Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

czwartek, 17 listopada 2011

Tylko spokój może nas uratować przed rozczarowaniem

Wobec braku konkretnych i sprawdzonych informacji odnośnie postępów w rehabilitacji Roberta Kubicy, w branżowych mediach i na wielu forach huczy od plotek o rychłym transferze Polaka do czołowego zespołu. Tworzone są wszelkie wytłumaczenia i teorie, a ich autorzy zapominają o co toczy się walka. Czytając niektóre informacje i komentarze, uświadamiam sobie, że sporo osób nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji. Dziś chcę Wam przypomnieć co w historii, która miała swój fatalny początek 6 lutego jest najważniejsze.



Z góry przepraszam za kolejny bardziej publicystyczny wpis, ale chyba sytuacja tego wymaga, osoby nie życzące sobie go czytać mogę zaprosić w innym, mam nadzieje rychłym terminie, lub polecić im zjechanie na dół wpisu w celu poznania kilku ciekawych linków.

Nie chcę się tutaj mądrować, nie od tego jestem, a w sprawie Roberta wiem tyle co Wy, ale chcę podzielić się z Wami moimi uwagami.

W tym tygodniu fora i niektóre polskie media zalała fala tekstów zagranicznych traktujących o Robercie Kubicy i zespole F1 z czerwonymi bolidami. Mam wrażenie, że wiele artykułów poświęconych teraz o Kubicy i Ferrari było zaplanowanych w "grafiku wydawniczym" już w tamtym roku, gdy było bardzo prawdopodobne, że Robert zmieni barwy z żółto-czarnych (jeszcze wtedy) na czerwone. Teraz w opiniach tych dodawana jest tylko krótka wzmianka o tym, że Robert miał wypadek i to stawia jego przyszłość w Ferrari pod znakiem zapytania.

O tym, że Ferrarimania w sprawie Kubicy jest mocno obecna nie tylko na tym blogu mogą świadczyć nazwy serwisów, na których opisano już związki Polaka z włoskim zespołem: autosport.com, thef1times.com, bbc.com, yallaf1.com. Co ciekawe, znacznie ostrożniejsze - i chyba słusznie - są tu polskie media.

Teraz pozwolę sobie na telegraficzny skrót wszystkich plotek przedstawionych na powyższych stronach: Wszędzie możemy przeczytać, że Polakiem zainteresowane są topowe zespoły, na czele z Ferrari. Jedno ze źródeł twierdzi, że z krakowianinem kontaktowały się już 2 z 4 najlepszych zespołów, wyrażając zainteresowanie jego usługami od 2013 roku. Zespół z Maranello miał nawet zaproponować mu jazdy starszym bolidem na swoim torze, gdy tylko Robert wróci do pełni sił. Możemy dowiedzieć się również, że milczenie ze strony Roberta Kubicy i jego "obozu" może wynikać z braku chęci współpracowania z Lotus Renault GP w przyszłym roku. Najciekawszą w mojej opinii wypowiedź pozwolę sobie przytoczyć w całości, przy czym zastrzegam, że "najciekawsza" nie znaczy "najpewniejsza".

"Rehabilitacja nie zawsze szła zgodnie z planem. Źródła sugerują, że sierpniowa operacja łokcia mająca na celu jego odblokowanie, doprowadziła do komplikacji z zakończeniami nerwowymi, co odbiło się na kondycji uszkodzonej prawej ręki. Dalsza praca lekarzy poprawiła jej sprawność, jednak stracony został miesiąc. Kubica teraz ponownie pracuje nad poprawą swojego stanu i odbudowaniu masy mięśniowej. Z tego co słyszałem wznowi on trening fizyczny, obejmujący bieganie w przyszłym miesiącu."

Nie chcę tutaj sam bawić się w przypuszczenia, ale ten cytat mógłby tłumaczyć niektóre zachowania i wypowiedzi osób bliskich Robertowi w okresie między wrześniem a listopadem. Może kiedyś uda się zweryfikować prawdziwość tej informacji.

Wracając do ewentualnych transferów, to chciałbym podkreślić, że Robert Kubica nie wydaje się być osobą, która dokonywałaby spektakularnych ruchów za czyimiś plecami, szczególnie takich osób jakie pracują w Lotus Renault GP. Przyznajmy, że zarówno w tamtym jak i w tym roku Polak otrzymywał od ekipy z Enstone pełne wsparcie. Drużyna była mu podporządkowana i teraz - jak sam stwierdził - ma tam jeszcze pracę do wykonania.

Sugerowanie, że nie odzywa się on do Erica Boulliera bo już podpisał kontrakt z Ferrari i zwyczajnie nie chce mu się nawet wysłać maila do Enstone jest chyba niegrzeczne i czas to sobie uświadomić.

Myślę również, że argumenty mówiących, że F1 to wielki biznes, gra pozorów, układy, zakulisowe gierki, posądzając jednocześnie wszystkich o kłamstwa, nie są trafione. Widzicie - może trudno w to niektórym uwierzyć, ale pieniądze i spiski przegrywają czasem z ludzkimi słabościami oraz cierpieniem fizycznym i psychicznym. Nie twórzmy tutaj kolejnych teorii, bo i tak życie może pisać taki scenariusz, którego nikt nie wymyśli. Powtórzę: najpierw niech Robert odzyska pełnię zdrowia, a dopiero potem będziemy dywagować do woli. Teraz możemy mieć jedynie gdzieś "z tyłu głowy" świadomość, że w razie udanej rehabilitacji, Kubicą mogą być zainteresowane wielkie ekipy.

Warto zwrócić uwagę na jedno zdanie, które pojawia się we wszystkich wspomnianych wyżej tekstach o Robercie: "jeżeli będzie tak szybki jak przed wypadkiem" i podkreślam, że nie chodzi tu o "zdolność do prowadzenia auta" tylko o odzyskanie dawnego tempa. Myślę, że na to też powinniśmy zwrócić uwagę, bo wszyscy wiemy, że w F1 decydują detale. Dla niektórych powrót Roberta do sprawności fizycznej będzie wiązał się z automatycznym odzyskaniem 100% formy, jaką miał przed wypadkiem. Cóż, z tego co mi wiadomo, przy tak poważnych uszkodzeniach nerwów, wszystkiego trzeba uczyć się na nowo, również jazdy samochodem. Padały głosy, że przecież to tak jak z jazdą rowerem - tego się nie zapomina. Tyle, że w tym przysłowiu o rowerze nie ma nic o uszkodzeniach nerwów.

To właśnie nerwy odpowiadają za czas reakcji - szybkość przekazywanych impulsów z oka do mózgu, a potem z mózgu do kończyny. Nie może być żadnego opóźnienia na żadnej z tych linii. Posłużę się tu pewnym artykułem: http://www.pulsmedycyny.com.pl/index/archiwum/9614,kubica,formu%C5%82a,1.html Są tu wymienione wszelkie medyczne wymagania dla kierowców F1, obciążenia fizyczne ich czekające. Bardzo chciałbym zacytować cały tekst, ale nie chcę rozwlekać wpisu, dlatego zapraszam do przeczytania na wskazanej stronie całości. Pozwolę przytoczyć sobie jeden tylko fragmencik:

"Czas reakcji na poziomie 250 ms (milisekund) to absolutne minimum, aby móc myśleć o sobie jako o przyszłym królu wyścigowych torów [...] Kierowcy pokroju Roberta Kubicy osiągają w trakcie testów poziom 200 ms, to światowa elita. Osoba notująca zwłokę rzędu 300 ms praktycznie nie nadaje się do zawodowego prowadzenia pojazdów."

Od razu przesyłam link abyście mogli się przekonać o Waszych czasach reakcji: http://www.humanbenchmark.com/tests/reactiontime/index.php Dodam jednak, że wskazane w zacytowanym przeze mnie fragmencie dane nie wydają się wiarygodne. Myślę, że 200 milisekund to średni czas reakcji Marka Webbera, a Robert Kubica miał znacznie niższy czas. Przypomnę, że falstart w lekkiej atletyce ogłaszany jest wtedy, gdy czas reakcji będzie poniżej 100 milisekund. Mimo tych drobnych nieścisłości, tekst zwraca uwagę, jak ważny dla kierowcy F1 jest refleks.

Reasumując ten przydługi wpis: pozostaję optymistą w kwestii powrotu naszego kierowcy do ścigania, mój optymizm jest jednak umiarkowany i Wam też takie podejście radzę. Wolę każdego z Was osobiście przeprosić, że śmiałem mieć cień wątpliwości co do odzyskania przez Roberta formy sprzed wypadku, niż aby ktoś przez moje opinie bardzo się rozczarował. Wierzę tym, którzy mają kontakt z Kubicą, ale jednocześnie zdaje sobie sprawę z tego, jak ogromne były uszkodzenia Roberta i jak trudny jest i będzie powrót do pełnego zdrowia.

Oczywiście cieszę się, że w zagranicznych mediach nadal obecny jest Robert, mimo że sam się nie wypowiada. To świadczy o tym, jak ważnym dla sportu był i jest kierowcą. Przestrzegam jednak, przed kreowaniem zbyt dużych oczekiwań, bo to właśnie my, polscy kibice pragniemy powrotu Kubicy do sprawności, a potem do sportu najbardziej, ale też my możemy być najmocniej zawiedzeni, gdy coś pójdzie nie tak.



Polecam lekturę miesięcznika F1 Racing !

Więcej informacji o całej Formule 1 znajdziesz na www.f1ultra.pl

Strona powrotroberta.blogspot.com jest już na facebooku! Dołącz do osób go lubiących!

213 komentarzy:

1 – 200 z 213   Nowsze›   Najnowsze»
Anonimowy pisze...

Panie mateuszu tekst calkiem ciekawy wnioski rowniez ale nie zgodze sie z tym odnosnie czasow reakcji w gruncie zeczy to mozg jest naszym Komputerem a cialo ze tek powiem obudową i jesli lekaze nie popelnili bledow to czasy reakcji zawodnika nie zmienia sie wogule tylko zaznaczam ze nie wszytsko moglo sie imudac tego nie wiemy jedyne co moze stac na przeszkodzie to ogulnie odczuwalny bol z racji takiego wypadku po glupim stluczeniu a nie zlamaniu moze doskiwierac po kilka miesiecy i nikt nic na to nie poradzi chyba ze jak u Weebera beda stosowac blokady takie moje zdanie

®Bruner®

Mateusz Cieślicki pisze...

Dziękuję za opinię, moja jest odmienna w tej kwestii.

Przy okazji: proszę Was, żeby nie było czegoś takiego jak "zeczy", "lekaze" "ogulnie"... Od tego są słowniki żeby wychwytywać takie błędy już podczas pisania. Tak jak napisałem w edytorze komentarzy - proszę o respektowanie zasad gramatyki i ortografii. Ja jestem trochę pedantem w tej kwestii, ale myślę, że to ważne aby nie kaleczyć naszego języka.

Anonimowy pisze...

http://sport.onet.pl/f1/media-felipe-massa-zostanie-w-ferrari-ale-tylko-do,1,4909134,wiadomosc.html

Mateusz Cieślicki pisze...

Gadał dziad do obrazu. I`m out.

Anonimowy pisze...

muszę przyznać ,że w moim odczuciu cały ten komentarz ma pesymistyczny wydżwięk ( trochę jak pożegnalny ).
nie jestem pewien czy będąc np. na miejscu Roberta, po przeczytaniu tego wpisu czuł bym się lepiej . raczej nie nastraja bojowo.

Mateusz Cieślicki pisze...

Ta, bo na kondycję psychiczną Roberta ma wpływ to co napisze jakiś "dziennikarz" w Polsce. Robert tego nie przeczyta, ale przeczytacie Wy i mam nadzieję, że nieco obniżycie swoje oczekiwania, albo je chociaż powstrzymacie.

Anonimowy pisze...

Witam, może napisze troche kolokfialnie, ale czytam blog od samego początku. Cieszy mnie każda wiadomośći o stanie zdrowia ROberta, jak również jego dalsza przyszłość w F1. Tekst Panie Mateuszu jest odpowiedni i każdemu zalecam trochę realnego podejścia do sytuacji Roberta. Pamiętajmy, że ma stracony jeden ważny w jego karierze sezon! Żeby jego manager mógł myśleć o rozmowach z innym zespołem RObert musibyc sprawny na 110%, ponieważ musi udowodnić, że nie stracił nic ze swojego błysku. Natomiast dewagacje dzisiaj, czy przejdzie do tego czy innego zespolu nie mają znaczenia, bo najważniejsze żeby znowu jeździł i zachwycał Nas swoją jazdą. My kibice- Fani - Roberta będziemy i tak się cieszyli z jego jazdy obojętnie w jakim zespole - oby wrócił - hmm, źle - na pewno wróci!. Jest pod spaniałą opieką specjalistów, którzy pracują wraz z nim nad odzyskaniem sił i sprawności. Wiem jak ciężko jest powrócić do dawnej sprawności, bo sam przeszedłem długą rehabilitację (kolana i również prawego przedramienia), a Robert tych obrażen miał znacznie więcej, a czas leczy rany i przywraca zdrowie.
Wierny czytelnik Bloga
PIOTR

P.S. Nie wyświetla sie liczba odwiedzin

Anonimowy pisze...

widzę Mateuszu że mój umiarkowany optymizm, który wyrażałem od samego początku wychodzi powoli na światło dzienne, oprócz wszystkich sytuacji ja osobiście nie wyobrażam sobie tylko jednej że Robert powie: nie wracam, wszystkie inne opcje akceptuję i tego będę się trzymał, zaczekam ile będzie trzeba i jestem pewny że Robert będzie się ścigał na 100%

Piotr z Piły

Anonimowy pisze...

No nie, teraz widać jak krótka droga jest z optymizmu w pesymizm.Tyle razy było to poruszane, że trzeba czekać.Przecież tyle czasu czekaliśmy,czekamy więc jeszcze poczekajmy.Już niedługo się dowiemy co i jak.A plotki były, są i będą.
Pozdrawiam i więcej wiary
Rafał

Anonimowy pisze...

Witam. Chcę poruszyć kwestię różnicy reakcji w ręce lewej i prawej. Czy jest różnica? Podejrzewam że tak jest skoro jesteśmy prawo- lewo- lub oburęczni. Kierowca F1 kieruje większość wyścigu używając dwóch rąk. Czy w tym momencie wiodąca jest ta szybsza? Czy ta wolniejsza w jakiś sposób utrudnia? Czy jednak ważniejszy jest czas reakcji mózgu? Przepraszam za ilość pytań i brak odpowiedzi lecz nie jestem ekspertem i chciałbym znać opinie ekspertów jak również oparte na doświadczeniach laików.

Pozdrawiam,
Sadamus

Mateusz Cieślicki pisze...

