Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

wtorek, 16 grudnia 2014

Deadline, Trofeo, życie po F1 i sto lat [Aktualizacja - dokładniejsze tłumaczenie]

Za nami Trofeo Bettega, wygrane przez Roberta Kubicę. Kolejny udany weekend to na pewno pozytyw, zarówno dla nas, jak i dla Roberta. Teraz mamy czas decyzji. I choć możemy się domyślać, jaka ona będzie, to dopóki nic nie zostanie potwierdzone, nie wiemy tak naprawdę nic. Ta zasada sprawdziła się np. w przypadku jazd symulatorem. Robert w ostatnich dniach - w dość "bolesny sposób" dotknął tematyki F1.

Sto lat!

Dziś trzeba zacząć nietypowo - od życzeń! Urodziny obchodzi dziś Maciej Szczepaniak, pilot Roberta Kubicy w sezonie 2014. Macieju! Dużo zdrowia i wielu sukcesów, nie tylko na prawym!

Trofeo Bettega

To miał być fun, miał być show - i były. Ale Robert nie byłby Robertem gdyby nie walczył o zwycięstwo. Większość biegów wygrana w cuglach, chociaż trzeba przyznać, że rywale się postarali. Analizowanie czy i kto miał szybszy samochód, jak i kto jechał, chyba nie ma sensu, biorąc pod uwagę charakter tej imprezy.

Dla Roberta na pewno był to miły weekend - sam powiedział, że miło jest wygrać, stać na podium itp. Weekend na pewno potrzebny na podbudowanie morale. Teraz jednak trzeba się spiąć (chyba).

Deadline

To 19 grudnia - właśnie wtedy upływa termin zgłoszeń do nowego sezonu WRC. Zostały jeszcze zatem 4 dni. Robert musi zdecydować, czy będzie kontynuował jazdę w WRC w nowym sezonie. Oczywiście, nie wszystkie karty leżą po jego stronie. Jeżeli decyzja nie została jeszcze podjęta, to zapewne stanie się to bardzo szybko. Pytanie jednak kiedy się o niej dowiemy. Lista na Monte będzie opublikowana pod koniec grudnia, a jeżeli to jednak nie będą rajdy, to możemy poczekać jeszcze dłużej.

F1

Spora część kibiców żyje jednak teraz nie tym, co Robert będzie robił w przyszłym roku, a tym, czego nie będzie robił, być może już nigdy. Chodzi oczywiście o F1. Wczoraj mogliśmy przeczytać fragment wywiadu, w którym Kubica mówi, że musi teraz skupić się na rajdach, gdyż jego tempo w symulatorze F1 - na torach, na których jest w stanie jeździć - nie było dobre (szkoda, że rozsiane zostały zupełnie inne plotki, bo to ostatecznie na dobre nie wyszło).

Tu - na co zwrócił jeden z wczoraj komentujących - trzeba wziąć jednak poprawkę na to, że wypowiedzi Roberta zazwyczaj tłumaczone są z włoskiego na angielski, a następnie na polski i to zazwyczaj bez głębszego sprawdzania przez specjalistów. A my - przy braku jakichkolwiek innych wiadomości - zwykliśmy analizować każde słowo. I to często nas gubi.

Nie wiemy, czy Robert rzeczywiście zrezygnował już z próby powrotu (brak zabiegu może być przesłanką ku takiemu rozwiązaniu), ja jednak jestem pewien, że co by nie mówił, zawsze z tyłu głowy będzie siedziała mu myśl "a może jednak kiedyś...".

Robert na pewno nie jest szczęśliwy, a związaną z nikłymi szansami na powrót do F1 frustrację, widać coraz bardziej w wywiadach.

O nas

Co by się jednak nie działo, jestem pewien, że Robert zawsze będzie miał mocne grono kibiców, którzy będą dopingować mu niezależnie od serii, którą wybierzę. Myślę, że w najbliższych dniach powinniśmy powstrzymać się od oceniania poczynań Roberta, popadania w skrajne emocje. W życiu nie ma tak, że coś jest czarne albo białe. Zazwyczaj ma różne odcienie szarości.

Tylko Robert zna dokładnie swoją sytuację, wie, co dla niego najlepsze i tylko on będzie odpowiadał za swoje ewentualne błędy w wyborze - przykład 2011 roku chyba idealnie to pokazuje. My stety/niestety o jego sytuacji wiemy bardzo niewiele, a jak pokazuje przykład z jazdami w symulatorze, często informacje, które "posiadamy" są bardzo mylące.

A zatem jeszcze raz:

Źródło fragmentów wywiadu - CKM - grudzień 2014

Aktualizacja godz. 16:50


Szumna wypowiedź Kubicy - sprostowanie

Po wszystkich mediach to niedokładne tłumaczenie już się rozniosło, warto jednak aby jak najszybciej napisać sprostowanie słów, że "zaczynanie wszystkiego w F1 od początku nie ma sensu. Napisał do mnie Janusz Brzosko, który bardzo dobrze zna włoski i dokładnie przetłumaczył wypowiedź Roberta Kubicy dla bloga Profondo Rosso:

Widzisz, nie brakuje mi Formuly 1 rozumianej jako środowisko, jako to wszystko co ją otacza. Brakuje mi straszliwie Formuly 1 rozumianej jako prowadzenie bolidu, ponieważ było to marzeniem mojego życia. Urodziłem się  aby ścigać sie na torze, dorastałem pracując nad realizacją tego marzenia i udało mi sie to zrealizować. Potem ...

Fizycznie dałbym nawet rade pilotować bolid Formuły 1. W zeszłym roku robiłem testy i nie były one negatywne. Ale nie jestem już w stanie powtórzyć wysiłku, tak bym to określił. A wobec tego nie ma sensu aby oczekiwać rozpoczęcia wszystkiego od nowa. Dlatego zaspokajam marzenia samochodami innego typu, samochodami rajdowymi. To zawsze są wyścigi i zawsze jest to adrenalina. Ale Formuła 1 , no cóż , zostanie czymś jedynym...

Bardzo dziękuję Panu Januszowi za informację i tłumaczenie.


Strona powrotroberta.blogspot.com jest na facebooku oraz Twitterze! Dołącz do osób ją lubiących i bądź na bieżąco!

Więcej o całej F1 na MC Formula i onestopstrategy.com

100 komentarzy:

Anonimowy pisze...

A więc Panie Mateuszu czas zamykać blog "powrót Roberta do F1" i zakładać nowy: "Droga Roberta do mistrzostwa świata w WRC". Amen.
Filip

Anonimowy pisze...

