Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

piątek, 30 stycznia 2015

Colin Clark - bardzo ciekawe i długie wypowiedzi o Kubicy [Aktualizacja - Robert o prowadzeniu zespołu]

fot. Colin Clark
"Kubica będzie wygrywał rajdy, to gwarantowane", "Jest dla mnie bohaterem rajdu", "Przypomina mi Vatanena czy McRae" - to tylko niektóre cyctaty z bardzo ciekawego wywiadu, jakiego udzielił niedawno Colin Clark. Najdłuższe monologi komentatora Radia WRC dotyczą właśnie Roberta Kubicy. Wszystko przeczytacie i wysłuchacie poniżej.

Clark był gościem podcastu TotalRally, dotyczącego Rajdu Monte Carlo. Wysłuchać możecie go poniżej (rozmowa o Robercie zaczyna się w 26 minucie), a poniżej cytaty Colina Clarka dotyczące Roberta.



"Moim bohaterem rajdu jest Robert Kubica, gdyby Loeb kontynuował walkę o zwycięstwo z Ogierem, pewnie on zostałby człowiekiem rajdu, ale Kubica był niesłychanie szybki. 10 OS - 2 minuty szybciej od Sebastiena Ogiera. To był jeden z najszybszych przejazdów przez OS od dłuższego czasu. Oczywiście, miał duże momenty, przede wszystkim na 14. OS-ie. Dla mnie jednak wszystko zapowiada się dobrze w tym sezonie dla Kubicy. Potrzebuje trochę szczęścia, ma szybkość, Pirelli również mają szybkość" - powiedział Clark.

"Miałem szczęście jeść kiedyś kolację z Robertem. To były 2 najbardziej fascynujące godziny w moim życiu. Uwierzycie, że w ciągu nich wypowiedziałem tylko 4 słowa? To się nigdy nie zdarza, to rekord. Spotkałem faceta, który bardzo lubi dużo mówić. To było fascynujące. Zazwyczaj zakładamy, że gwiazdy F1 są nieosiągalne, niedostępne, a z Kubicą jest zupełnie inaczej. Opowiadał mi przez godzinę i 20 minut o F1, a ostatnie 45 minut poświęcił WRC. Był trochę krytyczny w kwestii standardów tu panujący. Pracowałem jednak przez jakiś czas i wiem, jak duże pieniądze są tam inwestowane i na jak bardzo profesjonalnym poziomie to wszystko jest. To zupełnie inny poziom".

"Po pierwszym roku w rajdach z Citroenem nie był zadowolony z obsługi jaką dostawał i po roku z M-Sportem było podobnie. W jego sytuacji i przy jego przyzwyczajeniach zakładanie własnego zespołu jest najlepszym wyjściem ponieważ może kontrolować dosłownie wszystko. Jest na tym punkcie bardzo wrażliwy - chce o wszystkim wiedzieć, na wszystko mieć wpływ. To dla niego nowe wyzwanie, kolejna praca, wysiłek i odpowiedzialność. Mówi jednak, że ma czas pomiędzy rajdami i będzie się tym zajmował".

"Myślę, że dla niego to właściwy wybór bowiem bierze na siebie całą odpowiedzialność. Może to za dużo dla zwykłego kierowcy, ale nie dla kogoś takiego jak Kubica. To bardzo specyficzny typ charakteru. Myślę, że będzie mu to pasowało."

"Ważna będzie również współpraca z Pirelli - ich opony prezentują się dobrze na asfalcie, prezentowały się fantastycznie podczas Rajdu Janner więc powinny być również dobre na śniegu".

Prowadzący podcast, który był obecny na Rajdzie Monte Carlo opowiadał, że widział kilka razy przejazdy Kubicy i zawsze był on jednym z najszybszych kierowców: "Widać było, że w jego jeździe nie ma żadnego marginesu, miejsca na błąd, miejsca na ratowanie" - mówił.

"To jest sposób, w jaki chce on prowadzić. Na asfalcie zazwyczaj nigdy nie ma miejsca na błędu. Problemem Kubicy jest jeszcze to, że ma on ograniczenia rehabilitacyjne, jest on niepełnosprawnym kierowcą. On tego nie przyzna, ale tak jest. Prowadzi jedną ręką. Kiedy ogląda się jego onboardy nie można się nadziwić, że sobie tak radzi. Problem pojawia się, gdy coś idzie nie tak - nie ma możliwości wyratowania się. I to będzie dla niego wielkie wyzwanie na ten rok - aby wiedział, gdzie może sobie pozwolić na dawanie 100%."

"Uwielbiam jego podejście, jest jednym z najbardziej ekscytujących kierowców, jakich od dawna oglądaliśmy w mistrzostwach. Jest wiele nonsensów pisanych o tym wypadnięciu w Monte Carlo. Ludzie piszą, że nie mieli oni zanotowanego zakrętu po finiszu. To nonsens. Ludzie o ich doświadczeniu, wiedzy i możliwościach takich błędów nie popełniają.

"Ludzie mówią, że nie powinien jeździć w WRC, że za często się rozbija. Przypomina mi on jednak Ariego Vatanena czy Colina McRae - chodzi o szukanie limitów. Robert Kubica jest jeszcze młody, ma 30 lat, ale w tym roku uczynił ogromny postęp w porównaniu z tym, co widzieliśmy w ubiegłym roku. Jedyne co teraz musi zrobić, to poprawić dojeżdżalność i będzie wygrywał rajdy. To absolutnie gwarantowane."

