Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

poniedziałek, 6 lutego 2012

Smutna rocznica...

Dokładnie rok temu dla kibiców Roberta Kubicy i Formuły 1 w Polsce i na całym świecie przestały liczyć się czasy okrążeń, miejsca w testach, szybkość bolidów. Zaczęło się natomiast liczyć zdrowie najlepszego polskiego kierowcy. Robert podczas małego rajdu we Włoszech doznał bardzo poważnych obrażeń ręki i nogi, a jego życie znalazło się w niebezpieczeństwie, nie mówiąc o karierze sportowej. Dziś, w rok po tych fatalnych wydarzeniach nadal nie wiemy, czy ujrzymy Polaka ponownie na torze, ale wszyscy chcemy w to gorąco wierzyć. Wierzy na pewno Robert, który od 12 miesięcy, pokonując ból i cierpienia, walczy o powrót za kółko.[aktualizacja]

Była niedziela, uczyłem się do jednego z najtrudniejszych egzaminów na studiach. Otrzymałem telefon o wypadku Roberta. Rozmówcy odpowiedziałem: "eee pewnie dzwona zaliczył, a xxx (tu nazwa stacji telewizyjnej) robi aferę". Telewizor jednak włączyłem i zasiadłem do komputera. Zazwyczaj w mediach jest tak, że podaje się najpierw bardzo złą wiadomość (np. że zginęło 10 osób w katastrofie kolejowej), a potem spływają coraz lepsze, uspokajające wiadomości (np. że w owej katastrofie nie zginął nikt, a "tylko" 10 osób jest rannych). Tym razem było jednak odwrotnie. Spływały do nas coraz gorsze informacje, a moje myśli stawały się coraz czarniejsze.

Z ciężkim sercem przekazywałem kolejne doniesienia na f1ultra.pl. Kilkadziesiąt następnych godzin spędziłem tylko na tym, uświadamiając sobie, jak straszna rzecz się wydarzyła. Dziękowałem tylko za jedno - za opóźnienie informacyjne. Gdybyśmy otrzymali wiadomość, że Robert walczy o życie na stole operacyjnym, garstka moich włosów natychmiast by osiwiała. O tym, że lekarze walczyli o uratowanie Roberta dowiedzieliśmy się, kiedy już stan Polaka był w miarę stabilny.

Dla wielu moich kolegów obrażenia, jakie odniósł Kubica, oznaczały stracony sezon w Formule 1. Ja - mimo że wiedziałem co oznacza przerwanie nerwów - starałem się wierzyć, że jednak będzie dobrze, a siła woli i charakter Kubicy pozwolą na bardzo szybki powrót.W kolejnych dniach Robert przeszedł kilka bardzo poważnych operacji, trwających łącznie kilkadziesiąt godzin. Lekarze ratowali jego prawą rękę, zajmując się "przy okazji" mocno pokiereszowaną nogą. Musimy zdać sobie sprawę, że gdyby taki wypadek przydarzyłby się nam, lekarze prawdopodobnie nie myśleliby nawet o zachowaniu strzępów kończyny - od razu by ją amputowali. Robert miał szczęście, że trafił na odpowiednich specjalistów - zarówno tuż po wypadku jak i potem.

Kubica musiał znieść ogromne cierpienia. Bólu, który odczuwał, nawet biorąc pod uwagę aplikowanie silnych środków przeciwbólowych, nie potrafi sobie wyobrazić większość z nas. A dochodzą jeszcze myśli - o nowym bolidzie, najlepszym czasie w testach. No i niepewność - co będzie dalej, ile potrwa rehabilitacja...

Wyrazy wsparcia dla polskiego kierowcy płynęły z całego świata, nie tylko od ludzi związanych ze sportem motorowym. Jego losem interesowali się wszyscy, a informacje o stanie jego zdrowia były pierwszymi w serwisach informacyjnych. Film dla niego nagrali jego koledzy z padoku, życząc mu tylko jednego - zdrowia. Kibice organizowali akcje, kręcili własne filmy, podczas wyścigów wywieszali flagi. To pokazało, jak bardzo ważny dla bardzo wielu osób jest Robert i jak wszyscy oni go cenili. Wsparcie dla naszego kierowcy wyrażamy ciągle i nieustannie, nawet mimo chwil zwątpienia.

W kwietniu Robert Kubica opuścił szpital Santa Corona w Pietra Ligure. Ciężki program rehabilitacyjny kontynuował w domu, w Pietrasanta. Godziny mozolnych ćwiczeń, czasem nawet bez widocznego efektu, pot i cierpienie - to obraz kilku kolejnych miesięcy Polaka. W lipcu postanowił się do nas odezwać, odpowiadając na nasze pytania. Ten skromny gest pozostał do dziś jedyną formą kontaktu z nami. Później były jeszcze ciężkie operacje i zabiegi - wszystko, aby jak najbardziej przyspieszyć rehabilitację.

Kolejne miesiące nie przynosiły tak rychłej poprawy jak się spodziewano. Potrzebne były kolejne wizyty na stole operacyjnym, pojawiły się spory co do dalszego przebiegu leczenia. Polak przestał być już podopiecznym Riccardo Ceccarellego. Nadal jednak walczy o powrót do ścigania.

Polak jest w coraz lepszej formie, choć martwić może niedawna kontuzja nogi. Ważne jest, że stan ręki stale się poprawia, a to jej mobilność stanowi największą przeszkodę w powrocie do jazdy. Wiemy, że w tym sezonie w F1 już nie wystartuje. Wszyscy liczymy, że stanie się to za rok, podczas testów przed sezonem 2013.

Robert Kubica wielokrotnie pokazywał, że potrafi dokonywać rzeczy dla innych niemożliwych. Udało mu się zostać profesjonalnym kierowcą wyścigowym pochodząc z Polski - kraju bez dużych tradycji wyścigowych i z niemal zerowymi możliwościami dla bardzo młodych zawodników. Dokonał tego również bez dużego zaplecza finansowego. Następnie wygrał World Series by Renault - jedną z najważniejszych serii wśród single-seaterów. Potem dostał się do Formuły 1 - jako pierwszy Polak. Wygrane kwalifikacje w Bahrajnie i wyścig w Kanadzie były ostatecznym świadectwem tego, jak wielkim talentem jest Robert. Dokonał tego mimo wszystko - pokonując wszystkie przeciwności losu, wychodząc z ciężkiej kontuzji.

