Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

sobota, 28 marca 2015

Jak Robert Kubica radził sobie w Grand Prix Malezji?

Historia startów Roberta Kubicy w Grand Prix Malezji jest dość bogata i mamy w niej zarówno starty bardzo szczęśliwe, jak i te mniej udane czy pechowe. To właśnie na torze Sepang Robert po raz pierwszy w karierze zajął 2 miejsce w wyścigu F1. Przeczytajcie historię jego startów w Malezji okraszoną ciekawymi filmami.

Rok 2006

Historia startów Kubicy w Grand Prix Malezji rozpoczęła się w 2006 roku od udziału w dwóch sesjach treningowych. W pierwszej z nich Robert był 2. a w drugiej 13.

Rok 2007

W kolejnym roku krakowianin, już jako pierwszy kierowca BMW Sauber, uczestniczył we wszystkich sesjach. W treningach były 10., 7. i 4. miejsce, a poniżej możecie zobaczyć onboard Roberta z jednego z treningów:



W kwalifikacjach było 7. miejsce, które mogło dawać nadzieję na dobry wyścig, podobnie jak wyprzedzenie tuż na jego starcie Nico Rosberga. Niestety, potem zaczęło się pasmo nieszczęść Kubicy. Już na pierwszym kółku zahaczył on spojlerem o bolid Nicka Heidfelda i przez to jego czasy okrążeń na kolejnych kółkach były słabsze w porównaniu z rywalami. Pierwszy postój Roberta, spowodowany uszkodzeniem opony, trwał aż 14 sekund, ale nie dlatego że zespół zmieniał przednie skrzydło - informacja o tym uszkodzeniu nie dotarła do ekipy z powodu uszkodzonego radia - powodem były problemy z założeniem koła. Skrzydło wymieniono Robertowi dopiero na następnym postoju, po którym wyjechał na jednej z ostatnich pozycji. Po tym, jak na 47. okrążeniu popełnił błąd i wyjechał w pułapkę żwirową, spadł na ostatnie, 18. miejsce i właśnie na nim ukończył rywalizację.

Rok 2008

Znacznie lepiej było w kolejnym roku. W treningach były miejsca 8., 8. i 17., ale w kwalifikacjach Polak uplasował się na dobrym, 6. miejscu i to mimo zatankowania auta prawie pod korek. Już na starcie Robert wyprzedził Jarno Trulliego, a potem dobra strategia pit-stopów i bezbłędna jazda dały mu awans na 2. miejsce. W pewnym momencie był nawet liderem wyścigu, ale po swoim pit-stopie wrócił na drugą pozycję, którą dowiózł do mety. A tak to wyglądało już po zakończeniu rywalizacji:




Rok 2009

Było wiadomo, że BMW Sauber nie dysponowało konkurencyjnym bolidem w tym sezonie, szczególnie jeżeli chodzi o podwójny dyfuzor, ale fakt bycia o włos od 3. miejsca w Grand Prix Australii, mógł dawać optymizm co do startu Roberta. Niestety, zniknął on po treningach, w którym Kubicy ani razu nie udało się wejść do 10-tki. W kwalifikacjach było bardzo dobrze - ósme miejsce dawało szanse na punkty na mecie. Niestety, już na okrążeniu rozgrzewkowym było wiadomo, że nie będzie to udany wyścig - Robert zgłosił problemy z silnikiem i już na pierwszym okrążeniu musiał wycofać się z rywalizacji. A tak było przed wyścigiem:


Rok 2010

Przenosiny do Renault dawały Kubicy szanse na lepsze wyniki. Grand Prix Australii było trzecią rundą sezonu, a w treningach Robert zajmował 5., 6. i 10. miejsca. W kwalifikacjach była 6. pozycja, a Kubica wykorzystał ją do ataku na starcie, który w Malezji był jego bardzo mocną stroną. Krakowianin szybko przesunął się na 4. miejsce i dzięki świetnej jeździe i dobre strategii jednego postoju, utrzymał to miejsce do mety.

Strona powrotroberta.blogspot.com jest na facebooku oraz Twitterze! Dołącz do osób ją lubiących i bądź na bieżąco!

Więcej o całej F1 na MC Formula i onestopstrategy.com


18 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Nie na temat, ale pomyślałem sobie o przejęciu Pirelli przez Chińczyków.

