Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

środa, 23 lipca 2014

Wywiad z Przemysławem Mazurem, pilotem Kubicy z Rally del Casentino [Aktualizacja piątek godz. 12:30 - onboard, wypowiedź Wilsona]

fot. Luca Grilli / facebook
W Rally del Casentino, który Robert Kubica wygrał ze sporą przewagą, polski kierowca stworzył załogę z Przemkiem Mazurem. W wywiadzie z tym doświadczonym pilotem możecie poznać nieco kulis ich wspólnego startu i pracy z Robertem Kubicą podczas rajdowego weekendu. Jak to się stało, że razem pojechali? Jak Mazur ocenia pracę Roberta i co mu imponowało? Przeczytajcie poniżej.


Pytanie: Jak to się stało, że w ogóle stworzyliście załogę na ten rajd?
Przemysław Mazur:
Robert do mnie zadzwonił w sobotę i spytał, co robię w przyszłym tygodniu. Planowałem wprawdzie pojechać gdzieś indziej, ale spytałem, czy ma jakąś ciekawszą propozycję i w drodze bardziej żartu powiedział, że jest do pojechania rajd we Włoszech, nieco przypadkowy, którego nie planował. Spytał, czy byśmy go nie pojechali razem. Maciek był wtedy na urlopie, więc się zgadaliśmy i pojechaliśmy razem.

P: Jak wyglądało przygotowanie do rajdu?
PM:
Do Włoch wyleciałem w środę. Po tym, jak Robert odebrał mnie z lotniska mieliśmy tylko trochę czasu w hotelu, żeby omówić podstawowe rzeczy odnośnie opisu. Podczas zapoznania wykonaliśmy trzy z dozwolonych regulaminem czterech przejazdów odcinków. Robert powiedział, że gdyby jechał z Maćkiem, to z racji tego, że już się rozumieją, na pewno pojechałby tylko 2 przejazdy. We Włoszech zapoznawać się można w różnych terminach, tam podejście organizatorów jest bardzo zdrowe i ułatwia życie zawodnikom. My musieliśmy nasze zapoznanie ułożyć tak, żeby móc potem przejechać  przewidzianą godzinę tylko testów. Z kolei podczas samych testów trochę mnie zaskoczyło, że fotel ustawiony jest tak nisko, że nie widziałem niczego, ani przez przednią, ani przez boczną szybę. Nie mieliśmy jednak czasu na ustawianie fotela, więc testy pojechałem w zasadzie „na ślepo”. Dopiero potem, przed samym startem rajdu ustawiliśmy fotel nieco lepiej i już mogłem coś widzieć nie tylko podczas stromych spadań.

P: Jak dostosowywałeś się do opisu RK?
PM:
Musiałem się przestawić, bo np. z Maćkiem Rzeźnikiem 1 to tzw. „pełna bomba”, a u Roberta to najciaśniejszy zakręt. Poza tym musiałem sobie wymyślić nowe znaczki na elementy w opisie, które były dla mnie nowe. U Roberta jest sporo komend, których z żadnym innym zawodnikiem nie używałem. Jego opis to taki miks polsko- angielsko- włoski. Musiałem się także przestawić, by odpowiednio wcześnie czytać istotne komendy. Robert chce dość dużo informacji do przodu, Maciek Rzeźnik potrzebuje je zupełnie kiedy indziej. Po części wynika to ze specyfiki oesów, bo we Włoszech praktycznie nie ma prostych, każdy zakręt przechodzi w kolejny. Robert pochodzi z wyścigów i u niego przede wszystkim liczy się tor jazdy, stąd jego sposób patrzenia na drogę różni się od wielu kierowców.

P: Jeździłeś z różnymi zawodnikami, niektórymi bardzo szybkimi. Jakie wrażenia masz po jeździe z Robertem?
PM:
To prawda, jeździłem z różnymi,  z Grześkiem Grzybem, który jest bardzo szybkim zawodnikiem, jeździmy z Maćkiem Rzeźnikiem, który potrafi nie tylko szybko jechać ale też „latać” po całej drodze. Natomiast jazda z Robertem to coś absolutnie innego. To niewiarygodne jak Robert wykorzystuje wszystkie elementy, począwszy od opisu, który każdy stara się wykonać perfekcyjnie. Myślę, że niewielu kierowców, pilotów i kibiców zdaje sobie sprawy  jak wiele pracy Robert wkłada w to, by zapisać trasę i w to, żeby to wszystko działało perfekcyjnie. U wielu zawodników niestety jest przerost formy nad treścią, używają „modnych” komend i niepotrzebnie przeładowują się informacjami. U Roberta jest to wszystko bardzo poukładane, co jest dość zaskakujące, bo przecież on nie zjadł zębów na rajdach.

Dla mnie ten start to była świetna szkoła, masa nowości. Zupełnie nowy samochód, nie jeździłem dotąd praktycznie w ogóle „wurcami”. Oesy, których totalnie nie znam, z nowym opisem i w zasadzie bez przygotowania. Nie mieliśmy praktycznie w ogóle testów.

