Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Czy cel już został osiągnięty?

Kiedy wiosną 2013 roku Robert Kubica ogłaszał swoją rajdową kampanię, sam otwarcie twierdził, że niezbędne są 3 sezony, by móc poddać się w miarę obiektywnej ocenie na tle stawki najlepszych zawodników uczestniczących w WRC. Za sobą mamy już 2,5 z 3 wspomnianych sezonów, zatem można już powoli zadawać pytanie: czy udaje się osiągać zamierzone cele?

Krótkie spojrzenie wstecz

Jeszcze 3 lata temu Kubica w ogóle nie miał doświadczenia z poważnymi rajdami. Największymi imprezami, w jakich uczestniczył były Rallye du Var (asfaltowe mistrzostwa Francji) oraz Rallye Antibes (France Cup). Pomijam Rajd Monte Carlo 2010, podczas którego na pierwszym odcinku w Clio R3 awarii uległ silnik, a więc nie dało sie nabić praktycznie żadnych kilometrów oesowych. 
Później, naturalnie, mieliśmy okres zdominowany przez wypadek i jego następstwa, który trwał do jesieni 2012. Wtedy właśnie Robert zaczął starty we Włoszech i Francji dwulitrowymi autami WRC (Subaru Impreza S12 i Citroen C4). Cały czas były to jednak starty na nawierzchni, na której RK był najmocniejszy, czyli na asfalcie. Trzeba było czekać do testów przed Rajdem Portugalii 2013, by Kubica zdobył pierwsze w ogóle doświadczenia w jeździe rajdówką na szutrze. Wtedy też rozpoczął tonowanie oczekiwań kibiców, bo rajdów po prostu trzeba się nauczyć. Cytując po raz wtóry jego słowa z tamtego okresu: gdyby ktoś nagle się pojawił i zaczął wygrywać z najlepszymi na świecie bez doświadczenia, wówczas coś by było nie tak z systemem.

Trzecia klasa rajdowej szkoły

Stosując analogie edukacyjne, Robert jest obecnie w trzeciej klasie szkoły, w której Ogier, Latvala, Sordo, Mikkelsen, Ostberg i inni, są w znacznie wyższych rocznikach lub nawet tę szkołę skończyli (wszyscy z wyróżnieniem, bo np. Conrad Rautenbach czy Anthony Warmbold z trudem "otrzymywali promocję do następnej klasy" :) ). Jednak podczas Rajdu Polski ta różnica była praktycznie niezauważalna. Przez całą długość imprezy Robert jechał tempem identycznym lub szybszym od Neuville’a, Meeke’a, czy Sordo. Do pobijania czasów Prokopa zdążyliśmy już dawno temu przywyknąć. Można się upierać, że liczy się tylko wynik na mecie, ale nie zapominajmy, że mamy tutaj do czynienia wciąż z zawodnikiem, który się uczy. Rajd Finlandii to kontynuacja świetnej jazdy, gdzie Robert spisywał się lepiej od wielu fabrycznych zawodników. Nie ma co gdybać, ale można wspomnieć, że jadący praktycznie zawsze wolniej lub zbliżonym tempem Neuville, ukończył ten rajd na 4. miejscu. Można dyskutować, czy wypadek na kilkaset metrów przed metą ostatniego oesu w sobotę to błąd kierowcy czy nie. Cóż, być może przed startem do innych zawodników dotarła informacja, że w tym miejscu są kałuże mogące powodować aquaplanning i im udało się tam uniknąć błędu. Tę sytuację każdy może ocenić po swojemu.

Zapewne wielu z Was nie zgodzi się z moim zdaniem, że w rajdach najważniejsza jest szybkość na odcinkach. Robert miał już wiele „odpałów”, kiedy to zaskakiwał wszystkich tempem bliskim Ogiera czy Latvali. Te jednak były potem równoważone oesami słabszymi, gdzie bliżej było do Prokopa niż do zawodników mistrzowskiego zespołu. Różnica podczas Rajdu Polski i Rajdu Finlandii była taka, że przez cały czas Robert jechał bez przeciętnych wyników. Jadący porównywalnym sprzętem Juho Hanninen, któremu szybkości i doświadczenia odmówić nie można, mimo przyzwoitego wyniku na mecie, jechał gorzej od Roberta. A z tej dwójki to Hanninen był już kierowcą fabrycznym w dwóch zespołach.

