Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

niedziela, 31 sierpnia 2014

Spojrzenie w przeszłość - wywiad z inżynierem BMW Sauber

W przerwie między startami rajdowymi Roberta Kubicy, zapraszam Was do przeczytania wywiadu z Davide Spagnol, inżynierem systemowym BMW Sauber z lat, w których jeździł w tym zespole Robert. Przeczytajcie, jak wygląda praca takiego inżyniera i jak przebiegała współpraca z Polakiem.


Wywiad został przysłany przez Tomasza Dłubka, któremu bardzo dziękuję za jego przesłanie!


Tomasz Dłubek: Czym zajmowałeś się w zespole BMW Sauber?
Davide Spagnol:
Byłem inżynierem systemowym. Na torze byłem odpowiedzialny za systemy elektryczne i systemy elektrohydrauliczne w bolidzie. System elektrohydrauliczny to przede wszystkim zmiana biegów, sprzęgło i mechanizm różnicowy. Dodatkowo byłem odpowiedzialny za system kontroli trakcji i hamowania silnikiem.

TD: Co studiowałeś?
DS: Studiowałem elektrotechnikę w Rapperswil. Głównymi tematami były: mikroelektronika, systemy kontroli i technika cyfrowa.

TD: Kiedy już byłeś częścią teamu, jak zorganizowane były podróże? Czy podróżowałeś z teamem na każde GP?
DS: Było różnie, gdyż pracowałem prawie przez dziesięć lat i moje obowiązki zmieniały się. Najpierw byłem w zespole testowym i jeździliśmy tylko na testy. Wtedy zespoły testowały bardzo dużo, mieliśmy zespół wyścigowy i zespół testowy. Dzisiaj nie można testować w ciągu sezonu, jest tylko kilka dni testów, więc sporo się zmieniło. Teraz teamy nie mają zespołów testowych, a te kilka dni testów są obsługiwane przez zespół wyścigowy. Ale wtedy mieliśmy mnóstwo testów, więc prawie po każdym wyścigu testowaliśmy ponownie. Tak więc było tego sporo.

TD: Ale potem nie byłeś już w zespole testowym i podróżowałeś z zespołem wyścigowym. Jak wyglądała organizacja? Czy inżynierowie podróżowali razem z kierowcami wyczarterowanym samolotem?
DS: Zależy. Na wyścigi w Europie prywatnym lecieliśmy samolotem Saubera, ale mógł on zabrać maksymalnie dziesięć osób. Kiedy kierowca również podróżował ze Szwajcarii, jak np. Nick Heidfeld, to leciał tym samym samolotem. Ogólnie rzecz biorąc samolot był dla Petera Saubera i głównego kierownictwa oraz inżynierów wyścigowych. Powiedzmy: najważniejszych inżynierów w teamie.

TD: A więc dla Ciebie…
DS: (śmiech) Byłem chyba ostatnim na tej liście. To było dosyć wygodne, ponieważ mogliśmy wylatywać trochę później i wracać do domu wcześniej. Zazwyczaj w weekend wyścigowy leci się już w czwartek rano, mechanicy muszą być na miejscu już w środę wieczorem. Po wyścigu, około szóstej wieczorem mogliśmy odlecieć i być w domu o ósmej w niedzielę. Ale na loty międzykontynentalne mieliśmy zarezerwowane normalne loty, często kierowcy lecieli tym samym lotem, czasami inne teamy również.

TD: A jak wyglądał transport bolidów?
DS: Razem z FIA było wypracowane porozumienie, że teamy z Europy kontynentalnej: Sauber, Ferrari, Toro Rosso, również Toyota latały wspólnym czarterem z Monachium. Był jeden czarter transportowy dla wszystkich. Angielskie zespoły również stosowały takie rozwiązanie, latali może z Londynu, nie jestem pewien. Celem było ograniczenie kosztów. Całość była bardzo dobrze zorganizowana. 

TD: Więc podczas GP byłeś w pit-stopie?
DS: Nie, byłem w boksie, nie pracowałem w pit-stopie. W boksie masz stanowiska z komputerami, gdzie analizujesz dane. Siedziałem przed czterema ekranami i monitorowałem pracę obydwu bolidów. Na każdy bolid przypadały dwa ekrany.

TD: Więc pewnie nie miałeś za bardzo czasu aby czerpać przyjemność z wyścigu?
DS: Niestety nie, jedynie kiedy oba bolidy się zepsuły, ale nawet wtedy musiałem analizować co się stało (śmiech).

TD: Jak blisko współpracowałeś z kierowcami? Spotykałeś ich codziennie?
DS: Tak, przy każdej zmianie ustawień musisz z nimi porozmawiać, gdzie oni widzą problemy, gdzie samochód jest zbyt wolny. Było mnóstwo kontaktu, także wieczorem, aby przygotować samochód na następny dzień…

TD: Czy byłeś przypisany do konkretnego kierowcy? Już mówiłeś, że byłeś odpowiedzialny za oba bolidy…
DS: Na początku przez krótki czas pracowałem z jednym kierowcą, ale potem awansowałem i byłem odpowiedzialny za więcej spraw. Zorganizowane było to tak że na każdego kierowcę przypadał team, w skład którego wchodziło pięciu mechaników, dwóch elektryków i jeden inżynier systemowy. Ja byłem kierownikiem elektryków i inżynierów systemowych. Ci przypisani do bolidów elektrycy i inżynierowie mieli za zadanie dopilnować, aby wszystkie systemy działały poprawnie (sprawdzenie diagnostyki i sensory ki). Jeśli pojawił się większy problem musiałem podejmować decyzje o kolejnych krokach. Dodatkowo przygotowywałem ustawienia kontroli trakcji, hamowania silnikiem i kontroli dyferencjału dla obu pojazdów.