Gutowski i Sokół żyją głównie dzięki Kubicy, więc w ich interesie jest tworzenie wyidealizowanego obrazu Roberta...

Marek Wójcik pisze...

Maciejowi Szczepaniakowi życzę - poza zdrowiem oczywiście - zrealizowania wszelkich planów sportowych, dokonania rzeczy niezwykłych i spełnienia nawet tych wyśnionych marzeń. Oby Jego pogoda ducha nigdy Go nie opuszczała... Wszystkiego naj-!

siwolong pisze...

Przygnębiająca wypowiedź Roberta...Hm. Co tu dużo pisać-stracił to co kochał. Wydaje mi się, że to w ostatnim czasie odebrano mu nadzieję na zabieg, który dałby mu szansę na powrót do F1. Nigdy wcześniej w tak pesymistycznym tonie nie słyszałem jego wypowiedzi. Jeszcze początkiem tego roku z nadzieją wypowiadał się o powrocie do F1.

Marek Wójcik pisze...

Dajcie proszę spokój z tymi hejtami pod adresem Gutowskiego i Sokoła. Fajnie się anonimowo na kimś wiesza psy bez odpowiedzialności za słowa.
Czy budują na Robercie swoją pozycję w dziennikarstwie "motosportowym" - nie mnie to oceniać. w końcu piszą nie tylko o Robercie. Ale w większości przypadków odnoszę wrażenie, że te ataki pod ich adresem są przejawem czystej zawiści. Nie lubicie Sokoła i Gutowskiego, nie zgadzacie się z Ich poglądami - nie czytajcie Ich. Tyle.

Anonimowy pisze...

Wcale nie trzeba zmieniać nazwy bloga. Weźcie pod uwagę, że aktualny wybór F1 wyglądał by tak:
Operacja, rehabilitacja. Duże ryzyko porażki i niemożności ścigania się. W razie sukcesu w 2016 roku dostanie się do jakiegoś podrzędnego Teamu F1 może na 1 sezon.

Robert wybrał wg mnie trudniejszą drogę: Rozwój w WRC, osiągnięcie mistrzostwa w 3/4 lata, operacja (jeśli będzie potrzebna) i powrót (mimo, że nie będzie młodym kierowcą) do F1, do topowego zespołu.

Robert nie powiedział, że się poddał, ale że jest realistą, i za wcześnie na powrót to F1.

Anonimowy pisze...

Mateusz nawet ty manipulujesz przetłumaczonymi słowami Roberta, pisząc bzdury których nigdy nie powiedział.

Nie ma w jego słowach wyrazu "tempo", on mówi że "rezultaty" nie były takie jak dawniej.
A jeśli nie jeździł przed wypadkiem w symulatorze, to zastanów się sam o jakie "rezultaty" może chodzić, skoro nie jest w stanie porównać czasów.

MorganF1 pisze...

@9:57
Możesz trochę rozjaśnić co masz na myśli?

Anonimowy pisze...

Sam się niedoczekuję - jak mawia mój syn - na konkrety odnośnie 2015, ale widzę, że niektórzy znacznie ciężej to znoszą.

To już lepsze na zabicie czasu byłyby dyskusje z czapy o domniemanym heretyckim zespole DS Lotos Pirelli.

Anonimowy pisze...

Wiem, wiem ... zaraz napiszecie, że znowu dzielimy włos na czworo i analizujemy co też RK powiedział... ale:
Ważne zdanie: "Mój cel życiowy raczej już nie zostanie osiągnięty, jeśli chodzi o sport samochodowy"
moim zdaniem stoi w sprzeczności ze zdaniem pod koniec tej samej frazy wypowiedzi RK: "Oczywiście nie odpuszczę sobie, ale łatwiej jest dojść do pewnego celu, jeśli masz przy tym fun" co mówi po tym jak tłumaczy, że teraz skupi się na WRC - co jak rozumiem nie jest jego szczytem marzeń, ale daje mu ów fun, który ułatwia mu drogę do wymarzonego celu (F1).
...sam już nie wiem, czy znowu założyłem "różowe okulary"??

WW

Anonimowy pisze...

A moim zdaniem cel Roberta - jest ( a raczej był oczywity) - MAJSTER F1

Dzisiaj wie, że nawete jak wróci do F1 to żęby zdobyć majstra - musi być 1. w super formie
2. w super zespole -
tylko to połączenie daje możliwość zdobycia Majstra - i nie gwarantowało mu tego nawet kilka lat w F1 na najwyższym poziomie - weźcie ALO i przygodę z Ferrari.

Moim zdaniem Robert - dokończy to co zaczął - czyli WRC - i jeśli nadaży się okazja na F1 - to skorzysta a jeśłi nie to zostanie w WRC - ale w obu przypadkach szansa na Majstra F1 0 jest albo nikła albo wręcz jej nie ma( no bo jeśli zostanie na stałe w WRC - to może ewentulanie zdobyć Majstra Wrc - a jego celem była F1)

Andrzej Śliwa pisze...

Panowie przestańcie sobie skakać do gardeł, wieszać psy na Gutowskim, Sokole i Mateuszu. Jest jak jest, prawdziwi kibice Roberta wiedzą jaki był i jest jego potencjał, a że życie napisało taki scenariusz nic nie zmieni.
Weźcie pod uwagę gdzie był by dzisiaj gdyby nie doszło do nieszczęśliwego wypadku. Pewnie objechał by sezon w Renówce i przesiadł się do Ferrari aby teraz szukać alternatywy jak Alonso. Obecnie oprócz talentu potrzebne jest sporo szczęścia i mocne karty w postaci mega sponsorów. Nigdy nie dowiemy się czy udało by się Robertowi trafić jak Butonowi z Verginem.

Anonimowy pisze...

Zazwyczaj jest tak, ze idealizujemy to co stracilismy.
Ja pamietam Kubice z czasow F1, z zawsze scisnieta szczeka. Usmiech pojawial sie sporadycznie - no moze w 2010 bylo troche inaczej.
Moim zdaniem i tak nie zdobyl by mistrza, bo najpierw RedBull a teraz Merc sa poza zasiegiem.
Nawet gdyby trafil do Ferrari, to zostalby tam kims na ksztalt Massy - chlopca od brudnej roboty. Raz ze poziom frustracji osiagnal by chyba apogeum, a dwa ze cala przyjazn z Alonso tez pewnie skonczylaby sie po trzech wsponych wyscigach.

Dla mnie ten wywiad brzmi jakby wlasnie Kubica pogodzil sie z losem. I dobrze bo najmlodzszy juz nie jest i trzeba sie skupic na jednej rzeczy i byc w niej mistrzem. Nie da sie trzymac kilku srok za ogon.