6 punktów i notoryczne Rally 2

Nie da się dyskutować z tym, że Robert zajmuje odległe miejsce w klasyfikacji kierowców i że wielokrotnie musiał korzystać z Rally 2. Ale trzeba też zauważyć, że tegoroczne występy Polaka w rajdowych MŚ to dużo bardziej dojrzała jazda, więcej przejechanych kilometrów, większa regularność i ogólnie ogromny postęp względem zeszłego roku. Sezon 2014 to w skrócie zbyt wielkie oczekiwania kibiców i zapewne też samej załogi. Robert od zawsze słynął z tego, że błędy raz popełnione już się potem nie zdarzają. Rajdy są dyscypliną na tyle złożoną i nieprzewidywalną, że potrafią zaskoczyć wielu zawodników na przeróżne sposoby. Zapewne jeszcze będziemy kiedyś świadkami wypadnięć Roberta, ale z czasem powinno ich być coraz mniej. Po prostu nie ma czasu na stopniową, wieloletnią naukę, a osiągnięcie poziomu, jaki Kubica regularnie prezentuje w WRC w ciągu 3 lat, jest i tak  niebywałym sukcesem.

Sierpień kluczowy dla przyszłości

Takie przynajmniej są doniesienia prasy, mówiące, że to właśnie w tym miesiącu Robert chce już podjąć decyzję odnośnie dalszej ścieżki jego kariery. Nie wiemy, czy się to uda, ale ostatnie miesiące z pewnością pokazują, że rajdowa nauka nie poszła w las. Robert z każdym kolejnym dniem testów, rajdów i innych przygotowań staje się coraz silniejszym zawodnikiem stricte rajdowym. I mówiąc to, totalnie pomijamy kwestię jego niepełnosprawności, wciąż nie do końca rozwiniętego zaplecza zespołowego oraz samochodu odstającego od najlepszych maszyn w stawce.

Nam - kibicom - nigdy nie zabraknie cierpliwości i zawsze będziemy wspierać Roberta w jego startach. Oby tej cierpliwości nie brakło też osobom odpowiedzialnym za rajdowy byt załogi Kubica/Szczepaniak. Sezon jeszcze trwa i nie wiemy, do czego doprowadzą kolejne występy Roberta. Pozostaje mieć nadzieję, że kiedy wszystkie elementy rajdowej układanki zbiorą się i ułożą w sensowną całość, będziemy mogli świętować sukcesy znacznie większe niż dotychczas.

Strona powrotroberta.blogspot.com jest na facebooku oraz Twitterze! Dołącz do osób ją lubiących i bądź na bieżąco!

Więcej o całej F1 na MC Formula i onestopstrategy.com

42 komentarze:

Marek Wójcik pisze...

Nic dodać - nic ująć. Na pohybel hejterom! Amen.

Anonimowy pisze...

Ciekawi mnie, jaki budżet jest potrzebny, żeby Robert mógł spokojnie opłacić swój team, logistykę całego cyklu wrc, serwis auta z częściami przy założeniu ilości dzwonów średniej dla kierowców w cyklu, opony + testy powiedzmy w "średnienj" ilości - żeby miał finansowy spokój i przyzwoite warunki pracy - Ile na to potrzeba kasy ? Czy Lotos i Azoty gdyby mocniej w to weszły nie dałyby rady sfinansować tego ? Nie chce mi się wierzyć że nie znalazłaby się odpowiednia kasa ... Jakiś bank by się dorzucił chyba.... pozdr J

Anonimowy pisze...

Kasa moze i by sie znalazla, ale w fabryce Robert mialby wplyw na rozwoj samochodu, nie musialby sie zastanawiac czy znajdzie sie kasa na testy, czy ktos z zespolu nawali jak w argentynie, jedyna zaleta jazdy prywaciarza jest taka, ze nikt nie rozlicza Cie za punkty.

Tomasz pisze...

Nie będę tego komentował, bo mi nie wypada. Zauważyłem już chwilę temu, że progres jest olbrzymi, a kto tego nie widzi, nie chce się do tego przyznać, lub jest dyletantem. Fakt, spojrzenie kibica nigdy nie jest obiektywne, za to liczby już tak, a te pokazują dobry kierunek. I tak cierpliwie czekamy na Niemcy.

Anonimowy pisze...

@Anonimowy 21:25 :

Wydaje mi się ( chodź mogę się mylić, bo są to jedynie moje domysły i obserwacje ), że na to, co Robertowi i Maćkowi jest niezbędne, to środki finansowe są. Team Roberta w porównaniu z innymi wygląda skromnie, ale nie o to chodzi, żeby robić wielkie show w parku serwisowym, które zwróciło by się w niewielkim stopniu, albo w ogóle. Fakt, drugie auto do testów by się przydało, ale transport i serwis tego auta też kosztuje. Cięcie wszelkich kosztów związanych z obsługą i serwisem każdego rajdu ( np wspólny transport i obsługa z M-Sportem ), jest rzeczą jak najbardziej przemyślaną i logiczną, niekoniecznie oznaczającą przy tym, że pieniędzy brakuje; bo po co wydawać więcej, skoro można wydać mniej i uzyskać mniej więcej to samo? Od przybytku finansów, które pozwoliły by całemu teamowi na więcej głowa nie rozboli, a sposobów znalezienia dodatkowych € jest przynajmniej kilka, ale jeżeli Robert patrzy też w przyszłość z chęcią związania się z zespołem fabrycznym, to ładowanie teraz dodatkowej kasy w większą bazę i zaplecze jest bez sensu. Pamiętajmy, że Robert ciągle się uczy i myślę, że jak na "ucznia" to jego zaplecze i tak jest bogate.

