Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

wtorek, 13 grudnia 2011

Garść informacji i wyniki ankiety

W ostatnich dniach otrzymaliśmy kilka ciekawych informacji, które mogą mieć związek z obecną sytuacją Roberta Kubicy. Chodzi m.in. o wypowiedzi Romaina Grosjeana dotyczące jego długotrwałej przyszłości w Lotusie, dodatkowe informacje o publicznym wystąpieniu Roberta Kubicy w styczniu we Włoszech i jego testach w Ferrari. Na koniec wpisu zaprezentuję wyniki ostatniej ankiety.



W niedzielę informowałem o akcji promowania honorowego krwiodawstwa w Pietra Ligure. Jak poinformowało dziś internetowe wydanie dziennika Rzeczpospolita, chodzi jednak o promowanie bezpiecznej jazdy samochodem. Niemniej, jak widać, akcja jest planowana, przygotowywana jest również konferencja prasowa. Dziennik spekuluje, że to na niej może być ogłoszona przyszłość Polaka.

Taki rozwój wydarzeń byłby sensacyjny, gdyż wiemy, że dopiero na styczeń zaplanowano pierwsze testy Roberta w bolidach jednomiejscowych.

Nie należy się spodziewać, że w ewentualnym oświadczeniu zostanie ogłoszona kontynuacja współpracy z Lotusem. W tym zespole coraz pewniej czuje się Romain Grosjean, który chce przejechać w ekipie cały sezon, a Eric Boullier w dalszej perspektywie widzi w nim lidera zespołu. Raczej definitywnie potwierdza to rozejście się dróg Lotusa i Kubicy. Przypomnę jednak, że Eric Boullier deklarował ostatnio dalszą chęć pomocy Robertowi Kubicy, po uzgodnieniu szczegółów z Daniele Morellim, łagodząc jednocześnie stanowisko wyrażone na początku grudnia.

Jednocześnie pojawiły się kolejne plotki łączące krakowianina z Ferrari. Według Andrei Cremonesi z La Gazetta dello Sport są już zaplanowane wiosenne testy Kubicy w bolidzie z Maranello z 2010 roku. Po nich Robert miałby w sezonie 2013 zastąpić Felipe Massę i partnerować Fernando Alonso. Wszystko dzieje się na mocy wstępnego porozumienia pomiędzy włoską ekipą a Polakiem.Włoch jest znany z bycia blisko Ferrari.

Optymizm tymi wiadomościami studzi nieco Mikołaj Sokół, który wczoraj napisał, że jazda Roberta jako podstawowego kierowcy w Ferrari pozostaje nadal w sferze marzeń, a teraz najważniejsze jest odzyskanie zdrowia przez Polaka. Jak napisał dziennikarz - powrót Kubicy do F1 po tak ciężkim wypadku może być równie trudny, jak dostanie się do "Jedynki".

Miejmy jednak nadzieję, że skoro udało się Robertowi dostać do królowej sportów motorowych, to uda mu się również do niej wrócić.

Na koniec dzisiejszego wpisu prezentuję wyniki ostatniej ankiety. Pytanie brzmiało: Jak oceniasz szanse Roberta Kubicy na jazdy w 2012 roku w F1?
Oto rozłożenie Waszych odpowiedzi:
Jest to niemal pewne Robert odzyska zdrowie i znajdzie zespół 323 głosy (50.39%)
Robert powinien odzyskać pełnię sił, ale może nie znaleźć zespołu 136 głosów (21.21%)
Odzyska sprawność, ale będzie tylko testerem 85 głosów (13.27%)
Kubica nie odzyska jeszcze wymaganej sprawności 97 głosów (15.13%)

Dziękuję za głosowanie i zapraszam do kolejnej sondy.

Polecam lekturę  miesięcznika F1 Racing !

Więcej informacji o całej Formule 1 znajdziesz na www.f1ultra.pl

Strona powrotroberta.blogspot.com jest na facebooku! Dołącz do osób go lubiących!

242 komentarze:

1 – 200 z 242   Nowsze›   Najnowsze»
Arof pisze...

Mateusz, widzę tu jedną nieścisłość. Chodzi mi o zdanie "Optymizm tymi wiadomościami studzi nieco Mikołaj Sokół, który wczoraj napisał, że jazda jako pierwszy kierowca w Ferrari pozostaje nadal w sferze marzeń, a teraz najważniejsze jest odzyskanie zdrowia przez Polaka." Wydaje mi się, że chodzi tu o rolę kierowcy podstawowego, nie pierwszego, gdyż nawet najwięksi optymiści nie próbują z niego robić lidera Ferrari, a słowo "pierwszy" to właśnie sugeruje.
Poza tym, pewnie jest tak, jak już pisałem - Ferrari bacznie obserwuje rehabilitację Roberta i pewnie dopuszcza taką sytuację, ale przed dojściem Roberta do zdrowia to jedynie tylko kolejny scenariusz, który może, ale nie musi się spełnić.

Anonimowy pisze...

I w dodatku pod warunkiem zadeklarowania się Kubicy jako kierowcy nr 2.

Anonimowy pisze...

Robert może być kierowcą nr 2, bo ktoś musi, ale nie wyobrażam sobie aby Robert odpuszczał na torze w rywalizacji z Alonso. Będzie z nim walczył jak z każdym innym kierowcą. I nawet kierowca nr 2 może być lepszy od nr 1.

Tomy

Anonimowy pisze...

Wtedy nie byłby kierowcą nr 2 tylko byłoby dwóch równoprawnych kierowców. W tym wypadku byłby ścisły podział na nr 1 i nr 2. I zaręczam Ci, że nr 2 nie mógłby być lepszy od nr 1.

Anonimowy pisze...

Abstrahując od kwestii zdrowotnych Kubicy. Gdyby jednak znalazł się w Ferrari to przypuszczam, że raczej mieliby podobny status a kierowcą numer dwa stałby się ten, który w pewnym momencie sezony przestanie mieć realną szansę na tytuł. W Ferrari też się uczą i na pewno widzą że jeżeli chcą jako 3 siła wygrać rywalizację producentów i powalczyć o tytuł muszą wspierać jednakowo swoich pilotów. Zresztą jak to jest z byciem pierwszym i drugim kierowcą świetnie w tym sezonie pokazała sytuacja w McLarenie. Zresztą kto wie jak się będzie sprawował Alonso w przyszłym sezonie czy za 2 sezony.

A póki co natura i Kubica muszą zrobić swoje. A artykuł Mikołaja ja odczytuje jako informację, że jeszcze mają trochę do zrobienia i że jeszcze nic nie jest przesądzone w żadną stronę. W tej chwili z rehabilitacją Kubicy jest pewnie tak jak z czyszczeniem przedniej szyby w aucie. Na początku widzimy ogromny postęp w usuwaniu brudu, aż dochodzimy do momentu że trzeba doczyści smugi i mazy. I kurde jakoś za każdym razem pod światło ciągle widać coś jeszcze do zrobienia. :)


GA

Anonimowy pisze...

Jeżeli Ferrari się uczy to pewnie zdążyło się nauczyć, że tytuły zdobywali kiedy był wyraźny podział na kierowcę nr 1 i nr 2 od początku sezonu. Chyba, że będą się wzorować na 2008 r. Wtedy jak wiadomo nie wygrali, więc jest to świetny punkt odniesienia (jest na czym się wzorować).

Anonimowy pisze...

Z sezonu 2010 kiedy na początku Alonso i Massa byli równi też mogą wyciągać wnioski.

Mateusz Cieślicki pisze...

Nie ma żadnej nieścisłości - co innego pierwszy kierowca, a co innego kierowca numer 1. Nie przekręcajcie. Chodziło mi o podstawowego kierowcę - przeczytajcie sobie tytuły prasowe po zatrudnieniu Grosjeana: "Grosjean pierwszym kierowcą Lotusa" - to np. tytuł ze sport.pl
Ale mimo wszystko zmieniłem, żeby nie było żadnych wątpliwości.

Anonimowy pisze...

Mogą też wziąć przykład z dwóch sezonów Red Bulla 2010 i 2011. Różnica między 2 równoprawnymi kierowcami, a podziałem na nr 1 nr 2 wyraźnie wyszła Red Bullowi na "+".

Anonimowy pisze...

Button też miał być kierowcą numer dwa a los zadecydował inaczej swoją jazdą zdetronizował Hamiltona póki co.
Pozdrawiam Robert wróci wierzę w to bardzo i ferrari to jedyna możliwa opcja bez cienia wątpliwości.

Raf

Anonimowy pisze...

"Taki rozwój wydarzeń byłby sensacyjny, gdyż wiemy, że dopiero na styczeń zaplanowano pierwsze testy Roberta w bolidach jednomiejscowych."

Gdzie ta sensacja i gdzie jest podane że konferencja będzie w grudniu.

Mateusz Cieślicki pisze...

A kto mówi o konferencji w grudniu?

Anonimowy pisze...

"Taki rozwój wydarzeń byłby sensacyjny, gdyż wiemy, że dopiero na styczeń zaplanowano pierwsze testy Roberta w bolidach jednomiejscowych."

Właśnie przeczytałem artykuł, konferencja ma być w styczniu, nikt nie piszeże na początku stycznia co byłoby równoznaczne z tym że odbędzie się to przed jazdami testowymi. Testy mają być w połowie stycznia więc konferencja równie dobrze może być w drugie połowie tego miesiąca.

Mateusz Cieślicki pisze...

No i... czy ja napisałem coś innego? Miałem dokładnie to na myśli.

Anonimowy pisze...

Button nie przychodził do McLarena jako rekonwalescent, zwycięzca jednego GP, tylko jako mistrz świata. Jak ktoś nie widzi różnicy to przykro mi.

Anonimowy pisze...

http://www.f1ultra.pl/forum/viewtopic.php?f=45&t=10151&start=320

Anonimowy pisze...

Robert byłby doskonałym kierowcą ... numer 2 w Ferrari. Nie ma co ukrywać, wypadek być może uczyni go silniejszym, ale niekoniecznie szybszym - co może przełożyć się na regularność wyników, ale niekoniecznie na zagrożenie pozycji lidera, którym jeszcze na długo pozostanie Alonso. Pytanie co lepsze: heroiczna walka o nic w gorszych bolidach, czy jazda w zespole z czołówki, która z dużym prawdopodobieństwem jest skazana na taki a nie inny porządek. Odpowiedź na tego typu dywagacje są na szczęście możliwe dopiero po sensownych testach....
www

Dr. Mario Theissen pisze...

A gdzie ten Sokół to, o czym piszecie powyżej, napisał? Bo na jego televizyjnym blogu nie ma nic nowego od czasu artykułu o Montoi...

Guzior pisze...

Na stronie www.rp.pl

Anonimowy pisze...

Ciagle spekulacje, dalej nic nie wiadomo.. :)
Zyga

Anonimowy pisze...

Jeśli Robert będzie lepszy od Alonso, to nawet di Montezemalo go nie powstrzyma od jazdy. Massa jest nijaki i to normalne że zespół woli stawiać na Alonso, bo on ma większy potencjał i potrafi równo jeździć przez cały sezon (ogólnie jest pewniejszym punktem zespołu). Nie wierzę w to że z Roberta zrobią kierowcę nr 2, w tym znaczeniu że zespół będzie dawał mu team order - no chyba że Alonso będzie walczył o mistrza, ale to normalne. Nie powinniśmy się teraz martwić o status Roberta w Ferrari, bo takiego tematu jeszcze nie ma :). Robert powinien zasiąść za kierownicą przede wszystkim, zrobić konferencję prasową, przywitać się z kibicami itp itd.


Tomy

Anonimowy pisze...

@ www

Irvine, Coulthard, Barrichello, Massa, Webber stawali przed takim wyborem. Jedno moim zdaniem jest pewne - jak ktoś raz zdecyduje się być nr 2 to przekreśli swoje szanse na tytuł kiedykolwiek.
Jak ktoś będzie dokonywał cudów w środku stawki to zyska sobie uznanie kibiców, a kiedyś być może dostanie swoją szansę na mistrzostwo. Może też nigdy nie mieć takiej okazji, ale szacunku nie straci.

JJ pisze...

No tak... M.Sokół stracił na wiarygodności troszkę. Najpierw dał nadzieję kibicom a teraz chłodno ocenia informacje z ostatnich tygodni.
Co do Kubicy w Ferrari, czas pokaże. Dla mnie wydaje się to być teraz bajką, którą fajnie się czyta. Nie ma żadnych potwierdzonych informacji i pewnie do końca roku ich nie będzie.
Ciekawi mnie, czy milczenie Roberta do końca dni kontraktu nie jest może spowodowane jakimiś kruczkami w kontrakcie z LRGP. Może jakieś kary finansowe z racji dobrowolnego odejścia, czy zmiany zespołu go obowiązują? To tylko moje spekulacje. I proszę tego nie wyśmiewać (w szczególności Panowie Anonimki), gdyż nikt nie widział na oczy kontraktu Roberta.
Jedno wiadomo, czemuś to ma służyć, skoro Kubica milczy, to jest jakiś powód i cel.

