Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

niedziela, 10 sierpnia 2014

Kubica: mój początkowy entuzjazm minął, mentalność Anglików w rajdach jest inna [Aktualizacja poniedziałek: nowe opony deszczowe na Niemcy]

Robert Kubica po raz kolejny w ostatnich dniach krytycznie wypowiedział się o swojej współpracy z zespołem M-Sportu. W wywiadzie dla portugalskiego autosportu Polak mówi o zmianach, jakie musiał uczynić przed tym sezonem oraz o tym, że nie przyszły mu one łatwo. Kubica wydaje się być rozczarowany współpracą z zespołem i przyznaje, że w ubiegłym sezonie niektóre rzeczy wyglądały lepiej.

Już podczas Rajdu Finlandii Robert Kubica był wyraźnie niezadowolony z samochodu. Polak oczywiście zdaje sobie sprawę ze swoich błędów, ale zaangażowania i poświęcenia nie można mu odmówić. Tego samego Polak wymaga od swojej ekipy.

W wywiadzie dla autosport.pt Robert Kubica opowiada o trudnych decyzjach przed rozpoczęciem tego sezonu:

"Po decyzji Maćka Barana wiele czasu zajęło mi zdecydowanie, czy chcę kontynuować rajdowanie. Rola pilota jest niezwykle istotna, szczególnie dla kogoś takiego jak ja, z małym doświadczeniem. Musiałem w pełni ufać jego komendom i swojej intuicji" - mówi o zmianie pilota Kubica.

Robert opisuje również auto i mówi o współpracy z ekipą.

"Fiesta to dobry samochód, szczególnie na szutrze. Musiałem przyzwyczaić się do tej nawierzchni na początku sezonu. Jeżeli chodzi o zespół, to czerpałem dużo przyjemności ze współpracy z angielskimi zespołami w mojej karierze i miałem wielkie oczekiwania przed powrotem do pracy z angielskim zespołem. Niestety, chyba przekonałem się, że jednak mentalność angielskich zespołów w rajdach jest inna. Przykro mi, że moje początkowe podekscytowanie tak szybko minęło. Nadal uważam, że angielskie zespoły są najlepsze jeżeli chodzi o metody pracy, ale niektóre rzeczy były lepsze w moim poprzednim zespole. Jakie to już wolałbym zachować dla siebie."

Biorąc pod uwagę to, że Robert bardzo rzadko posuwa się do narzekania na zespół, wygląda na to, że sytuacja w M-Sporcie nie jest ciekawa. Interesująca robi się natomiast kwestia przyszłego sezonu. I choć do 2015 roku jeszcze sporo czasu, to już teraz można zacząć się zastanawiać, czy Kubica zostanie z Anglikami.

Aktualizacja poniedziałek:

Firma Michelin uzgodniła z FIA, by od Rajdu Niemiec wprowadzić specjalne deszczowe opony dla zawodników w samochodach klasy WRC w asfaltowych rundach MŚ. Dotychczas na asfalcie dostępne były jedynie 2 rodzaje mieszanek: twarda i miękka, gdzie twarda przewidziana była na suchy asfalt, a miękka na mokre warunki. Nowa opona Michelina będzie się nazywać Michelin Pilot Sport FW (Full Wet) i bazuje na oponie dotychczas używanej jedynie podczas Rajdu Monte Carlo. To opona o bardzo miękkiej mieszance, więc by odnieść z niej korzyść, musi być naprawdę mokro. Na suchej nawierzchni lub gdy wody będzie niewiele, opony te będą się bardzo szybko przegrzewać i zużywać. Załogi WRC2 oraz niższych kategorii nie będą upoważnione do korzystania z nowych opon.

fot. WRC.com
Wprowadzenie w pełni deszczowych opon to odpowiedź na apele przede wszystkim zawodników, którzy od samego początku domagali się możliwości wyboru opon dostosowanych do dużej ilości stojącej wody na drodze. Każda załoga będzie mogła wykorzystać maksymalnie 8 sztuk nowych "deszczówek". To z pewnością dobra wiadomość, bo w Rajdzie Niemiec wielokrotnie mieliśmy już sytuacje, kiedy zawodnicy ścigali się w strugach ulewnego deszczu. Jedną z ofiar takich warunków był Gilles Panizzi w roku 2004:


Michelin zamierza również wprowadzić od Rajdu Francji nowe opony na suchy i wilgotny asfalt.

Strona powrotroberta.blogspot.com jest na facebooku oraz Twitterze! Dołącz do osób go lubiących i bądź na bieżąco! 

Więcej o całej F1 onestopstrategy.com

50 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Biorąc pod uwagę standardową powściągliwość RK po tej wypowiedzi wnioskuję, że współpraca z M-Sport nie jest kiepska a raczej bardzo zła. Ciekawe tylko czemu Robert wspomniał również o zmianie pilota... mam nadzieję, że i tu RK się nie zawiódł.

KD

Anonimowy pisze...

Coś mi się wydaje że Robert powoli usuwa się z WRC, że to był trochę taki skok na głęboką wodę. Myślę, że dobrze byłoby, gdyby na przyszły rok powrócił do wyścigów.

Gdziekolwiek jednak będzie i tak na zawsze pozostanie MISTRZEM!

