Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

czwartek, 22 grudnia 2011

Montezemolo: Czekamy do wiosny, nie planujemy testów Kubicy [aktualizacja]

Prezydent Ferrari, Luca di Montezemolo odniósł się dziś krótko do częstych pytań dziennikarzy dotyczących zainteresowania zatrudnieniem Roberta Kubicy. Włoch powiedział, że ekipa nie planuje żadnych testów i czeka do wiosny, kiedy Robert ma już być po swoich pierwszych jazdach. Zasugerował jednak, że Polak jest jednym z kandydatów do posady kierowcy wyścigowego w 2013 roku.


Włoch został zapytany o Roberta przez serwis omnicorse.it, który dostarczał nam ostatnio wielu informacji dotyczących Polaka. Oto jego odpowiedź:

"Wiele osób pyta mnie o Kubicę? Ja o to samo pytam Stefano Domenicalego. Póki co jest zbyt wcześnie by cokolwiek mówić. Nie planujemy żadnych testów, czekamy do wiosny na rozwój sytuacji."

Wypowiedzi di Montezemolo publikuje też Autosport: "Pod koniec przyszłego sezonu będziemy mieli wiele możliwości, duży wybór [...] Zobaczymy co będzie z Kubicą, wierzę, że będzie mógł wrócić. W tym roku podobał mi się też Nico Rosberg."


Nowy numer miesięcznika F1 Racing już w salonach prasowych!

Więcej informacji o całej Formule 1 znajdziesz na www.f1ultra.pl

Strona powrotroberta.blogspot.com jest na facebooku! Dołącz do osób go lubiących!

160 komentarzy:

Andrzej pisze...

Czyli można powiedzieć jest coś na rzeczy.

Anonimowy pisze...

Skoro tak mówi pan Montezemolo, to przynajmniej wiadomo, że coś jest na rzeczy... Pozostaje tylko pytanie kto udostępni Robertowi bolid na testy

Damian

Anonimowy pisze...

Robert pamiętaj, sam twierdziłeś że masz coś jeszcze do zrobienia w Lotusie - a teraz co - z gęby cholewa ?

Anonimowy pisze...

"czekamy do wiosny na rozwój sytuacji"- i o to chodzi, i o to chodzi:)
pozdrawiam Ada

Lacoste pisze...

Jedna z najbardziej pozytywnych informacji ostatniego miesiąca :)

Anonimowy pisze...

Skrajni pesymiści i wszelcy defetyści do klawiatur!
Pora rozpocząć nowy temat: „ale formy z przed wypadku nie odzyska, prędkością nie taką będzie dysponował, a po kilku rundach w teście … się wycofa!”.
Akkim pamiętaj nie tylko o Adakarze… :-)

raione2000 pisze...

czyli coś jest na rzeczy, w każdej plotce jest odrobina prawdy, a mieliśmy do czynienia z kilkoma a nie jedna, bo najpierw chodziło o chęć nawiązania współpracy RK , później utworzenia specjalnego teamu, kilka innych , a wszystko to poprzedziła wnikliwa obserwacja stanu zdrowia Roberta, bo włosi mogli te info zdobywać z większą łatwością niż ktokolwiek inny, wiec gdyby RK był niesprawny z brakiem możliwości powrotu, nie byłoby tematu dla SF.
Wesołych świąt i cierpliwości, bo przed nami jeszcze trochę czekania.

Anonimowy pisze...

Chyba wyjdę na skrajnego optymistę, ale uważam że powrót Polaka w barwach Ferrari za wysoce prawdopodobny.
Oczywiście, wszystko zależy od tego czy nadal jest (a raczej będzie) szybki. Włoscy kibice bardzo chętnie widzieliby Polaka w Ferrari, pod kontem medialnym to też byłoby dobre zagranie bo zainteresowanie mediów Polakiem będzie zdecydowanie większe niż już jeżdżącymi kierowcami w F1... kwestia tylko jak z formą Kubicy.

Wojtaswww

Anonimowy pisze...

2 miliony już za rogiem.... pozdrawiam stałych bywalców bloga .

Anonimowy pisze...

Więc tak,na zdrowy rozum to o co Montezuma pyta Stefano bo nie kapuje ? To on nie wie lepiej od Stefana kim sie SF interesuje? Nie dał dementi, wręcz potwierdził, że jest zainteresowanie! I jeszcze jedno te plotki o teście Kubicy w Ferrari na wiosnę były na to wygląda prawdziwe,
Zdanie Monte, że nie planują testów(teraz/w styczniu?)tylko spokojnie poczekają do wiosny. Jak tak to odczytuję, jak będzie zobaczymy. Pozdrawiam i wesołych świąt życzę :)
RYSIUTG09

Jaros pisze...

Te puzle zaczynają układać sie w jedną całość. Małymi kroczkami, ale do przodu i w dobrym kierunku. Wszystkim kibicom, optymistom i pesymistom spokojnych i zdrowych Swiąt. Będzie dobrze.

redi123 pisze...

szanowni kibice roberta do dzisiaj sie jeszcze łudziłem że robert wróci ale każdy sen musi sie kiedyś skończyć i dziś zostałem obudzony a moim budzikiem byl były juz lekarz roberta pozdrawiam serdecznie

Anonimowy pisze...

LdM nie zaprzecza, tylko mówi, że na razie jest za wcześnie na testy (co i my wiemy :) ). Zatem ewidentnie coś jest na rzeczy.

I jeszcze jedna wypowiedź LdM (http://www.autosport.com/news/report.php/id/96824):

"Di Montezemolo confirmed that the team is constantly evaluating the drivers on the market and hinted that any driver decision would not be taken until towards the end of the 2012 campaign.
"At the end of next season, we will have lots of possibilities," he said. "There is a big choice. Today, the only problem that we don't have is a driver problem.
"We will see what happens with [Robert] Kubica as I hope that he can come back. This year I also very much liked Nico Rosberg. He had a very good performance."

Wymienia Roberta na pierwszym miejscu, spośrod wszystkich kierowców, wchodzących w rachubę:

"We will see what happens with [Robert] Kubica as I hope that he can come back."

Coś jest na rzeczy... :)

o

Anonimowy pisze...

@RYSIUTG09 Bezpośrednio nad teamem jest Domenicalli, który odpowiada za wyniki. Dlatego Montezemolo pyta Domenicalliego jak się miewają sprawy związane z Robertem. Poza tym Montezemolo specjalnie to tak ujął - gra słów i unikanie odpowiedzi. Niby nic nie wie, niby zlecił coś Domenicallowi itp. Nie chcą pompować balonu, poza tym - jest Massa :) którego zaangażowanie Ferrari będzie potrzebowało w 2012. Pisałem już o tym wcześniej :), że należy się spodziewać wyważonych wypowiedzi ze strony Ferrari ze wzgl. na niewiadome efekty leczenia Roberta no i ze wzgl na Massę, może sponsorów...

Tomy

Anonimowy pisze...

I jeszcze jedno: na niemieckiej stronie Motorsport Total, pod artykułem informującym o zakończeniu współpracy Roberta i dr Ceccarellego, jeden z komentujących napisał, że wg dobrych źródeł (niestety, nie podał, jakie to źródła) Robert Kubica jest w Szwajcarii, a dokładnie w klinice Schulthess w Zurychu. Jego zdaniem w Szwajcarii i w USA są najlepsi specjaliści:


"gem. guter Quellen ist Kubica in der Schweiz, bzw. in der Schulthess Klinik in Zürich. Die besten Ärzte findet man ohnehin in der Schweiz/USA."
(http://www.motorsport-total.com/f/k2.html?p=/f1/news/2011/12/Kubica_und_Leibarzt_Ceccarelli_gehen_getrennte_Wege_11122107.html)


Czy ktoś z Was natrafił na jakiś "szwajcarski trop"?
Ciekawe, czy to plotka, czy może coś w tym jest?

o

Anonimowy pisze...

Robert, Fernando is faster than you.

Anonimowy pisze...

No i jest 2.000.000 :-) I to byłem ja :-) Pozdrawiam Krzysiek

Anonimowy pisze...

Z tego co przeczytalem na stronie kliniki specjalizuja sie m.in. w chirurgii reki oraz urazow i przeczepow nadgarstkow.

Mnieteq

Anonimowy pisze...

Te klocki układają się od połowy roku, a wszystkich poinformował o tym sam Robert twierdząc, że nie jest pewien …

Wszystkiemu „winne” jest Lotus-Renault! To przez ich żądanie, podpisania dłuższego kontraktu, wszystko się zbyt „szybko potoczyło”. Zamiast w 2012, w L-R zdrowieć/jeździć, trzeba było JUŻ zmienić zespół …
incognito

Anonimowy pisze...

a sokol milczy,udaje ze nic nie wie:]

Mateusz Cieślicki pisze...

Krzysiek szkoda, że nie zrobiłeś screena :)

Dziękuję Wam wszystkim za zaufanie wyrażone właśnie tą liczbą komentarzy.

Dawidu_AMG pisze...

"Czekamy do wiosny na rozwój sytuacji" - czyżby styczeń był kolejnym miesiącem braku informacji? Optymiści napiszą, że coś się "kroi", a pesymiści, że to ciągła gra w przesuwanie terminu zakończenia kariery Kubicy. Czyli co? Wygląda na to, że kolejny raz możemy jedynie czekać, tak jak Montezemolo nakazuje.

Anonimowy pisze...

@Dawidu_AMG Pesymiści napiszą o Lotto i sponsorach Roberta :), ile to oni nie zarobią ;) na ukrywaniu Roberta.

Tomy

Anonimowy pisze...

@Dawidu_AMG informacji jest dość, momentami za dużo i zaczynają się wykluczać

Dawidu_AMG pisze...

Myślę, że warto jeszcze zauważyć różnicę w wypowiedziach Domenicaliego - który ostatnio także był pytany o Roberta - i Montezemolo. Ten pierwszy był wręcz zaskoczony tymi plotkami, tymczasem prezydent Ferrari jakby nie ukrywa, że coś jest na rzeczy. W przeciągu kilku tygodni aż tak zmieniła się sytuacja? Wątpię...

Anonimowy pisze...

Robert jesteś WIELKI, duma Polski i Polaków.

Anonimowy pisze...

Co do ręki Roberta, to moja wersja jest taka że z jego ręką jest dobrze, a Robert chce aby było bardzo dobrze i to jak najszybciej. Stracił cierpliwość do Ceccarelliego (dłuższy plan leczenia?), możliwe że też zaufanie i chce spróbować gdzieś indziej co jest b. dobrym ruchem, bo w tym przypadku potrzebna jest opinia kilku lekarzy, a nie tylko jednego, subiektywnego. Wiadomo, każdy lekarz może mieć inną wizję leczenia, rehabilitacji itp itd. A Robert chce po prostu wyciągnąć maksimum ze swojej dłoni i nie ma na to zbyt wiele czasu.

Tomy

Anonimowy pisze...

w sumie wiadomość pozytywna:) martwi mnie tylko to czemu Rob zrezygnował ze swojego lekarza:( oby nie trzeba było robić kolejnych operacji. Z drugiej strony lekarz mówił, że jego zdaniem Robert wróci do ścigania w 2012 roku i nie widzi przeszkód. Może chodzi tylko o rehabilitację? zobaczymy - pozdrawiam Seweryn

DARKSTAR pisze...