Nie było łatwo, bo Robert jest bardzo wymagającym kierowcą, a wynika to z jego tempa. Tam nie ma czasu, żeby sobie pozwolić na rozluźnienie. W gruncie rzeczy nie było źle; rajd wygrany, bez żadnych przygód typu przestrzelone skrzyżowanie czy coś tego typu. Tak naprawdę mieliśmy 3 oesy, które nam nie wyszły. Pierwszy, nocny, to w ogóle totalne zamieszanie. Dojechaliśmy na start, potem się okazało, że jest problem z jedną z załóg startujących przed nami, musieliśmy stać, a opony stygły. Potem okazało się, że staliśmy jednym kołem na plamie oleju, a na początku było rozpędzanie do piątego biegu  i mocne dohamowanie. Stwierdziliśmy, że zmienimy koło, więc poprosiliśmy organizatora, żeby ze względów bezpieczeństwa pozwolił nam wycofać się ze startu i zmienić koło. Była noc, całkiem ciemno, okazało się, że jednak nie jest konieczna zmiana tego koła. Potem nagle organizator nas poinformował, że musimy natychmiast startować i w tym całym zamieszaniu Robert zapomniał włączyć dodatkowych świateł i podtrzymania turbo. Dojechaliśmy w rezultacie na siódmym miejscu.


P: A jak było z tym kapciem na OS 3?
PM:
To było prawdopodobnie na cięciu w nawrocie i nawet to nie było uderzenie w jakiś kamień, a po prostu tam był oberwany asfalt i przecięło oponę. Potem Robert parę razy pytał w dalszej części tego oesu, czy zmieniać koło, czy jechać dalej. Sądziłem, że warto było jechać, bo OS miał tylko 8 km. Poza tym na tego typu odcinkach trudno o miejsce, by bezpiecznie wykonać taką zmianę koła, jest ciasno, nie ma gdzie postawić auta w zatoczce. Pewnie gdybyśmy się zatrzymali, to cała operacja zmiany koła by zajęła 3 minuty i nie wygralibyśmy rajdu!

Później się zorientowaliśmy, że ta zniszczona opona, być może podczas wyrywania jej fragmentów z nadkola, uszkodziła przewód hamulcowy. Na następnym oesie auto źle hamowało, było bardzo niepewne. Potem nie oddaliśmy już żadnego oesu.


P: Czy jechaliście na oponach z WRC, czy na takich samych jak Włosi?
PM:
Pirelli jest jednym ze sponsorów International Rally Cup, więc jechaliśmy na takich samych oponach jak reszta zawodników. Kiedy przed jednym z oesów się mocno rozpadało, spytałem Roberta jak to widzi, przecież jedziemy na slickach. On spokojnie odpowiedział, że to przecież bez różnicy, bo mamy zagrzane slicki ;)

P: Wszyscy mówią o Robercie, że jest absolutnym profesjonalistą i perfekcjonistą. Czy podczas tego rajdu było tak samo?
PM:
To wręcz niewiarygodne. Podczas jednego z oesów Robert na jednym z zakrętów mówi np. „no”. Po zjeździe na serwis lub przegrupowanie wyciąga kartę z rejestratora i przeglądamy to wspólnie, żebym wstawił poprawkę do opisu. Nie spotkałem się wcześniej z czymś takim. Czasem nawet po rajdzie Robert potrafi zostać i przejechać oesy jeszcze raz, żeby sprawdzić dlaczego ktoś w danym miejscu wypadł lub miał jakieś problemy. Nikt inny tego chyba nie robi.

Nawet tak proste z pozoru rzeczy jak dobór słów w opisie jest u Roberta stale rozwijany i dopracowywany. Np. nie ma sensu wypowiadać dwóch słów „głęboko ciąć”, gdy można tę samą informację przekazać w jednym słowie „głęboko”. Ten miks języków w notatkach też ma za zadanie skracać czas niezbędny do przekazania wszystkich informacji.


P: Czy to prawda, że Robert ma zawsze podejście typu „pełny ogień”, niezależnie od tego, gdzie i czym startuje?
PM:
Tak, podobnie było tutaj. Stojąc na starcie do ostatniego, 37-kilometrowego oesu, otrzymaliśmy informację, że kropi, miejscami może być mgła. Jest ciemno, a my mamy 2 minuty przewagi.  Pytam Roberta: „to co teraz?” Odpowiedział: „Jak to co, max attack! Właśnie podczas takiego rajdu treningowego muszę się uczyć zachowania w sytuacji, kiedy będę musiał walczyć o zwycięstwo w WRC w takich warunkach. Wtedy będzie za późno na naukę, więc tutaj się trzeba uczyć.”.

P: Robert w przeciwieństwie do wielu zawodników, jedzie w pełni na opis. Czy gdybyś się pomylił i źle podyktował, posłuchałby w ciemno notatek?
PM:
Tak, w stu procentach.  Choć ma do tego niesamowitą pamięć i niezwykłą orientację w terenie. Jakkolwiek nie da się zapamiętać w całości 37 kilometrów bardzo krętego oesu.

P: Ostatnio pojawiła się informacja, że Kubica ma rozszerzyć swój kalendarz startów o dodatkowe rajdy niższych kategorii. Czy znowu pojedziecie w nich wspólnie?
PM:
Liczę na telefon :) Bardzo bym chciał, żeby do mnie zadzwonił, bo jest to dla mnie  super doświadczenie i mobilizacja do jeszcze cięższej pracy nad sobą. W tym rajdzie się jednak akurat tak poskładało, że Maciek nie mógł pojechać i pewnie kolejne starty będą już z nim, ale  nic nie wiadomo.

Przemysław Mazur to jeden z najbardziej doświadczonych aktywnych pilotów w Polsce. Na prawym fotelu w rajdówkach jeździ już od ponad 15 lat. W chwili obecnej regularnie startuje z Maciejem Rzeźnikiem i Szymonem Kornickim. W przeszłości wywalczył z Grzegorzem Grzybem m.in. tytuł Wicemistrzów Słowacji w sezonie 2009 oraz odnosił zwycięstwa w klasyfikacji generalnej rajdów zaliczanych do Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski.

Na blogu możecie również przeczytać wywiad z aktualnym pilotem Roberta, Maciejem Szczepaniakiem. Znajdziecie go TUTAJ.