Wobec powyższego były, i nadal są podstawy sądzić, że Robertowi uda się wrócić, bo jest to człowiek wyjątkowy. Jak się dowiedzieliśmy, Robert miał słabsze chwile podczas swojej rehabilitacji. Nam jednak nie można ich mieć. Chcemy wierzyć, że Robert wróci do ścigania i znów będziemy mogli mu kibicować.

Starajmy się uszanować to, że Robert nie odzywa się do nas - przechodzi teraz najtrudniejszy okres w swoim życiu, a w takich chwilach każdy reaguje inaczej. Jedni chcą się wygadać, inni zamykają się w sobie. Nie wiemy, jak my zachowalibyśmy się na jego miejscu i jakiekolwiek deklaracje nie są tu właściwe. Wspierajmy Roberta.

Na koniec dzisiejszego wpisu zapowiadana premiera nowego filmu KuBikaTv, tym razem o nazwie Red life. Miejmy nadzieję, że za kilka miesięcy ten film okaże się proroczy. Póki co wierzymy, że Robert odzyska szybko pełną sprawność.


Zgodnie z zapowiedzią, choć z drobnym opóźnieniem, prezentuję opublikowany dopiero wczoraj wywiad z Robertem Kubicą, przeprowadzony kilka dni przed wypadkiem w Ronde di Andora. Został on przeprowadzony przez serwis CarandDriverTheF1.com.

Pytanie: Czy chciałbyś kiedyś startować w rajdach?
Robert:
Na pewno, nie ukrywam tego. Rajdy to moja pasja, chociaż jak byłem młodszy, to nie interesowały mnie one szczególnie. Zainteresowanie nimi znacznie wzrosło dzięki startowi w ubiegłorocznym rajdzie Monte Carlo. W tym roku nie wystartowałem, ale chcę podkreślić, że to nie dlatego, że zespół nie pozwolił mi na start w nim.

P: Twój kontrakt nie zabrania ci zatem startów w rajdach?
RK:
Nie, po prostu nie było możliwości wystartowania w tym rajdzie, to nie wina zespołu. Zacząłem planować start za późno i nie zdążyłem się odpowiednio przygotować. Później żałowałem, że nie wystartowałem, gdyż było sucho niemal na każdym OS-ie. Tym bardziej szkoda, że Renault Clio, którym miałem jechać, spisywało się dobrze i były szanse na dobry rezultat. Bardzo emocjonowałem się rajdem i żałuję, że nie wystartowałem, ale cóż - nie można mieć wszystkiego...

P: Czy popierasz pomysł powrotu F1 na europejskie tory?
RK:
Nowe tory są bardzo bezpieczne i to na pewno ich zaleta, ale według mnie są zbyt łatwe dla kierowców. Jeżeli wjeżdżając w zakręt wiesz, że jest szerokie asfaltowe pobocze, to podchodzisz do niego zupełnie inaczej niż jakby były tam bariery czy pułapka żwirowa. Europejskie, stare tory lepiej pokazują klasę kierowcy.

P: A co sądzisz o nowych kierownicach? W tym roku będzie na nich duzo guzików...
RK:
Ilość nie jest problemem, chodzi o to, że musimy ich używać bardzo często. Naciskamy 2 przyciski jednocześnie zmieniając biegi, a przy tym musimy uważać na inne bolidy. To ryzykowne, bo nasza koncentracja jest zaburzona, gdy mamy więcej rzeczy do zrobienia. Musimy uważać.

P: Witalij Pietrow powiedział, że jesteś dla niego niedostępny i zamykasz się w sobie. Czy to prawda?
RK:
Jestem zdziwiony takim zdaniem Witalija, ale nie robię z tego problemu. Pomagałem na tyle na ile mogłem i nie wiem jak mógłbym więcej. Wyznaję zasadę, że jeżeli ktoś ma do mnie pytanie to podchodzi i pyta. Sezon 2010 był dla niego rozczarowaniem i szuka prostej wymówki. Nasze relacje są dobre, a to dziennikarze szukają sensacji.

P: gdyby wszystkich obecnych kierowców F1 wsadzić do Fiata Pandy, to który z nich byłby najszybszy?
RK:
Nie wymienię nazwiska - to prowokacja. To zależałoby od przygotowania samochodu. Raz wygrałby jeden, a raz drugi (wskazał na zdjęcie Fernando Alonso).

Za pomoc w tworzeniu wywiadu dziękuję czytelnikowi BYKU.

Chciałbym jednocześnie poinformować, że tradycyjny wpis organizacyjny z wynikami ankiet (tym razem dwóch) i kilkoma ogłoszeniami, zostanie opublikowany jutro (jeżeli nie spłynie jakaś informacja o Robercie). Nowa ankieta będzie dostępna w ciągu godziny.

Strona powrotroberta.blogspot.com jest na facebooku! Dołącz do osób go lubiących! 

Więcej o całej F1 na MC Formula i f1ultra.pl

Polecam lekturę miesięcznika F1 Racing - nowy numer już w kioskach!

100 komentarzy:

Joanna pisze...

Tak jakoś smutno się zrobiło.
Ale ja cały czas mam wrażenie, taka kobieca intuicja, że latem zobaczymy Roberta na torze.

marcinos pisze...

Mateusz fajnie napisane,Joanno nie smuć się,damy radę.
Robert wróci,to człowiek który nigdy się nie poddaje.

Joanna pisze...

Artykuł C.Gutowskiego w Przeglądzie Sporowym http://www.przegladsportowy.pl/Formula-1-Robert-Kubica-rok-po-wypadku,artykul,129391,1,474.html

Andrzej pisze...

W ta nieszczęsmą niedzielę śledziłem wyniki live rajdu, jadłem śniadanie i zerkałem na kompa jaki czas będzie miał Robert, musiał byc dobry-taka fura ale wynik Roberta się nie pojawiał, wiedziałem że jest coś nie tak.O godz 9-tej przychodzi wiadomość: "Nie masz co śledzić wyników w internecie.Robert z Kubą mieli poważny wypadek samochodowy..." Nie mogłem w to uwierzyć,w internecie nie było długo żadnych wiadomości,ale Wynik Roberta się nie pojawiał.To był koszmar,najgorsze godziny a potem okazało się, że dni.To było coś strasznego, oby nigdy więcej.

Marcin81 pisze...

Witam.Zaje....ty artykuł. Z jednej strony czyta sie go z usmiechem bo wkoncu mamy Roberta na tym swiecie,ale i smutek jest dlaczego to własnie On.Napewno wszystko ulepi sie w jedna całosc.Pozd WSYZSTKICH

Radziu pisze...

a ja aż wsyd się przyznać, wykrakałem jego wypadek. Jak Robert jeździł w rajdach to mówilem oby nic mu się i nie stało, no i trach. Pierwsze słowo, które wypowiedziałem w tym feralnym dniu było: k...a !!!!