Pozdrawiam, Krzysiek ;)

Anonimowy pisze...

Może i masz rację... Tylko tak się zastanawiam głośno nad tą kasą, bo Robert sam mówił już co najmniej 2 razy, że nie testowali i wyczułem, że z powodów finansowych... przynajmniej tak mi się wydaje... No i jasne, że fabryczny team to inna sprawa, ale gdyby miało go nie być, to pytanie na ile i czy jest możliwe, żeby prywatny team miał zaplecze dające większy komfort pracy kierowcy... akceptowalny dla Roberta...J

Anonimowy pisze...

@Anonimowy 22:32 :

Dla Roberta najważniejsze jest teraz to, żeby miał w zespole osobę, która zadba o wszystko, a on sam będzie mógł się skupić tylko i wyłącznie na jeździe i nauce. Od niedawna w Team-ie RK jest właśnie taka konkretna osoba ( tak, mam na myśli koordynatora zespołu Pana Rafała Cebulę ) i teraz powinno być Robertowi dużo łatwiej.
Pisząc, że finansów raczej nie brakuje, miałem na myśli finanse rozłożone na cały sezon. Nie jestem osobą kompetentną do tego, by mówić na co Roberta i nie mam też zamiaru zaglądać mu do portfela, ale moje spostrzeżenia są właśnie takie jak pisałem wcześniej. Robert to mądry człowiek i z pewnością wie co robi.

Pozdrawiam, Krzysiek ;)

Anonimowy pisze...

P.S - poprawka

"...by mówić na co Roberta stać ( tak miało być ) i nie mam też zamiaru..."

Pozdrawiam, Krzysiek ;)

Anonimowy pisze...

Glownym problemem Roberta w tym sezonie nie sa jego bledy lecz zawodna Fiesta i opony "spadam z felgi i latwo sie przebijam" Pirelli. Ku przypomnieniu w WRC2 cytryna sie nie psula i ta cytryna Robert odnotowal swoj najlepszy wynik w WRC- 5 te miejsce. Robert w tym sezonie popelnia duzo mniej bledow, co prawda wieciej niz Ogier, Ostberg, Evans czy Prokop, ale Meek, Mikelsen, Latvala moim zdaniem wypadaja pod tym wzgledem gorzej. Mimo to Punktow jak nie bylo tak nie ma. Od kiedy Robert jezdzi fiesta jest Ciulnia przez duze C. Owszem od kilku wyscigow fiesta jest calkiem szybka i prywaciarz Malcolm zasluguje za to na naprawde wielki szacunek. Ale zawodnosc Fiesty (zwlaszcza tej Roberta) w polaczeniu z oponami Pirelli, w ktorych to Robert notuje rekordowa ilosc kapci (co rajd to przynajmniej 1-2 i wiecej kapci) nie pozwalaja patrzec optymistycznie (oczywiscie pod wzgledem punktowym) na ten sezon. Ja mam nadzieje ze jakas Fabryka, zwlaszcza Citroen wezmnie Roberta. Chociaz na miejscu VW tez bym uwazal na Roberta. Robert juz teraz jest bardzo szybki na szutrach a na asfaltach nie raz doprowadza do opadu szczek, wiec w przyszlosci moze byc bardziej niz jakis inny kierowca grozny. Bo tak naprawde teraz konkurencji VW nie ma. Meek, Tanak, Paddon, wczesniej Neuville cos tam walcza, ale poki co to tylko chwilo podrygi. Robert natomiast robi takie postepy, ze za rok lub dwa bedzie szybszy i mniej wypadkowy od (pomijajac Ogiera czy Loeba) reszty kierowcow. Trzeba czekac i poki co cieszy sie z miedzyczasow.

Anonimowy pisze...