AVANTIIIIIIIIIIIII !!!! Hehe.
Fernando is faster than YOU ;)

Anonimowy pisze...

Ferrari czeka na Roberta, prawda jest taka, że Robert i Fernando to najlepsi kierowcy w stawce. W połowie sezonu Robert wejdzie za Masse jesli zdrowie pozwoli.

Anonimowy pisze...

Gdzie są pesymiści ze swoimi komentarzami?
Acha, wybrzydzają przy zakupie choinek!

Anonimowy pisze...

Panowie pesymiści najbardziej by płakali gdyby Robert powiedział kończę z F1 tylko chora duma nie pozwala co niektórym się do tego przyznać. Ale zostawmy już to. Robert ma cały rok, żeby się pozbierać i da radę. Na świecie są tacy specjaliści np. Szwajcaria, USA.

Anonimowy pisze...

Wiem, że to szczegół, ale Pan Luca di Montezemolo nie jest prezydentem, tylko prezesem Ferrari. Prezes z angielska to president, ale nie tłumaczymy tego jako prezydent.

Anonimowy pisze...

kolego z 17 48 nie pesymisci tylko realisci sa i czuwaja kiedy wy to pojmiecie ludzie on miał ucieta reke

Anonimowy pisze...

Ucięta rękę da się przeciez przyszyć mało jest przypadków ludzi którzy ucieli sobie rękę np. siekierą i to mają przeszywaną w najblizszym szpitalu. Robert korzysta z najlepszych spacjalistów. Szanujemy was pesymiści i cieszę się, że jesteście z nami na blogu. Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Cieszymy się, że Robert miał najlepsza opiekę i silny organizm. W tym pokładają nadzieję nawet pesymiści. To chyba oczywiste, że na blog "powrót Roberta" wchodzą tylko Ci, którzy na ten powrót liczą. Nie można jednak zapominać o skali obrażeń i zachować jakiś umiar w tych oczekiwaniach względem Roberta.

Anonimowy pisze...

czyli wszystko w rękach RK . jeżeli będzie w stanie wrócić do ścigania na swoim wysokim poziomie , to wróci do FERRARI . w połowie sezonu może zastąpić Mase . wszystko w rekach RK i natury , może przede wszystkim natury. albo wszystko , albo nic... wielki Hazard , więc to, co Robert lubi najbardziej. nie wspomnę o tym , że Robert już , tworzy piękną historię , a jeżeli wróci do ścigania, to będziemy światkami, niesamowitej historii .
kiedyś pisałem - Robert daj nam jeszcze jeden koncert Chopinie motoryzacji . Robert jest naszym Chopinem XXI wieku. jeszcze wróci na salony F1 I zagra nie jeden wspaniały koncert .....

Anonimowy pisze...

A ja jestem ciekawy czy Mateusz już kupił karpie? :)

Anonimowy pisze...

Sądzę,że jak czyta te głupie komentarze to walnął niezłego karpia :D

BYKU pisze...

A jednak :) :
http://www.f1.v10.pl/Ferrari,potwierdza,zainteresowanie,Kubica,73107.html?utm_source=twitterfeed&utm_medium=twitter

Anonimowy pisze...

Myślę, że każdy team chciałby aby wielki powrót Kubicy nastąpił właśnie z nimi - to nie jest wcale zagadką. Zagadką jest to czy Kubica będzie wstanie wrócić do F1 i czy ten powrót będzie udany. Póki co cisza na ten temat.
bob80

szakuŁ pisze...

Jak dla mnie nie ma co się za wcześnie jarać tymi informacjami. Piszecie jakby największym problemem Roberta było to, do jakiego zespołu trafi, a on jeszcze nie wyleczył się do końca. Nawet choćby miał podpisany kontrakt na 5lat w Ferrari, to co z tego jak jeszcze nie wiadomo co będzie gdy zasiądzie za kierownicą. Tak wiele jeszcze niewiadomych a tu tylko ciągle problem do jakiego zespołu trafi.
Gdy znikną znaki zapytania odnośnie formy i będzie można powiedzieć ze 100% pewnością że to ten sam Robert wtedy odetchnę i już o nic nie będę się martwił.

Anonimowy pisze...

Tu jest gorzej jak na WP, onecie i interii razem wziętych ;-)
Tam przynajmniej nikt nie ukrywa że pisze żartem a tu naprawdę jest garstka ludzi którzy wierzą w powrót Kubicy do F1...;-)

Rovanpera pisze...

Anonim 19:28;
Z takimi uwagami, to właśnie tam możesz pisać i właśnie tam jest Twoje miejsce. Nie prowokuj normalnych ludzi. Tematyka tego bloga jest wszystkim znana, więc odpowiedz sobie na pytanie, co tu robisz?
P. S.
Jeżeli chcesz pożartować i "ponabijać się", zapraszam na forum satyryczne a nie o F1.

Anonimowy pisze...

Dokładnie każdy kto piszę jaką kol wiek wiadomosc na tym blogu nie znalaz sie tu z przypadku. Kozaki udaja ze Robert ich nie interesuje a wchodza i pisza :)

Rovanpera pisze...

A ja to widzę tak, jeżeli Robert ma opcję Ferrari na 2013 r., to czemu mieliby ukrywać, że są nim zainteresowani? Powiedzieli też o Rosbergu... mogą o innych kierowcach.
Gdy Robert wyzdrowieje, wtedy Panie i Panowie będziemy mogli myśleć o innych barwach. Robert musi dojść do formy, co skutecznie mniej/bardziej stara się uczynić.
Nie wyciągajmy pochopnych wniosków, choć wiem po sobie, że ciężko być powściągliwym i trzymać nerwy na wodzy.
Mam nadzieję, że wirtuozerię Roberta zobaczymy jeszcze niejednokrotnie na torze. Bądźmy optymistami:)

Anonimowy pisze...

Ja tam jestem raczej sceptykiem, w dodatku uważam, że Ferrari jest kiepskim pomysłem, bo lepiej być liderem w gorszym bolidzie niż kierowcą nr 2 w topowym, ale będę się strasznie cieszył jak znowu zobaczę Roberta w stawce. Ba będę miał nadzieję, że jakimś cudem pozwolą mu na równorzędną walkę z Alonso, mimo że szansa na takie pozwolenie jest bliska zeru.

Anonimowy pisze...

jeszcze raz.
zapewniam was ,że obecnie są tylko dwie opcje. nie ma żadnego szukania miejsca w żadnym z zespołów.
1. RK szybko się nareperuje i w wielkim stylu zasiada w FERRARI
2. RK nie da rady skutecznie się nareperować , wówczas nie zasiądzie w żadnym bolidzie.
nawiązując do tytuowego wpisu , uważam ,że jaśniej Montezemolo wysłowić się nie mógł "Ja o to samo pytam Stefano Domenicalego"
jak myślicie o co Pyta szef RERRARI?
a no o to. czy RK wyzdrowieje i mamy go u siebie , czy też kiedy wyzdrowieje . krótko jak wygląda sytuacja , bo jest naszą bardzo poważną opcją.
_jasiu_

Anonimowy pisze...

jeżeli chodzi o równorzędną walkę z Alonso , to martwić się nie należy.Włosi kochają RK podejrzewam , że bardziej bezinteresownie niż Polacy i nie pozwolą na nierówne traktowanie. pod warunkiem , że RK będzie jeździł na odpowiednim poziomie. ale tymczasem , niech najpierw wyzdrowieje.

Anonimowy pisze...

znam Włochów trochę i myślę, że gdyby przykładowo ich idola traktowano niesprawiedliwie "sprawców powiesili by za jaja"
więc nie martwy się co będzie jak wyzdrowieje.trzymajmy mocno kciuki aby tak się stało.

Anonimowy pisze...

zwykły kibic , nie Kubicomaniak fan czy też wielbiciel.

1) R.K - zdrowieje i zasiada za sterami Ferrari ( czego na Święta życzę z serca całego )

2) Nadgarstek nienaprawiony _ by by F1 ( czego nie życzę)

pożyjemy zobaczymy

a za wszystkie emocje które do tej pory R.K. dostarczył , serdecznie dziękuję.

Macbas.

Anonimowy pisze...

@bob80 18:53
Nie każdy team chciałby, L-R nie chciało…
Cisza też jest na temat czy będzie mistrzem świata…

Anonimowy pisze...

Trochę mi szkoda Massy... pewnie już od dłuższego czasu wiedział co się kroi. Teraz, żeby tylko doszedł do takiego szlifu, jak to było przed wypadkiem. Wesołych Świąt oraz szczęścia i zdrowia w Nowym Roku życzę wszystkim... A Robertowi przede wszystkim.
Leo

jerzyna pisze...

@anonimowy 20.44
nie lrgp go nie chciało tylko Rob ich nie chciał to po primo po drugie primo nie chciał ich bo na 2 lata kontrakt a tu jak się domyślamy ma zaklepany kontrakt z ferrari.
Oby tylko Robcio się wykurował na wiosnę bo już nie mogę się doczekać jak wszystkim niedowiarkom kopary opadną w jakim stylu RK wróci na tor.

szybkiego powrotu na tor Robo

Piotrek pisze...

Dobra wiadomość. Jeśli się okarze, że Robert w 2013 będzie w Ferrari, to naprawdę będzie coś.

Szybkiego powrotu na tor Robert

meduza pisze...

Bardzo , bardzo powoli sytuacja zaczyna sie klarowac .
Jesli Ferrari nie zdementowalo calkowicie plotek , a swoja wypowiedzia dalo do myslenia , nie ma teraz watpliwosci ze cos jest na rzeczy . Mam nadzieje ze wykuruje sie szybko i bedzie mozna go zobaczyc w najbardziej prestizowym bolidzie w stawce .

TOMek pisze...

Teraz muszą lekko stonować, bo 2011 się nie skończył jeszcze a język świerzbi żeby gadać oficjalnie.
Jakby nie kolorowali lub przyciemniali to my wiemy na czym stoimy teraz razem z Robertem.

Anonimowy pisze...

@jerzyna
L-R jakby chciało, to w 2012 Roberta by miało!

Dlaczego ktoś poszywa się za meduzę? :-)

Piotrek pisze...

W styczniu ma być też spotkanie Roberta z fanami, zorganizowane przez Lotto. Pewnie komuniakacja będzie ruszać.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

już zacząłem się martwić. tyle się ostatnio mówiło o blokowaniu " anonimowych" myślę sobie pomyłkowo zablokowali oszyldowanych albo się poobrażali. hee
ale jesteście . to dobrze bedzie z kim pogadać ......
_jasiu_

jerzyna pisze...