Aktualizacja czwartek:

Niestety początek testów Roberta nie był udany. Polak uderzył w coś i koło nie wygląda zdrowo. Oby się udało wszystko szybko naprawić i jeszcze trochę dziś pojeździć.

fot. Janne Pievilainen / twitter
Aktualizacja godz. 13:45

Według słów Maćka Szczepaniaka testy mają być wznowione i załoga ma jeszcze dziś pojeździć. Prawdopodobnie Polacy jeżdżą już znów po odcinku testowym. Poniżej zdjęcie pnia, w który uderzył Robert Kubica.

fot. @MKiviaho / twitter
Aktualizacja godz. 16:45

Jak podają różne źródła na twitterze, po 7 godzinach napraw udało się wznowić jazdy. Na szczęście na północy dni są długie...

fot. @MKiviaho / twitter
Aktualizacja godz. 18:45

Maciek Szczepaniak na swoim profilu na facebooku napisał:

"Popołudnie upłynęło juz bezproblemowo. Jutro ciąg dalszy testów."

fot. Maciek Szczepaniak / facebook
Aktualizacja godz. 22:10

Poniżej możecie zobaczyć film z testów Roberta Kubicy przed Rajdem Finlandii:


Poniżej drugi film:


Aktualizacja godz. 22:45

Kolejne zdjęcie z testów:
fot. Janne Pievilainen
Aktualizacja piątek

Poniżej onboard wrzucony przez Roberta z wczorajszych testów:


Aktualizacja godz. 10:00

Zdjęcia z wczorajszych testów:
fot. rallye-sport.fr

fot. rallye-sport.fr
Aktualizacja godz. 12:30

Malcolm Wilson w wypowiedzi dla WRC.com udzielił następującej wypowiedzi dotyczącej Roberta Kubicy i jego startu w Rajdzie Finlandii:

„Robert będzie szybki, nie ma co do tego wątpliwości – powiedział Wilson. - Był tam szybki rok temu w aucie RRC. Sęk w tym, że w Finlandii kierowca może odczuć złudne poczucie bezpieczeństwa.”

„Raz czy dwa może ci się udać, ale Finlandia wreszcie cię ukąsi, ponieważ prędkości są tutaj bardzo wysokie. Myślę, że Robert pokaże solidne podejście, tak jak zrobił to w Argentynie.”

Strona powrotroberta.blogspot.com jest na facebooku oraz Twitterze! Dołącz do osób go lubiących i bądź na bieżąco! 

Więcej o całej F1 na MC Formula i onestopstrategy.com

72 komentarze:

Anonimowy pisze...

Bardzo ciekawy wywiad, Robert max atak!

jarecki1979 pisze...

Na maxa fajny wywiad wiecej takich :)

Anonimowy pisze...

Bardzo fajny wywiad. Spoznie sie przez niego do pracy haha
:D pozdrawiam wszystkich :)

Anonimowy pisze...

Na mnie zrobiło wrażenie, jak P. Mazur bardzo wyraźnie dyktował.
Dzięki za wywiad!

Anonimowy pisze...

No jak nie kochać tego faceta....

TJ pisze...

Dobra robota, świetny wywiad.
P. Mazurowi oczywiście, jak pisałem już wcześniej, też gratulacje spisania się na rajdzie.

#
Jak dla mnie kluczowa informacja z tego wszystkiego brzmi:
"[...] muszę się uczyć zachowania w sytuacji, kiedy będę musiał walczyć o zwycięstwo w WRC w takich warunkach"
- no i jednak mamy (nie)oficjalnie potwierdzenie dalekosiężnego celu :)

Anonimowy pisze...

Dobre, dobre, fachowe, zarówno pytania jak i odpowiedzi.Widać,że Karol kompetentny w temacie. Czekam na następne.

Anonimowy pisze...

Profesjonalna wypowiedz profesjonalnego pilota.

Anonimowy pisze...

Fajny wywiad...widac, ze chlopak ma pojecie o temacie...co do pewnych wypowiedzi ktorymi niektorzy sie sugeruja iz Robert w kolejnym sezonie bedzie jezdzil w WRC to moim zdaniem od poczatku gdy Robert zasiadl za rajdowka bylo wiadomo, ze spedzi w niej przynajmniej 3 lata - tak jak sam mowil. Moim zdaiem pewne jest, ze rok 2015 tez spedzi za kolkiem WRC...tylko, ze wtedy piorytet bedzie inny - walczyc o zwyciestwa. Jezeli wyjdzie inna opcja to bede mocno zaskoczony...:)choc powrot do F1 wybacze;)-Krzemyk

Anonimowy pisze...

Wywiad elegancki:D Dzięki :)

LukazsPL pisze...

Chciałem kolejny raz napisać, że ta strona jest rewelacyjna, ale chyba za dużo już tego slodzenia he.... Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Świetny wywiad.

A dla Przemka Mazura gratulacje i podziękowania za wspaniałe emocje!
omi

Anonimowy pisze...

Nie wypada mi słodzić, więc powiem: niezłe.

Anonimowy pisze...

@TJ

"- no i jednak mamy (nie)oficjalnie potwierdzenie dalekosiężnego celu :)"

Owszem, mamy, ale wcale nie jest powiedziane, KIEDY ten cel ma być osiągnięty.. :)

o

Jey Wild pisze...

Gratulacje dla Przemka i dzięki za super wywiad dużo cennych informacji :)

Jaro75 pisze...

Cały Robert :)))

Anonimowy pisze...

Wywiad wypas :)

TJ pisze...

