Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

niedziela, 11 grudnia 2011

Robert Kubica w styczniu w Pietra Ligure?

Jak podaje włoski serwis Il Vostro Giornale, Robert Kubica może już w styczniu pojawić się w Pietra Ligure w szpitalu Santa Corona podczas imprezy rozpoczynającej kampanię promowania honorowego krwiodawstwa. Już raz, na początku czerwca, Robert zachęcał do oddawania krwi z plakatów. Tym razem ma to zrobić osobiście.


Można powiedzieć, że Robert Kubica zawdzięcza życie honorowym krwiodawcom. Gdyby nie oni, nasz kierowca mógłby nie otrzymać potrzebnej mu tuż po wypadku krwi na czas. Polak doskonale zdaje sobie z tego sprawę i chce podziękować za to użyczając swej twarzy i nazwiska do kampanii. 13 czerwca informowałem już, że Robert z plakatów zachęca do honorowego krwiodawstwa w ramach akcji "Non voltare le spalle..."  czyli "Nie odwracaj się plecami...".

Wtedy również pojawiały się pogłoski, że być może krakowianin pojawi się w Ligurii publicznie, jednak było na to zdecydowanie za wcześnie. Teraz jego przybycie do szpitala Santa Corona, w którym spędził niemal 3 miesiące, wydaje się bardziej pewne. Jak słusznie zauważa dziennik Il Vostro Giornale, może być to pierwsze publiczne wystąpienie polskiego kierowcy od wypadku w lutym.

Gazeta podaje ponadto, że Robert 10 dni temu przeszedł zabieg zdjęcia stabilizatora zewnętrznego, a jego rehabilitacja jest intensywna.

Nie należy spodziewać się, aby serwis podawał taką informację bez żadnego potwierdzenia. Prawdopodobnie wstępne rozmowy między organizatorami akcji a Kubicą lub Morellim już się odbyły i jest wstępne zapewnienie o pojawieniu się Polaka. Może być ono uzależnione od stanu zdrowia krakowianina, którego rehabilitacja ma w styczniu dobiegać końca i jeżeli nie będzie żadnych "poślizgów" to Robert powinien chętnie zjawić się w Pietra Ligure. Nie można być jednak tego pewnym.

Poniżej przedstawiam zdjęcie z poprzedniej akcji, w której uczestniczył Kubica:

Za pomoc w tworzeniu wpisu dziękuję czytelniczce Joanna.

Najnowszy numer miesięcznika F1 Racing już w sprzedaży!

Więcej informacji o całej Formule 1 znajdziesz na www.f1ultra.pl

Strona powrotroberta.blogspot.com jest na facebooku! Dołącz do osób go lubiących!

167 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Więc myślę, że jeżeli Robert otrzyma propozycję wzięcia udziału w tej akcji to na 100% się tam zjawi. On jest wielkim człowiekiem i będzie chciał podziękować za uratowanie życia.
RYSIUTG09

Anonimowy pisze...

Kubica tam się pojawi jak będzie w stanie podać rękę każdemu komu tą rękę będzie trzeba podać. Do tego czasu raczej nie spodziewałbym się go na publicznym widoku.

GA

Mateusz Cieślicki pisze...

GA - ja też tak myślę i wydaje mi się, że "obóz" Kubicy przewiduje, że będzie już taka możliwość w styczniu.

Anonimowy pisze...

czy jesteś na google+? nie mogę znalezc Twojego profilu tam..

Anonimowy pisze...

Watpie. Taka mozliwosc nie pojawi sie wczesniej,niz okolo kwietnia.Sprawa miala sie wyjasnic "napewno" juz w X, Xl a teraz w Xll wiemy, ze z Lotosem koniec przygody.Skoro kontrakt nie trzyma, to o czym bedziemy teraz plotkowac?
Wszystko przebiega zgodnie z oczekiwaniami, czyli ze standartami po takich urazach- tak jak powinno z uwzglednieniem kolejnych interwencji chirurgicznych - i czas potrzebny jeszcze to minimum 2 mies.- jesli "bez poslizgow", ale to optymistycznie, wiec raczej 4 - 6 miesiacy. Tyle wymaga zlosliwa biologia.
.

Anonimowy pisze...

http://www.ecodellosport.it/articolo/f1-kubica-in-ferrari-2012-da-collaudatore-nel-2013-il-volante-ufficiale/155197/

Anonimowy pisze...

Zanim zajmiemy się pompowaniem kolejnych plotek warto wymienić miejsca gdzie Robert miał się pojawić i co z tego wyszło.

BYKU pisze...

Jeżeli rehabilitacja skończy się w Styczniu , a takie są plany to Robert zacznie się pokazywać.Taki jest plan Robert jest kierowcą wyścigowym i w takiej roli będziemy go widzieli. :)
On stara się ukryć z jednego prostego powodu wszyscy pamiętamy go jako sportowca walczącego o swoje najwyższe cele w trakcie rehabilitacji gdy jego stan odbiega od naszych przyzwyczajeń chce uniknąć publicznego użalania się nad jego osobą nie chodzi tu o kibiców ale o media które i tak zrobiły by swoje publiczne żale typu "Oj biedny Robert- Patrzcie jaka kaleka " itd.
Poza tym w studio zebrali by się "fachowcy" którzy obwiniali by go za start w lokalnym rajdzie.Może niewielu zdaje sobie sprawę ale takie rzeczy obciążaja psychikę Roberta bo przeciez chciałby zapomnieć o Starcie w tym rajdzie, a polskie media nie dały by mu szans...
Więc pokaże się w Styczniu, a prawdopodobnie w Lutym lub Marcu będą pieerwsze wywiady dla mediów :P

Anonimowy pisze...

Tak jak pisałem wcześniej, obie strony wyczekują końca roku. Impreza jest szlachetna więc Robert sie pojawi.
Gdzieś czytałem że i w Rosji by chcieli by się pojawił...
Plan jest czytelny. Uwalnić się od Lotusa i zaczynamy come back.

daniel

KamilF11994 pisze...

Ja pier..... jak przeczytałem tytuł to pomyślałem o najgorszym ....uffff ale na szczęście to inf. o 180 stopni w kwestii poprawy mojego humoru inna.
Jeżeli juz 10 dni temu Robertowi sciagneto stabilizator a rehabilitacja postepuje bardzo intesywnie to ja nie mam watpliwosci ze bedzie gotowy na start w Australii teraz jest tylko pytanie jezeli jest to prawdziwa inf.(w co nie watpie) a mimo to Robert nie przedłuzył współpracy z Lotusem to jak dla mnie oznacza to tylko jedno ze prowadzone sa bardzo intesywne rozmowy :D
A teraz ja osobiscie czekam juz na jakies zdjecia moze filmiki z tego wydarzenia :)

Anonimowy pisze...

Jakiś czas temu (chyba okolice września) Sokół, który jest zresztą przyjacielem Kubicy, zapowiadał że Kubica pokaże się jesienią w Polsce. Jak wiemy do końca jesieni jeszcze jakieś 2 tygodnie, a więc możemy spodziewać się miłej niespodzianki przed Świętami. A w tych wszystkich pojawiajających się spekulacjach informacje Sokoła były zawsze rzetelne. Zresztą jak na przyjaciela przystało.

Anonimowy pisze...

Nie ma żadnej pewności czy ostatnia operacja dotyczyła zdjęcia stabilizatora czy też kolejnej bardzo poważnej operacji.
Cisza i brak znajomej u Morellego sztucznej euforii znamionuje że była to poważna operacja i do tego nieudana.
Uważam że szum wokół Roberta i pompowanie balonu to naciski ze strony LOTTO które chce sobie powetować straty po podpisaniu umowy z zawodnikiem którego nie widzieli na oczy ani nikt inny oprócz ścisłego otoczenia.
Dla LOTTO jest to marketingowa porażka.
Po wygaśnięciu umowy sponsorskiej dopiero nastąpi oficjalne zakończenie kariery wmawiając oczywiście wszystkim że wszystko szło super dopiero pod koniec rehabilitacji coś nie powiodło się. Coś wymyślą aby wyjść z twarzą po rocznym wodzeniu wszystkich za nos.

pozdrawiam wszystkich automaniaków

Pyziol

Anonimowy pisze...

Pyziol brawo,jaki madre spostrzezenie:-) a w tym lottto nikt nie potrafi liczyc i podpisuje z niewidzialnym zawodnikiem kolejny kontrakt co nastapilo o ile mnie pamiec nie myli w polowie roku.Tak to już jest z duchami robia z tymi sponsorami co chca,czaruja i wyciagaja kase. Koniec to ja chcialbym widziec z takimi prostackimi komentarzami nie popartymi,zadnym faktem na tym wspanialym blogu skupiajacym prawdziwych sympatykow Roberta. RYS

Fisiacz pisze...

Pyziol myślę, że to zbyt duży pesemizm. Jestem przekonany, że włoskie media mają całkiem dobrą wiedzę na temat zdrowia Roberta. Robert jest prowadzony od samego początku przez włoskich specjalistów we włoszech! Jeżli włoskie media spekulują, obsadzają Roberta w Ferrari, nie może być aż tak źle jak piszesz.

Anonimowy pisze...

Jeszcze tylko chwilka i wszystko się wyjaśni, bo jesień się kończy.

"Na koniec dodam jeszcze, że z doskonale poinformowanego źródła dowiedziałem się, że jesienią Kubica zjawi się w Polsce. Będzie to doskonała okazja, aby kierowca niejako bezpośrednio zaspokoił ciekawość złaknionych wieści o jego powrocie kibiców. Potrzeba jeszcze trochę cierpliwości…" - M. Sokół.

Anonimowy pisze...

@Pyziol - mógłbyś pisać świetne scenariusze do filmów science-fiction. "Zawód" Roberta jest związany z wysokim ryzykiem i myślę że to zostało uwzględnione w umowie sponsorskiej LOTTO. Poza tym Robert jest na pewno ubezpieczony.

@Byku - zgadzam się, Robert ucieka od prasy m.in. dlatego bo chce uniknąć głupich komentarzy dotyczących jego udziału w rajdzie i wiele innych np, jak te od Pyziola. W trakcie rehabilitacji nie jest mu to do szczęścia potrzebne. Myślę że jest jeszcze sporo innych powodów, a zdrowie najważniejsze.

Tomy

jarosake pisze...

Anonim 17:24

A kiedy Sokół to pisał? Bo jeśli ten artykuł pochodzi z okresu gdy plan zakładał udział w GP Brazylii, to zapowiedziana na jesień wyprawa do Polski może być nieaktualna.

Anonimowy pisze...

