Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

czwartek, 5 czerwca 2014

Duży wywiad z Robertem Kubicą w Autosporcie

"Tęsknię za F1. Dałbym wszystko żeby wrócić do auta F1" - tak rozpoczyna się bardzo ciekawy wywiad z Robertem Kubicą, który ukazał się dziś w magazynie Autosport. Poniżej przeczytacie bardzo obszerne jego fragmenty. Kubica mówi m.in. o swojej obecności w F1, odnosi się do niedawnych słów Felipe Massy i przyznaje, że gdyby wiedział, że rajdy tak się dla niego skończą, nigdy by się za nie nie brał.

Pytanie: Czy teraz patrzysz na Formułę 1 jak na przeszłość czy może na coś, co jeszcze może wrócić?
Robert Kubica:
F1 zawsze była i nadal jest dużą częścią mojego życia, największą częścią mojego życia. Nie jest to łatwy czas, gdyż wiele osób myśli, że patrzę na F1 tylko jak na przeszłość. Znam swoje ograniczenia i wiem, że obecnie nie ma możliwości żebym wrócił na ten poziom, na którym byłem. Mogę jednak jeździć autem F1. Gdyby ktoś mi powiedział: "Robert, za 5 miesięcy będziesz testował w Barcelonie" to zacząłbym się przygotowywać i nie miałbym problemów. Ale nie mogę jeździć na takich torach, jak Monako.

P: Nie byłeś tylko kolejnym kierowcą F1, ale jednym z tych, który mógł zostać mistrzem świata. Czy przechodzi ci teraz przez myśl, że "mogłem czegoś dokonać"?
RK:
Jest ciężko gdy patrzę teraz na Nico i Lewisa wygrywających. Jeździliśmy przeciwko sobie od 1998 roku prawie cały czas. Były lata, kiedy byłem przed nimi, a były takie, kiedy oni byli szybsi, ale nasz poziom ogólnie był bardzo podobny. Patrzę na to i widzę, może coś mógłbym zrobić lepiej, a może coś gorzej. Ale to nie mnie oceniać, czy mógłbym być na szczycie w F1.

P: Czy czas poza F1 zmieniły sposób postrzegania  tego, co robiłeś w F1?
RK:
Wyścigi nadal są w mojej krwi. Teraz śledzę F1 bardziej z perspektywy widza, ale oglądanie wyścigów nadal nie jest łatwe. (...) Ale w życiu chodzi o to, aby iść do przodu i muszę trzymać swój umysł zajętym. Kiedy nie masz zajęcia, zaczynasz myśleć za dużo. Niestety, sprawy nie zmienią się od patrzenia w przeszłość. Przeżyłem w F1 bardzo dobre lata i jest to coś, co zawsze będzie w mojej pamięci, w moim sercu.

(...)

"Tęsknię za F1. Oddałbym wszystko, aby móc wrócić do bolidu F1. Ale oglądanie wyścigu z boksów nie jest dla mnie atrakcyjne. Wywołałoby kolejne uczucie braku czegoś"

P: Patrząc na F1 widzisz coś, czego powinieneś być częścią?
RK:
Tak. Nie czuję się winnym, ale wiele osób mówi mi: "Jeździłeś w rajdach, kiedy powinieneś był skupić się na F1"! Nie zdają sobie sprawy z tego, że jestem pierwszym, który to powtarza. Jeżeli ktoś powiedziałby mi, że tak to się skończy, nigdy nie podjąłbym się startów w rajdach. Dążyłem do jazdy w nich, ponieważ dawały mi coś ekstra. Topowi kierowcy F1 są mniej więcej na tym samym poziomie więc szukałem czegoś co da mi przewagę - na przykład podczas testów na mokrym torze nikt nie jeździ, ale podczas weekendu wyścigowego jechać muszą wszyscy. Rajdy sprawiały, że byłem lepszym kierowcą.