Magelot pisze...

Będzie dobrze, tylko potrzeba jeszcze cierpliwości. Cytat z poniższego artykułu:

"...Polak, który podobno podpisał list intencyjny z włoską stajnią na sezon 2013, będzie mógł - zgodnie z Omnicorse - zasiąść za kierownicą Ferrari F10 w czerwcu, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem..."

http://www.sportinglife.com/formula1/news/story_get.cgi?STORY_NAME=formula1/12/01/30/manual_101723.html&BID=669

Marcin81 pisze...

WSZYSTKICH SORKI

szakuŁ pisze...

No to Radziu nie jesteś sam.
Ja dzień przed wypadkiem wybrałem się do brata by obgadać testy w których Robert był najlepszy. Brejdak mówi,że Robert nie traci czasu i wybrał się na rajd. Nic się nie odezwałem ale przez głowę przeszła mi myśl "k...a , aby nic się nie stało.

Jacek pisze...

Mateusz jak zwykle ładnie to napisałeś, ale jedno zdanie powinieneś wykreślić "Wiemy, że w tym sezonie w F1 już nie wystartuje" Rok temu mieliśmy nadzieje,że Robert wystartuje chociażby w ostatnim wyścigu to czemu teraz mamy nie wierzyć. Przecież kto wie co wydarzy się za pół roku.

Serek pisze...

Rok wytężonych wyczekiwań na choć garść wiadomości bezpośrednio od naszego Mistrza. Mam nadzieje że niedługo pokaże na co go stać. Wierze w niego.

Olivia pisze...

pomimo tego zdania: "Wiemy, że w tym sezonie w F1 już nie wystartuje" Wiara, ze powrót za kółko nastapi jeszcze w tym roku pozostaje nadal.
Chociaz jako kierowca testowy :))
Dobry tekst P. Mateuszu, pozdrawiam

Magelot pisze...

Jak widać w archiwum bloga wszystkich postów na tym blogu jest prawie 300.

Jeżeli ktoś chciałby sobie przypomnieć, co się działo przez ten rok i dysponuje zapasem RAM'u i odrobiną cierpliwości (nie używać do tego urządzeń mobilnych!), to może wyświetlić sobie całą listę postów (ograniczenie w kodzie bloggera jest chyba max: 255, dlatego podzieliłem mniej więcej po połowie):

Ostatnie 150, czyli od 21 czerwca 2011:
http://powrotroberta.blogspot.com/search?max-results=150

Wcześniejsze, od początku do 20 czerwca 2011:
http://powrotroberta.blogspot.com/search?updated-max=2011-06-21T07:23:00%2B02:00&max-results=150

Fisiacz pisze...

Czas szybko leci. Pamiętam, szedłem do pracy i jeden z kolegów powiedział mi o wypadku. Pomyślałem, kilka dni poleży w szpitalu i na testy kolejne testy będzie gotowy. Potem już było coraz gorzej... Minął rok a my nie wiemy wiele więcej niż wtedy. Trzymam się tego, że trochę z "włoskich" plotek w sumie potwierdziło się. Mam nadzieję, że ta z czerwonymi też się potwierdzi. Niemniej chyba do wiosny nic nowego się nie dowiemy.

Mateusz Cieślicki pisze...

Magelot - wpisów jest dokładnie 308 w polskiej wersji. Aż sam muszę przejrzeć tę ewolucję jak dorwę pełnowymiarowego kompa :)

Dziękuję.

Magelot pisze...

Mateusz, 308 jest chyba wszystkiego razem, włącznie z MC Formula.

young22 pisze...

Ja pamiętam jak docierały pierwsze informacje o złamanej nodze , byłem wściekły ,że Robert może nie zdążyć na pierwsze wyścigi w 2011 .
.......gdybyśmy mogli cofnąć czas ja szarpnął bym się na bilet i pojechał naprawić zepsutą barierę ;)
a wy jak byście zapobiegli wypadkowi ? xd

Mateusz Cieślicki pisze...

Aaaa - Magelot masz rację. U mnie wyświetla 308, ale jak się rozwinie listę to 25 jest "wersji roboczych", czyli łącznie 283 wpisy na PL blogu. MC Formula ma 42 wpisy, a wersja angielska 156.

Dzięki :)

Mateusz Cieślicki pisze...

young22 - a to ciekawy off-topic :) No bo Ty piszesz, że naprawiłbyś barierę, ja w pierwszej chwili pomyślałem sobie -eee, przecież to głupie, lepiej pogadać z Kubicą i powiedzieć mu co i jak. Ale po chwili zrozumiałem: ehe, odciągnąłbym Kubice od startu w rajdzie, akurat :) Ja bym wybiegł na trasę tuż przed tym głupim zakrętem i spowalniał auta. Eh!

Dawid pisze...

Ja tam liczę mimo wszystko na oficjalne wiadomości w dniu dzisiejszym.

Magelot pisze...

U nas niestety też trafiają się takie egzemplarze, co chcą mieć bardziej na skróty i w tym celu rozbrajają barierkę.

Jakiś czas temu, u nas w kraju, kobieta nadziała się na barierkę. Miała jednak więcej szczęścia, bo barierka wyszła ponad kierownicą i dalej przez dach zaraz za "słonecznikiem". O ile pamiętam, to skończyło się na ogólnych potłuczeniach i szoku.

Nie cofniemy czasu i wypadkowi Roberta nie zapobieżemy. Może warto byłoby zorganizować jakąś ogólnopolską akcję (np. pt: 'Możesz nie mieć tyle szczęścia co Kubica') sprawdzenia stanu barier i przekazania informacji do mediów i Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA).

Mateusz Cieślicki pisze...

Zawsze warto działać w tym kierunku Magelot. Ja z kolei często widzę niedokończone bariery przy mostkach - ich zakończenia nie są skierowane w dół do ziemi, czyli jakby się ktoś nadział to szkoda gadać...

Rafał pisze...

usunięty (wczoraj po godz. 23)

Powiem tak, jest mi cholernie przykro. To była moja pierwsza nieopublikowana wypowiedź jaką zamieściłem licząc wszystkie miejsca, w których się udzielałem w internecie.

Mateusz Cieślicki pisze...

