Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

wtorek, 18 września 2012

Bardzo obszerny wywiad z sami wiecie kim... Wiele się wyjaśnia...[aktualizacja]

Bardzo długi i ciekawy wywiad z Robertem Kubicą ukazał się wczoraj na jednym z włoskich portali. Robert opowiada o Formule 1, rajdach, swoich kontaktach z Riccardo Ceccarellim oraz zdradza, jak wyglądały kulisy zaproszenia na testy Forda - będziecie zaskoczeni! Zapraszam poniżej do przeczytania całości rozmowy.

Rozmowa z Robertem ukazała się na portalu omnicorse.it. Pojawia się w nim wiele bardzo ważnych informacji dotyczących ostatnich 19 miesięcy Roberta oraz wiele ciekawych opinii dotyczących F1 i rajdów. Oto artykuł z nią (tekst będzie jeszcze uzupełniany o kolejne pytania):

"Robert serdecznie uścisnął mi rękę. Jej zachowanie było bardzo naturalne, a uścisk nie był mocny, ale był energiczny. Zgodził się na 5 minut rozmowy. Gadaliśmy przez pół godziny. Bez filtrów - o wszystkim począwszy od rajdów aż po F1.

Kubica jest doskonale świadomy swojego stanu, ale jest w pełni zdeterminowany do odzyskania pełnej władzy w ręce. Widać to w jego oczach. To się w nim nigdy nie zmieni.

Pytanie: Zacznijmy od Formuły 1 i otwartej walki o mistrzostwo w tym sezonie.
Robert Kubica:
Cały świat mocno interesuje się tym, jak zmienia się układ sił w stawce, ale jest jeden kierowca, który od początku sezonu robi różnicę. Fernando w pierwszym wyścigu pokazał klasę, a uczynił to w niekonkurencyjnym samochodzie. To on jest faworytem. W F1 wszystko zmienia się czybko, ale on zawsze pewnie punktował oprócz Spa, gdzie był ofiarą wypadku.

P: Kto będzie jego największym rywalem?
RK:
Fernando jest nie z tego świata, nie ma dla niego rywala. Wydaje się, że losy tytułu są już przesądzone. Na 80% Alonso go zdobędzie.

P: Lotus osiąga obecnie rezultaty, na jakie liczyłeś Ty jeżdżąc w tym zespole. Jak wytłumaczysz ich wzrost formy?
RK:
Zaczęliśmy sezon 2010 z samochodem z poprzedniego roku, osiągnęliśmy zachęcające rezultaty mimo niskiego budżetu, ale spóźniliśmy się z poprawkami auta w drugiej części sezonu. Rkipa wyraźnie się rozwija.

P: Co jest ich siłą?
RK:
Lotus to czysty zespół wyścigowy. Spoglądając na dzisiejszą F1, czołowe zespoły są trudne do zarządzania, ze zbyt dużym personelem. W Lotusie ludzi łączy pasja do wyścigów. To duża przewaga. Wystarczy dodać do tego trzy czy cztery osoby, które uczynią single-seatera pięknym i mamy efekt.

P: W tym roku wyścigi wygrało już 7 kierowców, ale nie było wśród nich przedstawiciela Lotusa. Czemu?
RK:
To rzeczywiście dziwne i ciekawe. Mają silne połączenie kierowców - Jeżeli Raikkonenowi uda się zakwalifikować wyżej lub Grosjean dorówna mu poziomem, to powinni zwyciężyć.

P: Czegoś brakuje tej dwójce kierowców?
RK:
Nie, nie sądzę. Nie ubliżając Maldonado ani Williamsowi, ale jeżeli oni potrafili wygrać, to w Lotusie brakuje po prostu szczęścia.

P: Ten sukces był ukoronowaniem 70-tych urodzin Franka Williamsa
RK:
Bywają takie szczególne dni w F1. Są rzeczy, które trudniej zrozumieć, jeżeli jest się poza padokiem. Mogą zdarzyć się takie wyścigi przy odrobinie szczęścia, ale taki jeden szczęśliwy wyścig nie da mistrzostwa. Zawsze wolałem przywieźć pewne duże punkty w wyścigu. Analizując ten sezon dochodzę do wniosku, że jest wielu kierowców, którzy wysoko się kwalifikują, a potem nie przywożą punktów na metę. To dziwne.

P: Może to wina opon Pirelli, których zużycie jest nieprzewidywalne?
RK:
Nie, opony Pirelli są bardziej wrażliwe z tego co wiem. Jeżeli jedzie się w odpowiednim oknie operacyjnym to można uzyskać znakomitą wydajność, która robi różnicę. To jeden z powodów, przez które Lotus ma takie wahania formy podczas jednego weekendu. Pamiętam, że w Renault byliśmy szybcy na długich wyjazdach, ale nie w kwalifikacjach. Dzięki pracy przy ustawieniach byliśmy w stanie zbalansować to. F1 jest znacznie bardziej złożona niż się wydaje. Nie łatwo jest ją zrozumieć nawet tym, którzy siedzą w niej od dawna. 

P: Podczas wyścigów kierowcy bardzo często łączą się z kierownictwem narzekając na różne rzeczy. Czy to może pogarszać ich czasy?
RK: Ja zawsze starałem się jak najmniej rozmawiać z inżynierem. Podczas jazdy chciałem mieć jak najmniej rzeczy, które by mnie rozpraszały. Była to tylko konieczna komunikacja. Inni kierowcy mają inne podejście. Na przykład Jacques Villeneuve musiał być co chwila "pobudzany" przez inżyniera, inaczej "zasypiał". 

P: Wyprzedzanie jest najbardziej ekscytującym z elementów F1...
RK:
W F1 wyprzedzanie jest bardzo trudne. W ostatnich latach oglądaliśmy takich manewrów kilka. Mówię o tych prawdziwych wyprzedzaniach... 

P: Jesteś przeciwnikiem DRS?
RK:
To tak jakby ścigali się sprinterzy i jeden z nich miał wiatr w twarz a drugi silny wiatr w plecy dzięki jakiemuś wiatrakowi. Czy to ma sens? To prawda, że ludzie lubią wyprzedzania, ale gdzie są te manewry przy zablokowanych kołach? Teraz wszyscy czekają tylko na moment by móc wcisnąć guzik i wyprzedzać. DRS blokuje ataki przed punktem aktywacji, bo potem przez DRS i tak straci się pozycję. W efekcie do wyprzedzać dochodzi tylko na prostych. Według mnie to sprzeczność. Wolałbym widzieć mniej manewrów, ale za to prawdziwych wyprzedzań.  

P: Czy według Ciebie Romain Grosjean zasłużył sobie na wykluczenie po GP Belgii?
RK:
Nie wiem, nie moją rolą jest oceniać. Nie jestem już częścią tego świata. Mogę powiedzieć, że Grosjean zmarnował wiele okazji w tym roku, a to mądry facet, znam go dobrze. Być może ciążyła na nim zbyt duża odpowiedzialności. Każdy z nas zrobił kilka błędów w karierze, ale Romain zostawił zbyt wiele punktów na torze. Myślę, że bardziej spokojne podejście pozwoliłoby mu zdobyć więcej punktów.

P: F1 jest dla Ciebie zamkniętym rozdziałem, czy...?
RK:
Oczywiście wolałbym być tam, ale takie jest życie i trzeba się z tym pogodzić. Nadal muszę pokonać wiele ograniczeń aby móc komfortowo usiąść w samochodzie na torze i nie mam tu na myśli tylko samochodu F1.

P: Czy czas pomoże je pokonać?
RK:
Nie wiem, potrzeba trochę szczęścia i nie wszystko zależy ode mnie. Może to zabrzmieć źle, ale nadzieja umiera ostatnia. Wiara nic nie kosztuje. Nadal wierzę, ale nie bujam w obłokach, twardo stąpam po ziemi. To nie tak, że będę czuł się nikim jeżeli nie wrócę do F1. Nie o nią tu chodzi, ale o mnie.

P: Mówi się, że F1 czeka na Ciebie, może będziesz pomagać przy rozwoju silnika turbo na 2014 rok?
RK:
Nie wiem, nie wiem. To szczególny okres w moim życiu - pracuję aby móc jak najsprawniej posługiwać się prawą ręką. W ciągu tych 19 miesięcy zdałem sobie sprawę, że czas jest dla mnie bezużyteczny. Nauczyłem się postrzegać czas jako zupełnie inną wartość.

P: Co z doktorem Ceccarellim? Czemu się rozstaliście?
RK:
Tak wyszło, zdarza się to nawet w najlepszych małżeństwach. Pracowałem z nim od lat. Miał inne zobowiązania i poszliśmy innymi drogami. To tyle.

P: Przyjaźń się skończyła?
RK:
Nie odwiedzam jego sali ćwiczeń codziennie, nie widujemy się zbyt często. W takich przypadkach przyjaźń się nie liczy. Z Fernando jesteśmy przyjaciółmi, ale na torze musieliśmy walczyć o rezultaty bez względu na to.

P: Porzucisz F1 dla rajdów?
RK:
Ludzie, którzy mnie znają, wiedzą, że w 95% przypadków robię rzeczy, które mają sens. Ten sens może nie wychodzi na jaw od razu, ale jest. To jeden z tych przypadków. Myślę, że nadszedł czas abym po 19 miesiącach wrócił do tego, co robiłem kiedyś. Jazdy w rajdach mogą być przydatne w poprawie mojej kondycji. Jeżeli chcę w przyszłym roku wystartować w jakichkolwiek mistrzostwach - czy to rajdowych czy wyścigowych, to muszę teraz kontynuować starty. Od kiedy po raz pierwszy po wypadku prowadziłem samochód na torze minął rok. W ciągu ostatnich 19 miesięcy przeszedłem wiele operacji. Wszyscy, którzy byli w takiej sytuacji wiedzą, że nie było to łatwe. Każda operacja to stres, przeżycie, ponieważ jest to interwencja w twoje ciało. Moje było już słabe, a wkładałem w ćwiczenia więcej wysiłku niż ktokolwiek mógłby sobie wyobrazić.

P: Jak wiele ich było? Liczyłeś?
RK:
Wiele: Myślę, że tyle ile wyścigów w sezonie F1. Przede mną jeszcze długa droga i wiele pracy do wykonania. Teraz dla mnie najważniejsze jest odchodzenie od tego, co miałem przez ostatnie 19 miesięcy i powrót do tego, co robiłem przez ostatnie 20 lat. W skrócie - chcę wrócić do jazdy.

P: W ostatnich testach Fiestą WRC zaszokowałeś wszystkich w Fordzie tym, że byłeś szybszy niż Latvalla. Zostałeś zaproszony by pomóc w rozwoju auta na asfalcie.
RK:
Tak, to prawda. W rajdach doświadczenie ma większą wagę niż w wyścigach. Na torze potrzeba dwóch czy trzech testów aby dowiedzieć się, czy będziesz silny. Wystarczy przejechać 200 kilometrów. W rajdach zmiennych jest znacznie więcej, poczynając od miejsc rozgrywania, których nie znasz. Dla mnie łatwiej byłoby wrócić do ścigania po torze, ponieważ właśnie to robiłem przez tak wiele lat.  

P: Dlaczego więc jeździsz rajdy?
RK:
Bo są moją pasją, są znacznie łatwiejsze logistycznie. Biorąc pod uwagę specyfikę rajdów, mniejszą powtarzalność są nawet lepsze teraz dla mojej ręki niż wyścigi. Są też mniej zajmujące i wyczerpujące.  

