Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

środa, 28 grudnia 2011

Domenicali i Boullier o Robercie Kubicy

W ostatnich dniach mogliśmy przeczytać dwie ważne wypowiedzi dotyczące Roberta Kubicy. Jednej udzielił szef zespołu Ferrari, Stefano Domenicali, drugiej szef Lotusa, Eric Boullier. Włoch mówił o przyszłości Polaka w F1, natomiast Francuz o tym, jak mogłaby potoczyć się rywalizacja w tym roku gdyby nie wypadek krakowianina. Z wypowiedzi szefa Ferrari możemy wywnioskować, że do wiosny Robert nie odzyska sprawności.



O powiązaniach polskiego kierowcy z ekipą Ferrari mówiło się ostatnio bardzo dużo. Wypowiadali się w tej sprawie już zarówno Domenicali, jak i Luca di Montezemolo. Teraz szef Scuderia Ferrari ponownie odniósł się do sytuacji Roberta Kubicy w wywiadzie dla Leo Turrinimiego:

„Do tematu Kubicy trzeba podchodzić z dużą ostrożnością. Obecnie nawet on sam nie wie, jak potoczy się rehabilitacja. Jest nam przykro z jego powodu. Wiemy, że najważniejszy jest powrót do normalnego funkcjonowania w codziennym życiu, najważniejsze jest jego zdrowie. Ze względu na to nigdy nie sugerowaliśmy zorganizowania dla niego testów autem F1. Do wiosny Robert nie będzie wiedział nic konkretnego jeżeli chodzi o odzyskanie przez siebie sprawności. Tak po ludzku, mam nadzieję, że zobaczymy go ponownie na torze. Kubica to przyjaciel, mistrz" - powiedział Domenicali.

Te słowa pokazują, jak bardzo lubianym w padoku kierowcą był Robert i jak ważny był w planach nie tylko ekip dla których jeździł, ale także Ferrari. Niestety, smucić powinno zdanie, że do wiosny Kubica nie będzie wiedział czy odzyska sprawność. Jest to jednocześnie wypowiedź stojąca w opozycji do niedawnych słów Daniele Morellego o pierwszych testach Roberta w aucie wyścigowym na przełomie stycznia i lutego.

Z kolei Eric Boullier, szef Lotusa, po raz kolejny podkreślił, jak dużą stratą dla jego zespołu był brak Roberta Kubicy w tym sezonie. Francuz zasugerował, że gdyby Polak przez cały sezon pomagał zespołowi w rozwoju bolidu, tak, jak robił to w przerwie zimowej, to Lotus Renault GP miało nawet szanse na 3. miejsce w klasyfikacji generalnej mistrzostw.

Miejmy nadzieję, że niebawem dowiemy się czegoś więcej o sytuacji Roberta Kubicy, najlepiej z oficjalnego źródła.

Za pomoc w tworzeniu tekstu dziękuję czytelniczce Joannie.

Nowy numer miesięcznika F1 Racing już w salonach prasowych!

Więcej informacji o całej Formule 1 znajdziesz na www.f1ultra.pl

Strona powrotroberta.blogspot.com jest na facebooku! Dołącz do osób go lubiących!

196 komentarzy:

Mateusz Cieślicki pisze...

Dziękuję wszystkim czytelnikom za cierpliwość i przepraszam za drobne opóźnienia. Jestem w trakcie przeprowadzki i załatwiania paru spraw, dlatego miałem ostatnio nieco mniej czasu, ale teraz to się zmieni, szczególnie po nowym roku. W 2012 na blogu czeka nas wiele zmian o których powiem nieco w ostatnim wpisie tego smutnego dla kibiców Roberta Kubicy roku.
Pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

Wiadomość od Stefano Domenicalego jest straszna, trzeba to przyjąć do wiadomości i przestać się łudzić. Po niemal roku od wypadku powrót nadal jest bardzo bardzo mglistą sprawą. Ten blog będzie istniał pod tą nazwą jeszcze conajmniej kilkanaście miesięcy.
a

Anonimowy pisze...

Moim zdaniem, wszystko powoli, ale jednak nieuchronnie prowadzi do jednego wniosku. Ktoś pod poprzednim postem, napisał, że w sumie co mieli lekarze czy menago mówić - Robert to już koniec, więcej nie da rady? Powoli jednak klaruje się obraz, który dobitnie pokazuje, że wszelkie zapewnienia o nie czy ale kiedy były prawdopodobnie jednak działaniem pod kondycję psychiczną Kubicy. Termin podany przez Domenicalli'ego jest na tyle daleki, że uspokoi na jakiś czas żądnych wiedzy dziennikarzy i na tyle daleki, że być może jednak coś się wydarzy, bo przecież różnie to bywa, ludzie po latach spędzonych na wózku zaczynają chodzić, więc może Kubica odzyska rękę. Jak na razie z tego co widać, nie jest kolorowo i wszelkie teorie, o świetnym stanie ukrywanym ze względu na kontrakt z LRGP można w bajki wsadzić. Czy inni kierowcy ciągle związani kontraktami ukrywają zmiany zespołów na 3 dni przed końcem roku? Czy Kubica, który od 5 roku życia kręci kółkiem unikałby możliwości jazdy po 10 miesiącach przerwy? Obawiam się, że prawda jest smutniejsza niż byśmy chcieli.

GA

Anonimowy pisze...

Tak jest okrutna i tak bardzo wiarygodna,że powinnismy oglosic zalobe narodowa. Jak już pisalem wczesniej moze to być pewna strategia i tyle. Jeśli do testow w lutym bedzie cisza to faaktycznie zaczne się martwic,ale poki co to wszystko to czeski film i tylko Robert zna prawde:-)

Anonimowy pisze...

A dodam jeszcze, że ciągle należy mieć nadzieję, bo z drugiej strony koniec wiosny to akurat rok od czasu rozpoczęcia rehabilitacji, a w końcu taki termin lekarze podawali odrazu jako minimum. No Czekarelli nadal twierdzi, że będzie zdolny, więc who knows?

GA

Anonimowy pisze...

"Niestety, smucić powinno zdanie, że do końca wiosny Kubica nie będzie wiedział czy odzyska sprawność"

Spójrzcie na to inaczej:

1. po pierwsze, szef Ferrari WIE DOKŁADNIE, jaki jest obecnie stan zdrowia Roberta i co sam Robert sądzi na temat odzyskania sprawności...
Wygląda na to, że szef Ferrari jest doskonale poinformowany o stanie zdrowia Roberta - ba, lepiej niż (ciągle jeszcze)aktualny szef Roberta Eric Boullier!
Czy to nie jest zastanawiające?
No i czy to nie jest pozytywny sygnał?

2. Po drugie: po raz kolejny, do znudzenia, powtarzam: od początku lekarze Roberta prognozowali CO NAJMNIEJ 12 miesiecy rehabilitacji. Czyli W NAJLEPSZYM WYPADKU "tylko" 12 miesięcy.

Rehabilitacja zaczęła się tak naprawdę dopiero po wyjściu Roberta ze szpitala. Więc 12 pełnych miesięcy rehabilitacji wypada tak gdzieś na wiosnę.

Jednak wiemy, że jesienią był przestój i rehabilitacja się opóźniła, zatem z wczesnej wiosny termin przesunął się na późną wiosnę. Czyli - wszystko się zgadza.

A to i tak był najbardziej optymistyczny wariant, zakładający W NAJLEPSZYM WYPADKU "tylko" 12 miesięcy rehabilitacji. Więc dajmy jeszcze Robertowi jakiś margines kilku miesięcy.
Najważniejsze, że odzyska sprawność potrzebną do normalnego życia, a także do ścigania w F1.
Osobiście wierzę słowom Rossello i Ceccarellego, że Robert WRÓCI do F1. Pewnie, że chciałoby się go zobaczyć w bolidzie już od początku sezonu, no ale to chyba raczej niemożliwe.
Nie znaczy to jednak, że z Robertem jest źle!
Nie ma co się naprzód martwić. Robert przeszedł już tak długą i trudną drogę, że obecnie został mu do przejścia już tylko mały i - w porównaniu z poprzednimi - łatwy etap. Jedyne, co teraz jeszcze jest potrzebne, to cierpliwość.

o

Greg pisze...

Witam po długiej przerwie! Myślę, że trzeba zaakceptować fakt, że Robert raczej nie wróci do F1 - w ogóle. Po tak ciężkiej traumie - nie sposób odzyskać dawną sprawność, a w F1 wymagane jest maksimum sprawności i precyzji. Ja już się z tym pogodziłem, może zobaczymy Boba w padoku ale już w innym charakterze.

Greg

Anonimowy pisze...

@o - jak widzisz LRGP nie dało się omamić ..... i ich wątpliwości znalazły niestety potwierdzenie w rzeczywistości. Jak teraz można tłumaczyć zwroty w stylu "nie jestem pewien "? Może cała gra, aby pozostać w "grze" nie była/jest dla Roberta tak dobra.....Skoro rozsądni lekarze mówili o 12 miesiącach, to czemu nie przeczyłaś słowom czerwcowym DM ? Pierwsze oznaki, że jednak trochę podkolorowano przyszły niestety z prasy brukowej :(........Ale nawet to nie otworzyło oczu niektórym "kibicom".
Jeśli o mnie chodzi dla dobra zawodnika powinno to być co najmniej 24 miesiące !!!! Nie wiem czy było warto prowadzić tą całą szopkę w ten sposób, chciałbym być pozytywnie zaskoczony, ale zaczynam wątpić czy RK zdoła spełnić swoje marzenia ....
www

Sceptyk pisze...

I Domenicali i Boullier,i inni im podobni panowie gadaja jedynie to co
wynika im z ich bisnes planu, nic poza tym.Absolutnie czy cokolwiek by
mowili, czy spiewali, czy tanczyli,
nie moze to byc w zaden sposob przyjmowane jako informacja wiazaca w sprawie poprawy zdrowia RK.
Taki to juz mamy swiat.

Anonimowy pisze...

Przepraszam , że znowu się wtrącam ,ale nie podoba mi się tłumaczenie teksu z włoskiego, zresztą powielane przez prasę.
Czytałam jeszcze raz tekst Turriniego w orginale i tam wyraźnie pisze "fino a primavera", a nie fine a primavera"
Fino to jest przyimek i oznacza do , aż ( do miejsca, do chwili)
fino a primavera oznacza zatem do wiosny.
Fine jest rzeczownikiem i oznacza koniec. Różnica jednej litery jest w tym przypadku zasadnicza.
Być może się mylę, bo język włoski jest tylko moim hobby, ale zawsze miałam lekkiego hopla na punkcie gramatyki.
Proponuje, aby sprawdził to fachowiec.
Joanna

Anonimowy pisze...

Sceptyk dobrze,że sa osoby ,ktore rozumieja,że to nie koncert zyczen dla smutnych kibicow tylko bezlitosny biznes. Opcje sa dwie jest źle lub bardzo źle i bedzie trzeba czasu lub cudu bądź realizuje się na naszych oczach przymyslana biznesowo strategia,ktorej final bedzie rewelacyjny. Najgorsza, co mogę zrozumiec jest bezsilnosc informacyjna. To się jednak nie zmieni wiec zimnej wody dzbanek i cierpliwosc...

Anonimowy pisze...

Do mojego postu powyżej :
powinno być- do wiosny Robert nie odzyska sprawności, a nie jak jest obecnie "do końca wiosny".
Joanna

Anonimowy pisze...

Ja obstawiam warianty: jest dobrze - jest źle.

I jakbym nie odwracał kota ogonem, zawsze mi wychodzi drugi wariant. Poprostu brak mi sensownego uzasadnienia milczenia Roberta /jego otoczenia/ w sytuacji gdy z jego zdrowiem /ręką/ wszystko byłoby dobrze. Nie mogę tego posklejać w logiczną całość. Jeżeli chodzi o sprawy kontraktowe, to nie są one dla mnie logiczne, inaczej - ja nie znajduje w nich logiki. Poza tym, wolę nie mieć obrazu człowieka, którego podziwiam - jako wyrachowanego kłamcę. I jakby nie naciągać jego ewentualnego zachowania /olania LRPG i manipulowania kibicami/ to i tak będzie ono dalekie od OK /fair/. A może Wy potraficie to jakoś poskłądać w całość?

Joanna - oby to było błędne tłumaczenie..

Czekam na poezję Daniele Morelli - odpowiedzi dla dość konkretnych słów wypowiedzianych przez szefa Ferrari.

Wierzyłem, wierzę i będę wierzył, że Robert Kubica wróci do zdrowia!
Czego po raz kolejny mu życzę.

east

Anonimowy pisze...

Po tej wypowiedzi Domenicali (nie poprzedniej), wierzę jemu i czekam na wypowiedź Massy! Tylko oni wiedzą i powiedzą... Alonso nie wierzę!

Anonimowy pisze...

A pamiętacie jak jeszcze z dwa lub trzy tygodnie temu całkowicie zaprzeczało że Ferrari interesuje się Kubicą !!!
Teraz też tam może być że może Rober będzie pod koniec wiosny lub początek zimy gotowy do startów.
Czekamy do stycznia i dowiemy się pewnie czy już były pierwsze testy w słabszym samochodzie no i oczywiście akcja promocyjna bezpiecznej jazdy która ma się odbyć z udziałem Kubicy ( jeśli to prawda )
Pozdrawiam.

DARKSTAR pisze...

Trudno to powiedziec, ale ... ten termin wiosenny jest ciezki do strawienia. Hmmm, a jak jeszcze dojda kolejne opoznienia .... ????

Dziwi mnie tez jeszcze jedna rzecz.
Doskonala wiedza Ferrari. Chyba takiej wiedzy nie zdobywa sie tylko po to, ze ktos jest przyjacielem, mistrzem czy kierowca F1.

Wszystko fajnie..., ale ta natura jest okropna.

Pozdrowienia dla wszystkich

Anonimowy pisze...

@www 16:20

"jak widzisz LRGP nie dało się omamić" - nie widzę.
Przecież LRGP chciało podpisać z Robertem kontrakt na 2 lata, od jego zgody uzależniając pomoc w przygotowaniach do powrotu do F1. Więc najwyraźniej jednak LRGP "dało się omamić"...

"Jak teraz można tłumaczyć zwroty w stylu 'nie jestem pewien'"
Nie wiem, jak Ty to sobie tłumaczysz, ale ja rozumiem, że nie jest pewien. Można prognozować, co i jak będzie, jednak PEWNOŚCI mieć nie można.

Takie sformułowania z ust Roberta mnie akurat nie dziwią - on zawsze wypowiadał się w taki ostrożny sposób, w zasadzie przed każdym wyścigiem. Żeby nie wiem jak dobrze zachowywał się bolid, Robert i tak studził oczekiwania i był bardzo powściągliwy, jeżeli chodziło o typowanie, jakie miejsce może zająć.
Więc naprawdę zdziwiłabym się, gdyby teraz nagle zaczął mówić inaczej.

"Skoro rozsądni lekarze mówili o 12miesiącach, to czemu nie przeczyłaś słowom czerwcowym DM?" A kimże ja jestem, żeby przeczyć słowom DM? Aby móc zaprzeczyć czyimś słowom, trzeba mieć wiedzę w danym temacie. DM ma wiedzę z samego źródła. Ja - tylko z mediów.
Lekarze na początku ostrożnie prognozowali, że rehabilitacja będzie wymagała co najmniej 12 miesięcy. Ale to była tylko PROGNOZA, i - jak każda prognoza - mogła się okazać nietrafiona. Kiedy nastąpiło przyspieszenie tempa rehabilitacji Morelli zapewne sądził, że to szybkie tempo nie spowolni się i stąd te jego optymistyczne PROGNOZY, zakładające odzyskanie formy przez Roberta w terminie krótszym, niż początkowo zakładali lekarze. Wyszło na to, że rację mieli lekarze. Jednak trudno mieć pretensje do Morellego - on nie jest lekarzem i nie pomyślał, że tempo rehabilitacji nie będzie przez cały czas jednakowo szybkie, lecz że prędzej, czy później ulegnie spowolnieniu. Lekarze mają doświadczenie i wiedzą, jak zazwyczaj wygląda taka rehabilitacja i zapewne uwzględnili w swoich prognozach również okresy wolniejszego tempa odzyskiwania sprawności, czy wręcz momenty przestojów - i wyszło im co najmniej 12 miesięcy. Co nie zmienia faktu, iż czasami nawet lekarze mogą się mylić i mogło też się zdarzyć tak, że to Morelli miałby rację i Robert odzyskałby sprawność szybciej, gdyby nie te komplikacje we wrześniu.

o

Anonimowy pisze...