@anonimowy 21.25
mamy odmienne zdanie jeśli chodzi o LRGP i nie będę kontynuował.
a co do meduzy to widzę ze chyba zmieniło się jego podejście do sprawy Roberta o 180 stopni, święta się zbliżają i chyba ma dobry humor albo ktoś go podmienił.



szybkiego powrotu na tor Robo

Piotrek pisze...

meduza zaczyna widzieć sytuację taką jaka jest.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

NAJWIERNIEJSI CZYTELNICY BLOGA:

afiszo, Andrzej, Anulek, Arof, Asia, Barbara_Van, Dominika, Ewa, K@ti.T, Marlen, magda, Arrczi, Arek, backmarkersf1, Bluff, BYKU, DARKSTAR, Dawidu_AMG, DK, Ewa, F1aczek, Fabek, fan f1 i Roberta, Fisiacz, GA, Gatusso, Greg, Grzegorz Hoszko, Guzior, jerzyna, JJ, jojo, jusz100, k, k44, Łukasz Kubica, marcinos, Meduza, meras, Michał, mirekmiras, MJM, MG, MS, o, Observator, ostry, PanMorelli, Phil, Piotrek, Radarek, red, RKbeliever, Ronin, Rubi, Sawekrs, Seba_kalisz, Seweryn, sLaYeR, szakuŁ, Światopełk, Tomasz, TOMek, TomekT, Toamy, Vaviorky, Zagiel_1987, Zyga
i oczywiście: Anonimowy :)
Dziękuję!

Czy aby napewno?

Anonimowy pisze...

@jerzyna
Różnicę naszych zdań jest łatwa do wytłumaczenia:
to między stwierdzeniem RK: mam coś tam do zrobienia,
a oświadczeniem Lopeza, że nie wróci w 2011,
okazało się, że obie strony maja inne horyzonty czasowe i nie znalazły kompromisu.
L-R możliwe, że postawiło pod ścianą RK, zapominając, że RK jest pokerzystą z kamienna twarzą…

jerzyna pisze...

a tak serio ciesze się ze meduza zaczął patrzeć na sprawę z rożnych perspektyw i zaczął w nim przemawiać rozsadek i świeże spojrzenie na sprawę bo nie wątpliwie mamy przełom i to potwierdził pan prezes. jak sprawa się potoczy dalej zobaczymy ale jestem dobrej myśli ze Robert już niedługo przeprowadzi testy a pokarze na co go stać po raz kolejny.



szybkiego powrotu na tor Robo

Rovanpera pisze...

Co do rywalizacji Robert/Fernando. Alonso pod presją popełnia błędy, on musi mieć zagwarantowaną (psychicznie) pozycję topowego kierowcy, inaczej dużo narzeka, zawsze mu coś nie pasuje, jest taki trochę kapryśny. Przypominają mi się czasu, gdy jeździł z Hamiltonem, był często niezadowolony... z wielu rzeczy:) Trzeba tu też rozgraniczyć przyjaźń dwóch kierowców a rywalizacja na torze. Pomimo wielkiej przyjaźni, na pewno pojawią się drobne tarcia.
Żeby nie było, że nie lubię Alonso... wręcz odwrotnie, bardzo lubię i chciałbym go zobaczyć w jednym zespole z Robertem.
Ale nie ma co dzielić skóry na niedźwiedziu. Niech Robert wyzdrowieje, poczekamy zobaczymy.

Piotrek pisze...

Przyjaźń między Robertem, a Alonso nie istnieje na torze. Wystarczy przypomnieć sobie GP Wielkiej Brytanii 2010.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Dawidu_AMG pisze...

W paddocku mamy Roberta i Fernando, ale po torze jeżdżą Kubica i Alonso. Gdyby mieli dla siebie jakiekolwiek sentymenty na torze, to nie nadawaliby się do tej serii wyścigowej, a tymczasem są uznawani za najlepszych.

Anonimowy pisze...

Najpewniej widzieliście już najnowszy montaż z udziałem Miha (oraz, gościnnym, Mateusza Niepokoja z Krosna (zwanego niesłusznie Kasztelanem), który na moje oko ślicznie się z Michałem dogaduje. W zasadzie jest to prawie split-section, ale, że czołówka jest upstrzona logami sponsorów Miha, zakładam, że to tylko tak-zwany "ficzuring"). Już to kiedyś mówiłem i powtórzę: za każdym razem zdumiewa mnie ile można jeszcze relatywnie nowych rzeczy wyczynić na placu Marii Magdaleny. Jeśli ktoś nie był tam osobiście, to śpieszę wytłumaczyć, że jest to coś w rodzaju większej wysepki krawężnikowej o rozmiarze 6x10, osadzonej na lekko pochylonym, betonowym zboczu. Trzeba być więc Mihem, albo innym obdarzonym wyobraźnią riderm, których wszak w grodzie Króla Kraka nie brak. Jeśli o tym miejscu nie będą krążyły legendy, to nie wiem o jakim będą.

Ale, ale, nie o tym chciałem wcale pisać. Ciężko nie zauważyć, że do grona sponsorów Michała dołączył nowy logotyp. Ciekaw jestem ile osób zajrzało w zlinkowaną stronkę, by zobaczyć o co biega, co oferuje firma i skąd pochodzi. Mnie zastanowiło natychmiast w jaki sposób dostaje się do niewielkiej brytolskiej firemeki, której opis teamu zaczyna się od słów-przysięgi "Our crew is just a group of good friends (...)". Czy Miho spędził semestr na Wyspach, kiedy ja nie patrzyłem? Żeby nie snuć domysłów zapytałem go wprost o to co chciałem wiedzieć.

Największą wadą tego rozwiązania jest wg mnie jego "zdalność". W niewielkich firemkach gratyfikacją za udział są prawie zawsze wyłącznie produkty, w tym wypadku wysyłane paczką na domowy adres. W zamian produkujesz materiał video, nagrywany na własnym podwórku przez tego samego znajomka co zawsze. Wydaje mi się, że to dość duża wirtualizacja BMXa (albo przynajmniej BMXowej "kariery"). Brakuje tu najważniejszego aspektu bycia w ekipie, czyli nowych znajomych, wyjazdów, doświadczeń. Po prostu szerszych horyzontów. Oczywiście nie wykluczam, że nowi koledzy zaproszą Michała na jeden ze słynnych wyspiarskich wyjazdów do Barcelony. Tego, lub pokrewnego, właśnie mu życzę.

OK, rozpisałem się, a jest jeszcze jedna rzecz na którą chciałbym zwrócić uwagę. Miho od jakiegoś czasu reprezentuje również inny odzieżowy projekt - Bone Co., którego inicjatorem jest operator kamery w powyższym, czyli Baz. Mogłoby się wydawać, że dla jednych albo drugich powinien zaistnieć konflikt interesów. Na szczęście Baz potrafi wyjrzeć za horyzont, a nawet aktywnie wesprzeć Michała w nowym przedsięwzięciu. Trudno zresztą w tej chwili zakładać, że obydwie firmy są w jakimkolwiek stopniu konkurentami. Wydaje mi się jednak, że warto zacząć w Polsce mówić o pewnych zasadach, które zdają się być nam całkiem obce. Szerzej o tym w części drugiej.

Anonimowy pisze...

Na pewno nie wszystkim spodoba się ten pomysł, ale cóż… nie ma to być jakaś masówka jak popularna wśród dzieciaków łyżwa, ale projekt skierowany do ludzi, którzy wiedzą o co chodzi i podobają się im te rzeczy.

Niedługo wyjdą nowe koszulki i całkiem nowe projekty, które tym razem będą skierowane do szerszego grona odbiorców. Wiadomo, od razu wszystkiego się idealnie nie zrobi, ale mam nadzieje, ze, z biegiem czasu, będzie coraz więcej osób, które będą chciały się z tym utożsamiać.

Wszystkie ubrania są najwyższej jakości, szyte specjalnie na zamówienie w odpowiednich krojach, aby były najlepsze na rower i, co najważniejsze, żaden czajnik nie macza palców w ubraniach ponieważ szyte są w POLSCE! A więc jakość nadruków i materiałów jest naprawdę najwyższa.

W niedalekiej przyszłości powinna się ukazać oficjalna strona tego pomysłu, która będzie zawierała filmiki, zdjęcia, newsy i takie tam rzeczy. Będzie też team. Mogę zdradzić, iż na razie jest w nim Bartek Sankowski, który w pełni popiera ten projekt.

Wszystkie rzeczy można na razie zobaczyć na modnym portalu społecznościowym jakim jest FB. Nie będę jakoś słodził sobie na ten temat i wychwalał pomysłu, czy zachęcał wszystkich do kupowania produktów, ponieważ każdy, kto będzie chciał, weźmie dla siebie coś co wpadnie mu w oko... Na razie nie ma dużego wyboru, ale od czegoś trzeba zacząć. Są koszulki z prostym logo, czapeczki zimowe w 3 kolorach oraz bluzy z mała graficzką, które dla mnie osobiście są mega!

Mam nadzieję, że z biegiem czasu, również dzięki Waszemu wsparciu, projekt Standardowo Street Wear, będzie mógł iść naprzód.

Pozdro
Jura


Prócz fejsbuka, ubrania możecie też obejrzeć w galerii na dole wpisu, a nawet zakupić w sklepie Proletaryat (który, nawiasem mówiąc, często wspiera oddolne inicjatywy jak ta). Prawdopodobnie będzie się też można w nie zaopatrzyć (a nawet obłowić) podczas naszego dżemu.

OK, o czym w zasadzie mógłbym jeszcze tutaj napisać?

Jura od jakiegoś czasu wspierany jest przez firemkę Tape Clothing. Gdy dołączył do SSG, pomyślałem, że to trochę dziwne, ale OK, skoro ani jednym, ani drugim to nie przeszkadza. Teraz jestem już jednak w lekkim potrzasku. Nie bardzo rozumiem w jaki sposób można jednocześnie reprezentować 3 tekstylne projekty (z których, nota bene, jeden nazywa się SSG, drugi SSW). Jeśli istnieją jakieś zasady w sponsoringu, to jedną z nich jest z pewnością ta, że zakres interesów poszczególnych sponsorów jednej osoby nie powinien zbyt mocno na siebie zachodzić. W tym przypadku w zasadzie się pokrywa.

Może (jak często mi się zdarza) trochę przesadzam. Może we wszystkich 3 przypadkach chodzi głównie o wsparcie ziomeczka, a nie jakieś markietingowe względy. Mam też nadzieję, że Jura nie będzie miał mi za złe, że używam jego przypadku jak przykładu, a jego hojni sponsorzy nie zmienią nagle zdania. Są jednak rzeczy w naszej scenie, które robione są zgoła źle i chciałbym o tym porozmawiać.

Miałem początkowo napisać tu trochę więcej, ale może już wystarczy. Jeśli będzie potrzeba mogę kontynuować w komentarzach...

Anonimowy pisze...

Sorry ,że tak podzieliłem na pół .Nie chciało wejść w jednym ciągu .Nie wiedzieć czemu .Pozdro .

jerzyna pisze...

ale o so chodzi chyba kolo pogubiłeś się w blogach.

meduza pisze...

Ciekawy jestem czy MC zauwazyl juz ze naprawde moze cos " kielkowac " na lini Kubica Ferrari .

Fisiacz pisze...

Podsumowaniem dzisiejszego dnia jest informacja, że Ferrari autentycznie interesuje się Robertem. Usłyszeliśmy to z samej góry. Wygląda jednak na to, że uzależniają swoje stanowisko o rozwoju sytuacji. Ja to widzę tak. Czekają aż Robert przejdzie pierwsze testy w bolidach niższych serii. Jeżeli wypadną dobrze, zorganizują mu testy w swoim bolidzie z 2010 r. Być może plotki o formowaniu zespołu testowego to prawda. Tyle tylko, że ten zespół powstanie lub nie po pierwszych testach - które pewnie będą prywatne. Stąd też wypowiedz odnośnie tej ekipy" "póki co to plotki". Zwracam uwagę na część "póki co". Co ciekawe taki rozwój sytuacji z grubsza odpowiada temu, co się dowiedzieliśmy od Morellego. Nie mówił wprawdzie o czerwonych ale mówił o takiej drodze - najpierw testy a potem zobaczymy.
Znakiem zapytania jest zerwanie współpracy z Cecceralim i kto teraz i gdzie prowadzi rehabilitację Roberta. I z jakiego powodu tak się stało...