TD: Spotkałeś także przyszłego mistrza F1 Sebastiana Vettela. Czy już wtedy był tak obiecujący?
DS: Nie, spotkałem go na samym początku jego kariery i był kierowcą testowym naszego zespołu. Widzieliśmy, że ma potencjał, ale nie myślałem, że zostanie mistrzem świata. Jest bardzo dobrym kierowcą i używa mózgu za kierownicą i to czyni go mistrzem. Jest szybki i jest również zabawny. Praca i rozmowa z nim była niezłą zabawą. 

TD: Naprawdę? Ponieważ z powodu dominacji Red Bulla w ostatnich latach wielu ludzi nie cierpi Vettela, z powodu tych wszystkich wygranych.
DS: Tak samo było z Schumacherem. To smutne, że ludzie tak reagują, ktoś jest w czymś świetny, więc od razu musi być arogancki. Nie podoba mi się takie podejście. Jak jest przeciętny to jest spoko koleś, kiedy wygrywa, nawet jeśli to ciągle ta sama osoba, ludzie mówią, że jest arogancji. Jeśli ktoś jest dobry, to zasługuje na sukces.

TD: Jakie jest Twoje zdanie o Robercie jako o osobie i jako o kierowcy?
DS: Jako osoba jest bardzo zabawny, zrelaksowany, możesz z nim normalnie rozmawiać, jest wyluzowany. Jaklo kierowca jest po prostu szalony (śmiech), zero strachu, naprawdę ma benzynę we krwi. Bardzo imponujący kierowca.

TD: Jak Ci się pracowało z Robertem? Czy jego uwagi były pomocne dla inżynierów? Czy potrafił wytłumaczyć w czym jest problem?
DS: Czasami problemem była jego impulsywność. Zamiast wytłumaczyć w czym rzecz, zaczynał narzekać (śmiech).

TD: Naprawdę? Nie wygląda na impulsywnego…
DS: Potrafił powiedzieć, że bolid to po prostu g… (śmiech). Niektórzy kierowcy bardziej szczegółowo opisywali, co im przeszkadzało, on czasami nie był tak precyzyjny.  Ale było w porządku, w końcu zawsze wiedzieliśmy co jest nie tak. Ale czasami, gdy nie szło tak, jak tego oczekiwał, bywało trudno (śmiech).

TD: Jestem zaskoczony, gdyż w czasie wywiadów telewizyjnych jest zazwyczaj bardzo spokojny, prawie nie okazuje emocji…
DS: Ma emocje, uwierz mi.

TD: Jak bardzo kierowca może wpłynąć na rozwój bolidu?
DS: Bardzo. Masz analizę danych, wiele mówią liczby, ale bolid zawsze prowadzi kierowca, więc aby był szybki, musi dawać kierowcy pewność. Jeśli kierowca czuje się pewnie w bolidzie, będzie szybki. Jeśli nie będzie pewności to kierowca nie będzie wstanie wykorzystać wszystkich możliwości teoretycznie szybkiego bolidu.

TD: Możesz porównać pracę z Kubicą z pracą z innymi kierowcami? Mówiłeś poprzednio, że bywał impulsywny, pozostali byli spokojniejsi?
DS: Np. Nick Heidfeld był trochę bardziej opanowany w pewnych sytuacjach… Ogólnie każdy kierowca jest inny w pewien sposób. Niektórzy przywiązywali dużą wagę do bzdur tracąc obraz całości, Kubica nie dbał o drobnostki, jak naklejki na kierownicy np. Niektórzy potrafili narzekać z powodu takiej błahostki cały czas. On był skupiony na rzeczach ważnych, co było bardzo ok.

TD: Wydaje mi się, że już to powiedziałeś ale czy jako członek zespołu był Kubica osobą łatwo dostępną, można było wdać się z nim w pogawędkę?
DS: Bez problemu można z nim było pogadać prywatnie. 

TD: Kiedy rozpocząłeś pracę w teamie Sauber? Już mówiłeś, że pracowałeś dla nich dziesięć lat…
DS: Wydaje mi się, że był to koniec 2001.

TD: Więc kiedy Kubica dołączył do zespołu byłeś już doświadczonym inżynierem. Czy było niespodzianką dla zespołu zastąpienia Villenevue’a przez Kubicę w 2006?
DS: Tak, to było zaskoczenie, ale stało się tak ze względu na nieporozumienia pomiędzy Villeneuvem a zarządem BMW. Rezultatem była natychmiastowa zmiana kierowcy. To była niespodzianka dla wszystkich.

TD: Jakie były oczekiwania względem Kubicy podczas jego pierwszego GP na Węgrzech? Czy było duże ciśnienie, czy raczej było to na zasadzie: zobaczmy co młodziak potrafi?
DS: Z pewnością było ciśnienie. Był naszym kierowcą testowym, znał samochód, my też wiedzieliśmy na co go stać. W BMW zawsze czułeś ciśnienie, ale poradził sobie doskonale.

TD: Podczas GP Włoch w 2006 Kubica był pierwszy raz na podium, zajął trzecie miejsce. Czy był to zaskakujący sukces czy zespół oczekiwał tego?
DS: Nie, nie spodziewaliśmy się tego. Wiedzieliśmy, że na Monzie będziemy szybcy, ale podium było zaskoczeniem.

TD: W 2007 podczas GP Kanady Kubica miał tragicznie wyglądający wypadek. Byłeś tam? Jakie były reakcje w zespole?
DS: Podczas tego wyścigu nie byłem w Kanadzie. Niektóre wyścigi dzieliliśmy z innym inżynierem. Oglądałem wyścig w telewizji i byłem w szoku. Później byłem bardzo zaskoczony, że nic poważnego się Robertowi nie stało.