Go Go Go Robert

Karol Moździerz pisze...

Jakie to znaki? Jakoś nic nie jest mówione o planach na wyścigi. Widzę, że ciągle trudno jest zrozumieć, że operacja rajdy to długoterminowy plan. Normalnie zawodnikom, nawet bardzo utalentowanym, dojście do szybkości, jaką RK ma już teraz, zabiera minimum 5-6 lat. RK doszedł do tego w rok od zera. Jak zacznie wygrywać, wtedy nagle się znajdą komentatorzy, którzy będą się chwalić, że przecież cały czas popierali RK w rajdach... Cierpliwości wszystkim życzę.

Anonimowy pisze...

Ciekawe jak teraz bedzie wygladal wspolpraca z M-Sport. Moim zdaniem problemem Roberta jest to, ze nikt nie wiem co bedzie on robil w przyszlym roku, gdyby sie zwiazal z kims dlugofalowo to moze i praca teamu bylaby inna. - Krzemyk

Anonimowy pisze...

O tym że jest zawiedziony tym angielskim zespołem to Kubica wspominał już dużo wcześniej. Ciekawe czy jest to spowodowane tym że Kubica nie jest pierwszym i drugim kierowcą a niejako prywatnym czy w całym zespole tak się pracuje?

Karol Moździerz pisze...

I nie zapominajmy, że RK jest wciąż ciekawostką w WRC, a nie gwiazdą z ugruntowaną pozycją w tym sporcie. Dopiero kiedy będzie realnym zagrożeniem dla Ogiera i Latvali, wtedy zostanie mu poświęcone więcej czasu i środków. Na razie nauka i sam RK na każdym kroku to podkreśla. Cieszmy się, że uczy się wyjątkowo szybko i że pewnie na efekty tej nauki nie będziemy musieli czekać wielu lat.

DADDY pisze...

Robert bardzo rzadko wypowiada się negatywnie na temat swojego zespołu.
Podpisuje się pod pierwszym komentarzem, współpraca z M-Sportem musi być męczarnią dla Roberta.
Nauka ? Jak można się uczyć skoro nie ma pewności siebie a raczej auta, nie wiadomo czy przyhamować wcześniej żeby zdążyć zbić bieg, czy normalnie. Nie da się tak przygotowanym autem szukać limitu, czyli nie da się uczyć. Coś tam na pewno wyniesie z tego sezonu ale nie tyle ile mógłby wynieść przy pełnym zaangażowaniu obu stron.
A Wilson tylko biega w kółko i krzyczy do wszystkich kierowców "You must enjoy it !!!".

Anonimowy pisze...

Ja wiem że liczy się nie to jak się zaczyna, ale to jak się kończy, ale myślicie że jakiś team fabryczny byłby zainteresowany pozyskaniem Roberta nawet po dobrej końcówce sezonu po tylu przygodach, jakie miał w tym sezonie? Ja niestety się obawiam że Robert jeśli bedzię chciał zostać w rajdach to bedzię dalej skazany na M-Sport

Anonimowy pisze...

RK trochę zaciemnia sytuację .... gdyby nie było błędów - ok, łatwiej byłoby przyjąć jego wytyki, w których zapewne jest wiele racji. Statystyki sezonu zawdzięcza tylko i wyłącznie sobie

Anonimowy pisze...

Nie sądzę, aby w kwestii pilota chodziło Robertowi o to czy na Szczepaniaku się zawiódł, czy nie zawiódł.
Mając w pamięci wywiad Roberta z E. Mełgwą po ubiegłorocznym Rajdzie GB myślę, że chodziło Mu o to, że z nowym pilotem musi w tym roku od nowa się zgrywać, przyzwyczajać do brzmienia głosu, uczyć pilota dostosowania tempa dyktowania do takiego, jakiego potrzebuje, itp., itd. Tym samym w kwestii zgrywania się z pilotem na skutek decyzji Maćka Barana, ubiegły rok został zmarnowany.
W tym roku jest dodatkowo trudniej, bo szybciej, a Szczepaniak zanim usiadł na prawym fotelu z Robertem za kierownicą, nie ścigał się tempem ścisłej światowej czołówki.
Mnie jest żal, że Maciek Baran wyraźnie podekscytowany perspektywą pilotowania Roberta w następnym roku, o czym mówił na konferencji po Rajdzie Niemiec, nie potrafił poukładać swoich spraw osobistych tak, aby móc realizować swoją pasję, swoje marzenie razem z Robertem.

Anonimowy pisze...

Musi być naprawdę źle. Robert jest bardzo wymagający co do siebie, a także co do ludzi z którymi pracuje dlatego też Maciek Baran nie wytrzymał presji. Widocznie M-Sport nie przykłada się do pracy nie mówiąc, że sobie olewa bo i tak prawdo podobno w przyszłym roku ich nie będzie w WRC. Hyundai był zawsze zainteresowany współpracą z Robertem i jeżeli Robert będzie jeździł w rajdach to raczej tam no chyba, że VW wystawi jeszcze jedno auto, nie wiadomo co będzie z Toyotą.

Robert mam nadzieję, że znajdziesz odpowiedni zespół i ludzi którzy będą tak samo zdeterminowani jak ty.

Paweł

Włodzimierz Studencki pisze...