P: To prawda, ale w rajdach błędy mogą więcej kosztować. Nie ustrzegłeś się ich teraz.
RK:
Najechałem na oponę w jedynym miejscu, w którym było to możliwe i wpadłem to rowu. To był błąd totalnego amatora! Musiałem wymienić zderzak. Większe uszkodzenia zrobiliśmy kiedy wypadliśmy z trasy, ale to nie było nic poważnego. W przejeździe testowym pojechałem za szybko.

P: Czy fakt, że Ford zaprosił Cię na testy nie podniósł poprzeczki wymagań zbyt wysoko?
RK:
Dogadałem się z Fordem jeszcze w 2011 roku przed wypadkiem i miałem pomagać im przy rozwoju samochodu na asfalcie, w planach były również większe starty z nimi. Stało się jak się stało i musiałem odłożyć te plany. W maju ponownie zadzwonili do mnie i zaproslili na testy Fiestą WRC. Początkowo odmówiłem, ponieważ chciałem mieć 100% pewność że jestem gotów. Potem jednak zgodziłem się i poleciałem do Francji. Jazda autem WRC po torze nie była przyjemna, ale byłem zaskoczony swoją wytrzymałością.

P: Co myślisz o autach S2000?
RK:
Są to bardzo mocne maszyny. Są bardzo nisko zawieszone i tak ustawione aby wydobyć maksymalną przyczepność z opon. Chodzi w nich o to, aby uzyskać 100% dostępnej przyczepności. Stają się przez to nieprzewidywalne. Jeżeli wyjedzie się poza asfalt traci się kontrolę. Są bardzo trudne, nawet dla tych, którzy znają je bardzo dobrze.

P: czy rozważałeś używanie teraz aut S2000 w ostatnich wyścigach?
RK:
Były pewne przeszkody licencyjne i nie tylko. Porównuję auta S200 do bolidów GP2 - trzeba nimi przeprowadzić testy. Musiałbym również odbyć nimi testy, bo ciężkie wypadki, w tym również mój nie są zawsze spowodowane błędem kierowców nieprzewidywalnością aut. Szaleństwem byłoby startować w nich bez testów, choć one i tak nie zawsze pomagają, bo Skodę testowałem wiele razy przed Ronde di Andorra, ale i tak nie byłem gotowy do jazdy nią. S2000 są bardzo wymagające ale to dranie. 

P: Jaka jest twoja recepta?
RK: W rajdach strefowych zabroniłbym Super2000 od roku 2014. Powinno się jeździć samochodami grupy N. Są to auta mocne, bezpieczne, które kosztują jedną trzecią. Przy tym samym budżecie możnaby wziąć udział w większej ilości zawodów oraz odbyć jakieś testy. W rajdach jest tendencja do wydawania pieniędzy tylko na starty i zbyt często pomijając testy. Natomiast na testach poznaje się samochód i jego reakcję. Kto ma ambicję by wypaść dobrze w domowym rajdzie, jest zobligowany do wypożyczenia S2000. Zmieńmy zasady: jeśli jeździłoby się grupą N, to pozwalałaby ona na widowiskową jazdę w nawrotach przed rodziną i przyjaciółmi oraz na uzyskiwanie dobrego wyniku.
Natomiast w S2000 wystarczy moment nieuwagi by samochód stracił moc psując całe dobre wrażenie.
Moje odczucia są bardzo proste: w grupie N jeździłoby się wolniej w zakrętach ale bezpieczniej. Jako, że te samochody są cięższe, należałoby hamować wcześniej. Ktoś mógłby powiedzieć, że mój pomysł jest szalony, ale grupa N jest najlepszą kategorią.


P: Ale jest tylko kilka homologowanych samochodów: Mitsubishi i Subaru
RK: Tak, to prawda, ale jestem pewien, że jeśli zostałby otwarty rynek, to pojawiliby się inni producenci zainteresowani rozwojem ich samochodów zgodnie z regulaminem grupy N.
Mówię to jako pasjonat, nie biorąc pod uwagę aspektów politycznych - to nie moja sprawa. 

P: To nie jest dobry rok dla rajdów, co według Ciebie powinno zostać zrobione aby poprawić bezpieczeństwo?
RK:
Na przykład pomoc medyczna jest słaba. Pomysłów jest wiele i pewnie inni mają lepsze ode mnie. Klucz znajduje się również w autach. Kiedy jechałem WRC czułem się 10 razy bezpiczeniejszy niż w S2000. Da się wyjść nim z cięższych opresji.

P: Czyli moc jest fałszywym problemem?
RK:
To oczywiste. Przy słabszej maszynie kierowca jest zmuszony do późniejszego hamowania, czym ryzykuje. Subaru wchodzi w zakręty 3 km/h wolniej niż S2000. 


P: Niektórzy uważają, że w kalendarzu rajdowym jest zbyt wiele imprez.
RK:
To prawda - w Toskanii, obok mojego domu mógłbym co tydzień brać udział w innej imprezie. Włoski kalendarz jest najbardziej napiętym w Europie. Rywalizuje w nich mnóstwo kierowców i wiele ekip. Kryzys ekonomiczny nie zmniejszył liczyby wyścigów. Organizatorzy mają jednak mniej środków i muszą oszczędzać, również na bezpieczeństwie...

Podsumowanie rajdu San Martino di Castrozza tutaj.


Na koniec wyniki ostatniej ankiety, jaka zakończyła się na blogu. Pytanie brzmiało: Jakie są Twoje odczucia po rajdowym powrocie Roberta Kubicy?
Jestem przeszczęśliwy i pewny powrotu do F1 369 głosów (39%)
Jestem bardzo szczęśliwy, choć wrócić do F1 będzie trudno 390 głosów (40%)
Jestem bardzo szczęśliwy i nie obchodzi mnie gdzie Robert będzie jeździł 141 głosów (15%)
Jestem zadowolony, ale wiem, że nie ma szans na F1 52 głosy (5%)
Nie jestem zadowolony, wolałbym powrót w wyścigach 13 głosów (1%)

Dziękuję za udział w głosowaniu i zapraszam do kolejnych ankiet.

Za pomoc w tłumaczeniu dziękuję karluum.

Aktualizacja czwartek

Serwis blogf1.it podał, że Robert przygotowuje się do kolejnych startów rajdowych i prawdopodobnie za tydzień wystartuje w Bassano. Według serwisu w październiku Kubica odbędzie kolejne testy, tym razem z fabrycznym zespołem Forda, który jest zachwycony pracą Polaka.

Źródło: omnicorse.it

Strona powrotroberta.blogspot.com jest na facebooku! Dołącz do osób go lubiących i bądź na bieżąco!

Więcej o całej F1 na MC Formula i f1ultra.pl   

195 komentarzy:

Majk pisze...

Super wywiad, troche inny od wszystkich do tej pory. Ciekawe czy bedziemy sie dowiadywac stopniowo coraz wiecej o tych 19 miesiacach nieobecnosci Robka. Widac jak bardzo teskni za F1, cieszy fakt, ze nie rezygnuje, a wrecz zapowiada walke o powrot. Myslicie, ze uda mu sie wsiasc do jakiejs wyscigowki przed wakacjami 2013?

Piotr Gawiński pisze...

Wszystko zalezy od prawej reki. on jak i my bysmy bardzo tego chcieli,ale trzeba zdac sobie sprawe z tego jak ciezki byl to wypadek. teraz musimy wspierac go jeszcze bardziej aby nadal z taka determinacja walczyl o powrot. wlasnie.. Nadzieja umiera ostatnia. ja mam taka nadzieje ze nadejdzie dzien w ktorym Robert wyzdrowieje na tyle aby mogl wrocic tam gdzie jego miejsce. pozdrowienia dla kibicow Roberta !

mF1 pisze...

Ale Robuś się rozgadał, super wywiad, było by super jak by jeszcze w tym sezonie pojechał czymś jednomiejscowym, ale może być z tym problem

rolen pisze...

"Dogadałem się z Fordem jeszcze w 2011 roku przed wypadkiem i miałem pomagać im przy rozwoju samochodu na asfalcie, w planach były również większe starty z nimi" - pamiętam jak przed Ronde di Andora Kubica mówił, że jak ten rajd dobrsze mu pójdzie, to będzie to wstęp do poważniejszego rajdowania. Zastanawiałem się co miał na myśli - taraz już wiem

Michał pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Mateusz Cieślicki pisze...

Pełna wersja zaraz będzie tutaj - kończę ostatnie pytania

Michał pisze...

Mam takie przemyślenie. Kubica stał się jakoś wyjątkowo otwarty, co mnie zaskoczyło. Do tego teraz dowiadujemy się, że nie dość że faktycznie był już dogadany z Ferrari, to jeszcze z Fordem (pewnie miał startować w asfaltowych rundach jako punktujący). Niestety wypadek złamał całkowicie Jego karierę. No i teraz to przemyślenie - Kubica musiał mieć niezłą deprechę po tym wszystkim (ja bym miał) w związku z czym musiał pracować z psychologami, wynikiem czego, moim zdaniem jest to otwarcie się na ludzi, dziennikarzy, ta otwartość w rozmowach nt stanu zdrowia, operacji, relacji z ludźmi z nim związanymi.

Jak widzę ile stracił, tym bardziej życzę mu jak najlepiej. Nawet z tą protezą ;)

rolen pisze...

Jeżeli faktycznie był dogadany z Ferrari + miał rozległe plany u Forda to start w okręgowym rajdzie gdzie standardy bezpieczeństwa są dużo niższe był mega nieprofesjonalny z jego strony. Mam wrażenie, że Robert po sukcesach w rajdach pod koniec 2010 roku (między innymi wygrany odcinek col de turini gdzie objechał samochodem s1600 samochody s2000 - Michał Sołowow też poległ w starciu z Kubicą) za bardzo uwierzył we własne umiejętności za kieorwnicą, czego następstwem był wypadek w Andorze. Ale to tylko moja opinia ofkors

untrusted untrusted pisze...

Mateusz kupa dobrej roboty i nie mowie tylko o tym wywiadzie ale o calym tym blogu od poczatku!
nigdy wczesniej nie dziekowalem za twoja prace i mysle ze najwyzszy czas zeby ją docenic :)
wielkie dzieki!

Jakub Bednarski pisze...

jeszcze taki wniosek;
te kilka rajdów w 2010 zwłaszcza pod koniec du var i d'antibes nie przeszły obojętnie obok ludzi którzy znają się najlepiej na rajdach i podpisali z nim kontrakt

Mateusz Cieślicki pisze...

untrusted untrusted - nie ma za co dziękować :) Mam nadzieję, że na coś się przydała. Niebawem będzie większa część wywiadu dotycząca F1.

simon101 pisze...

Ktos kiedys powiedzial - jezeli ktos ma miec wystarczajaco sily i determinacji, by podniesc sie po takim wypadku, to jest nim wlasnie Robert.

Tacy ludzie powinni byc idolami dzisiejszej mlodziezy a nie Justiny Biebery i inne Lady Gagi.

Jakub Bednarski pisze...

przy okazji dokładam swoje dzięki dla mateusza;

rolen troche mnie zaskoczyleś swoją opinią- co ma piernik do wiatraka- jakby wystartowal w czymś większym jakie to by miło znaczenie, może wtedy ktoś by powiedział, ze po co się pcha na większe imprezy

R4d3k pisze...

