Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

sobota, 19 lipca 2014

Robert Kubica w Grand Prix Niemiec

źródło fot. tutaj
Siódemka - to liczba, która wiąże się z występami Roberta Kubicy na torze Hockenheim, na którym w weekendach Grand Prix jeździł trzykrotnie, ale startował tylko w dwóch wyścigach. Hockenheim wydaje się być jednak bardzo ważny dla losów kariery Roberta, która dzięki wydarzeniom na tym torze przyspieszyła. Zobaczcie, jak Kubica jeździł na torze, na który w ten weekend zawitała F1.

Początki

Historia startów w F1 Roberta Kubicy na torze Hockenheim sięga jeszcze czasów F3 Euro Series. I trzeba przyznać, że np. w 2004 roku było bardzo ciekawie.

Rok 2006

Robert wypowiadał powyższe słowa podczas Grand Prix Niemiec 2006, nie wiedząc jeszcze, że jest jeden wyścig od debiutu w F1. Kubica dodał wtedy również: "Sądzę, że Lewis zasługuje na miejsce w F1. Mam nadzieję, że w przyszłym roku ja też jeszcze tu będę i ponownie spotkamy się na torze". W następnym sezonie Hamilton wszedł do F1, a dwa lata później zgarnął tytuł.

Oto wywiad z Robertem z 2006 roku, w którym opowiedział o tym torze i omówił onboard z okrążenia:


W treningach Kubica pojechał znakomicie - w pierwszym zajął 3. miejsce, a w drugim był najszybszy, o ponad ćwierć sekundy wyprzedzając Michaela Schumachera. W wyścigu oczywiście nie startował, ale był on bardzo ważny dla jego kariery - na 30. okrążeniu Jacquesa Villeneuva spotkała taka przygoda:


Doprowadziła ona do kontuzji, która wyeliminowała Villeneuva ze startu w następnym Grand Prix Węgier - na Hungaroringu. Właśnie na Węgrzech Robert pojechał swój pierwszy wyścig w Formule 1.

Rok 2008

W roku 2007 na Hockenheim kierowcy F1 nie jeździli, a wrócili tu w 2008 roku, kiedy Robert był jednym z głównych kandydatów do mistrzowskiego tytułu. Treningi nie były udane dla Roberta, który dwukrotnie plasował się pod koniec stawki. W kwalifikacjach było już lepiej - nasz rodak uplasował się na 7. pozycji. W wyścigu jak zazwyczaj, popisał się genialnym startem, szybko wyprzedzając Kimiego Raikkonena, Fernando Alonso i Jarno Trulliego. Robert jechał na 4. pozycji, ale strategia zespołu dotycząca opon nie pomogła i ostatecznie po neutralizacji Robert spadł na 7. miejsce i na nim dojechał do mety. TUTAJ możecie zobaczyć słabej jakości wideo ze startu wyścigu i pierwszego okrążenia.

Rok 2010

Dwa lata później kierowcy ponownie wrócili na Hockenheim. I trzeba przyznać, że działo się! W treningach Robert zajmował miejsca od 8. do 13. W kwalifikacjach wykręcił 7. czas i na starcie wyścigu ponownie zaprezentował się świetnie, wyprzedzając dwóch rywali. Niestety, w dalszej części wyścigu stracił dwie lokaty, ale stoczył m.in. bardzo ciekawą walkę z Michaelem Schumacherem. Wiele walki ze strony Roberta zobaczycie w świetnym podsumowaniu wyścigu:


Przypomnę, że Robert Kubica nie próżnuje - wczoraj wziął udział w sesji treningowej Birela na torze kartingowym Pista del Mare we Włoszech. Warto dodać, że to pierwsze zdjęcia z jazd profesjonalnymi gokartami od wypadku Kubicy. Robert oczywiście w kasku "prezencie" od firmy Bell:

fot. Mauro Fanfani

fot. Mauro Fanfani

fot. Mauro Fanfani

fot. Mauro Fanfani

fot. Mauro Fanfani

fot. Mauro Fanfani

fot. Mauro Fanfani
Galeria zdjęć tutaj.