Anonimowy pisze...

oj tak,tak Meduza ma chłopina o czym myśleć...

Anonimowy pisze...

ponoć jest w Szwajczari w klinice

Fisiacz pisze...

Scenariusz Szwajcarii jest możliwy - dlatego pewnie nic nowego nie wiemy, bo wspomniana klinika pewnie jest "odcięta od świata". Pytanie, dlaczego się tam znalazł?

meduza pisze...

Powody rozstania z doktorkiem mogly byc prawdziwe , plus nowa posada doktorka , a Kubica teraz najbardziej potrzebuje rehabilitanta swiatowej klasy . Czesto slyszelismy w przeszlosci , ze zawodnik zmienial lekarza z powodu roznicy zdan . Nie ma sie co doszukiwac innego wytlumaczenia rozejscia sie ich drog .
Nie sadze tez , ze Ferrari organizuje juz jakis sztab lekarzy czy programy rehabilitacyjne dla Kubicy . On potrzebuje rehabilitanda konkretnie - dloni swiatowej klasy i jest prawdopodobne ze tymczasowo zmienil miejsce zamieszkania .

Ja na Kubicy miejscu , poprostu szukalbym osoby ktora jest najlepsza w leczeniu urazu , ktory najbardziej utrudnia mi powrot do F1 . Oczywiscie doktorek C nie moze byc specjalista w kazdej dziedzinie i wiedziec wszystkiego o rehabilitacji kazdej czesci ciala . Rozstanie bylo nieuniknione ....

jerzyna pisze...

chyba tak skoro dal nowy temat ale się nie odzywa bo karpika strzelił z niedowierzania ze wróżby z fusów okazały się prawda o zainteresowaniu Kubicą przez ferrari .....hihihih ale z całym szacunkiem do MC to był tylko żart wiec proszę nie bierz do siebie tego Mateuszu.


szybkiego powrotu na tor Robo

Anonimowy pisze...

Od dłuższego czasu dało się wyczuć że coś jest nie tak z lekarzami (różnice zdań np.) poza tym KUB chce wrócić jak najszybciej a Cecarelli zaczynał już od jakiegoś czasu uderzać w nutę hamulcowego.
Co do Ferrari to już dawno wyraziłem opinię że IMO jest to najlepsza opcja dla obu stron. KUB zyskuje stały dostęp do dwóch torów i nieograniczoną liczbę godzin testowych w bolidzie 2010 a Ferrari za skromne jak na ich możliwości pieniądze możliwość zabukowania sobie kierowcy który po pierwsze ma szanse ponownie być bardzo szybki a do tego jest medialny bo wszyscy ze światka F1 są nim zainteresowani.

Co do komentarzy niektórych czytelników nt. faktu że Luca musi pytać Stefano o Kubicę ... Luca to prezes a Robert to zwykły pracownik ... dlatego prezes nie zajmuje się rekrutowaniem tylko menago zespołu bo w końcu za to mu m.in. płacą.

Pozdrawiam i wesołych świąt
Meras

PS: Już tylko tydzień z małym okładem i może wreszcie będziemy znali trochę faktów.

Anonimowy pisze...

Meras Kubica to nie mechanik ok przykręcania kół.jeżeli Montezemolo pyta , to dlatego , że oczekuje jasnej deklaracji czy RK jest już gotowy , a nie dlatego , :a kto to jest Kubica?. gwarantuję ci , że w sprawie kierowców Montezemolo ma najwięcej do powiedzenia i to on podejmuje i zatwierdza te decyzje. zejdź na ziemię Meraz

Anonimowy pisze...

Piotrek pisze...

...Dobra wiadomość. Jeśli się okarze, ...

Ojciec dyrektor a tu takie byki. Uważaj bo poskarżę się i będą rózgi.

Anonimowy pisze...

Sytuacja Roberta: 2 lata czyli absencja w kolejnych 38 (lub 39) wyścigach (nie tylko wyścigach - weekendach plus zimowych testach) i brak styczności z aktualną sytuacją jeśli chodzi o nowinki techniczne - a więc po co Kubica jako pełnoprawny podstawowy kierowca Ferrari dopiero w pierwszym tygodniu lutego roku 2013, a więc za 14 miesięcy! W tym sporcie to są lata świetlne. Jeśli Ferrari widzi w nim drugiego pewnego, obok Alonso, człowieka, to im dłużej przytrzyma go na ławce rezerwowych tym Ferrari gwarantuje sobie (i Kubicy) gorszy wynik jednego kierowcy w 2013 roku. Czyli liczą, że Kubica może być znowu gwiazdą dopiero w 2014 (w 2013 trzeba dojść do swojego poziomu przypominam)??? Przypomnę co Robert mówił: tak naprawdę poczułem się superpewnie w połowie 2007 roku (przedtem Kubica przejeździł mnóstwo kilometrów w 2006 - oprócz piątków było mnóstwo testów plus 6 pełnych weekendów GP), potem jak sam twierdził Robert jeszcze połowa 2007 i mniej więcej wtedy był pewnien swoich umiejętności. Czyli półtora roku super utalentowanemu ZDROWEMU człowiekowi zabrało dostanie się do czołówki (jeśli chodzi o umiejętności). Schumacher naprawdę w drugiej połowie 2011 był już niezły - po póltora roku startów plus pamiętne niedoszłe zastępstwo za Massę w 2009 (MSC testował dużo w sierpniu 2009), potem w grudniu 2009 i styczniu jazda 2010 autem GP2. Teraz Raikkonenowi przepowiadany jest MINIMUM półroczny termin ponownej adaptacji (a RAI jeździł w NASCAR i rajdach, nie miał kontuzji). Jeśli Monte zapowiada, że Massa w 2012 jest nie do ruszenia to lepszym wyborem na 2013 jest ponownie Massa, a nie Kubica i jest to jasne. Taka zapowiedź to zapowiedź podkładania sobie samemu nogi co cieszyć powinno Red Bulla i McLarena.
Rafał

Anonimowy pisze...

http://www.youtube.com/watch?v=OyPMB44LBnM

Anonimowy pisze...

Co do meduzy to jest to zaplanowana akcja Cieślickiego. Od dawna wiadomo że to on ukrywa się pod tym nickiem ;-) Niesamowita przemiana najzagorzalszego pesymisty ma być motorem napędzającym debilny potok komentarzy a co za tym idzie kasy dla w.w.

Nie każdy jest idiotą aby tego nie rozumieć ;-)

Anonimowy pisze...

Nie wiem kto pisał o 23:15 (brak podpisu) ale bzdury gada że hej. Luca może się m/w orientować w bieżących planach ale to Stefano jest odpowiedzialny za zespół. Nie po to zatrudnia się menedżera żeby samemu wykonywać jego robotę.
Owszem jeśli Luca zechce może przeforsować każdą kandydaturę ale to właśnie po to zatrudnia specjalistów w zespole F1 żeby to oni dokonali analizy i przedstawili mu gotowe propozycje.

Sądzę że mógł się pojawić koncept Kubicy ale Luca nie wie nic więcej bo Stefano nie przedstawiał mu na razie takiej propozycji (bo i nie jest to jeszcze projekt do zrealizowania).

Prośba też o zaprzestanie pisania ciągle o ewentualnej konfrontacji Alonso-Kubica ... Ferrari to nie jest zespół powołany do tego by sprawdzać którego kierowcę bardziej lubić czy który jest lepszy. To jest zespół powołany by wygrywać i jeśli w trakcie sezonu (np. 2013) Alonso będzie miał znacząco więcej punktów od KUB'a to SF nie zawacha się ani chwili by dać Team-Orders aby wygrać klasyfikację kierowców (i odwrotnie gdy to KUB będzie miał szanse na mistrzostwo). Jednocześnie oni chcą mieć dwóch topowych kierowców by zapewnić sobie też mistrzostwo konstruktorów.
Gdyby patrzyli tylko przez pryzmat jednego kierowcy to wzięliby najlepszego ze stawki a drugiego dali jakiegoś szmaciarza za bezcen.

Pozdrawiam
Meras

Anonimowy pisze...

4 dni temu napisalem, że meduza jest tworem autora tego bloga by nabijac sobie kase na klikach (reklama) nagle meduza zyskal osobowosc moje posty z soboty 01:30 i niedzieli 10:00 zostaly oczywiscie skasowane, bardzo słabo i to ma byc dziennikarstwo, tak gratulacje juz 2 mln wejsc!!! łuhhu nie ma to jak probowac sie wypromowac na nieszczesciu kubicy... i jeszcze ta notka na dole bloga by cie nie cytowac bez twojej zgody, przeciez ty tylko sie opierasz na opiniach i wiadomosci innych wiec masz tupet

Anonimowy pisze...

Jak Robert wroci do zdrowia bo o to teraz walczy, a potem odbedzie testy to wtedy mozmy zaczac dopasowywac Go do bolidow. To skrajne wypowiedzi napedzaja ta dyskusje, na tym czy innym forum. Przypominam, Robert przezyl ciezki wypadek, on nie cwiczy formy tylko walczy o przywrocenie sprawnosci najbardziej uszkodzonej dloni. To juz wszyscy wiemy, nie wiemy natomiast w jakim jest stanie, ale raczej nie najlepszym skoro nie jest gotowy do jakiegokolwiek wystapienia, odbycia zapowiedzianych testow. Mozemy skakac do gory jak pada nazwisko Roberta w polaczeniu z Ferrari, ale aby jezdzic trzeba byc wiecej niz sprawnym.

Nie chce slyszec, ze zajmuja sie nim najlepsi lekarze itp., natury nikt nie jest wstanie oszukac wiec pozostaje czekac. Bede czekal i bedzie tez czekalo wielu innych, ale niezapominajmy, ze koncowy rezultat moze byc rozny.
Najwazniejsze aby wkoncu dlon byla sprawna, potem juz wszystko sie pouklada, ale dopoki tak nie jest, F1 i Robert to dwie odlegle planety.

edi

meduza pisze...

MC , cos sie stalo ? Czy to tylko Swieta ?

Anonimowy pisze...

Żeby nieco ostudzić Wasze zapędy chciałbym przedstawić cytat prezesa Ferrari podawany w innych mediach:
"I like Rosberg, as a clear-headed man and someone who is getting better and better. (w moim odczuciu Vettel) (...) There are two other good, young Germans."

And what about Robert Kubica?

"He is also a possibility," admitted Montezemolo. "We’ll have to see how he comes back from his accident."