Na VW bym raczej nie liczył, bo skoro mają Ogiera jako pewniaka do tytułu mistrza świata, to czego chcieć więcej? Chyba, że pokłócą się z Ogierem, w co wątpię. Bardziej bym spoglądał w stronę Hyundaia. Aczkolwiek profesjonalne interesy w WRC tak samo jak w F1 nie są załatwiane przed kamerami, więc i tak dowiemy się o wszystkim na końcu, a o pewnych rzeczach wcale. Postęp ewidentnie jest, ale czy wystarczy tego postępu na miejsce w fabryce? Oto jest pytanie.

Anonimowy pisze...

JA odnoszę wrażenie, że jednak pieniądze są POWAŻNYM problemem, nie ma ich tyle aby zaspokoić wszystkie potrzeby, a Kubek jest perfekcjonista i musi go to bolec, druga sprawa dotycząca pieniędzy to ich stabilność w perspektywie dwóch trzech lat, tego nie ma, a to równiez nie pozwala na rozwijanie skrzydeł.... ogólnie nie jestem optymistą, obawiam sie że Robert dojdzie do wniosku że tego muru nie przebije i że marnuje czas, sierpien da nam odpowiedź...

Anonimowy pisze...

Ja to sobie myślę, że jeszcze w 2016 Robert pojeździ fieściną w celu ustabilizowania formy a od 2017 (chyba) będzie Toyota do zagospodarowania. A co?
Pozdrawiam
Nieświeć

Anonimowy pisze...

Prawie wszystko już powiedziano. Miło się czyta. Pozwólcie, że dorzucę swoje. Największe problemy to: 1) niewystarczające finanse (LOTOS i Grupa Azoty wspierają ale ich sponsoringiem rządzą politycy, a nie racjonalne zasady) 2) awaryjność Fiesty, którą jeździ (tu rachunek prawdopodobieństwa stracił głowę). Robert jeździł już doskonale, gdy uzyskał w WRC2 tytuł. Wsiadając do samochodu WRC brakowało mu doświadczenia ale krok po kroku je zdobywa. I wszystko jest ok. Czas na prawdziwie dobre auto i na głębsze wsparcie sponsorów. Robert sam nie da rady.

Yoozeck pisze...

Na początku chcę podziękować dla NASZEJ redakcji - Mateusz i Karol napisali naprawdę fajne artykuły. Tylko "ślepy" nie zauważy, że Robert zrobił naprawdę milowe kroki w rajdach.

Odnosząc się do artykułu Mateusza, w 100% zgadzam się, że jakiekolwiek na udany wynik pogrzebała awaria alternatora, a nie rolka. Robert też wyraźnie zaznaczył, że twarde opony wybrał dla przetestowania ich w warunkach trudnej sytuacji - to była świadoma decyzja dla jazdy testowej.

Ale faktycznie muszę zgodzić się z przedmówcami, że brak stabilności finansowej i nie tylko, może spowodować,że nie zobaczymy RK/MS w przyszłym roku. W czasie Rajdu Finlandii padło kilka niepokojących zdań, typu "założyłem twarde opony aby zobaczyć jak się spisują w twardych warunkach, jeżeli mmi będzie dane dalej jeździć o nic" (cytuję z pamięci). Mam jednak nadzieję, że jednak Robert dostanie stabilność - taki kontrakt powiedzmy na 2-3 lata daje poczucie spokoju i koncentracji kierowcy tylko na swojej jeździe.

No i ta cholerna fiesta, jaka ona jest psująca się, a ten upgrade mam wrażenie, że był tylko dla wyciągnięcia kasy od prywatnych załóg. Naprawdę nie rozumiem dlaczego Robert zdecydował się znowu na "nią", a nie na cytrynę, która wyraźnie lepiej spisywała się (mniej awaryjna) w trudnych warunkach, mimo że gorzej prowadzi się na szutrach. Niestety ta awaryjność jest najgorszą barierą dla Roberta, aby mógł pokazać swój potencjał.

Anonimowy pisze...

Nikt nigdy sie nie dowie ile caly ten sport kosztuje, wiedza o tym ci ktorzy placa, czyli Robert i jego sponsorzy. Nie wydaje mi sie zeby Kubica mial problem z kasa, nie dowiemy sie tez dlaczego wybral Forda, ktorego (tak mi sie wydaje) ma juz dosyc, ale nie moze zrezygnowac bo bankowo ma jakies umowy, bla, bla, bla. Przyszly rok pokaze co zrobi RK. Napewno sie wqrwi i cos zmieni, bo I-Iuj z tym ze ma ,,rolki,, i inne wypadki, tego jest mniej niz awarii tgo syfa samochodu!
Przepraszam za bluzgi ale sie normalnie ....em:)

Piotr pisze...