Podsumowanie dotychczasowych startów w asfaltowych rajdach we Włoszech Roberta znajdziecie tutaj.
Strona powrotroberta.blogspot.com jest na facebooku oraz Twitterze! Dołącz do osób go lubiących i bądź na bieżąco! 
 

Więcej o całej F1 na OneStopStrategy

31 komentarzy:

MorganF1 pisze...

Poniekąd Robert dotrzymał słowa. Pojawił się na torze w kasku gotowy do jazdy. Na razie gokartem, może jednak...?

Anonimowy pisze...

Z całym szacunkiem. Ale nie przesadzajcie z tą historią. Robert nie jest emerytem. Rozwija się. Poczekajmy.

Anonimowy pisze...

Jeszcze wróci zobaczycie

Maximus pisze...

Jak oglądam F1 to zastanawiam się,czy naprawde bym chciał aby Robert wrócił.F1 to wojna maszyn,układów,narodowości i sponsorów.Zobaczcie co robią z Hamiltonem!-jak nie awarie hamulców to w pit stopie zawsze stoi 2s dłużej od Rosberga.Wczoraj Vettel z Rosbergiem jezdzili jak królowie 4-kołami poza torem-sędziowie żadnych reakcji!!!

Anonimowy pisze...

Widzę, że kolega szybko sie uczy sztuki dziennikarskiej. Tytuł artykułu niczym z Onetu, aby klik był. Takimi zagrywkami coraz częściej odstrasza się czytelnika rozumnego, nie dającego wciągać się w gierki słowne. Żegnam

Mateusz Cieślicki pisze...

1. Nie muszę się niczego uczyć
2. Czemu to niby tytuł z onetu?
3. Pierwszy taki wpis zrobiłem podczas GP Kanady - napisałem poniżej, że jeżeli się spodoba, to będą one przy każdym Grand Prix i komentarze były bardzo przychylne.
4. Nie zależy mi na "klikach".

Anonimowy pisze...

Ok. Artykuł sam w sobie jest dobry, rzetelny i przeczytałem go z zaciekawiniem, za co dziękuję. Tylko w tytule można by dorzucić na przykład zwrot "w przeszłości". Ludzi coraz bardziej wkurzają chwyty w tytułach artykułów. Pozdrawiam

Mateusz Cieślicki pisze...

Ach, jejku, w życiu bym nie pomyślał, że ten tytuł można odebrać tak, że Robert startuje w GP :)

Anonimowy pisze...

Tu już nawet nie chodzi o to, że mógłby startować. Absurd. Chodzi o to, że mógłby na przykład pojawić się w padoku, w ogóle na torze.

Mateusz Cieślicki pisze...

To wtedy nie byłoby napisane "w" tylko "na". Wydaje mi się, że trochę na siłę czepianie się, szczególnie że poprzednie tytuły były podobne. Ale spoko, będę o tym pamiętał za tydzień.

Anonimowy pisze...

A czy czasem Hamilton nie byl tez swojego czasu faworyzowany?

Nie ma co dramatyzowac, zawsze bagienko bylo :)

HeavyRain pisze...

Lubię takie wspomnienia, choć jeszcze dość mocno bolą. Robert ma już inny cel, ale cholera - dałby radę przejechać sezon, mógłby sprawdzić, potestować i wtedy zostać albo w F1 albo w rajdach.

Anonimowy pisze...

Mateusz - nie przejmuj się, rób swoje. A jak komuś się nie podoba - no cóż - jeszcze się taki nie urodził co by wszystkim dogodził... Mi pasuje zarówno forma jak i język. Byłem, jestem i pozostanę stałym klikaczem. Pozdro.

LPS

Maximus pisze...