A ja sądzę że 2015r będzie dla Kubicy w Toyocie lub Hyundaju

Olgierd Klim pisze...

No niestety Prodrive i M-Sport to dwa różne światy pomimo że z tej samej wyspy.
Po przeczytaniu Roberta wypowiedzi nie można odeprzeć myśli że szykują się zmiany na przyszły sezon...
Tylko jakie? Czy będzie inna Team-owa opcja w WRC?
Robertowi będę kibicować zawsze, jest świetnym człowiekiem, świetnym sportowcem i żyjącą legendą.
Może planuje przerwę i kolejne operacje poprawiające stan zdrowia.Oczywiście cieszylibyśmy się na taką wiadomość, bo jak można się nie cieszyć kiedy naszemu ulubieńcowi ma się poprawić,mimo to serce by płakało gdyby znowu miał zniknąć ze sceny sportu nawet na krótki czas.

Anonimowy pisze...

13:17 nie koniecznie tylko sobie.
Dam Ci rozklekotany rower i proszę bardzo wystartuj ze światową czołówką w Tour de France czy Tour de Pologne i zrób piękne statystyki...

DADDY pisze...

Nic nie zaciemnia, po co szukasz anonimowy skoro faktem jest że statystyki sezonu zawdzięcza sobie... i sprzętowi który jest źle przygotowany już od pierwszego startu w Monte. Podejście zespołu A-style pokazało chyba jak słabe podejście prezentuje M-Sport.
Pamiętacie co mówił Wilson?

" Myślę, że możemy dać mu odpowiednie narzędzia do rozwoju w WRC. Byłoby wspaniale, gdyby do nas dołączył i na pewno uczynilibyśmy go dobrym kierowcą numer 1"

Może za 6 lat M-sport mógłby Roberta zrobić kierowcą nr 1, ale Robert nie ma tyle czasu i wymaga trochę więcej.

Wilson Wyobrażał sobie cuda po sukcesach w RRC jak większość z nas, ale zmiana auta, pilota, klasy nie wpływa dobrze na pewność siebie, a tutaj jak mówił szef M-Sport'u i Latvala na rajdzie Finlandii:
"trzeba cię cieszyć rajdami, mieć przyjemność z jazdy żeby ugryźć wynik".
Robert na razie miał tylko jeden rajd w którym czuł się dobrze i były dobre czasy, nie wspominając Monte w którym w swoim debiucie na lodzie i brudnym asfalcie wygrał dwa pierwsze odcinki specjalne, cały czas źle przygotowanym sprzętem.


Anonimowy pisze...

anonimowy 10 sierpnia 2014 15:02
DADDY 10 sierpnia 2014 15:58
panowie - sprzęt w obecnej sytuacji nie ma znaczenia .... za zasadne uważałbym pretensje gdyby rajdy były systematycznie kończone w okolicach 10 miejsca, co pewnie by się działo gdyby nie inne okoliczności ....

Marek Wójcik pisze...

Ano właśnie... A-Style!
Ciekawe, czy Robert był zadowolony z przygotowania auta przez ekipę A-Style?
Wiadomo, że lipcowy rajd nie był takiej rangi jak te z kalendarza WRC ale dawał porównanie do ekipy M-Sport-u.
Jakie są szanse, by właśnie z tą ekipą Robert wystartował w sezonie 2015?
Ktoś ma wiedzę na ten temat?

Marek Bogacki pisze...

Tak jak pisałem "meksyk" już był w Meksyku:
Blogger Marek Bogacki pisze...
Zapoznanie było bardzo istotne, a było mocno zwariowane - stłuczka, niesprawne samochody. Później kiedy wszystko zaczęło przebiegać w miarę normalnie wysiadła zmiana biegów. Sądzę, że jazda w tak trudnym rajdzie z myślą, że za chwile znów może paść zmiana biegów, każdego by wykończyła. Nic dziwnego, że na koniec pojawiła się dekoncentracja. Robert w dwóch zdaniach dał do zrozumienia, że nie wszyscy w zespole przyłożyli się do swoich zadań /chłodzenie systemu zmiany biegów/. Podsumowując, Robert nie lubi narzekać, ale spokojnie mógłby stwierdzić, że oprócz myślenia o jeździe, miał jeszcze kilka innych denerwujących spraw na głowie. Limit pecha tak jak na początku ubiegłego sezonu został już wyczerpany. Teraz będzie już tylko lepiej.

11 marca 2014 20:41 Usuń

Anonimowy pisze...

@15:02
Nie popadajmy w skrajności.

Robert miał inne oczekiwania względem zespołu, ale można się też domyślać, że zespół miał inne oczekiwania jeśli chodzi o Roberta(mniej błędów).

Poza tym krytyka wcale nie oznacza, że Robert po tym sezonie zmieni zespół.

Anonimowy pisze...

Pewny Anonimowy wrzucil te porownania ktore chcialbym przytoczyc!!!

Tu porównanie Kubica-Ogier:
https://www.youtube.com/watch?v=h8wPquym8C0

Kubica-Hirvonen:
https://www.youtube.com/watch?v=EWZy9mm5hWI

Zobaczcie pierwsze 100 m kazdego porownania a bedzie widac jaka padaka Kubica jezdzi!!!! odstawiaja go o 3-4 metry!

