Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

wtorek, 16 września 2014

Rajd Australii - brudne myśli amatora i luz Kubicy [Aktualizacja - Szczepaniak podsumowuje rajd]

fot. M-Sport
Za nami kolejna runda Rajdowych Mistrzostw Świata. Robert Kubica zaliczył solidny weekend kończąc rywalizację na 9. miejscu. Jakie mogą być przemyślenia po tym rajdzie? Jakie brudne myśli mogą się pojawić i jak łatwo się ich pozbyć? Zapraszam na mocno nietypowe podsumowanie wyczerpującej (nie tylko dla załóg i zespołów) rywalizacji na antypodach.

Jaki był Rajd Australii - każdy chyba widział, choć przyznaję, śledzenie rywalizacji nie było łatwe. Pokazują to same statystyki - podczas OS-ów o 2 w nocy relację live śledziło nawet 4 razy mniej osób niż normalnie. Choć w sumie to nawet niezły wynik. Gratulacje dla tych, którzy przetrwali, mam nadzieję, że ci, którzy nie mogli z obiektywnych względów śledzić relacji, czytali wszystko rano po przebudzeniu. Mnie udało się przysnąć tylko raz - w niedzielny poranek, na szczęście było to tylko 20 minut. Nie jest to jednak moja największa wpadka, bo kilka miesięcy temu Karol nie mógł się do mnie dobić przez 2 godziny i musiał poprowadzić relację sam :) Do dziś mi to wypomina :P Tym razem chyba jednak dałem radę, choć teraz, pisząc te słowa, dosłownie usypiam przed komputerem.

W skrócie

Robert ukończył rywalizację na 9. miejscu, prezentując bezpieczne i solidne podejście. Było kilka małych błędów, jedna bardzo groźna sytuacja, która kosztowała 1 miejsce na mecie, ale Robert dał radę jadąc do góry nogami i mam nadzieję, że to będzie punkt zwrot(nikow)y w tym sezonie. Na filmie, tak jechał Robert:


Brudne myśli...

Przyznam się Wam, że w trakcie tego rajdu i po nim łapałem się na myśleniu, że... było przeciętnie. Tempo było niezłe, ale nie takie, o jakim marzę i na jakie stać Roberta. Myślałem sobie też - kurcze nie chcę żeby Kubica był zadowolony, chcę żeby narzekał, mimo że jest najlepszy - tak jak to było w F1. Zastanawiałem się też, jak człowiek, który podczas pędzenia 300 km/h czy przejeżdżania zakrętów z połową tej prędkości gadał z inżynierem i przestawiał pokrętła na kierownicy, mógł zostać na tyle rozproszony przez jakieś migające światło, że wypadł z trasy. Heloł...

...oczyszczone

To było jednak głupie i samolubne myślenie kogoś, kto jeszcze nie do końca jest świadom wyzwania, jakie stoi przed Robertem i trudów rajdów. Tak jak pewnie większość z Was, ja nadal uczę się rajdów, podobnie jak Kubica, tyle że w znacznie innym wymiarze. Żadna nauka, jeżeli chcemy wejść na szczyt, nie przychodzi łatwo. Ważne jednak, aby ta nauka dawała radość, satysfakcję i pożytek oraz była przeprowadzona od początku do końca. I tak było w Australii. Kubica poznał specyficzne Australijskie szutry, miał rzadką okazję próbować jechać mocno uszkodzonym autem (niestety poprzednie jego przygody były raczej zero-jedynkowe - albo się udało i auto jechało normalnie, albo Rally2) i przejechał wszystkie OS-y, zbierając kolejne doświadczenia. I taki był cel na Australię. Teraz Kubica może powiedzieć do Malcolma Wilsona: "Panie prezesie, melduję wykonanie zadania".