Rafał: "pozostaję optymistą w kwestii powrotu naszego kierowcy do ścigania, mój optymizm jest jednak umiarkowany"

Mateusz Cieślicki pisze...

Sadamus - wejdź sobie na stronę i zmierz czasy w lewej i prawej ręce - u mnie wychodzi niemal identycznie w 10 próbach. Według mnie, jeżeli już to różnice mogą robić niewyćwiczone mięśnie w ręce zdominowanej.

Anonimowy pisze...

witam.
ja sie nie zgadzam z tym co pisze Mateusz,jesli Robert wróci do ścigania a napewno wróci to w jego refleksie nic sie niezmieni tego sie nie traci.wracaj rk

BYKU pisze...

http://f1.autoklub.pl/news/pietrow-zaczal-mowic,39504

Anonimowy pisze...

http://www.youtube.com/watch?v=WntixdhUTrk wiadomo że warunki inne ale to świadczy o trudzie rehabilitacji

Anonimowy pisze...

Mateuszu, do wieczora analizowałem niektóre wypowiedzi o stanie Roberta. Zacząłem od tych najwcześniejszych.. Np. Flavio Briatore po wyjściu od Roberta powiedział, że był zaskoczony tym, jak wygląda i w jakim stanie jest Robert i na wstępie powiedział, że Kubica wróci do ścigania. Obejrzałem również video "Zakręt", w którym wypowiada się jeden z mieszkańców pobliskiej wioski. On stwierdził, że Robert miał złamania otwarte i cudem jest to, że bariera nie uderzyła go w ważniejsze narządy. Zdziwił go fakt, że Robert przez cały czas był spokojny, chciał wody i mówił, że ma złamaną rękę i nogę. Jakub Gerber (pilot) również nie wypowiedział się negatywnie. Fakt, stwierdził, że Robert zaraz po wypadku trzymał się za rękę, wiedział co się stało. Ale się nigdy nie poddał!
Do czego zmierzam? Nie chcę być przesadnym optymistą, jednak uważam, że płynące od samego początku dobre sygnały nie są tylko wymysłem wyobraźni. Bajka o Ferrari może się nie sprawdzić. Ta historia wydaje się nieprawdopodobna z oczu obserwatora. Wyobraź sobie Massę, który podpisuje taki dziwny kontrakt, iż ma ustąpić miejsca Robertowi? Śmieszne i kompletnie wyssane z palca.
Myślę, że kolejne operacje się powiodły, i Robert jest w dobrych rękach. Potwierdziły to również polskie pielęgniarki ze szpitala, w którym był Robert.
Uważam, że ratuje nas tylko spokój, a onetowskie informacje, czy te z pudelka... należy wsadzić między bajki. Niektórzy tylko gonią za sensacją, bo wiadomo, liczą na pieniądze. JJ

Mateusz Cieślicki pisze...

JJ - nie neguję żadnego z Twoich stwierdzeń. Zgadzam się, że Robert ma wszelkie czynniki potrzebne by wrócić do zdrowia.

Anonimowy pisze...

Mój wynik to 182 ms czasu reakcji. Chyba nadaję się na miszcza F1 :)

Mateusz Cieślicki pisze...

ja miałem raz 67 czas reakcji :) oczywiście falstart :) Rekord to 174

science pisze...

Dlaczego redaktor kasuje moje posty ?

Mateusz Cieślicki pisze...

Science - dajesz linka do informacji, która lata od 3 dni na blogu i która jest opisana w powyższym tekście - litości!

science pisze...

1. nie było linku
2. nie testy teraz, a testy przez cały 2012

z szacunkiem.

Mateusz Cieślicki pisze...

Racja, nie było linka, niemniej nie wyraziłeś się precyzyjnie. Jak chcesz to umieść to jeszcze raz, ale aż wstyd, że autosport takie głupoty wypisuje.

Anonimowy pisze...

Trochę pesymistycznie jesteś nastawiony będzie dobrze i tego się trzymam

kkpc

Mateusz Cieślicki pisze...

?????????? ok, odpadam. Ja napiszę białe, a wy, że czarne. Realnie podchodzę do rzeczy.

Anonimowy pisze...

Witam.
Od niecałych 2 lat mam uszkodzony nerw posrodkowy w prawej rece. Przeciela mi jej szyba. Mam 25 lat. Do tej pory nie moge ruszac do konca palcami, nie reaguja na bol, wiec musze na nie bardzo uwazac. Wracajac do Kubicy - kto nie mial uszkodzonego nerwa ten nie zrozumie, ze jest to niewidoczne dla oka a bardzo przykre i stałe okaleczenie. Ja np. nigdy juz nie zlapie srubki czy gwozdzia w palec wskazujacy i kciuka. Smutne, ale nie takie choroby ludzie maja - i tak ciesze sie, ze zyje. Co do Robcia bardzo mu kibicuje i zycze powrotu do zdrowia ale wiem, ze jak wroci jak zasiadzie w bolidzie to nie bedzie juz krecil takich czasow jak kiedys. Bedzie mial wolniejsze reakcje przez to uszkodzenie nerwu. Szkoda, ale to nauka, ze ludzkie ciało jest bardzo kruche. Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Anonim z 13.18
To jeden z nielicznych postów odzwierciedlających smutną rzeczywistość.

Anonimowy pisze...

Może bez sensu jest dalsze poddawanie spekulacji: Robert w Ferrari. Jednak pozbawianie (usuwanie wpisów) czytelników informacji pojawiających na ten temat w światowych mediach chyba nie.
http://www.thef1times.com/news/display/05008

Anonimowy pisze...

Moja znajoma również miała przecięty jeden z nerwów w okolicy nadgarstka i mimo, że od wypadku minęły 4 lata to nie może ruszać dwoma palcami, tzn. wykonuje jakieś małe ruchy, ale te palce nigdy nie będą sprawne. Poza tym nie może nadwyrężać tej ręki, bo pojawia się ból. Silny ból pojawia się również na zmiany pogody. Kiedy w lutym usłyszała o obrażeniach Roberta powiedziała żebym nie robiła sobie nadziei na jego powrót. Mimo wszystko nadzieję wciąż mam, bo jednak Robert ma wspaniałą opiekę medyczną, organizm sportowca i olbrzymią determinację.

@Mateusz dzięki za ciekawy felieton

plotki o Robercie i ferrari pojawiły się też we włoskich mediach (plus plotki o Kimim)
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=PZhQFF-1G0M

Anonimowy pisze...

przesyłam wam moje wyniki ;D

jako ze do 100ms są traktowane jako falstart to drugi wynik mi wyszedł ;D
średnio jednak około 250ms wychodzi

http://imageshack.us/photo/my-images/338/beztytuuujd.jpg/

Anonimowy pisze...

A czy Wam te nerwy polskie konowały pozszywały ? Tak , tak nerwy się zszywa i klei a wówczas jest szansa na ich połączenie i odbudowę.
Ale do tego trzeba dobrego chirurga a najlepiej neurochirurga.

Anonimowy pisze...

no niezly szum sie zrobil z tym ferrari, na brazylijskiej stronie tez o tym napisali ale dodali, ze to wyszlo z angielskiej strony,
pozdro z brazylii
jacek
http://globoesporte.globo.com/motor/formula-1/noticia/2011/11/robert-kubica-podera-retornar-f-1-pela-ferrari-em-2013-diz-site-ingles.html

Dawidu_AMG pisze...

To i ja się pochwalę moim średnim czasem reakcji, który oscyluje w granicach 180 ;)

TOMek pisze...

Moim zdaniem jest dziwne że przez większy czas rehabilitacji Roberta wszystko szło dobrze i kontakt z lrgp był idealny, a od pewnego czasu o stanie zdrowia nikt nikogo nie informuje oficjalnie i kontakt z Renault się urwał.
Trochę to wygląda tak jakby Kubica sam starał się żeby Boullier odpuścił.
Moim zdaniem przepychanka i gra na czas.

Anonimowy pisze...

Anonim z 13:50 Twoja wypowiedż kiepsko świadczy o Tobie.

Anonimowy pisze...

Od 1:20 tego filmiku http://www.youtube.com/watch?v=WntixdhUTrk możecie sobie zobaczyć jak wygląda ręka pół roku po operacji. Widok przerażający. I nie piszcie farmazonów o polskich konowałach bo co jak co ale specjalistów mamy nie gorszych niż w czołówce europejskiej.
Facet miał "tylko" obciętą rękę. Robert dodatkowo szarpaną, zgniecioną z wieloodłamkowym połamaniem.
A bajeczki o jego wyjątkowym zdeterminowaniu do powrotu godzą w tych ludzi z tego filmu. Z całą pewnością równie mocno tego pragną i są zdeterminowani.

P.S. Link do tego filmu ktoś zamieścił wcześniej. Dziękuję. Niech i inni zobaczą ludzi którzy po wielu miesiącach ciężkich ćwiczeń cieszą się że mogą lekko poruszyć palcem.

Anonimowy pisze...

Witam,

@Piotr 11.02-"My kibice- Fani - Roberta będziemy i tak się cieszyli z jego jazdy obojętnie w jakim zespole",
niestety nie Masz racji. Przypatrz się podczas wyścigu ile czasu pokazują zawodników z końca stawki. Czasami jest tam ostra walka i coś się wyrwie operatorowi, ale nic poza tym nie pokażą. No może jeszcze podczas dublowania. Tak więc jest bardzo ważne w jakim zespole Robert będzie jeździł, ale tego dowiemy się pewnie dopiero za dwa, trzy miesiące

Pozdrawiam

Arrczi.

Ps. ten teścik na czas reakcji to raczej ściema, też mam poniżej 200ms. Najlepiej iść na tor kartingowy i sprawdzić czas reakcji porównując z innymi.

robo-tabu pisze...

Kiedy zaczęły się Wasze spekulacje na temat Ferrari na tym blogu, to byłem trochę zły, bo wkurzały mnie, a nie można było nic powiedzieć, nic nie było wiadomo, a nie można nokimu zabronić wyrażania swoich opinii.

Teraz sytuacja na szczęście jest inna, te spekulacje nadal mnie wkurzają, ale jest lepiej, bo zaczyna mówić o tym oprócz Was całe otoczenie F1, co oznacza, że jeżeli będzie tak dalej, a otoczenie Roberta dalej będzie milczeć, to Ferrari powinno coś powiedzieć. Myślę, że jakieś wyjaśnienie tej sytuacji jest blisko, od Ferrari możemy jedynie usłyszeć jakieś zdementowanie tych plotek, natomiast jeżeli faktycznie jest coś na rzeczy, to najpierw powinien przemówić Robert.
Chyba, że obydwie strony uznają to za niezły żart i oleją. Kibic na to wszystko patrzy zupełnie inaczej.

Sam nie wierzę w te głupoty. Z jednej strony życzę Robertowi z całego serca jak najlepiej, ale z drugiej nie potrafię uwierzyć w tak piękny scenariusz. Z resztą nie wiem czy akurat w tym momencie Robertowi zależy na tym, by kombinować z zespołami. Wątpię. Nadal umacniam się w poglądach Mateusza... Chociaż to też wynika z mojego bardziej pesymistycznego usposobienia.

O co mi chodzi tak w skrócie? Że dopóki nie wyjdzie jakieś oświadczenie odnośnie tego Ferrari, to chyba nie zrozumiecie [zwolennicy teorii zmiany zespołu] tego co napisał w dzisiejszym (bardzo mi się podoba tak przy okazji) wpisie Mateusz...

Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Hmm, strona lotto rusza za 4 dni, coś mi się wydaje, że pierwsze konkrety usłyszymy w poniedziałek.

brt

Anonimowy pisze...

Lekarze w Polsce,podobnie jak we Włoszech są różni i nie ma danych jak wyglądają powyższe proporcje.Jednak ogólnikowe stwierdzenie-"polskie konowały"jest nadużyciem.Popatrz na J.Wałęsę,jego obrażenia i stan obecny a być może zmienisz zdanie.Podobnych przykładów jest bardzo dużo.Jeśli to do Ciebie nie dociera,to przykre,ale się nie leczy.

Anonimowy pisze...

Hehe mocny ten link z badaniem własnego refleksu ;D ja najlepszy czas miałem 186 ms, a średnia to 211, hehe ;)

Bartol

Anonimowy pisze...

Jestem autorem wpisu z 14.53. Kolego z 15.16 proszę wczytaj się w to co napisałem. Potępiłem ludzi piszących o naszych chirurgach "konowały". Nie wiem jak można czytać i nic nie rozumieć z tego co się czyta.

Anonimowy pisze...

Kolego z 15.32
Pisałem do człowieka z 13.39 zdaje się.Więc się nie unoś,tylko pomyśl trochę.

Anonimowy pisze...

kolego z 15:40. Jak odnosisz się do jakiegoś postu to napisz chociaż godzinę. Tym bardziej że w moim poście jako ostatnim przed Twoją wypowiedzią padło hasło "konował".
Czasami warto ruszyć trochę głową i zrobi się przejrzyściej na blogu ;-)

Guzior pisze...

No najwyraźniej Robert w 2003 r. nie trafił na tych super Polskich lekarzy bo spaprali operację i musiał pojechać do Włoch żeby poprawili to co nasi zepsuli.

Anonimowy pisze...

Kolego z 15.56
Czasami zbyt wiele rzeczy wydaje mi się oczywistych(w tym przypadku przesłanie poszczególnych postów),więc zapominam,że nie dla wszystkich.Będę bardziej uważny w przyszłości.

Anonimowy pisze...

Guzior
Bywa i tak,ale często widziałem przypadki poprawiania w Polsce po innych.

Anonimowy pisze...

Gdyby wypadek z 2003 zdarzył się we Włoszech, Kubica również nie trafił by na stół najlepszych specjalistów. Ani nie był wtedy jeszcze sławny, ani nie miałby takiej kasy na leczenie. Dzisiejszy Kubica i w Polsce dostałby światowej sławy chirurgów, bo takich mamy tak samo jak o Włosi.

Anonimowy pisze...

Podpisuję się pod tym wpisem ręką, nogą i czym tam jeszcze się da. Pozatym została poruszona ważna kwestia czasu reakcji, o której sam zresztą pisałem jakiś czas temu. O ile mi wiadomo to własnie nerwy są swojego rodzaju przewodami dla implusu idącego od mózgu, wiec graja znaczną role w czasie reakacji. Pozatym z tego co kiedyś wyczytałem czy słyszałem, to Robert nie miał jednego z najlepszych czasów reakcji tylko najlepszy ze wszystkich kierowców F1!

Ps. Tylko spokój może nas uratować :)

Kamil

Sceptyk pisze...

Nie wchodzac w szegoly anatomii i fizjologii gojenia sie ran, wystarczajaca dyspozycja RK do zasiadniecia w najblizszym czacie za kierownice F1 musiala by byc cudem.
A jechanie w zespole Ferrari, to juz
jest ,,zdobycie Mount Everestu''.
Wiec lepiej nie poddawac sie psychozie, bo to niepotrzebnie podbija bebenek.

