Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

wtorek, 20 maja 2014

Droga na szczyt


fot. m-sport
Ten wpis będzie tylko częściowo o Robercie Kubicy. Wszyscy śledzimy na bieżąco rozwój Polaka w rajdowych mistrzostwach świata i nasze oczekiwania naturalnie wzrastają. Gdy jednak zobaczymy, jak przebiegały dotychczas kariery pozostałych kierowców ze światowej czołówki, być może nieco inaczej będzie można spojrzeć na to, co Robert robi i co udaje się mu osiągać.

Nadmieńmy od razu, że żaden z kierowców z topowej dziesiątki WRC nie cierpi na jakiekolwiek dolegliwości, które wpływałyby negatywnie na ich sprawność ruchową. Jest wręcz przeciwnie – kierowcy poddają się dość rygorystycznemu reżimowi treningowemu i są zazwyczaj znacznie bardziej sprawni niż przeciętni ludzie. Z pilotami bywa różnie, choć żaden z nich nie zostałby prawdopodobnie zaproszony na prawy fotel, gdyby wnosił 50kg zbędnego balastu ;). Robert Kubica jest z kolei człowiekiem niepełnosprawnym i choć niewiele mówi na ten temat, jego ograniczenia w sprawności przeszkadzają mu od samego początku w optymalnym prowadzeniu samochodu. Polak wywodzi się jednak ze środowiska wyścigowego i dobrze wie, że sam też jest elementem układanki, z której należy wycisnąć 100% możliwości, by uzyskiwać dobre wyniki. Mam nadzieję, że wszyscy zdają sobie doskonale sprawę z tego, że w jego przypadku droga na rajdowy szczyt wymaga też pokonania własnych ograniczeń, co czyni zadanie o tyle trudniejszym. Skupmy się jednak na tym, jak ta droga wyglądała u jego obecnych konkurentów.

Sebastien Ogier

Francuza „wyłowiono” w Rallye Jeunes, czyli pucharze młodych prowadzonym przez FFSA (francuski odpowiednik PZM) w roku 2005. Z pomocą federacji wystartował we francuskim pucharze Peugeota 206 w 2007 roku, który wygrał. W ramach nagrody, będąc wciąż wspieranym przez federację, wystartował w pełnym sezonie JWRC w 2008 roku. Francuz zwyciężył w klasyfikacji sezonu wygrywając 3 z 6 rund, w których wystartował. Co interesujące, podczas kończącego sezon Rajdu Francji (wówczas rozgrywanego jeszcze na Korsyce) przegrał z Martinem Prokopem. Oprócz Prokopa i Ogiera, w JWRC w sezonie 2008 brali udział między innymi Michał Kościuszko, Kevin Abbring oraz Patrik Sandell.

Po wygraniu JWRC, Ogierowi udostępniono Citroena C4 WRC na Rajd Wielkiej Brytanii w 2008 roku. Francuz wprawił wszystkich w zdumienie wygrywając pierwszy rozegrany odcinek i utrzymując prowadzenie przez 3 oesy. Potem jednak seria przygód spowodowała, że ukończył ten rajd dopiero na 26 pozycji. Został wysłany jednak poważny sygnał, że mamy do czynienia z zawodnikiem nieprzeciętnym.

Ogier w Rajdzie Wielkiej Brytanii 2008 (fot. mcklein.de)
Sezon 2009 rozpoczął rewelacyjnie od wygrania Rajdu Monte Carlo, który zaliczany był wówczas do nieistniejącego już cyklu Intercontinental Rally Challenge. Później nie było jednak tak świetnie i w rajdowych MŚ ukończył 8 z 12 rajdów, raz meldując się na podium (2 miejsce w Grecji za Hirvonenem). W pozostałych rajdach dojeżdżał na miejscach 5-10.

W drugim pełnym sezonie startów autem WRC Ogier odniósł swoje pierwsze 2 zwycięstwa wygrywając w rajdach Portugalii i Japonii. Do wyniku dołożył jeszcze 4 podia.
Sezon 2011 to kolejny pokaz siły, który doprowadził do odejścia z ekipy Citroena, gdzie rządzić miał tylko Sebastien Loeb. 5 zwycięstw i ignorowanie poleceń zespołu, by przepuścić Loeba dało mu 3 miejsce w klasyfikacji sezonu i kontrakt z ekipą Volkswagena. Ci jednak dopiero rozwijali samochód i sezon 2012 Ogier musiał spędzić testując Polo WRC i jeżdżąc w rajdowych MŚ Skodą Fabią S2000. Nie przeszkodziło mu to w wygraniu jednego odcinka w „generalce” podczas Rajdu Sardynii, jednak z oczywistych przyczyn dobry wynik na koniec sezonu nie był osiągalny. Oprócz zwycięstwa oesowego na Sardynii,  najbardziej charakterystycznym momentem sezonu 2012 dla obecnego mistrza świata było odpadnięcie z Rajdu Monte Carlo:




W sezonie 2013 Ogier doczekał się debiutu nowego samochodu, od razu wygrywając pierwszy odcinek pierwszej rundy. Na zwycięstwo w całym rajdzie ekipa VW musiała czekać niecały miesiąc, bo już w Szwecji, podczas drugiej rundy MŚ, Ogier odniósł swoje pierwsze zwycięstwo za kierownicą Polo WRC i objął prowadzenie w klasyfikacji. Zwycięstw było w roku 2013 łącznie 9, w tym pięciokrotnie wygrana okraszona była 3 dodatkowymi punktami za wygranie Power Stage.
W sezonie 2014 Francuz kontynuuje dominację i jak dotąd tylko raz musiał uznać wyższość innego zawodnika w czystej walce (Latvala, Rajd Argentyny).

Jari-Matti Latvala

Fin od najmłodszych lat miał do czynienia z rajdami za sprawą ojca, który sam był niezłym zawodnikiem (mistrzostwo grupy N w 1994 roku w Finlandii). W dodatku w domu nigdy nie brakowało pieniędzy, więc Latvala zaczął jeździć rajdowym Escortem w wieku 8 lat. W wieku 10 lat ćwiczył już Oplem Asconą na zamarzniętym jeziorze. Co ciekawe, nie wszyscy Finowie zachwalają talent kierowcy VW. Wielu uważa, że dotarł do obecnego poziomu przede wszystkim dzięki pieniądzom ojca. 

W wieku 17 lat rozpoczął starty w regionalnych rajdach w Wielkiej Brytanii, a w wieku 18 lat, w sezonie 2003 zaliczył bardzo intensywny sezon z 21 startami. Warte odnotowania było w zasadzie jedynie zwycięstwo w South of England Tempest Rally, rundzie rajdowych mistrzostw Wielkiej Brytanii. Latvala skończył ten cykl na 4 miejscu. Wyniki w WRC nie były porywające, najlepszym rezultatem było 10 miejsce w Rajdzie Wielkiej Brytanii. Inną sprawą jest, że np. podczas Rajdu Niemiec (gdzie Latvala był 17) startowało ponad 30 załóg w autach WRC...

W sezonie 2004, 19-letni wówczas Fin próbował swoich sił w cyklu Junior WRC, jednak odpadał aż 5-krotnie spośród 7 startów. Latvala startował w tym sezonie również w kilku rundach szutrowych mistrzostw Włoch, jak i w innych rajdach MŚ, gdzie jechał Subaru Imprezą grupy N.
Sezon 2005 to przede wszystkim starty w Production Cup WRC, czyli mistrzostwach świata dla samochodów grupy N. Latvala był dwukrotnie drugi w N-ce, raz wygrał (Rajd Korsyki). Pomiędzy startami w PWRC startował głównie w Finlandii swoją Corollą WRC. Był to jednak kolejny rok bez spektakularnych sukcesów. 

Kontynuacją obranej ścieżki był sezon 2006, gdzie Latvala wciąż uczestniczył w PWRC na zmianę z rajdami w Finlandii. Wygrał 2 rundy mistrzostw swojego kraju, jak i 2 rundy PWRC.
Nad karierą Fina czuwał manager Timo Jouhki (manager Makinena, Kankkunena, Rovanpery, Gardemeistera i Hirvonena) i Fin miał zagwarantowane miejsce w zespole w zespole Stobart VK Ford Rally Team obok Henninga Solberga i Matthew Wilsona. Latvala dobrze wykorzystał swoją szansę i po dwóch odpadnięciach na początku sezonu, regularnie notował finisze w punktowanej wówczas czołowej ósemce. Rajd Argentyny ukończył na 4 miejscu, a w Rajdzie Irlandii zdobył swoje pierwsze podium, kończąc na 3 miejscu.

Fin przekonał do siebie decyzyjne osoby w pierwszym zespole Forda i w 2008 roku był już fabrycznym kierowcą tego producenta. W Rajdzie Szwecji odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w rajdowych MŚ, stając się najmłodszym w historii zwycięzcą rundy WRC. Ponadto 5-krotnie meldował się na podium i sezon zakończył na 4 miejscu. 

