Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

wtorek, 28 lutego 2012

Najwyższy czas?

Dziś chciałbym przedstawić Wam tekst, który miał ukazać się w poprzedni piątek, ale pojawienie się informacji o spotkaniu Roberta Kubicy z "fanami" - jak mi się początkowo wydawało - pozbawiło go sensu. Teraz, po kilku dniach, ten tekst nabrał chyba jednak nowego sensu... niestety. Przyjemnie raczej nie będzie, ale zapraszam.

Oto wersja tekstu z 23 lutego, poniżej uaktualnienie.

"Gdyby zebrać setki materiałów prasowych, które pojawiły się w mediach od styczniowego pęknięcia kości w prawej nodze Kubicy, to moglibyśmy wycisnąć z nich ledwie kilka, w miarę pewnych, wniosków: został zauważony problem z gojeniem się prawej nogi Roberta, jego prawa ręka ma już spory zakres ruchów, ale są jeszcze pewne problemy z rotacją na odcinku nadgarstek-łokieć, Polak jeździł już samochodem osobowym oraz trenował na rowerze. To całkiem sporo wieści, ale tylko jedna z nich – problem z gojeniem nogi – została potwierdzona przez menadżera polskiego kierowcy. Poza tym Daniele Morelli pokusił się jeszcze tylko o krótkie zdementowanie plotek łączących Roberta Kubicę z Ferrari. Oba te oświadczenia zostały niejako wymuszone przez pytania Mikołaja Sokoła i ukazały się na blogu dziennikarza (www.sokolimokiem.tv). Morelli nie zdobył się na wystosowanie oficjalnej informacji do mediów w sprawie niedawnego urazu czy pogłosek mówiących o roli Roberta Kubicy jako trzeciego kierowcy Ferrari. A te, pod koniec stycznia, przybrały ogromną skalę. Podejrzewano nawet, czy nawet półoficjalnie to ogłaszano, że Kubica pojawi się na prezentacji ekipy z Maranello i zostanie przedstawiony jako (tymczasowy) tester ekipy. Wszystko okazało się oczywiście nieprawdą, ale stopień zainteresowania mediów tą sprawą był tak duży, że chyba wymagała ona jednak szerszego komentarza.

Na jakim etapie rehabilitacji jest Kubica? Tego nie wiemy. Robert milczy, podobnie jak jego menadżer, który chyba uznał, że skoro podawanie kolejnych dat powrotu, a następnie ich przesuwanie, nie ma sensu, to nie będzie w ogóle zabierał głosu w sprawie swojego podopiecznego.

Niecierpliwić takim stanem rzeczy zaczynają się już kibice Roberta, nie tylko z Polski, ale również z Anglii, Rosji, Włoch czy Brazylii. Jedni milczenie ze strony „obozu Kubicy” odczytują jako złowrogi sygnał problemów z powrotem do zdrowia, inni doszukują się w nim ignorowania kibiców, którzy dzielnie wspierają Roberta od lat. Padają zarzuty „ukrywania się” Polaka przed światem, niespotykanego dotąd u sportowców przechodzących rehabilitację po ciężkich urazach. Nikomu nie chodzi o cotygodniowe wywiady i reportaże z rehabilitacji, tylko o kilka słów otuchy również dla nas, kibiców. Większość fanów rozumie, że obecnie najważniejsze jest odzyskanie zdrowia przez Kubicę i cierpliwie czeka na pozytywne informacje. Powstaje tylko pytanie, jak długo jeszcze ich cierpliwość będzie wystawiona na próbę przez brak informacji, czy nawet jakichkolwiek „znaków życia” z Włoch..."

W piątek, kiedy ukazały się nowe zdjęcia Roberta Kubicy ze zwycięzcami loterii Lotto, uznałem, że powyższy tekst stracił na aktualności. Jest chyba jednak przeciwnie - on dopiero nabrał sensu. Oto Robert Kubica, który nie kontaktował się z fanami od połowy lipca, spotyka się z dwiema osobami, które wygrały konkurs Lotto. Osobami, które jak same przyznają, nie były wielkimi kibicami motorsportu. Jak się później okazuje, osoby te często biorą udział w loteriach sms. Jest jednak miło - rozmowa, uśmiechy, zdjęcia...

Przypomnę tylko, że jeszcze w lipcu Robert tłumaczył się, że nie ma możliwości nagrania wywiadu dla kibiców, gdyż jest pochłonięty rehabilitacją. Ale gdy trzeba było wywiązać się z kontraktu sponsorskiego, to można było pofatygować się do Mediolanu. A przypomnę tylko, że kontrakt sponsorski został podpisany w czerwcu, czyli 4 miesiące po wypadku Roberta. Oczywiście, w czerwcu rokowania co do powrotu Roberta na tor były znacznie lepsze i zapewne przewidywał, że w lutym 2012 roku będzie mógł się spotykać z kibicami na torze. Kiedy rehabilitacja zaczęła się przedłużać, mogła pojawić się niechęć do kontaktów ze światem zewnętrznym, ale było już za późno na wycofanie się z konkursu. Nawet jednak przy takim scenariuszu, można było wyjść z sytuacji lepiej - nawet poprzez nieprezentowanie materiału prasowego z niego.

Tymczasem w Polsce i na całym świecie kibice przygotowujący flagi, mozaiki, piszący życzenia i kartki, modlący się, mogą sobie jedynie popatrzeć na uśmiechnięte twarze szczęśliwców z loterii, którzy spotykają tego, o którego los martwi się pół sportowej Polski.

Byłem absulutnie w stanie zrozumieć milczenie Roberta Kubicy. Bardzo ciężkie przeżycia fizyczne i psychiczne usprawiedliwiały każde zachowanie, bo najważniejszy jest powrót Roberta do normalnego funkcjonowania, do sprawności, a potem do bolidu. Wszyscy wiemy, że krakowianin zawsze był człowiekiem skrytym, broniącym swojej prywatności i na pewno chciał, aby tak też pozostało podczas rehabilitacji. Może nawet potrzebował większej izolacji podczas rekonwalescencji i to było jak najbardziej zrozumiałe. Dlaczego jednak w takim razie zgodził się spotkać z kibicami, którzy zainwestują w smsy? Widzę tu dużą niekonsekwencję.

Co do samego spotkania, to chcę od razu uciąć wszystkie spekulacje - osoby nie zostały wybrane do niego, a wszystko odbyło się zgodnie z zasadami konkursu i proszę takie spekulacje odłożyć na bok. Nie spekulujmy jednocześnie z dostępnych materiałów z tego spotkania na temat stanu zdrowia Kubicy. Zdjęcia zostały zrobione tak, aby nie zdradzać stanu ręki Roberta i nie musi to wcale świadczyć o tym, że jest z nią źle.

Cała sytuacja stała się dla mnie, po ukazaniu się piątkowych zdjęć i materiału PR, niezrozumiała. Spotkanie się w restauracji w Mediolanie z dwójką - przyznajmy - przypadkowych osób, jest łatwiejsze od napisania 2 zdań do kibiców, czy nagrania krótkiego filmu z przesłaniem dla fanów, którzy codziennie przeszukują internet w poszukiwaniu skrawka informacji? Nie wiem o co chodzi, bo nie wierzę, że chodzi o to, o co chodzi zawsze, gdy nie wiadomo o co chodzi...

Kibice Roberta Kubicy zawsze pokazywali wsparcie dla niego. Zarówno przed wypadkiem, jak i po. Nie muszę przypominać o wielu organizowanych akcjach, flagach na torach F1. Czy mimo to, możliwość jakiegokolwiek kontaktu mają mieć ci, którzy wysyłali smsy?

Wiem, że wielu kibiców nie podziela moich poglądów. Dla mnie jednak doszło do bardzo nieprzyjemnej sytuacji, w której wychodzi na to, że marketing jest najważniejszy. A jestem pewien, że dla Roberta zawsze był on daleko za pasją do motorsportu.

Co się stało, to się nie odstanie. Wszyscy wiemy, że jeżeli Robert wróci na tor, to ten zgrzyt zostanie w mig zapomniany. Domyślam się, że Kubica niechętnie jechał do Mediolanu, ale jednak się zmusił. Może najwyższy czas zmusić się dla kibiców? Ja nadal chcę wierzyć w powrót Kubicy do sportu, bo zasługuje on na to, jak nikt inny. Trzymam kciuki i kibicuję Robertowi, a powyższy tekst jest jedynie wyrazem moich obaw i absolutnie nie dotyczył mnie osobiście.

Na koniec, dla rozluźnienia, prezentuję wyniki ostatniej ankiety na blogu:
Czy uważasz, że milczenie Daniele Morellego podczas styczniowego urazu Roberta było słusznym posunięciem?
Tak, lepiej przemilczeć takie kryzysy 52 głosów (15%)
Raczej tak, co tu mówić...? 109 głosów (33%)
Raczej nie, choć jedno oświadczenie by się przydało 119 głosów (36%)
Zdecydowanie nie, na takie sprawy trzeba reagować 57 głosów (16%)

Dziękuję za udział w ankiecie i zapraszam do kolejnej, która już niebawem na blogu.

Strona powrotroberta.blogspot.com jest na facebooku! Dołącz do osób go lubiących! 

Więcej o całej F1 na MC Formula i f1ultra.pl

Polecam lekturę miesięcznika F1 Racing - nowy numer już w kioskach!

194 komentarze:

lukas6007 pisze...

Popieram w 100% autora tego tekstu nic dodać nic ująć

Seba_kalisz pisze...

Dobrze napisane. Samo sedno i kwintesencja wielu wcześniejszych komentarzy.
Zapewne Robert jechał na spotkanie wymuszone kontraktem sponsorskim oraz naciskami DM, który bezpośrednio z tych dochodów czerpie poprzez prowizje swoje zyski. Niestety, natura Włocha chyba nie do końca odczytuje polskie realia i ciągły głód sukcesu, czy też partycypowania pośrednio w nim przez polskich kibiców. Najwyraźniej w świecie DM nie widzi potrzeby tym razem wsparcia Nas, zakładając, jak w czasach rzymskich " lud chce chleba" damy im igrzyska? Tylko czy to fair? Dla mnie nie.

Pozdr.

redek pisze...

Niestety również odniosłem takie wrażenie jak autor tego bloga. Przeglądając zdjęcia z testów w Jerez czy w Barcelonie, można było natknąć się na polskie flagi z życzeniami powrotu do zdrowia kierowanymi naturalnie do Roberta. Otoczenie Kubicy milczy jak tajemniczy tytuł filmu "Milczenie Owiec". Ni stąd, ni zowąd nasz majster pojawia się na zdjęciu z ludźmi, którzy nawet nie są fanami motorsportu. Najgorsze jest to, że coraz to więcej fanów odwraca się od Roberta za ich ignorowanie. Jeżeli vel Kubica nie chce powiedzieć lub napisać ani słowa, to nie widzę sensu prowadzenia bloga, pisania newsów na portalach, czy nadziejach na jego powrót. Przypomina mi to tzw. miłość bez wzajemności. Szkoda...

Arbi pisze...

Witam. Fajny tekst panie Mateuszu. Oby echa tegoż artykułu nie odbiły się czkawką(czego nie życzę). Jednak ja osobiście również popieram pana przemyślenia. Cóż, ktoś w końcu nazwał rzeczy po imieniu i szacun za to. Chciałbym jednak podkreślić że nadal czekam i kibicuję Robertowi w powrocie do zdrowia a co za tym idzie, do motosportu.
Pozdrawiam Roberta i wszystkich kibiców.
Arbi

kolo pisze...

To brutalne ale dla mnie "spotkanie" z "fanami" ma bardzo szyderczy i jasny przekaz - chcecie żebym odezwał się ? Zapłaćcie. Nie odzywa się do kibiców bo po prostu nie ma tego zapisanego...w kontrakcie. Przykre.
Nawet jeśli w najbliższym czasie odezwie się to dla mnie będzie to już naciągane, pod presją złych emocji jakie są wśród fanów względem Kubicy. Po prostu ktoś na nim to wymusi. Byłoby to sztuczne i nieszczere. Już dawno minął czas kiedy była naturalna ku temu okazja.

Andrzej pisze...

Dobry tekst.Cieszę się, że te słowa padły właśnie na tym blogu. Otoczenie Kubicy nie jest tu niczemu winne, gdyby Robert chciał to przy okazji przekazałby pozdrowienia dla kibiców Mikołajowi nie zrobił tego bo po prostu nie chciał. Jestem Jego wiernym kibicem ale to mi sie nie podoba i nie spodziewałem się takiej sytuacji. Była akcja z mozaiką dla Roberta moze trzeba zrobić inną "Robert odezwij się" Nie oczekuję żeby tłumaczył się ze swojego stanu zdrowia i w jakim będzie jaździł zespole ale po prostu odezwał się.

MG pisze...

No i wreszcie ktoś nazwał rzecz po imieniu. Brawo Mateusz!

Seba_kalisz pisze...

Andrzej...po to się ma doradców, żeby w odpowiednim momencie wskazać co dalej. Ja raczej uważam, że R.K chciałby Nam coś przekazać, ale z niezrozumiałych względów to się nie dzieje. Czemu? DM..wie.

pozdr.

6c33c pisze...

Z informacji, które udaje się wyciągnąć nieoficjalnie od sponsora wynika, że nie jest dobrze. Nie jest i w zasadzie nigdy nie było. Robert jest kaleką, sponsor następnego kontraktu nie podpisze a kibicom pozostaje youtube ze wspominkami.

Czekanie na "powrót Roberta" zaczyna przypominać dyskusje o tym, czy Elvis żyje...

Arof pisze...

Próbuję zrozumieć Wasze rozgoryczenie, natomiast nie rozumiem podejścia do relacji między, nazwijmy to, idolem, a fanem. Według mnie, trzeba być z deka naiwnym, żeby myśleć, że jakikolwiek profesjonalista, czy to w sporcie, czy w popkulturze wykonuje swój zawód dla swoich fanów. To tak, jakby dla kobiety sortującej w przetwórni owoce przy taśmie najważniejszym było, żeby produkt smakował klientom. Tak naprawdę, ona ma w dupie klientów, a rzeczą nadrzędną jest tu tylko wynagrodzenie. Druga sprawa - zastanówmy się, co tak naprawdę przekłada się na ilość fanów w przypadku jakiegokolwiek kierowcy F1? Nie mówię tu o sytuacji Robert-Polacy, gdyż On jest naszym jedynakiem w tym sporcie, co zmienia postać rzeczy. Więc jak to jest? Ano wyniki sportowe przekładają się wprost na ilość fanów, nie wystąpienia medialne. Niech ktoś z Was wystąpi ot tak tv i co? I nic, idolem nie zostanie. Co z tego, że Robert by Wam teraz słodził, a potem np. odszedł? Do tego trzeba wziąć pod uwagę, że nawet zakładając dobre chęci, Robert zwyczajnie może nie znać swojej sytuacji na tyle, żeby jakakolwiek dzisiejsza wypowiedź, nie została jutro uznana za kłamstwo. Wg. mnie, jeśli ktoś oczekuje zbliżenia, niech się uda do swojej alkowy, zapewne trafi na małżonkę/męża i po sprawie. Mnie wystarczy to, co Robert prezentuje, jako sportowiec. To, że ma mnie w d..., jest zupełnie naturalne. Niby dlaczego miałoby być inaczej? Zawiedzionym radzę zmienić obiekt westchnień. I uprzedzam, że te medialne gwiazdeczki są takie medialne tylko z powodu głodu na kasę, natomiast mają swoich fanów również dokładnie tam, gdzie o to posądzacie Roberta.
Użyłem mocnych słów, ale mierzi mnie zachowanie na poziomie rozanielonej małolaty po koncercie, tym bardziej na tym blogu, który i tak uważam za najbardziej do rzeczy w temacie Kubicy.

miki pisze...

