Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

czwartek, 9 lipca 2015

Wasze relacje - Rajd Polski 2015

Kolejna relacja kibica z Rajdu Polski 2015 - tym razem na naszą rundę WRC zabiera Was Jakub Kwietniak! Zobaczcie ciekawe kulisy odwołania OS-u Mazury.

2. lipca:

Pobudka ok. 4:30, śniadanie, mycie i dopakowywanie kilku rzeczy do sporego plecaka. 5:50 wyjście na dworzec PKP Bydgoszcz Leśna, który znajduje się ok. kilometra od domu. (niestety samochodu na razie nie posiadam). Nieopodal dworca w pobliżu zauważyłem VW transportera T2. Myślę sobie – pięknie zaczyna się ten dzień, ta wielka przygoda. Czekam na swoim peronie i liczę, że przyjedzie pociąg klasy elfa (PESA Elf)- klima, wi-fi, niskopodłogowy. Niestety przyjechał stary EZT, bez klimy, bez wi-fi – trudno nie to jest najważniejsze. No to do Olsztyna! Po drodze w Toruniu wsiadła moja dziewczyna i razem podróżowaliśmy nieco ponad 3 godziny do Olsztyna. W Olsztynie szybkie zakupy w sklepie i przesiadka na busa do Mikołajek. To była męcząca podróż, ale widoki po drodze wynagradzały niekomfortowe warunki. W samych Mikołajkach rozglądaliśmy się będąc w niemałym szoku i mówiąc WOW ruszyliśmy do kwatery. Rozpakowaliśmy się, umyliśmy i ruszyliśmy na ceremonię otwarcia. Dopchałem się do S. Ogiera, Mikkelsena i Ostberga - zebrałem od nich autografy. Do Kubicy niestety nie doczołgałem się. Po ceremonii otwarcia zrobiliśmy większe zakupy i powróciliśmy do kwatery (były to pokoje gościnne na Warszawskiej). Szybki obiad, odpoczynek i ruszam na SSS1 na Mikołajki Arena. Idąc przez park serwisowy rozglądałem się mając oczy i język na wierzchu. To było coś wspaniałego! Zakupiłem czapkę i koszulkę Rajdu Polski i udałem się na strefę wolnostojącą. W czasie transmisji w TV podobno nawet pojawiłem się na ekranie – obserwował to kolega, z którym ćwiczymy karate i ma to nagrane. Oczywiście cały Super OS zrobił na mnie wrażenie, porobiłem kilka zdjęć i udałem się na spoczynek….

3. lipca:

Godzina 4:30 pobudka. Trzeba iść na OS2 – Górkło. Jeden z bliższych oesów, a jako niezmotoryzowany musiałem liczyć na siłę mięśni. Jakieś 12-13 km - no nie uśmiechało mi się ale nad Morskie Oko się chodziło to tutaj nie dam rady? Niestety dość późno wyszedłem i zastanawiałem się czy zdążę. Wyszedłem już kilka kilometrów za Mikołajki sprawdzając czy może jakiś pks/bus może jednak jedzie – niestety nie jechał i nie miało to wkrótce nastąpić. Idę tak jeszcze kilkaset metrów i próbuje złapać stopa. Kilka prób zakończyło się fiaskiem, lecz gdy już pogodziłem się, że muszę iść pieszo zatrzymał się Pan Mateusz z Wrocławia.
Przesympatyczny człowiek, z którym gawędziło się bardzo miło. Mówił, że sam za młodu tak kombinował. Ja tak jak i on byliśmy pierwszy raz na Rajdzie Polski. Co prawda widziałem kilka małych jakiś lokalnych rajdów, gdy byłem mały, ale to bardziej pod KJSy bym zaliczył.
Dojechaliśmy na OS2. Było gorąco, piekło ale było niesamowicie. Wróciliśmy razem do Mikołajek. Wymieniliśmy się kontaktem i umówiliśmy wyjazd na następny dzień – razem raźniej ;). Tego samego dnia jeszcze zdążyłem z moją dziewoją iść na plażę miejską, pochodzić po rynku (słuchając radia rajdowego ;) ). Mieliśmy trochę czasu dla siebie – niewiele, ale lepiej tyle niż wcale.
Poszedłem na Arenę Mikołajki, po SuperOesie zdążyłem wejść jeszcze do symulatora Hyundaia i do kwatery – obejrzeć jakiś film.