Zimny

Yoozeck pisze...

Marek Wójcik dokładnie. Dosłownie wyjąłeś mi te same pytanie z ust.

Myślę, że tu nie chodzi o samą Fiestę, lecz obsługę techniczną Forda. Myślę jeżeli na kolejny sezon Robert zostanie z Fordem to na pewno nie z M-sport, a po prostu będzie wypożyczał samochód i tyle.

Tu trzeba przyznać rację Karolowi Moździerzowi, że Fiesty nie są złe. Ale raczej problem dotyczy ich obsługi. Wilson w tej chwili po prostu bawi się w wypożyczalnie i nic poza tym. Zresztą mu nie dziwię się, skoro nie ma wsparcia od samego producenta, więc kręci lody jak może ;P

Marcin J pisze...

@16:24
W jaki sposob teraz sprzet nie ma znaczenia? Jesli placi sie za sprzet i usluge to oczekuje sie dobrej jakosci sprzetu i uslugi. To sa grube pieniadze i RK ma prawo tego wymagac.

Nie ma zaciemniania - za kazdym razem wiadaomo ze jesli u RK jest roll czy urwane kolko to w wiekszosci wypadkow w tym roku jest to bledny opis trasy albo jakies losowe zdarzenie typu kamyk czy jechanie tylem po brzegu.

Tutaj chodzi tylko i wylaczenie o to ze jesli sie za cos placi to sie tego wymaga.

Chyba ze ty bierzesz auto, ono zaczyna pluc olejem albo jezdzic krzywo a ty mowisz "jakos to bedzie" i uwazasz ze jest ok...

Poza tym - skrzynia biegow to najbardziej istotny element po kierownicy. Gdzies przeczytalem ze w Fiescie biegi wybijaly albo nie bylo redukcji albo w jakis inny sposob przeszkadzalo. Poszukaj sobie onboardow albo filmow kiedy kierowcy jadacemu na pelnej 5/6 wybijalo bieg na zakrecie. Auto natychmiast wylatywalo z trasy.

Przyklad - kilka lat temu bodajze dytkowie skonczyli rajd mocnym rollem bo bieg wylecial a ich wyplulo na zewnetrzna...

Jaro75 pisze...

Skoro Robert tak jawnie o tym powiedział to jest źle.
Dobrze wiemy i Robert jest z tego znany że od zespołu wymaga tak samo dużo jak od siebie czyli już bardziej nie można docisnąć śrubę ekipie.W F1 gdy czuł że inżynier i reszta ekipy dają z siebie tyle samo co On a przynajmniej widać że tak chcą :) to wtedy było dobrze w przeciwnym razie była dupa zbita.Nie było chemi jak to się mówi.Widocznie teraz jest tak samo.Za ciency są to wymagań Roberta a Robert jest z natury takim perfekcjonistą doładowanym dodatkowo przez F1 że wielkie wyzwanie dla ekip rajdowych które mają okazję pracować z Robertem.Nie wiem co będzie w przyszłym roku ale najważniejsze aby było dobrze.I będzie.Zresztą nie widzę innej opcji niż Rajdy.Jak nie F1 to nic.Jedyne miejsce gdzie Robert może w miarę mocno pracować nad sobą i swoimi umiejętnościami to właśnie rajdy nawet jeżeli sporo odstają perfekcjonizmem od F1.Czy Robert może wymagać tak dużo? Z moim uwielbieniem dla Robsa może być wiadomym że napiszę TAK ale myślę że nie trzeba być takim zaślepionym fanem jak ja aby się z tym zgodzić :)

Mariusz Ziółkowski pisze...

A nie zwróciliście uwagi na to jak zaczyna wyglądać prawa ręka Kubicy, jak jest umięśniona i to jak już pracują palce? Kto wie, może marzenie Roberta jest już blisko.... A rajdy miały być przede wszystkim rehabilitacją i chyba spełniają świetnie swoją rolę.

Anonimowy pisze...

No ale po co mu lepszy samochód do nauki w tym sezonie skoro jeszcze jego nie opanował na tyle ,by pozostać na drodze do końca rajdu?

Marcin J pisze...

@20:45

Dostan do nauki kolazowke w ktorej raz na kilometr przeskakuje lancuch albo jest lekki problem z przerzutkami, raz na 10 przelozeni, a pozniej ucz sie gorskich przejazdow jak rafal majka ;)

Nie wierze zebys sie nie wk**wial :) mnie by szlag trafil a sportowa pewnosc sypalaby sie z frustracji. I nie wazne czy jechalbym dobrze czy zle :) Czy mialbym postepy czy nie :) Moze nawet wywrotki moglyby byc posrednio efektem tych problemow ktore zabieraja koncentracje jak azot wulgoc :)

Jan Jan pisze...

