Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

środa, 12 marca 2014

Na czym stoimy? [Aktualizacja]

fot. M-Sport
Statystyki nie kłamią. 4 starty w rundach rajdowych mistrzostw świata samochodem WRC, łącznie 5 wypadków powodujących odpadanie, mnóstwo straconego czasu w zaspach w Szwecji, 0 punktów w klasyfikacji kierowców. Tysiące sugestii z Internetu, by porzucić rajdy i wracać na tor. Ja sprawę widzę jednak inaczej i zapraszam Was do zapoznania się z moim punktem widzenia, który jak zwykle postaram się poprzeć paroma statystykami.


Najlepszy polski zawodnik w historii. 

Nikt nie ma wątpliwości, że osiągnięcia Roberta w wyścigach stawiają go bezapelacyjnie na pierwszym miejscu wśród wszystkich kierowców wyścigowych w Polsce. Odkąd stał się jednak zawodnikiem rajdowym w pełnym tego słowa znaczeniu, szybko zajął również pierwsze miejsce w statystykach najlepszych polskich rajdowców. Wprawdzie ktoś może argumentować, że kiedyś rajdy były inne i że za czasów Zasady mistrzostwa Europy były jak mistrzostwa świata, a Hołowczyc w Argentynie 1998 nie zdobył punktów tylko dlatego, że wtedy punktowała tylko pierwsza szóstka, a dziś miałby za ten wynik 6... Ewentualnych komentatorów uprzedzam - tak, wiem, że „Hołek” był 6. w Rajdzie Polski w 2009.

Według mnie wartość kierowcy rajdowego określa jego szybkość. Istotne jest uzyskiwanie dobrych czasów na poszczególnych odcinkach, bo bez tego nie da się osiągać sukcesów. Wiem, że dla wielu „zwycięzców poznaje się na mecie”, jednak dla mnie dużo więcej wartości ma 4. miejsce na OS 8, niż miało by 6 punktów na mecie za „osiągalne” 7. miejsce w generalce. Wszyscy wiemy, że Robert jest ciągle „specjalistą od asfaltów”, debiutował w Rajdzie Meksyku, a jednak jechał na tym oesie tempem o 0,5 s/km wolniejszym od najszybszego Ogiera. Nawet sam Sebastien Loeb w swoim pierwszym sezonie w aucie WRC (2002) nie miał lepszych wyników. Nie da się po prostu przeskoczyć etapu nauki i płynącego z niej doświadczenia, nawet będąc najbardziej utalentowanym kierowcą na świecie. Bez względu na wydźwięk komentarzy, każdy kibic rajdowy w Polsce chce, żeby Robert wygrywał w WRC. Każdy z nas uważa, że Robert wnosi do tego sportu znacznie więcej niż tylko łatkę „ex Formula 1 star”. Osiągnął już więcej niż Kimi Raikkonen, więcej niż Hołowczyc, Kościuszko, Kulig, czy ktokolwiek inny z Polaków biorących sie za rajdowe MŚ. Liczę na to, że już w najbliższej przyszłości uda się przejechać szczęśliwie cały weekend i zakończyć zawody dobrym miejscem na mecie, co utnie raz na zawsze dyskusję na temat słuszności przejścia do rajdowych mistrzostw świata.