17 sierpnia, ale nie widzę tam sformułowań w stylu "być może". Zresztą Mikołaj nie spekuluje sobie ot tak, tylko przekazuje konkretne i prawdziwe informacje jak na rzetelnego dziennikarza przystało. Zatem w najbliższym czasie można spodziewać się Roberta w Polsce.

Anonimowy pisze...

@17:42 później Mikołaj napisał, że tą zapowiadaną wizytą miała być konferencja w Warszawie w październiku. Robert miał w plamach pojawienie się tam, ale zrezygnował.

Anonimowy pisze...

Szkoda...zapomniałem o tym. No cóż pewnie przyjdzie poczekać trochę dłużej.

Anonimowy pisze...

Popieram Pyziola. Wtedy Morelli jeszcze majaczył o możliwym powrocie na tor w trakcie sezonu 2011.
LOTTO zaryzykowało. Gdyby sprawdziły się słowa Morellego i Robert wróciłby na tor, gaża dla Kubicy zwróciłaby się wielokrotnie.
Niestety zostali nabici w butelkę jak i wszyscy.

Anonimowy pisze...

Możecie pisać różne rzeczy o Morellim, ale ja uważam że jest dobrym menedżerem dla Roberta i działa prawidłowo w zaistniałej sytuacji: 1) Odizolował go od świata - Robert mógł na spokojnie przejść kolejne etapy leczenia i rehabilitacji. Jest to cud że nie miał żadnych załamań, a kontakt z prasą czy kibicami mógłby tylko przyczynić się do tego stanu. 2) Nie pozwolił aby sponsorzy, kibice i F1 zapomnieli o nim - był i jest optymistą i to jest normalne zachowanie. Nie wyobrażam sobie aby powiedział że z Robertem jest kiepsko i nic z tego nie będzie. Bo to nie jest prawda i poza tym ciężko przewidzieć koniec rehabilitacji (wiadomo, natura). To jest normalne że menedżer wierzy w niego, wierzy w postęp. 3) Zadbał o to aby Robert miał inną opcję jak Lotus, dzięki temu nie został postawiony pod ścianą.

Ja osobiście nie czuję się nabity w butelkę.

Tomy

jarosake pisze...

Podpisuję się pod tym co napisał Tomy. Jeśli mogę oczywiście

Sceptyk pisze...

Rece mi opadaja, kiedy czytam o
,,nieudanych'' operacjach u RK.
Toz to cud, ze Pan Robert ma reke,
ale zeby ta reka prowadzil F1 to trzeba by drugiego cudu.

Anonimowy pisze...

Według mnie nie ma co aktualnie spekulować o przyjeździe Roberta do Polski w tym miesiącu. Jeżeli w styczniu ma się pojawić na imprezie charytatywnej, to czy jest sens wyjeżdżać i co najważniejsze przerywać rehabilitacje?
Napływ informacji czeka nas w przyszłym miesiącu, a więc się szykujcie.

Radko

Anonimowy pisze...

Tomy skąd wiesz że Robert nie miał żadnych załamań ?
To naturalne że Morelli nagina rzeczywistość aby "sprzedać" "towar".
Normalnym jest że Morelli wierzy w zarobek i udało się to w przypadku umowy z LOTTO. Chwała mu za to.
Nie słyszałem by Morelli zadbał aby Robert miał inną opcję niż Lotus.
Na razie jeden pewnik to koniec z LRGP, reszta to kupa brukowych spekulacji.

Anonimowy pisze...

@Tomy - to, co napisałeś o Daniele Morellim, wymagało ode mnie trochę dłuższego przemyślenia i zastanowienia... ale nie mogę się z Tobą nie zgodzić.
To, że Roberta nie widzimy, to że się ukrywa - to prawdziwe mistrzostwo świata... a zasługa w organizowaniu wszystkiego leży na pewno po stronie DM. I chociaż wielu kibiców nie może się z tym pogodzić i narzeka, że Robert się ukrywa i w ogóle jest niewdzięczny, nie szanuje kibiców... zgodzę się z Tobą, że ta izolacja potrzebna była Robertowi przede wszystkim po to, by mógł spokojnie przechodzić kolejne etapy rehabilitacji.
To, że wierzy w swojego podopiecznego i jest optymistą... to chyba najtrudniejsza rola DM. Bo to on widział z bliska zagrożenie życia, cierpienie, widział determinację, ale też na pewno nie było mu łatwo, kiedy przyszedł czas na chwile przestoju i walkę z naturą... Osobiście tylko bardziej by mi zależało na odrobinę częstszym kontakcie z prasą... nawet jeśli musiałby powtarzać co jakiś czas to samo... No, ale pewnie to kibicom i tak by nie wystarczyło i tak by narzekali, że za mało dostajemy informacji, że za mało szczegółów...
No i ostatecznie również mam nadzieję, że zadbał o to, by Robert miał zapewnioną przyszłość, a nasza cierpliwość była nagrodzona :)

Podsumowując: osobiście także uważam, że Morelli jest dobrym menadżerem dla Roberta i działa prawidłowo w zaistniałej sytuacji... tym bardziej, że z pewnością taka jest wola samego RK. A z wolą RK to ja nie zamierzam dyskutować. Prawdziwy kibic zdaje się powinien być na dobre i na złe... więc nie powinien też czuć się w tej całej sytuacji nabity w butelkę :)
I może zbyt wielu pewników tu nie ma, ale też kupą brukowych spekulacji chyba tego nie można nazwać :)

e

Anonimowy pisze...

Zgadzam się. Morelli to dobry manager. Przekonał LOTTO że Kubica będzie kierowcą F1.
Na przysłowiową gębę rzadko dziś można podpisać umowę gdy wchodzą w grę poważne pieniądze.
LRGP już nie dało się nabrać. Myślę że żadna inna firma również nie da się.
Jakiekolwiek by się wymyślało scenariusze i wpuszczało do mediów.
Skończy się szansa dla Morellego na zarobienie kasy to i skończy się współpraca z Robertem.
To jest biznes.

Anonimowy pisze...

Anonimowy 20:12 - ale to, o czym piszesz niestety też pewnikiem nie można nazwać... prędzej to tylko kupa spekulacji :)
Zresztą, miejmy nadzieję, że już niedługo wszyscy się przekonamy... kto był bliżej prawdy - teraz to tylko nasze dywagacje :)

e

Marcin pisze...

Tak czytam wasze wypowiedzi dotyczące Lotto wystarczy jeden punk w umowie pieniądze przelejemy na konto Roberta jeśli ten pojawi się na torze F1.
Dziękuję i po sprawie.
A lotto tak czy się zarabia na wizerunku RK.

Już pisałem poczekajmy do stycznia wszystko się wyjaśni.

szakuŁ pisze...

Wogóle się nie dziwie że Robert trzyma się z daleka i nie utrzymuje żadnych kontaktów z mediami bo oprócz ciężaru jaki przechodzi z rehabilitacją musiał by się jeszcze użerać z tymi wszystkimi informacjami , pytaniami, zarzutami jakie w niego są kierowane.
Dziś przypadkiem natknąłem się na program "Niezapomniane chwile 2011" na TVN Style wspominali wypadek Roberta i jeden gość który raczej ma gdzieś F1 jeździł po Robercie wyzywał go od głupków itd.
Koleś zachowywał się tak jakby dzięki jemu Robert wszystko osiągnął i może go bezkarnie krytykować.
Nie wiem skąd tyle zawiści, krytyki w tym kraju.

marcinos pisze...

Szakuł,bo Polak już taki jest,swojego opluje a obcego na rękach będzie nosił,niestety taka natura większości naszych rodaków.

Anonimowy pisze...

Marcin. Od tego Kubica ma managera by umowa była korzystna dla niego.
Jeśli z góry wiadomo było że Robert nie wróci na tor to umowy z takim punktem nie podpisaliby.

Anonimowy pisze...

Jakby nie było, to Polak i tak będzie narzekał. Gdyby wygrał w Lotka 10mln, to narzekałby, że nie ma co z tym zrobić, gdyby wygrał 10tyś. narzekałby, że za mało, gdyby natomiast nie wygrał nic, narzekałby, że los mu nie sprzyja.

Wystarczy poczekać do przyszłego miesiąca i kto wie jakie informacje się pojawią. Cierpliwość to cenna rzecz. Wyczekaliśmy już prawie rok, wiec miesiąc nas nie zbawi.

Radko

Piotrek pisze...

Pewnie, że miesiąc w porównaniu do 10 miesięcy to prawie nic. Jednak tak bardzo czekam, żeby zobaczyć Roberta. Chciałbym, żeby to było już teraz. Ale wiem, że pracuje on ciężko, żeby wrócić do ścigania w F1, a to cel nadrzędny. Dużo ważniejszy niż jakieś moje zachcianki. Dlatego czekam, choć tak trudno.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Piotrek pisze...

A wiadomość o pojawieniu się Robert w Santa Corona moim zdaniem jest bardzo dobra. Oznacza, że wszystko idzie dobrze i już naprawdę niedużo zostało.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

@Piotrek - świetnie powiedziane. Nic dodać, nic ująć.

e

Anonimowy pisze...

Tylko, że Robert już tyle razy miał się pokazać i nagle okazywało się, że nic z tego... W Pietra Ligure też go nie będzie. Już raz była taka akcja dotycząca krwiodastwa i też tylko list był.

Piotrek pisze...

Ale na akcji krwiodawstwa nie miał się pokazywać. Sokół informował o programie bezpiecznych dróg, w Warszawie, ale niestety nie wyszło.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Piotrek szczerze ci radzę weź się w garść bo coraz gorzej z tobą.
Pewnie nie jesz, nie śpisz, rzuciłeś szkołę i przestałeś się myć.
Zacznij żyć własnym życiem , zrób coś pożytecznego.

Piotrek pisze...

@21:50 - może Ty masz deprechę i takie są właśnie jej objawy. Ale ja nie. Dlaczego? Bo Robert wraca do ścigania F1!

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

W Ferrari oczywiście zamiast Alonso.

Anonimowy pisze...

proszę o wyjaśnienie dlaczego nie ukazał się mój komentarz przesłany dzisiaj między godz. 21.40 a 22.00
pozdrawiam - dziadek Józek

mirekmiras pisze...

A to ciekawe... E. Boullier powiedział, że zespół planuje zdobycie mistrzostwa do końca sezonu 2014, ponadto w dalszym ciągu deklaruje chęć "romansowania" z Kubicą. Oczywiście tylko w dłuższym terminie.
http://www.f1wm.pl/php/news_id-24900.html

mirekmiras pisze...

@dziadek Józek - wyręczę Mateusza, bo pisał to już chyba z milion razy :D bloger czasem z niewiadomych przyczyn kwalifikuje niektóre komentarze anonimów jako spam. Tak mogło być w Twoim przypadku ;)

Anonimowy pisze...

