Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

sobota, 6 czerwca 2015

Jak Radził sobie Robert Kubica w Grand Prix Kanady?

Szykujemy się już do Rajdu Sardynii, ale dziś czekają na pierwsze duże emocje związane z Grand Prix Kanady. Jest to wyścig dla nas szczególny bo swój największy sukces w karierze odniósł w nim Robert Kubica. Zobaczcie, jak Polak radził sobie w Montrealu.

Zaczynamy od okrążenia toru z Robertem:


Rok 2006

Robert Kubica po raz pierwszy wziął udział w Grand Prix Kanady w 2006 roku. Polak jechał w obu piątkowych sesjach treningowych i... obie wygrał. Był to pierwszy taki przypadek i jeden z dwóch ogólnie w jego karierze. Przypomnę, że Kubica nie był wtedy jeszcze kierowcą podstawowym BMW Sauber.

Rok 2007

Polak był nim już natomiast w 2007 roku. W pierwszej sesji treningowej pokonał zaledwie 2 okrążenia i bez czasu skończył ją na ostatnim miejscu. W drugiej był 12. a w trzeciej 13. W kwalifikacjach Robert był 8. a potem przyszedł feralny wyścig.

Robert na 25. okrążeniu po wyjeździe z pit stopu był na 15. pozycji. Było to niewiele po neutralizacji. Na 27. okrążeniu, podczas próby wyprzedzenia Jarno Trulliego Kubica lekko najechał na lewe tylne koło bolidu Włocha, jego samochód podbiło i wystrzelił w powietrze, uderzając najpierw w bolid Scotta Speeda, a następnie w betonową ścianę. Po kilku koziołkach zatrzymał się po przeciwległej stronie zakrętu numer 10.





Wypadek wyglądał przerażająco, a Robert początkowo nie dawał oznak życia. Do akcji szybko wkroczyły służby medyczne, a po kilkunastu minutach dobiegły nas pierwsze informacje, że z Robertem jest OK, ale może mieć złamaną nogę.


Ostatecznie skończyło się na skręconej kostce i wstrząśnieniu mózgu. Następnego dnia Robert wychodził już ze szpitala i deklarował start w Grand Prix USA, które miało być zaledwie tydzień później.

Niestety, inne zdanie miała komisja FIA, która stwierdziła, że start w tak krótkim czasie narazi zdrowie Kubicy. Zastąpił go młody, obiecujący Niemiec, Sebastian Vettel, który w debiucie zajął 8. miejsce.

Rok 2008

W 2008 roku Robert przystępował do Grand Prix Kanady jako czwarty zawodnik klasyfikacji generalnej. W dwóch pierwszych treningach był drugi, a w trzecim 11. Kwalifikacje to 2. miejsce Roberta - 612 tysięcznych za Lewisem Hamiltonem i 237 tysięcznych przed Kimim Raikkonenem.

Robert obronił tę pozycję po starcie, ale sporo tracił do Hamiltona. Na 17. kółku doszło jednak do neutralizacji, w wyniku której różnice się zmniejszyły, a kierowcy zjechali do pit stopów. Byli w nich zarówno Hamilton, jak i Raikkonen.

Kubica i Raikkonen równo wyjechali ze stanowisk i byli pierwsi do wyjazdu z boksów. Tuż za nimi wyjeżdżał Hamilton. To, co wtedy nastąpiło, do dziś jest dla mnie jedną z najdziwniejszych sytuacji w F1 w ostatnich latach:


Kubica wyjechał na 8. miejscu, ale kierowcy przed nim byli na mniej korzystnej strategii. na 42. kółku, po wyprzedzeniu Heidfelda, Robert objął prowadzenie, które utrzymał mimo jeszcze jednego zjazdu do boksów. Potem Robert spokojnie dowiózł 1. miejsce, wygrywając pierwszy dla Polski wyścig Formuły 1.


Polak został jednocześnie liderem klasyfikacji generalnej mistrzostw.
fot. AFP

fot. BMW Sauber

fot. AFP
To filmowe wspomnienie tego wyścigu:


Rok 2010

W 2009 roku Grand Prix Kanady nie odbywało się. W roku 2010, zajmował w treningach odpowiednio 6,8 i 6. miejsca. W kwalifikacjach był 8., a wyścig ukończył na 7. pozycji. Nie obyło się jednak bez kolejnego wielkiego osiągnięcia - po raz pierwszy w swojej karierze, wykręcił tam najlepszy czas okrążenia w wyścigu. Do historii z tego grand prix przejdzie na pewno jego walka z Michaelem Schumacherem:



Strona powrotroberta.blogspot.com jest na facebooku oraz Twitterze! Dołącz do osób ją lubiących i bądź na bieżąco!

Więcej o całej F1 na MC Formula i onestopstrategy.com

31 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Po wypadku wierzyłem, że Kubica wróci i to tylko kwestia czasu rok może dwa lata, ale wróci, niestety już tego się nie doczekam .....

marian burzak pisze...

są tacy co pamiętają i piszą
http://en.f1i.com/magazine/13651-canada-2008-remembering-the-talent-of-robert-kubica.html

Anonimowy pisze...


Ja to tylko tutaj zostawię. Ponoć od 2017 roku
McLaren's Ron Dennis arranged a meeting on Friday attended by Eric Boullier, Toto Wolff, Niki Lauda, Christian Horner, Maurizio Arrivabene and the FIA's Charlie Whiting.
Come the conclusion of the meeting, which lasted around 80 minutes, information began to emerge with confirmation that cars will increase from 1,800mm to 2,000mm.

Mateusz Cieślicki pisze...

Wiele osob sie tym niepotrzebnie jara bo szersze bolidy to nie szersze kokpity.

Anonimowy pisze...

Zaczynasz mnie troche denerwowac Mateusz. Bez urazy ale po raz kolejny pokazujesz jak nie po drodze jest ci powrot roberta do f1. A nie zapominaj ze to byl tytul twojego bloga przez wiele lat. Wiem wiem rajdy to duzo częstsze odwiedzanie bloga a co za tym idzie wiecej klikniec a co za tym idzie wiecej wiadomo czego. Ale pamietaj ze rajdy dla ruoberta tylko taki bajpas droga okrezna nic nie znaczaca w tym momencie bo to rechabilitacja byla jest i bedzie najwazniejsza a nia sa rajdy. Takze zostaw swoje egoistyczne komentarze dla siebie.
Dariusz D.

Anonimowy pisze...

Mateusz nie potrzebnie sie martwisz szersze bolidy to nie znaczy szersze kokpity. :)

Mateusz Cieślicki pisze...

Dariusz D. Bardzo mnie uraziles swoim komentarzem i jednoczesnie wkurzyles. Nie zycze sobie takich insytuacji. Gowno wiesz o tym co jest mi na reke. Nie zycze sobie abys odwiedzal ten blog i wszystkich ktorzy tak uwazaja rowniez prosze uprzejmie o wypad. Pokazales jedynie co jest wazne dla Ciebie i jaki jest Twoj tok myslenia. Jak tylko ktos wstawi merytoryczny komentarz to od razu ze nie chce powrotu Roberta. I jeszvze masz czelnosc mnie pouczac jaki jest tytul bloga. Zweocilem jedynie uwage ze proponowane sa szersze bolidy. A kokpit to zupelnie inna rzecz i pamietajcie ze one sa tak ciasne rowniez ze wzgledow bezpieczenstwa. Studze tylko gorace glowy i robie to od 4 lat. Kogos kto twierdzi inaczej odsylam do lektury wczesniejszych wpisow. Ale wracajac do komentarza - widac w nim nieznajomosc realiow - mnie na kliknieciach nie zalezy, a ilosc pracy jaka wkladam w bloga jest ogromna w stosunku do kwestii o ktorych mowisz. W dni rajdowe siedze od 7 do 23 non stop przy kompie, musze brac kilkanascie dni urlopu tylko po to by opisac rajdy. Do tego regularne czuwanie i non stop na telefonie kompie. Srednio dziennie wuchodza 3-4 godziny pracy - lacznie z weekendami. Moja rodzina tez musi to znosic. I wierz mi krytykancie - tu nie ma zadnego biznesu. I od nikogo pochwal nie oczekuje ale tez nie mam zamiaru pozostawiac tak idiotycznych komentarzy jak Twoj bez odpowiedzi. I wierz mi, zalezy mi ogromnie na powrocie RK do F1 ale jestem tez trzezwaco myslaca osoba i wiem jak to cholernie trudne. Ale nadal chce wierzyc.

Anonimowy pisze...

Brawo-polac temu panu za bloga i rzeczowe podejscie do tematu

Anonimowy pisze...

Szersze bolidy to wedlug ciebie co.? Bo jak widze w twoim profilu jestes prawnikiem i dziennikarzem z wykształcenia takze wydaje mi sie ze malo masz pojecia na temat mechaniki oraz areodynamiki. Mateusz nie odbieraj mnie za wroga czytam twojego bloga od poczatku i dowiedzialem sie tu wiele rzeczy i moim fanie których nie znalazł bym na żadnym innym portalu zwlaszcza w początkowej fazie rehabilitacji Roberta. Ale chce ci tylko powiedziec ze moja wiedza na temat mechaniki oraz troche mniejsza na temat areodynamiki skromnie podejrzewam ze jest duzo wieksza. Szerszy bolid to wedlug ciebie szerszy rozstaw kol oraz zawieszenie.? Nie nie szerszy bolid to przedewszystkim szerszy kokpit. Wieksze chlodnice co napewno nie zaszkodzi dzisiejszym hybrydom a przede wszystkim wieksza powierzchnia dociskajaca. Takze tobie tez sie przyda troche trzezwego myslenia.

Mateusz Cieślicki pisze...

Anonimowy - szersze bolidy to szersze bolidy - ich szerokość ma zwiększyć się ze 180 cm do 2 metrów. I tyle. Osobiście nie widzę powodów, aby zespoły dostając 20 dodatkowych centymetrów miały poszerzać kokpity. Po co? Jeżeli jakiś zespół będzie chciał zrobić szerszy dla RK (w co bardzo wątpię) to genialnie, ale nie widzę żadnego sensu w tym, aby obecne kokpity poszerzać, skoro obecni kierowcy się mieszczą i jest im wygodnie. Jeżeli przekonasz mnie w tej kwestii to przyznam Ci rację.

Wierz mi, ja myślę mocno trzeźwo :) I zgodzę się, że Twoja wiedza o aerodynamice itp. jest większa od mojej (zresztą nie jest to żadne osiągnięcie).

I to nie chodzi o to, że tego nie chcę. Wierzcie mi, jeżeli te bolidy zostaną zrobione szersze i będą w nich szersze kokpity, to będę się z nich cieszył ogromnie o ile dadzą większą szansę powrotu Robertowi.

Szokuje mnie, jak z takich pierdół wyciąga się wniosek, że nie chcę powrotu RK do F1. Aż jestem zły na siebie, że tracę czas na czytanie i odpowiadanie na takie głupoty.

Mateusz Cieślicki pisze...

Vanat - świetna uwaga, zapewne wymiary monokoku są ściśle określone i tu pewnie też zespoły nie miały by żadnego pola manewru.

marian burzak pisze...

Popieram Mateusza z jego rezerwą co do szans Roberta na występy w F1, a poniżej kilka fragmentów z artykułu niejakiego Phillipa van Ostena, które korespondują z polemiką, choć prawdę mówiąc nie pisze on o czymś czego nie znamy ;-(
Dziś ożywa pamięć wielkiego talentu Kubicy i nieszczęśliwie przerwanej kariery w lutym 2011 roku, kiedy Robert został poważnie ranny w wypadku w rajdzie Ronde di Andora. Po wielu zabiegach i długotrwałym, z pewnością bolesnym procesie rehabilitacji Kubica odzyskał wystarczającą sprawność, by znów jeździć , choć skoncentrował się wyłącznie na rajdach z powodu trwałych fizycznych ograniczeń uniemożliwiających mu prowadzenie pojazdu w ciasnym kokpicie bolidu F1, co potwierdzone zostało w symulatorze F1 Mercedesa.
Uwzględniając rozmiar jego obrażeń i pomijając kategorię, sam fakt, że Polak był w stanie ścigać się ponownie - jest sam w sobie wyczynem niezwykłym. Ale powrót do wyścigów Grand Prix byłby, wydaje się, jednym cudem za dużo i złudną perspektywą, a i sam Robert w końcu się z tym pogodził.
"Chciałbym być OK, jeśli już nie pojadę bolidem F1 by wygrać. Byłoby lepiej gdybym mógł, ale wiem, że czas mi nie sprzyja. Kiedy nie możesz mieć czegoś, robisz to co masz. Gdy nie możesz mieć steku , albo jesz jajko albo nie jesz wcale. Więc w końcu jesz to jajo i cieszysz się tym. "

Anonimowy pisze...

Najwieksza przeszkoda na drodze do powrotu jest niestety sam Robert...bo u niego jest 100% albo nic...skoro nie moze byc na 100% sprawny to nie chce wogole wracac do F1, bo gdyby zaakceptowal to ze moglby byc w F1 w 90% czyli niektore wyscigi w czolowce, a niektore moze w srodku, a moze w ogonie to juz dawno moglby wrocic i scigac sie...ale tu wlasnie jest sedno...On nie uznaje kompromisu ani polsrodkow....Wszystko albo nic

Lux Perpetua pisze...

Heh, Mateusz jest chyba ostatnią osobą którą bym podejrzewał, że nie chce powrotu RK do F1. Wszak gdy po wypadku, w internecie panował informacyjny chaos, to na jego blogu można było znaleźć praktycznie każdy strzępek informacji na temat zdrowia Kubicy, posty z nadzieją na pełne wyzdrowienie. I tak, blog nazywa się powrótroberta. Powrót do rywalizacji za kółkiem, powrót do F1. Takie informacje o szerszych bolidach dają jakąś dodatkową nadzieję. Moim zdaniem, jak Kubica osiągnie coś w WRC, to jego siła marketingowa da pole do większych ustępstw wobec niego, by go do F1 wraz z kibicami przeciągnąć. Ja przestanę liczyć na powrót RK, gdy on sam powie, że nie wraca. Dopóki on nie zamknie tej drogi, szansa zawsze istnieć będzie.

A dla tych co mówią, że za stary już będzie: Michael Schumacher w wieku 41 lat, po 4 latach przerwy w ściganiu, powrócił do F1 na 2 sezony, kończąc ostatecznie karierę w wieku 43 lat. A Kubica ma dopiero 30 lat. Wiadomo, dla Schumiego zrobiono wyjątek, ale Kubica może zrobić coś czego żadnemu kierowcy dotychczas zrobić się nie udało: zdobyć najwyższe miejsca podium w GP F1 i Rajdach WRC- 2 najbardziej profesjonalnych seriach motosportu.

Anonimowy pisze...

J.....C LKS

ksavier k pisze...

Jeżeli już wracacie do powrotu Roberta do F1 to chciałbym tutaj wymienić jedną Moim zdaniem najważniejszą kwestię. Tą kwestią jest sprawdzenie sprawności fizycznej u Roberta przez włodarzy (lekarzy itp) F1 i tu jest problem, bo nie pamiętam żeby ktoś z nawet mniejszymi problemami zdrowotnymi takie jak ma Robert został w ogóle dopuszczony do jazdy na takim poziomie, a kolejne zabiegi to bardzo duże ryzyko którego Robert raczej nie będzie podejmował.
To tylko moja opinia jeżeli chodzi o jego powrót, co nie zmienia faktu że chciałbym go tam znowu zobaczyć.Choć z drugiej strony F1 zrobiła się strasznie monotonna i nudna teraz kto nie ma najlepszego teamu może sobie pomarzyć o dobrym wyniku, a rajdy to jednak emocje przez całe 3 dni.

Anonimowy pisze...

dowiedziałeś się wiele rzeczy o Twoim fanie? chyba miałeś na myśli "swojego idola"

Jaro75 pisze...

6 czerwca 2015 20:23

Co Ty ku... piszesz ??!!!?? Masz tupet człowieku.

Anonimowy pisze...

Fascynuja mnie osoby ktore wypisuja texty o powrocie rk do f1-mozna to porownac do fanatyzmu religijnego -czyt. Nic dobrego..... wsadzacie faceta ktory ma problem zeby sie ubrac w kokpit f1....to ze ten facet jezdzi w serii Wrc na takim poziomie to jest juz wyczyn ktory trudno porownac do czegokolwiek.....ludzie troche zimnej wody na wasze rozgrzane glowy

Anonimowy pisze...

Jak to cos dla ludzi bezinteresownie robic, skoro zawsze znajdzie sie kreatura, ktora cie za to zjebie. Dzien dobry Polsko! :(

Anonimowy pisze...