Tory jeszcze moga poczekac - dla mnie start w LeMans i wygranie tego wyscigu byloby pieknym podsumowaniem kariery.

rolen

Anonimowy pisze...

A ja Wam mówię, że będzie dobrze!
Będzie to jedyny człowiek w historii, który zdobędzie mistrzostwo WRC i F1. Rzutem na taśmę się uda.

Mistrz Wrc 2017
Mistrz F1 2019

Zapamiętajcie moje słowa.


Pozdrawiam
MobonWogóleKukun

Anonimowy pisze...

@11:37 no no i putin jutro odda krym i przeporsi ukraine

Anonimowy pisze...

Podobno, jest ogromny problem jeżeli chodzi o koszt ubezpieczenia aut. Źródło z Lotosu,

OZi pisze...

@ 11:54

baśnie panie...

a na ile np była ubezpieczona rajdówka Hirvo w tym roku?

OZi

Anonimowy pisze...

Podobno, jest ogromny problem jeżeli chodzi o koszt ubezpieczenia aut. Źródło z Lotosu

W takim razie dodatkowe pieniądze Pirelli mogą się mocno przydać.

Wie ktoś czy Citroeny WRC jeździły kiedykolwiek na włoskich oponach?

OZi pisze...

@ 12:07

Tak, np RK jezdził Loeb'ową C4 na pirelkach w du Var.

Anonimowy pisze...

Widać,że temat F1 powinien zostać raz na zawsze zamknięty.Robert powinien już przestać powrót do F1 komentować bo to nie ma sensu.Ręka nigdy nie będzie w 100% sprawna a kolejne operację niosą ryzyko,że może nawet w WRC nie jeździć dlatego nie ma sensu ryzykować.
Nie jeden kierowca chciałby się ścigać w WRC i to powinien być priorytet.
Moim zdaniem jeszcze rok nauki i za dwa lata powinno być bardzo dobrze.

Anonimowy pisze...

@OZI

M-Sport nie ubezpiecza swoich rajdówek. Dlatego pożar Hirvo mocno nadszarpnął ich budżet.
Żródło: magazyn WRC

Anonimowy pisze...

Ten wywiad obowiązkowo należy zapamiętać przed rajdem Monte Carlo w styczniu, w którym Kubica rozpocznie kolejny rok w WRC. Robert dobitnie mówi jak daleko mu w poziomie rajdowej jazdy do poziomu jaki prezentował w F1 - to raz. Po drugie: kolejny raz Robert mówi, że jest ukształtowanym wyścigowcem - czytaj: nawyki wyścigowe bardzo przeszkadzają w rajdach i najprawdopodobniej nadal będą przeszkadzać. Po trzecie: sprawność ręki, po czwarte - tu już my kibice to stwierdzamy: brak sprzętu jakim dysponuja w ekipach fabrycznych kierowcy fabryczni (będąc prywaciarzem w Citroenie będzie sprżetowo zawsze za kierowcami fabrycznymi).
Robert chce z tej resztki kariery w motorsporcie wyciągnąć ile się da - na tytuł WRC nie liczy, ponieważ jest człowiekim wyciągajacym wnioski z obserwacji wszystkiego, więc osobom piszącym o tytule mistrzowskim dla Roberta w WRC w 2017 czy tam którymś radzę zejść na ziemię. W 2015 Robert w czasie rajdów - zgodnie z prawdą - będzie przypominał, że ręka mu nie pomaga, a resztę rozumiemy.
Uwielbiamy Roberta, szkoda, że jest on jedną z najbardziej tragicznych postaci w historii polskiego sportu, pamiętajmy o tym.
Marek Krupa

Anonimowy pisze...

Z tego co pamiętam to Robert już jezdził Citroenem na Pirelli w Du Var i Trofeo ACI Como. Jeśli chodzi o fabrykę to chyba zawsze na Pirelli

Anonimowy pisze...

Nic dodać, nic ująć Marku.

Anonimowy pisze...

Znaczy fabryka zawsze na Michelin.

Anonimowy pisze...

M-Sport swoich rajdówek nie ubezpiecza, ale te które wynajmuje zawsze są ubezpieczone (ewentualnie kaucja).
Taki kontrakt jak Roberta - nie ma szans, żeby samochód nie był ubezpieczony z góry na cały rok. Problem w tym, że Robert nie ma maksymalnych zniżek.... :) .

Anonimowy pisze...

W dobie wypływania wielu kolejnych znakomitych postaci naszego sportu (Bródka, Niedźwiedzki, Szymański, dziewczyny łyżwiarki, siatkarze, kilku piłkarzy ze znakomitych klubów europejskich - Lewy, Piszczek, Krychowiak, Glik plus jeszcze kilku, pływacy z Kawęckim i Czerniakiem na czele, Kwiatkowski, Majka, Niemiec, Stoch, Kowalczyk, Gortat, Radwańska, żużlowcy z Kasprzakiem i Hampelem na czele to tak z grubsza myśląc w pierwszej sekundzie), akurat Robert Kubica jest sportowcem, który dobitnie mówi, że na najwyższe laury w motorsporcie nie ma de facto szans. Jednak to nie jest najgorsze - Robert od wieku 26 lat i 2 miesiecy do końca życia zostaje osobą z pewnym stopniem inwalidztwa, ba! jak mówi sam Robert z niektórych rzeczy musiał zrezygnować - nie ważne czy to poker (obydwie ręce muszą być sprawne), kręgle, czy robienie grilla w ogródku czy też sporty wodne - mówimy o wielkim dramacie człowieka i ten dramat nie skończył się 6 lutego 2011 - ten dramat trwa. Widocznie medycyna na problemy Roberta nie zna dzisiaj odpowiedzi, może kiedyś.
Trzymaj się Robert, straszliwa szkoda, ale cóż...

Anonimowy pisze...

WZT - wielki zmarnowany talent.
Nie zasłużył sobie na to, ale faktem jest, że parę podpowiedzi aby nie rajdował nie posłuchał. Przypomnę słowa Morelliego po wypadku - to był 13 rajd (7 z nich przejechane gładko, a 6 zakończony stłuczką ew. wypadkiem). Znaków ostrzegawczych było sporo przed 6.02.2011.

Anonimowy pisze...

Ds3 wrc fabryczne jeździły na pirelli w roku 2010 i 2011.

kibziu pisze...

Ludzie co wy za głupoty wypisujecie samochodów rajdowych i wyścigowych się nie ubezpiecza to musiałaby być ubezpieczalnia KAMIKADZE

Anonimowy pisze...