Ferrari to bodajże najbardziej upolityczniony zespół w F1. Jeździ się u nich nie tylko ze względu na umiejętności. Moim zdaniem Massa nigdy nie był wystarczająco dobry. Jest niestabilny emocjonalnie, często inżynier wyścigowy mówi mu co robić, motywuje go lub uspokaja w trakcie wyścigu. Brazylia to dla Fiata bardzo ważny rynek i zapewne dlatego stint Felipe u czerwonych trwa tak długo. Niemcy to także bardzo ważny rynek i dlatego, ze względów biznesowych niemiecki kierowca to atrakcyjna perspektywa. Na korzyść Roberta przemawia jego renoma przed wypadkiem. Żelazne nerwy, precyzyjna jazda na krawędzi, dobra ocena sytuacji i super zaangażowanie w projekt w którym uczestniczy - tak jakby Senna i Prost w jednej osobie ;). Jeździł fantastycznie w sezonie 2008 i 2010. Dodatkowo dominacja Red Bulla działa na korzyść Roberta. Ferrari nie ma już najszybszego bolidu i w klasyfikacji konstruktorów potrzebuje kogoś znacznie lepszego niż Massa. Kto wie, może jeśli Lewis (którego psychika też jest słaba) załamie się kolejnymi ewentualnymi porażkami z zespołowym kolegą to zwolni się miejsce w McL. Czas pokaże. W powrót nie wierzyłem i prawdę mówiąc dalej nie chce się nakręcać - czekam na potwierdzone info, że Robert jest gotowy bądź nie.

k

Anonimowy pisze...

Meduza, Mateusz karpie skrobie i patroszy, poza tym ma dzisiaj małą wigilię w pracy:)

Andrzej pisze...

Oby Robert wyzdrowiał, a potem będzie już z górki.O rywalizację Alonso-Kubica bym się nie martwił mi wystarczy, że Robert będzie 2 za Alonso o ile będą wszystkim łoić d..y.
Są jeszcze treningi i kwalifikacje i tu można pokazać szybkość.

Anonimowy pisze...

@Andrzej Jeśli Robert będzie zdrowy to także o rywalizację z Alonso bym się nie martwił. Robert nie ustępuje Alonso.

Tomy

Anonimowy pisze...

Żeby nie wyświetlały się idiotyczne reklamy na blogu instalujcie do przeglądarek dodatek adblock plus.

Blog wygląda o wiele przejrzyściej i lepiej się czyta.

Pozdrowienia

Anonimowy pisze...

K ma dużo racji co do Massy i aż się dziwię, że mało kto o tym pisze. To zadziwiające jak tak przeciętny (przeciętny jak na warunki Formuły 1) kierowca może w topowym zespole jeździć minimum 7 lat (rok 2012 będzie siódmym rokiem Massy w Scuderii, a zobaczymy czy 2013 nie będzie ósmym...), do tego przez bodaj 2005 rok był testerem Ferrari. Massa jednak należy do tzw. rodziny FIA - rodzina Todtów (Jean i Nicolas) to bardzo wpływowe postaci w tym świecie.
Jak wyglądało 6 lat Massy w Ferrari:
2006: mając top auto wygrał zaledwie 2 wyścigi i przegrał nie tylko z Alonso i Schumacherem, ale też z Fisichellą, którego Renault w drugiej połowie sezonu 2006 było hen daleko za czerwonym cavallino.
2007: Raikkonen bardzo łatwo ograł Massę.
2008: omal nie został mistrzem, miał niesamowitego pecha z wężem od paliwa w Singapurze, ale był też błąd niewybaczalny - w drugim wyścigu sezonu w Malezji, nieprzyzwyczajony do braku kontroli trakcji Massa wywynął pirueta na zakręcie i skończył w żwirze. Skorzystał z tego Robert awansując z 3 na 2 miejsce (Massa tracąc tam pewnych 8 pkt. przegrał mistrzostwo).
2009: Ferrari miało najgorszy swój bolid od dawien dawna, "gang dyfuzorów" zrobił swoje, ale i tak Raikkonen do momentu wypadku na Węgrzech dominował nad Felipe.
2010: fakt, pamiętam GP Niemiec "Fernando is faster than you", ale i tak Massa o włos wygrał z Rosbergiem i Kubicą mając przez cały rok sporo szybszą maszynę. Ja byłem całkowicie przekonany, że Massa 1 stycznia 2011 wylatuje z ekipy - ale nie! Został i zaliczył swój najgorszy sezon i w karierze i w zespole, 6 piątych miejsc to było apogeum Massy.
2011: ponad 40 procent punktów w porównaniu z Alonso - to kompromitacja.
Na 6 lat w Maranello, Massa jeden ma bardzo dobry (2008), jeden przyzwoity (zaliczam mu sezon 2006 dając taryfę ulgową, bo to był pierwszy rok podstawowej jazdy w Ferrari), jeden słaby (2007) i dwa bardzo słabe (2010 i 2011), 2009 też należał do słabych nim trafiła go sprężyna z bolidu Rubensa.
Pamiętajmy jednak o tym, że 7 lipca 2010 f1.com podało, że Robert przedłużył kontrakt w Enstone do KOŃCA 2012 (2012 a nie 2011!), jednak rok nieobecności spowodował, że za 8 dni kontrakt automatycznie się rozwiązuje - z tej klauzuli Kubica z Morellim chcą skorzystać. Biorąc pod uwagę wielki eksodus ekspertów z LRGP i coraz gorszą formę zespołu to chyba dobra decyzja. Szefem projektu na 2012 jest niejaki Seaby - dotąd znany z pożaru przy bolidzie Verstappena w 1994 roku (Nielsen, Bell i Wickham sami odeszli).

Anonimowy pisze...

@edi

Lekarze Kubicy (Ceccarelli, Rossello) już kilka miesięcy temu powiedzieli, że Robert nie jest już na etapie "CZY", tylko "KIEDY". Przeszkody, które stawiały pod znakiem zapytania powrót Roberta, zostały usunięte. Zatem nie ma co szukać dziury w całym. Ja spokojnie czekam - i mam pewność, że Robert wróci.

o

Anonimowy pisze...

"Pamiętajmy jednak o tym, że 7 lipca 2010 f1.com podało, że Robert przedłużył kontrakt w Enstone do KOŃCA 2012 (2012 a nie 2011!), jednak rok nieobecności spowodował, że za 8 dni kontrakt automatycznie się rozwiązuje - z tej klauzuli Kubica z Morellim chcą skorzystać."

Tak, Robert przedłużył w roku 2010 kontrakt na 2 lata. Jednak później kontrakt został skócony do 2011 r. O tym, że Robert ma kontrakt z LRGP tylko do końca roku 2011 mówił niedawno Morelli.

Jednak skrócenie terminu obowiązywania kontraktu podobno wcale nie nastąpiło PO wypadku Roberta, lecz dużo wcześniej. Pamiętam pogłoski na zagranicznych forach, że Robert skrócił kontrakt z LRGP - podobno dlatego, że już na rok 2012 miał podpisać coś z innym zespołem, czego nie mógłby zrobić, gdyby miał w dalszym ciągu obowiązujący kontrakt z LRGP. Jeżeli dodać do tego informacje z wiosny tego roku o opcji Ferrari, która miała zostać zrealizowana do maja tego roku, ale to nie nastąpiło z powodu wypadku Roberta, to wszystko zaczyna układac się w logiczną całość.

Można zrozumieć, dlaczego Lopez zadecydował, że Robert NA PEWNO nie wystartuje w tym sezonie (mimo,że w momencie podjęcia tej decyzji przez Lopeza rehabilitacja postępowała tak szybko, że były widoki nawet na start w ostatnim GP). Jeżeli Robert skrócił swój kontrakt z LRGP, to dla Lopeza było oczywiste, że podpisał coś z innym zespołem.
Po wypadku Roberta Domenicali powiedział, że jeśli Robert będzie jeździł tak, jak przed wypadkiem, to drzwi Ferrari DALEJ bedą przed nim otwarte.
To tłumaczy zapowiedź Lopeza nie dopuszczenia Roberta do startów w tym sezonie - uważam, że to była próba zatrzymania Roberta na dłużej w zespole i wymuszenia na nim kontraktu na kolejne 2 lata. Obojętnie, czy Robert mógłby wystartować, czy nie, Lopez z góry zadecydował (w okolicach maja), że nie dopuści do tego, aby Robert zaprezentował swoją formę innym zespołom, a potem odszedł do innego teamu.

o

Anonimowy pisze...

@anonim z 10:22 ludzie piszą nt Massy w Ferrari raz na jakiś czas, nawet na zagranicznych portalach typu planetf1. Wszyscy się dziwią dlaczego tak długo jeździ dla tego teamu bez żadnych efektów, a kolejka chętnych do Ferrari jest długa. Wiadomo, czasy Schumacherra były inne, bo był Schumi i 2 kierowca pod strategię teamu (Barrichello też coś wie nt temat). Później pojawił się Raikonnen i tutaj Massa mógł być mistrzem. Teraz Alonso i tutaj Massa nie ma szans. Massa już się nie wybroni i straci fotel.

Tomy

Dawid pisze...

Nie wiem, po co wysuwacie bezpodstawe oskarżenia wobec autora, że stoi za pseudonimem "meduza". Przecież skoro jest dla Was takim oszustem to poprostu nie wchodźcie na jego bloga, po za tym nikt nie nakazuje dyskusji z "meduzą". Aha no i oskarżenia o żerowaniu na tragedii Roberta są poprostu śmieszne, rekalmy pojawiły się dużo później niż bloga, a po za tym blog ten jest miejscem gdzie głodni informacji o Robercie kibice mogą je uzyskać. Majądz na uwadze tak skąpe info jakie podawane są kanałami oficjalnymi powstanie takiego bloga okazało się sukcesem autora i nie wiem dlaczego zabraniać mu na tym zarabiać. Miał pomysł, blog okazał się sukcesem więc apeluje o zaprzestanie typowo polskiej zazdrości.

Anonimowy pisze...

A tak poza tym to Massa grzeje miejsce dla Roberta, dlatego jest nietykalny :)

Tomy

Anonimowy pisze...

"Wypowiedzi Autosportu publikuje też Autosport" - ?????

Anonimowy pisze...

Zakładając, że Robert wróci do jazdy i potwierdzi to, że warto mieć go w zespole. --> Scenariusz może przedstawić się tak.
Massa odnajduje się w 2012r i zostaje razem z Alonso na 2013.
Szumacher daje spobie spokój, do Mercedesa przechodzi tłamszony w RedBull Webber. Do RedBulla zostaje dodany Hamilton, który znów jest za Buttonem a do McLarena jako partner Jensona wstępuje Kubica.
Co wy na to?

Anonimowy pisze...

@11:57
Dopóki Kubica nie zrobi kilku przyzwoitych okrążeń w bolidzie F1 takie rozważania nie mają sensu.

Anonimowy pisze...

@o [10:55]

Juz ktorys raz czytam tutaj te informacje ze 1) Robert skrocil kontrakt z Renault juz przed wypadkiem i 2) ze Monezemolo moeil w lutym cos o otwartych drzwiach.

Czy daloby sie do tych informacji dostac jakies zrodla? Bylbym wdzieczny.

D.L.

Ewa pisze...

10:14
mnie reklamy nie przeszkadzają a nawet raz obliczyłam sobie składkę jaką miałabym zapłacić za ubezpieczenie samochodu :)

Anonimowy pisze...

@12:529
„Dopóki Kubica nie zrobi kilku przyzwoitych okrążeń w bolidzie F1 takie rozważania nie mają sensu.”
To jest błąd.

