Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

środa, 26 sierpnia 2015

Zdolność kredytowa

fot. Aleksandra Wrońska
Gdybym był szefem banku i po kredyt przyszedłby bardzo utalentowany przedsiębiorca, z ogromnymi sukcesami na koncie, któremu powinęła się jednak kiedyś noga, ale teraz wraca z nowym, wielkim projektem, to byłbym zdecydowanie bardziej skłonny udzielić mu kredytu niż właścicielowi warzywniaka (nic im nie urągając), który potrzebuje pieniędzy na nowego dostawczaka. I to nawet mimo faktu, że właściciel warzywniaka chce 10 razy mniej niż ów rekin biznesu.

Niemcy


Jak było w Rajdzie Niemiec, każdy widział. Robert Kubica tym razem zapłacił frycowe za niezbyt dobre ustawienie auta podczas testów oraz za awarię silnika przed startem. Można gdybać, co byłoby, gdyby nie kara, ale chyba już za dużo tego gdybania w ostatnich miesiącach. Momentami było dobre tempo, ale niestety wpadek nic nie przykryje - one również były. Dlatego dzisiejsze podsumowanie będzie trochę inne.

Jak jest


Robert Kubica jest w trakcie drugiego sezonu słabszych startów. Jeszcze 2 lata temu wydawało się, że będzie błyszczał, będzie gwiazdą motorsportu, która może dojść na szczyty dyscypliny, w której startuje.

Teraz jednak sporo osób w niego zwątpiło - nie jeździ topowym autem, nie osiąga sukcesów, stawia duże wymagania. Wydaje się, że jego kariera może utknąć w martwym punkcie. Oczywiście, zdarzają się niezłe występy, ale nie jest ich tak dużo, jak wszyscy oczekiwali gdy tu przychodził, a on sam zdaje się tracić zapał i z niepokojem szuka nowych rozwiązań, nie mając przy tym dużych funduszy. Jak zwykle zdany jest głównie na siebie.

Myślicie, że opisuję obecną sytuację Roberta Kubicy? Błąd. Powyższy opis to przedstawienie drugiej połowy 2004 roku i położenia Roberta po dwóch nie najlepszych sezonach w Formule 3.

A po co to opisuję? Aby przypomnieć, co było potem. Kubica decyduje się na przejście do nowo-powstającej serii - bez renomy, bez wielkich twarzy, jedynie z potężnym sponsorem i intrygującą nagrodą - testami bolidem F1. W 2006 roku jest już kierowcą testowym F1, a pod jego koniec zostaje pierwszym kierowcą. Wszyscy wiedzą co było potem.

Robert nie po raz pierwszy staje dziś (to dzisiejsze dziś) w obliczu trudnej sytuacji w swojej karierze. Ale poprzednie doświadczenia sprawiają, że trzeba wierzyć w to, że po raz kolejny mu się uda, że znów znajdzie rozwiązanie, które otworzy mu drogę na szczyt.

Oczywiście, można powiedzieć, że sytuacja jest inna, bo w rajdach Kubica jest nowicjuszem, a w wyścigach był "profesorem", któremu potrzeba było jedynie dobrego bolidu i trochę szczęścia i przez to wtedy droga do sukcesu była krótsza.

Ale jest też druga strona faktu, że Kubica jest w nowym sporcie - cały czas jest na etapie nauki. O ile w 2004 roku był już w miarę ukształtowanym kierowcą wyścigowym, to teraz w rajdach nadal jest w "gimnazjum". A i tak jeździ na konkursy przedmiotowe ze studentami najlepszych uczelni.

Kariera Kubicy do wypadku w 2011 roku to nie usłana różami autostrada z logiem wielkiego sponsora na plecach (tak tak, odnoszę się do większości kierowców F1) ale ciągła walka, ciągły zapie*dól i wdrapywanie się na sam szczyt, aż do Kanady 2008. To zostawienie domu rodzinnego w wieku kilkunastu lat i rozpoczęcie pracy(!) w fabryce Birela.

Zdolność kredytowa


Przebijanie się przez poszczególne szczeble motorsportu, odnoszenie kolejnych sukcesów, dojście do F1, obecność w niej przez ponad 5 lat, wypadek, powrót do sportu, przejście do WRC - to wszystko wynik decyzji i działań (pracy) Roberta Kubicy. Nikt mu nic nie sprezentował, sam to wszystko wyrwał, sam poniósł konsekwencje błędów, ale już nie sam partycypował w sukcesach.