@o 18:40
"Takie warunki" czyli asfalt z deszczem mogą się powtórzyć ... już za miesiąc :->
Przy odrobinie szczęścia może będzie motoryzacyjny Grunwald 2.0 w wersji pro - pokonać 2 zespoły Volkswagena na ich terenie jedną ręką - to by był iście epicki wyczyn. Eh, trzymać kciuki panowie. Tzn. trzymać kciuki za TEN rok. Bo że da radę to mam pewność, tylko pytanie czy już w tym roku wszystko zadziała jak trzeba i prawidłowo się potoczy.

Anonimowy pisze...

a mówiłem, że wiczyc to on musi ale szutry...

Anonimowy pisze...

Limit pecha w Finlandii wyczerpany mam nadzieje.USA

Anonimowy pisze...

Znów Rajdy i znów problemy. Oby za rok Robert był znów w Formule 1, albo w każdym razie w wyścigach. Nie dlatego, bo to Formuła 1, tylko dlatego, bo to oznaczałoby poprawę stanu jego ręki oraz być może tam pokazałby w końcu swój ogromny talent, a nie tylko udowadniał go dwa razy na rok (jeśli nie będzie pechu na odcinku)...

Anonimowy pisze...

Nawiązując do jednego z poprzednich komentarzy to myślę że rajdy także pokazują ogromny talent Roberta (nie trzeba chyba pisać dlaczego).
To może mniej prestiżowa odmiana motorsportu ale wcale nie mniej wymagająca może nawet czasem bardziej (w niektórych aspektach na pewno). Pozdrawiam i oczywiście dzięki za relacje :)

Anonimowy pisze...

@TJ,

chodziło mi bardziej o to, że Robert nie powiedział, czy ma w planie mistrzostwo WRC przed czy po powrocie do F1 ;)
Tylko, że w ogóle ma w planie.

o

Anonimowy pisze...

@ 18:26
@ 18:54

Myślę, że na rajdy przyjdzie jeszcze czas. Sądzę że co roku Robert prowadzi walkę z czasem, by się wykurować na tyle by wrócić. Musi w czymś jeździć, choć mnie osobiście zdziwiło, że wybrał rajdy, a nie DTM albo WTCC. Ale prawda jest taka że nie wiem nic i nie mnie to oceniać, a jedynie pochylić czoło nad decyzją Roberta (i tak też robię). Natomiast podpisuję się pod tym, że Robert ma duże szanse na mistrzostwo w WRC. Jednak jeśli już, to najprawdopodobniej ok. 2020 roku. Wiem, że nudne jest wróżenie z fusów, ale ja czuję to jakoś tak...
2014 (ew.2015) - WRC
2015/16 - 2018/19 - powrót do F1, kilka niezłych sezonów, osiągnięcie celu, uszczęśliwienie fanów
2019/20 - ... - powrót do WRC, walka z najlepszymi i wspaniały sezon ukoronowany tytułem

Anonimowy pisze...

@18:26

Stary, oczywiście, że pokazują, ale tylko fanom (czyt. ludziom,którzy wiedzą, o co chodzi). My wiemy że niszczenie rywali w pierwszym rajdzie w pełnym sezonie WRC w Monte Carlo to nie jest przypadek. Dobra, tylko taki przeciętny Kowalski wychwytuje tylko "kolejny wypadek Kubicy", "Kubica już nie jedzie" i tym podobne. I później mówią niektórzy że Kubica słaby, że do czego wsiądzie, to się rozbije. A to nieprwda! A w wyścigach ma większą szansę uciszyć r... jamy ustne hejterom, których jest niemało. W Renault w 2010 nie rozbił się ANI RAZU (w żadnej sesji!). Nie wliczam już tutaj przypadku w boksie z Sutilem, co było winą lollypopmana. Tak więc fajnie by było gdyby wyglądało to tak: WRC, F1 i znów WRC. I myślę, że wszyscy byliby zadowoleni :)
I niech Robcio uciszy tych co mówią "powrót mało prawdopodobny" "koniec kariery"! Dla niego nie ma rzeczy "prawdopodobnych"! Robert to Mistrz!

DADDY pisze...

Każdy inteligentny fan wie że Robert to mistrz. Nawet powiem wam że nie trzeba mieć IQ powyżej 70 żeby to dostrzec. Reszta wpisów jest poniżej tego przedziału albo jest na tyle wk#rwiona na Roberta że wsiadł w ogóle do rajdówki że cały świat Im to przysłoniło. To był jego wybór, to jest jego życie i powinniśmy być szczęśliwi że wybrał HC WRC a nie SOFT DTM gdzie ścigają się eks F1 drivers.
Robert jest ambitny i na pewno dominacja w DTM nie była jego celem, choć kasa jest nieporównywalnie większa.
I to właśnie robi różnicę :]

Maximus pisze...

"To może mniej prestiżowa odmiana motorsportu" a co jest bardziej prestiżowego od WRC?Dlaczego zdaniem większości firm motoryzacyjnych,gazet,fachowców to właśnie kierowcy WRC są najlepszymi kierowcami świata,a nie panowie z karuzeli F1-1 zakręt przejeżdzany 200 razy w czasie weekendu.

Maximus pisze...

i zakończcie temat z powrotem do F1-nie widzicie,ze ręka wogóle się nie poprawia!?

Anonimowy pisze...

Skoro kierowcy z WRC są najlepsi na świecie, to dlaczego Ogier dostaje bęcki w PSC od wyścigowej światowej drugiej ligi? Loeb w WTCC też jakoś nie powala, przegrywa z kolegami z zespołu.

Anonimowy pisze...

Szkoda strasznie Roberta... chyba najbardziej pracowity człowiek w wyścigowej branży (czy F1, czy WRC) niestety ma też strasznego pecha. Jedyne czego mu brakuje to sukcesów tzn. zwycięstw i tytułów.