Jednak Roberto się zmienił, wg. mnie na lepsze. Jego wypowiedzi (wogóle, że udziela wyczerpujących wypowiedzi), jest otwarty, szczery, bardzo mi się to podoba i ten dystans, świetnie. Do tego nowe spojrzenie na "świat" kiedy mówił o czasie, jego przemijaniu, innym spojrzeniu, naprawdę musiał mieć dużo przemyśleń na ten temat, co oczywiście wg. mnie jest dobre. Także tak jak powiedział, nadzieja umiera ostatnia, chociaz w tym przpadku myślę, że to nie jest nadzieja i wszystko pójdzie zgodnie z planem. Prędzej czy później będzie jeździł w swojej ukochanej F1 oraz zdobędzie w niej majstra. Czuję to w kościach :)

Pzdr31

R

jo k pisze...

tak :-) Robert się zmienił

@simon101 nie mieszaj sztuki ze sportem

Jakub Bednarski pisze...

a ja sie zgadzam;
poza tym bieber i gaga to nie sztuka

SENIG pisze...

@rolen
"za bardzo uwierzył we własne umiejętności za kieorwnicą, czego następstwem był wypadek w Andorze"
po prostu pech a nie brak umiejętności !jak byś czytał dokładnie bloga od samego początku to byś to zrozumiał !
Tym razem nie trafiłeś .

SENIG pisze...

Ważne jest to, że wierzy i się nie poddał .Bardzo ciekawy artykuł z Robsonem .

ola pisze...

a nie pomyśleliście, że to jest właśnie jego podziękowanie kibicom za te 20 miesięcy trzymania kciuków i wiary, że mu się uda? że teraz po prostu nam mówi, to co od początku chcieliśmy usłyszeć jako jego fani? przecież nie będzie teraz w nagrodę rozdawał cukierków... ja nie uważam, żeby Kubica miał obowiązek wyjaśniania nam czegokolwiek czy udzielania jakichkolwiek wywiadów - to jest jego dobra wola, bo przecież dalej mógł milczeć. i żeby nikt się nie czepiał - ani za to nie dziękuję, ani go nie potępiam. jak sam powiedział, to był ciężki okres w jego życiu, on tylko wie co przeżywał i osobiście myślę, że nikt nie powinien go oceniać.

simon101 pisze...

Kibice kibicami, ale na pewno ogromna role w tym okresie miala jego rodzina i przyjaciele, a przede wszystkim pani Edyta. Juz drugi raz byla przy Robercie w ciezkich dla niego chwilach a przy tym pozostaje w cieniu i nie pcha sie przed kamery. Zrozumie to kazdy, kto mial ciezko chora osobe w domu. Jej rowniez naleza sie ogromne podziekowania i podziw - musi byc z niej wspaniala osoba.

Nie ma co filozofowac - cieszy, ze Robert wrocil i mentalnie wydaje sie jeszcze silniejszy niz przedtem. Szczere zyczenia powodzenia!

Bluff pisze...

Brakuje mi tego fragmentu Mateusz u Ciebie. IMHO ważnego: "prima di andare ad Andora, non mi sentivo pronto!"

A także "Non ha motore e quindi bisogna sfruttare assetto e freni. Sempre al limite…”.

To pierwsze cytowane zdanie jest u Roberta czymś do tej pory całkiem niespotykanym.
A to drugie ma istotne znaczenia jeśli chodzi o bezpieczeństwo w rajdach. I nie tylko. IMHO oczywiście.

Mateusz Cieślicki pisze...

Dzięki Bluff.

Piotrek pisze...

"Od kiedy po raz pierwszy po wypadku prowadziłem samochód na torze minął rok." - czy ja dobrze rozumiem, że Robert rok temu pierwszy raz prowadził samochód po torze?

Szybkiego powrotu na tor Robert

Rafał Chmura pisze...

Mam nadzieję,że ta F1 jednak się spełni i znowu będzie można kibicować Polakowi.

Mateusz Cieślicki pisze...

Właśnie! Miałem podkreślać takie fragmenty - tak Piotrek, dobrze rozumiesz.

Rafał pisze...

Robert właściwie przyznał, że operacja polegająca na wstawieniu 2 maleńkich endoprotez w staw łokciowy z 25 maja miała przełomowe znaczenie - w maju powiedział Fordowi, że nie jest pewien czy da radę, a w dniach 2-5 lipca śmigał po torze Fordem. Czyli niespełna 40 dni po poważnej operacji, łokieć pozwalał już na bardzo mocne depnięcie. Potem następował progres o czym Robert mówił w ostatnich wywiadach.

joanna kusmierska pisze...

rzeczywiście Robert wydaje sie bardziej otwarty na media ale być może jest to też efekt współpracy z psychologiem bo nie wierzę że po tak ciężkim wypadku nie miał wizyt też u takiego pana doktora... ale wywiad super!

lukekw pisze...

w kontekście tych jezd po torze przed rokiem, inaczej można teraz spojrzeć na zapowiedzi powrotu już na końcowe gp sezonu i na przysłowiowy już "ostry fitness". coś póżniej musiało zdarzyć się nie tak

rolen pisze...

SENIG - Karierą Roberta interesuję się od 2000 roku kiedy pierwszy raz przeczytałem o nim, a sportami motorowymi (w szególności rajdami) od zawsze, więc czytanie bloga nie ma tutaj nic do rzeczy. A czytam go od dawna, tylko nigdy sie nie udzielałem.

Jakub - takie mam wrażenie, mówiłem, że to tylko moja opinia :) I wiem, że to był zwykły przypdek, Jim Clark też zginał w podrzędnym wyścigu, kiedy nikt się tego nie spodziewał.
pozdr,

Piotrek pisze...

I o kilku operacjach też nie wiedzieliśmy. Skoro Robert mówi, że mogło ich być nawet 19/20, a my byliśmy informowani tylko o kilku. Teraz blokada wszystkich informacji chyba została zniesiona, Robert daje kolejne wywiady i chyba już się tak nie ukrywa jak wcześniej. Kolejny przełom.
@lukew - masz rację. Już 7 miesięcy po wypadku Robert prowadził samochód po torze. Czyli było to pewnie ok. września, może października.

Szybkiego powrotu na tor Robert

GIZD pisze...

Wywiad super, nawet bardzo zaskakujący ale podejrzewam, że polski dziennikarz nie mógłby liczyć na taką otwartość ze strony Roberta.
Odnoszę wrażenie, że za każdym razem Robert jest bardziej komunikatywny wobec włoskich dziennikarzy niż polskich.

jo k pisze...

@Jakub, nazwijmy to popkulturą

wybór idola odzwierciedla poziom mentalności danej grupy fanów..

a Kubica jest dla mnie ..autorytetem :-)

teon pisze...

To, ze wywiad jest taki ani inny to zasługa dziennikarza, a narodowość nie ma znacznie, dodatkowo fakt ze bylo juz po rajdzie, więc nie mial zapewne presji czasu.

jo k pisze...

Mateuszu, wytłuść jeszcze: "To był błąd totalnego amatora!" oraz "W przejeździe testowym pojechałem za szybko."
hehe :-P

a tak z innej beczki.. DRS to wg mnie kpina(!) z kierowców, widzów i całej F1, podczas takich "wyprzedzań" odwracam głowę albo wychodzę do kuchni po coś dobrego :-)
Robert bardzo by mnie zaskoczył opiniując pozytywnie ten pomysł.. Git malinka :-)

Piotrek pisze...

DRS jest sztuczny i to jest jego wada. Gdyby mozliwość jego uzywania w czasie wyścigu miał każdy kierowca i w każdym miejscu (tak wiem, to całkowita abstrakcja) to byłoby już trochę lepiej. Wyglądałoby to tak jak ruchome przednie skrzydło.

Szybkiego powrotu na tor Robert

joanna kusmierska pisze...

polscy dziennikarze mówią do roberta per pan a włoscy poprostu robert...

Mateusz Cieślicki pisze...

Nie nie, Polscy mówią Roberto... :)

Bluff pisze...

Tylko jednego tak mówiącego pamiętam ;)

Mateusz Cieślicki pisze...

I jeszcze mówili: "Marcinie" :)

Bluff pisze...

"Marcina" nie kojarze. O co chodziło?

Mateusz Cieślicki pisze...

Stare dzieje - Robert ma 14 lat i przed PKiN gada z nim Kurzajewski. Do zobaczenia w "Filmach z Robertem"

Bluff pisze...

Heh Kurzajewski :) widziałem to kiedyś, ale "Marcin" mi z głowy wyleciał ;)

asm pisze...

Ano, dawne dzieje, kiedy Roberta przymusili do jazdy po owalu :-))) Dobrze, że nie poszedł w stronę NASCAR ;-)

Mateusz Cieślicki pisze...

Najlepsze było pytanie czy tor jest trudny :)

Piotrek pisze...

Tak, to mnie rozwaliło. I oczywiście błąd, który mnie najbardziej wnerwia: "Formuła Pierwsza". Jak coś takiego słyszę od dziennikarza to mam ochotę mu przyłożyć.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Bluff pisze...

Było?
http://www.youtube.com/watch?v=V8NY66XFSps

Mateusz Cieślicki pisze...

Jest w karierze RK w Filmach.

Bluff pisze...

A to sorki. Nigdy nie byłem w tamtym dziale. Ale z tego co szukałem to jedyny zachowany filmik z Motowiadomości, a szkoda bo było tego znacznie więcej...

Hemicuda pisze...

http://rajdy.autoklub.pl/news/w-planach-bassano,44902

Tu ten sam wywiad ale wydaje mi się, że kilka zdań i wypowiedzi jest bardziej rozwiniętych niż to co tu na blogu wisi.

Ewa pisze...

No i jak się teraz czują ci którzy wieszali psy na Mikołaju i Robercie :).
Zawsze mówiłam, nie osądzać wszystkich własną miarą :).

Ciekawe co poszło nie tak, to przecież na jesieni Morelli był tak wściekły gdy Adam Małecki rozmawiał z prof.Rosello.
Pewnie też inaczej wyglądało pęknięcie kostki Roberta, niż poślizgnięcie się przed domem.
Cieszę się, że Robert tak się otworzył, to rzeczywiście wygląda na pracę z psychologiem.
Przy pierwszym wyjściu przed kamery był onieśmielony, potem nawet przestał chować rękę.
Ten wywiad pomógł mi pogodzić się z tym, że Robert może nie wrócić do F1, oczywiście nie tracę nadziei i wciąż w to wierzę :)

Mateusz Cieślicki pisze...

Bluff - relacji z kartingu jest więcej - odwiedź dział - jest nawet jeden filmik jak młodemu Robertowi psuje się kart, wysiada z niego, leci do garaży po świece chyba, wraca, montuje i odjeżdża :)

Bluff pisze...

Ja z tej wymienionej dwójki "wieszałem" tylko na Mikołaju. I zdania nie zmieniłem.

Bluff pisze...

@ Mateusz

Miałem na myśli konkretnie to co leciało w Motowiadomościach. Mam do tego sentyment, bo oglądałem to wtedy i pamiętam jak Włodek się nim rajcował.
A z samego kartingu i niższych to było fajne wydawnictwo na płycie Robert Kubica Droga do F1, czy coś takiego.

Auto pisze...