4. lipca:

To był zakręcony dzień. Razem z Panem Mateuszem wybraliśmy się na Świętajno – 1. Obejrzeliśmy skoki z hopki, ale nie było za dobrze widać przez tabliczki z ilością metrów, nie robiło to takiego wielkiego wrażenia jak myśleliśmy. Obejrzeliśmy WRC, WRC2 i trochę WRC3 i udaliśmy się na odwołany OS Mazury - 2….
Co tam się działo… Rolnik w ramach protestu wyjechał ciągnikiem na Odcinek Specjalny i bulwersował się, że kibice, quady niszczą jego pola uprawne. Może i miał rację, ale można było to załatwić „po cywilizowanemu”. Interweniowała policja i safeciarze. W końcu schował ciągnik jednak w radiu rajdowym pojawiła się informacja, że kibice są niebezpiecznie blisko trasy i mogą odwołać odcinek…Czekaliśmy wiernie niestety na daremne. Wróciliśmy do samochodu. Trochę nam to zajęło zanim wydostaliśmy się z parkingu, ale dzięki kibicom którzy samodzielnie sterowali ruchem (przepuszczając raz samochody z drogi a raz z parkingu) jakoś wyjechaliśmy, policja skierowała nas objazdami i nieco zajęło jak wróciliśmy do Mikołajek. Gdy wróciłem do kwatery dziewczyna obraziła się na mnie, że zostawiłem ją samą na tak długo. Poszliśmy razem do parku, pozwiedzaliśmy, a ja obejrzałem kolejny SuperOes. Brałem tez udział w zabawie i zająłem 3-cie miejsce w „symulatorze” Lotto, w którym spróbowałem się wirtualnie z Torem Mikołajki. Wróciliśmy, coś obejrzeliśmy i spać.

5. lipca:

Pobudka 6:30. Standardowo szybkie śniadanie (tym razem tylko kaszka instant) byle czymś zapchać żołądek i jazda.
7:30 z Panem Mateuszem udajemy się na OS Baranowo. Jedziemy i standardowo ustawiamy się trochę wcześniej. Piekielnie ciepło. Stoimy chwilę przy PW z nawrotem ale szybko zmieniamy miejsce i idziemy lasem. Tam znaleźliśmy fajne miejsce na prostej. Przy okazji pomagaliśmy sejfciarzom nieco zwracając uwagę niefrasobliwym kibicom. Obejrzeliśmy kilkanaście przejazdów i poszliśmy dalej. Skryliśmy się w cieniu i czekaliśmy na następny Ostatni już Oes.Wyszliśmy z krzaków i zrobiliśmy zdjęcia/filmy.Wracając natrafiliśmy na 2 km korek i z nerwowością patrzyłem na zegarek chcąc zdążyć na ceremonię zakończenia.
Na Placu Kościelnym byłem ok. 14:15 - 14:20. Zdążyłem chociaż zobaczyć najważniejsze - dekorację trzech najlepszych ekip.Po południu spędziliśmy z dziewczyną trochę czasu chodząc po mieście, pływając w jeziorze i robiąc małe zakupy przed powrotem 6. lipca.
Chciałbym podziękować serdecznie Panu Mateuszowi, który zabrał mnie ze sobą na tą niezapomnianą przygodę, również mojemu kierownictwu – Karolowi i Karolinie, że zgodzili się dać mi w terminie, który chciałem urlop mimo pewnych przeciwności. Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że ten wyjazd naprawdę był wspaniałą przygodą!

Strona powrotroberta.blogspot.com jest na facebooku oraz Twitterze! Dołącz do osób ją lubiących i bądź na bieżąco!

Więcej o całej F1 na MC Formula i onestopstrategy.com

12 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Świetna relacja. Jak widać bez auta też można jechać na rajd.

Co do odwołanego OS Mazury to pewnie nie dowiemy się co było prawdziwą przyczyną takiej sytuacji. Ja rolnika rozumiem. Nie dość, że ludzie deptali mu pole to jeszcze jacyś wandale wjechali tam quadami. Gdyby ktoś bezczelnie niszczył moją całoroczną prace to też pewnie bym wyszedł z siebie. Nie wiem jak wyglada sprawa z odszkodowaniami za zniszczenia od organizatora dla rolników. Czy są faktycznie wypłacane? Poza tym może rolnicy nie wiedzą, że im takowe przysługują.

OZi pisze...

To i ja podrzucę moją foto-relację:

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.1180888598603783.1073741840.979423472083631&type=3

Pozdrawiam i FORZA RK & MS !!

OZi

Anonimowy pisze...