Oczekiwania i rzeczywistość

Przeciętny kibic interesuje się tylko wtedy, kiedy są sukcesy. Robert, trochę na własne życzenie, przesunął definicję sukcesu na niebotyczny poziom, przez co wielu ludzi się irytuje i niecierpliwi. Odpowiednio spreparowane komunikaty prasowe i papka PR-owa, byłyby w stanie z nawet mizernych wyników zrobić szum i sukces. Różnica w przypadku Kubicy polega na tym, że każdy zorientowany wie, że prędzej czy później Robert dostarczy wyniki, jakie zaliczają się do jego definicji sukcesu.
Dla wielu ludzi brak akcji PR-owych, wizyt na imprezach charytatywnych, czy udziału w tańcu z gwiazdami, jest błędnym i niezrozumiałym działaniem. Według mnie jednak takie działanie oddaje 100% podejścia Roberta. On pokazuje, że jest kierowcą i dąży do ciągłego polepszania swojej jazdy. Wszelkie imprezy poboczne, robi od zawsze z przymusu i ogranicza do minimum, poświęcając 100% dostępnego czasu na doskonaleniu siebie jako zawodnika. Nawet największy talent musi być doskonalony nieprzerwaną pracą. Kiedy Jerzego Dudka, grającego jeszcze wówczas w Realu Madryt, zapytano dlaczego Cristiano Ronaldo gra tak dobrze w piłkę, odpowiedział że po prostu przyjeżdża pierwszy na treningi i jedzie do domu jako ostatni. Może zabrzmi to nieco odważnie, ale te wszystkie dotychczasowe dachy i dzwony, są taką właśnie pracą. Oczekiwanie zatem, że starty Roberta będą od samego początku perfekcyjne, jest po prostu nierealnym marzeniem. Potencjał natomiast jest taki, jaki w całej historii rajdów zdarzył się zaledwie parę razy, bądźmy więc dumni, że to polskie flagi są naklejone na tę Fiestę WRC.

Na koniec suche fakty

Liczba startów Roberta w rajdach jako zawodnik klasyfikowany: 42
Liczba nieukończonych rajdów: 15
Liczba nieukończonych rajdów spowodowanych wypadkami: 9
Liczba rajdów wygranych w klasyfikacji generalnej: 6
Liczba rajdów wygranych we własnej klasie: 11

Ponadto Robert jako jedyny z Polaków ukończył etap rundy MŚ na 3. miejscu  w klasyfikacji generalnej. Jedynie Krzysztof Hołowczyc w Rajdzie Wielkiej Brytanii w 1998 roku był przez 1 odcinek 3. w generalce, ale etap ukończył na 10. miejscu. Również podczas tego rajdu Hołek był dwukrotnie drugi na oesach (super speciale Silverstone), co Robert poprawił już podczas pierwszych 2 odcinków Rajdu Monte Carlo w tym roku (2 zwycięstwa oesowe). Michał Kościuszko najlepszy wynik oesowy uzyskał podczas Rajdu Meksyku 2013, kiedy raz zajął 7. miejsce. Robert Kubica posiada zdecydowanie najwięcej odcinków w WRC ukończonych z czasem w najlepszej dziesiątce.

W porównaniu z Kimim Raikkonenem wszystko przemawia na korzyść Roberta. Najlepszym miejscem na mecie Kimiego była 5. lokata w Rajdzie Turcji 2010. Fin spośród 21 rajdów zaliczanych do rajdowych MŚ nie ukończył 6 z powodu wypadku, w tym raz po uszkodzeniu klatki podczas shakedownu (Katalonia 2010). 

W zgłębianiu statystyk rajdowych nieocenionym źródłem jest czeska baza ewrc-results.com, która posłużyła też częściowo do stworzenia tego zestawienia.


Strona powrotroberta.blogspot.com jest na facebooku oraz Twitterze! Dołącz do osób go lubiących i bądź na bieżąco! 

Więcej o całej F1 na MC Formula i OneStopStrategy

33 komentarze:

Seweryn F1 pisze...

no ok. Fakty, które wg Ciebie (sorry, że na Ty) przemawiają na korzyść Roberta. Ale tak szczerze powiedziawszy - miejsce Robcia jest na torze i możecie się dwoić i troić, wyzywać mnie od trolli itp., ale ja zdania nie zmienię. Robert jest dla mnie mistrzem torów zamkniętych i aut poważnie zaawansowanych technicznie. Rajdy - ok ma potrzebę taką i chce się sprawdzać niech się sprawdza. Ale i tak ostatecznie wróci na tor bo jest jeszcze parę tyłków do skopania no i do zdobycia to o czym Robert marzył (myślę, że dalej marzy) czyli mistrzostwo świata w F1.
Pozdrawiam serdecznie

Anonimowy pisze...

