Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

wtorek, 15 kwietnia 2014

Plan 3-letni [Aktualizacja piątek - więcej aut w Argentynie, pytania od kibiców]

fot. Citroen Racing
Wiele ostatnio mówi się na temat tego, co Robert Kubica powinien zrobić. Nietrudno było przewidzieć, że niepowodzenia w tegorocznych startach sprowadzą na niego falę krytyki. Często pojawia się temat oczekiwań, w tym oczekiwań samego Roberta. Pomijana jest natomiast istotna wypowiedź polskiego kierowcy, że dla niego „zabawa” w rajdowe Mistrzostwa Świata to przedsięwzięcie co najmniej 3-letnie. Postaram się wyjaśnić, dlaczego warto zwrócić uwagę na te słowa.

Czas ewaluacji

Dlaczego mowa akurat o 3 pełnych sezonach? Bo to najkrótszy, realny czas, który niezbędny jest do porządnej oceny możliwości Kubicy w rajdowych MŚ. Nie chodzi wcale o to, żeby w trzecim sezonie walczyć o tytuł. Dopiero po trzech pełnych sezonach i po przejechaniu planowo ponad 10 000 km odcinków specjalnych, będziemy w stanie kompetentnie wypowiedzieć się na temat pozycji Roberta w stawce WRC. Mówiąc „będziemy”, mam na myśli nie tylko osoby postronne (w tym przede wszystkim szefów zespołów i osoby zaangażowane w starty zawodników), ale też i samego Roberta. Bo choć liczba jego rajdowych startów systematycznie rośnie, to wciąż jest zbyt niewielka, by móc porównywać się z najlepszymi zawodnikami na świecie. A tylko takie porównania interesują nas i samego zawodnika. 

W rajdach, podobnie jak w każdej innej dziedzinie sportu, względnie łatwo jest dojść do przyzwoitego poziomu. Wystarczy trochę talentu i sensowne źródło finansowania startów, a wyniki prędzej czy później zaczną się pojawiać. Dopiero dopracowywanie szczegółów, które decydują o tym, kto wygra, a kto będzie 6 albo 8, stanowią poważne wyzwanie. To wtedy należy wykonać żmudną pracę, która da niewidoczne dla gołego oka efekty. Jest wielu zawodników, u których ten proces trwa od wielu lat, i choć mają po 50 lub więcej startów w WRC na wszystkich nawierzchniach, wciąż testują i poprawiają się jeżdżąc. Od Roberta z kolei oczekuje się, że przejście z poziomu świetnego do poziomu najlepszej piątki lub trójki na świecie, będzie trwało tyle, ile trwało dojście z poziomu nowicjusza do miejsca, gdzie jesteśmy teraz. Każdy kolejny krok na tym etapie jest jak zbliżanie się do asymptoty, której poziom wyznacza w tym momencie Sebastien Ogier w Polo WRC. Nie da się zastosować dotychczasowego tempa rozwoju do tego, co stoi w tym momencie przed polskim zawodnikiem. Niewykluczone, że na każdy kolejny krok przyjdzie nam czekać długie tygodnie. Z kolei nasza bezgraniczna wiara w umiejętności Kubicy wcale nie daje gwarancji, że owe postępy w ogóle nastąpią.