Brawo. Nic dodać nic ująć.

Mateusz Cieślicki pisze...

Arof - tylko zauważ, że mamy do czynienia z pewną sytuacją "kryzysową", w której kontakt byłby potrzebny chyba.

Giuseppe pisze...

Bardzo dojrzały tekst. Zgadzam się z tym co napisał Cieślicki. Nadszedł czas, by zdjąć różowe okulary i spojrzeć na całą sytuację z dystansu jak realista. Wiadomo, prawda najbardziej zaboli jego wiernych kibiców, których poza Polską jest niestety już coraz mniej.

Magelot pisze...

Mateusz, bardzo rzeczowy post, bez zbędnych emocji.

Mateusz Cieślicki pisze...

Ah - Giuseppe przypomniałeś, że czegoś nie wstawiłem do tego posta - wyniki ankiety z f1fanatic, które mi wysyłaliście. Postaram się jak najszybciej uzupełnić brak.

Kubala pisze...

Mateusz, bardzo dobry artykuł. Cierpliwości i nadziei!

JAG83Ru pisze...

Żenujący tekst, jak dla mnie w ogóle nie musisz prowadzić tego bloga - bo Robert się do fanów nie odzywa, to poskarże się publicznie, gdyż wewnętrzne rozterki nie pozwalają Ci już żyć w spokoju.

Andrzej pisze...

Seba_kalisz-kazdy z nas najnormalniej na świecie przy okazji pozdrowiłby kibiców przecież to tylko pare słów, do tego nie potrzeba doradców.

Arof pisze...

Mateusz - to zależy od podejścia. Tu idealnie pasują słowa Roberta o tym, że lepiej po cichu robić swoje, a potem zaskoczyć wynikiem. Własnie na te wyniki liczymy i stąd w ogóle tu jesteśmy. Z powodu wypadku byle iksińskiego ten blog by nie powstał. Więc po co Robert miałby nas czarować? Toż to nie jakaś Rihanna. Też chciałbym wiedzieć, jak się sprawy mają, ale czy to chociaż o pięć minut przyspieszy Jego powrót? Facet jest charakterny i można Go za to lubić, lub nie, natomiast w przypadku udanego powrotu o brak fanów martwić się nie musi. Samymi wystąpieniami medialnymi jednak kibiców utrzymać nie zdoła. Więc jego deklaracja o pokazaniu się dopiero w pełni sił jest wg. mnie najtrafniejszą ze wszystkich możliwych.

Co do publikacji materiału ze spotkania - myślę, że to był nieodzowny element akcji promocyjnej Lotto (nie Roberta) i w świetle zawartej umowy MUSIAŁ się na to zgodzić już w momencie podpisywania. No ale każdy ma prawo do własnego zdania i o ile nie jest to jakieś S-F domowej roboty, naturalnie to szanuję.

afrokanin pisze...

Arof pisze : "Ano wyniki sportowe przekładają się wprost na ilość fanów, nie wystąpienia medialne."

Totalna bzdura.
Tadeusz Błażusiak halowym mistrzem świata w enduro.
Brązowy medal kobiet w Mistrzostwach Europy w hokeju na trawie.
Dalej twierdzisz że wyniki sportowe przekładają się wprost na ilość fanów ?

Wyniki ale i WYSTĄPIENIA MEDIALNE przekładają się wprost na wizerunek, siłę i wartość marketingową danego zawodnika a co za tym idzie wysokość gaż jakie udaje się wynegocjować od sponsorów.

Nie widzę żadnego związku między oczekiwaniem kibiców na krótki komunikat skierowany dokładnie do nich a kopulowaniem z żoną. Jeśli Arof dla Ciebie jedno i to samo to współczuję Twojej małżonce.

"mierzi mnie zachowanie na poziomie rozanielonej małolaty po koncercie,"
Kto jak kto ale tu jedynie Piotrek jest rozkochany bezwarunkowo w Kubicy i pasuje do tego opisu,
a znakomita większość tu obecnych oczekuje od Roberta jedynie męskiej postawy.

Gdyby Robert jeździł na torze to również niewiele by dla mnie znaczyło że ma mnie w d...
Wspaniała jazda + mam wszystkich w d...= wspaniała jazda. Jednakże teraz gdy nie jeździ, ukrywa się,
mam wszystkich w d....= mam wszystkich w d.... .

Tomy pisze...

Matuesz, dobry tekst, obiektywny, rzeczowy. Można też powiedzieć że jest podsumowaniem wielu komentarzy na tym forum.

3 dni temu pisałem że najwyższy czas aby Robert się pokazał, bo to co się dzieje wokół Roberta wymaga tego. (25.II, 16:30)

Jednak, sam mam mieszane uczucia i nadal zachowuję spokój. Ja zawsze dawałem Robertowi czas do czerwca, z tym że liczyłem na to że pokaże się wcześniej. Każdy ma swoją granicę wytrzymałości.

Seba_kalisz pisze...

Andrzej, racja, ale jak sam słusznie zauważyłeś każdy z Nas, ale nie Robert bo prócz bycia wyjątkowym kierowcą, pozostaje produktem marketingowym, za którym stoi góra kasy, którą trzeba umiejętnie zarządzać oraz stymulować jej wzrost. I w tym chyba problem, żeby tak nakręcić sprężynę po to, by w momencie uruchomienia przychód był zdwojony. Po to w końcu istnieje zawód Menager.

Pozdr.

Arof pisze...

No właśnie - nie jeździ, więc jest niejako osobą prywatną do momentu powrotu i ma pełne prawo do tego, żeby mieć w d... kogo chce. Czy męską postawą jest pieprzenie trzy po trzy do kamery? Nie sądzę. Co do wymienionych przez Ciebie sukcesów polskich sportowców sprawa jest dosyć jasna - to niszowe dyscypliny w porównaniu do F1, która sama w sobie jest medialna. Tamtych dyscyplin nie promuje ogólnodostępny kanał. Wystarczyłoby, żeby żadna polska telewizja nie transmitowała F1 i byłoby tu nas co najmniej o połowę mniej, a większość o Kubicy słyszałaby tyle, co o Błażusiaku. I tu się zgodzę, że media mają wpływ, ale wyobraź sobie owego Błażusiaka występującego z litanią do kibiców. Myślisz, że pół Polski by się w nim zakochało? Z pewnością tak by się nie stało.
Postawę Roberta uważam za jak najbardziej męską, czyli najpierw powrót do sportu, gdyż to jest clue tej sprawy, a nie mizdrzenie się do kibiców w sytuacji, gdy tak naprawdę pewnie nie ma podstaw do obietnic. Narobić nadziei a potem się nie wywiązać? Czyżby to było męskie? Zwykłe "cześć, jestem z Wami", niczego nie zmieni, tym bardziej, że takie słowa mogą być szczere tylko i wyłącznie w odniesieniu do osób które się zna osobiście. W przypadku szerokiego grona anonimowych fanów byłby to jedynie jakiś gest na pokaz, a nie szczere przesłanie. Uważam, że mamy tu na blogu o wiele "ciaśniejsze" relacje z racji tej całej pisaniny, niż Robert z kimkolwiek z nas. Jesteśmy dla niego tylko grupą obcych ludzi. Do czego to zobowiązuje? Nie zawsze trzeba stąpać po wydeptanych ścieżkach showbiznesowych standardów, żeby nie być gorszym od reszty. Robert jest klasą samą w sobie, jako zawodnik i za to Go cenie, natomiast nawet nie wiem, czy jako kibicowi zależałoby mi bardzo na pójściu z Nim na piwo. W sumie to On dla mnie również jest jedynie obcym człowiekiem.

Z tym porównaniem do współżycia z żoną - świadomie przegiąłem, bo trochę mnie te roszczenia wobec Kubicy zagotowały.

Marlen pisze...

Arof, ja zgadzam się z tobą, z każdym słowem, na zdjęciach doskonale widać, ze Kubek ma się wręcz świetnie, ludzie piszą, ze widzieli Kubice już e GTR, która ma manualna skrzynie, wiec czemu postępuje tak, a nie inaczej ?
Prawdopodobnie tak musi, tak mu nakazuje prekontrakt, zresztą sam powiedział dla Lotusa, ze nie będzie prawdopodobnie gotów na rozpoczęcie przedsezonowych testów, wiec wątpię by teraz pokazał, ze jednak jest już gotów, nie może sobie pozwolić na stratę swojej reputacji w świecie w F1, a nie w świecie fanów, i nie my płacimy jego rachunki, nie my go karmimy !
Można jeszcze pokusić się o stwierdzenie, ze skoro nie pozdrowił fanów, słowami:"pozdrawiam wszystkich moich fanów",przy okazji spotkania z wygranymi, to może właśnie bo coś jest na rzeczy.
Za nim zaczniemy krytykować Kubice, wyobraźmy sobie, jakim wstrząsem medialnym będzie ogłoszenie powrotu Roberta, co nastąpi po tym.....! a to, ze teraz kilku rozżalonych "dzieciaków"( bo tylko tak ich mogę nazwać) obraza się i wyżala na brak kontaktu z fanami ich idola i zabierają swoje zabaweczki i nie będą się już z nim bawić, to śmieszne, ktoś taki jak Kubica nie musi się martwic o to czy będzie miał fanów kiedy wróci, czy tez nie.
Pozdrawiam i cierpliwości życzę.

miki pisze...

Generalnie to od 01.01.2012 r.Robert już nic nie musi więc Arof muszę się z Tobą zgodzić, choć nie powiem jest to dla nas przykre.

Andrzej pisze...

Seba_kalisz- pewnie Masz rację ale zaje...e ciężko to przełknąć, pewnie gram w lotto żeby wygrać milion a nie wspierać Roberta :)

Żaneta pisze...

Witam wszystkich. Ja osobiście nie zgadzam się z tekstem pana Mateusza. Nie mam pretensji do Roberta o to, że się nie odzywa. Powinniśmy się starać zrozumieć sytuację Roberta. On najwięcej stracił na tym wypadku i to my powinniśmy Go wspierać a nie Robert nas.

afrokanin pisze...

To może porozmawiajmy dlaczego taki a nie inny sport jest atrakcyjny medialnie a inny nie.
F1, męski sport, ulubiony przez śmietankę celebrytów, drogie samochody, piękne dziewczyny (tak tak), atrakcyjne i efektowne wypadki (SIC!)
Czemu boks jest w regresji, w wadze ciężkiej praktycznie nie ma komu walczyć. Ludzie potrzebują widoku krwi, Pride, MMA, UFC, K1 etc.
Wartość medialna i sprzedawalność danej dyscypliny to najczęściej nie sam rdzeń tylko otoczka która towarzyszy sportowi ale jest jednocześnie ściśle z nim związana. W siatkówce kobiet - zawodniczki w majtkach, lekkoatletyka - większość zawodniczek w majtkach, skoki do wody kobiet stały się tak popularne dopiero w momencie gdy zaczęto używać kamer które filmowały je również pod wodą - wtedy zauważono że warto relacjonować zawody bo większości zawodniczek zsuwa się kostium tuż po skoku. Ale to było poza tematem.

Arof...Właśnie zwykłe "Cześć , dzięki za wsparcie" odniosłyby wielki i pozytywny skutek....ale 4 miesiące temu....
Jedyne co może mi przyjść do głowy dlaczego nie ma żadnego komunikatu od samego Roberta to to że po takich pozdrowieniach ruszyłaby lawina spekulacji dlaczego tylko tyle powiedział a nic u stanie ręki, dlaczego sfilmował się od szyi w górę a nie całej sylwetki, być może jest obawa że takie pozdrowienie przysporzy więcej szkody niż to że kilku fanów obrazi się na niego ;-) Teraz na takim etapie "wzburzenia", spekulacji, domysłów i teorii same pozdrowienia to byłoby za mało ;-)

Dlaczego kilka miesięcy temu pozdrowienia bardzo by pomogły POLAKOM ?
Jesteśmy niedowartościowanym, zakompleksionym narodem po przejściach, mamy tak niewielu mistrzów w wielkich dyscyplinach i posiadamy wielki głód sukcesu i potrzebę pławienia się w cudzej chwale.
Dlatego zasiadaliśmy w niedzielę przed TV i kibicowaliśmy Robertowi kiedy jeździł i dlatego teraz czekamy na każdego newsa na temat jego zdrowia, żeby te niedzielne popołudnia wróciły.
Warto posłuchać na YT laudacji W. Szaranowicza na temat Adama Małysza, mam niemal pewność że 30% popularności Adama w Polsce to zasługa jego skromności, poszanowania mediów, serdeczności w stosunku do kibiców.

Tomy pisze...

Robert jest przede wszystkim kierowcą. Dla niego celem jest ponowna jazda w F1, a nie uśmiech do kamery i teksty typu: Pozdrawiam wszystkich kibiców.

Robert nie potrzebuje kibiców aby wrócić do F1, bo on ma umiejętności. K. Raikonen podchodził olewawczo do wielu spraw, a miał jeden z najwyższych kontraktów bo był ceniony jako kierowca. Teraz wrócił, bo wszyscy pamiętają jak jeździł ,a nie dlatego bo kicie w Finlandii pisali maile do Bouliera aby go wziął. Boulier nie oczekuje od Kimiego aby ten podpisał kontrakt ze sponsorami, ale aby jeździł i wygrywał. Nie można zapominać o sensie tego sportu.

Wszelkie teorie marketingowe to tylko dodatek do takich indywidualności jak Robert, Kimi czy Alonso. Oni tego nie potrzebują, ale czasami sytuacja tego wymaga, zwłaszcza w dzisiejszych czasach.

Chcecie tego, bądź nie, ale Robert wróci i wszyscy zaczną znowu mu kibicować, zapominając o tym co się teraz dzieje.

Ja także jestem jego kibicem, i chcę aby robił wszystko aby wrócił do F1, nawet kosztem zgrzytu z kibicami. Nie chcę aby Robert ugiął się pod naciskiem wielu Kowalskich, tylko obił swoje. Jak tak robi, tzn. że to ma sens - trzeba o tym pamiętać.

Mateusz Cieślicki pisze...

Żaneto - my to robimy cały czas. I nikt nie oczekuje od Roberta wzajemności, a jedynie kilku słów, np. "Jestem, walczę, ćwiczę, dziękuję, trzymajcie za mnie kciuki".

Robert jest w szalenie trudnej sytuacji i rozumiem to doskonale. Ale skoro jest czas, siły i chęć na spotkanie z Lotto (Piotrek - napisałem kiedy został podpisany kontrakt obligujący do tego spotkania), to czemu nie ma czasu, chęci i sił do napisania paru słów?

jackempi pisze...

Arof masz w 100 % racje. Dla mnie Robert jest tylko i wyłącznie kierowcą wyścigowym i przez taki pryzmat chcę go widzieć. Ja czekam cierpliwie aż pokaże się w kasku i kombinezonie wsiadając do bolidu. Nie czuję się olewany przez Roberta bo obecnie wiem, że nie jest kierowcą. Cały czas przechodzi rehabilitacje i walczy o powrót, tak? Jeśli mu się uda będzie świetnie, jeśli nie to trudno. Nic więcej od niego nie oczekuję bo uważam, że nie mam do tego prawa.

Żaneta pisze...

Do pana Mateusza.
Rozumiem, że milczenie Roberta może irytować, jednak w tej chwili Robert nie jest kierowcą wyścigowym tylko jest osobą prywatną. To, że spotkał się w Mediolanie z dwójką zwycięzców wymusił na Nim kontrakt. Mimo wszystko powinniśmy się cieszyć bo Robert na zdjęciach wygląda bardzo dobrze. Nie możemy wykluczyć również tego, ż Robert może mieć już za sobą jakieś testy w sumulatorze lub na torze.

jackempi pisze...