Luz

Robert miał absolutne prawo być zadowolonym ze swojej jazdy i czuć z niej satysfakcję. Tak naprawdę nikt nie ma prawa tego oceniać. W F1 Kubica bywał wkurzony nawet wtedy, gdy było dobrze. Ale on zdaje sobie sprawę z tego, że to jeszcze nie ten etap i my też musimy to sobie mocno uzmysłowić i nie oczekiwać zbyt wiele. Dopiero, gdy dojdzie na szczyt maestrii prowadzenia auta rajdowego, będzie mógł czepiać się każdego detalu i narzekać na wszystko. Teraz Robert jest świadom - braku doświadczenia, ograniczeniami ręki, ograniczeniami auta i wrzucił z nimi na luz. Wie, że teraz najważniejsze jest zbieranie doświadczenia. I choć wiadomo, że lepiej byłoby mieć sprawną prawą rękę i Volkswagena, to na tę chwilę nic nie da się zrobić i trzeba po prostu rozsądnie zap... ucząc się rajdów.

Widać było u Roberta bardzo bezpieczne podejście do rywalizacji na antypodach i jeden mocny cel - ukończyć i przejechać jak najwięcej kilometrów. Swoją drogą, tym razem Australia nie okazała się tak groźna, gdyż rajd ukończyli wszyscy kierowcy WRC (tak tak, Ostberg się dotoczył). To jednak zasługa w miarę dobrych warunków i mimo wszystko bardziej bezpiecznego podejścia kierowców. W stawce 16 czy 18 aut o punkty trzeba walczyć, tym razem były one niemal gwarantowane więc zwyczajnie wszyscy liczyli na błędy innych.

Fiesta się spisała

No, wytrzymała (w miarę) uderzenie z 12. OS-u. Było ono spore, ale na szczęście udało się dojechać do serwisu. Skrzynia działała jak zwykle i chyba na poprawę sytuacji nie ma już co liczyć w tym sezonie. Był jeden groźny moment przed rozpoczęciem jednego z OS-ów, kiedy zanosiło się na podobną awarię, jak w Niemczech, ale po restarcie udało się normalnie rozpocząć rywalizację. Tak czy siak, tym razem do auta wielkich pretensji mieć nie możemy. Myślę jednak, że w przyszłym sezonie będzie bardzo wiele zmian. Czy będą one pozytywne, tego nie wiadomo. Może być świetnie (Citroen, Hyundai), może być to samo (M-Sport), może być gorzej (np. niepełny program z M-Sportem), a może być... zupełnie inaczej. Zobaczymy.

Teraz Robert i Maciej pojadą testy przed Rajdem Francji, a my możemy cieszyć się na kolejne asfalty w tym roku.

Za współpracę w ten weekend chcę bardzo podziękować Łukaszowi Barskiemu, który nadsyłał filmy z Australii, tradycyjnie Łukaszowi oraz wyjątkowo Kindze, która po raz kolejny dała radę i pomogła mi pomagać sobie.

Aktualizacja środa

Poniżej wysłuchacie wywiadu z Maciejem Szczepaniakiem po Rajdzie Australii:


Strona powrotroberta.blogspot.com jest na facebooku oraz Twitterze! Dołącz do osób go lubiących i bądź na bieżąco! 
 

Więcej o całej F1 na onestopstrategy.com

32 komentarze:

Konrad Kobedza pisze...

Bardzo dobry tekst.
No właśnie słowo LUZ jest tutaj kluczowe. Sytuacja jest jaka jest (z autem, z ręką, z doświadczeniem...) i narzekanie niczego tutaj nie zmieni.
A co do przyszłości, to oczywiście byłoby świetnie gdyby Robert miał pełny program w Cytrynie lub Hyundaiu ale pamietajcie, że Ford może okazać się jedyną opcją i wtedy też zachowajcie pełen luz :)
Według mnie lepiej jechać pełny sezon WRC Fordem niż nie jechać wcale :)

F1Kubica FAN pisze...