TD: Rok później, na tym samym torze Robert wygrywa swoje pierwsze GP. Czy świętowaliście to w jakiś wyjątkowy sposób, czy może znów Cię tam nie było?
DS: Tym razem szczęśliwie byłem. To było coś niesamowitego, gdyż zajęliśmy pierwsze i drugie miejsce. To było również pierwsze zwycięstwo Saubera w historii teamu. Świętowanie nie było może takie jak by się można spodziewać, ponieważ byliśmy zaskoczeni. Nic nie było przygotowane, a w niedzielę wieczorem trudno coś na szybko zorganizować. Mieliśmy butelkę szampana z podium a wieczorem zorganizowaliśmy coś w restauracji, ale to nie było wielkie imprezowanie.

TD: Rozmawiałeś z Robertem zaraz po zwycięstwie? Jak zareagował na swój sukces?
DS: Był bardzo szczęśliwy, trudno coś więcej powiedzieć. 

TD: Kubica często miał problemy z bolidem. W Polsce słyszało się spekulacje, że główny nacisk położony jest na rozwój bolidu Heidfelda, a Robert ma niższy priorytet. Czy tak było naprawdę?
DS: Nie. Jest wiele spekulacji w światku F1, ale to nie prawda. Przynajmniej w naszym teamie. Musisz słuchać obu kierowców i chcesz ich obu zobaczyć na końcu wyścigu na wysokich miejscach. Nie jest także prawdą, że jeden kierowca dostaje używane części a drugi nowe. Team wydaje tyle pieniędzy, że nie mogą sobie pozwolić aby dawać wadliwe części jednemu z kierowców, celem są zawsze oba bolidy na wysokich miejscach. Co się może zdarzyć, jeśli czas jest ograniczony to to, że team zdoła wyprodukować tylko jedną część i wtedy dostanie ją jeden z kierowców. Ale z zasady nie rozwija się tylko jednego bolidu dla konkretnego kierowcy.

TD: Jak byś porównał bolidy BMW Sauber do bolidów konkurencji w latach gdy startował Kubica? Jak oceniasz wyniki Roberta w tych bolidach?
DS: Wyniki Kubicy były świetne. Musisz zawsze porównywać dwa takie same bolidy: konkurentem Kubicy był Heidfeld i Kubica był zawsze szybszy.

TD: Ale jeśli musiałbyś porównać Sabera z konkurentami, jak np. Ferrari, czy różnice były duże? Czy bolidy różnych konstruktorów dzieliła duża przepaść?
DS: Trudno powiedzieć. Byliśmy dosyć blisko czołówki, także udawało nam się zająć podium, więc można powiedzieć że osiągi były bardzo podobne. Istotne jest, że różne bolidy różnie radzą sobie na poszczególnych torach. To naprawdę widać.

TD: Po sezonie 2009 BMW zrezygnowało z zespołu F1 i Robert przeszedł do Renault. Czy nadal śledziłeś jego karierę?
DS: Wciąż śledziłem F1, robię to do tej pory, widywałem go również na torach.

TD: Szóstego lutego 2011 Kubica miał wypadek w czasie lokalnego włoskiego rajdu. Odniósł poważne obrażenia, co przerwało jego karierę w F1. Co myślałeś, gdy o tym usłyszałeś?
DS: Byłem w szoku, to było straszne, szczególnie, że miało miejsce w czasie rajdów, które były jego hobby. Coś takiego może się zawsze zdarzyć, niestety. Szkoda, bo był wtedy bardzo młody i miał szansę na wspaniałą karierę.

TD: W 2011 wciąż pracowałeś w F1. Jakie były reakcje w tym środowisku? Komentarze kierowców?
DS: W 2011 już nie jeździłem na GP, ale ogólnie wszyscy byli przybici. Rozmawiałem z ludźmi z fabryki, którzy dobrze znali Roberta aby zasięgnąć języka o jego zdrowiu.

TD: W 2012 Kubica pojawia się ponownie i wraca do rajdów. Mówi, że to część rehabilitacji. Czy wierzyłeś, że z jego ograniczeniami w prawej ręce jest w stanie wciąż być konkurencyjnym na profesjonalnym poziomie?
DS: Na to wygląda, jest całkiem szybki. Bardzo się ucieszyłem, że wciąż daje radę. Niektórzy mówią, że jest szalony, ale ja go rozumiem w stu procentach, rajdy to jego życie.

TD: W 2013 Robert został mistrzem WRC2. Wyglądało to tak łatwo, że wielu widziało go jako kandydata na mistrza WRC w 2014. Zamiast tego zobaczyliśmy kilka rozczarowujących występów gdy Robert nie dotarł do mety. Co sądzisz o jego decyzji aby kontynuować starty w WRC?
DS: Kolejne wyzwanie. On się nie poddaje i to jest wspaniałe.

TD: Słyszy się głosy, że np. seria DTM byłaby dla niego lepsza…
DS: Nie sądzę. Rajdy są jego pasją, zawsze miałem wrażenie, że wolał rajdy od F1. W Formule 1 możesz zarabiać więcej niż w rajdach, myślę, że dlatego wybrał F1 (śmiech).

TD: Myślisz, że możemy liczyć na lepsze wyniki w 2015?
DS: Mam nadzieję i wierzę w to. Robert zdobył dużo doświadczenia. Nie zawsze jesteś najlepszy, uczysz się i podejmujesz nowe wyzwanie w kolejnym sezonie.