Panie Mateuszu mam pytanie dotyczące tytułu Pana artykułu "Najwyższy czas". Najwyższy czas według Pana ale na co? Wywiad, nagranie z pozdrowieniami, ale po co? Moim zdaniem to jest chyba trochę dziecinne?

RiffDiktator pisze...

Też się zastanawiałem o co chodzi z tym tytułem.

maxMan pisze...

Jest również taka ewentualność i wszystko na to wskazuje że Kubica już nigdy nie zasiądzie za kierownicą F1 a wszystkie newsy i nakręcanie kibiców, ukrywanie a co za tym idzie nakręcanie spirali spekulacji i szumu medialnego są tylko po to by udobruchać sponsorów. Gdyby ujawnił się, natychmiast zostałby odstawiony na zakurzoną półkę z napisem - archiwum.

rr pisze...

"Dla mnie jednak doszło do bardzo nieprzyjemnej sytuacji, w której wychodzi na to, że marketing jest najważniejszy." - Właśnie brak kontaktu z kibicami pokazuje słaby (albo bardzo słaby) marketing ze strony Kubicy. Jego kontakt z nami to przecież marketing.
Nie kontaktuje się z nami, bo nie ma po prostu nic nowego do powiedzenia. Z wybraną dwójką przypadkowych kibiców spotkał się, bo MUSIAŁ się z nimi spotkać. Zapis relacji ze spotkania sugeruje mi, że te osoby zostały zobowiązane do poruszania się tylko w określonym obszarze pytań. Nie wspominają nic o obecnym stanie jego zdrowia.

Kubica przeżywa życiowy dramat. Potrzebuje wsparcia. Całkiem spora ilość kibiców przeżywa życiowy dramat i oczekuje wsparcia ze strony Kubicy. On zna swoje problemy z ręką i nogą. Musi bazować na ich stopniowym niwelowaniu walcząc codziennie. My możemy poprawiać sobie humor pojawiającymi się w sieci plotkami.
Nie wymagajcie od niego, że to on Was będzie podtrzymywał na duchu. Pewnie i tak musi poświęcać dużo energii na walkę z własnymi zwątpieniami, aby walczyć jeszcze z naszymi. Kiedy kibice oczekują, że Robert zacznie testować bolid, on łamie nogę. Jak on musiał się wtedy poczuć?
Osobiście nie mam mu za złe braku informacji z jego strony. Wydaje mi się, że rozumiem go (Osobiście zgadzam się z większością tez postawionych przez Arof.)
Pozostaje nam czekać. Może nawet brutalnie łatwiej byłoby zapomnieć na chwilę o nim, zasnąć. Później zostać obudzonym nagłówkiem "Kubica na testach w ...".
Robert jest twardy i o ile natura będzie z nim współpracować, to nie podda się. Robert jest kierowcą i wojownikiem. Robert nie jest jednak reporterem i marketingowcem.

Ewa pisze...

czytam, czytam i jestem zażenowana.
Z powodu braku informacji stajecie się powoli towarzystwem wzajemnej adoracji.To jednak pół biedy, Kubica staje się powoli taką "wisienką na torcie", jest potrzebny żeby wszystkim udowodnić jakimi jesteście wspaniałymi kibicami.Chcecie, żeby Was "pobłogosławił" bo tak długo czekacie, ale przecież czekanie nie jest obowiązkowe ani jakimś szczególnym bohaterstwem.
Po wyjściu ze szpitala bardzo ładnie podziękował wszystkim kibicom.Ile razy ma jeszcze dziękować, żeby Was usatysfakcjonować?.
Spodziewałabym się, że na tym blogu będą raczej przypominane obrażenia Roberta, żeby nikt nie zapomniał jak ciężką drogą idzie a nie użalanie się nad sobą samym.
Robert odezwie się w dwóch przypadkach:gdy powie, że nie da rady lub gdy powie, że wraca.
Ponieważ nic nie mówi więc mam nadzieję, że się jednak uda wbrew logice.
Czekam w uwielbieniu dla Roberta a nie samej siebie.

Mateusz Cieślicki pisze...

Eh!

Powtórzę jeszcze raz - nikt od Kubicy nie oczekuje wsparcia! Dlaczego tak przeinaczacie wypowiedzi?

Żaneta pisze...

Do Ewa
Spora ilość kibiców zachowuje się jak małe dzieci i chce żeby Robert dziękował im każdego tygodnia za wsparcie.
Mnie wystarczy, że Robert podziękował jeden raz.
Jeśli los pozwoli to Robert wróci do F1 i będzie odnosił sukcesy.
A my trzymajmy kciuki żeby wszystko dobrze się skończyło...

d pisze...

Witam, przyglądam się wypowiedziom na tym blogu od dłuższego czasu. Obserwowałem tu zarówno hurra optymizm jak i również czarne wizje. Nie zmienia to jednak faktu, że są to tylko wizje. Blog ten, (szacunek dla autora) jak z opisu wynika jest miejscem do "TYLKO SPRAWDZONYCH WIADOMOŚCI". A tym czasem takich wiadomości nie ma. Codzienne poszukiwanie jakichkolwiek informacji (sprawdzonych czy nie) zaowocowało puszczeniem wodzy fantazji i szeregu poważnych lub mniej poważnych dywagacji. A ci, którzy trzymali się blisko ziemi, zaczynali tracić nadzieję.
Widzę, że Mateusz pisząc ten wpis też traci nadzieję. Tylko nadzieję na co? Na świeże wiadomości?
Jakakolwiek informacja, jak tu się przyjęło "z otoczenia Kubicy" jest rozkładana na części pierwsze, składowe i wszędzie doszukuję się ukrytych znaczeń, sensacji czy "między słowami" przekazanych wieści. Zdjęcie ze spotkania Kubicy zostało przeanalizowane nie gorzej niż w CSI czy Archiwum X. I do czego doprowadziło? Żadnych wniosków nie można wyciągnąć ani niczego potwierdzić. Zamiast (tak jak ja) cieszyć się z tego, że Kubica wygląda tak jak przed wypadkiem (jest uśmiechnięty i z iskrą w oku), wprowadziło kolejne puste analizy itd…
Dlatego uważam, że ”najwyższy czas” to bardzo dobry wpis. Niech każdy sobie odpowie samemu na co. Bo każdy z użytkowników tego bloga ma swoje zdanie i swoją odpowiedź. A wszystkim się to przyda…

d

RiffDiktator pisze...

Najwyższy czas olać Kubicę i zająć się swoimi sprawami, a nie wysiadywaniem na blogu i czekanie na łaskę pańską. Wielu z nas i tak oglądała i będzie oglądać F1, bez znaczenia czy tam był Kubica czy nie. Świat się nie zawalił jak widać i ciągle się kręci, jedyna rzecz która jest inna, to brak jednego kierowcy w stawce. Kierowcy który w sumie idealnie się wpisuje w określenie "młody talent" dotyczący polskich piłkarzy. Czyli średnio młody, może i talent, ale co z tego skoro ciągle rokuje i nic z tego nie wynika. Tak wiem, mistrz czegoś tam ileś tam razy, ale mówimy tutaj o F1 i w F1 sukcesy były takie sobie. Pamiętajmy też, że to nie łyżwiarstwo figurowe i nie daje się punktów za styl i wrażenie ogólne.
Oczywiście życzę RK jak najlepiej, niech wróci do robienia tego co kocha, niech zdobędzie 8 mistrzostw lub więcej i niech część tego blasku pozwoli nam kibicom się ugrzać.

Norbert2 pisze...

Chcialbym sie odniesc do tego oto zdania:

Mateusz: "Dla mnie jednak doszlo do bardzo nieprzyjemnej sytuacji, w której wychodzi na to, ze marketing jest najwazniejszy. A jestem pewien, ze dla Roberta zawsze byl on daleko za pasja do motorsportu."

Wlasnie tu jest pies pogrzebany. Czesc kibicow Roberta jest nimi, bo ich idol wydawal sie miec charakter bez skazy. Byl postrzegany jako szczery, skromny facet i ostatni prawdziwy kierowca ktory nie pasowal do tej calej marketingowej otoczki F1. Pieniadze jak sam twierdzil, nie byly dla niego wazne.
A tu nagle okazuje sie po raz kolejny, ze to wlasnie pieniadze sklonily go do pewnych wymuszonych akcji. Zrozumialbym gdyby to byl latajacy na stalowych linkach Hamilton, ale to przeciez Robert, "normalny" gosc, ktory jak sie wielu wydawalo, urodzil sie w zlej erze motorsportu.

I tutaj wlasnie chodzi o slusznie zauwazony brak konsekwencji. Rozumiem chowanie sie, ale nie rozumiem wychodzenia przed kamere i usmieszki za pieniadze, a po nich powrot do kryjowki. Albo nie jestes wstanie wyjsc do ludzi, albo jestes falszywym xxxxxx, jesli potrafisz zrobic to jedynie za wynagrodzenie. Rozumiem wiec rozczarowanie kibicow, ktorzy cenili sobie do tej pory w Robercie wlasnie najbardziej jego szczerosc.

I chcialbym jeszcze napisac cos na temat pana Morelliego. Mozna mu wiele zarzucac jesli chodzi o prowadzenie kariery Roberta, ale prosze nie robcie go odpowiedzialnym za prywatne decyzje Kubicy. Wloch go przeciez (chyba) nie trzyma nigdzie w zamknieciu. Jestem pewien ze Robert sam odpowiada za brak kontaktu ze swiatem.

jurek krak pisze...

witam
"Najwyzszy czas"
na to zeby sie odezwac, napisac cokolwiek np; bedzie ok czekajcie!!
wystarczy

young22 pisze...

Niestety RiffDiktator ma rację zresztą ja sam tak postąpiłem , od jakiegoś czasu zaglądam na bloga sporadycznie jeszcze rzadziej sie udzielając i przynajmniej moje nerwy spokojniejsze .
ps Mateusz sory za taki komentarz ;)

PiotrF1 pisze...

Robert miał zapisany w kontrakcie punkt w którym musiał spotkać się z dwójką wygranych ale też nie zdradzał jak wygląda Jego przygotowanie do powrotu za kierownicę. Proponuję nie wyciągać pochopnych wniosków tylko poczekać, moim zdaniem to czekanie ma jakiś sens i pewnie niedługo się dowiemy jaki. Osobiście czekam na jakieś wiadomości ale ważniejsze od nich jest to żeby zobaczyć Roberta gotowego do jazdy.

Zdrówka Roberto!!!

Jacek pisze...

Oczekuję od Roberta tylko jednego. Powrotu na tor!

Tomy pisze...

Ciekawe co by było gdyby Robert zakończył/wstrzymał karierę w listopadzie zamiast oświadczać: "nie wiem czy zdążę...", po czym kontynuowałby rehabilitację i ponownie wrócił na sezon 2013.

Czy ten blog nadal by istniał? Zmieniłoby to coś? Zostaliby pewnie najwierniejsi fani.

Nie zastanawiam się czy miałoby to sens, bo Robert pewnie miał zobowiązania choćby w stosunku do Lotto, może groziłoby to paleniem mostów do powrotu do F1, chyba że byłby już ustawiony z jakimś teamem...

Mateusz Cieślicki pisze...

No to już dla mnie rozsądniejsze jest oczekiwanie kontaktu, bo powrót na tor nie jest wyłącznie w gestii Kubicy i nie zależy wyłącznie od niego.

Sawekrs pisze...

A ja mam nadzieję, że to co powiedział Mikołaj Sokół w jednym z wywiadów, że "to czekanie będzie nam wynagrodzone" okaże się prawdą. Wtedy zrozumiem brak jakichkolwiek oficjalnych informacji od RK.

Ewa pisze...

Norbert2
Jakie było wynagrodzenie dla Roberta, bo nigdzie nie podali, rozumiem, że masz jakieś sprawdzone wiadomości bo chyba nie rzucasz oszczerstw?

raione2000 pisze...

Witam, nie dziwie się wcale Mateuszowi, ze spłodził oto taki tekst, bo zauważcie ile czasu poświecił On na prowadzenie tego bloga.

Wielu z nas zarzuca rożne rzeczy Mateuszowi, ale przemówił On znów jak zwykły kibic, który może trochę czuć się zawiedziony, oszukany, bo mógłby przy okazji, podkreślam, przy okazji pozdrowić wszystkich, którzy cierpliwie czekają, a tak wychodzi na to, ze traktuje kibica jak przysłowiowe "piąte kolo u wozu".

Dla wszystkich tych, którzy twierdza, ze kibice nie są ważni, niech przemówi to jakie korzyści, nie tylko finansowe, maja topowi kierowcy, zwiększa się zainteresowanie medialne, co za tym idzie oglądalność telewizyjna, promowanie pewnych wzorców i wartości, bo kariera jest krotka niestety.

RK mógłby być doskonałym wzorem dla młodzieży, bo wielu młodych ludzi marzy o takiej karierze, ale nasz idol nie zauważa tego, jak wielka odpowiedzialność na nim ciąży, bo będąc osoba publiczna trzeba się pogodzić z pewnymi obowiązkami.

Mam przeczucie i to nie daje mi spokoju, ze drogi Roberta i Danielle się już rozeszły, wtedy gdy słyszeliśmy o złamanej nodze, może to być niestety prawda, bo od tej pory nie dostaliśmy żadnej informacji z ust menadżera RK.

Byc może już Robert nie potrzebuje go, bo niestety droga do F1 wydaje się być na ta chwile niedostępna.

Andrzej pisze...

"Przyjemnie raczej nie będzie" oj raczej nie.

Fisiacz pisze...

Mateuszu, bardzo dziękuję za ten wpis. Jestem przekonany, że oddaje on uczucia zdecydowanej większości czytelników tego bloga i lepiej naprawdę nie można było wszystkiego podsumować. Coś się wydarzyło - nie ulega wątpliwości. Jeżeli będzie to początek kontaktu z kibicami, sprawa będzie pamiętana jako początek czegoś dobrego i już pozostanie. Jeżeli natomiast Robert ponownie zaszyje się i ponownie będziemy światkami swojego rodzaju embarga na informacje, coś chyba w kibicach pęknie i ciężko będzie to pęknięcie zasklepić. Pamiętajmy, że nie tylko my tu w Polsce denerwujemy się i żyjemy sytuacją Roberta - choć pewnie nasze emocję są największe. Robertowi kibicują ludzie wszędzie tam, gdzie się pasjonują F1 a więc na całym świecie. Cenią jego skromność, pracowitość, styl bycia a przede wszystkim talent wyścigowy. Myślę, że nie tylko my w Polsce, pomału tracimy cierpliwość. Kibic i fan, to człowiek dość szczególny. Wielbi swojego idola bezgranicznie. Ale nie jest to układ jednostronny. Kibice i fani zawsze otrzymują od swoich uwielbieńców pewne gesty szacunku za to, że są - bo dla każdego sportowca wierni kibice są dowodem tego, że to robią ma sens, że ich rywalizacja przysparza emocji, emocji które są esencją sportu. W przypadku Roberta klaruje się pewien niezbyt sympatyczny przekaz. Ścigam się dla siebie i dlatego, że lubię. Reszta mnie nie obchodzi. Absolutnie nie twierdzę, że tak jest, ale tak to zaczyna wyglądać... Jeszcze trochę - a ten przekaz się utrwali. A jak się utrwali, Robertowi może być ciężko wrócić. Bo który czołowy zespół F1 zatrudni kierowcę - nawet najlepszego, którego nie szanują kibice??? A każdy sport jest dla kibiców - ani nie ścigają się dla siebie. Nikt by nie wyłożył złamanego dolara dla ścigania się dla siebie.
Zobaczcie jak zmienił się Raikonen. On miał podobny stosunek do kibiców. Po necie chodziły filmiki jak to o mało nie zdeptał małej dziewczynki - młodej fanki F1. Dziś chodzi uśmiechnięty od ucha do ucha, bloguje, rozmawia z kibicami, bo zrozumiał, że to właśnie oni są solą każdego sportu. Robert niestety idzie w drugą stronę. Nie wiadomo dlaczego. Może wie, że to koniec jego kariery i tak "po cichu" chce odejść. Jeżeli jest inaczej a głęboko chcę w to wierzyć, to jego postępowanie staje się nie zrozumiałe. Jeżeli nie chce robić tego osobiście, ma przecież menager`a. To naprawdę robi się nie zrozumiałe...