@Joanna

Wielkie dzięki. To bardzo istotna różnica, całkowicie zmieniająca treść przekazu.


@east

"brak mi sensownego uzasadnienia milczenia Roberta /jego otoczenia/ w sytuacji gdy z jego zdrowiem /ręką/ wszystko byłoby dobrze"
Przecież sam Robert wydał oświadczenie, że nie jest pewien, czy zdąży z formą na testy zimowe. Zatem z jego ręką NA RAZIE jeszcze nie wszystko jest dobrze (co nie znaczy, że nie będzie dobrze za kilka miesięcy).
Robert to poważny człowiek - nie będzie się zobowiązywał do startów, jeżeli nie ma 100% pewności, że zdąży ze 100%-wą formą na rozpoczęcie sezonu.

"Poza tym, wolę nie mieć obrazu człowieka, którego podziwiam - jako wyrachowanego kłamcę. I jakby nie naciągać jego ewentualnego zachowania /olania LRPG i manipulowania kibicami/ to i tak będzie ono dalekie od OK /fair/"
A skąd wiesz, co zaszło za kulisami między Robertem a Lopezem/Boullierem? Dlaczego oskarżasz Roberta o wyrachowanie i zarzucasz, że nie jest fair? A może to Lopez był nie fair wobec Roberta i przez to Robert poczuł się zwolniony z obowiązku lojalności wobec zespołu?

o

Anonimowy pisze...

Joanna wydaje mi się że masz rację, ''fino a primavera...'' tez tez bym przetłumaczyła ''aż do wiosny''. ''do końca wiosny'' to by było chyba ''fino alla fine della primavera'' czy jakoś tak. Zaznaczam, ze nie jestem tłumaczem z włoskiego.
Jak Montezemolo ostatnio mówił że czekają do wiosny to nie było takiej histerii i wybuchu pesymizmu. Wiosna zaczyna się 21 marca czyli zgadzałoby się to również ze słowami Morellego (czy Roberta) że nie bedzie gotowy na testy w lutym ale na poczatek sezonu może tak może nie (nie oceniam tu i nie spekuluje czy tak sie stanie). Trzeba spokojnie czekać na testy w bolidach niższych serii i nie siać niepotrzebnej paniki, bo tak naprawde dalej nic nie wiemy, wycągamy tylko wnioski ze strzępów informacji, a czy są one trfne czy nie to inna sprawa.

P.

mirekmiras pisze...

Krakowskim targem przyjmijmy, że jeśli chodzi o wiosne, mamy na myśli przełom kwietnia i maja ;)

Anonimowy pisze...

@o - LRPG wymusiło na Kubicy taką decyzję - przez otwartą deklarację!!! Jesteś pewną, że 2 letni kontrakt był w ogóle przedmiotem dyskusji ? Wiesz to na pewno ? Obawiam się że za tym całym milczeniem, ganianiem się z zespołem nie stoi i nie stało nic innego jak stan zdrowia, który uniemożliwia podjęcie sensownych zobowiązań - słowa SD zdają się to potwierdzać, nie uważasz tak?
Kimże jesteś żeby zaprzeczać słowom DM ? No jak że to - teraz przychodzi Ci z dużą łatwością cytowanie lekarzy, więc poniekąd ulegałaś/ulegasz manipulacjom, które teraz są sprzedawane jako oczekiwania.....EB - listopad/październik - twierdził, że otoczenie Roberta jest bardzo pewne swego, tyle że chyba tylko oni są tak pewni ....
www

Anonimowy pisze...

Koniec wiosny to wcale nie jest późno. Przypomina mi to aferę o to czy pierwsze zdjęcia po wyjściu ze szpitala były zrobione 9 czerwca czy dwa tygodnie wcześniej, jakby to miało jakiekolwiek znaczenie.

Piotrek pisze...

A Domenicali niby miał powiedzieć że Kubica jest już praktycznie zdrowy i że w styczniu przeprowadzi pierwsze testy w bolidzie jednomiejscowym>?Przecież jakby to wygladało przy wypowiedzi Kubicy,że rozstaje się z Lotusem bo nie wie czy zdąży na początek sezonu????
Wielkiej gry ciąg dalszy>>>>>A Ferrari też w tą gre gra!

Anonimowy pisze...

juz lepiej hrt niż ferrari

Anonimowy pisze...

uwaga: po Świętach wrócił meduza!
Teraz podpisuje się www.

Anonimowy pisze...

28 grudnia 2011 19:28 nie zachowuj się jak przydupas i poplecznik o. Naucz się używać mózgu ....
www

fan f1 i Roberta pisze...

dwie rzeczy są pewne:
1. Robert to doskonały inżynier i kierowca wyścigowy
2. Ferrari jest bardzo zainteresowane Robertem aby u nich jeździł.

potwierdzili to Boulier i Domenicali.

My dowiemy się, ze Robert jest gotowy zastąpić Massę w połowie sezonu. Ja widzę szklankę do połowy pełną.

Anonimowy pisze...

o

W którym miejscu "oskarżam" czy też "zarzucam", bo w tym przytoczonym przez Ciebie fragmencie mojego wpisu nie znajduję takich słów. Więcej, chyba nawet napisałem: "że wolę nie mieć.." oraz "ewentualnego..", to chyba czyni róźnicę?. To elementy mojej układanki, które mi się nie kleją. Nie osądy lecz rozważania. Co do LRPG - sama przyznasz, że komunikacja była jednak dość jednostronna. Resztę tego co chciałem napisać opisał www w swoim wpisie z 18.50.

east

Anonimowy pisze...

uwaga: meduza jako www w celu utrudnienia zdemaskowania, zrezygnował ze swojego stylu: spacja przed znakiem interpunkcyjnym!

Anonimowy pisze...

Joanna i anonimowy z 18:08 mają rację; nie powinno się tłumaczyć "do końca wiosny" ale "do wiosny"; to dość znacząca różnica


Marek C

Anonimowy pisze...

28 grudnia 2011 19:50 - na swój sposób żal mi Ciebie ...
www

Anonimowy pisze...

na stronie IVG.it znowu potwierdzają że Robert będzie w styczniu w szpitalu Santa Corona

Rovanpera pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Rovanpera pisze...

Jak na mój gust, niezbyt krzepiąca informacja. Nie mniej jednak, od początku wierzyłem, że Robert wróci i dalej wierzę (pomimo, że moja wiara nie jest niczym poparta).
Właśnie tak możemy wspierać naszego jedynaka w F1. Czuję, że jestem to winien Robertowi za wszystkie wspaniałe chwile, które "razem" przeżyliśmy.
Rozumiem Waszą częstą frustrację, gdyż u mnie też występuje (brak faktów), ale z Naszej strony to wsparcie niewiele kosztuje - tyle możemy a nawet musimy jako kibice zrobić. Czasami jest Nam ciężko, ale uwierzcie, że w tej walce Robertowi jest o wiele ciężej, gdyż ma o wiele więcej do stracenia. Bardzo mocno trzymam za niego kciuki. Myślę, że nawet najwięksi pesymiści będą się cieszyć jak dzieci, kiedy Robert wróci:)

garageF1 pisze...

Czytam ten blog od kilku miesięcy - patrząc na dyskusję wypowiadających się na jego łamach w tonie od skrajności w skrajność dorzucę swoje trzy grosze.
Stan zdrowia moim zdaniem systematycznie się poprawia - jednak znając dążenie Kubicy do perfekcji nie chce on przedwcześnie przedstawiać informacji jakoby był już gotów. Tak więc małymi kroczkami do przodu - nawet jeśli uraz nie będzie w 100% wyleczony moim zdaniem absolutnie nie dyskwalifikuje go to do startów w F1. Mało tego sądzę, że w razie pozostania jakichś ułomności w "działaniu" prawej dłoni przyszły pracodawca znając determinację i potencjał psychiczny Roberta, na pewno dostosuje moduł kierowniczy w taki sposób aby odciążyć prawą dłoń a lewa wykonywała więcej skomplikowanych i wymagających większego czucia zadań.
I nota bene (zakładam się o skrzynkę piwa.........) tym pracodawcą będzie team spod znaku czarnego konia. Kierowca formatu Roberta pojawia się w F1 raz na kilkanaście lat (w tej chwili moim zdaniem tylko Alonso ma szansę dorównać talentem KUB), a zarząd zespołu z taką historią jak Ferrari zwyczajnie nie mógłby wypuścić z rąk takiego "kąska".
Przypomnijcie sobie zeszłoroczne GP Monako - myślę i to bez przesady, że tylko jeden kierowca F1 mógłby w sposób równie brawurowy połykać kolejne szykany na ulicach Monte Carlo. Niestety on już nie żyje - Ayrton Senna.
Wierzę głęboko, że Kubicy, który talentem, skromnością i determinacją zjednał sobie miliony kibiców na całym świecie przeznaczone jest napisać jedną z kilku pamiętanych przez pokolenia kart historii F1.
Pozdrawiam wszystkich

Anonimowy pisze...

Mam dla Was rozsądną propozycję:
1. Nie tak jak twierdzi gospodarz, testy miały być nie na przełomie stycznia i lutego lecz w połowie stycznia i Morelli dodał, że jest to termin ostrożny, aby nie przeszarżować. Połowa stycznia, podkreślam, wypowiedź dla Italia Racing 22 listopada (dzień potem na stronie LRGP była informacja, że Kubica nie wyrobi się na lutowe testy). Testy miałyby być na początku przeprowadzone w bolidzie renówki 2.0, a jeśli byłoby z Robertem OK, to jak podkreślił Morelli, NIEZWŁOCZNIE miały być testy autem WSbR (3 i pół litra - parametry i osiągi niewiele różnią się od F1). W każdym razie 2.0 to testy przedstawione jako już zaklepane - to Morelli dla Italia Racing.
2. W styczniu Kubica miał być w szpitalu w Pietra Ligure na akcji krwiodawstwa i wypowiedzieć się publicznie.
3. W styczniu Robert ma uczestniczyć w akcji bezpiecznej jazdy (nie wiem gdzie).
4. Czy Lotto w ogóle poinformuje o spotkaniu zwycięzców konkursu z Kubicą (Morelli 27 listopada mówił, że Robert chce tego jeszcze w styczniu).
Zapiszcie sobie te 4 punkty i w następnym miesiącu zweryfikujemy te punkty po kolei i co ze słów Morelliego czy Il Vostro Giornale było prawdą. Jeśli nie będzie testów, jakiejś wizyty w szpitalu (chociaż jakieś fotografie czy jakikolwiek dowód), zero informacji o spotkaniu z kibicami wysyłających sms-y do Lotto to zrozumiemy, że byliśmy kiwani.
PS. Polsat, Mikołaj Sokół, Przegląd Sportowy ocenzurowały informacje od Domenicalego.
Rafał

Mateusz Cieślicki pisze...

Joanno bardzo dziękuję. Zmieniłem tekst.

Ewa pisze...

Dla mnie odzyskanie sprawności oznacza sprawność wystarczającą do prowadzenia bolidu a nie jak pewnie większość myśli, sprawność w ogóle.
@o, jak zwykle podnosisz jakość dyskusji na blogu :)

Fisiacz pisze...

Sprawa już nie długo będzie jasna. Jeżeli Robert pojawi się publicznie na zapowiadanych akcjach związanych z krwiodastwem oraz bezpieczeństwem na drogach, to jego stan będzie musiał być dobry. Wszyscy bowiem zobaczą w jakiej jest kondycji - a zwłaszcza jego ręka. Ba, będzie musiał na tych imprezach parę dłoni uścisnąć. To samo dotyczy spotkania z kibicami w konkursie Lotto. Jeżeli nie dojdzie do tych imprez z udziałem Roberta, oznaczać to będzie, że jest słabo...
Czarnym scenariuszem, który aż się nie mieści w głowie jest ogłoszenie zakończenia kariery podczas właśnie tych imprez. Przesłanie- zobaczcie, stan dróg i zabezpieczeń do czego doprowadził i ja jestem tego bolesnym przykładem... To się nie mieści jednak w głowie.

Sprawa druga - Ferrari. Na pewno obserwują co się dzieje u Roberta o widać, że są dobrze poinformowani. Pisałem o tym wcześniej - im nikt we Włoszech nie odmówi informacji. Albo zaciemniają celowo, aby rozluźnić atmosferę wokół Roberta i doprowadzić do sytuacji, żeby nikt poważnie się nim nie interesował, albo jest gorzej niż myśleli.

Anonimowy pisze...

Dobre. Jakby przypuszczalnie tak sie niefortunnie złożyło, że za 4 lata Domenicali zdementował pogłoski o Kubicy w Ferrari ze względu na niepewny stan jego zdrowia to tu nadal będą pisać, że to polityka i nic innego powiedzieć nie mógł.

Anonimowy pisze...

tak sobie mysle ze moze przez kontrakt RK nie moze nigdziesie pokazac itd. ... jak tu mowia zobaczymy co bedzie w styczniu, ale wydaje mi sie ze pierwsze testy w polowie kwietnia do bolidu w maju w polowie roku bedzie gotowy, tak ze troche czekania jeszcze przed nami i plotek domysłow itd...

Anonimowy pisze...

"tak sobie mysle ze moze przez kontrakt RK nie moze nigdziesie pokazac"

haha haha nie mogę
hhahaah

Anonimowy pisze...

Uważam że słowa Domenicalliego są optymistyczne. Jego wypowiedź jest trochę sztucznie asekuracyjna (wiadomo: Massa). Oczywiście, Robert walczy nadal o powrót - o tym wszyscy wiedzą, ale pewnie aż tak źle nie jest. Nie martwię się tymi wypowiedziami, bo one nic nie wykluczają, tylko spokojnie czekam na rozwój wydarzeń.

Tomy

Anonimowy pisze...

Kontrakt tu nic nie ma do rzeczy

raione2000 pisze...

Ludzie, spokoju trochę ! Domenicalli może i mówi prawdę, ale zastanówcie się czemu zna stan zdrowia Kubicy i się nim cały czas interesuje ? bo chyba jest szansa na powrót, w przeciwnym wypadku szkoda by czasu mu na to. Zaczekajmy już te 2, 3 tygodnie i jeśli Robert się nie pojawi publicznie, to wtedy będziemy mieli ogromne przesłanki, ze nie jest dobrze z nim, a póki co szef SF nie może nic powiedzieć więcej, bo to Robert z Danielem powinni dać jakieś info, na które czekamy, można by rzec w nieskończoność, ale co zrobić, pozdrawiam, z tej okazji chciałbym życzyć Wszystkim Szczęśliwego nowego roku i powrotu naszego idola do zdrowia a później do F1.

Anonimowy pisze...