Robert Kubica jest realistą

Nasza rozmowa z Maćkiem Szczepaniakiem, po raz kolejny utwierdziła mnie w przekonaniu, że Robert Kubica jest człowiekiem twardo stąpającym po ziemi. Mam tu na myśli przede wszystkim aspekty sportowe jego fachu. Wypadek z lutego 2011 roku przeszkodził Kubicy w realizacji jego planów dotyczących F1, jednak z jego wcześniejszych startów można było wnioskować, że Robert chce się maksymalnie dobrze przygotować do przejścia do rajdów. Już wtedy zdawał sobie sprawę, że jeżeli chce rajdy traktować jako poważne przedsięwzięcie sportowe, musi zdobywać doświadczenie startując pomiędzy wyścigami Formuły 1. Te włoskie, francuskie i szwajcarskie rajdy były świadomym krokiem przed rzuceniem się na głęboką wodę w postaci rajdów WRC. I choć sam zawodnik z pewnością wie, ile jest warty jego talent i jak szybko może osiągać dobre wyniki, to spytany o to, czy może od razu walczyć o zwycięstwa w pierwszym sezonie - zaprzeczył, mówiąc, że oznaczałoby to, że coś jest nie tak z „systemem”. I system, jak się okazuje, działa sprawnie. Robert nie jest w stanie wygrywać z Ogierem, Latvalą, Ostbergiem, czy Hirvonenem. Nie ma możliwości, żeby obecny etap przeskoczyć, nawet kładąc na stole talent wielkości Ogiera czy Loeba. Robert, mówiąc o okresie 3 lat, prawdopodobnie uwzględnił też w nim okres taki, z jakim boryka się teraz. Oczywiste jest, że do kamer powie, że jest mu przykro i że musi się zresetować, jednak zwróćcie uwagę, że wcale nie był załamany po tych wszystkich niepowodzeniach. Kubica zdaje sobie sprawę z tego, że ma świetne warunki do rozwijania się w obecnym sezonie i chce to wykorzystać. Wbrew obawom wielu komentujących, Lotosowi raczej na pewno nie braknie pieniędzy ani chęci na sponsorowanie kolejnych startów Polaka. Umowy pisze się na cały sezon i Robert podkreślał po zakończeniu poprzedniego sezonu, że nowy kontrakt podpisze tylko w przypadku pełnego programu z testami. Aspekt finansowy nie powoduje zatem żadnego stresu. Dodatkowo, nie ciąży na nim presja związana z odpowiedzialnością za punkty w klasyfikacji konstruktorów. Dla wielu rozczarowaniem było to, że RK trafił do „jedynie” klienckiego zespołu M-Sportu. Być może niektórzy kibice (lub ludzie komentujący...) przeceniali wartość zdobytego tytułu WRC2 i oczekiwali zbyt wiele. Jednak dla zawodnika, który dopiero wchodzi do mistrzostw, by ugruntować swoją pozycję, takie rozwiązanie jest idealne. Świadczyć może o tym choćby fakt, że to w juniorskim zespole Citroena jeździł w 2009 roku Ogier, a obecnie w VW Motorsport II jeździ Mikkelsen, w którym Volkswagen widzi jednego ze swoich liderów w przyszłości. Również Sebastien Loeb w sezonie 2002 nie miał na sobie presji punktów dla konstruktora (Citroen w 2002 jeszcze nie walczył o tytuł). Przykładem zmarnowanej szansy w zbliżonych okolicznościach z kolei może być sezon 2012 w wykonaniu Otta Tanaka. Jeżeli zatem Robert zrobi z tych warunków odpowiedni użytek, ma szansę, jako pierwszy Polak, osiągnąć najwyższy światowy poziom w rajdach. Tyle, że jak wszyscy doskonale wiedzą, należy to zrobić dojeżdżając do mety rajdów.

Jeśli 3 lata w rajdach, to co z F1?

Temat powrotu do Formuły 1 dzieli polskich kibiców.  Jedni chcą tam Kubicę, drudzy uważają rajdy za bardziej „prawdziwy” sport od najwyższej klasy wyścigów single seaterów. Bez względu na to, jakie są preferencje ludzi, temat okresu 3 lat w rajdach, również dotyczy powrotu Formuły 1. Bez oficjalnych informacji na temat dokładnych procesów, które zachodzą w organizmie Roberta, trudno się autorytatywnie na ten temat wypowiadać, ale uważam, że wspomniane już wielokrotnie co najmniej 3 lata są okresem, jaki Robert chce dać swojemu organizmowi na poprawę. W przypadku uszkodzeń neurologicznych i ortopedycznych, procesy gojenia nie kończą się wraz z odzyskaniem sprawności narządu. W pełni już sprawna noga, potrzebuje po złamaniu niekiedy jeszcze kilkunastu miesięcy, by odbudować w całości wszystkie tkanki. Nie zapominajmy, że prawe przedramię Roberta ucierpiało też poważnie w wypadku w 2003 roku, kiedy niewiele brakowało do jego amputacji (kość zrastała się uszkadzając nerw i niezbędna była kolejna operacja). Każda kolejna interwencja chirurgiczna jest zatem o tyle bardziej skomplikowana. Jestem pewny, że jeżeli pojawi się możliwość, żeby poprawić stan zdrowia prawej ręki, Robert ją wykorzysta. Sam z pewnością wie o stanie swojego zdrowia dużo więcej niż internetowi komentatorzy, więc jeśli wciąż nie wyklucza powrotu do F1, to znaczy to ni mniej, ni więcej, że ów powrót nie jest całkowicie wykluczony. W tej materii się nic nie zmienia i nie zostaje nam nic innego, niż czekanie na kolejne informacje na temat planów RK.

