Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Nie ma mądrych, ale cierpliwość popłaca [Aktualizacja]

"Robert Kubica has stopped in the stage" - to zdanie było wypowiadane przez Becksy Williams już za dużo razy w tym sezonie. Wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę, również Robert. Trzeba jednak pamiętać o tym, że przede wszystkim Kubica ponosi konsekwencje tego, że nie kończy rajdów. Tymczasem największy "lament" robią "zawiedzeni" kibice. Szydercy mają natomiast pole do popisu. To zatrważające, jaką przyjemność sprawia niektórym śmianie się z niepowodzeń innych.

Zdaję sobie sprawę z tego, że mój tekst trafi przede wszystkim do tych, którzy myślą w miarę podobnie do mnie, niemniej mam nadzieję, że choć jedną osobę przekonam do zachowania spokoju.

Statystyka

Statystyka - a sporo osób patrzy tylko na liczby - jest dla Roberta nieubłagana - 5 startów w WRC (licząc GB), tylko 1 ukończony rajd i średnia aż 2 wypadnięć poza trasę na rajd - liczę te, które skończyły się uszkodzeniem auta, dużą stratą czasową czy nieukończeniem OS-u. Z tym polemizować nie można i jeżeli ktoś patrzy tylko na numerki, to rzeczywiście ma podstawy do niepokoju.

To co się dzieje jest według mnie kombinacją pecha i bardzo drobnych błędów. Te ostatnie zdarzały się Robertowi zawsze, podobnie jak wszystkim innym kierowcom. Pamiętacie ubiegłoroczne wyjazdy Roberta poza trasę właśnie w Portugalii i Finlandii? (Dla przypomnienia linki: Portugalia i Finlandia). W mojej opinii były one znacznie większe niż te z tego roku z Monte Carlo, Meksyku czy Portugalii. One jednak skończyły się powrotem na trasę z większymi lub mniejszymi elementami flory na masce. Wszyscy się zachwycali, na portalach społecznościowych filmiki latały wraz z hasłem "If in doubt flat out". Wtedy szczęście dopisało (ewentualnie Citroen lepiej spisywał się w takich sytuacjach), teraz go zabrakło - suma szczęścia jest zatem na zero.


Niestety, wiele osób zapomina już o poprzednim sezonie - Robert ukończył wszystkie rajdy WRC2, a 5 z nich wygrał. To mówi samo za siebie i obala teorie, mówiące, że ostatnio wypada z trasy ze względu na stan ręki. Tylko Robert wie, na ile ręka przeszkadza mu w jeździe, ale biorąc pod uwagę poprzedni sezon, to ta kwestia nawet nie powinna być rozważana.

Maciej Szczepaniak

Nie powinna być również rozważana kwestia Macieja Szczepaniaka jako winowajcy. Od razu uprzedzę "podejrzenia" - nie "bronię" tego pilota dlatego, że miałem okazję go poznać - z Maciejem Baranem również miło mi się rozmawiało. Trzeba pamiętać o tym, że to Robert Kubica dokonuje wyboru pilota i według mnie nie mógł dokonać lepszego. Trudno znaleźć bardziej doświadczonego pilota z Polski, który mógłby jeździć z Robertem. Dlatego bardzo dziwię się, gdy czytam, że "problemem Kubicy jest Szczepaniak". Nie wiem, na jakiej podstawie takie teorie są tworzone. Oczywiście, wszystkiego nie wiemy, ale wydaje mi się, że jak dotąd nie zdarzyło się chyba, aby Szczepaniak błędnie przeczytał komendę. Tym razem Robert źle usłyszał, wcześniej zdarzały się niedokładności w nim, ale to kierowca tworzy opis, a drobne błędy na tak wczesnym etapie kariery, na jakim jest Robert, są naturalne.

Oczekiwania

W internecie furorę robi obecnie film z konferencji z udziałem Jerzego Janowicza, który krzyczy do dziennikarzy "kim wy jesteście, żeby mieć oczekiwania". Sporo osób pochwala zachowania tenisisty. Cóż - ja nie, gdyż traktuję je bardziej jako przejaw frustracji i niestety braku Snickersów. Oczekiwania to naturalna rzecz - przed każdym rajdem każdy z nas ma jakieś. Tego nie da się uniknąć. Co innego jednak oczekiwania, a co innego wymagania. Tych ostatnich być nie powinno, bo wymagać od siebie może tylko Robert, ewentualnie jego współpracownicy i sponsorzy. Szokuje mnie, jak wiele osób teraz boi się o kieszenie sponsorów czy M-Sportu. Ale czy to nasza sprawa? Raczej nie - to są ich ustalenia i raczej nie powinniśmy w nie wnikać.

Nie ulega wątpliwości, że nasze oczekiwania na ten sezon zostały bardzo rozbudzone - po pierwsze przez wygrane w cuglach mistrzostwo WRC2, po drugie przez Janner Rallye, a po trzecie przez dwa pierwsze OS-y na Monte. Liczyliśmy na to, że to będzie znacznie lepszy sezon, ale póki co nie jest - i podkreślam tu słowo póki co. Przed nami jeszcze 9 rund - aż 9 rund w tym kilka asfaltowych. Być może to dobrze, że zostaliśmy tak mocno sprowadzeni na ziemię, bo też już "gwiazdorzyliśmy" jak to Robert wygra zaraz mistrzostwa. Rajdy to bardzo trudny sport, trzeba się go uczyć latami i mam nadzieję, że teraz będziemy już doceniać każdy dobry wynik Roberta.


Nie chcę aby mój tekst był odbierany jako tekst "fan boya" - ja raczej nim nie jestem, czego dałem świadectwo w ostatnich prawie 38 miesiącach. Ja też przeklinałem głośno, gdy Robert kolejny raz wypadał, też zastanawiałem się co jest, też byłem wkurzony. Ja jednak ufam Kubicy, wiem, że robi on wszystko, aby być jak najlepszy w tym, na co się zdecydował. A po tych traumatycznych przeżyciach, które go spotkały, sam powrót do sportu jest drogą niełatwą - a wejście do rajdów na najwyższym poziomie jest drogą ekstremalnie trudną. Pamiętajmy o tym. Powtórzę to, co już raz zdarzyło mi się napisać - czy nie lepiej być z Robertem również w tych ciężkich chwilach, aby potem - gdy przyjdą sukcesy - mieć satysfakcję, że wspiera się go cały czas? Bo co do tego, że sukcesy przyjdą, chyba nikt z nas nie ma wątpliwości

Od załogi

Najważniejsze są jednak słowa samej załogi. Widać, że Robert jest mocno zaniepokojony całą sytuacją - choćby po tym, że po 2 ostatnich rajdach udzielał tylko jednej wypowiedzi dla wszystkich, a potem szybko znikał z rajdu. Falę narzekań skomentował Maciej Szczepaniak:

"Robert jest mega szybkim kierowcą z niewielkim doświadczeniem rajdowym. Trudność polega na tym ze uczy sie na oczach całego swiata. Inni wielcy tez mieli trudne początki, ale oni nie byli wtedy jeszcze wielcy i media nie nagłaśniany ich wypadkow. Pamiętajcie ze Seb Ogier potrzebował 5 sezonów aby wygrać pierwszy rajd. Ja wierzę ze Robet dokona tego wcześniej. Rozumiem zniecierpliwienie i dla nas ten sezon tez nie jest na razie łatwy, ale jeszcze 9 rajdów przed nami i trzeba skupić sie na nich a nie na roztrząsaniu tego co już minęło. Spędziłem w autach rajdowych dość duży kawałek życia, choć oczywiście nie taki jak Panowie i moim zdaniem Robert jest kierowcą fenomenalnym, choć w pierwszych 4 rajdach tego roku popełniliśmy serie błędów. Ja jestem spokojny o finalny rezultat. Potrzebujemy jedynie wytrwałości, która mamy".

Unikalny wywiad

Jeżeli już mowa o tym, co przeszedł Robert po wypadku, to trzeba koniecznie przeczytać jego wywiad dla Bilda, w którym mówi o wielu dotąd niewypowiedzianych kwestiach. Tłumaczył Karol Moździerz:

Pytanie: Robert, jakie uczucia wywołuje u Ciebie wypadek Schumachera?
Robert Kubica:
Jak się o tym dowiedziałem, byłem zszokowany. Mam naprawdę nadzieję, że przetrwa tę straszną rzecz tak dobrze, jak to możliwe. Życzę tego nie tylko jemu, ale i jego rodzinie i przyjaciołom.

Pytanie: Ty sam walczyłeś ze śmiercią długo po swoim wypadku. Czy rozmawiałeś ze swoimi bliskimi jak oni przeżywali ten okres?
Robert Kubica:
Tak, często o tym rozmawialiśmy, kiedy już najgorsze było za mną. Moja rodzina trwała w ciągłej niewiedzy i każdego dnia liczyli na dobre wiadomości. Nie tylko moje życie się od tego czasu zmieniło. Również moja rodzina nie jest już taka sama.

Pytanie: Co masz na myśli?
Robert Kubica:
W porównaniu z nimi, dla mnie to było w zasadzie proste. Wprawdzie byłem co chwilę znów operowany, ale nie zdawałem sobie z tego sprawy, bo dostawałem tak mocne leki. Przynajmniej na początku. Naturalnie bolało, kiedy byłem wybudzany z narkozy i uwierzcie, tak było wiele razy. Ale przez większość czasu byłem w stanie przymroczenia. Czas upływał bez mojej świadomości. Moja rodzina z kolei od początku wiedziała, jak poważne są moje kontuzje. Nie mogli jednak nic zrobić poza czekaniem i liczeniem na to, że znowu będę zdrowy. Wszyscy byliśmy w pełni uzależnieni od lekarzy, a nasz los leżał w rękach boskich. Myślę, że w takich momentach cierpią członkowie rodziny, też w przypadku Michaela.