W sumie to moj pierwszy i raczej ostatni wpis na tym blogu, bynajmniej nie dlatego ze nie cenie autora ale dlatego, ze nie mam w zwyczaju komentowac czegokolwiek na blogach i forach, roznego rodzaju. Niestety nie mam polskich znakow takze prosze o wyrozumialosc. Przede wszystkim chcialbym zaobserwowac dwa mozliwe i zarazem jedyne scenariusze (opieram sie na wlasnej obserwacji a nie na komentarzach poprzednikow, takze prosze wybaczyc jesli ktos mial podobna teorie).
1. Robert nie wraca, kontuzja zbyt ciezka by umozliwila mu powrot do F1, koniec kropka! Z psychologicznego punktu widzenia to najlepsze dla pacjenta jest to aby zachowac jego pelen optymizm i zintegrowac go z cala otaczajaca go sytuacja! Dlatego kazdy z otoczenia 'rozpyla' informacje - jakze pozytywne: Robert wroci, Ferrari go zatrudni, teraz tylko trenning fizyczny itp. W tym scenariuszu wszyscy robia co moga aby zachowac pozytywny aspekt tego jakze dramatycznego w skutkach wypadku. Poza tym, ci wszyscy ludzie dookola Roberta na tym zarabiaja dosc niezle pieniadze wiec nie dziwi mnie ta sytuacja - im dluzej tym lepiej - prawda?
Do tego dochodza komentarze ludzi np. z Ferrari - sa pytani - wiec co maja powiedziec???
2. Robert jest juz zdrowy. Tak jakos od miesiaca kiedy odszedl jego nadworny lekarz, bo w sumie co mialby tam robic??? Siedziec i udawac ze cos robi? Robert ma kontrakt z Lotusem (nadal, do konca 2011???). W kontrakcie ma na 100% napisane ze nie moze robic nic bez konsultacji z obecnym szefostwem - proste prawda? Czyli jezeli mialby miec jakies testy i by je oglosil to najpierw to musialoby przejsc przez pana B z Lotusa! Niestety dopoki Robert ma kontrakt nie moze nic robic, mowic i oglaszac! Bo jezeli by to zrobil to by mogl poniesc konsekwencje zawarte w kontrakcie. Do tego doszlo pewnie kilka sytuacji gdzie obie strony sie poroznily (chodzi o ewentualne wynagrodzenie i warunki kontraktu). Z tego powodu Robert sie 'zakopal' i nie zamierza sie pojawic gdziekolwiek dopoki jego sytuacja nie bedzie klarowna - odnosnie zwiazku z Lotusem (lub raczej braku tego zwiazku).

Aha, tak na koniec. Osobiscie bym sie nie ekscytowal tematem Ferrari gdyz w ciemno nikt nic nie bedzie robil. Robert musi pokazac, ze jest w stanie prowadzic bolid, jak to zrobi to droga do 'czerwonych' jest otwarta.

Pozdrawiam autora tego forum!

Anonimowy pisze...

I w swoim pierwszym i ostatnim poście udało Ci się powtórzyć wszystko to co już tu było pisane, nawet w taki wariantowy sposób. Szkoda było wysiłku.

Mateusz Cieślicki pisze...

Dziękuję, pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

Nowe zdjęcie Kubicy

http://sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc4/hs599.snc4/57923_1389919276751_1495181734_30882174_929406_n.jpg

Ręka wygląda super

Anonimowy pisze...

A skąd niby wiadomo, że to nowe zdjęcie?

Anonimowy pisze...

To nie jest nowe zdjęcie. Kubica musiałby chudnąć od ostatniego o jakieś 10 kg a raczej teraz nie miał na to czasu.

Anonimowy pisze...

łeeeeeeee. sorry za zamieszanie bo na stronie skąd je wziąłem rok był niżej napisany od miesiąca i nie zauważyłem.

Foto z 2010

jeszcze raz sory

Mateusz Cieślicki pisze...

No dodatkowo zdjęcie zrobione w Monzy więc not this time.

Anonimowy pisze...

Jak było: „…do końca wiosny”, to pesymiści na wyścigi komentowali, spychając optymistów „do narożnika”.
Jak jest „…do wiosny”, to pesymiści zamilkli, przy głosie zostali optymiści.
No cóż, mimo zapewnień pesymistów, ja im nie wierzę, że jak się pomylą, to się będą cieszyć!
Będą na wyścigi: „a nie pisałem/mówiłem już w ____ !”.
A Domenicali nic nowego nie powiedział, gdyż nic nie wie :-)

Anonimowy pisze...

"A nie mówiłem" to sobie można w buty wsadzić, żeby być wyższym. Chociaż nie wiem do jakiej kategorii mnie zaliczysz, bo ja nie mam pojęcia jak jest z Robertem. Twierdzę jedynie, że Morelli & co. momentami ordynarnie mijają się z prawdą i nie wierzę w żadne oficjalne zapowiedzi, ani też półoficjalne z sąsiedniego bloga.

Anonimowy pisze...

Wypowiedz Dominicali czytana dosadnie nie napawa optymizmem bo mowa jest o wyzdrowieniu Roberta do stanu potrzebnego w codzinnym zyciu. Nigdzie nie ma mowy o gotowosci do scigania wiec nie ma co na sile kolorowac jego wypowiedzi, chyba, ze ktos zna jakies inne fakty. Morelli jako menager spelnia swoja role znakomicie filtrujac wiadomosci i to w taki sposob, ze przeciekaja lub sa podawane w wiekszosci te pozytywne. Jezeli prawda jest, ze Robert wroci na pewno do F1 i jest to kwestia czasu to moze to byc niestety rok 2013, a nie nadchodzacy. Czekam na Roberta i mam nadzieje, ze juz w nastepnym sezonie bedziemy sie ekscytowac jego jazda, ale realistycznie sumujac wszystkie dotychczasowe informacje dluga droga jeszcze przed Robertem oby pozytywnie sie skonczylo.
edi

Anonimowy pisze...

Wypowiedz Dominicali czytana dosadnie nie napawa optymizmem bo mowa jest o wyzdrowieniu Roberta do stanu potrzebnego w codzinnym zyciu. Nigdzie nie ma mowy o gotowosci do scigania wiec nie ma co na sile kolorowac jego wypowiedzi, chyba, ze ktos zna jakies inne fakty. Morelli jako menager spelnia swoja role znakomicie filtrujac wiadomosci i to w taki sposob, ze przeciekaja lub sa podawane w wiekszosci te pozytywne. Jezeli prawda jest, ze Robert wroci na pewno do F1 i jest to kwestia czasu to moze to byc niestety rok 2013, a nie nadchodzacy. Czekam na Roberta i mam nadzieje, ze juz w nastepnym sezonie bedziemy sie ekscytowac jego jazda, ale realistycznie sumujac wszystkie dotychczasowe informacje dluga droga jeszcze przed Robertem oby pozytywnie sie skonczylo.
edi

Anonimowy pisze...

Z drugiej polki wypowiedz Boullier'a na temat Roberta pokazuje jak kompletnym kierowca jest Kubica. Szkoda tego co sie stalo, ale nie ma co plakac nad rozlanym mlekiem lecz kariera Roberta nabierala rozpedu i juz w 2012 jezdzil by w Ferrari.
Zatem czy po kilku zimnych wypowiedziach ze strony Erica jest tak mocna i w samych superlatywach. Moze zaangazowanie Kimiego w sprawy biezace teamu jest na przykladzie Roberta zerowe?. Co myslicie?

Anonimowy pisze...

jeżeli gramy wysoko , potrzebujemy najlepszych, wyjątkowych ludzi. Robert jest Chopinem F1. to,jeden na milion , wyjątkowy wyjątek.. po stracie takiego człowieka, zawsze zanika pewna forma życia , refleksja -jak po stracie mądrej żony . miło , że Buliier to docenia....ale w życiu, jak w wojsku , jest to wielka fabryka , mnóstwo ludzi , lecz do tych najwyższych celów, prowadzi jeden.... tak było zawsze . zawsze od wieków.....

Anonimowy pisze...

Jakby nie patrzył wygląda to źle. Słów szef Ferrari nie trzeba rozszyfrowywać bo powiedział prosto jak sprawa wygląda. Natomiast można pokusić się o interpretację słów Boulliera - początkowo po kilku chłodnych komentarzach na temat Kubicy z powodu jego rzekomego kontraktu z innym teamem teraz spuścił z tonu ponieważ dowiedział się że faktyczny stan Roberta nie jest dobry i nie ma szans na jazdę gdziekolwiek.

Anonimowy pisze...

Wypadek w Ronde di Andora 6 lutego był trzecim rajdowym wyapdkiem Kubicy z Jakubem Gerberem, to był nr 3. Od Rallye du Var 27-29 listopada 2009 (już BMW nie protestowało, bo ostatni wyścig w Abu Dhabi był 1 listoapada) ja naliczyłem Robertowi 9 rajdów. Tymczasem Morelli po wypadku powiedział, że Andora był rajdem nr 13, a więc w ciągu 14 i pół miesiąca Robert przejechał niemal tyle samo rajdów co weekendów GP... Całe szczęście, że nie wystartowali w rajdzie Monte Carlo w styczniu 2010, bo samochód odmówił posłuszeństwa. Na tych skalnych półkach w rejonie Valence i okolicach można było sobie zrobić duże kuku. Na szczęście tam nie pojechali i mogliśmy oglądać świetny sezon 2010. Niestety, ale igrali z ryzykiem rajdowym bardzo długo i nawet 2 wcześniejsze dzwony nie spowodowały refleksji. Póki co wypadek kosztuje stratę 2 sezonów w najlepszym dla kierowcy wieku, conajmniej mały niedowład (i Rosello i Morelli powiedzieli, żże stuprocentowej sprawności ręki nie będzie), no i ile milionów euro Kubica stracił to jego. Do tego pierwszy sezon po powrocie w najlepszym razie będzie sezonem rozgrzewkowym i przywracającym dawny rytm. Czas jest wrogiem Kubicy, na 2012 rok w tej chwili zakontraktowanych jest 12 lub 13 młodszych kierowców.
fan

Anonimowy pisze...

Pierwszy rajd Robert jechał w 2005 r.

Anonimowy pisze...

@www 18:50

Tak jak wcześniej napisałam, w temacie Roberta mam dostęp wyłącznie do informacji z mediów. Jak pewnie Wy wszyscy. Pytanie, czy i na ile można być pewnym wiadomości z mediów? 1. Czy można być pewnym rzetelności w przedstawianiu faktów przez dziennikarzy? 2. I czy można być pewnym prawdziwości samych "faktów", tzn. prawdziwości słów wypowiadanych przez określone osoby, a rzetelnie przytoczonych przez dziennikarzy?

Czy TY jesteś pewien, że wiesz NA PEWNO, iż LRGP cokolwiek "wymusiło" na Robercie? Przez kilka ładnych miesięcy to Boullier biadolił w mediach, jak to wszystko czeka gotowe na znak Roerta, a ten niedobry Robercik nie dzwoni, nie pisze. Dlaczego wtedy LRGP nie "wymusiło" reakcji ze strony Roberta? Odezwał się dopiero wtedy, gdy uznał to za stosowne, tzn. wtedy, gdy wyklarowała się jego sytuacja.

O związaniu się na dłużej jako warunku pomocy w powrocie do F1 mówił w wywiadach Boullier. Nie było dementi ze strony Morellego, a - jak udowodnił - potrafi bardzo szybko zareagować, jeżeli coś jest nie po jego myśli. Określenie "na dłużej" trudno rozumieć jako jeden sezon. Zresztą słowa Boulliera nie pozostawiały wątpliwości, że chodzi o wiecej niż jeden sezon. Boullier powiedział, że nie będzie organizował Kubicy "nice tests" tylko po to, by wkrótce potem patrzeć, jak odchodzi do innego zespołu.

Jest oczywiste, że za tym wszystkim stoi w pierwszym rzędzie stan zdrowia Roberta, który nie jest nadczłowiekiem i po tak strasznym wypadku nie zregeneruje się w tempie przeczącym prawom natury. A jako perfekcjonista i człowiek nie rzucajacy słów na wiatr, Robert nie może zobowiązywać się do czegoś, jeżeli nie ma 100% pewności, iż temu podoła.
Ale oprócz stanu zdrowia Roberta jest jeszcze zakulisowa gra: interesy, pieniądze.

"Kimże jesteś żeby zaprzeczać słowom DM ? No jak że to - teraz przychodzi Ci z dużą łatwością cytowanie lekarzy, więc poniekąd ulegałaś/ulegasz manipulacjom, które teraz są sprzedawane jako oczekiwania..."
Teraz przychodzi mi z dużą łatwością cytowanie lekarzy? Nie rozumiem, na czym polega Twój problem? Powtórzę po raz kolejny - może tym razem dotrze - aby zaprzeczać słowom DM czy czyimkolwiek, trzeba MIEĆ WIEDZĘ w danym temacie. Wiedzę, pozwalającą na ewentualną weryfikację czyichś twierdzeń. Skoro nie posiadam takiej wiedzy, bo jestem skazana wyłącznie na to, co pojawia się w mediach, to niby w jaki sposób mam kwestionować słowa Morellego? Nie mam w zwyczaju podawać swoich spekulacji jako jedynie słusznej prawdy i przeciwstawiać ich czyjejś wiedzy.
Już wcześniej wyjaśniałam, dlaczego nie widzę sprzeczności w prognozach Morellego (które okazały się błędne) i początkowych prognozach lekarzy (które - jak się wydaje - okazały się trafione).

o

Anonimowy pisze...

Morelli twierdził, że przybliżona data powrotu będzie znana w sierpniu. Rozumiem, że nie można kwestionować takiego stwierdzenia?

Anonimowy pisze...

@ www 19:36

A co ma piernik do wiatraka??? Możesz mi wyjaśnić, jak związek z moją osobą ma wypowiedź jakiegoś anonimowego blogowicza?

o

Anonimowy pisze...

na rajd Monte Carlo Robert nie uzyskał zgody szefostwa! Było to wałkowane przez samego Boulliera, że żałuje iż Rob nie brał w tym rajdzie udziału. Pozdrawiam - Seweryn

Anonimowy pisze...

Tylko fan pisał o Monte Carlo 2010, a nie 2011.

WioRaf pisze...

a ja jestem optymista i moim zdaniem wszytsko sie wyjasni na poczatku stycznia :) cala ta sciema ze strony ferrari jest tylko zaslona dymna bo Robert juz sie z nimi dogadal i czekaja tylko na zakonczenie kontraktu z LR :)wynika to z obserwacji zachowan poszczegolnych panow:
- Buolier stawia ultimatum Kubicy po tym jak sie dowiedzial o rozmowach z ferrari i nie ma pojecia o stanie zdrowia Roberta
-Robert skrzetnie ukrywa na jakim jest etapie rechabilitacji, bo chce sie wycofac rakiem z LR
-Ferrari do niczego sie nie przyznaje, musza sciemniac bo Kubice wiaze kontrakt z LR do konca roku
-Lekarz sie wypeplal na temat jazd Roberta samochodem a menager malo szlak nie trafil i wszystkiemu zaprzeczyl :)bo to miala byc wielka tajemnica przed LR :)

Tak wiec moim skromnym zdaniem Robert napewno bedzie jezdzil tylko nie wiadomo kto :( czy jako tester czy partner Alonso :) Dawno jezdzi juz samochodami a bolidem moze dopiero zaczac w styczniu po rozwiazaniu kontraktu z LR, co do jego reki czy bedzie na tyle sprawna? no napewno nie ale przypominacie sobie bodajze na torze spa Robert 90% okrazenia zrobil trzymajac jedna reka kierownice a druga zaslaniajac kanal F? szwaczka nie bedzie a jak bedzie potrzeba to te pare przyciskow z kierownicy przeniosa na lewa strone :)

Do autora blogu-Mateusz fajna robote wykonales, codzienie zagladam na twoj blog czy sa jakies newsy :)ale moim skromnym zdaniem dni Twojego bloga sa juz policzone :)

Pozdrawiam wszystkich pesymistow WioRaf

Anonimowy pisze...

Z tego co mi wiadomo to Robert w Spa przejechał 120% okrążenia trzymając jedną ręką kierownicę.

Anonimowy pisze...

@east 19:45

Stwierdzenie:

"I jakby nie naciągać jego ewentualnego zachowania /olania LRPG i manipulowania kibicami/ to i tak będzie ono dalekie od OK /fair/"

jest dla mnie jednoznacznym oskarżeniem Kubicy o zachowanie nie fair. Sam piszesz, że jak by nie "naciągać" (naginać) zachowania Roberta (innymi słowy: jak by nie tłumaczyć zachowania Roberta), to I TAK będzie ono dalekie od OK (fair).

Stąd moje pytanie, skąd wiesz, co się wydarzyło za kulisami pomiedzy Robertem a Lopezem/Boullierem, aby w ten sposób osądzać Roberta? Bo jednoznacznie tymi słowami osądziłeś Roberta, uznając, że to on w tym sporze był tym złym, a LRGP tym dobrym.