Aktualizacja czwartek

Na stronie wrc.com pojawiła się możliwość wypowiedzenia się co do przyszłości Rajdowych Mistrzostw Świata. Większość pytań dotyczy raczej naszych preferencji, ale możemy się np. wypowiedzieć, czy chętnie oglądalibyśmy relacje live z OS-ów. Warto poświęcić trochę minut i wypełnić ankietę, w końcu liczy się nasz głos. Ankietę otworzycie TUTAJ.

Aktualizacja godz. 17:35

Nie 29, a 40 aut stanie na starcie Rajdu Argentyny - najbliższej eliminacji Rajdowych Mistrzostw Świata. Nie zmieniła się natomiast liczba aut WRC - będzie ich 11, oczywiście włącznie z Robertem Kubicą i Maciejem Szczepaniakiem. W ostatnich dniach do rywalizacji zgłosiło się wielu lokalnych kierowców.
Pełną listę zgłoszeń zobaczycie TUTAJ.

Aktualizacja piątek

Tak wygląda okładka Brytyjskiego wydania F1 Racing - Robert Kubica odpowiada w nim na pytania kibiców. Miesięcznik będzie dostępny w Polsce za tydzień.

Strona powrotroberta.blogspot.com jest na facebooku oraz Twitterze! Dołącz do osób go lubiących i bądź na bieżąco! 
 

Więcej o całej F1 na MC Formula i OneStopStrategy

40 komentarzy:

Anonimowy pisze...

BARDZO CIEKAWY I RZECZOWY ARTYKUŁ PANIE KAROLU

Michał Rogowski pisze...

Świetny artykuł. Też jestem tego zdania, że musimy po prostu czekać.
KEEP CALM AND SUPPORT KUBICA

Jaro75 pisze...

Nic dodać,nic ująć :)
Normalnie myślący ludzie rozumieją tą sytuację.
Za Robertem murem :)) cały czas (-_-)

Anonimowy pisze...

Bardzo fajnie napisane....WRC jako najlepsza rehabilitacja....F1 jest realana i bedzie dopoki RK wierzy i zrobi wszystko aby wrócić :)

LukazsPL pisze...

Mądrze pisze ,,wódki mu dac,, po raz kolejny dzięki za tego bloga, dzięki Mateusz i dzięki Karol,,, eh jak bardzo bym chciał żeby Robert i Maciek wygrali chociaż jeden rajd, jeden jedyny a później niech beda nawet ogony, ja wierze i wiem że stać ich na to i prędzej czy później to się stanie, Ale takie zwycięstwo uciszyloby tych wszystkich,, ujadaczy,,

patryktos pisze...

Fajny tekścik:-) Także trzymam kciuki za Roberta, choć czasami bolą, ale w takim momencie przypominam sobie ile ten człowiek cierpi na co dzień, nie tylko z powodu swoich ograniczeń, ale również przez ludzi którzy nie pomagają mu do powrotu tam gdzie tak naprawdę jest jego miejsce. Forza Kubica!!!!

Anonimowy pisze...