Nie wszystkie decyzje były dobre, ale to dzięki nim Robert jest gdzie jest i jest tym kim jest. I porównując to do sytuacji w banku, można powiedzieć, że Robert Kubica ma olbrzymią zdolność kredytową i jego majątek - tu w postaci talentu, doświadczenia, woli walki i historii kredytowej (czyt. historii kariery) - sprawia, że w motorsporcie powinno być wiele osób, które tego kredytu mu udzielą (czyt. dadzą mu szansę w kolejnych latach). Mówię tu o Lotosie, mówię o szefach ekip.

Gdybym był prezesem banku i po kredyt przyszedłby utalentowany przedsiębiorca, z ogromnymi sukcesami na koncie, któremu powinęła się jednak kiedyś noga, ale teraz wraca z nowym pomysłem, który może wypalić i zgadza się na oferowane przeze mnie warunki, to byłbym zdecydowanie bardziej skłonny udzielić mu kredytu niż właścicielowi warzywniaka (nic im nie urągając), którzy potrzebują pieniędzy na nowego dostawczaka. I według mnie taka właśnie jest sytuacja z Robertem Kubicą i jego potencjalnymi pracodawcami.

Oczywiście, do banku może przyjść wielu młodych i zdolnych przedsiębiorców. Ale żaden, absolutnie żaden, nie będzie miał tak dobrej historii kredytowej i takich osiągnięć w biznesie jak Robert Kubica.

Myślę, że Robert zaczął już poszukiwania owego kredytu, ale tych, którzy do terminu, jaki kiedyś się pojawił (koniec sierpnia), przywiązują dużą wagę uprzedzam - nie będę zdziwiony, jak "decyzja kredytowa" pojawi się w grudniu.

Podziękowania


Rajd Niemiec nie był łatwą rundą również dla mnie, dlatego dziękuję Wam wszystkim za obecność na blogu podczas relacji. Szczególnie chcę podziękować Lux Perpetua, który nie tylko dokładnie dbał o aktualność statystyk, ale też zaliczył debiut w prowadzeniu relacji live w sobotę - dobra robota! Dziękuję tradycyjnie pko24 za Fantasy WRC i Dominice za konkurs. Dziękuję również Łukaszowi za tradycyjne filmowe podsumowanie rajdu:


Strona powrotroberta.blogspot.com jest na facebooku oraz Twitterze! Dołącz do osób ją lubiących i bądź na bieżąco!

Więcej o całej F1 na MC Formula i onestopstrategy.com

50 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Sugerujesz, że Robert powinien zmienić serię i przejść np. do ERC? Tyle, że ERC to krok w tył w stosunku do WRC, a w WSbR jeździły bolidy szybsze niż w F3, a zatem był to krok w przód. Poza tym nie była to seria bez renomy, bo zastępowała World Series by Nissan. Jak wiadomo pewien zwycięzca World Series by Nissan jechał później w ROC gdzie wszystkich zdemolował. Ostatecznie trafił też do F1 - Heikki Kovalainen.

Mateusz Cieślicki pisze...

yyyyyyy wywód niepotrzebny, nic takiego nie sugerowałem.

Anonimowy pisze...

Pisałeś, że przeszedł do serii bez renomy. WSbR zmieniało trochę format, ale trudno o serii, którą wcześniej wygrywali Alonso, Montagny, Zonta, Gene, czy wspomniany Kovalainen mówić, że nie ma renomy.

Co do odniesienia do ERC to miało na celu wskazanie, że Twoja paralela jest chybiona, bo on wtedy nie zaczął po tych dwóch latach odnosić sukcesów w F3, tylko gdzie indziej. W F3 nie odnosiłby sukcesów ani w 3 ani w 4 roku, bo miał już dorobioną "gębę" i nie dostałby dobrego bolidu. Przejście teraz gdzie indziej to koniec z rajdami, a w rajdach też już ma prawdopodobnie dorobioną "gębę".

Mateusz Cieślicki pisze...

World Series by Renault 3.5 do której przeszedł RK w 2004 roku nie miało wielkiej renomy...

Anonimowy pisze...

Wielkiej nie. Ale pewną już tak. I spore aspiracje. Nagrodą był test mistrzowskim bolidem F1. To już dużo znaczy. Na bezpośrednim zapleczu F1 było tylko jeszcze GP2. Jak wiadomo mocniej obsadzone. Ale IMHO bliżej było z WSbR do F1 niż z F3.

Anonimowy pisze...

Dokładnie, dokładnie, dokładnie! Bardzo dobry wpis Mateusz. Już nie raz chciałem przypomnieć o tym jak doszedł do F1 i jak to wtedy było, ale jakoś nie było okazji. Kubica zapytany jakiś czas temu o sens rajdowania, że nie ma wyników, że nie wygrywa itd. itd. odpowiedział takiego : "Jak myślałem i robiłem wszystko by znaleźć się w F1 też nikt we mnie nie wierzył" ...