Tomasz pisze...

Po przeczytaniu tych wpisów, wobec wielkiej niewiadomej co do powrotu Roberta do sportu i napięć z tym związanych proponuję pół żartem, pół serio aby ogłosić forumowską zrzutkę na jakiegoś dobrego, znanego i cenionego w naszym kraju jasnowidza, który będzie w stanie określić czy i kiedy Robert będzie w stanie wrócić do sportu. Każdy z Nas jest tu z innego miasta więc można wybrać tego najlepszego i zapytać o Roberta. Jest nas całkiem dużo więc wyjdzie tanio, choć cennika wszelakich przepowiedni nie znam. Przy okazji jeżeli ten jasnowidz na tym "seansie" nie będzie bardzo wycieńczony to można by go jeszcze zapytać, kto zostanie mistrzem świata w tym roku. Może sam szef F1, który dowiedziałby się, że w Polsce wynik mistrzostw byłby znany w momencie sesji kwalifikacyjnej w Australii też chciałby zapytać coś niecoś o coś, na przykład o jak najlepsze możliwości lokowania własnego kapitału.
Popatrzcie: z tego pomysłu wyłaniają się przynajmniej dwie korzyści, po pierwsze: dowiemy się więcej niż nam mówią, przynajmniej we wciąż otwartej kwestii co do powrotu Roberta do sportu i w jakiejś części zaspokoimy naszą ciekawość/pragnienie dowiedzenia się jak to będzie i czy coś będzie. Po drugie: sprawdzimy na ile tacy ludzie, którzy czerpią korzyści majątkowe z danych im jakiś tam nadprzyrodzonych umiejętności, wywiązują się z powierzonego im zadania. Jeżeli nic się nie sprawdzi z prognoz jasnowidza to ochronimy – poprzez tego typu akcje - naszych rodaków przed wydawaniem pieniędzy w błoto.

Po trzecie to nie gniewaj się Mateusz za ten luźny wpis/pomysł, być może będzie szansa na rozsławienie tego forum. Pozdrawiam.

Arof pisze...

@Tomasz - z tym jasnowidzem to pojechałeś. Chcesz, żeby pół świata robiło sobie z nas jaja?

Tomasz pisze...

Eee... Arof. Nic z tych rzeczy. Chciałem pokazać, że my Polacy trzymamy się razem i niepokoimy się o każdego z nas. Mamy to nijako uwarunkowane historycznie:)

GIZD pisze...

Witajcie.Czytam tego bloga już bardzo długo, ale po przeczytaniu tego wpisu aż się musiałem zalogować.
Do rzeczy: Mateuszu jeśli kończą Ci się pomysły na nowe wpisy to po prostu lepiej nic nie pisać lub jak wspomniałeś na początku tekstu uznać go za bezsensowny.Teraz będą się mogli wypłakać i wylać swoje żale wszyscy którzy tak na prawdę nie są prawdziwymi kibicami.Ludzie opanujcie się, nie macie pojęcia o formule 1 o "profesjonalnym"( w którym liczy się kasa,pieniądze,kasa,pieniądze) sporcie a przede wszystkim co tak na prawdę się dzieje u Roberta.Kibicujcie dalej,trzymajcie kciuki za niego i módlcie się za Roberta.Ja tak robię...To mój pierwszy wpis więc może piszę trochę chaotycznie...Pozdrawiam.

Mateusz Cieślicki pisze...

Kolejna osoba przeinacza moją wypowiedź. Czułem potrzebę napisania tego wpisu i go napisałem. Nie uważam aby teraz był bezsensowny. Nie sądzę też aby ktokolwiek z nas miał prawo klasyfikowania kibiców na tych prawdziwych i nieprawdziwych.

Jerry pisze...

Witam obserwuje tego bloga od początku i dzisiaj mnie naszło na pisanie gdyż w ostatni weekend byłem na Rally America ktory odbywal się w Missouri USA startował tam Holowczyc z Wislawskim nadmienię ze zajeli 3-cie miejsce ale nie o tym spytałem czy wiedza cos o Robercie p. Maciek powiedzial ze nie wyglada to za rozowo i jest jeszce duzo pracy do zrobienia nic wiecej nie chcial mowic nie wiem co o tym sadzic ale to może byc tylko zaslona dymna

RiffDiktator pisze...

To rozumiem, że jak "liczy się kasa,pieniądze,kasa,pieniądze" to muszę kibicować RK? Nie mam już własnego wyboru? Bez sensu, mogłem się zainteresować wioślarstwem.

GIZD pisze...

Uważam po prostu,że ten tekst niczego nie wniesie do obecnej dyskusji tylko wywoła wojnę pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami takich teorii.Co nie podwyższa poziomu dyskusji tutaj.Po za tym bardzo szanuję twoja robotę.

Mateusz Cieślicki pisze...

Rozumiem, ale też nie wiem czy jest sens dawać zawsze miłe, przyjemne teksty, które nie wywołają żadnej dyskusji...

GIZD pisze...

Co do kasy to niestety ale właśnie taki jest ten "sport" i jeśli sobie tego niektórzy nie uzmysłowią to pewnych rzeczy nie zrozumieją np. takich jak ta w której wystąpił ostatnio Robert.Wioślarstwo tez piekny sport...

jarej1 pisze...

I właśnie dlatego tylko niektórzy z nas są prawdziwymi kibicami, na dobre i złe, kiedy Robert jest kierowcą wózka z silnikiem czy fantastycznego bolidu. Bądźmy cierpliwi i miejmy nadzieję, że Robert w tej chwili nie dba tylko o swoją kieszeń, ale kontrakt z lotto to początek czegoś nowego.

DARKSTAR pisze...

Mateusz, bardzo fajnie to napisales.

Ciekawe co robi Robert"sms" Kubica ?

Rece opadaja

Pozdrawiam.

Piotrek pisze...

Tak, wiem kiedy Robert podpisał kontrakt. Jednak gdyby nie ten kontrakt, to Robert nie zrobiłby tego spotkania. Dlatego nie zgadzam się z Tobą, Mateusz. Brak kontraktu z fanami to decyzja Roberta. Ja ją szunję i w pełni akceptuję. Robert wynagrodzi nam to swoimi wynikami na torze.

Szybkiego powrotu na tor Robert

miki pisze...

Raczej koniec czegoś starego.

GIZD pisze...

Wszyscy którzy obserwują Roberta od czasu pojawienia się w F1 przyznają, że kasa nie była dla niego najważniejsza zawsze to podkreślał, liczyło się tylko ściganie i ci którzy tak twierdzą mówią głupoty.Musimy trzymać za niego kciuki i wierzyć,że się mu uda.Jeśli natomiast się nie uda to nie możemy się od niego odwrócić.Pamiętajmy o tym.

Asia pisze...

Nie mogę się jakoś połapać w niektórych tekstach.. Robert niby leci na kasę, bo za kasę spotka się z "kibicami" a jednocześnie nie leci, bo od ponad roku unika mediów a nawet kibiców których ilość też na kasę proporcjonalnie się przekłada.

Moim zdaniem Robert po prostu wywiązał się z kontraktu ze sponsorem i podzielam zdanie Mateusza,że zrobił to na pewno niechętnie. Ale Mateusz! Piszesz najpierw :
"Kiedy rehabilitacja zaczęła się przedłużać, mogła pojawić się niechęć do kontaktów ze światem zewnętrznym, ale było już za późno na wycofanie się z konkursu"

a chwilę później:
"..krakowianin zawsze był człowiekiem skrytym, broniącym swojej prywatności i na pewno chciał, aby tak też pozostało podczas rehabilitacji. Może nawet potrzebował większej izolacji podczas rekonwalescencji i to było jak najbardziej zrozumiałe. Dlaczego jednak w takim razie zgodził się spotkać z kibicami, którzy zainwestują w smsy? "
Ano zgodził się bo było za późno na wycofanie się..

Asia pisze...

Dla mnie słowa Roberta w stylu jestem,walczę, ćwiczę a nawet zwykłe dziękuję nie są do niczego potrzebne i absolutnie nic w moim stosunku do niego nie zmienią. Próbuje zrozumieć tych co tych słów potrzebują i na nie czekają ale jakoś niestety mi się nie udaje.

anwod pisze...

Szanowni, mi też nie podoba się brak kontaktu KUB z fanami. Ale na miłośc boską, nie wierzę że w grę wchodzą pieniądze. Robert jest ustawiony do końca życia i o co jak o co ale om kasę się nie nie martwi.

GIZD pisze...

Każdy został kibicem Roberta z własnej,nieprzymuszonej woli.Każdy wysyłał kartki,zdjęcia,sms-y tak samo z własnej woli, więc o co te płacze?On jest profesjonalistą w każdym calu-gdyby tak nie było nie zaszedł by tak daleko.Więcej zaufania dla niego.Jestem pewien,że Robert pracuje z całych sił nad tym żeby wrócić i nie potrzeba mi jego osobistego potwierdzenia tego.Jeśli mu się uda to super-jeśli nie to będę mu wdzięczny za wszystkie piękne chwile których i dostarczył podczas oglądanie go na torach F1.

martyn pisze...

jarej1 pisze...
I właśnie dlatego tylko niektórzy z nas są prawdziwymi kibicami, na dobre i złe, kiedy Robert jest kierowcą wózka z silnikiem czy fantastycznego bolidu.

Śmieszą mnie takie pompatyczne i ochłestane oświadczenia "fanów". Gdyby Robert przed wypadkiem pilnował końca stawek to mało kto interesowałby się wypadkiem i późniejszymi losami Kubicy.

Seba_kalisz pisze...

GIZD....

Co nie znaczy, że nie mam/mamy prawa ocenić całej sytuacji, oraz postawy R.K wobec Nas.


pozdr.

Keyusu pisze...

DOKŁADNIE PANIE MATEUSZU, DOKŁADNIE!!! Ogolnie jestem cierpliwym i wyrozmumiałym człowiekiem ale ta cisza zaczyna mnie lekko wkurw.... niestety ja jako szara istota nie mam absolutnie żadnego wpływu na to czy Robert się do nas odezwie czy nie....

Elena pisze...

GIZD -tak powinni myśleć wszyscy,popieram:)

GIZD pisze...

Seba_Kalisz
Tak masz prawo do oceny tej sytuacji,każdy ma prawo.Tylko... Wiesz jak specyficzny jest świat F1 tam liczy się można powiedzieć polityka,każda wiadomość jest w jakiś sposób cenna i może dlatego nie wszystko jest nam dane poznać.My tak do końca nie wiemy co powoduje,że Robert nie daje nam tych wiadomości i nasza ocena jest skrajnie subiektywna.Jak sadzisz?

Marcin81 pisze...

No Mateusz wkoncu jest odpowiedni tekst o odpowiedniej porze!!! Brawo wkoncu nam tez sie cos należy!!!Robert Dajesz!!!!!!!

Marek C pisze...

Mateusz, bardzo Cię proszę, nie obraź się, ale nie poznaję Cię! Zamiast się nam tutaj wypłakiwać, może lepiej użyj swoich kontaktów w F1 Racing i razem spróbujcie się czegoś więcej o RK dowiedzieć. Przecież Wasza redakcja brytyjska ma silną pozycję w światku F1.

A jak nie, to chociaż popracujcie nad korektą polskiego wydania, bo z tym - choć się bardzo dużo poprawiło w ciągu ostatnich paru lat - nadal nie jest najlepiej...

Jacek pisze...

Robert postępuje tak jak postępuje, ma po prostu taki charakter. Gdyby był innym człowiekiem nigdy nie osiągnął by tego co osiągną w końcu został kierowcą F1 tylko dzięki sile charakteru i ciężkiej pracy.

Marek C pisze...

W każdym razie z ocenami zachowania RK i jego otoczenia ja przynajmniej poczekałbym do ostatecznego wyjaśnienia sprawy. Uważam, że wiemy zbyt mało, by teraz oceniać Roberta, zwłaszcza w tak negatywny sposób. Poczekajmy jeszcze.

Mateusz Cieślicki pisze...

Mam tylko prośbę do Was, abyście dokładnie przeczytali mój tekst, bo to nie jest tak, że jest tam wyłącznie krytyka i to nie jest tak, że ja ciągle kogoś oceniam. Nie mam do tego prawa.

Bluff pisze...

Swego czasu na stronie Maurycego można było znaleźć cennik ile kosztuje wynajęcie Maurycego na jakieś eventy... Była to przynajmniej sytuacja jasna i klarowna.

GIZD pisze...

Bluff...
Twój wpis jest na poziomie podłogi...
Czysta głupota i złośliwość.

colo22 pisze...

A jeśli od czerwca LOTTO ma wyłączność na Roberta to co Pan nato Panie Matuszu

Tomy pisze...

Mateuszowi chodzi o to że jeśli Robert znalazł czas na LOTTO (chcąc nie chcąc), to powinien (chcąc nie chcąc) znaleźć czas także dla kibica.

To jest profesjonalne podejście sportowca do sprawy.

Z tym że problem polega na tym że nie znamy wszystkich szczegółów.

Tekst Mateusza jest podsumowaniem myśli wielu kibiców i to tyle. Mateusz zastrzegł że nie wszyscy się z nim zgodzą. Jest to blog, także autor może pozwolić sobie na swoje przemyślenia. Tekst "odważny", mi się podoba, ale nie muszę się ze wszystkim zgadzać.

Arof pisze...

Widzę, że pod dzisiejszym wpisem prawdziwe jaja mają... kobiety. Wszystkie są podobnego zdania. Natomiast chłopaki płaczą, jakby im cukierka zabrali (nie wszyscy, oczywiście). Żaneta, Ewa, Asia, Elena - jak tu się z Wami nie zgodzić:). Pozdrawiam.

Piotrek pisze...

Jasne, zdanie Mateusza. Ma do tego prawo. Jednak ja się z nimi nie zgadzam. Nie chcę, żeby Robert tracił czas na specjalne spotkanie ze mną, skoro może wtedy ćwiczyć. A to może dać pozytywne efekty i wcześniejszy powrót do ścigania w Formule 1.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Piotrek pisze...

@Arof, nie od dzisiaj wiadomo, że jak kobieta przywali, to czasem gorzej niż mężczyzna:-)

Szybkiego powrotu na tor Robert

marcinos pisze...

Mateusz,przepraszam za porównanie,ale czytając twój artykuł miałem wrażenie jakby pisał go meduza.
W zupełności zgadzam się z dziewczynami i Arofem,Robert raz podziękował i wystarczy,jak już wróci to podziękuje swoją jazdą.
My Polacy niestety lubimy jak się nas chwali,jak nam się dziękuje,taka nasza ułomna natura i w tej naturze widzę Wasz problem.
Pozdrawiam.

Mateusz Cieślicki pisze...

Tak marcinos - bo jak ktoś powie cokolwiek złego na Kubicę to od razu jest meduza? To się popisałeś.

Jacek pisze...

Kobiety po prostu doskonale rozumieją zachowania mężczyzn.

QubicF1 pisze...

No tak. Stało się. Rzadko komentowałem tutejsze wpisy, ale dzisiejszy wzbudza u mnie bardzo negatywne emocje.