Owszem, komunikacja była jednostronna. Jednak nie wiemy, jaka była tego przyczyna i kto był/jest temu winien. Wiemy, że początkowo ta komunikacja była bardzo dobra (Eric jeździł do Roberta i był z nim w stałym kontakcie telefonicznym, po testach przywiózł mu dokładne sprawodzanie) a potem nagle (?) komunikacja stała się zła. Nie stało się tak bez powodu. musiała być jakaś przyczyna. Nie wiemy, co się wydarzyło między Robertem a zespołem ale coś musiało się stać, bo świetna relacja nie psuje się ot tak, nagle, bez powodu.

Pamiętam, jak Robert powiedział, że ma jeszcze coś do załatwienia w LRGP i dlatego sądzę, że Robert nie zostawił LRGP, bo ktoś go skusił większą kasą gdzie indziej. Jeżeli zdecydował się na rozstanie z LRGP, to główna przyczyna musiała być inna. Zgrzyty na linii Kubica/Morelli - Lopez pojawiły się już w okolicach GP Monaco.
Dlatego nie uważam, że to Robert jet tu "winny" i zachował się "nie fair", bo nie wiemy, jak zachował się zespół (Lopez) wobec Roberta.

o

Anonimowy pisze...

@o - bardzo jednowymiarowo postrzegasz Roberta i jego obóz ....a w życiu raczej obowiązuje szarość, tylko na łamach historii stara się tworzyć wizerunek czarno biały. Przyjmujesz założenie, że prognozy były faktycznie prognozami, a nie np. elementem gry. "Nice tests", "długi kontrakt" równie dobrze mogły być tylko i wyłącznie elementem prowokacji do wyjścia z jaskini milczenia, aby rozstanie nie skończyło się skandalem. @o - ależ ja mam tylko i wyłącznie problem z ludźmi, którzy tańczą pod zagraną muzykę.... i pewnie równie łatwo Ci przyjdzie pisać po kolejnych tłumaczeniach, wymówkach, obietnicach. Tak jak pisałem wcześniej - o wiele sensowniejsze byłoby jasne i pełne wycofanie z uprawiania sportu do odzyskania pełnej sprawności... a tak po serialu LRGP zaczyna się zabawa z Ferrari (gdzie najbliższym możliwym celem pozostaje posada testera). I jeszcze jedno - nie trzeba mieć WIEDZY aby zrozumieć, że menadżer Roberta będzie za wszelką cenę bronił interesów Kubicy i swoich, nawet kosztem lekko nadszarpniętej reputacji. Efekt jego działań jest o tyle zdumiewający, że widząc brukowe zdjęcia ludzie spierają się o 2 tygodnie co do czasy wykonania, co w kontekście dalszych zabiegów, komplikacji i ciągłej izolacji jest naprawdę dziwne. Jak widać silna wiara oparta o wykreowany wizerunek czyni naprawdę cuda !!! Nikt dokładnie nie wie jaki jest stan (podobno nawet on sam), a wszyscy zakładają prawdziwy happy end w tej materii "bo tak musi być", "bo tak powiedzieli lekarze", "no tak powiedział Robert" (który równie ładnie mówił "jak to ma do dokończenia robotę" "jaki to team spirit w Renault" i temu podobne farmazony). Czy możesz przedstawić chociaż jedną wypowiedź osoby niezwiązanej z obozem Roberta, która w wypowiedziała się w optymistyczny sposób o powrocie ?
www

Anonimowy pisze...

Robert będzie jeździł jako tester - to jest oczywiste. Wątpię, aby Massę odstawili na bok, poza tym Robert miał dłuugą przerwę i o tym trzeba pamiętać. Może w drugiej połowie sezonu 2012 coś się zmieni. Oczywiście ja zawsze zakładam że Robert wyzdrowieje i będzie w Ferrari.

Tomy

Anonimowy pisze...

@Anonimowy 10:47

"Morelli twierdził, że przybliżona data powrotu będzie znana w sierpniu. Rozumiem, że nie można kwestionować takiego stwierdzenia?"

Ależ wszystko można kwestionować.
Morelli tak twierdził zgodnie ze swoim ówczesnym stanem wiedzy - ale to była jego prognoza. W międzyczasie sytuacja się zmieniła i prognoza się nie sprawdziła - czy to znaczy, ze Morelli na pewno "kłamał"?

Poza tym być może Morellemu i Kubicy ta przybliżona data powrotu Roberta JEST znana już od sierpnia?
W końcu Morelli nie twierdził, że w sierpniu OGŁOSI przybliżoną datę powrotu Roberta, tylko że będzie ona znana. Jemu i Robertowi... ;)

@Ewa, miło mi:) Myślę jednak, że to lekka przesada :)

o

Anonimowy pisze...

Tych zdań nie ma w oryginale:
"Jest nam przykro z jego powodu. Wiemy, że najważniejszy jest powrót do normalnego funkcjonowania w codziennym życiu". Czy te słowa pochodzą z jakiegoś innego wywiadu?

Anonimowy pisze...

@ o

Skoro poznali przybliżoną datę już w sierpniu to można kwestionować ich późniejsze wypowiedzi, w których twierdzą, że nie wiedzą kiedy Robert będzie gotowy.

Anonimowy pisze...

@www

Podobno miłość jest ślepa, więc to naturalne, że mam skłonność do idealizowania swojego ulubieńca ;)
Ale nawet ja wiem, że ideałów nie ma. Ani Kubica nie jest ideałem, ani Morelli - dokładnie to samo dotyczy Lopeza i Boulliera. Każdy ma swoje interesy i coś do ugrania - i każdy gra. Jeden bardziej inny mniej fair. Akurat Roberta postrzegam jako gracza z grupy tych bardziej fair.
Nie mam powodu, by wierzyć bardziej w słowa Lopeza i Boulliera, niż w słowa Morellego/Kubicy.

Morelli jest managerem Roberta, więc oczywiste, że jego prognozy też w jakimś stopniu musiały być elementem tej gry. Przecież nie bedzie działał na szkodę swojego pracodawcy. Jednak opócz tej zawodowej gry widzę tu też nieoczekiwaną, bardzo trudną sytuację, która spadła na nich jak grom z jasnego nieba i która, być może, chwilami przerastała Morellego, wymuszając na nim popełnianie błędów. Oprócz gry, ludzie są tylko ludźmi.

Watpię, że Robert potrzebował jakiejś "prowokacji", aby zachować się profesjonalnie i podjąć ostateczną decyzję w kwestii kontynuacji współpracy z LRGP. Poinformował zespół o swojej decyzji wtedy, kiedy był do tego gotów.

A co Ciebie tak obchodzi, pod jaką muzykę ludzie tańczą? To ich problem, nie Twój. No i skąd ta pewność, że nie jesteś jednym z nich? Ty też tańczysz pod jakąś muzykę, chociaż pewnie Ci się wydaje, że grasz, a nie tańczysz.
"Wymówki", "obietnice"? - nie uważam, że Morelli/Kubica składali mi jakiekolwiek obietnice, a skoro nie było obietnic, to jak można mówić o wymówkach? Morelli informuje o stanie zdrowia/sytuacji Roberta - na tyle, na ile może to zrobić. Nie uważam, że jest mi cokolwiek winien.

"o wiele sensowniejsze byłoby jasne i pełne wycofanie z uprawiania sportu do odzyskania pełnej sprawności" - to Ty tak twierdzisz. Kubica ma widocznie inny pogląd na tę sprawę. Przypomina mi się, jak na pytanie dziennikarza, czy oglądał nagranie ze swojego wypadku w Kanadzie, Robert odpowiedział, że on to przecież oglądał "na żywo". Podobnie jest w tym przypadku - sytuacja Kubicy oglądana z kanapy to co innego, niż PRAWDZIWE życie Roberta. On sam wie najlepiej, jak rozegrać jego życie.

"wszyscy zakładają prawdziwy happy end w tej materi" - na Twoim przykładzie widać, że jednak nie wszyscy. Co w tym dziwnego, że fani Roberta życzą mu jak najlepiej i chcą, aby odzyskał zdrowie i powrócił do F1? I co w tym dziwnego, że z radością przyjmują wszelkie pozytywne wieści o Robercie? Zwłaszcza wieści od lekarzy, twierdzących, że Robert wróci do F1? O ile dr Ceccarelli może być traktowany jako ktoś "z obozu Kubicy", to prof. Rossello na pewno nie jest "z obozu". Jego ostatnia wypowiedź była bardzo optymistyczna, w przeciwieństwie do jego pierwszych wypowiedzi wkótce po operacji Roberta.

o

Anonimowy pisze...

@anonimowy 12:06

A może właśnie dopiero w sierpniu zrozumieli, że jednak nie da się ustalić z dużym prawdopodobieństwem, kiedy Robert
będzie gotowy? ;)

o

Anonimowy pisze...

Jak dla mnie to różnica w tłumaczeniu jest kolosalna Tu na blogu "Do wiosny Robert nie będzie wiedział nic konkretnego jeżeli chodzi o odzyskanie przez siebie sprawności." a w Przegląd sportowy "Od końca wiosny w sprawie Roberta nie ma nic pewnego. Jako człowiek mam nadzieję, że zobaczę go na torach wyścigowych w roli lidera. To przyjaciel, to mistrz... – mówi Włoch."

Oytanie, kto ma lepsze tłumaczenie.

Anonimowy pisze...

WioRaf pisze...

a ja jestem optymista (..)

a ja jestem pesymistą

wynika to z obserwacji zachowan poszczegolnych panow:
- Buolier stawia ultimatum Kubicy po tym jak sie dowiedzial o rozmowach z ferrari i nie ma pojecia o stanie zdrowia Roberta


Boullier stawia ultimatum bo nie ma pojęcia o stanie zdrowia swojego kierowcy

-Robert skrzetnie ukrywa na jakim jest etapie rechabilitacji, bo chce sie wycofac rakiem z LR

Robert skrzętnie ukrywa na jakim jest etapie rehabilitacji bo wie że jest w ciemnej hmm dżungli

-Ferrari do niczego sie nie przyznaje, musza sciemniac bo Kubice wiaze kontrakt z LR do konca roku

Ferrari do niczego się nie przyznaje. Podobnie jak McLaren i Mercedes. Milczy też Benedykt XVI - czyżby opcja na Włochy a konkretnie Watykan???

-Lekarz sie wypeplal na temat jazd Roberta samochodem a menager malo szlak nie trafil i wszystkiemu zaprzeczyl :)bo to miala byc wielka tajemnica przed LR :)

Lekarz coś tam palnął o jeżdżeniu osobówką a menago krew zalała bo się zorientował, że ktoś sprawdzi że to bajka i cała legenda pójdzie w diabły

I co? Fajne? To pozdrawiam wszystkich optymistów, pesymistów i realistów - ale tylko tych trzeźwo myślących :)
wredny_pokurcz

PS. Nikt nie potwierdził że Robert wykupuje Ferrari - może i nie wykupuje, ale zobaczcie jak mu się cała ekipa Ferrari podlizuje: że mistrz, że przyjaciel, jak doskonale wiedzą na jakim jest etapie rehabilitacji, jak konsekwentnie piszą że nie przygotowują mu fotela w bolidzie (ale oczywiście nie mogą wprost powiedzieć że chodzi o fotel w zarządzie).

PPS Umiejętność czytania z fusów prezentowana na tym blogu przez niektórych jak dla mnie nadaje się co najmniej do "Mam talent". I to z gwarancją wygranej...

Anonimowy pisze...

Tak na wypadek gdyby ktoś chciał źródło cytatu http://www.przegladsportowy.pl/Formula-1,kategoria,474.html

Anonimowy pisze...

@ 11:10 www (poprzednio meduza) zaliczasz się do tych, co dowiedzą się na końcu o stanie zdrowia, formie i w jakim zespole będzie jeździł RK.
W hierarchii ważności adresatów wszelkich informacji u Morellego jesteś na szarym końcu. I jest to całkowicie zrozumiałe.
Obecnie RK nie uprawia czynnie sportu, do momentu odzyskania pełnej sprawności i nie musi tego w specjalny sposób na konferencji prasowej ogłaszać.
Do czasu wyleczenia kontuzji jest prywatną osobą i nie musi informować o stanie swojego zdrowia, też kibiców oraz obserwatorów.

Swój stosunek do RK wyraziłeś cytując nieskładnie jego wypowiedzi i określając je farmazonami.
Masz do tego prawo, ale też, NIE MASZ żadnych praw do oczekiwań na wyjaśnienia i informacje o stanie zdrowia RK.

Na koniec. Napisałeś: „...a w życiu raczej obowiązuje szarość”. Tak. Ale dotyczy to tylko szarych ludzi!
Powodzenia w nowym, nie szarym roku!

KorK pisze...

Słuchajcie mam takie pytanie,dlaczego rozmawiamy tu pod artykułami,newsami zamiast dyskutować na forum,tu robimy nie potrzebnie po milion zbędnych komentarzy nie odnoszących się do newsa tylko do ciągłej paplaniny,nie mówię,że nie lubię tego czytać tylko moim zdaniem milej by mi się czytało to na forum niż tutaj,Pozdrawiam

KorK

Anonimowy pisze...

jeszcze kilka tygodni temu ferrari nie interesowało się RK teraz sie przyglądają moim zdaniem lecz ja jestem optymista to już jest pozamiatane tylko do ogłoszenia tego potrzeba czasu a działania PR zaczynają przygotowywać te wiadomość
Choinki wypowiedzi prasa .....
pozdrawiam J.

Anonimowy pisze...

@o - a czym jest stawianie nierealnego celu (np. Brazylia) ? Podtrzymaniem motywacji czy nadziei u fanów ? Problem polega na tym, że Ty w swoich wypowiedziach zakładasz PRAWDZIWOŚĆ słów obozu Kubicy a wszelkie MANIPULACJE są popełniane przez inne podmioty. Jeżeli uważasz, ze unikanie kontaktu z pracodawcą, światem, mediami za profesjonalne ... no cóż, to chyba mamy inne pojęcie na temat profesjonalizmu ... ja bym to ujął raczej jako ZROZUMIAŁE - bo jak nazwać lizanie ran po wypadku, który być może zrujnował karierę?
Ta postawa stoi w istotnej opozycji w stosunku do tego jak był prezentowany stan psychiczny Roberta .... Smutne jest, ze poziom do jakiego zeszła ta szopka na jesień uważasz za profesjonalny (przy założeniu, że jest z nim bardzo dobrze).
www

Anonimowy pisze...

Robert osobiście mówił, że w LRGP ma jeszcze coś do załatwienia, więc sugerowanie, że się chce wykręcić z kontraktu uważam za niestosowne.

Ewa pisze...

@o :)
Ocena Twojej działalności nie jest przesadzona, punktujesz i demaskujesz wszystkie bzdury tu wypisywane.

Anonimowy pisze...

@wredny_pokurcz

"Lekarz coś tam palnął o jeżdżeniu osobówką a menago krew zalała bo się zorientował, że ktoś sprawdzi że to bajka i cała legenda pójdzie w diabły"

Lekarz powiedział, że Robert powiedział mu, iż jeździł już autem osobowym.
Niby jak ktoś może sprawdzić (wstecz), że to bajka (tzn. że Robert na pewno nie jeździł autem)? Nie wiemy, od kiedy miał założony stabilizator. Może jeździł autem jeszcze przed założeniem stabilizatora?

@www
Dlaczego zakładasz, że Brazylia była nierealnym celem? Tempo rehabilitacji było wówczas tak szybkie, że widocznie pozwalało Robertowi mieć nadzieję na powrót jeszcze przed końcem sezonu. Wtedy obrał sobie za cel powrót na GP Brazylii. Ale na wiosnę Lopez pojechał z Senną do Brazylii i wrócił z kilkoma brazylijskimi sponsorami w teczce, którym przehandlował kokpit Roberta dla Senny na GP Brazylii. Po powrocie ogłosił, że Kubica na pewno nie wystartuje w tym sezonie, co stało się powodem pierwszego (publicznego) zgrzytu
na linii Kubica/Morelli- Lopez/Boullier i przepychanek w prasie.