Sylwek pisze...

Świetny artykuł Mateusz. Na wszystko trzeba czasu i pieniędzy oczywiście. Pozdrawiam

Sylwek pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Pawel Piotr pisze...

Tak tylko... ze jak widzisz.. on dostaje sporo kredytu zaufania.. i sporo go zaprzepaszcza przez Pech.. a Jesli ktos ma pecha... to i mu kradytu nie chca dawac bo wylicza sobie ryzyko.. Kibicowalem Robertowi od bardzo dawna.. WRC kocham od jeszcze dluzszych czasow.. ale Robert powinien wrocic na tor .. tam jest jego miejsce. a wszystko co sie teraz dzieje to jest najwyklejsze pocieszanie sie.. i doszukiwanie jakis swiatelek w tunelu.. NAtury nie oszukasz.. Tam jest dobry.. baa tam moze byc najleoszy tutaj ? za dlugo to juz ciagnie.. jeszcze sie sam sniecheci i zalamie i nie bedzie go an i tu ani tam.. bo ile rqazy mozna walic glowa o sciane ? a jak widzimy same tylko klopoty.. finansowe.. organizacyjne.. sprzetowe.. i juz ten ogromny Pech.. moze podciac skrzydla :(

Anonimowy pisze...

Robert już drugi rok jeździ mniej lub bardziej niesprawnym samochodem. Czy to fakt? Proszę poprawić, jeśli przesadzam. Robert stara się jak może by nie dyskredytować sponsora, bo jest tak a nie inaczej z powodu małej kasy. Czy coś przekręcam? Jeżdżenie w WRC zastąpiło F1. Dla takiego kierowcy to chyba normalne. Jeśli zła sytuacja finansowa zmusi go do odejścia na niższe półki to będzie to dyshonor dla całego naszego sportu motorowego. A niezależnie od wszystkiego ma ogromną rzeszę kibiców i to nie tylko w Polsce. Występy w WRC to potwierdzają. Rezygnacja z Kubicy to jak rezygnacja z GP Polski lub mistrzostw świata w siatkówce czy w piłce nożnej. Sport motorowy jest niezwykle popularny na świecie, a my jesteśmy częścią tego świata. Jeśli u nas nikt nie potrafi zarabiać na sponsoringu danego sportowca, bo ważniejsza jest polityka, to znaczy, że musimy się wiele nauczyć. Życzę ambicji i zysków dla LOTOSA, który ostatnio w telewizji promuje piłkę nożną, co nie da się skomentować bez epitetu. Myślę, że Robert, gdyby miał warunki uzyskiwał by bardzo dobre rezultaty. A to umożliwiło by przyciągnięcie innych sponsorów. A obecnie mamy błędne koło. I wszystkim to nie pasuje.

Anonimowy pisze...

Nie ma takich słów jak zalamie i zniecheci w słowniku Roberta. Rozumiem że ty dałbyś sobie spokój ale to jest właśnie różnica między Robertem a tobą i dlatego on jeździ Wrc a ty nie.

Anonimowy pisze...

Wg opinii niektórych ludzi z padoku f1 Robert ma jedną wadę. Jeśli nie jest w stanie walczyć o zwycięstwo, nie do końca daje z siebie wszytsko. Być może tak było w F3 i być może jest tak teraz. Pytanie właśnie jest takie czy Robert rzeczywiście dostanie wspomniany kredyt, który pozwoli mu walczyć o najwyższe cele?

Anonimowy pisze...

@10:14 co wy z tą PN, płacą to płacą, ich sprawa nie? Robert to Robert a Lotos to Lotos, każde z nich ma swoje cele i nam guzik do tego, a samemu lotosowi należą się i tak podziękowania za 3 sezony sponsoringu. Tam poszła nie mała kasa, kasa jakiej jeszcze żaden sportowiec w PL samodzielnie nie wyrwał więc skończcie wieszac psy. Aha i Grupie Azoty jakos się nie obrywa a przecież też swoje zapewne nie małe 3gr dorzuca ;] . Tak więc doceniajcie co macie Panowie Kibice, bo mogło byc gorzej choc moze ciężko jest nam sobie to w tej chwili wyobrazic. A sponsorom bądzcie po prostu wdzięczni.

Anonimowy pisze...