Pytanie: Czy z takich czasów można się czegoś nauczyć?
Robert Kubica:
Myślę, że tak. Ja się na przykład nauczyłem do każdego dnia podchodzić tak pozytywnie, jak to tylko możliwe. Takie podejście się z czasem jeszcze wzmocniło, także w przypadku mojej rodziny. Przy tak ciężkich kontuzjach, ciężko jest cokolwiek prognozować. To prowadzi do wielkiej niewiedzy i niepewności. Nadzieja i pozytywne nastawienie są wtedy jedynymi rzeczami, które ludziom pozostają.

Pytanie: Czy widzisz jakieś analogie pomiędzy Twoją i sytuacją Schumachera?
Robert Kubica:
To były różne wypadki i ja inaczej ucierpiałem niż Michael. Mimo to uważam, że są cechy wspólne. Oba przypadki pokazują, jak łatwo zakłócić normalny bieg życia. Człowiek nigdy nie będzie wiedział, co się stanie jutro, lub nawet za godzinę. To, że takie wypadki się zdarzają, było dla mnie ciężkie i dla niego wciąż jest. Ale nie możemy zapominać, że takie sytuacje dotykają dziesiątki ludzi. O nich się nie mówi, bo oni nie są znani. Ich życia również się kompletnie zmieniają.


A na koniec tego długiego wpisu film z przejazdami Roberta w Portugalii:


Aktualizacja - nieco wieści z WRC

Najszybsza kobieta sprawdziła Rajd Polski

Michèle Mouton, menedżer Rajdowych Mistrzostw Świata FIA, odwiedziła niedawno Mikołajki i Druskienniki aby zapoznać się z trasą LOTOS 71. Rajdu Polski. Rajdowa wicemistrzyni świata, triumfatorka czterech rund światowego czempionatu w towarzystwie Jarosława Noworóla, dyrektora zawodów polskiego klasyka oraz Algisa Poteliunasa, koordynatora rajdu na Litwie przejechała wszystkie odcinki specjalne znajdujące się w harmonogramie siódmej rundy mistrzostw świata zaplanowanej na 26-29 czerwca.

W ciągu trwającej dwa dni inspekcji Michèle Mouton pokonała ponad 350 oesowych kilometrów za kierownicą Nissana Pathfindera poznając walory szutrowych tras zarówno na Mazurach, jak i na Litwie, gdzie rozegrany zostanie piątkowy etap (27.06.2014) LOTOS 71. Rajdu Polski.

Michèle Mouton z uznaniem wypowiadała się o szybkich i płynnych trasach, na których w ostatni weekend czerwca będą rywalizowali najlepsi kierowcy świata. Jej cenne uwagi i wskazówki stały się również podstawą do dokonania niewielkich korekt w harmonogramie rajdu.

Tanak koryguje plany

Ott Tanak, który imponował formą w Rajdzie Portugalii (nie pierwszy już raz), zmienił swoje plany na ten sezon. Wspólnie z Malcolmem Wilsonem uznał on, że nie dogaduje się jeszcze wystarczająco dobrze z nowym pilotem i dlatego w Rajdzie Sardynii nie wystartuje autem WRC a Fiestą R5.

Strona powrotroberta.blogspot.com jest na facebooku oraz Twitterze! Dołącz do osób go lubiących i bądź na bieżąco! 
 

Więcej o całej F1 na MC Formula i OneStopStrategy

84 komentarze:

Jaro75 pisze...

Kolejny dobry artykuł Mateusz :)
Zastanawiam się tylko czy warto jednak tak się starać i przekonywać tych inaczej myślących.
Wydaje mi się że skoro pewna część nie rozumie albo nie chce zrozumieć po dzień dzisiejszy to można przyjąć że jest to grupa która tylko czeka na okazję aby "pojechać" po Robercie.
Ja w sumie powoli się uodparniam na te zaczepki internetowe i myślę że w dużej mierze dzięki Twojej stronie.Szkoda mojego zdrowia :)
Oczywiście będzie trzeba przeganiać delikatnie te GNIOTY które tutaj jeszcze próbują robić zamęt aby mieć tą jedną oazę spokoju :)
Jest cała masa ludzi którzy dobrze wiedzą jak ciężka zmiana nastąpiła w życiu Roberta więc ta "resztka i odpadki" (-_-) krzywdy Nam nie zrobią.
NIE MAJĄ SZANS Z KIBICAMI ROBERTA !!!!

P.S.
Wracam do pracy :) hahaha

Anonimowy pisze...

Brawooooooo !!!!!! Kristof

Anonimowy pisze...

Witam
po tym rajdzie już mi dużo nie brakowało żeby z auta zedrzeć ze złością blogową naklejkę ale....emocje opadły przyszły przemyślenia i myślę że usunę ją tylko wtedy kiedy sylwetka/wizerunek auta rajdowego z naklejki zmieni się na inny.Różnie się Robciowi wiodło ale zawsze mógł liczyć na moje kibicowanie i będę dalej go gorąco wspierał.
pozdrawiam
darqez

Michał Tukaj pisze...

To film z końcówki rajdu, tylko przejazd Ogiera na nim jest.

FORZA KUBICA!

Piotrek_SGM pisze...

Matuesz - filmik Ci się pomylił.

Mirek640 pisze...

Witam wszystkich.
Robert głowa do góry.
Maciek jesteś mistrzem świata wśród
pilotów rajdowych,dzięki że jesteś z Robertem

karluum pisze...

Najbardziej boli, że to są drobne błędy, takie potknięcia, które kosztują bardzo dużo. W tym sezonie nie ma szczęścia - to jest fakt. Bo szczęście w rajdach to jest jak kończą się przygody wynikające z błędów. Być może Robert musi jechać szybciej, bez gadki o zbieraniu doświadczenia, gaz do dechy gdyż wtedy jest skoncentrowany od początku do końca, a tak wkradają się te drobne błędy. Jestem spokojny o jego wyniki, jest trudno, ale RK nigdy nie miał drogi usłanej różami. System się broni i to zaciekle.

Anonimowy pisze...

naturalny brak cierpliwości i jeszcze raz brak cierpliwości powoduje, że do części z obserwatorów przebiegu kariery Roberta twój tekst ma szansę dotrzeć. Sam się łapię na tym, że po kolejnym pechu, czy błędzie Roberta, mój umysł wbrew rozumowi, ulega wpływom głosów i opinii osób, które nie wierzą w Roberta, w jego wytrwałość, pracowitość, talent i niesamowity upór w dążeniu do celu. Tak to już jest, że wszystkim nie dogodzisz i nie zmusisz do tego, żeby myśleli jednakowo, bo to nie o to chodzi. Zresztą te negatywne opinie i komentarze też są potrzebne, bo zmuszają nas (wierzących w Roberta), do chwili zastanowienia i urealnienia naszych, nieraz zbyt wygórowanych oczekiwań. Od czasu do czasu trzeba zejść na ziemię i z pokorą przyjąć, że bez pracy i wysiłku sukces będący wynikiem przypadku i zbiegu okoliczności, może zdarzyć się raz, no może dwa razy. A w życiu do sukcesów i utrzymania się na szczycie potrzeba pracy, pracy i czasu.
Moja babcia mi zawsze mówiła, jak coś mi nie wyszło - "majster z nieba nie spadł, tylko się na ziemi nauczył".

ml pisze...

Mnie tam nic nie boli. Kubica jeździ i robi to dla siebie. To tylko "nasze" frustracje i oczekiwania w stosunku do jego osoby. Przecież Kubica nic nikomu nie obiecywał. To z jakiej racji jakieś pretensje? Nie rozumiem. No chyba, że ktoś wierzy tytułom wiadowmości publikowanych na portalach typu wp czy onet dla przykładu "Kubica ma szansę na mistrza świata!", "Kubicę chwali mistrz z dawnych lat". Jak się naiwnie ufa w ten pompowany balonik to potem pretensje tylko do siebie.

zagiel_1987 pisze...

Mateuszu, zgadzam się prawie ze wszystkim co napisałeś :)

Nawiązałeś do ostatniej wypowiedzi Jerzego Janowicza na konferencji prasowej po niestety przegranym meczu w Pucharze Davisa. Co prawda do jego zachowania można mieć zastrzeżenia (wyrywanie mikrofonu i rzucanie nim, a także ton wypowiedzi), jednak trudno jest nie przyznać mu racji. Jego wypowiedź na pewno była spowodowana frustracją po porażce, ale weź pod uwagę, ile razy wiadro pomyj dziennikarze wylewali na Roberta po każdej jego wpadce na rajdzie tuż po powrocie? Lub też jak dziennikarze, próbowali zmieszać z błotem Maćka Barana po słynnej odpowiedzi na durne pytanie dziennikarza o wizycie w toalecie :) Można przytoczyć także pamiętne reportaże w TVN, czy też wypowiedzi "ekspertów" dla tejże stacji. Ilekroć wchodzę czy to na onet, czy interię czy inny portal, za każdym razem po porażce jakiegoś sportowca, wylewane są na niego wiadra pomyj. A już szczególnie wtedy, kiedy zajdzie za skórę jakąś niefortunną wypowiedzią (teraz Jerzyk, będzie miał dopiero przechlapane u mediów).

Niestety, w dzisiejszych czasach dziennikarze zamiast być obiektywni są bardzo tendencyjni i najważniejsza jest tania sensacja, chociażby była nieprawdą, natomiast ewentualne późniejsze sprostowanie jej, jest mało istotne. Ważne żeby zarobić, nieważne w jaki sposób i czyim kosztem. A zdanie o Snikersach mogłeś pominąć, bo niestety, ale również jest tendencyjne w negatywny sposób.

Anonimowy pisze...

Co do Roberta zgoda i samo słowo cierpliwość odmieniam na wszelkie sposoby. Jednak wobec postawy tandetnych mediów wobec sportowców mam inne zdanie. Celowo i świadomie pompują giga balony sukcesu nawet tam gdzie nie ma na to szans z wielu przyczyn. Gdy balon pęka z hukiem "no to sorry ale takich mamy sportowców" i z wczorajszej gwiazdy galaktyki robi się wielkie g...o i zakałę narodu, i samemu sportowcowi olbrzymią krzywdę ale kogo to obchodzi. Ważne są żółte, czerwone paski, wykrzykniki na okładkach i nakład. Rozumiem że solidarność dziennikarska zobowiązuje ale bez przesady...