TD: I ostatnie pytanie: czy wierzysz w powrót Roberta do F1?
DS: Myślę, że może tego dokonać, ale będzie to trudne. W F1 obciążenie fizyczne kierowcy jest bardzo wysokie, przeciążenia są dużo większe. Nie wiem jaka jest jego kondycja obecnie, ale będzie to trudne. W Formule jest wielu świetnych kierowców.

Tomasz Dłubek- rocznik 1981, fan motoryzacji i sportów motorowych. Miłośnik old- i youngtimerów. Autor strony www.autopaedia.com


Strona powrotroberta.blogspot.com jest na facebooku oraz Twitterze! Dołącz do osób go lubiących i bądź na bieżąco! 
 

Więcej o całej F1 na onestopstrategy.com

45 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Cicha woda, hehehe :)

Jan Jan pisze...

Rewelacyjny, krótki, prosty wywiad. Miło wiedzieć że w F1 też działają Polacy na wysokich stanowiskach.

Robert do F1 nie wróci. Idzie w WRC, mi się to podoba.

Anonimowy pisze...

dobre pytania :)

Anonimowy pisze...

Roberto wróci do F1 on da radę...smuci mnie wysyp "rajdowych" kibiców RK !

Kaczmar pisze...

Myślę że jeśli R.K. zagląda czasem na tego bloga a wierze że tak to bardzo ucieszy go taki właśnie artykuł ;) Myślami będzie mógł wrócic do najlepszych czasów w BMW. Ciesze się także że blog ewoluował i regularnie są przypominane dotychczasowe sukcesy R.K. na poszczególnych torach F1.

Kaczmar pisze...

@Jan Jan
Ale Davide Spagnol to nie jest Polak =) Nie mąć ludziom :)

Anonimowy pisze...

Świetny wywiad, ale przyłóżcie się do tłumaczenia. :-)

TJ pisze...

Co do kondycji fizycznej, to właśnie tak ostatnio odniosłem wrażenie, że Robert trochę jakby zrzucił z wagi. Przynajmniej w porównaniu do stanu z przed ok. pół roku. Złudzenie ?

Anonimowy pisze...

ciekawy wywiad - dzieki. osobiscie uwazam za znaczacy fragment o tym, ze Robert nie dawal takiego feedbacku technicznego, jak inni, wzglednie, ze nie byl pod tym wzgledem tak bardzo precyzyjny.

wiem, ze na tym forum to prawie jak bluznierstwo, bo tu kazda nawet nie krytyka, ale realna ocena sytuacji wywoluje fale emocji. fair enough - forum jest dla fanow Roberta, wiec nie mam z tym zasadniczo problemu. Jednak troche szkoda, bo rzeczowa dyskusja zawsze na tym cierpi (np. teraz gdy analizuje sie rozczarowujacy w sumie wystep Roberta w Niemczech, to albo krytyka idzie na slaby samochod, albo jest zlewana tym, ze krytykuja trolle itd.. a prawdziwy fan, zawsze bedzie wspieral Roberta).

nie zrozumcie mnie zle - jestem fanem Roberta od lat, ale odrobine realnego spojrzenia nie szkodzi nigdy nikomu. (i jestem pewien, ze Robert tez na swoje osiagniecia i przyszlosc patrzy duzo bardziej realnie, nie niektorzy z jego "obroncow").

pozdr
W

Anonimowy pisze...

Dzięki za bardzo ciekawy wywiad.
Tak jak kolega W jestem zaskoczony opisem współpracy z Robertem przy rozwoju bolidu, do tej pory zawsze myślałem (na podstawie wywiadów, opinii itp., z czasów kiedy Robert startował w F1), że to właśnie on jest bardzo precyzyjny, zna bolid od podszewki, ma dużą wiedzę techniczną, przekazuje dokładnie o co mu chodzi i jest jednym z najlepszych kierowców właśnie pod względem rozwoju bolidu. Być może jest i tak, i tak, bo Davide zajmował się działką trochę odleglejszą kierowcom, niż np. typowe ustawienia bolidu (zawieszenie, hamulce, ciśnienie, skrzydła itp).
Może ktoś ma w pamięci jakiś wywiad z inżynierem wyścigowym RK?
pozdro
Gregor

Anonimowy pisze...

dobrze pisze kolega "W" polać mu - pisalem juz pare razy tutaj o powsiagliwosci co do oczekiwan i zimnej ocenie sytuacji- jako fan RK [także od wielu lat] apeluje o trochę realizmu i rzeczowej dyskusji bo te fanatyczne opisy typu Robert w F1 w 2015 sa na rowni z wpisami hejterow na WP.... RK jest najlepszym polskim kierowcą [zaryzykuje stwierdzenie - w calej Histori Polski] - swiadcza o tym chociazby wyniki nie oznacza to jednak ze jest nadczlowiekiem i nie zmaga sie z problemami jak wszyscy oraz to ze mu po prostu nie idzie bo np. Fiesta mu jako samochod podchodzi mniej niz citroen lub tez dlatego, ze inni sa na dzien dzisiejszy po prostu lepsi od niego w cyrku WRC w ktorym obecnie bierze udział.
M

Anonimowy pisze...

Świetny wywiad :).

@Anonimowy 6.50
Dlaczego smuci Cię wysyp "rajdowych" kibiców RK?
Ja sama stałam się takim kibicem i w tej chwili zdecydowanie wolę Roberta w WRC niż w F1 (Pewnie zaraz zaczną się pouczania że Robert chce wrócić do F1, to jego priorytet itd ale każdy ma własne preferencje - mi bardziej podoba się WRC)

Anonimowy pisze...