Rajdówki są ubezpieczane.

Karol Moździerz pisze...

Rajdy zawierają w sobie dzwony. Dzwon KUBa był dziwolągiem i takie się zdarzają niezwykle rzadko. Prześledźcie sobie ile jest wypadków w rajdach i ile ofiar śmiertelnych albo kończących się trwałym kalectwem. Dzisiaj każdy by mógł wygrać szóstkę z soboty, takie pieprzenie. Jedno i drugie jest dziełem przypadku.

Zauważcie, że ostatnią ofiarą w WRC - nie licząc gości w imprezach towarzyszących - jest Park w 2005. Bastuck (pilot Burkarta, zapewne mało kto w ogóle pamięta tutaj takiego gościa) zginął w 2006, bo wyszedł po dzwonie na drogę i walnęło go inne auto.

Przed nimi poprzedni wypadek, gdzie zginął zawodnik był w 1993 roku.

Jeśli można mówić o pechu, to akurat w lutym 2011 Robert miał wyjątkowego pecha. Normalnie takie rzeczy się w rajdach nie zdarzają.

Karol Moździerz pisze...

W WRC ostatnim przypadkiem, gdzie ucierpiał zawodnik był dzwon Duvala, gdzie Pivato złamał miednicę podczas Rajdu Japonii.

W mniejszych rajdach były oczywiście dzwony śmiertelne inne, ale jak to statystycznie weźmiecie, to prawdopodobieństwo śmierci w rajdzie wcale nie jest wiele większe niż śmierć na zwykłej drodze.

A już nikt nigdy nie osiągnął sukcesu srając po gaciach przed startem, że się połamie bo walnie w barierę.

Mamy chłopa w WRC, który jako jedyny z Polaków dotychczas ma szansę zrobić coś naprawdę znaczącego w tym sporcie. Należy się z tego cieszyć i być z tego dumnym.

DADDY pisze...

Teraz to Pirelli jest bliżej F1 :] A Kubek wie gdzie się zakręcić hehe.... i bardzo dobrze.

Kubica już stał się żywą legendą i moim zdaniem zbyt surowo się ocenia. Dla mnie nie ma lepszego kierowcy w WRC patrząc na ilość startów, tempo jakie prezentuje, kiedy samochód jest choć w połowie sprawny. Nie wspominam o ogromnych JAJACH które Robert posiada :)

Smutne jest że może nie wrócić do F1 ale wcale się nie pogniewam jeżeli na stałe zagości w WRC i jestem pewien że da nam dużo radości i świetne wyniki...

Marek Wójcik pisze...

@12:51 @1258
Piszecie tak, jakby to było epitafium dla Roberta...
Wielu sportowców w swojej karierze ma wzloty i upadki.
Robert - jak inni sportowcy - ma podobne doświadczenia. Bo takie jest życie!
I nic na to nie poradzimy. A myślicie, że Karol Bielecki gdyby miał szansę drugi raz zagrać w meczu, w którym stracił oko - nie wolałby grzać tego dnia ławki rezerwowych? A może i tak by zagrał? Bo jest coś takiego jak przeznaczenie.
Jednym los daje fortunę, inni klepią biedę, a jeszcze inni osiągają sukcesy w sporcie. Większość prawdziwych sportowców po upadku podnosi się i walczy dalej! I takim wielkim sportowcem jest Robert Kubica. Walczy dalej!
I stara się wycisnąć z życia ile się da. I za to Go podziwiam.
Szkoda, że niektórzy postrzegają Go tylko poprzez wyniki w sporcie. Wygrał - radocha! Przegrał - "dzwoniarz", "inwalida", "stracony talent". Wszyscy wiedzą najlepiej co Robert powinien, kiedy Robert powinien, z kim Robert powinien... Chwałą Bogu Robert w życiu kieruje się własnymi wyborami - a nie opinią kibiców.

Karol Moździerz pisze...

Jak ktoś ma kasę, to ubezpiecza. I tak ubezpieczanie dotyczy zazwyczaj szkody całkowitej - spalenia itd. Dlatego stawka ubezpieczenia jest spora - nawet kilkanaście tysięcy euro za jeden rajd. A niewielkie szkody - czyli do kilkudziesięciu czy nawet 100 czy 200 tysięcy euro się pokrywa z własnych środków.

Malcolm nie ma na odpowiednią ilość ludzi i zaangażowania, to i swojego auta nie ubezpiecza. W skali sezonu jedna taka szkoda całkowita kosztuje mniej więcej tyle, ile ubezpieczenia na wszystkie rajdy, więc wyszło mu mniej więcej na zero.

Zresztą nic nam do finansów zespołów, bo za mało na ten temat wiemy.

Anonimowy pisze...

13:14
Marek Wójcik dobrze pisze. Świetny tekst :)

Anonimowy pisze...

Karol, a wypadek Craiga Breen'a? Co prawda nie WRC, a IRC, ale tam tez bariera weszla do samochodu i zabila jego pilota. Niestety bariery armco sa dosyc smiercionosne w motorsporcie.

Pamietam onborad z pl gdzie chlopakom z astry GSI po dzwonie wpadly do srodka duze drewniane krokwie. przelecialy miedzy fotelami mijajac ich. Mieli szczescie, ktorego Kubicy zabraklo.

Motosport zawsze byl niebezpieczny, i nie wiem co bysmy zrobili, zawsze zbierze sie czynnik okolicznosci prowadzacych do tragedii.

Swoja droga ostanio czytalem o nowej wizji samochodow wrc - kierowca i pilot maja siedziec po srodku samochodu w ukladzie tandem otoczeni tak jakby monocoque'iem.
Masakra, mam nadzieje ze to nie przejdzie.

rolen

Anonimowy pisze...

Ogólnie szkoda faceta. Ręka niestety jest w kiepskiej kondycji, nie ma precyzji ruchu typowe przy tak rozległym uszkodzeniu nerwów i niewiadomo czy kiedykolwiek ją odzyska - może ale gwarancji nie ma. DO tego pogruchotane stawy, rozwalone w mak kości. A z czasem będzie miał coraz trudniej. Z wiekiem wszelakie bóle będą się pogłębiać a i tak niska sprawność tej ręki będzie jeszcze malała. Ogólnie facet ma przerąbane - zdajcie sobie sprawę, że on za przeproszeniem nawet z wysikaniem się ma problem bo do obsługi rozporka są dwie ręce wskazane.

Niech robi to co jest mu dane bo i tak robi więcej niż 99% z nas w jego sytuacji miało by siłę robić.