Jeśli nie uda się wrócić do F1, wspaniale byłoby, gdyby ustrzelił tytuł w WRC ;)Gdyby jednak wrócił...

Olgierd Klim pisze...

Witam Macieja i wszystkich kochających Roberta!!!
Emocje powoli zaczynają rosnąć, a ja żeby sie jeszcze bardziej nakręcić poczytałem sobie bloga razem z komentarzami z pierwszego dnia Monte Carlo.
No i znowu popłakałem się jak dziecko z emocji, pomimo że było to ponad pół roku temu:)
Jestem pełen optymizmu przed Finlandią, te szutry to prawie jak asfalty a i na testach widać że RK/MS jadą piękną linią bez korekt. Widać czucie jest MOC!!!

Maximus pisze...

To zaproś Raikonnena.Vettela,Hamiltona,ROsberga do WRC-gwarantuje Ci,że nie zobaczysz ich w pierwszej piątce-może Raikonnen byłby blisko a reszta żadncyh szans.Pozatym do WRC oprócz wielkich umiejętności trzeba mieć wielkie jaja.Myśle,że pośrednikiem rajdw,F1 są wyścigi mistrzów,które reguralnie wygrywał LOEB!.F1 to karuzela-jeżdzą tam kierowcy,którzy mają wilekich sposnorów-oczywiście z wyścigów asfaltowych jest tam największy poziom-najszybszy czas reakcji itd,ale do WRC torszke brakuje.Oczywiście oglądanie transmisji F1 to poezja.

Anonimowy pisze...

Maximus ale bzdury piszesz z tą ręką...RK sam mówi,że jest znaczna poprawa od tego co było rok czy dwa lata temu i zobaczycie Roberto wróci do F1 !

Marcin J pisze...

Byłby, gdyby, zdobyłby, wygrałby itd itp...

Nie ma co przypuszczać. Po pierwszym pudle można zacząć. Na razie nie wiemy na jakim etapie on jest żeby cokolwiek powiedzieć. Onboard fajny, ale test jest od testu zawiasów i mniej więcej przystosowania do rajdu. Sam rajd jest trudny i szybki. Nie przypadek że pieniek zrobił robotę. Nie przypadek też będzie że taka sytuacja (jedna z niezliczonej kombinacji, które mogą się przytrafić) nie zakończy się już więcej krzywym kołem.

Trzeba opierać się o rzeczy pewne - a pewniaki są takie że:

a) jest progres na luźnym
b) jest konfidens na twardym
c) badając statystyki (jeszcze nie skończyłem), wydaje się że wykażę że z każdym rajdem skuteczność chłopaków rośnie, a strata do pierwszego na OS jest coraz mniejsza. Obadamy asfalty - myślę że gapy będą minusowe już.
d) sezon do końca NA PEWNO w WRC. Następny sezon - gdy zostanie ogłoszony.
e) dłoń - NIC NIE WIEMY, zresztą - to za bardzo nie nasza sprawa. My nie profesory doktory chirurdzy ortopedy.
f) dłoń 2 - przypuszczam że Robert może mieć problem z zakrętami typu 1-3 które są blisko siebie, często było widać, że tor jazdy jest troszkę inny. Bo jednak to auto trzeba mocno złamać, albo uratować, co czasami wiąże się z obrotem kierownicy o prawie 180 stopni i jedną całkiem sprawną łapką to na prawdę nie jest łatwe. Ale tutaj też jest poprawa, bo i błędów coraz mniej.

Więc spokojnie ;)

Jaro75 pisze...

Czas pokaże. Nie ma co się pieklić :)

DADDY pisze...

Nie wiem dlaczego Maciek tak strasznie pluje do tego mikrofonu...
Baran i Mazur dyktowali tak wyraźnie że nie trzeba było się skupiać na tym co mówili...tutaj to są hieroglify w mowie.
Szczepaniak ma tylko doświadczenie i martwi mnie to że nawet nie patrzy na trasy rajdu, co przyznał sam w wywiadzie że kojarzy nieraz tylko start i metę. Jak można nie patrzeć na trasę rajdu i wstrzelić się z timingiem?
Powtarzanie komendy po dwa razy to potwierdza. Nie widzi gdzie jest zakręt i na prostej przed zakrętem albo już w czasie manewru marudzi drugi raz tą samą komendę...nawet na testach.
Kierowca powinien usłyszeć tylko raz i dokładnie o czasie komendę.
Popatrzcie sobie na byle jakie onboardy i sami oceńcie, dla mnie na takim poziomie to nie powinno mieć miejsca.

Karol Moździerz pisze...

Daddy, dwukrotne wypowiadanie komendy bardzo często pada u innych zawodników i gdyby RK sobie nie życzył, to by mu Maciek nie powtarzał. Gdyby rzeczy o których piszesz RK irytowały, to by się do tej pory rozstali lub je wyeliminowali. Gdyby był problem z Maćkiem, w jakiś sposób RK by o tym powiedział, a dotąd nigdy nie było o tym nic wspominane.

Anonimowy pisze...

Pewnie sie myle, ale z tym pluciem w mikrofon, to chyba raczej wina okrutnej kompresji, jakiej filmik zostal poddany przez wyslaniem na YT. O jakosci filmiku wiecej nie napisze, bo jeszcze calkiem przestana sie ukazywac, a to juz bedzie kompletna klapa :)

DADDY pisze...

Byłem tego świadom Karolu pisząc to co wyżej. To co napisałeś jest oczywiste...
Robert nie powie nam co się dzieje w środku...to są prywatne sprawy.
Docieranie pilota i kierowcy trwa trochę długo i tego też jestem świadom.
Nie rozstaną się w pół sezonu bo to bez sensu, znając Roberta pewnie daje czas na dotarcie się.
Życzę Robertowi jak najlepiej i może to już jest takie moje zboczenie szukać winy "obok", obym się mylił...