Latvala po urwaniu drążka kierowniczego na ostatnim oesie Rajdu Polski 2009
Od tamtego czasu Latvala zwyciężył jeszcze 9-krotnie, 35 razy kończył na podium. W 2010 roku był wicemistrzem świata. Fin zasłużenie uważany jest za jednego z niewielu kierowców, którzy mogą dogonić Ogiera.

Mikko Hirvonen

Kariera Fina rozpoczęła się 15 lat temu, gdzie przez pierwsze 2 sezony jeździł przede wszystkim w rajdach w Finlandii. W swoim trzecim sezonie, w 2002 roku, podobnie jak Latvala, jeździł w rajdach w Finlandii, we Włoszech i w Wielkiej Brytanii. Wtedy, podczas rajdu Finlandii, po raz pierwszy widziałem go w akcji i było wiadomo, że to  nieprzeciętny talent. Fin regularnie wygrywał w swoim Clio S1600 ze znanymi zawodnikami w Lancerach i Subaru.

W roku 2003 pojechał swój pierwszy pełny sezon w MŚ w samochodzie WRC (Ford Focus), jednak jedyne punkty zdobył podczas Rajdu Cypru, który ukończył na 6 miejscu. Sezon 2004 to już posada drugiego kierowcy fabrycznego w zespole Subaru, u boku ówczesnego mistrza świata, Pettera Solberga. Przyzwoite tylko wyniki przez cały rok dały mu 7 miejsce w klasyfikacji, jednak to nie wystarczyło by zapewnić sobie angaż w zespole fabrycznym w roku 2005. Co gorsza, Hirvonen nie miał budżetu na pełny plan startów i w sezonie 2005 wystąpił zaledwie w kilku rajdach WRC, z których 3 nie ukończył. Na Rajd Japonii zaangażowała go Skoda, ale odpadł po wypadku. Swoją wartość udowodnił jednak podczas Rajdu Hiszpanii, gdzie do ostatniego odcinka bił się o podium z Xevi Ponsem i na ostatniej próbie wydarł 3 miejsce Hiszpanowi. Tym występem zapewnił sobie angaż w zespole Forda na kolejny rok.

Hirvonen po odpadnięciu na superoesie Killeri w Finlandii w 2004 (fot. WRC.com)


Sezon 2006 to łącznie 8 podiów, pierwsza wygrana w rajdowych MŚ (Australia) i 3 miejsce w klasyfikacji kierowców. Kolejny tytuł drugiego wicemistrza, 10 podiów i 3 wygrane zdobył rok później, w 2007. W 2008 od początku deptał po piętach Loebowi, wygrywając trzykrotnie i zdobywając tytuł wicemistrzowski.

2009 rok był zdecydowanie szczytem kariery fińskiego zawodnika. Hirvonen jeździł regularnie, odpadł jedynie w Argentynie. We wszystkich pozostałych rajdach kończył na podium (5 razy drugi, 2 razy 3), wygrywając czterokrotnie. Tytuł przegrał podczas ostatniej rundy w Wielkiej Brytanii, gdzie po skoku otworzyła się maska i musiał się zatrzymać, by ją zdjąć, a następnie wyrzucić. Bezbłędnie jadący Sebastien Loeb wygrał ten rajd i mistrzostwa o zaledwie jeden punkt. Film z tego zdarzenia możecie zobaczyć poniżej:


Choć w sezonach 2010-2013 wygrał jeszcze 4 rundy WRC i był dwukrotnie wicemistrzem świata, to już nie był w stanie zagrozić dominacji Sebastiena Loeba, a później Ogiera w sezonie 2013. 

Thierry Neuville

Belg z niemieckojęzycznego Eupen zaczął od startów w lokalnych rajdach w 2008 roku za kierownicą Forda Fiesty ST klasy N3. Drugi sezon to nauka w rajdach we Francji i Belgii za kierownicą Citroena C2 R2. Ponadto wystartował tez w belgijskiej rundzie IRC za kierownicą Peugeota 207 S2000. Po 4 oesie był 4 w generalce, ale na piątej próbie wypadł z drogi i uderzył prawą stroną w drzewo i jego rajd się zakończył.

Thierry Neuville w Rajdzie Ypres 2009 (fot. EWRC.cz)

Rok 2010 to walka w JWRC (1 zwycięstwo), IRC (1 podium) i kolejne doświadczenia zdobywane w Belgii i Francji. W 2011 roku Belg skupił się już przede wszystkim na cyklu IRC, gdzie był piąty, wygrywając 2 rundy i stając dwukrotnie na podium. Tymi występami zaskarbił sobie przychylność ekipy Citroena i w sezonie 2012 miał jeździć w juniorskim zespole francuskiego producenta w pełnym sezonie rajdowych MŚ.