Mateusz świetny artykuł jeszcze karta się odwróci. Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Doceniamy to co mamy my kibice, ale widać że z sezonu na sezon jest coraz gorzej i to nie dlatego że RK jeździ gorzej. To co my piszemy to jedno, a to co zrobi RK to drugie. Lepiej na torze być w czołówce niż w WRC miotać się gdzieś na końcu z powodu awarii i ch...wego sprzętu. W WRC tylko fabryka Roberta ratuje, a jak wiadomo takiej nie będzie. A w wyścigach niezależnie w jakiej kategorii wyścigowej Robert by startował, zawsze będzie w czołówce.

Wierny kibic RK z Krakowa ;)

Anonimowy pisze...

@10:19
yyyy, chyba Ci się pomyliło z innym kierowcą - Alonso....
Może już pamięć zawodzi, przypomnij sobie rok 2010 i co się działo wtedy. Nie wspomnę już o komentarzach osób które pracowały min z Alonso i mięli doskonałe porównanie obydwu Panów.
Jak Kubica ma za sobą zespół, który się jego słucha, widzi w nim lidera i który pracuje w sposób jaki sobie RK życzy - czyli maksymalne poświęcenie i praca - to ten koleś jest nie do zatrzymania i rok 2010 dobitnie to pokazał. To nie jest tylko moje "widzimisię", tylko opinia osoby ze środowiska F1 - kogoś z trójki : Joan Villadelprat, Mark Hughes bądź Peter Windsor.
Myślę, ze podobną analogię można będzie zastosować i do rajdów, tylko trzeba czasu i okoliczności.

Anonimowy pisze...

Panowie doświadczenie tu odgrywa ponad 50%. Że nie wspomne o fabrycznych danych, ktore mają teamy odnośnie charakterystyk każdych 100 metrów oesowych. WRC to fabryka lepszego klimatu jak f1 i tam niech zgarną razem z Maćkiem puchar - sama nazwa już od dawna budzi we respekt. Dodam, że jak chlopaki poprawiaja notatki i zapierda.... 200 km/h to wiecej się już nie produkuję. Szykują się i to z wielkim szumem, oby kaska była w 2016. Pozdrawiam.

karluum pisze...

Postęp jest ogromny. Jeżeli ktoś spojrzy na ilość przygód Roberta (czyli jego błędów) w tym sezonie to nie odbiega ona znacząco od średniej kierowców z fabryki (Ogier jest praktycznie bezbłędny i to jest jego wielka siła). Cały obraz zasłaniają nam problemy techniczne. Niestety są to konsekwencje pewnych decyzji podjętych przed sezonem. Jasne - na przyszły rok potrzebny jest inny samochód i mam nadzieję, że Citroen czy Hyundai pozwolą mu na jazdę na takim poziomie by mógł skupić się wyłącznie na jeździe.
Jeszcze jedna uwaga: to jest doskonały przykład jak zamknięte stały się MŚ przez politykę producentów. Jako prywaciarz masz tylko do dyspozycji M-Sport, bo Paddon jeździ w Hyundaiu z dużą pomocą Hyundaia z Nowej Zelandii. Gdyby nie to, nie miałby żadnych szans na angaż...
A nowa Fiesta M-Sportu nie jest taka wspaniałą jak ją Malcolm opisywał....

Anonimowy pisze...

Nie przekreślajmy już kariery Roberta w WRC - nawet w tym sezonie jeszcze może być dobrze limit pecha w końcu się wyczerpie... byle Robert się nie poddał bo na to już nic nie poradzimy a ostatnie wypowiedzi RK podczas rajdu były gorzkawe..

pio&aga pisze...

Fajny artykuł Mateusz.
Co do Roberta to on nie zrezygnuje z rajdów. To nie jest byle jaki przeciętniak co rezygnuje kiedy nie wychodzi. Sam mówił ostatnio ze gdzie widzi siebie za pięć lat? W rajdach! Bo nic innego nie jest dla niego wyzwaniem.

Mówicie wracać na tor? No gdzie.... Jeśli nie F1 to nic innego nie ma sensu. No chyba że jakieś mało znane wyścigi ale to tylko dla kasy. A Robert sam teraz mówił że interesuje go coś innego niż kasa.
Za to mu chwała!!!

Jeszcze odnośnie rajdów, Robert ciągle zbiera notatki znaczy to że przyszłe Rajdy będą. Tylko już nie w prywatnym zespole jak podkreślał.

Pozdrawiam
Piotrek Kukowka

Anonimowy pisze...