Anonimowy pisze...

Dobry artykuł!

Przetłumaczony wywiad jest wyjątkowy, bo Robert mega rzadko wypowiada się o prywatnych sprawach.

Marek Wójcik pisze...

Panie Mateuszu - nic dodać, nic ująć!
A szydercom i "znafcom" serdecznie już dziękujemy...
Może najwyższy czas pomyśleć o rejestrowaniu na Blogu?
Pozdrawiam serdecznie

Anonimowy pisze...

A ja się nie zgodzę zwłaszcza z jednym fragmentem. Uważam, że wielkie brawa należą się Jerzemu Janowiczowi.

Mateusz Cieślicki pisze...

Dobrze, ale słuchajcie - ja serio nie widzę jakichś dziennikarskich lamentów po Portugalii - wręcz przeciwnie - mocno wyważone opinie, nawet na TVN24... po tym rajdzie to "zwykli" ludzie czy kibice robili lament - widziałem to na tt i fb... Janowicz odnosił się do dziennikarzy, mój tekst jest do kibiców.

Anonimowy pisze...

Nie wierzę w czarne koty i zakonnice na drabinie - ale za pośrednictwem tego komentarza proooooszę Robert, zmieńcie ten samochód.;-) Od razu wszystko się zmieni...

Witold Chojnacki pisze...

Prawda.. we fully support Kubica! :)

Karol Moździerz pisze...

Janowicz powiedział to, co wszyscy wiedzą, ale nikt o tym nie mówi. Dlatego moje zaskoczenie było o tyle większe, że wszystkie zmiany na blogu spotkały się w komentarzach z pozytywnym odzewem. Sprawić, żeby Polacy nie narzekali i nie hejtowali to sukces, a co dopiero usłyszeć pochwały. Za to Wam bardzo dziękuję.

A Robert ma jeszcze do wyjeżdżenia swoje, zanim będzie mógł być tym, kim wielu go widziało już w Monte Carlo. Rajdy to drogi, brutalny i bardzo trudny sport, gdzie błąd nie kończy się na asfaltowym "run-off area" i stracie 0,5s albo błędem w przyjęciu piłki i wybiciem jej na aut. Tutaj błąd to odpadnięcie i dzwon, a przy dużej dawce szczęścia tylko "moment". Dzięki temu rajdy pozostały prawdziwym sportem motorowym, gdzie błędy karzą kierowcę, a nie sterylnym, przewidywalnym teatrzykiem jak F1. Wiem, wczoraj wyścig był dobry, ale wiecie o co mi chodzi. Nawet Ogier i Loeb, choć rzadko, wypadali po dzwonach, bo to po prostu tak trudny sport. Przed nami ciągle co najmniej 9 startów, w tym niektóre naprawdę "pod Roberta", więc jeszcze z pewnością będzie dobrze. Skoro w WRC 2 potrafił jeździć bezbłędnie, to i w wurcu zacznie.

TJ pisze...

Rajd się skończył, nie ma co rozpamiętywać. Trzeba z podniesionym czołem patrzeć w przyszłość.

Poniższy film polecam na poprawę humoru, bo pragnę tylko przypomnieć komu kibicujemy i czemu nawet onboardy ogląda się z taką sympatią:
http://www.youtube.com/watch?v=f7E5PubiDuQ

Żaden inny kierowca przecież:
- nie jeździ rdzennie polskich zakrętów "w chuj długich" ;] (4:50)
- nie cieszy się tak z błędów pilota (0:44-0:55, to zdecydowanie nie był zakręt siódemkowy ;))
- i nie stosuje komendy Novikov :] 4:20-4:35 (nawiązanie do tego wypadku - LINK)

Nawiasem mówiąc, gdy przyjdą pierwsze triumfy to chętnie zobaczę filmik Kubica vs Ogier w takim stylu:
http://www.youtube.com/watch?v=wshvJd9T-rQ

Keep calm and ... if in a moment of doubt, remember to support Kubica learning to flat out. B-)

Anonimowy pisze...

To jest próba - prawdziwa próba dla wszystkich, nie tylko dla Roberta i jego pilota ale dla wszystkich kibiców również. W pewnym sensie dobrze, że tak się stało bo niektórym kibicom rządnym natychmiastowego sukcesu należało się parę zimnych kubłów na głowę. Jeśli ktoś uprawiał kiedyś sport na najwyższym poziomie to łatwiej mu zrozumieć, że do tego poziomu nie wchodzi się tak po prostu z ulicy... trzeba sobie zapracować. Mówi się, że "co nas nie zabije to nas wzmocni" i tak jest też w tej sytuacji... jeśli RK i MS przetrwają te trudne chwile będą świętować sukcesy. Czas ten jest też sprawdzianem dla wszystkich kibiców, takim sitem po którym zostaną tylko Ci prawdziwi. A czym m.in. charakteryzują się prawdziwi kibice... są jak w małżeństwie - na dobre i na złe. Ani Robertowi ani Maciejowi nie potrzebni są teraz kibice-prostaki wykrzykujący w kraju i za granicą bzdurne hasła typu "R. jak ręka?" lub "R. chcesz wrócić do F1?" im potrzebne jest wsparcie właśnie teraz, wsparcie i zrozumienie. Kibicować podczas osiągania sukcesów każdy potrafi. Szkoda, że u nas w naszym pięknym kraju "kibic" ma tak zmienny charakter - jak wygrana to śpiewy i noszenie na rękach, jak przegrana to na stos.... Powodzenia dla RK i MS oraz wytrwałości dla prawdziwych kibiców.

Anonimowy pisze...

Ja wieze ze Robert sie zrestartuje :)i zrobi jeden krok do tylu zeby mogl zrobic dwa do przodu!!! Jak narazie RK bladzi szuka najlepszej drogi do poprawy stylu jazdy ( techniki) i tempa.

Nie wiem czy robert kozysta z rad jakis profesjonalistow od koncentracji motywacji takiego jakby psychologa sportowego zeby ogarnac te wszystkie sprawy z powtarzajacymi sie pomylkami nie domowieniami(trzy razy nie uslyszal, nie zrozumial o zakrecie czy 3 czy 5 - GB rally, Portugal rally, Janer rally), zmiennymi okolicznosciami(wystawiony wczesniej do ss rajd meksyku), zmieniajace sie warunki na trasie( Sweden rally, Portugal rally ,Monte Carlo rally)- umiejetnosc przewidywania to pewnie bardziej z doswiadczenia moze warto uczyc sie na bledach innych!!!

F1 mial opanowane do perfekcji gdyz byl tam latami, ma to w podswiadomosci a w WRC wszystko jest nowe nawet bedac drugi raz na tym samym rajdzie moze wydazyc sie cos nie oczekiwanego i trzeba byc na to gotowym.

Moze jakas lista wypadkow i przyczyn aby moc je przenalizowac. Analiza slabych i mocnych stron, szans i zagrozen aby byc gotowym na unikniecie podobnych w przyszlosci?

Zimny

OZi pisze...

Na dobre i na złe, wierni kibice!!

OZi zawsze support RK.

Pozdrawiam
OZi

Anonimowy pisze...

Pomijając kwestie mentalności polaków tzn. zazdrość, zawiść itd. co powoduje że czasem ma się wrażenie że Polacy bardziej chcą by się Robert rozwalił niż coś wygrał istotną role w tym całym lamentowaniu, krytykowaniu i wyśmiewaniu odegrało zdobycie mistrzostwa WRC2 w pierwszym sezonie w stratach w rajdach. Nikt się tego chyba nie spodziewał i to powoduję że skoro Robertowi się udało to teraz musi zdobyć mistrzostwo WRC, bardzo tym rozbudził apetyty swoich fanów i innych pseudo "fanów/rodaków" któryż życzą mu jak najlepiej ale tylko wtedy gdy odnosi sukcesy.
Ja na rajdach się nie znam ale kibicuje Robertowi wtedy gdy wygrywa (tak jak w poprzednim sezonie) ale kibicuje mu gdy ma gorszy okres bo wirze że gdy zdobędzie doświadczenie takie które mają inni kierowcy z którymi się ściga to zajdzie wysoko. Poza tym on dla mnie już jest mistrzem bo po takim wypadku, z takimi obrażeniami nie poddał się i nadal uprawia spor.

Anonimowy pisze...

moim zdaniemwyniki Roberta to katastrofa...i przestancie pisac o pechu! Gdyz jak czytam niektore komentarze to trzeba stwierdzic iz caly pech swiata zwala sie na Kubice. Prawda jest inna - Roert robi w tym sezonie koszmarne bledy ktore ciezko wybronic (przyklad wypadniecia na supestage). Jaka jest przyczyna ciezko stwierdzic. Moze w jakims stopniu nie radzi sobie z presja? Tak czy inaczej nie ma zadnego argumentu ktory by obronil jego jazde....najwazniejsze sa wyniki a te lepiej przemilczec. A moze Kaubica nie nadaje sie do rajdow? moze cisnie gdyz chcialby rywalizowac z najlepszymi ale niestety brakuje umiejetnosci na szutrze...i to nie pech!! Nie zgadzam sie z autorem...to byly tylko bledy. - Krzemyk

Anonimowy pisze...

Zabawny był widok 2 Brytyjczyków z lotu ptaka wiszących na zboczu pod drogą. To pokazuje że ci kierowcy tną się na żyletki a taki Prokop ląduje na 6 miejscu w rajdzie.
Czy kogoś to dziwi lub się tym zachwyca?
Jak spojrzeć na to z tej perspektywy trochę łatwiej uspokoić emocje -Domyślam się że krew zgotowała się nie tylko u mnie:)
Mam nadzieję że Robert posłucha jednak Wilsona i przynajmniej 1 pętlę przejedzie aby zrobić notatki zaś wnioski wyciągnie na 2.
ps. Naklejka przetrwała choć też miała "kryzys"
pozdrawiam yaro

Anonimowy pisze...