Według mnie Robert chce powiedzieć tylko jedno. Miałem dobrego pilota który nagle się wycofał = rok w plecy, mam xxujowy zespół techników = drugi rok w plecy. Po o ma się facet starać, "zabijać się" skoro wiecznie ma pod górkę.
Czuć gdzieś między wierszami lekkie zniechęcenie u Roberta.
Pan Wilson chyba miał wrażenie że złapał kurę znoszącą złote jaja, jak okazało się że to raczej nieopierzony kurczaczek który robi bęc, bo chce latać. Zrobiła się sraczka i kiepska współpraca.
Jeśli Robert zaciemnia i wyciągnie asa z rękawa na przyszły sezon w jakimś dobrym teamie to gratuluje całym sobą.
Ja jednak widzę go jakiejś "lekkiej" wyścigowej serii, tam poradzi sobie raz dwa..... Tylko że to nie rozwija umiejętności.

Anonimowy pisze...

Portugalski autosport donosi o powrocie łopatek do zmiany biegów od przyszłego sezonu. To by rozwiązywało problem Roberta, bowiem wtedy ten system byłby dopracowany we wszystkich autach.
http://autosport.pt/regressam-patilhas-no-volante-no-wrc=f125354

Anonimowy pisze...

Robert widzi, że sytuacja jest taka:
Samochód jaki M Sport "dostarcza" Robertowi za ciężkie pieniądze Lotosu z tą niedomagającą skrzynią biegów to sytuacja pod tytułem: ".... .... i kamieni kupa". Niestey, tak to jest.
Robert wie, że "za chwilę" skończy 30 lat, a jest trochę "w lesie" w temacie co ze sobą zrobić.
Decyzja czy zostanie z Fordem czy da się skusić Koreańczykom to już decyzja strategiczna na resztę kariery w motorsporcie, ale nawet co z tego Hyundaia skoro Neuville (wicemistrz świata!) się wścieka na kolejne niedomagania auta, a sam Robert ze Szczepaniakiem dogaduje się gorzej niż miał na to nadzieję pół roku temu. Niby widzimy zadowolonego Roberta na kartingowych torach, niby widać w nim radość życia, ale przecież RK chciałby tak jak inni sportowcy WRESZCIE wejść na top - czyli realizację wieeelkiego talentu. Jednak na przeszkodzie w tej realizacji stoi:
- stan ręki
- małe doświadczenie w rajdach
- słaby samochód na tle rywali
- niezbyt rewelacyjne zgranie z pilotem
- ewidentne niezdecydowanie Roberta co robić dalej czyli stan niepewności u ew. chętnych na zatrunienie Kubicy
RK nie jest mniej utalentowanym sportowcem od Agi Radwańskiej, Michała Kwiatkowskiego czy Rafała Majki, a ma od nich sto razy trudniej i co gorsza nie bardzo widać światełko w tunelu... Chodzi o światełko w kwestii wielkich sukcesów - adekwantnych do niebywałego talentu, a nie sukcesów dużych. RK interesują sukcesy wielkie, nie duze, tego jestem pewien. Robert nie chce zostać wielkim zmarnowanym talentem, a ze względu na kilka problemów to mu grozi.

Anonimowy pisze...

Radwańska, Kwiatkowski czy Majka nie uprawiają dyscyplin, w których o zwycięstwie tak mocno decyduje sprzęt i już z tego powodu przyrównywanie ich do Kubicy nie ma żadnego sensu.
Poza tym żadne z wymienionej trójki nie odniosło jeszcze istotnego w ich dyscyplinach zwycięstwa, Tenisistka nie wygrała turnieju Wielkiego Szlema, kolarze nie wygrali żadnego wielkiego touru, żeby móc stwierdzić, że są spełnionymi talentami. Co więcej, inaczej niż Kubica poza Polską i poza własnymi dyscyplinami w okresie odbywania zawodów są zawodnikami anonimowymi.

Anonimowy pisze...

Sorry, ale niektórzy chyba za bardzo odpłyneli. W WRC z innym zespołem? i to niby maiło by być A-style? A jakie oni mają doświadczenie w WRC? M-Sport to kilkanaście lat doświadczenia. To jest bezcenne. Pełny kalendarz z A-style w WRC to jakiś absurd. Chyba niektórzy nie znają realiów tego sportu. Robert potrzebuje doświadczonego zespołu, dlatego między innymi nie wybrał Hyundaia.

MorganF1 pisze...

W porównaniu z Radwańską jest jeszcze taka różnica, że ona z co najmniej kilkoma zawodniczkami z czołówki w ich normalnej dyspozycji nie ma ŻADNYCH szans a Robert rywalizował kiedyś w F1 z najlepszymi jak równy z równym. Teraz niestety nie jest w normalnej dyspozycji i pewnie już nigdy nie będzie. Porównanie z tymi dwoma kolarzami, o których jeszcze rok temu słyszeli tylko ich trenerzy i rodzice to już jest w ogóle komiczne...

Anonimowy pisze...

Niestety, chyba przekonałem się, że jednak mentalność angielskich zespołów w rajdach jest inna....

Niestety, chyba przekonaliśmy się, że jednak mentalność Szkockich drużyn piłkarskich jest inna....

Marek Wójcik pisze...

@Anonimowy 23:23

"... a sam Robert ze Szczepaniakiem dogaduje się gorzej niż miał na to nadzieję pół roku temu."

Masz na to jakieś dowody?
Po co jątrzyć? NIGDZIE nie natrafiłem na informację, która potwierdzałaby jakieś "zgrzyty" we współpracy Roberta i Maćka!