F1 miło się ogląda,ale jestem przekonany,że najlepsi kierowcy na świecie siedzą w maszynach WRC.Dlatego Ogier,Loeb to dlamnie najlepsi kierowcy świata.Oczywiście jeżeli miał bym wybierać-wole Roberta w F1-ale w jakimś teamie gdzie miał by pełne wsparcie-nie jak Hamilton w mercedesie,gdzie w co drugich kwalifikacjach ma "dziwne awarie w postaci pękania tarcz hamulcowych".

Anonimowy pisze...

Człowieku z pretensjami o tytuł: W Onecie to by napisano tytuł taki: "KUBICA WYGRAŁ w GP NIEMIEC", a treść artykułu była by następująca: "Robert Kubica przygotowując się do imprezy w Niemczech pojechał żółtym samochodem. Inne nie były żółte, więc KUBICA WYGRAŁ. w GP NIEMIEC też jeździł kiedyś na żółto i całkiem dobrze mu szło".

Anonimowy pisze...

zobaczymy co Kubica zrobi w przyszłym roku, jeśli wróci do f1 to dobrze ale jak wybierze WRC to wtedy na stałe zostanie w WRC. ALE jeśli zostanie na stałe w WRC to też wtedy będzie dobrze bo w WRC ścigają się najlepsi kierowcy świata, po prostu jak będzie w zespole volkswagena lub hyundaia a ich szef powiedział że są zainteresowani Kubicą, a dwa zespoły mają bardzo dobre samochody, wtedy będzie miał lepsze wyniki od teraźniejszych. Po rajdzie Finlandii jest rajd Niemiec a tam jest nawierzchnia asfaltowa więc może wygrać ten rajd. Po protu rajd di Andora w którym Kubica miał wypadek był słabo zabezpieczony, to nie była wtedy wina Kubica a organizatorów z tą barierką, ale medycyna idzie do przodu. Zobaczymy pod koniec roku z jakim zespołem Kubica podpisze umowę, ale teraz jeździ w WRC najbardziej prestiżowej serii rajdów samochodowych na świecie, więc źle Kubica nie wybrał.

Anonimowy pisze...

@HeavyRain owszem może i ma nowy cel ale nie powiedział jeszcze,że nie wróci do F1 ! :) Skoro mówi,że są szanse to trzeba trzymać kciuki żeby to się kiedyś udało !
wojtek330

DADDY pisze...

Wspomnienia są ok :] Czasami sam też wracam do starych wyścigów...

GrandeFan pisze...

Mateusz kazdy artykuł napisany przez ciebie jest na wysokim poziomie ,uważam że niech hejt krytyka sobie klika .A ty dalej rób dobre artykuły.Pozdrawiam

DADDY pisze...

Czekam na Finlandię ale jeszcze bardziej na Niemcy....coraz bliżej...

Anonimowy pisze...

Robert przed rajdem Polski powiedział,że nie wie czy za 3 lata będzie jeszcze w rajdach...wiec śmieszą mnie teorie,że jak nie wróci do F1 w 2015 to na stałe zostanie w WRC...ogarnijcie się bo to jest śmiechu warte !

serek pisze...

Zgadzam się a Maximusem. Choć dla nas kibiców Robert w WRC to lepsza opcja- tutaj pokazuje jak ważne jest spoiwo między fotelem a kierownicą, to jednak, jak wiele razy podkreślał, nie zastanawiałby się ani chwili...

serek pisze...

i jeszcze jedno. Wczorajsze GP Niemiec pokazało co się dzieje w F1: układy, faworyzowanie Niemców- dla mnie decyzja o nie wypuszczeniu SC po piruecie Sutila jest skandalem...

Anonimowy pisze...

Moja teoria spiskowa jest taka.
Luca di Montezemolo ściemniał że Robert już nigdy nie wystartuje w F1 tylko po to, żeby nikt w F1 nie był nim zainteresowany. W 2015 Ferrari zaproponuje Kubicy kontrakt.

MorganF1 pisze...

@16:57
Problemem jest tylko to, że na ten sezon ważny kontrakt ma Kimi i pewnie jego zerwanie będzie trochę drogie.