Nie mam zamiaru się z nikim spierać.

MC utwierdził mnie w przekonaniu jakie miałem już co najmniej od kilku miesięcy...

Widzę, że muszę definitywnie zerwać z tym blogiem bo nic tu po mnie.

Szczerze mówiąc to czytając ten wpis mnie krew zalewa i chciałbym wylać żółć, ale daruję sobie. Szkoda słów.

Mateusz Cieślicki pisze...

Jeszcze raz proszę o dokładne czytanie tekstu, bo nic obrazoburczego tam według mnie nie ma. Wyraziłem swoje zdanie, a całość ma raczej formę pytania, a nie jakichkolwiek wyrzutów.

QubicF1 pisze...

Dlatego, że jakiś czas tu jednak spędziłem.

Początkowo dość często tu zaglądałem. Z czasem coraz mniej...

Dzisiaj zawiodłem się na całej linii...

Tak bywa.

Mateusz Cieślicki pisze...

QubicF1 - mnie po prostu chodzi o to, żebyś przedstawił argumenty.

QubicF1 pisze...

"całość ma raczej formę pytania, a nie jakichkolwiek wyrzutów"

"Wiem, że wielu kibiców nie podziela moich poglądów."


Pytanie czy pogląd ?

"Dla mnie jednak doszło do bardzo nieprzyjemnej sytuacji, w której wychodzi na to, że marketing jest najważniejszy. A jestem pewien, że dla Roberta zawsze był on daleko za pasją do motorsportu."

Nie dostrzegam "formy pytania"...

Giuseppe pisze...

A więc opinia o polskich kibicach Kubicy z zagranicznych for się potwierdza.
Jeśli ktoś w jakikolwiek sposób skrytykuje Kubicę to jest "be", bo jak wiadomo "Robert jest najlepszy i kropka".
Co jak co, ale "fanboy'ów" Ci u nas nad Wisłą pod dostatkiem.

Bartez pisze...

A ja jestem bardzo wrkurrr...,że ktoś kto wydał parę stów na smsy mógł podać rękę Robertowi i z nim pogadać a ja nie mam zielonego pojęcia co się z nim dzieje bo jego otoczenie nie odzywa się od 3 miesięcy.

marcinos pisze...

Mateusz,przeprosiłem Ciebie za porównanie do meduzy.
Nie uogólniaj,nigdzie nie napisałem że co złe to meduza,po prostu takie marudzenie kojarzy mi się wyłącznie z nim.
Zwyczajnie nie zgadzam się z tym co napisałeś.

Mateusz Cieślicki pisze...

QubicF1 - bo wyciągasz pojedyncze zdania i je przedstawiasz. Zauważ, że jest napisane "wychodzi na to" - w kolejnym zdaniu piszę, że dla Roberta zawsze marketing był daleko za motorsportem.

Nie mam zamiaru wszystkich przekonywać, szczególnie, że wiele osób nie do końca mnie rozumie. Zrozumcie, że zwracam uwagę na niekonsekwencję działania - Lotto tak, kibic nie. Cały czas podkreślam, że kibicuję Robertowi, niezależnie od wszystkiego. Nie mówię, że nam się coś należy, nie mówię, że ktoś ma nas wspierać, nie mówię, że my jesteśmy ważniejsi.

marcinos pisze...

Giuseppe,nie rozmawiamy teraz o tym kto jest najlepszy.

Jacek pisze...

Mateusz napisałeś bardzo dobry tekst i na pewno w dobrej wierze a jesteś atakowany. Myślę, że podobnie jest z sytuacją Roberta. Kiedy otrzymywaliśmy optymistyczne prognozy a następnie się one nie sprawdzały to co niektórym się obrywało. Dzisiaj obóz Kubicy jest ostrożny i wolą milczeć niż być posądzonym o dmuchanie balonika.

Mateusz Cieślicki pisze...

Kurcze no nijak nie pasuje mi to na marudzenie.

Ja zwyczajnie nie uważam, że jeżeli ktoś jest moim idolem, to zawsze muszę go wychwalać i mówić że jest świetny, nigdy nie krytykując. A wiele osób tutaj niestety tak ma, że usprawiedliwia wszystko i zawsze jest po stronie idola. A ja tutaj nie krytykuję Roberta, tylko dziwię się zachowaniom.

Jacek - tu nie chodzi o ostrożność, to jest akurat bardzo dobra taktyka, tylko wprowadzona za późno. Zwróć tylko uwagę na to, czy ja gdziekolwiek w tekście napisałem, że chcę otrzymać jakieś prognozy albo dokładny opis stanu zdrowia? Nie.

Kasia pisze...

Zgadzam się z tym co napisał Mateusz w 100% .

Jacek pisze...

Mateusz przecież ja Ci nic nie zarzucam a wręcz przeciwnie rozumiem. Chodziło mi tylko o porównanie.

QubicF1 pisze...

Masz rację Mateusz...

Twój blog, Twoje zdanie, Twoja opinia, Twój pogląd.

Nic tu po mnie.

Pozdrawiam i mimo wszystko, życzę powodzenia w prowadzeniu blaga.

Do tego mam nadzieję, że jest wielu, wielu ludzi, którzy rozumieją postawę Roberta i jego otoczenia.

Mateusz Cieślicki pisze...

Tak, masz rację, tylko podawałem przykład Jacek :)

QubicF1 - ależ ja jestem w stanie zrozumieć milczenie. Nie rozumiem spotkania z kibicami z Lotto przy braku kontaktu z resztą. Ty jak to rozumiesz?

iksilak pisze...

Mateusz, z twoich wypowiedzi w tym poście jak i z komentarz pod poprzednim jasno wynika, że masz pretensje do Roberta, że spotkał się ze zwycięzcami konkursu a do pozostałych kibiców się nie odezwał. Inni też piszą, że przy okazji mógł coś powiedzieć. Zapominacie o jednej sprawie. W tym spotkaniu to nie Robert był w roli głównej, to była nagroda dla zwycięzców i to oni tam byli numerami 1 a Robert robił za nagrodę dla nich. Niestety nieprofesjonalnie zachował się Sokół pisząc artykuł tak jakby było odwrotnie. Zastanówcie się dlaczego w ogóle informacja o spotkaniu poszła w eter? Bo gdyby nie poszła to znów byłyby zarzuty, że coś jest ukrywane z dziwnych powodów. Informacja jest - źle bo się spotkał. Ludzie, Robert nic nikomu nie jest winien. Robi to co lubi dla siebie a nie dla kibiców czy forsy. Gdyby z jeżdżenia w F1 nie było forsy i kibiców, to zarabiałby na życie w fabryce a w niedziele jeździłby w F1 nawet przy pustych trybunach, bp to lubi i chce robić. Jego szczęście, że ma z tego kupe kasy nie musi chodzić do fabryki, a kibice? Cóż, są to dobrze, jak ich nie będzie to trudno. Oby udało mu się wrócić i jeździć na poprzednim lub wyższym poziomie, nie dla nas, dla siebie niech jeździ, a my przy tym możemy się cieszyć nie wtrącając się w jego życie i nie wymagając nic.

QubicF1 pisze...

Nie napisałem o "milczeniu" tylko o "postawie" czyli między innymi o tej sytuacji, w której RK spotkał się ze zwycięzcami konkursu.

Od samego początku jasne było, że to spotkanie się odbędzie bo tak stanowił regulamin konkursu.

Zresztą Robert się nie schował przed nikim. Można go spotkać w Pietrasanta i nie chodzi w habicie więc łatwo go rozpoznać. To, że 'tamtejsi' szanują prywatność RK i nie robią mu na każdym kroku zdjęć pozytywnie o nich świadczy :)

Było powiedziane, że Robert pokaże się dopiero w kombinezonie i z kaskiem i tak pewnie będzie, a to, że dostaliśmy niespodziankę w postaci oficjalnego zdjęcia miało być chyba czymś miłym, ale wyszło nieco inaczej (przynajmniej, niektórzy tak to odbierają)...

Bartez pisze...

"Zresztą Robert się nie schował przed nikim. Można go spotkać w Pietrasanta i nie chodzi w habicie więc łatwo go rozpoznać. To, że 'tamtejsi' szanują prywatność RK i nie robią mu na każdym kroku zdjęć pozytywnie o nich świadczy"

Kierowca Formuły 1, którego świat nie widział od ponad roku chodzi sobie po mieście a tamtejsi ludzie (każdy co do jednego) pewnie pomagają mu w ukryciu :D hehe Brawo :)

iksilak pisze...

luxusss111, zdrowo przesadziłeś. Nawet jeżeli "promujesz się" to z całą pewnością nie "kosztem", a i o promocję tu nie chodzi.

Bluff pisze...

Ciekawe - niektórzy jeszcze twierdzą, że Kubica pokaże się dopiero w kombinezonie i z kaskiem, a na blogu Sokoła wyraźnie widać, że się pokazał - w jeansach i bluzie... Chyba, że go tam nie ma, a mi się wydaje, że go widzę...

Michał pisze...

Witam wszystkich.
Jestem czytelnikiem bloga od samego poczatku. Pokazywalem go swoim znajomym mowiac jaki to jest dobry i profesjonalny. Jakis czas temu przestalem czytac komentarze i nawet pytalem Mateusza czy nie lepiej by bylo wylaczyc mozliwosc komentowania, ze wzgledu na fatalny ich poziom.
Niestety w dniu dzisiejszym musze usunac link z ulubionych zakladek.
Niemniej jednak dziekuje Ci Mateusz ogrom pracy jaki wykonales. Szkoda tylko, ze blog stracil swoj pierwotny chrakter.
Pozdrawiam
Michal

Andrzej pisze...

po przwczytaniu postów odnoszę wrażenie, że prawdziwy kibic Roberta to taki który potrafi zdjęcie Roberta rozebrać na czynniki pierwsze(gdzie ma rękę a gdzie nogę,w oku ma wagę) przy okazji postawić diagnozę lekarską bo się na tym zna przecież wiedzę czerpie z wikipedii to tylko podsumowanie piątkowych i sobotnich wpisów i niech ktoś tylko na Roberta żle powie to można mu wciskać w usta słowa których nawet nie mówił.Czy parę słów do kibiców to zbyt wiele, nie o zdrowiu, nie o zespołach tak po prostu jestem z wami,czuję wasze wsarcie i tyle.To nie jest płacz tylko nadzieja.

PS.A dziewczyny wolę bez jaj ale to chyba też nienormalne.

jarku pisze...

No i doczekaliśmy się prawdziwej "dziennikarskiej" komercji: napisać coś tylko po to, aby dużo osób to przeczytało i skomentowało.

Piotrek pisze...

@iksilak całkowiecie się z Tobą zgadzam. Myślę, że Robert ma podobne podejście do kibiców. Nigdy o nich nie zabiegał i teraz jest podobnie.
Co do zarzutów o konkurs Lotto - każdy mógł wysyłać SMS-y. Ja też się za to wziąłem, ale jak zobaczyłem ile ich trzeba wysłać i porównałem to z moim budżetem, to odpuściłem. Takie życie, nie zmienimy tego. Nie przejmujmy się takimi małymi rzeczami. Zabijamy całą radość z tego, że Robert się pokazał, jest w dobrej formie, uśmiechnięty, pełen sił do życia i ścigania. Rehabilitacja idzie w dobrą stronę i to jest najważniejsze.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Piotrek pisze...

@jarku zachowaj takie bzdury dla siebie. Mimo wszystko, komercji tu nie ma.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Bartez pisze...

Piotrek zawsze zastanawiałem się skąd masz takie informacje, że rehabilitacja idzie w dobrą stronę. Masz jakieś wtyki?

young22 pisze...

Aleście się uczepili Mateusza po prostu facet ma dość tej chorej sytuacji jaka panuje .
Tak ciężko wam zrozumieć że on też jet człowiekiem i czasem kierują nim emocje i choć sam nie mam nic przeciwko temu artykułowi to rozumiem że niektórym się możę nie podobać ale nie ma się co od razu napinać trochę dystansu .

jarku pisze...

Piotrek, sorki, ale patrz na to szerzej.
Kibicuje Robertowi z całego serca i mimo wszystko wierzę w powrót (nawet szybki powrót).
Blog obserwuję od początku jego istnienia. Nadal tu będę zaglądał, ale będę bardziej krytycznie oceniał wpisy prowadzącego tę stronę.
Ten wpis jest zupełnie niepotrzebny, tendencyjny, nawet żałosny. Nic nie wnosi, a jest tylko podbija "oglądalność".

Arof pisze...

Wielu chyba nie rozumie, że sport, sportem, a prywatne życie człowieka, to już zupełnie inna bajka. Już kiedyś pisałem, że pewnie większość przeciętnych ludzi (nie jakichś gwiazd) ma opory przed oficjalną wizytą gdziekolwiek w kilkudniowym zaroście. Zdecydowana większość zaciąga żaluzje, czy zasłony, gdy zapala światło. Zachowanie prywatności w pewnych sytuacjach jest mocno zakorzenione niemal w każdym. Więc Robert też ma do tego prawo. Nie o to chodzi, żebym usprawiedliwiał wszystko, co z Nim związane. Jeśli będzie popełniał poważne błędy, jeździł zachowawczo, zamykał stawkę bez większych powodów, sam pewnie bez większych oporów sobie po Nim pojadę. Natomiast w życiu prywatnym może sobie robić co tylko zechce i zwyczajnie g...o mi do tego, nawet, jako kibicowi, bo mnie to do niczego nie upoważnia. Trzeba się zastanowić, czy kibicowanie polega tylko na wspieraniu i podziwianiu "idola" w jego dyscyplinie, czy również na ingerowaniu w jego prywatność. Byłoby mi miło, gdyby Robert się do nas odezwał, ale będzie znacznie milej, jeśli wróci na tor. I o ile to pierwsze nie jest mi w zasadzie do niczego potrzebne, o tyle powrotu oczekuję z niecierpliwością. Trzeba się z tym pogodzić, że Kubica nigdy nie będzie kumplem każdego, kto mu kibicuje. Do niedawna wielu uwielbiało Go również za to, że nie robił z siebie gwiazdora, że był takim facetem z sąsiedztwa, teraz nastąpiła totalna zmiana frontu, bo ów facet raczył nie pomachać rączką, tudzież dać do zrozumienia, jak bardzo docenia kibiców.
Dodam, że Robert, jako osoba nigdy nie miał wpływu na moje postępowanie, natomiast będąc na Jego miejscu zachowałbym się podobnie, bo te wszystkie wystąpienia, pozdrowienia etc. to takie pieprzenie w bambus nie przekładające się na istotę sprawy, jaką jest walka o zwycięstwo. Myślę, że management niejednokrotnie zalecał kontakt z kibicami, natomiast Kubica trzyma się postanowienia i tak zostanie, dopóki nie wróci na tor. Z Lotto sprawa wyjaśniona - nie mógł z tego wybrnąć, nie było wyjścia.
Oczekuję też jakiegoś przekonywującego wyjaśnienia, dlaczego Robert powinien się do nas odezwać? I druga sprawa - do czego tak naprawdę miałoby to nam być potrzebne? Na co czekacie - na wywiady, pozdrowienia, czy na powrót? Zresztą z doświadczenia wiem, że gdyby nawet powiedział 2 słowa, wielu rzuciłoby się z pretensjami, że nie 3 i tak można bez końca.

Mateusz Cieślicki pisze...

Nie rozumiem tylko, dlaczego spotykam się z personalnymi atakami niektórych. Odnoście się do tekstu, a nie do mnie.

Nigdy nie napisałbym takiego tekstu po to, by więcej osób dyskutowało. Mnie samego ten tekst boli, ale czułem potrzebę jego opublikowania. Ten zarzut uważam za głupi.