Co do pomocy psychologa z jakiej miałby skorzystać Robert to być może i taka była, jednak moim zdaniem Robert wcale nie korzysta/ł z dużej ilości porad psychologa. Może na początku. Trudno określić.
Natomiast dla Roberta jak widzimy najlepszym psychologiem jest MOTOSPORT. To dzięki rajdom, ściganiu, Kubica się otworzył na nas. Kiedy wygrał rajd, gdzie debiutował po pauzie 20 miesięcznej to jestem przekonany na bank, ze jego wartość we własnym mniemaniu poszła w górę. Kiedy zobaczył ilu ma kibiców to dostał takiego kopa endorfin i wszystkiego co w mózgu odpowiada za poziom szczęścia, że teraz jest pewny siebie i udziela wielokrotnych odpowiedzi na wciąż te same pytania. Nie ukrywa się, nie chowa ręki, mówi otwarcie o stratach, cierpieniu i bólu, ale i o przyszłości. Robson walczy, choć wg mnie już dawno wygrał.
Robert jest prosty w obsłudze. Fotel w rajdowej budzie, benzyna i jazda. To jego lekarstwo na całe zło:)

bary pisze...

Miałem do Roberta Kubicy pretensje, ze ma mnie w dupie, ale jednak się myliłem. Trochę cierpliwości wystarczyło.
Teraz pozostaje tylko czekać na pierwsze jazdy w F1. A te będą na pewno. Po ogromie pracy jaką Kubica włożył dotychczas w rehabilitację nie wątpię, że niedługo będzie śmigał w bolidzie.

Krzysztof Grochot pisze...

Po pierwsze, chce podziękować Mateuszowi za tego bloga. Od momentu wypadku RK sprawdzałem codziennie bloga czy są jakieś nowe informacje na temat stanu zdrowia Roberta. Chce jeszcze podziękować za ostatni film "King is back", stary już jestem a oglądając go normalnie się wzruszyłem, dzięki Mateusz.

A teraz po drugie,
co do Roberta to gratulacje za determinacje i upór w walce o odzyskanie sprawności. Powiem wam że przez te 20 miesięcy miałem różne myśli czy RK wróci, miałem chwilę zwątpienia ale nigdy nie straciłem wiary, że się uda.
Pamiętam jak po wypadku Robsona kierowcy F1 życzyli mu powrotu do zdrowia, pamiętam jak Webber mówił że RK czeka długa rehabilitacja i że podczas jej trwania będą momenty w których będzie ciężko i wtedy Mark powiedział żeby Robert sie nigdy nie podał mimo chwil załamania czy zwątpienia. Myślę że Robert podczas rehabilitacji miał takie chwile załamki w końcu jest tylko człowiekiem, ale za to jakim.
Życzę RK żeby nadeszła taka chwila w której stanie przed lustrem i będzie mógł sobie powiedzieć "Cholera Roberta zrobiłeś wszystko co możliwe żeby odzyskać pełną sprawność i się udało. Jestem z ciebie dumny"
Jeszcze raz dzięki Mateusz za wywiad.

Kubala pisze...

Ciekawe ile osób "odszczekało" swoje żale do Roberta, Mikołaja i Daniele... Ale jest tak jak tu kilka osób pisało...teraz przeciwników i malkontentów coraz mniej widać;)

Bluff pisze...

Myślę, że nie na miejscu jest wracanie tego co było, bo zacząć trzeba by od pytań do Morellego. Wszakże wg niego już w zeszłym roku Robert posługiwał się tą ręką jak każdy normalny człowiek...

Piotrek pisze...

Tak Morelli nigdy nie mówił. O tym co było trzeba pamiętać.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Bluff pisze...

W wywiadzie wideo z Mikołajem mówił. Wybacz, ale nie będę ci teraz linków szukał.

karluum pisze...

Mateusz: ale to nie jest cały wywiad...

Bluff pisze...

Nawet szybko znalazłem
http://powrotroberta.blogspot.com/2011/11/morelli-opisuje-obecny-stan-roberta.html

Dlatego uważam, że nie powinniśmy do tego wracać.

Mateusz Cieślicki pisze...

Tak tak karluum, nie ma chyba 1 pytania, które odnosiło się totalnie do rajdów i jakbym zabrał się za tłumaczenie, to pewnie zaraz pojawiłoby się 100 głosów, że jestem debilem i się na rajdach nie znam.

Piotrek pisze...

Dobra, Morelli powiedział, że Robert jest w stanie. Nie, że już posługuje się tą ręką jak zdrowy człowiek. Poza tym wiemy, że już wtedy Robert jeździł samochodem po torze, więc ręka musiała spisywać się dobrze.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Bluff pisze...

Przeczytaj to jeszcze raz. Potem popatrz na Roberta z ostatnich rajdów i odpowiedz sobie na pytanie, czy z ręką wszystko wtedy było w porządku, a brakowało jedynie siły. Dodatkowo "operacja miała na celu przywrócenie mobilności łokcia i zakończyła się ona pełnym sukcesem, ale Robert odpoczywał po niej od cięższych treningów przez miesiąc. Następnie została przeprowadzona operacja przedramienia, która przywróciła ruchomość i rotację przedramienia." To po co w tym roku jakieś operacje?

Nie odpowiadaj tutaj, bo ja już nie chcę na ten temat dyskutować. Co było złe, chcę zapomnieć.

radarek pisze...

Ja tam swojego zdania nie zmienię. Miałem pewien żal do Roberta i tzw. "jego otoczenia" jak rozgrywali pewne sprawy. Zdania nie zmienię, niby dlaczego miałbym to robić? Nie ma to natomiast związku z faktem, że zawsze mu życzyłem dobrze i gdzieś tam ta wiara się tliła.

Uważam, że zbyt optymistyczne komunikaty dostawaliśmy i to był błąd. Sokół przez dobra kilka miesięcy właściwie nic nie pisał o Kubicy (udawał że tematu nie ma), a teraz już nie odniesie się do tego bo i po co. Morelli to już w ogóle jakieś żarty uprawiał. Nie wiem natomiast jaki wpływ na to miał Kubica, może faktycznie nie chciał się pokazywać do czasu odzyskania jako takiej formy?

jo k pisze...

bla bla bla...

! a Robert tak się rozbujał, że założył konto na twitterze! w końcu informacje z pierwszej ręki :-P

mogę się mylić, ale wszystko wyjdzie w praniu

Mateusz Cieślicki pisze...

Bzdura z tym twitterem raczej.

jo k pisze...

każdy mierzy własną miarą

Rafał pisze...

Robert bardzo dyplomatycznie wypowiada się o formule 1 - inaczej w omnicorse, inaczej w TVP, znowu inaczej w tvn 24 i najbardziej optymistycznie w tej sprawie wypowiada się w wywiadzie z Agnieszką Mielcarz z Polsat News. Generalnie: Robert wyraźnie sugeruje, że jest na ścieżce powrotu do F1, ale przemyca tą wiadomość delikatnie i między wierszami. Wyraźnie też widać, że się spieszy. Mówi, że chce w 2013 rok (od początku tego roku) wejść w bardzo dobrej formie sportowej. WTCC startuje pod koniec marca, ale taki DTM zaczyna sezon zazwyczaj pod koniec maja i sezon trwa do końca listopada. Czyli do startu DTM 2013 zostało 8 i pół miesiąca. Oczywiście Robert zarobił w życiu conajmniej kilkanaście milionów euro, więc ew. załatwienie sobie miejsca w jednej z serii single seaterów nie byłoby problemem. Pierwszy wyścig Formuły 1 w 2013 za pół roku (zdaje sie, że dokładnie 17 marca). Nie wiem gdzie będzie Robert startował, ale widzę wyraźnie, że Robert walczy z czasem, mimo, że w powyższym wywiadzie temu zaprzecza.

Michał pisze...

Zabieram głos, jako że duuużo narzekałem na "milczenie Roberta". Cudzysłów zamierzony z względu na to, że zawsze podkreślałem, że tak naprawdę mam na myśli głównie DM i MS. Teraz jeden i drugi powinni wykazać się honorem i przysłowiowo posypać głowy popiołem, za te swoje ostre fitnessy i inne bzdety. O Kubicy zawsze mówiłem, że on ma ważniejsze sprawy niż kontakt z mediami czy kibicami. Owszem byłem zdania, że nie byłoby źle gdyby coś czasem odpowiedział, ale milczenie z Jego strony było do przyjęcia. Natomiast zawsze i wszędzie będę podkreślał, że Ci dwaj panowie zrobili z siebie idiotów i co najgorsze nie chcą się do tego przyznać, wręcz MS się z tego wykręca. Owszem użył warunku - jeśli wszystko pójdzie dobrze to zostanie ostry fitness, tyle że nigdy nigdzie później nie powiedział, że nie poszło tak jak liczyli i że temat się przeciąga, albo udzielał wymijających odpowiedzi, albo wręcz wykręcał się z tego co powiedział.

jo k pisze...

http://kubica.gallery.ru/watch?ph=Cp7-d61T5

:-P

jo k pisze...

czy ktoś z Was potrafi określić kiedy i w jakim aucie było robione poniższe zdjęcie

https://si0.twimg.com/profile_images/2382754740/01scagfum0kgznebcez5.jpeg

?

Piotrek pisze...

Wygląda na Imprezę, tyle, że z manetką zmiany biegów po prawej stronie.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Ewa pisze...

Michał, jeśli Robert rok temu siedział w samochodzie, to musiało być tak dobrze, że mieli podstawy tak powiedzieć.Nigdy nie uważałam, że Morelli lub Sokół kłamią.My przecież nie wiemy co się działo z Robertem.Skąd pewność, że tym samochodem nie wylądował gdzieś na bandzie i czegoś sobie nie uszkodził.A może ta ostatnia operacja, po której nosił stabilizatory zewnętrzne, nie wyszła do końca dobrze.Po tej operacji nastąpił zwrot i wszyscy zamilkli.
Łatwo rzucać oskarżenia i kogoś skrzywdzić.

owen555 pisze...

Mi się wydaję, że to jest Fiesta
jo k skąd masz to zdjęcie ?

Chomik pisze...

Po 1. Należy pamiętać że wypadki/wpadki zdarzają się najlepszym. 2. Rajdy to jest coś wyjątkowego w nich kierowca sprawdza swoją siłę, to kiedy "przestraszysz się' i odpuścisz i to jest piękne, sprawdzasz to na ile cię stać (swoje ograniczenia). Robert zaryzykował i stracił... niestety. Rajdy trzeba po prostu zrozumieć. To jest Roberta pasja i nie miałbym mu za złe jakby "opuścił" F1 na ich rzecz.
Wysokie Obroty!

Joanna pisze...

Fantastyczny wywiad.Przeczytałam komentarze na Omnicorse i wszystkie są pełne podziwu i wprost zachwytu.
Wiele było bardzo interesujących. Ale jeden z Włochów zwrócił uwagę na ten fragment w którym Robert mówi, że obok jego domu w Toskanii jest tak dużo rajdów, że mógłby jeździć co tydzień.
I komentarz Włocha.
" On (Robert)jest Polakiem i przykro mi to mówić ale jest lepszym Włochem od nas."

Stig pisze...

To piękny wywiad. Jak widać jest w nim nutka rozczarowania, nutka optimizmu, ale biorąc pod uwagę jaka przyszłość czekała Roberta na którą czekał całe zycie to naprawde łatwo mozna sie załamac. Lotus w którym był główną gwiazdą i teraz jeszcze współpraca w Fordzie, robiłby wszystko to co kocha, a jeden wypadek przekresliłby to wszystko, mimo ze mineło tyle czasu to zawsze jak czytam takie wywiady mam poczucie wielkiej niesprawiedliwości, dlatego liczę ze los wszystko odda co tak okrutnie zabrał.

Michał pisze...

To szanowni Państwo jak już wyżej ktoś powiedział jest fiesta wrc, cecha mocno charakterystyczna tego auta to śmieszne umiejscowienie lusterek.

tak to wygląda z drugiej strony http://www.lincah.com/2011-ford-fiesta-rs-wrc/2011-ford-fiesta-rs-wrc-interior-view

a tak z innego kąta
http://technotomotive.com/2011-ford-fiesta-wrc-rally-car/2011-ford-fiesta-wrc-rally-car-interior-view/

Piotrek pisze...