Krzymyk,

A może Roberta tłumaczy taka tajemnicza rzecz jak BRAK DOŚWIADCZENIA? To sprawa Roberta jak będzie się uczył rajdować - dziecko uczące się chodzić też można obłożyć ochraniaczami, założyc kask na głowę i stać nad nim a gdy się przewraca łapać, ale napewno nauka bę∂zie trwać dużo dłużej niż gdy dziecko samo poprzewraca się parę razy, poobija.

asertywny

Anonimowy pisze...

7 kwietnia 2014 13:35 Krzemyk
Ja też jestem z onetu bracie, masz rację tylko wg.mnie to wina Tuska.

Anonimowy pisze...

W pełni się zgadzam z artykułem.
Oglądnijcie wypadek Ptaszka i Latvali identyczne, Ptaszek Początkujący a Latvala ????
2 wypadek Robert słyszy 5 bieg a miał być 3, patrzcie ile go wynosi z zakrętu z jakim zapasem jechał żeby ukończyć rajd.
W tamtym roku jednak przy takich drobnych błędach miał szczęście w tym jego brak. Pamiętajmy, że to 2 sezon startów się zaczął dla Roberta a 1 nie był pełny.
Co tu dużo mówić ile osób z czołówki wyleciało na tym rajdzie z takim doświadczeniem i jak ich nazwać przy Robercie żółtodziobie w tym sezonie?

Wystarczy posłuchać pilota jak się wypowiada a chyba on ma najwięcej do powiedzenia z kim współpracuje a trochę na prawym fotelu Maciek spędził już.

GO ROBERT

Radek G. pisze...

Ciekawe jak Robert się resetuje :-), bo my polacy robimy to na jeden sposób, a o ile wiem Robek nie pije. A jeśli chodzi o tych specjalistów od krytyki RK to na mnie nie robią żadnego wrażenia bo piszą je najczesciej zakompleksione ofiary które chcą zwrócić na siebie uwagę innych a komentarze ich pisane są złośliwie i nieobiektywne. Cieszę się że codziennie mogę tu zajrzeć i poczytać ciekawe wiadomości, komentarze napisane przez normalnych (elitarnych, jak by nie było) ludzi. Pozdrawiam, Radek.

Anonimowy pisze...

Mateusz, to na pewno Ty piszesz wstępniaki do postów? One robią wrażenie wrogich wobec Roberta Kubicy. Oczywiście jest staranie aby zachować pozory, ale albo to jest nie chcąco albo ktoś od Ciebie lub Ty sam chcesz zrobić kuku Robertowi. Opiszę to później dokładnie, teraz nie mam czasu. Odbiór jednak tego tekstu jest przykry.

Mateusz Cieślicki pisze...

Anonimowy, mnie też szczerze mówiąc ten lead średnio pasuje, ale pewnie dlatego, że między jego pisaniem a resztą tekstu minęło kilka godzin i mi się koncepcja rozjechała. Ogólnie jednak nie ma w nim nic nieprawdziwego i nie widzę tu nic, co mogłoby zrobić komuś "kuku".

Ewa pisze...

Jaro, masz 100% racji
są ludzie którzy rozumieją co się do nich mówi, inni potrzebują kilku bodźców żeby zrozumieć ale są też tacy którym ta umiejętność nigdy nie będzie dana, po co przejmować się półgłówkami.
Nagonka na Szczepaniaka jest wynikiem tej samej podłości, jest sławny więc trzeba mu dokopać.W zasadzie w Polsce jest to miara popularności :).
Jeśli chodzi o Janowicz to gdyby potrafił opanować emocje zacząłby wygrywać, knoci właśnie wtedy gdy się wkurzy.

Anonimowy pisze...

Witam wszystkich

Jak bylem nastolatkiem i chodzilem na mecze kopanej, to byl zawsze w sektorze najwiekszych kibicow taki "zapodawacz" czy "zakapiorszczyk", ktory podawal teksty do spiewania, zachecal ludzi do "darcia mordy raz na tydzien" itd.. a brac poslusznie skandowala, to co on chcial. wspominam o tym, bo reakcje na Twoje Mateusz (sensowne zreszta) wypowiedzi, sa mniej wiecej takie same: Ty podajesz narracje, a wiekszosc mniej lub bardziej refleksyjnie powtarza w ten sam desen.. ja sie troche wybije..

jak ktos juz zauwazyl, pech to pech i on tez gra role, ale nie przesadzajmy z nim. inaczej wyjdzie na to, ze Robert to jakis nieudacznik zyciowy i kolo, na ktorego glowe spada cegla w przsyslowiowym drewnianym kosciele. A mowimy przeciez o bylym kierowcy F1, do tego pierwszym z Polski, 99tym zwyciezcy GP w historii, zwyciezcy WS by Renault, swietnym profesjonaliscie, ktory byl wszedzie ceniony za swoja predkosc ale takze rozsadek, potencjalnym kierowca Ferrari. Powiedzmy sobie szczerze: gdyby RK byl pechowcem, to polowy z tych rzeczy by nie osiagnal, nawet z tym talentem i determinacja, ktore ma..

Robert robi bledy. male (jak ostatnie) i duze (jak na superstage w Marcu). Robi, bo nie ma doswiadczenia. Robi, bo nie ma nawykow kierowcy rajdowego. Robi, bo takze on bywa nieskoncentrowany, nieuwazny itd.

Doswiadczenia na pewno jeszcze nabierze i to powinno poprawic jego wyniki. co do nawykow jazdy, zastanawiam sie, czy jest to w ogole mozliwe, dla kogos kto pewne nawyki ma po prostu we krwi.. zwlaszcza ze, moim zdaniem, jego nawyki z toru pozwalaja mu miazdzyc konkurencje na asfalcie.. zastanawia mnie tez kazus Raikonnena - on tez zawsze smecil o rajdach, sprobowal tego dwa lata i wrocil do F1. Oczywiscie mogly byc rozne powody, wliczajac pieniadze, prestiz, frajde itd.. ale moze tez byc tak, ze Kimi spostrzegl w ciagu tych dwoch lat rywalizacji z najlepszymi, ze pewnych rzeczy nie jest juz w stanie zmienic na tyle, zeby moc z tymi najlepszymi wygrywac w rajdach albo ze wymaga to zdecydowanie za wiele czasu...

czy tak jest u Roberta? mam nadzieje, ze nie i ze jest w stanie nauczyc sie rajdow na tyle, zeby walczyc o tytuly w najblizszych latach. przekonamy sie zreszta za rok, dwa, czy Robert zostanie w rajdach, czy jednak odpusci i przejdzie z powrotem na tor. Gdziekolwiek by nie byl, bede mu kibicowal (nie bezrefleksyjnie) i mysle, ze nie tylko ja z tego forum.

pozdrawiam
W

Ewa pisze...

Na szczęście Robert nigdy tak by się nie odezwał, za to również go cenię.Janowicz pokazał jakim jest człowiekiem.

Anonimowy pisze...

A mnie tam wszystko pasuje... i lead i cały tekst... i koncepcja wg mnie wcale się nie rozjechała - wszystko wygląda sensownie...

Dlatego nie uważam, by odbiór tekstu był przykry. Dla mnie ten wpis jest to opinia człowieka twardo stąpającego po ziemi, który potrafi zrozumieć racje Roberta, kibiców i dziennikarzy. Myślę, że nawet najbardziej "zawiedzeni" kibice jeśli wczytają się w sens tego tekstu - zgodnie z oczekiwaniami Autora - zachowają spokój :)

Karol Moździerz pisze...

Biernacki świeżo po dzwonie w 2011 napisał takie coś: http://f1.autoklub.pl/news/zeby-kubica-byl-kubica,34339

Ja uważam dokładnie tak samo. Oczekiwać to my możemy od faceta, który przed rajdem mówi, że będzie walczył o zwycięstwo i wszyscy wiedzą, że ma ku temu warunki. Robert nigdy nie powiedział, że będzie walczył o zwycięstwo albo podium w generalce. Mówił zawsze, że się będzie starał przejeżdżać jak najwięcej kilometrów i jedynie z tego się nie wywiązuje, jeśli można w ogóle tak to traktować. Dlatego alergicznie reaguję na wszelkie komentarze, gdzie widać, jak to Kubica zdenerwował kibica swoim wypadnięciem. Że to przecież jego błąd i w ogóle jak można było takie błędy popełnić? Przecież tyle razy już jechał w rajdach różnych. Pewnie, że już nie jest absolutnym nowicjuszem, ale idąc normalnym trybem kariery, jeździłby drugi sezon teraz Fiestą R2 i nikt by się jego jazdą nie przejmował. Maciek Szczepaniak napisał trafnie, że facet uczy się na oczach całego świata. Porównujemy go do Ogiera albo Loeba, ale nawet oni nie są bezbłędni i w swoim procesie zdobywania najwyższego osiągalnego poziomu, popełniali błędy. W 2009 roku Ogier będąc w pozycji takiej samej jak Kubica, też w sumie 6-krotnie odpadał z rajdów. Neuville też grzał w Citroenie, mimo że w IRC wcześniej był świetny. Obecny okres jest trudny, zarówno dla kibiców, jak i wszystkich ludzi zaangażowanych w starty Roberta, w tym dla samej załogi. Trzeba przez niego przebrnąć, podobnie jak przez początek zeszłego sezonu (Portugalia, Kanary, Azory, Korsyka...), a potem zobaczymy co będzie się działo.