Marcin J pisze...

DADDY, a może zwyczajnie się zapytaj Maćka jeśli Cię to gnębi. Najwyżej odpowie że nie może bądź nie chce o tym rozmawiać. Ja zakładam że to zwykły nawyk jeszcze od Leszka albo Tomka, który w ogóle nie przeszkadza Robertowi. Poza tym wydaje mi się że powtarza rzadko i tylko wtedy kiedy jest coś ważnego. Poza tym (:P) czasami zadaniem pilota jest lekko przyhamować kierowcę - powtórka zakrętu wystarczająco informuje że coś jest "specjalne". Poza tym (:)))) jest wielu pilotów który również nie patrzą się na drogę, po zakrętach czują jaki zakręt został przejechany. Gdzieś jakiś wywiad kiedyś czytałem. Każdy ma swój sposób.

Konrad Kobedza pisze...

@DADDY Napisałeś:
"Powtarzanie komendy po dwa razy to potwierdza. Nie widzi gdzie jest zakręt i na prostej przed zakrętem albo już w czasie manewru marudzi drugi raz tą samą komendę..."

Co jaest absolutną bzdurą, bo to że Maciek powtarza komendę świadczy tylko i wyłącznie o tym że Robert tak chce to usłyszeć. Zajrzyj wyżej do wywiadu z Przemkiem Mazurem kiedy mówi:"Robert chce dość dużo informacji do przodu".
Moja teoria jest taka, że powtarzanie komendy występuje w momencie troche dłuższych przerw pomiedzy ciągami komend (na drodze przez chwile nic sie nie dzieje wartego odnotowania w notatkach) wtedy ostatnia komenda przed przerwą jest pierszą komendą po przerwie.

Gdyby Robert miał poważne zastrzeżenia do Maćka, to nie sądzę żeby na siłe chciał z nim współpracować cały sezon, skoro i tak to jest sezon nauki. Z resztą patrz na Mikkelsena..

Anonimowy pisze...

Zgadzam się DADDY, tym bardziej, że Szczepaniak wcale nierzadko powtarza tylko fragmenty komend, co na pewno nie ułatwia kierowcy jazdy. Wiem, że Robert znał przywary Szczepaniaka z informacji od innych kierowców, którzy z nim jeździli. Skoro się na niego zdecydował pewnie próbuje przejść nad nimi do porządku dziennego, bo zmiana nawyków 40-latka nie jest prostym zadaniem. Wg mnie większym problemem dla Roberta może być to, że Szczepaniak często jest spóźniony z podawaniem opisu. Onboardów z WRC jest jak "na lekarstwo", a niemal na każdym po wielekroć Robert pogania Maćka "dawaj, szybciej". Jeśli Szczepaniak nadal nie będzie w stanie dostosować tempa dyktowania do szybkości jazdy Roberta aby odnosić zwycięstwa Robert będzie zmuszony go pożegnać.

TJ pisze...

@Konrad Kobedza 11:14
Z grubsza racja z tym powtarzaniem. Tak było nawet w jednym wywiadów wspomniane. Albo jak jest dłuższa przerwa, albo gdy coś jest ważnego do zaakcentowania.

Swoją drogą próbowaliście kiedyś coś czytać jadąc z nerwowym kierowcą w ruchu miejskim ? Nie wiem jak u Was, ale na mnie i większość osób które znam nie działa to zbyt dobrze ... delikatnie ujmując.
Jeżeli Pan Maciek to znosi w tempie rajdowym, bez zmiany odcienia twarzy, to albo wrodzony defekt genetyczny (eufemistycznie: predyspozycja ;)) albo przez te wszystkie lata przyzwyczajania. Tak czy owak szacun, bo to zabawa nie dla każdego.

Anonimowy pisze...

@11:16
Robert pogania Maćka na prawie każdym onboardzie? Taaa jasne... Niezłe bajki opowiadasz.
Powtarzanie komend stosuje się w celu podkreślenia jakiejś informacji. Chyba większość załóg to stosuje.

Anonimowy pisze...

A jak to jest w WRC? Kierowca może sobie dowolnie zmieniać pilota w trakcie sezonu?

id pisze...

Już dłuższy czas Robert śmiga w rajdach a wiedza niektórych "kibiców" nt rajdów jak widać "specjalistyczna".

Szanowni...

Jak pilot ma widzieć drogę, skoro dla obniżenia środka ciężkości siedzi praktycznie na podłodze?
Siedzieliście kiedyś w rajdówce?
O czym wspominał P.Mazur po włoskiej 3 lidzie? O konieczności podniesienia fotela aby widzieć cokolwiek prócz ostrych spadań.

Rajdowi piloci czują trasę dupą i tak jest właśnie z P.Maciejem.

To jest właśnie oznaka profesjonalizmu...

Bardzo wymagający Robert chce szybki opis skłądający się z 3 języków. Jak widać to da się zrobić ale jak Robert poprosiłby o "pojedyńcze" dyktowanie to już nie ma szans tak? haha:D

Anonimowy pisze...

Up - racja. Maciek kiedyś mówił, że on rzadko patrzy na drogę. Nie ma na to nawet czasu.

Anonimowy pisze...

@12:01
Tak. Przykładowo Mikkelsen zmienił pilota po Rajdzie Argentyny.