W zauważył pewne sprawy, które niestety przez ogromną większość użytkowników uważane są za bluźnierstwo.
Można do tego dorzucić różne sprawy - np. na blogu ogromna większośc uważa tak: Robert jest genialnym pokerzystą i zawsze (lub prawie zawsze) najlepiej rozgrywa swoje srawy. Tymczasem weźmy choćby ten rok i jazdę w M Sport - sportowo ten rok jest fatalny i nie czarujmy się, że jest inaczej, natomiast ciągłe pisanie, że to tylko nauka i rehabilitacja są obraźliwe dla sportowca tej klasy. Inny przykład - w 2008 roku Robert przyszedł do Theissena prosząc go o możliwość rajdowania od czasu do czasu (tak tak, takie pomysły Robert miał już w 2008! - wywiad z Theissenem w marcu 2011, na szczęście BMW kategorycznie zabroniło rajdów ze względu na potencjalne niebezpieczeństwa). Pod koniec 2009 wynegocjował kontrakt z Renault, a jednym z koniecznych punktów była zgoda na rajdowanie - Robert nieświadomie wynegocjował sobie 6.02.2011... Wypadek i słabość ręki spowodowały, że do dziś RK nie może w pełni realizować się w żadnej formie motorsportu, bo ograniczenia są nieubłagane. Zobaczcie, że przez ponad 3 i pół roku po wypadku w dużym motorsporcie nikt nie powtórzył błędu Kubicy i nikt nie skupia się na czymś innym niż podstawowy motorsportowy wykonywany zawód (nie liczę zabaw typu Race of Champions itp.).
Uwielbiamy naszą rogatą duszę, naszego Roberta, ale problemy jakie ma zafundował sobie sam.

Anonimowy pisze...

Mistrzostwa świata w pięcioboju będą obszernie w TVP sport w tym tygodniu, światowe igrzyska jeździeckie leciały, zapasy leciały, zaraz będą na antenie mś w podnoszeniu ciężarów - o WRC nie ma mowy (Mateusz nie daj się nabrać na ew. temat, że niby WRC ma być w jakichś telewizjach)

Anonimowy pisze...

@Anonimowy 17:45

"Zobaczcie, że przez ponad 3 i pół roku po wypadku w dużym motorsporcie nikt nie powtórzył błędu Kubicy i nikt nie skupia się na czymś innym niż podstawowy motorsportowy wykonywany zawód (nie liczę zabaw typu Race of Champions itp.)".

Nikt? Button regularnie startuje w triathlonie, gdzie okazji do kontuzji/złamań kończyn nie brakuje. Raikkonen chciał rok temu wystartować w rajdzie Finlandii ale Lotus się nie zgodził. Ten sam Raikkonen w kilka tygodni po podpisaniu kontraktu z Lotusem w 2011 r. wystartował w wyścigu skuterów śnieżnych, podczas którego miał wypadek, który zakończył się złamaniem ręki w nadgarstku (tak, tak). Oficjalny komunikat zespołu głosił, że nic mu się nie stało, (co zresztą łatwo zrozumieć - jaki stek wyzwisk wylałby się na Lotusa, co za idioci z nich, skoro po wypadku Kubicy pozwalają na powtórkę z rozrywki).

Tymczasem prawda była inna: złamanie było tak niefortunne, że Raikkonen musiał przejść operację nadgarstka, po której do dzisiaj ma wielką szramę, maskowaną trochę przez tatuaż. Prawda wyszła na jaw jakiś rok temu, gdy Raikkonen był gościem Top Gear i sam o tym opowiedział.
Z powodu tego złamania były obawy, czy Raikkonen zdąży wydobrzeć na planowane na styczeń 2012 testy w bolidie R30.

Prawda jest taka, że ciągnie wilka (=kierowców F1) do lasu (=sport motorowy: adrenalina, prędkość) i wielu z nich robiłoby różne niebezpieczne rzeczy, gdyby im tego nie zakazano. Niektórzy robią je nawet mimo zakazu - np. słynna kontuzja Montoi, odniesiona rzekomo podczas gry w tenisa :)

o

Anonimowy pisze...

wywiad fajny ok Robert nie wiedział czego chce ok tylko dlaczego Merc zaprosił go do symulatora mogli wziąć Nica

Anonimowy pisze...

@W,

"osobiscie uwazam za znaczacy fragment o tym, ze Robert nie dawal takiego feedbacku technicznego, jak inni, wzglednie, ze nie byl pod tym wzgledem tak bardzo precyzyjny."

Kluczowe słowo brzmi "czasami":

"Niektórzy kierowcy bardziej szczegółowo opisywali, co im przeszkadzało, on czasami nie był tak precyzyjny. Ale było w porządku, w końcu zawsze wiedzieliśmy co jest nie tak."

Kubica generalnie był precyzyjny a jedynie CZASAMI nie był tak precyzyjny, jak inni. Można jedynie gdybać, o jakie sytuacje chodziło. Gdy był wkurzony? Znając wypowiedzi Roberta na temat współpracy z BMW-Sauber nietrudno sobie wyobrazić, że często bywał wkurzony..

Pamiętam wywiad z ówczesnym dyrektorem technicznym W. Rampfem (wywiad ze strony Motosport-Total), który podobno niezbyt lubił Kubicę. Rampf, zapytany o kierowcę, który w jego całej karierze dawał najlepszy feedback, wymienił Kubicę wśród kilku nielicznych nazwisk, dodając, że jeśli chodzi o mapowanie silnika, to nigdy nie spotkał lepszego kierowcy od Kubicy. Natychmiast potem dodał, że inżynierowie nie lubią, gdy mówi się takie rzeczy.
Takie pochwały nie wzięły się z braku precyzji.

