Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

poniedziałek, 10 marca 2014

Na spokojnie [Aktualizacja]

fot. Dominik EL
To naturalne, że każdy z nas po Rajdzie Meksyku może być rozczarowany - dwa błędy w tym jeden "głupi" (cytat z Roberta) pogrzebały szanse na dobry wynik. Trzeba sobie jednak postawić pytanie, czy ktoś nam obiecywał wysokie miejsce, walkę o podium czy ukończenie rajdu? Nie. Obiecywano naukę i ona była - po raz kolejny bolesna, ale była. Robert Kubica uczy się rajdów na oczach całego świata, przed nim jeszcze daleka droga, a my musimy być cierpliwi.

Zastanawia mnie po Rajdzie Meksyku, ile osób zdaje sobie sprawę, że na jednym z OS-ów Robert Kubica zajął 3. miejsce? Bo o tym, że dwukrotnie dachował wiedzą wszyscy. Szkoda, że tak rzadko podkreśla się świetne tempo, jakie Robert prezentował przez 9 pierwszych OS-ów, a tak często wyśmiewa się przygody Roberta. Co w tym śmiesznego - nie wiem. Świetne tempo na początku to był największy pozytyw tego rajdu, w którym praktycznie wszystkie OS-y pozostają niezmienne od lat, a kierowcy znają je na pamięć. Mimo to wielu znacznie bardziej doświadczonych od Roberta zawodników również pożegnało się z imprezą.

Oczywiście, statystyki są nieubłagane - 3 z 4 rajdów WRC nieukończone z powodu wypadków, jeden ukończony ale po trzech przygodach. To dużo - za dużo - ale niezupełnie rozumiem, czemu trzeba to tak dobitnie podkreślać. Chyba każdy doskonale zdaje sobie z tego sprawę - łącznie z Robertem - w jego "komentarzu" w momencie pierwszego dachowania słychać to doskonale.

Podczas rajdu Kubica podkreślał, że jest kierowcą wyścigowym i nadal pokonuje OS-y w wyścigowy sposób. To powoduje, że zostawia sobie bardzo mały margines błędu. I to chyba widać - wystarczy spojrzeć na wypadki w Monte Carlo i Meksyku:
)

Wydaje się, że są one niemal identyczne - mała prędkość, choć i tak nieco za wysoka, podsterowność, mostek i wypadnięcie. Ich przyczyny są jednak zupełnie inne - na Monte było to błoto na trasie, w Meksyku nieścisłość w notatkach i zbyt wysoka prędkość. Ten film pokazuje, jak wiele nauki jeszcze przed Robertem.

Problemem, który powoduje, że Robert jest obecnie częściej krytykowany (choć np. ja się tą krytyką zupełnie nie przejmuję) jest to, że Robert uczy się rajdów na oczach całego świata - nie ma za sobą kilku czy kilkunastu lat doświadczenia w małych imprezach - on zaczął od najwyższej półki i każdy jego błąd kończy się dość poważnie. Trzeba pamiętać, że rajdy WRC to najbardziej wymagające imprezy rajdowe i one nie wybaczają błędów. To tak jakby naukę przyrody w 4. klasie podstawówki zaczynać od razu od fizyki molekularnej - zdolny uczeń (a za takiego uważam Roberta) poradzi sobie, ale nie od razu i potrzebuje wyrozumiałości.

Wiele osób zadaje sobie teraz pytanie, czy to dobrze, że Robert wybrał rajdy - ja się nad tym nie zastanawiam - to był jego wybór - tylko on wie, jakie są jego ograniczenia, tylko on ma pełny ogląd sytuacji. Ktoś może też napisać - no tak, ale rozbija te samochody, M-Sport zbankrutuje - według mnie to żaden argument. Nie jest naszą sprawą mieszanie się w kwestie finansowe - to nie nasz biznes.

Wydaje mi się, że najlepszym komentarzem do Rajdu Meksyku są słowa osoby, która w aspekcie zawodowym jest obecnie najbliżej Roberta Kubicy - Macieja Szczepaniaka. Polecam posłuchanie wypowiedzi polskiego pilota, oczywiście jeżeli ktoś jeszcze jej nie słyszał:


Tym, których moje argumenty nie przekonują i teraz skłaniają się bardziej ku mniejszemu zainteresowaniu startami Roberta, przedstawię jeszcze jeden - bardzo praktyczny argument. Według mnie Robert w końcu zacznie odnosić duże sukcesy - wtedy znów wszyscy będą mu kibicować. Czy nie warto mieć satysfakcję, że zachowało się spokój wtedy, kiedy nie szło?

I nie chcę aby ten tekst został odebrany jak obrona Roberta czy coś w tym stylu - nie mam w tym żadnego interesu. Wydaje mi się po prostu, że często zbyt histerycznie podchodzimy do wydarzeń, popadamy w skrajne opinie - od euforii do rozpaczy - zupełnie niepotrzebnie. Keep calm and support Kubica.

Aktualizacja 

Oto film pokazujący bardzo ciekawe ujęcia z przejazdów Roberta Kubicy:


Strona powrotroberta.blogspot.com jest na facebooku oraz Twitterze! Dołącz do osób go lubiących i bądź na bieżąco! 

Więcej o całej F1 na MC Formula i OneStopStrategy

69 komentarzy:

michu151 pisze...

"(...) Tym, których moje argumenty nie przekonują i teraz skłaniają się bardziej ku mniejszemu zainteresowaniu startami Roberta (...)"

Ja ze swojej strony polecam tym osobom onet :-)
Prawdziwym kibicom raczej nie trzeba rozrysowywać wszystkich argumentów - powinni je sami dostrzegać ;-)

klh_ pisze...

Bardzo dobry komentarz!!! Podpisuję się pod tym.

Anonimowy pisze...

Moim skromnym zdaniem Robert musi czasem odpuscic i zaczac walczyc o miejsca...Wydaje mi sie, ze dla Kubicy to jest najwiekszym problemem. Jest ambitny, wie ze ma potencjal, talent i od razu chce rywalizowac o dobre lokaty gdyz jego nie interesuja miejsca w koncu stawki. Potwierdza to tez wiele osob ktore z nim pracowaly w F1 - jezeli bolid byl slaby to Robert tez nie walczyl jak potrafi...jesli bolid byl szybki Kubica dawal z siebie max. Mysle, ze Robert rowniez zdaje sobie sprawe z uciekajacego czasu....a jak popatrzymy na jego osiagniecia to wygladaja naprawde slabo biorac pod uage jego talent i mysle, ze Robert tez zdaje sobie z tego sprawe. Szczerze przyznam, ze jestem mocno rozczarowany ostatnim rajdem i szczegolnie pierwszym bledem (i tu brak doswiadczenia nie jest zadnym usprawiedliwieniem). Ale bledy popelniala wszyscy... Drazni mnie tylko jedno - mowienie jakie rajdy sa ciekie i nieprzewidywalne( oczywiscie sie zgodze) i sprawianie przy tym wrazenia ze F1 to latwizna...w koncu jezdzi sie w kolko po torze....to pytanie: dlaczego wszysyscy marza o F1? jestem pewien, ze jakby wsadzic kierowcow WRC do bolidow to wiekszosc z nich nie przejechalaby nawet jednego okrazenia...F1 to najbardziej rozwiniety technologicznie sport motorowy na swiecie...i Robert chce tam wrocic - to tez o czyms swiadczy. Pozdrawiam - Krzemyk

Anonimowy pisze...