Wszyscy mówimy co Robert ma robić, z kim ma jeździć, jak ma jeździć...
To niektórym z nas - dyskutującym na tym blogu - krytykują Szczepaniaka. Bo to "sepleni", źle podaje opis...
Na onboardach z Baranem słychać ciągłe pomyłki w czytaniu opisu!
Przed sezonem 2013 Baran "kozakował", a potem szybko sp%$rdolił na "z góry upatrzone pozycje", pozostawiając Roberta na lodzie.
Szczepaniak jedzie dalej!
Zapewne ma inny temperament niż Baran. A może dzięki temu wprowadza nieco spokoju do zespołu. I to należy w Nim cenić!
Nie jest sztuką rzucać qrvami - sztuką jest zachować spokój w trudnej sytuacji i ten spokój przekazać Koledze z zespołu.

Dla mnie wygląda na to, że obaj Panowie świetnie ze sobą współpracują.
Nie mówmy Robertowi co ma robić, bo to On wie najlepiej na czym stoi i to On podejmie najlepszą dla siebie decyzję.

Anonimowy pisze...

Obiektywnie Patrzac Kubica nie potrzebuje Lepszego samachodu na dzien dzisiejszy. Po tylu kraksach to nawet ja nie dalbym Robertowi Top cacy modelu na rajd. A ta Fiesta naprawde nie domaga:

- problem ze zmiana biegow
- na 100m prostej startowej traci 2-4m czyli przyspieszenie jest do kitu plus pewnie zmiana biegow na to sie sklada.
- tam gdzie inni przejezdzaja bez probemu a fiesta sypie sie na wiekszych dziurach.

Ale nie jest tak awaryjna jak Hyunday. I moim zdaniem Kubica ma samochod WRC i do nauki to wystarczy!!!

Szkoda ze wspolpraca nie uklada sie za dobrze. A podejzewam ze to kwestia zmiany biegow(gdzie w sumie mogliby cos poprawic-majatek to nie kosztuje!!) i moze test opon. Lecz Kubica nie jest driver nr.1 dla M-Sportu.

Zimny

Anonimowy pisze...

Anonimowy pisze...
Tu porównanie Kubica-Ogier:
https://www.youtube.com/watch?v=h8wPquym8C0

Kubica-Hirvonen:
https://www.youtube.com/watch?v=EWZy9mm5hWI
5 sierpnia 2014 22:33

Odziwo wlasnie chcialem sobie obejrzec te powrownania jeszcze raz ale zostaly usuniete jest cos to na rzeczy!!!! ze Kubica traci 3-4m na 100m

A ja jestem w szoku ze Kubica i tak przyjezdza z tak dobrym czasem! bo strata 3-4 m na 100m po 10km ze srednia predkoscia 100km/h dalaby strate 1:30s!!! dolozyc doswiadczenie kubicy +20s daloby okolo 2min straty na 10km

Zimny

Anonimowy pisze...

A ja myślę tak:RK wypowiedział się negatywnie o zespole który przygotowuje mu auto między innymi po to by M-sport przed rajdem Niemiec zabrał się do pracy i usuną defekty w aucie na które RK specjalnie nie narzeka.Zły wynik w Niemczech to dla M-sportu będzie zwykły obciach, który rynkowo może im zaszkodzić bo od początku sezonu ciągle z ich strony dużo mówienia o drugiej jego części i potencjalnie dobrych wynikach Roberta. A czymś przecież trzeba ten wynik zrobić,talent to nie wszystko...
Henryk

Anonimowy pisze...

Ja bym zwrocil uwage na czynnik motywacyjny. Jezeli ludzie szykuja auto po raz kolejny w sezonie, i sa swiadomi, ze niezaleznie od tego jak je wyszykuja, i tak wyladuje w rowie, to im sie po prostu nie chce przykladac do pracy. Inna sprawa, czy to jest profesjonalne. Jestem w stanie to jednak zrozumiec.

Karol Moździerz pisze...

Słuchajcie uważnie, bo nie będę powtwarzał ;)

NIE MA PROBLEMU NA LINII ROBERT - MACIEK!!! Nie wiem skąd w ogóle sie pojawiły takie głosy, są totalnie bez sensu i nic nie przemawia za tym, żeby cokolwiek miało się zmieniać. Maciek i Robert zawsze mówią o wspólnych planach, o tym, że razem jeżdżą. Przygoda z Mazurem wzięła się tylko z tego, że Maciek nie był dostępny i ktoś był niezbędny na prawy.

Cały czas za to jest mowa o wspólnych startach dalej i o tym, że mają wspólne cele dalsze. Utnijmy raz na zawsze tę z niczego stworzoną historię, że Maciek wpływa negatywnie na RK. To najlepszy i najbardziej doświadczony pilot w Polsce, który jest profesjonalistą i wykonuje swoje obowiązki i ma ambicje. Za większe pieniądze mógłby jeździć z kimś z Kataru albo Emiratów, ale jeździ z RK i spełnia swoją rolę dokładnie jak należy.

Anonimowy pisze...

Jak na razie widze wiecej problemow po stronie Roberta niz u M-sport.
Troche za duzo dobrych slow w kierunku Roberta, a za duzo zlych o M-Sport.
Bardzo ciezki sezon dla Roberta i M -Sport. Troche bardziej realistycznie na jazde Roberta patrze i wydze ogromne checi i malo skutecznosci. Ale i tak jest bardzo optymistycznie zastawiony na nastepna czesc sezonu.

pozdr Luki

Anonimowy pisze...