PS Jak by człowiek wiedział że się przewróci to by sobie usiadł - tego typu ludzi czyli wyczynowi sportowcy to pro-aktywne charaktery - nie usiedzą na dupie - to tak tytułem komentarza do wpisów że miał ostrzeżenia nt startów w rajdach przed 02.2011.

Anonimowy pisze...

Już po wypadku Roberta we Włoszech był podobny i też ktoś zginął (nie pamiętam szczegółów).
Co więcej sam Robert jeszcze w okresie, gdzie nie bardzo było go widać był na pogrzebie załogi, która spłonęła w rajdówce.

Anonimowy pisze...

anonim 13:43 - przeciez napisalem dwa posty wyzej. 2012, wypadek Craiga Breen'a, bariera weszla do samochodu i zabila jego pilota (chyba Roberts mial ma nazwisko).


rolen

Anonimowy pisze...

@rolen

Faktycznie to ten sam. Myślałem, że to były dwa różne.

Karol Moździerz pisze...

Owszem, ale był tez dzwon podobny w Mini, gdize nikomu nic się nie stało. Ogier w Niemczech też miał bardzo grubego dzwona z barierą i nic się nie stało.

Po prostu dziwaczny ten dzwon KUBa, wyjątkowo pechowy i tyle. My się tutaj użalamy, że ręka nie halo itd, a chłop cudem w ogóle uszedł z życiem i tą rękę w ogóle ma.

Jest git i będzie git, dopóki jeździ i jest komu kibicować. A w sumie nawet jak nie było komu kibicować, to się na rajdziany jeździło zawsze, bo rajdy są git i tyle ;)

Karol Moździerz pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Karol Moździerz pisze...

Poza tym na torze też można zginąć w wyjątkowo dziwaczny sposób. Młodego Surteesa zabiło koło, które akurat tak się oderwało od innego auta i poskakało, że wylądowało na jego głowie. Wręcz nieprawdopodobne, a jednak.

https://www.youtube.com/watch?v=0eHU5Bqe_4Q

Michał pisze...

Typowy polski komentarz. Zawsze możesz stać się trzecim rzetelnym dziennikarzem. Słowo klucz: rzetelnym. Pozdrawiam (nie anonimowo) Michał z Łodzi.

Anonimowy pisze...

Wyjątkowo pechowy dzwon to był właśnie Breena.
Surteesa wypadek też wcale nie wydaje mi się dziwny. Nie chcę być złym prorokiem, ale i w F1 nas czeka. Chyba, że zamkną kokpity zanim się wydarzy, a nie dopiero po.

Karol Moździerz pisze...

http://nsa30.casimages.com/img/2012/06/10/120610112530715630.jpg

Żeby nie być gołosłownym - Al Kuwari/Duffy - Bułgaria 2012.

Załoga bez obrażeń żadnych.

Anonimowy pisze...

Karolu bez przesady. Było tysiące kolizji z barierkami, w których załoga się otrzepywała i każdy zdaje sobie z tego sprawę.

Anonimowy pisze...

Wypadki są niestety częścią tego sportu...Ostatnio na jakimś forum brazylijskim Ktoś porównał Kubice do Senny, ale w takim sensie że Ayrton uważał że jest nieśmiertelny a Kubica ciągle się rozbijając i wracając myśli chyba podobnie

Karol Moździerz pisze...

No to mamy parę ciekawych informacji powiedzianych dla omnicorse:

- WTCC było tylko gadką, nigdy realną opcją
- Deal z Citroenem ciągle nie jest klepnięty.
- Strata z biegami ciągnęła się przez cały sezon i kosztowała wiele czasu

I szereg innych rzeczy... Wywiad wkrótce na blogu.

Anonimowy pisze...

Ogólnie charakteryzuje to obecnych kierowców wyścigowych. Przekonanie, że zabezpieczenia są na takim poziomie, że nic im stać się nie może. W przypadku Roberta mogło to być jeszcze spotęgowane Kanadą 2007.

Anonimowy pisze...

A ja wam powiem tak tym wszystkim niedowiarkom i marudom.
Jakby ktoś kilka lat temu powiedział że Polska wygra z Niemcami w kopaną to tysiąc osób by go tu wyśmiało i zjechało z ziemią a co się stało jest wygrana? jest!
Tak samo z Robem jakby ktoś powiedział po wypadku że będzie jeszcze jeżdził rajdówkami to taksamo uznawany byłby za kosmitę.A jeżdzi i co ?
Jakby ktoś powiedział że zdobędzie majstra w pierwszym sezonie WRC-2 to by go tu zakopali 5metrów pod ziemią.A co ,jest tytuł? Jest!
Tak samo dalej ,mimo przeszkód jakie go spotkały dalej ma szansę i możliwości być majstrm i w WRC i w F1 wystarczy być w odpowiednim czasie w odpowiednim miejscu.
Jak w F1 trwała dominacja Redbula i nagle pyk i nima i Mercedes i Hamcio znalazł się właśnie w odpowiednim czasie i miejscu.Tak samo teraz w WRC jest dominacja VW ale nie będzie trwała wiecznie nagle może być jakiś skok formy np.Cytryny i Robciu się akurat odnajdzie w tym czasie i co będzie ? I majster będzie.
A potem już poleci :) Już widzę te nagłówki w gazetach Mistrz WRC-2 ,Mistrz WRC,Mistrz DTM,i LE MANS powraca do F1 po to co zostawił przed wypadkiem :)
Gazety,flesze,autografy,wywiady,LOTTO,LOTOS,BZWBK,AZOTY,KULCZYK, i co tam jeszcze ,kurka będą musieli bolid poszerzyć żeby to wszystko się pomieściło ale to dobrze bo ręką mu będzie lepiej kręcić :)
Ale się rozmarzyłem :) zaraz się tu posypią komentarze od tych wszystkich niedowiarków,ale to nic przynajmniej mam marzenia i dobrze rzyczę Robertowi.
Wesołych Świąt wszystkim życzę ,Robertowi samych sukcesów i powrotu do zdrowia,a marudom łącza bez limitu żeby mogli dalej zaśmiecać onety i inne fora,blogi itp.

Anonimowy pisze...

podobnie jak Surtees mógł skończył Alonso, gdy na SPA w 2012 roku przed głową przeleciał mu Grosjean:

https://www.youtube.com/watch?v=XUwJUxkpCV4

Anonimowy pisze...

Anonimowy 15:01
Przyłączam się.
Jak to Robert powiedział za czasów gdy jeździł jeszcze w F1: ,,Wierzyć można, to nic nie kosztuje" :) FORZA RK i MSz :)

Anonimowy pisze...