Anonimowy pisze...

Sezon ogórkowy w pełni i niestety Robert jest jednym z aktorów tego show.Prawda jest taka że nic nie wiemy i po tych wszystkich sprzecznych ze sobą informacjach od Morellego,Cecarellego,Rosello nie jesteśmy w stanie domyslec sie niczego.
Niesamowite jest to że celowo lub nie te osoby i inne doprowadziły do sytuacji że duża częśc z nas zaczyna wierzyć w to że Robert będzie jezdził w Ferrari a druga masa przygotowuje sie na to że z Robertem jest bardzo żle i maleją szanse na powrót do F1 i to nie tylko w przyszłym sezonie..
Mam wrażenie że wszyscy zbzikowaliśmy

Dziękuję Robert za cudowne 4lata z F1 !! Życze zdrowia i powrotu w wielkim stylu a czy to będzie 2012 czy 2013 i tak będziemy na Ciebie czekali!

Kris

Rovanpera pisze...

Dokładnie jw., sezon ogórkowy w pełni. Nie ma znaczenia kiedy Robert wróci, jak dla mnie. Ważne, żeby w ogóle wrócił.
Podtrzymuję swoją wersję, że o ile wróci, to na pewno w LOTUSIE. Nie popieram plotek o Ferrari. Widzę, że wszystkim z braku informacji puszczają nerwy... i również wodze fantazji.
Dzięki za wpis Mateusz:) Mądra publicystyka nie zaszkodzi. Również zalecam dystans, żeby później w razie "wpadki", nie mieć ciężkiego zderzenia z rzeczywistością.
Widzę Mateusz, że Boullier'owska cierpliwość już Ci się skończyła? Jeżeli Boullier jeszcze ją zachowuje, to może i Tobie wystarczy sił na jej podtrzymanie;) Dzięki za artykuł, pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

Co prawda jestem metalurgiem, ale co tam..
Temat: czas reakcjii..
Człowiek ma wykształcone wzorce ruchowe, które pozwalają mu się poruszać poza jego świadomością /podświadomie/ - np. poprostu chodzimy, innymi słowy - nie zastanawiamy się jak iść. Owe wzorce ruchowe to nic innego jak sygnały z naszego mózgu przekazywane miesnią za pomocą połączeń nerwowych.
Przypadek: Ktoś ma zdruzgotaną rękę /podobnie jak Kubica/. Przerwane zostały połączenia nerwowe. I co dalej..
Pacjent trafia w ręce wybitnych specjalistów w zakresie mikrochirurgii ręki. Zszywają mu nerwy /upraszczając po bandzie/. Jednak czy wszystkie? No właśnie..
Część z nerów /znowu uproszczenie/ obumiera - np. około 2 godzin niedokrwienia, brak połączeń z "bazą".
Wracamy do wzorców ruchowych.. Nasz pacjent ma "zszyte nerwy" - nie wszystkie - patrz wyżej. Najlepsi specjaliści w zakresie fizjoterapii uczą na nowo naszego pacjenta wzorców ruchowych. I jestem przekonany, że robią to perfekcyjnie pod względem żądanego efektu. Np. wzorce ruchowe Kubicy są wykształcane w sposób, który przyniesie najlepsze korzyści by mógł się ścigać w F1. Czyli uczą go ruchów, które będą mu niezbędne by zdobyć koronę.
Tylko.. W ręce naszego pacjenta nie ma już 100% połączeń nerwowych i nigdy już nie będzie. Choćby nie wiem jak ją stymulować do odbudowy /"wzbudzacze": ruch i prąd/.
Czy odcinając zasilanie do jednej świecy zapłonowej w silniku /dotyczy: nerw/ - ten będzie miał po wciśniećiu pedału gazu /dotyczy: mózg/takie samo przyśpieszenie?

Reasumując.. Czas reakcji nie zależy w decydującym stopniu od mózgu a od połączeń nerwowych. Brak części nerwów powoduje wydłużenie czasu reakcji - pobudzenia mieśni do "ruchu" /wielkie uproszczenie/.

Trzymam kciuki za powrót Roberta do ścigania i wierzę, że mu się uda. Czego mu w tym miejscu raz jeszcze życzę.

PS Przepraszam za chaos w opisie, duże uproszczenia i za błędy merytoryczne dotyczące pacjenta. Jak zaznaczyłem nie jestem specjalistą.
PS1 Mateusz - obyśmy się mylili..

pozdrawiam
east

Anonimowy pisze...

Kiedyś prosiłem żeby wytłumaczyć mi dlaczego Rossello wypowiedział się w tak optymistyczny sposób,odpowiedzi nie otrzymałem,może teraz ktoś się pokusi???

marcinos

Rovanpera pisze...

Właściwie to nie ma większej potrzeby tłumaczyć dlaczego Rossello tak powiedział. Tłumaczenie tego będzie kolejną super/tajną/kosmiczną teorią, której nikt nie będzie w stanie potwierdzić nawet w jednej tysięcznej procenta. Więcej konkretów (chciałoby się powiedzieć), bo teorii na temat wiadomo jaki, mamy już na kilka książek.

Anonimowy pisze...

Witam

Ja tak odnośnie programiku go badania czasu reakcji. Jako, że studiowałem na AWF plus uprawiam zawodowo sporty walki to z testami na czas reakcji jestem na bieżąco. Wg testów przeprowadzanych na mnie, wychodzi że czas reakcji w zależności od kończyny mam różny, ale średni w granicach 230ms, gdzie ręką jest bliżej 200 a noga 250. I teraz ciekawostka na teście z programiku za cholerę nie umiem zejść poniżej 300ms. Jako, że mam kumpla który został na uczelni w celu doktoryzowania się zapytałem czy wie czemu to tak działa. Odpowiedź jaką dostałem w skrócie można przekazać tak - czas reakcji jest do wytrenowania do poziomu granic osobniczych, ja trenuje głównie czas reakcji całą kończyną w celu wyprowadzenia ciosu, bloku czy uniku. Ten test bazuje na czasie reakcji palców, czego ja nie trenuje za bardzo (u mnie głównie piącha albo otwarte do chwytu). Dalej kumpel prawi o tym, że ten test będą bardzo dobrze przechodziły osoby dużo grające na kompie w gry typu FPP czyli taki CS dla przykładu.
Ot i cała tajemnica Waszych dobrych wyników. Pewnie dużo gracie na kompie :)

Pozdrawiam
GA

Anonimowy pisze...

Minęło ponad 3 tygodnie od wywiadu z dr I. Rossello, przeglądnąłem ostanie kilkanaście/dziesiąt artykułów napisanych przez Mateusza i odnoszę wrażenie, że są dwa rodzaje news'ów. Bardzo pozytywne mówiące, że wszystko jest w porządku a rehabilitacja przebiega bardzo szybko. Inne z koleji studzą optymizm kibiców i mówią, że przed Robertem wiele pracy, że Robert wciąż walczy o powrót do zdrowia i do ścigania. Są też takie, które niewiele mówią i są bardzo ogólne. Najdziwniejsze jest to, że informacje na temat Roberta są od ludzi z najbliższego otoczenia a więc skąd taka różnica opini? Nasuwa się wniosek, że ktoś musi kłamać i robi to celowo a więc jest to zagrywka ze strony "drużyny Roberta". Jaki jest cel tego wszystkiego możemy się tylko domyślać ale z pewnością te działania są robione z myślą o jak największych korzyściach dla Kubicy. Oby tylko nie kosztem nadzieji i wiary kibiców w jego powrót.

Anonimowy pisze...

Zagraniczne media piszą coraz więcej pozytywnych info o Robercie a My Polacy jak zawsze patrzymy na to z pesymizmem. Ci dziennikarze z "zagramanicy" mają status światowych ekspertów od F1. No ale to nie ważne. Rossello chirurg ze światową renomą też "pucuje". Panowie, męczy to wszystko. Zamiast się cieszyć, że jednak coś w trawie piszczy to My studzimy zapał (zamiast szklanki do połowy pełnej, widzimy do połowy pustą). Całe to paplanie o nerwach... nie wiemy jak jest. Przerwane nerwy zostały połączone i jeśli zostało to zrobione dobrze to jaki będzie końcowy efekt zależy tylko i wyłącznie od Kubicy. Porównywanie do kogoś tam (bez obrazy) jest troszkę śmieszne. On od dziecka jest sportowcem wyczynowym. Taki organizm się regeneruje inaczej niż u normalnego człowieka (połączenia nerwowe też). Do tego motywacja której na pewno mu nie brakuje oraz dostęp do technologii.

Co tu dużo pisać. Wiary Polacy, wiary.

daniel

Anonimowy pisze...

'jak wytłumaczyć pozytywną wypowiedź Rossello"
powód może być naturalnie emocjonalny . z dużą radością odebrał nadspodziewane pozytywne efekty leczenia. prawdopodobnie nie zakładał ,że po tak poważnych obrażeniach - o których on może powiedzieć najwięcej- można osiągnąć tak wiele w tak krótkim czasie. więc dla Rossello wyniki były wręcz bajeczne . ponad to większość ludzi stara się ocenić własną pracę z jak najlepszej strony
myślę ,że nie bez powodu piszą o Robercie " wyjątkowy" , " dziwaczny" i temu podobne. coś w tym jest.

Anonimowy pisze...

A co takiego powiedział Rosello,że miałoby napawac optymizmem?Czytałem wszystkie wypowiedzi i niczego takiego nie zauważyłem?

the_foe pisze...

ja bez problemu uzyskuje wynik ponizej 200 ms, czyli jest cos na rzeczy ze musi byc to jeszcze mniejszy wynik...

Anonimowy pisze...

18:52 anonimie:
Rossello mówił, że Robert prowadził już auto, że łokieć już wyleczony, jedynym problemem miał być nadgarstek do czasu aż coś tam poprawią. Czucie we wszystkich palach, Robert może chwytać przedmioty, kciukiem i palcem wskazującym itp. Takich rzeczy nie mówi się pod wpływem emocji tylko z powodu takiego, że Robert wraca szybciej do zdrowia niż myślał i nagina fakty ( mam nadzieje, że to wszystko prawda)

Anonimowy pisze...

Amplituda informacji pozytywnych jak i mniej pozytywnych ma zamierzony cel. Ma za zadanie całkowicie zdezorientować i zdezinformować.
To chleb powszedni wywiadu jak i niejednego rządu ;-).
Nawet jeśli zdarzy się jakiś przeciek zaraz rzuca się do mediów coś odmiennego. Niczego specjalnie nie dementuje się.
To klasyk.

Anonimowy pisze...

Ok, wyjaśnij nam jeszcze jaki jest tego cel...

Anonimowy pisze...

Gdybym wiedział jaki jest cel dezinformacji to okazałoby się że dezinformacja nie osiągnęła celu.
Jedno jest pewne.
Nie dowiemy się niczego pewnego dopóki sami zainteresowanie tego nie zechcą.

Anonimowy pisze...

Hee Mateusz - byłem minimalnie lepszy 173, ale jak się postaram, to średnia zawsze poniżej 200. W sumie fajna strona, jednak psychotesty na pojazdy uprzywilejowane są trudniejsze bo trzeba reagowac na dany kolor, o ile pamiętam to na czerwony wciskasz a zielony olewasz, a jak się pomylisz to niezaliczone.
Adam.

Anonimowy pisze...

anonim 18.59
ja nie nazwałbym tych informacji próbą zdezorientowania odbiorców . poprostu jest tego sporo . to jak z kartami na przy stole pokerowym , niektórzy wiedzą jak odczytać inni mają z tym problem "to klasyk"
pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Wszyscy pisza o super czasie reakcji.. i w ogole ale czy ktos pomyslal, ze czas reakcji samych palcow moze byc potrzebny tylko do zmiany biegow i sprzegla? Biegi moze zmieniac jedna reka, troche gorzej ze sprzeglem przy starcie tu przydalo by sie robic to bardzo szybko, ale to pewno tez da sie jakos zalatwic druga reka! Czas reakcji kierowcy to czas w jakim potrafi zareagowac i skrecic/zahamowac. Wiec raczej sam nadgarstek i nogi.

Anonimowy pisze...

przede wszystkim należy mieć odpowiedni plan działania , aby doprowadził cie najszybciej jak to możliwe do celu . a za to jak do tej pory odpowiadała perfekcyjnie funkcjonująca - jak do tej pory -głowa Roberta . najważniejsza jest strategia działania .

Mateusz Cieślicki pisze...

JJ - nie wiem co Ci odbiło z wypowiedzią z 13:50. Twierdzisz, że Robert nie ma uszkodzonych nerwów????? Słuchaj ludzi doświadczonych w tej kwestii, znających się na temacie, a nie anonimów mówiących: a ja wiem że będzie inaczej i kropka.

East - bardzo dziękuję Ci za merytoryczną wypowiedź. Obyśmy się mylili.

Anonimowy pisze...

Mateusz a którzy to są doświadczeni,masz na myśli kogoś konkretnego,no i nie tylko anonimowi mówią:a ja wiem że będzie inaczej i kropka.
Trochę to było nie smaczne,czyżby zmęczenie materiału.

marcinos

Anonimowy pisze...

anonimowy z 20:12 kierowcy wrzucają biegi jedną ręką, a zbijają drugą. Nie wiem czy fizycznie możliwe jest wykonywanie jednej i drugiej czynności tylko za pomocą jednej ręki. Jak wiemy liczba zmian biegów podczas wyścigu jest ogromna. Czy jedna ręka podołałaby takiemu wysiłkowi?

Mateusz Cieślicki pisze...

marcinos - chodzi mi o tych, którzy przeszli urazy nerwów. I nie broń JJ, który pisze, że Robert nie miał uszkodzonych nerwów. A uwagi o zmęczeniu materiału zachowaj dla siebie.

Anonimowy pisze...

Witam, uważam że popadamy ze skrajności w skrajność... Po pierwsze - przyznajcie - sami nie wiemy jakie są fakty. Dezorientacja kompletna. Pozostaje nam tylko czekać, też mnie denerwują te bajki o Ferrari. Sam też nie wiem co o tym wszystkim sądzić. Tak na prawdę to nie wiemy nic na pewno i możemy sobie tu pisać i pisać... Coś jednak musi być na rzeczy, że się nie odzywają. Ja jednak jestem nastawiony optymistycznie, bo jak sięgnąć pamięcią parę miesięcy wstecz to przecież wszyscy mówili, że pytanie jakie jest to nie CZY tylko KIEDY nasz Roberto wróci... I tej wersji się trzymajmy!!!
pw

Mateusz Cieślicki pisze...