Maciek Szczepaniak jest prawdziwym profesjonalistą. Bardzo mi się podoba, że podczas jazdy nie ma żadnej nerwowości. Jest pełen spokój w każdej sytuacji. M. Baran to czasami sobie nawet poprzeklinał ;) Szczepaniak ma oczy dookoła głowy. Przypominają mi się dwie sytuacje z Rajdu Polski. Pierwsza jak Maciek odganiał kibica, który chciał pomóc przy pchnięciu rajdówki po zmianie kół na dojazdówce(a pomoc jest zabroniona). Druga sytuacja jak Robert o czymś rozmawiał z jakimś facetem i podszedł do nich kamerzysta to Maciek od razu dał znać Robertowi, że ktoś nagrywa. Niby takie duperele, a jednak świadczą dobrze o człowieku.

Anonimowy pisze...

Do Maximus:
W sensie że jest bardziej prestiżowa chodziło mi bardziej o takie przekonanie (może źle się wyraziłem). Sprawa jest prosta F1 i WRC to motorsport i na tym właściwie podobieństwa się kończą, to całkiem inne sporty tak jak Ogier dostaje baty na torze tak i Vettel czy Rosberg dostałby w rajdach WRC. Dlatego Robert pokazuje tu OGROMNĄ klasę. Podsumowując myślę że nie powinno się porównywać za mocno tych sportów i cieszyć się każdym rajdem Roberta jak ja to robię. Szczerze to rajdy cieszą mnie często bardziej niż wyścigi po torach i też w rajdy lubię pograć (RBR). Na koniec pozdrawiam wszystkich i sorka Maximus jeśli mnie źle zrozumiałeś. Można by czacik jakiś skołować podczas rajdu dla wymiany emocji ;)

Anonimowy pisze...

Takie trochę ostrzeżenie z tych słów Wilsona płynie :)

Anonimowy pisze...

Skoro Merc tyle razy pomagał Robertowi w rehabilitacji pracując z nim w symulatorze, to czemu miałby nie pomóc mu w powrocie do F1? Z tego co mi się wydaje, to Mercedes nie ma kierowcy spełniającego rolę trzeciego, więc w razie odejścia Hamiltona do McLarena miejsce pozostałoby puste, a bardzo prawdopodobne że na dziś dzień Robert jest trzecim z kolei kierowcą, który posiada największą wiedzę o W05. A skoro tak, do dlaczego nie poszerzyć kokpitu, lub zrobić jakiegoś myka i nie dać szansy takiemu talentowi?

Anonimowy pisze...

Nie ma sensu porownywac kierowcow rajdowych I wyscigowych. Wlasnie dlatego Robert jest najlepszym kierowca swiata. Wygra z kazdym scigantem na szutrze I z kazdym rajdowcem na torze. Jest najwszechstronniejszy. Co do Macka. Powtarzanie komend jest powszechnie stosowane. Zwlaszcza jesli pilot dyktuje duzo naraz. Wtedy powtarza ostatnia ,aby kierowca sie nie pogubil. Wilson chyba sie troche boi o Fieste. Finlandia jest naprawde szybka. Robert mowil ,ze tempo z Argentyny go nie bawilo I obstawiam ,ze pojedzie tempem z Rajdu Polski. Bedzie top 5. USA.


Anonimowy pisze...

Wiadomo już czy RK dostanie Fiestę z nowym przodem i pakietem poprawek?

DADDY pisze...

Ehh tutaj macie przykład tylko słuchajcie od pierwszej sekundy bo onboard jest za wcześnie obcięty

https://www.youtube.com/watch?v=LpL0EtJj4eI

Być może to nie efekt powtarzania komendy, ale powtarzanie komendy przed samym zakrętem gdzie kierowca już widzi gdzie jedzie może go rozproszyć.

marian burzak pisze...

trudno tu porównywać, choć jakieś analogie się plączą :)
http://eurosport.onet.pl/motorowe/bartosz-ostalowski-nogi-zamiast-rak-niesamowita-historia-polskiego-kierowcy-i-artysty/1fxyr

Konrad Kobedza pisze...

@DADDY
nie wiem co próbujesz udowodnić tym onboardem, ale dla mnie to jest własnie potwierdzenie tego co już tu było powiedziane, że powtórzenia w opisie pojawiają się w niebezpiecznych miejscach. Maciek mówi komendę 2 razy, a jak wiemy z późniejszych wywiadów Robert od samego początku uważał to miejsce za niebezpieczne. Po podwójnej komendzie kiedy już wiadomo, że będzie problem Maciek mówi "spokojnie" i tyle. Nie panikuje, nie miota się.
Z resztą o czym tu rozmawiać jak Robert sam się przyznał do błędu, najpierw kiedy zbyt mocno opóźnił hamowanie a potem kiedy nie potrzebnie próbował się ratować zamiast pojechać na wprost jak Evans.

maSay2610 pisze...

Co do powtarzania to maciek powtarzxa tylko te najciasniejsze zakrety, bądz trudne miejsca. Sam osobiscie scigam sie w amatorkach i tez stosujemy kiedy mozna oczywiscie, takie powtazanie. Duzo gram w RBR na kompie i bardzo mi brakuje w grze własnie tego powtarzania, bo jest to takie podkreslenie trudnosci zakretu, a gram z polskim pilotem

Anonimowy pisze...

@ Daddy

A moze powtarzal, bo widzial, ze kierowca najwyrazniej tego nie widzi ;)

DADDY pisze...

Będę brnął w to dalej...
Chodzi mi o to że jak wyciągasz kluski jedną ręką podbierakiem z garnka a żona nagle krzyknie ci "uważaj!!" to na 100% upuścisz te kluski, albo jakimś cudem spadną ci na talerz.
Nie chodzi o to że dwa razy powtarza tylko że ten drugi raz jest za późno .

Anonimowy pisze...