Belg nieźle wykorzystał swoją szansę w Citroenie i uzyskał szereg solidnych wyników w DS3 WRC. 6-krotnie kończył w punktowanej dziesiątce i wygrał 11 oesów. Szef zespołu Citroena, Yves Matton, był przekonany o talencie Belga i chciał go zatrzymać u siebie w zespole, jednak Neuville rozstał się z Citroenem i przeszedł w 2013 roku do drugiego zespołu Forda. Sytuacja była zatem zbliżona do tej, w jakiej obecnie znajduje się Robert Kubica.

Jak się potem okazało, Neuville był rewelacją sezonu 2013 i zdobył tytuł wicemistrzowski. Wprawdzie nie wygrał żadnego rajdu, ale był bardzo bliski zwycięstwa w Rajdzie Niemiec (walka do końca z Sordo i bardzo szczęśliwy powrót na drogę po wycieczce do lasu). Łącznie 7-krotnie był na podium, wygrał 22 oesy. Akcję z Niemiec zobaczycie na filmie poniżej:


W obecnym sezonie dał Hyundaiowi pierwsze podium w historii ich startów w WRC.

Rozwój Roberta Kubicy

Jak widać, nawet najlepsi i najbardziej utalentowani kierowcy świata (oczywiście podałem tylko kilka przykładów) potrzebują sporo czasu, by móc walczyć o podia w rajdowych mistrzostwach świata. Cytując Roberta, „w przeciwnym wypadku coś by było nie tak z systemem”. System jednak ma się dobrze i przed Robertem jeszcze spora ilość nauki. Jeśli jednak porównamy tempo rozwoju wspomnianych wcześniej kierowców, to Polak mimo swoich ograniczeń w sprawności w żadnym wypadku nie ustępuje im w swoim progresie. A w wielu aspektach, w tym szybkością na asfaltach, zdecydowanie ich przewyższa. Należy zatem z niecierpliwością oczekiwać drugiej części sezonu i rajdów asfaltowych, w których RK już startował. Jeżeli Polaka ominie pech, to być może będziemy mogli obserwować walkę o podium. Tego nam i przede wszystkim Robertowi należy życzyć.

Strona powrotroberta.blogspot.com jest na facebooku oraz Twitterze! Dołącz do osób go lubiących i bądź na bieżąco! 
 

Więcej o całej F1 na OneStopStrategy

12 komentarzy:

Jaro75 pisze...

I można jeszcze dodać że Oni nie mają (nie mieli) we krwi 20 lat na torach które jak sam Robert wiele razy powtarza są kolejną przeszkodą z którą musi walczyć.Nam się może to wydaje dziwne ale nie mamy głowy Roberta i nie wiemy jak Jego komputer funkcjonuje w czasie jazdy.Możemy się tylko domyślać.
Robert swoje osiągnie co do tego nie ma wątpliwości najmniejszych a co do rajdów na asfalcie już teraz mogą pampersy kupować koledzy:) hihi
Będzie piekło,będzie piekło... :))

Anonimowy pisze...

Robert zje czołówkę na asfalcie i to już na dwóch pierwszych odcinkach oni pewnie o tym już wiedzą :)

TJ pisze...

Karolu - SZACUN za posta. Taka soczysta dawka treści, że wystarczyłoby na nawet dwa wpisy. Przygotowanie musiało zająć naprawdę sporo czasu.

Anonimowy pisze...

Z oceną Hirvonena troszkę przesadziłeś ;)
"Niezłe wyniki" w 2004 tzn. 7 miejsce, ale to było ostatnie miejsce spośród kierowców WRC, którzy jechali wszystkie rundy.
W Fordzie wcześniej nie było lepiej. Początki w WRC Mikko miał fatalne, a po odejściu Gronholma w WRC nie było innych szybkich kierowców poza Loebem, więc wyniki jakieś siłą rzeczy przyszły.

Karol Moździerz pisze...

Złe wyniki to dostawanie od N-ek albo brak punktów po całym sezonie ;) Ogólnie widać, że nikt w debiutanckim sezonie nie jest w stanie z marszu bić się o czołowe miejsca. Jedynie Loeb na rajdach asfaltowych w 2002 roku był w stanie to robić, ale wiemy, że na asfalcie chłop jest w innej lidze niż reszta.

karluum pisze...