Tern rok i może kolejny to sprawdzanie czy są szanse na duże wyniki w przyszłości i ustabilizowanie formy na bardzo wysokim poziomie bez popełniania dużych błędów (dziś RK jeszcze nie ustabilizował formy na poziomie przyzwoitym). Póki co trzeba porządnie przejechać nie rajd, a jedną pętlę - potem jeden dzień, potem cały rajd.
Będzie ogromny kontrast między rajdami Niemiec i Francji, a pozostałymi w 2014. Powiem więcej - brak podium w tych rajdach byłby bardzo niemiłą nie niespodzianką, a sensacją. Natomiast brak chociaż jednej wygranej w GER lub FRA byłby dużą niemiłą niespodzianką. Robert jest jednym z najlepszych rajdowców asfaltowych (m.in. przez to że Skandynawowie widząc, że afakty są marginalne dla znaczenia mistrzosrtw siedzą non stop na szutrach), natomiast jeśli chodzi o szutry na razie nie jest kandydatem do pierwszej dziesiątki - całe szczęście, że tak wielu kierowców nie ma budżetów przez co stawka WRC jest mniej licznie obsadzona.

Anonimowy pisze...

afakty - jak mi to mogło wyjść tak zamiast asfalty, nie wiem

Marek Wójcik pisze...

Mądre, wyważone słowa. Robert Kubica to twardy Zawodnik. Wie co to presja i jak sobie z nią radzić.
Mnie jednak martwi ten ciągły, nieustający hejt. Jeszcze kilka miesięcy temu Robert chętnie udzielał wywiadów, był otwarty na media. Dziś z każdej informacji o Robercie cieszymy się jak dzieci z wymarzonej zabawki No, może i nie jest to najlepsze porównanie ale wiecie o co chodzi. Robert nie udziela wywiadów i wygląda na mocno przybitego rajdowymi "przygodami".
Może i psychikę ma silną, ale kropla drąży skałę...

Anonimowy pisze...

Dobrze i składnie napisane.Być może naświetli to kilku "komentatorom" złożoność procesów wygrywania rajdów przy jednoczesnym dochodzeniu do "pełnej" sprawności fizycznej.Nie zapominajmy o sprawie podstawowej- cały czas mamy do czynienia z INWALIDĄ. Zapewne każdy lekarz orzecznik ZUS dałyby Kubicy rentę, a pół Polski wymaga natychmiastowych wygranych, a druga połowa myśli, że jeśli był w F1 to i w rajdach ma być w szpicy. Inaczej opluć , zmieszać z błotem,zabrać prawo jazdy. Różnica między F1 a rajdami jak zapewne niewielu wie jest podobna do różnicy między tenisem ziemnym , a stołowym. W obu przypadkach mamy do czynienia z rakietami, siatką i piłeczką, a jakoś dziwnie nie słyszałem o mistrzu w obu tych dyscyplinach.Tak więc, żeby nie zanudzać Alleluja i do przodu , cytując klasyka rzecz jasna. A tak nawiasem musiałem sobie sprawdzić tę asymptotę. "Trudne słowo"

karluum pisze...

Patrząc na wywiady z RK po wypadku na Kanarach czy Du Var to był znacznie bardziej zdołowany niż teraz. Czytając wczoraj jeden z archiwalnych numerów WRC przyszła mi do głowy taka jedna refleksja: my szukamy problemu w Robercie a być może problem jest z samochodem? Leszek Kuzaj w 2003 roku miał serię dzwonów swoim Subaru (wszyscy mówili, że za szybko, że Kuzaj nie daje rady psychicznie) a przyczyną okazał się czujnik rozłączający dyfry w momencie ciągnięcia ręcznego, który włączał się tak jak mu się chciało.
Być może należy zmienić egzemplarz a wyniki wrócą - w sumie to najszybsze do zrobienia ;)


Karol Moździerz pisze...

Karluum - Robert przerobił już kilka egzemplarzy samochodów. Prześledź jego starty na ewrc-results.com.