Ostatnio Robert trenuje na otwartym torze kartingowym. Mało prawdopodobne że robi to tylko po to by przygotować się do asfaltowych rund WRC.

Karol Moździerz pisze...

Tak tak, mało prawdopodobne. Sam w zeszłym roku w Finlandii słyszałem w serwisie taką rozmowę:

Kibic: Robert, kiedy wrócisz do Formuły 1?
Kubica: Jutro!

A to było już ponad rok temu! Zatem Kubica wraca do F1!

Wbrew pozorom gokarty to bardzo dobry trening obciążeniowy dla rąk, więc zamiast machać bez sensu hantlami RK woli sobie po prostu ćwiczyć robiąc to, co lubi. Szczególnie profesjonalne gokarty na profesjonalnych gumach.

Anonimowy pisze...

Karol popieram to co piszesz o parze Robert-Maciek sto razy tak

LukazsPL pisze...

Ktoś wspominal o Radwańskiej, jeśli ktoś wątpi w ogromny talent Roberta, niech wyobrazi sobie Agnieszke, która rywalizuje z mistrzem świata w tenisie stołowym i z tym mistrzem wygrywa gema grając lewą ręką, rakietka kupiona w Tesco, ;)

Anonimowy pisze...

Panowie,
Jestem całym sercem z RK ale nie przesadzajcie z tymi teksatami typu rakietka z Tesco... co do grania lewą ręką to się zgodzę jednak, nie znając samochodu ba, nawet w nim nigdy nie siedząc, nie wydawałbym takich opinii nt. auta. Fiesta nie może być rakietką z Tesco bo jak widać czasami vw czy też częściej Citroen i Hyundai są za samochodai M-Sportu- jest b. wiele czynników, które się na to składa. Czy jest w cywili samochód, który spełnia wszystkie wymagania wszystkich ? Fakt faktem wypadające biegi to duży problem i takie coś na pewno wprowadza niepewność i frustrację podczas jazdy

Anonimowy pisze...

Powrót RK do F1 jest na 99% niemozliwy - dlaczego?
- wiek
- Wypadnięcie z obiegu
- Dużo nowych, młodych-zdolnych- kierowców
- Ograniczenie ręki
- pieniądze [zespół]

A wszystkim tym, którzy twierdzą, że to wcale nie są takie duże ograniczenia Proponuje zablokować sobie łokieć i usztywnić dłoń/ nadgarstek i wsiąść do gokarta i pół godziny pojezdzić na maxa - Ciekawe kto wytrzyma albo inaczej - kto jakie zrobi czasy...a.. i jednoczesnie wysyłać smsy z telefonu w ramach cwiczenia zmiany ustawien na kierownicy ala F1. RK mówi, że parę torów by przejechał ale z drugiej stroyn co ma mówić? Że w sumie to ma niesprawną rękę i nie za bardzo powinien jeździć w czymkolwiek [sport]? Poza przejchaniem toru w grę wchodzi także oczywiście czas, kondycja-ręki [2h w bolidzie z jednej pozycji], praca z kierownicą - ustawienia, szybkość ewakuacji z bolidu etc.
Jestem sercem z RK i oddanym fanem jego geniuszu ale F1 to już przeszłość. Są rajdy - RK jako ambitny typ doskonale wie, że za F1 to właśnie WRC najbardziej rozpoznawalnymi i prestizowymi zawodami w motorsporcie na 4 kółkach a poziom jest godny walki. Dlatego nie poszedł w WTCC/ DTM bo tam oznaczało by jego śmierć sportową-były pokazywany przez 0,5sek. w wiadomościach - teraz to chociaż ze dwie sekundy się uzbierają jak dojedzie i 5 min jak wypadnie :(. Niektórzy piszą bzdety typu "powienien zostać w WRC2" - MOJE PYTANIE: Po co RK miałby zostazć w WRC2 skoro pierwszego roku osiągnął szczyt?

LukazsPL pisze...

Anonimowy 6:57 .... Masz racje podkoloryzowalem trochę he

Anonimowy pisze...

Anonimowy 12 sierpnia 2014 07:10
Popłynąłeś i odpłynąłeś.
Gdybyś śledził informacje na temat RK i wywiady z Nim, wiedziałbyś chociażby z relacji różnych osób z jazd Roberta symulatorem Mercedesa, że wykręcał czasy lepsze niż Hamilton i Rosberg. A jako, że symulator stanowi wierne odwzorowanie bolidu nie może być mowy o problemach w kierowaniu bolidem w ogóle.
Problem stanowi uzyskiwanie konkurencyjnych czasów na 2-3 torach.
Gdybyś z kolei śledził informacje o f1 wiedziałbyś jak gorączkowo poszukują pomysłu na powstrzymanie spadku oglądalności i tej na torze, i tej w tv.
Robert to marka globalnie rozpoznawalna i pożądana. Żaden młody, nawet zdolny nie da fi takiego zastrzyku zainteresowania jak powrót Roberta. To oczywiste.
Wiek? W f1 są starsi.
Sęk w tym, że Robert nie zdecyduje się wejść ponownie do f1 jeśli wg Jego oceny nie będzie w stanie rywalizować na najwyższym poziomie czyli walczyć o zwycięstwa.