@mirekmiras - dzięki za informację; szkoda iż tak się stało, bo trochę napracowałem się nad tym tekstem; spróbuję napisać jeszcze raz,
pozdrawiam
dziadek Józek

Mateusz Cieślicki pisze...

mirekmiras - dziękuję Ci za wyjaśnienie, niestety w przypadku dziadek Józek tak nie było - nie wiem, dlaczego komentarz się nie ukazał, ale ja nie mam go w SPAMie. Przykro mi. Dobra rada, którą ja zawsze stosuję - przed dodaniem dłuższego komenta ctrl+A i ctrl+C

Anonimowy pisze...

@e 20:25

świetny komentarz :) Zgadzam się w 100%

@anonimowy 19:58

"Nie słyszałem by Morelli zadbał aby Robert miał inną opcję niż Lotus."
Uważasz, że jeżeli o czymś nie słyszałeś, to to nie istnieje? Spokojnie, dowiesz się o tej innej opcji we właściwym czasie. Kontrakty podpisywane są na długo przedtem, zanim reszta świata dowiaduje się o tym fakcie z oficjalnych komunikatów prasowych.

@ anonimowy 20:12

"LRGP już nie dało się nabrać."
No popatrz - a LRGP chciało podpisać z Robertem kontrakt na 2 lata, od jego zgody uzależniając udzielenie mu pomocy w przygotowaniach do powrotu do F1 (bolid, testy). Zatem ZANIM jeszcze byłoby możliwe sprawdzenie, czy po tej pomocy zespołu Robert byłby równie szybki jak przed wypadkiem, zespół LRGP już chciał związać Roberta kontraktem aż na 2 lata (!)
No to jednak chyba musieli "dać się nabrać" Morellemu, czyż nie?

"Myślę że żadna inna firma również nie da się." - skoro LRGP "dało się nabrać", to dlaczego inne zespoły nie mogłyby?

o

Fisiacz pisze...

Pietra Ligure - co z tego wynika? Analiza.

Otóż, wydaje mi się, że z tego wszystkiego wynika jednak Ferrari. Dlaczego? Oto moja analiza.

1. Podstawowe pytanie. Czy Ferrari jest zainteresowane Robertem. Tak. Dlaczego? Bo zakładając, że chcą "wymienić" Massę, w zasadzie nie mają na kogo. Jedynym kierowcą pasującym obecnie do Ferrari jest Vetel. Ale on nie przejdzie do czerwonych tak długo jak Neway będzie budował w Red Bulu mistrzowskie samochody. Inni kierowcy z czoła stawki nie pasują do Ferrari. Button i Hamilton - bez szans. Brytyjscy kierowcy w brytyjskim teamie. Nie ma szans, aby wyrwać od nich Buttona a Hamilton do Ferrari nie pasuje mentalnie. Nico Rossberg? Kierowca bez wyrazu. Webber? to w zasadzie odpowiednik Massy. Nic by nie zyskali. Kto pozostaje? A no nie ma nikogo. Tak więc Robert!

2. Jak wygląda stan zdrowia Roberta? My tego nie wiemy, ale wydaje się, że ludzie z Ferrari wiedzą. Dlaczego? A dlatego, że Włoch - nawet poważny stanowiskiem, może odmówić wywiadu czy informacji w zasadzie każdemu. Każdemu, ale nie decydentom z Ferrari. Ferrari dla Włocha, to rzecz święta. Nie ma możliwości, żeby specjaliści którzy operowali Roberta odmówili Ferrari. Oni też widzą Roberta w czerwonych!
Ceccerali? Włoch! Pytaniem jest jego lojalność wobec LR - jest tam jeszcze chyba na etacie. Ale umówmy się, jest/był tam dla Roberta. Jego lojalność jest lojalnością do Roberta a nie LR. Tak więc, jeżeli ludzie z Ferrari chcą coś wiedzieć, to wiedzą - bez dwóch zdań.

3. Szef zespołu. Czy jego słowa w tej grze coś znaczą? Myślę oczywiście o dementi Domenicali. Nic! On otrzyma przykaz zorganizowania testów z góry. To nie On o tym decyduje. A jak już dostanie, będzie kochał Roberta jak syna.

4. Czy Ferrari coś ryzykuje? Nic. Mają wszystko - łącznie z nieograniczonymi środkami. Dla nich to pryszcz.

5. Co zyskuje Ferrari? Można powiedzieć kierowcę marzeń. Tak, ale pod warunkiem, że Robert odzyska szybkość i sprawność. Ale to nie wszystko. Szum medialny, miłość kibiców - włoskich! No i otoczkę marketingową. Same plusy.

6. W czym problem? Z sezonem 2012. Jak to wpłynie na Massę, gdy za plecami szlifował się będzie Robert? To tak jak skazaniec oglądał by kata ostrzącego topór. Jest problem, bo chłopak głupi nie jest, ale sezon trzeba przejeździć i to dobrze bo punkty są punktami. Sytuacja jest nie zręczna, bo Robert raczej nie będzie mógł go szybko zastąpić.

7. Co się stało ostatnio z LR? to, że chyba się dowiedzieli o co chodzi. Widzą, że temat jest przegrany. Coś tam się jeszcze łudzą, ale bez przekonania. Szybko zatem zmienili front, bo się połapali.

8. Co z tego wynika? To, że włosi z Ferrari są najlepiej zorientowani w sytuacji. Gra widać jest warta świeczki, bo robi się głośno w mediach. Pietra Ligure - włoski szpital we Włoszech i zapowiedziana akcja, będzie pierwszym akordem w rozpoczynającej się grze medialnej. Nie twierdzę, że to jest robione pod Ferrari. Twierdzę, że Ferrari, chce się wpisać w tą szlachetną inicjatywę i rozpocząć własną rozgrywkę.

Anonimowy pisze...

Jejku ale Wy jesteście zaślepieni tym Ferrari. Wszystkie fakty interpretujecie na korzyść tezy o Ferrari. Szukacie spisków, gier medialnych, zagrywek taktycznych byleby tylko uzasadnić swoje zakompleksione tezy. To już jest nudne. Człowiek próbuje odzyskać zdrowie a Wam tylko jedno w głowie.

A w Twoim wyliczeniu Fisiacz zabrakło mi tylko punktu: 9. Kubica będzie promował oddawanie krwi. Krew jest czerwona. No to musi być Ferrari.
Każdy z tych Twoich punktów jest żałosny.

Opamiętajcie się.

NOD

mirekmiras pisze...

@NOD - jeśli Robert odzyska pełnię formy, jeśli forma ta pozwoli mu na jazdę mocno zbliżoną do tej sprzed wypadku, to właściwie dlaczego nie Ferrari? Podaj choć jeden powód, dlaczego nie mógłby w kolejnych latach jeździć w tym zespole?

Anonimowy pisze...

Ja nie muszę nic podawać - sam podałeś powody na początku swojej wypowiedzi! Jeśli... jeśli... pozwólmy żeby się najpierw spełniło jedno jeśli, a potem drugie. Poza tym ja nie neguję ferrari - tylko ten Wasz ślepy owczy pęd. Tylko Ferrari i Ferrari i Ferrari.

NOD

Anonimowy pisze...

To jest myśl. Dlaczego Robert chce promować krwiodawstwo ?? To jasny przekaz dla nas że będzie jeździł w CZERWONYM ! Ferrari i mistrzostwo świata w 2012 roku !

mirekmiras pisze...

Wydaje mi się, że Robert odzyska formę w stopniu umożliwiającym ściganie się w F1. Więc w jakimś zespole będzie jeździć. Ja osobiście nie przesądzam o tym, że będzie to Ferrari, ale nie mówię też, że to niemożliwe. Całą tą sytuację nakręcają zagraniczne, a szczególnie włoskie media, więc nie dziw się, że ludzie na tym blogu także o tym mówią.

Seba_kalisz pisze...

@NOD,

to, że nie musisz to wiemy, i nikt tego nie oczekuje. Ale wstrzymaj się z obrażaniem wielu osób na forum, że jak piszesz „są zakompleksieni a ich komentarze żenujące”. Skoro twoja wyobrażania jest tak ograniczona, ze masz problem z wizją R.K w Ferrari to pozwól, choć innym snuć takie domysły. A ponieważ wszystkie opinie opierają się na domniemaniach to i takiej nie można wykluczyć, tym bardziej, że to włoskie a nie polskie media tak naprawdę przymierzają Roberta w Ferrari. Bądźmy innej opinii, ale bez aluzji i obrażania.

Pozdr.

Anonimowy pisze...

@ NOD

"Szukacie spisków, gier medialnych, zagrywek taktycznych byleby tylko uzasadnić swoje zakompleksione tezy."

"Zakompleksione tezy"???
O czym Ty bredzisz?

Kubicę z Ferrari łączą włoskie media, w tym tak poważne i zawsze dobrze poinformowane o tym, co się dzieje w Ferrari, jak Gazetta dello Sport".

1. Sam Luca di Montezemolo potwierdził rok temu, że po wypadku Massy to Kubica był kandydatem Ferrari do zastąpienia Massy.

2. W grudniu 2010 r. w corocznym wywiadzie szefa Ferrari dla znanego włoskiego dziennikarza Leo Turiniego, Domenicali bez ogródek powiedział, że jeżeli Massa się nie podciągnie, to straci kokpit. na pytanie dziennikarza, kto będzie jego następcą, Domenicali powiedział, że najbardziej interesujący jest dla nich Kubica, którego lubią i obserwują. Wiedzą, ze ma kontrakt z Renault do 2012 r. ale kontrakty można rozwiązać.

3. W tym roku poważne zachodnie źródła podawały, że Ferrari miało opcję na Kubicę, która miała być zrealizowana bodajże do końca maja, ale z powodu wypadku Roberta nie doszło to do skutku i kontrakt przedwstępny wygasł.

Zatem BYŁA JUŻ dla Kubicy przetarta ścieżka do Ferrari.
To nie są nasze wymysły, tylko FAKTY.

A wniosek, że dziwne zachowanie Roberta wobec zespołu LRGP (brak kontaktu) i nie podpisanie kontraktu na 2 lata, którym chcieli związać Roberta w zamian za pomoc w przygotowaniu do powrotu do F1, może mieć związek ze wznowieniem rozmów z Ferrari i podpisaniem kolejnego kontraktu przedwstępnego, jest jak najbardziej uzasadniony.

o

Anonimowy pisze...

Tyle że sytuacja się znacząco zmieniła. Robert jest kontuzjowany, a Wy wsadzacie go do Ferrari.

NOD

mirekmiras pisze...

NOD, nie my, podkreślam to jeszcze raz - włoscy dziennikarze.