Były inżynier Roberta w Renault Simon Rennie też chwalił jego feedback przy okazji wywiadu na temat współpracy z Raikkonenem (był to wywiad już po wypadku Roberta, gdy Rennie był przez krótki czas inżynierem Raikkonena). Rennie powiedział wówczas m.in, że Kubica skupiał się tylko na tym, co czyniło bolid szybszym, a reszta go nie interesowała - precyzja jest tu kluczowa.

Również niedawna historia o tym, jak Kubica zasugerował inżynierom Mercedesa wprowadzenie kilku zmian, co zaowocowało poprawieniem przez Kubicę wyników osiągniętych przez Hamiltona i Rosberga na symulatorze, uważanych dotąd przez inżynierów za absolutne maksimum osiągów tego symulatora, świadczy o sporej wiedzy i precyzji Kubicy.

Taką właśnie opinię bardzo dobrego technicznie "developera" ma Kubica w świecie motosportu i to dlatego Wilson zaprosił go na testy na asfalcie w 2012 r. a rok temu Hyundai oferował mu kokpit. Nieznacznie mniej pozytywna opinia jednego inżyniera tego nie zmieni.

A tu słowa Wilsona z 2012 r.:

"Malcolm Wilson: Przede wszystkim byliśmy zachwyceni, że Robert testował nasz samochód. Pomimo trwającej rehabilitacji wiedzieliśmy, że Robert jest w stanie dać nam cenne uwagi dotyczące auta. Już wtedy wykazywał zainteresowanie wspólnymi startami. Jari-Matti był bardzo wdzięczny Robertowi za jego uwagi. Pokazał niesamowite tempo a przecież był na dużo mniej zaawansowanym etapie rehabilitacji niż jest teraz. Cały zespół był pod wrażeniem jego sposobu pracy oraz uwag, które przekazywał inżynierom."

o

Anonimowy pisze...

@Anonimowy 17:22

"natomiast ciągłe pisanie, że to tylko nauka i rehabilitacja są obraźliwe dla sportowca tej klasy."

A niby dlaczego jest to obraźliwe dla Kubicy? Jakie jest jego doświadczenie W RAJDACH w porównaniu z doświadczeniem jego rywali?

Po ile razy jego rywale zaliczali poszczególne rajdy, które dla niego są przeważnie nowe (a w najlepszym razie zaliczył je raz w aucie WRC2)?

Mówimy o dyscyplinie, w której doświadczenie jest KLUCZOWE.

o

Anonimowy pisze...

@o

wiem, że to "klakierstwo" czystej wody... ale bardzo fajnie czyta mi się Twoje komentarze - jak zawsze zresztą :)

Anonimowy pisze...

Mowimy jednak o kims kto ma benzyne we krwi, ma ponadprzecietny talent, w motorsporcie siedzi od zawsze a w rajdach bral udzial o dawna - nie byla to klasa wrc ale w f1 startowal takze z zapleczem nizszych serii-jednym slowem sprawnosc reki ma wg. Kluczowe znaczenie ale jego klasa powoduje to, ze ciezko sie zaslaniac argumentem o rehabilitacji-takie zamkniete kolo

Anonimowy pisze...

@Anonimowy 20:48

:)

o

Anonimowy pisze...

@Anonimowy 21:09

owszem, Kubica siedzi w motorsporcie od dawna - ale w jakim? Jak sam ciągle powtarza, on jest kierowcą wyścigowym, spędził życie na asfalcie. Na CZYSTYM asfalcie, a nie zabłoconym. I na TORACH, które znał na pamięć i po których mógł przejechać z zamkniętymi oczami, wiedząc z pamięci, w którym momencie dohamować, a w którym przyspieszyć. W jego dyscyplinie chodziło o powtarzalność, o urywanie ułamków sekundy w perfekcyjnym okrążeniu.

Porównywać to z rajdami, gdzie liczy się zupełnie coś innego (i gdzie nawyki z toru, będące jego drugą naturą, przeszkadzają) i oczekiwać, że kierowca wyścigowy z tak małym doświadczeniem w porównaniu do rywali zostanie z miejsca geniuszem rajdowym, to jak oczekiwać, że taki np. R. Nadal zostanie z marszu mistrzem gry w ping ponga, ogrywając wszystkich utytułowanych chińskich mistrzów (i kto tam jeszcze wygrywa- Koreańczycy?), bo przecież chłop gra w tenisa..

o

Anonimowy pisze...

Porownanie tenisa do ping ponga i zestawienie tego z sytuacja oraz umiejetnosciami z rk jest troche nie na msc. i jest wg. Mnie obrazliwe dla rk jako wyjatkowego talentu; jak juz porownywac to bardziej: posadzic ogiera w ferrari f1 z tego sezonu i wymagac od niego pierwszej trojki-ale przy zalozeniu ze wczesniej mialby okazje brac udzial w seriach typu formula 3 etc.

Anonimowy pisze...

O

Generalnie zawsze lubię Twoje komentarze, ale tym razem mam wrażenie, ze sie zapędziłas i argumentujesz emocjonalnie. Jest późno, wiec nie będę zbijac Twoich poszczególnych punktów. Generalnie jednak koleś powiedział co powiedział, a Ty próbujesz to relatywizować, bo nie pasuje do Twojej koncepcji. Po Tobie spodziewalbym sie raczej czegoś innego..

wszyscy wiemy, ze kochasz Roberta ale czas przyjąć do wiadomości, ze nie każdy kto sie z nim zetknął zawodowo, także w F1, ma go za Mesjasza sportów motorowych.

Dobrej nocy!
W

Anonimowy pisze...

@Anonimowy 22:51,

nie przesadzajmy z tą "obraźliwością". Kunszt chińskich mistrzów ping-ponga jest niezwykły. Wątpię, żeby Kubica czy Nadal poczuli się obrażeni porównaniem.