Reasumując, i pisałem już o tym wcześniej, według mnie szybkość jest podstawowym atutem świetnego kierowcy rajdowego. Można być bardzo dobrym zawodnikiem i kończyć wszystkie rajdy na punktowanych miejscach, ale nie być świetnym. Takich przykładów można mnożyć dziesiątki, z najbardziej aktualnym przykładem Prokopa. Na każdego z zawodników jak Ogier, Loeb, Tanak, Gronholm, Latvala, Solberg, Kubica, Neuville, McRae czy Delecour, zwrócono uwagę właśnie dzięki ich szybkości. Nawet, jeśli kończyli w rowie albo na dachu, to mimo wszystko było wiadomo, że są to mega talenty, które trzeba spożytkować. I we wszystkich tych przypadkach przynosiło to efekty w postaci mistrzostw, wygranych, podiów, punktów, podiów i wygranych oesów. Czasy, kiedy wygrywał ten, który najdłużej się potrafił skupić na nocnych etapach, dawno się skończyły, dziś trzeba być szybkim i skutecznym. A u Roberta szybkości nigdy nie brakowało, a zeszłoroczny sezon pokazał, że przy odrobinie szczęścia, skuteczność też potrafi być bardzo dobra.

Anonimowy pisze...

Ja uwazam, ze Robert tak jak Kimi pojezdzi dwa, trzy sezony w WRC i wroci do F1...a wyniki same przyjda....skoro RK nie powiedział "nie" Formule 1 to tam go zobaczymy, jestem na 99,9% tego pewny :)

TJ pisze...

@Ewa 16:40
Obiektywnie trzeba przyznać, że Janowicz miał sporo racji. Może faktycznie mógł to przekazać w trochę bardziej stonowany sposób, ale z drugiej strony czy wtedy odbiłoby się to takim echem jak teraz ?

Wydatki na sport w naszym kraju to ułamek tego co przeznacza się w innych krajach UE. Oczywiście jest to pochodna naszej sytuacji ekonomicznej. Brakuje przecież pieniędzy nawet na służbę zdrowia, podstawowe świadczenia socjalne itd, więc co dopiero mówić o sporcie. Zła wiadomość jest też taka, że bez gwałtownego poprawienia wskaźników demograficznych czekać nas będzie raczej równia pochyła.

I tak od lat jesteśmy złotymi medalistami świata w kategorii efektywności i skuteczności, zarówno na polu sportu jak i wspomnianej służby zdrowia. Żaden inny naród nie uzyskuje porównywalnie rozsądnych wyników przy tak nędznym finansowaniu tych dziedzin z pieniędzy publicznych.

Roberta faktycznie nie widzę w roli autora takiej wypowiedzi w stylu Janowicza, chociaż z drugiej strony Jego to raczej mniej dotyczy z racji zupełnie innych korzeni (i natury) motorsportu.
Powinniśmy się jednak cieszyć, że to zostało powiedziane i dało powód do debaty.

Kończąc powyższy wątek, zastanowiłbym się raczej co Robert i Malcolm mogli mieć na myśli mówiąc o kroku wstecz. Myślicie, że chodzi o jakiś bardziej podstawowy trening / metody szkolenia czy raczej o jakiś rodzaj wycofania czy degradacji ?

Michał Rogowski pisze...

Zgadzam się ze wcześniejszymi wypowiedziami. Trzeba dalej kibicować i mieć nadzieję że kolejny rajd będzie lepszy.
Celem nadrzędnym Roberta nie jest dojeżdżanie do końca rajdu bez problemów. Jego celem jest wygrywanie rajdów.

My w Olsztynie wiemy, że wyniki to kwestia czasu ;)

Anonimowy pisze...

Mateusz...

Dobra analiza startow Roberta,nie widzę rozbieznosci miedzy Twoim "wstępniakiem" a całym artykułem.
Podoba mi sie motto grafiki:KEEP CALM AND SUPPORT KUBICA,to dla prawdziwych fanów Roberta.A wszystkim wątpiącym o przyszlość Roberta w WRC dedykuję słowa Macieja Szczepaniaka:
"moim zdaniem Robert jest kierowcą fenomenalnym, choć w pierwszych 4 rajdach tego roku popełniliśmy serie błędów. Ja jestem spokojny o finalny rezultat. Potrzebujemy jedynie wytrwałości, która mamy".
Nic dodac,nic ujac...cierpliwości i prawdziwej wiary w Roberta i Macieja,będzie dobrze.

karol

Anonimowy pisze...

a Robert i tak wygra w tym roku rajd...na przekor wszystkim:) - Krzemyk

Ewa pisze...

TJ
wydaje mi się, że chodzi raczej o naukę robienia opisów i mniejszego ciśnienia na wynik.Boję się, że presja na Roberta powoduje odwrotny efekt, im bardziej chce pojechać dobrze tym więcej błędów popełnia.
Kubica swoją pozycję zawdzięcza tylko swoim Rodzicom i swojej ciężkiej pracy, jakoś nie słyszałam biadolenia, że nikt mu niczego nie dał.
To bzdura, że wszyscy kończą studia po to żeby wyjechać, znam mnóstwo młodych którzy odnaleźli swoje miejsce w Polsce i nie myślą o wyjeździe.Jeśli Janowicz nie ogarnie swoich emocji to nic z niego nie będzie.W złości knoci na własne życzenie.

Anonimowy pisze...

Ale o czym ta dyskusja tak naprawdę? Są tu kibice Roberta i są kibice rajdów. Uwieszenie się Roberta i krytykowanie trzeba zostawić onetowcom. Jeżeli ktoś uważa, że Robert jest cienki to niech mu nie kibicuje i tyle.
Robert ma problemy, ale sobie z nimi prędzej czy później poradzi.
Obawiam się, że wielu nie rozumie o jakiej skali talentu mówimy. Koleś w pierwszym sezonie WRC wygrywa odcinki Monte-Carlo. Ucząc się jazdy po szutrze jadąc wolno na dojechanie notuje ósme czasy na odcinkach.
To jest niewyobrażalny talent. Popełnia błędy, ale wystarczy zobaczyć na rajdach okręgowych ilu ludzi nie kończy rajdów, a jeżdżą najczęściej tempem spacerowym.
Robert w normalnych okolicznościach (drugi rok jazdy) właśnie jeździłby w okręgówkach i pies z kulawą nogą by się nim nie interesował i nie wiedział ile razy dzwoni.

Anonimowy pisze...

To może konretnie o sposobie jazdy Roberta i jak to wygląda na tle właściwie całej reszty:
1. Zakręty w rajdach szutrowych: wszyscy poza Robertem w trakcie zakrętu leciuteńko kontrują korygując tor jazdy o 10 - góra 15 cm, oczywiście szukają przyczepności. Robert po swojemu szybko wchodzi w zakręt, "żre" kołami drogę torem takim jaki ustalił sobie na początku skrętu, nic nie "liftuje" i absolutnie nie koryguje toru jazdy - pod tym względem jest absolutnym ewenementem i ten błąd go dyskwalifikuje z grona pretendentów na rajdach pozaasfaltowych. To jest nawyk Roberta. Tak się jeździ w rajdach asfaltowych i w tych Robert Kubica będzie wygrywał - już w tym roku.
2. Mateusz pisze, że wielki optymizm wlał np. Janner Rallye. Co prawda jechał to pierwszy raz, ale Vaclav Pech nawet w swoim kraju uchodzi za gościa nie tylko o klasę gorszego od Kopeckiego, ale także m.in od zdaje się już emeryta Romana Kresty czy Tarabusa. Poza tym: Janner to był asfalt! Pamiętajcie też, że na odcinku gdzie wygrał w styczniu też wyleciał daleko poza trasę, ale miał szczęście, bo było równo, płasko, bez przeszkód i mogli wrócić na drogę - ale generalnie w Janner Robert był daleko za drogą, miał furę szczęścia, że wrócił.
3. Robert Kubica ma bardzo dobry samochód. Taki sam jak Hirvonen, który tym sprzętem potrafił przegrać z genialnym Ogierem o zaledwie 43 sekundy.
4. Wszystko ładnie pięknie, ale: na sezon 2014 RK ma wielki problem z nieprzejechaną połową Monte Carlo, nieprzejechaną Szwecją (poza pierwszymi odcinkami, nie liczę końcówki jechanej "tempem babci do supermarketu", gdy robił za pług), nieprzejechanym Meksykiem (nie dotknął ponad połowy kilometrów), Portugalię Robert zaliczył w 20 proc. Czyli te rajdy za rok RK ma prawie dokładnie tak samo objeżdżone jak rok temu.
5. Szykuje się na 2015 nowe Polo WRC - VW robi w tym roku 42 dni testowe (słownie: czterdzieści dwa) nowego pojazdu. VW zastanawia się nad wystawieniem nawet 4 aut w 2015 - z całym szacunkiem, ale Robert nie jest żadnym kandydatem do tej ekipy. Polo będzie mieć taką łopatkę zmiany biegów jak obecnie Robert w Fordzie.
6. Hyundai poprawia się regularnie, a jak będzie mniej awaryjny to kolejne 3 samochody będą trudne do pokonania.
7. Jak Wilson "wierzy" w Roberta niech świadczą jego ostatnie ruchy:
a) ostre słowa
b) brak testów (Robert od Meksyku do Argentyny jest pozbawiony de facto rajdowania, bo nie liczę dwóch i pół oesu w Algarve - natomiast w rally 2 Robert postanowił jechać sporo wolniej od Evansa, więc trudno to w ogóle liczyć)
c) brak startu w Fafe
8. Robert sam o sobie wypowiadający się - tak mało pewnego siebie Kubicę nie znaliśmy, to nowość. On sam jest zaskoczony zarówno non stop wypadkami i średnim tempem.
9. RK popełnia błędy wielkie, a nie drobne. Przykłady? W Meksyku na krótkim ulicznym sam mówi "dekoncentracja", pierwszy dzwon w Portugalii "widziałem, że inni ścinali to ja też" - te słowa pokazują, że RK z przymrużeniem oka bierze własne notatki. To są błędy wielkie, a nie drobne. Natomiast jak można nie zauważyć błędów ze Szwecji i treningów w okolicy Mikołajek czyli lądowania po hopie z lekko skręconymi kołami - tego nie rozumiem, a może po prostu zapomnieliście.