Jestem przerażony kopiowaniem przez wszelkie media plotek dotyczących Kubicy: "Kubica wróci w 2013 roku, Ferrari już czeka"

"Kolejka chętnych po Kubicę, mimo nieudanej operacji" itp. itd. Opamiętania!

Anonimowy pisze...

Mateusz,ja nikogo nie bronię,po prostu widzę że ostatnio zaczynasz najeżdżać na ludzi którzy....powiedzmy są zbyt optymistyczni.Twoja uwaga żebym zachował dla siebie swoją opinię dotyczącą twojej osoby tylko potwierdza moje spostrzeżenia.
Chciałbym dodać że nie jest moim zamiarem obrażanie Ciebie ani prowokowanie do czegokolwiek.

marcinos

szakuŁ pisze...

Mi ciągle nie daje spokoju wypowiedź Rossello.
Mam wrażenie że przedstawił sytuację o stanie Roberta jasno ze swojego punktu widzenia. Widział na żywo urazy i pewnie sam nie spodziewał się takich efektów i postępów w tak krótkim czasie i stąd taki ton jego wypowiedzi.

Tyle że , jak to powiedział w jednym z filmów Fred do Gruchy
"To co dla ciebie jest sufitem, dla mnie jest podłogą".

Pewnie dla Rossello stan Roberta jest niemal idealny a dla Roberta który jest perfekcjonistą (często słyszałem, że On nie uznaje kompromisu) stan jest nie do przyjęcia i będzie siedział cicho aż osiągnie swój zamierzony cel.

Mateusz Cieślicki pisze...

Na nikogo nie najeżdżam, gdzie widzisz tego dowody? Przecież w tekście zalecam Wam tylko ostrożność, ale nikogo nie zmuszam do prezentowania moich poglądów

sLaYeR pisze...

A mnie zastanawia jedno. Dlaczego ludzie wierzą jakimś pesymistycznym plotkom, a nie wierzą Rosello, który nie ma powodu aby kłamać?

Rovanpera pisze...

Mateusz, ja w zasadzie nie jestem przerażony. Dlaczego? Nie ma nic nowego na temat Roberta a media muszą tworzyć informację. Pracujesz tam gdzie pracujesz, więc sam powinieneś najlepiej wiedzieć, jak to wygląda. Jeżeli jutro w mediach XXX powiedzą, że Robert podpisał kontrakt z Red Bull, wszyscy inni w mediach xxx też potwierdzą te same bzdury.

Rovanpera pisze...

Ja myślę, że za bardzo analizujecie każde dostępne słowo na temat Roberta. Jeszcze trochę i dojdziemy do wniosku, że Robertowi obcy pomagają w dojściu do formy.
Z Rossello nic nie jest pewne, skąd wiem, kto mówi prawdę a kto nie?
Prawda jest jedna i jej nie znamy.

sLaYeR pisze...

Czemu mam wierzyć? Plotkom z niewiadomych źródeł, czy Rosello- lekarzowi, który widział się z Robertem?
Może mi jeszcze powiecie, że zmyślił sobie tą historię z samochodem tak dla jaj?

Rovanpera pisze...

Nie wiem, nikt tak nie twierdzi sLaYeR (jeśli chodzi o wiarę), ale przez ten mętlik informacyjny powstają coraz bardziej absurdalne teorie. Powiedzmy, że jestem w stanie uwierzyć Rossello, aczkolwiek na fakty trzeba będzie poczekać jeszcze długo a o większości i tak pewnie nigdy się nie dowiemy.

Anonimowy pisze...

A co tak naprawde powiedział Rosello?Co mógł,a czego nie mógł powiedzieć..?Ktoś kiedyś napisał,cytuję;Jak już kiedyś pisałem,nerw obwodowy,to taka wiązka,dużej ilości wypustek nerwowych (aksonów)otoczonych osłonką i przewodzących impulsy czuciowe,bólu,dotyku,temperatury-do kory mózgu i ruchowe do mięśni.Nerw biegnąc na obwód,rozgałęzia się, jest coraz cieńszy i kończy się w poszczególnych mięśniach(bo to nas interesuje)tzw.płytką ruchową(motoryczną,nerwowo-mięśniową).Im wyżej uszkodzony nerw(bliżej kręgosłupa),tym obszar odnerwienia i dysfunkcja ręki większe.Mięśnie,które nie dostają impulsu do skurczu zanikają,słaby impuls-słaby skurcz-mniejsza siła-zanik mniejszy.
Pomimo wielu eksperymentów nadal złotą zasadą jest jak najszybsze,precyzyjne,pod kontrolą mikroskopu zespolenie brzegów nerwu-to daje największe szanse na sukces,ale jest tu wiele zależności,na które,ani poszkodowany,ani lekarze,niestety nie mają wpływu.Z biologicznego punktu widzenia, fizjologiczne następstwa uszkodzenia i regeneracji nerwu zależą od takich czynników jak:
1. ilość komórek nerwowych pozostałych przy życiu,
2. jakość i stopień wzrostu aksonu(wypustki komórki nerwowej)
3.tzw substancji neurotropowych,uwalnianych przez organizm w miejscu uszkodzenia nerwu i stymulujących jego naprawę
U podłoża tych zjawisk leży skomplikowany mechanizm neurochemiczny wzajemnego oddziaływania zakończenia komórki nerwowej oraz samego aksonu, uruchamiany po zadziałaniu czynnika uszkadzającego.
Niezbędnym warunkiem regeneracji aksonu po jego przecięciu jest przeżycie ciała komórki, co jest możliwe dzięki działaniu czynników neurotropowych(jw).W przypadku uszkodzeń nerwu ruchowego w okolicach jego zakończeń,tj.w mięśniach,wszystko co jest poniżej ulega degeneracji,także płytka ruchowa-ostatecznie odpowiedzialna za skurcz mięśnia-ulega uszkodzeniu i zanikowi.W takim przypadku ponownie do działania wkraczają substancje neurotropowe wydzielane przez makrofagi w miejscu uszkodzenia i walczą o przeżycie komórki nerwowej oraz odtworzenie uszkodzonych struktur-wypustki nerwowej(aksonu),która na zasadzie chemotaksji kieruje się do miejsca docelowego(właściwego dla niej)oraz całej płytki motorycznej-jej błony presynaptycznej,postsynaptycznej,funkcji acetylocholiny,funkcji kanałów wapniowych i sodowych itd..To dosyć żmudny,długotrwały,skomplikowany i wieloczynnikowy proces o nieprzewidywalnych w 100% efektach końcowych.W konkretnym przypadku Roberta;nie wiemy co?nie wiemy gdzie?nie wiemy w jakim stopniu?Z klinicznego punktu widzenia regeneracja jest zazwyczaj niecałkowita, co ma swój wyraz w zaburzeniach czucia, ubytkach funkcji ruchowych, nietolerancji zimna i bólu ?ale oczywiście bywa różnie.Czy jest ktoś,kto zna końcowy efekt tych wszystkich procesów???Myślę,że jakieś ubytki będą.Pytanie jest takie-czy będzie można te ubytki skompensować w 100% aby móc się ścigać?

jaawok pisze...

Mam nadzieję, że Robert wróci, bez konieczności walczenia o kontrakt np. z R. Grosjeanem ;)

Anonimowy pisze...

moj znajomy nie ma reki od lokcia ma proteze i powiem wam szczerze ze wlada nia nie tylko dobrze ale jezdzi samochodem.Wiele osob z rekoma nie daje sobie tak rady za kolkiem jak on.Wiem ze ROSELLO jest jednym z najlepszych specjalistow na swiecie,ma do dyspozycji wszystko czego mu potrzeba takrze poczekajmy bo Robert dopracowuje tylko szczegoly

Anonimowy pisze...

Mateusz po tym artykule oraz twoich poniżej wpisach,zastanawiam się gdzie jestem ... czy oby na tej właściwej stronie
" powrót Roberta"
czy może
" pożegnanie Roberta"
to tak w wielkim skrócie

Anonimowy pisze...

wg mnie bardziej możliwą opcją jest to, że Kubica jest już w naprawdę dobrej formie i czeka tylko i wyłącznie aż skończy mu się kontrakt z Lotusem i wtedy idzie do innego zespołu. Dlaczego? Nie tak dawno było mówione przez menedżera Kubicy, że być może wróci na kilka ostatnich Grand Prix a pózniej, że może na ostatnie. Więc sądzę, że plotki o tym, że Robert ma wielkie problemy z rehabilitacją i wróci dopiero w 2013 w ogóle nie wchodzą w grę. Dziwne jest też to, że szef Lotusa Boullier mówi otwarcie, że nie ma od dłuższego czasu kontaktu z Robertem, co wydaje się śmieszne, bo przynajmniej dla mnie w sytuacji kiedy chce dowiedzieć się informacji o moim zawodniku z mojego zespołu co więcej o bardzo ważnej postaci w zespole to po prostu do niego dzwonie i się pytam jaki jest jego obecny stan. Myślę że doszło do jakiegoś zgrzytu między Kubicą a zespołem bo przecież jak wiadomo po samym wypadku kilka miesięcy Boullier miał b.dobry kontakt z Kubicą, dostarczał mu dane z wyścigów, jeździł nawet do niego. Tymczasem od jakiegoś czasu obie strony są wobec siebie dziwnie nastawione, zero kontaktu to ostatnia rzecz jaka mogłaby się przytrafić a jednak nastąpiła. Ogólnie rzecz biorąc sytuacja jest niecodzienna i ciężko wyrokować. Nie mniej jednak wg mnie Kubicy i jego menedżerowi coś musiało się nie spodobać i zerwali nagle kontakt, nie wchodze już w temat ferrari bo to mało prawdopodobne ale kto wie, może Force-India? Jeżeli w ogóle oczywiście...

Piotrek pisze...

Wszystko będzie dobrze. Wierzę, że Robert da radę. To jest tytan pracy.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Mateusz Cieślicki pisze...

Nie rozumiemy się.

Anonimowy pisze...

Mimo że wciąż nie wiadomo, kiedy (i czy w ogóle) Kubica wróci do ścigania, to informacje o jego stanie zdrowia oraz przyszłości stawiają go w roli czołowej postaci w walce o miejsca w zespołach na 2013 rok. Jeśli po odniesieniu tak koszmarnych kontuzji Polak zdoła jednak wrócić do pełnej sprawności, udowodni jeszcze raz, że jest jednym z najbardziej spektakularnych talentów w całej Formule 1. Wystarczy wspomnieć, że przed nieszczęsnym Ronde di Andora wokół Kubicy "węszyło" Ferrari, które chciało, by został partnerem Fernando Alonso.

Autor powołuje się jednak na źródła sugerujące, że operacja, która miała pomóc usprawnić łokieć, spowodowała komplikacje w zakończeniach nerwowych. Ma to ogromny wpływ na odzyskanie kontroli nad kontuzjowaną prawą ręką.

Przeróżne zabiegi pomogły Kubicy poprawić stan ręki i teraz Polak pracuje ponownie nad odbudowaniem masy mięśniowej. Dziennikarz Autosport informuje, że w grudniu kierowca będzie przeprowadzał odpowiednie treningi fizyczne, w tym bieganie.

Mało prawdopodobne jest jednak, że Kubica wróci już na początku przyszłego sezonu. Zdaniem autora, najbardziej możliwe są starty dopiero w dwóch, trzech ostatnich wyścigach sezonu. Taki rozwój wydarzeń byłby ogromnym ciosem dla Renault, jednak dla samego zawodnika nie stanowiłoby to większego problemu. "Tak naprawdę, można się spierać, czy nie byłoby to dla niego najlepsze rozwiązanie" - czytamy na Autosport.

Jeśli Kubica wróciłby do ścigania i nie byłby w stanie kontrolować bolidu w 100%, to mogłoby to wzbudzić pewne wątpliwości, czy jest tak samo dobry jak przed wypadkiem. Tak więc wystąpienie w kilku wyścigach pod koniec 2012 roku znów zwróciłoby na niego uwagę, pozwoliłoby wziąć udział w niezbędnych przygotowaniach. W efekcie miałby całą zimę, by pracować nad elementami, które wciąż musi poprawić przed sezonem 2013.

Przede wszystkim jednak, zdaniem autora, Kubica mógłby wrócić... ale nie do Renault. Podczas jego nieobecności rynek kierowców F1 zmienił się tak bardzo, że Polak jest obecnie na szczycie listy życzeń każdego potentata. Nawet jeśli przy jego nazwisku wciąż jest znak zapytania.

Autor sugeruje, że Kubica jako wolny agent w 2013 roku będzie mógł zająć miejsca zwolnione zarówno w Red Bullu jak i w Ferrari. - Jego kontrakt wygasa z końcem obecnego roku, więc zrobi to co będzie chciał - powiedział niedawno szef Renault Eric Boullier. Mimo to pewne jest, że zespół z Enstone będzie trzymał dla Polaka wolne miejsce.

Dziennikarz Autosportu kończy analizę stwierdzeniem, że nikt nie może powstrzymać upływającego czasu, tak samo jak i Kubicy. Zamierza on wykorzystać swoją szansę najlepiej jak można. Dzięki temu znów będzie mógł wygrywać w Formule 1, w którymkolwiek zespole by nie jeździł.

Legac pisze...

Artykuł jak najbardziej na miejscu, ponieważ trzeba trochę ochłodzić ogólne oczekiwania co do Roberta. Jeszcze niedawno wszyscy dziękowali Bogu , że Kubica przeżył, a dziś spekulują w jakim zespole powinien jeździć. Takie myślenie może doprowadzić do sytuacji, że jeśli Robert oświadczy iż nie jest jeszcze gotowy do jazdy w sezonie 2012 to cała frustracja "Fanów" Kubicy przerodzi się w falę krytyki polskiego zawodnika, taka już polska natura.
Osobiście jestem przekonany, że Robert będzie jeździć równie szybko jak kiedyś. Oczywiście jego ręka nie będzie tak samo sprawna jak przed wypadkiem ale moim zdaniem to niczego nie przesądza. Robert będzie musiał opracować nową technikę jazdy opierającą się bardziej na lewej ręce i przypuszczam, że nie zajmie mu to wiele czasu. Czucie samochodu się nie zmieni, przyciski na kierownicy
można rozmieścić inaczej. Z historii jego kariery wynika , że ma umiejętność bardzo szybkiej adaptacji do nowych wymagań i ta cecha będzie decydująca w najbliższym czasie. W 2010 przez połowę okrążenia prowadził jedną ręką , bo drugą zatykał dziurę od kanału F, tego też trzeba było się nauczyć bo nikt tak wcześniej nie jeździł.
Robert wróci na tor wtedy kiedy nauczy się na nowo jeździć bolidem i prawdopodobnie zajmie to kilka miesięcy, dlatego połowa 2012 nabiera sensu.

Anonimowy pisze...