@Stig - ja też czytając takie wywiady mam poczucie tego co uciekło. Ale to już przeszłość, teraz trzeba zrobić wszystko, żeby przyszłość była tak samo dobra, a może nawet i lepsza. Nie ma co gdybać. Sam Robert powiedział, że chciałby być gdzie indziej (w F1), ale chce cieszyć się z tego co jest. I to bardzo dobre podejście.

Szybkiego powrotu na tor Robert

anwod pisze...

stig - ladnie napisane
ten wywiad to dla mnie inny robert. bez ironii, szczery w emocjach. Az tak dziwnie mi sie to czytalo, raczej smutno. Niby jest walka, ale jakos tak z ogromnym bagazem realizmu, jakby bez wiekszej wiary ze sie uda.

Befree pisze...

Witajcie,
A czy nikt nie pomyślał o tym, że może Robert jest bardziej wylewny, ponieważ nie ma menadżera, który określa co mu wolno powiedzieć a czego nie ? Takie mam jakies podejżenia że to jest powodem jego większej otwartości a nie żaden psycholog ;)

Michał pisze...

Ja to mam wrażenie, że część z Was to nawet by chciała żeby Kubica nie miał managera. Kurde przecież ten facet kolesia znikąd wstawił do F1. Czemu mieliby się rozstać? On zapewne czeka jak rozwinie się rehabilitacja Kubicy i spokojnie w tle robi swoje. Jak już to ktoś wcześniej napisał, przecież Kubica cały czas mówi o przyszłości per MY no i przecież chyba nie sądzicie, że on sam sobie wszystko organizuje?

jo k pisze...

Zdjęcie z konta Roberta na twitterze, wydaje mi się, że nie było nigdzie dotychczas publikowane.. czerwony kask, czarny kombinezon, fiesta(?) - ciekawy zestaw...
:-)

Mateusz Cieślicki pisze...

KUBICA NIE MA KONTA NA TWITTERZE!!!!

Michał, a Ceccarelli uratował w 2003 roku Kubicę od trwałego niedowładu prawej ręki... i nie koloryzuj, że wstawił faceta znikąd, bo to Robert wywalczył sobie to miejsce. Morelli załatwił F3 i co... klapa była, potem było dużo szczęścia bo podjęli ryzykowną decyzję o przenosinach do WSbR. A potem rzeczywiście spisał się Morelli, choć też nie do końca, bo Superlicencję za późno zaczęli załatwiać i cud, ze Theissen się zaczął Robertem mocno interesować.

KUBICA NIE MA KONTA NA TWITTERZE!!!!

jarosake pisze...

Theissen zainteresował się Kubicą za sprawą Petera Saubera, który jak mało kto ma nosa do młodych talentów.

jarosake pisze...

@Rafał Mam bardzo podobne odczucia

HeavyRain pisze...

Czegoś nie rozumiem, raz Robert mówi, że testował samochody wyścigowe i rajdowe, a tu twierdzi, że ma problem z wejściem do jakiegokolwiek bolidu?

Trzymam kciuki za Roberta, choć po przeczytaniu tego wywiadu mam wrażenie jakby szanse na powrót do F1 były znikome...ale to może tylko moje wrażenie.

mF1 pisze...

ciekawy wpis na F1TALKS http://www.f1talks.pl/2012/09/18/wszyscy-mowia-nikt-nie-slucha/

mF1 pisze...

testował, ale najprawdopodobniej nie były to jednomiejscówki

Auto pisze...

Nie rozumiem dlaczego tak bardzo niektórzy podważają współpracę RK z DM. Na jakiej konkretnej podstawie? Robert to profesjonalista, a na jego oficjalnej www są oficjalne i aktualne informacje. Jeśli by się coś zmieniło to moim zdaniem zostały by wprowadzone zmiany na www.kubica.pl. Proste.

Mateusz Cieślicki pisze...

Nie - Robert już mówił - testował wyścigówki, a w wywiadzie mowa jest o komfortowej jeździe, bez przeszkód.

HeavyRain pisze...

ok;) myślę, że uda mu się to poprawić, być może jest jeszcze szansa na F1 w sezonie 2013...albo to moje i wszystkich życzenia:)

Jakub Bednarski pisze...

nie rozumiem mateusz dlaczego napisałeś jakimś cudem?

Piotrek pisze...

Ale wyścigówki to także samochody z dachem. I być może takie Robert testował.

Szybiego powrotu na tor Robert

meduza pisze...

a ja mysle ze kiedys udzielal rownie ciekawych wywiadow innym niz polskim dziennikarzom, tylko wtedy nie przeszukiwalismy tak interneru w poszukiwaniu jakichkolwiek informacji o nim.
System drs pomaga wyprzedzac bolid ktory jedzie przed nami w sytuacji kiedy jestesmy od niego szybsi, tzn dojezdzamy mu do tylka, ale np. zawirowania powietrza nam to uniemozliwiaja.
Dlatego f1 byla kiedys nudna...
A wyscigi sa dla nas, maja byc atrakcyjne bo za to placimy.

Piotrek pisze...

F1 ma być atrakcyjna, ale nie sztuczna.

Szybkiego powrotu na tor Robert

meduza pisze...

nie wazne. Jest atrakcyjna i zdecydowana wiekszosc widzow woli taka niz sprzed paru lat.

Rafał pisze...

Po obejrzeniu wywiadu z Robertem w Polsat News wieczorem w piątek i powtórki w sobotę (co ciekawe ok. godz. 11.40, a 25 minut potem RK i Gerber skończyli poza drogą) z równowagi nie wyprowadzi mnie żaden inny wywiad. Robert w Polsat News wg mnie powiedział bardzo dużo, m.in. to (ja przynajmniej tak zrozumiałem), że jazdy formułami (takiego określenia użył Robert) są właściwie już na agendzie, formuły czyli rzecz jasna single seatery. Agnieszka Milczarz niestety nie ma pojęcia o motorsporcie i nie wykorzystała okazji, aby zapytać Roberta czy to ma być F3, WSbR czy np. GP2.
Stawiam więc pytanie za 100 punktów - po co Robert jeszcze w tym roku będzie testował ciasne single seatery?
Nie wiem Mateusz czy wiesz, ale wywiad z omnicorse w Polsce jest różnie tłumaczony, to znaczy niektóre niuanse są inaczej przetłumaczone, dlatego też podstawą dla mnie jest ten wywiad w języku polskim, gdzie nie mam wątpliwości co Robert przekazywał w Polsat News.

KRISTO pisze...

Tak się rodzi kolejna żywa legenda motosportu ,oby to było F1 .

joanna kusmierska pisze...

właściwie w tym wywiadzie uderzyły mnie dwa zdania.pierwsze kiedy powiedział że nie jest już częścią tego świata/formuły 1/ i zrobiło mi sie trochę smutno a drugie że nie chodzi wcale o formułę 1 tylko o niego jako człowieka.i to mi się podoba. zastanawiam się tylko kiedy robertowi znudzi się odpowiadanie na te same pytania i swoim zwyczajem zacznie odpędzać się od mediów.

Kubala pisze...

Polecam...
http://sokolimokiem.tv/?p=4283

Mateusz Cieślicki pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Rovanpera pisze...

Pięknie napisane, również polecam artykuł Sokoła:) esencja w samej postaci.

Piotrek pisze...

http://rajdy.autoklub.pl/news/w-planach-bassano,44902

Szybkiego powrotu na tor Robert

Mateusz Cieślicki pisze...

Tylko niektóre wtręty zbędne według mnie...

Piotrek, widzę że ostatnio jesteś opóźniony w newsach nieźle :)

Piotrek pisze...

To już była wiadomość, że w tym rajdzie Robert może wystartować? Tyle się dzieje, że się chyba trochę pogubiłem :-)

Szybkiego powrotu na tor Robert

Mateusz Cieślicki pisze...

Już w piątek się o tym mówiło, a link, który dałeś jest z wczoraj i był już tu minimum 2 razy.

Piotrek pisze...

To sorry.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Kubala pisze...

Mateusz, nie wiem czy ten filmik już widziałeś więc pozwolę sobie wrzucić; może dodasz go do reszty.
http://www.youtube.com/watch?v=uupbY6LTN8Y&feature=g-logo-xit

Mateusz Cieślicki pisze...

Kubala - było, ale dziękuję :)

mF1 pisze...

Świetny ten tekst sokoła.

asm pisze...

A co konkretnie w nim jest takiego świetnego? ;-)

joanna kusmierska pisze...

tak to juz w zyciu bywa że coś się kończy i coś się zaczyna.SZEROKIEJ DROGI ROBERT I OBY ŻADNA BARIERKA WIĘCEJ NIE STANĘŁA CI NA DRODZE!!!

Michał pisze...

Podpinam się pod pytanie co w nim takiego świetnego?

young22 pisze...

Podpisuje się pod pytaniem asm i Michała. Nie wiem co was tak zachwyciło w tym tekście ? Sokół wytaczając wojnę hejterom i wielepom tylko karmi trola a nowego nic nie napisał. Dla mnie tylko wchodzi Robiemu w ..... wiecie co . Przynajmniej ja tak uważam.

Piotrek pisze...

Tekst świetny może i nie jest, ale Sokół ma w nim dużo racji. Niestety z hejtertwem będzie bardzo trudno skończyć.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Bluff pisze...

Jakbyś Piotrek nie zrozumiał tekstu Sokoła to zostałeś zaklasyfikowany do grupy "poszukiwaczy".

Ewa pisze...

Mikołaj jak zwykle napisał świetny tekst.Oczywiście hejterom i tak to się nie spodoba.Nie wypada ubliżać Robertowi ale został Sokół, trudno z Nim dyskutować na polu wiedzy o F1, ale dołożyć zawsze się do, to w końcu każdy potrafi.

Piotrek pisze...

@Bluff - nie bardzo. Prawda, czekałem na wiadomości o Robercie, nie zaprzeczam, a nawet potwierdzam. Ale teraz właśnie, po powrocie Roberta do motosportu, nie straciłem sensu życia, a zyskałem nowy :-)

Szybkiego powrotu na tor Robert

young22 pisze...

Łatwo Panu sokołowi ganić innych samemu mając dostęp do informacji o stanie zdrowia Roberta. Bezsensowne wymądrzanie się stawianie ponad innymi , bo to on jest tym prawym i tylko on wie jak czuł się Robert. Pozdro dla tych którzy zachwycają się artykułem bo jest on chyba o prawie każdym z nas.
Ps Piotrek gratuluję "nowego sensu życia".

Bluff pisze...

@ young22

Łatwo ganić, bo jak głosi porzekadło "syty nigdy nie zrozumie głodnego".

Piotrek pisze...

Mateusz, pytanie, czy Sokołowi chodziło właśnie o takie osoby. Ja to rozumiem w ten sposób, że były osoby, które przeginały: naruszały prywatność Roberta, itd.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Bluff pisze...

Cóż poradzisz Mateusz... jeśli ma to dla Ciebie jakieś znaczenie to moim zdaniem Ty i Adam Malecki wykonywaliście przez ten dziwny okres najlepszą robotę. Oczywiście charakter Waszej działalności był całkowicie odmienny, ale w tym co robiłeś Ty i w tym co robił Adam Malecki byliście najbardziej rzetelni.

Barbara Van pisze...