Anonimowy 15:01
Popieram taki scenariusz :)

Marek64 pisze...

W rajdach, wyścigach zawsze były, są i będą „dzwony” ale porównując lata 80-90, a obecne, nie ma porównania jeżeli chodzi o bezpieczeństwo, nie ma tylu wypadków śmiertelnych. I to co napisali poprzednicy - to pech, wielki pech, że tak się stało, że „wjechała” Robertowi do środka auta bariera zabezpieczająca. Nie do przewidzenia taka sytuacja. Oczywiście to sport ryzykowny, ale który nie jest?
Tak dla ciekawości z jakiego „dzwona” wyszedł HIRVO:

https://www.youtube.com/watch?v=LRSOC9Cz1MY

kiedyś nie miałby szans na wyjście z takiego wypadku cało!!!

Do kibziu: każde auto które się wypożycza jest i musi być ubezpieczone i nie są to małe kwoty. Można sobie sprawdzić na naszym podwórku ile kosztuje ubezpieczenia auta rajdowego, też są firmy które przygotowują auta rajdowe (np. były rajdowiec Zbyszek Stec ma stajnię LANCER – EVO)

Tak że trzymajmy kciuki za naszego rodzynka w F1 i teraz w WRC

Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Wszystkiego najlepszego Maciek! Zdrowia, satysfakcji i szczęścia w życiu prywatnym i zawodowym.

Maciek to mój ulubiony sportowiec. Profesjonalista z klasą.

Anonimowy pisze...

juz dawno sadzilem, ze nazwa "Blog o Robercie Kubicy" bylaby odpowiedniejsza. Ten "powrot" do F1 to juz dawno nie jest realistyczny, wiec Mateusz chyba tylko z szacunku dla Roberta trzyma.

chcialbym inna kwestie poruszyc. Czasy RK kiedy testowal Mercedesa symulator. Mateusz o tym delikatnie, ja powiem dosadniej. Jesli RK sam mowi, ze nie byly jakies rewelacyjne, to skad info, ze lepsze niz Rosberga i Hamiltona? Chyba Robert nie jest takim krytykiem, ze jakby wykrecil lepsze czasy niz aktywni kierowcy etatowi, to jeszcze by marudzil, ze slabo..? Wniosek wiec jest jeden - czasy naprawde byly takie sobie. A czy z DTM nie bylo tak samo...?

Info o "czasach lepszych niz Hamiltona z pewnych zrodel" przeczytalem na FB niejakiego Gutowskiego. na tymze FB przeczytalem takze pare innych informacji i wypowiedzi tego pana, ktore okazaly sie po czasie wyssane z palca.. ja rozumiem, ze Gutowski jest wielkim fanem RK i byc moze jego kumplem, ale na ile jego sentyment do Roberta ma usprawiedliwiac podawanie niesprawdzonych, czy wrecz nieprawdziwych informacji? WTF, to niby dziennikarz, czy jak?

i prosze mi tu wykladow o hajterstwie nie udzielac, bo rzetelnosc dziennikarska wydaje mi sie tu mocno nadwyrezona!!
W

kowal pisze...

To była sucha gałąź

Jacko pisze...

Ja mam taki czysto hipotetyczny scenariusz potencjalnych zdarzeń:
Robert przeznaczył sobie 3 lata profesjonalnego rajdowania na naukę i sprawdzenie swoich szans w tej dziedzinie motorsportu. W następnym sezonie przypada kluczowy rok z tych trzech, po zakończeniu którego Kubica będzie musiał zdecydować co dalej. Jeżeli będzie to udany i obiecujący sezon to zostaje w WRC na kilka następnych lat walcząc o tytuł. Jeżeli zaś niezbyt się powiedzie i nie będzie większych perspektyw dotyczących znaczących postępów to Robert odpuści profesjonalne uczestnictwo w rajdach. Wówczas celował by w najwyższą serię wyścigową możliwie tolerancyjną dla Jego ograniczeń, ale wcześniej potencjalnie przeszedł by kolejny zabieg usprawniający rękę. W między czasie wykonałby kilka testów w symulatorze f1, może nawet jeden dzień testów na torze. Jeżeli rokowania byłyby na tyle zadowalające, Kubica rozważyłby ok. 3 letni plan powrotu do rywalizacji w f1 na najwyższym możliwym, dla swoich ograniczeń i straconego czasu, poziomie. Jeżeli zaś nie byłoby większych szans na powrót, Robert ostatnie lata swojej sportowej kariery spędziłby w jakiejś topowej serii wyścigowej typu DTM, w między czasie biorąc udział w pojedynczych rajdach typu Monte Carlo czy Niemcy i od czasu do czasu biorąc udział w imprezach typu Monza Show.
Od razu podkreślam, że są to moje luźne przemyślenia i będą się cieszył z każdego wyboru RK.
Osobiście uważam, że najbardziej dla mnie prawdopodobny jest pierwszy scenariusz, ponieważ po tych dwóch latach Robert już wie, że ze swoimi ograniczeniami jest w stanie rywalizować na bardzo wysokim poziomie w WRC i już wysoko zabrnął, więc to byłoby najbezpieczniejsze rozwiązanie.
Jednak nie uważam, żeby były podstawy do kategorycznego wyeliminowania f1, jak to niektórzy tutaj sugerują. Robert, mimo że jest bardzo twardo stąpającym po ziemi człowiekiem i jak sam przyznał Jego charakter nie pozwala na robienie czegoś na pół gwizdka, to jednak formuła nadal pozostaje w sercu, które może kiedyś wziąć górę nad wygórowanymi ambicjami i popchnąć w kierunku zespołu nawet środka stawki. Celu życiowego sprzed wypadku nie osiągnie, ale aktualny, czyli zdobywanie funu, czemu nie.

Anonimowy pisze...

Marek64- to akurat dałes zły przykład, bo rolka (nawet solidna), nie jest tak groźna (oczywiście za wyjątkiem sytuacji, jak cos wnika do pojazdu-np. gałąź), bo energia wytracana jest stopniowo, najgorsze wypadki to tzw. na "raz" (jak to określił kiedyś Hołek), czyli w drzewo np.

Mateusz Cieślicki pisze...

Nikt nie bierze pod uwagę konsekwencji np dla wyszukiwarek przy zmianie nazwy :)

Anonimowy pisze...

Dokładnie taka rolka jakby efektownie nie wyglądała jest stosunkowo bezpieczna, jakby nawet nieco mniejszą prędkością uderzył bokiem w drzewo to by było niebezpieczne. W wypadkach nie zabija prędkość tylko nagłe jej wytracenie :P

Marek64 pisze...