Dziękuję Łukaszowi Barskiemu za podesłanie linka do podcastu.

Aktualizacja

W Autosporcie pojawiły się ciekawe wypowiedzi dotyczące tego sezonu:

"Jak tylko dotrę na zapoznanie, jestem kierowcą i wykonuję swoją pracę. Ale pomiędzy rajdami jestem zajęty wieloma innymi rzeczami. Dziś rano na przykład wybierałem miejsca tankowania w Meksyku. Ale lubię to, to nowe wyzwanie. Kiedy jesteś w F1, jesteś przyzwyczajony do najwyższych standardów. Teraz moim marzeniem jest zbudowanie zespołu, który będzie tak dobry, jak zespoły z czołówki stawki WRC. Nie jestem businessmanem, nie jestem szefem zespołu, nie mam do tego mentalności. Ale na chwilę obecną nadal bujemy zespoł, a mam doświadczenie z ekip, w których pracowałem i to może być przydane. Ale jestem kierowcą. To, czego dokonaliśmy jest najlepsze na ten rok i być może na przyszłość" - powiedział Robert.

Kubica dodał też, że potrzebuje poprawy skuteczności: "Muszę być bardziej skuteczny, ale nie chcę tego robić kosztem szybkości. To różnica, którą mają dobrzy kierowcy" - dodaje Robert.

Strona powrotroberta.blogspot.com jest na facebooku oraz Twitterze! Dołącz do osób ją lubiących i bądź na bieżąco!

Więcej o całej F1 na MC Formula i onestopstrategy.com

76 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Kto jak kto, ale Clark wie, co mówi ... Czekamy zatem na zwycięstwa Roberta ;-) Już widzę miny "fabrycznych", jak zacznie ich objeżdżać "niepełnosprawny prywaciaż" ...

Anonimowy pisze...

Miło usłyszeć takie słowa o Kubicy od kogoś kto zna się na rzeczy. Sezon zapowiada się bardzo emocjonująco. Wydaje mi się, że to będzie przełomowy rok dla kariery Roberta w WRC.

eMBee pisze...

Szkoda, że my nie możemy zobaczyć onboardów z wewnątrz auta... Pewnie wiele osób jest ciekawych jako Robert sobie radzi za kierownicą ze swoimi ograniczeniami.

MairW78 pisze...

Mi tez przypomina Colina. Jest bezkompromisowy i mowi co myśli. Akurat czytam biografie McRae i dużo rzeczy mi się kojarzy z Robertem. Mówicie że Robert nie dojeżdża do mety. Colin w pewnym momencie swojej kariery miał 9 rajdów z rzędu bez mety z roznych przyczyn. A jak juz dojechał do mety to wygrał z dużą przewagą. Za to wszyscy go uwielbiali i za to uwielbiamy Roberta.

dom86# pisze...

Colin dobrze mówi. Siedzi w tym sporcie tyle lat także ma pojęcie. RK faktycznie gdy tylko poprawi skuteczność, będzie regularnie kończył rajdy to być może jakaś fabryka otworzy mu drzwi.
Taka totalna moja fantazja... Szkoda, ze pośród fabryk nie ma włoskiej ekipy. Robert by mógł z nimi stworzyć zgrany zespół.

Anonimowy pisze...

Nice.

p_m

Anonimowy pisze...

o... dopiero zobaczyłem. Bardzo fajnie się prezentuje te nowe zdjęcie Fiesty Roberta obok tytułu bloga. Pasuje idealnie.

p_m

Jacko pisze...

Wiele osób mówi, że zwycięzcy są na mecie, że w tym sporcie ważniejsze jest regularne zdobywanie mocnych punktów niż wygrywanie poszczególnych odcinków i jazda na limicie. Teoretycznie tak, ale moim zdaniem takie zbyt matematyczne podejście zabija trochę ducha sportu. Ok, Ogier zajął pierwsze miejsce i to z dużą przewagą w pewnym momencie odpuszczając. A mimo to według większości, a przede wszystkim Colina Clarka, człowiekiem rajdu został Kubica, a zaraz za nim Loeb, który też nie przywiózł zbyt dużej zdobyczy punktowej. Zadajmy pytanie dwóm pierwszym osobom, które nie interesują się rajdami, który kierowca najbardziej się im kojarzy. Idę o zakład, że będzie to Colin McRae, a dopiero na drugim miejscu Seb. Loeb. Pierwszy ma jedno mistrzostwo, drugi - 9. Ludzie szybciej zapomną statystykę niż emocje jakich doznawali. A tych nie dostarczy zachowawcza jazda na podtrzymanie wyniku tylko właśnie taka torpeda jaką pokazał na Monte Kubica. Mam nadzieję, że Roberta błędy w przyszłości będą się coraz mniej imać, ale w ostateczności i tak wolę oglądać jazdę na limicie i okazyjne wypadnięcia niż ostrożne ciułanie punktów. Zresztą według mnie takie podejście powinien promować organizator WRC, bo w jego interesie jest żeby było jak największe zainteresowanie tym cyklem. Moim zdaniem, wartym przemyślenia rozwiązaniem byłoby zachowanie obecnej punktacji, ale wzbogaconej o premiowanie 1 pkt'em każdego wygranego odcinka. Nie byłoby wtedy sytuacji, że np. Ogier wyrobi sobie przewagę na początku, a potem będzie jechał spokojnie aż do power-stage'a. Wiem, że dosyć kontrowersyjna koncepcja, ale wydaje mi się, że kierunek dobry. A co Wy o tym myślicie?