Moim zdaniem z oceną musimy się wstrzymać jeszcze do końca 2016 roku. Robertowi chodziło raczej o 3 sezony w WRC. A nie jeden w WRC-2 (i to tylko część kalendarza, ERC nie biorę pod uwagę bo tam są inne trasy) i dwa w WRC. Przyznacie, że róznica jest ogromna między tymi dwoma kategoriami.

Marek Bogacki pisze...

Czytam wpisy Mateusza i komentarze. Nastroje są minorowe, przed jak się wydaje decydującym rajdem Niemiec.
Robert jest wkurzony, bo jako stary pokerzysta, wie ile ten końcowy zakręt będzie go kosztował. Nie chodzi tu o euro, choć "kilka" trzeba będzie dodatkowo wydać, ale głównie o pozycję w rozpoczynających się /toczących/ negocjacjach.
Mam tylko nadzieję, że pasja u rajdowców jest większa od żądzy pieniądza i będą w stanie się porozumieć, przyjmując Roberta do zespołu fabrycznego. To jedyna droga bo obawiam się, że do kolejnego sezonu w takiej formule /zespół prywatny/, najsilniejszy człowiek może w ogóle nie przystąpić.

Anonimowy pisze...

Uspokójmy się z tym rajdem Niemiec, ogarnijmy się trochę z oczekiwaniami bo wystarczy jeden betonowy blok przy drodze żeby skończyc rajd na odległym miejscu :-P Także tegez, chill Panowie, jest jak jest trzeba czekac, na mądroś bo ona przychodzi z wiekiem/doświadczeniem w tym sporcie. Nie mniej jak pisałem wcześniej - szans na fabryke na razie nie ma, chyba że nagle bardzo dobrze resztę sezonu przejedzie nasz kierowca, na co mimo iż kubicuję to bym nie liczył :P . Po raz kolejny o tym napiszę, problemem nie jest samochód, tylko pewne klapki w mózgu u Roberta które każą mu cisnac często wbrew zdrowemu rozsądkowi. Jakby jeździł prywatnie cytryną też by dzwonił.

Anonimowy pisze...

Robert wygra rajd Niemiec!

Anonimowy pisze...

Niestety ale klapki na mózgu mają ci, którzy nie mogą zrozumieć jednego... Po bolesnej nauce wsiadzie do fabryki i będzie można odjąć trochę z gazu a wynik bedzie ten sam lub lepszy od prywatnego auta. Ślepi są ci co nie widzą że jazda autem o tej samej nazwie nie oznacza jazdy TAKIM samym autem -> patrz czasy BMW Sauber i support dla Heidfelda lub Rajd Hiszpanii ubiegły rok i czasy Roberta na asfalcie, sam był mega zdziwiony i zdolowany tym, że ciśnie i jedzie bardzo dobrze a wyniku brak, ciągle problemy ze skrzynia w ubiegłym sezonie a to ile tracił czasu na tym tylko on wie i dziwić się że musiał bardziej zasuwac na zakrętach...

Anonimowy pisze...

Proszę Cię, klapki to masz na oczach ino Ty, naprawdę sądzisz że wsiadłby do cytryny/vw i nagle kosiłby konkurencję bez dzwonienia? To już przestaje być dyskusja, to zaczyna być po raz kolejny wychwalanie Kubicy bo on jest the best a cała reszta z Ogierem na czele to leszcze tylko on ma słabe auto. Fordy z m-sportu też miały awarię a jakoś były na podium. Czemu wy fanatycy Kubicy nie potraficie się pogodzić z tym że nie jest najlepszy? I na 90% nigdy nie będzie? I ja myślę że to nie jest kwestia ręki nawet. Kij że rozje... auto po raz kolejny w walce o nic, Kubicy od razu wszyscy gracze oferty składają, bo każdy chce go mieć w Team-ie ;] . Min do 2017 nie będzie wg mnie fabryki, minimum.

Karol Moździerz pisze...

Każdy ma prawo do posiadania własnego zdania. Dopóki nie będzie okazji zrobić porównania w takim samym sprzęcie, to wątpliwości nie zostaną rozwiane. A że nigdy do tego nie dojdzie, to zawsze pozostanie nam jedynie dyskutować, nie posiadając przy tym żadnych rzeczowych argumentów poza czasami.

Anonimowy pisze...

Karol ja też nie jestem aż takim pesymistą żeby twierdzić że RK nigdy nie dojdzie do fabryki, po prostu niektórzy tu wychwalają RK i wmawiają sobie i innym rzeczy które są wręcz chore. To coś jak wiara świadków Jehowy że nie przetaczając krwi komuś kto tego potrzebuje robią dobrze. Takie rozbudzanie nadziei innych i swoich to nic dobrego, skrajności nigdy nie prowadzą do niczego dobrego. I tak samo jest tutaj z niektórymi, choćby nie wiem ile razy dał ciała RK to nie, bo spisek, bo Teamy fabryczne, bo to, bo tamto, nie żaby Robert dał ciała, no jakże by on, on jest boski...