Czasami wydaje mi się,że są osoby,które zawsze znajdą sobie kogoś kogo za wszelką cenę muszą skrytykować.Inaczej dzień nie będzie udany.To dopiero są poszukiwacze sensu życia.
Robert,dasz radę!!

Mateusz Cieślicki pisze...

To nawet nie o to chodzi kto co robił i jak bo każdy może mieć swoją opinię, ale według mnie zwyczajnie powinno się szanować pracę innych, nawet jeżeli to co robią nam się nie podoba.

Ale kończmy sprawę, nie ma się co rozwlekać.

HeavyRain pisze...

Nie uważam, aby M. Sokół kogoś obraził, a z pewnością nie Ciebie Mateuszu, ani innych "poszukiwaczy". "Podziękował" w ten sposób ludziom, których jest pełno na onetach, wp, interiach itd, ludzi których nie interesuje nic prócz swojego zadka, którzy na wszystkich będą wieszać psy, krytykować, wysyłać Kubicę na paraolimpiady itd.

HeavyRain pisze...

Tak, na pewno - uważam, że jest tu mowa o ludziach nadgorliwych, a nie tych, którzy spytali raz czy dwa i nie otrzymali odpowiedzi.

Piotrek pisze...

Myślę podobnie jak HeavyRain. Moim zdaniem Sokołowi chodziło o tych, którzy szukali taniej sensacji, nie mieli bladego pojęcia o karierze Roberta i F1. Przeginali pałę. Nie o ludziach, którzy szukali informacji o Robercie - swoim idolu i byli z nim przez cały czas powrotu do tego co kocha, czyli prowadzenia samochodu w limicie.

Szybkiego powrotu na tor Robert

fan f1 i Roberta pisze...

Sokół pojechał po wszystkich - i po nas i po dziennikarzach i po prowadzących blogi o Robercie. Jak dla mnie przegiął. Ciekawe jakby sam się zachowywał gdyby nie miał takiego dojścia do informacji o Robercie. Czy jako prawdziwy fan Roberta od 10 lat czekałby spokojnie? Chyba zazdrości tego wywiadu dla omnicorse.

Piotrek pisze...

Mam takie pytanie odbegające od tematu: czy komuś jeszcze internet nie wyświetla zdjęć? Tak tych na stronie głównej, jak i w news'ach i tutaj w komentarzach.

Szybkiego powrotu na tor Robert

jo k pisze...

Panie Mateuszu, napisałabym coś Panu "na pocieszenie", żeby się Pan tak nie unosił i nie obrażał niepotrzebnie (a owa garść informacji - z pewnością - zaspokoiłaby ciekawość niejednego :-) ), ale że stanowczo zanegował Pan moje ostatnie "wykopki", nie zamierzam spierać się o rację, nie zamierzam również więcej zabierać głosu. Brak szacunku do cudzej wypowiedzi niestety zadomowił się na dobre w tutejszych dyskusjach.. a szkoda szkoda..

Pozdrawiam wytrwałych kibiców Roberta!

young22 pisze...

@Piotrek
"Są tacy, którzy „wybrali” go na swojego idola i po dziś dzień nie potrafią wybaczyć, że im się za to nie „odwdzięczył”. To nie jest skierowane do ludzi z wp onetow itp Sokół ewidentnie pije do blogowiczów takich jak Mateusz cy my. Jak dla mnie to nie potrafi znieść że musi dzielić się popularnością swojego bloga oraz monopolem na info dot Roberta.

Mateusz Cieślicki pisze...

jok - niezbyt rozumiem o co Ci chodzi. Ale jestem zmuszony wyłączyć się z dyskusji.

Piotrek pisze...

@young22 - moim zdaniem chodzi o tych wszystkich, którzy oczekiwali podziękowań za akcję z mozaiką, itd. Ja się do tej grupy ludzi nie zaliczam. Sam pewnie wiesz jakie było moje zdanie na ten temat. Mogę zapewnić, że do tej pory się nie zmieni i raczej się nie zmieni.

Szybkiego powrotu na tor Robert

radarek pisze...

Sokół nie rozumie jednego. Oficjalne informacje jakie dostawaliśmy o Kubicy były sprzeczne z tym co dowiadywaliśmy się z przecieków. On natomiast wiedział jak wygląda stan faktyczny. Nie dziwne więc że każdego interesowało jak się ma Kubica (a co za tym idzie jak się ma np. jego ręka, która najbardziej ucierpiała w wypadku). Nie wiem jak u innych ale ta ciekawość u mnie wynikała wprost z chęci dowiedzenia się jak duże szanse ma Kubica na powrót do f1 (i jak szybko to mogłoby się stać). To było takie z troski.

Zwróćcie uwagę też na pierwsze zdanie tamtego wpisu: "Nie po raz pierwszy w trwającej już prawie 10 lat mojej znajomości z Robertem (...)". To taki mały pstryczek dla wszystkich ;).

Barbara Van pisze...

Wszyscy chcieliśmy i teraz również chcemy mieć pewność czy Robert wróci do F1.Ale nawet sam Robert tego do końca nie wie.Najważniejsze,że Robert zasiadł już za kierownicą rajdowego samochodu i i jak sam powiedział,robi wszystko by do F1 powrócić.A czas pokaże czy tak się stanie.Natomiast ja kolejny raz uzbrajam się w cierpliwość i czekam na kolejne wydarzenia związane z Robertem.
Robert,dasz radę!!

Ewa pisze...

No tak, jeśli ktoś nie jest w stanie czegoś zrozumieć lub jest nietolerancyjny to takim pozostanie.Artykuł Mikołaja to rzucanie grochem o ścianę, dla tych którzy rozumieli sytuację nie był potrzebny, innym i tak nic nie pomoże.
Mikołaj ma prawo być rozżalony, ponieważ był pod ręką łatwo było wylewać na Niego swoje frustracje.
Był niemal molestowany o informacje o Robercie, gdy coś przekazał to potem dostał po głowie, ze kłamał.
Mateuszu, jeśli chodzi o Agnieszkę i Adama to chyba przesadziłeś, nie wydaje mi się, żeby któreś z nich nękało Mikołaja pytaniami co Robert jadł i jak wygląda Roberta ręka, przecież wypowiedź Mikołaja takich własnie zachowań dotyczyła.
Nie znam osobiście Roberta ale wydaje mi się, że to typ człowieka który nie wybaczy zdrady.Gdyby Mikołaj, wbrew życzeniom Kubicy, cokolwiek powiedział, byłaby to ostatnia informacja bo następnej już by nie dostał.
Ciekawe ilu z Was dałoby się pokroić za przyjaźń z Robertem.

Bartek_Rasta pisze...

@ EWA
to chyba nie do końca chodzi tylko o to, że to Mikołaja męczyli. W tym artykule chodziło też o sytuacje np. z lotto gdzie pytano się ludzi przez różne fejszbuki o zachowanie Roberta w czasie spotkania, o zdjęcia zrobione w pizzerii itd.

Co prawda sam nie pytałem o takie rzeczy, ale w tym braku informacji zawsze miło było coś przeczytać. I nie uważam, że to był jakiś chory przejaw zainteresowania się cudzym nieszczęściem. Wręcz przeciwnie, liczyłem na jakieś dobre wiadomości o Robercie i zawsze życzyłem mu jak najlepiej. Dla mnie artykuł Z Sokolimokiem jest przegięty i tam Mikołaj sam jest hejterem (hejterów ;-)). Ulało mu się trochę.

Auto pisze...

Zupełnie nie kumam tych głębokich wywodów na temat tego co napisał MS. Filozofie dziwnej treści tu są uprawiane.
Inaczej powiem. Tekst uraził tych, których widocznie miał urazić, o których właśnie traktował. Widocznie to o was txt.
Mnie nic w nim nie uraziło więc siłą rzeczy czuje się znacznie lepiej od tych poruszonych:)

Fisiacz pisze...

Koleżanki i koledzy! Jesteśmy tutaj już szmat czasu. Rożne wieści do nas napływały. Prawdziwe, nie prawdziwe, optymistyczne i dołujące. Nie ma już sensu wypominać jednym i docinać drugim. Każdy miał swoje powody. Sporo rozgoryczenia wylewa się tutaj, bo mam wrażenie, że wielu z nas myślała lub miała nadzieję, że jest znacznie lepiej niż jest. Fakt jest taki, że teraz wszyscy wiemy jak jest. Robert sporo mówi, udziela wywiadów i jest szczery jak zawsze. Nie ma więc teraz co rozpamiętywać co kto powiedział, tylko słuchać co ma do powiedzenia Robert. Jeżeli plan Roberta o regularnych startach się powiedzie, to Robert będzie regularnie rozmawiał z dziennikarzami i na bieżąco wszystko będzie wiadomo. Od siebie dodam, że mieliśmy to szczęście, że skupiliśmy się wokół Mateusza, który okazał się być chyba najbardziej obiektywnym źródłem wiedzy o Robercie a raczej o tym co się z nim działo. Sokół moim zdaniem trochę nie sprostał sytuacji która na niego spłynęła. Wszyscy wiedzieli, że jest przyjacielem Roberta. To człowiek powszechnie szanowany w środowisku fanów F1. Nie ma co się dziwić, że oczekiwali od niego trochę więcej. W moim odczuciu, biorąc pod uwagę to co już wiemy, mógł delikatnie, w subtelny sposób coś tam fanom przekazywać. To przecież cholernie inteligentny facet. Gdyby chciał- zrobił by to w odpowiedni sposób. Myślę, że na pewnym etapie sytuacja go przerosła. Jako przyjaciel Roberta podłamał się tym wszystkim, bo na początku wszystko wyglądało bardzo zachęcająco. No i stracił serce... To moja analiza sytuacji i nie próbuję tu się wymądrzać. Teraz trzeba za tym wszystkim zamknąć drzwi i słuchać Roberta, mając nadzieję, że teraz już będzie do nas mówił jak podczas ostatnich dni. Robert - czekamy i jesteśmy z Tobą :-).

meduza pisze...

Mam pytanie.
Czy niejaki przyjaciel KUbicy- pan Sokol, przeprowadzil jeden wywiad osobiscie z Robertem od kiedy nasz bohater wrocil do czynnego sportu?
Moim zdaniem Sokol jest strasznie rozgoryczony ta sytuacja. Caly czas "przekonywal" o przyjazni z rk, bronil go na kazdym kroku, lizal mu t.....k, i co dostal za to?
Wielu ludzi watpilo w jego kontakty z rk juz od samego poczatku w tym ja. Teraz sytuacja mu sie kaplikuje, na dodatek forum jak to zabralo mu wielkie grono czytelnikow szukajacych nowosci o rk.
To co mialo byc koniem napedowym dla jego strony - newsy o robercie, nie sprawdzilo sie.
Ten jego tekst jest wyrazem flustracji.

Fisiacz pisze...