@W,

serio widzisz tu jakieś emocjonalne reakcje? Podobnie jak mój anonimowy rozmówca, zwyczajnie napisałam, co myślę w tym temacie, bez napinki. Każdy ma swoje zdanie, ja mam akurat takie. A że czujesz się rozczarowany, to trudno - nie zawsze mogę sprostać tak wyrafinowanym gustom :)

Trudno nie kochać tego Gościa :) ale bynajmniej nie uważam go za Mesjasza sportów motorowych. Poczytaj komentarze wielbicieli Raikkonena np. na forum autosportu, to zobaczysz, co to jest fanatyzm...

Tobie - i wszystkim czytającym -również dobrej nocy!

o

Anonimowy pisze...

Od przyszłego sezonu tylko ostatni krótki dzień rajdu będzie jechany w odwróconej kolejności, więc Ogier i spółka będą czyścili drogę przez 80% czasu. Trochę chamskie "wyrównywanie" szans ;)

mcninsane pisze...

To juz jest pewne ze od przyszlego sezonu wracaja lopatki do zmiany biegow?
Jesli tak oznacza koniec problemow ze skrzynia u Roberta :)

Anonimowy pisze...

@W
Daj sobie spokój. "O" więcej czasu spędziła z Robertem podczas ustawiania bolidów więc wie lepiej jaki feedback daje Kubica niż ten koleś który pracował w BMW. To że nikt jeszcze nie wpadł na pomysł żeby z nią zrobić wywiad na temat bezpośredniej współpracy z Robertem uważam za skandal!

Anonimowy pisze...

Do Anonim z godz. 9.57
To bardzo nieładny, delikatnie mówiąc komentarz z Waszeci strony. Staję w obronie @W, przecież nie napisała absolutnie nic co nie byłoby prawdą i za co można by ją tak atakować. Sam potwierdzam, że interesując się dokonaniami Polaka, ba krajana z Krakowa, czytałem takie komentarze jak przytacza @W. Proszę wziąć pod uwagę również fakt, że udzielający wywiadu INŻ. nie musiał pałać miłością do naszego RK, który znany ze swojej bezpośredniości mógł mu nastąpić w chwilach frustracji na odcisk. Mogli nie nadawać na tej samej fali mając np. różne priorytety. Nie wyścigowe ale np. odpowiedzialności przed przełożonymi typu "a czegoż on chce przecież z naszej strony w bolidzie wszystko gra". Szczegółów mam nadzieję dowiemy się kiedyś, kiedy np. RK lub któraś z zainteresowanych stron po latach wyda w formie książkowej np. swoje wspomnienia. Dlatego proszę o oszczędność w swoich złośliwościach bo jak wspomniałem na początku są nie na miejscu.
KB.

Anonimowy pisze...

Komentarz do komentarza powyżej.
Przepraszam miało być nie @W ale "O"
KB

Anonimowy pisze...

Nie uważam za słuszne prowadzenie takich wspomnień. Życie Roberta ma iść do przodu. Nie lubię mielenia w kółko tego samego.

Anonimowy pisze...

niestety wspomnienia (zreszta coraz czestsze na tym forum) oznaczaja nic innego jak to, ze wszyscy bardzo tesknimy do czasow kiedy Robert byl w F1...

Tyle w temacie, jak pasjonujace i dzialajace na wyobraznie mas sa rajdy w porownaniu z F1.

pozdr
W

DADDY pisze...

Że tak spytam kim jest "o" ? pomijając to że jest kobietą hehe.

Lekko wypadłem z tematu...

d :]

serek pisze...

abstrahując od tematu artykułu, dziś wysłałem zapytanie do WRC + czy zamiierzają wprowadzić opcję splitów w live maps.

Oto odpowiedź:

Dear WRC+ user,

thank you for your inquiry.

This feature is currently not availible. We believe that it is a good idea though, therefore we have forwarded your suggestions to the product developement departement. They will discuss that internally.

Best regards,
your WRC+ team


Więc trzymajmy kciuki, bo jak widać jest szansa na dodanie splitów :)

Anonimowy pisze...

@KB,

jak miło w tych czasach wszechobecnego chamstwa spotkać dżentelmena :)

@Anonimowy 9:57,

oho, czyjeś ego zostało boleśnie zadraśnięte? Czy może nie potrafisz czytać ze zrozumieniem? A może jedno i drugie? Przytaczam wypowiedzi osób blisko współpracujących z Robertem, nie swoje fantazje. Oni wszyscy kłamią, a jedynie ten inżynier, jeden z wielu w zespole Roberta, zna o nim prawdę objawioną? Zresztą on w gruncie rzeczy nie mówi niczego złego. Cóż z tego, że Robert CZASAMI nie dawał idaelnego feedbacku? Czasami to każdy miewa gorszy dzień; czasami każdemu w pracy się nie układa.
Dorośnij, chłopcze.

@W,

pora jest wcześniejsza, więc może będziesz tak miły i wskażesz mi, co z tego, co napisałam, jest nieprawdą, relatywizowaniem itd. Ktoś się tu zapędził, ale czy na pewno jestem to ja?

o

Anonimowy pisze...

Ale to juz Bylo I nie Wroci wiecej:(

Anonimowy pisze...

Proponuję niektórym spojrzeć w kalendarz. Zbliża się jesień 2014, a nie początek 2013 r. Roberta doświadczenie w rajdach jest już całkiem spore, bo to prawie 2 sezony w mistrzostwa świata i parę rajdów w mistrzostwach Europy. Z takim doświadczeniem trudno nazywać go żółtodziobem rajdowym. W mistrzostwach świata przejechał prawie 2 razy tyle rajdów co Bouffier.
Biorąc pod uwagę plan 3 letni to już przyszły rok powinien być tym, w którym miałby walczyć o tytuł.

