwozia oraz wszystkich systemów, wliczając w to kontrolę trakcji. W ramach konstrukcji LMP1 teamy mają sporą swobodę. Muszą się kierować jedynie ogólnymi wytycznymi:
•    silnik czterosuwowy, tłokowy
•    pojemność skokowa dowolna dla LMP1 Hybrid
•    pojemność skokowa dla LMP1 nie może przekroczyć 5500cm3
•    minimalna waga dla LMP1 Hybrid to 875 kg, dla LMP1 855 kg
•    wymiary:
- rozstaw osi dowolny, zgodny z warunkami homologacji
- długość całkowita: max 4650 mm
- szerokość całkowita: min 1800 mm, max 1900 mm
- elementy nadwozia wystające poza oś: przód 1000 mm, tył 750 mm
•    pojemność baku: Benzyna 62,5 litra z ERS,  67.4 litra bez ERS;
    Diesel 49,9 litra z ERS, 53,7 litra bez ERS

Limit silników na cały sezon dla aut LMP1 Hybrid to 5 sztuk, natomiast nowe zespoły mogą liczyć na taryfę ulgową – mają do dyspozycji 7 silników na każdy zgłoszony samochód. Dla kierowców pojawiających się na wybranych wyścigach limitem są dwa silniki, obejmujące cały weekend.
Sprawa opon wygląda następująco (poza 24h of Le Mans):



Komplet opon
Pojedyncze opony
WEC 6-Godzinny
Trening
Kwalifikacje + Wyścig
W każdej chwili podczas weekendu
LMP1
4
6*
2
LMP2
3
4
2
LMGTE Pro
4
6
2
LMGTE Am
4
6
2

W tym sezonie będziemy emocjonować się występami jedynego Polaka w WEC podczas dziewięciu weekendów:

To by było na tyle, jeśli chodzi o podstawowe informacje na temat WEC. W kolejnym wpisie zagłębimy się trochę w regulamin długodystansówek, gdyż, przynajmniej dla mnie, jest w nim kilka ciekawostek. Potraktujcie ten post jako typowo informacyjny – nie chciałam tu mieszać moich osobistych dywagacji na temat wyboru przez Roberta serii czy zespołu - na to przyjdzie jeszcze czas.

Strona powrotroberta.blogspot.com jest na facebooku oraz Twitterze! Dołącz do osób ją lubiących i bądź na bieżąco!

Więcej o całej F1 na MC Formula i onestopstrategy.com

Brak komentarzy: