Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

sobota, 2 maja 2015

O "aroganckim" Kubicy [Aktualizacja wtorek]

Zapewne wielu z Was czytało już tekst AutoHebdo dotyczący Roberta Kubicy i jego zespołu. Dziennikarze francuskiego pisma piszą, że po tym, jak Robert zakończył swoją współpracę z A-Style, może być mu trudno wrócić do Rajdowych Mistrzostw Świata, gdyż jego "arogancja" i "krytykanctwo" powodują, że jest już pokłócony z wieloma osobami ze świata motorsportu.

Jak piszą Francuzi: "Powrót do współpracy z M-Sportem może być trudny bo stosunki Kubicy z Malcolmem Wilsonem nie są idealne. Nic dziwnego, bo Kubica ciągle krytykuje, chce o wszystkim decydować, a gdy coś nie wyjdzie, obarcza winą innych". Padają również słowa, że Robert chce wszystko kontrolować w swoim zespole i o absolutnie wszystkim decydować.

Dotychczas nie komentowałem tego tekstu, bo - tradycyjnie - nie chcę być źle zrozumiany. Gdy myślę, co mógłbym tu napisać, to wychodzi na to, że mogłoby być tego kilkanaście stron.

Zaznaczam od razu, że to co napiszę poniżej jest moją opinią na podstawie tego, co słyszałem i czytałem przez już ponad 8 lat mojej działalności motorsportowej. Nie chcę wpisywać się absolutnie w nagonkę, która obecnie trwa, chcę tylko zadać kilka pytań, a jedno z nich brzmi: "no i co w tym nowego"?

Chyba wiele osób zdaje sobie już od dawna sprawę z tego, że Robert Kubica nie jest osobą łatwą do współpracy. Jest bardzo wymagający, nie tylko co do tych, z którymi współpracuje, ale przede wszystkim w stosunku do siebie. Często narzeka - to mówią wszyscy, zawsze znajdzie się coś, co w jego ocenie nie było wykonane idealnie. Robert jest władczy, lubi wszystko kontrolować i wiedzieć co się dzieje. Nie owija też w bawełnę. Gdy popełni błąd mów: "popełniłem błąd", gdy zespół czy ktoś z obsługi popełni błąd mówi: "on popełnił błąd, popełnili błąd". W przypadku innych kierowców mamy standardową "PR-ową" notkę "To nie był dla nas najlepszy rajd/wyścig".

Uważacie, że to wady? To teraz - cytując klasyka - "musicie odpowiedzieć sobie na jedno za*ebiście ale to za*ebiście ważne pytanie" - czy Robert Kubica doszedłby na motorsportowy szczyt, jakim jest F1, gdyby nie te cechy? Według mnie nie, bo nawet jego ogromny talent do jazdy - który uważam za jeden z największych w historii motorsportu - mógłby nie dać mu spełnienia tego marzenia gdyby nie upór, zawzięcie i wyżej wymienione "przypadłości".

Problem z takimi charakterami jest taki, że bardzo rzadko uznają kompromisy. I to objawiło się np. przy podpisywaniu kontraktu z Renault. Robert upierał się przy zgodzie na udział w rajdach.Często też takie ciągle narzekania bywają odbierane przez adresatów jako "nękanie", "arogancja" czy "gburowatość" i tu niestety posługuję się również swoim przykładem.

Wracając do obecnej sytuacji - to prawda, że Robert nie jest w najlepszych stosunkach z Malcolmem Wilsonem. Ale gdy są pieniądze, to te "nie najlepsze stosunki" odchodzą na dalszy plan. To jest biznes i nie mam wątpliwości, że dopóki będą pieniądze, to i zespół i samochód się znajdą. A o kondycję finansową Roberta i jego sponsorów bać się nikt nie powinien.

Ci, którzy pamiętają czasy bloga z 2011 czy 2012 roku, wiedzą, że nie zawsze byłem bezkrytyczny wobec Roberta. To genialny kierowca i fatalny PR-owiec, który wydaje się jednak być bardzo miłym w bezpośrednich kontaktach i jestem pewien, że jest dobrym i pewnym znajomym/przyjacielem. Ale gdy w grę wchodzi sport, wymaga od wszystkich profesjonalizmu i potwierdzenia. Robert jest w tym "marketingowym" względzie człowiekiem starej daty, nie obchodzą go takie rzeczy. Być może gdyby w takich sytuacjach jak obecna, komunikacja z mediami czy kibicami była lepsza, to byłoby mniej obaw, mniej takich tekstów jak ten z Autohebdo i lepsze wrażenie ogólne. Ale tego nie ma i musimy mieć nadzieję, że wszystko zmierza w dobrym kierunku i nie pozostaje nam nic innego jak czekać.

Chcę tu po raz kolejny powtórzyć - Keep Calm and Support Kubica. Bo prawdziwą sztuką jest trzymać jego stronę gdy nie jest idealnie - tak jak teraz. Robert nie takie przeszkody już pokonywał.

Aktualizacja

Robert Kubica gościł w ten weekend na torze Adria we Włoszech. Kombinezon chyba nie bez kozery założony...
fot. Gianni Carletti
Aktualizacja godz. 12:00

Sytuacja opanowana? Jak napisano na fanpage Motorsport Island na Facebooku: "The situation seems has been solved with the italian team A-Style, simply because M-Sport has prepared only 3 new cars (Prokop-Bertelli and A-Style). Except different decision we will see the polish driver on the newest Fiesta in Portugal."

"Sytuacja została rozwiązana z włoskim zespołem A-Style, po prostu dlatego, że M-Sport przygotował tylko 3 nowe samochody (Prokop, Bertelli i A-Style)".




Robert Kubica: The situation seems has been solved with the italian team A-Style, simply because M-Sport has prepared...
Posted by Motorsport Island on 4 maja 2015
W podobnym tonie pisze Mundial Rallyes.

Aktualizacja wtorek

W miniony weekend Robert Kubica jeździł na torze Adria gokartami, zdjęcia z jazd:
fot. facebook.com/michele.gregori.7

fot. Lucas Guerini


Strona powrotroberta.blogspot.com jest na facebooku oraz Twitterze! Dołącz do osób ją lubiących i bądź na bieżąco!

Więcej o całej F1 na MC Formula i onestopstrategy.com

122 komentarze:

OZi pisze...

Podpisuje się!

Keep Calm and Support Kubica


Lux Perpetua pisze...

Miałem identyczne przemyślenia jak przeczytałem ten francuski tekst.

Keep calm and support Kubica!

Nie bez powodu, życzył nam kibicom zdrowia i spokoju :D

Anonimowy pisze...

Ehhh te pismaki. To jest właśnie zaleta, że RK chce mieć wszystko pod kontrolą i chce mieć wpływ na każdy element swojej kariery.

Anonimowy pisze...

chyba nawet nie ma co komentowac tego artykulu z AutoHebdo. Martwi mnie tylko ogolna tendencja gloryfikowania miernotyw kazdej dziedzinie i na kazdym kroku. Jak wszyscy wiedza Robert jest profesjonalista w tym co robi, i wymaga takiego samego profesjonalizmu od innych i wcale mu sie nie dziwie. Podziwiam jego determinacje i pelne skupienie na celu. Obawiam sie jednak, ze znalezienie i zatrudnienie prawdziwych "PRO" graniczy z niemozliwoscia, ale jezeli ma to sie komus udac to tylko Robertowi. I gwarantuje tutaj i teraz, ze jezeli robert skompletuje dobry zespol i zacznie wygrywac rajdy to to samo AutoHebdo bedzie wychwalac Roberta i jego "arogancje" i "zarozumialosc", ot cecha ludzi malych.

Marek K.

Anonimowy pisze...

Niestety Robert za swoją arogancje zapłacił bardzo wysoką cene...Musi chłopak zejść na ziemie, nabrać troche pokory bo jego kariera rajdowa przedwcześnie sie zakończy. Musi zrozumieć że nie jest pępkiem świata

Anonimowy pisze...

Niestety my Polacy nie potrafimy przyjąć żadnej krytyki...zaraz sie zacznie jechanie po tej francuskiej gazecie

Anonimowy pisze...

Kubica jak narazie w WRC nie osiągną dosłownie nic, musi zejsc na ziemie

LukazsPL pisze...

http://demotywatory.pl/4491264
;)

Burning pisze...

@anonimowy 16:01:
zwróć uwagę jak wyglądały pierwsze 4 sezony Sebastiena Leoba w WRC :)

Anonimowy pisze...

Niestety Robertowi brakuje pokory Loeba, dlatego nic w rajdach nie osiągnie

Anonimowy pisze...

"Niestety Robertowi brakuje pokory Loeba, dlatego nic w rajdach nie osiągnie"
Zapytaj Sordo jak wyglądala pokora Loeba....

Anonimowy pisze...

Ludzie!! Jak można porównywać Roberta do Loeba...z całym szacunkiem do Robiego, to jednak nie ta liga. Loeb to nieporównywalnie lepszy rajdowiec

Anonimowy pisze...

@Anonimowy 16:11

Ale, że co? Sezon 2000 i dwa pierwsze starty prywatnym wurcem, w których uzyskał 10 i 9 miejsce w San Remo i na Korsyce (przy zdecydowanie większej konkurencji, niż dziś!)? Mistrzostwo w Pucharze S1600 + drugie miejsce w San Remo (trzeci start wurcem w karierze) w sezonie 2001? Dwa podia (w tym wygrana) w sezonie 2002 i łącznie sześciokrotne uplasowanie się w pierwszej dziesiątce za czasów Gronholma, Sainza, Burnsa, McRae i innych? Walka o tytuł MŚ w pierwszym pełnym roku startów w fabryce (2003)?

Niestety, ale ktokolwiek próbuje zestawiać Loeba z Robertem i udowadniać w ten sposób, że RK radzi sobie wcale nie gorzej - wystawia się na śmieszność. Wiem, że zależy nam wszystkim, ale trochę więcej realizmu.

Pozdrawiam, JD

Lux Perpetua pisze...

"Ludzie!! Jak można porównywać Roberta do Loeba...z całym szacunkiem do Robiego, to jednak nie ta liga. Loeb to nieporównywalnie lepszy rajdowiec"

Można porównać Kubicę do Loeba. W tegorocznym Monte Carlo, Kubica był szybszy od Ogiera na czystych OS-ach o 0,36 sek/km. Na tych samych OS-ach Loeb był szybszy od Ogiera o 0,36 sek/km.
Wniosek? Kubica w tegorocznym Monte Carlo identyczne tempo co Loeb :p

Jan Jan pisze...

Bravo Panie Mateuszu!!! Święte słowa "no i co w tym nowego".
Nic w tym nowego. Dwie rzeczy mogą tylko zmienić obecny stan rzeczy. Oficjalne ogłoszenie RK o zakończeniu sezonu w WRC 2015 lub koniec sezonu.
Żadna z powyższych póki co nie nastąpiła więc KUBICUJEMY dalej!!!

Anonimowy pisze...

Bo Robert to taki nasz Fochmistrz.

Jan Jan pisze...

Wierzycie w to, że A-Style zerwało współpracę bo Robert kogoś opieprzył bo za dużo wymagał? WTF? Na tym poziomie od wszystkich wymaga się wszystkiego. Może A-Style zrezygnowali bo nie dali rady, przerosło ich WRC i tyle. Robert od zawsze był taki jaki jest teraz, albo ktoś to akceptuje albo nie. Jego bardzo duże wymagania i dzięki temu osiągnięcie dobrego wyniku może tylko pomóc zespołom prywatnym. Uwierzyć w to że można wygrać i wygrywać z fabrykami.
WRC fabryczny już dawno zmienił się z pasji w karawanę reklamową. Tylko jakieś wejście smoka może coś zmienić. Pierwszy do wejścia smoka jest RK.

Anonimowy pisze...

16:05
LukazsPL

fotka zaje...sta , śmiałem się długo i głośno :D

Robert może mieć problem ze znalezieniem równych jemu pasjonatów i perfekcjonistów do swojego teamu ... wymagania mogą być "kosmiczne".
Pocieszające jest to , że jeśli skompletuje skład teamu to "może z tego wyjść" zespół na miarę fabrycznego teamu ... albo i lepszy ;)

Cokolwiek byś Robert zdecydował - jesteśmy z Tobą :)

GuruPL

Grzegorz Herda pisze...

Przepraszam, może się nie znam ale nie przypuszczam, żeby kiedykolwiek fabryczne zespoły nie były nastawione na promocję marki, to jest podstawowy i jedyny motyw ich zaistnienia. Pasję mogą mieć prywaciarze, pasję mogą mieć ludzie tworzący zespoły fabryczne ale główny cel jest zawsze ten sam - promocja marki i zwiększenie sprzedaży.
Co do postawy Roberta - jego bezkompromisowość zawsze mi się podobała, ale nie chciałbym, żeby został don Kichotem walczącym z wiatrakami, my Polacy bardzo lubimy jednostki pokonujące przeciwności i zmieniające bieg historii, tak bardzo, że zapominamy, że we współczesnym świecie nie da się w pojedynkę osiągnąć czegoś znaczącego na poziomie światowym, potrzebny jest zespół, potrzebni są fachowcy najlepsi w swoich dziedzinach.
Robert może być najlepszym mechanikiem wśród kierowców, ale to nie znaczy, że jest najlepszym mechanikiem w ogóle, ani taktykiem, ani szefem zespołu.
Jeśli nie znajdzie odpowiednich ludzi również od marketingu i PR to będzie skazany na walkę z wiatrakami i coraz większą izolację, porywanie się na walkę z fabrykami niema IMHO sensu - niech Robert zostanie najlepszym prywaciarzem i pokona słabszych kierowców w słabszych fabrykach, zdobędzie uznanie i kontrakt w dobrej fabryce, innej drogi nie ma.
Francuzi mają swoich mistrzów i Roberta docenią jak ich pokona w bezpośredniej walce lub w historycznych osiągnięciach, na co raczej szanse są małe.
Niech walczy, ale niech walczy na OS'ach w dobrze przygotowanym samochodzie, a nie o samochód, kontrakt, sponsorów.
pozdrawiam i oczywiście KEEP CALM AND SUPPORT KUBICA

Anonimowy pisze...

Robert nie pojedzie w Portugalii. Powód - brak samochodu.

Anonimowy pisze...

witam wszystkich .
Mam nadzieję , że Mateusz też to przeczyta.
Jak wszyscy dobrze wiedzą Robert startował przez wiele lat w F1 , każdy kto sie troche tym sportem interesował doskonale wie jaka jest tam wymagana precyzja pracy , naj prostrzym przykładem tego jest banalna na pozór czynność , tj odkrecanie i dokrecanie kóła . Każda mała czynność w F1 jest starannie przymyślana , każda decyzja omawiana więc podsumowując precyzja goni precyzję. Robert zdaje sobie sprawę ile mozna w ten sposób zmienić , poprawić , ulepszyć . Panowie z WRC są daleko w lesie , bo wystarcza im to co jest , mowa przede wszystkim o zespołach fabrycznych . Jasno wiec widać , że Robert jest troche jak nie z tej planety , tylko dlatego , że chce lepiej , chce cieżką pracą cokolwiek zdobyć . Jak Mateusz dobrze zauważył " wymaga bardzo wiele od innych ale przede wszystkim od siebie , Robert po prostu widzi cel tych działań i jest mu łatwiej pracować , dla większości pozostałych taka praca to czyta abstrakcja .
Mam nadzieje , że dość zrozumiale to przedstawiłem.
jeszcze raz pozdrawiam wszystkich .
Specjalne pozdrowienia dla Roberta.
Sensor

Anonimowy pisze...

Marek k
Nie jestem pewien , że pan Borowczyk uważa siebie za małego człowieka..
hehehe ładnie to ująleś.
ROBERT musisz być jeszcze sprytniejszy , graj w szachy , nie w warcaby

Marek Wójcik pisze...

Mateuszu, nic dodać - nic ująć!
Czekajmy na rozwój wypadków.

daddY pisze...

Dla wszystkich pesymistów:

Na sucho:


https://www.youtube.com/watch?v=zZQKepbGKiI

i na mokro:


https://www.youtube.com/watch?v=7Zxe9XzJYac

Będzie norma za jakieś 3-4 lata tylko się nauczy odcinków.

Jaro75 pisze...

Ja właśnie piję za Robsa:))))))))) i tyle w temacie aby się nie rozpisywać :)

Anonimowy pisze...

Anonimowy: 2 maja 2015 17:23
Przeczytaj sobie biografię Loeba to zobaczysz jaki był "pokorny' ;-D
Uwielbiam wypowiedzi ludzi, którzy zupełnie nie mają pojęcia o czym piszą... Jesteś moim osobistym mistrzem! Haha

narturo

Anonimowy pisze...

Mateusz , dlaczego napisałeś tytuł " o aroganckim " Kubicy, a nie o artykule w " AutoHebdo "
Tobie jak zwykle brakuje właściwego wyczucia . Lecz Ty nigdy go nie znajdziesz w przypadku Roberta . Ty go po prostu nie lubisz , robisz na jego nazwisku kasę od wielu lat i nie potrafisz go należycie szanować. Bo ty jesteś z tych , którzy potrafią mówić że deszcz pada jak w oczy plują , ważne czy jest z tego kasa.. żal mi Ciebie..

Anonimowy pisze...

Uszanowanie,
Moim zdaniem Robert za dużo "namieszał" swoimi czasami poszczególnych OS'ów, w których miał samochód ustawiony "po swojemu", nie miał pecha i nie popełnił krytycznych błędów. Czasy prywaciarza były delikatnie mówiąc kompromitujące dla fabryk.
Można więc wziąć pod uwagę również możliwość pewnej dywersji którą być może ktoś zorganizował w zespole Roberta a teraz podpiera to jakimś artykułem po francusku który być może powstał na zlecenie.
Prawie w każdym filmie traktującym o motosporcie są elementy nieczystej gry, działań dywersyjnych, szpiegowskich etc. Potwierdzeniem, że tego typu rzeczy mają miejsce w rzeczywistości są słynne afery w F1 a nawet wyroki odsunięcia pewnych osób od motosportu...
Wracając do czasów, widać, że Robertowi jak i Jego zespołowi brak doświadczenia, ale już w pewnych warunkach potrafił być bezkonkurencyjny, więc zakładając dalsze połykanie doświadczenia i dopracowywanie zespołu może pewnego dnia się stać tak, jak w F1 producent napojów energetycznych zawstydził największych graczy którzy są synonimem motosportu od zawsze.
Tu jakiś koleżka z F1 z niedużym budżetem, za 2-3 lata może pozamiatać wszystkie fabryki, ktoś może się czuć zagrożony i mieszać Robertowi... kto wie...
może coś w tym jest. Póki nie ma na to twardych dowodów, możemy sobie na ten temat pospekulować tylko my tutaj, Robert raczej oficjalnie nie może nic takiego mówić. Być może do czasu...

Pzdr

Sebbb

Anonimowy pisze...

Ludzie co tu sie kurwa dzieje co wy pierdolicie o aroganckim Kubica ? To wspanialy przemily facet !!!

Anonimowy pisze...

tak czy siak , ja głosuję na Kukiza

Anonimowy pisze...

Sebbb święta racja!!

Anonimowy pisze...

Byli wspolpracownicy jakos tego nie potwierdzaja.

Anonimowy pisze...

Taa, macierewicz na prezydenta...

Anonimowy pisze...

anonim 3 maja 2015 00:31
Bardzo Cię proszę przeczytaj wszystkie komentarze , tam znajdziesz wyjaśnienie....
tak naprawdę to i tak nie wiem o co ci chodzi , moge się jedynie domyślać..

Anonimowy pisze...

Ja tez na Kukiza hehe chociaz wolalbym na Robka... ;)

Anonimowy pisze...

Moja działalność w motosporcie trwa nieprzerwanie już od 17 lat (nie 8) i osobiście odważę się powiedzieć iż to jest początek końca Roberta w WRC. Jest szansa na dobre miejsce w jednym z teamów "torowych", ale pod pewnymi warunkami, na które RK nie chce przystać.

Anonimowy pisze...

bzdury, bzdury, bzdury!!!!!!! Będzie mistrzem świata WRC tylko trzeba ambitnych ludzi wokół niegoi kasyyyy.
T VaNaT

Anonimowy pisze...

Najlepszą ripostą na artykuł AutoHebdo, są słowa Toto Wolffa: "Jeśli zdecydowałby się na starty w DTM, to powiedziałem mu, że zawsze znajdzie się samochód z napisem KUB na bocznej szybie."
A teraz moja prywatna opinia.
Robert jest w motosporcie od maluczkiego. W tym światku na pewno znane jest nie tylko jego nazwisko, ale także to, jak wymagającym jest kierowcą i współpracownikiem.
Gdyby nie był szanowany, gdyby nikt nie chciał z nim pracować, nie związał by się z BMW, Renault, nie testowałby dla Mercedesa czy Pirelli.
Niestety, motosport to biznes, a Robert jest sportowcem, a nie biznesmenem. I jak to zwykle bywało, po każdej przeszkodzie ( czy to wypadek czy kontrakty ), Robert wracał silniejszy. Wróci i tym razem ;)
Pozdrawiam, Krzysiek

Kuba Kowalczyk pisze...

Niestety z takim PR jak ma Robert daleko nie zajdą - nie ważne jaki masz talent musisz go umieć jeszcze sprzedać

daddY pisze...

PR? a po co ci w WRC PR?

Zobacz jak się głośno o Robercie zrobiło, czyż nie o to chodziło ? :)

Nie ważne że psy na tobie wieszają, ważne że gadają.

Sebbb
3 maja 2015 00:16


To może działać tak jak napisałeś albo odwrotnie. Zlecić to mógł także sam Robert :) tyle pomysłów ale nie ma nic pewnego dopóki kogoś policja nie złapie :]

Anonimowy pisze...

"Nie ważne że psy na tobie wieszają, ważne że gadają."

Chyba ci sie branze pomylily.

daddY pisze...

Na pewno marny ze mnie PR-owiec

marian burzak pisze...

Perfekcjonizm uosabiany z tym co robi RK - jest słowem nieadekwatnym

Może tak, nie będę wielkim odkrywcą gdy powiem, że rajdami rządzą przypadki których doświadczony kierowca w sprawnej maszynie będzie doświadczał zdecydowanie rzadziej niż ktokolwiek inny pozbawiony tych walorów
Gdyby był perfekcjonistą - RK jako kierowca torowy - z całą pewnością nie ryzykowałby jazdy na przypadkowych nawierzchniach o przypadkowych profilach, również tych nierozpoznanych albo stosownie nie zabezpieczonych (!)
Te próby skończyły się tragicznie i nie jest to tak, że RK chciał być lepszy, bo na chłopski rozum rajdy i wyścigi to dwa różne światy, a równoległe uprawianie obu dyscyplin może być tylko niekorzystne i nieprofesjonalne
A i w dzisiejszych rajdach rozwaga nie jest atutem naszego mistrza, faktem jednak jest, że cokolwiek się jeszcze wydarzy - RK już ma swoje miejsce w historii

Anonimowy pisze...

A moze tak 1 audi a1 quattro wrc 2 audi dtm 3 audi f1 i niemcy sluchaja co sie do nich muwi i od nich wymaga.

meduza pisze...

Jesli mnie pamietacie, to wiecie, ze nigdy nie podobalo mi sie zachowanie RK.
Co do artykulu, to chyba w koncu ktos powiedzial prawde jak jest, a nie tak jak wszyscy- glaskal Robercika. Niestety, muru nie przeskoczy. Najlepszym nie jest, najmlodszym tez nie, najsprawniejszym tez nie, jako twarz producenta tez gbur
Ma za to trudny charakter , kobiet tez przy nim nie widac, co dziwne. Bykowe chyba juz placi...

Marcin J pisze...

Kurcze - widze ze idzie ostre rozwarstwienie w komentarzach. Tak jaskrawo, przy nawet spoko merytoryce (a nie skakaniu sobie do gardel) nie bylo juz dawno.

I ta jaskrawosc troche mnie martwi.

Dlatego ze pokazuje ze coraz czesciej widzicie tylko pozytywy albo tylko negatywy. A to nie dobrze.

Ja sie odniose tylko do dwoch rzeczy z ktorymi sie nie zgadzam:

@2 maja 2015 20:34
"...Panowie z WRC są daleko w lesie , bo wystarcza im to co jest , mowa przede wszystkim o zespołach fabrycznych..."

Absolutnie nie zdajesz sobie sprawy w jaki sposob chodza fabryczne zespoly WRC. Nie byles w fabryce ani WRC ani F1. Wiec i konkluzje, ze wystarcza im to co jest sa zwyczajnie bledne. Bo... nie wystarcza, jak widac. Kazda fabryka robi co moze zeby ulepszyc samochod, ustawiac kierowcow, rozwijac ich. Taka np. wymiana kol na oesie, w ktorej uczestniczy tylko zaloga - widziales? Pewnie nie. I pewnie stad takie konkluzje.

@3 maja 2015 16:25 marian burzak
"... z całą pewnością nie ryzykowałby jazdy na przypadkowych nawierzchniach o przypadkowych profilach, również tych nierozpoznanych albo stosownie nie zabezpieczonych (!)..."

Jak dobrze wiesz, zaloga, sportowiec, ktokolwiek... uczestniczy w zawodach. I musi zaufac komus kto te zawody organizuje, ze wszystko jest tip top. Tam nie bylo. I nikt o tym nie wiedzial. Nawet organizator. Poza tym, nawierzchnie nie sa przypadkowe, tylko sa zmienne. I po to jest zapoznanie aby takie elementy wylapywac, przewidywac. To jest trudne, ale nie jest niemozliwe.

Ja dalej traktuje barierke jako fatalny pech i jednoczesnie kosmiczne szczescie ze obydwaj to przezyli. Poszukaj w sieci, ile razy zdarzaly sie fatalne akcje, gdzie barierka, rzerdz, plot, czy drzewo wchodzily do samochodu i nikomu nic sie ne stalo. Byl tez jak pamietam jeden wypadek smiertelny. Zobacz tez jak fatalnie zakonczylo sie spotkanie z drzewem Markko Martina i Michaela Parka, pomimo ze wczesniej wypadki z bocznym uderzeniem sie zdarzaly a ostatnim wypadkiem podobnym do tego byl ten w ktorym zginal Marian Bublewicz. Porownaj sobie rowniez obydwa auta. Jak technologie poszly do przodu, Peugeot nie byl zniszczony bardziej niz przy zwyczajnej rolce. Ale to nie wystarczylo.

"...A i w dzisiejszych rajdach rozwaga nie jest atutem naszego mistrza..."

Podaj jakies przyklady. Sekundy onboardow etc. Powiedz mi tez gdzie zaczyna i konczy sie rozwaga w rajdach, bo jak ogladam Argentyne z tego roku, to wszystkim z top 15 brakuje rozwagi.

Jaro75 pisze...

A i tak najlepsze jest zdjęcie i ten mały "szczegół" :)))
Buuuuhahahhahahahaha :)

Troszkę za bardzo tutaj po Robercie niektórzy pojechali.
Robert jest jaki jest,łatwo nigdy nie miał i mieć nie będzie więc wytykanie jakiś tam cech jest nie na miejscu i wręcz śmieczne.Próbuje sobie ułożyć po swojemu życie sportowe i tylko pogratulować można a nie pier...lić np.o kobietach obok...

Ja się nie mądruję,nie znam i fachowcem nie jestem więc spokojnie mogę tym niektórym tutaj napisać że w du...ie byliście i gó...no widzieliście aby pouczać Roberta co jak ma robić i co ewentualnie źle robi !

Anonimowy pisze...

meduza... od kiedy wyznacznikiem sukcesu w WRC jest liczba otaczajacych delikwenta kobiet? Jesli ktos faktycznie dazy do takiego stanu rzeczy, to swiadczyc to moze raczej o procentowym udziale w procesie myslowym glowki, zamiast glowy.

Andrzej Śliwa pisze...

Większość zabierający głos zna rajdy z neta i konsoli. Większość życia spędzają na WP i facebooku, ale jak każdy Polak na wszystkim się znają i wszystkim by doradzali. No i rozpościeranie teorii spiskowych ala Macierewicz.
Dam wam rade, wyjmijcie z lodówki trochę lodu i zaaplikujcie sobie go do gaci, to wam powinno pomóc!

Anonimowy pisze...

Andrzej Śliwa, dzięki, bardzo dobry komentarz! Ja wyraziłem się ostrzej i p. Mateusz mnie zbanował,

Alex Webster

meduza pisze...

Anonimowy, a czy ja powiedzialem ze kobiety to wyznacznik sukcesu?
W zyciu mezczyzny, potrzebna jest kobieta u boku.
Z tym tez sie nie zgodzisz?
W zyciu powinna byc zachowana rownowaga, wtedy wszystko zaczyna sie zazebiac i lepiej pracowac.
Powinien byc czas na relax, dzieci, rodzine, wakacje itd. Wtedy czlowiek lepiej funkcjonuje zawodowo.
a u pana Kubicy mamy:
Hobby: rajdy
dziewczyna-to auto wrc przypuszczam
rodzina- kiledzy z teamu?
dziecko- hmmm nowa fiesta w przyszlosci?
praca-rajdy.
Pomyslcie o tym koledzy. To nie jest dobre, taka jest prawda.

Mateusz Cieślicki pisze...

meduza - wiesz, że mam do Ciebie sporo cierpliwości, ale tu wpieprzasz się w prywatne życie ignorując to, co chyba wszyscy wiedzą więc dostrzegam złą wolę. Jeżeli nie obiło Ci się o uszy imię Edyta, to widocznie nie znasz się na temacie i proszę Cię nie wypowiadaj się.

meduza pisze...

Bez przesady.
Wpieprzaniem w prywatne zycie jest dla Ciebie stwierdzenie ze nie ma dzieci, zony a wszystko co robi to rajdy?
Ja tylko staram sie powiedziec, "co za duzo to nie zdrowo"
To wszystko. Na sile nic nie zrobi, tylko ludzie sie od niego odwroca, tak jak ma to miejsce teraz.
Ludzie ktorzy tworza team, jak zdecydowana wiekszosc, maja rodziny, dzieci, hobby itd. Praca to jedna z tych rzeczy, pewnie najmniej wazna.
Pan Kubica musi to zrozumiec. Nie kazdy chce poswiecic zycie rodzinne bo Robert ma jeden cel w zyciu.

Jan Jan pisze...

Tak na marginesie to szacun wielki dla Edyty, że ma siłę do tego gościa. Nie dość że prawie kostuśa go zabrała, to on jeszcze się ściga, a jak się nie ściga to i tak poza domem. Szacun, Edyta masz zdrowie.

Anonimowy pisze...

W motorsporcie trzeba być perfekcjonalistą i wymagać od siebie samego i od wszystkich wokół siebie pełnego zaangażowania i oddania sprawie.

Co może osiągnąć prywaciarz w dzisiejszym WRC....? NIC!!!!!

Chyba, że jest to prywaciarz o niespotykanym talencie, posiadający perfekcyjnie działający zespół, którym sam steruje.

Tu nie ma miejsca na źle dokręcone koła, źle dobrane opony, spieprzone mapowanie silnika, przeładowane turbo itp... Pora to w końcu zrozumieć!

Co innego jeśli jeździ się w fabryce dysponującej bezkonkurencyjnym autem... Można opowiadac mediom różne, przedziwne historie z uśmiechem na twarzy!!!

Pora zrozumieć, że to co robi dziś Robert to nie są żarty. Gość zamierza pozamiatać cały światek WRC a do tego potrzeba narzędzi...

Anonimowy pisze...

Robert to wspaniały kierowca. Nie każdy człowiek musi siedzieć w domu by bawić dzieci, gotować obiady i zmywać podłogę. W życiu nie da się wszystkiego zrobić i trzeba z niektórych rzeczy zrezygnować. Jak ktoś ma talent do jeżdżenia samochodem, a Robert niewątpliwie taki talent ma, to radzenie mu aby zaczął robić dzieci i zamknął się w zaciszu domowym i zaprzestał czegoś co umie robić na światowym poziomie jest mocno mizerne. Trzeba być naprawdę miernym człowiekiem, żeby myśleć, że wszyscy są tacy przeciętni i nijacy.

Anonimowy pisze...

"Żyję po to, by być najlepszym. Właśnie dlatego zrezygnowałem z prywatnego, osobistego życia" - Ayrton Senna czerwiec 1986

Z dedykacją dla meduzy.

Anonimowy pisze...

@glonojad,

nie martw się o kobiety w życiu Kubicy. Martw się o swoje życie. Po co udajesz tę niby troskę o Kubicę? Ci, którzy są na tym blogu od początku, doskonale wiedzą, że jesteś wielkim hejterem Kubicy, więc daruj sobie to udawane zatroskanie. I czy czasem nie zarzekales się, że już tu nigdy więcej nie będziesz pisać? Nie można powiedzieć, że cię tu brakowało.

o

Anonimowy pisze...

przyhamujmy, czy Kubica ma dziewczynę czy nie, to jego sprawa. Piszecie że Edyta musi mieć zdrowie będąc przy nim, oto sztuka znaleźć drugą połowę, która mimo naszych wad i upodobań będzie z nami, będzie nas wspierać, dodawać otuchy i vice versa. A nie tylko praca, browar, komp i TV a pomiędzy tym poklepać żonę i przytulić dziecko. "Bohaterowie umierają młodo ale tchórze nie żyją wcale"

Konrad Kobedza pisze...


Oto zły i gburowaty Kubica, którego nikt nie lubi...haters gonna hate :)

https://pbs.twimg.com/media/B9pLryzIAAE6pmP.jpg:large

Anonimowy pisze...

O co chodzi z tym zdjęciem i kombinezonem? Sorki, ale nie czaję.

Anonimowy pisze...

Robert to typ lidera, doskonale wiedzący, czego chce. Ma silny charakter, żelazną wolę i niesamowitą dyscyplinę. Jak już tu napisano, wiele wymaga od siebie i od innych. Takie podejście nieuchronnie prowadzi do konfliktu interesów, w przypadku gdy nie trafi na ludzi o podobnym nastawieniu, a o takich nie jest łatwo i nie ma ich wielu. Ludzie o podobnym podejściu cenią go i szanują; ludzie mniej ambitni, pracowici, zaangażowani i zdyscyplinowani, mają problemy z wytrzymaniem tempa Kubicy. O leserach i innych obibokach, którym nie przeszkadza bylejakość, już nawet nie wspomnę - to ci zapewne najczęściej wylewają na Kubicę pomyje, lecząc urażone przez Kubicę ego.

W BMW-Sauber wymagające podejście Kubicy postrzegano jako narzekanie. Z kolei w Lotus-Renault za to samo go ceniono. Simon Rennie, były inżynier wyścigowy Roberta, powiedział kiedyś (juz po zakończeniu współpracy po wypadku Roberta), że Kubica owszem, był bardzo wymagający i zawsze miał długą listę poprawek, jakich żądał w swoim bolidzie ale nie czepial się każdego detalu, lecz skupiał się wyłącznie na tym, co mogło uczynić bolid szybszym. Szef zespołu Eric Boullier był pod wielkim wrażeniem przywódczych talentów Roberta, do tego stopnia, że szukając kierowcy na zastępstwo po jego wypadku, jako jedno z kryteriów wyboru podawał zdolności przywódcze. Pamiętam krytykę na niemieckich forach pod adresem Boulliera, gdy ten krytykował Heidfelda za brak przywództwa w zespole. Pisano, że to przecież Boullier, jako szef teamu, powinien być liderem zespołu a nie kierowca i nie rozumiano, dlaczego on tego wymaga od kierowcy.

Z różnych wypowiedzi Boulliera można było wywnioskować, jak duża i ważna była rola Kubicy w Renault (Lotus-Renault GP). Kiedyś powiedział, że kierowca-zastępca Kubicy powinien umieć zaproponować/wybrać kierunek rozwoju bolidu spośród kilku możliwych opcji, uzasadnić/obronić swoje stanowisko przed inżynierami oraz wziąć na siebie odpowiedzialność za rezultaty.
Innym razem stwierdził z żalem, że Kubica (w przeciwieństwie do Hedifelda) to potrafił w razie konieczności walnąć pięścią w stół i domagać się tego, czego chciał. To pokazuje, jak duży wpływ i znaczenie Kubica musiał mieć w Renault (LRGP).

Wiele ważnych w sporcie motorowym osób, które zetknęły się z Kubicą, jest pod wrażeniem jego podejścia do pracy. Jednak poprzeczka jest zawieszona tak wysoko, że nie każdy jest w stanie temu sprostać.

o

Anonimowy pisze...

a ja mam pytanko ... czy zauważył ktoś na prawej ręce u Roberta coś podobnego do opatrunku? Na zdjęciu widać opaskę a pod nią coś się znajduje.

Leopoldix RSA pisze...

Też właśnie to zauważyłem. ;)

Konrad Kobedza pisze...

Zwykła opaska, którą pewnie dostał przy wejściu na tor. Rodzaj biletu czy identyfikatora, nie wiem jak to nazwać. Nic nadzwyczajnego w tym nie widzę.

marian burzak pisze...

meduza,
rezonować umiesz, ale w tym temacie jest coś obrzydliwego, sorry!

Anonimowy pisze...

Najgorsze jest to, że jeśli uznamy tylko 5 proc. z tekstu za prawdę, a resztę jako dodatek to i tak wystarczy, aby dobrze zrozumieć dlaczego Kubica w ogóle nie jest rozpatrywany jako kierowca fabryczny. Życie poza fabryką w rajdach to peryferie jeśli chodzi o WRC - i to jest najgorsze, a nie taki czy inny tekst tego czy innego medium.
W Portugalii muszą być punkty, bo "przebywanie" w tabeli mistrzostw za dwoma Paragwajczykami bardzo źle wygląda i sportowo i wizerunkowo.

marshad pisze...

@Anonim 10:09 Nic wielkiego, chodzi o to że pojeździł sobie kartami.

@meduza Jak sami widzieliśmy, Robert doprowadza kobiety do łez szczęścia zapraszając je na fotel pilota =]
Tak na serio, to przecieki z życia prywatnego Roberta były rzadsze niż z sytuacji po wypadku w Andorze. Tak zawsze było i nie widzę powodów by cokolwiek zmieniać.

Anonimowy pisze...

@Anonimowy 4 maja 2015 10:12
Dobrze powiedziane i dodatkowo poparte wypowiedziami konkretnych osób, a nie jak w omawianym artykule (brak przypisania opinii do konkretnej osoby wypowiadającej się).