CISZA, CISZA I JESZCZE RAZ CISZA... ,TROCHĘ CZASU JUŻ MINĘŁO OD JEGO WYPADKU A TU DALEJ NIC :-)SYN PANA WAŁĘSY WYSTĄPIŁ DZISIAJ W TV I JAKOŚ MU JĘZYKA NIE ODEBRAŁO,GRZECZNIE ODPOWIEDZIAŁ NA PYTANIA I OPISAŁ SWÓJ PRZEBIEG REHABILITACJI A PAN ROBERTO WCIĄŻ SIEDZI CICHUTKO JAK MYSZ KOŚCIELNA .CZY WIECIE DLACZEGO???
JEŚLI NIE WIADOMO O CO CHODZI TO CHODZI O PIENIĄDZE !!! KUBEK DOBRZE WIE ŻE BĘDZIE JEZDZIŁ W F1!!! TO JEST NIEUNIKNIONE BO NIE DOPUSZCZA INNEJ WERSJI DO SWOJEGO MÓZGU A TO SIĘ LICZY ,KWESTIA CZASU JAK GO ZOBACZYMY NA TORZE,TERAZ DUMA NAD WYBOREM TEAM-u i tak jak wcześniej wspomniałem oczekujcie występu 15 grudnia ,BĘDZIE TO OFICJALNY WYSTĘP ROBERTA W TV NA ŻYWO
POZDRAWIAM
TOMASZ

skalsky pisze...

Kochani,

Postanowiłem przeglądnąć parę for, portali o tematyce F1 i Kubicy i przeczytać większość informacji o Robercie od samego początku wypadku. Komentarze jakie się pod tymi informacjami i biuletynami znajdowały. Zajęło mi to parę godzin ale dzięki temu mam odświeżony pogląd i czuję się jakbym wrócił do rzeczywistości.

Faktem jest że apetyt wzrasta w miarę jedzenia. Ale porównując te informacje i emocje jakie zostały wylane w zwiazku z wypadkiem uważam że cud już się stał! Może to dziwne ale nawet jeśli Robert nie wróci do F1, zostanie dla mnie bohaterem i wzorem w walce o swoje marzenia. To czego dokonał przez te pare miesięcy w opozycji do tego jakie były oficjalne rokowania w lutym jest NIEBOTYCZNE. I przez ten nasz apetyt, zapominamy o tym. On i tak przejdzie do historii jako osoba wykazująca lekarzom nowe punkty odniesienia, swoją droga mowa była o tym na początku leczenia. Oczywiście nie można pominąć tutaj wielkiego zaplecza medycznego i środków finansowych, ale i tak wszystko ostatecznie zależy od człowieka. Idealnym człowiekiem nikt nie jest ale można być pięknym. A On (cytując słowa o zmarłym niedawno aktorze Krzysztofie Kolbergerze) jest pięknym człowiekiem.


Przepraszam za wywód, potrzebowałem się z Wami tym podzielić i polecam Wam zrobić podobnie. To jest budujące :-)

Anonimowy pisze...

Mateuszu... a tak jakoś się dzisiaj zirytowałem... Rozumiem, że Robert miał uszkodzone nerwy (czego nie negowałem), ale to nie znaczy, że przerwane, przecięte czy poszatkowane. Bynajmniej na na 100% pewności nie mam, i nikt tego nie wie. Powoli przepełnia mnie złość, że właśnie ludzie wypowiadają się na temat Roberta jakby wiedzieli o wypadku wszystko, widzieli rany dosłownie z centymetrów i byli przy każdym zabiegu Roberta. Przepraszam, jeśli kogoś uraziłem, ale ja tylko twierdzę, że wyliczanie swoich obrażeń jest nie na miejscu, każdy coś w życiu przeszedł, ale nie jest alfą i omegą w kwestii medycyny. Może skupmy się na wypadku Roberta i jego przyszłości, ale czekajmy na dalsze informacje z pewnych źródeł.
Nie chciałem nikogo zaatakować moim postem, chciałem tylko zaznaczyć problem, ciemny kąt, do którego na ślepo zmierzamy. JJ

Anonimowy pisze...

Jeszcze jedno. Mateuszu, przeglądałem Twój blog, stare wpisy i stwierdzam, że z nerwami Roberta nie może być źle. Wszystkich pozostałych zachęcam do pooglądania bloga. Sam napisałeś pod koniec Maja, że Robert chwyta przedmioty, właśnie tą ręką, która uległa uszkodzeniu, powołałeś się na słowa Mikołaja Sokoła.
Tutaj link:

http://powrotroberta.blogspot.com/2011/05/sobota-2105-kubica-chwyta-juz.html

Dziwi mnie też fakt, że w starych postach majowe i czerwcowe informacje były bardzo pozytywne, a teraz nagle, gdy nie otrzymujemy wieści o stanie Roberta, atmosfera ciągle się pogarsza. JJ

PS: Szkoda, że nie ma na blogu możliwości edycji swoich postów albo kasowania ich przez właściciela oraz szybszej możliwości przeglądania starych postów.

Anonimowy pisze...

Odniosę się troche polemicznie do tytułu dzisiejszego wpisu Mateusza. Co to znaczy, że tylko spokój ma nas uratować przed rozczarowaniem? Pytanie, co ma być tym rozczarowaniem? Że RK nie dostanie posady w Ferrari, czy też, że po powrocie do F1 – niezależnie kiedy – nie będzie już tak dobry jak przed wypadkiem, czy też, że w ogóle nie uda mu się wrócić? I dlaczego jak będziemy teraz spokojni to się nie rozczarujemy? Otóż sądzę, że jeśli Kubica podejmie decyzję o powrocie do ścigania w F1 to tylko w sytuacji, gdy będzie pewien, że może być tak samo dobry jak wcześniej, a jeśli tak będzie to w końcu, prędzej czy później, wyląduje w Ferrari (albo innym topowym zespole), bo taka jest naturalna kolej rzeczy. A jak nie uda mu się na tyle wykurować, żeby wrócić do F1, to będziemy wszyscy niebywale rozczarowani i nic na to nie da się poradzić, żebyśmy nie wiem jak byli teraz spokojni. To będzie zupełnie naturalna reakcja. Poza tym, na to czy RK wróci czy nie, nie mamy żadnego wpływu, czyli nie możemy zapobiec ewentualnemu rozczarowaniu i tyle. Tak więc bez strachu, żeby jakimś zbyt optymistycznym myśleniem broń Boże nie zapeszyć, pozwólmy ludziom snuć rózne domysły. Osobiście zresztą uważam, że zainteresowanie Ferrari Kubicą nie jest chorym wymysłem czy absudalną plotką, ale żeby to rozsądnie zaargumentować, mój wpis musiałby być znacznie dłuższy. Może innym razem spróbuję to logicznie i spokojnie uzasadnić.

Anonimowy pisze...

'Tylko spokój może nas uratować przed rozczarowaniem' święte słowa! Ktoś z Was pomyślał o tym, że jeżeli ta przerwa Roberta w powrocie do F1 jeszcze się przeciągnie to może wykorzystają oboje fakt i Robert wróci do sportu już nie jako... kawaler:) Gdzieś na uboczu, z dala od mediów, w kameralnej atmosferze... Tak sobie tylko pozwoliłem wetknąć inną myśl niż ta, która opisuje ciągle jego stan zdrowia. Trzeba czekać i już, nic nie poradzimy. Powodzenia Robert w dalszej rehabilitacji i dobrych wyborów na przyszłość!

Anonimowy pisze...

Kochani!
W dniu wczorajszy pojawiły się w mojej głowie pewne analogie i przemyślenia zaraz po przeczytaniu newsów od Pietrowa, a mianowicie:
Pietrow wyżalił się, że auto było super, że pierwsze 5-6 (bodajże) wyścigów niewiele trzeba było robić aby wejść to Q3. No właśnie. Co więc stało się z autem w następnych miesiącach? Zauważyliście, że Boulier żalił się, że Rob nie odzywa się od ok. 5 miesięcy? Czyżby właśnie wtedy przestał rozwijać bolid (pomagać inżynierom) ? Czy to nie dziwne, że mniej więcej w tym czasie Heidfeld „odchodzi” z LRGP? A może było tak, że żabojady zaczęli cwaniakować i dochodzić do wniosku, że jak zbudowali taaaaaaaaki bolid w którym radzą sobie bardzo dobrze i Heidfeld i Pietrow to właściwie można wyrzucić swoje wszystkie frustracje w kierunku Roberta i jakieś tam chore propozycje treningowych piątków (patrz Lopez)? Może to było/jest przyczyną braku kontaktu ze strony naszego Pupila? Nagle wyniki spadły, auto stało się powolne, nie słuchało się kierowcy.... no cóż. Te przemyślenia dotarły do mnie dopiero wczoraj. Jakoś wcześniej w ogóle nie zwróciłem na ten problem uwagi, a przecież wiemy, że na początku auto mogło śmiało konkurować z Ferarri, a teraz......., a teraz LRGP zaciska mocno pośladki aby w najbliższym GP FI nie zajęła miejsca przed nimi. Co wy na to?
ps. nie chcę tworzyć chorych teorii spiskowych, ale sami pomyślcie czy aby na pewno taki scenariusz nie może być realny? Who knows, who knows.... Pozdrawiam Serdecznie Seweryn

ps.2 Wracaj Rob bo szlag człowieka trafia

Anonimowy pisze...

Kubica to kierowca , który podobno potrafi rozwijać bolid.
Ale żeby go rozwijać trzeba nim jeździć !

Anonimowy pisze...

Seweryn
autko jak zauważyłeś miało spore możliwości w pierwszych wyścigach , jak wiadomo pracowali ciężko w raz z Robertem przez cały poprzedni sezon . jak widać opłaciło się. następnie Roberta zastąpił Haidfeld . jak wspominali w LOTUS-RENAULT miał on swój kierunek rozwoju , który zaprowadził zespół w ślepą uliczkę ( podobnie było w BMW w 2008 roku ). Pietia czy też Senna mają mgliste pojęcie o rozwoju . stąd też te apele w kierunku Roberta. lecz to ,że to Robert rozwija bolid na odległość , jest trochę nietrafione. to nie jest magia tu trzeba być , jeździć i czuć autko.

HerrF1ick pisze...

Info z strony Lotto...

http://www.radoscwygrywania.pl/lotto2/index.php/wiadomosci1/78-absencja-moe-wyj-kubicy-na-dobre

Anonimowy pisze...

Zaraz dowiemy się że nad rozwojem bolidu nie pracował sztab kilkuset inżynierów tylko Robert, Pietia i Nick.
Na pewno Robert w szpitalu projektował nowe pakiety dla bolidu.
Oczywiście do czasu zerwania kontaktu z Boulierem. Wtedy nastąpił regres kondycji teamu.
Jestem tego pewien ;-)

Anonimowy pisze...

Większość kibiców chciałaby powrotu Roberta Kubicy do rywalizacji w Formule 1 wraz ze startem sezonu 2012. Może się to okazać niemożliwe, ale niekoniecznie musi być niekorzystne dla polskiego kierowcy.

Powrót Kubicy na początku przyszłego sezonu wiązałby się najprawdopodobniej z kontynuowaniem startów w ekipie Renault. Kontrakt Polaka z zespołem z Enstone wygasa z końcem tego roku, ale szefostwo zespołu bardzo chętnie widziałoby Roberta w składzie nawet, gdyby dołączył do niego po kilku wyścigach. Renault wie, że raczej nie uda im się pozyskać w miejsce Kubicy kierowcy jego formatu, dlatego nie dziwi, że zespół godzi się w kwestii terminu powrotu na takie ustępstwa.

Ale powrót do słabego Renault mógłby stwarzać dla Kubicy pewne zagrożenie. Każdy występ Polaka byłby pod lupą, a w przypadku dysponowania mało konkurencyjnym bolidem trudno byłoby dać odpór opiniom o tym, że krakowianin zwyczajnie nie jest tak dobry, jak był przed wypadkiem. Wówczas jego notowania na rynku kierowców mogłyby nieco spaść.

Zagraniczni fachowcy zastanawiają się, czy lepszym rozwiązaniem nie byłoby poświęcenie 2012 roku na odzyskiwanie sprawności, w oczekiwaniu na miejsca w lepszych ekipach.
„Ostatnie pogłoski sugerowały, że z teamem Mercedes.GP pożegna się Nico Rosberg, który miał trafić do zespołu z Maranello. Miejsce w zespole Ferrari miałby stracić Felipe Massa. Jednak jest to błędne założenie, ponieważ obaj przedłużyli kontrakty ze swoimi ekipami. Nie będziemy zaskoczeni, jeżeli w umowie Brazylijczyka pojawi się zapis, mówiący, że Massa zostanie w Ferrari tylko do powrotu Roberta Kubicy. Fernando Alonso przyjaźni się z Polakiem i stworzyliby wybuchową mieszankę, która dałaby mistrzostwo Ferrari” – spekuluje Joe Saward.
Podobnego zdania jest Jonathan Noble, jeden z redaktorów brytyjskiego Autosportu. Anglik przekonuje, że jeśli Polak odzyska sprawność która pozwoli mu jeździć równie szybko jak przed wypadkiem, może być spokojny o zainteresowanie najlepszych ekip. Czasami dobrze jest zrobić krok w tył, żeby później móc zrobić dwa naprzód.
źródło LOTTO

szakuŁ pisze...

Nie sądziłem że to kiedyś napiszę ale faktycznie powrót w 2013 może wyjść Robertowi na dobre.

Oczywiście wolał bym aby wrócił jak najwcześniej ale to tylko moje marzenie spowodowane chęcią oglądania Go w rywalizacji.

Pisano wcześniej że musi wrócić szybko bo świat F1 o Nim zapomni. Minęło prawie 10 miesięcy a efekt jest odwrotny.

Nie wierzę że Robert zaryzykuje startów nie będąc w 100% pewny czy da rade wytrzymać cały sezon.

Przypuśćmy że Robert wraca do Lotusa nawet w trakcie sezonu. Bolid raczej nie będzie zbyt konkurencyjny a wyniki Roberta będą średnie wtedy nikt nie napisze że to wina bolidu tylko że to już nie ten kierowca na pewno to są skutki wypadku.Wystarczy spojrzeć na przypadek Massy.

Jeśli dalej uda się podtrzymywać zainteresowanie Robertem to faktycznie może On rozdawać karty. A i czasu na powrót do formy będzie miał więcej.

Anonimowy pisze...