Anonimowy pisze...

Mateusz Cieślicki pisze...

1. Nie muszę się niczego uczyć

Prawnik całe życie się uczy...

Anonimowy pisze...

Boze drogi, co jak co, ale wycieczki osobiste ze strony ludzi, ktorym brak dobrej woli i umiejetnosci ogarniecia slowa pisanego moglibyscie wymoderowac...

Anonimowy pisze...

@11:12
Zaproponuje kontrakt w 2015 na sezon 2016.
Takie kwestie ustalane są dużo wcześniej, zapomniałem dodać ;)

Anonimowy pisze...

Jak ja lubiłam tę żółtą Renówkę! :)

@serek

"Choć dla nas kibiców Robert w WRC to lepsza opcja" - mów za siebie :)

Ciekawe, ilu piszących tu/czytających wolałoby Roberta w F1 zamiast w rajdach? Może Mateusz się kiedyś skusi na ankietę? :)

@Anonimowy 16:57
jesteś pewien, że to ściemniał Luca? Wydaje mi się, że to był S. Domenicali, którego już nie ma w Ferrari.. (No chyba, że obaj ściemniali).

@MorganF1,
jak Kimi będzie dalej jeździł tak, jak jeździ, to ten rok może być jego ostatnim sezonem w Ferrari. W kontrakcie może być zawarta jakaś "performance-clause", określająca minimum punktów, jakie Fin musi zdobyć w sezonie, a wtedy, w razie nie osiągnięcia celu delikwent wylatuje z teamu bez żadnych kosztów dla zespołu. Jak dotąd RAI nie zdobył nawet 50% punków swojego kolegi z zespołu, a sądzę, że po udanych latach w Lotusie poprzeczkę ustawiono mu znacznie wyżej.

Tylko czy w aktualnej sytuacji Ferrari byłoby najlepszym zespołem dla Roberta? Od lat nie potrafią zbudować dobrego auta. To już lepszy byłby Mercedes i Toto Wolff (choć po BMW-Sauber mam lekką awersję do niemieckich teamów jako potencjalnych miejsc pracy dla Robsona..). Jak by nie było, testował dla nich w symulatorze a Toto już dawno temu powiedział, że bardzo chcieliby go w bolidzie i zrobiliby wszystko, aby mu to umożliwić. Ludwiczek bywa narowisty i kto wie, jak długo wytrzyma.
Pomarzyć dobra rzecz..

@Mateusz,
bardzo fajny pomysł z tym przypominaniem startów Roberta. Wprawdzie coś przy tym człowieka za serce chwyta z żalu ale jednocześnie wciąż jest nadzieja, że to jeszcze nie koniec, podsycana przez słowa samego Roberta. A czepiających się bez sensu - ignorować.

o

TJ pisze...

Hmm, odnośnie teamu Mercedesa i osiągów Ferrari - w Mercedesie oprócz Wolfa, jednym z szefów jest też niestety Lauda. Chyba wszyscy znamy jego pogardliwe słowa o Robercie.

W najnowszej nagłośnionej wypowiedzi odniósł się do Ferrari i McLarena:
"- McLaren ma taki sam silnik jak my, ale ich bolid to g***. Gdzie oni teraz są? Nigdzie. To samo tyczy się Ferrari. Następny g****y samochód. W przyszłym roku będzie inaczej, ponieważ będą mogli zmienić połowę silnika".

Szef Ferrari odpowiedział z klasą, więc Lauda wydał przeprosiny i dopowiedział:
"- Spostrzegłem, że w Hockenheim Ferrari znacznie się poprawiło. Nie ukrywam, że byłem zdumiony tym, że Alonso mógł walczyć na równi z innymi rywalami. Wydaję mi się, że oni mogą być w najbliższym czasie sporym niebezpieczeństwem dla wszystkich, a szczególnie dla nas".

mriuszbroda pisze...

Czekamy., bo nawet Polsat skasował transmisje z formuły 1 - w satelitarnej też wielka czarna dziura