Ja bym jeszcze dodał, że to też może zależeć od tego, że najczęściej dla tych mechaników to jest tylko i wyłącznie praca, a nie dodatkowo pasja. Oni pewnie dostają wynagrodzenie za wykonaną pracę i to się dla nich liczy. Wątpię, że wisi nad nimi groźba, że jak coś zrobią źle, to grozi im obcięcie pensji. Pewnie też nie dostają jakichś mega premii w przypadku sukcesów zespołu. Dodatkowo pojawia się facet, który chce czegoś więcej niż odbębnienia roboty i już pojawią się opinię, że taki a nie inny... Dopiero osoby na stanowiskach kierowniczych, którzy są rozliczani z wyników (nawet utratą stanowiska) potrafią docenić takie osoby jak Robert.

Anonimowy pisze...

@Anonimowy 11:49,

"dlaczego Kubica w ogóle nie jest rozpatrywany jako kierowca fabryczny" - a skąd ta pewność?

Citroen go chciał ale Lotus nie dogadał się z Total, Hyundai go chciał ale Robert odrzucił ofertę.

Wracając jeszcze do kobiet w otoczeniu Kubicy. O tym, kto jest od lat u jego boku, każdy fan wie. Robert nigdy nie zabierał ze sobą Edyty (ani rodziny czy znajomych )na wyścigi, ponieważ podczas wyścigowego weekendu maksymalnie skupiał się na pracy i obecność bliskich osób tylko by go rozpraszała. Podobnie Vettel- też nigdy nie zabiera swojej Hanny na wyścig z tego samego powodu.

I dobrze. Nie wiem, jak Wy ale mnie to złości, gdy podczas wyścigu raz po raz pokazują reakcję jakiejś laski/rodziny kierowcy w boksie ZAMIAST akcji na torze. Kiedyś ciągle pokazywali podskakującą albo klaszczącą Scherzinger; w sezonie gdy Button zdobywał mistrzostwo, non stop pokazywali Jessicę Michibatę a teraz to nawet oglądamy piękniejsze połówki pierwszych lepszych kierowców testowych. Lauda to kiedyś skomentował na swój specyficzny sposób (też mu się to nie podobało) ..

o

Anonimowy pisze...

Ewidentnie widać na zmasakrowanej ręce szwy a na nich ta opaska....może coś chirurgicznie ulepszają lekarze dla Robcia:):):)

DrOzda pisze...

O drwal style już passe ... muszę się ogolić :)

Anonimowy pisze...

@ o

To co napisałaś świadczy o tym, że Kubica nie był rozpatrywany jako fabryczny. W pełni fabryczny kierowca nie musi łączyć interesów sponsorów tylko podpisuje kontrakt z fabryką, że za określone pieniądze będzie dla nich jeździł. Jakie logo znajdzie się wówczas na aucie ma w głębokim poważaniu.

Anonimowy pisze...

@Anonimowy 4 maja 2015 14:16
Jeżeli umowa z Lotosem była podpisana wcześniej, a kwestia jej zerwania była obarczona wysoką karą, to nadzieja była jedynie na dogadanie się Lotosu z Totalem, ale że jest tu konflikt interesów, to nie wypaliło.

Albo może być tak, że Robert w ramach wdzięczności Lotosowi za zaufanie i inwestycję w niego chciał utrzymać tą współpracę.

Andrzej Śliwa pisze...

Meduza mam dla ciebie ( Ciebie z małej litery to nie błąd ortograficzny a celowe działanie!) propozycję. Wyłącz kompa i włącz Radio Maryja.
Natomiast Ciebie Mateusz proszę o wyjątek od reguły i zbanowanie tego pacjenta!

Lux Perpetua pisze...

Wypowiedź Hamiltona o Kubicy, wprawdzie nie nowa, ale nie widziałem jej wcześniej:

http://www.independent.co.uk/sport/motor-racing/british-grand-prix-2014-im-gunning-for-silverstone-says-lewis-hamilton-9571751.html?origin=internalSearch

Unlike in 2014, when Rosberg has been proving such a robust challenger, the German was not Hamilton’s toughest rival back then. “Nico was quick, but he wasn’t as fast as the strongest rival I had in karting, which was Robert Kubica. He was the fastest driver I raced. It chopped and changed quite a lot in England, but when I got to Europe it was Robert. He was very, very fast, the best at the time. But he just kept blowing engines. He always had his hand down, covering the intake on the carburettor, and the engine would blow up.

joanna kusmierska pisze...

Wow co za dyskusje....... Robert ma pewnie niezly ubaw czytajac to wszystko

Anonimowy pisze...

Zabawne jak jeden artykuł może zmienić opinie nasze o Robercie którego wszyscy znamy z bezkompromisowego podejścia do swojej pracy, a o swoich błędach to nie lubi się rozwodzić to też wiemy ale z drugiej strony ich nie ukrywa, kto go nie zna to może tak go odebrać, osobiście wolę jak ktoś mi powie otwarcie co mu się nie podoba - niż klepiąc po ramieniu jedna ręką drugą pisze donos... ale pewnie autor artykułu jest źle poinformowanym tylko o co innego go nie posądzam.

Anonimowy pisze...

Tyle rozwodzenia się o charakterze Roberta a nikt nie komentuje wpisu aktualizacyjnego z godziny 12 ??? A to chyba ważna informacja...

marian burzak pisze...

ambiguous sentence ;(

Kowal pisze...

O co chodzi... Jak sytuacja zostala opanowana ?

Anonimowy pisze...

@Anonimowy 14:16,

mogło być tak, jak napisał/a Anonimowy/a z 14:28. Ponadto został jeszcze Hyundai (swoją drogą czasami się zastanawiam, czy Robert nie żałuje, że ich odprawił).

@joanna kusmierska,
pytanie, czy Robert ma czas, aby czytać to wszystko :)

@Anonimowy 15:18,
bo nie waidomo, czy się z tego cieszyć, czy płakać ;)

o

Jan Jan pisze...

No właśnie jaka opanowana? Auto zostało kupione przez A-Style a Robert nie współpracuje z A-Style. To jest opanowana sytuacja?
Według mnie RK, nie pojedzie w POR b nie ma czym i nie ma z kim :( Szkoda.

Anonimowy pisze...

@ o

Robert odprawił Hyundaia, bo oferta przypuszczalnie dotyczyła tylko rajdów asfaltowych.

Co do opanowanej sytuacji, to ja rozumiem to tak, że z braku laku dogadał się z Włochami i pojedzie ich Fiestą Portugalię.

Anonimowy pisze...

anonimowy "o"
Jesteś niewątpliwą ozdobą tego bloga, powiem więcej czytam wiele informacji oraz opinii lecz czytanie Twoich sprawia mi najwiekszą przyjemność . Bardzo ale to bardzo rzadko się mylisz.
pozdrawiam Cię gorąco i równie gorąco zachęcam do stworzenia własnego bloga . Może już jest....???
sensor

Anonimowy pisze...

Jak ktoś uważa Roboerta za ciężkiego do dogadania i współpracy to chyba nie wie kto to Steve Jobs :)

Daro pisze...

Ja tam bym nie panikował Nigdzie OFICJALNIE nie napisano że współpraca z A-style została zakończona. Może sypła się ekipa i trzeba było znaleźć bardziej odpowiedzialnych ludzi, może sprzęt z którego korzystał Robert był po części własnością A style i nie zdążył dotrzeć na czas lub był potrzebny w innym miejscu. Team był montowany błyskawicznie więc pewnie od samego początku wszystko nie było idealnie i mogły pojawiać się pewne problemy które kiedyś trzeba było rozwiązać

Marcin J pisze...

Chlopcy i dziewczeta - a czy mysmy sie za bardzo nie zagalopowali?

Czy RK dal komunikat ze rozwiazuje sie wspolpraca z A-Style? Nie dal. Chyba. Nie zauwazylem.

Tak sobie mysle - ktos kiedys powiedzial czy napisal i reszt to podtrzymuje. Moze jestesmy w bledzie?

Anonimowy pisze...

http://eurosport.onet.pl/motorowe/arogant/9x7d48
tekst o Robercie na onecie, w tonie podobny do tekstu Mateusza

Anonimowy pisze...