Kubica będzie miał osiągnięcia takie jak Zasada jak 3 razy wygra mistrzostwo świata. Proszę przyjmij to do wiadomości, zwłaszcza, że jakieś 2 lata temu to dopiero się orientowałeś o co chodzi w tych rajdach i uważam za niestosowne deprecjonowanie osiągnięć Zasady.

Bluff

Anonimowy pisze...

Bo Zasada 3 razy wygrał Mistrzostwo Europy. Mistrzostw Świata nie było jak wiesz i był to najwyższy tytuł w rajdach.

Anonimowy pisze...

Inne czasy podobnie jak F1 teraz i w latach 60-70, a mimo to kierowców z F1 porównuje się z obecnymi.
Uważam, że Robert sam się obroni i nie ma co pomijać Pana Zasady.
Natomiast co do reszty artykułu to dla mnie jasne jest, że Hołek to nie ten kaliber co Kubica.
Bluff

Anonimowy pisze...

Robert nie wiele ma do nauki w rajdach,
Robert musi oduczyc sie torowej przyczepności.
W f1 mówiono o nim mistrz dohamowania a tu ma wlasnie z tym problem i to na naprawdę wolnych zakrętach . Jak to opanuje ,to jego dominacja stanie się dla nas nudna;), zobaczycie ....
Skoti.

Anonimowy pisze...

Ja bym to skwitował jednym zdaniem
Kto gruba gra wygrać musi!!!
Niech dzwoni i na każdym rajdzie taki jest to sport. Przypomnijcie sobie dzwony Colina to i tak Robson blado przy nich słabo wygląda.

Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

A ja uwazam ze wlasnie w tych nieudanych rajdach widac wielkosc Roberta. To one sprawiaja ze pozniej jest tak silny i tak chyba wyglada proces uczenia sie mistrzow (hartowania stali :).
Do tych przypadkow najlepiej pasuje mi cytat z Michaela Jordana ktorego mistrzostwa raczej nikt nie kwesionuje :
I’ve missed more than 9000 shots in my career. I’ve lost almost 300 games. 26 times, I’ve been trusted to take the game winning shot and missed. I’ve failed over and over and over again in my life. And that is why I succeed.
Robert to wg mnie ta sama kategoria sportowca.

Anonimowy pisze...

I jak tu Go nie kochać)) W prosty sposób "Jak krowie na rowie" wytłumaczył co jest grane.
Forza Roberto i Maćko!!

Anonimowy pisze...


Drogi Sewerynie,

Robert już nigdy nie wróci do F1 z prozaicznych przyczyn technicznych.
F1 zmierza w kierunku EEEEElektrycznego napędu i z roku na rok ze względu na urządzenia z tym związane w kokpicie będzie coraz mniej miejsca na kierowcę - Robert po prostu nie zmieści się ze względu na wzrost. Poszukiwani będą kierowcy malusi i tyciusi. Już w tej chwili Robert miałby poważne problemy ze swoim wzrostem.
A do innych formuł nie wróci bo to nie ten poziom. Trza się przyzwyczaić do rajdów bo tutaj Robert spędzi czas do końca sportowej kariery. W parze z Maćkiem osiągną cele które sobie założyli.

Seweryn F1 pisze...

@Anonimowy z 09.32 - zanim F1 stanie się elektryczna to Robert pójdzie już na emeryturę :) pozdrowiam

Paweł F pisze...

Sposób i precyzja z jaką Robert przechodzi z jednego zakrętu w drugi robi na mnie ogromne wrażenie. Ale najbardziej budujące jest to, że przy tym traci tak niewiele do starych wyjadaczy - a przecież to jego pierwszy sezon!. Dla mnie to jasny sygnał, że swoim talentem i determinacją Robert ma szansę zdominować ten sport. I wolę go rolującego w ferworze walki, niżeli bezpiecznie człapiącego do mety. Z resztą to nie leży w jego naturze . W F1 dał się poznać jako bezkompromisowy kierowca który potrafi wycisnąć z maszyn więcej niż wynikało by to z obliczeń. A dla malkontentów polecam przejechać dobrym tempem jeden oes w RBRa i poczuć namiastkę tego z czym musi zmagać się Robert. Tylko nie w dirta na kalwiszu bo to raczej profanacja.

chiherka pisze...