A widzisz Rafał - mówię po raz któryś - zanim zaczniecie rzucać oskarżenia, najpierw napiszcie do mnie tu, czy na maila z pytaniem o Wasz komentarz. Już to kiedys tłumaczyłem:

Blogger ma system wykrywania spamu, który nie jest perfekcyjny i czasem normalne komentarze tam wrzuca. Ja nie zaglądam do tego folderu w panelu, bo zdarza się to rzadko, a wszystkie komentarze czytam na swojej poczcie e-mail. Dlatego czasem nieporozumienia.

Twój komentarz odznaczyłem już ze spamu - jest dostępny, sprawdź.

Radziu pisze...

A ja myślę czasami że tak miało być żeby uchronić go przed innym poważniejszym wypadkiem w f1. Tak jest że coś zdarza tylko po to by nie zdarzyło coś najgorszego!!!

Sawekrs pisze...

Dzieki Mateusz za wspomnienie i ciepłe słowo w rocznicę wypadku Roberta. Dzięki, że jesteśmy razem my najwierniejsi kibice Roberta. Robert dla Ciebie życzenia ZDROWIA, Radości dnia codziennego, i powrotu do tego co kochasz, cokolwiek to jest :). A dla nas, Twojego powrotu do ścigania;). Jesteś wielkim sportowcem i wielkim człowiekiem. Trzymaj się nam.

Mateusz Cieślicki pisze...

Radziu - trudno mi sobie wyobrazić wypadek w F1, który spowodowałby tak poważne obrażenia. Naprawdę jest tylko kilka wariantów, podczas których można odnieść obrażenia głowy. Poza tym naprawdę nie wiec co mogłoby się wydarzyć.

klin pisze...

Witam Wszystkich bywających tutaj…
Czytam Was od dłuższego czasu, ale do napisania pierwszego postu skłoniła mnie „ taka kobieca intuicja” Joanny – bardzo chciałbym w nią wierzyć, oraz żeby poprzeć sugestię Jacka co do stwierdzenia Mateusza - "Wiemy, że w tym sezonie w F1 już nie wystartuje". Uważam, że Mateusz chciał tutaj powiedzieć o braku Roberta na starcie sezonu 2012, jednak uwaga Jacka wydaje mi się słuszna – może dlatego, że chciałbym żeby taka była…..
„ Przecież kto wie co wydarzy się za pół roku.” Oczywiście nie życzę nikomu jakiejkolwiek przykrej przygody, jednak zawsze może się zdarzyć coś takiego, jak spotkało np. F. Massę.
Mam tylko nadzieję, że Robert na takie „zdarzenia” swój „limit” wyczerpał z nawiązką !. Nie biorę pod uwagę opcji „czy” – interesuje mnie jedynie opcja „kiedy”.
Mateusz – chociaż smutne, ale znakomite podsumowanie roku - bez Roberta……..

Magelot pisze...

Tak, widać czasami niedokończone bariery. To często pozostałość po wypadkach i remontach. Może warto byłoby zorganizować akcję i pozbierać dane z całego kraju (udokumentowane zdjęciami). Ale w to musiałyby zaangażować się media, a przede wszystkim TV. Jeżeli ktoś ma kontakty z wpływowymi ludźmi szczególnie w TV, to można byłoby spróbować rozpoznać temat. Gdy już będzie wiadomo, że Robert wraca do ścigania, to będzie to najlepszy czas na zadziałanie. Medialnie i pod względem oglądalności byłby to najlepszy czas. Jak udowodnił Jerzy Owsiak, takie pospolite ruszenie potrafi zdziałać znacznie więcej niż nasi politycy przez dekadę.

Seweryn F1 pisze...

ja też doskonale pamiętam ten cholerny dzień.... jedząc rano śniadanie przypomniałem sobie o Kubicy, który tego dnia miał startować w rajdzie. Zjadłem, zaparzyłem kawę, pełen relaks, live timing. Perwsza załoga, druga...... i cisza w tabeli... zacząłem się zastanawiać co jest z kompem i że pewnie odświeżanie się zawiesiło... czekałem przez chwilkę i coś mnie tknęło bo zacząłem przeglądać bodajże f1zone i tam zonk. Rob miał wypadek - ale chyba ok. Znalazłem bloga podajże o WRC i tam internauci prześcigali się w informacjach, a to kośc podudzia złamana, a to ogólnie pobijany. i nagle ktoś wrzucił zdjęcia śmigłowca transportowego.... o rety chwyciłem za telefon zadzwoniłem do kumpla, który żyje światem rajdów. On poinformował mnie, że to normalna procedura, że światowej klasy zawodnik i na pewno jest ok. Badanie w szpitalu i będzie spoko. Za pare minut ktoś wrzucił zdjęcie zaintubowanego Roba z tym wielkim siniakiem na twarzy, nie przytomnego... wiedziałem już, że teraz nic dobrego nie będzie:( za chwilę włączyłem TV i tam się zaczęło. Ogólnie ten dzień wspominam jako jeden z najgorszych w moim życiu. Przez pierwszy tydzień moje życie leżało w gruzach tak strasznie emocjonalnie byłem i mimo wszystko dalej jestem związany z naszym Kierowcą. Eh oby to się już skończyło. Do boju Robercie!!!

LucasM pisze...

Doskonale pamiętam ten dzień. Byłem akurat u kumpla i ktoś z rodziców włączył TV. A tam ta felerna informacja. na początku myśleliśmy z kumplem tak samo jak ktoś tu na blogu, (nie chce mi się szukać w którym komentarzy to było i kto to napisał:) że parę dni w szpitalu, trochę treningu, by zwalczyć ból po poobijanych mięśniach i zobaczymy go najdalej w Australii. Jednak los chciał inaczej i z biegiem czasu moja mina rzedła, ale nie traciłem i nie tracę nadziei.

Robert, "pokaż na co cię stać" i wróć do F1. Niekoniecznie w czerwonych barwach pod rozbrykanym
konikiem, aczkolwiek mile jest taka opcja widziana.

Co do tego off-topicu young22, to ja zmieniłbym troche notatki Kuby Gerbera: "Uwaga, 4 lewy ciasno ostrożnie uszkodzona barierka" :)

Mateusz Cieślicki pisze...

BYKU tym razem Ty dałeś cynk i WP już ma temat - napisali z podziękowaniami?

Seba_kalisz pisze...

Witam...