Anonimowy pisze...

w sumie nic nowego, ale w/g mnie wazne, ze topowe serwisy ciagle o nim pisza i nazwisko Roba nie wypada z obiegu:
http://www.planet-f1.com/news/3213/7372134/Renault-Kubica-Relationship-Turns-Sour

RafAMS

Anonimowy pisze...

Ja wychodzę z założenie, że bez powodu się o tym nie mówi. Tak jak przedmówcy (przedpiszący)wspomnieli - temat porusza najbardziej rzetelna włoska gazeta sportowa, gazeta która z pewnością ma dobrze poinformowanych ludzi w wielu miejscach w tym wokół Kubicy i w Ferrari. Skoro się mówi, to znaczy że coś się dzieje, bo chyba nie jest to tylko i wyłącznie dmuchanie balonika na poczet kontraktu z LOTTO przez Morelliego?

GA

Anonimowy pisze...

piszą nie tylko włosi ale i Francuzi jakoby robione było miejsce dla RK w ferrari
Raczej te gazety maja dobre informacje co pokazuje historia wiec na pewno nie są to rozmyślanie redaktorów lub PR menago
Co do lotto to no coments

Anonimowy pisze...

Z tym LOTTO to była ironia of course.

GA

Arof pisze...

Nie będę przyklaskiwał NOD-owi, bo nie wykluczam, że coś w tym może być. W końcu Kubica jest bardzo wysoko cenionym kierowcą, więc dlaczego Ferrari miałoby Go nie obserwować? Natomiast od obserwacji, a nawet opcji jest daleka droga do kontraktu. Więc nie ma co się tak jarać, bo rozczarowanie nie jest przyjemnością, a może do tego dojść. Zastąpienie Massy w trakcie sezonu jest niemal idealną sytuacją dla Roba, ale jednocześnie średnio prawdopodobną. Co innego kwestia 2013 roku. Wolę więc obserwować rozwój sytuacji i nie fantazjować, bo ciężko jest wróżyć z fusów, a oficjalne wiadomości i tak pojawią się prędzej, czy później.

Magelot pisze...

Cytat z:
http://www.f1ultra.pl/index.php/wiadomosci-f1/129193-romain-grosjean-nie-jestem-dla-lotus-renault-gp-tylko-tymczasowym-wypelnieniem-luki.html

„Plan jest taki, by zrobić z Grosjeana kierowcę numer jeden w ciągu dwóch lub trzech lat” - cytuje słowa szefa zespołu Lotus Renault GP Erika Boullier francuska prasa.

Anonimowy pisze...

A ja tak z innej beczki, niech ktos poszuka ile kont otwarlo się w pko po durnych reklamach Szymona(niezla suma). Jak myslicie czy naszy rynek nie jest piekny dla Santandera? To tak po reklamie w PS.

Anonimowy pisze...

ROBERT stwierdził ferrari lub nikt inny

Anonimowy pisze...

Od wielu już lat interesuję się Formułą 1, a już od debiutu Roberta Kubicy (naszego rodzynka) to zainteresowanie wzrosło zdecydowanie.
Z uwagą też czytam wiadomości i komentarze na kilku wybranych (w miarę obiektywnych) portalach internetowych zajmujących się tematyką F1, stąd tez trafiłem na ten blog.
No cóż, tematem nr 1 większości portali jest kwestia powrotu RK do ścigania; komentarze w tym względzie odzwierciedlają totalne skrajności od tragicznego pesymizmu do nieobliczalnego optymizmu. Ja chciałbym podzielić się swoimi spostrzeżeniami w tym temacie zachowując dużą dozę obiektywizmu, chociaż podobnie jak większości z Was po głowie krążą myśli, że powrót Roberta jest kwestią tak oczywistą, że inaczej być nie może. Ja też oczekuję jego powrotu na tor, ale staram się znaleźć w natłoku różnych informacji te wątki i te fakty, które pozwolą na zobiektywizowanie tego oczekiwania.
Swoje przemyślenia zawrę w kilku punktach, aby łatwiej było temat przeanalizować i ocenić, a więc:
1/ wypadek Roberta
Powód dla którego RK chciał brać udział w rajdach ujawnił sam Robert w którymś z wywiadów. Moim zdaniem jest on logiczny i zrozumiały. Pomijam tu kwestię adrenaliny czy poszukiwania za wszelką cenę nowych wyzwań. Uważam, że trening na żadnym symulatorze nie jest w stanie przygotować zawodnika do stresu wywołanego warunkami rzeczywistymi; w symulatorze jak w grze – nie udało się, robisz reset i zaczynasz od nowa, cóż że się nieudało pokonać dystansu teraz, potrenuję, kilka razy zresetuję próbę aż pokonam odcinek bez błędów. Czy to można odnieść do warunków rzeczywistych?. Według mnie nie, bo w warunkach rzeczywistych na reset nie ma szans, tam jesteś od razu out.
Z tego powodu udział w rajdach - odbywających się jednak z mniejszymi prędkościami - jest treningiem na symulatorze rzeczywistym, w którym mimo wszystko jest niewielka szansa na reset.
Robert miał pecha, trafiło akurat nie niego, cieszyć się należy że żyje i powraca do zdrowia. Swojej przyszłości nie zna nikt z nas, nie zna jej też Robert. To o czym teraz dyskutujemy jest tylko celem, pragnieniem i oczekiwaniem, które jak w każdym życiu mają szansę na spełnienie jeśli się tym dążeniom podporządkujemy.
Dzisiaj pozostaje nam tylko czekać co przyniesie kolejny, dzień, tydzień czy miesiąc w procesie jego rehabilitacji.
2/ start sezonu 2011
Ekipa LRGP przygotowała naprawdę solidny bolid z nowatorskim wydechem. Start mimo braku Roberta przyniósł dwa znaczące sukcesy w postaci dwóch trzecich miejsc w Australii i Malezji; potem owszem były drobne punkty, ale rozpędzona machina zespołu już zaczęła zwalniać; siłą impetu LRGP dotrwało zaledwie do GP Kanady, a potem to już szkoda mówić.
Krowa (NH) która dużo ryczała nie dała niestety dużo mleka (jak w znanym naszym porzekadle); koń (VP) jaki był i jest każdy widział (z kolejnego porzekadła), więc kto miał napędzać tą machinę zespołu wynikami sportowymi? Dla wielu ludzi w ekipie LRGP i w światku F1 po wypadku Roberta stało się oczywistym, że ten zespół w tym sezonie już nic nie ugra. Z tego powodu wyniki sportowe po Kanadzie mogły być już tylko gorsze a nie lepsze, tym bardziej iż zespoły które na starcie sezonu nieco odstawały technologicznie, szybko nadrobiły utracony dystans.
W tej sytuacji jestem pewien, że tak było i nie dziwię się decyzji Lopeza o oszczędzaniu pieniędzy i nie rozwijaniu bolidu w trakcie sezonu; wystarczy przypomnieć sobie wypowiedzi EB o planach poprawkowych na kolejne GP a co było widzieliśmy gołym okiem. Blamaż.

Koniec części pierwszej
Dziadek Józek

Anonimowy pisze...

Część druga

3/ relacje RK – LRGP
Do momentu uświadomienia sobie przez ekipę faktu, że szoferzy NH i VP nie są w stanie zastąpić tego coś (talentu, zmysłu, wyczucia, można dopisać jeszcze wiele innych cech)co łączy się z osobą kierowcy F1 pokroju RK lub podobnych mu FA, JB czy MS, relacje między RK a LRGP były poprawne; ot normalne zainteresowanie członkiem zespołu przeżywającym tragedię – to było ludzkie. Ale z czasem (czytaj w miarę przyjeżdżania szoferów na coraz dalszych lokatach) w tych ludzkich odruchach zaczął powoli rodzić się pomysł do obarczenia kogoś odpowiedzialnością za utratę sezonu (profitów); od początku to był biznes - lekko tylko przytłumiony wypadkiem Roberta – który po GP Kanady zaczął wracać do swojej pierwszoplanowej roli.
To wtedy – maj i czerwiec – pojawiły się wypowiedzi szefów LRGP o tym, że Robert w tym roku nie pojeździ, że należy szukać kolejnych sponsorów, temat Senny itd. itp.
Moim zdaniem to wtedy włodarze zespołu dali wyraźnie do zrozumienia, że to wina Roberta. Biznesowo było ok. Zespół płacił Robertowi zgodnie z kontraktem, ale też Lopez dostawał pieniądze z powrotem z ubezpieczenia więc dla PR mógł opowiadać do woli co było mu na rękę. Mniej więcej od połowy roku , może nieco wcześniej, nowych informacji o Robercie na stronie internetowej LRGP było jak na lekarstwo, a może jeszcze mniej. Uważam, że to już wtedy nastąpił rozbrat, ponieważ zespół obarczył winą Roberta za niepowodzenia.
Teraz każdy robi swoje, aby tylko wyczerpać zapisy kontraktowe. Tyle i nic więcej.

4/ Lekarze i rehabilitacja
Osobiście po takim wypadku nie chciałbym uczestniczyć w show jakie gotowe były przygotować wszelkiej maści media z udziałem Roberta. Nie wyobrażam sobie dociekań, dyskusji, zdjęć, wywiadów, nachalnych nagabywań, rad itd. Przechodzenie na oczach całego świata procesu leczenia i potem rehabilitacji to by było jak w reality show. Czy tego chciałby każdy z nas codziennie walcząc z własnym bólem, cierpieniem, chwilami zwątpienia czy nawet momentami depresji? Sądzę, że dla tego spokoju niewiele wiemy o sytuacji zdrowotnej RK.
Z drugiej strony też nie sądzę, że te szczątki informacji które wyciekły na zewnątrz są prawdziwe, bo nie wierzę, aby lekarze ryzykowali utratę reputacji zawodowej przekazując nieprawdziwe informacje. Z oczywistego powodu to kłamstwo wyszłoby na jaw, ponieważ proces leczenia i rehabilitacji dotyczy człowieka którego znają dziesiątki milionów ludzi na całym świecie; to nie jest leczenie zwykłego człowieka takiego jak każdy z nas. Błędy popełnianie w naszym procesie leczenia byłyby zmarginalizowane, natomiast w przypadku zawodnika światowego formatu byłyby analizowane i oceniane bardzo surowo. Nie posądzam tych ludzi o brak rozwagi.
Proces leczenia i rehabilitacji trwa, jak to zwykle bywa lekarze z technicznego punktu widzenia zrobili wszystko co było możliwe, nam pozostało oczekiwać iż organizm Roberta okaże się na tyle silny, aby pokonać wszystkie przeciwności na drodze do sprawności.
Wierzę, ze wróci do F1, jeżeli tylko możliwe będzie wystarczająco sprawne operowanie dłońmi i palcami. Zgodzę się z dr Rossello, że nie mówimy tu o pianiście, który potrzebuje maksymalnej sprawności wszystkich palców lecz o kierowcy, któremu dzisiejsza technologia jest w stanie zapewnić rozwiązania, które ewentualne ułomności ograniczą do minimum. Czy nie znamy przypadków kiedy ludzie bez nóg czy rąk nie prowadzą samochodów? Robert ma wszystko na swoim miejscu; pozostaje jedynie pytanie w jakim stopniu wszystko będzie sprawne, a w zasadzie jak sprawna będzie operowana po wypadku ręka.

dziadek Józek

Anonimowy pisze...