Anonimowy pisze...

@Anonimimowy z 17:21. Tak, są 2 niestandardowe zachowania Roberta: 1) jego milczenie zniechęca co poniektórych kibiców i tworzy falę plotek co z nim. Można to tłumaczyć na wiele sposobów. 2) Brak kontaktu ze swoim (jeszcze) szefem - Boulierem - oni nie widzieli się dobrych parę miesięcy co jest bardzo dziwne. No ale na ten temat już pisałem kiedyś że nie jest im po drodze. Te 2 zachowania dowodzą że Robert nic nie musi :), a to jest pozytyw wg mnie.

Tomy

Anonimowy pisze...

Lub negatywne.

Anonimowy pisze...

Wydaje mi się, że niczego nowego nie dowiemy się przed 18 stycznia.

Anonimowy pisze...

Szlag mnie już trafia ! Tyle miesięcy minęło a Robert wciąż w ukryciu. Jak żyć?

Anonimowy pisze...

Nakręcajcie się dalej...
Od kilku miesięcy nawet Sokół dawał wyraźne sygnały, że nie jest tak dobrze jak na początku się wszystkim zdawało. Przeczytajcie sobie http://www.rp.pl/artykul/60514,768772-O-przyszlosci-Roberta-Kubicy.html

Dla mnie to wyraźny sygnał, że walka o powrót będzie bardzo ciężka. Trochę smutno, ale te minione miesiące od wypadku pozwoliły mi pogodzić się z taką ewentualnością...

Anonimowy pisze...

Powołujesz się na tego Sokoła, który jest przyjacielem Roberta? Niemożliwe, żeby on coś takiego napisał. Przecież po sierpniowym kosmetycznym zabiegu, który zresztą był "total success" został tylko "ostry trening fitness".

JJ pisze...

Anonimowy z 19:11: Część mojej wypowiedzi właśnie odnosi się do tego tekstu. Wiesz... jeden artykuł nie jest w stanie mnie przekonać, nie jest to wyraźny sygnał o ciężkiej sytuacji Roberta. Każdy może pisać sobie co chce, nawet że Robert będzie jeździł w Red Bull'u lub nie ma ręki i takie inne, niesprawdzone, niepotwierdzone informacje. Jak nie usłyszę informacji prosto od Roberta to nadal spokojnie mam zamiar czekać :).

Anonimowy pisze...

Ale pogłoski nawet Boullier'a zdenerwowały. W wywiadzie cytowanym dzisiaj przez liczne agencje mówi, że jeśli Kubica ma opcje na 2013 (w domyśle inną niż Lotus) to nie będzie żadnych testów w Lotusie.
Mnie natomiast poważnie zaniepokoiły słowa Sokoła, wolałabym , aby powiedział wyraźnie czy to jego przypuszczenia co do trudności w rehabilitacji, czy chce nam coś między wierszmi powiedzieć.
Pozostaje czekać do stycznia.
Joanna

fan f1 i Roberta pisze...

Mateusz, nie żebym się czepiał, ale jaka jest różnica między nr 1, pierwszym a podstawowym kierowcą?

Anonimowy pisze...

Joanno jakiej rehabilitacji? Trudności co najwyżej w ostrym treningu fitness.

JJ pisze...

Anonimie z 19:34: Widzę, że bardzo polubiłeś stwierdzenie "ostry trening fitness" :)

Kierowca nr 1 w moim odczuciu to kierowca, który zawsze przywozi największą zdobycz punktową, stoi za nim szereg poważnych sponsorów, jego miejsce w zespole jest dosyć pewne, strategia zespołu na wyścig dla takiego kierowcy jest mniej ryzykowna, bardziej dopracowana.
Ciężko stwierdzić i podać definicję "kierowcy nr1" tak się mówi, ale nie ma ustalonych kategorii kto to taki :)

M.Sokół, wg. niektórych bliski przyjaciel i kolega Roberta, zapewne ma powiedziane, o czym może pisać a o czym nie. Nie zdradzi w nieodpowiednim czasie żadnych rewelacyjnych newsów. Nie będzie dzielił się też swoją przyjaźnią (taką osobistą) z czytelnikami. Dlatego uważam, że nie mówi nam wszystkiego.

Anonimowy pisze...

do fan f1 i Roberta:
podstawowy, czyli który jeździ w wyścigach(nie kierowca testowy);
nr 1 czyli lider zespołu, a to robi różnicę.
Adam.

fan f1 i Roberta pisze...

Adam - trochę naciągana definicja :). Dla mnie nr1, pierwszy i podstawowy to kierowca który ma silniejsze wsparcie zespołu. Chyba, że coś mnie ominęło w ciągu 11 lat przygody z F1.

Anonimowy pisze...

Chyba bardzo dużo cie ominęło i nie chwaliłbym się że oglądasz f1 od 11 lat bo to źle o tobie świadczy

Mateusz Cieślicki pisze...

Fan f1 i Roberta - ja zgadzam się z Adamem. Jest różnica w nazewnictwie. Nie możesz utożsamiać tych 3 pojęć.

Anonimowy pisze...

Sokół jest tyko dobrym dziennikarzem z zakresu f1 i może jakimśtam znajomym a nie przyjacielem koniec kropka

fan f1 i Roberta pisze...

20:11 - Twojego komentarza nawet nie skomentuje.

Mateusz, Adam - ok niech Wam będzie, ale przypomnijcie sobie jak się mówiło o Robercie w LR i o innych podstawowych kierowcach w zespole. Padały wszystkie stwierdzenia, które mają coś wspólnego z 1.

Mateusz Cieślicki pisze...

Ale nie porównuj sytuacji z LRGP i Kubicą. Tam wszyscy Polacy chcieli podkreślać, że to Kubica jest numerem 1. Popatrz na nomenklaturę angielską.

Anonimowy pisze...

@ anonimowy 20:06

Jeżeli był by "jakimś tam znajomym" nie siedział by w szpitalu razem z rodzicami i dziewczyną Roberta gdzie nikt nie miał dostępu.

fan f1 i Roberta pisze...

Mateusz w takim razie którym kierowcą jest w tej chwili Massa: nr 1, podstawowym kierowcą czy pierwszym kierowcą w Ferarri?

JJ pisze...

fan f1 i Roberta: Massa jest podstawowym kierowcą w składzie teamu Ferrari, formuły pierwszej.

Anonimowy pisze...

teraz Robert ma ok 15 kilo więcej wagi niż w sezonie startowym. Tak nie wygląda ktoś kto szykuje się do startów, testów czy czegokolwiek co związane z F1.
Jeśli dojdzie do konferencji w styczniu to naocznie przekonamy się że cały czas wszyscy byli robieni w bambuko.

fan f1 i Roberta pisze...

JJ- a według mnie jest kierowcą w podstawowym składzie co nie oznacza, ze jest podstawowym zawodnikiem.

ale w sumie to nie jest takie ważne.
Biorę w tej chwili w ciemno każdą opcję z Robertem w Ferrari.

Anonimowy pisze...

Mnie już nie interesuje gdzie Kubek trafi, jedyne co się liczy, to żeby wsiadł do bolidu i ścigał się. Nie ważne, czy będzie taki szybki, jak przedtem, czy będzie wolniejszy, jedyną dla mnie ważną rzeczą jest żeby dał mi znowu radość oglądania go.

Radko

Anonimowy pisze...

http://www.youtube.com/watch?v=A7bxkwdjLcU

O Kubicy i Ferari, chyba węgry

Anonimowy pisze...

Co do obecności Sokoła w szpitalu to nawet tvn24 był tam obecny do czasu. Tym bardziej nie sądzę, żeby otoczenie Kubicy wywalało dziennikarza, który nigdy złego słowa o nim nie powiedział, a wręcz był zagorzałym orędownikiem jego talentu. Co nie znaczy, że jest jego przyjacielem. Znajomym niewątpliwie. O zdrowiu Kubicy wie tyle co inni dziennikarze. Z plotek w padoku, od Morellego itp. Informacji od samego Roberta nie ma i nie ma się co doszukiwać postawy "wiem, ale nie powiem". Ba, gdyby przyjąć, że Mikołaj wie więcej to część jego artykułów możnaby określić jako celową dezinformację, o co go nie podejrzewam jako rzetelnego dziennikarza.

Piotrek pisze...

Właśnie ciekawe są wiadomości od Sokoła. A pamietacie, jak podczas ostatniego podsumawania GP Brazylii mówił, że zobaczymy się jeszcze raz? Tylko nie pamietam, czy do końca roku, czy do startu nowego sezonu.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Mateusz Cieślicki pisze...

JJ - pytanie mam - ten sport nazywa się Formula First czy Formula One?

fan f1 i Roberta - szukasz dziury w całym, JJ napisał prawidłowo - oprócz tej wpadki z nazwą sportu.

JJ pisze...

Mateuszu, napisałem to troszkę specjalnie, bo jak widać każdy szuka dziury w całym :).
Oczywiście Formuła 1 (JEDEN), a nie pierwsza.

PS: Dobrze, że nie napisałem "Formule Jednej" haha.

Anonimowy pisze...

Być może nowy sprzęt Roberta:
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=xgR5YX0dvO4

Piotrek pisze...

Powiedzcie jeszcze Kurzajewskiemu jak prawidłowo powinno się nazywać F1. Bo do tej pory się nie nauczył. A miał na to 13 lat.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Wprawdzie Formula First istniała dawno temu i w dodatku krótko to uważam, że nie ma się co czepiać za Formułę Pierwszą ;) zwłaszcza, że to często zabieg stylistyczny :) a samemu mistrzowi Sobiesławowi zdarzyło się mówić Formuła Pierwsza...
ps. A ignoranci i tak się nie nauczą.

Anonimowy pisze...

witam 2 dni temu miałem sen, w którym Kubica jest w Ferrari- był to długi sen i coś w rodzaju sensacji. oby się sprawdziło :)

K.K.

Anonimowy pisze...

@21:11 M. Sokół był przy rodzinie, siedział razem z nimi w tej poczekalni przed salą Roberta. Inni dziennikarze nie byli tam wpuszczani. Było nawet w mediach takie zdjęcie, ale nie będę go wrzucać, bo jest na nim rodzina Roberta. Gdyby napisał jakiś bardzo optymistyczny artykuł to zapewne zostałby przez wszystkich uznany za świetnego dziennikarza i dobrze poinformowaną osobę.

Anonimowy pisze...

Wszyscy tutaj, za przeproszeniem, rozwodzą się nad pierdołami pomijając fakt jak mocne słowa wypowiedział Sokół. Szanse na powrót Roberta do F1 są że tak powiem średnie (staram się być optymistą) a szanse na udany powrót małe. Rozwodzicie nad tym kto będzie kierowcą nr 1 w Ferrari? Dzieci siedzące na kolanie Świętego Mikołaja mają chyba bardziej realistyczne oczekiwania niż wy.
bob80

Anonimowy pisze...

bob80

Myślę że tym postem wyczerpałeś temat, przy okazji podsumowując większość użytkowników bloga.

Pozdrawiam i trzymam kciuki!

Anonimowy pisze...

Sokół jest wybitnym dziennikarzem z f1 ale nie przyjacielem Roberta bo przyjaciel to ktoś bliski

Anonimowy pisze...

Świętego Mikołaja od ostrego treningu fitness. Któremu artykułowi wierzyć? Temu o ostrym treningu, który go czeka po kosmetycznej operacji, która okazała się "total success" czy temu ostatniemu? Jakby nie patrzeć, to Sokół obstawił już wszystkie warianty i cokolwiek by się nie stało może powiedzieć "A nie mówiłem? Przecież jestem przyjacielem Roberta".

Anonimowy pisze...

Anonim 22:01
Ostatnie słowo się liczy najbardziej.
bob80

Anonimowy pisze...

O powrocie w LRGP i że Lopez sie zdziwi - było, o zainteresowaniu Ferrari - było, o GP Brazylii - było, o tym że jest trudno i że w przyszłym sezonie pewnie dopiero - było i teraz jest, że może w ogóle. Wszystkie opcje Sokół obstawił. Gdyby nie jego przyjaźń z Robertem mógłby coś pominąć. Chyba, że po prostu zgaduje tak jak my. Co wydaje mi się najbardziej prawdopodobne.

ps. Zdjęcie widziałem. TVN24 udało się porozmawiać wtedy z Edytą to dlaczego największy fan Kubicy wśród dziennikarzy nie miał siedzieć razem z nimi?
pss. Co do ostatniego zdania liczącego się najbardziej to tu chyba lex posteriori derogat legi priori się nie stosuje?

Anonimowy pisze...