Niezależnie od tego, pod koniec lata czy na początku jesieni, w tempie rehabilitacji nastapił zastój i nawet gdyby Lopez nie przehandlowal kokpitu Roberta, to Robert pewnie i tak nie zdążyłby z formą na GP Brazylii.
Zatem były takie plany ale później sytuacja się zmieniła i nie dało się ich zrealizować. Nie znaczy to jednak, że Morelli kłamał.

Problem polega na tym, że Ty zarzucasz "obozowi Kubicy" MANIPULACJE, podczas gdy reszta świata jest dla Ciebie cacy. Morelli, Rossello i Ceccarelli na pewno kłamią. Ale wszyscy inni mówią czystą prawdę.

Nigdzie nie twierdzę, że unikanie kontaktów z pracodawcą było profesjonalne. Napisałam tylko, że jako profesjonalista, Kubica musiał w końcu przekazać zespołowi swoją decyzję, jaka by ona nie była, oraz że to zrobił, nie potrzebując do tego żadnych prowokacji, o kórych pisałeś Ty.
A co do unikania kontaktu z pracodawcą, to znowu nie wiemy, co tam się działo za kulisami i DLACZEGO ciepła, kumpelska relacja Roberta i Erica zamieniła się w głuchy telefon i skargi w mediach.

Natomiast unikanie kontaktu ze światem i mediami jest w sytuacji Kubicy w pełni zrozumiałe i bynajmniej nie świadczy o braku profesjonalizmu. Powiem więcej - w czasach, gdy wielu informuje na twitterze itd o każdym swoim mrugnięciu, osoba taka jak Robert Kubica - strzegąca swojej prywatności i żyjąca W REALU według swoich własnych reguł, jest cudownie odświeżająca. Jak powiew wiosennego powietrza.

Kubica zawsze strzegł swojej prywatności - jaki by nie był jego stan psychiczny. Nic dziwnego więc, że teraz strzeże jej jeszcze bardziej i wcale to nie znaczy, że jest to dowód na to, iż jego psychika siadła.

o

Anonimowy pisze...

Sam menago w czerwcu dawał do zrozumienia, że Robert jeździł osobówką...

Anonimowy pisze...

komentarze pesymistyczne sa usuwane....po raz kolejny-wiec po co pisac?????a mam prawo sadzic ze Kubica nie wroci-a ze sie nie odzywa i nie pokazuje to widac i slychac i czuc!!!!!

Anonimowy pisze...

@o - "Dlaczego zakładasz, że Brazylia była nierealnym celem?" - bo widziałem te złe, niedobre zdjęcia (również film)? Bo ludzie, którzy go widzieli w Formula 1 Medicine nie mogli udzielać dalszych informacji ? Bo przy ciągłych kosmetycznych zabiegach istniało duże prawdopodobieństwo, że rany nie zagoją się na czas ? Bo nie sądzę aby powrót w tym roku miał inny cel poza manifestacją?
"Nie znaczy to jednak, że Morelli kłamał" - równie dobrze mogłaś łykać to co gadał Flavio itp. ludzie - jako menadżer miał do tego pełne prawo, jego przesłanki pewnie były zaiste szlachetne - jednak uważam, że było to działanie z premedytacją, ale nie można go za to potępiać - warto po prostu odróżnić rzeczywistość życzeniową od faktów.
"Problem polega na tym, że Ty zarzucasz "obozowi Kubicy" MANIPULACJE, podczas gdy reszta świata jest dla Ciebie cacy." - CZYTAJ ZE ZROZUMIENIEM - SZAROŚĆ, SZAROŚĆ słowo klucz, nie napisałem, że LRGP jest cacy - tyle, że nie potrafię dostrzec ich winy w tym w jakiej sytuacji znalazł się Robert.
"A co do unikania kontaktu z pracodawcą, to znowu nie wiemy, co tam się działo za kulisami " - ale wiemy, że medialnie brykał tylko LRGP, czyli o czym to świadczy ? W tej kwestii również totalne milczenie, żadnego dementi itp.
"nie potrzebując do tego żadnych prowokacji, o kórych pisałeś Ty" - a zaangażowanie mediów w komunikację nie jest prowokacją ? Jesteś pewna, że to oświadczenie pojawiłoby się w tym czasie bez takich zabiegów?
"strzegąca swojej prywatności i żyjąca W REALU według swoich własnych reguł," - tu chyba bardziej chodzi o ukrywanie własnej słabości niż o prywatność w powszechnym tego słowa znaczeniu.

www

Anonimowy pisze...

Musimy poczekać do stycznia i miejmy nadzieję ze w tedy w końcu się czegoś dowiemy.
Jestem optymistką co do powrotu Roberta i mam nadzieję że nastąpi to najszybciej jak to tylko możliwe i nie ważne w jakim zespole to nastąpi.Jasne jest że gdyby Robert powrócił w Ferrari to byłaby to coś pięknego i niezwykłego, ale czy Ktoś w pierszych tygodniach po Jego wypadku mógłby sobie coś takiego wyobrazić? Wszyscy sledzili najnowsze informacje, przeszukiwali zagraniczne fora i różne serwisy aby tylko znaleźć nowe informacje o Robercie.Fani przesyłali listy, maile , zrobili fantastyczną akcję "Mozaika dla Roberta" o której pisały zagraniczne media-nawet w dalekiej Brazylii. Wspierali i wspierają go Ci sami fanie, którzy w trakcie weekendów GP często wstawali o 5 nad ranem aby zobaczyć kwalifikacje lub wyścig w Jego wykonaniu, i aby móc Mu kibicować.
W ostatnich dniach myślałam trochę o tym wszystkim co zdarzyło od lutego, i zastanawiam się czy fani nie zasługują na jakiś gest lub słowo ze strony Roberta?Wiem że już dużo razy był wałkowany ten temat na tym blogu jak i na innych forach , i zawsze stawałam po stronie Roberta bo przecież "chroni swoją prywatność","ćwiczy i przygotowuje sie", ale powoli dochodzę do wniosku że takie zachowanie jest nie w porządku. Czy Robert nie mógł przed światanie powiedzieć coś do swoich fanów?Dać jakiś znak że wszystko ok? Od czego ma swoją oficjalną stronę? Szczerze mówiąc łudziłam się ze może coś przed świętani usłyszymy coć od Roberta alby chociaż Jego menadżera, ale jak widzę przeliczyłam się.W święta, lub dzień przed można było znaleźć na youtube filmik w którym Halilton życzy Wesołych Świąt swoim fanom,to samo zrobili Webber i nawet Raikkonen, inni kierowcy również są w jakimś kontakcie ze swoimi fanami.Massa po wypadku "nie chował" się mimo blizn na czole.Udzielił wywiadu i kontaktował się ze swoimi fanami.Nie chodzi mi o to że Robert nie udziele co tydzień nowego wywiadu i nie opowiada o sobie.Ale od czasu wypadku ile było z Nim wywiadów 2 -3? i to dla włoskiej prasy. Tego trochę brakuje mi u Roberta-takiej spontanicznosci i "wiary" w swoich fanów.Mam nadzieję że od stycznia nie będziemy musieli czuć się "lekceważeni".

A.

Piotrek pisze...

Poczekajmy do końca stycznia. Nie jest łatwo o cierpliwość, ale niestety nic więcej nie możemy zrobić. Wierzę w Robert i w to, że mu się uda.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

@ A - Kubica tak naprawdę od czasu wypadku nie udzielił nigdzie wywiadu. Bo to co nazwałaś wywiadem, w rzeczywistości było przecież wysłaniem pytań w formie elektronicznej do menago Kubicy i odesłaniem na nie odpowiedzi.

W języku polskim tego tak nie widać, ale w angielskim wywiad czyli interview składa się ze słowa inter czyli pośredni i view czyli podgląd, wizja. Niestety inter było ale view niestety już nie.

Ja pomimo tego, że staram się wykazać empatią, jednak takiego zachowania nie rozumiem. Nie można być aż tak głuchym na kibiców, szczególnie, że czas na kawkę, pizzę czy co tam jednak miał. Tego oczywiście mu nie odmawiam, ale tak jak napisałaś, przynajmniej mógł jakieś życzenia i przy okazji podziękowania za wsparcie nagrać. Przecież nie musiał nam machać, wystarczyło popiersie.

W moim przypadku tym zachowaniem doprowadził do sytuacji, w której nadal będę trzymał za niego kciuki, zarówno teraz w kwestii zdrowia, jak i potem (o ile) powrotu i wyników na torze. Jednak już nie będzie w tym takich emocji jak kiedyś. Niestety nie jestem jedynym, który stracił to coś.

GA


PS Szczęśliwego Nowego Roku @all

Piotrek pisze...

A ja dalej będę tak samo kibicował Robertowi. A za najlepsze podziękowanie z jego strony uznam ponowne starty w Formule 1. Zresztą kibicuję mu bezinteresownie i nie oczekuję za to żadnej specjalnej nagrody czy jakichś podziękowań.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

@GA
Fakt , zapędziłam się z tymi "wywiadami".:)
A.

Anonimowy pisze...

Bardzo ciekawą analizę przedstawia dzisiaj "derapate" , w skrócie dlaczego Sutil byłby dla Ferrari lepszy od Kubicy. Ale nie o to mi chodzi, bo to kolejna analiza osób, które tak naprawdę wiedzą tyle co my, czyli nic.
Tam istotne jest jedno zdanie, że tak naprawdę nikt nie wie ile miesięcy jeszcze potrwa rehabilitacja i kiedy Kubica będzie mógł wrócić.
I trochę prywaty.
Próbowałam wielokrotnie dopytać mojego męża (lekarz - 35 lat pracy w zawodzie)co sądzi o możliwości powrotu Kubicy i zawsze słyszę to samo: nie mam informacji.
Dla medyka wszelkie informacje przekazywane w prasie to tzw. "lanie wody", bo nie ma tego co ważne, czyli konkretnych danych dot. odbudowy nerwów.
Cytując:" Kości się zrosną, mięśnie się odbudują, nadwagę się zrzuci, nie ma się co zajmować pierdołami. Nerwy są ważne".
Sledzę wszelkie portale i próbuję znaleźć tą jedyną ważną informację , na podstawie której można wysnuć jakąkolwiek prognozę.
Na razie mi się nie udaje. Ale mimo wszystko jestem optymistką, bo brak informacji nie oznacza przecież, że ta informacja jest niekorzystna.
My jej po prostu nie mamy.
I tak naprawdę nie ma żadnego znaczenia, czy ktoś prognozuje powrót wiosną, ktoś inny póżną wiosną, ktoś latem , jeszcze inny w 2013, a niektórzy wcale.
Tutaj istotne jest też to, co kiedyś powiedział Ceccarelli, że naturze trzeba dać czas.
Pozdrawiam, sory, że się trochę rozpisałam.
Joanna
P.S. Oczywiście nadal wyszukuję newsów o Robercie

Piotrek pisze...

Bardzo dobra wypowiedź Joanno. Śmieszą mnie wszyscy tzw. "eksperci", który na podstawie zdjęć i szczątkowych informacji prognozowali już kilka godzin po wypadku datę powrotu Roberta na 2 lata. Narazie wygląda, że mieli rację, ale przecież nie wiemy w jakiej dyspozyjci jest Robert. Niestety ciągle musimy czekać.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Mateusz Cieślicki pisze...

"komentarze pesymistyczne sa usuwane...." - bzdura!

Niestety, jest problem z tym tłumaczeniem i sam byłem dziś zdziwiony tym co napisał PS.

Anonimowy pisze...

www (ex meduza) w swoich wypowiedziach [28.12. - 16:20, 18:50, 19:36, 29.12. – 11:10, 12:47, 13:57] ukazujesz egoistyczne rozczarowanie, niezadowolenie, rozgoryczenie i z tym związaną złość do RK za wypadek w lutym.
Optymistom, pozytywnie patrzącym na dalszą karierę RK, przeciwstawiasz wojujący pesymizm, drwinę i niby racjonalizm. Nie życzę powodzenia w tym dziele!
Największymi oportunistami palaczy są byli …palacze!

Anonimowy pisze...

Piotrek pisze...

Bardzo dobra wypowiedź Joanno. Śmieszą mnie wszyscy tzw. "eksperci", ....

I pisze to ten który z uporem maniaka twierdził że WIE, że Robert Wróci na tor w Brazyli a nawet wcześniej.
Trzeba mieć tupet.

Anonimowy pisze...

Wiliams czeka

Anonimowy pisze...

Przeczytajcie sobie artykół na SOKOLIM OKU

Anonimowy pisze...

29 grudnia 2011 15:56 masz jakiegoś zajoba na punkcie meduzy - konwersacja z Tobą byłaby o wiele prostsza gdybyś się podpisywał (chyba że już występujesz tutaj pod innym nickiem). Co do wypadku proponuję Ci zapoznanie się z wcześniejszymi wypowiedziami, jak również z tymi co tutaj padły - przeczytaj je UWAŻNIEJ. Ślepy optymizm połączony częściowo z wiarą i totalnie bezkrytycznym podejściem do idola ociera się, no właśnie o co ? Możesz konkretnie wskazać to "rozczarowania,niezadowolenie,rozgoryczenie"? - obawiam się że masz takie zdanie o każdym, który śmie mieć trochę inne spojrzenie na to się stało. Oczywiście jeżeli faktycznie potrzebujesz zbiorowej terapii i przyklaskiwania za każdym razem oraz zamykania oczu na pewne niedociągnięcia - to podążaj tą drogą !!! A może to jednak Ty czujesz rozgoryczenie, że za wypadek nie można obarczyć nikogo winą bo wtedy wszystko byłoby oczywiście o wiele prostsze i jaśniejsze ? Proponuję abyś odniósł się do konkretnych kwestii na podstawie których wykreowałeś sobie taką opinię o mnie - dotrzymaj przynajmniej poziom @o.
www

Anonimowy pisze...

Anonimowy z 15:58.Piotrek z 15:34 jest po prostu najwierniejszym i najprawdziwszym fanem Roberta.W swoim kibicowaniu Robertowi jest podziwu godny i twierdzenie,że Piotrek ma tupet jest co najmniej nie na miejscu.Natomiast brak konkretnych informacji na temat stanu zdrowia RK może przyczynic się dom niej realistycznej oceny sytuacji.
Barbara Van

Anonimowy pisze...

Barbara Van a co ma piernik do wiatraka...piszę odnośnie twoich słów Piotrku ? Niech sobie będzie najzagorzalszym fanem Kubicy ale nie wiem czemu to ma w czymś usprawiedliwiać jego zaczepki i naśmiewania z osób które mają inne zdanie niż on, a sam ferował idiotyczne teorie kiedy wszyscy w około stukali się znacząco w głowę.

Usprawiedliwieniem może być to że reprezentuje on formację zwaną kaczystami, usilnie promuje tragedię smoleńską jako zamach, a w domu ma portret Kaczyńskiego.
Takim ludziom trzeba wybaczać więcej bo z zasady są skrzywieni intelektualnie i mają mózgi wyprane do cna. ;-)))

Piotrek pisze...

Pisałem wiem, bo takie było moje zdanie. Może źle dobrałem słowa, ale o to mi chodziło.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Piotrek pisze...

Mateusz proszę Cię, żebyś usunął tekst anonima z 16:47 i mój obecny komentarz też. Widać, że gość ma niepokolei w głowie, szkoda, że nie ma na tyle odwagi, żeby przynajmniej się przedstawić. Woli pisać pod przykrywką Anonima. Nigdy nikogo nie zaczepiałem, a tu wyskakuje taki i mnie obraża. Proszę Cię również o zablokowanie możliwości komentowania Anonimowym.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Piotrek śmiej się z innych którzy mają inne zdanie i nazywasz ich "ekspertami". W twoim mieście śmieją się z ciebie jak pod różnymi nickami agitowałeś w necie swojego ojca.
Jesteś pośmiewiskiem.

Anonimowy pisze...