Krótko i na temat. „Co było to się nie odstanie”. Nie ma, co biadolić i wracać do tych smutnych chwil. Dziś Robert potrzebuje wsparcia i postrzegania całej sytuacji z optymizmem. Być może jakimś cudem zagląda na ten blog, więc Panie, Panowie dużo więcej wiary. Już wystarczająco ponarzekaliśmy na temat samego wypadku i obrażeń, „pobiadoliliśmy” w tym i JA na skromne informacje dotyczące aktualnego stanu zdrowia i przyjmując z pokorą owe milczenie, – bo zapewne jest w tym pozytywny ukryty cel, wspierajmy Roberta w najbliższym czasie.

Robert – jestem święcie przekonany, że dasz radę, bo tak czasami jest, że raz się jest na wozie raz pod nim. Ja czuję, że z powrotem „wgramoliłeś” się już na ten swój upragniony wóz, teraz tylko potrzebujesz odpowiednio dopasować swoje parametry do wynikających ze specyfiki wymagań. Skoro ma to być jeszcze kilka miesięcy, to niech tak będzie, zapewniam Ciebie, że wielu wiernych kibiców, będzie z Tobą nadal. Bo tak jakoś nie umiemy inaczej ,………. ja na pewno.

Pozdr.

Mateusz Cieślicki pisze...

Film z prezentacji Red Bulla już na MC Formula:
http://mcformula.blogspot.com/2012/02/zobacz-nowy-bolid-red-bulla.html

Magelot pisze...

Koncepcyjnie McLaren bardzo różni się od reszty - nie ma garba na nosie. Garb będzie stawiał opór powietrza i zapewniał dodatkową siłę docisku tuż przed wahaczami. Natomiast McLaren poszedł w innym kierunku - nos ku przodowi stopniowo, ale coraz szybciej opada. Korzystając z zasady dźwigni, nos McL (nie uwzględniając przedniego skrzydła) może zapewniać jednak większy docisk przy większych prędkościach, mniejsze zawirowania powietrza i jednocześnie większą prędkość maksymalną. Pojedynek odmiennych koncepcji może być bardzo ciekawy.

Seba_kalisz pisze...

@Magelot...

...zakładając, że to nie "ściema" ze strony McL...oj będzie się działo.

pozdr.

TOMek pisze...

M. rozumiem że to kara?

Igor pisze...

Nie będę tutaj przytaczał tego co działo się w dzień wypadku Roberta, bo pewnie jak dla wszystkich była to wielka tragedia i szok.

Chce jedynie powiedzieć, że cały czas uważałem, że równy rok od wypadku usłyszymy (przeczytamy) chociaż kilka słów od Roberta - tak po prostu, na zasadzie "dziękuje za wsparcie, jest tak i tak..". A tu cisza, nic się nie dzieje. Szkoda.

bater pisze...

Jedno jest pewne. Robert ma tyle listów że starczy mu opału na dogrzewanie kominkiem przez całą zimę.

Karol pisze...

Newey już płacze;p http://www.motorsport24.pl/Artykul.82+M5168b5d5687.0.html

marcinos pisze...

Tomek,pisz jaśniej,rzucisz słówko albo dwa i tak naprawdę nie wiadomo o co Ci chodzi.
Jak chcesz pogadać tylko z Mateuszem to może e-mail będzie lepszy?
Bez urazy proszę,ale twoje komentarze są męczące;)

marcinos pisze...

Chciałbym żeby RedBull w tym sezonie miał gorszy bolid,wtedy można by było zweryfikować umiejętności dwukrotnego mistrza świata Vetela.

Mateusz Cieślicki pisze...

Słuchajcie - co do McLarena, to akurat dziś miałem przyjemność pisać o tym tekst na ultrę - tam odsyłam po szczegóły, ale ogólnie, to Whitmarsh przyznał się, że ten bolid McLarena z prezentacji miał atrapę dyfuzora i plastikowy wydech. Powiedział też, że bolid na testach będzie już inny, a podczas GP Australii jeszcze się zmieni. Podejrzewa się, że Ferrari i Red Bull też mają jakieś karty jeszcze "pod stołem".

young22 pisze...

Nie wiem czy zauważyliście ale red bull ma zamiast garbu wlot powietrza
http://www.f1.v10.pl/galeria/rb8,05,artykul,75093,1,jpg.html
tak mi się wydaje

D@nnn pisze...

06.02.2011 - ten dzień zapisał się trwale w naszej pamięci. Każdy może bez trudu przypomnieć sobie co wtedy porabiał - kiedy się dowiedział o wypadku. Ale jest to data, którą powinniśmy zapamiętać mimo wszystko jako coś pozytywnego, bo Robert nie utracił możłiwości powrotu do ścigania (a mogło się skończyć....dużo gorzej).

Wierzę, że natura, w której rękach jest teraz forma Roberta - okaże się łaskawa i jeszcze w tym roku zacznie "nabijać" kolejne kilometry na torach wyścigowych.

MC - fajny tekst. Pozdr.

raione2000 pisze...

na sokolim okiem nowy wpis o RK, nie jest on zbyt optymistyczny, choć autor stara się nie panikować i zachęca do trzymania kciuków za Roberta

Piotrek pisze...

Ja o wypadku Roberta dowiedziałem się bardzo późno, bo dopiero ok. 13:00. Już wcześniej pisałem jak to wyglądało, więc nie będę się powtarzał. Jednak przez cały czas, gdy jeszcze nie wiedziałem o wypadku było mi tak jakoś ciężko. Nie wiem, czy to był wynik niewyspania, czy czegoś innego, ale nie czułem się tego dnia dobrze. A po 13:00 czułem się fatalnie.
Najlepsze jest to, że obecnie sytuacja Roberta wygląda dużo lepiej niż dokładnie rok temu o tej samej porze. Od momentu wypadku często w mojej głowie pojawiała się myśl: "Rok temu o tej porze z Robertem było wszystko OK." I byłem smutny, bo widziałem upływające dni i zbliżającą się datę 6 luty. Dziś pomyślałem: "Teraz z Robertem jest dużo lepiej niż rok temu o tej porze." I to nastraja mnie jeszcze bardziej optymistycznie. Widzę cały postęp jaki dokonał nasz najlepszy kierowcą i ciągle bardzo mocno wierzę w to, że będzie ścigał się w Formule 1 na "swoim poziomie". Że będzie mógł wygrywać wyścigi, będzie tak szybki jak przed wypadkiem i zostanie Mistrzem Świata Kierowców F1.
A póki co czekam, żeby zobaczyć nowy filmik o Robercie. Niechże się już załaduje.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Valdemar Talanda pisze...

http://www.youtube.com/watch?v=lXQRA89uaLU
NIC WIECEJ NIE MOGE O ROBERCIE I CALEJ TRAGEDI JAKA GO SOTKALA NAPISAC>BO MNIE SERCE BOLI ILE UCIERPIAL>ZASYLAM TYLKO DLA NIEGO ZYCZENIA I DLA WAS WSZYSTKICH>BADZMY Z NIM>BEDZIE DOBRZE VALDEMAR

Valdemar Talanda pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Czarnysmok pisze...