Cóż, odnośnie artykułu na radoscwygrywania.pl

Piałem na tym forum kilka miesięcy temu po artykule "Robert nie wracaj na Brazylię!" autorstwa Jacka Kasprzyka (może nieznacznie przekręciłem tytuł), że pewnie za jakiś czas przeczytamy "Robert nie wracaj w 2012!". Smutne, ale niewiele się pomyliłem.

k

Anonimowy pisze...

tak , powrót w 2013 roku może być korzystny, ale tylko pod warunkiem ze będzie miał w 2012 roku testy co dwa tygodnie

Anonimowy pisze...

anonimowy z 09:04 - nie bądź taki uszczypliwy. Dobrze wiesz o co mi chodziło. Nie pisałem, że tylko Robert pracował nad bolidem, ale miał w jego budowę ogromy wpływ i nie jest to żadna tajemnica! jeżeli wiesz co trzeba zrobić, aby bolid był pod preferencje zawodnika wg wymagań tegoż to jasne jest, że Rob wiedział z telemetrii co jest nie tak i mógł mimo Twojej opinii mieć bardzo duży wpływ na to w jakim obszarze auto poprawić. To są moje przemyslenia i tyle. pozdrawiam - Seweryn

Anonimowy pisze...

Wpływ Roberta na rozwój mógł być tylko wtedy gdy po prostu sprawdzał w praktyce jak zachowuje się bolid na torze. Z perspektywy łóżka jego wkład był żadnym wkładem.

robo-tabu pisze...

No dobra, ale skoro obawy przed powrotem w przyszłym sezonie są tak duże, to dlaczego myślicie, ze za rok ich w ogóle nie będzie?

Przecież będzie to samo, a wymagania od Roberta będą jeszcze większe niż teraz... bo w końcu dwa lata rehabilitacji, to nie rok.

Wiem, że w przypadku Roberta dłuższa rehabilitacja mogła by dużo zmienić, ale z drugiej strony, postępy w leczeniu mogły by nie być aż tak wielkie. Trochę obawiam się tej presji jaką otoczenie F1 by na niego wywierało... Mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi. Już teraz może mu być ciężko na początku. Może tego się obawia i dlatego nie spieszy mu się aż tak?

Z resztą nie wiemy NIC, czuję się już jak taki Linda - nie chce mi się o tym gadać.

Anonimowy pisze...

Drodzy spekulańci. Czy wy nie widzicie, że od kilku tygodni przekazywane są nam dosyć wyraźne sygnały, że z Robertem nie jest tak różowo jak się mówiło i że starty od początku sezonu są niemożliwe? (i nie chodzi tylko o kwestię zespołu, ale o fizyczne możliwości organizmu Kubicy)

Opamiętajcie się, bo ten nadmuchany balon przez Wasze oczekiwania na prawdę mocno pierdyknie niedługo.

Anonimowy pisze...

Rozwijanie bolidu ze szpitalnego łóżka... nieźle się uśmiałem.
Ranault było na początku sezonu w miarę blisko czołówki tylko dzięki jednej rzeczy: dmuchanemu dyfuzorowi. Jakiś łebski, anonimowy inżynier wpadł w przerwie zimowej na taki pomysł, zaprojektował, wykonał obliczenia, ale oczywiście i tak wszystko poszło na konto Kubicy, bo przecież Robert zbudował bolid...

Anonimowy pisze...

anonimowy z 11:48 - tu jednak się mylisz! bolid był budowany pod Roberta i zgodnie z jego sugestiami! a może nie wiesz o tym, że Robert to ten jeden z nielicznych, którzy potrafią rozebrać i złożyć bolid do kupy? radzę zapoznać się z umiejętnościami naszego Pupila zanim będzie pluł bezwiednie. pozdrawiam - Seweryn

Anonimowy pisze...

@11:57
Nie napisałem, że auto nie było budowane pod Kubicę, napisałem, że nie on jest autorem i konstruktorem wydechu.

A to że potrafi złożyć bolid to zaleta, jest dobrym mechanikiem, co się na pewno ceni. Ale od mechanika do inżyniera to kawałek drogi - z całym szacunkiem dla mechaników F1.

Anonimowy pisze...

Aby lepiej zrozumieć obecną sytuację należało by poznać zapisy w polisie ubezpieczeniowej i kontrakcie z LRGP.
Jeżeli start w chociażby jednym wyścigu w sezonie spowoduje mniejsze lub wogóle brak odszkodowania to po co startować. A być może LRGP także jest ubezpieczone na taką okoliczność?Pozatym Gerard Lopez jest biznesmenem i jeśli projekt "F1" przynosi stratę to należy się go pozbyć. Morelli zdaje sobie z tego sprawę więc przedłużenie w tym momencie mogłoby równie skutecznie zaszkodzić karierze jak udział w nieszczęsnym rajdzie. Bądźmy dobrej myśli i cierpliwie czekajmy. A co do Ferrari to pamiętam ile niewiarygodnych i dementowanych plotek w świecie F1 po pewnym czasie okazywało się prawdą.
K.B.

Anonimowy pisze...

Podobno na fejsie są fotki z wczoraj Roberta jezdzacego autem :) info z twittera ellen parker

m_f1

Anonimowy pisze...

Po co dyskutować z kimś kto bezwiednie i ślepo wierzy we wszystko co się napisze w mediach.
Jak ktoś chce to niech sobie wierzy w ferrari, w to że Robert wróci mocniejszy, że sam zbudował sobie bolid.
Nawet niech wierzą w to że Robert z łóżka szpitalnego sterował i poprawiał pracę setek wykształconych inżynierów.
Dla mnie Robert był magikiem. Owszem. Magikiem fajery. Tak jak Małysz magikiem skoków.
Ale pewnych spraw nie przeskoczy się bez solidnego wykształcenia.

dziękuję za uwagę.

Anonimowy pisze...

@m_f1 ona napisała, że nie widziała tych zdjęć, ale widział je znajomy znajomego. Wierzysz w to? proszę cię...

Anonimowy pisze...

A na końcu będą nas przekonywać, że F1 jest przecież niebezpieczna i lepiej żeby Robert w ogóle nie wracał.

Anonimowy pisze...

Znalazłem ciekawe info na portugalskim autosporcie, mianowice bulier chce na 2012 mieć skład grosjean i barichello, a kubica i petrov na wylocie......

Anonimowy pisze...

Pietrov jest na wylocie bo nie zgrywałby takiego chojraka. Dopóki był pewien miejsca siedział cicho.

Anonimowy pisze...

Robert nie odzyskał jeszcze sprawności pozwalającej mu na starty w pierwszej połowie przyszłego sezonu, dlatego rozważa możliwość bycia testowym w Ferrari (pod warunkiem odzyskania sprawności) Według niemieckiego auto moto und sport Robert zerwał kontakty nie tylko z zespołem LRGP, ale również z polskimi dziennikarzami.

Anonimowy pisze...

świeży wywiad z Erickiem
http://www.formula1.com/news/interviews/2011/11/12810.html

Anonimowy pisze...

Czyli Eric twierdzi, ze nie ma kontaktu z Robertem. Jeśli Robert nie wróci to zastąpi go na 100% Grosjean. Żadne testy z udziałem Roberta nie sa zaplanowane. W 2013 chce mieć w składzie dwóch topowych kierowców (lol).

Anonimowy pisze...

Eric o Robercie:
"It was him who got me in trouble this year and now if he can’t come back he has to tell us about it. He has to tell us, but we also must not be stupid. We need a plan. "

Anonimowy pisze...

Jaki powrót ? Co niby miałby robić Robert w F1 ? Dokładnie za rok dalej będzie ta sama śpiewka...Wróci na początku 3013, w 2014 itd.
SF w czystej postaci.

Anonimowy pisze...

A pomyślał ktoś o tym, że Witka poniosło (wypowiedzi w rosyjskiej telewizji), bo dowiedział się, że na GP Brazylii będzie musiał odstąpić kokpit? :)

Anonimowy pisze...

Tak, Grosjeanowi na FP1.

Anonimowy pisze...

Ano może właśnie nie tylko na FP1? Romek w Abu Dhabi, jak na pierwsze jazdy R31, wcale tak źle nie wyglądał :)

Piotrek pisze...

Z Petrovem może być coś na rzeczy. Ale przecież jego pieniądze są ważne dla Lopeza i wątpię, żeby chciał się go pozybyć i wsadzić tam Grosjeana.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

ANONIMOWY Z 17 listopada 2011 22:52

Skoro masz takie informacje że 15 grudnia wszystko się wyjaśni, to może napiszesz też czy będzie to info pozytywne czy może negatywne ??

Pozdrawiam

Devilman123

Anonimowy pisze...

A co jest w ogóle tego 15 grudnia?

Anonimowy pisze...

Jeśli Robert miałby wrócić do LRGP to Morelli nadskakiwałby nad Boullierem i Lopezem. Skoro są olewani przez obóz Roberta to dla mnie jest jasne, że ich drogi się rozeszły. Jeśli Robert ma wrócić do F1 to na pewno nie z LRGP. Wybór Ferrari jest całkowicie logiczny. Będzie tam mógł testować dwuletnie auto ile dusza zapragnie. Inne zespoły musiałyby wynajmować tor, a to sporo kosztuje. Poza tym Ferrari ma symulator. Robert ma blisko do Maranello z domu. I formula medicine i siedziba Ferrari są w dość bliskiej odległości, a to duży plus. Robert nie traciłby czasu na długie podróże. Wygląda na to, że to jest gra vabank ze strony Roberta, ale w sytuacji jakiej się znajduje to zrozumiałe.

science pisze...

Czytałem komentarze, ale nie wszystkie. Wyczytałem jednak na tyle, że niektórzy z Was utrzymują, że do lipca, kontakt LRGP i Kubicy był wyśmienity. No niestety nie do końca. 27. maja Morelli odwiedził wszystkie motor-home'y podczas GP Monaco - z wyjątkiem LRGP. Dlaczego ? :) Później mówił, że powrót na GP Brazylii będzie możliwy, ale nie wie czy będzie miał gdzie. Dlaczego nagle podczas ostatniego GP pada stwierdzenie, czy Robert może powrócić w innym zespole ?
I jeszcze jedno - co się dzieje 15 grudnia ?? ;)

Anonimowy pisze...

Przypominam sobie, jak ponoć Borowczyk kiedyś wysnuł tezę, że Robert może być trzecim w Ferrari, i będzie testował, aż wskoczy na miejsce Massy. Te ostatnie zagraniczne doniesienia to jakby potwierdzaja. Sam nie wiem... Do tej pory myslalem raczej o powrocie do Reno. Ale jesli rzeczywiscie relacje sie popsuly, i to pewnie ze strony LRGP, to moze cos jednak jest na rzeczy z tym Ferrari.

Anonimowy pisze...

Seweryn - bardzo Ci współczuję .... naprawdę ... wierzysz w jakieś bzdury w stylu, że kierowca musi złożyć bolid itp.... Era B.McLarena naprawdę się skończyła. .....

Piotrek pisze...

No własnie wyglada, że epoka McLarena powoli wraca, skoro Raikkonen będzie prawdopodobnie współwłaścicielem Williamsa.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

ja uważam że LOTUS-RENAULT na mieszał coś z kasą . być może nie wypłacili Robertowi objętych kontraktem pieniędzy . a powrót Roberta do sprawności sporo kosztuje. jak w przysłowiu "jak nie wiemy o co chodzi , to chodzi o pieniądze"

Anonimowy pisze...

Ja też dołączam się do pytanie: co jest 15 grudnia?

Gnegon

Anonimowy pisze...

I czy się komuś nie popier... z 15 grudnia 2010 kiedy to wręczane były "Złote Kaski"?

Gnegon

Anonimowy pisze...

Piotrek - porównujesz B.McLarena do Kimiego ? Daruj sobie ....Kimi jako konstruktor ...hmm.. musisz więcej poczytać w wiki.

Anonimowy pisze...

Po dzisiejszym wywiadzie z Erick'em mam wrażenie, że jego cierpliwość się wyczerpała względem Roberta. W jego tonie wypowiedzi dało się wyczuć złość i żal? Zastanawia mnie co może być powodem tej zmiany... deklarował ostanio, że RK może swobodnie wskoczyć w połowie sezonu. Być może sam zaczął wierzyć w te medialne zawirowania, że RK kombinuje coś na boku z innym team'em. LRGP pewnie będzie chciało na dniach, żeby Robert się określił,a widać że najwidoczniej z dłonią Roberta nie jeste jeszcze wystarczająco dobrze, żeby dać jakis konkret.

Kamil

Anonimowy pisze...

wiem, że zaraz mogę być zbombardowany ale twierdzę, że walka toczy się o kontrakt. Robert chcę rocznego kontraktu z LR w 2012 z opcją przejścia nawet w połowie sezonu a Eric oczywiście się na to nie chce zgodzić. Czy boleśnie spadnę z tej drabinki? Nie, ponieważ cieszę się, że Robert przeżył i nawet jakby sprawdził się czarny scenariusz i Robson nie wróci w 2012 to przyjmuje to z pokorą i w dalszym ciągu będę czekał.

fan f1 i Roberta

Anonimowy pisze...

Ja wychodzę z założenia, że Robert teraz, tak samo jak zawsze, jest po prostu powściągliwy w swoich wypowiedziach, czy komentarzach. Najwidoczniej nie może nic jeszcze powiedzieć konkretnego, dlatego się nie odzywa. Przypuszczam, że teraz jest okres, który określa niuanse pomiędzy: być sprawnym, a byc kierowcą w F1.
pozdrawiam serdecznie

Anonimowy pisze...

Ja dalej czekam na pozytywna wiadomsc...Robert jestem Tobą!!!
"Szybkiego Powrotu Do Zdrowia Robert" - chcialbym bardzo usunąc ten napis z mojego samochodu bo by to oznaczało ze Robert bedzie sie scigał w F1. Dla mnie jesteś Mistrzem
Gatusso

Mateusz Cieślicki pisze...

Napiszę to wielkimi literami, może dotrze do kogokolwiek: ROBERT MA PROBLEMY Z SZYBKIM POWROTEM DO ZDROWIA I O TO TOCZY SIĘ WALKA. Jestem w 100% przekonany, że jakby Bóg zapytał dziś we śnie Kubicę - oddaje Ci sprawność, ale będziesz musiał zapłacić 10 mln dolarów za powrót do Lotus Renault GP, to Robert natychmiast by się zgodził. Ludzie! Zdrowie! Ten człowiek ma już pieniądze i nie potrzebuje więcej! Sam mówił, że teraz w F1 mógłby już jeździć nawet za darmo! Opamiętajcie się bo obrażacie przede wszystkim Kubicę! Człowiek się męczy, przechodzi wielkie cierpienia, a Wy go o kasę posądzacie? Obyście się nie musieli kiedyś w życiu przekonać co jest ważniejsze (i nie wyjeżdżajcie mi tu zaraz z tezą, że jakby Robert nie był w F1 to gorzej by się nim zajmowano, bo to prawda, ale nie na tym polega moja teza).