Anonimowy pisze...

@19:36
Zadzwoń do Roberta i mu to wyjaśnij. Może wykupi u Ciebie lekcje.
A z kibicowaniem przerzuć się na Ogiera. Będziesz miał sielankę.

Anonimowy pisze...

Anonimowy 19,36. Wydaję mi się, że masz jakieś problemy. Oczekiwałeś od Roberta cudów, a teraz nie możesz sobie poradzić z tym, że jest inaczej. Jesteś bardzo poirytowany i zaczynasz wymyślać niestworzone historie. Mam rację? Ale nie przejmuj się. Pamiętaj, że możesz poprosić o pomoc na tym forum. Każdy z nas wyciągnie do Ciebie pomocną dłoń. Nie żartuję! Tylko na początek musisz sam dojść do tego, że problem masz Ty! Nie Robert! Ty!
Zastanów się nad tym co napisałem.

Ewa pisze...

Dlatego właśnie to mnie martwi, dachowanie na Super OS świadczy ,że wsiadając do samochodu Robert gdzieś zostawił głowę.To wygląda tak jakby miał jakieś problemy.

Arek pisze...

Co tu tyle deliberowac? Jest debesciak i tyle.

Karol Moździerz pisze...

Dzięki za Twoje zdanie Anonimowy, ale parę rzeczy mówisz niestety na podstawie swoich wniosków, które bardzo łatwo podważyć.

1. Myślę, że sam Robert nie jest w stanie tak dokładnie opisać tego, jak przejeżdża zakręty. To myślę. Pewny jestem natomiast, że na podstawie zdjęć i filmów, w tym onboardów, nie można stwierdzić czy taka technika jazdy działa czy nie. Latvala jeździ zamaszyście, Loeb jeździł ultra na okrągło, potrafili na zmianę wygrywać jeden po drugim oesie albo kończyć obaj w sekundzie po 25 km. Nie ma jednej, jedynej techniki jazdy w rajdach. Nawet w formule można różnymi torami jeździć z takim samym skutkiem czasowym.
2. Pech jechał w Jannerze któryś już raz, a Robert na świeżaka wygrał oba etapy. Szczęście sprzyja lepszym - Ogier też był w rowie na OS 9 na Monte Carlo i mógł odpaść.
3. Zgadza się, różnice w autach WRC nie są tak kolosalne jak w F1 i wiele czynników wpływa na wynik.
4. Taki mamy sezon
5. Łopatki już były i ich brak jest kretynizmem na miarę kontrolowania przepływu paliwa w F1. Czy jest kandydatem wiedzą Capito i inni decyzyjni w VW. Myślę, że z otwartymi ramionami by go przyjęli, jeżeli wielokrotnie już objeżdżał Mikkelsena, który jeździł wurcem w MŚ jak miał 17(!!!) lat i tłucze się w rajdach od 8 lat, mimo że ma 24.
6. Hanninen był bity w Portugalii regularnie, Neuville raz był wolniejszy, raz szybszy, ale nigdy znacząco. Sordo wykorzystał swoje świetne doświadczenie i umiejętności, bo jeździł w Portugalii wurcem od 2006 roku odkąd rajd wrócił do MŚ.
7. Testy nie są darmowe i przewidziana jest określona liczba testów w sezonie. M-Sport w pierwszej kolejności będzie testował z Hirvonenem i Evansem, a KUBa będą bardziej wykorzystywać w drugiej połowie sezonu, kiedy będzie im bardziej przydatny. Nie rozumiem dlaczego tak trudno to ludziom zrozumieć, że Wilson musi dysponować pieniędzmi, żeby jego firma przynosiła zysk. Wie, że ma do czynienia z wybitnym kierowcą, ale nie będzie w niego bezsensownie pompował pieniędzy, jeśli sam nie widzi, jak by się to miało zwrócić. Start wurcem w takim Fafe rally sprint to na okrągło 100 000 euro, więc to nie wynika z braku sympatii albo braku cierpliwości, tylko po prostu z rachunku kasiory. A wypowiedź ostatnia - co miał powiedzieć? Wszyscy są zaskoczeni wielce, ale przecież nic innego nie mógł powiedzieć.
8. Tempo, które jest średnie w twoich oczach, jest najlepszym tempem kiedykolwiek osiąganym przez polskich zawodników startujących w MŚ. Doceń to.
9. Błędy wielkie? To są normalne incydenty, za które przyszła sroga kara. W tych przypadkach mogło się obyć na momencie strachu, a były dzwony. Trzeba przez to przejść. Latvala umie jechać, a wywalił w taki sam sposób jak RK, więc coś spowodowało, że przyciął. Może linia poprzednich zawodników? Może przyciął bardziej niż miał opisane? Meeke, Evans, Hanninen - wszyscy wypałowali, mimo, że nie było ciśnienia na wynik. Błędy były i nikt się nie wypiera, sam Robert mówi, że to jego błędy, ale sprawiasz wrażenie złego na Roberta, że głupotę zrobił. Mógłby jechać jak Prokop, dojechałby 8 albo 6 nawet. Wtedy z kolei byłbyś niezadowolony, że jedzie "tempem babci do supermarketu".

Karol Moździerz pisze...

Możesz się nie zgodzić z moją ripostą, ale przypuszczam, że dłużej śledzę rajdy i widziałem ich więcej na żywo niż Ty i w związku z tym mam dużo większy szacunek dla gości, którzy jeżdżą. I dopóki nie jest się zawodnikiem ścisłej czołówki międzynarodowej, taka pseudokompetentna analiza techniki jazdy jest totalnie bezcelowa. Obaj, razem z Mateuszem staramy się tu prezentować możliwie umiarkowane poglądy, a jakieś bardziej radykalne dajemy dopiero, gdy poprze je ktoś kompetentny ze środowiska rajdowo wyścigowego.

Podsumowując - zachowajmy umiar, doceniajmy to, co Robertowi się udaje osiągać. I obniżmy poprzeczkę własnych oczekiwań, bo nie da się będąc nawet najbardziej utalentowanym żółtodziobem na świecie, wygrywać od razu z urzędującymi mistrzami świata.

Jeśli nie porzygałeś się jeszcze moimi słowami, to możesz poczytać to napisałem 9 lutego 2011 roku, 2 dni po pamiętnym dniu: https://www.facebook.com/notes/karol-mo%C5%BAdzierz/sytuacja-z-kubic%C4%85/153200218066811. To, że tyle rzeczy się pokrywa z obecną sytuacją, nie wynika z tego, że przewiduję przyszłość, tylko "system" o którym wspominał RK, od zawsze tak działał i raczej tu się nic nie zmieni.

Anonimowy pisze...

Mam juz-dopiero 55 lat. Co ja wiem o zyciu? .)
Szacun Mateusz za ten BLOG, kolejny super artykul i info.
Stary czytelnik Wladek.

Anonimowy pisze...

Dzięki za wpis - skutecznie pomaga radzić sobie z emocjami. Tak czy inaczej wolę, gdy Robert wypada jadąc wśród najlepszych, niż gdyby dowoził się między Prokopem i Mikkelsenem.

MSB

karluum pisze...

@Karol Moździerz: miałem napisać temu kolesiowi risposte, ale jeżeli ktoś nie potrafi się podpisać przynajmniej nickiem to uznałem, że szkoda na to czasu.
Pech jechał Janner po raz szósty, trzy razy go wygrał.
Dodam jeszcze, że my nie dowiedzieliśmy się czy RK miał testy przed Portugalią czy nie (jak nie ma czegoś na fejsie to znaczy, że nie ma tego w rzeczywistości ;P), a Fafe miał w zeszłym roku sens biorąc pod uwagę doświadczenie i znajomość szutrów przez RK.
Colin McRae nie ukończył 9 rajdów pod rząd w sezonie 2000-2001 co nie przeszkodziło mu w walce o tytuł w 2001 roku zakończonym efektownym dzwonem na 4 OS na GB Rally. Będzie dobrze, każda zła passa się kiedyś kończy, ostatnie puzzle do poukładania często są najtrudniejsze...


Michał Buczek pisze...

Nigdy nie zwątpię, zawsze będę stał murem za tym gościem (za Robertem).
Maćka "znam" jeszcze trochę słabo ale bardzo go polubiłem i cieszę się, że jeżdżą razem. Wam Panowie dziękuję za prowadzenie bloga! Jestem fanem również Waszym!

Anonimowy pisze...

A może Robertowi troszeczkę nie pasuje to auto? Nie żeby było złe tylko po prostu nie kompatybilne akurat z tym kierowcą. Zobaczcie na Vettela. Nie sądziłem że partner z zespołu może go tak bezkarnie objeżdżać w nowym sezonie.

Anonimowy pisze...

Mam pytanie do wszystkich tych, którzy krytykują krytyków Roberta. :)
Piszecie, że ludzie nie mają za bardzo prawa krytykować kiepskich startów Roberta, a jednocześnie sami krytykujecie zachowania (opinie) innych. I napiszę to co WY - "to takie polskie". :)
Część ludzi wyraża opinię w sposób kulturalny, że WYDAJE im się, że Robert chyba nie nadaje się do rajdów. Wy od razu naskakujecie na takich komentatorów, twierdząc, że Robert to super rajdowiec. I teraz pytanie: co napiszecie jeśli Kubica stwierdzi, że nie nadaje się do rajdów?
Pozdrawiam
Obserwator

Anonimowy pisze...