Dopóki Kubica nie ogłosi zakończenia kariery, wszelkie plany roszad, przyjść do zespołów należy rozważać i … wyczekiwać.

W przeciwieństwie do nabożnego traktowania Ferrari przez niektórych, Ferrari, to tylko jeden ze sposobów na ZWYCIESTWO, nic więcej…

Anonimowy pisze...

Od kilkunastu godzin wśród komentarzy znikli pesymiści, natomiast optymiści zwarli szeregi…
Ja tłumaczę sobie to tym, że optymiści wierzyli w nadejście Świąt i wcześniej zrobili przygotowania do nich.
Pesymiście do ostatniej chwili nie wierzyli że Święta będą i teraz biegają za karpiem i choinką…
Bo nie wierzę, że w COŚ uwierzyli !!! A Meduza to wyjątek :-)

Anonimowy pisze...

Zgadzam się z Dawidem. On żeruje na Kubicy i podszywa się pod różne nicki.

Anonimowy pisze...

Robert nie zmienił lekarza tylko dlatego ze opoznial jego leczenie to jakas bzdura! ,powód jest jeden (brak współpracy i kontraktu z Lotusem) więc za lekarza trzeba już płacić dlatego też Ferrari wzięło go pod skrzydełko i opłaca w chwili obecnej jego leczenie w innej klinice i z innymi specjalistami
Pozdrawiam
Tom

Anonimowy pisze...

Dokładnie po co płacić lekarzowi który nie jest specjalistą od reki, nadgarstka. Według mnie Robert nie tylko mistrzem jest na torze ale też w życiu jest wyjatkowo madrym czlowiekiem. To ze jezdzi dobrze zawdziecza w wiekszosci temu co ma w glowie. Wielki Szacun dla niego.

Anonimowy pisze...

___________< o >
_____________/
_________o`* o.@*o`.
________.' '*Q o *o@
________( () o*o* @ o'.
_______.-' o *0_Q.-'-;*o)
_______.' 0 Q @0@ ()* `-.
______* @ o*o @. ‘Q * o )
_____o`-...-@""-Q '-~@'`0*.’
_____.'` @ Q * 0*’Q. ‘ @`-.)
_____*.' o . @* '-@‘o’’Q.*-oQ’.
____* @ * ._()__0*Q.~-' @ ()* `
____(o () * o* Q'._@_Q o ()’´´*.'.
___o'-.-' @`--._ @’* Q *.@-* * ``-.
___.-' @ _Q_.-'~'-. @ ´()`-*@.o’Q’
__.' @* o ..-' * o *.@ * 0 *@oQ`) o*'
_* 0.-~@-._Q * 0 * ~. Q _.~@-.*_0_.'
_'._@ * o () '-._@__0__@_.-'Q o . '-.*
_;--@' 0‘Q * Q o *@ * 0‘ o @ *'-*.o
_.o-' * ‘ '._@__* .Q.~ @- . 0 () Q @ *'.
_* @ *‘ o * @ _.''Q~o..__@__.--'`@--.*
_;'-.__@_Q . 0 () oQ * o*♥.*•.¸♥¸.•*♥
_____________$$$$$
_____________$$$$$

Wszystkiego najlepszego z okazji Świat !!!

Anonimowy pisze...

dawid
jeżeli pierwszy był Powrót Roberta , a na dalszym planie korzyści , to OK ale tu ludziom chodzi o możliwość odwrotności. wówczas to nie jest już tak OK.
POZDRAWIAM

Anonimowy pisze...

jasna sprawą jest , że MC ma kilka ników + pisze jak o anonim . a przypadek Meduzy jest zastanawiający podobnie jak wpisy główne , moim zdaniem nie pisze ich MC to pisze osoba o innych wartościach z pewną dojrzałością i pokorą . a tych cech niestety panu MC, moim zdaniem, brakuje. wracając do Meduzy , to wyjątkowo źle zestrojony i totalnie niezwarty emocjonalnie umysł. albo opinię wyraża kilka osób...
pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Pesymistom, czyli ludziom myślącym logicznie, nie chce się tracić czasu na rozmowy z fanboyami Kubicy i wolą przygotowywać się do świąt, niż tracić czas na blogu dyskutując z ścianą.

Anonimowy pisze...

No w porządku. Jest jakaś tam szansa na Ferrari w 2013r. A co z 2012r? Został już tylko Williams..

Anonimowy pisze...

@anonimowy 15:46
Błąd.
Postęp i rozwój jest dzięki optymistom i logice oraz wymianie informacji i poglądów.
A logiczny pesymista jest leniwy i zostaje ze swoimi poglądami.

Anonimowy pisze...

@15:49

Manager Sutila zaprzeczyl dzisiaj plotkom umieszczajacym jego podopiecznego w Ferrari i zapowiedzial ze decyzja o przyszlosci Adriana zapadnie na poczatku stycznia. Ciekawa data...

Nie wykluczylbym scenariusza
piszacego RK do Williamsa. Sir Frank nigdy tego nie kryl, ze widzi w Robercie czolowego kierowce.

D.L.

Piotrek pisze...

Spokojnie przejeżdżony 2012 z Williamsem i na 2013 do Ferrari?

Szybkiego powrotu na tor Robert

mirekmiras pisze...

Tak, spokojnie przejeżdżony jako tester...

Anonimowy pisze...

Jest dobrze.
Po lutowym wypadku RK wraca do zdrowia. Nadal planuje i chce być kierowcą. Mimo poważnej kontuzji, nadal ma szanse na powrót za kierownicę, może bolidu F1, może do topowego zespołu, może z formą z przed wypadku i może będzie nas kibiców dalej radował swoją jazdą.
Jedno nie jest „może”: to co już osiągnął po kontuzji, zawdzięcza swojemu OPTYMIZMOWI, OPTYMIZMOWI swoich bliskich, OPTYMIZMOWI menagera, lekarzy, wszystkich którzy go otaczają i z nim współpracują. Pesymizm tu nie pomaga i jest ZBĘDNY.

A czy mogło być lepiej?
Mogło nie być wypadku.
Mogło się udać RK wystartować w Brazylii.
Mogło w tym roku nie nastąpić rozstanie z L-R. itd.

Ten blog ma nazwę: POWROTROBERTA. Pesymiści myślcie czasami pozytywnie :-)
MC przypomnij sobie jaką nazwę dałeś swojemu pisaniu i powróć do optymistów. Zobacz, nawet meduza się przefarbował :-)
Wesołych Świąt.

Piotrek pisze...

"Może" istnieje zawsze po takim wypadku. To nie znaczy, że można nie brać go pod uwagę. Tak poprostu nie da się zrobić. Ale trzeba patrzyć na to co do tej pory udało się zrobić i wierzyć, że wszystko dobrze się skończy. W przypadku Roberta ta nadzieja jest łatwiejsza do spełniania, bo to niezwykle silny człwiek.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Rada dla optymistów. Pojedźcie sobie do jakiejś równikowej dżungli bez żadnego przygotowania. Bez jedzenia - coś przecież zawsze się znajdzie. Bez żadnej broni - dlaczego coś by mi się miało stać? Bez pieniędzy - jak będę chciał wrócić to coś się znajdzie. Możecie optymistycznie liczyć na to, że przeżyjecie. Równie dobrze w ten sam sposón możecie zaplanować wyprawę na K2, liczyć że wygracie w totolotka, albo że polski rząd postawi interes obywateli polskich ponad własnym interesem. Robert jeżeli wróci to nie dlatego, że optymistycznie założył że wróci, tylko dlatego, że ma możliwie najlepszą opiekę na świecie i sam cholernie ciężko pracuje. A i tak nie wiadomo czy to wystarczy. Optymizm nie poparty działaniem jest czystą głupotą.

k

Piotrek pisze...

Dokładnie. Optymizm bez żadnych podstaw to głupota. Ale w przypadku Roberta mamy podstawy do tego, żeby mieć optymistyczne podejście do sprawy.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Wszystko fajnie, ale zwracam uwagę, że Robert jest 13 i pół miesiąca po ostatnim swoim wyścigu, a następny wyścig szykuje mu się najprawdopodobniej za 15 miesięcy, a więc nawet jeszcze nie jest z górki. 28 miesięcy między wyścigami - taka wyrwa swoje zrobi. Massa musiałby kompromitować się jeszcze bardziej niż w 2011, aby wylecieć w trakcie 2012, a w jeszcze większą kompromitację nie wierzę. Paradoksem sytuacji Roberta jest to, że może być w stanie jechać około rok przed swoim prawdziwym powrotem (marzec 2013 w Melbourne), ale że miejsce(a) zajęte to trzeba czekać taki szmat czasu. Im większa przerwa tym trudniej wrócić.
Rafał

Piotrek pisze...

Rafał, nie ma takiego kontraktu, którego nie można byłoby zerwać. Nie chodzi mi tu konkretnie o Ferrari i Massę, ale każdy zespół w F1.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Co do kontraktu to Luca mówił już wcześniej, że kontrakt Massy będzie trwał przez cały 2012r. Bardzo enigmatyczne stwierdzenie, tymbardziej - nie powiedział, że będzie jeździł cały sezon. Raikkonen miał kontrakt na 2009 i również na 2010r. (w 2010 dostał bodajże 15 baniek tylko za to, że nie będzie jeździł w F1). Jak sami widzicie wszystko jest możliwe pod warunkiem, że Robert będzie tak samo zdrowy jak przed wypadkiem, a to będzie cud.

k

TOMek pisze...

P. Mateuszu jeśli mogę to zapytam:
-czy będzie może osobny wpis na święta -życzenia ,czy dawać gdzie popadnie?:)

Mateusz Cieślicki pisze...

TOMek będzie o 20.

TOMek pisze...

Dzięki,będzie sympatycznie i rodzinnie:)

Anonimowy pisze...

witam...świetnie że istnieje takie miejsce w którym stale są świeże informacje na temat naszego kierowcy, mam głęboką nadzieje iż redaktor nie porzuci tej pracy i będzie kontynuował wiadomości już zdrowego i ścigającego sie Kubicy...Pozdrawiam

Mateusz Cieślicki pisze...

Anonimowy 19:50 dziękuję.
Spodziewaj się, że zaraz zmienisz tożsamość i będziesz nazywał się Mateusz Cieślicki.
Pozdrawiam

Piotrek pisze...

Wszystko możliwe. Niech się gość przygotuje, żeby zaskoczenia nie było :-)

Szybkiego powrotu na tor Robert

MDMA66 pisze...

Tu Anonimowy 19:50...
juz nie jest anonimowy mogłem to zrobic odrazu :)

Piotrek pisze...

Witaj.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Mateusz Cieślicki pisze...

Miło powitać :)

Jednocześnie chcę Was przestrzec, że jakiś żartowniś próbuje dodawać linki zawierające złośliwe oprogramowanie. Póki co są one skutecznie blokowane przez system bloggera, ale na wszelki wypadek proszę Was abyście nie klikali w nieznane linki.

Piotrek pisze...

OK. Dzięki za wiadomość. Właśnie chwilę temu widziałem jakiś dziwny link, ale został usunięty.

Szybkiego powrotu na tor Robert

MDMA66 pisze...

no cóż Strona stała się popularna:):) szkoda że w taki sposób ktoś daje do zrozumienia...