Jeśli ma wrócić Rjad Chin do WRC, to nowy właściciel może rzucić większe siły do rozwoju opon rajdowych, a wszystko pod okiem RK.

Może to będzie zalążek czegoś większego:)

Anonimowy pisze...

Szkoda że te czasy już nigdy nie wrócą.

Anonimowy pisze...


Bardzo dobrze że nie wrócą. Nie chciałbym Roberta w tym badziewnym serialu jaki jest dziś f1.

Jaro75 pisze...

28 marca 2015 13:50

A On by chciał i Twoje chcenie jest bez znaczenia choć popieram że dzisiejsza F1 to jakieś nieporozumienie.

Anonimowy pisze...

nudne juz to jest powoli. za rok znowu bedziecie pisac, jak radzil sobie w GP Malezji...

Mateusz Cieślicki pisze...

No pewnie tak, ale przymusu nie ma, nie trzeba czytać.

Anonimowy pisze...

a ja kochałem ten czas jak Robert był w F1
teraz to nie to samo;(
od 10 lat kocham ten sport i brakuje i cholernie Roberta
od 10 lat nie opuściłem żadnego GP
a jak był Robert to zawsze treningi oglądałem a teraz to już trochę inaczej

Anonimowy pisze...

badziewny serial?
ale czytasz artykuł i sie wypowiadasz na ten temat to cie interesuje!
królowa motosportów kuleje ale królowa jest tylko jedna!

Anonimowy pisze...

Krolowa rozmienila sie na drobne i tyle ,tylko motogp

untrusted pisze...

@00:04
nie tyle nudne co frustrujące oglądanie co roku tego samego tekstu "jak sobie Robert radził.." wiedząc że nigdy już nie wróci do F1 :/

Anonimowy pisze...

Litości... To wieczne marudzenie jest do wyrzy..nia. Podziwiam Mateusza za anielską cierpliwość.

Wszystkim kibicom F1 i Roberta jest żal, że to minęło. A jak dopiero musi być żal Robertowi... No ale jest, jak jest, życie toczy się dalej. Przeszłości nie da się wymazać - i dobrze zresztą. Sam Robert wspomina przeszłość, więc dlaczego niby nam nie wolno?

Rozwiązanie jest naprawdę proste: jeżeli kogoś frustruje/nudzi/smuci itd. wspominanie startów Roberta w F1, to przecież nie musi tego czytać. Tytuł zapowiada treść wpisu, więc można łatwo uniknąć czytania czegoś, czego się nie chce czytać, zamiast wchodzić i psuć przyjemność że wspominania tym, którzy chcą sobie powspominać.

o

Mateusz Cieślicki pisze...

Wiecie - było nie było - to były najlepsze chwile polskiego motorsportu, które być może nie powtórzą się za naszego życia. Na pewno ci, którzy narzekają na takie wpisy chcą, aby milczeć zupełnie o karierze Roberta w F1? Mamy to wyprzeć z pamięci?

Anonimowy pisze...

Mateusz ma racje to były najlepsze chwile w historii polskiego motorsportu i dlaczego by do nich nie wracać?ja tam wierzę że Robert po osiągnieciu swojego celu w WRC podejmię próbę powrotu do F1 ,tyle razy nas ten czlowiek zaskakiwał że nawet nie wypada w niego wątpić...

marian burzak pisze...

;)

Anonimowy pisze...

Witajcie!
Kto wie czy Rober nie dostał smsa, czy nie chciałby w symulatorze trochę pojeździć ;)

Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

""@00:04
nie tyle nudne co frustrujące oglądanie co roku tego samego tekstu "jak sobie Robert radził.." wiedząc że nigdy już nie wróci do F1 :/""

.....zamiast się frustrować możesz przecież poczytać i powspominać wielu innych kierowców z Polski którzy starowali w F1 - masz przecież do wyboru........

Anonimowy pisze...

@29 marca 2015 19:08

Ja wiem, ale nie powiem.

ITS ME STIG pisze...

Jak tam ligowcy trafiliscie??mnie sie udalo 48pnkt zdobyc i 42% przewidywlonosci,wyscig byl trudny do przewidzenia jak sie okazalo
Mati jak tam poszlo tym razem?