Anonimowy 17:00
Masz rację, mnie chodziło ogólnie o wypadki teraz a w latach wcześniejszych, gdzie taka rolka z reguły kończyła się jakimś dramatem (nie było to porównanie do "dzwona" np Roberta).
Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Nie wiem czy to było, ale tu RK wyraźnie mówi o problemach fiesty

http://rajdy.autoklub.pl/news/kubica-podsumowuje-sezon,58749

Anonimowy pisze...

Na rajdy.autoklub juz jest tłumaczenie wywiadu dla omnicorse

Robert widać ze jest nastawiony na WRC

Anonimowy pisze...

Cały Robert, ależ wspaniała odpowiedź:

"Przejdźmy do analizy Formuły 1. Fernando Alonso porzucił Ferrari dla McLarena-Hondy, a Sebastian Vettel przeszedł z Red Bull Racing do zespołu Skaczącego Konia. Który z tych dwóch wygrał?
Ten, który ma lepszy kontrakt!"

Anonimowy pisze...

Możecie ze mnie się śmiać, wytykać palcami i nazywać bóg wie jak, mam to w d.pie, ale moim zdaniem Robert wypowiedział się w taki a nie inny sposób na temat swojej pozycji w formule 1 ponieważ ma już dosyć tych wszystkich pytań na temat kiedy,czy i jak chce powrócić do królowej motosportu czyli F1. Mnie to już generalnie wkurzają tego typu pytania a co dopiero Roberta. Słucha je pewnie co dzień i to kilka razy. Pewnie ma już chłop dosyć tego więc wypowiedział się w ten sposób aby odpocząć i dać sobie spokój. Wiemy że Robert potrafi zaskakiwać, więc wierzę że jak mu nikt d.pska nie będzie truł to jeszcze powróci prędzej czy później na tor aby pokierować bolidem F1. A z tymi czasami to również bym nie brał na poważnie. Gdyby powiedział inaczej to wywołałby burzę że jak jest lepszy od kierowców mercedesa to czemu nie chce wrócić i tu zaczynamy wszystko od początku :) A co do Pana Cezarego Gutowskiego to uważam że gdyby nie On to połowę rzeczy byśmy nie wiedzieli :) Zastanówcie się co piszecie a zarazem wyobraźcie sobie że jesteście RK i czytacie oto te komentarze. Co czujecie? Ja na Jego miejscu bym miał już dosyć. Powodzenia.

Krzysztof Stanek pisze...

https://www.facebook.com/EmocjeDoPelna/posts/816575755051905

Lotos na swoim profilu na pytanie o przyszłość RK: "niebawem poinformujemy o tym Śledząc nasz profil, nie przegapisz żadnej informacji w tej kwestii, wszystko w swoim czasie"

Support RK&MS pisze...

Wszystkiego najlepszego dla Maćka,przede wszystkim dużo zdrowia i dużo radości z pracy którą wykonuje:). No i osiągnięcia celu jakim jest Mistrzostwo Świata oczywiście z Robertem:). Najlepszego mistrzu!

Anonimowy pisze...

O którym zepole Robert mógł tu mówić: cyt. "Nie mówię, że w rajdach jest inaczej, ale tu na pewno nie miałem okazji - może poza jednym startem w 2013 roku - pracować z jednym z najlepszych zespołów."

Anonimowy pisze...

Pewnie wystep w Rally GB 2013 fabrycznym Citroenem.

Mariusz

Anonimowy pisze...

albomało prawdopodobny peugeot

Marek Wójcik pisze...

Ale w czym problem z tą nazwą bloga?
Adres powrotroberta.blogspot.com lub alias powrotroberta.pl - no i spoko!
Nie ma co ruszać. A uzupełnienie tytułu to przecież już kosmetyka. Równie może być napisane do zdrowia, do ścigania, do... do właśnie do czego?
Dla mnie powrotroberta w zupełności wystarcza.

OZi pisze...

@13:03

dodam, że w 2009 również Citroen jezdził na pirelli, tu zdjęcie poglądowe:
http://oziphoto.files.wordpress.com/2013/12/p6274604a.jpg

pozdrawiam
OZi

Wiater pisze...

Wypowiedź raczej z tych przygnębiających... Chyba czas skupić się na WRC...

Anonimowy pisze...

Co do czasów Roberta na testach DTM, to również Niemcy (np. na zazwyczaj dobrze zorientowanym Motorsport-Total) pisali, że Kubica był bardzo szybki. Więc CG sobie tego raczej nie wymyślił.

Zresztą, czy Toto Wolff oferowałby Kubicy jazdy w DTM (podobno kontrakt leżał już na biurku Kubicy - źródło jak wyżej), gdyby czasy Roberta były kiepskie?
Znając perfekcjonizm Roberta nie trudno sobie wyobrazić, że to, co dla niego jest "słabe", dla większości byłoby bardzo dobrym wynikiem... :)

o

Anonimowy pisze...

" Fizycznie dałbym nawet rade pilotować bolid Formuły 1. W zeszłym roku robiłem testy i nie były one negatywne. Ale nie jestem już w stanie powtórzyć wysiłku, tak bym to określił. A wobec tego nie ma sensu aby oczekiwać rozpoczęcia wszystkiego od nowa. "

Jak to interpretować?
Rozumiem tylko tyle, że nie będzie jeździł w F1.

Coś się pogorszyło od ostatniego testowania? Z tym ' powtórzeniem wysiłku ' to o co chodzi, o psychikę?
R.

Anonimowy pisze...

Nie chciałbym się tutaj chwalić, bo też nie ma czym, szczególnie biorąc pod uwagę okoliczności, jednak jest tak jak podejrzewałem - jest to kwestia psychiki - podobnie jak u Massy. Porównanie może, nie do końca trafne, ale oddające główną myśl.
To mnie utwierdza w przekonaniu, że jedyną rzeczą, która mogłaby zmienić ten stan jest zwycięstwo. Ale nie zwycięstwo w pojedynczych odcinkach czy nawet rajdach. Jedynie zdobycie mistrzostwa w WRC dałoby Robertowi, z powrotem, tyle pewności, wiary i zaangażowania, że mógłby podjąć po raz kolejny wspomniany wysiłek. Zresztą uważam, ze w pewnym sensie i w dużej mierze przyszłoby to wtedy samo z siebie.
Jak już pisałem, ja bardzo mocno wierzę, że nazwisko Kubica może pojawić się na pierwszym miejscu w klasyfikacji generalnej WRC na koniec sezonu. Oczywiście przy sprzyjających okolicznościach połączonych z talentem Roberta i jego "pokerowymi" umiejętnościami.
A gdyby się tak stało, wtedy kto wie, może jego atrakcyjność medialna, siła przebicia w środowisku sportów motorowych da Robertowi możliwość i siłę, żeby po raz kolejny zasiąść za kierownicą bolidu F1. A być może nawet i topowego bolidu...