HeavyRain pisze...

Jak tu nie lubić Colina? :) Często też odpowiada na Twitterze, super gość.

Anonimowy pisze...

A ja mam takie pytanie. Czy tylko na mnie uwzięli się na stronie WRC na Fb za to, że odważyłam się poprzeć innych, aby częściej pokazywali Roberta?

Anonimowy pisze...

@17:21
Ja myślę, że trochę zły przykład podałeś, bo ludzie nie interesujący się rajdami wskażą Colina McRae bo była taka seria gier:) i z tym od razu będą kojarzyć. Poza tym jeżeli pytani nie będą interesować się rajdami to jakich emocji doznają? ;)
A tak poza tym to rozumiem o co tobie chodzi i dlatego dobrze, że co jakiś czas są w rajdach takie "rodzynki" jak Kubica.
A po przeczytaniu wypowiedzi Clarka też emocje rosną:) Takie wypowiedzi to miód dla uszu.

p_m

Mateusz Kazimierczak pisze...

Jacko pisze...

'Zadajmy pytanie dwóm pierwszym osobom, które nie interesują się rajdami, który kierowca najbardziej się im kojarzy. Idę o zakład, że będzie to Colin McRae, a dopiero na drugim miejscu Seb. Loeb.'

Bardzo możliwe, ale raczej ze względu na gre komputerową promowaną przez jego nazwisko :)

Anonimowy pisze...

Punkt za każdy OS mógłby wypaczyć wyniki ale np punkty za najwiecej OS-owych zwycięstw zamiast power staga ???

dom86# pisze...

RK nie ma tak łatwo jak Ogier. CG dobre podsumowanie zrobił jak wyglądają poszczególne ekipy fabryk podczas rajdu a jak Roberta. Poza tym chyba spora część publiczności zapomniała jak długo w WRC 'lata' Ogier i reszta a ile RK. On dopiero zaczyna, poznaje każdy detal, każdy limit - dodatkowo ma kontuzjowaną poważnie rękę. A mimo tego co robi? Jest w stanie nawiązać walkę z czołowymi rajdowcami świata. Podkreślam jeszcze raz. On wchodzi do tego sportu. Tylko głupi nie widzi jego postępów w tym co obecnie robi.
Polska nigdy nie miała kierowcy rajdowego na skale światową - WRC. Polska nigdy nie miała kierowcy który wygrał OS na tym poziomie.
Robert tego dokonał po raz pierwszy i jak pokazał w Monte Carlo nie ostatni. A to jest dopiero początek. Ciężko, pod górę, własny prywatny zespół... Konkurencja na bank kalkuluje właśnie w tej chwili, co będzie gdy nowicjusz pojedzie fabrycznym i doskonale dopracowanym wozem.

Jacko pisze...

@p_m Masz rację, trochę myśli mi się rozbiegły:) I właśnie o to chodzi żeby nie czekać na takiego Kubicę czy Colina, którzy będą cisnąć, bo taka ich natura, tylko wymóc to na tych, których aktualnie się ma. Według mnie Ogier to znakomity kierowca, ale ze zrozumiałych powodów nie ciśnie bez potrzeby. Więc należałoby mu podkręcić śrubkę, żeby jednak dawał z siebie wszystko na każdym odcinku. Przy obecnym systemie punktowym nie wydaje mi się to możliwe.

Michał Rogowski pisze...

Widać to jak na dłoni. Ludzie siedzący w rajdach od lat wróżą wspaniałą przyszłość Robertowi. Porównania we wcześniejszych komentarzach Roberta z Colinem także i ja zauważam. Niechlubnie o Polaku piszą tylko ludzie chcący wzbudzić sensację i szukający poklasku. Tak łatwo jest przecież krytykować i wytykać błędy. Niestety dla tych ludzi błędów będzie coraz mniej a wyniki się w końcu pojawią.
Takich emocji sportowych jak na rajdzie Monte Carlo nie przeżywałem chyba od czasu GP Monako w 2010 :)
W tym roku czekam na wygrane oes-y szutrowe. No i chciałem tylko nadmienić, że rajdy szutrowe według mnie są zdecydowanie ciekawsze od asfaltowych. I nie oddam Rajdu Polski z Mazur :):)

Anonimowy pisze...

To znaczy jak sie uwzieli? Co robia na stronie WRC?

Anonimowy pisze...

Jako fan Kubicy i Macrae napiszę co myślę. Kubek prowokuje niebezpieczne sytuacje tak samo jak Macrae (lub Kuzaj) i prawdopodobnie zginie w podobnych okolicznościach czy to na trasie czy też poza. Oby jeszcze kogoś ze sobą nie pociągnął.

Anonimowy pisze...