Anonimowy pisze...

nie ma co rozpaczać i rozdzierać szat tylko trzeba spokojnie i cierpliwie poczekać. Szukanie przyczyn słabego początku sezonu RK jest z pewnością złożonym procesem i może być wynikiem zarówno jakiegoś drobnego elementu czy usterki auta, jak np. to co przytacza karluum albo szeregu złożonych czynników, które pojedynczo wydaje się nic nie znaczą, a w całej serii potrafią zepsuć cały układ "kierowca, pilot, auto i droga".
Cierpliwości wszystkim życzę :)

Anonimowy pisze...

Trzeba ze spokojem podchodzie do wszystkiego....my kibice chcemy aby Robert wygrywal wszystko co sie do ale nie oszukujmy sie juz na starcie ma pod gorke mowie to o samochodzie ktory wyraznie odstaje od czolowki...brak wsparcia fabryki jest wyraznie widoczny....a Robert napewno wiec co ma zrobic wiec zachowajmy spokoj i nie szukajmy podtekstow....

Anonimowy pisze...

Może i plan trzyletni, ale:
Meksyk - drugi dzwon, uszkodzona klatka, adios po w sumie niewielu oesach
Mają być testy z Kubicą - testów nie ma.
Portugalia - raz, dwa, trzy i po zabawie.
Mijają 2 tygodnie, zero info o testach czy jakimkolwiek rajdzie przed Argentyną. W DWA MIESIĄCE Robert prawie rajdówki nie dotknie to gdzie ma być ten rozwój?
Wniosek? Lotos i M Sport wcale jakoś w niego niesamowicie nie inwestują. Oczywiście zaraz pewnie ktoś napisze, że o wszystkim nie wiemy i zapewne było dużo testów incognito...

karluum pisze...

@Karol Moździerz: startował dwoma, na 5 startów, 4 jechał Fiestą PX61, MC jechał innym egzemplarzem.

Więc zmieniłbym te auto - lubi pobocza ;)

Karol Moździerz pisze...

Anonimie z 11:36 - choć Robert jest niewątpliwie utalentowanym zawodnikiem, rajdowy świat nie rzuci się ze wszystkimi swoimi zasobami, by mu pomagać. Nie zapominajmy, że liczba dni testowych też jest regulaminowo ograniczona, a każdy pokonany autem WRC kilometr to kilkaset Euro. Jak wyglądał nieodpowiedni program, mieliśmy okazję zobaczyć w zeszłym roku na przykładzie Michała Kościuszko. Sytuacja Kubicy jest więc naprawdę komfortowa i nikt o jego aktualnej pozycji nie miał w historii zapewnionych lepszych warunków. Sam fakt, że ktoś w Polsce zza klawiatury domaga się kolejnych testów nie spowoduje u sponsorów w zespołach wydawania kasy na nie.

Anonimowy pisze...

jak ujrzalem 10000km to przestalem czytac dalej! RK odpada regularnie pierwszego dnia wiec max przejezdza 30% wiec z 10000km zrobi sie jakies 3k troche malo co? Taki widze research jest robiony na temat co sie z Kubica stanie! Ktos by mogl doktorat napisac, w Matlabie jakies wykresy porobic bo powoli tak to zaczyna wygladac! Za duzo chcemy!

Karol Moździerz pisze...

Robert Kubica może testować przez 10 dni w ciągu roku w jednym z tych krajów: Finlandii, Francji, Niemczech, Włoszech, Polsce, Portugalii, Hiszpanii, Szwecji i Wielkiej Brytanii. Ponadto może do woli testować w stałym miejscu testowym w kraju, skąd pochodzi zespół, czyli w Wielkiej Brytanii. To miejsce musi zostać podane przed startem sezonu. Tyle w temacie testów.

@Anonim z 12:02 - w zeszłym roku począwszy od Akropolu, do Hiszpanii, bez Rally 2 KUB przejechał 2000 km oesowych. Z kolei na samym Monte przejechał ponad 200 km, co jest dystansem prawie całej rundy ME. Cóż, niektórzy zawsze będą widzieć szklankę w połowie pustą...

Anonimowy pisze...