Część trzecia

5/ co w przyszłości?
Działania DM uważam za rozsądne zarówno z biznesowego jak i czysto ludzkiego punktu widzenia. W pierwszej kolejności miał zapewnić proces leczenia i rehabilitacji. Tak się stało. W drugiej kolejności zabezpieczyć przyszłość w ramach trwającego kontraktu. I tak do pewnego okresu bieżącego sezonu było – wyraźnie akcentowany był powrót do LRGP. Potem wszystko ucichło.
Rozwód z LRGP, który miał miejsce mniej więcej w połowie roku, przyspieszył plany ekipy Roberta co do ewentualnej zmiany zespołu. Według mnie celem jest Ferrari i to bezpośrednio już od nowego sezonu. Nikt w biznesie nie chwali się postępami procesu negocjacyjnego; są plotki – to oczywiste, ale nam pozostaje czekać do końca roku. W styczniu na 100% wszystko będzie jasne.
Gdyby DM nie miał alternatywnego planu działania u mnie już by nie pracował. Ten człowiek za długo siedzi w światku F1, aby nie być przygotowanym na inne rozwiązania. Nie posądzam go brak rozsądku czy totalną naiwność. Podobnie jak nie posądzam o naiwność i filantropię sponsorów Roberta. Ja też chciałbym wiedzieć wcześniej jakie są rokowania zdrowotne a potem decydował się na sponsoring. To nie są drobniaki rzucane do pudełka żebraka na ulicy, ale z biznesowego punktu widzenia konkretna inwestycja w zakresie marketingu. To są wydatki, za które zarządy firm sponsorskich mogą stracić pracę. Więc nie posądzam ich o naiwność.
Myślę, że każdy w tym łańcuszku otaczającym Roberta, zachowuje się racjonalnie i stosownie do tragicznych okoliczności związanych z wypadkiem i powolnego procesu jego zdrowienia. To jest trudne dla wszystkich a już najbardziej dla Roberta.
On wie co chce w życiu robić i niezłomnie do tego celu dąży. Determinację w dążeniu do celów pokazał światu już w swoim życiu niejednokrotnie; dajmy więc czas; a jeżeli to wszystko polega na prawdzie to zostało nam niewiele czasu na oczekiwanie do jego powrotu.

Mam nadzieję, że nie przynudziłem tym tekstem. Tekst pisałem jeszcze raz.
Pozdrawiam wszystkim sympatyków F1 oraz gospodarza tego bloga.

dziadek Józek

Piotrek pisze...

@ dziadek Józek - szacunek za to, że chciało Ci się wszystko pisać jeszcze raz. Całkowicie zgadzam się z Twoją opinią.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Piotrek pisze...

Właśnie na Facebook'u Strefa Wyścigów podała wiadomość, że Robert jest testowym kierowcą w Ferrari. Nie wiem, czy to prawda.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Santander już na Polskim rynku jest. Kupili BZWBK. Rebrand ma sie zacząć w 2012.
Jeśli Robert po testach będzie szybki to kto wie.
Poczekajmy do stycznia.

daniel

Anonimowy pisze...

Ludzie to oczywiste, że Ferrari jest teraz bliżej z Robertem niż z Massą... Piszą o tym największe portale i gazety cytowane na codzień przez cały świat.
Testy w Ferrari to moim zdaniem w oparciu u takie informacje z takich źródeł w 99% pewna informacja. Pewności 100% nie ma natomiast jeszcze co do tego czy Robert wróci do zdrowia w odpiednim czasie ale sprawa z Ferrari już niebawem zostanie potwierdzona oficjalnie. FORZA!!!!!!!!!!!!ROBERTO !!!!

Dawidu_AMG pisze...

Jeżeli opcja z Ferrari okaże się prawdziwa to może dojść do sytuacji, kiedy w maju/czerwcu (jeśli oczywiście Robert będzie sprawny) możemy widzieć Kubicę na starcie w czerwonym bolidzie. Wątpię, aby Massa - nagle - po dwóch sezonach zbliżył się do Alonso. Jeśli Ferrari będzie się biło o mistrzostwo wśród konstruktorów, a zdobycze Brazylijczyka nie będą na miarę oczekiwań szefostwa, to mogą mu szybko podziękować. Wtedy Robert zapewniłby solidne wyścigi, a dla Ferrari byłaby to o tyle świetna sytuacja, że mogliby postawić na Alonso, a Kubicy powiedzieć: "Robert, sam widzisz, że o mistrzostwo już nie powalczysz, ale mamy nadzieję, że nie utrudnisz tego Fernando."

Uważam to za realny scenariusz, pod warunkiem, że Robert będzie w dobrej formie, a w tych plotkach z Ferrari jest ziarenko prawdy.

Anonimowy pisze...

@dziadek Józek - świetnie napisane :)
A porównania: HEI=krowa i PET=koń... po prostu bezcenne :)

Dobrze, że napisałeś to jeszcze raz, a warto było... bo dobrze się czyta - w 100% zgadzam się z Twoim tekstem.

Pozdrawiam
e

Anonimowy pisze...

dziadek Józek skomentuję krótko. Nie da się kierować bolidem jedną ręką.

dobranoc

Piotrek pisze...

@16:38 - no właśnie się nie da. Na całe szczęście Robert ma obie:-)

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Piotrek idź do szkoły, ogól się i umyj...Odejdź na chwilę od komputera i nie wcinaj się w każde miejsce gdzie cię nie proszono ;-)

Piotrek pisze...

@16:42 - a Ciebie tutaj ktoś zapraszał. Bo nie wydaje mi się. Chcesz się wykłucać to spadaj stąd.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Ewa pisze...

Piotrek
nie daj się, dobrze mówisz :).
A co do prowadzenia bolidu jedna ręką to Robert już to robił zatykając prawą kanał F w Monako.

Piotrek pisze...

W Spa przejeżdżał tak 75% okrążenia.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

75% to nie całe okrążenie

Anonimowy pisze...

Oczywiście, że da się jedną ręką... NA PROSTEJ.

Anonimowy pisze...

@Ewa - kanał F w Monako ? Po pierwsze chyba tylko w tunelu, po drugie wprowadzili to w SPA, po trzecie taki dyskomfort przekładał się na konkretny zysk - w tym przypadku nie przekłada się na nic... więc trochę bez sensu jest takie "no przecież..."

mirekmiras pisze...

Zostawcie już ten kanał F, bo nie o to chodzi. Będzie ręka sprawna w odpowiednim stopniu, to będzie jeździł. Nie będzie sprawna - nie będzie jeździł. Proste jak metr drutu w kieszeni stringów.

Anonimowy pisze...

Dziwne pytanie ale czy da się kierować bolid stopami ? Można by zamontować haczyki na podeszwach by zaczepiały o kierę.
Jeśli jest to możliwe to widzę szansę na powrót Roberta na tor. To by było coś.

Anonimowy pisze...

Proszę o usuwanie postów niejakiego Piotrka które w większości nic nie wnoszą do normalnej dyskusji a jedynie służą do zaczepiania, obrażania, drażnienia innych blogowiczów.

Anonimowy pisze...

jak Robert będzie jeździł w Ferrari to ja też! ... tzn. już zaczynam zbierać na jakieś używane F355, choć myślę że i tak Robert ma większe szanse ode mnie...

robo-tabu pisze...

Panie Mateuszu, to chyba jednak najwyższy czas, by wyłączyć te komentarze od anonimowych... Nie ma na co czekać.

Fakt, że wartość niektórych anonimowych użytkowników jest niezwykła, ale to nie jest wielki problem dla kogoś, komu zależy na napisaniu czegoś sensownego.
Jeżeli ktoś ma pisać bzdury i prowokacje, to dla niego rejestracja będzie utrudnieniem. Oby wystarczającym.

Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Dawidu_AMG, popieram i dodam, że Robert zrobił z Renault bolid prawie tak szybki jak Ferrari, zaś z Ferrari pomoże zrobic bolid przynajmniej na poziomie Red Bulla, a w SF dobrze o tym wiedzą, nawet jeśli Robert straci nieco ze swojej szybkości, to jest najlepszym człowiekiem w stawce do pracy nad bolidem i pomoże Alonso wygrywac. Romek ma twardy kontrakt i nie wpuści Roberta za kierownicę, więc... coś wisi w powietrzu.
Adam.

Piotrek pisze...

Raczej ciekawość.

Szybkiego powrotu na tor Robert

robo-tabu pisze...

Raczej naiwność niestety.

Dziwię się, że ktoś jeszcze nie zaproponował zmiany nazwy bloga na "powrotrobertadoferrari"... Bo chyba tylko to Wam w głowach, kiedy nadal nie wiadomo czy Robert Kubica będzie w stanie pojechać gdziekolwiek.

Pewnie osoby, które liczyły na powrót w barwach Lotusa już wiedzą, że to nie nastąpi, dlatego przerzuciły się na Ferrari. ;)

Anonimowy pisze...

http://www.motorsport.com/f1/news/f1-kubica-to-test-2010-ferrari-next-spring-report/

mirekmiras pisze...

Nie może być "powrotrobertadoferrari", bo Roberta nigdy nie było w Ferrari :P

Piotrek pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Anonimowy pisze...

Wreszcie ktoś zrobił porządek z tym dzieciakiem...

Anonimowy pisze...

Dziękuje za usunięcie komentarza Panie Mateuszu !

Myślę, że zmieniłby Pan zdanie gdybym powiedział Panu to co wiem..., ale niestety tym wybrańcem jest Piotrek...

Piotrek jak zdążysz przeczytać ten komentarz przed usunięciem to podaj GG.

Anonimowy pisze...

czy wszyscy się mylą:
http://unofficial-lotusrenault.blogspot.com/2011/12/kubica-latest-kubica-set-to-test-f1.html?utm_source=twitterfeed&utm_medium=twitter

Anonimowy pisze...