Pierwsze GP eF1 13 wrzesnia 2014 w Beijing :)
http://www.fiaformulae.com/calendar

Anonimowy pisze...

Ręce opadają ! Jak można brać pod uwagę osiągnięcia Kuliga w wrc , zginął zanim na poważnie chciał w tym cyklu uczestniczyć ! Na temat Zasady nie będę powtarzał moich przedmówców ! Właściwie osiągnięcia Roberta nie można z nikim porównywać i to nie tylko , że ich nie ma bo tylko meta jest jedynym wyznacznikiem ( to tak jak to jest w biegu np. na 10 kilo - był 1 po 100 metrach potem spuchł i zszedł z bieżni , ale eksperci zachwyceni bo chwilowo był 1 ), ale po prostu jeszcze za mało startów i każdy zdrowo myślący człowiek cierpliwie czeka na przynajmniej połowę sezonu , tak po prawdzie na koniec sezonu i to będzie właściwy czas na oceny.
TRUE

Anonimowy pisze...

Richard Burns Rally, o tak! Ależ to trudny symulator, jak pierwszy raz złapałem kierownicę to od razu ego spadło z 10 pięter w dół. Taka ciamajda ze mnie była. I faktycznie to jest tylko jakiś procent tego (szacuje, że może jakieś 25%)co musi ogarniać kierowca rajdowy i jak trudno jechać równym szybkim tempem. Także powiem jedno FORZA Robert!!!

GrG

Anonimowy pisze...

@Bluff możesz się nie zgadzać z autorem artykułu, ale to nie powód do osobistych wycieczek.

Ty piszesz, że w praktyce najlepszy był Zasada, a autor artykułu, że teoretycznie najlepszy jest Robert i obaj macie rację.

karluum pisze...

@anonimowy 12:16: ano można. Janusz Kulig w pierwszym swoim starcie w MŚ w 1999 podczas rajdu GB roku tracił średnio 3 sek/km do zwycięzcy, nie ukończył zawodów z powodu wypadku. W 2000 r w Portugalii strata wynosiła 2.5 sekundy i również jazda zakończyła się wypadkiem.
Szwecja 2001 - średnia strata do zwycięzcy - 3 sekundy/km.
Były to pierwsze starty JK w w/w zawodach. A był już doświadczonym zawodnikiem, MP z roku 1997 i 2000.
Zasada - to są inne czasy, rajdy dłuższe ale bez ograniczeń dotyczących zapoznania z trasą.
Może ci się nie podobać ale fakty są takie jakie są.
Kubica osiągnął więcej WRC niż całe nasze towarzystwo przez te 30 lat.

Jaro75 pisze...

Przeczytam na spokojnie w domu :)

Anonimowy pisze...

@12:51
To były uwagi stricte do Mateusza, bo nawet nie zwróciłem uwagi, że nie tylko on pisuje tu artykuły (faktycznie pochopnie).
Z uwagi na czas jaki tu spędziliśmy i wojny jakie tu bywały kiedyś nie sądzę, żeby Mateusz poczuł się urażony.

Bluff

joanna kusmierska pisze...

no cóż jak powiedział Robert inteligentni zrozumieją a co do reszty szkoda czasu na przekonywanie....

Anonimowy pisze...