@Jacko 17:21

Chyba lepszym rozwiązaniem byłoby punktowanie np. pierwszej dziesiątki na każdym odcinku. Suma punktów na koniec rajdu wyłoniłaby zwycięzcę. W takiej sytuacji rajd wygrywałby najszybszy kierowca a zbiegi okoliczności i przypadki byłyby całkowicie wyeliminowane. Dziś mamy sytuację taką, że kierowca wygrywa pierwszy odcinek lub dwa, później jego najgroźniejsi rywale mają jakieś przygody lub dostają bezsensowne kary i jest już po rajdzie jak było w tym roku w Monte. Trochę to bez sensu. Jak może wygrać rajd kierowca, który większość odcinków dojeżdża na 4-7 miejscu ? Bez sensu....

marshad pisze...

Nikt nie cytuje artykułu z Autosportu? Choć krótka, to ciekawa wypowiedź Roberta na temat jego zespołu. Jak mnie nikt nie uprzedzi to podrzucę fragmenty gdy znajdę czas.

Mateusz Cieślicki pisze...

Jaka wypowiedź z Autosportu? Ta sprzed kilku dni?

HeavyRain pisze...

@18:54 zablokowali możliwość komentowania i "lubienia", mnie też zbanowali :)

Anonimowy pisze...

anonimowy... 30 stycznia 2015 18:57
prosze lepiej nie pisz nic niż te głupoty...
McRae zgina w katastrofie lotniczej, w wypadku helikoptera....

Anonimowy pisze...

Wspaniałe slowa Colina, balsam dla duszy i ucha!
Czasem wydaje mi się, że popadam w jakiś obłęd z tym zachwytem dla naszej załogi ale dzięki takim wypowiedziom, takich ludzi staje się spokojny i głodny kolejnych sukcesów. Szkoda, że wokół mnie brakuje takich entuzjastów.
A propos kolejnych sukcesów:
A może w przyszłym sezonie do zespołu dołączy Kajto?
To byłaby bomba!
cubici

Anonimowy pisze...

Te , anonim z 18:57, lepiej jest zejść z tego świata robiąc to co sie kocha niż siedzieć przez całe życie w domu dłubiąc w nosie. Lepeij nie wychodź z domu , bo Cię jaki rower przejedzie i będzie wstyd. Dziwię sie , że wogóle piszesz o sobie , że jesteś fanem Roberta.
adam40.

Anonimowy pisze...

Colin używa dość barwnych określeń w stosunku do Roberta. Na przykład "workaholic" czy "control freak". Zostało to dość grzecznie przetłumaczone na język polski. Oczywiście Colin mówi to wszystko z sympatią, ale wyraża się dosadnie, bez ugrzecznień.

Jaro75 pisze...

Można by powiedzieć że Senna na torze i McRae w rajdach :)
Colin jest zafascynowany Robertem ale czy można się dziwić ? No nie.

Jaro75 pisze...

30 stycznia 2015 20:05

Nie martw się tym obłędem :)) To normalne zachowanie człowieka który widzi i rozumie to co pokazuje od lat Robert :))

Mateusz Cieślicki pisze...

Miałem duży problem z tym freekiem żeby to nie zostało źle odebrane w PL :)

Anonimowy pisze...

To zawsze można założyć nowe konto i robić swoje, choć wydaje mi się że to juz przegęcie. Jak w następnym rajdzie będzieto samo to warto kontynuować , ale teraz już nie.

Anonimowy pisze...

Panowie to wszystko nic !
Jak wg.punktacji Ligi za same odcinki zliczyć Roberta na Monte w 2014r. a 2015r. to wychodzi że zrobił 55%-y progres.
Jak zrobi taki sam w następnym roku a dojedzie rajd to będzie pudło.
Albo 11 wygranych odcinków i krzaki :) ale wtedy też będzie pięknie :)))))))))

Lux Perpetua pisze...

Paradoksalnie, punktacja z Ligi może lepiej pokazywać postępy Roberta od punktacji w klasyfikacji WRC. Miejsca na OSach, ilość OSów z przygodami (bezpunktowych OSów) to wszystko da lepszy obraz jak duży progres RK zrobił.
Pamiętajcie, że rok temu nie było Rally2 w Monte Carlo, dlatego tego rajdu jeszcze nie możemy porównać.

Mogę wrzucać po każdym rajdzie taką tabelkę z porównaniem

dom86# pisze...

@18:57

Powiem tak. Daj żyć!

marshad pisze...

@MC Wysłałem ci maila na gmail. Być może przeoczyłem te fragmenty na blogu. Jak dla mnie drugi fragment to deklaracja planów na przyszłość. Niby nic nowego, ale drobne szczegóły, sposób wypowiedzi, wydaje mi się dodaje nieco do smaku.

Anonimowy pisze...

Clark mówi o jednej niestety tragicznej rzeczy - Robert jest niepełnosprawny i prowadzi jedną ręką (????? - naprawdę?, to słowa Colina Clarka, nie moje) i przez tą niepełnosprawność czasami się nie wyratuje (nie zdąży skontrować, bo o to chodzi). Przecież w rajdach (szczególnie szutrowych) sytuacji do wyratowania RK będzie miał multum - nie tylko rzeczy wynikające z opisu, ale też byle kamyk podbije auto i trzeba kontrę zakładać, koleiny i nawroty to kolejne rzeczy, gdzie RK przez prawą rękę traci bardzo dużo sekund.
Doprawdy, po tej części wypowiedzi Clarka nie wiem z czego Wy się cieszycie, a może nie dostrzegliście tego zdania w wypowiedzi? Robert jest geniuszem w dyscyplinie, w której potrzebne są obydwie sprawne ręce.

marshad pisze...