Zapowiedź rajdu:
http://www.youtube.com/watch?v=hBfRu24wN9w

Irek

Marek Wójcik pisze...

Ano to taka polska(?) przypadłość. Gdy naszemu sportowcowi wiedzie się - w całej Polsce słychać och-y i ach-y. Ale niech tylko spróbuje nie wygrać... No i jak on śmiał! Adam Małysz do emerytury - może o kulach(?) - powinien skakać i wygrywać. Justyna Kowalczyk - no tak! Słabo się przygotowała (w mniemaniu niektórych "kibiców"), to swoje wyniki tłumaczy uszkodzoną kością w stopie...

Przykładów takich można znaleźć stertę bez większego wysiłku. A potem znajdzie się taki Pociej, który chciał "zabłysnąć" i zaistnieć. I zaistniał. Ale akurat w tym znaczeniu nie jest to pozytyw...
Skąd takie zachowanie kibiców? Odpowiedź na to pytanie znają (może) dobrzy fachowcy z dziedziny socjologii, psychologii, psychiatrii.
Razi tylko fakt, że pokutuje w naszym społeczeństwie taka niczym nieuzasadniona maniera szczucia i hejtu.
Każdy z nas jest najlepszym lekarzem, politykiem, kucharzem... Znamy się na skokach, rajdach, biegach... z pozycji fotela i pilota przed telewizorem lub ekranem monitora z domowym zaciszu. W 75% jesteśmy "znafcami". Ja do tych "znafców" też się zaliczam. Sam przecież nigdy nie ścigałem się rajdówką. Piszę więc i mówię co czuję i myślę. Ale moi Rodacy nieraz jeszcze mnie zaskoczą ogromem swej bezgranicznej "miłości".
Bardzo współczuję naszym Sportowcom. Sam mam syna uprawiającego niszowy nieco sport. Wiem więc jak wygląda praca takiego zawodnika bez odpowiedniego wsparcia. I finansowego i mentalnego. Wiem też jak można zabić w zawodniku radość z uprawiania dyscypliny, którą się kocha.
Zwycięzców się wielbi - ci na drugim miejscu są traktowani jak przegrani... dlaczego? Przecież każdy na zawody pojechał wygrać. A przynajmniej powalczyć. Każdy popełnia błędy i niejednokrotnie skutkują one porażką. Ale również te błędy są cenną nauką. Bo przegrywać również trzeba umieć. Ale najtrudniej jest się nauczyć podnosić po porażce.
A my - kibice możemy w tym pomóc lub przeszkodzić. Tylko czemu zdecydowana większość czyni to drugie?
Jestem pewny, że Robert również się podniesie. I będzie startował. Może w WRC, może będzie jeździł "w kółko" w F1. On sam wybierze najlepszą dla siebie opcję i jestem pewny, że odda temu swe serce.
Tylko błagam! Nie zabijajmy swym krytykanctwem radości jazdy i woli walki Roberta.
On jeszcze wielokrotnie przysporzy nam wielu wzruszeń. Dajmy Mu tylko trochę "luzu"

Pozdrawiam

Tomasz Szymkowiak pisze...

Witam
JA podchodziłem do tego rajdu z wielkimi nadziejami 5-6 miejsce będzie bomba. W pewnym momencie Robert był nawet 4. A tu niestety rolka. I co? I nic. Nie zawiodłem się bo zostawić trzeba pewien margines w nadziejach ten mały... na wypadnięcie czy złośliwość rzeczy martwych. Niestety tak to jest trzeba przejść taki okres nawet gdy jest ciężko. Myślę że Portugalia będzie o wiele łagodniejsza niż poprzednie rajdy. Poczekajmy .... Jeny dopiero za miesiąc.... będzie się dłużyło. Pozdrawiam wszystkich którzy nadal kibicują RK i mają zlewkę na wszystkie prostackie komentarze...

modzias pisze...

Matusz, Twój tekst oddaje w pełni sposób myślenia prawdziwych fanów Roberta i jego wielkiego talentu. Ja za takiego się uważam i szalenie cieszę się z każdego występu Roberta. On jest jedną z niewielu "jaskółek" naszego sportu, która jest na ustach wszystkich osób zaangażowanych w dyscyplinę, którą uprawia. Jednym z najlepszych ambasadorów naszego kraju na świecie i choćby za to należy mu się dozgonny szacunek. Oczywiście, że w przypadku niepowodzeń jest krótko trwające rozczarowanie, ale tylko dlatego, że Robert sam podsyca oczekiwania swoimi niesamowitymi osiągami. Podejrzewam, że Robert sam przeżywa to jeszcze mocniej, ale jest silny psychicznie i myślę, że w jego przypadku zadziała maksyma "co cię nie zabije to cię wzmocni". Bardzo życzę mu aby wreszcie wszystkie elementy "zaskoczyły", bo wtedy otworzy się wór ze znakomitymi wynikami, jakich nie miał jeszcze żaden polski kierowca jeżdżący w rajdach.

Anonimowy pisze...

Wszystko pięknie tylko jest jedno ale... wszystkie te przygody zaczynają być już nudne, bo jak określić i porównywać walkę do końca o powiedzmy 3-4 miejsce i adrenalina jaka wtedy działa, do już chyba pewnego stwierdzenia... Robert znów rolował... oraz może za miesiąc w następnym rajdzie będzie lepiej.

Nie chce krakać ale sponsorom czasami też się nudzi i zaczynają liczyć kasę w porównaniu do reklamy, nie wspominając o mechanikach którzy muszą remontować co kilka godzin samochód.

Anonimowy pisze...