Anonimowy pisze...

http://img267.imageshack.us/img267/8286/79733180.jpg


to nie jest żaden wirus, chciałbym dla żartu skomentować to, że Robert Kubica pewnie puka do drzwi różnych zespołów :-)

Anonimowy pisze...

Tylko pesymista, "myślący" mógł wymyślić taki scenariusz -Mateusz to Meduza, a Meduza to Matuesz, no i anonimowe wpisy jeszcze są. Proponuję komisję śledczą z Macierewiczem na czele. Rada dla pesymistów - mylicie realistów z optymistami. To że Robert ma duże szanse na jazdę dla Ferrari to FAKT, to że Robert wyjdzie z tego to też jest pewne (zdecydowanie bardziej obstawiam że wyjdzie, jak nie). My realiści (nie optymiści), zdajemy sobie sprawę z tego że to dużo kosztuje Roberta, ale to nic nie zmienia - wierzymy że Robert zdąży. Dlaczego mielibyśmy milczeć nt temat? Poza tym jesteśmy kibicami Roberta i chcemy aby mistrza zdobył w Ferrari, a nie np. w Williams. Jak ktoś jeździ w Ferrari i zdobywa mistrza tzn że to jest coś i to nie jest przypadek - jest to podwójne wyróżnienie.

Tomy

Anonimowy pisze...

http://www.tvn24.pl/-1,1729078,0,1,kubica-opcja-w-ferrari-tak---jak-trzech-innych-kierowcow,wiadomosc.html

Anonimowy pisze...

W dzisiejszym wpisie na blogu Jamesa Allena jest wiecej informacji o ostatnich wypowiedziach Montezemolo. M.in. deklaracja o mocnym zainteresowaniu Vettelem:
"There have been various stories this year speculating about Ferrari’s interest in Vettel, but Gazzetta dello Sport’s Pino Allievi – normally a reliable guide to the goings on in the corridors of Maranello – suggests that there has been a change of feeling and that the desire to get him there in 2014 – to work alongside Alonso and take over from him – is now real and strong.

Jeżeli jest to sprawą poważną, to nasuwa się szereg wątpliwości w wiadomym temacie.

Anonimowy pisze...

Vettel ma kontrakt do końca 2014 z opcją do końca 2016, ale w Ferrari może być on najwcześniej 1 stycznia 2015 (mówił o tym Mateschitz, Marko i Horner). Rosberg w połowie listopada w Abu Dhabi podpisał kontrakt w Mercu do końca 2013 z opcją na kolejny rok, Button przedłużył w McLarenie do końca 2016 (kilka źródeł podało, że do końca 2014). Na rynku jest tylko Kubica, Sutil i Hamilton, ale Lewis na pewno przedłuży z McLarenem, zresztą z Alonso nie mógłby jeździć, to jasne po 2007 roku. Alonso jest do końca 2016 roku, natomiast 3 słabe ogniwa czyli Massa, Webber i Schumacher za rok i 8 dni kończą kontrakty. Tak wygląda sytuacja transferowa.
Taka mała refleksja o Robercie i Ferrari - zobaczcie kto wówczas miał rację. Po wypadku Massy Ferrari wzięło Badoera czym skompromitowało się. Potem spytali Kubicę, ten negocjował co prawda z Renault (i podobno Toyotą też), ale powiedział "tak" Ferrari pod warunkiem, że to nie będzie kontrakt do końca 2009 tylko dłużej. Zespół sie nie zgodził, Fisico przyszedł na 5 weekendów GP, zostawili potem Massę i wyszli na tym fatalnie. Gdyby wtedy Ferrari wzięło Kubicę na stałe i zabroniło mu rajdów to dziś Ferrari byłoby w innym lepszym miejscu. A tak chcieliby być wspaniali wobec Massy - ten zmarnował 2 lata, a zaraz zacznie średnio jeździć w kolejnym sezonie. Ta historia Massy też pokazuje, że jedynie zdrowie i forma Kubicy będą się liczyć. RK startuje od zera - ciut gorszy poziom niż dotąd oznacza "do widzenia". A im późniejsze zaczęcie testów tym będzie trudniej i zdaje się jedynie sam Kubica to rozumie, a Ceccarelli przyznał się niejako do bycia hamulcowym.
Rafał

Anonimowy pisze...

@ D.L. 13:05

Co do kwestii skrócenia okresu obowiązywania kontraktu Roberta, to były tylko jakieś pogłoski na jednym z wątków forum autosport.com. Dlatego pisząc o tym użyłam określenia "podobno".

Natomiast co do drugiej kwestii, to tu źródło dałoby się zamieścić :) Był to wywiad z Domenicalim (chyba też na autosport.com) jakieś 2-3 miesiące po wypadku Roberta. Wywiad nie dotyczył Roberta - i być może dlatego pozostał "niezauważony" przez polskich dziennikarzy (jakoś nie przypominam sobie, aby w naszej prasie była wzmianka na ten temat). Jednak w jego trakcie padło z ust Domenicali to zagadkowe stwierdzenie (jeżeli odrzucimy tezę o zainteresowaniu Ferrari Robertem, to to stwierdzenie wydaje się być bardzo zagadkowe).

Mam ten tekst na pewno w moim archiwum i obiecuję Ci, że go znajdę. Jednak nie obiecuję, że będzie to w ciągu najbliższych kilku dni. Ten tekst mam "wrzucony" razem z wieloma innymi do któregoś z folderów poświęconych poszczególnym wyścigom sezonu 2011, więc aby go odszukać, będę musiała przejrzeć sporo materiału. Na razie nie będę miała na to czasu.
Ale obiecałam - i znajdę ten wywiad.

o

Anonimowy pisze...

@anonimowy 21:40

"the desire to get him there in 2014 – to work alongside Alonso and take over from him"

Spokojnie. Gdy dostaną zdrowego i silnego Roberta w 2013 r. to szybko stracą wszelkie "desire" wobec Vettela, czy jakiegokolwiek innego kierowcy... :)

A swoją drogą marzy mi się, aby w sezonie 2012 w końcu powinęła się noga Newey'a i bolid RB okazał się niewypałem. Wtedy by się okazało, ile faktycznie wart jest Vettel. Wreszcie zostałby "odczarowany". Uważam, że te hymny pochwalne na jego temat są nieco przesadzone.

o

Anonimowy pisze...

RK w normalnej formie jadłby Vetela na śniadanie . oczywiście w tych samych autkach. zresztą nie tylko RK , myślę ,że jeszcze co najmniej przez 4 kierowców zostałby połknięty.

Anonimowy pisze...

Też tak sądzę - Robert w formie sprzed wypadku zmiażdżyłby Vettela w takim samym bolidzie. Zresztą nieraz pokazywał nawet w gorszym bolidzie, że jest lepszy.
Pamiętam, jak w 2010 r. Robert łyknął Vettela bodajże w SPA. Robert zostawił mu naprawdę dużo miejsca ale Vettel wystraszył się Roberta i sam zjechał z toru na trawę a potem biadolił w team radio, jak to go Kubica niby zepchnął na trawę. Płaczliwy mięczak.

o

Anonimowy pisze...

"Wypowiedzi Autosportu publikuje też Autosport"

WTF??

Andrzej pisze...

Mateusz uważam że ten wpis świąteczny jest zbyt fajny żeby go skasować-to jest historia tego bloga pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Robert nie zmiażdżyłby Vettela, Vettel w 2011 roku otarł się o poziom geniusza i piszę to mimo, że Vettela nie lubię, ale ślepy nie jestem i widzę jak bezbłędny był w 2011 roku. Totalna nienaruszona psychika w kwalifikacjach Niemca, wszystkie starty w wyścigach genialne, na tle Webbera jest geniuszem. Ja nawet nie marzę, aby Kubica był w stanie zbliżyc się poziomem do Vettela z 2011 roku. Po powrocie Kubica będzie trochę słabszy niż dotąd i módlmy się, aby było to tylko ciut gorzej, a nie wyraźnie gorzej. Zejście na Ziemię proponuję kilku osobom.
Rafał

Anonimowy pisze...

Webber jest słaby wiec nie ma co porownywać. Vettel jest dobry, ale nie tak jak Kubica. Patrzac z perspektywy lat. Uwazam ze Robert, Rossberg, Vettel, Alonso są najlepszymi kierowcami.

Anonimowy pisze...

Na czele z Robertem i Alonso

robo-tabu pisze...

Fakt, że lubię Webbera, ale niestety wypada on blado przy Vettelu. Chciałbym najbardziej skonfrontować Vettela z Buttonem w jednym bolidzie.

Anonimowy pisze...

tylko że Vettel jest faworyzowany przez redbulla więc trudno porównać go z webberem fottel to rozpieszczony bachor nieumie przegrywać tak jak alfonso jakos hamilton nic z tego nierobił jak button był przednim na koncu mistrzostw

Anonimowy pisze...

Jezeli chodzi o Alonso to caly czas mam jego obraz jadacego za Vitalijem przez prawie 50 okrazen nie potrafiacego nic z tym zrobic i wyobrazam sobie jakby to bylo gdyby to Robert byl na jego miejscu.Pzdr.Adi

Anonimowy pisze...

@Rafał, 24 grudnia 2011 14:58

A w CZYM KONKRETNIE Vettel "otarł się o poziom geniusza"? Bo jak dla mnie, to on nie pokazał niczego nadzwyczajnego. Jest po prostu szybki na jedno kółko i ma do dyspozycji najszybszy bolid. A także jest pupilkiem w zespole, w którym odbierają nowe przednie skrzydło jego koledze, gdy pupilek Vettel rozbije swoje na treningu.

Na czym polegają "genialne starty", jeżeli ma się do dyspozycji najszybszy bolid i startuje się głównie z pole position???

"Totalna nienaruszona psychika w kwalifikacjach Niemca" - nie wiem, skąd wiadomo, że psychika Vettela w kwalifikacjach była "totalna nienaruszona", a u innych kierowców "nie totalna naruszona"? Co niezwykłego jest w wygrywaniu kwalifikacji, jeżeli ma się do dyspozycji najszybszy bolid?

Bezbłędny był Kubica w 2008 r. - podczas gdy kierowcy topowych teamów popełniali błędy na potęgę. W czym niby "bezbłędność" Vettela z 2011 r. jest lepsza od bezbłędności Kubica z 2008 r.?

Webber nie jest jakimś wyjątkowym kierowcą, więc wypaść lepiej na jego tle nie jest trudno.

Kubica nie musi zbliżać się poziomem do Vettela z 2011 roku. Wystarczy, jeżeli Kubica zbliży się poziomem do siebie samego z 2010 r.

Naprawdę, marzę o tym, aby następny bolid Neweya okazał się niewypałem - wolniejszym od Ferrari, McLarena i Mercedesa. Wtedy się okaże, ile NAPRAWDĘ wart jest Vettel i ten przechwalony synuś zostanie w końcu odczarowany.

o

Anonimowy pisze...