A jeszcze odniosę się do tego: "ja uważam że LOTUS-RENAULT na mieszał coś z kasą . być może nie wypłacili Robertowi objętych kontraktem pieniędzy . a powrót Roberta do sprawności sporo kosztuje. jak w przysłowiu "jak nie wiemy o co chodzi , to chodzi o pieniądze"

LRGP namieszało coś z kasą??? Oni wypłacili Robertowi pełną gażę za ten sezon! Dla mnie jest to niepojęte (pewnie to stanowił kontrakt) i przestańcie na nich narzekać i zwróćcie uwagę na to, co mówi np. Mikołaj Sokół - zachowali się na prawdę fair.

Powrót Roberta do sprawności kosztuje nic w porównaniu z tym co Robert zarobił, poza tym - radzę poczytać o instytucji ubezpieczeń.

Anonimowy pisze...

Mateusz, nie krzycz bo jesteś jeszcze bardzo młodym człowiekiem i wiele doświadczeń przed Tobą....

fan f1 i Roberta

Mateusz Cieślicki pisze...

No i?

Anonimowy pisze...

Ależ Mateuszu, dlaczego masz pretensje do fanów gdy byli pompowani przez 6 miesięcy, że jest tak dobrze .... niesieni tym optymizmem wierzą, że jedynym problemem są pięniądze.....bo przecież BYŁO TAK DOBRZE i już TYCI,TYCI brakuje. Podjęto bardzo niebezpieczną grę i gdyby nie szacunek środowiska do Roberta już dawno sprawa byłaby przegrana. Jak widać podejmowane działania skutecznie stworzyły iluzję optymizmu. Opamiętano się po prostu trochę za późno i postawa zawodnika również tego nie ułatwia ... Teraz pewnie popadniemy w drugą skrajność by pod koniec 2012 żyć znowu nadzieją, no cóż... taka jest natura ludzka

Mateusz Cieślicki pisze...

Ok, ale ja też byłem pompowany i to podwójnie, ale teraz potrafię zrozumieć o co chodzi. A poza tym - nikt nie stwierdził, że Robert jest już zdrowy.

Anonimowy pisze...

Boję się, że jak tak dalej pójdzie, to czerwony bolid może być opcją dla Roberta i to bynajmniej nie ten z Maranello. Jeśli rzeczywiście to koniec współpracy z LR, to 2012 będzie stracony a potem pewnie właśnie coś pokroju Marussia Racing. Czasem lepszy wróbel w garści, niż gołąb na dachu. Nawet, jeśli miałby zerwać kontrakt i rzucić kasę na stół, to lepsze, niż zostać na lodzie i liczyć na cuda. Robercie, nie idź tą drogą, pogadaj z Erikiem. Chyba, że w ogóle z F1 już nic nie będzie. Arof.

Anonimowy pisze...

no i to, że też lubię filmy Tarantino a nie strzelam do wszystkich jak Ty (filmy QT były chyba inspiracją do Twojego zdjęcia)- MASZ SUPER BLOG OK, ale jak sam zalecałeś ... tylko spokój może nas uratować a z tego co czytam to najbardziej niespokojną osobą w tym towarzystwie.

fan f1 i Roberta

Mateusz Cieślicki pisze...

A no właśnie - wyciąganie zbyt pochopnych wniosków... ze zdjęcia wynika, że lubię Tarantino? Może ze 2 filmy obejrzałem, ale na pewno nie był on żadną inspiracją :)

Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Jeszcze jedno - też jestem zdania, że na dzień dzisiejszy nie ma mowy o ściganiu się ze względu na stan zdrowia, ale to moim zdaniem nie zwalnia z rzeczowej rozmowy z Boullierem, choćby za to wszystko, co dla niego dotychczas zrobił. Uważałem Roberta a honorowego faceta, ale zaczynam się zastanawiać, czy słusznie. Zwykłe "przepraszam, na razie nie dam rady" chyba nie przyniesie ujmy. Chyba, że to Boullier nie mówi całej prawdy, ale niezbyt w to wierzę. Arof.

Anonimowy pisze...

a kto stwierdził że Robert ma w tej chwili problem, który nie pozwoli mu myśleć o f1 w 2012? Wręcz przeciwnie.

fan f1 i Roberta

Mateusz Cieślicki pisze...

Jeżeli to było do mnie fan... to niestety nie rozumiem.

Anonimowy pisze...

Mateuszu - ależ oczywiście, nikt nie twierdził, że Robert jest w pełni zdrowy.... Ale przypomnij sobie komentarze Cezarego G. i nieco w mniejszym stopniu działania Mikołaja S. (który bardzo skupił się na utrzymywaniu swoistego wizerunku Roberta) - zwrot nastąpił gwałtownie w ciągu paru ostatnich tygodni i niestety tak się kończy kreowanie poglądów..... tyle, że napompowanych oczekiwań nie stonujesz tak szybko, a wielce prawdopodobne, że za chwilę w tej paranoi zostaniesz oskarżony, że przeszedłeś na jakąś ciemną stronę mocy! i w ogóle jest beeee...

Anonimowy pisze...

"no i ?" masz rację ,że Robert walczy z problemami i o tym wszyscy doskonale wiedzą . zwróć uwagę na wpisy . wyraźnie świadczą o tym , że fani czekają na niego i czekać będą jak długo trzeba będzie.
wiele osób zastanawia się nad powodem konfliktu na linii Robert a zespół LOTUS-RENAULT stąd też różne hipotezy. a kasa? cały świat się wokół tego kreci . nikt oczywiście Roberta nie posądza o pazerność finansową , chodzi natomiast o obowiązujące zasady i umowy , których nie należy łamać . jest jeszcze Morelli który prawdopodobnie otrzymuje procentowe wynagrodzenie . to takie tylko gdybanie .

Ewa pisze...

Mateuszu, czytając Twoje wypowiedzi mam wrażenie, że jesteś zdenerwowany.Czy to wynika z tych durnych wpisów czy może wiesz coś więcej na temat problemów Roberta tylko tego nie mówisz.
To co krąży w mediach do tej pory nie brzmi aż tak groźnie dla nie wtajemniczonych.

axee pisze...

Mateusz jako nieliczny z tego grona zachowywał dystans i tonował nadmierny optymizm od samego początku. Gdyby nakręcał chory optymizm to dopiero dostalibyście łopatą po głowie.
Każdy ma własny rozum i mam nadzieję że jest w pełni zdrowy umysłowo by umieć przetwarzać dane jakie docierają do kapusty.
Pomijam Piotrka i kilku jeszcze bo to niereformowalne sztuki (bez urazy - piszę to z sympatią ;-)

Wystarczyłoby by każdy wykrzesał odrobinę z siebie i zabawił w dziennikarza i przygotował do tematu. Przejrzał filmy i artykuły ludzi zmagających się z podobnymi urazami co Robert.

Być może wtedy inaczej można by spojrzeć na wszystkie wypowiedzi Morelliego, lekarzy. Że być może te wypowiedzi są częścią terapii jakiej poddawany jest Robert.
Pacjent w traumie, depresji pourazowej MUSI być przekonywany o wspaniałych postępach nawet jak on sam ich nie widzi. Musi być otoczony pozytywną energią, dopingowany do wytężonej pracy.
Robert jest tylko człowiekiem. Żadnym tytanem, żadnym robocopem.

Pracuje, śpi, boli go ząb, musi obcinać paznokcie u nóg. To tylko człowiek.

robo-tabu pisze...

Odnośnie tego co napisał Anonimowy z 12:42 - po przeczytaniu wywiadu z Boullierem nie zdziwię się jeżeli w bolidzie Lotusa zobaczymy Barrichello. Bardzo tajemniczy ten Erik. Zdał sobie chyba sprawę, że Pietrow jednak nie jest na tyle dobry, a doświadczenia też aż takiego nie ma. Co innego z Barichello, który jednak dysponując dobrym bolidem potrafi pojechać. Poza tym pewnie chodzi o jakieś wskazówki od kierowcy, BAR mógłby pomóc w stworzeniu dobrego bolidu o którym w wywiadzie wspomina Erik. Prędzej czy później i tak zostanie emerytem. No i ostatnia wypowiedź Pietrowa też jest zaskakująca... Coś w tym Lotusie się dzieje.

Mateusz, nie mam do Ciebie żadnych pretensji, ale chyba faktycznie za bardzo się przejmujesz niektórymi wypowiedziami. Tak jak mówiłem - tylko zdementowanie plotek może niektórych trochę uspokoić, a niestety na razie panuje samowola dziennikarska. Sam bym mógł takie artykuły pisać w tych mediach...

Piotrek pisze...

Niestety odgrzewana są stare wypowiedzi i podawane jako nowe. To napędza atmosferę.
W LRGP chyba coś się szykuje. Albo Raikkonen wykupił część własności zespołu (w co nie wierzę), albo szykuje się coś ostrzejszego.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Mateusz, miałem na myśli wypowiedzi lekarzy, którzy są pewni powrotu do zdrowia i F1 Roberta w 2012, a którzy nie byli tacy pewni zaraz po wypadku.

a jeśli chodzi o QT to proponuje obejrzeć jego wszystkie filmy:) One dopiero pokażą jak ważny jest spokój.

fan f1 i Roberta

Anonimowy pisze...

Tak Panie Mateuszu wszyscy wiemy, że ma problemy ze zdrowiem, ale to nie znaczy, że nie musi informować swojego zespołu o stanie rehabilitacji a czego niewątpliwie nie robi od jakiegoś czasu więc coś się kroi dla mnie przynajmniej jest to chora sytuacja gdy mój szef nie wie co się ze mną dzieje tym bardziej że płaci mi grubą kasę i ma co do mnie plany na przyszłość!!! Boullier nie ma nawet pojęcia co robi Kubica i kiedy ma zamiar wrócić... Zdaje sobie sprawę z obrażeń jakich doznał kierowca ale sytuacja z zespołem jest na 100% intrygująca i dziwna

Anonimowy pisze...

Anonimie z 21:42 naprawdę wierzysz że Boullier nie ma pojęcia o stanie Roberta i nie wie co Robert robi ? Naprawdę jesteś aż tak naiwny ?
Załóżcie jakiś filtr na to co jest mówione szczególnie w ostatnim okresie, kiedy każde źle wypowiedziane słowo może kosztować miliony dolców.

Rovanpera pisze...

Słuchajcie, bardzo dobrze, że Mateusz tonuje nastroje. Trzymał dystans od początku a teraz ma świętą rację. Czasami właśnie prze hiperbolizacje zwykłych dobrych informacji, w następstwie jednej gorszej na blogu atmosfera była "podła".
Robert walczy o powrót do zdrowia i formy, ucinając spekulacje jest jak najbardziej człowiekiem honoru i na pewno nie zrobi nic głupiego. Może nam się wydawać, że jego decyzja nie jest zbyt honorowa, ale nigdy nie poznamy zakulisowych rozgrywek (nie nam to oceniać).
Nie najeżdżać na Mateusza proszę, prowadzi naprawdę świetnego bloga i jest wiele prawdy w tym co pisze.

Anonimowy pisze...

Anonimowy 21:42: "...jest to chora sytuacja gdy mój szef nie wie co się ze mną dzieje tym bardziej że płaci mi grubą kasę i ma co do mnie plany na przyszłość!!!..."

Otóż to!! Opcję mogą być tylko dwie:
- Robert nie dostał żadnej kasy i nie ma już żadnego kontraktu z LRGP
- Eric opowiada głupoty i jest o wszystkim doskonale poinformowany

Gnegon

Fisiacz pisze...

Podsumuję to wszystko tak. Jestem przekonany, że walka idzie o odzyskanie zdrowia a nie tajne negocjacje, inny zespół itp. Ale fani nie dostają nic od mediów, od LR od obozu Roberta itp. A jak nie ma nic, to jest nadzieja, wiara, emocje itp. A jak ktoś mądrze powiedział, z wiarą i nadzieją pożegnać się najtrudniej... Przekierujmy kochani naszą wiarę i nadzieję na to, żeby Robert jak najszybciej wrócił do zdrowia. A jak już wróci, to jestem pewien, że w jedynce jeszcze nie raz go zobaczymy i jeszcze nie raz dostarczy nam emocji, bo to typowy sportowiec nie zwracający uwagi na szczegóły otaczające sportową walkę. Swoją drogą trochę szkoda, że taki jest ;-), ale ten typ tak ma i za to go kochamy :).

Piotrek pisze...

Wolę, żeby Robert nic nie mówił i z nikim się nie kontaktował, ale wrócił do ścigania w F1 i był tak samo szybki jak przed wypadkiem, niż odwrotnie. Dlatego nie denerwuje mnie milczenie z jego strony, bo wiem, że ostro pracuje, żeby znów się ścigać.

Szybkiego powrotu na tor Robert

robo-tabu pisze...

Piotrek, ale skąd WIESZ?

Nie mówię, że tak nie jest, bo to logiczne, że zależy mu na najszybszym powrocie. Tylko tak myślę, że o Robercie to my nic nie wiemy...

Mam nadzieję, że się nie poddaje, na pewno jest mu ciężko. Najgorsze jest to, że ciężko już teraz ocenić jego stan... Naprawdę to wszystko wygląda jakby to była jakaś celowa dezorganizacja. Tylko nie widzę w tym sensu.

Piotrek pisze...

Wiem, bo widziałem jego upór w dążeniu do jazdy na granicy swoich możliwości. Widzę jak wielką pasją są dla niego wyścigi. Nie może być tak, żeby poprostu sobie odpuścił.
Mam nadzieję, że jak się wszystko wyjaśnie to będziemy wiedzieli jaki mieli celi w tej dezorganizacji. Napewno jakiś jest, tylko właśnie jest pytanie: "jaki"?

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Widzieliście to? Moim zdaniem świetne :D
http://www.youtube.com/watch?v=Zc1x44AS5hM

Anonimowy pisze...

Nie prawda, Robert nie jest aż takim odludkiem, jak Wam się Wydaje. Jest normalnym człowiekiem i facetem, jak każdy z nas. Spójrzcie na jego karierę, do mediów nie chodził, ale nigdy aż tak od nich nie stronił. Nawet w pierwszych miesiącach po wypadku jakiś kontakt był, tak z mediami, jak i z Boullierem. Ciężki mi to pisać, ale moim zdaniem, zerwanie kontaktów z całym światem nie wiąże się z powrotem do zdrowia, ale z czymś zupełnie odwrotnym. Moim zdaniem Robert jest sfrustrowany, na skraju załamania psychicznego, oddzielają go od mediów, bo by to było widać, bo jako człowiek uczciwy nie potrafiłby zagrać kogoś kim w tej chwili nie jest. Moim zdaniem wszyscy starają się dodawać Kubicy otuchy, dać mu więcej wiary, ale przypomnijcie sobie, jak my się zachowujemy, gdy jest nam bardzo źle, smutno itd. Stronimy od ludzi, zamykamy się w samotnym pokoju i myślimy, i różne myśli przechodzą przez głowę. Chcemy się widywać tylko z najbliższymi, którzy znają nas doskonale i dają nam mnóstwo ciepła. Chcielibyście w takim stanie dawać wywiady, rozmawiać z szefem itd.? Myślę, że nie... Na koniec zaznaczę, że zawsze wierzyłem w rychły powrót Kubicy do F1, pytanie, czy on nadal też w to wierzy?