22:08 Anonim
Ostatnie słowo w tym przypadku liczy najbardziej ponieważ jest wypowiedziane na podstawie najlepszego stanu wiedzy na temat stanu Roberta. Obraz jego przyszłych możliwości staje się coraz bardziej klarowny wraz z obserwacją postępów lub ich braku. Także sam Sokół będzie głównie oceniany na podstawie najnowszych wypowiedzi a nie przeszłych.
bob80

Anonimowy pisze...

M. Sokół jeśli jest przyjacielem Roberta to możliwe, że też jakąś rolę odgrywał czytaj: przekazywał takie informacje jakie w danej chwili było trzeba.

O to chodzi, że on był z nimi, a inni nie. Dlaczego akurat jego wpuścili? nie wiem.

Anonimowy pisze...

Ciekawe co piszesz bob80. Czyli rzetelność dziennikarza należy oceniać tak jak piłkarzy w myśl zasady "jesteś tak dobry jak twój ostatni mecz"? Dziękuję, postoję.
Był z nimi, bo znają się bardzo długo i jest dla nich kimś więcej niż tylko dziennikarzem. Ale nie nadużywajmy słowa przyjaźń. Gdyby byli przyjaciółmi to nie rajcowałby się, że udało mu się z Morellim pogadać gdzieś w padoku. Newsy o Robercie podawałby przed zagranicznymi dziennikarzami, a nie po nich. Bo jeśli zagraniczni dziennikarze o czymś pisali tzn. było przyzwolenie, żeby o tym pisać. I jakoś to nie on miał te informacje pierwszy.

ps. Jakiś udział z lotto też możliwy, dlatego przed 18 stycznia nie spodziewam się żadnych konkretnych informacji.

Mateusz Cieślicki pisze...

Profilaktycznie proszę o niezapędzanie się do oszczerstw w swoich opiniach.

Piotrek pisze...

@22:45 - a co takiego jest 18 stycznia?

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Wydaje się że Mikołaj ma dobre informacje na temat zdrowia i przyszłości Roberta, tego co teraz się w okół niego dzieje. Z drugiej strony nie ma za to najlepszych relacji z menagerem Daniele Morelli'm, a to on jest teraz najbliżej swojego podopiecznego. Mikołaj może nie być wcale na bieżąco.

Spójrzcie na to.. coś pięknego!
http://s3.ifotos.pl/img/RKFerrari_rhrnaqr.jpg
Fajnie by było zobaczyć coś takiego w przyszłości;)

Fisiacz pisze...

Nie przeceniajmy roli i wiedzy Mikołaja Sokoła. Przez ten czas nie wykazał się niczym, co by mogło wskazywać, że wie więcej niż inni. Facet po prostu zna Roberta. Zna Morellego. Może nawet ma taką możliwość, że zadzwoni do Morellego a Morelli z nim porozmawia - ale powie mu dokładnie to samo co inni. Facet tak inteligentny i bystry, gdyby wiedział coś więcej, potrafiłby to subtelnie zaszyć między wierszami i Ci co by chcieli, odczytali by te przekazy. Za głupiego się nie uważam, ale niczego się nie dopatrzyłem w wypowiedziach Mikołaja z wyjątkiem tego, że tak jak wspominali koledzy wcześniej, obstawił już wszystkie opcje - łącznie z Ferrari, najpierw na tak a teraz na nie...

Anonimowy pisze...

22:45 Anonim
Problem jest w tym, że Ty zakładasz nierzetelność Sokoła a ja uważam, że on po prostu podaje takie informację jakie są znane w danej chwili.
A tutaj podam Ci cytat z września do przemyślenia:
"Mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że Polak będzie w stanie wsiąść do bolidu między listopadem a styczniem." - Riccardo Ceccarelli.
Jemu też zarzucisz nierzetelność?

Fisiacz pisze...

Nie, nie zarzucam Sokołowi nierzetelności. Czytaj ze zrozumieniem. Twierdzę jedynie, że nie wie więcej niż inni dziennikarze. Śmiem nawet twierdzić, że autor tego bloga - Mateusz, jest lepiej zorientowany w temacie niż Mikołaj. Absolutnie nie oznacza to nierzetelności Mikołaja. Jasne, że Mikołaj może pozyskiwać swoje informacje osobiście a Mateusz musi "kopać", nie oznacza to jednak, że Mikołaj wie więcej.

Poza tym, do stycznia jeszcze daleko. Cecceralli może nie pomylić się ani o jotę. Zresztą mam swój pogląd na pracę Ceccerelliego. To wybitny człowiek i specjalista. Ufam mu prawie całkowicie. Uważam też, że może mieć swoją rolę w palnie "Ferrari".

Mateusz Cieślicki pisze...

Fisiacz jednak trochę przegiąłeś z tą moją znajomością :) Pan Mikołaj w kwestii Roberta wie znacznie więcej ode mnie - o jakieś 10 000 % a o całej F1 wie jakieś 100000x tyle co ja więc lepiej nie porównuj go ze mną bo to komiczne i obraża go :)

JJ pisze...

Fajna ta tapeta! Dzieki anonimie z 23:08 za link.

Anonimowy pisze...

A ja znowu twierdzę że Sokół zna doskonale stan Roberta tylko że realizuje dokładnie plan Kubicy i Morellego tzn. odwlekanie w czasie konkretnych postanowień. Trzyna się dokłądnie planu dawkowania napięć, newsów, plot. Śmieszą mnie teorie jakoby Sokół puściłby informację między wierszami gdyby coś więcej wiedział.
W imię czego miałby zakablować i zaszkodzić Kubicy ? To jest znajomość która ustawia go wysoko w hierarchii dziennikarzy sportowych z której czerpał i czerpie ogromne korzyści a nikt przy zdrowych zmysłach nie kąsa ręki która go karmi.

Skoro Sokół tonuje optymizm to znaczy że takie jest stanowisko Kubicy i Morellego i zjeżdżamy ze szczytu niemal euforii do poziomu który nie wywoła szoku gdy zbliży się czas oficjalnego pożegnania z F1.
Nikt mi nie wmówi że Sokół ma możliwość wyrażania swoich opinii i przemyśleń bez autoryzowania przez duet Kubica-Morelli.

Anonimowy pisze...

No cóż, obawiam się że Roberta dopadł problem który kiedyś sygnalizował niejaki "POLIP". Łatwiej i szybciej doprowadza się stan zdrowia z ciężkiego do średnio-dobrego aniżeli ze średnio-dobrego do bardzo dobrego. Rehabilitacja spowolniła (co przyznał Morelli) choć z drugiej strony Robertowi brakuje "niewiele" do osiągnięcia sprawności potrzebnej do kierowania bolidem F1 (o tym mówił Rossello - kilka miesięcy). Tym nie mniej właśnie ta "niewielka" niesprawność i powolny proces jej niwelowania mogą skutkować tym, że powrót Roberta do ścigania w 2012 r. nie nastąpi. Bądźmy szczerzy, oceniając sprawę "na chłodno", w aktualnym stanie zdrowia Robert nie może pozostawać w orbicie poważnych zainteresowań któregokolwiek z zespołów F1. Nie sądzę aby miał w kieszeni jakiegoś asa (w stylu kontrakt z SF). Jego podstawowym atutem była szybkość. Jeżeli nie udowodni, że ją odzyskał to jego przygoda z F1 zakończy się definitywnie.

Anonimowy pisze...

No to sie porobilo, bo z jednej strony mamy coraz wiecej szumu o "zwiazku" Robert i Ferrari, a z drugiej bardzo stonowana wrecz negatywna do powyzszych wypowiedz Mikolaja.
@bob80
Mowi jak jest na chwile obecna, jak mozna Roberta stawiac w rownym rzedzie z Alonso, jak nie wiadomo czy Robert jeszcze wsiadzie do bolidu kiedykolwiek. Pozostaje nam dalej czekac i rozmawiac o bardziej "ziemskich" sprawach popartych przynajmniej w jakims stopniu wypowiedziami z otoczenia Roberta.
Najwazniejsze aby dopuscic do swjej wiadomosci, ze mozemy doczekac sie konferencji z zapowiedzia powrotu lub zakonczenia kariery. Robert bedzie walczyl z tego go znamy, ale musi byc zwyciezca[Robert] i przegrany[natura].

edi

Anonimowy pisze...

edi...z jednym tylko nie zgodzę się...Natura dla Roberta jest wielkim sprzymierzeńcem a nie przeciwnikiem. Naturalny proces mineralizacji kości, regeneracji i odbudowy nerwów milimetr po milimetrze daje cień szansy.
Gdyby nie natura ręka w ogóle byłaby nie do uratowania.

pozdrawiam

Anonimowy pisze...

A wzięliście pod uwagę fakt, że Robert może być w stanie wsiąść do bolidu F1 i nie zrobić tego? Przeżył dwa poważne wypadki, jeden w F1 i drugi w rajdówce, on sam pewnie sie tym specjalnie nie przejmuje, bo to jego pasja i zawód, ale jest jeszcze rodzina. Pomyśleliście, że może zrezygnować ze ścigania nie z powodu barku sprawności ale pod wpływem bojącej się o niego rodziny?

Mateusz Cieślicki pisze...

Anonimowy 01:21 - nie. Teoria pozbawiona jakiegokolwiek sensu i nie ma się nad tym co zastanawiać.
BTW - Robert "pokazał" jak bezpieczna jest F1 i ewentualnie może na jakiś czas zrezygnować z rajdów.

BYKU pisze...

"A wzięliście pod uwagę fakt, że Robert może być w stanie wsiąść do bolidu F1 i nie zrobić tego? Przeżył dwa poważne wypadki, jeden w F1 i drugi w rajdówce, on sam pewnie sie tym specjalnie nie przejmuje, bo to jego pasja i zawód, ale jest jeszcze rodzina. Pomyśleliście, że może zrezygnować ze ścigania nie z powodu barku sprawności ale pod wpływem bojącej się o niego rodziny?"

Tak i powiem więcej bardzo się o to obawiam najgorsze będzie jeżeli się okaże, że będzie zdolny wsiąśc do bolidu, a Tata mu powie :
"NIE i koniec" i da klapsa
no i biedny Robert będzie musiał zakończyć karierę... :p

Anonimowy pisze...

Tata jak Tata, ale Edyta! Takie obawy może mieć tylko osoba nie wiedząca nic o osobowości kierowców wyścigowych, szczególnie RK.

Anonimowy pisze...

Zagłębianie się w to jak bardzo Pan M.Sokól jest przyjacielem Roberta nie ma większego sensu, nie tak dawno ta osoba była jedyną nadzieją na to że będzie lepiej, teraz gdy napisał czarno na białym jak sprawa wygląda większość znowu dopatruje cie 2 albo 3 dna, mrugnięcia powieki czy kiwnięcia głową. Miło jest patrzeć że tyle ludzi wierzy ale zrozumcie jak groźny był to wypadek i jakie są realia F1. Myślę że każdy kto rozumie motor-sporty na tym poziomie rozumie co to oznacza.
Robert zawsze będzie miał ten błysk w oku i nieraz będziemy go podziwiać za kółkiem, niestety nie dla wszystkich to się liczy...
Robert zrobiłeś już tak dużo dla nas, dla mojej rodziny, nie przestaniesz być dla mnie inspiracją:-)

Anonimowy pisze...

@Konrad coś ty brał? Daj trochę, też bym spróbował...

Anonimowy pisze...

Napiszę jeszcze raz. W sprawie MJ'a było też wielu tzw. ,,informatorów'': MOT (MouthofTrue), midnightmlk, Cassadra Gretchen-Sims czy EdwardTruth. Wszyscy podawali się za najblizszych przyjaciół Michaela, mieli blogi (Edward miał nawet wywiadera i czat na spikerii), wszyscy oni zapowiadali szumnie BAM czyli come-back MJ'a podając właśnie informacje wzajemnie sprzeczne. MOT, Casssandra czy midnightmlk dawno juz się wykruszyły i okazały się zwykłymi fakami. Edwardowi też nikt nie wierzy już, nawet believersi czyli ludzie wierzący w mistyfikację śmierci (hoax) i w rychły powrót MJ'a. Króla Popu jak nie było tak nie ma i nic nie wskazuje już by żył.
IMO tak samo robi Mikołaj Sokół, dla mnie też jest takim informatorem, dla mnie też tyle samo wie o Kubicy co tamci o Michaelu. I jak tak dalej pójdzie, znaczy jak hide'ing Roberta będzie się przedłużać to Sokolik IMO podzieli los tamtych. Przestrzegam więc przed zbytnią wiarą w to co się pisze w necie, co ludzie mówią na czatach, blogach itp. Net jak papier - jest cierpliwy i zniesie wszystko, można mówić (pisać) dużo i nieprawdę. zresztą sam Król Popu mówił: ,,Media kłamią''.
Konrad

Fisiacz pisze...