@Andrzej Śliwa 14:33
Komentarz w stylu "trafiony-zatopiony". Piątka:)

p_m

marian burzak pisze...

ciekawe po co A-Style nowe auto

Anonimowy pisze...

Jest kimś aTy ? co osiagnales w swoim zyciu ? Robert jest ponadprzecietnym kierowca i zachowaj swoje wywody dla siebie i irytuj tutaj więcej ludzi takich jak ja.

Anonimowy pisze...

@Jan Jan,
Gdzie mogę znaleźć oficjalne info, że A-Style kupiło nową Fiestę?

Mariusz

Anonimowy pisze...

o kurde, ale dyskusja sie wywiazala :/ . Zastanawiam sie czy to jakas goraczka panuje? Bo upalow ostatnio w europie nie ma i slonce az tak mocno nie grzeje. Ja osobiscie nie moge sie juz doczekac rajdu Portugalii.Trzymam mocno kciuki, zeby Robert tam pojechal i mial duzo frajdy z jazdy i solidny wystep. Ja tylko kibicuje, wiem ze czasem chce sie zaklac straszliwie po krasnoludzku, jak Robert nie dojedzie albo dojezdza z przygodami. Ale na litosc boska jak smutne zycie trzeba miec zeby oceniac z pozycji fotela kogokolwiek???
Marek K.

Jan Jan pisze...

@Mariusz przeczytaj aktualizację z godziny 12:00

"Sytuacja została rozwiązana z włoskim zespołem A-Style, po prostu dlatego, że M-Sport przygotował tylko 3 nowe samochody (Prokop, Bertelli i A-Style)".

Ja tak to zrozumiałem.

Anonimowy pisze...

Oho Cez został wypuszczony na odcinek frontowy. Dobrze to wróży, bo znaczy, że sytuacja nie jest jeszcze na tyle poważna, żeby wypuszczać Mikiego.

Jan Jan pisze...

Tak z przymrużeniem oka to jedynym problemem Roberta jest !!BRAK SYNA!! już widzę jak wielu was widziałoby młodego Kubicę jako następcę :D

Anonimowy pisze...

@Jan Jan,
W następnym zdaniu w tłumaczeniu na angielski jest : "Except different decision we will see the polish driver on the newest Fiesta in Portugal.". Już nie mówię, że tłumaczenie jest słabe i trzeba się domyślać o co chodzi, ale tak naprawdę nigdzie nie pisze, że M-Sport juz sprzedał Fiestę. Przygotować dla kogoś to wcale nie znaczy, że transakcja została zakończona. Przynajmniej ja tak to rozumiem.

Mariusz

Anonimowy pisze...

Lubię Roberta i bardzo mu kibicuje ale nienawidzę "wyznawców roberta".
Słowo krytyki i już krzyczycie, stękacie i jęczycie jakby ktoś nie mógł o nim krytycznie napisać...

Anonimowy pisze...

@Anonimowy 16:11,

OK ale niezależnie od tego, dlaczego Robert odprawił Hyundaia, to jednak jakiś team fabryczy widział go jako swojego kierowcę, wbrew temu co napisałeś Ty lub ktoś inny o godz. 14:16 :)

Też tak rozumiem dzisiejszą informację, że z braku laku Robert dogadał się albo musi się dogadać z A-Style, jeżeli chce wystartować z nowym autem w Portugalii. Jeżeli ich współpraca zakończyła się przed Argentyną, to podjęcie rozmów, gdy jeszcze pewnie dobrze nie ochłonęli, łatwe nie jest. Pytanie, czy faktycznie tak było - jak napisali @Daro i @Marcin J, oficjalnie nie było potwierdzenia, że zakończyli współpracę.

@sensor,

dzięki za miłe słowa :) Chyba jednak musiałeś przeoczyć wiele moich wpisów, bo wtedy zauważyłbyś, że mylę się, jak każdy. Lubię mówić i pisać ale nie mam czasu na pisanie bloga - może kiedyś, na emeryturze? ;) Na szczęście mamy "nasz" kultowy blog Mateusza :)

Pozdrawiam z uśmiechem :)

o

Jan Jan pisze...

Nie ma sensu czepiać się szczegółów. W międzyczasie czytałem tez, że to A-Style wpłaciło zaliczkę na poczet nowego samochodu więc to raczej A-Style jest stroną w tej transakcji a nie RK.

Jaro75 pisze...

A co było takiego w dwóch moich wczorajszych komentarzach że ich nie puściłeś Mateusz ??

Anonimowy pisze...

@ o
Jeśli propozycja bycia zapchajdziurą dla Hyundaia to jest dla Ciebie poważna propozycja na miarę umiejętności i ambicji Roberta to sorry. Myślałem, że wyżej go cenisz.

Tloła pisze...

Mam jeszcze jedną teorie, chyba nikt o tym nie wspomniał jeszcze. SPOILER - sam Macierewicz by tego lepiej nie wymyślił.

W Argentynie były maksymalnie trudne warunki, miejscami Dakar a nie WRC... Robert kieruję jedną ręką, a w takim terenie to trzeba ster trzymać mocno (tak, nie mam pojęcia, nie stałem nawet koło auta WRC.)
Robert pojechał na miejsce, zobaczył że nic z tego rajdu nie ugra, a i tak pewnie się ten gruchot rozleci na pierwszej pętli. Ktoś tam zawalił z lotem i był Kozioł ofiarny. Okazja do zaoszczędzenia jakiś 70-80 patyków, które można przeznaczyć na testy nowej fiesty przed rajdami w których będzie dało się zdobyć konkretne pozycje.

A-style wzięło pomyje na swoją głowę, bo RK nie mógłby się oficjalnie przyznać do ograniczeń, a wszystko gra i buczy, a nowa fiesta już w drodze.

Czytała, Krystyna Czubówna.

OZi pisze...

@Krystyna

Po cichu, też na coś takiego liczyłem... Widząc ten dakar, potwierdzony potwierdzony później ilością przygód w rajdzie...lakoniczne wytłumaczenie... Teoria ma sens.

Oby do rajdu wszystko wróciło do normy.

Anonimowy pisze...

Przecież o to właśnie chodzi we wszelakich magazynach, gazetach itp. - napisać coś, co będzie komentowane i dobrze sprzeda gazetę/czasopismo itp. Funkcja informacyjna już dawno przestała być najważniejsza, a ostatnio coraz mocniejsze mam wrażenie, że stanowi tylko alibi. Dziś trzeba mieć naprawdę odporną głowę, żeby się nie dać zmanipulować. Ja mam jeden sposób na weryfikację wszelkich sensacji - patrzę na efekty działań. Zatem patrzę, co robi RK i jakie to ma skutki i po tym go oceniam, a nie po "twórczości" kolorowych czasopism.

marian burzak pisze...

... gdzie są komentarze, Mateusz? !
może sam spróbuj - bo już nie wiem

Sylwek_GSi pisze...