Robert mógłby zostać dominatorem w takim DTM i jeździć sobie raz na rok w Le Mans, ale "problem" jest taki, że jego to nie bawi. Stawia sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Chęć zostania czołowym kierowcą WRC to strasznie ambitny i trudny do zrealizowania cel. Tym bardziej, że RK pochodzi z innego świata motorsportu. Mimo wszystko trzymam kciuki za to, żeby mu się udało.
Ja osobiście wolałbym wrócić na tor. Nie lubię ryzyka i zawsze idę po najmniejszej linii oporu :) Może dlatego to RK jest kierowcą, a ja księgowym :D

Anonimowy pisze...

Mateusz, sugerujesz, że Robert zaczął rozmowy z fabrykami? Mówiąc o kredycie zaufania, logicznie rzecz biorąc tylko to miałoby ręce nogi i jakikolwiek sens. Citroen, Hyundai, czy może Toyota???
O niższej klasie rajdowej nie myślę, bo Robert nie potrzebuje cofać się w rozwoju. Potrzebuje lepszego sprzętu by móc się rozwijać

Pozdrawiam, Krzysiek

kargul102 pisze...

a może tak ktoś zrobi analize ile rajdów robert nie ukończył przez swoje błedy a ile przez awarie auta .AUTO jest DOBRE !!! patrz power stage rajd niemiec ,co z tego że kara 5 min za wymiane silnika przecież my spokojnie ją odliczaliśmy no ale błedu w notatkach bo to one doprowadziły do wybicia szyby i urwania koła na złe auto zwalić się nie da.Szkoda a może tak ma być DNO bo od niego łatwiej się odbić byle kasy starczyło

Anonimowy pisze...

Robert przecenia znajomość poszczególnych rajdów. Nigdy sie ich przecież nie nauczy na pamięć, a chyba taki cel mu przyświecał decydując się na pełne sezony startów. Poznać te rajdy. Tylko co mu z poznawania ich, kiedy odcinki są co roku zmieniane. Wiadomo, że nie ma nieskończonej liczby oesów, na których można taki rajd pojechać, więc siłą rzeczy po 8-10 latach startów kierowcy fabryczni kojarzą te trasy. Ale to nie jest konieczne, żeby wygrywać rajdy, czy tym bardziej mistrzostwa świata.
Sainz, Makinen, Gronholm wygrywali mistrzostwo świata w pierwszym pełnym sezonie startów. To dowodzi, że znajomość tras nie jest istotnym elementem. Kluczowy jest dobry opis, dobra współpraca z pilotem i umiejętność jazdy na ten opis.

Anonimowy pisze...

@11:29
yyyy nie pomyliło mi się. I nie jest to moja opinia. Nie wiem jak Alonso ale o Kubicy parę osób się tak wypowiadało. Rok 2010 to akurat najlepszy w jego wykonaniu bo miał najlepszy sprzęt, którym mógł regularnie bywać na podium. W innych sezonach, gdzie samochód był niekonkurencyjny przypomnę, że w klasyfikacji generalnej był za Heidfeldem. Więc sory ale coś w tym jest. Sam Robert wielokrotnie powtarzał, że liczy się tylko zwycięstwo...Nie traktuj tego jako atak na Roberta, bo jestem jego wielkim fanem, ale nie można też byc fanatycznie zaślepionym. i każdą uwagę traktować jak profanację.

Anonimowy pisze...

Też to słyszałem. Powiem więcej można to było zobaczyć. I nawet nie tyle chodziło moim zdaniem o bolid, którym nie można było wygrywać, tylko o sytuację, kiedy nie umiał ustawić bolidu tak jak chciał. Widać to było nawet oglądając wyścig, że zlewał to wtedy.
Rampf się też na to żalił.

Anonimowy pisze...

Pytanie ile Kubica ma jeszcze pieniędzy?

Bo jeśli chodzi o sponsorów, to może być ciężko.
Widać że Lotos dostrzega dużo większy potencjał marketingowy w Kajto który dzielnie walczy o wygraną, niż z Kubicy który co by nie mówić to prawie każdy rajd jedzie od Rally2 do Rally2.

A w sporcie tak niszowym jak rajdy liczy się jedna jedyna rzecz - zwycięstwo. Drugi jest nikim, trzeci jest nikim. Zero potencjału żeby to sprzedać szarym zjadaczom chleba, którzy są klientami stacji Lotos, kupującymi nowe Skody, Fordy czy Volkswageny.

Dlatego moim zdaniem Kubica ma dwie drogi - jedna to krok wstecz, czy to ERC, czy może znowu WRC2, gdzie będzie mógł po pierwsze wygrywać (a to pozwoli zdobyć sponsorów), po drugie udowodnić że potrafi dojeżdżać (co z kolei może zainteresować jego osobą topowe zespoły fabryczne).