@Karol Moździerz: heh, pamiętam doskonale sezon 2004 w Subaru i Hirvonen był krytycznie oceniany za swoje występy :) Przez co stracił swoją posadę w zespole fabrycznym. Szczytem było rozbicie się podczasu rajdu Finalndii na Killeri ;)Miał natomiast to szczęście, że były pieniądze na kontynuowanie kariery bo nie wiadomo jakby się to skończyło. U niego przełom nastąpił w Katalonii 2005, gdzie prywatnym samochodem z 2003 roku wywalczył podium i kręcił wiele dobrych czasów.
Przeglądałem sobie dziś rano stare egzemplarze polskiego Autosportu i WRC. Opisywano w nich starty Mikki Hakkinena w Arctic Rally fabrycznym Lancerem WRC i Valentino Rossiego w rajdzie Nowej Zelandii 2006 roku. Hakkinen skończył zawody na 30 miejscu, a Rossi na 11 tracąc około 20 minut do zwycięscy.
To pokazuje jak znakomitym kierowcą jest Robert, jeżeli w swoich debiutach jest w stanie osiągać takie czasy. Nawet jeżeli przydarzają się wypadki...

Anonimowy pisze...

Artykuł bardzo fajny, ale zdecydowanie za krótki, dający jedynie posmak emocji serwowanych przez WRC.

Może warto byłoby przypomniec kariery ś.p. Colina, który albo dojeżdzał w czołówce (efektownie) albo rozbijał się lub wycofywał - a i tak wszyscy go kochali za to co robił? A reszta ekipy z lat 90-00, Sainz, Makinen, ś.p. Burns, Gronholm, Rovanpera, Auriol czy Kankunen, i jeszcze wielu innych utalentowanych kierowców? Czy też nigdy nie rozbili auta? A nawet dwa czy trzy razy. I to pod rząd...? Myślę że gdyby RK od mlodych lat, jeździł w rajdach, obecnie wygrywałby tytuły rok po roku w WRC, jak Loeb i wcześniej wspomiani, a Ogier,Latvala czy Hirvonen, choć bardzo ich lubię - łykali by kurz za nim. Wszystko przed Robertem, ale lat nauki nie da się nadrobić w 2-3miesiące. A niepełnosprawność ręki w tym mu nie pomaga.

Może by tak tym, którzy obecnie krytykują Roberta posadzić w siedzeniu pilota, żeby poczuli co to znaczy predkosc gdy drzewa, skały i kibice ocierają się prawie o karoserię przy predkosci 120km/h?, gdy 200m przed maską widać jedynie przepaść a kierowca łapie za dzwignię ręcznego... ? Bo w większości to pewnie fani jednego sezonu - którzy zachwycali się RK gdy jezdził w F1 i dojeżdzał w czołówce, a krytykujących gdy nie zadowala ich własnych marzeń.

Forza Roberto ! Rób to, co potrafisz i lubisz najbardziej! A na asfalcie pokażesz niedowiarkom!

Anonimowy pisze...

Dobre. Takie krótkie kompendium wiedzy. Do opublikowania szerzej.

Karol Moździerz pisze...

Chciałem początkowo napisać jeszcze o paru zawodnikach, ale rozrosłoby się to do ogromnych rozmiarów. Przez rajdy przewinęło się bardzo wielu ciekawych zawodników i z pewnością Robert ze swoją biografią to jeszcze bardziej ubarwia.

Kiedyś jeszcze napiszę jakieś teksty o legendach typu McRae, Burns, Makinen, Auriol, Sainz... Nazwiska można by mnożyć ;)

Anonimowy pisze...

Zbliża się GP Monaco i warto dodać coś o czym powiedział mi jeden człowiek z Automobilklubu Krakowskiego. Robert z Edytą sprzedali apartament w Monte Carlo i cały czas mieszkają we Włoszech. Robert nie jest już rezydentem Monaco, bo to mu się nie opłaca - zarabia już b. mało w porównaniu z czasami w BMW i Renault, a opłaty i życie w Księstwie są bardzo drogie. Niby nijak to ma się do rajdów czy F1, ale to kolejna podpowiedź, że w najbliższych latach Robert w ogóle nie przymierza się do żadnej próby powrotu do F1 (mieszkając w Monaco oszczędza się wielkie pieniądze oczywiście jeśli równocześnie ma się dobry kontrakt i stać delikwenta na bieżące wydatki).

Anonimowy pisze...

Przed GP Monaco w 2011, w 2012 i w 2013 wieeeele osób oczekiwało, że Robert pojawi się w "okolicach" wyścigu. W tym roku już nikt na to nie oczekuje.

Anonimowy pisze...

Myślisz że RK nie podejmie próby powrotu do F1 bo nie mieszka w Monako ?? Hahaha weź się koleś nie ośmieszaj !