@Anonimowy 22:50 Po twojej wypowiedzi wnioskuje, iż nie śledzisz poczynań Roberta tak dokładnie, jak niektórzy z nas. Wiele czasu już upłynęło i owi niektórzy zdają sobie sprawę - na tyle, na ile to możliwe - z jego ograniczeń i dlatego wyniki cieszą tym bardziej. Colin nie zdradza tutaj żadnych tajemnic; znaczna poprawa sytuacji ręki graniczyć będzie z cudem (choć przypadek Darka Fidyki wskazuje, że takie cuda mogą jednak być tuż za rogiem)

Anonimowy pisze...

@anonimowy 18:57

Od razu widać jaki z ciebie fan Colina "Macrae".

p_m

Jarek Fan pisze...

...ma ktoś może logo RK w jakiejś dobrej rozdzielczości? Chciałbym sobie ogarnąć szarą koszulkę z pomarańczowym "RK" :D

dom86# pisze...

W Szwecji wszystkie odcinki będą takie jak rok temu? Czy pojawi się kilka nowych?

wojtek pisze...

Do Mateusza, a może by zrobić jakąś akcje z koszulkami na rajd Polski (tak jak z naklejkami), bo póki co zespól Roberta żadnych gadżetów nie sprzedaje, co Wu ma to?

Anonimowy pisze...

ciekawe pomysly na temat punktacji, proponowalbym nastepujacy uklad:
1. punktacja poszczegolnych OS:
pozycja
1 - 12pkt,
2 - 9 pkt,
3 - 7pkt,
4- 5 pkt,
5 -4 pkt, 6-3 pkt, 7-2pkt, 8-1pkt,
dodatkowo za najlepszy czas w calym rajdzie
1 - 20 pkt
2 - 10 pkt
3 - 5 pkt

power stage - bez zmian

wg proponowanego systemu punktacji nie ma miejsca na kalkulowanie - dojechanie do mety calego wyscigu z najlepszym czasem nie gwarantuje zwyciestwa punktowego, i podobnie zwyciestwa w 2-3 poszczegolnych OS nie gwarantuje zwyciestwa punktowego, choc przy duzej ilosci wygranych OS nawet nieukonczenie rajdu mogloby rownac sie zwyciestwu punktowemu.

W obecnym systemie brakuje troche konsekwencji:
nagradzani sa kierowcy, ktorzy dojechali do mety, przy czym rajd sklada sie z kilkunastu odcinkow.
podobnie jest w calym cyklu mistrzostw swiata - cykl sklada sie z kilkunastu rajdow, dlaczego wiec mistrzem nie zostaje ten kto przejedzie bez awarii i bez kolizji (wypadniecia) caly cykl w najlepszym czasie?
wiec skoro kierowcy punktuja w poszczegolnych rajdach, ktore sa czescia cyklu, to dlaczego nie punktuja na poszczegolnych OS, ktore sa czescia rajdu (podobnie jak rajd czescia cyklu).
Oczywiscie to tylko takie uwagi - pewnie mamy maly wplyw na decyzje o punktacji - tam w gre wchodza ogromne pieniadze i zapewne decyzje o punktacji sa konsultowane z "moznymi" tego sportu a nie z nami - kibicami.

ciekawy jestem co inni sadza nt takiego systemu punktacji, prosze nie traktowac tego jako gotowej recepty, jest to raczej sugestia.
Gdyby udalo nam sie wypracowac jakis konsensus - moblibysmy sami poprowadzic nasza punktacje w formie zabawy i zobaczyc czy odzwierciedlalaby ona uklad sil w WRC i widowiskowosc (na tym nam kibicom najbardziej zalezy).

Niezaleznie od systemu punktacji pozostaje wiernym kibicem Roberta i ze na tym sporcie znam sie znacznie gorzej od niego samego, to wlasnie jemu pozostawiam ocene jego postepow - wg mnie jest bardzo dobrze, wg Roberta - bedzie jeszcze lepiej.

Anonimowy pisze...

@marshad - Darek Fidyk to rzeczywiście niebywałe osiągnięcie, ale ... u Kubicy unerwienie raczej nie jest problemem a "mechanika" a tutaj to już może być różnie. Sam RK mówił że teoretycznie jest jeszcze miejsce na poprawę, ale w praktyce to może różnie wyjść i on tego się najwyraźniej obawia. Przypomnij sobie jakiś wczesny wywiad po "comming-out-cie" ;) - wspomniał tam że do pół roku po wypadku łokieć działał całkiem sprawnie, a potem się coś zesrało - co w języku RK zapewne oznacza, że ktoś coś spieprzył. Do tej teorii dość zgrabnie pasuje rozstanie się z wieloletnim lekarzem.

Obawiam się że jeżeli nie pojawi się jakiś genialny ortopeda albo jakieś cudowne sztuczne stawy to już za wiele się nie zdziała - ale to tylko moje domysły bo ani nie jestem lekarzem, ani nie znam dokładnie sytuacji.

gmbs

Anonimowy pisze...

O koszulki poprośmy RK team!
Trochę poczekamy ale będzie można już ich wspierać. Zamówienie koszulek nie trwa długo.
cubici

Anonimowy pisze...