Meduza, nie przesadzaj. Ja odebrałem ten tekst Sokoła inaczej. Facet wie, że cała masa ludzi oczekiwała od niego, że to właśnie On będzie tym jedynym, który coś powie, coś wyjaśni, coś potwierdzi lub zdementuje. Miał autorytet aby być absolutnym i pewnym źródłem informacji co się aktualnie dzieje u Roberta. Pomimo wielkich oczekiwań nie był - niestety. Na pewno miał swoje powody. Może osobiste - nie wiem, nie chcę tego dotykać. Ten tekst, to próba wyjścia z twarzą i odzyskania tego autorytetu. Ale chyba jest to zadanie nie wykonalne. Wielu z fanów Roberta - tych prawdziwych i tych "chwilowych" okazało się być ludźmi bardzo pamiętliwymi. Oni postrzegają to tak, że też martwili się o Roberta, też przeżywali osobiście jego wypadek. Zwracali swoje nadzieje ku Sokołowi a on ich zostawił - nie pomógł im w ich przeżywaniu dramatu Roberta. Jednocześnie zebrali się wokół Mateusza, który może nie wiedział tyle co sokół, ale stawał na rzęsach, aby zebrać jakiekolwiek informacje o Robercie w jednym miejscu, gdzie Fani Roberta mogli wspólnie z nim przeżywać to wszystko i wymieniać emocje. No i autorytet Sokoła prysł... Może mówić róże rzeczy. Ale zdania nie zmienię. Dziś wiemy, że w rehabilitacji Roberta nie było żadnych tajnych układów i porozumień. Było tylko ludzie cierpienie i walka o powrót. Jako inteligentny człowiek powinien założyć, że wielu Fanów przeżywało to co się działo z Robertem głęboko i po ludzku. Dla tych fanów - w umiarkowany i stonowany sposób, nie narażając prywatności Roberta, mógł coś przekazywać - mądrze oczywiście. Zobaczcie ile różnych informacji przewijało się przez blog Mateusza. Czy któraś narażała prywatność Roberta ??? Szkoda, bo teraz nie wielu ludzi ufa Mikołajowi. Jako człowiek nie zasługuje na takie traktowanie. Ale tak jak powiedziałem - On to teraz inaczej rozumie. Nie przyjmuje do wiadomości, że ludzie o których pisze i im coś wytyka, nie chcący wyhodowali się na tym, że zachowywał się tak a nie inaczej.

Bartek_Rasta pisze...

@Auto

Ty nie rozumiesz tego, ja nie rozumiem tego po co Mikołaj w ogóle pisałem ten wpis. Chyba tylko po to, żeby sobie samemu ulżyć po miesiącach milczenia, bo inaczej żółć by mu smak posiłków psuła? Takie to jakieś nieprofesjonalne mi się wydało.

meduza pisze...

Fisiacz
I inni
Dlaczego nawet nie bierzecie pod uwage tego, ze sokol mogl nie miec prawie zadnego kontaktu z rk?
Przeciez wszystko na to wskazuje, nigdy nie podal zadnej informacji o rk pierwszy !

Mateusz Cieślicki pisze...

Ja niestety też nie rozumiem, po co psuć takimi uwagami taki fajny moment jaki obecnie mamy. Czy nie lepiej skupić się na konkretach, czyli kolejnym starcie albo Singapurze? A tak to znowu mamy niepotrzebną dyskusję. Kij w mrowisko. Można było podsumować ostatni wywiad Roberta - to było fajne. Robert wreszcie mówi konkrety a tu o hejterach.

Swoją drogą ciekawe jest też to, że większość osób uważa, że teraz będziemy na bieżąco informowani. Jeżeli Robert nie będzie startował w rajdach, to nadal będzie milczenie i poszukiwanie.

Piotrek pisze...

Zgodzę się, że Sokół niepotrzebnie pisał ten tekst. Może nie spodziewał się takie masowej reakcji? Chociaż z drugiej strony wiedział ile osób odwiedza jego blog...

Szybkiego powrotu na tor Robert

Fisiacz pisze...

Mateusz - obyś nie miał racji ;). Patrząc na Roberta w ostatnich dniach odniosłem wrażenie, że tych rozmów z dziennikarzami też mu trochę brakowało. Nikt nie chciał niczym dotknąć Roberta i to chyba sprawiło, że Robert czuł się w marę swobodnie. Takie odniosłem wrażenie. Nie było niefajnych pytań, były fajne szczere odpowiedzi. Między innymi to, jak media rozmawiały z Robertem burzy całkowicie koncepcję Sokoła o hejterach. Pojechał po mniejszości, obrażając przy okazji wielu porządnych ludzi, którzy chcieli być przy Robercie. Dajmy już Mikołajowi spokój. Wszyscy widzieli jak wychodziło i jak wyszło. Nie ma sensu tego dłużej dotykać. Wszyscy już wiedzą, gdzie się trzeba znaleźć, żeby dopingować Robertowi w tym najtrudniejszym wyścigu.

Mateusz Cieślicki pisze...

Widać zdecydowaną różnicę w zachowaniu Roberta do dziennikarzy - wystarczy wejść na YT żeby to zauważyć - myślę, że kiedy był w F1 to miał za dużo tych rozmów, a teraz może nawet się stęsknił za tym - potrzebował kontaktu. Ale w stosunku do kibiców bezpośrednio w padoku raczej zawsze był sympatyczny.

Auto pisze...

Ale o jakiej masowej reakcji tu mowa?
Mamy jakieś statystyki wiarygodne?
Odnoszę wrażenie, że dużo stąd osób zna doskonale MS i ogólnie wie co jest grane na linii on i Kubica, że wie jak każdy z nich postępuje w konkretnej sytuacji. Brzmi to jakbyście się wychowywali z obydwoma na jednym podwórku. O co kaman? Czy tu ktoś z rodzin tych dwóch coś pisze, hehe :)?
Mimo wszystko, bez względu jaka jest "BOŻA" prawda to po stronie Sokoła jest jeden konkretny argument. Otóż znają się panowie przeszło ten jers. Tylko proszę bez tekstów typu "no ale biorąc pod uwagę to i to wydaje się, że ta znajomość przebiegała dwubiegunowo z uwagi na...itd."
Dajmy temu spokój.
Zatem te drobne ten jers robi konkretną różnicę więc nie popadajmy w psycho fazki filozoficzne, bo skończy sie to jak z wcześniejszymi osądami postepowań Roberta.
Podpinam się pod Mateusza.

Rafał pisze...

Mateusz, Robert mówi i konkretnie i niekonkretnie, a w kwestii powrotu do F1 mówi w różny sposób dla różnych mediów. Ewidentnie bardziej optymistycznie co do powrotu do F1 wypowiada się dla polskich mediów, a dla włoskich w tej sprawie Robert mowi o odległych terminach. Jednak w kilku przypadkach wyraźnie powiedział, że obecne Subaru przygotowane przez Firstmotorsport jest narzędziem, które ma go zbliżyć do F1. Zastanawiałem się dlaczego we włoskich mediach tak daleko siebie widzi od F1 i chyba wiem w czym rzecz - jeśli da włoskim żurnalistom zielone światło, że chce koniecznie wrócić do F1 to ci natychmiast 'zaatakują' go pytaniami o Ferrari, a Robert nie opędzi się od tych pytań. O F1 Robert wypowie się najwcześniej parę godzin po podpisaniu kontraktu z jakąś ekipą. Nawet nie zorientujemy sie kiedy odzyska superlicencję, nic nie będziemy wiedzieć, bo nie wierzę w żaden przeciek.
A co do Sokoła - wczoraj napisał gniota na onecie i zatytułował to chwytliwym hasłem, że Hakkinen widzi Kubicę w F1. Z jednej strony bardzo lichy tekst MS, a z drugiej sam właściwie między wierszami pisze, że dla takiego kierowcy jak RK liczy się tylko F1.

Wiater pisze...

Na stronie kolejnego rajdu widnieje logo IRC i włoską flagą u dołu... Oznaczałoby to najważniejszą klasę zaraz po FIA WRC... Ktoś może to sprawdzic? Robert autem WRC i tak nie byłby klasyfikowany w generalce... Ale z rajdów IRC są relacje w Eurosporcie i pewnie nie ominą przejazdu Roberta ze względu na jego popularnosc...

Fisiacz pisze...

@Auto - na tym polega przewrotność tej sytuacji. Wszyscy wiedzieli, że Sokół dobrze zna Roberta. Dlatego oczekiwali od niego więcej. A on być może właśnie dlatego totalnie się zablokował. Sytuacja złożona. Da się to zrozumieć. Ale ludzie będą mu to pamiętali. Próba zrzucenia wszystkiego na paru "wszystkowiedzących" jest dlatego żenująca. Powinien powiedzieć po męsku - milczałem, bo z racji moich bliskich relacji z Robertem sytuacja mnie przerosła. Nie mogłem publicznie mówić o czymś co mnie okrutnie dotykało. Wszyscy - Ci normalni zrozumieli by to bez słów. A tu jakiś połajanka i wypominki.... Eeeeee, szkoda gadać. Dla mnie Sokół stracił - nie wtedy gdy milczał, stracił teraz.

meduza pisze...

nie powie tak, nie moze tak powiedziec bo nie mial i nie ma bliskich relacji z rk, koniec, kropka

Auto pisze...

Fisiacz, ja rozumiem, ale mi osobiście jako osobie postronnej ciężko formułować twierdzenia sugerujące, ze mamy pewną wiedzę dotyczącą relacji Robert - Mikołaj. Te wszystkie wywody budowane na podstawie informacji ukazujących się w necie i ze strony MS i RK mogą stanowić jedynie przypuszczenia. Natomiast dzieje się zupełnie na odwrót i traktuje się je jako pewniki. Po prostu dziwi mnie ta rzekoma pewność w wygłaszanych teoriach odnośnie relacji ww.
Pisze się o jakiś blokadach MS, o tym że sytuacja z Robertem go przerosła, a wg mnie tylko tłumaczymy i dorabiamy sobie teorię do wydarzeń, których nie rozumiemy, bo nie rozumiemy ich z braku elementarnej wiedzy. Za dużo emocji + za mało wiedzy = marne teorie:)

Fisiacz pisze...

@Auto, masz całkowitą rację. Ale czy to nie sam Sokół próbuje zbudować taki obraz częstymi komentarzami typu "Nie po raz pierwszy w trwającej już prawie 10 lat mojej znajomości z Robertem...". Przecież to nie pierwszy raz podkreśla, że to co więcej niż "dziennikarska" znajomość. Ludzie zatem dawno już wyciągnęli wniosek, że się dobrze znają. Jeżeli jest to przekoloryzowane przez Sokoła, to niestety sam jest sobie winien, bo postawił się tam gdzie być nie powinien - a wtedy kibice Roberta nie oczekiwali by od niego tego czego oczekiwali. Nie ma już chyba sensu pastwić się nad Mikołajem. Jedno jest pewne - niczego raczej od niego się nie dowiemy. Nie wiem z jakich powodów. Na Sokolim zobaczymy pewnie piękne artykuły o kolejnych wyczynach Roberta - wtedy jak już wszyscy o tym napiszą. Skupmy się teraz na Robercie - bo to teraz nasz czas. Właśnie teraz Robert potrzebuje nas najbardziej. Jestem pewien, że jak zobaczył tą całą masę kibiców na podrzędnym rajdziku, którzy pozdrawiali go i cieszyli się z jego jazdy, utwierdził się w przekonaniu, że to wszystko co się wydarzyło po wypadku miało sens. Teraz Robert stanie na głowie, żeby wrócić do F1. I coś tak czuję po kościach, że chyba jednak wróci :).

Auto pisze...

Fisiacz i tym razem wszystko rozumiem:), ale być może było/jest jakieś porozumienie między RK i MS w kwestii udostępniania informacji o stanie Kubicy. Może to sam Robert prosił Mikołaja o to by nie podawał tych informacji, mimo że miał takowa wiedzę. Być może Robert chciał sam wyjść do ludzi i się pokazać, co zrobił bardzo widowiskowo. Chciał by bezpośrednio od niego wypłynęła pierwsza oficjalna informacja. Jak dla mnie wyszło to bardzo git.

Piotrek pisze...