Robert mówi, że popełnia za dużo błędów. W Szwecji i Meksyku powiedział, że popełnił grube błędy. Tymczasem na tym blogu dowiaduję, się, że to są "drobne błędy". Uważam, że Robert wie lepiej i przychylam się do jego wersji.
Co by nie mówić to wróćmy do Meksyku. Tam Robert powiedział, że jego notatki muszą zostać przebudowane i to natychmiast, natomiast jego jazda prowadzi ich w tarapaty - staram się w miarę wiernie oddać słowa RK z Meksyku. W Portugalii nawet nie dowiedzieliśmy się czy Robert stosował jakąś inną technikę jazdy od dotychczasowej, która wpychała go w "tarapaty" jak sam to nazwał. O ew. przebudowie notatek nawet nie ma co wspominać, bo i tak w newralgicznym punkcie właściwie zaraz na początku rajdu skoncentrował się na tym, że jadący przed nim ścięli ten fragment to i on ściął, a Robert sam zlekceważył własne notatki, gdzie cięcia miało nie być. Czyli w Portugalii zobaczyliśmy człowieka niezorganizowanego, nie wiem jaki był plan na Portugalię, ale po 40 kilku kilometrach Robert świadomie zrezygnował z planu.
Wielu pisze "nie wolno krytykować Kubicy". Jak to nie wolno? Nie wolno być chamskim, ale kulturalnie krytykować można. Od własnej żony krytyki nie słyszycie, albo od rodziców czy dzieci? Nawet bliscy siebie krytykują byleby z kulturą. Robert nie ma papieskiego patentu na nieomylność. Robert sam siebie krytykuje i jest sobą rozczarowany i nawet nie owija tego w bawełnę. Rob widzi jak dużo w nim jest wyscigowca - rajdów w tv prawie nie ma, ale z tego co było widać to on fenomenalnie startuje (nie tylko w Szwecji gdzie ośmieszył tym elementem Ogiera, ale gdy startuje odcinek specjalny to mam wrażenie, że inni ruszają, a Kubica wypruwa jak z katapulty - to jest Robert Wyscigowiec czystej wody).
Aśka

TJ pisze...

@Anonimowy/Obserwator 21:53
"co napiszecie jeśli Kubica stwierdzi, że nie nadaje się do rajdów?"

To proste - pomyli się :D
Przecież to tylko człowiek, więc ma prawo do błędu (i takiego błędnego stwierdzenia również). :]
On ma prawdziwy talent i przy odpowiedniej dawce pracy może startować w dowolnej serii.
A my jesteśmy tu m.in. po to, żeby mu to przypominać i kibicować nawet jak będzie jeździł na bobslejach. ;)))

Kamil Krakowiak pisze...

Nie jestem i nie czuję, się znawcą tematu, jak w rajdach jezdził M.Bublewicz (R.I.P) to byłem małym dzieckiem, (do tej pory mam trochę materiałów) F1 zaczołem ogładać jak RK zaczoł pomykać,,,, fakt śledziłem jego karierę ... ale gdzie mi tam do fachowca, znawcy, pewnie coś tam wiem, trochę się tym interesuję, ale już to pisałem kiedyś, może nie w takej formie, RK cenię, za całokształt, pracy jaką wkłada, (już nie ważne jak ma / miał pod górkę), wtstarczy posłuchać jego wypowiedzi, wróć nie, wróć do F1, zrób to tamto .... doradcy się znaleźli, ja go cenię, nie tylko za wyniki (ostatno takowych nie ma) ale za to kim jest, (pewnie, serce rośnie jak wygywa..., naklejki nie mam ale nie wstydziłbym się jej nawet po tych dzwonach). Mógłbym tu napisać pracę na x stron, tylko po co, jak dla mnie już nie chodzi o wyniki tylko o człowieka, jaki jest itd itp, chciałbym być taki ( nie mówię o jezdzie o tytułach), jak to RK kiedyś powiedział inteligentni zrozumieją ( i to nie przytyk do ludzi na blogu..), a z drugiej strony czekam na "so far so good" i nie jestem, żeby była jasność mega zaślepionym fanem RK, bo fanem jestem i już będę,co by nie robił (patrz wyżej), nie miałem tyle szczęścia co autor, (autorzy na ten moment) poznać RK osobiście, ale może kiedyś :) Jedno wiem, jest i będzie sportowcem ......
Pozdrawiam

Karol Moździerz pisze...

Nie da się ocenić skali błędu, czy był wielki, czy mały, można ocenić jego skutki. Tak samo nie da się ocenić jak ktoś startuje na podstawie zdjęć czy filmów, bo nie ma możliwości wyłapania różnic rzędu 0,2 s do 100 km/h, szczególnie gdy samochody startują z różnymi silnikami i wydają z siebie różne dźwięki. Nawet start w Szwecji na super specialu, gdzie się startuje równolegle, niekoniecznie musi oddawać faktyczną sprawność startu, bo na jednym torze warunki mogą być znacząco inne, niż na drugim.

W sumie to fajnie, że ludzie się interesują i próbują znaleźć rozwiązania dla Roberta, ale on jako jedyny wie co trzeba poprawić i ma ku temu najlepsze możliwe środki, by to poprawiać. To jest jak z ustawianiem samochodu pod poszczególne tory albo oesy. Znalezienie optymalnego rozwiązania wymaga długich prób i zawsze któryś aspekt ucierpi, żeby inny zyskał. Gdyby się dało przyczyny ostatnich niepowodzeń tak łatwo zidentyfikować, pewnie byłyby już wytępione. Na tym poziomie decydują tak subtelne i precyzyjne zmiany, że jest to trudne do pojęcia, nawet dla zorientowanych w temacie. Dlatego nasze zdanie możemy sobie mieć, choć poza naszą własną satysfakcją, jazdy Kubicy na pewno nie poprawi.

Anonimowy pisze...

Nie wiem czy zauważyliście ale Robert ma swoistą sinusoidę wyników w kolejnych latach. Rok mega mocny, kolejny nieco słabszy. Moim zdaniem składa się na to wiele czynników. Robert to bardzo inteligentny i zdolny zawodnik do tego tytan pracy, potrafiący poświęcić bardzo dużo aby osiągnąć ustalony cel. W poprzednim roku zrobił wynik, dominacja i mistrzostwo WRC-2, co dało mu stabilizację u sponsorów i umożliwiło przesiadkę do królewskiej kategorii WRC. Ponieważ cel Roberta w rajdach jest oczywisty, jasnym jest że nie interesuje go funkcja woźnicy i ciułacza punktów. Ten rok nie służy wynikom, a poświęcony jest zrobieniu mocnego progresu, pokonania kolejnych barier i znalezienia granicy limitów na rok następny. Oczywiście nie jest to łatwe i aby ten progres mógł nastąpić potrzeba wiele ostrych prób i trudniejszych momentów. Natomiast jestem pewien, że wszystkie te doświadczenia zostaną skrupulatnie wykorzystane przez Roberta i zaprocetują zgodnie z teorią już za rok, co nie oznacza, że jeszcze w tym roku nie czeka nas jakaś miła niespodzianka :) Zaufajmy temu Gościowi bo nie raz udowodnił, że wie co robi.
pozdr.ambasador23

Anonimowy pisze...

Karluum - mam podobne odczucie - może właśnie dlatego ze Robert jedzie wolniej, stad biorą się błędy? Narastają trudności z koncentracją wraz z budowanym większym marginesem bezpieczeństwa (złudnego w rajdach???). Darek

Kaczmar pisze...

@MSZ
"Inni wielcy tez mieli trudne początki, ale oni nie byli wtedy jeszcze wielcy i media nie nagłaśniany ich wypadkow. Pamiętajcie ze Seb Ogier potrzebował 5 sezonów aby wygrać pierwszy rajd"

Nie wiedząc co mnie może uspokoić, Maciej uspokoił mnie jednym zdaniem.

Większość ludzi nie rozumie rajdów.. Ja też tak do końca nie rozumiałem.. przepraszam i dzięki Maciej, dzięki Mateusz.

ps. powinnismy brac pod uwage margines kilku lat błędów Panowie

Anonimowy pisze...

Śledzę i cenię bloga od początku jego powstania. W rajdach tkwię od 1996r. Mam sporo godzin spędzonych na analizie różnego rodzaju nagrań przejazdów, w tym onboardów. Kiedy czytam jak Pan Mateusz przekonuje:
"Nie powinna być również rozważana kwestia Macieja Szczepaniaka jako winowajcy. .. Nie wiem, na jakiej podstawie takie teorie są tworzone." itd., trochę się denerwuję. Skoro Pan Mateusz nie wie, to ja wyjaśnię.
Wśród kibiców Roberta są ludzie tacy jak ja, którzy znają "kuchnię" rajdów, są kierowcy i piloci rajdowi (byli i obecni), w tym kierowcy którzy jeździli z Maćkiem Szczepaniakiem. Ci ludzie mają wyrobioną opinię o Szczepaniaku. Wiedzą, że oprócz dobrych stron, ma też słabsze. Wiedzą, że wcale nie rzadko, dla tzw. "dobra" zespołu kierowca bierze winę na siebie, co wcale nie znaczy, że to on popełnił błąd. Żeby nie być gołosłownym posłużę się cytatami z fb Cezarego Gutowskiego, z dyskusji pomiędzy kibicem (Panią kibic) a Maćkiem Szczepaniakiem.
Kibic:"Wydaje się, że w MC wypadli Panowie przez czarny lód. W Jaenner "lód" odmieniany był chyba na wszystkie możliwe sposoby. W dostępnych onboardach z MC w tej konkretnej sytuacji "lodu" w opisie nie było mimo, że po rajdzie zarówno P. Robert jak i szpiedzy twierdzili, że taką informację Panowie posiadali. Interesuje mnie dlaczego tak się stało."
Maciek:"Odpowiadając na pytanie odnośnie MC. Jest ona banalnie prosta. Mieliśmy informacje, mieliśmy Ex Ślisko a popełniliśmy błąd. Bo rajdy, jak każdy inny sport jest grą błędów. Kto popełnia ich mniej wygrywa. pozdr"
Kibic:"Jakkolwiek liczyłam na mniej ogólną rozumiem, że prezentuje Pan stanowisko załogi i nie drążę tematu."
Osoby znające "kuchnię" rajdów doskonale wiedzą w jaki sposób nanoszone są na opis kierowcy informacje szpiegów. Wiedzą, gdzie i jak błąd mógł powstać i wiedzą, że taki błąd jaki miał miejsce w MC w żaden sposób nie może obciążać kierowcy. Wypadnięcie kierowcy jest tylko i wyłącznie skutkiem błędu popełnionego przez samego pilota lub pilota wspólnie ze szpiegami. Kończąc dodam, że w dostępnych (dobrych) onboardach z Meksyku, Szwecji i Portugalii też widać błędy pilota. Maciek to rutyniarz w WRC, ale żółtodziób (i to większy od Roberta) jeśli chodzi o prędkość czołówki. Mam nadzieję, że rutyna nie przeszkodzi Mu w dostosowaniu podawania notatek do tego czego potrzebuje Robert.
gość

Anonimowy pisze...