Mateuszu, nie chciałem w żaden sposób obrazić Mikołaja, porównując go do Ciebie. Wiedza Mikołaja na temat F1 jest wielka i nie podlega żadnej dyskusji. Śmiem jednak twierdzić, że szeregowy kibic Roberta dowiaduje się na jego temat znacznie więcej od Ciebie niż od Mikołaja. I jest to wiedza szeroka, pozyskana z różnych źródeł. Cóż z tego, że Mikołaj wie więcej, jeżeli nie udostępnia tej wiedzy??? To miałem na myśli.

Anonimowy pisze...

Zgadzam się z Tobą, Fisiacz. Może i Sokolik jest wybitnym expertem od F1, nie przeczę no ale co do sprawy RK to IMO wie tyle co nic, tyle co ,,informatorzy'' w sprawie hoaxu MJ'a. Więcej moich argumentów i wywodów jest w poście wyżej :) :)
Konrad

Mateusz Cieślicki pisze...

ach, rozumiem Fisiacz, ok.

Arof pisze...

Konrad - chyba zaczynasz kumać. Natomiast jeszcze niedawno sam w te pierdoły wierzyłeś, mało tego, pisałeś o tym. Skoro więc jest, jak jest - skończ już z Michaelem, bo to jest blog dotyczący Kubicy.

Arof pisze...

Przed chwilą w aucie słuchałem Zetki, czy RMF i tam w luźnej rozmowie panowie redaktorzy nawijali coś o skręceniu nadgarstka przez Raikkonena na skuterze śnieżnym. Konkluzja była taka, że to zbyt błaha kontuzja, żeby się dostać do Ferrari;). Więc jak ludziska mają w to nie wierzyć, skoro media szerokiego rażenia wciskają im to bez przerwy?

Andrzej pisze...

RT @motorsportgp: Wedle doniesień Blicka, kierowcami Force India mają zostać Nico Hulkenberg, Paul di Resta i Jules Bianchi (3 kierowca)

robi się wolne miejsce testowego w Ferrari?

Kubala pisze...

Abstrahując od całe sytuacji z plotkami o Kubicy i Ferrari...

Chodzi mi o studzenie głów przez Mikołaja. Zauważcie jedno; skoro z Robertem jest tak źle i jego przyszłość w F1 stoi pod znakiem zapytania (powrót do F1) to czemu olali Lotusa, który mógłby dać RK pełne zaplecze do testowania etc. No nawet jeśli okazałby się słaby to sami zerwaliby z nim kontrakt i tyle. Takie pitu pitu moim zdaniem. Jak wiemy, do prowadzenia bolidu F1 nie potrzeba tylko jednej ręki a raczej, najważniejszego...czyli mózgu. Bez jego nadzwyczajnej sprawności (taką muszą mieć kierowcy F1), te ręce i nogi nie mogą idealnie pracować. Mam nadzieję, że u Robcia główka pracuje:)
ps. chwała Panu, że to nie lewa dłoń ucierpiała, bo ona ma do wykonania sporo szybszej pracy przy zbijaniu biegów niż prawa która przełącza biegi "w górę".

Sawekrs pisze...

Ja się pogodziłem, że Robert nie wróci do ścigania. Jak będzie inaczej to będę szczęśliwy. Ot taka może psychologia:):)

Rovanpera pisze...

Cześć, dawno nie pisałem, bo nie miałem czasu, ale aktywnie starałem się czytać każdą informację:)
Nie wiem czy tego adresu już ktoś nie podawał, ale zobaczcie sobie sami... Radosna twórczość fanów;] Piosenka o Robercie;P
http://www.youtube.com/watch?v=pEDHSBpu5lg
Jeżeli było, z góry przepraszam za spam. Pozdrawiam wszystkich!

Anonimowy pisze...

KUBALA,
dlaczego uważasz, że Robert olał LOTUSA. Przecież to LOTUS olał Roberta. Zakończenie komunikacji między nimi, świadczyło dobitnie o tym że Robert wie, że mimo wszelkich zapewnień o czekaniu na niego zespół rozpoczął poszukiwania nowego kierowcy-lidera.
Robert się obraził i przestał się kontaktować z zespołem, ale tak naprawdę tylko to mu pozostało.
Żaden zespół nie podpisze kontraktu w ciemno. A na dzień dzisiejszy wokół Roberta jest bardzo ciemno.
Dużo na blogu było o tym, że Morelli nie zostawiłby LOTUSA gdyby nie miał innej opcji. Ja się nie zgadzam z tą teorią. Morelli nie ma innej opcji.
I nie będzie jej miał dopóki Robert nie wyzdrowieje.
Pozdrawiam
Rafał

Magelot pisze...

Mikołaj pisze na stronie, co już wiemy, ale możemy to potraktować jako wiarygodne potwierdzenie:
http://www.radoscwygrywania.pl/lotto2/index.php/wiadomosci1/104-kubica-publicznie-ju-w-styczniu

"Na początku przyszłego roku Robert Kubica ma wziąć udział w pierwszym publicznym wystąpieniu od czasu lutowego wypadku w Ronde di Andora..."

"...Co ciekawe żurnaliści sugerują, iż podczas zaplanowanej konferencji prasowej Kubica zdradzi także swoje plany na przyszłość, w domyśle posadę testera w ekipie Ferrari na sezon 2012, co miałoby pomóc mu w ostatniej fazie rehabilitacji oraz powrocie do wyścigowych nawyków po prawie rocznej absencji za kierownicą samochodu Formuły 1..."

Mikołaj nie pisze niczego tak sobie, bez powodu. Coś więc jest na rzeczy.

Anonimowy pisze...

Magelot,

Zauważ co jest na końcu tytułu:

???????????????????????????????

To nie jest potwierdzenie!!!

pozdrawiam
Rafał

Kubala pisze...

No tak, ale do tej pory Mikołaj nie pisał nic opierając się na "plotkach" innych dziennikarzy.

Anonimowy pisze...

@Anonim z 10:50 Wg mnie to Robert odpuścił LOTUS, a nie na odwrót. LOTUS tak łatwo nie zrezygnowałby z Roberta, nawet jeśli mieliby go jako testowego zawodnika w przyszłym sezonie. Erik nawoływał Roberta do "określenia się", a to może oznaczać że nie miał pojęcia jaki jest stan Roberta, tylko tyle co mówili lekarze - w końcu z nim się nie widział. Brak możliwości spotkania wyszło na pewno ze strony obozu Roberta - nie wyobrażam sobie aby Erik nie chciał z ciekawości zobaczyć Roberta, i nie mówię tutaj aby podpisać z nim kontrakt, ale aby upewnić się co do dalszych planów w stosunku do Roberta. Nawoływanie Erika w prasie do "określenia się" może też oznaczać aby Robert zdecydował się na nowy kontrakt na niekorzystnych dla niego warunkach. Uważam że lekarze są obiektywni i oni nie kłamią - powiedzieli prawdę nt stanu zdrowia Roberta. Morelli zdenerwował się gdy usłyszał wywiad doktora z trójką - może nie chciał odkrywać wszystkich kart.

Tomy

Magelot pisze...

Rafał, znam styl wypowiedzi Mikołaja - nie umieszcza w swoich artykułach bezpodstawnych plotek. Co najwyżej może je wykorzystać - jak w tym wypadku - ładnie zawoalowania informacja.

Magelot pisze...

Dodam tylko, że miałem na myśli potwierdzenie, że w styczniu dowiemy się o przyszłości Roberta.

Wygląda na to, że będzie dochodził do formy przy wsparciu Ferrari, korzystając z ich symulatora, a potem ich prywatnego toru. Ale to nie znaczy, że sugeruję iż na pewno zobaczymy Roberta na torze F1.

Możliwy jest też taki wariant, że choć będzie wracał do formy pod okiem Ferrari, to tak samo jak do tej pory nie dowiemy się za dużo i sprawy będą działy się w ukryciu. Być może nawet cały sezon zajmie przygotowanie się do powrotu do uczestniczenia w wyścigach F1. Z tego powodu również Mateusz przestrzega przed nadmiernym optymizmem. Natura zdecyduje, jak szybko Robert wróci do formy. Może zobaczymy wyścigi z udziałem Roberta dopiero w 2013.

Chcielibyśmy jak najszybszego powrotu do zdrowia i formy, ale nie do końca zależy to od Roberta, a tym bardziej od nas.

Anonimowy pisze...

http://www.sportune.fr/sport-business/f1/f1-ferrari-kubica-ca-se-confirme-45532

Anonimowy pisze...

WYPADEK KIMIEGO !
http://www.youtube.com/watch?v=h1_gkqkKz7Y&feature=player_embedded

Magelot pisze...

@Anonime 12:00
Tutaj to samo w dużym skrócie, ale po polsku:

F1. Ruch Ferrari w stronę Kubicy - 1,5 miliona euro
http://www.sport.pl/F1/1,96398,10815597,F1__Ruch_Ferrari_w_strone_Kubicy___1_5_miliona_euro.html

Kubala pisze...

Można powiedzieć, że sytuacja się klaruje... Nie wiadomo kiedy Robert wróci do ścigania się w F1 ale to nie wyklucza go z treningów w roku 2012. I jeśli jeszcze dla Ferrari to już można snuć domysły na temat regularnych startów (kontraktu) w roku 2013. Ponadto, Robert mógłby pracować nad rozwojem bolidu na rok 2013, a jak wiemy ww. rok wprowadzi wiele zmian konstrukcyjnych etc. do bolidów. Więc może nie jest to takie najgorsze z tego punktu widzenia.
ps. Wiemy, że planowany koniec rehabilitacji ma nastąpić na wiosnę. I to nie znaczy, że Robert będzie gotowy do startów; (wiemy ile czasu trenuje już Kimi). Więc Robson miałby doskonałe pole do treningów.
ps.2. Wiem, że pewnie powieliłem nie jedną wypowiedź gości tego bloga ale czym bliżej końca tej "telenoweli" tym więcej informacji ze świata mediów, a to napędza pozytywne myślenie:)

Anonimowy pisze...

jeśli to prawda to raczej ze zdrowiem fizycznym jest ok bardziej im chodzi o sprawdzenie szybkości i dojścia do formy

Magelot pisze...

Dla Ferrari taki nabytek, to bardzo cenna sprawa. Robert, gdy osiągnie zbliżoną formę do tej sprzed wypadku, na symulatorze przygotowywał będzie wstępne ustawienia setup'u. To tak, jakby mieli dodatkowy dzień testowy. Z pewnością pomoże to Fernando w zdobyciu mistrzostwa - i chyba takie jest właśnie założenie na chwilę obecną.

Anonimowy pisze...

He ale sie nakreciliscie na ferarke :) hii maskara , ja sie bede cieszyc jak RK po tym wszystkim bedzie nawet w najslabszym teamie , a tu ferrari i ferrari , czy wy myslice ze oni nagle postanowili tak RK po wypadku bedzie nad czlowiekiem i 2013 mamy mistrza hmmm , masakra

®Bruner®

Piotras pisze...

Informacje cały czas nakręcają zagraniczne media, więc chyba coś jest na rzeczy. Morelli, lekarze, Sokół, Gutowski siedzą cicho co tym bardziej potwierdza że coś wisi w powietrzu:) Chyba z Robertem nie jest aż tak źle skoro Ferrari jest w stanie dać aż 1 mln euro. Niech tylko nikt tu nie pisze że to żadne pieniądze, bo tyle kasy "nawet" Ferrari nie wydaje ot tak :)

Anonimowy pisze...

Skoro Sokół tak pisze : ....Co ciekawe żurnaliści sugerują, iż podczas zaplanowanej konferencji prasowej Kubica zdradzi także swoje plany na przyszłość, w domyśle posadę testera w ekipie Ferrari na sezon 2012...

To oznacza tylko jedno że zaczyna umywać ręce od całego PR-u otaczającego Kubicę od kilku miesięcy.
Jak w styczniu Robert ogłosi koniec kariery to Sokół na zarzuty o pompowanie balonu będzie odpowiadał że Ferrari to był wymysł innych żurnalistów co podkreślał w swoich ostatnich wypowiedziach.

Nie dziwię mu się. Musi przygotować sobie grunt pod bardzo niepochlebne opinie dlaczego tyle czasu opinia publiczna była wprowadzana w błąd.

Anonimowy pisze...