Co do prowadzenia jedną ręką przez Kubicę to jest "bzdura".
Sam Kubica kiedyś mówił, że przy testowaniu (treningach) prowadził auto najpierw tylko lewą, potem tylko prawą ręką. I mówił, że prawą ręką jeździł długo i normalnie.
I ten np filmik z symulatorów gdzie prowadzi dwoma rękami?
Ręka nie ma precyzji przy dokładnych czynnościach ale do kierowania ma co mówił Kubica.

Bez przesady, ale gdyby prowadził jedną ręką to nie miałby takich wyników w WRC, byłby na dnie stawki...
Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Kajetanowicz o Kubicygwizdek24.se.pl/f1rajdyzuzel/kajetan-kajetanowicz-dla-se-kubica-jeszcze-wjedzie-na-podium_519710.html

Anonimowy pisze...

Ja mam ewentualnie takie logo:
http://zapodaj.net/21469e20670b9.jpg.html

Anonimowy pisze...

Przydałaby się nowa naklejka :) na nowy sezon ;p http://pics.tinypic.pl/i/00625/8kqo82pd7uuu.jpg

rafalk74 pisze...

"Muszę być bardziej skuteczny, ale nie chcę tego robić kosztem szybkości. To różnica, którą mają dobrzy kierowcy"
I o to wlasnie chodzi.

Anonimowy pisze...

"@ Anonimowy pisze...
Jako fan Kubicy i Macrae napiszę co myślę. Kubek prowokuje niebezpieczne sytuacje tak samo jak Macrae (lub Kuzaj) i prawdopodobnie zginie w podobnych okolicznościach czy to na trasie czy też poza. Oby jeszcze kogoś ze sobą nie pociągnął.
30 stycznia 2015 18:57"

WIESZ CO CZŁOWIEKU? PALNIJ SIĘ W ŁEB. Nie wróż, nie życz drugiemu co tobie nie miłe... motorsport to nie przelewki dla gówniarzy, tylko jazda na limicie...poza tym dałeś przykłady, które obalają twoją tezę: Kuzaj żyje, Mcrae zginął w katastrofie swojego helikoptera po awarii...gdzie tu człowieku logika?

Anonimowy pisze...

Ciekawe czy powstanie gra "Robert Kubica" gdzie będą etapy WRC i F1.

Anonimowy pisze...

Robert Kubica wprowadza nową jakość do rajdów - Roberta Kubicę. Życzę mu powodzenia na tej trudnej drodze, bo wielu buców będzie chciało mu w tym przeszkodzić.

Anonimowy pisze...

"Anonimowy pisze...
Ciekawe czy powstanie gra "Robert Kubica" gdzie będą etapy WRC i F1.
31 stycznia 2015 12:40"

Ciekawe, czy wezmie udzial w Dakarze ;)

Mateusz Cieślicki pisze...

dom86 - wybacz, mam zakaz :) Poza tym to już chyba ma kilka dni.

dom86# pisze...

Tak myślałem. Dzięki za info :) Niestety każdy pilnuje własnego interesu dzisiaj.

Anonimowy pisze...

W przypadku Roberta oglądam zawsze przed startem mapę danego odcinka - nie ma co się dziwić, że między danym splitem a drugim czas Roberta jest słabszy w miejscu gdzie jest kilka nawrotów. Zresztą Robert potwierdził nasze przypuszczenia, że gdzieniegdzie chce nadrobić straty z miejsc, gdzie wiadomo, że te straty poniesie - czasem uda się bardziej ryzykowną jazdą coś nadrobić, a czasem nie uda...
W grudniowym wywiadzie dla omnicorse mamy niejako Manifest Roberta co do dalszego pobytu w motorsporcie: skoro nie udało się wrócić do F1 to ile się da zrobić w rajdach tyle zrobi, aczkolwiek przyznał, że bardzo daleko jego umiejętności rajdowe są w stosunku do umiejętności wyścigowych. Dobrze, że są w kalendarzu 3 rajdy, w których Robert może w dużej mierze korzystać ze swoich umiejętności jakie posiadł w wyścigach.
Robert nie mówi o swojej niepełnosprawności, ale my musimy doceniać, że człowiek z takim niedowładem tyle osiąga - ja mam swój przelicznik: 4 minuty w rajdzie do VW to lekkie zwycięstwo Kubicy:)
Rajd Niemiec 2015 i Monte Carlo 2016 - oby RK wykorzystał wówczas swoje umiejętności asfaltowe i cudowne opony Pirelli.
Marek Krupa

Anonimowy pisze...

Mateusz Cieślicki pisze...
Miałem duży problem z tym freekiem żeby to nie zostało źle odebrane w PL :)
30 stycznia 2015 20:29
Mateuszu!!!
Jestem freakiem, cała moja rodzina to freaki, i jesteśmy dumni bo nie jesteśmy nudni jak reszta "normalnych"

Anonimowy pisze...

Robert swoją jazdą zmusza ludzi do innego spojrzenia na cel rajdów WRC. Zdobycie tytułu jest priorytetem ale dla kibiców równie ważne są emocje. Wszyscy przyzwyczaili się, że trzeba jeździć przede wszystkim ostrożnie, bo wszystko jest drogie a rentowność rajdów jest mizerna w porównaniu z F1. Rajd Monte Carlo był piękny nie tylko dla nas. Loeb jechał nieostrożnie i fantastycznie. Francuzi piali z zachwytu. Wydaje mi się, że w FIA brakuje wizjonera, jeśli chodzi o podniesienie zyskowności z WRC.