Na oficjalnej stronie WRC jest ankieta dotycząca głownie przyszłości tego sportu. Ankieta jest w 3 językach, a jej wypełnienie zajmuje 10-15 minut. Są też nagrody dla chętnych. Myślę, że warto wypełnić, bo fani rzadko pytani są o zdanie, a może ta ankieta coś zmieni w tym sporcie na lepsze.
http://www.wrc.com/en/wrc/news/april/wrc-fan-survey/page/1245--12-12-.html

TJ pisze...

Anonimowy 9:56
"asymptota"


Tak, widać, że to Karol pisał. :)


Karol w treści wpisu
"Być może niektórzy kibice (lub ludzie komentujący...) przeceniali wartość zdobytego tytułu WRC2 i oczekiwali zbyt wiele."


Choć sam nie mam pod tym kątem oczekiwań, obiektywnie trzeba przyznać, że zawodnicy WRC2 często wjeżdżają nawet do TOP10 i zbierają punkty w klasyfikacji WRC. Robert w zeszłym sezonie zebrał przecież w ten sposób 18 punktów.



Anonimowy 16 10:39
"mowie to o samochodzie ktory wyraznie odstaje od czolowki"


Tak głosi obiegowa opinia, ale spójrzmy na wyniki i liczby:

Ford Fiesta RS WRC w pierwszych 4 rajdach WRC:
Monte Carlo - Bouffier - 2. miejsce
Szwecja - Hirvonen - 4. miejsce
Meksyk - Evans - 4. miejsce
Portugalia - Hirvonen - 2. miejsce

Fiesta, Polo, i20 i DS3 mają identyczne wymiary, masa, hamulce itp.
Fiesta nie odstaje awaryjnością. Ma za to najbardziej elastyczny silnik:

Polo: 315 KM / 6200 obr./min. 425 Nm / 5000 obr./min.
DS3: 300 KM / 6000 obr./min. 350 Nm / 3250 obr./min.
i20: 300 KM / 6000 obr./min. 400 Nm / 5000 obr./min.
Fiesta: 300 KM / 6000 obr./min. 450 Nm / 4000 obr./min.


karluum 11:40
"4 jechał Fiestą PX61"


3 a nie 4 (bo Janner jechał "PX61 AYL" a nie "PX61 AWU")
Ostberg w zeszłym sezonie dojeżdżał tym autem bez przeszkód (nawet na podium).
Poza tym wydaje mi się, że Robert, ze swoim zmysłem do setupu na pewno wyczułby, że coś jest nie tak.


Anonimowy 12:02
"odpada regularnie pierwszego dnia wiec max przejezdza 30%"


Jeżeli przemnożysz te procenty x2 to będziesz zdecydowanie bliżej prawdy.

P.S.
Karol, gdzie można odebrać tamto piwo ? ;)

Anonimowy pisze...

8 marca - 9 maja, w tym czasie Robert robi jeden krótki oes asfaltowy po Lizbonie, potem dwa i pół odcinka w piątek i półtora w sobotę - tyle rajdowej jazdy w dwa miesiące. Argument kogoś powyżej moim zdaniem jest celny i słuszny. Tak się sprawy mają - 40 minut rajdowej jazdy w dwa miesiące...
Wracając z Argentyny może zatrzymać się w 2/3 drogi i "zaparkować" na Azorach? Przydałoby się, nie wiem tylko czy lista zgłoszeń nie jest już zamknięta.

Karol Moździerz pisze...

TJ - W Krakowie w zasadzie codziennie ;)

Anonimowy pisze...