Witam.
Ja tak myślę, że Redbul w tym roku jeszcze bardziej wszystkich zostawi z tyłu.

Piotrek pisze...

Filmik bardzo refleksyny. Też mam nadzieję, że się sprawdzi.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Magelot pisze...

Mikołaj na swoim blogu umieścił post w którym opisuje bez zbędnych emocji, że Robert jest jeszcze w drodze. Podsumować to można w jednym zdaniu: "Musimy jeszcze zaczekać". Nie ma co wracać do emocji sprzed roku. Było - minęło. Teraz jest inny etap.

Bądźmy dobrej myśli i np. wyobraźmy sobie jak będziemy oglądać zdjęcia Roberta w połowie roku w bolidzie SF. Może nasze kobiety zainteresują się F1 - bo przecież czerwony samochód będzie lepiej pasował do Roberta kasku i jego "ubranka" ;) Łatwiej będzie też nam zaakceptować (może zrozumieć), że kobieta kupiła sobie już n-ty lakier do paznokci lub torebkę w kolorze (oby nie w cenie) Ferrari...

D@nnn pisze...

Ważne, że powrót Roberta za kółko, już bliżej jak dalej.
Czekam na ten dzień jak dzieciak czekający na Boże Narodzenie - ale w tym roku "gwiazdka" będzie chyba szybciej. Trzymaj się Robert!!!

Jacek pisze...

Dziś Sokół trochę optymistyczniej pisze szczególnie jedno zdanie mi się podoba "dla niego najlepszym sposobem na podziękowanie kibicom za wsparcie będzie po prostu powrót na tor i wywołanie u Was takich emocji jak chociażby podczas GP kanady 2008" A jeśli chodzi o kobiety to jak Robert jeździł nie musiałem sam oglądać F1 i jak ponownie małżonka zasiądzie by oglądać Kubice w akcji to zaakceptuje nawet czerwone włosy na jej głowie.

Karol pisze...

TAK WRACAJĄC DO WCZORAJ http://www.facebook.com/photo.php?fbid=352634501421393&set=a.352632531421590.85736.173854285966083&type=1&theater
ładne stroje;>

Rovanpera pisze...

Wiele komentarzy refleksyjnych i wzruszających. Napisaliście chyba wszystko, mi nic więcej do głowy nie przychodzi.
Dla mnie wypadek Roberta a dowiedziałem się praktycznie w pierwszym momencie, był jak jakaś surrealistyczna wizja. Bardzo mnie to poruszyło.
Jak napisałem wczoraj, do dnia dzisiejszego ciężko mi się z tym pogodzić. Czekam, wierzę, że Robert wróci w blasku i chwale. Wróci po to, żeby zwyciężać.
Nowy filmik z KuBikaTv, ja momentami mam ciarki jak oglądam tego typu filmiki. Bardzo brakuje Roberta.

Valdemar Talanda pisze...

http://www.youtube.com/watch?v=Uhne3wBP-fI&feature=related

Barbara Van pisze...

To już rok.6.02.2011 to data,kora miłośnikom Formuły 1 i oczywiście wszystkim wiernym kibicom Roberta,na zawsze wpisała się w ich pamięci.Początkowo nie zdawaliśmy sobie sprawy z ogromu obrażeń ,jakich Robert doznał.Ale wraz z upływającym czasem oczy coraz szerzej nam się otwierały i coraz trudniej było nam się pogodzic z tym co się tak naprawdę z Robertem stało.A dzisiaj?Myślę,że zdecydowana większośc z nas,wciąż wierzy w powrót Roberta do F1 jako kierowcy walczącego o mistrzostwo.Mam nadzieję,że Robert również.Jak dotąd tak było.Oby natura okazała się dla Niego łaskawa.Zatem,my kibice,wraz z Robertem,mamy wspólny cel.POWRÓT.I to WIELKI.Robert,dasz radę!!

nasty pisze...

Czy ktoś się orientuje z forumowiczów czy jutrzejsze testy można gdzieś śledzić online ?

mF1 pisze...

relacji raczej żadnej nie będzie, raczej tylko Live Timing, w zeszłym roku bardzo dobry był na stronie Williams, na bieżąco aktualizowany

Mateusz Cieślicki pisze...

Magelot - licho nie śpi, dlatego usunąłem Twojego linka, wybacz...

mF1 pisze...

up, na tej stronce pokazują weekendy GP, przedsezonowych testów raczej nigdzie nie pokazują

mF1 pisze...

miało być do @Megalot ale wyleciał ten koment

Magelot pisze...

Mateusz, jasne.
Live Timing można było bez problemu śledzić na oficjalnej stronie:
http://www.formula1.com/live_timing/

Zresztą jest tam możliwość również śledzenia na urządzeniach mobilnych. Trzeba tylko założyć konto i zalogować się. Po założeniu konta można również oglądać w sekcji video oficjalne filmiki podsumowujące każdy wyścig.

Mateusz Cieślicki pisze...

Aa co do filmików - są naprawdę dobrze montowane, choć zajmuje im to długo czasu (jak min. 5 dni) no i można im jeszcze zarzucić, że wszystkie są na jedno kopyto, ale i tak robią efekt.

EnZo pisze...

@Magelot
Nie wiem jak w tym roku ale dotychczas na formula1.com nigdy nie bylo relacji LT z testow. Napewno warto obserwowac strony takie jak http://www.msfree.gr/, http://live.autosport.com/, http://www.f1-direct.fr/live-essais-prives.php.

Magelot pisze...

Najbardziej podobały mi się filmiki z 2009. Miały świetną muzykę i aplikacja do wyświetlania filmików nie zamulała tak komputera - można było oglądać również na starszych komputerach. Natomiast od zeszłego sezonu trzeba mieć dobrą kartę grafiki i szybki procesor. Odrobinę to poprawili, ale nadal pozostawia to wiele do życzenia. Niestety nie ma dostępu do filmików z wcześniejszych sezonów, jedynie podsumowanie poprzedzającego sezonu.

Magelot pisze...