Chciałbym dorzucić swoje trzy grosze.
Jeśli sobie uświadomimy, że obecne ściganie Roberta na rajdowych trasach, to jeszcze nie etap rywalizacji a dopiero proces nauki i zbierania doświadczeń, to będziemy w stanie na znacznie większym luzie podchodzić do tego typu sytuacji jakie mu się przydarzyły na ostatnich rajdach. Każda taka przygoda, to okazja do nauki i wyciągnięcia wniosków i ten kto rozumie jaki potencjał umysłowy drzemie w Kubicy (bo za jego sukcesami nie stoi jedynie talent do kręcenia kierownicą i ciężka praca, ale także bardzo wysoka inteligencja), ten zrozumie również, że kwestią czasu jest rozwiązanie problemów jakie napotkał.
Niektórzy piszą, że mógłby odpuścić, zwolnić, ale przecież gdyby wiedział, gdzie ma odpuścić to by to zrobił, a odpuszczanie każdego zakrętu, bo może coś się stać, bo może zmieniła się przyczepność, lub może zakradł się jakiś błąd do opisu, nie ma najmniejszego sensu. Taka jazda była by mało efektywna. Trzeba, jak sam Robert powiedział, zmiany całościowej, która zwiększy bezpieczeństwo przy zachowaniu tempa. Problem do rozwiązania ot i tyle. Ten kto śledzi karierę naszego najlepszego kierowcy, nie będzie miał wątpliwości, że rozwiązanie jest kwestią czasu.
Mając świadomość, że mamy do czynienia z zawodnikiem, który z uwagi na swoje walory jest skazany na sukces już na pierwszym etapie rajdowej kariery - etapie edukacji, pozostaje mi cierpliwie czekać na zakończenie tego etapu zupełnie nie przejmując się wszelkimi wpadkami, jakie muszą się zdarzać każdemu kto podejmie naukę na tak wysokim poziomie.
Ja osobiście skupiam się na rzeczach, które pokazują potencjał jakim Kubica dysponuje. Jadąc spokojnym tempem (tak, mimo wypadków jakie się przydarzają jest to spokojne tempo Roberta!) robi czasy zbliżone do tych uzyskiwanych przez światową czołówkę na trasach, których nie zna. Nikt wcześniej na takim etapie zaawansowania nie osiągał tak dobrych czasów, włączając w to Loeba, Ogiera, czy wcześniejszych mistrzów.
Dlaczego zamiast się martwić, że uciekają punkty, czy przejmować się bezmyślną krytyką i docinkami ludzi o potencjale umysłowym zbyt małym by ogarnąć całość, nie czekać z uśmiechem na ustach na przejście Roberta do kolejnego etapu - RYWALIZACJI.
Ja tak robię i nic nie psuje mi dobrego humoru. Czekam jedynie na to, aż mi go Robert jeszcze bardziej poprawi.
Pozdrawiam.
Dargoth

OZi pisze...

Prawdziwi kibice z Robertem na dobre i na złe! FORZA ROBERT!

A wszyscy polscy kibice sukcesu, co teraz szczekają - wypomnę wam w przyszłości jak będziecie sobie mordy Nim wycierać i przyjaciół udawać!

OZi

Mateusz Cieślicki pisze...

PS - prosiłbym aby nie wprowadzać określeń typu "prawdziwy kibic" itp. - to nie ma sensu. Myślę, że każdy z nas dobrze życzy Robertowi. Nie dzielmy się tak.

Anonimowy pisze...

@anonimowy10 marca 2014 10:57 Jak Cię to wszystko nudzi to nie oglądaj, nie śledź a może poczujesz się lepiej.
Poza tym inteligentni ludzie się nie nudzą. O sponsorów się nie martw to też inteligentni ludzie i na pewno Robertem się NIGDY nie znudzą. Gwarantuję to.


grzegorz barczyk pisze...

Moim zdaniem wszyscy łącznie z autorem blogu za bardzo się nakręcamy na sukcesy Roberta, nie porównujmy go z czołówką wrc, jak sam Robert mówi priorytet to dojechać do mety i nauka, nauka... Miejsce w rajdzie i punkty to rzecz drugorzędna. Tego się trzymajmy.

Paweł Bednarczyk pisze...

Panie Anonimowy - na litość boską czy firma Lotos czy sam zespół M-Sport zaznaczył w kontraktach, że ma wygrywać? że dla nich liczą się tylko wyniki? Wydaje mi się, że absolutnie nie bo można to wyczytać między innymi z wypowiedzi szefa zespołu. Zatrudniając Kubicę wiedzieli kogo zatrudniają jaki ma potencjał i jakie w przyszłości może osiągać wyniki. I napewno brali pod uwagę, że początki będą trudne i bolesne. Wszyscy piszą, że jak są sukcesu to każdy kocha i lubi Kubicę i innych polskich sportowców. A właśnie, że jest na odwrót. Czy ktoś z tych hejterów śledził cały rajd? Czy wie jakim tempem jechał Kubica? Że tracił na odcinku 44 km tylko 0,5 sekundy na jednym kilometrze? Nie wiem czy który kolwiek kierowca wyścigowy może pochwalić się takim tempem w pierwszym sezonie w WRC. Ale to jest cały polski klimat siedzieć cicho i czekać na newsa Kubica dachował i wtedy wszyscy najmądrzejsi z nożem w ręce zaczynają swoje monologi na temat tego co przeczytali w samym tytule bo napewno nikt nie ma pojęcia o całym przebiegu rajdu. W takich momentach jest mi wstyd za polskę. Bo przekazują tylko jad i agresję a zero wsparcia, jakiegoś optymizmu. Ja nie jeżdżę na rajdy, nie zbieram wycinków z gazet, nie jestem nawet jakimś fanem. Jestem poprostu prawdziwym kibicem Roberta Kubicy, który docenia to ten chłopak sobą reprezentuje, jaki ma talent i jaki przeciwności losu już pokonał i każdy powinien brać z takiej postawy przykład. I szanować to co robi dla polskiego kraju i polskiego sportu. Szkoda, że spora ilość nie potrafi tego odwzajemnić i okazać chłopakowi odrobinę wsparcia. Pozdrowienia dla Roberta i Maćka, wykonujecie świetną robotę i życzę wytrwałości w dalszym sezonie. Pozdrawiam prawdziwych kibiców.

Anonimowy pisze...

Akceptacja tego tekstu powinna być wymagana dla dostępu do treści bloga :D . Nudne jest narzekanie. Adrenalina rośnie cały czas bo wiadomo, że RK w końcu wystrzeli. Z niecierpliwością czekam na Portugalię.
Łukasz

Anonimowy pisze...

Panowie, znakomite wypowiedzi! Oddają w pełni ideę kibicowania, czyli pełnego wsparcia w każdej sytuacji.
Chciałem napisać coś od siebie, ale musiałbym powtórzyć to, co napisaliście Wy i Mateusz.

Pozdrawiam serdecznie

Grzegorz

Anonimowy pisze...