P: Więc rajdy były elementem mentalności, dzięki której byłeś tak dobry w F1 i jedno nie mogłoby się obyć bez drugiego?
RK:
Zwykle nie czytam dużo o F1, ale wiem, że Felipe powiedział, że nie powinienem jeździć teraz w rajdach i miał rację, ale to jest jego mentalność. Dzięki mojej dotarłem do F1. Nie przyszedłem z kraju, który miał bogatą historię w F1 i nie stali za mną żadni spondorzy. Miałem szczęście, że spotkałem dobrych ludzi, który mi pomogli, ale moja kariera zatrzymałaby się w wieku 13 czy 17 lat gdybym nie miał mentalności i charakteru. Gdy zaczynałem jeździć na międzynarodowym poziomie w wieku 13 lat jazda była dla mnie wszystkim. W wieku 21 lat praktycznie mieszkałem w warsztacie i całe dnie spędzałem z mechanikami. Dla mnie przyjemnym życiem była jazda.

Robert opowiadał również o swoich jazdach w symulatorze Mercedesa, ale przyznał, że w tym roku nie pokonał nawet jednego kilometra: "Szkoda, ale musiałem skupić się na jednej rzeczy" - powiedział Polak.

P: Jaki jest zatem twój plan na teraz? Wiesz już, co będzie w przyszłym roku?
RK:
Nie wiem, jest za wcześnie aby to powiedzieć. Ale widzę rzeczy w bardzo prosty sposób. Miałem cel w F1, którego nie udało się osiągnąć z różnych powodów, przede wszystkim wypadku. Więc ustanowiłem sobie nowy cel. Dopóki będę widział, że jest możliwość osiągnięcia go, nie przestanę próbować. Kiedy zobaczę, że jest to niemożliwe, wtedy może wykonam krok w tył, ale będzie to dla mnie jak porażka. Wybierając rajdy zdecydowałem się na bardzo krętą, trudną drogę, ale przy dużych wyzwaniach, ogromna jest również satysfakcja. Myślę, że po tym trudnym czasie, który mnie spotkał, potrzebuję dużego wyzwania.

Źródło: Autosport

Strona powrotroberta.blogspot.com jest na facebooku oraz Twitterze! Dołącz do osób go lubiących i bądź na bieżąco! 
 

Więcej o całej F1 na OneStopStrategy
 

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

i to jest nasz caly Roberto. chyba bedzie 1 wygrany os na szutrze

Jaro75 pisze...

Robertos :)

Anonimowy pisze...

Piękny wywiad. Robert ma świetne podejście do sportu i do życia. Uwielbiam czytać wywiady z nim. Polecam przeczytać cały, jest do zakupu online na stronie autosportu. Wiele ciekawych kwestii było poruszonych, podobało mi się metafora Roberta o odpuszczeniu walki o tytuł przez BMW Sauber: "Kiedy pociąg odjeżdża możesz do niego wskoczyć i zobaczyć co Ci to przyniesie, albo zostać tam gdzie jesteś, a potem za kilka lat żałować, że lepiej było do niego wskoczyć".

W autosporcie znalazły się również wypowiedzi innych kierowców o Robercie. Widać jak wielkim szacunkiem jest darzony Robert i jak wielkim rywalem był dla tych kierowców. Lewis Hamilton powiedział, że Robert miał potencjał by zostać wielokrotnym mistrzem świata i nie ma wątpliwości, że w odpowiednim aucie, by nim został. Porównał Roberta do Prosta :)

omi

marian burzak pisze...

oby się nie podpalił, oby !
znów daje dobre sygnały choć ciągle marudzi o torze ;)
Ale jakże to tak ? wszyscy nie możemy przeboleć tego co by było gdyby był zdrowym - a dziwić się jemu samemu?? Absurd!!

Anonimowy pisze...

Pamiętam kilka wywiadów jak Robert był w F1. Kilka razy dawał do zrozumienia, że jest jakby lekko znudzony torem, że to taka praca, a prawdziwą pasją są rajdy. Mówił nawet, że rozważa odejście, zmianę dyscypliny. I to wtedy gdy szło mu bardzo dobrze. Pewnie to żyłka pokerzysty, może jakaś chęć zaniepokojenia pracodawcy, element negocjacji. Teraz to widać jak na dłoni, co jest na prawdę ważne i staje się jeszcze ważniejsze gdy jest trudno osiągalne.

100mek pisze...

Łezka w oku