@EnZo
Tak, nie było relacji. Był tylko Live Timing.
Ale spoko, poradzisz sobie z tym - napisane jest: "szukajcie, a znajdziecie".

EnZo pisze...

No wlasnie nie bylo nigdy LT z testow :) I nie martw ptysie, ja sobie radze;)

Dominika pisze...

Tak wiele dzisiaj refleksji i wspomnień. Chociaż to smutna rocznica, ale chyba takie refleksje są nam wszystkim potrzebne, by zdać sobie sprawę z tego, jak wiele przeszliśmy przez ten rok... i jak dużo jeszcze przed nami...

Mateusz napisał dzisiaj chyba najbardziej osobisty tekst i wyraził w nim wszystko, co można wyrazić przy takiej okazji.
Każdy z nas ma swoje wspomnienia związane z tym, co wydarzyło się rok temu. Nie będę dodawać swoich refleksji, ale podzielę się z Wami tylko tym, co wywarło na mnie największe wrażenie... Umęczona całym dniem niepewności, sprzecznych informacji zasnęłam w nadziei, że następny dzień przyniesie coś pozytywnego. Rano jednak przeczytałam tekst "Korespondencja z Włoch..." Mikołaja Sokoła. Dopiero wtedy oniemiałam z przerażenia... że tak naprawdę w szpitalu toczyła się walka o życie Roberta... Dotarło do mnie wtedy, że nie jest istotne, czy RK wróci za pół roku, rok, czy dwa lata... ważne, że żyje! A to, że będzie walczył o powrót do tego, co jest treścią jego życia - było dla mnie zupełnie jasne. Determinacji, ambicji i silnej woli na pewno mu nie zabraknie.

Życzę wszystkim nam cierpliwości w czekaniu, a Mateuszowi dziękuję za to, że dał nam miejsce, gdzie możemy wspólnie przeżywać te chwile związane z oczekiwaniem na wielki powrót Roberta na tor :)

@"o" - pora już :)

Mateusz Cieślicki pisze...

Dominika - bo się rumienię :) Nie dziękuj mi, to ja dziękuję Wam i Tobie.

Radarek pisze...

Mnie martwi jedno. Jeśli rok po wypadku, pomimo iż wcześniej mówiono nam że sprawa możliwości powrotu jest przesądzona (wiele źródeł), Mikołaj Sokół pisze "nic nie jest jeszcze przesądzone" to albo sprawa powrotu nie wygląda zbyt optymistycznie albo z jakiegoś powodu robią nas w przysłowiowego konia.

Nie martwiły mnie nigdy przesuwane terminy, które w takich obrażeniach są nieprzewidywalne. Jednak od okolic listopada/grudnia rokowania przybrały kształt równi pochyłej, tylko niestety w dół.

No bo jakim cudem mówiono o rzekomych testach w okolicy połowy stycznia skoro teraz wygląda iż potrzeba miesięcy na to by zasiąść w kokpicie?

Albo jak wygląda z perspektywy czasu szopka jaką odstawił Morelli gdy LRGP podało iż Robert Kubica nie będzie gotowy do startów w sezonie 2012?

Ukrywa się przed nami brutalną prawdę, albo z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu robi tę całą szopkę. Tylko jaki byłby jej cel? Ja go nie widzę.

RP pisze...

Fajne zdjęcie, nie tylko my pamiętamy:
http://www.facebook.com/photo.php?fbid=10150581872364855&set=a.390284034854.168572.56660079854&type=1&theater

Magelot pisze...

Proponowałbym trochę inne spojrzenie na sprawę.

Prawie każdy z nas, jeżeli nie wszyscy, pamięta co robił tego feralnego dnia, jak się czuł. Przez rok czasu poznaliśmy nasze reakcje, opinie i oczekiwania - od przesadnie optymistycznych do przesadnie pesymistycznych. Generalnie cała dyskusja sprowadza się do NASZEGO spojrzenia na sprawę. Rzecz w tym, że NIE MY jesteśmy podmiotem w tej sprawie, choć bez nas (kibiców, fanów, odbiorców) nie byłoby tego sportu albo byłoby to laboratorium a nie sport.

Porównajmy medialność i jej następstwa (a nie obrażenia, czy ich wielkość) wypadku Roberta i Felipe. Felipe został wkręcony w tryby machiny medialnej i pomimo, iż nie pamiętał nic z wypadku, to został niejako przymuszony (przyjął przymus świadomie czy też nie) do zapoznania się z detalami i wielokrotnego wałkowania tematu przy każdej okazji. Robert po wypadku w Kanadzie, na pytanie czy widział wypadek odpowiedział, że nie widział i nie zamierza oglądać - unikał rozmów na ten temat. W podobnym tonie wypowiadał się w zeszłym roku. Robert rozumie psychikę. To prosty mechanizm. Jeżeli dziecko przewróci się i nabije guza, to:
1) jeżeli rodzice zaczną panikować i lamentować, to dziecko wystraszy się takiej reakcji i zacznie płakać. W rezultacie tego zapamięta sytuację jako nieprzyjemną i będzie w przyszłości unikać tego, co było związane z tą właśnie sytuacją.
2) jeżeli rodzice powiedzą, że nic nie widzieli (nawet jeżeli było inaczej i dziecko to widziało), to dziecko będzie zaskoczone, otrzepie się, pozbiera szybko i zajmie się czymś innym. Nie będzie miało negatywnych skojarzeń.

Felipe po wypadku był wolniejszy od Fernando o 0.3-0.4 sek. Czy przypadkiem nie jest to spowodowane tym, że podświadomie przechowuje za dużo szczegółów z wypadku (wtłoczonych wtórnie później)?

Robert nie chce znać szczegółów, aby nie przechowywać podświadomie żadnych informacji, które mogłyby go powstrzymywać (hamować, ograniczać) czy też wprowadzać wątpliwości. Dlatego też twierdzi, że wróci silniejszy niż przedtem.

Myślę, że właśnie z tego powodu nie przywiązuje do tego (rocznica wypadku) żadnej wagi, podobnie jak nie przywiązywał wagi do ponownego startu w Kanadzie, po fatalnym wypadku sprzed roku - rezultat znamy :)

Zatem uwzględnijmy tok myślenia Roberta, bo to o NIEGO właśnie chodzi. Robert nie będzie medialny w okresie powrotu do zdrowia i formy. Po to właśnie, aby jak najmniej z tego okresu pamiętać (szybko zapomnieć) i nie przechowywać w głowie niczego, co będzie go spowalniać. Dlatego też dla JEGO dobra nie naciskajmy go o najnowsze informacje i nie oczekujmy szczegółów.