Mateuszu, Robert nie popełnił w Meksyku dwóch błędów - popełnił ich znacznie więcej, ale dwa z nich zakończyły się dachowaniami. W rajdach każdy popełnia błędy i to dużo błędów, bo jest to non stop szukanie kompromisu między limitem i improwizacją, walką z przyczepnością, itd. Ogier po jednym z długich oesów meksykańskich, który wygrał, powiedział po odcinku, że zrobił ze trzy błędy i miał conajmniej dwie "przygody". Jednak Ogier (i wszyscy doświadczeni rajdowcy mają jedną kolosalną przewagę nad Kubicą: doświadczenie, które pozwala im unikać wypadnięcia z drogi). Każdy robi błędy, a kto ma więcej doświadczenia tym łatwiej wychodzi z opresji. Zakładając, że Robert będzie zdobywał doświadczenie pamiętać należy, że cała reszta również swoje doświadczenie poprawia, więc w tym temacie Robert zawsze będzie w plecy w stosunku do rywali.
Chciałbym też zauważyć, że Robert rajduje regularnie od ...4 i pół roku. Zaczął w listopadzie 2009 od Rallye du Var. 6 lutego 2011 jak mówił Morelli był trzynastym rajdem Roberta od podpisania kontraktu z Renault. Czyli było tego naprawdę nie tak mało, a potem po kolei mieliśmy to:
w "odpowiedzi" na wypowiedź Alguesariego pokzanie zdjęć z lutowych testów rajdowych (luty 2012)
Wielka Sobota 2012 - testy na przemian z Andreą Crugnolą
lipiec 2012 - testowanie Forda z Solbergiem i Latvalą na torze we Francji
potem testy rajdowe
od września 2012 regularne występy rajdowe
Co prawda dopiero Fafe Rally Sprint w kwietniu 2013 było na szutrze, ale przypomnieć warto, że Robert dość regularnie od 4 i pół roku jest rajdowcem (raz z doskoku - choć w sumie często, potem regularnie). Do tego Robert miał wiele testów, dużo rajdowania w symulatorach i konsultacje z Gronholmem (i inne rzeczy, o których nie wiemy).
Mimo to jak sam Robert mówi - teraz w marcu 2014 przyzwyczajenia wyścigowe (najlepsze cechy sportowe jakie ma Robert Kubica) nadal są jego wrogiem na rajdowych trasach. Robert mówi o tym wprost. Skoro absolutnie nie udało się Robertowi wyrugować tych cech ze swojego stylu jazdy od ponad 2 lat (już liczę tylko od znanych testów "anty - ALG" z lutego 2012) to jakie są szanse, że Robert pokona sam siebie w następnych miesiącach i latach? Będzie bardzo ciężko. Słowa Malcolma Wilsona też sugerują, że koniecznie Robert musi jeździć inaczej, to takie małe votum nieufności do wcześniejszego przekonania Roberta, swojego własnego (Wilsona) i M - Sportu, że talent i pracowitość większość problemów rozwiąże. Jeśli rajd ma zazwyczaj 350 - 400 km odcinków specjalnych to w rajdzie mamy jakieś 500 - 700 zakrętów (pewno gdzieś tak będzie) - jest to dla Roberta potencjalnie 500 - 700 pułapek na poszczególnym rajdzie, które czyhają na niego jako urodzonego wyścigowca (wyścigowiec - tak Robert przedstawiał siebie samego jeszcze w piątek). Dla niego są to trudniejsze pułapki niż dla gości, którzy w wieku 15 lat wsiedli do rajdówek i potem nic innego w życiu nie robili. Robert może przejechać świetnie 498 zakrętów ale pomyli się na dwóch i mamy "Meksyk"...
PS. Ostatnie 4 rajdy WRC - to są 4 rajdy przejechane w 1/3 (Walia) i mniej więcej w połowie w tegorocznych trzech. Zatem przed kolejnymi występami w tych 4 rajdach Robert połowę odcinków nie ma przejechanych rajdowym tempem co oczywiście w listopadzie (Walia) i na początku 2015 roku ustawi go na tych oesach ponownie w trudniejszej sytuacji. Zatem Robert MUSI przejeżdżać rajdy od startu do mety, nie ma innego wyjścia.
Rafał

karluum pisze...

Polecam obejrzeć wyniki Sebastiana Ogiera w aucie WRC w roku 2008 i w 2009.
Pierwsze pięć rajdów to przygody, wypadki, rally2, itp itd. A potem można było zobaczyć co się działo w sezonie 2010. W 3cim sezonie startów w WRC!
Tu trzeba czasu, RK powtarza jak mantrę - potrzebuje 3 lata by zdobyć doświadczenie.
Bolą te wypadki, bo tempo jest niesamowite. Nikt z naszych kierowców nawet nie ocierał się o podium - wynik Hołowczyca z rajdu GB 1998, bo to był SS a rajd skończył na dachu :) Nie da się kupić doświadczenia, niestety trzeba jeździć, jeździć i jeszcze raz jeździć.

Slawomir Drozd pisze...

Spokojnie.. W Potrugalii i na Sardyni będzie w top 6 (w Argentynie może być jak w Meksyku), w Polsce mam wrażenie że powalczy o podium... w Finlandii będzie bardzo ciężko o top 6... ale ADAC, w Alzacji i RAAC... któryś z nich wygra. Ja w to wierzę. Wolno mi :P
Pozdrawiam i na asfaltach RK dawaj pełną dzidą! ;)

Anonimowy pisze...

Polecam przeczytać wspaniałą i długą wypowiedź Maćka Szczepaniaka, który dzieli się swoimi wrażeniami na temat startów z Robertem. Pada dużo mądrych słów. Niektórzy fani piszą, że Robert powinien zwolnić, a Maciek też się do tego odnosi w wywiadzie, warto przeczytać:

http://m.onet.pl/sport/motorowe/rajdy-samochodowe,9l9fm

Anonimowy pisze...

@Slawomir Drozd myślę, że nie ma co wróżyć, ani stawiać jakichś oczekiwań. Niech się chłopaki uczą, a jak przy okazji wpadnie jakiś fajny wynik to jeszcze lepiej.

Co niektórzy nastawiają się na zwycięstwo na asfalcie. Ciągle spotykam się z komentarzami typu: "spokojnie, na asfalcie na pewno wygrają". Nie ma co stawiać oczekiwań, ani tworzyć presji. To prawda, że Robert był szybki w zeszłym roku na asfalcie. W Rajdzie Francji na jednym odcinku miał jedynie 0,7 s straty na km do lidera. Rajd jednak składa się z ponad 20 trudnych odcinków.

Podsumowując wspierajmy, a nie wymagajmy!

pozdrawiam
vivera

Anonimowy pisze...

Witam

Jak sam Robert mowi jego tor jazdy jest problemem w WRC2 przy mniejszych predkosciach jego technika (tor jazdy) i teoria o rajdach sie sprawdzala!

Lecz w WRC kompletnie legla w gruzach bo przy wyzszych predkosciach, wczesne wjezdzanie w zakret i nie zostawianie sobie wystarczajaco miejsca na bledy konczy sie dachowaniem.( a wiejmy jak Robert jest precyzyjny, F1 Monte Carlo centymetry od band!!!)

Robert wie gdzie mu czas ucieka na OS-ach i mierzy w pierwsze miejsce. Poprawa techniki (zmiana toru jazdy) To co bylo jego sila w WRC2 jest teraz jego utrapieniem w WRC!

Ale juz sam zapowiedzial ze notaki na Portugalie musi zrobic od nowa bo ma calkiem inna wizje toru jazdy plus polowa rjdu bedzie calkiem nowa z 2012 i 2011r. - jak dla mnie jest to bardzo dobra Wiadomosc!

Ja tez bylem zawiedziony ze nie ukonczyl, A wyobrazacie sobie Robert frustracje? To on musi sie tlumaczyc, czemu rozwalil sie kolejny raz!!! I nie tylko przed szefami ale i kamerami!!! Moglibysmy okazac wiecej wsparcia:)))

Zimny





Anonimowy pisze...