Dla optymistów,ale również dla pesymistów (tych skrajnych także) przytoczę ponownie przykład znanego polskiego motocyklisty rajdowego, Marka Dąbrowskiego.Kilka lat temu podczas rajdu motocyklowego w Dubaju uległ poważnemu wypadkowi i bardzo poważnie uszkodzł rękę,włącznie z zerwaniem nerwu.Lekarze nie dawali mu szans na powrot do czynnego sportu.A jednak.... .Pózniej pustynia Atacama-uszkodzony bark do tego stopnia,że przez dwa lata nie mógł oderwac ręki od ciała.I tu znowu lekarze nie dawali najmniejszych szans na powrót do scigania.A jednak... w czerwcu tego roku zdobył mistrzostwo swiata w Open Trophy w rajdach terenowych.A lekarze Roberta? Cały czas powtarzają,że Robert wróci na tor i będzie mógł,jak równy z równym,rywalizowac z innymi kierowcami.Cierpliwości,cierpliwości i jeszcze raz cierpliwości.
Barbara Van

Piotrek pisze...

Właśnie ta cierpliwość jest najtrudniejsza. Ale trzeba czekać, nie mamy innego wyjścia. Dąbrowski to dorby przykład, ale i z Sonikiem też nie było zbyt wesoło. A obaj się pozbierali i należą teraz do światowej czołówki. Podobnie będzie z Robertem - bardzo mocno w to wierzę.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Seba_kalisz pisze...

@Anonim 16:47:

Primo:
Z mojej wiedzy jest to blog na temat zdrowia i powrotu do ścigania R.K., więc wszystkie polityczne zaczepki nie powinny mieć tu miejsca. To nie forum partyjne. Kiedy do tego wszystkiego zaczniemy alokować Nasze poglądy i sympatie lub antypatie polityczne będzie to sygnał, że należy spie…ć z tej strony.
Duo:
A skoro wszystkie Nasze opinie opierają się na plotkach, na niezweryfikowanych informacjach to każdy ma prawo wyrażać swoje zdanie, każdy inny ma prawo je podważać, ale nikt nie powinien zabraniać komukolwiek ich głosić w sposób jemu wygodny nieubliżający innym, jeżeli dotyczą analizowanego tematu…tj. Roberta Kubicy.



Pozdr.

Arof pisze...

Ewa 13:11 - jeśli tak usilnie w każdym komentarzu wychwalasz @o, to zacznij pisać choć w połowie tak ciekawie, jak Ona, bo takie przejawy lizusostwa zwyczajnie nic nie wnoszą i nie mają żadnego sensu! Również podziwiam @o za Jej wiedzę i umiejętność analizy, choć nieczęsto się z Nią w pełni zgadzam ze względu na inne umocowanie. Ja nie kocham Kubicy, a jedynie mu kibicuję, jestem bliżej środka (wiem, trochę to asekuranckie). Natomiast Twoje wpisy pod względem merytorycznym są dokładnie na drugim końcu kija w porównaniu do wychwalanej przez Ciebie osoby.

Ewa pisze...

Arof,ja nie mam żadnego powodu, żeby podlizywać się komukolwiek.Ponieważ nie potrafię napisać tak jak Ona więc nie wypowiadam się,w przeciwieństwie do niektórych osób.
Twoje wypowiedzi często były na celowniku @o i zawsze było to druzgocące dla Ciebie :), być może dlatego tak się złościsz.

Anonimowy pisze...

Trochę na inny temat: Włosi rozpływają się w zachwytach nad Marcinem Budkowskim -technikiem z Mc Larena i chca go ściągnąć do Ferrari, w ramach "programu wyławiania talentów". Oprócz fachowości zachwycają się zdolnościami językowymi, mówi płynnie po polsku, angielsku, francusku i włosku. No i sami nie wiemy kogo posiadamy!Cały artykuł na omnicorse.
Joanna

Piotrek pisze...

Wygląda, że gość jest całkiem niezły. Nie słyszałem nawet o nim wcześniej, dopiero teraz od Ciebie, Joanno. Gość w McLarenie pracuje, a w Polsce o nim cisza. Masakra jakaś. Ale byłoby ciekawie, gdyby Ferrari wzięło Budkowskiego.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Do @piotrek 16:59 pod tym postem było 107 komentarzy.
W tym:
- 5 autorstwa Mateusza,
- 14 innych zalogowanych autorów,
- 88 anonimów tj. >86%
Czy blokować możliwość komentowania anonimowym?

Arof pisze...

Ewa 17:34 - czym mnie niby tak zdruzgotała? Konkrety proszę. Zresztą nie mam zamiaru wchodzić z Tobą w jakieś osobiste utarczki, bo to nie jest odpowiednie miejsce. Tu nie chodzi tylko o umiejętność pisania, ale też o zrozumienie tekstu. Ja się wcale nie złoszczę, wręcz odwrotnie, cenię sobie to, że ze strony @o była jakaś interakcja, i jeśli nie rozumiesz, to nikt tu nikogo nie próbował druzgotać (przynajmniej ja), a zwyczajnie wymienić poglądy, jak na cywilizowanych ludzi przystało. Zresztą chyba dosadnie to wyraziłem. Bez różnic nie byłoby dyskusji, bez dyskusji nie byłoby forum itd... Irytuje mnie nie @o (bo z Nią naprawdę jest o czym rozmawiać), a Twoje bezsensowne wpisy, na które jedyną odpowiedzią może być taki offtop, jak ten przeze mnie teraz popełniony. To nie jest kółko wzajemnej adoracji, lecz właśnie miejsce do wypowiedzi. Choć z jednym się w pełni zgadzam - rzeczywiście o@ stanowczo podnosi tu poziom, a Ty wręcz odwrotnie.

Anonimowy pisze...

Arof. Uważaj. Zaniżasz!
I nie tylko pod tym postem...

Arof pisze...

18:21 - zupełnie możliwe, prosty człowiek to i loty niskie;). Ale chociaż non conformo.

Arof pisze...

A może tak coś o Robercie...?

Anonimowy pisze...

@Joanna @Piotrek w zeszłym roku był bardzo ciekawy wywiad z Marcinem Budkowskim w radiowej Trójce w programie Trzecia Strona Medalu. Tu możecie posłuchać:
http://w396.wrzuta.pl/audio/36YImmkHKMo/marcin_budkowski_-_inzynier_mclarena

przepraszam za OT
r.

Arof pisze...

18:48 - w sumie ciężko się nie zgodzić. Na podstawie tych informacji/plotek/przecieków wymyślono już chyba wszystko, co się da. Trzeba pokornie czekać na nowe info, bo z g.... bata nie ukręcisz.

Piotrek pisze...

@r. - właśnie go sobie słucham. Dzięki.
A przez takie właśnie komentarze jak ten z 18:40 lub 18:48 chcę, żeby Anonimowi nie mogli tu komentować. To jest blog z informacjami o Robercie, dla ludzi, którzy chcą się czegoś dowiedzieć na jego temat. Tymczasem robi się tu speluna dla takich typów jak autorzy tych komentarzy. Wiele osób przestało się już nawet tutaj udzielać.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

No właśnie.Wymyślono juz wszystko,a prawda jest prawdopodobnie bardzo prosta-Kubica walczy o sprawność do wykonywania ręką czynności dnia codziennego-jedzenie,mycie,czesanie i na chwilę obecną nikt na Świecie nie wie,czy wróci do ścigania.Ot i cała historia.Nie czas na Ferrari,Wiliamsy itd..itp..ble ble

Anonimowy pisze...

http://pl.wikipedia.org/wiki/Polacy_w_Formule_1 ;) - ten od paliwa też kiedyś opisywał swoją robotę.... w LRGP też jest Polak :D
www

Anonimowy pisze...

@arof - zgadzam się że wymyślono wszystko co się da, zarówno w prasie jak i blogach, komentarzach itp. Nie musisz wierzyć prasie, tylko mieć własną teorię. Jak dla mnie sytuacja jest jasna już od września i jak na razie wszystko się zgadza bądź też jest sporo przesłanek na to. Oczywiście Ty się ze mną nie zgodzisz, bo wolisz nie mieć teorii, tylko poczekać na fakty - a to jest nudne. Co za problem uwierzyć w fakty? Chyba żaden, bo fakt jest faktem. Naprawdę, pesymista, defetysta, "trzeźwo myślący" itp, nie miałby zbyt wiele do napisania na swoim blogu, no może oprócz tego kiedy Robert zakończy karierę. Bez faktów taka osoba jest bezbronna, bądź też komiczna, bo wymyśla kosmiczne teorie... Odnoszę wrażenie że tacy ludzie tylko czekają na zakończenie kariery Roberta, a nie na to że będzie jeździł dla Ferrari. Robert ma duże szanse na Ferrari, i żaden Polak już takich szans nie będzie miał, nie wspominając o możliwości jazdy w ogóle w F1. I tutaj jestem realistą cały czas.

Tomy

Piotrek pisze...

O tych szansach to nie wiemy. Uważam, że Giermaziak mógłby zaistnieć.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Arof pisze...

Z defetystami to ja nic wspólnego nie mam i mieć nie chcę. Może podświadomie stoję w pół drogi, żeby uniknąć emocji. Sam nie wiem. Oczywiście życzę Robertowi Ferrari, też mam swoje teorie i nie raz tu również je wyrażałem. Natomiast teoretyzowanie absolutnie niczego nie zmieni - co ma być, to i tak będzie. Gdybym mógł w jakikolwiek sposób wpłynąć na powrót Roberta do F1, robiłbym to z niesłychaną pasją. Nie mam jednak, jak każdy z nas, żadnych możliwości w tym temacie. Jakiekolwiek fantazjowanie może co najwyżej przyczynić się do rozwoju wyobraźni fantazjującego, lecz Robertowi to nic nie da. Przesłanek o Ferrari nie bagatelizuję, jestem przekonany, że coś na rzeczy jest. Ale żeby to miało rację bytu, musi być spełniony jeden warunek - Robert musi być zdolny do jazdy, a tego jeszcze nie wiemy. Co do faktów - Ty, jako mający teorię, jesteś również bez nich bezbronny, bo jak wiadomo, tylko dwie rzeczy są pewne na tym świecie.

Anonimowy pisze...

Piotrek nie wyskakuj z Giermaziakiem. owszem bardzo dobry kierowca, ale to nie są te loty, absolutnie trzy razy nie .

Piotrek pisze...

Póki co jeszcze nie, ale za 2-3 lata może akurat? Myślę, że szansę na jazdę w F1 będzie miał. Czy ją wykorzysta i pokaże co potrafi? Nie wiadomo.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Wiosna to we Włoszech cały marzec, kwiecień i maj, bo czerwiec to u nich lato. Dlatego nie wiadomo jaką datę miał na myśli Domenicali. Jednak dla mnie wiele będzie wiadomo po tym jeśli:
a)Kubica w połowie stycznia nie odbędzie testów (gdyby się odbyły ktoś by puścił parę z ust, tego się nie da ukryć, bo zbyt wiele osób wiedziałoby kto siedzi w tej renówce, ktoś z obsługi toru lub mechanik puściłby to do mediów)
b)nie będzie Kubicy na jakimś spotkaniu w szpitalu
c)nie będzie akcji bezpiecznej jazdy
d)Lotto zamilknie o spotkaniu zwycięzów konkursu z Kubicą
Jeśli te 4 punkty będą w styczniu na nie, to mamy podpowiedź, że Morelli bardzo, ale to bardzo podkoloryzowywał sytuację dotychczas. Oczywiście nie upieram się, że testy muszą odbyć się 15 czy 16 stycznia, rozumiem np. 24 stycznia (to już by była obsuwa czasowa), aczkolwiek w Italia Racing Morelli stanowczo zapewniał o połowie stycznia. Gdyby nagle tęga zima wyrwała się we Włoszevch też można zrozumieć ew. przesunięcie terminu, ale każde poinformowanie o opóźnieniu testów sporo nam powie.
Rafał

Anonimowy pisze...

tyle że z KG byłby taki sam problem jak z uczestnikami Big Brothera - pamiętają głownie tych z pierwszej edycji (obojętnie jacy byli). No i KG niestety jest trochę "produktem" - a to nie do końca musi się wszystkim podobać. W każdym razie popyt na kierowców wyścigowych z Polski zrobił się dzięki Kubicy duży (nawet ten z GP2 - Kevin M.- podobno zacznie jeździć na licencji polskiej ;)), gorzej z sensowną podażą .....może Szczerbiński ?
www

Anonimowy pisze...

@www 13:57
O jakich złych, niedobrych zdjęciach piszesz? W lutym chłopak miał ciężki wypadek, w którym odniósł poważne obrażenia/złamania i niewiele brakowało, a straciłby życie. Na szczęście lekarze uratowali jego życie i rękę.
A już maju (czy czerwcu?) ukazały się te fotki Faktu i filmik, pokazujące tego samego chłopaka już chodzącego prawie samodzielnie (o kuli), a któremu niedawno wielu wróżyło wózek inwalidzki. Jak dla mnie, to te zdjęcia i film, ukazujące chodzącego prawie samodzielnie Roberta w tak krótkim czasie od tak ciężkiego wypadku, są
bardzo pokrzepiające. Nie wiem, czego Ty się spodziewałeś po zaledwie kilku miesiącach od wypadku - że Robert na tych fotkach już będzie jak nówka? Założę się, że ktoś inny na miejscu Roberta po kilku miesiącach od takiego wypadku nie umiałby jeszcze chodzić.

Co z tego, że "ludzie, którzy go widzieli w Formula Medicine nie mogli udzielać dalszych informacji"? Foty i film "Faktu" były z maja (czerwca?) a GP Brazylii miało się odbyć dopiero w listopadzie, więc czasu było sporo. A skoro tempo rehabilitacji było bardzo szybkie, to można było pokusić się nawet o wyznaczenie sobie za cel startu w ostatnim GP sezonu. Robert nie może żyć bez jeżdżenia - ściganie się to od dziecka cały jego świat. Mogę sobie tylko wyobrażać, jaką katorgą musiało być dla tak szybkiego i ruchliwego człowieka, jak on, unieruchomienie w szpitalu na wiele tygodni i odcięcie od tego, co kocha najbardziej. Nic więc dziwnego, że gdy tylko już stanął na nogi, chciał jak najszybciej wrócić do swojego normalnego życia - czyli do wyscigów - i obrał sobie za cel powrót na ostatnie GP sezonu oraz że ćwiczył jak szalony, aby zdążyć. Postawienie sobie takiego celu mogło też być dla niego pomocne - wzmacniało jego motywację do żmudnych i bolesnych ćwiczeń i dodawało mu sił do walki.

Rany po zabiegach "kosmetycznych" (a po tych kilku pierwszych poważnych operacjach Robert miał potem już drobne zabiegi) nie goją się chyba nie wiadomo jak długo?

"Bo nie sądzę aby powrót w tym roku miał inny cel poza manifestacją" - oczywiście masz prawo tak sądzić, ale to akurat nie jest żaden dowód/argument.

"równie dobrze mogłaś łykać to co gadał Flavio - równie dobrze mogłabym teraz "łykać" akurat to, co "gadasz" Ty. Tylko dlaczego miałabym bardziej wierzyć akurat Tobie (z całym szacunkiem)?

"warto po prostu odróżnić rzeczywistość życzeniową od faktów" - owszem. Jednak nie myl Twoich spekulacji z faktami. Jak my wszyscy tutaj, opierasz się na wiadomościach z mediów i snujesz przypuszczenia. Może masz rację, ale może jej nie masz - tak samo, jak ja i wszyscy inni. cdn

o

Anonimowy pisze...

cd.
Skoro szarość to Twoje słowo-klucz, to dlaczego całą winę przypisujesz Robertowi? Przecież wcześniej twierdziłeś, że życie nie jest czarno-białe. Więc ani Robert nie może być całkiem czarny, ani LRGP nie może być całkiem białe. To, że nie potrafisz dostrzec ich winy w popsuciu się relacji Kubica-zespół, nie oznacza, że są niewinni. Nie wiemy, co się działo za kulisami. Dlatego uważam, że ostrożność w ferowaniu wyroków byłaby wskazana.