Karol Moździerz pisze...

Owszem, ale należy zauważyć, że oprócz błędów, ma do zaoferowania genialną szybkość, jakiej jeszcze żaden zawodnik z Polski w historii nie pokazał. Kris Meeke też jest genialnym kierowcą, a dotychczas tylko raz wygrał rundę MŚ. Podobnie jak Neuville. To wszystko jest skomplikowane i trudno wyciągnąć z tego jednoznaczne wnioski. Jednak mówienie, że RK nie zrobił postępu i że odstaje od najlepszych zawodników w MŚ jak Prokop czy Bertelli byłoby po prostu niezgodne z prawdą.

Anonimowy pisze...

Ale Karolu, ja tego nie mówiłem że nie zrobił postępów, widać je i w tempie na os-ach i w samej jeździe obserwując relacje w TV/internecie. Ale takie zwalanie że ford gówno wort, czy inne takie śmieszne teksty w stylu
"Robert wygra rajd Niemiec!" to niczemu dobremu nie służy. Nie mówię że nie wolno zauważać pozytywów, ale popatrzcie też realnie ile jest błędów i to błędów typowo bez sensownych jak założenie twardych opon na wyczucie mimo że nawet prognoza google podawała deszcz, nie dopasowanie tępa na 18OS do warunków mimo że na 17 był już spin. To są ogromne błędy które oddalają RK od teamu fabrycznego. Meeke był na podium jak mówisz a urywa, jaki efekt? OPR ze strony szefa, moim zdaniem to tego szefa RK brakuje, żeby go ktoś porządnie opier... po wszystkim jak da ciała, a nie usprawiedliwiał. Ale tu już nieco odszedłem od Tematu :P .

Lux Perpetua pisze...

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że RK zrobił duże postępy: jest szybszy, robi mniej błędów.
To jednak Robert, a nie dziennikarze jest dla mnie bardziej wiarygodnt/racjonalny, a on mówił:
"Umówmy się, że z moimi wpadkami to żaden zespół fabryczny mnie nie zatrudni! Bądźmy tutaj realistami"

Zostało pół sezonu, jak Kubica nie zdobędzie punktów w kolejnych rajdach, to powyższa wypowiedź będzie aktualna. Jeśli punkty będzie zdobywał, to sezon jako 3 kierowca fabrycznego zespołu jest możliwe. Bo postęp każdy widzi, brakuje tylko punktów. Dlatego w kolejnych rajdach będą emocje :) Forza RK!

Karol Moździerz pisze...

Wiesz, będąc w sytuacji takiej jak RK w sobotę, można sobie testować. I wszyscy zawodnicy mając taką okazję, starają się tak robić. Każdy motorsport to oprócz sprzętu przede wszystkim doświadczenie i wiedza kierowcy i zespołu, a te można zdobywać tylko w praktyce, czyli na oesach i torach. Lepiej stracić pół minuty nie bijąc się o nic i testując niewłaściwe opony niż stracić wygraną w rajdzie albo tytuł, kiedy pogoda zaskoczy i człowiek się znajdzie na oesie na niewłaściwych oponach. Trzeba niestety lat i czasem bolesnych doświadczeń, żeby tej wiedzy nabrać. A RK tej wiedzy nabiera dopiero od 2 lat i paru miesięcy, więc nie istnieje możliwość, żeby mieć taką wiedzę jak Ogier czy Latvala. U nich lata nauki przebiegały spokojnie i po cichu, gdy zainteresowanie mediów i kibiców było niewielkie. Dopiero jako dojrzali kierowcy stali się zawodnikami walczącymi o tytuły i zwycięstwa w rajdach. A nauka Roberta to widowisko dla całego świata, które wielokrotnie jest wykorzystywane jako pole do rozładowania własnych frustracji i hejtu. Tak się wszystko potoczyło i tak wygląda.

Kiedy rozmawiałem z P. Mazurem po rajdzie Casentino w zeszłym roku, to powiedział bardzo istotną rzecz. RK miał 2 minuty przewagi przed ostatnimi oesami i w zupełności pewnie wygrany rajd. Mazur go spytał: "To jak teraz jedziemy?". RK mu odpowiedział: "Jak to jak? Maximum attack! Nie ma zabawy i odpuszczania, bo kiedyś w przyszłości może być sytuacja, że będę prowadził w rundzie WRC i trzeba będzie się do końca bić o zwycięstwo. Muszę być wtedy na to przygotowany.".