Brawo chłopaki i dziewczyny dobra robota we Francji będzie lżej.pozdrawiam .

Mateusz Chomicki pisze...

Nikt z nas nie zna ograniczeń ręki Roberta ani też potencjału (bądź jego braku) Fiesty.

Jeżeli Kubica jest mimo wszystko zadowolony, oznacza to, że jest lepiej, niż możemy to sobie wyobrażać.

Myślę, że przyszły sezon będzie fantastyczny w jego wykonaniu.

Anonimowy pisze...

rzuciłem okiem na artykuł. od jakiegoś czasu myślałem, że jesteś nieszkodliwym fanatykiem, który chyba zatracił poczucie własnego ego i stał się (chce się stać) częścią swojego idola. teraz jak czytam te twoje "brudne myśli" to pomyślałem sobie, że jesteś do tego idiotą. już trochę zniecierpliwionym:) przypuszczam, że za jakiś czas staniesz się zapiekłym wrogiem Kubicy i wszystkiego co z nim związane. na razie odpowiada ci rola "idola" tych matołów, którzy ciebie czytają i wierzą, że jesteś jakimś łącznikiem między nimi a Kubicą. nie jesteś. widziałem jak na ciebie reaguje. jak na na rzep przyczepiony do ogona.

Anonimowy pisze...

Golym okiem widac, ze Kubica meczy sie w rajdach. Jego miejsce to F1, nie macie prawa przesadzac jego przyszlosci, mierni fani rajdowek.

karluum pisze...

Mateusz: ale 150 przez las drogą o szerokości 2 m jest zupełnie inaczej odbierane niż jazda po torze. A tu było tak, że oderwał wzrok na pół sekundy, przestrzelił punkt hamowania i było już za późno.
A po drugie tempo Roberta było bardzo dobre - 0,6 sek/km straty w pierwszym dnu w debiucie. Niewiele wolniej od Paddona (a on jechał ten rajd 3 raz) i szybciej od innego debiutanta - Evansa. Tak powinny wyglądać rajdy szutrowe w wykonaniu Roberta w tym roku.
Po trzecie - sytuacja w Australii była wyjątkowa, gdyż bodajże od Nowej Zelandii 2001 roku rajd ukończyli wszyscy zawodnicy fabryczni, więc biorąc pod uwagę pakiet auto/doświadczenie szans na miejsce wyższe niż 8 tak i tak nie było. Dla mnie ten rajd oglądało się z wielką przyjemnością, bo RK znalazł właściwe tempo w tych warunkach, bez przygód wynikających z błędów w jeździe i wygrywając przy okazji z drugim debiutantem w tym rajdzie.

Tomek pisze...

Gdy Robert siedział w F1 rajdy to była rozrywka, zabawa i troszkę inne podejście, bardziej luz i frajd z jazdy. Teraz gdy zaczęło się prawdziwe "rajdowanie" na wysokim poziomie wszystko wygląda inaczej i podejście jest inne gdy dochodzą porażki i błędy.
To i my to odbieramy inaczej.
Uważam że Robert powinien troszkę "odpuścić" od samego początku do czasu aż nie będzie czołowym kierowcą w zespole a nie na przyczepkę jak dziś postrzega go M-sport, nawet jak Robert da 200% z siebie to nie będzie znaczyło nic przy kiepskim podejściu zespołu. Może i dlatego wydaje się że Robert czuje się w rajdówce jak w za ciasnych gaciach. Czas pokaże co dalej...chodź maże aby siedział w bolidzie F1 ponownie.

Anonimowy pisze...

mialem cos napisac do anonimowego 10:08 ale jednak - ignoruje trola hehe :)

Anonimowy pisze...

Odnośnie brudnych myśli to jest to sedno moim zdaniem wcale nie brudne. Każdy kto śledzi wyniki Kubicy powinien wiedzieć, że to co się dzieje w ostatnich paru miesiącach nie jest normalne dla niego.
Wygląda to jak Mucke Motorsport, ale pytanie czy problem leży tylko w aucie, czy jeszcze gdzie indziej.