A ja jestem ciekaw ilu z tych wszystkich marudzących malkontentów siedziało w samochodzie chociażby z grupy S2000 i przejechało jeden przejazd np. na treningu na miejscu pilota. Proponuję poszukać okazji odbyć jedną jazdę zobaczyć "z czym to się je" jak jest trudno a potem marudzić. Tylko o pampersach nie zapomnijcie.
Pozdrawiam
Daro

Anonimowy pisze...

A ja jestem ciekaw ilu z tych wszystkich marudzących malkontentów siedziało w samochodzie chociażby z grupy S2000 i przejechało jeden przejazd np. na treningu na miejscu pilota. Proponuję poszukać okazji odbyć jedną jazdę zobaczyć "z czym to się je" jak jest trudno a potem marudzić. Tylko o pampersach nie zapomnijcie.
Pozdrawiam
Daro

Jaro75 pisze...

Bardzo dobry tekst i nawet jeżeli to jest obrona Roberta w czyiś oczach to niech tak jest.
Ile można tłumaczyć ciemnocie ??!
Ile się pytam ??
Ale z zawistną ciemnotą tak już jest.
Tak więc Mateusz dalej działaj w teorii a ja zacznę praktykę :)
Każdy kto przy mnie wspomni źle o Robercie będzie świadkiem erupcji wulkanu jaki we mnie gotuje się non stop... Zresztą już nie raz eksplodował.
Co zrobić.Jestem "troszkę" nerwowy :)

Pozdrawiam :)
I niczym się nie martwimy bo ja nie widzę choćby najmniejszego powodu do zmartwień.Jest za to zajebista DUMA z tego co Robert robił od lat w wyścigach i co robi teraz w rajdach i w ogóle za to jakim jest człowiekiem itd. (-_-)

Anonimowy pisze...

a ja uważam -zwłaszcza teraz- Roberta za absolutnego bohatera. czy ktoś zastanawiał sie nad tym , ile trzeba mieć odwagi i determinacji żeby nie zwątpić w to co się robi.
niektórzy skrupulatnie wyliczają niepowodzenia Roberta . a czy ci sami "ksiegowi" potrafią zbilansować sukcesy tego samego autora?
ludzie , krytykujący Roberta postawę , zastanówcie się nad własnym życiem. czy potraficie mimo wielu , a czasem bardzo wielu przeszkód kontynuować heroiczną pracę .

Anonimowy pisze...

a ja uważam -zwłaszcza teraz- Roberta za absolutnego bohatera. czy ktoś zastanawiał sie nad tym , ile trzeba mieć odwagi i determinacji żeby nie zwątpić w to co się robi.
niektórzy skrupulatnie wyliczają niepowodzenia Roberta . a czy ci sami "ksiegowi" potrafią zbilansować sukcesy tego samego autora?
ludzie , krytykujący Roberta postawę , zastanówcie się nad własnym życiem. czy potraficie mimo wielu , a czasem bardzo wielu przeszkód kontynuować heroiczną pracę .

Anonimowy pisze...

Mateusz, świetny tekst... przemyślane i absolutnie trafione podsumowanie. To jest dokładnie to, na co czekam po każdym rajdzie :)

Anonimowy pisze...

Mateusz, dobra robota kolejny raz. Na nartach nie mialem jak sledzic rajdu, ale wieczorem znajdowalem najciekawsze info w fajnie zapakowanej formie i to bez dlugiego szukania.

co do rajdu, to nie bede sie wypowiadal, bo juz tylu "znawcow" na tym forum zagoscilo.. nawet psychoanalizy sie pojawily.. :-)

Z takim nastawieniem jakie ma Robert, to ten gosc jest skazany na sukcesy w kazdej dziedzinie, w ktorej by sie zajmowal. a ze ma jeszcze talent i to sporo, to ja jestem o niego spokojny. czego o kanapowych znawcach i psychoanalitykach nie moge powiedziec...

f1 zaczyna sie w weekend, zapowiada sie ciekawie

pozdrawiam wszystkich fanow RK i motorsportu
W.

marcin wawrzyszyn pisze...

pozdrowienia dla autora bloga!!!!za napisanie bardzo dobrego artykulu mam nadzieje ze niektorzy wyciagna wnioski z tego...

Anonimowy pisze...

Robert musi jak najszybciej wrocic na tor. W rajdach jedynie dobrze mu szlo oska S1600, poniewaz on lubi podsterownosc. On nawet WRC ustawia sobie max na przod balans i wszystkie jego wypadki to podsterownosc na dohamowaniu. Czas tez nie bedzie idealny z takim samochodem.

Jack K pisze...

Wielkie dzięki za całą relację rajdu Meksyku i jakże trafne podsumowanie. Czekamy na Portugalię, następny weekend, F1. Zobaczymy ten nowy cyrk ;) i który team wystrugał konkurencyjny bolid. FORZA KUBICA & SZCZEPANIAK

ml pisze...

Nawet jeśli Robert będzie jeździł na ośle i zajeździ bydle na śmierć będę mu kibicował!

Anonimowy pisze...

Nie wiem czy oglądaliście wczoraj transmisje z ostatniego oesu na stronie wrc.com. Przed zakończeniem transmisji komentatorzy podsumowywali rajd. Jon Desborough wspomniał o wypadkach Roberta, na co Julian Porter (@The_Rally_Guru) odpowiedział, że patrząc na to skąd Robert przyszedł (czyt. z wyścigów) i na to przez co przeszedł to jego tempo jest niesamowite i jest świetnym kierowcą i człowiekiem :)

No bo Robert jest świetnym sportowcem i człowiekiem. Zawsze będą go wspierać i trzymać za niego kciuki.

Anonimowy pisze...

Panie Mateuszu, doskonały tekst i świetne podsumowanie! :) I bardzo dziękuję za pełną relację z rajdu.

Jaro75 - Twój wpis z 14.32 mnie rozwalił! :))) Pozytywnie oczywiście i popieram w 100%! :). Nie tylko ten zresztą, poprzednie również, bo wszystkie Twoje posty odzwierciedlają mój stosunek do Roberta :).
Dokładnie tak jak piszesz: "Jest za to zajebista DUMA z tego co Robert robił od lat w wyścigach i co robi teraz w rajdach i w ogóle za to jakim jest człowiekiem".

Pozdrawiam,

Anonimowy pisze...

Ciekawe jak to widzą ewentualni przyszli pracodawcy z F1? Na pewno obserwują co się dzieje. Wydaje mi się, że kraksy po walce to lepszy obraz niż jazda na dojechanie gdzieś poza dziesiątką. Widać że Robert nie stracił werwy ani motywacji. Nie boi się badać limitów i nie odpuszcza.

Marcin J pisze...

Przypominam sobie ze kilku kierowcow czy pilotow mowilo ze robert ma stosunkowo dziwny opis trasy. Byc moze modyfikacja opisu pomoglaby w uztrzezeniu sie tych najgorszych miejsc. Bo jesli popatrzec na onboarda z drugiego rolla to widac (przynajmniej tak mi sie wydaje) ze po prostu zakret byl na wyniesieniu i auto zwyczajnie bez przyczepnosci poszlo prosto, bo za maly byl docisk.