Porównanie Loeba do Kubicy: hmm Loeb to kierowca rajdowy od początku kariery, Kubica to kierowca wyścigowy, który musiał przekwalifikować się do rajdów, więc jego doświadczenie na oesach na tym etapie jego kariery jest mniejsza niż Loeba w analogicznym czasie.Loeb przed wejściem do wrc miał za sobą kilka sezonów we Francji za kierownicą kit carów.
Ale patrzcie na to, że Loeb w swoim 1 sezonie jeździł w aucie S1600, Kubica w RRC, czyli wiadomo nie mogli walczyć o wygrane. Ale Loeb w tym właśnie 1 sezonie mając jednorazowy kontakt z autem fabrycznym Xsara WRC zajął 2 !! miejsce w san remo. W swoim 2 pełnym sezonie a pierwszym w aucie WRC (fabryka wiadomo) wygrał Monte Carlo w 4 starcie autem WRC (2 w fabryce)!!! co prawda dostał karę za zmianę opon, i w sumie uplasował się na 2 miejscu, ale na oesach był najszybszy ! w 4 starcie autem WRC (2 w fabryce). Nie liczę kilku startów w aucie S1600. w tym samym sezonie wygrał jeszcze w Niemczech, a wygrywał z kierowcami którzy mieli na koncie tytuł MŚ jak Makinen, Burns, Gronholm, Sainz, Auriol czy z asfaltowymi specami jak Delecour czy Panizzi. W swoim 3 sezonie był już vice mistrzem, przegrywając tytuł o 1 punkt, a potem 9 razy z rzędu był mistrzem Świata. Koleś od początku wygrywał, praktycznie z marszu na asfaltach, na szturach początkowo był poza podium ale już w 2 pełnym sezonie stawał na pudle a w 3 pełnym gdzie zdobył 1 tytuł mistrzowski wygrywał regularnie. Kubica jest mega talentem, ale na tym etapie kariery niestety nie można porównać go do Loeba. Niestety. Loeb przez całą karierę nie zaliczył tyle dzwonów co Kubica przez te 2,5 roku startów. Kubica jeszcze nie zdobył podium, chociaż gdyby nie te kraksy idę o zakład że podium by było. Robert nigdy nie będzie Loebem, ale to jest typ który jest skazany na sukces i prędzej czy później stanie na pudle i prawdopodobnie wygra też rajd WRC.
Reasumując - porównanie do Loeba jest trochę nie na miejscu. Sebastien to wyjątkowy kierowca, kierowca który za nic miał rywali i to bardzo utytułowanych rywali, potrafił z marszu wejść do WRC i wygrywać oesy, czy rajdy, mimo bardzo skromnego doświadczenia na trasach wrc oraz młodego wieku, potrafił wyśrubować rekordy do niewyobrażalnych wartości. to kierowca niemalże idealny.

Anonimowy pisze...

@gokarty - Jednym słowem Robert jest wyluzowany, jeździ sobie po torze, a my tu panikujemy.

Anonimowy pisze...

na wrc.com ciekawy wywiad z Nagle'a, pilotem Krisa, polecam, widać jak ciężka jest praca pilota i o ilu waznych czynnosciach musi pamietac aby nie przekreslic przypadkiem rewelacyjnego wyniku

Anonimowy pisze...

już pisałem kilka dni temu, że niepotrzebnie Mateusz odniósł się do plotkarskiego artykułu. i z buractwa-polactwa wylazła słoma z butów. ale wtedy autor bloga mnie zbanował. jak widzę, nie tylko mnie

Alex Webster

Anonimowy pisze...

Ja tam pamiętam, że temat "buractwa" RK już się pojawił parę lat temu. Co się potem okazało dziennikarz usiłował przeprowadzić wywiad ww bardzo niedogodnym momencie. Juz nie pamiętam czy pomiędzy wyścigami czy pomiędzy kwalami a wyścigiem. Anyłej Kubica go potraktował ostro a pismak określił go jako buraka.

Z nieco innej beczki - RK śmiga kartami i to jak widać po spływających co jakiś czas fotach i informacjach robi to regularnie - każdy kto jeździł kartami wie że tego nie da się, po prostu nie da robić jedną ręką. Jak widać z jego prawą kończyną przynajmniej na kierownicy nie jest tak tragicznie.

gmbs

Anonimowy pisze...

Ale ja nie piszę o buractwie Kubicy, tylko o buractwie polaczków, którzy zlecieli się tutaj by krytykować Roberta jak muchy do gówna. lepiej niech każdy zajmie się własnym życiem, zamiast żyć życiem innych

Alex Webster

Anonimowy pisze...

sam jestes burak Alex, co Ty tym komentarzem osiągnąłeś, odciąłeś się od buraków Polaków? a Ty kim jesteś? żenua, dno i dwa metry mułu, idź sobie na onet człowieku albo inną interię

Marcin J pisze...

Co do odrzucania ofert badz niedogadania sie z fabrykami.

Moge przypuszczac tak. W punktach:

1. DS+Total moze szlo na ustepstwa, ale Lotosowi zalezy na istnieniu w Swiecie, wiec z jego strony ustepstw nie bylo. A zalezy im na Robercie wiec sie trzymaja ile sie da. Bo kiedys bedzie jednak taka sytuacja ze fabryka go zechce i Lotos zostanie sponsorem osobistym, lub nie zostanie w ogole i zacznie promowac np. Kajta na arenie WRC.

2. Robert jakkolwiek jest dobrym kierowca to nie jest doswiadczony na tyle aby regularnie zbierac punkty. Moze tutaj tez mial on pewien udzial w wylaczeniu siebie z negocjacji. "Bierzcie albo nie, ja nie bede naciskal bo widzicie ze mi jeszcze troche brakuje". Cos w ten desen.

3. Hyundai - podobnie jak punkt 1 i 2. Moze i sponsorzy by sie dogadali na 100%, ale watpie czy Robert chcialby od razu startowac w pierwszej parze fabryki, czytaj musial punktowac, etc.

Z perspektywy czasu, to widac jak niefortunnie sie ukladalo teamom w tym roku. Wiec gdyby np chlopaki jechali w tej fabryce to byc moze jakies punkty juz bylyby.

Ale to tylko takie luzne rozmyslanie.

PORTO! PORTO!

marian burzak pisze...

Trudno wyobrazić sobie rajd w Portugalii bez RK w nowej fieście - jestem optymistą ;))

Anonimowy pisze...

@Anonimowy 21:46,

jasne, że cenię Roberta ale nie to jest przedmiotem dyskusji. Jest nim teza, jakoby Robert był tak bardzo be, że żadna fabryka go nie chciała. Wykazałam, że 2 fabryki go chciały, mimo, że ma opinię niełatwego we współpracy. A czy te oferty były korzystne czy nie? Nie wiem, nie mam do nich dostępu.

o

marian burzak pisze...

mnie się wydaje - O, że wówczas RK rokował bardziej niż teraz

Anonimowy pisze...

@marian burzak,

masz na myśli, że wówczas miał większe szanse na fotel w aucie fabrycznym, niż teraz? Też uważam, że lepiej byloby ukończyć sezon mając na koncie więcej punktów a mniej wpadek. Ale sądzę, że ci, którzy siedzą w rajdach i znają się na nich o wiele lepiej ode mnie, potrafią poznać się na skali talentu Kubicy, widzą, jak szybkie robi postępy i rozumieją, że ciągle jeszcze potrzeba mu trochę więcej doświadczenia, dlatego nie dają się zniechęcić brakiem punktów. Myślę, że jeszcze sezon, dwa i Robert będzie bardzo mocny.

o

Anonimowy pisze...

Racja marian burzak.
Wtedy był świeżo upieczonym mistrzem WRC 2. Autem RRC dojechał na 5-tym miejscu w Niemczech. Za to w królewskiej klasie największym jego sukcesem jest 6 miejsce w Argentynie rok temu. I to tak naprawdę jedyny warty uwagi wynik z ostatniego półtora roku.

Anonimowy pisze...

@ o
Czy to sala sądowa, że powołujesz się na tezy i wykazujesz różne rzeczy?
Może tam sobie lepiej radzisz, ale z Twoim rozumieniem motorsportu to nazwałabyś Hołowczyca w '97 r. kierowcą fabrycznym...

Anonimowy pisze...

@marian burzak,

odpisując Ci, jednym okiem oglądałam debatę kandydatów na prezydenta i za szybko wcisnęłam "Opublikuj". Miało być, że jeszcze sezon, dwa i Robert będzie bardzo mocny a wtedy znów "będzie rokował ".

@Anonimowy 23:13,

masz jakiś problem?
Nie, nie bywam na salach sądowych. Nigdy też nie twierdziłam, że jestem znawczynią sportów motorowych, zwłaszcza rajdów. O rajdach wiem niewiele, o Hołowczycu jeszcze mniej. Gdyby Robert nie jeździł w rajdach, nie wiedziałabym o nich nic. Jednak chętnie uczę się od tych, którzy wiedzą więcej.

o