Bardzo dobrze, że nie są już bardzo wychwalane wyniki Roberta w WRC2 - powód prosty: rywale nie byli nawet średni, oni byli przepraszam za szczerość: marni. Głównym rywalem był Al Kuwari - kto to jest??? Hayden Paddon zdaje się nie przejeździł wymaganych 7 rajdów.
WRC 2 nawet przez samego Roberta jest całkowicie pomijany w jego rozważaniach i podsumowaniach dotychczasowej kariery. Gdy Robert mówi o WRC 2 w 2013 to minę ma przy tym jak znudzony mops. Robert ożywia się np. przy rajdzie Niemiec gdy wspaniale wykorzystał wypadki całego tłumu kierowców i zajął 5 miejsce.
Robert ma 4 problemy:
1.walkę ze swoimi torowymi przyzwyczajeniami - największy wróg Roberta
2.doświadczenie - za dwa lata zaczniemy mówić o przyzwoitym doświadczeniu przy dobrych lotach
3.ograniczenia ręki
4.sprzęt - Ford na widoku w najbliższej przyszłości nie ma nowego egzemplarza rajdowego i jeździ leciwym wozem z 2009 roku
Robert chyba czasem "lubi" mieć pod górkę. Wybrał najtrudniej jak mógł i jego ew. kłopoty nie powinny powodować naszego współczucia - to inteligentny człowiek i wie w co wszedł.

Anonimowy pisze...

Ja tak z innej beczki,ale moze kogoś zainteresuje na otwartym kanale czeskiej telewizji NOVA bedzie transmisja wyścigu F1 w Australii

Anonimowy pisze...

a gdzie mozna ogladac ta telewizje NOVA??

karluum pisze...

Przy południowej granicy

Anonimowy pisze...

Na Śląsku:p

Anonimowy pisze...

witam
czy posiada ktoś informacje na temat osiągnięć - wyników FORDA, krórym jeżdzi Robert. ja mam wrażenie , że nie koniecznie to auto dorównuje najlepszym w swojej klasie. taki trochę TORO ROSSO F1

Anonimowy pisze...

Odbiera na telewizorach albo dekadach Dvb-t tylko trzeba ustawić antenę bardziej na Kraków.Na południu Polski można złapać jak dalej nie wiem.

Jaro75 pisze...

Co można napisać.Wszystko dobrze wiemy i tylko pozostaje czekać.Mimo że Robert potrzebuje czasu to jednak wiem że tak długo na pierwszy wygrany rajd jak w przypadku wyżej wymienionych czekać nie będę.

P.S.
Ile razy ja już to pisałem ? Nie wiem ale UWIELBIAM Roberta :))))))

marcin wawrzyszyn pisze...

pieknie napisane jestem pod ogromnym wrazeniem az leska w oku sie kreci...ale mi sie wydaje ze prawdziwi fani wiedza i zdaja sobie sprawe na czy to polega i ze nie ma koniecznosci tlumaczenia Roberta...widzialem go w akcji w niemczech na wlasne oczy i nie znajduje wyrazow by okreslic jego niesamowity talent...pozdrawiam...

Anonimowy pisze...

Zgadzam się z oceną sytuacji Roberta zaprezentowaną przez autora powyższego tekstu. Jeśli jestem trochę rozczarowany, to nie dlatego, że oczekiwałem od RK wysokiego miejsca w klasyfikacji generalnej rajdu, nie wspominając już o wygraniu OS, nie o to chodzi. Ja cały czas porównuję jego tempo, błędy i wpadki z tym co robi Elfyn Evans. Ok, Evans ma znacznie większe doświadczenie rajdowe, ale talent już tylko dobry+ (mieliśmy porównanie w zeszłym sezonie WRC2). Evans ma na koncie 20 punktów i jest wysoko w klasyfikacji nie dlatego, że jest asem szybkości (choć jest szybki), ale dlatego, że za kierownicą myśli, i to myśli bardzo sprawnie i konsekwentnie, jest też sprytny. Czasem mam wrażenie, że to jest to, czego Robertowi, uważanemu słusznie za jednego z najbardziej inteligentnych kierowców wyścigowych, najbardziej brakuje. Konsekwencji w myśleniu i sprytu. Czasem zdarzają mu się intelektualne blackouty. W wyścigach też tak bywało, vide GP Wielkiej Brytanii w 2008 roku. To nie był tylko aquaplaning, w którymś momencie bolid i ciało RK było znacznie przed rozumem. Dlatego, oprócz zdobycia jak najszybciej niezbędnego kapitału doświadczenia, życzę Robertowi pokory i stałości myślenia, bez względu na okoliczności.