Ciekawe czy z robertem ewoluuje rowniez jego opis?

OZiPhotoShooting pisze...

@Marcin J:
Robert sam w wywiadzie mówił, zapytany w kontekście Portugalii, że zeszłoroczne notatki mogą się już nie przydać na wiele.
Z resztą jak posłuchać onboardów, to coraz więcej i to gęściej są szczegóły.
Pozdrawiam
OZ

Anonimowy pisze...

Witam
Też mam niesmak po Meksyku i w związku z tym chciałem zadać pytanie: A może gdyby był Baran jak pilot było by lepiej?.

Anonimowy pisze...

Mnie najbardziej denerwuje ta cała medialna otoczka w związku z jego dzwonami. Media to uwielbiają i specjalnie to podkreślają na każdym kroku. Wszyscy moi znajomi i rodzina wiedzą, że jestem jego wielkim fanem, ale niestety media również im przeżarły mózgi i musiałem się trochę na tłumaczyć im z kolejnego dzwonu. A najgorsze jest to, że wśród moich znajomych jest kilku kibiców rajdów samochodów. Mam nadzieje, że Portugalia będzie pierwszym czystym przejechanym rajdem, bo nie wiem czy moje serce wytrzyma kolejną dłuższą przerwę w pojawianiu się czasu na splicie.

Arek pisze...

O koszty to juz na pewno team sie nie martwi. Przeciez po kazdym rajdzie i tak wiekszosc czesci w aucie jest wymieniana. A RK co tam psuje dodatkowo? Kilka rurek i plastikow?

Anonimowy pisze...

Prawdziwi kibice nie potrzebują takich artykułów ;]

ILES2008 pisze...

Oglądam WRC wiele lat i naprawde sprawia mi wiele radości oglądanie Roberta jak sobie radzi w rajdach .Nie warto wchdzic na strony typu onet , interia ,itp to tam jest syf ,ktory smierdzi szambem albo zdechłym szczurem .Nie chdzi tylko o Info o Robercie ,ale tam nie ma nic wartosciowego do czytania .Jeżeli ktoś interesuje sie sportem znajdzie wiele innych ciekawych stron ,ktore obiektywnie patrza na zawodnikow (jak ten blog) .Mam mała nadzieje,że może Kajto w przyszlym roku dołączy do Wrc(jesli uda sie zebrac kase) fajnie by wyglądał team np. Lotos M-Sport , Robert i Kajto razem ) :)

Anonimowy pisze...

Jeśli rozejrzeć sie wkoło, to bardzo dużo jest osób, którym coś nie pasuje. A to im za ciepło, a to za zimno, a to obiad niesmaczny, a to Kubica za słaby. A mnie sie wydaje, ze warto mieć pozytywne nastawienie do swiata. Kubica wybrał taka drogę, jaka wybrał, ściga sie z najlepszymi najlepiej jak potrafi. Lubi to i sprawia mu to przyjemność, nawet jeśli czasem ta przyjemność jest tylko goryczą. Nie warto sie pochylac nad tymi, którym to nie odpowiada, bo szkoda czasu na kogoś, kto jest frustratem i ma pretensje do swiata, ze swiat nie jest taki, jaki by chciał, żeby był. Psy szczekają, karawana jedzie dalej. Bardzo kibicuje Robertowi i uboższy byłby mój swiat bez Jego ścigania. Nawet jeśli i ja odczuwam czasem niedosyt, to trzymam kciuki i odliczam dni do Portugalii. Taki jest sport, takie jest życie. Koniec, kropka.

Anonimowy pisze...

Przy całym wielkim kibicowym uczuciu do Roberta, coś jednak we mnie pękło po tym kolejnym dzwonie. Poznałem RK osobiście, graliśmy w kręgle, śmialiśmy, oglądam ściskam wszystkie cztery kciuki od pierwszego wyścigu w F1 do dziś... postanowiłem wczoraj, że wyłączam się od ciągłego emocjonowania się wypadkami mojego ulubionego sportowca i czytania ciągłego tłumaczenia jego błędów. Za dużo mnie to kosztuje, a ponadto wkurza i irytuje jak go stale tłumaczycie - co można tylko porównać do tłumaczenia wybryków synka jedynaka przez kochającą matkę.
Przykro mi.
Sądzę, że nauka - to też nauka powściągliwości, pokory, umiejętności dojeżdżania do mety. Meta jest też bardzo ważna! Choćby taki niedożywiony wymoczek jak Evans ma już 20pkt.
Przepraszam jeśli uraziłem czyjeś uczucia, ale już miarka mi się delikatnie przebrała. Pozdrawiam

miro0022miro pisze...

Troche swpokoju i cierpliwosci.......Slowa Macka Szczepanika oddaja caly komentarz jest pod wrazeniem talentu i tempa Roberta ze rywalizuje z najlepszymi co swiadczy,ze efekty przyjda napewno i pytanie jest tylko kiedy.Ten rok nauka a nastepny bedzie juz walka z najlepszymi.

Anonimowy pisze...

Anonimowy 00:00 to powiem Ci, ze Evans w rajdach tez dluzej jezdzi od Roberta a tempo ma gorsze

Anonimowy pisze...

@anonimowy 00:00 nieładnie Evansa nazwałeś, trochę szacunku. Evans robi to co miał robić w tym sezonie, czyli się uczyć. Jedzie sobie swoim tempem, może i trochę "wolno" i zyskuje pozycje na błędach bardziej doświadczonych rywali, ale takie są rajdy. Nikt od niego nie wymagał żeby bił się z czołówką.

Jeśli chodzi o Roberta to nie wiem co jest nie tak. Nie znam się jeszcze na rajdach, bo interesuje się nimi krótko, więc nie podejmuje się analizy. Mam nadzieję, że Robert to jakoś poskłada do kupy. W zeszłym sezonie też mu nie szło na początku, a jak już potem ruszyło to szło bardzo ładnie.

vivera

Anonimowy pisze...

Witam.
A teraz trochę krytyki, konstruktywnej czy nie to już pozostawiam do oceny.
Nie podoba mi się tak całkiem podejście Roberta do ścigania i ciągłe podkreślanie że aby zdobywać doświadczenie musi zapier... To nie do końca jest prawda. A jak chce zdobywać doświadczenie w jeździe zachowawczej, gdzie ważne jest nie to aby jechać możliwie najszybciej a jechać na tyle szybko aby utrzymać pozycję i zdobyć cenne punkty i pozycje? To bardzo ważna część niemal każdego rajdu, czasem nawet najważniejsza a Robert chyba zupełnie pomija ten aspekt.
Aby kibice, sponsorzy, zespół... byli zadowoleni ważne jest nie tyle żeby gnać na złamanie karku ale dojechać i przy okazji na jak najwyższej pozycji.
Niezmiennie kibicuję Kubicy, cenię lego umiejętności i determinację, ale nie mam klapek na oczach i to że mam znaczek na aucie nie znaczy że wszystko co robi jest dla mnie święte.
Pozdrawiam
Wojtaswww

jo k pisze...

trochę tekstu (z którym się zgadzam) i filmik jak się wypier**lil, plus komentarz MSZ. filozofia eksponowania wypadku jako podsumowania całego rajdu nie jest korzystna dla RK, i dla naszych głów także. gdyby tak było, obydwie rolki byłyby uwiecznione w oficjalnym profilu RK na facebooku. może takie video to i ciekawostka, ale nie obrazuje tego tekstu, tylko zupełnie coś innego. sensacja zawsze ważniejsza niż sens...