Anonimowy pisze...

Anonimowy 11:08
1. Nie poplynelem ani nie odplynelem.
2. Informacje w mediach lacznie z wywiadami z Rk trzeba odpowiednio filtrowac a nie slepo wierzyc temu co ktos napisze albo powie

3.Zaden symulator nie odzwierciedli tego co sie dzieje w realu.
4.jezeli problem tkwilby tylko w 2-3torach a rk to taka wielka dawka sukcesu dla f1 to z pewnoscia rk bylby dzis w f1 albo uczestniczylby w szkoleniach i treningach gdzies w anglii w przygot. Na przyszly sezon
5. Majac okazje byc na f1 w zeszlym roku nie odwazylbym sie uzyc stwierdzenia spadku ogladalnosci. Nie oceniaj spadku zainteresowania przez pryzmat polski. Wg mnie i wielu moich znajomych, takze z zagranicy, ten sezon jest naprawde ciekawy szczegolnie ze ostatnio wlaczyl sie po latach takze williams do gry
6. Zgadzam sie co do ostatniego stwierdzenia co do rywalizacji na topie
7. Moja ocena wynika z chlodnego spojrzenia na sytuacje-serce mowi co innego-sek w tym ze jestem umysl scisly...
8. Losy roberta z mala przerwa sledze od momentu kiedy przeczytalem o nim kilkuzdaniowa notke w auto sukces bodajze na ost. Stronie -byl to okres kiedy wygrywal wyscigi w gokartach we wloszech. Strona wczesniej byla o f1....
9. Moje przekonanie o Jego absolutnym geniuszu kierowcy umocnil sie jeszcze bardziej jak sprobowalem zmierzyc sie z jego czasem na pocz. Tego roku na pewnym torze pod krakowem....przewaznie na torach ktore sa nowe dla mnie lapie sie w pierwszych przejazdach w pierwszej 10-tce. Tutaj bylo podobnie ...tylko ze strata do rk byla ok 1,5sek-przepasc biorac pod uwage dlugosc toru, moc karta oraz podobne parametry wagowe do rk. Po kilku dniach treningu pewnie 0,5sek bez problemu do zdjecia ale. Zostalaby jeszcze sekunda....rk zrobil ten czas podczas paru przejazdow :)
10. Konczac: serce placze ale rozum wie swoje. Forza robert!

Anonimowy pisze...

kolega przedmowca dobrze mowi (12 sierpnia 21:25).

zawsze jak wchodze na te strone, to ogarnia mnie smutek, ze musze czytac o Robercie jezdzacym w rajdach, podczas gdy on jest stworzony do czegos innego (nie, ze w rajdach sobie nie poradzi w koncu..). Sledze te jego postepy w nowej dyscyplinie, ale musze przyznac, ze nie moge do tego znalezc wielkiego entuzjazmu, bo rajdy choc na pewno sa super, zupelnie nie umywaja sie do wyscigow. Co dopiero wyscigow F1. I nawet dobra moderacja takich entuzjastow rajdow jak Karol mojego zdania nie zmieni. A jak ktos mowi, ze ogladalnosc w F1 spada etc, to mnie smieszy, bo o jakiej ogladalnosci mozemy w ogole mowic w rajdach? a porownywanie czasow kolejnych zawodnikow, to napieciem nawet kwalifikacji w formulach nie dorownuje...

takie sa niestety fakty, bo instynktownie kazdy chyba czuje, ze bezposrednia rywalizacja na torze, 'wheel to wheel', to jest wlasnie to, co pociaga kazdego chyba faceta.. i kazdy wie, ze Robert mial i ma zadatki na mistrza swiata w najwyzszej i najbardziej profesjonalnej dyscyplinie czyli F1. (dobrze te uczucia oddal artykul kiedys tu wklejany pt. "champion that newer was"...). Gdyby RK nie byl tym kim jest, czyli nie mial tego talentu, pracowitosci, szybkosci itd. to pewnie jego wypadek i wymuszone rajdowanie bolaloby mniej, a tak niestety boli.. i oczywiscie, ciesze sie z tego co jest, ze w ogole zyje, jezdzi itd, ale chyba wyraze uczucia wielu kibicow, jesli powiem, ze to nigdy raczej nie bedzie to samo.

Niestety zmiana tego stanu rzeczy wydaje sie byc w kategorii cudu. Nie zmienia tego jazdy Roberta w gokartach we Wloszech albo w innych miejscach niestety. (nawiasem, to ja bardziej bym chyba sie cieszyl gdybym mogl spedzic kilka rund na torze kartingowym z Robertem, niz spotkac go na trasie rajdu..). Bo moim zdaniem Robert w rajdach nigdy nie osiagnie tyle co moglby osiagnac w F1 nawet jesli mialby zostac wielokrotnym mistrzem WRC. Jesli kogos to bulwersuje, to pomyslcie o Loebie i jego obecnych zmaganiach w wtcc i tym jak dostaje baty od mlodzika Lopeza.

sorki za te smuty, ale taka refleksja mnie naszla w deszczowy dzien. milego dnia wszystkim

W