Anonimowy pisze...

@ Anonimowy 16 września 2014 10:08

no, tutaj mamy jasność kto jest idiotą. Dziwne, trwa pewnie lekcja i Pani pedagog nie widzi, że jakiś gimbus majstruje coś na telefonie czy tablecie?. A może przerwę miał?

Marcin J pisze...

Za duzo kombinujecie. Jak rob jest niezadowolony po nieudanym rajdzie to o tym mowi. Mowi tez gdy jest zadowolony. Moze tak chcieli zeby pojechac troche lzej nie probujac zawsze szukac limitow. Zeby jezdzic, trzeba jezdzic.

A generalnie - czasy na australii wcale nie byly lajtowe, kierowcy nie jechali na przejechanie. Jechali ile fabryka dala i wiele razy to widac.

Anonimowy pisze...

Poczekajcie na Hiszpanię i te super przyczepne torowe oesy. Rok temu RK schodził tam poniżej 1s do zwycięzcy oesów w samochodzie RRC, więc w teorii powinien w tym roku niszczyć wszystkich, zwłaszcza, że nie ma tam haków i liczy się czysta, torowa linia jazdy. Jeżeli tam będzie słabo, to znaczy że coś jest nie tak z tym postępem.

Anonimowy pisze...

anonimowy 10.08 dno, kretyn i idiota z ciebie skoro sam siebie wyzywasz od matołów i piszesz że czytasz bloga żeby się połączyć z Kubicą. Inni pewnie szukają tu informacji o Robercie tak jak ja ale taką chorobę/przypadłość jak opisujesz że masz to nie ma pewnie nikt inny zaglądający tutaj. Może ktoś życzliwy ma dobrego psychiatrę żeby koledze pomóc? A może lewatywa pomoże? Spróbuj!!!

Anonimowy pisze...

anonimowy 10.08
a ty masz swojego idola ? serdecznie mu współczuje.trol to trol.szkoda się spinać panie i panowie.
daro

Marek Wójcik pisze...

Zarówno Anonimowy z 10:08 jak i 10:57 dali popis braku szacunku do rozmówców (a komentarze na blogu to forma dyskusji) i zwykłego chamstwa.
Mateusz wykazał klasę publikując owe "wybitne" obraźliwe (dla Niego i innych Komentujących) opinie Wielkich Fachowców.
Z mojej strony - wielki Szacun dla Mateusza.
Niektórzy nie wybili się klasą powyżej umiejętności poprawnego posługiwania się sztućcami przy stole (mam nadzieję) i chyba nie ma co więcej nad tym się rozpisywać.
W końcu to Autor niniejszego Bloga zdecydował o możliwości publikacji anonimowych komentarzy.
Szkoda, bo zapewne część trolli odpadłoby w przedbiegach. A każdy w końcu dorosły i świadomy człowiek może brać odpowiedzialność za swoje słowa i się pod nimi podpisać.
Często czytam z zainteresowaniem wpisy Anonimowych, bo wnoszą niewątpliwą wartośc do dyskusji. Lecz równie często ręce opadają.
Skoro Mateusz godzi się na takie "rodzyny" - musimy to akceptować jako pewien blogowy folklor.

Anonimowy pisze...

Ciekawy artykuł http://eurosport.onet.pl/motorowe/rajdy-samochodowe/szef-techniczny-volkswagena-kubica-jest-jednym-z-najlepszych/yyp9p

Anonimowy pisze...

off topic: Vettel do Ferrari, a Alonso do Red Bulla - niby ma byc dzis ogloszone, ale juz RBR zaprzeczyl. co nie znaczy, ze nie ma w tym choc troche prawdy..