Bo w obecnej chwili to ta zdolność kredytowa jest mocno nadwątlona, właśnie przez brak rezultatów.

Anonimowy pisze...

Droga z ERC i WRC2 istnieje chłopie tylko w Twojej głowie, bez obrazy ale prędzej obstawie powrot do f1 który jest nie możliwy niż do erc lub wrc2 jako głównego biegu kariery

Anonimowy pisze...

@13:26
Po czym to widac? Ale tak konkretnie.

Anonimowy pisze...

RK z pewnością nie przejdzie do ERC bo to byłoby dla niego za łatwe i obniżenie standardu i celu; W WRC2 osiągnął mistrzozstwo w 1 roku startów nie znając jakoś szczególnie tras - a więc nie zejśie do klasy niżej teraz- bez sensu. Problem tkwi w tym, że konkurencja [umiejętności i sprzęt] jest tak mocna, że nie wystarczy dojeżdzać żeby byc pierwszym ale trzeba mocno zap...ć żeby mieć wynik ....wtedy wychodzi brak doświadczenia, błędy i brak kasy .....Jedyna rzecz, która wydaje się może zatrzymać RK w osiągnieciu celu to kasa[a więc: sprzęt, możliwości testowania, komfort psychiczny, skład teamu itd.]i ewentualnie ograniczenia fizyczne, które niewątpliwie przeszkadzają mu w "pracy"...

Anonimowy pisze...

Lotos widzi, ze Kajto ma szanse na mistrza wiec kasa na testy jest, ale twarza Lotosu w swiecie motorsportu jest Kubica, i nawet jesli Kajto zostanie mistrzem ERC, to i tak nie bedzie tak slawny jak Robert, i Kajetan do WRC nigdy nie przejdzie bo to sa duzo wyzsze koszty niz ERC, nawet jesli Robert odszedlby do fabrycznego teamu i rostalby sie z Lotosem. Szkoda mi troche Kajetana, bo na swiatowa kariere szans nie ma, chyba ze wydarzy sie cud, Lotos da wieksza kase i znajda sie jeszcze dodatkowi sponsorzy, bo fabryka nie wezmie kierowcy, ktory nigdy nie jezdzil rajdow WRC, a doswiadczenie w rajdach to zaraz po samochodzie najwazniejsza sprawa. A jesli chodzi o Roberta to tylko i wylacznie fabryka da mu jakiekolwiek szanse na zdobywanie wiekszych punktow, tak wiec jesli nie znajdzie sie dla niego miejsce w fabrycznym citroenie albo hyundaiu to wedlug mnie nie ma sensu sie bawic samochodem, ktory sypie sie jeszcze przed rozpoczeciem rajdu, a do tego te pirrelki, Robert w zeszlym roku z zacinajaca sie skrzynia biegow mial takie same czasy jak teraz z pelni dzialajacym samochodem i te problemy z prowadzeniem sie auta, watpie ze to bylo spowodowane tylko i wylacznie zle ustawionym autem, bo Robert zawsze slynal z tego ze umie ustawic dobrze samochod. Ja nie chce bronic tu Roberta, bo mogl popelnic blad na testach, ale wydaje mi sie, ze tajna bron(czyt pirreli) kompletnie nie wypalila, i jak juz Robert mialby zostac w rajdach jako prywaciaz to niech wroci do michelina, po pierwsze bedzie mozna go porownywac z fabrycznymi kierowcami forda, a po drugie micheliny nie spadaja same z felgi.

Anonimowy pisze...

ustawiac potrafił bolid f1 a to nie znaczy ze od razu bedzie umial ustawiac rajdówke wrc

Anonimowy pisze...

Lamenciarze się odezwali, wielcy znawcy sportu motorowego :D

Anonimowy pisze...

Panowie z tym ustawieniem bolidu f1 to spokojnie - to nie jest playstation - on sugerował co mu nie gra albo co uważałby za lepsze - podobnie w wrc tylko z tym, że w f1 pracował zespół z "xx" osobami a tutaj ma do dyspozycji 8 osób w totalu bez dużej wiedzy w WRC.....do tego zmienna charakterystyka tras. Co do opon - RK powiedział, że nie ma nic do opon a wręcz przeciwnie.....z moich obserwacji wynika, że RK jeżeli ma jakieś zastrzeżenia do czegoś to albo o tym mówi wprost albo kręci nosem i wężykiem o tym mówi [w przypadku jeżeli dotyczy to umow sponsorskich] - w odniesieniu Pirelli powiedział otwarcie, że opony były ok w Niemczech i w sumie przyznał się, że wina leży po jego stronie tj. złe notatki, złe ustawienie samochodu [wg. jego poolecen] = za szybkie wejście w zakręty/ podsterowność - efekty znamy

Anonimowy pisze...