Bruner, nikt nie uwaza, ze Kubica bedzie od razu super ( jesli w ogole ) , ale moze pomoc Ferrari w jakis sposob, bo oni go znaja lepiej niz kto inny, gdzie Kubica mieszka ? Wlochy, gdzie znajduje sie siedziba Farrari ? tez Wlochy, wiekszosc ekip F1 stacjonuje w UK, wiec on ma do Ferrari rzut beretem, oni sa maja informacje z pierwszej reki, bo Ci tez, no patrz Bruner - sa Wlochami !
Kubica mentalnie pasuje do tego zespolu jak nikt inny ze stawki ! On w polowie jest Wlochem, ma wloskiego menadzera, rozmawia plynnie po wlosku, z tym krajem ma wiele wiecej wspolnego niz Tobie sie wydaje, nikt nie twierdzi, ze Kubica od razu zacznie jezdzic jak przed wypadkiem, tylko glupcy lub naiwni ludzie tak mysla, ale informacje o RK i czerwonym bolidzie nie moga byc do konca wyssane z palca, jesli co chwila inny serwis, przewaznie zagraniczny pisze o tym, my nic nie wiemy poza domyslami, a jesli rzeczywiscie jakiemus zespolowi zalezy na Kubicy i znajduje sie niedaleko jego miejsca zamieszkania, to czy nie sa w stanie sprawdzic jego stanu zdrowia ? przeciez glowni ludzie znaja pewnie tych lekarzy osobiscie, maja do nich telefony, kontakty, duzo rzeczy nie wiemy, pewnie Alonso, jesli nawet nie widzial sie z RK ostatnio, to kontaktuje sie z nim telefonicznie lub mailowo, oni sa przyjaciolmi, moze to za duze slowo, ale razem czuja sie doskonale, wiec ten wypadek nie mogl spowodowac, ze nagle Kubica czy Alonso odcinaja kontakt ze soba, RK dla Was moze i sie chowa i nie pokazuje, ale kto ma wiedziec jak sie czuje, to wie, Sokol nie jest jego przyjacielem, tylko jednym z niewielu dziennikarzy, ktorym ufa ( ufal ) i musi ( musial ) miec z nim dobry kontakt, ze wzgleda na PR i polskich kibicow, ktos musi przeciez zaspokoic nasza ciekawosc, nie rozumiem ludzi jak Bruner, ktorzy se jaja robia, wiadomo, ze nie bedzie walczyl o mistrza, ale w zyciu tak naprawde nic nie jest wiadome, poza smiercia, bo ani Bruner ani ja, ani Mateusz nie widzielismy Roberta na zywo, mozemy sie tylko domyslac, pozdrawiam Michal

Anonimowy pisze...

aha, jeszcze jedna rtzecz jaka mi przyszla na mysl, to jest, ze Kubica nie koniecznie musi byc kierowca w zespole Ferrari, jesli odpukac, byloby cos nie tak, taka osoba jak on bedzie nieoceniona w teamie, bo ma ogromne doswiadczenie, nie tylko z prowadzenia bolidu, ale ogromna wiedze na temat budowy takiego pojazdu, wiec zawsze moze z nimi wspolpracowac w roli konsultanta, jak to czynil po zakonczeniu kariery Schumacher, pozdrawiam Michal

Anonimowy pisze...

"...francuski portal biznesowy sportune.fr powołując się na swoje źródła..."
A może informacja pochodzi z pomponik.pl albo z nocoty.pl ???
Nie nakręcajcie się ludzie.
Ale jeśli to lubicie to wam pomogę: Powołując się na moje źródła mogę was poinformować że Kubica od sierpnia będzie podstawowym kierowcą Ferrari. Zadowoleni?

Anonimowy pisze...

@Leszek, podobno ma być konsultantem.

Magelot pisze...

Mikołaj napisał o RK i Ferrari na stronie:
http://www.radoscwygrywania.pl/lotto2/index.php/wiadomosci1/107-ferrari-wyciga-rk-do-kubicy

Anonimowy pisze...

"Plotki" o SF, bo tak na razie trzeba ją odbierać, są bardzo dziwne. Prasa światowa umieszcza Roberta tylko w tym jednym teamie. Dlaczego? Albo jest spore prawdopodobieństwo takiego rozwiązania, bo bardzo chcą tego włosi, albo przy totalnym braku info takie "ploteczki" o SF mają sporą poczytność. Tylko czy te tytuły tego potrzebują? Zbliża się powoli styczeń, czyli wg wielu źródeł, miesiąc rozstrzygnięcia przyszłości Kubicy. Wg mnie nikt w ciemno nie "kontraktuje". Tym bardziej takie środowisko jak F1. Więc jeśli się potwierdzi "plotka" o SF to nikt mi nie wmówi, że nie odbyły się jakieś ciche przymiarki, choć by w "symulatorze".
Wszyscy gadamy tu o powrocie do zdrowia bo to jest priorytet. Też tak uważam, ale jeśli ma wrócić do F1 to program rehabilitacji (uzyskanie sprawności do prowadzenie bolidu) musi przebiegać w oparciu o "coś". Nie wierzę, że nie było jakich kol wiek prób w "urządzeniach imitujących kierownicę bolidu" (może niekoniecznie profesjonalny symulator).
Taka jest moja opinia.

daniel

Anonimowy pisze...

dokladnie, to co napisalem wczesniej, co pisze Daniel, mozliwe, ze RK mial juz jakies wstepne przymiarki do symulatora, przeciez zawsze mozna sprobowac, nawet kierowac jedna reka , jak druga jeszcze poki co slaba, moze ja oszczedzac na razie, ale zawsze moze sprawdzic, jak sie czuje za kiera, pozdrawiam Michal

Magelot pisze...

Mikołaj z pewnością znał więcej szczegółów od dłuższego czasu:

Mikołaj Sokół o powrocie Kubicy: Jeszcze trochę cierpliwości
http://www.sportowefakty.pl/moto/2011/11/03/mikolaj-sokol-o-powrocie-kubicy-jeszcze-troche-cierpliwosci/

Ze względu na bliską znajomość i nie szkodzenie newsami interesom obozu Roberta, wiele ciekawych informacji musiał zachować dla siebie. Po prostu inaczej nie mógł się zachować - był pomiędzy młotem a kowadłem. Gdy skończy się kontrakt z LR i Morelli udzieli oficjalnych wywiadów, Mikołaj będzie nam co jakiś czas "rzucał na pożarcie" jakieś ciekawe kęsy informacji z całego bieżącego roku, których wcześniej nie znaliśmy.

Anonimowy pisze...

do anonim z 14 grudnia 2011 14:21
i 14 grudnia 2011 14:26 pewnie to to ten sam obywatel ale pierwszy nie podpisany !!

wiec nie musisz mnie rozumiec nie wymagam tego od ciebie jestem realista i jak pisalem wczesniej dopuki np Pan Mateusz nie napisze bac inne media nie podadza potwierdzonej informacji ja nie bede snuć domysłów co i jak bo to nie ma sensu , i co Michael S. byl doradzca i co mieli za bolid fakt zawsze w top ale nie super top nie kazdy piłkarz bedzie dobrym trenerem i tak dalej mozna wymieniac bo z tego co ty sugerujesz pod koniec wypowiedzi uwazasz ze RK zna sie na budowie bolidu no naprawde jeste fajny

®runer®

Espees pisze...

Leszku (15:09), dlaczego Cie to dziwi ? Jest to najlogiczniejsze rozwiazanie.
Ferrari niejako "wykupuje" od Roberta testy na wyłączność. Jeżeli wypadną dobrze to go zakontraktują, czy to jako kierowcy testowego, czy podstawowego. Jeśli jednak testy nie wypadną korzystnie dla Roberta temat jego startów w Ferrari zostanie definitywnie zamknięty, a i jego kariera być może stoczy sie po równi pochyłej. To jest F1, tutaj nie glaska sie zawodników i nie czeka na cud. Fakt, ze taki zespół jest zainteresowany naszym Jedynakiem pokazuje, jak dużą renome mial Robert przed wypadkiem, jednak testy będą punktem wyjściowym do dalszych negocjacji.

Być może jest to troche samolubny sposób, ale wydaje sie najlogiczniejszy.
Oczywiście te doniesienia wcale nie musza być prawdą.

Poza tym , Robert nie mógł testować z Ferrari, czy to na symulatorze, czy gdzie kolwiek indziej. Do 31 grudnia jest zwiazany z LRGP, wiec jakikolwiek jego ruch, zapewne skonczylby sie afera medialna, jak i zerwaniem kontraktu i poniesieniem ew. kar.

Tak czy siak, mysle ze Morreli mowi prawde. Robert zacznie testowac na mniejszych seriach, po czym po pewnym czasie, byc moze 2-3 miesiecy, przerzuci sie na F1 i tam sie wszystko rozstrzygnie. Takze nawet ew. testy z Ferrari nie beda oznaczaly ze Robert wraca do F1. Oznacza to, ze Robert zakonczyl proces rehabilitacji, a teraz rozpoczyna walke nr2. walke o powrot do formy i o realizacje swoich marzen.

My jako kibice, mozemy tylko i wyłącznie sledzic nowe doniesienia i uszanowac je. To jest kariera Robera, on wie co powinien zrobic w danym momencie. My mozemy tylko czekac, nasluchiwac i uszanowac wszystko co sie dzieje dookola.

Nie pompujmy balonika, dajmy sie zaskoczyc. Jak wiadomo zakazany owoc smakuje najlepiej ;-)

robo-tabu pisze...

Dziwne rzeczy się dzieją. Na temat Kubicy w mediach nie było tak głośno już od daaawna.

Co za fenomen, "ktokolwiek widział, ktokolwiek wie", a mimo wszystko cały czas na topie.

Za tym wszystkim musi stać Morelli...
Jeżeli nie okaże się nagle, że przez cały czas byliśmy oszukiwani, to zwracam honor i już nigdy złego słowa na niego nie powiem.

Anonimowy pisze...

Runer,przeczytaj czasem swoją wypowiedź(ortografia)zanim klikniesz "publikuj"

Anonimowy pisze...

Na sokolim okiem jest rozmowa Mikołaja z Wacławkiem. Podsumowanie sezonu ale temat Roberta też został poruszony.

P.S. Sokół jak zwykle w pomiętej koszuli lol

Ewa pisze...

Na Sokolim Oku po podsumowaniu ostatniego GP Mikołaj napisał żeby nie usuwać tej strony z ulubionych bo zimą "będzie się działo".Myślę, że Mikołaj wie doskonale co się święci już od dawna tylko nie może nic mówić bo Robert oficjalnie jest kierowcą LR do końca roku.
Drugą sprawą jest tonowanie nastrojów bo ostateczne rozwiązanie nastąpi gdy Robert przejedzie się bolidem i wtedy okaże się czy może jeździć i czy jest tak samo dobry.
To będzie decydujące.
Zainteresowanie Ferrari świadczy jednak o dobrym stanie zdrowia Roberta a to w tej chwili jest nasze największe zmartwienie.

Anonimowy pisze...

O czym mówisz Ewa ? nie widze tego wpisu MS. Możesz podać link ?

Ewa pisze...

Sokolim Okiem z listopada pt."Ostatnia Odsłona Sezonu 2011" znajdziesz w starszych artykułach, ostatnie zdania :)

KorK pisze...

Potwierdzam czytałem to.Ale nie pamiętam też który to artykuł był.

Piotrek pisze...

Podobno w którymś radiu podali informację, że Robert dostał 1 mln za "utrzymywanie pozytywnych kontaktów" z Ferrari. Nie wiem, czy to prawda (dowiedziałem się od kolegi), ani ewentualnia w jakiej walucie miałby dostac zapłatę. Piszę tylko co wiem.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Piotrek pisze...

http://f1.wp.pl/kat,48594,title,Kubica-w-Ferrari-juz-na-wiosne,wid,14082231,wiadomosc.html?ticaid=1d8ec - a tutaj link z wp. Nie wiem, czy była ta informacja juz wcześniej przez kogoś przekazywana tutaj.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Piotrek pisze...

Wygląda, że już o tym pisaliście. Sorry.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Coś chyba jest na rzeczy bo w sporcie na tvn powiedzieli ze ferrari zaplacilo Robciowi za to by miec z nim pierwszenstwo w negocjacjach gdyby byl gotow do jazdy.

Piotrek pisze...

Powoli coś zaczyna się dziać. Przecież niedawno jeszcze zaprzeczali temu, że są Robertem zainteresowani.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

No i wrócił ze szkoły... a taki był spokój bez niego.. :)

Anonimowy pisze...

A teraz potwierdzili?

Piotrek pisze...

Jeszcze nie, ale wydaje mi się, że już niedługo. Jednak to tylko moje prywatne uczucia.
Poprostu tyle plotek nie może nie mieć w sobie ani trochę prawdy.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Więc uważacie, że Ferrari ma tak wielki problemy ze znalezieniem zastępcy Massy, że musi dawać zaliczki w wysokości 1 miliona dla takiego kierowcy jak Kubica (obecnie)? Kierowcy, który jest w takim stanie że nawet nie wiadomo czy w ogóle będzie mógł w stanie wrócić do F1 ? Brzmi to co najmniej dziwnie.

Anonimowy pisze...

witam
sytuacja Roberta zaczyna się klarować.
uważam ,że Robert będzie jeździł w FERRARI nie zrzeszony umową kierowcy testowego. Robert nie zgodził się raz na taką umowę i nie zrobi tego i tym razem. jest bardzo ambitny i nie chce sobie paskudzić CV. będzie wolnym strzelcem odzyskującym pełnię formy wyścigowej aby w konsekwencji przejąć fotel Masy. niewykluczone ,że w trakcie sezonu. a jeszcze jedno , FERRARI z pewnością chce coś na tym ugrać i myślę, że to będzie niskie wynagrodzenie w przyszłości ( niższe zamiast 10m 4 ) . Robert jak wiemy pazerny na kasę nie jest, więc problemu nie było

Anonimowy pisze...