W ostatnich 20 latach większą przewagę sprzętową nad konkurentami niż Vettel w 2011 roku mieli:
w 1992 Nigel Mansell (rekord jego PP pobił po 19 latach właśnie Vettel, aczkolwiek w 1992 było 16 wyścigów, teraz 19)
w 1993 Alain Prost (zarówno w 92 jak w 93 Williams miażdżył konkurencję klasą bolidu)
w 1996 Damon Hill (było polecenie zepołowe, aby świeżo upieczony mistrz Indycar Villeneuve nie wyprzedzał Damona co zresztą zostało zrealizowane już w pierwszym wyścigu w Adelajdzie)
w 2002 roku Schumacher
w 2004 roku Schumacher (zdecydowanie największa przewaga techniczna nad konkurencją w ostatnim ćwierćwieczu)
w 2009 w pierwszej połowie sezonu, przewaga bolidu Brawn nad konkurencją była wyraźnie większa niż w tym roku przewaga Red Bulla
Vettel miał w 2011 roku z reguły przewagę 2-3 dziesiątych w kwalifikacjach (a nie żadne ponad pół seekundy o czym co drugi post gdy mowa o Reb Bullu piszą ludzie) i dość zbliżone tempo z McLarenami w tempie wyścigowym - zatem miał faktycznie typową standardową przewagę o wiele mniejszą od przykładów, które wymieniłem wyżej. Nie zawodził, wyciskał z bolidu wszystko i punktowo zmiótł konkurentów. Mimo, że goscia nie lubię, nie mogę nie widzieć, że jeździł wspaniale. Widziałem to, ponieważ mam dość dobry wzrok i jestem trzeźwo patrzącym człowiekiem a nie fanatykiem. Kwalifikacje bajeczne, starty do wyścigów rakietowe, właściwie bezbłędny.
Rafał

Anonimowy pisze...

To, co działo się w ostatnich 20 latach nie jest tu istotne. Mówimy o tym, co pokazał Vettel w sezonie 2011, a nie jak to się ma do innych kierowców.

"Vettel miał w 2011 roku z reguły przewagę 2-3 dziesiątych w kwalifikacjach" - otóż nie:

GP Australia:
1. S. Vettel Red Bull 1:23.529
2. L. Hamilton McLaren 1:24.307
+0:00.778

GP Chiny:
1. S. Vettel Red Bull 1:33.706
2.J. Button McLaren 1:34.421
+0:00.715

GP Turcji:
1. S. Vettel Red Bull 1:25.049
2. M. Webber Red Bull 1:25.454
3. N. Rosberg Mercedes 1:25.574 Rosberg do Vettela: +0:00.525

GP Hiszpanii:
1. M. Webber Red Bull 1:20.981
2. S. Vettel Red Bull 1:21.181
3. L. Hamilton McLaren 1:21.961 Hamilton do Vettela: +0:00.780

GP Monaco:
1. S. Vettel Red Bull 1:13.556
2. J. Button McLaren 1:13.997 +0:00.441

GP Valencia:
1. S. Vettel Red Bull 1:36.975
2. M. Webber Red Bull 1:37.163
3. L. Hamilton McLaren 1:37.380 Hamilton do Vettela: +0:00.405

GP Belgii:
1. S. Vettel Red Bull 1:48.298
2. L. Hamilton McLaren 1:48.730 +0:00.432

GP Włoch:
1. S. Vettel Red Bull 1:22.275
2. L. Hamilton McLaren 1:22.725 +0:00.450

GP Singapuru:
1. S. Vettel Red Bull 1:44.381
2. M. Webber Red Bull 1:44.732
3. J. Button McLaren 1:44.804 Button do Vettela: +0:00.423

Jak widać, przewaga Vettela w kwalifikacjach wynosiła więcej, niż 2-3 dziesiątych. Oczywiście ta przewaga nie była tak potężna, jak w 2010 r. ale i tak była duża. Były też wyścigi, zwłaszcza pod koniec sezonu, gdy ta przewaga była taka, jak piszesz, a nawet mniejsza. Ale to już nie mogło zagrozić Vettelowi dzięki przewadze punktowej, jaką zyskał w pierwszej połowie sezonu, kiedy jego bolid był szybszy od konkurencji nawet o 0,7 sek.

"wyciskał z bolidu wszystko" - skąd wiesz? A może wyciskał z tego bolidu tylko 90% i inny kierowca wycisnąłby z niego jeszcze więcej?

"jestem trzeźwo patrzącym człowiekiem a nie fanatykiem" - co ma piernik do wiatraka?

"Kwalifikacje bajeczne" - powtórzę po raz kolejny: co bajecznego jest w wygrywaniu kwalifikacji najszybszym bolidem, szybszym od konkurencji o 0,4-0,7 sek?

"starty do wyścigów rakietowe" - rakietowy bolid, to i rakietowe starty. Webbera nie wspominaj, bo on od dawna ma problemy ze startami. Rakietowe starty miewa taki np. Petrov. A jego bolid nigdy nie był tak dobry, jak bolid Vettela.

Mamy odmienne poglądy w kwestii Vettela. Dopóki nie pokaże klasy w bolidzie wyraźnie wolniejszym od konkurencji, nie zgodzę się z Tobą, że Vettel to jakiś "geniusz".

o

Rafał pisze...

W bolidzie wyraźnie gorszym od konkurencji pokazał klasę już w roku 2008. W średniej klasy Toro Rosso jeździł znakomicie, wyprzedził m.in. kierowców Toyoty, właśnie widać było różnicę co najmniej klasy między 21 - latkiem, niemal żółtodziobem a uchodzącymi za dobrych kierowców Trullim czy Glockiem. Bycie najmłodszym zwycięzcą wyścigu w historii bolidem co najwyżej średniej klasy jest wystarczającą rekomendacją, wystarczy porównać jego dorobek z S. Bourdais - zmiażdżył konkurenta, było nie było 4 - krotnego mistrza ChampCar, a więc drugiej w hierarchii serii wyścigowej.
Nie lubię Vettela za jego wybryki w Australii 2009 czy w Turcji 2010, gdy dostawał małpiego rozumu, ale od 2008 roku regularnie pokazuje bardzo wysoką klasę sportową. Omal nie pozbawił Hamiltona mistrzostwa w 2008 roku O(jadąc Toro Rosso wyprzedził McLarena, a obydwaj mieli opony przejściowe).

Anonimowy pisze...

Bolid TR w 2008 r. może generalnie i był średniej klasy, jednak na niektórych torach sprawował się znakomicie, a zwłaszcza w deszczu. Mówiło się, że, paradoksalnie, ten bolid był szybszy na mokrym, niż na suchym torze. Na mokrym miał świetną trakcję. Widać to było doskonale na deszczowej Monzie. O tym, jak szybki na tym torze był ten bolid, świadczy fakt, że NAWET Bourdais, zajął w kwalifikacjach doskonałe 4. miejsce (!) – ten sam Bourdais, który przez cały sezon ewidentnie sobie nie radził i zazwyczaj zajmował miejsca w końcu stawki. Wyjaśnisz mi, jak to się stało, ze nagle tak sobie doskonale poradził? Twierdzenie, że Vettel wygrał cienkim bolidem, to wielki mit. Ten bolid NA TYM TORZE BYŁ BARDZO SZYBKI.

Co z tego, że Bourdais był wówczas 4-krotnym mistrzem Champ Car? To nie to samo, co F1. Kierowcy świetni w jednych seriach wyścigowych niekoniecznie muszą być świetni w F1, co potwierdzają liczne przykłady.

A i samo to zwycięstwo Vettela jest mocno przeceniane. Mówi się, że Kubica miał farta, wygrywając w Kanadzie, bo Hamilton skosił Raikkonena. Tymczasem Vettel miał jeszcze większego farta.
Kubica pokonał w kwalifikacjach W RÓWNEJ WALCE wszystkich kierowców, z wyjątkiem Hamiltona, zajmując doskonałe 2 miejsce. Podium miał więc już w kieszeni (zakładając, że nie byłoby żadnej awarii/kraksy), bo wówczas układ sił w czołówce był stały niezmienny i zazwyczaj kierowcy z czołówki kończyli wyścig na tych samych miejscach, które wywalczyli w kwalifikacjach (nie licząc sytuacji nadzwyczajnych) lub o 1-2 miejsca niżej/wyżej.

Natomiast Vettel NIE POKONAŁ SAM rywali W RÓWNEJ WALCE. Za Vettela z najmocniejszymi kandydatami do wygranej/podium wygrała pogoda – jej nieoczekiwana, gwałtowna zmiana w krótkim czasie. Bez interwencji pogody Vettel nie miałby szans nie tylko na wygraną ale nawet na jakiekolwiek miejsce na podium. A mianowicie w trakcie Q1 nastąpiło gwałtowne załamanie się pogody akurat wtedy, gdy ci najmocniejsi kierowcy mieli jeszcze po raz ostatni wyjechać na tor, aby zrobić swoje ostateczne czasy. Vettel, jako słabszy kierowca, pojechał wcześniej i zrobił sobie w miarę dobry czas. Tymczasem faworyci Hamilton, Raikkonen i Kubica (którego bolid spisywał się świetnie na tym torze – na suchej nawierzchni – i który był typowany na możliwego zwycięzcę) mieli wyjechać pod koniec Q1 – lecz wtedy właśnie nad Monzą rozszalała się ulewa i żaden z nich nie miał już szans na jakiekolwiek szybkie kółko. Przez to w Q1 odpadli: Hamilton, Raikkonen i Kubica, co było wielką sensacją. Jak często zdarzały się takie sytuacje, żeby ci trzej odpadli w Q1? NIGDY. Więc Vettel praktycznie nie miał rywali (nie liczę Kovalainena w Mc Larenie, bo Heikki sobie nie radził najlepiej).
Gdyby od początku kwalifikacje były deszczowe, wówczas nie doszłoby do takiej sytuacji. Ale wtedy w trakcie Q1 najpierw było sucho, a pod sam koniec nagle lunęło jak z cebra. No i również Na SUCHYM torze Vettel nie miałby szans z Hamiltonem, Raikkonenem i Kubicą. cdn

o

Anonimowy pisze...

cd

Do tego jeszcze potem nie było normalnego startu, podczas którego Vettel mógłby zostać wyprzedzony, lecz start za Safety Car. Więc NIKT NIE MÓGŁ wyprzedzić Vettela. A potem, po zjeździe S.C., też praktycznie nikt go nie mógł wyprzedzić, ze względu na bardzo słabą widoczność. Vettel jechał pierwszy, więc jako jedyny kierowca miał dobrą widoczność, bo nikt przed nim nie jechał. Pozostali kierowcy jechali w wodnej mgle, wytwarzanej przez koła bolidów jadących przed nimi. Tak więc JEDYNE, co Vettel miał do roboty, to nie popełnić błędu i wytrwać na torze. Zadanie nie było aż tak trudne, ponieważ jego bolid na mokrej nawierzchni spisywał się doskonale.
I cała zasługa Vettela polega na tym, że utrzymał nerwy na wodzy i dojechał do mety. Natomiast wygraną dostał w prezencie od pogody, która niespodziewanie „załatwiła” kierowców – najpoważniejszych kandydatów do podium i wygranej. To nie Vettel wygrał z tymi kierowcami, to nie on ich pokonał W RÓWNEJ WALCE (w przeciwieństwie do Kubicy, który pokonał W RÓWNEJ WALCE rywali w kwalifikacjach).
Tak więc wygranej Vettela we Włoszech przypisujesz zbyt duże znaczenie. Co to za wielki wyczyn wygrać, gdy brak najsilniejszych faworytów do wygranej?

o