Jestem po prostu...zaskoczony tym postem. Już nigdy więcej nie powiem, że Pan Mateusz to fachowiec w tym co robi - normalnie brak mi słów. Jednym słowem ŻENADA !!! Już chyba bardziej usprawiedliwiać "kulawego", że chodzić nie umie nie można.

Anonimowy pisze...

A co jest niefachowego w tym komentarzu? Jest napisane że jest źle. Zgodnie z prawdą. I teraz można przewidywać czy będzie lepiej, czy będzie gorzej. Dobry inwestor kupuje akcje gdy są w dołku, a wszyscy twierdzą że to szmelc. Jeżeli jakaś fabryka chce kupić niezłego kierowcę tanio to jest to idealny moment.

Jaro75 pisze...

Czyli czekamy. Nic nowego.

Marcin J pisze...

Ekipo ekipo.

Kto kupil Fieste WRC? W sensie kto jest wlascicielem pojazdu?

Rajdowki raczej nie kupuje sie ot tak na jeden sezon.

Co do Fiesty samej w sobie - inni kierowcy nie mieli tylu awarii co RK.

A np Prokop nigdy nie dzwonil mocno i czesto. Ale faktycznie jezdzil wolniej. I jezdzi woniej. Ale jego team jest tez niezle ogarniety w klocki WRC autka. I autko sie nie sypie. Prokop sam prowadzi swoj zespol WRC, ale nie musi nic wiecej nadzorowac bo ludzie doskonale wiedza co i jak. Mysle ze RK team wlasnie idzie ta droga.

Marek Bogacki pisze...

Ciekawy tekst Mateusz. Dobra robota przy obsłudze rajdu. Dzięki. Jestem spokojny o Roberta, poradzi sobie. Trochę nerwów go to kosztuje, dlatego tym bardziej aktualne jest wezwanie KEEP CALM AND SUPPORT - Robert Kubica.

Anonimowy pisze...

To taki artykuł w stylu początków tego bloga :).
Teraz go czytam, bo masz niezłe relacje live i dużo wynajdujesz zdjęć i filmów, ale do tych felietonów miejmy duuuuuży dystans :).

Pozdrawiam
Wierzbik

Anonimowy pisze...

Mateusz - świetny tekst... gratuluję "celności" - dla mnie w punkt :)

marcin wawrzyszyn pisze...

A moje zdanie jest takie ze Robert sobie rajduje bo to jest jego pasja On rajdami zyje i cieszy sie ze moze to robic,to My Kibice zrobilismy sobie z tego jakas afere i za bardzo bierzemy to do siebie,a On sam wie co ma robic i kiedy nadejdzie czas punktowanie,zaden z Nas nie ma prawa ukladac zycia Robertowi,Dajcie Mu juz swiety spokuj i zamiast pisac komentarze ktore moga odebrac checi wspierajmy naszych Chlopakow.....

marcin wawrzyszyn pisze...

A jezeli chodzi chodzi o sam team,to podchodza zbyt odwaznie,chodzi mi tu o testowanie,inni testuja innymi autami na innych silnikach moim zdaniem po testach motor odrazu powinien byc zmieniony i najwazniesze elementy zawieszenia ktore najbardziej dostaja taki motorek 1,6 doladowany wysilony na prawie 300km niewiele potrzebuje by sie skonczyc i tez tak sie stalo....jest tyle spraw do ogarniecia w takim zespole zeby wygrywac ze Nam sie nawet w glowie nie miesci,nie bez powodu zawsze Kierowcy dziekuja swojemu zespolowi ze bez Nich by nie osiagneli sukcesu....

Anonimowy pisze...

Co by się jednak nie wydarzyło, to i tak o wszystkim (złym) nie będziemy pamiętać i za 35 dni znów usiądziemy przy komputerach czy telefonach, pełni nadziei i będziemy śledzić międzyczasy i czekać na oesowe zwycięstwo. Emocje zostały rozbudzone na Monte 2014 i ciągle nam się wydaje (mamy nadzieję), że Robert zacznie wygrywać (to trochę tak jak po wysłaniu kuponu Lotto a przed sprawdzeniem wyników). Tak czy siak jest to gość, który dostarcza nam emocji i dzięki któremu rok kalendarzowy nie jest podzielony na miesiące a na rajdy. A swoją drogą Kubica i Kajto w jednym teamie Lotos WRC? Why not?!
Piotr.