Czy Robert wytrzyma w latach 2011 - 2015/2016 bez porządnego światowego wyniku w motorsporcie w swoim CV? Wytrzyma 5 albo 6 lat w sumie? Co do WRC2 to sam z przymrużeniem oka o tym mówił w październiku 2013.
Robert ma bardzo dobry samochód, bardzo mało (lub prawie nic) testów i bardzo mało terenu na poprawianie umiejętności. Jeszcze kilka lat temu w wRC było 16 rajdów, od kilku lat jest 13, a jeśli tak szybko się wypada z imprez to czas nauki przedłuży się.
PS. Robert jest absolutnym urodzonym pechowcem i nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Nie tylko BMW załatwiło ich po 8 czerwca 2008 (przy okazji marnując cały 2009), nie tylko spotkał barierkę, która z 14 - 16 lat kariery w F1 zostawiła mu jedynie 4 lata, ale nawet teraz gdy mógł być Citroen WRC pluc kilka wyścigów WTCC (zamiast zaangażowanego Argentyńczyka Lopeza zapewne) to RK jest w M Sport. Kilka gościnnych wyścigów w WTCC to kilka zwycięstw, które w tym roku oglądalibyśmy w Eurosporcie. Robert potestował cytrynę, poustawiał, ale nawet odrobinę tego nie skonsumuje. Za to kolejne trofea weźmie Loeb lub Muller, którzy mają masę sukcesów - czyli odwrotnie od Roberta. Myślę, że Rob ma serdecznie dość tych "moralnych zwycięstw".

Anonimowy pisze...

Anonimowy 20;04 nic dodac nic ujac,masz racje dla mnie to parodia, godzinka jazdy co 60 dni Robercie k wracaj na tor zycia nie starczy ,zeby te rajdy ogarnac.osobiscie chcial bym zobaczyc Roba ,w F1 jeszcze raz{moze jakis zabieg by sie przydal}pozdrawiam

TJ pisze...

Proszę Państwa, w dzisiejszej kumulacji właśnie padło 20 milionów wyświetleń :D
G R A T U L A C J E !
"and keep up the good work" :)

Anonimowy pisze...

Przyczyn tegorocznych porażek jest kilka. Zastanawiam się, ile kilometrów do przejechania na najtrudniejszych trasach rajdowych mu brakuje, by prawdopodobieństwo ukończenia rajdu w planowanym czasie i na dobrej pozycji było było powyżej 50 procent. Popieram Roberta z całego serca, cokolwiek nie zrobi. Oby tylko zdrowiał i był w jednym kawałku po każdym rajdzie. Moje oczekiwania względem niego przycupnęły w kąciku.

Michał Tukaj pisze...

News dot. ankiety jest też po polsku, ale sama ankieta już nie.

http://www.wrc.com/po/wrc/news/april/wrc-fan-survey/page/1245--12-12-.html

Anonimowy pisze...

Jeśli tak jak pisze Karol Moździerz, Robert ma tak mikroskopijne możliwości trenowania rocznie to mi szczęka opadła. W takim razie skala trudności dla Roberta jest jeszcze większa. Dodatkowo oznacza to, że głosy nawoływujące Roberta, aby pierwszą pętlę przede wszystkim przejeżdżał, a w drugiej ewentualnie przyspieszał są jak najbardziej logiczne.
Robert nie dość, że ma zgodnie z regulaminem b. mało możliwości testów to w ostatnich 5 rajdach startując samochodem WRC (od Walii począwszy) nie przejechał ponad 50 proc. tras.
Oczywiście w innej sytuacji są nowe modele rajdówek - w tym roku VW zaplanował 42 dni testowe nowego Polo WRC (zastąpi obecną brykę Ogiera, Latvali i Mikkelsena).

Anonimowy pisze...

Jestem na tydzien w Londynie dostalem z wypozyczalni Fieste 2014 juz po lifcie :)

Anonimowy pisze...

"To co innym zajmuje dłuższy czas, ja potrafię opanować to w godzinę" - niestety to zdanie byłoby aktualne w każdej serii na torze. W rajdach nie będzie mieć żadnego zastosowania, a podejrzewam, że Robert troszeczkę przecenił swoje mozliwości szybkiego uczenia się.

Anonimowy pisze...