Nie rozumiem dlaczego tak źle życzycie Robertowi? Jesteście przekonani że nie wyzdrowieje, że nie ma szans na jazdę w Ferrari itp. Najlepiej gdyby został kaleką? To po co wchodzicie na tą stronę? Załóżcie sobie blog: robertisdone.blogspot.com czy jakoś tak. Ciekaw jestem jak zareagujecie gdy zdrowy Robert będzie testował czerwone bolidy? Jak czytam takie komentarze to nie dziwię się że Robert nie pokazuje się w prasie i telewizji. Nic nie wiecie, tyle wam powiem.

Tom

Dawidu_AMG pisze...

Tom, ja akurat bardzo dobrze rozumiem, czemu tak źle Robertowi życzą. Są Polakami. Zawodem każdego Polaka jest bezinteresowna zawiść - pięknie to widać na tym blogu. Jeśli ktoś wystaje ponad pewien poziom, to "my" szybko go ściągniemy na dół, albo przynajmniej spróbujemy to zrobić. "Cooo?! Nic nie robi całe życie, nie skończył szkoły, a dostaje kasę i jest sławny! Czemu On ma mieć lepiej? A ja?!".

Anonimowy pisze...

i kolejny news...


http://ferraricircuit.com/2011-12-12/f1-kubica-to-test-2010-ferrari-next-spring-report/

Anonimowy pisze...

Linka podał na swoim tweecie nie kto inny jak Emerson Fittipaldi!

Anonimowy pisze...

pierwszy który ma obiekcje co do opcji Kubica -FERRARI jest założyciel bloga MC hmmm. jak widać ma wielu zwolenników - kropka

kawior67 pisze...

http://ferraricircuit.com/2011-12-12/f1-kubica-to-test-2010-ferrari-next-spring-report/

Mateusz Cieślicki pisze...

1. Nie mam obiekcji co do Kubica-Ferrari a co do wsadzania go już teraz do czerwonego bolidu. Najpierw niech wyzdrowieje.
2. Jeżeli Robert trafi do Ferrari, możecie być pewni, że przeczytacie w moje przeprosiny, za hamowanie Waszego entuzjazmu. Jeżeli - nie daj Boże - ten scenariusz by się nie spełnił, to mam wątpliwości czy Wy postąpicie tak samo.

Anonimowy pisze...

Mocno nie na temat..

Dziasiaj czytam komentarze przy Rammstein'e.. Pasuje jak cholera!

Mam nadzieję, że Robert szybko wróci, bo jak rany..

PS. Mateusz gratuluję cierpliwości do nas!

east

Anonimowy pisze...

kolego Mateusz pozwól sobie zwrócić uwagę na pewne fakty.
1. jeżeli Robert wróci do pełni formy to FERRARI jest wygrane . przede wszystkim ma możliwość dodatkowych testów ( władze F1 mają wydać specjalna zgodę dla Roberta), co przy obecnych zasadach jest wielkim plusem.
2.jeżeli Robert nie odzyska dawnej formy to żaden zespół go nie zatrudni- inaczej Robert sam da sobie spokój.
3. opcja spokojnego powrotu w roli kierowcy testowego jest z pewnością optymalnym rozwiązaniem . nie ma presji wyników. należy pamiętać ,że cały świat F1 będzie się śledził uważnie powrót Roberta

Mateusz Cieślicki pisze...

No i...?

Napisałeś, że mam zwrócić uwagę na fakty, ale ich nie wymieniłeś.

Anonimowy pisze...

dziwię się , że wpis @jarosake" 20.12 nikomu nie przeszkadza . o wiele delikatniejsze sugestie były usuwane....

Anonimowy pisze...

OK mam nadzieję ,że zrozumiałeś mój wpis "FAKTY" a o to mi chodziło.
pozdrawiam

Piotrek pisze...

Co to? Zrobił się tu nagle maraton usuwania komentarzy? Myślę, że anonimowych powinieneś Mateuszu uciszyć.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Jak będzie z tym GG Piotrek? mam dla Cb info. :)

Piotrek pisze...

To podaj je tutaj:-)

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Tylko dla Cb. :) uwierz mi jestem poważnym człowiekiem i nie chcę robić Ci głupot... ale Twój wybór. Nic na siłę. (jak nie chcesz podawać GG to wejdź na NK na nr profilu: 23715404)

ale tak jak powiedziałem nic na siłę...

Mateusz Cieślicki pisze...

rozpocząłeś wymienianie faktów od "jeżeli"...

Niestety nie wiem również, czemu miałyby one zmienić coś w moim poglądzie, skoro są one mniej więcej z nim zbieżne. No może oprócz prywatnych testów dla RK.
Punkt 2. zupełnie nie wiem czego dotyczy.

Piotrek pisze...

A gdzie ten numer profilu się wyświetla?

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

trochę nie na temat: http://www.radoscwygrywania.pl/lotto2/index.php/wiadomosci1/100-pietrow-rozwaa-opcje

Anonimowy pisze...

wejdź na obojętnie jaki profil ze swoich znajomych i później podmień w linku numerki.

Nie chcę podawać całego linku bo zaraz zostanie usunięty...

Anonimowy pisze...

kolego Mateuszu w punkcie 3 masz odpowiedź czego dotyczy punkt 2. czyli, FERRARI jest w zasadzie jedyną rozsądną opcją dla Roberta.

mirekmiras pisze...

" jeżeli Robert wróci do pełni formy to FERRARI jest wygrane . przede wszystkim ma możliwość dodatkowych testów ( władze F1 mają wydać specjalna zgodę dla Roberta)"

Trochę nie bardzo rozumiem - czy FIA wydałaby zgodę na testowanie bolidem nowszym niż z 2010 r.?

Piotrek pisze...

Napisałem. I co?

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

http://unofficial-lotusrenault.blogspot.com/2011/12/today-dany-bahar-ceo-of-group-lotus.html?utm_source=twitterfeed&utm_medium=twitter

jerzyna pisze...

http://www.f1.v10.pl/Grosjean,nie,ustapi,miejsca,Kubicy,72601.html
nie widziałem wcześniej wiec dodaje ale to chyba totalnie ucina dywagacje nad powrotem Roba do lotusa


pozdrawiam


szybkiego powrotu na tor Robo

Anonimowy pisze...

Ludzie - LUBIĘ WAS!

Metaxe też ;) Piję za zdrowie Roberta /wersja oficjalna/!

Jak czytam wpisy /autor: gregor/ albo osobiste wycieczki np. Anonimowy vs Piotrek... to umacniam się w przekonaniu,że zdrowie Roberta jest najważniejsze - dosłownie /tego mu życzę/ i w przenośni /Metaxa/!

Mój bezsensowny wpis być możę uświadomi Wam bezsensowność niektórych wpisów.

Dystans - na początek do siebie, a potem do innych.
Pokora - warto ją nabywać.
Szacunek - podstawa relacji między ludźmi.
Tolerancja - jej brak zawsze wywołuje złe emocje.

Nie zapominajmy po co wchodzimy na tą stronę i czemu ona służy..

pozdrawiam
east

Anonimowy pisze...

Anonimowy z 21:17 to samo: http://www.jamesallenonf1.com/2011/12/bahar-extends-his-lotus-contract-and-talks-raikkonen-takeovers-and-pay-drivers/

Anonimowy pisze...

Panowie! Przepychacie się jak dzieci w piaskownicy!
"Moja racja jest ważniejsza od Twojej racji" Jakie ma to znaczenie?
Mateusz dajesz się prowokować.
Faktem jest to że coraz więcej mówi się o Robercie w ferarri. Czy to tylko plotki? Za dużo ich. I to nie Polacy piszą o tym. Na potwierdzenie poczekamy pewnie do stycznia.
Cierpliwości Panowie.

daniel

Anonimowy pisze...

daniel ten blog jak tez inne służą do wymiany poglądów tematycznych . wiec.......?

Anonimowy pisze...

Poglądów tematycznych??? ;) a co to jest?

daniel

Anonimowy pisze...

Mateusz, jeżeli - nie daj Boże - scenariusz z RK w Ferrari się nie spełni... możesz być pewien, że ja Ciebie przeproszę :)
Chociaż może i dobrze, że trochę hamujesz mój entuzjazm... dobrze też, że we mnie jest jeszcze odrobina głosu rozsądku i staram się oddzielić marzenia od rzeczywistości.
A do spełnienia marzeń jeszcze chyba daleka droga, więc... jak zwykle cierpliwości życzę :)

Pozdrawiam
e

jarosake pisze...

Mateuszu C. jak dobrze pamiętam obstawiał Pan ewentualny powrót RK w barwach dotychczasowego zespołu. Ja zresztą też, ale ta opcja jest raczej nieświeża. Jak teraz Pan to widzi? Bo rozumiem, że w testy z Ferrari Pan nie wieży. Powrót do zdrowia, o którym tyle razy Pan wspomina trzeba przecież udowodnić za sterami bolidu F1. Ktoś ten bolid musi udostępnić, LR tego nie zrobi, Ferrari w Pana przekonaniu też, więc kto?

Mateusz Cieślicki pisze...

"Bo rozumiem, że w testy z Ferrari Pan nie wieży" (P.S. - wierzy...) - źle rozumiesz.

"Ktoś ten bolid musi udostępnić, LR tego nie zrobi, Ferrari w Pana przekonaniu też, więc kto?" - proszę o cytat wypowiedzi, w której tak twierdzę.

Proszę nie wkładać w moje usta rzeczy, których nie powiedziałem! To po pierwsze. Po drugie - idąc Twoim tropem rozumowania, powrót do zdrowia można udowodnić tylko w aucie F1. A według mnie nie. Będą testy w autach Formuły Renault i tam tak naprawdę okaże się, czy Robert będzie zdolny do prowadzenia auta F1. Jeżeli tak to wtedy możemy rozmawiać o zespołach. My - kibice, nie dotyczy to Morellego, który rzeczywiście już powinien się rozglądać.

Po raz kolejny powiem - nie jestem przeciwnikiem Kubicy w Ferrari, nie uważam, że Ferrari nie da mu szansy. Jestem przeciwnikiem zbytniej ekscytacji tematem, ciągłemu rozmawianiu o tym, jakby to już było pewne i dopasowywaniu każdego drobniuteńkiego elementu do Ferrari. Bo to rzeczywiście zaczyna przypominać trochę klapki na oczach. Czy tak trudno jest zrozumieć moje stanowisko? Czy tak trudno pojąć, że najpierw chcę wiedzieć, że Robert wróci do zdrowia?

Anonimowy pisze...