14 grudnia 2011 20:09
niby dziwnie ale wez pod uwage ze oni mogą miec nieco wiecej informacji nt roberta i jego zdrowia tym bardziej jesli z nimi romansuje

JJ pisze...

Paskudzić w CV? Powiedz mi anonimie po co mu takie CV, skoro to gdzie trafia kierowca zalezy w najwiekszej mierze od wynikow?
Dla mnie Robert moze jezdzic nawet w Marussi, byle by bolid byl najlepszy w stawce.
Robert nie zgodzil sie wczesniej na zastepowanie kontuzjowanego Massy, bo w trakcie sezonu musialby mu oddac fotel, no i moze ze wzgledu na starty w rajdach.
Uwazam, ze Ferrari nic nie chce "ugrywać", bo to taki zespol, ktory ma nieograniczone srodki pieniezne, i podarowanie Kubicy 1mln dolcow, czy tam euro, to dla nich jak wyjscie po chlebek do marketu.
Moze kazdemu kierowcy, ktorym sie interesuja, odpalaja taki milion. Nikt tego nie wie, bo o tym sie nie mowi.
A to, ze Massa jest na wylocie, to wiadomo od dawna. W tym sezonie ani razu na podium... Ferrari predzej, czy pozniej cos z tym zrobi.

Anonimowy pisze...

każdy ma prawo mieć swoje zadanie. aby sensowne........

JJ pisze...

Rozumiem i nie neguje Twoich rozwazan, ale wydaje mi sie bardziej prawdopodobne, ze Robert zostanie takim "wolnym strzelcem", nie ze względu na CV, tylko ze względu na Masse. Jezeli Ferrari zakontraktuje Kubice, to pewnie Massa straci calkowicie motywacje.
Narazie trzeba czekac na rozwoj wydarzen i kontrakt z Ferrari traktowac jako "fajny news"

Anonimowy pisze...

jakiś powód musi być dla którego nie chce zostać oficjalnym testowym.

szakuŁ pisze...

Od początku pojawienia się informacji o przejściu Roberta do Ferrari traktowałem to z dużą rezerwą.
Kiedy się okazało że w Lotusie nie ma dla niego miejsca jeśli nie zgodzi się na długi kontrakt powoli zmieniam zdanie.
Bo niby czym Ferrari ryzykuje?
W moim odczuciu Robert poświęci rok 2012 na powrót do idealnej formy jeśli to będzie możliwe.
Jeśli wszystko pójdzie we właściwym kierunku i wszyscy będą mieli pewność że Robert da radę wtedy dostanie posadę na 2013 rok. Jeśli wyniki nie będą na właściwym poziomie to obok Alonso będzie jeździł inny kierowca. Na razie nie dopuszczam do siebie myśli że Robert opuści następny sezon ale nie wiadomo ile jeszcze czasu potrzeba. Być może Robert wie że nie będzie gotowy w sezonie 2012 i dlatego jeśli to okaże się prawdą w jakimś sensie się zabezpieczył.

Anonimowy pisze...

Sprawa jest prosta. Robert będzie testował bolid Ferrari i jeśli wyniki wypadną b. dobrze to Ferrari da mu szansę i będzie jeździł dla tego teamu, a jeśli wyniki będą słabe to obawiam się że Robert zakończy karierę. Nie ma co szukać tutaj podstępów, kruczków i innych. Oczywiście wg. mnie RObert szybko odzyska sprawność, szybkość i zacznie jeździć szybciej, jak później. Należy pamiętać o jednym fakcie: Ferrari będzie komentowało całą sytuację z wyważeniem - mają Massę i nie chcą go zniechęcać do jazdy, a wręcz przeciwnie. Poza tym sami nie wiedzą jak Robert wypadnie w testach.

Tomy

Anonimowy pisze...

Takie rozwiązanie dla RK byłoby idealne, jeżeli to wszystko się sprawdzi (plotki o Ferrari }. Co do reszty to jestem takiego samego zdania jak Anonimowy z 20.47.

Jeszcze jedna sprawa odnośnie zakończenia rehabilitacji w styczniu bądź na wiosnę jak niektórzy podają. To stwierdzenie może wprowadzać mylny pogląd, że RK kończy rehabilitację i wszystko jest cacy. Otóż tak łatwo i pięknie to nie ma ( niestety). Po takim urazie i nie tylko nie można mówić o końcu rehabilitacji, a jedynie o końcu jakiegoś etapu.Rehabilitacja nie kończy się po roku bądź po jakimś okresie. W takich przypadkach trwa o wiele dłużej i można mówić tutaj nawet o latach.
Z rehabilitacją nie jest tak, że ćwiczymy,ćwiczymy i nagle koniec rehabilitacji. Po takim urazie jak miał RK i w innych schorzeniach neurologicznych rehabilitacja bardzo często trwa latami , a nawet przez całe życie. W innych przypadkach np. po urazach złamaniach itp. oczywiście może być koniec rehabilitacji, ale nie w schorzeniach neurologicznych.
Podsumowując w/g mnie nie ma końca rehabilitacji w styczniu!

Anonimowy pisze...

Widze, ze ten blog wyhodowal mnostwo znakomitych znawcow! haha

Na Polsacie tez mowili o tej plocie z Ferrari :)

Zyga

Anonimowy pisze...

Zyga
Swego czasu na Polsacie bądź w TVN mówili, ze Kubica ma amputowaną rękę lub kciuk już nie pamiętam co ...
Tak trzymaj.

Anonimowy pisze...

tororoso podało skład, całkiem nowy skład także tam napewno kubica nie wróci.

Anonimowy pisze...

@Anonim 22:23

Juz sie tak nie madruj, to byla irionia ;)

Zyga

Anonimowy pisze...

Potwierdzam.. sami lekarze i specjaliści na tym forum;);P Nie wiem czy czytaliście wywiad z doktorem Igorem Rossello? jakby co jest tutaj na blogu. "I tak jak mówiłem, to już nie jest etap powrotu do zdrowia lecz do ścigania. Brakuje malutko. Jak tak patrzę na Roberta to nie mogę się nadziwić, jak dobrze się to wszystko potoczyło: wszystkie złamania wyleczone, rany zagojone. Jedyne pytanie dotyczy tego czy Robert będzie w stanie jeździć tak jak kiedyś. Ale to już ocenią specjaliści." Już na samym początku w wywiadzie pod szpitalem Rossello mówił że powrót do pełnej sprawności potrwa rok i nie mamy żadnych dowodów na to, aby miało być inaczej.
Kwestia Ferrari- Musi być coś na rzeczy a de menti Domeniccaliego jeszcze bardziej mnie w tym utwierdza. Jaka poważna gazeta po takim oświadczeniu brneła by dalej w nieznane i pisała w dalszym ciągu o Robercie i Ferrari? na pewno nie gazetta dello sport. To że również inni o tym ciągle piszą dodaje temu jeszcze więcej realizmu.
Prawda jest taka, że tylko spekulujemy. Nasza wiedza jest nijaka, i nie mamy takich informacji jak włosi, dla których Ferrari to świętość.
Mówicie o testach Roberta w stylu" jeżeli testy nie pójdą pomyślnie będzie musiał zakończyć kariere" ok ale podpisując roczny kontrakt z ekipą z Maranello, Robert wejdzie do bolidu gdy będzie sprawny do tego stopnia by prowadzić bolid. Testy te nie będą z pewnością wyglądały jak testy dla mistrza Renault World Series - jeden dzień za kierownicą jedynki i dziękujemy do widzenia, przeglądamy wyniki. Robert będzie mógł zapewne testować nawet co tydzień i jeżeli będzie się systematycznie poprawiał nawet o 0,1s to nikt z iego nie zrezygnuje.
Ostatnią kwestią jest to że nie powinniśmy tak szybko skreślać Roberta i jego szans na powrót. Kto inny może tego dokonać jak nie on?? Wyrwał się z polskiej rzeczywistości i walczył o swoje marzenia i dążył do celu jakim właśnie są jazdy w najwyższej serii wyścigowej. Udało się ale ma jeszcze przecież coś do zrobienia - mistrzostwo świata. Ja w to wierze i wierze że wróci w doskonałej formie już napewno w 2013. Sezon 2012 niech poświęci na powrót do takiej formy, że jak wyjedzie na tor skopie wszystkim dupy, a to się uda tylko i wyłącznie w Ferrari! FORZA KUBICA

Anonimowy pisze...

A ja wierzę, że RK najpierw będzie testował(trenował) Ferarką z 2010 dojdzie do formy wystarczającej w 2013 wejść za Masse, a w 2014 lub 2015 osiągnie swój cel.

Czego Ci szczerze życzę ROBERCIE - Sławo

Arof pisze...

Anonimowy 01:48 - gadkę z Rossello to sobie raczej odpuść, bo wg. tego pana Robert chodził bez opatrunków od lipca, gdzie wiadomo, że stabilizator zdjęto dopiero kilka dni temu i jestem pewny, że ma opatrunek do dnia dzisiejszego. Do tego jeszcze pie....nie o jeździe samochodem drogowym. Nie chcę się powtarzać. Zakładając, że ten gość mówił prawdę, to wychodzi na to, że Robert zachował się bardzo nie fair, delikatnie mówiąc, wobec LRGP, więc wolę wierzyć, że to nie była prawda. Wszystkim oponentom od razu napiszę, że wierzę w powrót Roberta do F1 i w to, że z jego zdrowiem jest całkiem przyzwoicie. Natomiast wtedy, gdy Rossello mówił, co mówił, według innych rehabilitacja właśnie stała w martwym punkcie i kto wie, czy sam Rossello nie stanął na wysokości zadania (podobno w wyniku operacji na łokciu naruszono jakieś nerwy odpowiadające za nadgarstek), a potem próbował uprzedzić ewentualne słowa Morellego na ten temat.
Co do historii z Ferrari, powoli zaczynam się przekonywać, choć dla nich to drobiazg, więc do jazdy jeszcze trochę brakuje. Sokół nastawia nas na wszelkie wyjścia i nie mam powodu, żeby mu nie wierzyć. Trzeba zatem wziąć pod uwagę całe spektrum rozwiązań, od jazdy w Ferrari w 2012 (w co nie wierzę), aż po zakończenie kariery (w to też nie wierzę). Dla mnie najbardziej prawdopodobny jest powrót w 2013 niekoniecznie w Ferrari. A miejsc trochę będzie.

Andrzej pisze...

Anonimowy 01:48
i jak tutaj się z Tobą nie zgodzić:)

tylko tak wielki team stać na taki gest
...i tylko tak wielki talent moze otrzymac taka oferte :)

Anonimowy pisze...

Arof piszesz wciąż to samo. przekazujesz trochę nieposkładanych faktów oraz trochę zarzutów do cudzych wpisów . w sumie żadna wartość merytoryczna . tyle..

Fisiacz pisze...

Nie oceniajcie Rossello zbyt pochopnie. On nigdy nie mówił, że Robert jeździł bez opatrunków. Stwierdził jedynie, że Robert powiedział mu, jechał już samochodem - i kto wie, czy gdzieś się faktycznie nie drygnął samochodem drogowym, czego nie można traktować jako testu, czy sportowej jazdy. Poza tym czym innym dla lekarza jest opatrunek a czym innym owinięty bandażem stabilizator. Lekarze pewne sprawy nazywają inaczej. Uważam, że Rossello mówił prawdę i przedstawił swoje zdanie. Może nieco sprawę w sposób charakterystyczny dla Włochów ubarwił, jednak zasadniczo na pewno nie mijał się z prawdą i zalecam o ostrożność w pochopnym oskarżaniu go. Nie zapominajcie, że dzięki temu człowiekowi Robert nie stracił ręki.

Sawekrs pisze...

Pamiętajmy o ważnej rzeczy. Robert jest bardzo dobry technicznie i bardzo pracowity, tzn. bardzo jego pomoc przydaje się inżynierom w budowaniu bolidu w ustawieniu parametrów jezdnych itp. itd. Chcę przez to powiedzieć, że jeżeli medialne informacje o zwiazaniu się Roberta z Ferrari potwierdzą się to RK będzie już jako osoba sama w sobie bardzo teamowi pomocna, bez względu na to co będzie na razie ze ściganiem.

Arof pisze...