Będzie dobrze, ale Robert musi dokończyć rehabilitację oraz ZAPOMNIEĆ...

... I WYGRYWAĆ

a MY musimy być cierpliwi i zaakceptować medialną ciszą, dla dobra Roberta i jego późniejszych sukcesów.

Życzę wszystkim dobrej nocy i spokojnych snów.

Fabek pisze...

@RP

Piękny gest ze strony WSbR :)

Luka pisze...

BBC robi transmisje online z 4 dni testów. Start o 7:45 GMT . Chyba, ze to będzie relacja pisana :|

Magelot pisze...

Dzisiaj, tj. 7-go lutego w Polsat Play o 16:05 (do 17:05) w programie Legendy Grand Prix można obejrzeć film dokumentalny o Fangio:

Bohaterem odcinka jest argentyński kierowca Formuły 1, pięciokrotny mistrz świata Juan Manuel Fangio. Fangio odnosił sukcesy zarówno na torze F1 jak i w wyścigach drogowych. W swojej karierze, trwającej od 1950 do 1958 roku reprezentował kolejno zespoły Alfa Romeo, Ferrari, Maserati i Mercedesa. Pod względem zdobytych tytułów mistrza świata ustępuje jedynie Michaelowi Schumacherowi.

Magelot pisze...

@EnZo
@Luka

Wgooglajcie:
Formuła 1 w BBC – oglądanie poza UK

Mateusz Cieślicki pisze...

Zapraszam na mój live-timing z testów w Jerez:
http://mcformula.blogspot.com/2012/02/testy-w-jerez-na-zywo-sledz-ponizej.html

marpit1976 pisze...

A co tu taka cisza? Lotus hula Kimi hula. A tu cisza

Mateusz Cieślicki pisze...

marpit1976 - chyba właśnie dlatego że Kimi tak śmiga to taka cisza :)

Ja robię live-timing na mcformula więc się już tutaj nie udzielam :)

bater pisze...

A o czym tu pisać. Kubica zakończył karierę. Podziękować za wsparcie ani myśli. Aż tyle palenia w piecu nie ma. Listów chyba coraz mniej dostaje.

Piotrek pisze...

@bater poczekaj spokojnie do lata. Wtedy to ci "niepoprawni" optymiści będą się mieli z czego cieszyć.

Szybkiego powrotu na tor Robert

M_F1 pisze...

Ja zaczynam się oswajać że Roba juz nie zobaczymy za kolkiem w F1, tak by się kiedyś miło zaskoczyć... :) radzę takie podejscie kazdemu...

FanF1 pisze...

Coraz mniej listów myślę że nie masz racji!.Zobacz jakiego wsparcia udzielają mu kibice z Angli w komentarzach pod artykułem.Nikt tam nie ma do niego o nic pretensji jak my z naszym ego.. 100% pragnie jego powrotu i 100% w to wierzy.

http://www.bbc.co.uk/blogs/andrewbenson/2012/01/kubica_comeback_far_from_certa.html

w komentarzach na portalach włoskich jest identycznie.

FanF1 pisze...

Coraz mniej listów myślę że nie masz racji!.Zobacz jakiego wsparcia udzielają mu kibice z Angli w komentarzach pod artykułem.Nikt tam nie ma do niego o nic pretensji jak my z naszym ego.. 100% pragnie jego powrotu i 100% w to wierzy.

http://www.bbc.co.uk/blogs/andrewbenson/2012/01/kubica_comeback_far_from_certa.html

w komentarzach na portalach włoskich jest identycznie.

grzegorzd92 pisze...

FanF1, wg mnie za granicą u kibiców nie widać z niecierpliwienia bo dla nich Robert mógłbyć poprostu świetnym kierowcą. Oni mają swoich idoli. Np. w Anglii Hamilton czy Button. A u nie których Polaków cierpliwość się może kończyć gdyż nie mamy innego rodaka w tym sporcie. Dla nas to nie jest tylko świetny kierowca. Dla wielu z nas to idol, wzór do naśladowania. Stąd ta niecierpliwość. Nie posądzałbym Polaków o przerośnięte ego.

Seba_kalisz pisze...

@grzegorzd92...

...dla uzupełnienia dodałbym, że jest to JEDYNY kierowca z Polski którego mamy w F1...tymczasowo na L4 :-(

pozdr.

Piotrek pisze...

http://img4.auto-motor-und-sport.de/Formel-1-Test-Jerez-Tag-1-Ferrari-Felipe-Massa-fotoshowImage-79bb21f-568600.jpg - patrzcie, Sokół jest tam z tyłu.
(Sorry, Dominik, podkradłem Ci zdjęcie.)

Szybkiego powrotu na tor Robert

DARKSTAR pisze...

A Robert dalej milczy... chcialbym znac jego mysli, po pierwszym dniu testow.

Marek C pisze...

faktycznie podobny; ale to napewno nie jest żadna forma ukrytego przekazu ;)

Piotrek pisze...

Oczywiście. Żadna...

Szybkiego powrotu na tor Robert

Jacek pisze...

Fajnie, że Raikkonen po dwóch latach przerwy dobrze sobie radzi. Wiem, że to pierwsze koty za płoty ale będę trzymał za niego kciuki.

Radko pisze...

Faktycznie Mikołaj S. jest na tym zdjęciu. Ciekawe, czemu akurat przy Ferrari... :p

Mateusz Cieślicki pisze...

Pan Mikołaj dziś mocno się udzielał w padoku więc nic dziwnego, że na którymś zdjęciu się znalazł :)

P.S. Dziś dostałem e-mail od fanki Roberta z Brazylii... nawet tam go uwielbiają.

Michał pisze...

@Radko - jak rozumiem taki żarcik, ale prawda jest taka, że każdy pewnie po wejściu do padoku w pierwszej kolejności biegłby do ferrari. Ja bym tak zrobił :)

Radziu pisze...

a obok Mikołaja stoi Mike - dostawca "Kelerisów"

Mateusz Cieślicki pisze...

Relacja z testów w Jerez już dostępna: http://mcformula.blogspot.com/2012/02/testy-w-jerez-dzien-drugi-na-zywo.html#more

Marcin81 pisze...

Fajny filmik z testów. Juz nie moge sie doczekac pierwszego GP!!!http://www.youtube.com/watch?v=UNyCp3GT5LM

Marcin81 pisze...

Jeszcze lepszy heheh.http://www.youtube.com/watch?v=hkSSgC3Qbzo&feature=related