Pozdrawiam
MobonWogóleKukun

Anonimowy pisze...

Mateuszu...
Zmiana domeny czy zmiana nazwy?
Sam tytuł to nie problem, nadal będziesz znajdywany tylko po nieco innych słowach.

Co do domeny to jest coś takiego jak przekierowanie 301 które stosuje się przy zmianie domeny. Przechodzi cała historia domeny (włącznie z tą złą). Gość co pomaga Ci z www będzie wiedział o co chodzi. :))

Zatem, czy zmienisz to czy to odbije się najwyżej małą czkawką.

Uważam całkiem prywatnie że nie ma potrzeby nic zmieniać. Wiara w powrót nic nie kosztuje a my przecież wierzymy ?

Pozdro all
FORZA ROBERT!!!

Adam

Anonimowy pisze...

Psychika? Daj Boże każdemu tak silną psychikę, jaką ma Kubica...

Intrygujące jest stwierdzenie: "W zeszłym roku robiłem testy" - chyba nie chodzi o symulator. Ciekawe, gdzie i jakim bolidem były te testy :)
I jak zwykle Robertowi udało się zrobić to, co chciał, a reszta świata dowiaduje się grubo po fakcie :)

o

Karol Moździerz pisze...

Chodzi o to, że wrócenie do F1 to więcej niż kwestia wskoczenia do kokpitu i jazda.

Zobaczymy, teraz się pewnie wyjaśnia wszystko, najdłużej do końca tygodnia to potrwa.

Jaro75 pisze...

Psychikę ?? :)))))

Anonimowy pisze...

@Jaro

https://www.youtube.com/watch?v=Vde93bn6kxk

:P

Jaro75 pisze...

16 grudnia 2014 21:12

Ja myślę że Robert jest jak te nunczako w rękach bolidów i rajdówek :)

https://www.youtube.com/results?search_query=bruce+lee+ping+pong



Co do sylwestra to dobrze że nie piłem akurat piwa bo by poszło :))

Anonimowy pisze...

Robert ciężko pracował na swoją renomę w F1. Kosztowało go to sporo pracy i wyrzeczeń. To właśnie chodzi o ten wysiłek, bo jak by nie patrzeć trzeba by zaczynać wszystko od nowa. To nie jest tak jak się niektórym wydaje, że Robert wskoczy do bolidu i będzie tam gdzie był przed wypadkiem. Podejrzewam że trzeba by było sporo testów na torze, a nie w symulatorze by wrócić do formy z przed wypadku. Jak tu testować ? Tym bardziej teraz gdzie ilość testów w sezonie jest ograniczona. Może Pirelli dało by taką możliwość ;). Pozostaje jeszcze kwestia zespołu, który by zatrudnił Roberta. Może gdy by wprowadzono trzeci bolid szanse by wzrosły na zatrudnienie.
Teraz trzeba się skupić na sezonie WRC 2015 i pokazać szybkość. Zastanawiać się będziemy w połowie sezonu. Wierze w Roberta, on sam najlepiej wie co trzeba zrobić by wrócić na szczyt.

Anonimowy pisze...

Oj, nie przesadzajmy z tą zmianą nazwy bloga. Blog nazywa się "Powrót Roberta"... i to jest od początku niezmiennie aktualna nazwa... bez względu na to czy chodzi o powrót do zdrowia czy do ścigania :)

Anonimowy pisze...


Ja wiem że trza czekać ale ja już ni moge)) Nawet mała, skromna, średniopewna informacyjka będzie ukojeniem... Zlitowania ludeczkowie proszę, zlitowania...

OZi pisze...

"Powrót Roberta" musi zostać i basta! Żadnych zmian nazwy bloga!

Pozdrawiam w oczekiwaniu :)
OZi

fh pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Kaczmar pisze...

Jeśli zmienicie nazwe bloga to nie bede tak chetnie zagladal jak dotychczas. JA CAŁY CZAS WIERZĘ W JEGO POWRÓT DO F1! Jego decyzja co do WRC jest logiczna i rozsądna, tak musi być, boli to że nie ma na to specjalnego wpływu sam R.K. Ale jeśli zdobędzie majstra WRC, to jesteście w stanie sobie wyobrazić co dalej? Ja tak :) 35lat nie jest zływm wiekiem na powrót do F1.

Kaczmar pisze...

Jeśli zmienicie nazwe bloga to nie bede tak chetnie zagladal jak dotychczas. JA CAŁY CZAS WIERZĘ W JEGO POWRÓT DO F1! Jego decyzja co do WRC jest logiczna i rozsądna, tak musi być, boli to że nie ma na to specjalnego wpływu sam R.K. Ale jeśli zdobędzie majstra WRC, to jesteście w stanie sobie wyobrazić co dalej? Ja tak :) 35lat nie jest zływm wiekiem na powrót do F1.

Anonimowy pisze...

Uważam, że blog ma pewnego rodzaju historię, jakąś genezę, zmiana tytułu jest bez sensu i nie wiem czemu by miała słuzyc, czy nie lepiej budować tradycję niż zmieniać ciuchy co kwartał jak w świecie mody?

Anonimowy pisze...

Rk udzielil jasnych i klarownych wywiadow a ludzie dalej dziela wlos na 1000 watkow i czytaja wiersze miedzy wierszami i tworza fantastyke na swiatowym poziomie ........

Anonimowy pisze...

Wszystkiego najlepszego panie Macieju:)

Paulina Dudzik pisze...

@22:41
Dobrze prawi, Polać mu! Nie grzebie się dobrej marki!

oio pisze...

Panie Maćku, zdrowia i sukcesów!!!

Anonimowy pisze...

I tak wróci do F1 :P

Ludzie, to je KUBICA!! <--

TEGO NIE OGARNIECIE!! :)))

Anonimowy pisze...

No i dokładniejsze tłumaczenie troszkę wyjaśniło, Robertowi chodziło właśnie o to że nie zacznie wszystkiego od nowa, nie przejdzie przez niższe klasy wyścigowe, przez rolę rezerwowego itd. bo nie ma na to sił i czasu, jego interesuje tylko powrót w roli kierowcy wyścigowego F1 i tylko taką ofertę zaakceptuje jeśli się pojawi. W obecnej F1 inna rola np kierowcy testowego to dla niego strata czasu.