Auto pisze...

Bardzo dobry txt Mateusz. W sumie w pełni oddaje moje zdanie.
Co do słuszności wyboru Roberta to dopiero za 2-3 lata będzie można wydać opinię, moim zdaniem. Teraz to "żółtodziób" w rajdach i musi jak najwięcej jeździć, testować, bo im więcej się wyp....teraz to mniej potem.
Myślę, że Robert wybrał najtrudniejszą dla siebie opcję.
Roberta raczej nikt tu nigdy nie starał się tłumaczyć czy bronic, bo on sam to robi po przez swoje osiągnięcia. Kwestią sporną jest tylko to co dla kogo jest osiągnięciem.
Ciekawe jak topowi rajdowcy by odnaleźli się na torze w F1. Chyba zdajemy sobie sprawę,że mogłoby być komicznie. Loeb miał krótką przygodę z Toro Rosso, ale z jakiś powodów nie wyszło.
Jestem spokojny o Roberta i jego sukcesy, bo jako chyba jedyny sportowiec jest tak stabilny i jeśli coś mówi, określa to potem praktycznie się to sprawdza.

ps. KEEP CALM AND SUPPORT KUBICA to fajny pomysł na koszulkę:)

Anonimowy pisze...

@Rafał
Słusznie zauważyłeś, że Robert jest rajdowcem od jesieni 2009 co niestety większość osób przeoczyła, ale nie masz racji co do 350 - 400 km i tych 500 - 700 zakrętów licząc na rajd. Rajd dzielimy na dwa, bo prawie wszystkie odcinki przejeżdżane są dwa razy i rajd to de facto 175 do 200 kilometrów tras czyli także ilość zakrętów dzielimy na dwa. W W. Brytanii, Monte, Szwecji i Meksyku Robert z tych 175 - 200 km tak naprawdę "zrobił" zaledwie 60 - 80 kilometrów tras :(((
Większość pisze, że Robert stale poprawia tempo - jeśli wyznacznikiem ma być lider to Robert utrzymuje od jazdy citroenem w listopadzie w Walii to samo tempo - ta sama strata była w listopadzie i teraz w Meksyku. Niestety to stałe tempo (między 0,3 a 0,7 s. na km straty) póki co oznaczało w WRC 8 dzwonów w 4 rajdach.

Anonimowy pisze...

Zgadzam sie...Robert juz jakis czas bawi sie w rajdy i ciagle tlumaczenia brakiem dosiadczenia sa troche przejedzone...Evans ma podobne a kilka punktow juz uzbieral...-Krzemyk. Mam nadzieje, ze Robert wyciagnie wnioski z tych 3 rajdow i w dalszej czesci sezonu zacznie punktowac....patrzac na tabele i rywali moim zdaniem jest szansa zawalczyc nawet o 4-5 lokate...ale trzeba dojezdzac do mety!

Anonimowy pisze...

Takie doświadczenie jak miał Robert startując w 2-3 rajdach na asfalcie to nic. Jeszcze w słabym samochodzie. I Elfyn Evans w rajdach startuje od 2006 roku więc już ma spore doświadczenie. Zresztą jakby Robert jeździł tempem Evansa to byscie narzekali, że za wolno...
Nie chcecie nie kibicujcie...

Kaczmar pisze...

Panowie prosze podajcie stacje w jakich bedzie transmitowana f1, Niby w RTL ma byc, ale wolalbym nie szwabskie tylko English. Slyszalem tez ze sie przymierzali zeby w polsacie sport puscic ale wszystko jest jeszcze w powietrzu (decyzja nie podieta). Dziekuje

Anonimowy pisze...

Robert absolutnie nie odpuszczaj, nie można się nauczyć rajdów jadąc bezpiecznie do mety, błąd głupi to to inna sprawa ale każdemu się zdarzają, myślę że błąd pierwszy w rajdzie meksyku spowodowany odczuwalnym ciśnieniem na wynik lub ukończenie, drugi docieraniem się kierowca pilot notatki, jestem przekonany że już niedługo będziemy mieli się czym emocjonować historia się powtarza zobaczcie na ostatni sezon - pierwsze rajdy też nie zwiastowały niczego wielkiego a wiemy jak się skończyło, ja jestem spokojny i uśmiecham się szeroko jest tempo wyniki szybko przyjdą ...

Anonimowy pisze...

Robert mówił w czasie swojej (krótkiej w sumie) kariery w F1, że to co innym zajmuje dłuższy czas on ogarnia w godzinę - i to nie były żadne przechwałki, to była prawda. Robert kapitalnie i błyskawicznie opanowywał wszystkie tajniki F1.
Teraz jest o wiele trudniej i sam Robert mówi w czym rzecz - w nawykach wyścigowych, które są sprzeczne z tym jak powinno się jeździć w rajdach. Robert potrzebuje wyrzucenia z siebie wytrenowanych przez 20 lat cech i nawyków. Jeśli w ogóle jest to do zrobienia to przygotować się należy na długi czas i potrzeba mnóstwa cierpliwości (lat a nie miesięcy).
Tymczasem latka lecą, a za chwilę kolejni goście (Magnussen, Kwiat) dołączą do F1. W interesie Roberta jest, aby nikomu z nich się nie udało przebić - aby zespoły widziały, że trzeba sięgnąć po "starego" Kubicę. Jakkolwiek głupio to brzmi i źle wygląda to zdanie jakie napisałam to tak właśnie jest.

untrusted pisze...

ciekawe jak różni są polscy fani weźmy np. piłkę nożną mimo że polska nie wygrała żadnego meczu od 20lat dno mimo to dalej słyszy sie "nic się nie stało polacy nic się nie stało.."
a teraz weźmy roberta gość uprawia rajdowanie od 3lat po czesci z bardzo dobrym skutkiem a po czesci z gorszym ale jednak ma za sobą juz jakies sukcesy mimo to jak mu sie coś nie uda natychmiast fala krytyki
czemu nie słyszymy chóralnego: "nic się nie stało robercik nic się nie stało.." :)

Anonimowy pisze...

Wyścigi - robisz wielokroś tych samych okrążen praktycznie przy niezmieniających sie warunkach -przyzwyczajenie /monotonia/ w rajdach każdy odcinek inny na wet ten sam jadąc dwukrotnie więc inna koncentracja.

Anonimowy pisze...