Ankieta:
Czy jesteś za tym aby RK był w rajdach?
tak
Czyli chcesz, abyś go nadal nie widział w tv lecz tylko czytał o wynikach?
no tak, tak to wychodzi
Czy interesuje cię, ze RK chce powrotu do F1?
nie, mam nadzieję, że mu się nie uda przez co zostanie w rajdach czyli ja będę zadowolony, a moje zadowolenie stawiam przed preferencjami i celami Roberta

Co do ankiety na stronie WRC. Pisałem, że nie będzie transmisji z WRC i zrobiłem to z godzinę po jesiennym wpisie Mateusza (naiwnym wpisie), że będzie tych transmisji dużo. Sprawdziło się co do joty i będzie tak nadal.

Karol Moździerz pisze...

Sytuacja z TV w tym roku jest dziwna. Niemcy rzucili się za organizację wszystkiego, tylko robią to niekompetentni ludzie, którzy duże nakłady przeznaczają na niezbyt istotne rzeczy (appka na telefony, polski język na WRC.com), a zlewają ważne sprawy, jak transmisje TV. Ktoś się żalił, że materiałami zarządza jeden typ, którego czasem nie można dorwać, bo sobie wcina kolację i nie odbiera telefonów. Duży dym zrobił Capito na którymś spotkaniu, ale nic nie wyniknęło z tego oprócz kwasu. Zobaczymy, może sobie na 2015 wreszcie poradzą. Nadzieje na 2014 były duże, ale brakło ludzi i kompetencji.

Anonimowy pisze...

Widze wysyp ekspertow od doradzania Robertowi gdzie ma jezdzic....zenada...czytajcie uwaznie caly artykul...pisze jak byk ze rajdy to poki co okres przejsciowy na minimum 3 lata...Robert chce wrocic do F1 i to uczyni ale co z tego jak internetowy napinacz wie lepiej jaki jest stan reki Kubicy i powie swoje...jak lubialem ten blog tak co coraz bardziej nie lubie...znalezli sie lekarze ortopedzi i fani Kubicy tylko w WRC....

Anonimowy pisze...

może dtm byłoby lepsze niż wrc

oldstylez pisze...

Cześć Wszystkim:)

Właśnie "pyknęło" 20milionów odsłon a pamiętam pierwsze wpisy o Robercie, starą ekipę Arofa, Meduzę, "pinokio z winami" itd. co to były za historię:) Brawo dla właściciela bloga, że to wszystko przetrwał, rozwija się, tak trzymać!:)

Cały czas Was odwiedzam, może rzadziej niż kiedyś, ale cały czas trzymam kciuki za Roberta, chcę wiedzieć co u niego to wchodzę do Was. Zawsze na czas i zawsze konkrety.


Co do RK:

Obecnie:
Znając Roberta i jego zapał do pasji, na pewno nie siedzi w domu między przerwami w rajdach! On siedzi... ale w aucie i jeździ, to więcej niż pewne. Robi to co kocha i to jest najważniejsze/najfajniejsze.

Rajdy są dla Kubicy niebezpieczne, ponieważ jest urodzonym ryzykantem, uwielbiającym jeździć na limicie i do przesady ambitnym kierowcą.

Fo:
Znając Roberta i jego dążenie do celu, upartość i nieustępliwość to kiedyś wróci do F1, ale tylko na sezon, aby pokazać i udowodnić sobie i innym… co? to niech każdy sobie odpowie sam. Może się mylę bo np. okaże się że walczy o tytuł mistrza a potem obronę i… nagle minęło parę lat i już jest za późno.

Pozdrawiam!:)

Toxic pisze...

Urzekła mnie ta historia...

Anonimowy pisze...

a może od przyszłego roku dtm, co sądzicie na ten temat

Anonimowy pisze...

NIe pierwszym ma szansę Robert sie stać bo pamiętajmy o S. Zasadzie choć to dinozaur ale jaednak to były wspaniałe czasy wspaniałe maszyny wspaniałe rajdy i kierowcy a wśród ścisłej czołówki właśnie pan Sobiesław!

Anonimowy pisze...

Fajnie byłoby jakby Robert jednak zaryzykował z zabiegiem.
Jakoś mam przeczucie, że Robert stracił serce do rajdów, nie stara się tak jak w WRC2.