Anonimowy pisze...

Faktycznie duzy problem tkwi w systemie punktowym wrc-w rajdach jest tyle przypadkow ze przez jedna awarie/blad/przepis wygrywajac wszystkie oesy mozna nie zarobic zadnego punktu-co do prowadzenia jedna reka-nie oszukujmy sie-tak jest-popatrzcie na on boardy jak reszta stawki macha kierownica na szutrach-to co robi kubika to jest absolutny wyczyn-szkoda ze wszyscy o tym zapominaja-dzis jadac autostrada 150kmh myslalem sobie jam to by bylo przeniesc ta predkosc w krete, wyboiste drogi gruntowe gdzies na wiosce .....do tego zablokowac sobie nadgarstek i okleic palce tasma ......nie wiem jak rk to robi ale jest to niesamowite-inni tez to potrafia ale z dwoma sprawnymi rekoma i w lepszych samochodach........finalnie powtorze moja przygode ze zmierzeniem sie z czasem rk na pewnym krakowskin torze kartingowym rok temu.....nieskromnie powiem ze na wiekszosci torow po kilku przejazdach mieszcze sie w pierwszej 10-ce i podobnie bylo tutaj jednak strata to rk byla chyba 1,5sek.? (Okrazenie ponizej 30sek a wiec sek. Straty na okrazeniu przy podobnej wadze to przepasc) i do tej pory nie wiem gdzie ta 1sek znalazl (0,5sek. Bym jeszcze urwal ;)) . Najbardziej mnie wk....ia ze tylko garstka ludzi zdaje sobie sprawe jaka droge przeszedl ten facet, gdzie byl, gdzie jest i jakie ma osiagniecia do ktorych nikt do tej pory z polskich motorowych zawodnikow nawet sie nie zblizyl.

rafalk74 pisze...

Ta bo 90% kiboli to tylko Holek, Kajto, etc... A Kubek to taki sredniak... Bez komentarza.

szymon pisze...

Nie rozumiem dyskusji na temat ręki Roberta bez żadnych sprawdzonych informacji bez żadnych badan i podejrzewam ze bez żadnej wiedzy medycznej robicie z niego jednorękiego a niektórzy nawet twierdzą że wiedzą w którym stawie jest problem GRATULUJE ale jakie konsekwencje niesie za sobą jego uraz wie tylko on i nikt więcej
Jest jeszcze druga grupa którą można opisać "wygrywa odcinki specjalne i to 1 ręką to jeszcze wspanialsze niż wygrywał by zdrowy" Robert Kubica startuje w najlepszym cyklu rajdowym a nie w najlepszym cyklu rajdowym dla jednorękich i dyskutowanie o jego ograniczeniach jest równie bezcelowe jak w pierwszym przypadku

Anonimowy pisze...

31 stycznia 2015 21:01
Jeździłem na torze w Szczecinie, Bydgoszczy, Toruniu i Gdańsku i powiem Ci, że wszystkie rekordy które są zanotowane na tych torach były po pierwsze zrobione na odpowiednim karcie, a pewnie wiesz, że niektóre karty są częściej jeżdżone, bardziej wyżyłowane niż inne, więc do bicia rekordu wybierają zazwyczaj te lepsze, no i tak samo opony, zawsze nówka, świeży komplet i to dodatkowo miękkich gum, bo wiadomo, że normalnie jeździ się na twardych by więcej wytrzymywały, aby właściciel toru nie musiał co chwile opon zmieniać, więc jak trafisz na taki kart, który ma już przejechane kilkadziesiąt jak nie 100 okrążeń (i to na twardych oponach) to już na tym rekordu nie zrobisz. Sam widziałem parę razy i znajomi też tak robili, że jak to się mówi: "jak nie posmarujesz, to nie pojedziesz" Po prostu dogadywali się z właścicielem toru czy kierownikiem toru na bicie rekordu, ale oczywiście dali mu w łapę, żeby wskazał najszybszego karta, no i jeszcze dopłacali za komplet świeżych miękkich opon. Wtedy to można bić rekordy. Myślę, że Kubica jak odwiedza takie tory, to też podstawiają mu te lepsze karty, niż te zdezelowane, wyżyłowane, a nowe oponki to takiemu mistrzowi w gratisie założą :)

Anonimowy pisze...

Wiem ze w zaleznosci od opon, poziomu zuzycia karta , cis. W oponach wyniki sa rozne jednak w tym przypadku nie mam nic na swoje usprawiedliwienie-nowe opony, praktycznie nowe karty, proby na deoch roznych a na dobicie dodam ze karty tylko 6.5KM :) konczac watek warto dodac ze przewaznie pierwsza piatka na danym torze to"dzieciaki" o wadze w porywach 40kg i nie ma szans takiego objechac nawet jak robi bledy w zakretach :)

Mateusz Cieślicki pisze...

Nie zawsze dzieciaki po 40 kg :P

http://f1gokart.pl/rekordy_toru.html

Anonimowy pisze...

Gratulacje. W dodatku roznica do drugiego tez nie mala.

id pisze...