Anonimowy 8:41 - pewnie, że to nie ma żadnej wartości merytorycznej biorąc pod uwagę, że piszę to samo n-ty raz i zdaję sobie z tego sprawę. Natomiast czy to moja wina, że co chwilę ktoś powołuje się na osobę, której ja absolutnie nie daję wiary? Po prostu większość układanki do tego nie pasuje. Co do nieposkładanych faktów - gdzie Ty tu w ogóle jakiekolwiek fakty widzisz? Jeśli nawet coś jest faktem, to na razie nie ma na to żadnego potwierdzenia. Gdyby były fakty, nie byłoby spekulacji. Opieram się, jak wszyscy tutaj na spekulacjach, dywagacjach, plotach i próbuję to na swój sposób "obrobić". Tyle na ten temat.

Anonimowy pisze...

Fisiacz - dokładnie to samo chciałem napisać nt różnego postrzegania rzeczywistości w zależności od profesji.

Dodam jeszcze w kierunku Arof-a. Kolego nie oceniaj zbyt pochopnie sposobu rozejścia się Kubicy i Lotusa. Nie znasz/znamy kuluarów tego wydarzenia w związku z tym nie wiemy kto w rzeczywistości jest nie fair. Prosty przykład żebyś zrozumiał o co mi chodzi. Dajmy na to że masz zamężną sąsiadkę, która pewnego dnia widzisz z jakimś kolesiem ewidentnie przystawiającą rogi mężowi. Pierwsze co sobie myślisz - k...wa. Bo tak to wygląda z Twojego punktu widzenia, ale może okaże się, że jej mąż pije, leje ją, przypala fajkami, zdradza od dawna itd itp, a ten koleś dosłownie i w przenośni ją na rękach nosi. Czy w tym świetle nadal jest k..wą? Taki trochę mocny przykład, ale skąd wiesz jak było na linii Lotus-Kubica?

GA

Arof pisze...

Fisiacz - nie umniejszam jego roli w tym, że Robert ma rękę na miejscu, ale przecież to on zarzucił kłamstwo, jakoby zdjęcia z Faktu były stare, bo od lipcowej operacji łokcia Robert nie ma nic na ręce. Jeśli nikt nic nie pokręcił w tłumaczeniu, to chyba widać gołym okiem, że nie o koloryzowanie tu chodzi. Oficjalnie podano, że Robert tą operację przeszedł znacznie później (to ciekawe, gdyż bardzo prawdopodobne, że uczestniczył w niej ów profesor), a stabilizator dopiero co ściągnięto. Nie chce mi się powielać samego siebie, ale śledząc jego słowa na tle reszty informacji, nawet twórca tego bloga uznał jego słowa za kontrowersyjne.
Zresztą to wszystko nie jest ważne, jeśli jego (i nie tylko) słowa odnośnie powrotu były prawdą. A w to akurat chcę wierzyć.
Sawekrs - zgadzam się z Tobą, pewnie w drodze do powrotu właśnie taką pomocą będzie im służył. Natomiast jestem bardzo ciekaw warunków owej umowy. Przypuszczam jednak, że znając sytuację na rynku po kolejnym sezonie Robert mimo tego, że to Ferrari, nie zgodzi się na długotrwałą współpracę. W 2013 naprawdę będzie w czym wybierać, a co pokażą czerwoni w 2012 też nikt nie wie. Do tego na razie jest wszystko cacy (z LR też tak było), a w trakcie zawsze może się coś spieprzyć. Dlatego obstawiam, że mimo testów w Ferrari to wcale nie musi być Jego docelowa stajnia na przyszłe lata.

Arof pisze...

Anonimowy 9:14 - zgadza się, tak to wygląda i na tej podstawie padło moje stwierdzenie. Natomiast w rzeczywistości może być zupełnie inaczej, ale idąc tą drogą można zanegować każdą informację, szczególnie, gdy nie można dotrzeć do źródła.

Anonimowy pisze...

A może Rosello powiedział prawdę i te wszystkie pogłoski o kiepskim stanie Roberta są po prostu marketingową ściemą, żeby się wyplątać z kontraktu z LRGP? No bo jak by to wyglądało, że gość od lipca jest bez bandaży, jeździ samochodem, trenuje ostro, a w grudniu twierdzi, że nie będzie gotowy na luty. Idąc tym tropem, nie dziwię się, że Morelli był wkurzony na Rosellego (a przy okazji na Małeckiego), bo mu pomieszali szyki tym wyjściem przed szereg. To oczywiście tylko kolejna spiskowa teoria dziejów, ale w sumie trochę prawdopodobna ;)
MG

Arof pisze...

MG - jeśli już poruszasz sprawę wkurzenia Morellego na Małeckiego, to myślę, że powód jest inny. Otrzymaliśmy wiadomości, że rehabilitacja zwolniła po naruszeniu nerwów w trakcie operacji mającej na celu odblokowanie łokcia, czyli placu boju Rossello. Z drugiej strony wiemy, że Rossello miał niebagatelny udział w pierwszej fazie leczenia. Składając to do kupy, jawi mi się następujący obrazek: Rosello, lub jego zespół, oczywiście nieumyślnie przyczynia się do chwilowego spowolnienia rehabilitacji. Chwilę po tym, aby wyjść z twarzą, Rossello uprzedzając innych snuje nader wspaniałe wizje odnośnie stanu Roberta na antenie Trójki. Dlaczego tam? Bo akurat pojawiła się taka okazja. Morelli staje zaś wobec dylematu natury moralnej - udzielić wywiadu i stanąć przeciw słowom osoby, której przecież się tyle zawdzięcza, czy też odpuścić i samemu wyjść na bajkopisarza ( w końcu mówił o GP Brazylii itd). Dlatego też przypuszczalnie słowa Rossello tak go rozwścieczyły. Stąd jego stwierdzenie "skoro tak, zostańmy przy tym, co powiedział doktor". Będąc na jego miejscu, przypuszczalnie zareagowałbym identycznie.
Tak to rozumiem, choć to też pewnie kolejna spiskowa teoria dziejów.
Co do obecnego stanu, wierzę, że impas jest już za Robertem i wszystko idzie ku dobremu.

Anonimowy pisze...

Jeszcze jedno - z kontraktu z LRGP nie było potrzeby się wyplątywać, przecież wygasa samoistnie.

Arof pisze...

Przepraszam - 11:01 to ja, głupie przyzwyczajenie z czasów, gdy pisałem anonimowo i kliknęło się nie to, co trzeba.

Anonimowy pisze...

@Arof - oczywiście Twoja teoria też jest prawdopodobna. Nikt z nas naprawdę nie wie jak jest, a takie gdybanie chyba tylko po to, żeby sobie poprawić samopoczucie. Nawet Piotrek chyba już przestał wierzyć, że Robert wróci na GP Brazylii 2011 :))) Ja mam nadzieję, że wróci na którekolwiek GP Brazylii. A co do wyplątywania się z kontraktu, to miałem raczej na myśli wyjście "z twarzą", czyli tak, żeby wyglądało na rezygnację LRGP z przedłużenia umowy, a nie niechęć Roberta do kontynuowania startów w Lotusie.
MG

Fisiacz pisze...

Ja widzę to tak. Były problemy natury medycznej. Robert nieco się podłamał i zamknął w sobie. LR zwyczajnie straciło cierpliwość, zwłaszcza, że podobno nikt tam specjalnie nie wierzył w jego powrót. Focet został sam ze swoimi problemami. Ferrari ma kontakty z Robertem. Stać ich na to, żeby mu pomóc. Nie spodziewałbym się kontaktu. Myslę, że na początek będzie to coś na kształt tzw. opcji.

Andrzej pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Anonimowy pisze...

Czyżby Fernando chciał nam coś przekazać...;)

Ewa pisze...

Wobec tego o czym wiemy teraz zaczynam podejrzewać, że mogło wcale nie być opóźnienia w rehabilitacji.Robert miał w październiku zadeklarować gotowość do startów w następnym sezonie, jak powiedział Eryk to była kluczowa data.Jak mogliby powiedzieć żeby LR szukało sobie innego kierowcy skoro rehabilitacja przebiega tak dobrze.Nie było w interesie Roberta startować w LR bo złe wyniki w marnym bolidzie zwalaliby na wypadek i gorszą kondycję kierowcy.
Propozycja bycia testerem w Ferrari jest świetnym planem spokojnego dochodzenia do pełnej formy bez zbytniego ciśnienia.W LR musiałby jechać na limicie już od pierwszego wyścigu.Mam nadzieję, że nastąpi to wcześniej niż później.

Anonimowy pisze...

"Página de Twitter dedicada al Piloto de Formula 1 Fernando Alonso Díaz, para conocer sus ultimas noticias visita la Web Oficial."

Zaraz założe na nk profil Ferrari, napiszę, że zatrudniłem Kubice i co? Też będziecie z podnieceniem wstawiać tu linki?

Anonimowy pisze...

Jasne jasne Ewa, zbliżasz się do myślenia Konrada, tylko w przeciwną stronę - może zaraz napiszesz, że w ogóle wypadku nie było?

Andrzej pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Anonimowy pisze...

To jet oficjalny twitter FA

https://twitter.com/nandoalonso

Andrzej pisze...

sory ale wyglądał jak prawdziwy

Sawekrs pisze...

Powiem tak. Ewa jest to bardzo optymistyczny scenariusz ale nie niemożliwy. Więc krytyką sie nie przejmuj ;)

Sawekrs pisze...

Wszyscy wiemy, że zawsze są jakieś przecieki czy w sporcie czy w innych dziedzinach życia publicznego. I nie wierzę w to, że ekipa ferrari nie ma informacji o stanie faktycznym Roberta mimo, że nie została jakakolwiek prawdziwa informacja oficjalnie opublikowana. Jeżeli prawdą się okaże info o porozumieniu RK z Ferrari, to wiem napewno, że wiedzą co robią...

Ewa pisze...

Dzięki Sawekrs za wsparcie :) ale ja też uważam, że w Ferrari dokładnie wiedzą co robią.Myślę też, że próba emocjonalnego wpływania na Roberta przez Eryka też daje dużo do myślenia.

Magelot pisze...

Wcześniej mieliśmy cała masę sprzecznych informacji, a kulminacją było starcie Morelli-Rossello po optymistycznej wypowiedzi chirurga. Być może nie doceniamy menago Roberta. Możliwe nawet, że Morelli wpadł na pomysł, aby ukryć szybkie postępy rehabilitacji w celu obrania lepszej drogi na przyszłość niż LR. Jeżeli tak było faktycznie, to bezpośrednią przyczynę upatrywałbym w innej wizji Lopeza co do przyszłości zespołu, pomimo iż Boulier optował za Robertem). Zatrudnienie Kimiego dogadał Lopez, a Boulier prawdopodobnie został postawiony przed faktem dokonanym, co też oburzyło sporą część osób zatrudnionych w LR. Być może Morelli już w połowie sezonu był przekonany, że Lopez najprawdopodobniej przeforsuje własną koncepcję, pomijając Bouliera i Morelliego. W świetle wcześniejszych, sprzecznych informacji wydaje się to wysoce prawdopodobne i układa się w całość. Co do operacji oczyszczenia łokcia, to wydaje mi się trochę mniej prawdopodobne, że faktycznie doszło do uszkodzenia nerwu. Robert nie był operowany przez chirurgów z małym doświadczeniem, oczyszczenie zwapnień nie jest wyjątkowo skomplikowaną operacją - lekarze doskonale wiedzą, którędy przebiegają nerwy i z pewnością nie podejmowaliby zbyt ryzykownych działań (szczególnie po tak rozległych obrażeniach i uszkodzeniach nerwów). Być może była to planowana ściema skierowana w stronę LR, aby nie doprowadzać do testów planowanych na listopad, a tym samym nie przedłużać (niezbyt korzystnego) kontraktu z LR. Może nigdy nie dowiemy się, czy faktycznie wystąpiło opóźnienie w rehabilitacji czy to była zagrywka taktyczna. W świetle tego można też zastanawiać się czy zabieg wyjęcia śruby(ki) z nadgarstka był konieczny i czy w ogóle miało to miejsce - może był to tylko drobny zabieg kosmetyczny, typu przeszczepienie fragmentu skóry lub usunięcie zgrubień pooperacyjnych.

Oczywiście jest to tylko jedna z hipotez, ale akurat ta pozwala na logiczne poskładanie wielu sprzecznych informacji w całość.

Magelot pisze...

Ewa także napisała o wątpliwościach co do opóźnień w rehabilitacji. Ten scenariusz może być wysoce prawdopodobny. Mocno to pokręcone, ale szanse że coś takiego może się udać były tylko przy zachowaniu maksymalnej ostrożności. Ukrycie Roberta przed resztą świata, ograniczenie i kontrolowanie dostępu do informacji oraz granie na zwłokę. Sporo komentujących wieszało psy ma Morellim, a to może być wyjątkowo sprytny facet.

Marcin pisze...

http://gazetasportowa.blox.pl/2011/12/Ferrari-i-Kubica-Wiedza-czy-wiara.html

Kubala pisze...

Robert teraz ma dylemat...ile będzie potraw na wigilijnym stole;)

Do końca roku już tuż tuż, a potem moim zdaniem będziemy wiedzieli coraz więcej, coraz dokładniej czy nawet cokolwiek...ale na pewno Robert jak i Daniele będą mogli otworzyć usta:)

Arof pisze...