"- Na chwilę obecną mam dość prowadzenia samochodu rajdowego, ale nie single seatera - cytuje z kolei słowa Roberta telewizja TF1."

Szybkiego powrotu na tor Robert

Mateusz Cieślicki pisze...

Aż dziwne, że serwery przepuściły taką zbitkę wyrazów - wyrażenia "mam dość prowadzenia samochodu" i "Robert Kubica" nie łączą się ze sobą.

SENIG pisze...

a może wkrótce zobaczymy Roberta w serii DTM

Kowal pisze...

"W tej chwili mam dość siły, żeby prowadzić samochód rajdowy, ale jeszcze za mało, by ścigać się bolidem jednomiejscowym - stwierdził w wypowiedzi dla francuskiej stacji tv TF1."

Mateusz Cieślicki pisze...

no i piękny przykład - ten sam (niby) cytat, dwa zupełnie inne znaczenia.

Kowal pisze...

Dlatego też to wkleiłem... :-). Wydaje się być bardziej logiczną wypowiedzią.

Mateusz Cieślicki pisze...

Tamta teoretycznie też jest logiczna, ale widać, że prawdziwa. Możecie podać obaj źródła skąd wkleiliście?

Piotrek pisze...

Też mi się tak wydaje. Przykład jak różne tłumaczenia zmieniają sens wypowiedzi.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Kowal pisze...

http://gwizdek24.se.pl/inne/robert-kubica-chce-szybko-wrocic-za-koko_279602.html

cravenciak pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
cravenciak pisze...

IRC to w tym wypadku International Rally Cup, a nie International Rally Challange. Niech nikt nie liczy na żadną transmisję w Eurosporcie. Można jednak liczyć na start w Rallye di Sanremo 2012, to jest właśnie włoska runda iRC. Warto dodać, że tylko i wyłącznie asfaltowa.

Rafał pisze...

Dodam coś w temacie "Wiele się wyjaśnia".
Eric Boullier we wrześniu/październiku ubiegłego roku wypowiadał się, że na dniach chcą Robertowi przeprowadzić testy na torze "samochodem z klatką". Tak jak można się było domyślać, Boullier dobrze wiedział, że Robert ponad rok temu zaczął czymś jeździć po torze, a że Robert nie był zainteresowany tą ekipą można się było zorientować latem 2011. W czasie gdy Rosello mówił, że Robert jeździ samochodem cywilnym, Kubica był już po pierwszych przejażdżkach na torze. Tak samo będzie z ew. odzyskaniem superlicencji i ew. powrotem do F1 - o wszystkim dowiemy się z opóźnieniem.

Maciej P. pisze...

Ciekawe informacje podaje strona:
http://www.blogf1.it/2012/09/20/kubica-ecco-gli-appuntamenti-della-riabilitazione-corsaiola/
(tłumacz Google wspomina coś o następnym rajdzie w Bassano i szansach, ale także o październikowych testach forda fiesty WRC)

Rusek pisze...

A czy Robert nie ma w ten weekend kolejnego zabiegu usuwania zrostów?

alabama pisze...

Fernando Alonso : Znam Roberta, od kiedy skończył 12 lat. To miły gość i utalentowany kierowca. To świetnie, że mógł pojechać w rajdzie, ale jeżeli chce powrócić do F1, to przecież nie może po prostu wyjść ze szpitala i wystartować. Potrzeba treningu i pobudzenia zmysłu jazdy, fizycznie trzeba wejść w reżim treningowy – również mentalnie, w głowie, trzeba stać się profesjonalistą wyścigowym. Ten rajd był częścią tego procesu.”

alabama pisze...

Fernando Alonso : Znam Roberta, od kiedy skończył 12 lat. To miły gość i utalentowany kierowca. To świetnie, że mógł pojechać w rajdzie, ale jeżeli chce powrócić do F1, to przecież nie może po prostu wyjść ze szpitala i ot, tak wystartować. Potrzeba treningu i pobudzenia zmysłu jazdy, fizycznie trzeba wejść w reżim treningowy – również mentalnie, w głowie, trzeba stać się profesjonalistą wyścigowym. Ten rajd był częścią tego procesu.”

karluum pisze...



Mówił to dawno, mówił, że powróci i dotrzymał słowa. Po sekretnych testach odbytych za kierownicą Forda Fiesrt WRC na francuskich drogach w Reims, oficjalny debiut miał miejsce podczas wygranego Rally Ronde Gomitolo di Lana przez polskiego kierowcę.

Po tym rajdzie wygranym z wielką satysfakcją, przyszedł czas na Rally di San Martino di Castrozza odbywającego się w odstępie tygodnia. Rezultat nie był tym oczekiwanym przez Roberta - wypadek na najdłuższej i technicznej próbie przejazdu, ale czasy do momentu wypadnięcia - naprawdę niesmowite.
Robert szukał swoich limitów. To dobry znak, nawet jeśli je przekroczył psując sobie zawody i Subrau Imprezę, samochód w którym startował w obu rajdach.

Są dwie bardzo dobre wiadomości dotyczące najbliższej przyszłości pechowca z Krakowa; za dwa tygodnie, jeżeli auto będzie naprawione, Robert weźmie udział w Rally di Bassano, ostatniej eliminacji włoskiego IRC. Robert mówi o możliwości i myśli, że na 80% będzie na trasie.

Newsy nie kończą się tutaj. Bossowie Forda trzymają buzie na kłódkę, ale RObert i jest to prawie pewne, weźmie udział w drugich testach Fiesty WRC razem z zespołem fabrycznym w październiku.

Drugi test został zaproponowany RObertowi z jednego prostego powodu: podczas pierwszych odbywających się we Francji, Kubica jeździł szybciej niż kierowcy fabryczni: Jari-Matti Latvala e Petter Solberg.

Małe, wielkie sygnały powolnego powrotu, tak jak przewidziano w biegu powypadkowym, ale znaczące. I które każą wierzyć w pełne wyzdrowienie Polaka. Nie tylko dla rajdów.

Wiater pisze...

Przepraszam za zamieszanie ze skrótem IRC! Mimo wszystko liczę że Robert wystartuhe w Bassano i powalczy o najwyższe cele :D

Bartek Barć pisze...

Dzisiaj o godzinie 22:30 na antenie TVP Sport będzie wywiad z Robertem Kubicą.

greg pisze...

Robert w pełnym luzie w tvp. Wreszcie

Michał pisze...

Dziękuję za wsparcie!!! Howgh!!! Rzekł!

Wiater pisze...

Ma ktoś link do tego wywiadu z Kubica dla TVP?

greg pisze...

Super wywiad i to z Polskim dziennikarzem!! Wow

Jurek Furtak pisze...

Świetny wywiad na TVP

cravenciak pisze...

Wywiad pojawi się tutaj:
http://sport.tvp.pl/wideo

Zainteresowani niech śledzą :)

Ewa pisze...

Bartek
serdeczne dzięki, ale uczta :).
Teraz rozumiem już więcej :).

Maciej Sajdak pisze...

Dojrzałość tego człowieka jest niebywała. Chciałbym mieć taką cierpliwość jak on. Od dawna wierzyłem, że ten wypadek ma jakiś sens. Teraz ten sens zaczyna być coraz bardziej widoczny. Ciekaw jestem jak dalej będzie się ta historia pisała.

zagiel_1987 pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
zagiel_1987 pisze...

Teraz może być tylko lepiej. Świetny wywiad, Robert jest zmotywowany, tym bardziej jak zobaczył ile osób przyszło dopingować go na trasy rajdów. Widać że po wypadku bardzo się zmienił, jak otwarty jest nawet na wywiady i że dużo bardziej docenia to, że znów może prowadzić samochód. Jeżeli uda mu się wrócić do F1, to będzie silniejszy niż wcześniej. Jego zachowanie wygląda w pewnym sensie tak, jakby chciał wynagrodzić kibicom ten długi okres milczenia z jego strony, dlatego też odpowiada cierpliwie i dokładnie na wszystkie pytania. Pewnie mu trochę głupio, że się nie odzywał tyle czasu, no ale tak już w życiu bywa. No cóż, było minęło. Ogólnie poprzez wszystkie te rzeczy, jakie mają miejsce od pierwszego startu po wypadku, dostał pozytywnego kopa motywacyjnego, a jak wiadomo wszystko siedzi w głowie. Jest motywacja - będą efekty.
Pozostaje tylko życzyć mu, aby jak najszybciej miał z górki i mógł regularnie robić to co kocha - rywalizować na trasach/torach, czym wielu prawdziwym kibicom (nie sezonowcom :P), będzie dawał dużo radości.

forzaRobert pisze...

Martwi mnie stan reki Roberta który jak twierdzi jest od roku taki sam

Jakub Bednarski pisze...

nic nie pekaj kolego- tu jeszcze bedzie coś grubego;
bedzie ta F1 nie ma siły

mF1 pisze...

jest wywiad http://sport.tvp.pl/moto/wideo/zobacz-ekskluzywny-wywiad-z-robertem-kubica/8575418

mF1 pisze...

Robert z dnia na dzień coraz bardziej zaskakuje, myślę że tym wywiadem zamknie usta wszystkim malkontentom!!

robo-tabu pisze...

Każdego dnia Robert bardziej zaskakuje! Nie zdziwi mnie już nic, nawet jak pewnego dnia usłyszymy o Kubicy w F1. Niestety nie myślę wcale, że jest to pewne, ale bardzo możliwe, z tym, że chyba nie tak szybko jak niektórym się wydaje. Niby od roku tak samo, ale też nie do końca mogę w to uwierzyć. Smutne to trochę, co za los. :-/ Robert przy każdej okazji próbuje pohamować nas z jakimikolwiek osądami i planami. Z jednej strony daje tyle pozytywnej energii i nadziei, ale z drugiej widać, że chce uchronić się od jakiejkolwiek presji i niczego nie planuje. Widać, że ten wypadek skłonił go do przemyśleń, a "wolność" w pewnym sensie mu się podoba i czuje się wyluzowany... Spodobało mi się swierdzenie, że jak będzie zdrowie, to jakieś miejsce w samochodzie na pewno się znajdzie. :) Dobrze, że jest tego świadomy.

ifka wasil pisze...

Ja nie wiem co Wy chcecie od Mikołaja Sokoła? Facet bardzo dobrze napisał artykuł a, że ma do czynienia z forum Onetu i pewnie musi czytać ichnie wypociny gawiedzi i sklecone często teksty onetowskich "dziennikarzy" napisał co napisał i bardzo dobrze. A co? Wy uważacie, że pisał o blogu tu istniejącym??? No, no, coś musicie mieć za uszami, bo jak sie w stół uderzy...
Wywiad z Robertem na TVP Sport - super! To mnie tv publiczna zadziwiła! No i ten dziennikarz jakiś nie- Szaranowicz nie Szpakowski:)
Sumując: Kocham tego naszego Roberta, to jest GOŚCIU wart tyle złota, ile waży:)

ifka wasil pisze...

Jeszcze jedno: Morelli raczej nie jest zwolniony z pracy przez Roberta i jakąś pracę musi wykonywać, nie widać go przy Robercie na rajdach, zatem pewnie działa w innych kierunkach. Robert mówi, że nie wie na co się zdecyduje...hihi. Jak ktoś go zna, to wie o co chodzi...haha, ot i poker.

jerzyna pisze...

Super realistyczne podejście Roberta do tematu takiego go zapamiętaliśmy I taki jest. Dzięki Robo za wszystko oby tylko tak dalej I żeby ta droga o której wspomniałeś była jak naj krótsza I jak naj mniej kręta.


Szybkiego powrotu na tor Robo.