Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

wtorek, 19 stycznia 2016

3 lata w WRC

Za Robertem Kubicą 3 poważne sezony w rajdach na najwyższym poziomie. Opinie o jego startach były od samego początku bardzo skrajne. Jedni dostrzegali potencjał przyszłego mistrza świata, inni śmiali się z jego niepowodzeń. Niestety, mimo ogromnych postępów, jakie Polakowi udało się zrobić, jego sytuacja przed sezonem 2016 w rajdach jest powiedzmy to wprost - kiepska.


Postępy sportowe


Z pewnością Polakowi udało się osiągnąć jeden z jego głównych celów, czyli włączenie się do ścisłej czołówki zawodników startujących w WRC. Kiedy w 2014 roku po pierwszych 2 odcinkach Rajdu Monte Carlo Kubica prowadził z półminutową przewagą, wszyscy przecierali oczy ze zdumienia. Półtora roku później, kiedy RK prowadził w Rajdzie Katalonii, sytuacja była już „normalna” i nikogo nie dziwiła. Można by żonglować tutaj statystykami, porównywać go do innych zawodników, ale to raczej niczego nowego nie wniesie. Należy sobie zdać sprawę, że żadnemu innemu kierowcy z Polski nigdy nie udało się nawet zbliżyć do tempa pozwalającego wygrywać odcinki w WRC, a co dopiero prowadzić w rajdzie. Z pewnością Kubica zapisał się w historii polskiego motorsportu i nawet gdyby okazało się, że w WRC startował będzie już tylko okazjonalnie lub w ogóle, to nikt odniesionych sukcesów mu nie będzie w stanie odebrać.

Postępów zdrowotnych mniej


Tematem tabu jest stan zdrowia RK. A ten pozostaje na bardzo zbliżonym poziomie jak w sezonie 2013, kiedy Robert wrócił do regularnego jeżdżenia. Czyli niezbyt dobrym. Robert od samego początku mówił, że każdy rajd i każde pokonane kilometry oesowe to nauka. A nauczyć się trzeba było jeździć w taki sposób, by unikać sytuacji, w których sprawności tej prawej ręki po prostu zabraknie. Nie jest to znaczący problem, kiedy jedziemy cywilnym samochodem po zwykłej drodze. Ale kiedy chce się konkurować z zawodnikami pokroju Ogiera, Sordo, Neuville czy Latvali, wówczas każde odpuszczenie w zakręcie, czy na hamowaniu, odbije się straconymi sekundami na mecie odcinka. Jeżeli Robert wygrywa odcinek, to znaczy, że poza miejscami, gdzie musiał „ująć” ze względu na fizyczne ograniczenia, musiał w pozostałych „iść bombą” jeszcze bardziej niż pozostali. W rajdach nie ma paraolimpiady, nie ma taryfy ulgowej. A tempo RK pozwala w ogóle zapomnieć o tym, że jest człowiekiem niepełnosprawnym. Gdyby chociaż RK miał do dyspozycji idealnie przygotowane Polo WRC, wokół którego skacze i biega 20 ludzi, a cały zespół liczy grubo ponad 100 osób... Kampania Kubicy w 2015 roku wyglądała skromnie i maksymalnie dużo środków przeznaczono na rozwój kierowcy. Wszystko z nadzieją, że się odpłaci się to angażem w „fabryce” na 2016 rok.

Kryzys całych mistrzostw


Nie jest tajemnicą, że rajdowe MŚ są w kryzysie. Nijak mają się dzisiejsze rajdy do tych z początku XXI wieku, gdzie 7 ekip fabrycznych wystawiało po 3 samochody. Sytuację dodatkowo skomplikowało ograniczenie programu przez Citroena, a Toyota wbrew przypuszczeniom, nie zamierza być aktywna w 2016. Volkswagen wzorem Citroena w latach ich dominacji, nie udostępnia swoich samochodów prywatnym zawodnikom, więc o Polo WRC zawodnicy mogą jedynie pomarzyć. Dla M-Sportu udział w MŚ producentów jest bardziej sprawą prestiżu niż mistrzowskich ambicji. Obecne WRC miały być tańsze niż 2-litrowe auta sprzed 2011 roku, ale jak zawsze, z upływem lat, koszty bycia konkurencyjnym rosną. Niestety, od Roberta oczekiwano rzeczy niemożliwych i nikogo nie powinno dziwić, że RK nie bił się o tytuł w sezonie 2015, będąc niedoinwestowanym prywaciarzem. Tym bardziej warto docenić, co Kubica osiągał w drugiej połowie zeszłego sezonu, szczególnie że z kilku potencjalnie świetnych wyników odarł go po prostu niefart. To wszystko nie zmienia faktu, że żadnego wolnego miejsca w fabryce nie ma i nie zanosi się, by którakolwiek z opcji się nagle mogła pojawić. Jedyne na co w tej kwestii można liczyć, to kontuzja lub ciąg katastrofalnych wyników któregoś z podstawowych kierowców innych ekip.

Marketingowa szkoła Berniego


Wielu ludzi narzeka, że Kubica nie wykorzystuje swojego potencjału marketingowego, szczególnie w Internecie. Cóż - RK pochodzi ze świata poważnego sportu i biznesu, jakim jest F1. Można narzekać, że ta kwestia jest zaniedbywana przez Kubicę, ale prawda jest taka, że Internet pieniędzy nie dostarczy. Aktywność w Internecie to częściej wynik zobowiązań sponsorskich niż źródło pozyskiwania tychże sponsorów. Prawdziwa kasa ciągle pozostaje przy telewizji i dużym biznesie, a nie przy lajkach na Facebooku. Stąd takie, a nie inne podejście RK do social media. Podobne podejście od dawna przedstawia Bernie Ecclestone i choć jego widowisko straciło na jakości, to mimo wszystko zarobki samej Formuły 1 i wszystkiego wokół niej pozostają na niebotycznym poziomie. Nie spodziewałbym się zatem niczego innego jak dalsze „niezbędne minimum” informacji od Kubicy w sieci.

Co nas czeka?


Jedyną opcją, którą osobiście w chwili obecnej wykluczam, jest powrót do F1. Ten zdaje się być po prostu zbyt wymagający fizycznie, by Robert mógł temu sprostać. Pozostałe opcje pozostają otwarte. Wszyscy liczymy, że dobry wynik w Rajdzie Monte Carlo ułatwi dalsze negocjacje i mimo wszystko Kubica będzie miał szansę udowodnić swoją wartość w WRC przed sezonem 2017, kiedy pojawią się co najmniej 3 fabryczne posady w Citroenie i Toyocie. Nie należy w żadnym wypadku uważać go za zbyt starego na cokolwiek, bo Kris Meeke jest od niego starszy o 5 lat, a Sebastien Loeb swój ostatni tytuł wywalczył w wieku 38 lat. Rajdy i oesy wygrywał ciągle nawet rok i 2 lata później. Na emeryturę raczej się zatem przez najbliższe 10 lat nie wybiera, a jeśli podejmie się jakiegoś ścigania, to z pewnością będzie dostarczał kibicom mnóstwa sportowych emocji.

Strona powrotroberta.blogspot.com jest na facebooku oraz Twitterze! Dołącz do osób ją lubiących i bądź na bieżąco!

Więcej o całej F1 na MC Formula i onestopstrategy.com

Brak komentarzy: