Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

poniedziałek, 3 października 2011

Robert Kubica poparł eSafety Challenge

Robert Kubica, mimo że nie pojawił się w sobotę w Warszawie podczas konferencji eSafety Challenge, poparł kampanię dotyczącą bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Polak, koncentrujący się obecnie na ostatnim etapie swojej rehabilitacji przesłał do Polskiego Związku Motorowego oświadczenie. Jego treść prezentuję poniżej.



Początkowo Robert Kubica miał być gościem sobotniej konferencji, na której dyskutowano o bezpieczeństwie w ruchu drogowym. Obecność polskiego kierowcy byłaby znamienita, gdyż niestety na własnej skórze doświadczał kilkakrotnie jak ważne są odpowiednie zabezpieczenia w samochodach i na drogach. Jego lutowy wypadek wywołał dużą dyskusję dotyczącą prawidłowości montowania barier bezpieczeństwa przy drogach oraz zabezpieczenia kierowców, szczególnie samochodów rajdowych, przed penetracją kokpitu przez elementy obce. Polak miał również bardzo groźne wypadki w aucie drogowym i w bolidzie Formuły 1. Po wypadku w Kanadzie w 2007 roku stał się on symbolem tego, jak zaawansowane i skuteczne są systemy bezpieczeństwa w tej najwyższej klasie wyścigowej. Uderzenie w bandę przy prędkości ponad 200 km/h i kilkukrotne koziołkowanie, podczas których na jego ciało działało przeciążenie rzędu 75G, zakończyły się tylko lekkim wstrząśnieniem mózgu i skręceniem kostki.

Robert Kubica postanowił jednak skoncentrować się na finalnym etapie rehabilitacji, który ma doprowadzić go do pierwszych testów autem drogowym już w tym miesiącu i nie pojawił się w sobotę w Warszawie. Gdyby okoliczności były inne, obecność Roberta Kubicy byłaby bardzo korzystna dla przebiegu konferencji. Jednak w świetle kontuzji Polaka i jego decyzji o unikaniu publicznych wystąpień do momentu odzyskania pełnej sprawności, pojawienie się na konferencji przyćmiłoby główny jej cel.

Kierowca Lotus Renault GP poparł jednak wszelkie inicjatywy organizatorów konferencji w przesłanym do PZM oświadczeniu. Oto jego treść:
W pełni popieram znakomite kampanie informacyjne na temat bezpieczeństwa ruchu drogowego organizowane w ramach projektu eSafety Challenge wspieranego przez Komisję Europejską, stowarzyszenie eSafetyAware, Federację FIA i Fundację FIA. Technologie eSafety, takie jak elektroniczna kontrola stabilności (ESC), mogą przyczynić się zarówno do ograniczenia ryzyka wypadków, jak i ewentualnych ich skutków. Ja sam kupując samochód nie wybrałbym pojazdu bez tych systemów."

Miejmy nadzieję, że Robert Kubica stanie się też przykładem tego, że determinacja i ciężka praca, połączone z doskonałą opieką medyczną i nowoczesnymi urządzeniami rehabilitacyjnymi, potrafią przywrócić sprawność nawet po tak fatalnym wypadku jak ten z Ronde di Andora.

Nowy numer miesięcznika F1 Racing już w kioskach! Zapraszam do lektury!

Więcej informacji o całej Formule 1 znajdziesz na www.f1ultra.pl

Strona powrotroberta.blogspot.com jest już na facebooku! Dołącz do osób go lubiących!

72 komentarze:

Anonimowy pisze...

Nie wątpię, że Kubica nie wybrałby pojazdu bez tych systemów ;)

Bluff

Anonimowy pisze...

Trochę słabe to oświadczenie. Morelli się nie wysilił.

Anonimowy pisze...

Oświadczenie? to jakaś kpina, totalna olewka i pogarda z Roberta i jego menago strony... Chyba z Robertem naprawde nie jest dobrze...

Anonimowy pisze...

"Technologie eSafety, takie jak elektroniczna kontrola stabilności (ESC), mogą przyczynić się zarówno do ograniczenia ryzyka wypadków, jak i ewentualnych ich skutków.

Nie dawajcie zbyt dużej wiatrzy tym wszystkim systemom.
Myślenia za kierownicą nic nie zastąpi!!!

Ewa pisze...

15:33
Jeszcze nie wyleczyłeś się z kompleksów, Kubica musi Cię dowartościować :)

Ewa pisze...

Nie pogardzaj innymi to nie będziesz się czuł wzgardzony.

Anonimowy pisze...

Dodam, że ze względu na fragment, w którym stwierdza że nie wybrałby samochodu bez tych przeszkadzajek uważam to oświadczenie za nieszczere. Nie dziwi mnie to wprawdzie w żaden sposób.

Bluff

Ewa pisze...

Nie przesadzaj, czego wymagasz od tego typu "oświadczeń", jest dokładnie takie jakie są zazwyczaj i pisał je ktokolwiek.Jakie to ma znaczenie?

Anonimowy pisze...

Znaczenie w zasadzie żadne, ale niektórzy uważają, że Robert zawsze mówi prawdę i tylko prawdę.

Bluff

Piotrek pisze...

Anonimowy 16:35-proszę o usunięcie tego komentarza.
Oświadczenie takie, czy inne zostało wydane.Nie ma sensu dyskutować jakiego jest ppoziomu.Moim zdaniem prezentuje zwykłe podejście Roberta do mediów.
Zgodzę się, że nic nie zmieni myslenia za kierownicą.Mam znajomego, na którego przykładzie widzę to bardzo dobrze.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Co do samych systemów to one w pewnym stopniu kompensują niedostatki kierującego, ale należy pamiętać, że jak systemy nie dają rady to przy większej prędkości niż przeciętny kierowca, a więc skutki będą boleśniejsze. Dlatego podpisuję się, że nieważne czy z systemami, czy bez - myślenia nic nie zastąpi. Pamiętajmy o tym, bo o śmierć czy kalectwo na drodze jest naprawdę bardzo łatwo.

Bluff

Anonimowy pisze...

Mam pytanie czy takiego głąba możesz namierzyć za obrazę i to kobiety ten bezmózgowiec bez wykształcenia i oglądy nie ma jaj i powinno sie takiego zablokować, pokazac jego ip bo w końcu z jakiegoś pisze a idąc dalej zrobic z nim porządek :). Darek

Anonimowy pisze...

bedzie Mateusz to usunie 3/4 powyzszych komentów

wróćmy do Roberta:) Oświadczenie jak oświadczenie, ciut krótkie ale lepszy rydz niż nic. co do startów w sezonie 2012 jestem 100% optymistą i jestem pewien, że od pierwszych testów Robert bedzie szalał w bolidzie ;]

Anonimowy pisze...

Najlepszym sposobem na walkę z trolami jest ignorancja, pamiętajcie o tym.

Anonimowy pisze...

szczerze to myślałem (a może liczyłem) że tego bloga nie spotkają takie komentarze, bo to naprawdę dobra stronka z info o Robercie. Ale niestety musiała się jakaś menda znaleźć i narobić trzody!!!

Anonimowy pisze...

Współczesne auta prawie same się prowadzą. Nie dziwi mnie to, gdy widzę rodzime, drogowe "talenty", przez które normalni kierowcy dostają białej gorączki. Dla takich to w sam raz. Natomiast ja nie wyobrażam sobie jakiejkolwiek satysfakcji z prowadzenia auta wyposażonego choćby w automatyczną skrzynię biegów, co dopiero te wszystkie systemy. Tylko manualka i auto bez bajerów daje mi odczuć, "kto tu rządzi". Jak pisali poprzednicy - rozum jest najefektywniejszym środkiem bezpieczeństwa na drodze. Oczywiście, konstrukcja (strefy zgniotu, odporność na kolizje), mają również wielkie znaczenie, ale elektronika wspomagająca IMHO powoduje masową produkcję kierowców o nikłych umiejętnościach, którzy to właśnie powodują najwięcej zagrożeń. Nie wierzę, żeby Robert lubował się w autach, które same decydują o pewnych sprawach, zamiast kierowcy. W kryteriach fotograficznych, to tak, jakby ktoś porównał automatyczny kompakt do zacnej lustrzanki.
Gdzieś na jakimś forum ktoś ma w podpisie taką historyjkę: "Fotograf robił kobiecie zdjęcia. Ona potem zaprosiła go na obiad. Fotograf po przyjściu pokazał jej wykonane zdjęcia i zapytał o opinię. Kobieta na to - ładne, musi pan mieć dobry aparat. Fotograf to przemilczał i rozpoczął konsumpcję. Po obiedzie kobieta zapytała - czy obiad panu smakował. On na to - był bardzo dobry, musi mieć pani dobre garnki".
Morał nasuwa się sam. Arof.

Anonimowy pisze...

Arof,no właśnie wszystko rozbija się o rozum,jeżeli ktoś potrafi korzystać z dóbr techniki i uznaje je tylko jako pomoc to wszystko jest ok.
Ale nie możemy też mówić że te wszystkie wynalazki są złe i nie potrzebne,no może oprócz asystenta parkowania,dla mnie to porażka i "inwalidztwo".
Masz rację co do kierowców którzy ślepo ufają technice,w tą sobotę miałem taki przypadek,mój kuzyn wsiadł do samochodu nie zważając na fakt że w pobliżu biega jego dziecko,w pewnym momencie dziecko stanęło za samochodem a on zaczął cofać,krzyknąłem żeby się zatrzymał,on wysiadł nie wiedząc że jego dziecko tam stoi,powiedziałem mu że rozjechałby własnego dzieciaka a on mi na to że przecież ma czujniki cofania,myślałem że dam mu w pysk.

marcinos

Anonimowy pisze...

"O Robercie nie ma co pisać bo najwyraźniej zakończył karierę kierowcy F1"

zaczynam się przyzwyczajać do tej myśli :( ale chętnie bym się mile rozczarował...

Piotrek pisze...

Mile sie rozczarujesz.Zaczekaj tylko do 7 lutego, a się przekonasz.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Chętnie bym poczytał coś optymistycznego, ale jak tak dalej pójdzie to powstanie artykuł "Robert nie wracaj do F1", a portal sokolimokiem stanie się portalem tematycznym o pokerze.

Bluff

Anonimowy pisze...

Zgadzam się z 19:02.Szkoda że paru z nas dało się sprowokować.

Co do oświadczenia to mi sie podobało... coś na zasadzie "macie i nie zawracajcie mi głowy" ale to w sumie dobrze.Rob ma jaja (i Daniele również) nie ma co :-)

k44

Anonimowy pisze...

Nie sądzę, żeby chodziło o jaja tylko o pewne zobowiązania wobec FIA. Kubica ma lepsze rzeczy do roboty, Morelli też jest zarobiony to napisał Morelli albo nawet Czachorski dwa zdania na odwal się i wrócili do swoich zajęć.

Bluff

Ewa pisze...

Biuff
i o to właśnie chodziło :)

Anonimowy pisze...

Pozytywnym aspektem jest to, że już za miesiąc Robert odbędzie testy i wtedy będziemy mieli odpowiedź - w jedną albo w drugą. Długo już czekamy na tę informacje, więc te 4 tygodnie szybko zlecą.

Anonimowy pisze...

Na Motorsporcie.24 pojawiła się wiadomość "Perez nie tak blisko Ferrari".
Sokół chyba szykuje większy artykuł o czerwonych.

Fan F1 i Roberta

Mateusz Cieślicki pisze...

Bardzo przepraszam wszystkich za opóźnione usunięcie niewłaściwych komentarzy. Mam nadzieję, że usunąłem wszystko co niestosowne i że takie głupie wybryki się nie powtórzą, aczkolwiek ostatnio nic mnie już nie zdziwi.
Jeszcze raz przepraszam
Pozdrawiam

Piotrek pisze...

Niestety zbierają się tu anonimy z innych forów.Napewno nie chciałbyć, Mateusz, zakazać komentarzy anonimowym?Wiem, że tez mogliby sobie założyć konta, ale odpadliby ci, którym się az tak bardzo nie chce wysilać.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Ewa pisze...

Mateuszu nie przepraszaj takie wpisy świadczą tylko o tych którzy je piszą.Należy im współczuć.

Karol pisze...

Jak komuś zależy to poświęci minute i założy konto:> Proponuje jednak odstawić trolle na bok i zająć się Robertem Kubicą :)

Anonimowy pisze...

Brawo Piotrek - zmieniłeś Brazylię na 7 lutego, potrafisz naprawdę szybko się dostosować. Trzymam kciuki abyś nie musiał odliczać poszczególnych kwartałów w przyszłym roku, ale przecież wszystko idzie bardzo dobrze.... i nie ma czego się obawiać. Przecież menadżer i doktor mówią, że będzie dobrze, więc będzie nieprawdaż? Nie ma powodu im nie wierzyć. Robert swoim milczeniem tylko uwiarygadnia takie przekonanie, jest ponad to .... Nie czuje potrzeby dzielenia się z nikim jak dobrze mu idzie, nawet z Tobą. Kibice do niczego mu nie są potrzebni... to bydło na trybunach i przed telewizorem jest do niczego niepotrzebne, a swoją popularność zawdzięcza tylko i wyłącznie ptakom, które oglądają mknące bolidy na torze. W zeszłym roku przybyło 140 000 fanów do Poznania i podobno było to spełnienie jednego z marzeń... Nie ma powodów by mu nie wierzyć, po prostu teraz tylko na chwilę o nich zapomniał. Odwdzięczy im się świetną jazdą ... ale hola, przecież kiedyś stwierdził, że jeździ dla siebie ... nie dla kibiców. No tak, coś tu jest wyraźnie namieszane ....

Anonimowy pisze...

Anonimie z 01:38,przecież nikt nie każe ci kibicować Robertowi,znajdź sobie zawodnika który będzie Ci właził w tyłek i jemu kibicuj.
No i chyba żartujesz pisząc że swoją popularność zawdzięcza kibicom,idąc twoim tokiem rozumowania wystarczy wybrać jakiegokolwiek kierowce(powiedzmy mnie)i tak mocno mu kibicować aż będzie popularny,wtedy zatrudni mnie Ferrari i będę zarabiał miliony....no to czekam.

Piotrek,czy Ty naprawdę uważasz że jak wszyscy pozakładają konta to trolle poznikają?.

marcinos

Anonimowy pisze...

Popularność->Lepszy sponsoring->Lepszy angaż. Słowo klucz Alonso - Santander. Chyba nie sądzisz, że prezes leci na Fernando - oni naprawdę wiedzą jak reklamować swoją markę. Im jesteś bardziej popularny tym większe pieniądze za tobą idą - teraz są czasy gdy głównie szukają pieniędzy, również u kierowców. Dlaczego Valentino Rossi z Moto GP był kandydatem do fotel ? Jak myślisz ?
Jeżeli popularność określisz funkcyjnie, to niewątpliwe liczba kibiców jest jej argumentem. (Teraz w znajomym stylu) - przecież to jest oczywiste, naprawdę nie wiem dlaczego uważasz inaczej. Jeżeli byś potrafił prowadzić szybko bolid i do tego twoja wartość medialna w wyniku popularności byłaby znaczna. to Ferrari może nie, ale inny team chętni by Ciebie zatrudnił. Sam Bernie wypalił kiedyś, że najlepsza w jego cyrku byłaby czarna żydówka - przyciągnęłaby masę kibiców ? Obawiam się że w F1 dla 80% teamów wyniki nie mają znaczenia, po prostu mało sportu w sporcie. Powinieneś jednak być w Poznaniu w zeszłym roku i zrozumieć, że deklaracje a fakty istotnie różnią się od siebie. Nieprzystępność i Mit Samotnego Wojownika doskonale sprzedają się małolatom i ludziom którzy potrzebują jakiegoś pseudo autorytetu

Scorpio pisze...

Postanowiłem właśnie dołączyć do tego bloga, którego zresztą śledzę od chwili jego powstania i podzielić się z Wami swoją opinią.
Otóż dla mnie, jak zapewne dla większości kibiców Roberta, najistotniejsze jest aby wrócił on do F1 tak szybko jak to tylko możliwe. Chciałbym, i wierzę w to, że całą swoją uwagę Robert koncentruje tylko i wyłącznie na tym właśnie celu. Dlatego nie martwią mnie przypadki takie jak ten bo osobisty udział w tego typu przedsięwzięciach wcale nie zbliży Roberta do powrotu.

Co do wypowiedzi Anonima z 1:38 to nie uważam aby Robert był mi coś winny, bo to ja zawdzięczam jemu te wszystkie emocjonujące chwile spędzone przed ekranem telewizora i myślę, że w podziękowaniu za to powinienem uszanować jego prawo do intymności w tym bardzo trudnym, przede wszystkim dla niego, okresie. Nie uważam też, że nie ma żadnych powodów do obaw. Zapewne są, są jednak znacznie mniejsze niż jeszcze kilka miesięcy temu. Wypowiedzi, które się wtedy pojawiały, o tym jakoby Robert miał wrócić do ścigania jeszcze w tym sezonie, to było tak naprawdę tylko życzeniowe myślenie jego kibiców i choć też chciałem w nie wierzyć to patrząc na sprawę realnie - nie było takiej szansy.
Teraz mamy w końcu szansę na jakieś konkrety i niech to nawet będzie środek przyszłego sezonu. Jedno jest pewne, kiedy Robert stanie na starcie ja będę siedział przed telewizorem.

Podziękowania dla autora bloga - za bloga

Ewa pisze...

Nawet gdyby poszło trochę trudniej i Robert zostałby testerem w Ferrari w ramach powrotu na tor to pierwszy piątek w którym Robert wsiadłby do bolidu będą dla mnie świętem wolnym od pracy :)

Mateusz Cieślicki pisze...

Scorpio - dziękuję. Bardzo mądra wypowiedź.

Anonimowy pisze...

Ewa.Ja sobie obiecalem ze pojade na pierwsze GP Roberta

k44

Ewa pisze...

k44
GP Australii ? :))

Anonimowy pisze...

K44...witaj w klubie:)


Ronin

Anonimowy pisze...

No może zerojedynkowo: czy Kubica ma gdzieś swoich fanów (do czego ma prawo), czy nie ?
Nie mówię o "fanach", którzy skrzętnie wykorzystują lub chcą wykorzystać jego popularność, a czasami dramat - księża, politycy i niektórzy redaktorzy......

Ewa pisze...

11:22
..... anonimowi którzy mogą zabłysnąć "intelektem"

Anonimowy pisze...

Matko, potrzebuje jakichs informacji o Robercie jak tlenu!!! zaglądam tu (nie tylko) codziennie a od miesięcy poza mżonkami żadnych konkretnych informacji :(((((

Anonimowy pisze...

Nie wątpię, że na tym pierwszy GP Robert zauważy waszą obecność.....

Anonimowy pisze...

Tu nie chodzi o to żeby Robert nas zauważył tylko żebyśmy my zauważyli jego :)

Anonimowy pisze...

Ewa - trudno,jak bedzie Australia to jakos sie przemecze ten milion godzin w samolocie.
Ronin - jesli juz w tej chwili sie na to piszesz to widze ze nie lece sam :-) i tym bardziej sie tam wybieram :-))))
11:57 - jak by bylo nas wiecej na pewno by dostrzegl,np podczas Drivers' Parade...

k44

Anonimowy pisze...

Gwarantuję Ci, że bardziej Go zauważysz w TV ....
Naprawdę wątpię czy zauważyłby np. Czekającą Ewę ...

Anonimowy pisze...

Przed tv to nie są te same emocje. Wybierz się kiedyś na GP to na własnej skórze się przekonasz o czym mówię.

Ewa pisze...

12:37
Ja akurat nie mam problemu z tym, że Robert mnie nie zauważy lub nie wie o moim istnieniu :)

Anonimowy pisze...

(12:48) A skąd wiesz, że nie byłem ? ;)
(12:37) To bardzo dobrze, że nie pozostawiasz sobie złudzeń.... bo są również tacy, którzy jednak chcieliby zobaczyć swego idola i często są baaaardzo rozczarowani. Są Sportowcy i sportowcy - jedni różnią od drugich, że potrafią zapracować na swoją pozycję i dbać o swoich "wyznawców"....Ktoś nadaje wartość pewnym rzeczom - nawet miliony mrówek w mrowisko i nie chodzi o to aby każdej z osobna zrobić dobrze....

Anonimowy pisze...

Mialem okazje byc na kilku GP i stwierdzam ze za zarowno "na zywo" jak i "przed TV" ma swoje plusy i minusy.


k44

Anonimowy pisze...

K44


Miałem w tym roku plany co do 3 GP, niestety z wiadomych względów nic z tego nie wyszło:/.Tak więc, pierwsze GP z udziałem Roberta - obowiązkowe!:)

Ronin

Ewa pisze...

13:30.... nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi?.Przecież oglądam Roberta na torze i konferencjach prasowych.
Jeśli chodzi o obecną sytuację to Robert nie siedzi na plaży ani w SPA i olewa kibiców a walczy o taką sprawność która pozwoli znowu być kierowcą.Myślę, że nie zawsze jest w dobrym nastroju ale ma do tego prawo.

Ja nie miałam takiej sytuacji ale moja koleżanka "weszła" pod samochód na szybkim pasie ruchu.Miała olbrzymie szczęście.Potem przechodziła rehabilitację i była nawet gotowa na pewną nie sprawność nogi byle więcej nie cierpieć.Do dzisiaj jest nie w pełni sprawna ale więcej nie dała rady chociaż mogła.
Wszyscy którzy w Twoim stylu piszą o Robercie nie są jego fanami a nawet kibicami.Szczerze mówiąc ja traktuję to jako sprawę dla psychiatry.

Anonimowy pisze...

Pietrasante jest nad morzem zdaje się albo w pobliżu, a poker w nocy na mieście wiele się nie różni od siedzenia na plaży albo w SPA

Ewa pisze...

14:40
no i miałam rację...tylko terapia chociaż bez gwarancji.

Anonimowy pisze...

Ronin

Jak byl Robert to bylem 2 GP na rok.W tym roku jak Roba zabraklo bylem tylko na Silverstone,niestety nie te emocje ale jesli lubisz F1 to nawet walke miedzy chlopakami z Toro Rosso ogladasz z powiekszonymi zrenicami.Poza tym na zywo wdzisz wiecej zwlaszcza jak zaopatrzysz sie w Kangaroo TV a przede wszystkim czujesz wiecej.Jednak sofa i TV rowniez ma swoj urok,przede wszystkim wygoda i taniosc calej akcji.

Niemniej jednak nawet jak by to byla Australia to kopyrtne sie za 7 wzgorz za 7 lasow zeby poczuc to samo co ostatnio w Abu Dhabi jak Rob wyprzedzal przed moja trybuna Kobayaschiego.Bardzo za tym tesknie...

k44

Anonimowy pisze...

Obawiam się, że rozmawiasz z kilkoma Anonimami...
A chodziło o to, że nawet będąc fizycznie tam - możesz być totalnie zlana przez swoją gwiazdę.
Anonim A1

Anonimowy pisze...

Anonim z 15:07 PRZEJDŻ CHŁOPIE NA W.P.

Ewa pisze...

Anonim A1 wybierzcie się na terapię razem albo zaprzestańcie tych prowokacji.Gwiazda "zlałaby" kibica gdyby powiedziała, że nie ma humoru do wyścigów a kibic pojechałby za nią do Australii.
Podobnie "zlała "widzów kiedyś Whitney Houston przyjeżdżając na koncert naćpana.Ale się wtedy nagadała z publicznością....

Anonimowy pisze...

Widzę że kilku z Was zapomniało przez co przeszedł Robert...

http://www.youtube.com/watch?v=zO_TJ_VWDIk&feature=related

Cieszmy się że jest...

Anonimowy pisze...

Ciekawy temat sie zawiazal.Gwiazdy i ich fani.Temat rzeka.Ja mam zdanie takie ze fanom bardziej potrzebna gwiazda niz gwiezdzie fani.
W 2008 przyczailem sie w Budapeszcie przed hotelem na Roba (moze ktos z Was rowniez tam byl)po autograf.Przyjechal wtedy BMW X6,byl bardzo mily i sympatyczny choc widac ze zmeczony,rozdal kilka autografow usmiechnal sie i wszedl do hotelu (mi sie niestety nie udalo zdobyc autografu - polscy kibice zachowuja sie czasem jak zwierzeta).
Nie dalby rady rozdac autografy wszystkim.Na podstawie tego skromnego i niestety jak dotad jedynego wydarzenia powiedzialbym ze Robert jest raczej uprzejmy a na pewno bardzo cierpliwy co do fanow (niektorzy podchmieleni nie umieli sie zachowac)


k44

Anonimowy pisze...

Kto zna Rosyjski?

http://www.sport-express.ru/newspaper/2011-09-28/7_1/

Cieple slowa i optymizm w sprawie Roberta z ust Oksany Kosaczenko.

D.L.

Anonimowy pisze...

Tak.
Nie zapominajmy o tym ze Robert mogl zginac

k44

Anonimowy pisze...

Zwróćcie uwagę, że może gwieździe pojedyńczy fani nie są potrzebni to jako całość i owszem. Zacznijmy od tego, że bez kibiców sport wróciłby do etapu amatorstwa i byłby jedynie hobby sportowców. Kubica sam mówił, że jest szczęśliwy bo może robić to co lubi. Bez kibiców sportów motorowych takiej możliwości by nie miał. W piłkę nożną mógłby sobie spokojnie pogrywać w weekendy, a na codzień zwyczajnie pracować, bo do piłki nożnej wielkich nakładów nie trzeba. Bawić się w motorsport nawet obecnie ludzie bez żadnego zaplecza finansowego szans nie mają, bo żeby zacząć muszą wyłożyć swoje pieniądze. Kubicy ze względu na wyniki mimo niewielkiego wkładu finansowego udało się dojść do F1. Udało się to dzięki sponsorom ekip, w których jeździł, i tym ekipom. W ten sposób dostał się do F1 - dzięki wynikom. Jego szybkość miała zapewnić sponsorom odpowiednią ekspozycję, a dla BMW stanowić reklamę. Pytanie, czy ci sponsorzy oraz koncerny motoryzacjne zaangażowały się w sport wiedząc, że nikt ich nie ogląda? Jak długo wytrzymałaby F1 bez kibiców? Oczywiście wszystkich kibiców, a nie pojedyńczych fanów. I tu jest clue programu - kibice stanowią o sporcie, ale jako całość. To dla kibiców urządzane są igrzyska, a nie na odwrót. Zatem to sportowcy są dla kibiców, a nie kibice dla sportowców. Idąc tropem plotek ostatnich dodam, że kierowca Ferrari - zwłaszcza pierwszy - jest ambasadorem marki, musi pracować na rzecz jej wizerunku. Plotki o Kubicy w Ferrari są tak powszechne między innymi ze względu na to, że Włosi traktują go niemal jak swojego - a więc to fani są jednym z czynników jaki wpływa na to, że Kubica może do Ferrari trafić. Wychodzi z tego, że fani nie są jedynie tłumem bez czynności sprawczej - zwłascza, że tu chodzi o biznes, czyli o pieniądze tej rzeszy fanów, o to jak te pieniądze wyjąć z ich kieszeni.

Na koniec zaznaczę, że zawsze byłem przekonany, że Robert do swoich sympatyków ma niezwykle pozytywne nastawienie.

Bluff

Anonimowy pisze...

@D.L.
To jest wypowiedź Oksany Kosaczenko z 28 września. Rzeczywiście miłe słowa pod kierunkiem Roberta, ale ich główne przesłanie już poznaliśmy tu na blogu.
Chodzi o wypowiedź po spotkaniu z Daniele Morellim po GP Włoch. Pani Oksana mówi o tym, że zespół naprawdę oczekuje, że Kubica wróci. Jeśli Witalij Pietrow miałby w tym roku szybkiego, ale i kompetentnego technicznie partnera, zespół mógłby być w lepszej sytuacji. Wiedza partnerów i ich zdolność pracy z samochodem zawsze są ważne. Nie jest tajemnicą, że jeśliby Robert był w zespole rezultaty prawdopodobnie byłyby wyższe. Jeśli chodzi o wyznaczone terminy, to absolutnie nie są one ważne. Jeśli Robert będzie w stanie jeździć, i to szybko jeździć, to zespół na pewno znajdzie wyjście, żeby mieć go u siebie. Robert jest zbyt cenny dla LRGP :)
Zespół od miesięcy jest w stałej łączności z RK i Witalij też. Wszyscy czekają na Roberta!
To tyle w skrócie.
Pozdrawiam
D

Anonimowy pisze...

Cieszę się, że przynajmniej w części się zgadzamy....i bardzo dobrze ująłeś problem.
Może i ma pozytywne nastawienie, ale teraz , gdy "jest tak dobrze", cisza z jego strony jest co najmniej dziwna.
Anonim A1

Piotrek pisze...

Ma pozytywne nastawienie.Niestety lansuje się też inne przekonanie.Mój dnerwujący znajomy ma znajomego, który był na GP Monako 2010.Opowiadał mi on, że wszedł do paddock'u bez przepustki (niemożliwe, ale twierdzi, że ma zdjęcia).Spotkał się m.in. z Robertem i Hamiltonem.Pogadał z Robertem na chwilę i poprosił go, żeby podszedł do większej grupki fanów (goścmi, z którymi przyjechał), bo stoja niedaleko i zcekają.Robert obiecał, że podejdzie za chwilę.Niestety nie spotkał się z nimi.Cała akcja działa się po kwalifikacjach.Tak oto chłop próbował mi udowodnic, że Robert jest zarozumiały, itd.
Oczywiście nie pomyślał o tym, że kwalifikacje były niezwykłe w wykonaniu Roberta i chyba wszyscy chcieli choc na kilka minut z nim pogadac.Miał więc na głowie ileś tam stacji telewizyjnych, radiowych i innych dziennikarzy.Pomijajac znane osobistości, których w Monako nie brakuje.Musiał też pomyślec nad strategią na wyścig oraz omówic kwalifikacje.Po tym wszystkim wrócic do hotelu, wyspac sie i wypocząc przed tak trudnym wyścigiem.Krótko mówiąc-kocioł był niesamowity.Czyli jeśli nawet chciał, mógł zapomniec o tej rozmowie i napewno nie zrobił tego specjalnie.Zauważmy, że kierowcy na każdym GP są w pracy.I to nie 8 godzin dziennie, ale czasem dużo więcej.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Ewa pisze...

16:33
Tak dobrze to będzie gdy wsiądzie do bolidu, teraz jest w "drodze", na dobrej drodze.

Anonimowy pisze...

Bluff zgadzam sie jesli spojrzysz na to racjonalnie.Emocjonalnie natomiast bardziej my czekamy na powrot naszego idola niz on na to zeby nam sie pokazac.Tak o tym wtedy myslalem.
Generalnie rzecz ujmujac to jedni bez drugich obyc sie nie moga

k44

Anonimowy pisze...

Obejrzałem jeszcze raz ten materiał tvn24, na usta cisnie mi się tytuł: "O Robercie Kubicy, człowieku który chciał oszukać szybkość"

:)

Anonimowy pisze...

Tak Ewo. Jest w "drodze", na dobrej drodze. I dlatego długo z tej drogi nie zjedzie.

Anonimowy pisze...

Tak Ewo. Jest w "drodze", na dobrej drodze. I dlatego długo z tej drogi nie zjedzie.

Anonimowy pisze...

Skoro już mowa o materiałach dotyczących wypadku Roberta to najciekawszy był ten z nSport, czyli "Zakręt. Cena adrenaliny"
cz. 1
http://www.youtube.com/watch?v=Oa2Ozmkk_oE&feature=related
cz.2
http://www.youtube.com/watch?v=D7P4rpRueJ0&feature=related

Piotrek pisze...

No.Był dobrze zrobiony.

Szybkiego powrotu na tor Robert