Owszem, "medialnie brykał tylko LRGP", jednak Boullier jakoś nie wspominał o tym, DLACZEGO przestał jeździć do Roberta i być z nim w stałym kontakcie telefonicznym. Nie chwalił się również, jak Robert przyjął na wiosnę wiadomość, iż niezależnie od tego, jak ciężko będzie harował aby zdążyć z formą, i niezależnie od tego, czy zdąży, I TAK nie będzie miał szans na realizację swojego celu i NIE wystartuje w ostatnim GP sezonu, ponieważ Lopez postanowił przehandlować jego kokpit brazylijskim sponsorom Senny. Jeżeli to wówczas ich relacja się popsuła, to nic dziwnego, że ze strony Roberta nie było żadnej oficjalnej reakcji na gadki Boulliera o czekającym w garażu bolidzie, gotowym do testów na każde skinienie Roberta. Najpierw odebrali mu jego cel, który go pewnie "trzymał przy życiu", a potem, jakby nigdy nic, łaskawie rzucali medialne ochłapy. Co miał zdementować? Miał publicznie zdradzić, że nie będzie testów z LRGP bo ich relacja została zniszczona i w międzyczasie przyjął inną ofertę?
To tylko moje spekulacje ale sam brak formy/sprawności nie uzasadnia braku komunikacji Roberta z zespołem. Coś musiało się wydarzyć. Może Ty potrafisz mi wyjaśnić, jak to się stało, że przyjacielskie, kumpelskie relacje Erica i Roberta przestały takie być?

" a zaangażowanie mediów w komunikację nie jest prowokacją?" -uważam, że jest prowokacją ze strony LRGP. Jednak Robert przez wiele miesięcy nie reagował na te prowokacje. Odezwał się do zespołu dopiero wtedy, gdy uznał to za stosowne.

"Jesteś pewna, że to oświadczenie pojawiłoby się w tym czasie bez takich zabiegów?" Pewne na tym świecie są tylko podatki i śmierć. Sądzę jednak, że Robert i bez tych zabiegów odezwałby się do zespołu. Jest profesjonalistą, nie zostawiłby nie zamkniętej sprawy. Kilka tygodni wcześniej Morelli zapowiedział, że za 6 tygodni Robert poinformuje zespół o swojej decyzji, niezależnie od tego, czy będzie pozytywna, czy negatywna. I tak się stało.

"tu chyba bardziej chodzi o ukrywanie własnej słabości niż o prywatność w powszechnym tego słowa znaczeniu" - rehabilitacja Roberta (i jego słabość) to jego prywatna sprawa. On nie musi publicznie relacjonować swojego stanu. A już zwłaszcza nie musi, bo inni tak robili. Zdecydował, że chce pokazać się dopiero po odzyskaniu formy i takie jego prawo. Też chciałabym, aby udzielił jakiegoś wywiadu i pokazał się w mediach. No ale nie obrażam się na niego, że tego nie robi, ani że nie podziękował za życzenia świąteczne, które mu złożyłam na stronie LRGP. Ten typ tak już ma i albo się go przyjmuje z całym dobrodziejstwem inwentarza, albo trzeba poszukać innego kierowcy do kibicowania.

o

PS Sorry, że tak się rozpisuję. Zwięzłość wypowiedzi nie jest, niestety, moją mocną stroną..

Anonimowy pisze...

o@ 22:20
Dziękuję. Brawo. Bądź przekonana, że jest to bardzo wyważona opinia, ocena i pogląd. Jest wiele osób o podobnym patrzeniu na nieobecność RK w mediach, na relacje RK > L-R, i RK > Ferrari...
Trzymajmy kciuki!

Anonimowy pisze...

moim zdaniem Kubica już nie wróci do F1. to ciągłe przekładanie terminów itp. juz sie z tym pogodziłem. niedługo trzeba będzie zamknąć bloga.

Anonimowy pisze...

Mateusz to już dzisiaj drugi wazny wniesek:
- "uniemożliwić komentarze anomimowym",
- "niedługo zamknąć bloga".
Co Ty na to?

Anonimowy pisze...

@o - "złe, niedobre zdjęcia" to była ironia ;) - wiele osób przecież ma za złe, że ujrzały światło dzienne - nieprawdaż ? Jak osobiście odebrałem je POZYTYWNIE - bo nie został kaleką - ale też pokazały jak do sprawnego kierowcy wyścigowego jest daleka droga. I właśnie z szacunku do tego co się stało i jak to wyglądało na CZERWCOWYCH zdjęciach (majowych oczywiście zdaniem DM ;))- wsadzanie Roberta do kokpitu przez wszystkich dookoła było pobożnym życzeniem z odcieniem głupoty !!!
A dlaczego uważasz że całą winę przypisuję tylko i wyłącznie Robertowi ? Po prostu nie obwiniam zespołu, że nie wierzyli aby coś się do grudnia zmieniło .... biorąc pod uwagę, że nie są zespołem fabrycznym i muszą jednak bardziej starać się o płynność finansową - to chyba ich działanie jest racjonalne ? Zero jedynkowo - Robert na dzień dzisiejszy nie może prowadzić bolidu F1 ... to nie było zwykłe złamanie nogi, operacja zęba, usunięcie wyrostka - tylko wypadek z poważnymi konsekwencjami. Jedyne o co ich faktycznie możesz obwinić, to podejrzana pewność że Robert nie zdąży na początek przyszłego sezonu - i za to mam ich potępić ? Jeżeli rehabilitacja szła tak wspaniale, to trzeba było pokazać się światu... zadać kłam tym wszystkim ohydnym plotkom o drewnianej ręce itd. Przecież nikt nie prosił o bieganie po padoku i krzyczeniu "Patrzcie - nic mi nie jest".... przedstawiona oferta dopuszczała pewne "niedoskonałości". Zdecyduj się w końcu czy Wielki Robert odrzucił propozycję LRGP i przyjął propozycję Ferrari, czy to krnąbrne LRGP ze złym Lopezem jako schwarz charakterem spuściło Kubicę - a może jedno i drugie na raz, tyle że każdy żyje we własnym przekonaniu ? Może w ogóle nie powinni wystawiać drugiego samochodu i cierpliwie słuchać do marca "jak to jest bardzo dobrze" ? Zapowiedź DM pojawiła się PO informacjach o kłopotach z komunikacją - sam fakt, że do tego poziomu to zeszło już był bardzo niepokojący... Przyjacielskie, kumpelskie relacje ? A kto je takimi przedstawiał - bo chyba nie Robert? Nie wiem czy zauważyłaś, ze ta Nie Do Końca negatywna odpowiedź jest oczywiście specjalnie niejednoznaczna, tylko i wyłącznie po to aby kontynuować swoistą przepychankę, która i tak była skazana na porażkę. Oczywiście, że nie musie relacjonować swojego stanu, obnażać się ze swoimi ranami - ale takie odwrócenie jest jednak swoistym precedensem (chyba, że ktoś mi poda przykład)
www

Rovanpera pisze...

Odnoszę wrażenie, że niektórzy Anonimowi powinni "zamknąć kłapaczki". Po co tu jesteście? Po to, żeby udowadniać innym swoje racje? A może po to, że jesteście Fanami Roberta? Nie będąc jego fanami, łaski ani wielkiej krzywdy też mu nie zrobicie.
Ja wierzę, że Robert wróci. Jestem jego Fanem i wiem, że takiego wsparcia właśnie potrzebuje (nawet jeśli nie wie o moim istnieniu). Kibicuję mu czy zwycięża, czy też nie (jak wszystkim Polakom).
Przykro się patrzy na tego rodzaju bezsensowne przepychanki...
Jeżeli jesteśmy to po to aby "kruszyć kopie" kto ma rację a kto nie, nie ma to najmniejszego sensu.
Co jest z Wami, jesteście z Robertem w tych trudnych dla niego chwilach, czy też nie?
Kibicuje się na dobre i na złe a nie tylko w tych wzniosłych i wspaniałych momentach.
Pamiętajcie też, za co kibicowaliście Robertowi, jakim jest człowiekiem i co nas w nim ujęło.
Ja w każdym razie ostro trzymam kciuki. Nic tego nie zmieni.

Anonimowy pisze...

www, zapomniałeś o stawianiu spacji przed znakami interpunkcyjnymi. Reszta OK, czyli tak samo.

meduza pisze...

Jest tylko jeden meduza .
Nie mem ostatnio czasu , ale obiecuje ze odezwe sie ...
pozdrawiam

Anonimowy pisze...

OPORTUNISTA - wbrew brzmieniu , to człowiek idący po najmniejszej linii oporu a nie stawiający opór.

A wracając do tematu : w styczniu coś już się wyjaśni , w jedną czy w drugą stronę.
Życzę wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku 2012 (oby z R.Kubicą na torze F1 ! )
macbas.

Anonimowy pisze...

Jakie typy na dziś ? Williams czy Ferrari ?

Seba_kalisz pisze...

Mój typ na dziś ...Taczka jednokołowa anoniomowego 08:01..

pozdr.

Anonimowy pisze...

Jak w ogóle można obstawiać do którego zespołu dołączy Kubica? Najpierw musi udowodnić sobie i innym, że jest w stanie w ogóle prowadzić bolid. W obecnej sytuacji to nie Kubica rozdaje karty. Nie ma też co liczyć na wiadomość od Kubicy na początku stycznia.

Anonimowy pisze...

"Od końca wiosny w sprawie Roberta nie ma nic pewnego. Jako człowiek mam nadzieję, że zobaczę go na torach wyścigowych w roli lidera. To przyjaciel, to mistrz... - "Przegląd Sportowy". To jest tekst z wp i PS tego co powiedział Domenicali. Dlaczego piszecie, że powiedział że do końca wiosny 2012 w sprawie nic pewnego.

Anonimowy pisze...

Za 2 dni przestanie istnieć tzw. argument przemawiający za tym, że milczenie Kubicy oznacza, że kontrakt w LRGP jest obwarowany jakąś klauzulą. Wszystko na tym forum jest względnie poważne z wyjątkiem tego "argumentu". Za 2 dni optymiści przestaną używać tego wytrychu jako powodu milczenia.
fan

Anonimowy pisze...

Oby Ciebie, panie fan, ta pewnosc siebie nie zgubila w nadchodzacym roku :)

Zyga

Anonimowy pisze...

Oj tam, oj tam.
2012 to i tak ostatni, potem już i tak nic nie będzie, więc po co się stresować Kubicą, lepiej iść z żona/kochanką/chłopakiem/dziewczyną/ulubionym świniakiem czy tam kozą na wino :)

A Kubek jak dojdzie do siebie to się odezwie, a jak nie to poczeka aż zainteresowanie nim opadnie i zacznie sobie żyć spokojnie gdzieś tam na południu europy nie nękany przez nikogo.

Happy New York.

meduza pisze...

Moim zdaniem nic , kompletnie nic nie wyjasni sie w styczniu .
Chyba musze zejsc na ziemie . Pare dni temu stalem sie niepoprawnym optymista , choc do kazdego komentarza dopisywalem " jesli zdrowie mu na to pozwoli " . Teraz mysle , ze chyba raczej nie pozwoli... Nawet managerek nie zareagowal na ostatnie newsy . Do tej pory zawsze po niekorzystnych publikacjach , pojawial sie i mowil ze wcale tak nie jest itd . Od jakiegos czasu manago zamilkl . Duzo ludzi zyczylo Robertowi zdrowia z okazji urodzin , byly Swieta , a on nawet za posrednictwem manago ani slowa nam nie przekazal .
Czy to nie dziwne , ze waznych informacji o powrocie Roberta dowiadujemy sie od ludzi z Ferrari a nie od Morellego czy Roberta ? Skoro w Ferrari wiedzieli co jest z Robertem , nie byla to tajemnica , wiec dlaczego nie przekazali tego tez fanom tylko uslyszelismy to od Domenicaliego ?! To kolejny dowow na to jak Robert i jego otoczenie nas olewa .

Marcin81 pisze...

Witam.Zgadzam sie z Meduza to juz na tyle robi sie śmieszne ze wcale nie mysle co i gdzie bedzie.Dla mnie to juz szopka zycze mu tylko pełnego wyzdrowienia i tego o czym marzy!!!!

Anonimowy pisze...

@Meduza - szanuje Twoje zdanie, nie zawsze się z nim zgadzałem, ale szanuje je. Czasem mądrze prawisz, czasem odtwórczo ale generalnie nie pieprzysz jak potrzaskany jak to się zdarza części komentujących, ale człowieku przestań być głuchy na innych i zacznij pisać zgodnie z regułami edycji treści pisanej czyli przestań stawiać te spacje przed znakami interpunkcyjnymi bo mnie szlag trafia jak to widzę i przez to części Twoich wypowiedzi nie czytam.

GA

meduza pisze...

Onosnie spacji . Od nowego roku zaczne pisac po Waszemu .

Anonimowy pisze...

Meduza pisz jak lubisz!!!!!!!!!!

Zyga pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Seba_kalisz pisze...

@Zyga...

Super zdjęcie.

A jak Robciowi nie wyjdzie z F1 to zajęcie już ma.:-) I co pesymiści, defetyści i oportuniści???

pozdr.
.

Rafał pisze...

Można się nie zgadzać z meduzą, ale faktem jest, że gdy był informacyjny pożar to Morelli nagle wyskakiwał i kierował trop w bezpiecznym kierunku odciągając uwagę od pożaru. Tym razem tak nie zrobił. W styczniu mają (miały?) być testy, akcja krwiodawstwa połączona z konferencją prasową, akcja bezpiecznej jazdy, koniec konkursu Lotto, a 3 lutego w Maranello Massa i Alonso odsłaniają samochód na 2012 rok. Jeśli jest dobrze perspektywicznie ze zdrowiem (tak trąbią Rosello, Ceccarelli, Morelli), a Ferrari myśli o związaniu się z Kubicą to bardzo niepokojąco będzie wyglądał brak Kubicy w Maranello 3 lutego w charakterze gościa.
Rafał

Zyga pisze...

Ahh, na widok tego zdjecia, ktore zamieszczam ponizej tylko ja dostaje ciar?

http://i.wp.pl/a/f/jpeg/25696/vettel_470_abu_dhabi_usmiech_2010.jpeg

meduza pisze...

Byc moze poddali sezon 2012 , poprostu nie zdazyli i tyle . Przyznali ze rehabilitacja zwolnila , wszyscy nabrali wody w usta , a nowy sezon za pasem . Kubica nie ma kontraktu na 2012 ! I nie bedzie mial na 100% jako pierwszy lub drugi kierowca w zadnym teamie . A juz myslalem ze naprawde szykuja niespodzianke , nawet taki pesymista jak ja , dal sie zrobic w balona .
Nie mowie ze powrot nie jest mozliwy , ale oddalil sie bardzo . Moze pojawi sie jako tester w polowie sezonu .
A my co mamy tutaj robic ? Chyba nie ma za bardzo co pisac . Sytuacja chcac nie chcac zaczyna sie klarowac po slowach Domenicaliego .
Czesto szukalismy drugiego dna np. kiedy kubica przyznal ze nie wie czy bedzie gotowy na sezon 2012 , duzo ludzi pisalo ze to wymowka , bo chce przejsc do Ferrari . Nie rozumialem wtedy dlaczego ma klamac , skoro nie ma zobowiazania do podpisania kolejnego kontraktu ?! Nie trzeba klamac i ukrywac sie . Skoro kontrakt sie konczy moge przejsc gdzie chce i tyle . Wierze w 99% Ericowi ze Kubica nie odzywal sie i nie informowal jak przedstawia sie sytuacja .
To prymitywne zachowanie ( nie informowanie nikogo jaka jest sytuacja ) ciagnie sie od samego poczatku jego rehabilitacji .
Wzor takiego zachowania to :
Jesli wszystko idzie zgodnie z planem - odbywaja sie czeste konferencje , przekazywany jest aktualny stan i progres w leczeniu
Jesli zas rehabilitacja przeciaga sie , dochodza dodatkowe zabiegi , operacje , nie informuja nikogo , bo po co , to przeciez nie sprzyja interesom , biznesowi , - pieprzyc kibicow , szefow , i cala reszte ...

meduza pisze...