To ze Vettel bedzie w Ferrari, to juz od 2012 raczej wiadomo, ale w Alonso w RBR nie chce mi sie wierzyc. Moim zdaniem ten czlowiek ma mega talent do przegapania super okazji, jak np. odmowa RBR przed laty i miejsce zajal Vettel. Teraz, jesli Alo nie pojdzie do Hondy, to na zawsze moze zapomniec o tytule moim zdaniem.

A Vettel - slusznie robi. za rok, dwa, trzy zmiany w Ferrari przyniosa w koncu efekty (musza kiedys) a on ma jeszcze sporo czasu. moze nawet jak Schumi zostac tam z 10 i wiecej lat, wiec kiedys zapewne znowu zacznie wygrywac..

az zal d... usze sciska, ze Robert juz poza tym wszystkim

pozdro
W

Marek Wójcik pisze...

@Anonimowy 15:21
Dzięki za link. Bardzo ciekawa rozmowa.

Olgierd Klim pisze...

Świetnie napisane Mateusz, normalne przemyślenia (jak każdy) ale super wnioski.
Najbardziej podobało mi się: cyt."Robert miał absolutne prawo być zadowolonym ze swojej jazdy i czuć z niej satysfakcję. Tak naprawdę nikt nie ma prawa tego oceniać"
Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Ludzie nie docinajcie sobie. To jest strona poświęcona Robertowi. On ma zmartwienia, mimo, że nie okazuje. Piszmy rzeczowo. Co nas obchodzą trolle z Wp.pl lub Onetu. Jeśli zabłądzili, to powinni odnaleźć twitter swoich ulubieńców lub pisać w wymienionych portalach.

Anonimowy pisze...

Informacja o Toyocie: testy przebiegają OK (testuje m.in. Sarrazin), JESLI wejdą do WRC to NAJWCZESNIEJ w 2017, muszą zmieścić się w małym limicie wydatków, bo budżet jest mały - m.in. autoklub podaje takie informacje. Piszę o tym, bo co chwila na blogu ktoś pisze, że RK może pójdzie do toyoty. Może i pójdzie, ale w WRC Japończycy będą najwcześniej za dwa i pół roku.
Niepełny program z M Sport - nawet nie wyobrażam sobie takiej degradacji Kubicy, Robert po wypadku niecałe 4 lata temu już dostatecznie zdegradował swoją pozycję w motorsporcie.

Jaro75 pisze...

Jestem naładowany przez pracę...
Któryś ma problem ??
Może ten gniot z 10.08 ???

Pozdrowienia Robertos :))

Anonimowy pisze...

Prawda: Martwie sie ze Kubica musi cos wiecej pokazywac niz dojechanie do mety, jesli chce w przyszlym roku jezdzic caly sezon. Ten rajd byl poprawny co niekoniecznie stawia Kubice w dobrym swietle. Blysk potencjalu bylo widac wczesniej, Meksyk, sardynia, Monako. Byla za szybko do doswiadczenia lub warunkow ( reka). Od kilku rajdow cos ewidentnie nie gra... tempo jest duzo wolniejsze a i tak bledy sie pojawiaja. (migajacy swiatelko - pierwsze co pomyslalem to to ze jak takie swiatelko wyskoczylo, to odruchowo powininen byc hebel czyt. niebezpieczenstwo na drodze). Co innego ma powiedziec Robert jak nie to ze jest zadowolony. To ze moze brac udzial zawdziecza Lotosowi, a jak wiadomo kasa musi sie zgadzac. Jakby nie byl zadowolony to jaki jest sens pakowac miliony w kierowce ktoremu nie idzie i ktory nie ejst zadowolony z postepow. Wspolpraca z M-sportem sadzac po komentarzach, nastrojach raczej nie wchodzi w gre w przyszlym sezonie. NIe widac chemii jaka bila od Malcoma na poczatku sezonu. Murem stal za RK mowiac ze jest jendym z najelpszych. Takich deklaracji nie bylo juz dawno. I najbardziej martwi mnie to, ze Malcolm jak i RK moga zdawac sobie sprawe ze aby wejsc na wyzszy szczebel to potrzeba dwoch szybkich i sprawnych rak. W wywiadzie z Robertem oraz ukazanym przed chwila z Mackiem, odnioslem wrazenie ze ich takie omijanie przyszlosci jest tylko przykladem na to ze przyszlosc nie jest pewna i nie punkotw zaczepnych gdzie indziej. Maciek uzywl sformulowania - jesli bedzie potrzeba i bedziemy kiedys w okolicach to dzieki doswiadczeniu ebdzie latwiej. NIe jest to wypowiedz w stylu. Bedzie latwiej w przyszlycm roku, albo dzieki doswiadczeniu bedziemy mogli walczyc o wyzsze cele w nastepnych latach. C'mon. jesli bedzie potrzeba i bedziemy keidys... brzmi jak pobozne zyczenie. Zalamalem sie gdyz wszystkie informacja miedzy wierszami kaza sadzic ze niestety pozegnamy sie z RK w WRC w przyszlym roku. Obym sie mylil !