@Aśka

Robert w Szwecji jak to ujęłaś "ośmieszył" Ogiera na starcie, bo startował na bardziej szutrowym torze, a Ogier bardziej lodowym. Wszyscy z tamtej strony mieli lepsze starty wtedy.
Reszty szkoda komentować.

Konrad Kobedza pisze...

Uwielbiam internetowych expertów typu: "oglądałem wiele onboardów, więc wiem jak jeździć rajdówką..." :)

Auto pisze...

A ja sobie siadam wygodnie w fotelu przed kompem, czytam o Robercie na blogu, oglądam fotki, filmiki i ciesze się z tego,ze jest tam gdzie jest.
Robert nigdy mnie nie zawiódł, bo ja nigdy nic od niego nie wymagałem. Za to wymagam od siebie głębszej empatii by lepiej zrozumieć jego sytuację od 2011 r. Na szczęście nie mam z tym najmniejszego problemu i nie mam spiny. Życzę też tego wszystkim napinaczom:)

Natomiast temat Janowicza to kompletna klapa. On tylko pokazał się z dobrej strony podczas Wimbledonu w 2013. Od razu okrzyknięty gwiazdą, szybko zbladł serwując nam na korcie nie wygrane piłki a serie gestów buraka. Może chce być drugim McEnroe ale i tu musi jeszcze dużo popracować:)

Mateusz, jak zwykle blog trzyma fason:)

klh_ pisze...

Popieram w 1000%

Anonimowy pisze...

Mateusz, będą jeszcze wywiady z Maćkiem Szczepaniakiem?

Mateusz Cieślicki pisze...

Będzie jeszcze jedna część, niestety nie jestem w stanie powiedzieć kiedy.

Anonimowy pisze...

@Auto... pewnie sam jesteś dziennikarzem i bardzo cie zabolały słowa Janowicza, który ma po prostu jaja i powiedział szczerą prawdę. Obecne dziennikarstwo to dno wyłożone sensacją - lub jak to ładnie ująłeś zwykłe buractwo, którego nigdy nie zarzuciłbym Janowiczowi.

Anonimowy pisze...

@ gość 8 kwietnia 2014 07:25
o, to, to to, dzięki za ten post gościu i proszę więcej, jako kibic, supporter RK nie znający "kuchni" bardzo proszę wszystkich "kucharzy" o dzielenie się taką wiedzą, to otwiera oczy i pozwala lepiej zrozumieć (czasem w ogóle zrozumieć) z czym mamy do czynienia.

pozdrawiam i kolejny raz dziękuję autorowi
za zorganizowanie tego wyjątkowego miejsca wymiany myśli
krążących w okół RK
Greg_OR

Anonimowy pisze...

Ciekawostka z DTM, zobaczcie znajome twarze w zespole Mercedesa! ochlapy z F1! Petrov i Di Resta, jesli mnie oczy nie myla. W jakim charakterze, nie bardzo mnie to obchodzi, ale powaznie nie ma lepszych driverow! link obok/ponizej
DTM update

livelongandhappy pisze...

Dla porownania, Kimi Raikkonen nie ukonczyl 6 z 21 rajdow, 3 w 2010 i 3 w 2011 roku.

DADDY pisze...

Mam wrażenie że troche prawdy może być w poście "kucharza" :]. Robert z Maćkiem być może się dogadują dobrze i może Robert nie mówi wszystkiego o powodach wypadków...Dyktowanie opisu porównując Szczepaniaka i Barana daje jednak do myślenia, chodzi mi o dykcje która nie obrażając Szczepaniaka jest marna a dokładnie zbyt miękka,sucha niewyraźna, wiem bo żona jest logopedą :]... Robert już powiedział przecierz któregoś razu że nie zrozumiał, czy też nie dosłyszał dyktowania. Wiadomo jadąc 100-120 km/h tnąc zakręty pilotowi może nieraz odebrać dech przy większej dziurze, dlatego naturalna nie ćwiczona dykcja ma tak duże znaczenie... To nie jest żaden atak na Maćka czy obwinianie go... być może się myle i powód jest zupełnie inny. Ale składając to w całośc właśnie to mi wyszło.

Low pisze...

Panowie powiedzcie jak to jest, że citroenem w wrc2 gonił auta wrc a teraz zalicza same kraksy? Przecież różnice w mocy jak sam mówił nie są duże :/ Wina auta/pilota, o co kaman? Nie interesowałem się wcześniej rajdami ale kibicuję Robertowi i ta sytuacja troszkę mnie niepokoi...

Anonimowy pisze...

Daddy, daj spokój z tym pilotem. Przecież to nie poważne. Nie szukajcie winnych. Robert nie kończy bo popełnia błędy. Skoro sam Robert tak mówi to tak jest. Z tą dykcją Maćka to dowaliłeś. Robert popełnia błędy bo ma małe doświadczenie. Trzeba czekać na dobre wyniki, nie szukać winnych na około. Będzie dobrze. Robert się ogarnie i wyniki będą. Zobaczycie. W tamtym roku, Robertowi też się zdarzyło popełnić drobny błąd. Tylko miał odrobinę szczęścia. A w tym roku tego szczęścia brakuje.

Kaczmar pisze...

@Low

Nie interesując się rajdami, nie rozumkiesz ich, przesledz kariere LOeba, Ogiera i innych a zrozumiesz dlaczego tak jest.

@Anonim z 8 kwietnia 2014 20:09
Akurat do DiResty nic nie mam, braklo mu szczescia aby zachowac posade w F1 ale nieraz pokazał się bardzo dobrze i mam nadzieje ze jeszcze zobaczymy go w F1, prawie zawsze był w top10 http://en.wikipedia.org/wiki/Paul_di_Resta

karluum pisze...

Cytryną do czołówki tracił z 2,5 sek/km, obecnie Fiestą jest koło 1 sekundy, więc jest znacznie szybciej (szczególnie w zakrętach) i stąd biorą się błędy. No i w tym roku nie ma szczęścia...

Anonimowy pisze...

http://bestofrally.pl/upload/20130204163722uid1.jpg coś na poprawę humoru xD

Pozdrawiam
Bocian

Anonimowy pisze...

Wczoraj na ITV4 było podsumowanie rajdu i był pokazany wypadek Krisa Meeke. Kris po wypadku powiedział do swojego pilota: "To koniec mojej kariery Paul". Natomiast Tanak ze względu na ostatnie dachowanie wbrew wcześniejszym planom nie pojedzie w Rajdzie Sardynii autem WRC tylko R5. To tylko pokazuje jak wielka jest presja na kierowcach.

Anonimowy pisze...

Słuchajcie - nie porównujcie serii wypadków McRae czy P. Solberga z obecnymi czasami. Superrally (obecnie rally 2) to stosunkowo niedawny wynalazek. W moim rozumieniu "niekończenia rajdów" np. Latvala czy Evans nie ukończyli Rajdu Portugalii, natomiast sama idea rally 2 jest b. dobra, bo bez tego w niedzielę w rajdach z 12 - 14 aut WRC kończyłoby 6-8 co byłoby fatalne dla widzów idących na OS w niedzielę czy wręcz już w sobotnie popołudnie. Jeśli straci się jeden OS i dostanie 5 minut to jeszcze szansa na 7 - 10 miejsce w rajdzie jest, ale w klasycznie rozumianym kończeniu rajdów to nie tak jak było.
Tak samo przestrzegałem, aby nie brać tak superpoważnie słów byłych rajdowców, że Roberta z pewnością czeka świetlana przyszłość. Taką odpowiedź można uzyskać po minimum dwóch latach licząc od dziś i dopiero wtedy możnaby mniej więcej coś stwierdzić pewnego. Dziennikarze zadają np. Gronholmowi pytanie, a ten odpowiada im intuicyjnie tak jak pytający tego oczekują. Lepiej zabrzmi odpowiedź "Ten facet natychmiast osiągnie wielki sukces" niż "Poczekajmy ze dwa sezony to wtedy odpowiem". Najbardziej entuzjastycznie o stratach RK wyrażał się Solberg - orzekł, że mega wyniki będą od razu, ale Norweg to znany kawalarz.
W Argentynie szykuje się słaba obsada w porównaniu z Portugalią i start bodaj 12 aut WRC. Ze 4 załogi wylecą w okolicach Cordoby i wystarczy Kubicy "jazda na Prokopa", aby wyprzedzić w mistrzostwach np. Jaroslava Melicharka. Nie wiem czy ten wariant go interesuje, ale jeśli nie to szykuje się dla Kubicy kolejny big problem z tym częściowo pół offroadowym rajdem. Ciekawe jak Robert podejdzie do pokonywania przeszkód wodnych.
Rafał

karluum pisze...

Tanak zmienia program z tego powodu:
http://rajdy.autoklub.pl/news/tanak-zmienia-program,54537

Anonimowy pisze...

Tłuczemy pianę przekazując tę samą treść w innej coraz bardziej rozbudowanej formie. Źle się stało bo najwyraźniej jesteśmy w coraz bardziej minorowych nastrojach.
Ale co tam - nawet gdy przygoda z WRC z jakichś względów skończy się wcześniej niż chcielibyśmy - Kubica z pewnością(!!) pozostanie w annałach światowego motosportu jako niespełniony mistrz Formula One. Problem jest jeden - Robertowi nie będzie łatwo ;(
mb