No Mateusz..Szacun:)!
Swoją drogą niezły tam macie tor w Kielcach. Z galerii widać, ze jest część indoor i outdoor. Z tego co wiem tor już istnieje jakiś czas i radzi sobie całkiem nieźle.
Wiem, ze jeździsz w KLK i pewnie co nieco w temacie torów się orientujesz. Zastanawia mnie taka rzecz. Na górnym Śląsku, 3 mln ludzi, jeszcze niedawno był tor w Tychach, 3 tory w Sosnowcu, jeden w Bytomiu jakiś czas temu jeden w Chorzowie i mały w Katowicach. W tym momencie został tylko jeden w Sosnowcu (ten najgorszy) i otwarty tor w Bytomiu. Więc ciekawi mnie dlaczego tutejsze tory nie mogą się utrzymać?
Może wiesz coś Mateusz na temat sytuacji polskich amatorskich torów kartingowych i może coś słyszałeś?

Mateusz Cieślicki pisze...

Tory to trudna sprawa. My mamy 26 zł za 10 minut i ludzie skarżą się, że bardzo drogo - a w Warszawie czasem jest 40 zł za 8 minut i ruch ciągły.

KLK mam nawet przyjemność organizować i w ostatnim sezonie mieliśmy jakieś 2/3 zawodników z Kielc i reszta spoza - niestety dużo zależy od tego, ile się w regionie zarabia. A w Świętokrzyskim niestety te zarobki nie są wysokie.

Na szkółce, którą prowadzę też szałów frekwencji nie ma. Ale tor radzi sobie - zainwestowanych zostało mnóstwo kasy, ale mamy ciekawy tor i ciekawą ofertę. Wszystko zależy od działań zarządzających i oferty. Ale lekko w kartingu dziś nie jest.

LukazsPL pisze...

Ja jeśli mam chwilę czasu i troszkę wolnej gotówki, odwiedzam tor we Wrocławiu na stadionie,mimo że jestem szczupły i wydaje mi się ze okrążenie pokonalem perfekcyjnie ;) do najlepszych trochę mi zawsze brakuje, Mateuszu może by tak któregoś pięknego wakacyjnego dnia zorganizować zjazd kubicomaniaków, pogadać na żywo, a przy okazji sprawdzić swoje umiejętności na torze?

Mateusz Cieślicki pisze...

LukazsPL - może to i dobry pomysł. Z tego co wiem, to we Wrocławiu pod stadionem jest Le Mans - ja na tym torze zaczynałem w Łodzi. Daleko, bardzo daleko im do profesjonalizmu. Nie organizują żadnych zawodów, nie dbają o klientów. Przemiał kasy jak najniższym kosztem. Mimo wszystko dobrze ich wspominam :)

LukazsPL pisze...

Tak masz racje, liczy się kasa , ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma... I dla amatorów takich jak ja mimo wszystko polecam, ...

LukazsPL pisze...

Twoje przejazdy wyglądają na barddziej profesjonalne niż amatorskie, czapki z głów :) widziałem na YT

OZi pisze...

We Wrocławiu na tor WRC się chodzi. Ul. Buforowa. Równe karty, elegancko serwisowane. Polecam!

Mateusz Cieślicki pisze...

:) Profesjonalnymi jeździłem tylko kilka razy z UNIQ Racing Team, szału nie było.

Anonimowy pisze...

ja polecam tor w Bielsku-Białej, warto zawitać nawet całą rodziną, bo jest gdzie usiąść i coś przekąsić. Cymesikiem jest to, że jest dwupoziomowy. Bardzo dobrze wspominam też toż w Kocmyrzowie, naprawdę robią wrażenie: ogrzewanie, bandy flexi track i równe gokarty Sodi. Warto podjechać ;)

Anonimowy pisze...

No to gratuluje pomimo wagi + 40kg :)) Faktycznie roznica drugiego jest sporawa....Le mans - byl kiedys ten twor w Trojmiescie ale to bylo ponizej czegokolwiek - podobnie jak w Plocku - dramat. W bielsku niestety nie udało mi sie zalapac [wszystkie terminy w rezerwacji]ale tor robi wrazenie; Tor w Kielcach wyglada tez dobrze i widac dlugi 1min okrazenie .... polecam tor w Toruniu - karty 13KM, tor z bandami na trawie na ktore mozna najechać - mozna poczuc maly dreszczyk emocji - bez porownania z torami, gdzie bandy sa z opon czy tez z innego "badziewia"-tam tez jest duza i boląca weryfikacja umiejętności bo jeździ sie trochę inaczej niż na takim "zamkniętym" torze.

id pisze...

Moim zdaniem najlepsze tor to F1 Karting w Wawie. Widać, że goście siedzieli lata w kartingu i mają mnóstwo znajomości zarówno wśród zawodników jak i działaczy i firm wpierających. Na torze nie byłem, ale jak patrze na www to kurcze tor marzenie. Może ktoś był na torze i ma jakieś doświadczenia?
Słyszałem też o torze Pole Position, też w Warszawie. Podobno mega profi.
Jeśli chodzi o tory to Warszawa rządzi. Niestety poza Warszawą już nie jest tak kolorowo poza kilkoma wyjątkami.

Anonimowy pisze...

Wedlug mnie super pomysl, zrobiloby sie naprawde interesujaco. Chociaz mozna tez premiowac drugie itrzecie miejsce na osach