Według mnie, wobec braku informacji o zdrowiu RK, musimy czytać trochę między wierszami.
Jeżeli prasa rozpisuje się o zatrudnieniu Roberta przez Ferrari to chyba oznacza że ma się lepiej niż sądzimy.
W każdej plotce jest ziarnko prawdy, a tych plotek o Ferrari było już tyle że chyba najwyższy czas aby uzbierała nam się cała piaskownica i spełniły nasze oczekiwania jakimi są - Robert zdrowy i do tego w czerwonym bolidzie.
Nikt nie poda w tym momencie oficjalnego komunikatu, mówiącego o podpisaniu kontraktu, ze względu na wciąż ważne do końca roku zobowiązania RK co do Lotusa Renault. Jestem kolejnym optymistą tutaj i powiem tylko że na początku roku powinniśmy otrzymać potwierdzenie porozumienia z Ferrari. Najlepsza opcja dla Roberta. Team z Maranello posiada wszystko co potrzebne do powrotu, a nikt tego nie potrzebuje tak jak sam Robert.
Pozdrawiam
Make

Anonimowy pisze...

Myślę ,że jeśli ktoś wyraża swoje poglądy to nie musi za nie przepraszać. Nie rozumiem dlaczego chcesz za to przepraszać. Po prostu masz taki pogląd, a nie inny .Idąc tym tokiem myślenia (przepraszania za swoje poglądy i myśli) każdy tutaj będzie przepraszał każdego po tym co tu było "nawypisywane".
Tak na marginesie to mój pogląd w sprawie Ferrari jest podobny do Twojego Mateusz. Najpierw niech wyzdrowieje do stanu umożliwiającego prowadzenie bolidu.Choć mało w to wierzę to jednak mam nadzieję. Za moją "małą wiarę" nei będę przepraszał , bo taki mam pogląd, a jeśli się pomylę to będę się cieszył z powrotu RK.
Pozdrawiam

Fisiacz pisze...

W sumie nikt nie musi czekać. Robert był jeszcze w BMW i już miał podpisany kontrakt z Renault. Nie ma tu żadnej presji, że jest jeszcze w LR. To, że nikt nic nie mówi oficjalnie, to niestety nie świadczy na plus.

Swoją drogą, jeżeli Morelliemu uda się umieścić Roberta w Ferrari, to będzie to wyczyn nad wyczyny. Zdobędzie facet niesamowitą reputację.

Anonimowy pisze...

Fisiacz
Albo ją straci, jeśli Robert nie da rady wrócić.............

BYKU pisze...

http://www.rp.pl/artykul/12,768772-O-przyszlosci-Roberta-Kubicy.html

Anonimowy pisze...

No proszę jaka wielka zmiana podejścia Sokoła do sprawy... jeszcze kilka miesięcy temu wypowiadał się zupełnie inaczej. Szkoda. Dzięki BYKU,

NOD

Magelot pisze...

Artykuł Mikołaja jest stonowany, ale nie należy tego nad interpretować w żadną stronę, o czym sam wielokrotnie wspominał. Jest to raczej drobna sugestia, że testy w samochodzie Formula Renault mogą się nieco opóźnić. Robert rozpocznie testy wtedy, gdy będzie mógł uzyskać obiecujące rezultaty - w przeciwnym wypadku byłby to negatywny sygnał dla teamów i mógłby zamknąć drzwi do F1.

Mikołaj, podobnie jak Mateusz, studzi oczekiwania związane z Ferrari. Nic wielkiego nie wydarzy się do czasu przeprowadzenie ww. testów. Są zainteresowani - owszem, ale czekają na rezultat testów. Żeby wymienić Roberta za Felipe (nawet w środku sezonu), to muszą mieć najpierw 100% pewność, że będzie szybszy.

Ponadto do końca roku, tj. do czasu zakończenia obecnego kontraktu z LR, niczego nowego nie dowiemy się od Morelliego poza życzeniami świąteczno-noworocznymi od Roberta dla kibiców.

Niektórzy komentujący, bardziej zniecierpliwieni, mogliby rozładować emocje nie na forum, a w bardziej produktywny sposób - np. poszukać ładnej choinki lub ciekawych prezentów dla bliskich.

BYKU pisze...

"Mikołaj, podobnie jak Mateusz, studzi oczekiwania związane z Ferrari. Nic wielkiego nie wydarzy się do czasu przeprowadzenie ww. testów. Są zainteresowani - owszem, ale czekają na rezultat testów. Żeby wymienić Roberta za Felipe (nawet w środku sezonu), to muszą mieć najpierw 100% pewność, że będzie szybszy."

Tutaj nie chodzi o Ferrari, czy jakis inny zespół (Morelli dostał telefony od dwóch zespołów w trakcie weekendu F1 w Abu Zabi jednym z nich właśnie jest Scuderia) chodzi o pewność Roberta którą przed jakimkolwiek zespołem musi mieć Robert. Więc tak jak pisze Mikołaj takie testy to olbrzymie ryzyko dla Roberta chyba, że Ferrari da czas Polakowi i takich sesji dwuletnim bolidem będzie więcej no i przede wszystkim najlepiej by było gdyby były one rozłożone w czasie poza tym powinien dostać do dyspozycji symulator Ferrari wyniki takich testów są generowane i można okreslić postępy itd.
Następnie powinien nastąpić proces wprowadzania Roberta w piatkowych treningach, aby przyzwyczajić sie do opon systemów itd.
To oczywiście tylko moje spekulacje bo jest taka możliwość, że testy na wiosnę wypadną okazale no i wtedy Robert zostanie "piątkowym" już w połowie sezonu, co niektórzy nawet marzą, że podczas owych treningów będzie wywierał taki nacisk na Massę, że ten zostanie zwolniony w trakcie sezonu.
Pożyjemy, zobaczymy obecnie Robert zdecydowanie potrzebuje czasu...

Anonimowy pisze...

witam wszystkich! osobiście uważam, że Ferrari udostepni Robowi auto do testów i tak w zależności od tego jak one wypadną zostanie skonstruowany kontrakt. Jeżeli bedzie dobrze to podejrzewam, że na rok z opcja przedłużenia. Jeżeli bardzo dobrze to Robert osiądzie w Ferrari na dłuuuugie lata. Jeżeli testy będą do bani - ostatecznie Rob pożegna się z F1 i kibicami. Pozdrawiam
Seweryn

Bart pisze...

Seweryn,lepiej bym teog nie wypunktowal:)

Anonimowy pisze...

Artykuł w Rzeczpospolitej jest bardzo dobry i na chłodno analizuje to czego środowisko F1 będzie wymagać od Roberta po jego powrocie. Robert musi mieć sprawność kierowcy wyścigowego czyli znacznie większą niż normalny, zdrowy człowiek. Już prawie od roku nie jeździ wyczynowo, co też z pewnością ma wpływ. Nie wiadomo w jakim stopniu uszkodzenia nerwów wpłyną na jego odruchy za kierownicą. Zdrowy Kimi, podobnież przygotowuje się do jazdy już od pół roku. Zadanie postawione przed Robertem jest niezwykle trudne i z pewnością zdaje on sobie sprawę, że o ile w ogóle zasiądzie w bolidzie to wyniki testu zadecydują o tym czy jego kariera będzie miała dalszy bieg. Taka świadomość, w połączeniu z oczekiwaniami kibiców miażdży. Mam nadzieję, że Robert jest tak samo twardy jak był przed wypadkiem, bo znaków zapytania jest niestety bardzo dużo.

k

Anonimowy pisze...

Dla mnie zupełną zagadką jest czemu podsycana jest nadzieja na powrót Roberta do F1. Nikomu na świecie nie udało się po takich obrażeniach dojść do połowy sprawności przeciętnego człowieka.
Tu nie mogą wchodzić w grę czysto sportowe przesłanki bo w powrót nie wierzę, nie po takich obrażeniach.
Zamiast rozważać SF jakim jest powrót Roberta do F1 i to od razu do Ferrari zastanowiłbym się dlaczego nie jest ogłaszane zakończenie kariery. Co mogliby zyskać na tym Morelli z Kubicą.

Anonimowy pisze...

Dzięki za link BYKU! Bardzo dobry artykuł. Może niektórych sprowadzi na ziemię.

Czasami pojawiają się głosy, że Robert rychło zastąpi Massę, że w sezonie 2013 powalczy o tytuł itp. Moim zdaniem takie gadanie to brak szacunku dla Roberta. Te osoby powinny sobie przypomnieć jakich urazów doznał Robert. Prawdziwym zwycięstwem będzie sam powrót. Byc może to trochę wina niektórych mediów, które tworzą jakiś bardzo optymistyczny scenariusz, ale po części jest to też wina samych kibiców, którzy segregują informację i przyjmują do wiadomości tylko te pozytywne. Podoba mi się postawa @Mateusza, który tonuje podekscytowanie niektórych fanów i sam nie daje się ponieść tej fali.

@k zgadzam się z Tobą.

r.

Anonimowy pisze...

Byku piszesz, że Mikołaj studzi oczekiwania...
Mnie wydaje się, że powoli przgotowuje kibicow na...... no własnie na co?
Być może na zakończenie kariery.

Anonimowy pisze...

sorry to nie Byku napisal tylko Magelot

Kubala pisze...

Mam pytanie...może ktoś wie...
Czy symulator komputerowy pozwala przenieść siły jakie działają na kierownicę w trakcie przejazdu prawdziwym bolidem.
Wiem, że kierowcy ćwiczą ruchy skręcania kierownicy na specjalnym urządzeniu ale w ramach nabierania sił w rękach.
Za moim pytaniem kryje się to, czy np. Robert testował już na symulatorze i z testów wynika, że nie ma jeszcze dużo siły żeby być szybkim.

Anonimowy pisze...

Nie.

Anonimowy pisze...

Nie ma takie symulatora który jest w stanie odzwierciedlić warunki panujące podczas jazdy bolidem F1.

Kubala pisze...

Ok. Podkreśliłem, że chodzi mi tylko o siły działające na kierownicę.

Anonimowy pisze...

Myślę że jak najbardziej tak... Opór skrętny jak i szarpnięcia po wjechaniu na tarkę nie mówiąc o dzwonach mam w kierownicy za 150 zł w F1 2010.

Anonimowy pisze...

Siły działające na kierownicę ze względu na wspomaganie nie są istotne. Siła jest wymagana w kręceniu kierownicą ze względu na przeciążenia.

Anonimowy pisze...

mimo wspomagania potrzeba siły ok 40 kg by obrócić kierownicą...Przeciążenie odrywa dłonie z kierownicy. Niektórzy zapierają się łokciami aby odciążyć odrywane palce z kiery.

Anonimowy pisze...

Właśnie ze względu na przeciążenia potrzebna jest taka siła. A przeciążeń symulować się nie da. Kręcenie ze wspomaganiem bez przeciążeń to nic wymagającego.

Anonimowy pisze...