Magelot i Ewa - jeśli macie rację, dowiemy się bardzo szybko. Wiadomo, że lepszy byłby kontrakt z Lotusem, niż z nikim. Jeżeli więc Robert będzie miał papier na starty, lub choćby testy w 2012, to Wasz tok myślenia jest słuszny. Jeśli zaś zostanie bez kontraktu, będzie to potwierdzenie o niemożliwości startów w kolejnym sezonie, jakakolwiek by to była przyczyna. Opcja jest zbyt ryzykownym rozwiązaniem, gdyż z definicji kompletnie nic nie musi z niej wynikać. Jest więc dobra, gdy się ma robotę w garści, bo wtedy jest szansa na lepszą. Myślę, że gdyby Robert był pewny startów od początku sezonu, zostałby w Lotusie. W końcu ewentualne zerwanie kontraktu po roku chyba nie byłoby obwarowane wyższą karą finansową, niż wypłacone wynagrodzenie. Do tego dochodzą profity z Lotto, reklam itd., oraz słowa Roberta, który kiedyś mówił, że na obecnym etapie mógłby jeździć za darmo. Nie byłoby więc chyba problemu z przelaniem odpowiedniej sumy Gerardowi w zamian za rozwiązanie kontraktu. Dwa lata przerwy w startach to kosmos, więc jeśli tylko jest w stanie jeździć, żadna opcja, nawet 50/50 w RB na 2013 nie jest bardziej korzystna od istniejącego kontraktu, choćby w Lotusie. Jeśli będzie na opcji, wynika, że to jeszcze nie czas na jazdy w GP. I jest to z kolei o wiele bardziej korzystne rozwiązanie, niż jakieś zawieszanie kariery i opuszczanie paddocku. Myślę, że Robert rzeczywiście rozpocznie współpracę z Ferrari, jako np. konsultant techniczny z możliwością testów w symulatorze i starszym bolidzie, a jeśli wszystko będzie dobrze, to wróci, lecz niekonieczne w czerwonym kombinezonie. Robert jest znany z wielu zalet i bynajmniej, jeśli stoją za tym jakieś pieniądze, to nikt nie zamierza ich na tą chwilę płacić za jazdę, więc takie Ferrari za drobne jak na ich budżet, kupi sobie kogoś, kto i tak swoją pracą przyniesie im zysk. Natomiast nie wierzę, żeby to zobowiązywało do jazdy w ich barwach w kolejnym sezonie. Nie, żebym miał coś do Ferrari, ale po kolejnym sezonie będzie kilka co najmniej równie atrakcyjnych posad do objęcia.

Arof pisze...

Jeśli Ferrari zatrudniłoby Roberta, jako kierowcę (nie ważne, którego kierowcę), obowiązywałby go reżim braku testów w trakcie sezonu (wiem, wiem, jeden ma być), stąd myślę o roli konsultanta. W tym momencie FIA guzik obchodzi, komu team udostępnia bolid. Licencja też nie jest potrzebna. Stąd moim zdaniem posada kierowcy na dzień dzisiejszy (o ile Robert nie może jeszcze startować), jest zwyczajnie mało korzystna.

Magelot pisze...

Arof, chyba jednak tak szybko się nie dowiemy, może jakieś strzępy informacji albo wręcz nigdy. Nikt nie lubi być robiony w jajo. Jeżeli to była pokerowa zagrywka Merelliego i Roberta, to raczej nie puszczą pary i będą chcieli zachować twarz (nie tylko swoją, ale też wszystkich którzy w tym uczestniczyli). Lekarze też nie puszczą pary z ust jak było, bo inaczej w przyszłości będzie mniejsze zaufanie do tego co powiedzą (a pośrednio i do tego, jak leczą). Do tego dochodzi natura Włochów - potrafią ściemniać, ale między sobą się rozumieją.

Piotrek pisze...

@Arof - przecież będąc kierowcą testowym można jeździć 2-letnim bolidem. Tutaj nie ma żadnych rozgraniczeń.

Szybkiego powrotu na tor Robert

raione2000 pisze...

Kubica wraca, czy sie komus to podoba czy nie.

Anonimowy pisze...

Łudźcie się dalej....

Anonimowy pisze...

Skoro anonimie z 16:36 nie wierzysz w powrót Kubicy to dlaczego komentujesz wpisy dotyczące nadziei na powrót Kubicy ?

Trolling.

Anonimowy pisze...

Garść informacji i wyniki ankiety.

Zyga

KorK pisze...

- Jedna z najsłynniejszych marek wyścigowych świata - Ferrari - proponuje Robertowi Kubicy milion euro za samą gotowość do podpisania kontraktu, co nastąpi jeśli okaże się, że Polak znów może się ścigać na dawnym pozoiomie. Można to porównać do sytuacji, w której do kontuzjowanego Roberta Lewandowskiego zgłasza się Real Madryt i oferuje milion euro, treningowe boisko w Madrycie, a w razie powrotu do formy - miejsce w składzie ?królewskich? u boku Cristiano Ronaldo - komentuje we vlogu Raj One, dziennikarz Sport.pl Bartosz Raj. I zastanawia się co takiego Ferrari wie o zdrowiu Kubicy, że płaci milion euro człowiekowi, co do którego nie mamy pewności, że znów będzie kierowcą F1? Przecież Polak mówił Lotusowi, że nie jest pewien czy wróci, nie miał też testów w bolidzie po wypadku. Może Ferrari ma jakieś badania, o których nie wiemy. Jeśli opiera strategię tylko na samej wierze w Polaka, to czapki z głów dla Ferrrari w świecie opanowanym przez biznes i wyrachowanie - mówi.
<<<<<<<<<<<<<<<<<>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Boże!Jak mnie takie artykuły wku....! Pseudo eksperci mówią i nie wiedzą co mówią.Lewandowski-Kubica,nie noo! HAHAHAH

Anonimowy pisze...

Załóżmy, ze mamy pracownika, który był zatrudniony na czas określony i uległ ciężkiemu wypadkowi. Czy taki pracownik, który miał długą przerwę w pracy z powodu ciężkiej kontuzji, odrzuciłby ofertę swojego dotychczasowego pracodawcy, chcącego udzielić mu wszelkiej niezbędnej pomocy w odzyskaniu dawnej formy w zamian za zgodę na przedłużenie kontraktu o kolejne 2 lata - gdyby nie miał innej opcji? Wątpię.

Robert wybrał w 2009 r. ofertę Renault m.in. dlatego, ponieważ - jak sam mówił - w zespole pracowało wówczas jeszcze jakieś 80% ludzi, którzy byli tam, gdy Alonso zdobywał swoje 2 tytuły mistrzowskie i którzy mają swój udział w tych sukcesach. Robert pamiętał tych ludzi ze swoich testów po wygraniu WSbR. W tym sezonie z zespołu odeszli kluczowi ludzie z działu technicznego - co może się odbić na jakości bolidu (rotacja na stanowiskach powodowała przestoje w pracy nad autem; ponadto nie wiadomo, jak się sprawdzą nowi ludzie).

Robert ma swoje kontakty z ludźmi z zespołu i na pewno wie, co w trawie piszczy. Być może uznał, że po odejściu z ekipy kluczowych ludzi związanie się z tym zespołem to zbyt duże ryzyko, bo auto może być kiepskie? Być może nie spodobała mu się polityka Bahara? Nie wiemy, co tam się dzieje za kulisami. Coś się jednak musiało wydarzyć niekorzystnego dla Roberta w LRGP, że ostatecznie nie zdecydował się na kontynuowanie współpracy z tym zespołem, mimo że wcześniej sam uważał, iż ma tam jeszcze dużo do zrobienia. Jeżeli do tego pojawiła się na horyzoncie lepsza oferta, to wybór był prosty.
A że Robert bardzo chciał jak najszybciej wrócić do F1, to szczerze wątpię, że sam siebie zostawiłby na lodzie i rozstał się ze swoim pracodawcą, nie mając nowego.

I jeszcze jedno. Zastanawia mnie, jak można ciągle czepiać się prof. Rossello i zarzucać mu kłamstwo, kiedy nawet nie wiadomo z całą pewnością, czy mówiąc o bandażu na ręce Roberta miał na myśli SAMĄ DŁOŃ, dłoń z NADGARSTKIEM czy może CAŁĄ KOŃCZYNĘ, od palców aż po łokieć. Wątpię, że Rossello wiedział, o jakie zdjęcia chodzi ("Fakt") i że je widział. Usłyszał od Małeckiego, ze pokazały się w internecie jakieś zdjęcia Roberta z bandażem na ręce (no właśnie - GDZIE? Na ręce, tzn. na samej dłoni, czy na dłoni z nadgarstkiem, a może na całej kończynie?), a wg jego wiedzy Robert nie miał już bandaży na ręce (na dłoni? Na dłoni z nadgarstkiem?), więc powiedział to, co powiedział.

o

Arof pisze...

Magelot - nie wprost, ale się dowiemy. Jeśli będzie kontrakt na kierowcę, to wskaże, że Robert może jeździć. Jeśli opcja, tzn. że jeszcze nie teraz.
Piotrek - rzeczywiście można, ale kierowca testowy ma być dyspozycyjny w razie niemożliwości wystąpienia kierowcy podstawowego. To się wiąże z posiadaniem superlicencji, a ta z kolei z przejechaniem 300 km testowych+ zgoda wszystkich członków FIA. Niby jak Robert ma to wyjeździć, skoro może nie zdążyć na przedsezonowe testy, że o FIA nie wspomnę:)? Oczywiście można wykupić prywatne testy, ale do tej pory wykluczam podpisanie kontraktu na "trzeciego".

Anonimowy pisze...

http://www.rp.pl/artykul/60514,770456-Kubica-najpierw-musi-wyzdrowiec--a-kontrakt-przyjdzie-pozniej.html

KorK pisze...

pełna zgoda o

Anonimowy pisze...

"Przecież Polak mówił Lotusowi, że nie jest pewien czy wróci, nie miał też testów w bolidzie po wypadku."

Robert wcale nie powiedział Lotusowi, że nie jest pewien, czy wróci, tylko że
NIE JEST PEWIEN, CZY ZDĄŻY Z FORMĄ NA TESTY W LUTYM. A to zasadnicza różnica. Oznacza to, że:

- Robert może nie zdążyć z formą na lutowe testy, lub też
- Robert może zdążyć z formą na lutowe testy, lub też
- Robert może zdążyć z formą np. na środek sezonu.

Widać, że Robert nie ma wątpliwości, ze wróci, tylko że nie ma pewności, czy da radę wrócić już w lutym.
Zatem Ferrari niczego tu nie ryzykuje: mają kierowców na sezon 2012, więc mogą sobie pozwolić na danie Kubicy tyle czasu, ile będzie potrzebował, aby spokojnie przygotować się do powrotu.

No ale pan redaktor Raj musiał trochę nagiąć słowa Roberta, żeby mu pasowały do jego tezy.

o

Arof pisze...

o - tłumaczenie słów Rosello brzmiało tak: "-Robert już od dawna nie ma bandaża. Od czasu zabiegu w Modenie, który miał mu odblokować łokieć i ułatwić jego poruszanie. To jak wiadomo się udało, Robert może swobodnie ruszać łokciem. Jedyna rzecz, jaka nas czeka to mały zabieg, który poprawi funkcjonowanie nadgarstka." Jasno z tego wynika, o jakiej części ciała była mowa. Jeśli ktoś uwalił tłumaczenie, to zmienia postać rzeczy, ale mniemam, że rozmawiali po angielsku, więc co tu można było uwalić?

Arof pisze...

No i link anonimowego z 18:20 zawiera właśnie to, co usiłuję powiedzieć. Choć nie da się wykluczyć innych posad, niż kierowcy do momentu wyzdrowienia.

Anonimowy pisze...

@Arof

o ile pamiętam, oryginalny wywiad był chyba w języku włoskim, tłumaczony na angielski a z angielskiego na polski :)
Więc nie mam pewności, czy efekt końcowy jest zgodny z tekstem wyjściowym.

Dziennikarz Trójki powiedział Rossellemu, że w internecie ukazały się zdjęcia Roberta z bandażem na ręce. Nie wiem, jak to zostało przetłumaczone na włoski, a potem z włoskiego na angielski. Czy obaj panowie na pewno mówili o tym samym?

o

Arof pisze...

Jeśli masz rację z tymi tłumaczeniami, to rzeczywiście niekoniecznie.

Anonimowy pisze...

Robert będzie podobno konsultantem. Żeby wywalczyć kontrakt na sezon 2013 musi pokazać, że wrócił do dawnej formy. Jeśli się nie uda (odpukać) to wtedy zespół weźmie Pereza z workiem pieniędzy.

«Najstarsze ‹Starsze   1 – 200 z 242   Nowsze› Najnowsze»