Dlatego całe dyskusje na temat tego, co RK powinien albo nie powinien zrobić, możemy sobie wydrukować, zrolować i wsadzić głęboko w zad, bo nikt z komentujących nie ma pojęcia, co należy robić.

Anonimowy pisze...

Robert zawsze chciał podejmować decyzję jak najwcześniej. Raczej nigdy mu to nie wychodziło, więc nie liczyłbym na jakiekolwiek decyzje przed grudniem. Z pustego (dostępnych WARTYCH UWAGI propozycji) i Salomon nie naleje.

Anonimowy pisze...

Mały off-topic, ale znalazłem własnie wideo dokumentujące, że rolki można niechcący robić sporo poważniejszym sprzętem niż auta WRC:
https://www.youtube.com/watch?v=t4dhYpPLcVM&feature=youtu.be&t=112

Zerknijcie, wgniata w (nie wiem czy mają tam fotele)

Marek Bogacki pisze...

Trzy lata był spokój na blogu, aż tu znów się objawił animowy z najbliższego otoczenia Roberta. Że też ludziom się chce, takie pierdoły wypisywać.

Yoozeck pisze...

@Marek, bo Meduza nie chce już oficjalnie ujawniać się, stąd pisze anonimowo :P

Osobiście ignoruję takich gości. Tylko mnie zastanawia, skoro uważają nas za fanatyków Roberta, po co oni wchodzą na ten blog?

Artur Kotynia pisze...

Jakby ktoś jeszcze nie widział: https://www.facebook.com/media/set/?set=a.464502493721797.1073741833.329071630598218&type=3

Chyba nie wymaga komentarza, jak na świecie postrzegany jest Robert. Jak wariant pudełka gry, z M-Sportu właśnie on!

Anonimowy pisze...

Ciekawi mnie jedna rzecz. Robert kiedyś mówił, że Cytryna na asfalcie była genialna, za to traciła na szutrach, w porównaniu do Fiesty. Załóżmy, że faktycznie tak jest. Tylko, że Cytryną Robert miał mniej przygód na szutrach, było to auto także mniej awaryjne ( biegi, co zostało poprawione ) i podejrzewam, że także ogólnie twardsze ( przedświąteczna wycinka choinek w Finlandii ). Jestem ciekawy, jak wyglądały by statystyki Roberta w tym sezonie, gdyby jeździł np właśnie Cytryną?? To tylko gdybanie, ale spodziewam się, że punktów na koncie miałby teraz dużo więcej. Auto to jednak po jego "załodze pokładowej" drugi najważniejszy czynnik, który przekłada się na wyniki. Możemy tutaj polemizować i myśleć co by było gdyby, ale też nie można tak do końca zakładać, że nikt Roberta nie będzie chciał zatrudnić. Jak przytoczył jego słowa Lux Perpetua: "Umówmy się, że z moimi wpadkami to żaden zespół fabryczny mnie nie zatrudni! Bądźmy tutaj realistami" - z jednej strony jest w tym sporo racji, z drugiej może to wyglądać jako ochłodzenie kibiców, żeby się na nic nie napalali. Usterki w Fieście: brak ręcznego, rozłączający się dyfer, nie wchodzące biegi o altku nie wspominając, przynajmniej kilka razy miały wpływ na to, że Robert nie mógł się wyratować z opresji. Robert pokazuje coraz większą płynność i coraz większą szybkość. Jemu potrzebny jest odpowiedni sprzęt, przede wszystkim bezawaryjny, żeby przekonać się czy jego statystyki się poprawią i myślę, że szefowie fabrycznych ekip też dobrze o tym wiedzą, także... poczekajmy.

Pozdrawiam, Krzysiek ;)

Anonimowy pisze...

Krzysiek co do progresu Roberta to my ( kibice ) wiemy o nim najmniej. O to, że widzi go świat WRC bym się nie martwił. Jeśli my go zauważamy bo jest bardzo wyraźny to ludzie ze środowiska tym bardziej... Spokojnie.

Co do zespołów fabrycznych to jesteśmy aktualnie w trudnym momencie. VW wydaje się, że ma pewny skład na przyszły rok. Citroen - tu bym się osobiście nie pchał. Niepewna przyszłość. Jeśli przyszłość w WRC to nie fabryka a z tym wiąże się ograniczony budżet itd. Czyli coś na wzór dzisiejszego M-Sportu. Hyundai - Jeśli byłby w przyszłym sezonie szybszy niż w tym to czemu nie...
Może lepiej przekulać się jeszcze sezon Fiestą, nabijać kilometry i w międzyczasie poflirtować z Toyotą... Trudne zadanie przed Robertem...