Tak sobie czytam te komentarze i nie mogę zrozumieć, w czym problem. Blog jest chyba po to, aby dyskutować i spekulować?
Przecież chyba dla każdego normalnego człowieka jest oczywiste, że aby cokolwiek było możliwe, to Robert MUSI najpierw odzyskać formę.
Trudno przy każdym wpisie powtarzać: "Sadzę, że z Robertem będzie tak czy tak, no ale najpierw Robert musi odzyskać formę. No i nie wiadomo, czy ją odzyska" itp, itd.

Ponieważ życzymy mu jak najlepiej, to skupiamy się na pozytywnych sygnałach, które do nas docierają i oczekujemy pozytywnego zakończenia. To nasze skupianie się na pozytywach nie wzięło się z powietrza, lecz z opinii lekarzy Kubicy (Ceccarelli, Rossello)oraz jego managera, wg których Robert POWRÓCI DO F1, i jest to już tylko kwestia czasu.
Powtórzę się: od początku lekarze prognozowali, że potrzeba będzie CO NAJMNIEJ 12 miesięcy rehabilitacji. 12 miesięcy nie minęło nawet jeszcze od wypadku, a co dopiero od rozpoczęcia rehabilitacji (po wyjściu Roberta ze szpitala przed Wielkanocą). Zatem Robert potrzebuje jeszcze kilku miesięcy rehabilitacji, aby zaliczyć przynajmniej to prognozowane przez lekarzy minimum. Wielu jednak o tym zapomina i oczekuje, ze Robert już powinien być jak nówka, a skoro jeszcze nie jest, to na pewno musi to oznaczać, że coś z nim jest nie tak ("ogłosi koniec kariery", "manager i lekarze kłamią", "Lotto chce wycisnąć kasę" itp.).

Więc zaczekajmy jeszcze SPOKOJNIE kilka miesięcy. Jeżeli po upływie 12 miesięcy od wyjścia Roberta ze szpitala nie będzie pozytywnych wieści,wówczas sama zacznę się martwić. Ale nie wcześniej. I Wam wszystkim radzę to samo.

Jak nazwa bloga wskazuje, w centrum zainteresowania jest POWRÓT Roberta do F1, a nie ogłoszenie końca kariery. Jeśli, nie daj Boże, Robert ogłosiłby koniec kariery, to koniec pieśni - nie byłoby o czym dyskutować. Zatem postawa skoncentrowania się na POWROCIE Roberta jest jak najbardziej logiczna i sensowna.

Co do Ferrari. Nie będę już powtarzać tych wszystkich wywiadów z ludźmi Ferrari, w których mówili o Robercie. Przytoczę natomiast słowa Stefano Domenicali, kóre wypowiedział już PO WYPADKU Roberta. A powiedział mianowicie, że jeżeli Robert odzyska sprawność i będzie jeździł tak szybko, jak przed wypadkiem, to drzwi Ferrari DALEJ będą przed nim otwarte.
Czy te słowa nie są najlepszym dowodem na to, że zainteresowanie Ferrari Kubicą to nie są tylko jakieś mrzonki jego fanów?
Aby coś mogło być DALEJ otwarte, to to coś musiało najpierw zostać otwarte już wcześniej (=potwierdzenie, że coś już było wcześniej na rzeczy miedzy Robertem a Ferrari - np. opcja, która wygasła w maju z powodu wypadku Roberta). Słowo "dalej" potwierdza również AKTUALNE zainteresowanie ekipy Robertem, o ile udowodni, że nie stracił szybkości.

I jeszcze jedno. Ktoś napisał, że jeszcze "nikomu nie udało się po takich obrażeniach dojść do połowy sprawności przeciętnego człowieka". Nie wiem, czy tak było faktycznie. Przypomina mi się Herminator, którego zgruchotana na miazgę w wypadku na motocyklu noga kwalifikowała się do amputacji. Udało się uniknąć amputacji, jednak lekarze wykluczali jakąkolwiek aktywność sportową (o powrocie do nart nie miał co marzyć). A jednak - wrócił wbrew wszystkiemu i wygrywał. Podobnie może być z Robertem. Powiem więcej: jeżeli to w ogóle możliwe, aby powrócić po takich obrażeniach, to właśnie Kubica jest osobą, której to się może udać.

o

Anonimowy pisze...

@o - true, true - dobrze prawisz kobieto ;)
Historia sportu zna więcej takich przypadków, ale chyba najbardziej znanym z naprawdę poważnym jest Travis Pastrana - za wiki - "Travis jest jednym z trzech ludzi na świecie, którzy mogą chodzić po oderwaniu miednicy od kręgosłupa. Po tym urazie przez 2 tygodnie był w stanie śpiączki, a przez kolejne 3 miesiące jeździł na wózku."

Na naszym Polskim poletku też mamy kilku z uszkodzeniami które z automaty przekreślały szanse na pełne wyzdrowienie o powrocie do sportu nie wspominając i co? Nadal ich oglądamy. Ja mówię - wszystko jest możliwe, więc spokojnie czekajmy. Póki nie ogłosi końca kariery póty jest szansa na powrót do wyścigów (niekoniecznie F1)

GA

Anonimowy pisze...

http://www.rp.pl/artykul/55272,769052-Kubica-bedzie-promowal-bezpieczna-jazde-samochodem.html

Kubala pisze...

Trzeba żyć nadzieją bo nie raz życie pokazuje jak ważnym jest wierzyć w sukces:)

Kubala pisze...

Wybaczcie floodowanie, ale ta informacja pojawiła się na rp_pl, sport_pl, oraz na przegladsportowy_pl.
Myślę, że to dość prawdziwe info, wiedząc kto jest w składzie redakcji ww. portali

Anonimowy pisze...

To już jest jakas histeria wloskiej prasy, jak oni moga tak pisac. Wystarczy zapytac kilku wiernych kibicow i czytelnikow tego bloga by wiedziec,że zadne ferrari nie jest mozliwe,a co dopiero akcje promocyjne.Rrobert nie odzyska sprawnosci...ale w sumie do takich akcji ona nie jest potrzebna ,a moze zadziala litosc!!! A powaznie to takie informacje z Wloch moga cieszyc! Robert zdrowia i cwicz srodkowy palec!!!

Anonimowy pisze...

informacje te są wiarygodne gdyż ich źródłem jest PAP
http://www.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_www.pap.pl&_PageID=1&s=infopakiet&dz=sport&idNewsComp=302284&filename=&idnews=171303&data=infopakiet&_CheckSum=-1715126498

Andrzej pisze...

Ciekaw jestem ilu dziennikarzy z Polski próbowało się dowiedzieć jaki jest stan zdrowia Roberta i jak przebiega rehabilitacja. Z wywiadu telefonicznego Pana Małeckiego zrobił się tylko mentlik w głowie a i Pan Sokół również nic nie powiedział więcej niż moglibyśmy się dowiedzieć z innych portali.Co w tym temacie robi Pan M.C. chętnie bym wysłuchał.Lekarze,pielęgniarki,pracownicy może ich po prostu nikt nie pyta.Ale byłby numer jak za jakiś czas Robert by powiedział,że o stan Jego zdrowia nikt nie pytał.

Anonimowy pisze...

o....doczytałem do tego miejsca "...Robert MUSI najpierw odzyskać formę...".

I tyle wystarczy.

Anonimowy pisze...

@anonimowy 14:08

Skoro tyle Ci wystarczy, to co robisz na tym blogu?
Wszak Robert jeszcze nie ogłosił, że odzyskał formę - Ty natomiast wchodzisz na bloga poświęconego Robertowi i czytasz wpisy.

Czy należałoby zamknąć bloga do czasu odzyskania przez Roberta sprawności?
Czy należałoby ignorować wszelkie doniesienia prasowe z całego świata - i ich pod żadnym pozorem nie komentowac, dopóki Robert nie ogłosi, że odzyskał formę?

Ja tak nie uważam i dlatego tu piszę. Jeżeli Ty masz inne zdanie - to nikt Cię nie zmusza do komentowania.

o

Anonimowy pisze...

o... nie muszę płodzić sążnistych elaboratów, nie podnieca mnie czytanie reakcji na moje wpisy. A co do niektórych osób mam takie podejrzenia.
Dopóki nie wiadomo NIC o stanie Roberta będę tu wchodził i szukał konkretnych informacji i nikt nie zniechęci mnie do tego.

Anonimowy pisze...

@anonimowy 19:16

Nie interesuje mnie, co musisz, a czego nie musisz, ani tym bardziej czy i co Cię podnieca/nie podnieca, czy też jakie masz podejrzenia. To TWÓJ problem.
Wchodź sobie, gdzie chcesz. Skoro jednak twierdzisz, że Robert najpierw musi odzyskać formę (a -jak wiadomo- jeszcze jej nie odzyskał, bo nie ogłaszał tego faktu), to po co wchodzisz na bloga, skoro z góry wiadomo, że takiej informacji tu (ani nigdzie)nie znajdziesz? Wiadomo natomiast, że na blogu fani Roberta roztrząsają wszelkie informacje na jego temat, które pojawiają się w prasie i zastanawiają się, co z tego wyniknie, nie czekając, aż Robert odzyska sprawność. Więc jeśli Cię to nie interesuje, to rozwiązanie jest proste - nie czytaj.

Ja nie uważam, że dopóki Robert nie odzyska formy, nie należy zastanawiać się, co z nim dalej będzie, dlatego tu piszę i pisać będę, dopóki bedę miała na to ochotę.

Zatem jeżeli nie masz nic do powiedzenia, to na przyszłość bądź łaskaw nie zawracać mi d...

o

Anonimowy pisze...

@anonimowy 19:16

Nie interesuje mnie, co musisz, a czego nie musisz, ani tym bardziej czy i co Cię podnieca/nie podnieca, czy też jakie masz podejrzenia. To TWÓJ problem.
Wchodź sobie, gdzie chcesz. Skoro jednak twierdzisz, że Robert najpierw musi odzyskać formę (a -jak wiadomo- jeszcze jej nie odzyskał, bo nie ogłaszał tego faktu), to po co wchodzisz na bloga, skoro z góry wiadomo, że takiej informacji tu (ani nigdzie)nie znajdziesz? Wiadomo natomiast, że na blogu fani Roberta roztrząsają wszelkie informacje na jego temat, które pojawiają się w prasie i zastanawiają się, co z tego wyniknie, nie czekając, aż Robert odzyska sprawność. Więc jeśli Cię to nie interesuje, to rozwiązanie jest proste - nie czytaj.

Ja nie uważam, że dopóki Robert nie odzyska formy, nie należy zastanawiać się, co z nim dalej będzie, dlatego tu piszę i pisać będę, dopóki bedę miała na to ochotę.

Zatem jeżeli nie masz nic do powiedzenia, to na przyszłość bądź łaskaw nie zawracać mi d...

o