Opublikowano listę zgłoszeń na Rajd Niemiec
http://www.adac-rallye-deutschland.de/docs/wrc/2014/static/179/List%20of%20Entries.pdf

Pojedzie aż 17 aut WRC!!! Mega! To będzie wspaniała rywalizacja. Na pewno będzie sporo kibiców z Polski.

Karol Moździerz pisze...

Ok, możesz mieć swoje zdanie Daddy, choć szukasz tu raczej problemu tam, gdzie go nie ma.

Lista na Niemcy całkiem ok, ciekawe jak pojedzie Protasov w wurcu.

Jan Jan pisze...

1. Szacun za blog. Jestem od początku. Tak trzymać.
2. Mam czucie że Robert będzie wysoko w generalce na rajdzie Finlandii.
3. Pozdro.

Anonimowy pisze...

Na liście z Byanem Bouffier jedzie pilot oznaczony jako PL. Czy to jest na prawdę Polak, czy jest to jakiś błąd, bo nazwisko i imię mało polskie :)

Anonimowy pisze...

@DADDY - chyba nie masz innego wyjścia... musisz jak najszybciej skontaktować się z Robertem i powiadomić go, że Maciek nie jest dla niego odpowiednim pilotem ;P

Moim zdaniem nie jest dobrze... jeśli już zwykli kibice na podstawie swoich własnych teorii spiskowych próbują udowodnić coś, o czym tak naprawdę nie mają pojęcia. Myślę, że gdyby Robert miał jakiekolwiek uwagi do pracy Maćka, na pewno pierwszy by mu o tym powiedział...

A dyskusję na temat powtarzania komend uważam za zupełnie zbyteczną :)

TJ pisze...

Mała rozrywka - w tą sobotę szykuje się też pojedynek gwiazdy vs legendy.
Będzie stream relacji na żywo 15:00-17:30.

wrc.com/po/wrc/news/july/helsinki-battle/page/1566--12-12-.html

Tylko, żeby to było naprawdę sprawiedliwie, to powinni w drugiej rundzie wsadzać ich też do aut z czasów triumfów tych legend.

Anonimowy pisze...

Szczepaniak profesjonalnym pilotem bo powtarza komendy albo ich fragmenty? Słońce za mocno przygrzało w czerepy czy jak? Myśleć nie potraficie? Żaden inny pilot, z którym jeździł Robert, komend Mu jakoś nie powtarzał. Jeszcze zanim Robert zdecydował się na Szczepaniaka ludzie znający go odradzali Robertowi ten wybór między innymi ze względu na przywarę bezmyślnego powtarzania części komend lub ich fragmentów, przewidując, że dla ultra szybkiego Roberta może to być spory problem. I tak się dzieje.

Krzysztof Kasperek pisze...

Co tutaj niektórzy tak usiedli na tego Maćka?? A cała dyskusja na temat szkodliwości ponawiania komend jest dla mnie kuriozalna.
Jest to z całą pewnością zabieg celowo stosowany i jak widać pojawia się w trudnych i newralgicznych momentach. Nie myślałem nigdy, że ktoś może z tego zacząć robić problemy. Jak widać można się do wszystkiego doczepić, pytanie tylko po co?
Dla mnie barwa głosu, dykcja i zwyczaje w rajdówce Maćka Szczepaniaka są najlepsze w Polsce. Patrząc z boku, to najlepszy możliwy pilot dla Roberta.
Też mogę się doczepiać do Barana, Gerbera i do Mazura, bo nie podoba mi się to, to, to i to. Zaś to i to uważam za szkodliwe, to za irytujące... Nie mam jednak zamiaru.

Anonimowy pisze...

Krzysztof Kasperek, porozmawiaj z logopedą, porozmawiaj z kierowcami,którzy jeździli ze Szczepaniakiem, uważnie przejrzyj dostępne onboardy z jazd Roberta i Szczepaniaka, a jeśli nie jesteś z gatunku odpornych na fachową wiedzę dostrzeżesz, że Szczepaniak ma bardzo kiepską dykcję, paskudną manierę powtarzania tego co się mu ubzdurzy, a co najgorsze wciąż nie dyktuje Robertowi w tempo. To, że Robert bierze winę na siebie i całą prawdę mówi po czasie "gdy się pomyli" to zupełnie inna sprawa, tzw. dobro zespołu.

Anonimowy pisze...

Brnij gdzie chcesz, nie moja brocha, ale analogia do zony chybiona cokolwiek ;)
Jak juz pewnie zdazyles zauwazyc nikt tu na nikogo nie krzyczal, a jak pokazalo doswiadczenie czasu na ratunek bylo wystarczajaco duzo. Tylko doświadczenia kierowcy nie stało...

Mateusz Cieślicki pisze...

Myślę, że wszyscy powinni być bardziej stonowani w swoich wypowiedziach. Mimo wszystko za Maciejem przemawia ogromne doświadczenie. Szczerze mówiąc ja żadnego seplenienia nie słyszę, dykcja jest wg mnie świetna, a poza tym, to, jak my słyszymy to na filmach nie musi pokrywać się z tym, co słyszy Robert.

Anonimowy pisze...

Jeśli chodzi o pilota Bryana Bouffiera, czyli Xaviera Panseri to jest on co prawda francuzem, ale od 2008r mieszka na stałe w Polsce i bodajże ma polskie obywatelstwo, stąd POL przy jego nazwisku

Jaro75 pisze...

Nie ma wyjścia Mateusz.Musisz spytać Roberta czy ma jakiś problem do pracy swojego pilota czyli Maćka na którego widzę siedli niektórzy w takim stopniu jakby właśnie oni z nim jeździli a nie Robert.