Osobiście - jako wielki fan Roberta od wielu lat chciałbym żeby Robert zaangażował się w końcu w coś poważnego. Chciałbym żeby np. związał się kilkuletnim kontraktem z Toyotą i popracował nad samochodem i swoim tempem... To byłoby coś.

Mateusz Cieślicki pisze...

Artur Kotynia - polecam fp bloga :)

Anonimowy pisze...

Jestem spokojny :D

Mówisz o Toyocie, ale ona też jest niepewna. Przygotowania mają długie, ale nie wiemy i póki auto nie pojawi się na odcinkach to się nie dowiemy na jakim jest poziomie. Może powtórzyć sukces VW, a może być tak jak z Hyundaia.
Hyundai już jeździ i zespół widzi, w którym są szeregu także pewnie prace rozwojowe dalej trwają.

I masz rację co do progresu Roberta: wiemy o nim najmniej, ale jest on widoczny.
O budżecie nie wiemy tak naprawdę nic, ale wątpię żeby przygody czy awarie miały wpływ na kontrakt z Lotosem czy Grupą Azoty, bo gdyby punkty miały aż takie znacznie dla sponsorów, to postawiliby na doświadczonego kierowce a nie na Roberta, który rajdów dopiero się uczy. Nie jest to team fabryczny. Ważne jest, żeby było widać nazwę sponsora ( tak jak na opakowaniu gry ). "Niech piszą co chcą byle nie przekręcili nazwiska." To czysty marketing i biznes.

Pozdrawiam, Krzysiek

Anonimowy pisze...

Wg mnie będzie to wyglądało w ten sposób:
opcja 1. Robert zostaje w WRC, dołącza do niego przyszły mistrz ERC Kajto i razem tworzą LOTOS WRT TEAM- M-sport udostępnia drugą Fiestę, w której Kajto zbobywa "expo", a Robert walczy o podium,
opcja 2. Robert zostaje w WRC. Bierze go pod swoje skrzydła Hyundai i Robert walczy o podium,
opcja 3. Robert decyduje się na operację ręki. W zależności od sytuacji Robert startuje w WRC 2017 (ciekawe zmiany), bądź wraca na tory wyścigowe,
opcja 4. Robert decyduje się na operację ręki. Po rehabilitacji wraca do F1.

Anonimowy pisze...

warto zapoznać się. co mówi sam zainteresowany:
http://sokolimokiem.com/kubica-brakuje-mi-f1-trudno-takie-zycie/

Anonimowy pisze...

Opcja nr 5.
Operacja nieudana. Permanentna utrata resztek mobilności prawej dloni - dozywotne dejscie od czynnego uprawiania sportow motorowych.

Niestety Robert ma juz za soba operacje, które na dobre mu nie wyszly.

Anonimowy pisze...

Czy Robert już jechał w WRC na czas czy narazie tylko pokazowo? Ciągle czekam, az Robert pojedzie na czas najlepiej w wyścigu po asfalcie. Szkoda tylko, że ma taki samochód nie do ścigania, bo wolno przez to jedzie. Kiedyś dawali mu fajniejsze auta z kaskiem a teraz takie małe tylko. Ciekawe dlaczego tak jest?

Anonimowy pisze...

"Anonimowy4 sierpnia 2015 13:01
Niestety ale klapki na mózgu mają ci, którzy nie mogą zrozumieć jednego... Po bolesnej nauce wsiadzie do fabryki i będzie można odjąć trochę z gazu a wynik bedzie ten sam lub lepszy od prywatnego auta. Ślepi są ci co nie widzą że jazda autem o tej samej nazwie nie oznacza jazdy TAKIM samym autem -> patrz czasy BMW Sauber i support dla Heidfelda lub Rajd Hiszpanii ubiegły rok i czasy Roberta na asfalcie, sam był mega zdziwiony i zdolowany tym, że ciśnie i jedzie bardzo dobrze a wyniku brak, ciągle problemy ze skrzynia w ubiegłym sezonie a to ile tracił czasu na tym tylko on wie i dziwić się że musiał bardziej zasuwac na zakrętach..."

Poczatek niby z sensem, a cala reszta to wstep do kolejnem grubej teorii spiskowej.

Przykre jest to, sporo ludzi tu zamiast skupic sie na faktach wynajduje co rusz kolejne wymowki probujace wytlumaczyc niepowodzenia Roberta. Dam sobie leb uciac, ze jak Robert wsiadzie w fabryczne auto (czego mu z calego serca zycze) I zacznie zwiedzac pobocza I rowy (jest to calkiem prawdopodobne), to wynurza sie znafcy (sic!) od czesci drugiej kategorii.

Anonimowy pisze...

@12:41 niestety tak będzie jeśli do tego dojdzie, niektórzy to z rzeczywistością niewiele kontaktu mają...