Dobrze ze zszedlem na ziemie . Zauwazylem tez , ze pare osob nie wierzylo w moja przemiane - zmiane zdania odnosnie powrotu . Sam jestem teraz zdziwiony , ze dalem sie tak nabrac . Ferrari bylo dobra teza , ale stan zdrowia Kubicy wzielismy w ciemno i to nas zgubilo .
Jestem bardzo zdziwiony , jeszcze raz napisze , ze
DECYDUJACE INFORMACJE O POWROCIE KUBICY W 2012 ROKU DOWIADUJEMY SIE OD OSOB INNYCH NIZ ROBERT CZY MORELLI .

Tomy pisze...

@meduza, na jazdę Roberta w 2012 nie ma co liczyć, chyba ze w drugiej połowie sezonu, na jazdę jako tester - TAK, i to jest najlepsza opcja dla Roberta. O tej opcji Robert mógł wiedzieć już od połowy zeszłego roku. O tym że ma szanse na jazdę dla Ferrari także już o tym wiedział. Kontakt Roberta z LRGP był dobry przez pierwsze kilka miesięcy (spotkania z EB, Petrovem itp), później już tylko czytaliśmy wypowiedzi prasowe - i to jest dziwne bardzo. Lotusa stać przecież na co miesięczne wyloty Erika do Roberta. Wszyscy patrzyli na to w ten sposób: biedny Robert się leczy, LRGP go wspiera i to naturalne że są jedną wielką rodziną. Pewnie LRGP zaproponuje mu coś, wesprze w rehabilitacji, może dadzą mu posadę testera itp. itd. Z tym że Robert nie chciał jeździć dla tego zespołu, dlatego wydał oświadczenie: "...Nie wiem czy dam radę...". W ten sposób nikt nie ma do niego pretensji, począwszy od kibiców, skończywszy na pracownikach fabryki LRGP. Dał w ten sposób sygnał Lotusowi - szukajcie kierowcy. No i zaraz był zakontraktowany Raikonen, później Groesjan. Robert zdawał sobie sprawę że została mu opcja jazdy testera, i na tą opcję jest umówiony z Ferrari. Przeszkodą jest jego zdrowie. Podejrzewam że sam Robert jeszcze nie wie jakie będą efekty, nie wspominając o Ferrari, stąd te wypowiedzi Domenicalliego. Czy to moralne że wypiął się na LRGP? Oni powinni mieć szansę pierwszeństwa podjęcia decyzji? Robert wiedział że będą chcieli go wziąść do LRGP, a nie będą niczym ryzykować - kwestia odpowiedniego kontraktu który przewidywałby każdy scenariusz. W ten sposób zamknąłby sobie drzwi do Ferrari. Stąd te nawoływania Erika - Robert decyduj się na naszą propozycję (dawał mu ultimatum). Znowu dziwne, że przez prasę - pewnie chciał zagrać w otwarte karty, aby nie oczerniano jego i LRGP.

ps. początek mojego scenariusza powstawał już we wrześniu.

Tomy

krzysiek468 pisze...

Witajcie
Kiedy dokładnie ma odbyć się ta impreza promująca honorowe krwiodawstwo w szpitalu Santa Corona?

Piotrek pisze...

W styczniu.

Szybkiego powrotu na tor Robert

krzysiek468 pisze...

Tyle to i ja wiem. Styczeń ma 31 dni...

meduza pisze...

A co , chcesz jechac oddac krew , czy zobaczyc Roberta ? Bo jak to drugie , to wiadomo ze go nie bedzie . Na zadnej zaplanowanej imprezie z pewnoscia sie nie pojawi . Chcesz oddac krew to zrob to w Pl . Gosc sie wstydzi , boi , nie ma na tyle odwagi zeby wyjsc i pokazac sie po wypadku .
A na Sokolim , nie ma co pisac , to wywiady z Malyszem robi , slow Domenicaliego nie laska skomentowac ?
Zachowuje sie jak oboz Kubicy , jak nie idzie zgodnie z planem , nie ma dobrych informacji to pisal nie bedzie . Wiedzial co sie swieci , dlatego tak studzil jakis czas temu .

Marcin81 pisze...

Meduza ale cisniesz,ale to prawda co piszesz.Coraz wiecej ludzi zmienia zdanie na temat tego szybkiego powrotu na tor!

fan f1 i Roberta pisze...

Meduzo , wiedziałem że coś Ci odje..ło , kiedy niektórzy myśleli , że naprawdę zmieniłeś nastawienie do Roberta . Mam pytanie . Co sprawiło , że zmieniłeś nagle zdanie ?

ps . , , .

meduza pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
nasty pisze...

Z tego blogu zrobił się jeden wielki śmietnik autorstwa 4 panów i autora. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku Robert

meduza pisze...

nasty , mozesz rozwinac swoj wpis ? to co powiesz o forach na onecie , jesli uwazasz ze tu jest smietnik ?

fan f1 i Roberta pisze...

Meduzo - przeczytałem i odnoszę wrażenie, że masz spory problem z psychą.

Nic jeszcze nie wiadomo z jakiego powodu milczy Robert. Jeden polak w Ferrari już jest, będzie i drugi.

meduza pisze...

ok,dla ciebie moge moge miec problem z psycha , nie ma problemu , ale ja bym sie bal o twoja , bo o dwóch polakach w ferrari to chyba nikomu sie nawet jeszcze nie snilo...

fan f1 i Roberta pisze...

http://www.f1.v10.pl/Ferrari,pozyskalo,polskiego,aerodynamika,73333.html

czytaj

meduza pisze...

Sorki za ta przedswiateczna zmiane , - wplyw Swiat .
A skoro Swieta sie skonczyly , najwyzszy czas wrocic do formy i realnego swiata .

robo-tabu pisze...

Mam małą prośbę do niektórych osób:
Zanim klikniecie "Publikuj komentarz", to przeczytajcie co napisaliście i zastanówcie się nad sensem.

Sytuację męczycie jak się tylko da, od dawna nie ma konkretnych informacji, a niektórzy już chyba po 3 razy zmieniali swoje poglądy. Większość wpisów to naprawdę śmieci - nie w porównaniu do onetu, tylko do tego co było można zastać na tym blogu parę tygodni temu.
Jestem pewien, że nie tylko ja tracę dużo czasu na czytanie postów, które są osobistymi sporami niektórych komentatorów.

Przepraszam za offtop, ale to taki apel w imieniu tych, którzy myślą podobnie i nie chce im się tego napisać.
Pozdrawiam.

Mateusz Cieślicki pisze...

Słuchajcie - bardzo proszę o uspokojenie nastrojów i nieprowokowanie nikogo niczym. Nie ma sensu się kłócić. Zamiast tego dyskutujcie. Meduza - proszę jeden poziom agresji niżej. Może nie manifestuj tak ostro swoich poglądów. Apeluję do Was o spokój i rozsądek. Porzućcie personalne odniesienia.

A jeśli komuś się nie podoba blog/komentarze, to na siłę nikt tu nie jest. Jeżeli macie ochotę coś skrytykować to proszę pisać na adres mcdon21@gmail.com - jak przekonało się już wiele osób, większość kreatywnych sugestii uwzględniam.

Zyga pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
K. pisze...

http://27.media.tumblr.com/tumblr_lcx2giYrDC1qdmdn4o1_400.jpg

Szczęśliwego Nowego Roku!

Zyga pisze...

No to kolega K. namieszal pod koniec dnia :D

young22 pisze...

Hehe ale Robi przybrał w barach , kiepsko to komuś wyszlo.

young22 pisze...

Jeszcze ten zegarek odpustowy ;)

Arof pisze...

Nawet nie ma się co przyglądać, żeby być pewnym, że to PS. Robert krył się niemal przez rok po to, żeby dać sobie pstryknąć fotkę w domu przy choince! Zaprawdę rozbrajające! Skoro to "Russian Look",to może okazją była wódeczka z Witią? W końcu mają ze sobą coś wspólnego - obydwaj mają z Łysym na pieńku;).
Nie wiem, po co w ogóle ktoś się w takie rzeczy bawi.

BYKU pisze...

data zdjecia grudzień 2010

Zyga pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Zyga pisze...

Tutaj zdjecie juz z blizna i bandazem na prawej dloni:

http://imageshack.us/photo/my-images/521/kubyca.jpg/

Piotrek pisze...

Też myślę, że to stare zdjęcie. Jednak nigdy nic nie wiadomo. Nie widziałem go wcześniej, ale to o niczym nie świadczy.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Jensonowa pisze...

Kiepski fotomontaż, a zdjęcie stare jak świat, bodajże z 2005 roku :/

Zyga pisze...

Robiony na szybko :D Szczesliwego Nowego Roku!!!

Marcin pisze...

Witam wszystkich i Życzę Szczęśliwego Nowego Roku :)

PS ciekawy jestem czy na oficjalnej stronie LRGP w 2012 nadal będzie umieszczony Robert Kubica i Vitaly Petrov ? Bo czy mogą afiszować się że są ich kierowcami skoro niema podpisanego kontraktu ?

Piotrek pisze...

Napewno ich zmienią. Prędzej, czy później, ale przed startem sezonu.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Marcin81 pisze...

Panowie i Panie Szczesliwego Nowego Roku Zycze!

Zyga pisze...

Skoro od 1 stycznia 2012 roku Kubica nie jest czlonkiem zespolu to nie moze widniec na ich oficjalnej stronie. Na pewno bedzie zmienione ;)

meduza pisze...

Szczesliwego Nowego Roku 2012 !!!

Anonimowy pisze...

@www 23:19
Nie wiem, czy wiele osób ma za złe, że te zdjęcia ujrzały światło dzienne. Sądzę, że chodziło raczej o to, że te fotki zostały wykonane z ukrycia, bez zgody Roberta, który NIE CHCIAŁ udzielać wywiadów ani pozować do zdjęć. Mnie też się to zresztą nie podobało, że pismaki „Faktu” tak na chama wepchały się w życie Roberta, którego on sam nie chciał pokazywać. Przyznaję jednak, że jednocześnie bardzo ucieszyła mnie możliwość zobaczenia Roberta i to, że już chodzi prawie samodzielnie, mimo, że od wypadku minęły zaledwie 3-4 miesiące.
„pokazały jak do sprawnego kierowcy wyścigowego jest daleka droga”- a czy ktoś przy zdrowych zmysłach spodziewał się, że Kubica już po 3-4 miesiącach będzie całkowicie zdrowy i sprawny jak młody źrebak oraz zdolny do wejścia do kokpitu?
Ja nie obwiniam zespołu, że w którymś momencie przestał wierzyć w to, że coś się zmieni do grudnia. Nie podoba mi się jednak to, że Lopez już na wiosnę z góry zadecydował, że Robert NA PEWNO nie wystartuje w sezonie 2011 – nawet jeżeli będzie mógł wystartować. Lopez zadecydował o tym w czasie, gdy tempo rehabilitacji Roberta było szybkie i pozwalało mieć nadzieję na to, że Robert odzyska formę przed końcem sezonu. Mimo to Lopez podjął taką niekorzystną dla Roberta decyzję, chociaż nie mógł wówczas wiedzieć, że Robert nie zdąży z formą. Zaoferował mu co najwyżej piątkowe testy - a jeżeli Robert mógłby wystartować w piątkowych testach (odzyskana sprawność i licencja kierowcy F1), to co by stało na przeszkodzie, aby wystartował w wyścigu? Szum medialny wokół powrotu Roberta byłby tak wielki, że jego start przyniósłby zespołowi same korzyści, skoro już mowa o kasie i sponsorach. cdn

o

Anonimowy pisze...

I TO mi się nie podoba. Niemieckie źródła donosiły, że podobno Robert był wściekły, gdy dowiedział się o decyzji Lopeza. Te same źródła podawały, że podczas GP Monaco Morelli widziany był w boksach chyba każdego zespołu, Z WYJĄTKIEM LRGP. Jest więc prawdopodobne, że wtedy doszło do konfliktu na linii Morelli/Kubica-Lopez i Morelli zaczął wówczas szukać innej opcji dla Roberta – i ją znalazł. Później okazało się, że Robert jednak nie zdąży z formą na ostatni wyścig sezonu - ale relacja LRGP z Kubicą była już zniszczona, a ponadto Robert prawdopodobnie otrzymał inną propozycję, może nawet coś już podpisał i gdy LRGP zaczęło na niego naciskać, aby się zdeklarował, on już nie mógł i/lub już nie chciał się z nimi wiązać, bo związał się z kimś innym. Krótko mówiąc, LRGP zawaliło sprawę i straciło Roberta.
"Jedyne o co ich faktycznie możesz obwinić, to podejrzana pewność że Robert nie zdąży na początek przyszłego sezonu" - to nie była pewność (bo pewności wówczas mieć nie mogli), tylko taktyka. Przypuszczam, że zamiarem Lopeza było uniemożliwienie Robertowi występu w ostatnim GP sezonu, aby nie mógł się zaprezentować innym teamom, które mogłyby go podkupić. Lopez pewnie sądził, że żaden zespół tak w ciemno nie odbierze im Roberta, jeżeli on nie będzie miał możliwości udowodnienia, że odzyskał sprawność i dalej jest szybki. W ten sposób Lopez wymusiłby na Robercie zgodę na związanie się na dłużej.
Inaczej nie potrafię sobie wytłumaczyć pewności Lopeza, że Robert NA PEWNO nie wystartuje w tym sezonie w wyścigu ale może wystartować w piątkowych treningach (jeśli dałby radę startować w treningach, to dlaczego nie w wyścigu?) oraz złości Morellego i publicznych przepychanek w prasie.
"Jeżeli rehabilitacja szła tak wspaniale, to trzeba było pokazać się światu..." - a dlaczego uważasz, że każdy musi myśleć tak, jak Ty? "Jeżeli..., to TRZEBA.."? Kubica jest ostatnią osobą, którą można byłoby wtłoczyć w ramki takiego myślenia. On pokaże się wtedy, gdy będzie gotów do jazdy, a nie wtedy, kiedy "www" uważa, że "trzeba". cdn

o

Anonimowy pisze...

"Zdecyduj się w końcu czy Wielki Robert odrzucił propozycję LRGP i przyjął propozycję Ferrari, czy to krnąbrne LRGP ze złym Lopezem jako schwarz charakterem spuściło Kubicę" - nie muszę się na nic decydować. Robert odrzucił LRGP po konflikcie z Lopezem, który nie chciał dopuścić Roberta do jazdy z wyżej opisanych powodów.
"Może w ogóle nie powinni wystawiać drugiego samochodu (...)?" - a niby dlaczego nie powinni wystawiać drugiego samochodu?
"Zapowiedź DM pojawiła się PO informacjach o kłopotach z komunikacją" - Boullier nie miał kłopotów z komunikacją z Morellim. Przez Morellego ZAWSZE mógł się kontaktować z Robertem. A dlaczego nie mógł rozmawiać z samym Robertem? A, to już trzeba zapytać Boulliera, co nabroił, że Robert nie chciał już z nim rozmawiać. Morelli już kilka miesięcy wcześniej mówił, że na ostateczną decyzję mają czas do listopada.
Jeśli nie wiesz, jakie były przedtem relacje Kubicy i Boulliera, to odsyłam do zagranicznych archiwalnych tekstów - wywiadów z szefami zespołu (Boullier, Lopez, Allison - dyr techniczny). Jeszcze po GP Turcji Boullier poleciał do Włoch do Roberta, aby osobiście zdać mu relację z wszystkiego, co dzieje się w teamie (wg słów Boulliera, Robert był informowany na bieżąco o wszystkim, co się działo w zespole).
Zgadzam się, że ta "Nie Do Końca negatywna odpowiedź" jest specjalnie niejednoznaczna - wszak Kubica to wytrawny pokerzysta. Odsłoni swoje karty dopiero na samym końcu.
Nie jestem encyklopedią sportu, więc nie podam Ci przykładu drugiej tak dyskretnej rehabilitacji, jak ta w wykonaniu Roberta. Z drugiej strony jakieś 20-30 lat temu sportowcy zapewne zachowywali się podobnie do Roberta. To tylko teraz panuje ten powszechny ekshibicjonizm - jakiś przymus medialnego/wirtualnego "życia".

o