Kaczmar pisze...

@Anonim 23:08

Bardzo proszę nie mąćcie w taki sposób, to niepoważne, Bouffier startuje w różnego rajdu cyklach REGULARNIE nie WRC od 2002 roku czyli od momentu kiedy R.K. jeździł dopiero drugi rok w Formule Renault 2000 (tej pierwszej najniższej serii wyścigowej po zakończeniu kariery kartingowej w 2000 roku). Takie porównanie wyliczając same starty w WRC jest niepoważne i zasmieca tylko bloga.

Anonimowy pisze...

@ Kaczmar

Polscy rajdowcy, którzy jeździli w mistrzostwach świata mówili, że jeden rajd WRC to jest tyle doświadczeń co cały sezon w Polsce.

Anonimowy pisze...

@O
To jest w mojej opinii trochę bardziej skomplikowany świat niż ci się wydaje. Czepiłaś się słowa czasami. Facet się może wypowiadać dyplomatycznie jak nie ma nic ewidentnie pozytywnego do powiedzenia w temacie. Może by chciał jeszcze kiedyś w tym środowisku pracować? A krytykowanie byłej gwiazdy mu raczej w tym nie pomoże.
Ze względu na wrzutkę o dorastaniu dalszą polemikę sobie daruję. Powiem ci tylko, że wbrew temu co ci się wydaje, to że zgrabnie ubierasz myśli w słowa nie znaczy jeszcze, że jesteś najmądrzejsza na świecie.

Anonimowy pisze...

Wielu mówiło też, że współpraca z Robertem jest trudna. Troszkę po prostu tej trudności przedstawił.

Anonimowy pisze...

@Anonimowy 10:23,

tylko Ci się wydaje, że wiesz, co mnie się wydaje. Treść Twojej wypowiedzi tylko potwierdza to, napisałam wcześniej- konieczność dorośnięcia.

Ty tak serio uważasz, że facet nie powiedział całej wstrząsająco brutalnej prawdy o Kubicy i jego feedbacku, bo krytyka Kubicy spowodowałaby zamknięcie jakiejkolwiek kariery w F1 dla tego gościa? Że niby Bernie wystawiłby mu wilczy bilet, kategorycznie zakazując szefom teamów zatrudnienia go, bo... ośmielił się skrytykować Kubicę?!? Nie mam więcej pytań.

No i dalej nie odnosisz się do meritum: czy Rampf, Rennie, Wilson i Cezary Gutowski opisujący historię ze współpracą Kubicy z inżynierami od symulatora Mercedesa (nie mówiąc już o innych, których nie wymieniłam, a którzy chwalili jego feedback) - to wszystko kłamcy, wymyślający te historyjki o rzekomym dobrym feedbacku Kubicy tylko po to, żebysmy mieli się czym jarać tu na blogu? Wszyscy oni bezczelnie kłamią, a tylko jeden jedyny inżynier ośmielił się nieco uchylić rąbka tajemnicy i w zawoalowany sposób (bo otwarcie przecież, biedaczek, nie może) zasugerować światu, ofiarą jak niecnej mistyfikacji padł już dawno temu?

"Powiem ci tylko, że wbrew temu co ci się wydaje, to że zgrabnie ubierasz myśli w słowa nie znaczy jeszcze, że jesteś najmądrzejsza na świecie." - i tu Cię boli. Przyczyną całej tej bezsensownej burzy w szklance wody jest cierpiące ego. Czy gdyby to, co ja, napisał jakiś facet, miałbyś ten sam problem?

Nigdzie nie twierdzę, że jestem najmądrzejsza. Argumentuję, przytaczając wypowiedzi sensownych osób, znających się na rzeczy. Rozsądna, dojrzała emocjonalnie osoba dorosła, która nie zgadza się z argumentami rozmówcy, przedstawia kontrargumenty na poparcie swoich twierdzeń. Ty, zamiast odnieść się do moich argumentów, rzucasz się jak, nie przymierzając, wesz na sznurku.
A potem się jeszcze dziwisz, że piszę, iż musisz dorosnąć.

Jeżeli nie potrafisz normalnie dyskutować, to nie zabieraj się do tego.

o

Anonimowy pisze...

Panowie ja już chyba nawet lata temu pisałem, że dyskusja z "o" nie ma sensu. Powstrzymam się od podawania powodów, bo komentarz mógłby nie zostać puszczony. Radzę po prostu ignorować jej posty i wszyscy będą zdrowsi.

Bluff

Anonimowy pisze...

@Bluff,

a TY z czym KONKRETNIE masz problem?
Nie powstrzymuj się, podziel się z nami swoimi złotymi myślami.

O jakiej dyskusji piszesz? Widzisz tu gdzieś, żeby którykolwiek z moich "rozmówców" odniósł się merytorycznie do moich argumentów? Jedyne, na co ich stać, to infantylne podjazdy na poziomie nadąsanych przedszkolaków. A cała ta burza w szklance wody nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia. Jedyny powód to czyjeś nadęte ego, które ucierpiało.
I to ma być niby ta słynna "męska logika"? Żałosne.

Mnie również ucieszy, jeśli w przyszłości Ty i Tobie podobni będziecie ignorować moje posty - właściwy dla Was poziom "dyskusji" to nie moja bajka.

o

Jaro75 pisze...

1 września 2014 19:50

Dokładnie :)

Nie komentowałem tego wywiadu bo niepodobała mi się aluzja do podejścia technicznego Roberta.Ta jedna wypowiedź skreśliła ten wywiad dla mnie.