F1 to sport dla lalusiów typu Vetel, rajdy to zupełnie co innego

joanna kusmierska pisze...

e tam... byle do przodu.

Marek Bogacki pisze...

Zapoznanie było bardzo istotne, a było mocno zwariowane - stłuczka, niesprawne samochody. Później kiedy wszystko zaczęło przebiegać w miarę normalnie wysiadła zmiana biegów. Sądzę, że jazda w tak trudnym rajdzie z myślą, że za chwile znów może paść zmiana biegów, każdego by wykończyła. Nic dziwnego, że na koniec pojawiła się dekoncentracja. Robert w dwóch zdaniach dał do zrozumienia, że nie wszyscy w zespole przyłożyli się do swoich zadań /chłodzenie systemu zmiany biegów/. Podsumowując, Robert nie lubi narzekać, ale spokojnie mógłby stwierdzić, że oprócz myślenia o jeździe, miał jeszcze kilka innych denerwujących spraw na głowie. Limit pecha tak jak na początku ubiegłego sezonu został już wyczerpany. Teraz będzie już tylko lepiej.

Anonimowy pisze...

Uwielbiam patrzeć jak Robert jeździ. To się niesamowicie ogląda. Jest w tym coś tak pięknego i wciągającego... powiem wam coś jeszcze - z każdym rajdem mam oczy coraz szerzej otwarte ze zdumienia i zachwytu. Teb postęp po prostu widać. A rowy, mostki i zaspy, no cóż być może organizatorzy ustawili je w złych miejscach ;-) a mimo to i tak nie odbierają mi one radochy z oglądania jak ten człowiek jeździ. Co zaś do wyniku - jestem spokojny... już wkrótce. A nawet jeśli później to i tak warto dla tych niesamowitych i po prostu pięknych przejazdów całym sercem kibicować Robertowi i Maćkowi. Chcę je oglądać bez końca.

Anonimowy pisze...

Panowie i Panie!!! na TOR!!! Prywatnym autem, kartingami, na PS3-WRC4(10 Level zaawansowania przeciwników, z kierownicą gaz, hamulec, sprzęgło(dla pokazania co przeszedł Robert na jednym z OS-ów)). Ja to powyżej wymienione PRZERABIAM!!! od ponad 2 lat (wcześniej WRC3)Tor- Alfa 156 2.0 jts i na torze kartingowym w Kielcach. Nie jestem w stanie wpaść na pomysł-może dlatego że uważam się za laika w tej dziedzinie-JAK DO CHO..RY Robert może być tak pierońsko szybki nie znając wcześniej trasy i śmigać tylko po opisie. ZAPRASZAM DO KONFRONTACJI Z SAMYM SOBĄ A POTEM KOMENTUJCIE "POTKNIĘCIA" ROBERTA-Rzeczoznawcy.

Anonimowy pisze...

Forza Kubica! Pradziwi fani są z Tobą na dobre i na złe :)

Anonimowy pisze...

@Marek Bogacki z zespołu Robert był zadowolony. Nawet na mecie któregoś z odcinków podczas wywiadu dla radia wrc entuzjastycznie dziękował chłopakom za świetną robotę. Nie doszukuj się drugiego dna w wypowiedziach Roberta.

Wywiad z Robertem (całość podobno jutro w papierowym wydaniu Przeglądu Sportowego)
http://www.przegladsportowy.pl/motosporty/rajdy,robert-kubica-nie-ukonczyl-rajdu-meksyku-ale-zbiera-doswiadczenie,artykul,426907,1,352.html

Marek Bogacki pisze...

animowy z 22:25
"Gdybym był mechanikiem może wiedziałbym co zrobić, ale jestem tylko kierowcą i to kierowcą wyścigowym" - powiedział Robert Kubica na mecie 5 OS-u. Siedział z mechanikami do późnej nocy nad systemem zmiany biegów. Miał więc prawo przypuszczać, że fachowcy zrobili to raz a dobrze. Okazało się inaczej i mało nie wylecieli z trasy z tego powodu, a następnie męczył się przez kilka OS-ów i nie był pewny działania. Nie doszukuje się drugiego dna, tylko Robert w tak subtelny sposób wyraża swoje wkur... na źle wykonaną pracę przez innych.

Anonimowy pisze...

@Marek Bogacki owszem doszukujesz się drugiego dna. Zupełnie zignorowałeś pytanie jakie było zadane Robertowi i przytoczone przez Ciebie zdanie jest wyrwane z kontekstu! Colin Clark powiedział Robertowi mniej więcej coś takiego: "Robert jesteś uznawany w parku serwisowym za kierowcę z wielkimi umiejętnościami jeśli chodzi o ustawienia auta, masz w sobie coś z inżyniera". Robert się roześmiał i odpowiedział to co zacytowałeś. To nie był żaden przytyk, tylko odpowiedź na pytanie. Powiedział też w czasie rajdu: "Chciałbym podziękować chłopakom z zespołu, bo wykonują świetną robotę", tu też jest drugie dno?

Anonimowy pisze...


Ja ze swojej strony polecam tym osobom onet :-)
Prawdziwym kibicom raczej nie trzeba rozrysowywać wszystkich argumentów - powinni je sami dostrzegać ;-)


Ostatnio miałem taką rozmowę:
- czytałeś...?
- co?
- Kubica znów dachował i już nie jedzie...
- przecież On się cały czas uczy więc czego ty oczekujesz? że od razu zacznie każdy rajd wygrywać? w nowym aucie, nowej specyfikacji, na nowych dla niego rajdach? skwitowałem.
- no jakoś inni dojeżdżają do mety... - usłyszałem
- jasne, czytaj nadal onet i tamtejsze komentarze "speców" - odparłem.

No cóż. Jak widać każde media, czy to radio, telewizja czy wielkie portale internetowe, zawsze chcą zwiększyć oglądalność/słuchalność/czytalność, nie ważne czy newsy zostaną ubarwione bzdurami czy co gorsza, zostaną przygotowane przez ludzi którzy się na danej dziedzinie niewiele znają. To samo jest z lotnictwem. Pełno mamy w naszym kraju "ekspertów Macierewicza", wystarczy czasem przelecieć się samolotem i popatrzeć na skrzydła i pracę silników i już można pisać artykuły wyssane z palca, krytykować. Na szczęście są jeszcze strony internetowe gdzie można znaleźć ludzi naprawdę znających się na temacie i poczytać z przyjemnością ich teksty.
BTW dziękuję Wam za tego bloga i że moge się z niego dowiedzieć wszystkiego o ludziach takich jak Robert, naprawdę dla mnie jest On wzorem sportowca.
Pozdrawiam wszystkich prawdziwych fanów RK ;)
Tomek

P.S. bardzo chciałbym zobaczyć/przeczytać wywiad z Maćkiem na temat "Robert poza OS'em" czyli co On sam sądzi o Robercie jako "niesportowcu"? Chętnie dowiedziałbym się również czy Robert nadal utrzymuje kontakty z kierowcami F1, czy spotyka się z nimi czasem, etc. ;)