Anonimowy 9 lipca 2015 12:05
Rolnicy wiedzą o przysługujących im odszkodowaniach,ale nie zawsze wiedzą jak się do tego zabrać. O ile się nie mylę takie odszkodowanie może wypłacić gmina,lub PZM. W przypadku gminy sprawa niby jest prosta,ale z tego co słyszałem podanie o odszkodowanie można złożyć dzień po rajdzie,w przypadku tego poszkodowanego rolnika o którym wspominasz w niedzielę( wtedy z reguły Urząd Gminy jest zamknięty).Wiem,że ktoś z gminy musi przyjechać,zrobić zdjęcia itp. Jeżeli chodzi o PZM,to niestety nr rzeczoznawcy ich ubezpieczyciela jest nr dla wybranych. Może gdyby nr był ogólnododostępny to jakoś rozwiązałoby sprawę.Nie wiem czy odszkodowania są faktycznie wypłacane. Mojemu znajomemu porysowano szyby w oknach( kamieniami) i niestety nie doczekał się ani odszkodowania ani nawet uzasadnienia jego braku.

Anonimowy pisze...

I tu jeszcze apel do kibiców: Z tego co zauważyłem na rajdzie ludzie pomagali sobie w rozmaity sposób z ogrodzeniami.I nie były to jakieś super ogrodzenia,ale np. pojedynczy drut,pod którym na dobrą sprawę można z łatwością przejść. Ludzie pomagali sobie parasolkami, jakimiś drewnianymi drągami, wykręcali izolatory. Może nie zdajecie sobie sprawy,ale tego potem nie poprawia ktoś z pracowników rajdu,ale rolnik. Możecie sobie wyobrazić jaki stosunek do rajdów ma potem taki rolnik? To jest cudza praca,cudza własność,którą powinno się szanować.

Anonimowy pisze...

Panie Jakubie.
W jakiż to sposób ten rolnik miał załatwić tą sprawę po ,,cywilizowanemu''? Podejrzewam,że Policja interweniowała dopiero wtedy,gdy rolnik wziął sprawę we własne ręce,ponieważ z doświadczenia wiem,że gdy próby interwencji zgłaszane przez mieszkańców nie zawsze są skuteczne.Policja odsyła taką osobę do organizatorów,organizatorzy obiecują kontakt po rajdzie,ale na obietnicach się kończy.

Anonimowy pisze...

Nie chcę siać zamieszania, ale dziwi mnie to, że rolnik wyjechał ciągnikiem na drogę i nie ma z tego żadnych filmików, ani zdjęć:/ Wygląda to tak jakby ktoś puścił plotkę i ludzie ją łykają.

p_m

Anonimowy pisze...

Witam, tak się złożyło, że byliśmy świadkami awantury z rolnikiem. Smutny widok kiedy ktoś niszczy całoroczną pracę tej rodziny. Oprócz rozjeżdżonego zboża, idioci z quadami niszczyli elektryczne pastuchy oraz orali łąki, płoszyli wypasane bydło. Na prośby kibiców nie reagowali, policja udawała nie ma sprawy. Owy rolnik udostępnił łąkę na której był punkt widokowy. Ludzie rozkładali koce, namioty, palili grilla. Ilość śmieci jakie co niektórzy po sobie zostawili był przerażający. Nie dziwcie się kiedy za rok okoliczni mieszkańcy nie będą nawet chcieli słyszeć o rajdzie. Jakieś 90% kibiców pełna kultura, reszta to zwykłe chamy.

A cwelom którym się nie chce przejść kawałek pieszo na odcinek polecam TV, a nie quada.

Anonimowy pisze...

Anonimowy z 9 lipca 2015 16:34
Jeśli chodzi o udostępnianie łąk i terenów na potrzeby rajdu,to z tym też nie jest kolorowo. Na ogół organizatorzy nie pytają właściciela o zgodę i na ogół,aby uniknąć protestów zwyczajnie działają pod osłoną nocy.Przykre,ale prawdziwe.

kowal pisze...

dziwię się tym, którzy tam byli, że ich nie pogonili...

Anonimowy pisze...

Od tego jest policja,nie kibice.

adam k pisze...

Tylko, ze polska policja jaka jest to kazdy wie. Gdyby był to teren publiczny, to mogliby powlepiac mandaty i na bank by sie zainteresowali, a na prywatnym terenie nici z kasy za mandaty, wiec im sie nie chciało.

Anonimowy pisze...

Chodzą słuchy,że to jeden z policjantów,razem ze strażnikiem granicznym wjechali temu rolnikowi na pole,później sami wiecie jak to się potoczyło.Przykład idzie z góry. Może wreszcie organizatorzy Rajdu Polski będą łaskawi zauważyć,że mieszkańcy nie są wyłącznie dodatkiem i wypadałoby się z nimi liczyć. Niewątpliwie jest to porażka organizatorów,bo jednak oes został odwołany. Czy ktoś może wie jakie konsekwencje poniósł rolnik?