Anonimowy pisze...

^UP

Bardzo sensowna wypowiedź, ale też mam nadzieję, że się mylisz! Też mam wrażenie, że to nie jest ten sam Kubica, ale wiadomo, traumatyczne przeżycia bardzo zmieniają i myślę, że RK musiał się zmienić żeby nie zwariować.

Jaro75 pisze...

17 września 2014 13:21

Może powinienem napisać "obyś się mylił" ale napiszę że nie wierzę w odejście Roberta z WRC.
A dlaczego ?
Masa powodów :)

Anonimowy pisze...

tak, te "jesli bedzie potrzeba" pojawilo sie kilka razy w roznych formach i to takze powiedziane przez Roberta. mi tez to wyglada na to, ze myslami jest gdzie indziej, ale gdzie? Gdyby mial pozostac w WRC, to by raczej tak nie mowil, no bo pelny sezon, to pelny sezon i Australia tez sie liczy..

juz pisalem tu kiedys, ze o ile stan reki by pozwalal, to formula e bylaby super alternatywa dla Roberta. tam wyscigi nie sa dlugie (do godziny), predkosci i przeciazenia mniejsze, guzikow na kierownicy tez mniej. nie wiem jak z szerokoscia bolidow i miejscem na reke, ale moze jest lepiej niz w F1. trasy uliczne nie sa na pewno najlepsze, ale dla wyscigowca z ograniczeniami lepsze to niz rajdowanie (sorry fani rajdow). kierowcy tez nie sa najgorsi, wiec i wstydzic sie nie ma czego.. no i jest nawet Heidfeld, wiec i "nowego wroga" nie trzeba by dlugo szukac.. ;-)

Formula e bedzie sie tylko rozwijac i na pewno z czasem bedzie sie stawala coraz profesjonalniejsza i respektowana, a z czasem zapewne dorowna F1, jesli nawet kiedys tych formul nie zrownaja. jesli wiec motorsport na wysokim poziomie, to raczej juz tylko tam. Oby.

W

Anonimowy pisze...

Tu gdzie było widać błysk (Monaco) Kubica mówił: "Nie wiedziałem jak jechać, więc jechałem szybko". Skoro teraz nie ma błysku, to jest dobrze - Kubica już wie jak jechać.

Anonimowy pisze...

Kurcze, fajnie by bylo zobaczyc Roberta na podium we Francji/ Hiszpani :) Trzymam kciuki! A co do przyszlego sezonu to wszystko w rekach Lotosu. Chyba, ze cytryna jeszcze chce Roberta. Moze zamiast Ostberga?!

Anonimowy pisze...