Anonimowy pisze...

anonim 80.59 a pomyslałeś o tym , że o wiele trudniej utrzymać koncentrację przy dzikim nieułozonym koniu, niż tym samym a dobrze ujezdżonym. ja uważam cały czas , że problemy Roberta w tym roku , po części wynikają z tego "dzikiego konia" ten FORD ma dużą moc i możliwosci natomiast jest trochę niekompatybilny. nie do końca da się go przez to kontrolować. a to zabiera mnóstwo koncentracji i OS po OSIE jest coraz gorzej.brak świeżości myslenia , na co oczywiście składa się wiele dodatkowych czynników.

Anonimowy pisze...

anonim 80.59 a pomyslałeś o tym , że o wiele trudniej utrzymać koncentrację przy dzikim nieułozonym koniu, niż tym samym a dobrze ujezdżonym. ja uważam cały czas , że problemy Roberta w tym roku , po części wynikają z tego "dzikiego konia" ten FORD ma dużą moc i możliwosci natomiast jest trochę niekompatybilny. nie do końca da się go przez to kontrolować. a to zabiera mnóstwo koncentracji i OS po OSIE jest coraz gorzej.brak świeżości myslenia , na co oczywiście składa się wiele dodatkowych czynników.

Karol Moździerz pisze...

Kubica byłby pewnie zaskoczony stopniem rozpracowywania wszystkich czynników rzekomo wpływających na jazdę... Sam mówił Clarkowi, że jak się jeździło autami F1 po 800-900 koni, to 300 koni to wcale nie tak dużo.

Odnośnie Fiesty - owszem, VW jest szybszy, ale bierze się to z tego, że mają dwójkę zdecydowanie najszybszych kierowców. Fiesta w zeszłym roku wygrała ponad 50 oesów, a w 2012 ponad 100. Dla porównania Mitsubishi Lancer WRC w pierwszej wersji, wygrał przez 2 sezony 1 albo 2 oesy. Mówienie więc, że Fiesta to paździerz i złom, to raczej przesada. Wszystkie auta WRC są cały czas rozwijane, nie inaczej jest też z Fordem. Kto wie, może w dalszej części sezonu KUB zrobi takie wrażenie, że VW pójdzie śladem Bayernu i go ściągnie do siebie... ;)

Inna rzecz - przed sezonem sporo ludzi było rozczarowanych tym, że KUB nie trafił do pierwszej dwójki Forda/M-Sportu. Wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że Evans i Kubica obrali nieco różne drogi rozwoju. Jako zawodnik producenta, KUB jest zbyt nieprzewidywalny. Tam rzeczywiście bardziej istotne jest dowieźć punkty, niż wygrywać oesy. Podobny układ był w zeszłym roku z Neuville'm, który w drugiej części sezonu okazał się najlepiej punktującym zawodnikiem M-Sportu, choć nie dla pierwszego teamu.

Nie wiadomo jak się to wszystko potoczy, jeśli KUB zdoła wygrać jakiś rajd w tym roku, albo dokona tego Hirvonen, to być może Ford rzuci kasę i wsparcie dla programu rajdowego, bo rezygnują z Ligi Mistrzów po obecnym sezonie. Jeżeli by tak było, to znów mielibyśmy wyścig zbrojeń między VW, Fordem i Hyundaiem, co byłoby świetne dla tego sportu. Czy tak w rzeczywistości będzie, się okaże...

Dziękuję za miłe słowa i zainteresowanie moim artykułem ;) Jeszcze pewnie napiszę trochę rzeczy, kto wie, może nawet niekoniecznie związanych bezpośrednio z Kubicą...

Anonimowy pisze...

Karol M jak sam dobrze zauważyłeś , że w zespole chodzi o punkty a idealnym rozwiazaniem jest zdobywanie punktów i testowanie nowych rozwiazań . wiec nie trudno domysleć się kto jest od jakiej roboty. więc póki co Robert jest bardziej testerem ..... za co płaci słoną cenę.