Dawidu_AMG pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
ur pisze...

kilka faktów?

- O ile się nie mylę padło kiedyś zdanie, iż RENAULT zacieśnia współpracę z Red Bull Racing?
- Od przyszłego sezonu nie będzie już RENAULT tylko LOTUS a RENAULT pozostanie jedynie dostawcą silników dla tej marki podobnie jak dla WILLIAMSA.
- LRGP wyprzedało już dużą część swoich fachowców.
- Nic tak naprawdę nie wiemy o stanie zdrowia Roberta.

Coś czuję że toczy się gra o wielką stawkę, coś o czym my kibice nie mamy nawet pojęcia, Rosello nie mógł kłamać (to nie jest pediatra szkolny, tylko szanujący się specjalista) Morelli coś knuję (wiadomo że nie na niekorzyść Roberta), i z tego też powodu sam Robert nie może nic nam powiedzieć, może i nawet Boulierowi.. nie wiemy tego do końca.
Myśle ze Robert wraz z menadżerem nie są głupi i wiedzą nieco więcej niż my, a my wiemy że LRGP to już tak naprawdę Lotus i że od dłuższego czasu dali sobie spokój (wypadek, a przede wszystkim interesy są tego powodem), myśle też że Robert jest w lepszym stanie niż zostało to ogólnie przyjęte (medialna papka) i chcą ugrać jak najwięcej dla siebie...
Nie rozumiem podejścia co niektórych mówiących że Robert olewa Bouliera który tak dobrze go traktuje. To świat F1 tu nie ma przyjaźni, czułości i każdy walczy o swoje ( sam Boulier powiedział że zrozumie Roberta gdy podejmie inną decyzję). Bo cóż miałby innego powiedzieć kapitan tonącego okrętu!?
Mówienie o tym że obecny team Roberta jest najlepszą opcją na 2012r. to totalna bzdura. Są obecnie na poziomie Williamsa, zakładając że Robert jeszcze nie jest gotowy to kto pociągnie rozwój bolidu? PET, GRO, BAR, SEN? ...raczej pociągną w stronę czerwonej latarni:).

Pozwolę sobie na odrobinę fantazji...
nowy-stary team Marussia ma na tyle marnych kierowców że i PET będzie tam gwiazdą (z odpowiednim paszportem;) )
Krążą plotki O RAI i nowym LOTUSIE, jeżeli by tak się stało to tym drugim będzie pupilek Bouliera, po co mu KUB i RAI skoro wystarczy jeden AS by ruszyć do przodu tego jelcza;)
Nie wiem co to mogłoby oznaczać dla Kubka, gadanie o Ferrari, czy Red Bullu to raczej przesada, nikt nie kupi kota w worku, przyszły sezon będzie sprawdzianem... Williams? Torro Roso (scuderia Torro Roso!)
Dowiemy się prawdy kilka dni po upływie kontraktu z nieistniejącym na mapie LRGP;)
Przepraszam za błędy

Nie dajmy się zwieść sile PR.
Wszystko idzie dobrze;)

Pozdrawiam

Piotrek pisze...

@Anonimowy 22:34 - sama prawda.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

fan f1 i Roberta 21:07 - "a kto stwierdził że Robert ma w tej chwili problem, który nie pozwoli mu myśleć o f1 w 2012? Wręcz przeciwnie". To chyba było do mnie. Więc zapytam - widzisz jakieś sensowne miejsca w stawce na 2012? Mnie o tym nic nie wiadomo. Tylko błagam - nie wyjedź z Ferrari. Więc jeśli jedynym wyjściem jest LR, a Robert wydaje się ich olewać, to proste, że o rychłym powrocie raczej możemy zapomnieć. Mam wielką nadzieję, że wróci, ale powoli zdaję sobie sprawę z tego, że milczenie wobec Boulliera wskazuje na brak możliwości powrotu w przyszłym sezonie. Innego sensu w tym nie znajduję. Arof.

ur pisze...

"Moim zdaniem Robert jest sfrustrowany, na skraju załamania psychicznego"

Piotrek pisze...

@Anonimowy 22:34 - sama prawda.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Tak właśnie tłumaczcie sobię swoje niezadowolenie z faktu iż wasz idol do Was jeszcze nie przemówił.
Przykro mi to czytać a Robertowi tym bardziej by było...
Wszyscy z jego otoczenia (Rosello, Sokól, Morelli) są w humorze wypowiadając się o Robsonie a Wy tu kręcicie przysłowiowy bat z gówna...
proponuję zejść na ziemię.

Piotrek pisze...

Tyle, że ja to pisałem odnośnie linka i filmiku, który podał Anonimowy. Nie odświeżyłem strony i nie wiedziałem, że pojawił się jeszcze jeden komentarz o tej samej godzinie.
Robert nie jest na skraju załamania psychicznego. To bzdura jakaś.
A gdybyś poczytał wcześniejsze komentarze to widziałbyś jakie mam zdanie na temat milczenia Roberta.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Wszyscy nabrali wody w usta.ROBERT, Morelii, Sokół, i spółka. Coś niedobrego może się dziać. Musimy czekać, czas goi rany , oby Robert wrócił nie ważne do jakiego zespołu...!

Anonimowy pisze...

ur - czyżby słowo scuderia było dla Ciebie jakimś nawiązaniem do Ferrari? Po włosku to po prostu ekipa, zespół. Było już kilka teamów z tym słowem w nazwie, choćby Scuderia Italia. To nie ma nic wspólnego z Ferrari. Co do Williamsa i ja byłem kiedyś napalony na taką opcję, ale na co to Robertowi? Po co wchodzić w jeszcze gorsze gówno? W LR chociaż zna ludzi, sposób pracy itd. Nie będę się upierał, że LR jest najlepszą opcją, bo... opcji nie ma. To jest prawdopodobnie jedyne wyjście. Jeśli nie wyraża ochoty, aby z niego skorzystać, to wnioski nasuwają się same. Arof.

ur pisze...

18 listopada 2011 22:44
Anonimowy pisze...

a Ty kolego nadal żyjesz magicznymi literkami LR? albo podium Heidfelda i Petrova z dawien dawna?:)

Nie po to Rober tyle walczył żeby sobie teraz olać bo nie wróci w 2012, nawet gdyby miał tego świadomość to starałby się o miejsce 3 kierowcy w swoim teamie na czas rekonwalescencji.

Wasza wiara upadła do poziomu zero.

Piotrek pisze...

@ur - przestań wyciągać komentarze z kontekstu, wklejac je, a potem robić na nas nagonkę.
Albo przynajmniej rób to starannie, bo mi wyciagnąłeś komentarz odnoszący się wogóle do czego innego.

Szybkiego powrotu na tor Robert

ur pisze...

przepraszam Piotrek, nie czytałem wyżej;)

co do Scuderia Torro Rosso..

skąd pochądza ich silniki? z maranello?
gdzie mają siedzibę? czyżby Italii:)?
a Dyr. Tech ? (Giorgio Ascanelli)

w 1985 pracownik Scuderia Ferrari F1
po prygodach z Makiem ponownie inżynier SF na przełomie wieku;)

nie czepiajmy się już tej Scuderi:)

Piotrek pisze...

Spoko. Czy jesteście pewni, że Mercedes potwierdził też Schumachera na przyszły szeon?

Szybkiego powrotu na tor Robert

Piotrek pisze...

Oczywiście LRGP jest "najbliższą" opcją do powrotu. Ale przecież nikt o zdrowych zmysłach, nawet kompletny amator, nie odcinałby się od zespołu, który jako jedyny może dać mu możliwość powtórnego startu w F1 lub choćby 2-letnim bolidzie. I to bez względu na stan zdrowia.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

ZNOWU PISZĄ ŻE ROBERTA CZEKA KOLEJNA OPERACJA :-(
"Lekarze opiekujący się Robertem Kubicą uznali, że konieczna jest ponowna operacja prawego nadgarstka kierowcy. W tej sytuacji jego powrót do Formuły 1 przez rozpoczęciem kolejnego sezonu stoi pod wielkim znakiem zapytania"

CZY TO PRAWDA ?
TOMASZ

Guzior pisze...

Podał byś chociaż źródło informacji jak już piszesz o takich sprawach.

Mateusz Cieślicki pisze...

TOMASZ sprawdziłeś datę tej wiadomości?

Anonimowy pisze...

Mateusz, te wpisy są jak sfora małych rozbrykanych dzieciaków . trzeba się nieźle uwijać aby nad tym zapanować.

Anonimowy pisze...

DATA 15.01.2011 ,ZOBACZYŁEM TEN ARTYKUŁ WIĘC DLA WŁASNEGO SPOKOJU ZAPYTAŁEM SIĘ WAS BO MACIE WIĘKSZE ROZPOZNANIE W TEMACIE A MNIE TO PO PROSTU TROCHĘ ZANIEPOKOIŁO
TOMASZ

Anonimowy pisze...

POPRAWKA 15.11.2011 SORKI
TOMASZ

Mateusz Cieślicki pisze...

15.01.2011 ???

Rozumiem, że ktoś się może nie interesować, ale litości...

Anonimowy pisze...

Moi drodzy, powiem tak, bo to w sumie nie powinno być żadną tajemnicą. Robert ma teraz pewien, hmmm dylemat moralny. Zawsze marzył o Ferrari, jest to team, w którym najchętniej chciałby zdobyć mistrzostwo, chciałby by barwy tego temu były jego trzecimi (patrząc na to co się dzieje z LRGP, chciałoby się rzec, że czwartymi) barwami i ostatnimi w F1. Z jednej strony wie, że powinien wrócić do LRGP, bo jest im to winien i zapewne nie byłoby problemu, gdyby nie znak zapytania nad powrotem od początku sezonu. Już wyjaśniam dlaczego. Pojawiła się opcja na testy także w Ferrari i wskoczenie za Massę od 2013, lub wcześniej. Problem polega na tym, że najprawdopodobniej do Lotusa wskoczy także dopiero po kilku wyścigach, więc czy nie lepiej mieć już to, o czym tak długo się marzyło? Robert nie ma nic do stracenia, a wszystko do zyskania. Jeśli zdecydowałby się jeździć w Lotusie i nie byłby tak szybki (co jest bardzo mało prawdopodobne) jak przed wypadkiem, to o Ferrari może zapomnieć, a tak, decydując się na opcję Stefano, nawet gdyby (nie daj Bóg) nie udałoby mu się dojść do dawnej formy, to przynajmniej część marzenia by spełnił. A to więcej, niż niespełnić go wcale. A gdy będzie tak samo szybki, jak przed wypadkiem, to miejsce w Ferrari ma zagwarantowane na długie lata.

Pozdrawiam
Krzysiek

Anonimowy pisze...

15.11.2011 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Anonimowy pisze...

http://www.pudelek.pl/artykul/36364/kubice_czeka_kolejna_operacja/

Anonimowy pisze...

To sobie znalazłeś miejsce na szukanie informacji. Ta operacja, o której oni piszą była 3 listopada...

Mateusz Cieślicki pisze...

Kurcze, rzeczywiście! Wiesz co, sprawdzę na kozaczku czy to prawda, a jutro rano kupię z du... znaczy z życia wzięte - może tam coś więcej napisali.

Magelot pisze...

Mateusz tworząc ten blog zaangażował się bardzo mocno (poświęcony czas, nakład pracy), włożył w to serce i wykonał świetną pracę. Rezultat mówi sam za siebie. Dlatego też powinniśmy być mu za to wdzięczni.

Robert osiągnął bardzo wiele w sporcie, ale też z bardzo wielu rzeczy musiał od dzieciństwa rezygnować. W wywiadzie Sokoła z Robertem, przeprowadzonym pod koniec zeszłego roku, wypowiadał się że bardzo dużo oczekuje od siebie. Mówił też, że nie oczekuje niczego konkretnego od życia, bo otrzymał już od życia bardzo dużo i może czuć się szczęściarzem. Dodał, że po prostu wykonuje swoją pracę najlepiej jak potrafi i stara się czerpać radość z każdego dnia. Robert dał nam wiele radości i za to powinniśmy być mu wdzięczni. Gdy już wróci w do zdrowia i ścigania się, znów będziemy mieć fun.

Część z komentujących chyba nie dostrzega różnicy pomiędzy cierpliwym kibicem wierzącym w powrót Roberta (przeświadczenie), a sfrustrowanym "wierzącym (super)mocno w idola" kibicem (oczekiwania ego). Proponuję zamiast oceniać innych - przeczytać i ocenić swoje własne komentarze na blogu.

Kibice obierają sobie idola, by go (choć trochę) naśladować, brać z niego przykład. Robert przez kilkanaście ostatnich lat wykazywał się dużą cierpliwością i opanowaniem. A my teraz nie możemy się wykazać tym samym nawet przez kilka miesięcy? Co to za kibicowanie? Lipa...

Może zwyczajnie za dużo oczekujemy od innych (Roberta, jego otoczenia, innych komentujących) a za mało od siebie samych?

Anonimowy pisze...

Ciekawe czy dotarło wreszcie do was, że Kubica świadomie zerwał część kontaktów z dziennikarzami, również z Polski. Prawdę mówiąc, nie będę zaskoczony, że nawet MS ma informacje tylko i wyłącznie od menedżera, a wcześniej niepotrzebnie stwarzał iluzję Osoby Będącej Blisko Roberta ..... Sądzę, że wypadek, jak również to co się działo krótko po nim istotnie wpłynęło na stan psychiczny RK ... mówcie co chcecie, ale zawsze miał specyficzny stosunek do mediów - nawet autor tego bloga kiedyś wypowiedział parę cierpkich słów o bezkrytycznym podejściu do własnej osoby, włącznie z obrażaniem się.... Ukrywanie się przed światem nie ma nic wspólnego z ciężką pracą - nie wiem dlaczego niektóre osoby to sobie wmawiały. Takiej szopki jaka się odbywa z Renault - brak kontaktu, brak zapowiedzianej komunikacji z kibicami nie może tłumaczyć nic innego jak istotne problemy w rehabilitacji .... i wbijcie sobie wreszcie do tych głów, że te magiczne plotki o Ferrari mogą kreowane tylko i wyłącznie w celu podtrzymywania sztucznej nadziei, co jest znacznie wygodniejsze niż jakiś tam wywiad .... T

«Najstarsze ‹Starsze   1 – 200 z 213   Nowsze› Najnowsze»