Mateusz Cieślicki pisze...

jarku - tendencyjny????? W którym momencie? I czemu żałosny? Powtórzę - nigdy nie opublikowałbym takiego tekstu dla podniesienia "oglądalności" - skoro decyduję się na tak "odważny" tekst, to znaczy, że czuję potrzebę jego napisania.

anwod pisze...

Dajcie juz spokoj! sam sie chyba tez za bardzo nakrecilem. Wszystkim nam zalezy na jednym i sie w tym jednoczmy i na wzajem uspokajajmy. Nie ma co. Tzrzeba czekac dalej i sledzic newsy. Bedzeie jak bedzie, zobaczymy czy jasnowidz sie nie pomylil :-)

QubicF1 pisze...

@Bartez

"Kierowca Formuły 1, którego świat nie widział od ponad roku chodzi sobie po mieście a tamtejsi ludzie (każdy co do jednego) pewnie pomagają mu w ukryciu :D"

Chodzi, a nawet jeździ ! może nie po centrum, ale jednak...
Ponadto nie pomagają mu w ukryciu, a jedynie nie przeszkadzają, nie są namolni itp...

jarku pisze...

Mateusz, piszesz: "powyższy tekst jest jedynie wyrazem moich obaw i absolutnie nie dotyczył mnie osobiście.". Jak to rozumieć? Piszesz coś, a później sie od tego odcinasz?
Piszesz takze, że nie oceniasz Roberta, a jednak cały ten wpis to jedna ocena - subiektywna, pełna emocji, ocena kibica, a nie dziennikarza.
Czekam na jakiś optymistyczny (nawet bajkowy, pełen spekulacji) wpis :)

fan f1 i Roberta pisze...

Arof, zgodzam się z Tobą w 100%. Dopóki Robert oficjalnie nie ogłosi, ze wraca wszystko co by nie powiedział przed tym, to i tak będzie za mało. I znowu byłoby rozkminianie czy słowo ostatnio znaczyło dwa tygodnie wcześniej czy może pól roku itd. same pierdoły - bez sensu.

Mateusz Cieślicki pisze...

Czemu czekasz na taki wpis? Mam go wymyślić? Nie chcę spekulować na temat przyszłości Kubicy, tym bardziej optymistycznie.

Powiedz mi, gdzie tam są emocje? To jest bardzo chłodno napisane, wierz mi.

jarku, zacytowane przez Ciebie zdanie nie znaczy, że się odcinam. Chciałem podkreślić, że nie chodzi o jakieś moje wymagania/żądania/emocje.

Nie oceniam Roberta - oceniam ogólną sytuację.

Piszesz, że to ocena kibica - czasem widać i takie wpisy się tu zdarzają, z resztą chyba niektórym to się podoba.

jarku pisze...

Mateusz,"Wiem, że wielu kibiców nie podziela moich poglądów" - to Twoje słowa. Piszesz to ze swojej perspektywy, więc to Twoja ocena, subiektywna ocena, a jednak próbujesz sie od tego odciąć i postawić w pozycji obiektywnego dziennikarza.
Przeczysz sam sobie.

Mateusz Cieślicki pisze...

Nie jarku, nadal nie rozumiesz. Czy czytałeś komentarze na blogu po piątkowej publikacji i wcześniej? To zdanie ma świadczyć o tym, że to nie są tylko moje oglądy. Pisząc, że nie chodzi o mnie zwracam uwagę na to, że gdyby to było tylko moje zdanie, to w życiu nie odważyłbym się napisać powyższego.

Mateusz Cieślicki pisze...

RBEJ - bez takich słów

marcinos - nie wyolbrzymiaj... 291 postów opublikowanych i nagle 1 inny i już armagedon? RBEJ komentował tu już nie raz.

Joanna pisze...

Czy potraficie sobie wyobrazić, że istniał nie tak dawno świat prawie bez mediów?!
Kiedy jako dziecko zaczęłam interesować się sportem nie było internetu , komórek, a jeden telewizor we wsi miał sąsiad, program nie był nadawany we wszystkie dni tygodnia. Jeśli dobrze pamiętam wtorki były "beztelewizyjne".
I też kibicowałam moim ulubionym sportowcom,których widziałam wtedy kiedy np. grali mecz, czasem jakieś zdjęcie w gazecie.
Teraz mam dostęp do różnych nowinek
technicznych, korzystam z nich, ale rozumiem ludzi którzy żyją poza mediami i chcą tak żyć.
To nie oznacza , że są złymi sportowcami czy złymi ludzmi.
To my próbujemy wpasować ich w świat medialny jako jedyny obowiązujący i denerwujemy się gdy żyją po swojemu i gdy wywiązują się z wcześniej danych obietnic(spotkanie ze zwycięzcami konkursu).
Trochę się rozpisałam, ale zupełnie nie rozumiem niektórych żalów.

I to co mi się we współczesnym postrzeganiu sportu nie podoba to to,że medialność stała się miernikiem klasy sportowca.

Piotrek pisze...

Właśnie, coraz częściej tak jest. Choćby Krystynka Ronaldo.
Robert chce po cichu robić swoje, a wiele osób mu zarzuca, że ich ignoruje. A to zupełnie nie tak. Każdy sympatię do swoich fanów wyraża w nny sposób. Robert wie, że najbardziej zadowoleni będziemy, gdy znów zobaczymy go na torze. To także go napędza. Oczywiście tutaj głównym czynnikiem jest chęć powrotu do ścigania, ale zadowolenie kibiców dobrymi startami również.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Rovanpera pisze...

Dzięki Mateusz za publikację tego artykułu, doczekałem się.
Bardzo rzeczowe podsumowanie. Wszystko na temat i na miejscu. Nie widzę w tym artykule krytyki Mateusza, jest to bardziej stwierdzenie stanu rzeczy, który zaistniał a raczej od bardzo długiego czasu się kształtował.
Nie mówię, że Robert nie ma prawa do takiego zachowania, ponieważ ma (jak najbardziej). Niestety wydarzenia, którymi jesteśmy świadkami, nie są do końca fair ze strony naszego idola (w stosunku do zagorzałych kibiców).
Jestem Fanem Roberta i na pewno nigdy nie przestanę, jest to niesamowity człowiek, który na każdym kroku pokazuje, że we wszystko co robi wnosi nutkę perfekcji, wirtuozerii. Niestety pozostaje nam oczekiwać na finalny efekt walki Kubka... miejmy nadzieję, że pozytywne zakończenie nastąpi.
Jeżeli Robert wróci, szybko zmyje ten malutki "niesmak", jeśli tak to można nazwać. Z drugiej jednak strony, gdy tfu, tfu... ogłosi koniec kariery, zostanie częściowo zapamiętany, jako osoba, która wycofała się praktycznie całkowicie z życia publicznego.
Podkreślam jednak, ze to jego decyzje i ma do tego prawo:)
Fanem jest się zawsze a nie na chwilę w momentach największej glorii naszego idola.

Joanna pisze...

Nie, Mateuszu nie mogą.
Media stworzył człowiek i to był cudowny wynalazek, ale mam wrażenie że coraz częsciej media mają władzę nad ludzmi a nie ludzie nad mediami.
A Roberta podziwiam, bo on jeden z niewielu nie uległ władzy mediów.
To co dla innych jest wadą dla mnie jest czymś normalnym.

Po prostu .

Rovanpera pisze...

@Joanna; częściowo masz rację z tą medialnością, aczkolwiek nie do końca. Dlaczego? Nie mówimy tu o medialności w sensie budowania popularności i klasy sportowca. Robert jest sportowcem uznanym na całym świecie, wielbionym przez masy jako kierowca F1. Nigdy też nie był medialnym rekinem, nie oszukujmy się. Jak na sportowca tej klasy i z całą rzeszą fanów, Robert przyciąga ogromne zainteresowanie. Nie możemy się sprzeczać. W tym jednak przypadku mamy do czynienia z medialnym fenomenem dezinformacji.
Może żale niektórych osób wynikają z troski a może z czystej ciekawości.
W każdym razie ja nie potrzebuję zapewnień od Roberta, ale zapewne są osoby, które chciałyby usłyszeć np.:
"dziękuje za wasze wsparcie, jesteście wspaniałymi kibicami, cały czas robię wszystko, by jak najszybciej wrócić do was wszystkich itp., itd. (...)". Jeżeli dla sponsorów trzeba, do dwa zdania do kibiców można by było... no ale to nie my o tym decydujemy.
Robert nie jest złym człowiekiem, sam tej sytuacji nie wywołał a raczej osoby z jego otoczenia bliższego i dalszego. Niestety w tej sytuacji, tylko on sam może przerwać falę spekulacji. W tym może i całe nieszczęście.

Magelot pisze...

Stig o Kubicy: Bez niego F1 jest uboższa
http://www.sport.pl/F1/1,96398,11244572,F1__Stig_o_Kubicy__Bez_niego_F1_jest_ubozsza.html

http://bencollins.com/

Yossarian pisze...

A mi sie wydaje ze Robercik ma nas w d...ie po prostu.
Czy ktos z Was sie zastanawiał ostatnio nad sytuacją gospodarcza i losem ludzi np w Birmie?....nikt zapewne. Dlaczego?....bo macie inne sprawy na głowie i nie myslicie o Birmie.
Co robi Robercik?....na pewno nie mysli o Birmie. On jest mentalnie Włochem-trzeba sie z tym pogodzić. Na łazenie po knajpach ze swoimi włoskimi koleżkami ma czas, na TotoLotto ma czas....ale by mu sie palec ( sic!) nie złamał jakby napisal dwa zdania na swojej stronie. No ale na to nie ma czasu....pewnie nawet na to nie wpadł.
--
A pamietacie Tatę w studiu Polsatu ( tak...tego TATĘ ;)).....zwróciliście zapewne uwage ze niechętnie odpowiadał na pytania sz.p.włodzimierza " co tam u roberta"..." co mowił po wyscigu" itp.
Tatko sie wykręcał jak mógł ze synek nie ma czasu itp. A synek jak wiele osób pewnie wie jest wielce obrazony na tatkę z powodów ze tak powiem rodzinnych....w sumie to dzieki wypadkowi p Artur sie w koncu spotkał z kilkoma osobistościami z F1 przed szpitalem.
Więc jesli dla Ojca dzieki któremu w sumie doszedł na szczyt ma takie podejście to co w sumie sobie mysleliscie ( myslelismy).
A pamietacie gale mistrzów sportu sprzed kilku lat?...Robercik na 1 miescu i nawet mu sie nagrania nie chciało zrobic....juz nie mowie o jakims bezposrednim przekazie na zywo....wysłał umyślnego zeby wydukał jak Robert jest szczesliwy itp.
--
Szkoda....no ale co zrobić. Nie ma co ukrywać-oglądanie formuły bez Roberta to nie to samo....nie wiem jak Wy ale ja najbardziej walcze ze snem tak po drugim PIt stopie...:)..
Kiedys ktoś tutaj napisał ze nie bedzie zadnego ferreri, zadnejgo komunikatu o zakonczeniu kariery itp....po prostu zycie pojdze dalej,sezon za zezonem i o Roberciku slad zagonie....za 10 lat w Fi na przedostatniej stronie będzie artykuł w dziele " co porabiaja teraz".
--
ok...to do nastepnego dohamowania przy wejściu w szykane.....a Sokoła to jakoś nie moge strawić.....taki jak kaczor sie zrobił....." widzialem jego raczke, wiem czy sie rusza czy nie....ale nie po to dziobalem przez rok zeby mi pozwolili zrobic zdjecie zebym wam o tej rączce teraz opowiedział ;)...

marcinos pisze...

Mateusz dokładnie to drugi komentarz RBEJA,dobrze go znam więc pamiętam.
Po za tym,nie mogę Was zrozumieć,napiszcie proszę czego,czego jeszcze nie wiecie oczekujecie od Roberta,co On ma Wam powiedzieć.

Mateusz Cieślicki pisze...

marcinos - ja już to parę razy napisałem. Powtórzę: Cześć, żyję, walczę o powrót, trzymajcie kciuki i ewentualnie dziękuję. Tyle.
Swoją drogą - pytasz "czego jeszcze nie wiemy" - jakbyśmy cokolwiek wiedzieli...

Yossarian pisze...

dokładnie tak :)....no i pomachalby w koncu do nas obiema łapkami ;)
--

marcinos pisze...

"Cześć, żyję"-przecież wiemy że żyje.
"Walczę o powrót"-to też wiemy
"Trzymajcie kciuki"-trzymamy od ponad roku
"Ewentualnie dziękuję"-już dziękował,ile można.

Rovanpera pisze...

@marcinos; będąc na miejscu Roberta, pozwoliłbyś by osoby bliskie Ciebie udzielały całkowicie sprzecznych inf. na Twój temat? Sam się nie wypowiadasz, ale robi to za Cibie "kilka" innych osób i wszyscy mówią coś zgoła innego. W rezultacie niestety, po bardzo długim czasie mamy stosowne rezultaty takiego postępowania. Sam widzisz. Generalnie zaistniało pewne nadszarpnięcie autorytetu samego Roberta na które nie powinien sobie pozwolić.

Mateusz Cieślicki pisze...

marcinos - nie bawisz się troszkę? Narzekasz, że jakby RK się wypowiedział, to od razu wszyscy krytykowali by jego słowa. A co Ty robisz z moimi? Ośmieszasz. Nie zachowuj się więc tak. Wiesz, że napisałem to wszystko tak luźno. Pytasz ile można dziękować? Raz na pół roku?

marcinos pisze...

Rovanpera,jakie sprzeczne informacje masz na myśli.
Czy ty aby nie przesadzasz z tym nadszarpnięciem autorytetu Roberta,naprawdę zaczynacie posuwać się już za daleko.

Piotrek pisze...

Ja też nie pamiętam żadnych sprzecznych informacji. A Robert może podchodzić bardzo luźno do wypowiedzi związanych z nim osób.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Mateusz Cieślicki pisze...

marcinos - jest dezinformacja, tzn. brak informacji powoduje spekulacje. Sprzeczności też były - między sierpniem a grudniem. Najpierw Morelli sugeruje, że RK jeździ już autem, potem to samo mówi lekarz, a potem jest dementi.

Dziwi mnie też że nie pamiętacie o kolejnych ostatnich operacjach... Twierdzenie, że nie było sprzecznych informacji ze strony szeroko pojętego otoczenia Roberta jest nieprawdziwe.

Nie wiem czy zauważyłeś, ale autorytet, to ogólnie opinia u innych ludzi - poczytaj sobie komentarze i sprawdź czy czasem nie wynika z nich, że autorytet ucierpiał.

marcinos pisze...

"marcinos - nie bawisz się troszkę? Narzekasz, że jakby RK się wypowiedział, to od razu wszyscy krytykowali by jego słowa. A co Ty robisz z moimi?"-A gdzie te moje narzekania wyczytałeś?
"Pytasz ile można dziękować? Raz na pół roku?"-i w tym jest problem,już o tym pisałem,taka natura Polaka.

Mateusz Cieślicki pisze...

Ogólnie to nie podoba mi się to, że dyskutując z Wami wychodzę na jakiegoś przeciwnika Roberta, a tak nie jest. Zmuszacie mnie do przedstawiania argumentów, których nigdy nie chciałem wyciągać, dlatego uznaję, że wszystko w tej sprawie już powiedziałem. Krytykę przyjmuję i rozumiem.

jackempi pisze...