Ehhhh, Polska i te zawistne polaczki.
Wsadzaj co dzień kilka godzin swojego czasu, a jeden z drugim zamiast się cieszyć, że za darmo czyta rzetelne źródło informacji to jeszcze Cię zjebie.

Ten kraj mnie dobija.

Anonimowy pisze...

Jak głosi stara mądrość ludowa, jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogdził. Zawsze znajdzie się ktoś, komu coś się nie będzie podobało. Dlatego najlepiej robić swoje, mając bezpodstawną krytykę w... (tam, gdzie słońce nie dochodzi).

Co do tematu wpisu, strasznie lubię tekst Roberta po wygranej - podziękowanie dla Lewisa, że "wybrał" bolid Kimiego :)

o

Anonimowy pisze...

Warto jeszcze pamiętać o około 20-tu szalonych okrążeniach w tempie kółek kwalifikacyjnych, które umożliwiły Robertowi późniejsze wyprzedzenie Heidfelda. To był majstersztyk w wykonaniu Kubicy...

o

Jaro75 pisze...

Robert cały czas pisze tą swoją historię :)
Jedyne zwycięstwo w F1 na torze który uwielbia w dodatku rok po koszmarnym wypadku.

Anonimowy pisze...

Tak tak a to wszystko bezinteresownie drogie dzieci... naiwniaki..))
Jaro75 to ty sie zastanow bo koles ma racje.
Powrot roberta do f1 to koniec tego bloga nikt by go nie odwiedzial bo i po co.?
Dlatego zgdzam sie ze autorowi napewno jest nie po drodze. Ale moze spac spokojnie..

Mateusz Cieślicki pisze...

Buahahah :) A czemu niby koniec? Nadal będę go prowadził. Eh ludziki żal mi was trochę :)

Anonimowy pisze...

możesz podać jeden powód dlaczego to będzie koniec tego bloga? dlaczego twierdzisz, że ludzie już by go nie odwiedzali? myślisz, że już nie będzie o czym pisać? ludzie przestaną nagle interesować się RK?
a jakby co to zawsze można zmienić nazwę na "Robert powrócił do F1"

Anonimowy pisze...

Niektórym to chyba słońce w weekend za mocno przygrzalo... Niby dlaczego blog miałby przestać istnieć, gdyby Kubica wrócił do F1? Dopiero byłaby masa komentarzy! Obecnie fani Kubicy w F1 trochę się wycofali z komentowania, bo rajdy rajdami ale oni wolą F1. Komentują głównie fani rajdów. Po powrocie Kubicy do F1 to by się szybko zmieniło. Miejsce, w którym fani mogą podyskutować, jest i będzie bardzo potrzebne, więc przestańcie pisać takie brednie.

Co do "bezinteresownie"- a czy MUSI być bezinteresownie? Skoro pierwsza lepsza "szafiarka" (wtf?) zarabia pisząc o durnych fatałaszkach, to dlaczego ktoś, kto miał fajny pomysł nie ma prawa do nagrody za swoją ciężką pracę? Jak już tak bardzo komuś zazdroscicie, to zawsze możecie założyć własnego bloga.

o

Anonimowy pisze...

Imbecylu z -> 8 czerwca 2015 23:16

Mmam nadzieję, że będziesz miał ostry zapieprz za darmo. Widocznie jesteś z tych ograniczonych co zarabianie = prymitywne zaginanie w fabryce za marne 1200 zł.

Są lepsze sposoby zarabiania to po pierwsze. Po drugie niedorzeczne byłoby gdyby autor który wkłada tak wiele w bloga nic z tego nie miał. Prymitywie, możesz za darmo czytać to na co autor poświęca swój czas i jeszcze masz problem z tym, że autor może na tym zarobić.

Nietrawie takich zawistnych polaczków.

Jaro75 pisze...

8 czerwca 2015 23:16

Koniec Bloga ???!!!
Buuuhhahahahahahahha!!!! :):):):):):):):) Dobre , dobre !!
Jestem pewien że Mateusz miałby jeszcz więcej pracy a serwer byłby czerwony od wejść.
I w ogóle przestańcie pisać takie bzdury bo zaczynam się lekko denerwować.

Anonimowy pisze...

I za to cie lubie Mateusz twardo stąpasz po ziemi tak samo jak i ja pozdrawiam serdecznie