Skoro Roberta cieszy to, że strata na szutrze jest podobna jak na asfalcie, a moim skromnym zdaniem na asfalcie on jest po prostu lepszy od reszty (bo jest i kropka), wniosek może być tylko jeden - auto jest do niczego.
Niwelując (wirtualnie) różnice w sprzęcie możemy założyć, że Robert wygrywa na asfalcie, a co za tym idzie wygrywa również na szutrze! :). Dlatego jest zadowolony. On wie, że wkrótce ich rozwali. Ja też nie mogę się już doczekać.
TAK, jestem fanatycznym wielbicielem, nie talentu bo nie ma czegoś takiego, ale charakteru człowieka, który nigdy nie odpuszcza. NIGDY! Pomimo przeciwności losu. Dlatego ścigał się w F1, Dlatego teraz - jako człowiek, hmmm... niepełnosprawny(?) sciga się w klasie, która jest tylko marzeniem dla większośći kierowców
na świecie. I ja wiem, że on zmierza sobie powoli do celu i codziennie jest lepszy i jeszcze, k..., zobaczycie!
Oczywiście, jeżeli wcześniej nie zakończy kariery na jakimś drzewie, bo on nie jest normalny. Jego prawa ręka, czyli p. Maciek również. Nie mogę zapomnieć tego nocnego onboardu, z urwanym reflektorem i tych spokojnych, lekko z przekąsem wypowiedzianych słów pilota kiedy na dużej prędkośći wyjechali z drogi "postaraj się nie trafić w dom" :D. To obala wszystkie argumenty przeciwników Maćka. Dobrały się dwa świry idealnie, bo ja myślę, że dla p.Barana było po prostu za szybko,za ostro i po którymś dzwonie wymiękł. Ja go rozumiem - nigdy nie wsiadłbym z Robertem do samochodu rajdowego.


A, a, a... tak jeszcze wam powiem, że według mnie jedyna dla Robera szansa powrotu do bolidów to wygrać WRC - takie coś się sprzeda.

Marcin J pisze...

Prawie wszyscy traktuja "jesli" jako objaw negatywny. A tutaj trzeba realnie podejsc. "Jesli" oznacza ze nic nie jest ustalone. A w jaki sposob mialoby byc ustalone, skoro transfery dopiero sie zaczynaja. Puszczaja ploty na lewo i prawo ale nic nie jest jasne. Mikkelsen nie wiadomo. Thierry i Sordo sa pewni w Hyundaiu ale reszta niejasna. Peugeot jest dla mnie zagadka, ale ostatnio widze ze MikMik wychodzi na pierwsze miejsce. Nie wiem co z Madsem sie dziac bedzie. No i ford. Mikko potrzebuje zmiany tak jak Latvala, wtedy moze sie odrodzi. Ale Mikko ma tez juz troche lat. Mlody (Evans) zostanie w msporcie jesli malcolm bedzie chcial, bo mlodego teraz miec tam to skarb - licze ze 2 sezony i bedzie walczyl o pudla.

I tutaj mamy Roba, ktory chwilami jedzie najlepiej, chwilami w srodku, a chwilami pod 10. Slaba dyspozycja Madsa moze zastanawiac. Punktuje - to fakt, ale nie punktuje tak jak tego cytryna oczekiwala. Mial byc numerem jeden a tu MikMik go mocno naciska w klasyfikacji.

Wiekszosc problemow rozwiazaloby dodanie 3ciego auta do klasyfikacji teamow.

Trzymac kciuki i czekac i liczyc w selfkonfidens Roba przez te 3 ostatnie rajdy bo jesli pojedzie dobrze to mysle ze nie bedzie problemu z angazem.

Zwyczejanie trzeba byc pozytywnym

Anonimowy pisze...

Przecież Hirvonen ogłosił, że odchodzi na emeryturę, więc co najwyżej będzie testowym w którymś z zespołów.

Marcin J pisze...

No wlasnie nic takiego nie oglosil. To wlasnie byla zwykla plota a Hirvo ja zdementowal.