Panie Mateuszu przeczytałem powyższy artykuł już chyba z piąty raz. Nie wiem może jestem za głupi i czegoś tu nie rozumiem ale odnoszę takie wrażenie, że trochę odczuwa Pan pewnego rodzaju żal, że Robert pokazał się dla Lotto, dla Pana blogu i jego czytelników nie (zastrzegam, że jestem sam stały czytelnikiem tego blogu). Przepraszam jeśli kogoś uraziłem ale mam wrażenie, że większość ludzi na tym blogu uzurpuje sobie pewnego rodzaju roszczenia wobec Kubicy na zasadzie: My siedzimy na blogu, czekamy i dobrze tobie życzymy to ty za to masz nam mówić co się z tobą dzieje, bo jak nie to się na ciebie obrazimy i nie będziemy ci kibicować. Ta postawa wygląda mi trochę na infantylną. Nie wiem jak tak odczuwam wydźwięk tego artykułu.

Rovanpera pisze...

@marcinos; nie chodzi o posuwanie się za daleko, czy takie tam. Wszyscy martwimy się o Roberta i każdemu z nas zależy na jego dobru. Ja już niejednokrotnie pisałem, że Robert jak dla mnie nie ma obowiązku wypowiadania się do momentu, kiedy wg niego nie będzie to stosowne.
Z drugiej jednak strony, mając do dyspozycji Morelliego, lekarzy, którzy to wypowiadali opinie na temat zdrowia Roberta, nie koniecznie zbieżne (mogli ustalić coś razem na nie paplać trzy po trzy), wiadomym było, że w końcu znajdą się kibice, którzy nie wytrzymają ponad rocznej rozłąki ze swoim wielkim Idolem. Łakną jakiejkolwiek wiarygodnej informacji z ust samego Roberta; tego chcąc, czy też nie chcą nie zmienimy.
No i tutaj pojawiają się bardzo różnorodne opinie. Każdy z nas na swój sposób przezywa dramat Roberta.
Nie napisałem, żeby Cię drażnić:) Ile ludzi, tyle opinii. Mam nadzieję, że nie posuwamy się za daleko:)

marcinos pisze...

"Nie wiem czy zauważyłeś, ale autorytet, to ogólnie opinia u innych ludzi - poczytaj sobie komentarze i sprawdź czy czasem nie wynika z nich, że autorytet ucierpiał."
Tak zauważyłem,ale nie uważam że Wasze marudzenie i narzekanie to objaw utraty autorytetu.

Magelot pisze...

Na blogu niestety rollercoaster.
- Coraz więcej emocji, coraz mniej treści.

Mateusz Cieślicki pisze...

jackempi - proszę Cię, nie dziel kibiców Roberta na skupionych na tym czy innym blogu czy forum - zupełnie mi się to nie podoba. To po pierwsze.

Po drugie uważam za bardzo złe Twoje zdanie: "My siedzimy na blogu, czekamy i dobrze tobie życzymy to ty za to masz nam mówić co się z tobą dzieje, bo jak nie to się na ciebie obrazimy i nie będziemy ci kibicować." - to bardzo okrutne pomówienie, nie podparte niczym. Wszyscy, którzy w jakikolwiek sposób podzielili moje poglądy, deklarowali jednocześnie, że nadal kibicują Robertowi.

Jeżeli zatem czytałeś tekst 5 razy, to chyba podchodzisz do niego ze z góry upatrzonym stereotypem.

Mnie chodzi o to, że jeżeli już Robert pokazuje się pierwszy raz oficjalnie po wypadku, to mógłby pokazać się kibicom, a nie na potrzeby loterii.

Kurcze, Wy naprawdę nie rozumiecie o co mi chodzi :/ To źle świadczy o moich umiejętnościach przekazywania myśli...

46rastafumi46 pisze...

Sledze tego bloga od dawna. Kibicowalem Robertowi w Austrii (Ratzenberger, Berger, Lauda, Rindt) od kiedy ktos powiedzial: "Oj, ten Kubica, zobaczysz, bedzie pierwszym Polakiem w F1...". Pamietajcie moi drodzy, ze Robert, oddalajac sie w tak tragicznych okolicznosciach z F1 (talent Senny, wypadek) zostawil po sobie wielka proznie. Ta czesc Roberta na tym swiecie byla rowniez projekcja Waszych (i moich) skromnych marzen. Nadzieja, ze komus z szaro-burego kosmosu sie uda, ze talent wystarczy i bedzie gora. A tutaj masakra. Zrozumcie Mateusza oraz wszystkich "lekko zawiedzionych", ze bedac naszym idolem Robert zrobil dla nas wiele, lecz ten wspanialy czas dobiegl konca i nie ma co plakac na rozlanym mlekiem. Wiec Robert powinien zadeklarowac, ze niestety realia a marzenia sie juz nie lacza, nie ida w parze, a nasze wspomnienia wroca do czasu, gdy Robert byl Number One po GP of Canada i jakos sie nam fajnie ogladalo to "jezdzenie w kolko".

Dziekuje dobranoc.

Mateusz Cieślicki pisze...

PS - i proszę, przestańcie już analizować atmosferę na blogu, sytuację tu, emocje, nastroje itd. itp. Przestańcie dzielić, że tu są skupieni tacy, a tu tacy a tu jeszcze inni - czy o to Wam chodzi czy o Roberta? Po co tworzyć jakieś podziały?

Poza tym wyciąganie wniosków z jednego tekstu wydaje mi się krzywdzące.

jackempi pisze...

"Mnie chodzi o to, że jeżeli już Robert pokazuje się pierwszy raz oficjalnie po wypadku, to mógłby pokazać się kibicom, a nie na potrzeby loterii" - no właśnie to Pana stwierdzenie jest chyba potwierdzenie pewnego rodzaju żalu do Roberta.
Jeszcze jedno chcę powiedzieć, że nikogo nie dziele, na kibiców tego czy innego bloga. Dla mnie kibic to kibic, nie ma znaczenia na jakie stron wchodzi. Jeszcze raz zastrzegam, że dla mnie ten blog jest kawałem dobrej roboty.

Rovanpera pisze...

Słuchajcie, połączmy nasze siły w czymś konstruktywnym a nie bezsensownych sporach. Wszyscy chcemy zobaczyć Roberta tam, gdzie jego miejsce i za to trzymamy kciuki.
Rano do pracy, czas spać. Dzięki za wymianę poglądów.
p. s. każdy z nas ma po części rację a prawda tak samo jak i racja leży gdzieś po środku, więc proszę mi się tutaj nie obrażać wzajemnie:) Dobrej nocy i do usłyszenia!

Magelot pisze...

Mateusz, trochę szkoda dobrego postu, ale może utworzenie nowego wprowadzi trochę spokoju?

Stig o Kubicy: Bez niego F1 jest uboższa
http://www.sport.pl/F1/1,96398,11244572,F1__Stig_o_Kubicy__Bez_niego_F1_jest_ubozsza.html

pan_piter_pan pisze...

Zgadzam się z Tobą w 100% nigdy bym tego wcześniej nie przyznał ale poddaje się Robert Kubica się po prostu s p r z e d a ł. koniec . Takie są fakty, nawet Sokół nie broni. Wersje są 2. Przy czym 1 i 2 ma związek z k a s ą. :
1) Kubica nie wróci i chce się nachapać kasy
2) kubica wróci i chce się nachapać kasy
Obie ścieżki są złe
i zmieniają diametralnie mój tok myślenia

polsky pisze...

Moim zdaniem wystarczylo zwykle pozdro dla kibicow, ale co tam. Trzym sie Robert. Mateusz nie tlumacz sie prosze bo nie masz z czego. Jako jeden z niewielu napisales szczerze co czujesz i jak widzisz cala ta akcje z lotto i bardzo dobrze. Dlaczego? Bo to twoj blog a niektorzy o tym zapomnieli. Pozdro.

GIZD pisze...

pan_piter_pan...
Szkoda twojego czasu lepiej się wyśpij bo tak późna pora ci nie służy.

GIZD pisze...

Mateusz,kto powiedział,że Robert się pokazał oficjalnie.Moim zdaniem jedno zdjęcie zrobione w knajpie z dwójką ludzi, którzy wygrali sobie spotkanie z nim wcale nie jest takie oficjalne.Robert powiedział przez usta DM, że chce się pokazać wszystkim w kasku i kombinezonie,wtedy to będzie oficjalne.Chyba co niektórzy zapomnieli jaki charakter ma Robert,zawsze powtarzał,że albo jesteś pierwszy albo jesteś przegranym i on chce się pokazać nam jako ktoś kto wygrał z ta sytuacją.Proszę nie zachowujcie się jak dzieci w piaskownicy,którym zabrano najlepszą zabawkę i teraz się obrażają.

MG pisze...

Mateusz, naprawdę się nie tłumacz. Napisałeś to, co myślisz i jednocześnie to, co myśli wielu kibiców. Ja do tej pory byłem raczej sceptykiem co do powrotu Roberta, ale uważałem, że ma pełne prawo do prywatności i walka o powrót i związane z tym wahania nastrojów nie ułatwiają mu pokazywania się czy kontaktów z kibicami. Jednak, gdy widzę go uśmiechniętego i zadowolonego, pokazującego się na oficjalnej fotce (przecież M.S. nie umieściłby jej na blogu bez pozwolenia R.K.), to mam wątpliwości co do faktu, że zmusił się do tego spotkania. Podejrzewam, że gdyby się zmuszał, to odbyłoby się ono w ostatnim możliwym terminie, a tak chyba nie było. Reasumując, byłem i jestem nadal kibicem Roberta, jako niezwykle utalentowanego kierowcy wyścigowego, ale niesmak jednak pozostał.

Jeszcze raz szacunek dla Mateusza za to, że pisze to, co myśli nawet, jeżeli to nie wszystkim się podoba.

Giuseppe pisze...

Z tego co widzę, to większość fanatyków Kubicy, o ile nie wszyscy, wolałaby, aby pisać niestworzone historie o Ferrari oraz o tym jaki cudowny jest Robert. Cieślicki ocenił całą sytuację z dystansu, w bardzo obiektywny sposób. W sposób jaki oceniłby to przeciętny fan Formuły 1 zza granicy. Narzekacie na Sokoła, że jest stronniczy i nie chce przedstawić stanu rehabilitacji Kubicy, który prawdopodobnie jest jego dobrym znajomym. Tutaj macie chłodną, zdystansowaną opinię autora bloga - też źle.

Szybkiego powrotu do zdrowia, Robert!

Radarek pisze...

Mateusz, bardzo rzeczowo przedstawiłeś swój pogląd na tę sytuację. Pokrywa się on w 100% z moim. Uważam, że bardzo czytelnie przedstawiłeś swoje intencje i jeśli ktoś uważa, że to dziecinne płakanie to bardzo się myli.

Seba_kalisz pisze...

Krótko...spotkanie ze zwycięzcami Lotto było pierwszą wyśmienitą okazją wydania oświadczenia do całej rzeszy kibiców na całym świecie a zwłaszcza w Polsce- "tak czy siak" do spotkania doszło i nic ekstra nie musiało być organizowane. Nie zostało to zrobione - trudno. Jednym to wszystko jedno, inni mają żal, a wielu bezkrytycznie to akceptuje. Dziecinadą jest podważanie i ośmieszanie wszelakich opinii niezgodnych z własnymi przekonaniami. A najbardziej wkurza dzielenie na tych lepszych i gorszych. Czyżby Polska A i B???


pozdr.

Asia pisze...

Na spotkanie z kibicami Robert musiał przyjść bo był do tego zobowiazany. Wobec nas kibiców nie jest do niczego zobowiązany, bowiem podziekował już za wsparcie i powiedział,że zrobi wszystko żeby wrócić. Następne podziekowania spodziewam się usłyszeć gdy osiągnie swój cel albo (oby nie!!) zakonczy karierę. Jakiekolwiek podziękowania w trakcie drogi to jak bardzo słusznie napisał Arof "pieprzenie bambusa". Jeżeli niektórym jest to potrzebne to trudno.

Zastanawiam sie też jaka część tych którzy czują żal do Roberta z powodu braku kontaktu i popierają wpis Mateusza czeka tylko i wyłącznie na słowa "jestem, ćwiczę, dziękuję" a jaka tak naprawdę na wyraźną deklarację na temat terminu powrotu czy chociażby informacji na temat stanu ręki!

Sawekrs pisze...

POPIERAM wpisy Asia z 28 lutego 2012 15:32 i GIZD z 28 lutego 2012 15:52.
Tak trzymać, podpisuję się pod tymi wypowiedziami i bardzo się cieszę, że jest nas, tak myślących, więcej. :)

GIZD pisze...

Przypomnę,że kibicowanie komuś jest dobrowolne i polega na wspieraniu naszego ulubieńca w taki czy inny sposób,(oczywiście krytyka naszego ulubieńca też wchodzi w grę) natomiast zawodnika rozlicza się z jego dorobku.
Wracając do feralnego spotkania z Lotto:może to po przez to jedno zdjęcie na którym Robert jest uśmiechnięty i wydaje się w dobrej formie chciał nam kibicom przekazać" ze mną już coraz lepiej,wracam do zdrowia"
Chyba,że miał każdego z osobna po plecach poklepać. :-)

Bartek pisze...

No tak, Pan Mateusz napiera niepewności i też zaczyna się denerwować całą tą szopką. Ściemnianie i zacieranie prawdy o stanie Roberta przemawia niestety na niekorzyść "obozu" Roberta. Coś jest na rzeczy i nie jest to według mnie kontrakt z Ferrari ani z jakimkolwiek innym zespołem, najprawdopodobniej chodzi o stan zdrowia, może wszystko szło zgodnie z planem ale tylko do pewnego momentu, aż organizm Roberta powiedział dość? To, że Robert się nie poddaje i dalej walczy to jestem tego pewien, ale jak tak dalej będą oszukiwać kibiców, którzy robią wszystko żeby wesprzeć Roberta jak tylko mogą, to po prostu się od niego odwrócą i Robert nie będzie miał dla kogo wracać, powinien trochę uszanować kibiców i nagrać przynajmniej 5 minutowy filmik i powiedzieć "Nie martwcie się, niedługo wrócę." - to w zupełności by wystarczyło, ale naprawdę nie chcę wierzyć w to żeby Robert tak bardzo ignorował kibiców, może ciąży na nim jakaś presja, może ktoś ją na nim wywiera, nie wiem, ale to jakaś grubsza sprawa. A nad styczniową kontuzją Roberta myślałem długi czas i doszedłem do wniosku, że cała ta afera to może być kolejny przekręt, możecie się nie zgadzać, ale ja tak to widzę i na logikę gdyby tak się stało naprawdę to informacji na ten temat było by znacznie więcej. Argumentując, po pierwsze podawano, że poślizgnął się na lodzie, w temperaturze 10 stopni, to chyba paranormalne, żeby w takich warunkach był lód, potem podawano, że na wilgotnym chodniku, ale na wilgotnym chodniku nie da się poślizgnąć, a Robert nie jest chyba takim niezdarą co nie? Bardziej bym uwierzył, że się potknął o krawężnik, ale wtedy upadł by do przodu i amortyzował się rękami! To byłby odruch bezwarunkowy bo tak jest i już, ale wtedy odniósł by obrażenia ręki, która nadal była osłabiona. Kolejna sprawa to zatajenie szpitala, do którego zawieziono Roberta i przyjęcie go pod fałszywym nazwiskiem, ale po co, przecież do listy pacjentów dostęp ma tylko personel. Podsumowując moim zdaniem to był pretekst, bo w styczniu Morelli zapowiadał pierwsze testy Roberta, a że Robert był nie gotowy to zamiast znowu przenosić datę testów to wymyślili nieszczęśliwy wypadek żeby Morelli nie stracił kolejnych punktów wiarygodności co do zapewniania daty testów. Takie jest moje zdanie i moja opinia na temat tego co wydarzyło się w ostatnim czasie. Pozdro.

Seba_kalisz pisze...

Z Wikipedii:
Kibic — osoba zainteresowana jakąś publiczną dyscypliną, najczęściej sportową. Do kibiców zalicza się widzów widowisk sportowych, którzy w sposób aktywny bądź bierny dopingują daną drużynę bądź sportowca.