Anonimowy pisze...

Piotr z 23:11 - Kubica i Kajto w jednym team'ie Lotosa.
To jest to! Już o tym myślałem. Miałem taka cichą nadzieję, że kiedyś to nastąpi.
Myślę, że byłby to wybuchowy duet a raczej kwartet. Tylko jaki samochód? Fabryka raczej odpada...
cubici

Anonimowy pisze...

Mateusz, dobrze piszesz i rób tak dalej, można wykonywanie twojej pracy porównać z pracą naszego idola, RK poznaje nowe ,studiuje co prawda na tym samym uniwersytecie, ale już nie matematykę a biologię i skoro na innym kierunku osiągnął poziom profesorski, to i na tym też da radę, Ty też jesteś profesjonalistą i z pasją prowadzisz bloga i też studiujesz nowy kierunek jakim jest polityka motoryzacyjna tym trudniejszy że w kraju bez większych tradycji, ale dzięki Wam przeżywamy wiele wspaniałych chwil bo jeden za wszelką cenę chce osiągnąć sukces a drugi drogę do tego sukcesu z pasją opisuje, szkoda tylko , że wśród czytelników "fanów" jest tyle logiki co dobrego wina w dyskoncie.
pozdrawiam i życzę dostępu do wiedzy

Ireneusz Ciejka pisze...

Wszyscy chcielibyśmy widzieć Roberta z Maćkiem w zespole fabrycznym, ale nie wykluczone że w przyszłym sezonie nic się nie zmieni poza doświadczeniem całego zespołu. Robert nadal uczy się rajdów i dalej będzie popełniał błędy bo nawet najlepsi nie są bezbłędni w tym sporcie. Mi nie zależy czy będą jeździć w fabrycznym zespole czy dalej w swoim, ważne żeby Robert z Maćkiem dalej jeździli w WRC i dawali nam mnóstwo emocji i wrażeń z rywalizacji. Robert prędzej czy później dostanie czego chce, taki z niego wojownik który konsekwentnie dąży do celu nie oglądając się za siebie. On w tym sporcie czyje się jak ryba w wodzie więc pozwólmy my pływać.

Anonimowy pisze...

Kajto i Kubica w jednym teamie to by się oglądało!

Jaro75 pisze...

A teraz to co niby? Nie ogląda się? Co Wy z tym Kajto? Co miałoby się zmienić niby gdyby byli w jednym zespole? Bo ja nie wiem. Kajto to Kajto a Robert to Robert. Każdy ma swój cel i dąży do niego własną drogą. Robert nagle zacząłby wygrywać? Robert kiedyś powiedział że jak chcesz mieć przyjaciela w F1 to kup sobie psa. I w każdym sporcie na takim poziomie jest podobnie. Każdy (prawie) nie jest pewien swojej przyszłości i walczy o swoje. Nawet gdyby Robert był w zespole z Kajto czy cholera wie z kim to w dalszym ciągu nie miałby tego całego zaplecza jakie mają fabryczni i dzięki któremu mogą walczyć w lepszych warunkach o swoje cele. Malcolm powiedział ostatnio że aby kierowca mógł się PRAWIDŁOWO rozwijać i zacząć wygrywać rundy mistrzostw świata to potrzebuje od 3 do 5 lat w topowym zespole bez zmartwień i problemów. Więc bądźmy wdzięczni Lotosowi za wsparcie ale cudów nie oczekujcie bo czy z Kajto czy bez niewiele się zmieni u Roberta poza na pewno doświadczeniem. Z każdym rokiem kolejnym będziecie marudzić i zniechęcać się coraz bardziej bo bez wyników to nawet Robertowi się może podejście zmienić. A chyba chodzi o wyniki najbardziej a nie np. o to że Lotos wywali x2 kasę i będzie się fajnie oglądało.

Co do tytułu artykułu Mateusza to może chodzić tylko i wyłącznie o kredyt od fabryki bo nic innego nie będzie miało sensu na dłuższą metę. Potrzebne warunki do rozwijania się a nie o takiego czy innego partnera bo będzie tak jak w F1 czyli będzie pierwszym do pokonania.

Anonimowy pisze...

Kubica i Kajto to jest bardzo dobry pomysł sezon 2016 i Polski teem w WRC więcej szpiegujacych zalog nawet jeśli by kajtek jeździł wrc2 ale teem by był trzeba zrobić akcję na fb a już jedna pomogła ktoś niech zrobi projekt teemu będziemy rozsylasc na fb kto umie niech zrobi zd lotos rally teem 2016 dwa wrc do roboty ROBIMY AKCJE