Stąd na dzień dzisiejszy kibicować możemy ale np. Justynie lub Kamilowi. A Roberta możemy jedynie wspierać dobrym słowem, modlitwą i czym tam wolicie. I nie widzę w tym żadnych przeciwskazań dla uzewnętrzniania własnej opinii co do postawy R.K wobec Nas.Jedni liczą na słowo, inni na krótki filmik, a inni bezwarunkowo akceptują wszelkie działania – w tym przypadku żadne. Co nie zmienia faktu, że Robert może robić co chce, niezależnie czy Nam się to podoba czy też nie. Chyba, że mamy do czynienia z kultem jednostki i każda niepochlebna ocena jest odbierana jako atak.

Z Wikipedii:
Przywódca otaczany takim kultem jest przedstawiany przez państwową propagandę jako osoba nieprzeciętnie utalentowana, nieomylna, której cały naród jest winien wdzięczność. Jego wizerunek jest powielany w niezliczonych pomnikach, obrazach itd., a przypisywane mu myśli i wypowiedzi są nieustannie cytowane w książkach i innych mediach. Jakakolwiek próba kwestionowania geniuszu osoby otaczanej kultem bądź dewastowania jej wizerunków w totalitarnym państwie jest karana surowymi represjami.

Ps. Jak R.K wróci na tor na nowo będziemy KIBICOWAĆ.

Pozdr.

GIZD pisze...

Przecież jak Robert nie wróci do sportu to zostanie "rozszarpany i pożarty" przez poniektórych.Ale to już taka narodowa cecha żeby komuś odpowiednio dowalić.

Rafał pisze...

Kubica zachowuje się tak, ponieważ taki jest. Nikt nie odniósł się do przytomnego przypomnienia przez Yossariana zachowania Artura Kubicy, gdy Zientarski coś próbował wyciągnąć. Pan Artur powiedział, że nie ma specjalnie dużego kontaktu z synem. Szok, ale żeby coś takiego powiedzieć na wizji, no to chyba coś jest na rzeczy. Myślę, że marzeniem Roberta jest, aby nikt nie zamawiał za niego mszy, nie robił mozajek, nie pytał się o niego, itp. Myślę, że jest mu wszystko jedno czy np. ja oglądam wyścigi z jego udziałem czy nie oglądam. Podejrzewam, że jeśli pojawiłbym się na torze z flagą to RK myśl miałby taką: "człowieku przyjechałeś machać flagą to se machaj, ale człowieku tylko nie zawracaj mi głowy żadnymi autografami, bo ja nie chcę być twoim idolem, nie chcę być niczyim idolem, chcę mieć święty spokój".
Właśnie tak widzę Roberta Kubicę.
A to plotka sprzed 3-4 lat powtarzana na kilku forach swego czasu - Robert wylądował w Balicach, pojechał do Automobilklubu Krakowskiego, po kilku godzinach ktoś go zapytał co u rodziców, a ten ponoć odpowiedział, że jeszcze nie wie, bo dopiero wieczorem zajrzy do nich... Ot i cały Robert, niestety, ale to wcale nie jest komplement.

GIZD pisze...

Seba_kalisz...
Czy poprzez wypadek Robert przestał być sportowcem...?Co ty z tą Wikipedią,nie widzę związku.

Asia pisze...

Rafał
Ot i cały Robert.. Ale jak jeździ!!

Seba_kalisz pisze...

GIZD..to reakcja na zarzuty, że niektórzy z Nas to dupy a nie kibice. I w ogóle czego my chcemy, jakim prawem, etc. Mamy czarno na białym wyjaśnienie konkretnych znaczeń.

Jeszce raz -kibicować będziemy, jak wróci na tor, reszta w komentarzu poprzednim.

pozdr.

SENIG pisze...

skoro Robert ma czas na spotkanie się z uczestnikami konkursu (co mnie osobiście bardzo cieszy i napawa optymizmem) to mógłby również poświęcić chwilkę czasu dla Nas Kibiców( z całej Polski i nie tylko) wysyłając np. parę słówek na youtube. Nikt mu nie każe robić konferencji prasowej!ja przynajmniej na to nie czekam i tego nie oczekuje ,ale problem w tym że dalej jest Wielka Cisza.Uważam że kilka ciepłych słówek ze strony Kubicy nie powinno zaszkodzić jego karierze
Pozdrawiam

M_F1 pisze...

witam, moja teoria: Robert się nie odzywa gdyz moze miec pretensje do losu ze tak go pokaral, wiec w ramach protestu/strajku/zemsty on zamknął się na cały wszechświat i nie da nikomu nadziei ani satysfakcji do momentu w którym los odda mu to co mu zabrał czyli: sens życia/możliwosc robienia tego co sie kocha, co sie robiło przez 90% czasu swojego życia... Innymi slowy, Robert wroci do swiata jak wróci do tego co kocha...

GIZD pisze...

Seba_kalisz
Nigdy takich zarzutów nikomu nie robiłem,nawet mi to przez myśl nie przeszło.Twoja teoria na temat kibicowania ma krótkie nogi, bo co my tu wszyscy robimy?Mi się wydaje,że kibicujemy Robertowi w powrocie do zdrowia i powinniśmy się w tym jednoczyć, a nie kłócić o to czy Robert machnie do nas ze szkiełka czy nie...

Aivar pisze...

Moze kiedyś ktoś zada takie pytanie RK
Mnie meczy cisza ale przecież Robert odezwał sie do Kibiców przez inny blog co Prawda (SO) ale gdyby nie akceptacja RK i jego otoczenia nie zobaczylibyśmy zdjęć i informacji o tym spotkaniu
Tak wiec należy rozumieć ze informacja u Sokoła była skierowana do kibiców czyż nie?

Tomy pisze...

Zbyt dużo emocji w tych wypowiedziach. Widzę że tutaj bardziej płaczą przeciwnicy tego tekstu, jak autor i jego zwolennicy.

Dla ścisłości, nie jestem ani po jednej, ani po drugiej stronie, bo każdy ma swoją rację.

Nie lubię "zaślepienia", bo mówiąc że nic nie wiemy, to to działa w obie strony.

Oczywiście Robercik zrobił tak, a nie inaczej. Koniec kropka. Najważniejsza jest jazda na torze, a cała reszta to sprawa Roberta.

Potrafię też zrozumieć osoby które czekają na konkretną informację od dłuższego czasu. Śledzą karierę Roberta nie tylko od wypadku, ale pewnie od czasów kokardów. I zamiast informacji od swojego idola widzą jak Robert spotyka się z przypadkowymi osobami z Lotto. Pewnie musiał się z nimi spotkać, taki kontrakt.

Żaden polski sportowiec chyba nie odczuwa takiego fanatyzmu jak Robert, także to dobrze że mieszka we Włoszech. Tutaj by zwariował. Sytuacja w której się znalazł mógłby pozazdrościć co najwyżej jakiś gość z szołbiznes. A ten świat nie jest dla Roberta, to nie na jego charakter.

Pewnie dlatego DM ukrywa się, a MS jest ostrożny w swoich wypowiedziach. Cokolwiek by nie powiedzieli zostanie to zapamiętane i może być wykorzystane przeciwko nim. A wiadomo jak reagują nasi rodacy, różnie to bywa.

Informacja o Lotto pokazała się na stronie M. Sokoła gdyż pojawiłaby się ona tak czy siak na stronach Lotto. Chyba lepiej przeczytać tą informację na blogu Mikołaja. Może też mieli inne intencje, tzn myśleli że zamknie to usta kibiców na jakiś czas i jednocześnie Robert wywiąże się z kontraktu.

GIZD pisze...

Tomy...
Zgadzam się z tobą.Wiedziałem,że ten teks spowoduje takie skrajne reakcje i tak się stało.Wszyscy chcemy żeby Robert wrócił lecz nie mamy wpływu na to czy się to stanie.Chcemy czy nie,trzeba się z tym pogodzić.

polsky pisze...

Ze skrajosci w skarajnosc. Spotkanie z bohaterami lotto to niewatpliwie zobowiazanie kontraktowe. Wywiazal sie z niego bo tak trzeba. Kasa przydala sie na pewno Kubicy, bo jej nigdy za duzo. Czy mogl pozdrowic kibicow? Moim zdaniem mogl. Takie glupie "hello" w nasza strone unioslo by nas na skrzydlach jak wiadro Red Bulla. Czy ktos ma pretensje, ze tak sie nie stalo? Raczej nie. Chodzilo tylko o takie lekkie zwrocenie na to uwagi. Czy Robertowi obojetni sa kibice? Raczej nie. Pamietam jak zapytany o GP Wegier odpowiedzial, ze jest ono szczegolne dla niego ze wzgledu na ilosc polskich kobicow.

Arof pisze...

Witam. Muszę stwierdzić, że zgadzam się właściwie z większością komentarza Rafała z 11:59. Sam mam podobnie luźny kontakt z otoczeniem i uważam, że jakiekolwiek kontakty muszą mieć wyraźny cel. Wszelkiego typu grzeczności, uprzejmości, i inne tego typu gesty są jedynie tylko twardo zakorzenionymi w ludziach schematami, które nie wiedzieć czemu tak właściwie miałyby służyć. Oczywiście, sam się witam, żegnam, pozdrawiam, ale tylko i wyłącznie wtedy, gdy uznam za stosowne, a nie w wyniku ogólnie panującej poprawności. Może uznacie mnie za jakiegoś odszczepieńca, ale nie widzę powodu w obściskiwaniu łapy każdemu, kto zechce mi ją wciskać, by tym gestem zagwarantować swoje dobre zamiary (trochę g...na gwarancja, prawda?), czy obcałowywaniu dłoni każdej, witającej się ze mną pani, w nawiązaniu do czasów rycerstwa. To tylko jakieś banalne przykłady, ale przecież nie trzeba być ślepym, żeby zauważyć, iż zdecydowana większość społeczeństwa w wyniku procesu wychowawczego przyjęła tego typu schematy, jako jedyny, prawidłowy sposób zachowania. Myślę, że Robert się z tego wyłamuje, co nie czyni Go w żadnej mierze gorszym, od tych super poprawnych. Jest po prostu inny i bardzo dobrze, gdyż jestem przekonany, że gdyby nie narzucone schematy, stalibyśmy co najmniej o szczebel wyżej na drabinie cywilizacyjnej.

Nie każdego rajcuje bycie idolem. Kierowanie bolidem F1 nie powinno się z tym nierozerwalnie łączyć. Rozwijając myśl - najbardziej adekwatnym przykładem jest tu osoba V.Van Gogha, który malując "dla sztuki", za życia nie dość, że nie był idolem, to zwyczajnie prawie nikt go nie znał. Dlaczego więc zabraniać Robertowi jazdy "dla jazdy", oczekując jeszcze tych wszystkich gestów i zachowań, które dla wielu są z niezrozumiałych dla mnie powodów tak oczywiste.

Niejeden wreszcie szary człowiek marzy o mega-karierze, fanach, panienkach, więc Robert będąc po tamtej stronie ma prawo mieć zgoła odmienne potrzeby, bo wbrew pozorom, łatwiej stać się gwiazdą, niż mieć spokój już nią będąc. On jest teraz w takiej sytuacji, że każde Jego słowo wywoła burzę, najlepszy przykład z tym spotkaniem Lotto. W końcu, chyba zależy nam na Jego umiejętnościach, nie na poprawnym zachowaniu.
Póki co , mamy do czynienia z wybitnie utalentowanym kierowcą F1 i jak dla mnie, może się On przechadzać po padoku trzymając palec w nosie, lub zostać Mormonem - jakie to ma znaczenie? A pozdrawiać, czy komunikować się ze mną nie musi w ogóle.

Pewnie wielu uzna, że przegiąłem, ale jakoś to zniosę;).

Kubala pisze...

Ludzie, czy tak trudno zamilknąć na te kilka dni i nie prawić sobie morałów, a nawet przykrości?
To czekanie nauczyło mnie cierpliwości, czego i innym polecam.
Gdybym był w skórze Mateusza czy Mikołaja, to głęboko zastanowiłbym się czy nie wyłączyć możliwości komentowania a nawet wyłączenia bloga po takiej ilości "słów otuchy". Pozdrawiam.

mF1 pisze...

@Bartek "To, że Robert się nie poddaje i dalej walczy to jestem tego pewien, ale jak tak dalej będą oszukiwać kibiców, którzy robią wszystko żeby wesprzeć Roberta jak tylko mogą, to po prostu się od niego odwrócą i Robert nie będzie miał dla kogo wracać" i myślisz że jak Robert wyzdrowieje to nie wróci do ścigania bo Ty mu już nie będziesz kibicował, i inni tobie podobni? Robert będzie się dalej ścigał obojętnie czy ktoś mu będzie kibicował czy nie, bo on robi to wyłącznie dla siebie bo to kocha.

Piotrek pisze...

Zgadzam się. Robert chce wrócić przede wszystkim, dlatego, że to kocha. Nie, żeby zrobić nam przyjemność. Poza tym nikogo on nie oszukuje.

Szybkiego powrotu na tor Robert

pol_5ky pisze...

nie wchodze na bloga az do jutra... takie postanowienie

Bartez pisze...

Moim zdaniem Robert mimo wszystko powienien lepiej traktować kibiców i informować nas częściej o swoich planach czy postępach w rehabilitacji. Wszyscy wiemy, że w tym sporcie pieniądze są bardzo ważne a bez sponsorów kasy nie ma. Trzeba zwrócić uwagę, że gdyby Robert nie miał kibiców w Polsce wówczas ani Lotto ani Ngine nie zostałby sponsorem Kubicy. Żadna firma nie chce być kojarzona z osobą, która nie jest lubiana czy dobrze postrzegana przez zwykłych ludzi. Oczywiście Kubica stał się dobrym kierowcą dzięki pracy a nie kibicom i nic nam nie jest winny ani temu krajowi (ze sportowego punktu widzenia) ale gdyby nikt nie chciał go oglądać w tv to kontrakt z Lotto nigdy nie miałby miejsca dlatego o kibiców i własny wizerunek trzeba dbać zwłaszcza w obecnej sytuacji gdy ukrywając się przed światem raczej kibiców mu ubywa. Swoją renomę zdobył dzięki świetnym wynikom na torze ale teraz nie ma pewności czy będzie tak samo dobry po ewentualnym powrocie co w przypadku tego sportu bardzo szybko zostanie zweryfikowane a on sam rozliczony ze swojej jazdy.

RP pisze...

Robert, moim zdaniem jest w tarapatach, o których nikt z nas tak na prawdę nie ma pojęcia, gdyż się w takiej sytuacji nie znalazł. Dawanie mu rad jest naprawdę bez sensu, gdyż na pewno na tym forum tych rad nie szuka. Ponadto większość rad ma na celu zadowolenie fana, a nie prawdziwą pomoc Robertowi. Unikajmy doradzania Robertowi, to nieskuteczne(tak delikatnie piszę).

Ewa Małgorzata pisze...

jestem tak wierna fanka Roberta...ale coraz bardziej zdaje sobie sprawe,ze on ma kibicow gdzies...rozumiem prywatnosc,stan fizyczny i psychiczny,ale nalezy nam sie pare slow....wystarczyloby krotkie przeslanie bez zapewnien-zwyczajne "dziekuje,ze jestescie wciaz ze mna"....a tu NIC.....

Maniek pisze...

Powiem krotko, witaj wodko. robert nie ladnie zachowywal sie od samego poczatku dlatego sporadycznie s[prawdzam co u niego slychac.... Tysiace kibicow czakaja na jakie kolwiek slowa a nie wieze ze robert nie serfuje po necie i nie czyta co sie o nim pisze. brzydko panie Robercie BRZYDKO!!!