Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

sobota, 1 października 2011

Lopez: Jazdy bolidem F1 nie będą konieczne do sprawdzenia sprawności Kubicy

Gerard Lopez wypowiedział się dla niemieckiego Auto Motor und Sport w sprawie sytuacji kadrowej kierowców w tym i przyszłym sezonie Formuły 1 w jego zespole, mówiąc, że ekipa nadal płaci Robertowi Kubicy wynagrodzenie, mimo że Polak nie przejechał żadnego wyścigu. Luksemburczyk stwierdził, że Lotus Renault GP liczy, że sprawa powrotu krakowianina rozstrzygnie się na początku listopada, a do stwierdzenia czy Robert będzie w stanie wrócić nie będą konieczne testy w bolidzie Formuły 1.



Lopez w swojej wypowiedzi odnosił się do zarzutów, że Lotus Renault GP jest obecnie zainteresowane jedynie pozyskiwaniem sponsorów i ma dwóch płacących kierowców. Luksemburczyk podkreślał, że sponsorzy, którzy przybyli niedawno do ekipy już wcześniej byli powiązani z zespołem i nie mieli oni decydującego wpływu na podejmowane decyzje kadrowe.

Współwłaściciel Genii Capital na poparcie swoich tez podawał przykład Roberta Kubicy jako dowód, że zespół nie jest nastawiony tylko na płacących kierowców: "Gdybyśmy mieli na uwadze tylko płacących kierowców, to nigdy nie zatrudnilibyśmy Roberta Kubicy. Pochodzi on z kraju, w którym nie ma sponsorów, a szczerze mówiąc, jest najdroższym członkiem zespołu. Robert otrzymuje w tym roku pensję mimo że nie przejechał żadnego wyścigu."

Lopez mówi, że zespół chce dać Kubicy równe szanse na zatrudnienie w przyszłym sezonie: "Sprawdzimy sprawę na początku listopada, Robert nie musi odbywać jazd samochodem Formuły 1 abyśmy dowiedzieli się czy będzie w stanie jeździć w F1. Analiza danych jest teraz tak dobra, że wystarczą jazdy w innym samochodzie aby przekonać się czy fizycznie będzie zdolny do powrotu."

W wypowiedzi Lopeza widać przychylność dla Roberta i chęć korzystania z jego usług w przyszłym roku, oczywiście jeżeli odzyska pełną sprawność. Lotus Renault GP, decydując się na określenie formy Kubicy na podstawie testów w innym aucie, daje również Polakowi kredyt zaufania, gdyż dopiero testy w bolidzie Formuły 1 dadzą pełną odpowiedź dotyczącą formy zwycięzcy Grand Prix Kanady 2008.

Dziękuję czytelniczce Joanna za pomoc w tworzeniu tekstu.

Nowy numer miesięcznika F1 Racing już w kioskach! Zapraszam do lektury!


Więcej informacji o całej Formule 1 znajdziesz na www.f1ultra.pl

Strona powrotroberta.blogspot.com jest już na facebooku! Dołącz do osób go lubiących! 

Reklama zewnętrzna, niezwiązana z Google inc.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------

55 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Cóż za zmiana:). To chyba Robert górą. Arof.

Ewa pisze...

Ta informacja oznacza, że jest na prawdę dobrze a my nie potrzebnie wytrząsaliśmy się nad kierownictwem LRGP.To znaczy również, że Robert przeszedł testy na grach w Klinice o których Morelli mówił wcześniej.Ja cieszę się, że Robert w końcu został doceniony :)

Anonimowy pisze...

Ewa: jakie testy? Wczoraj pojawił sie news, że Robert zaczyna zginać rękę w łokciu... Jeśli jeździl to co najwyzej u żywając jednej ręki czyli dla zabawy.
BART

Mateusz Cieślicki pisze...

BART - jazdy w samochodzie, które będą miały na celu pokazanie czegoś o stanie ręki Kubicy rozpoczną się dopiero jak odzyska w miarę dobrą funkcjonalność w łokciu, myślę, że za jakieś 2-3 tygodnie. Nie używaj słów "dla zabawy" bo na pewno będą te jazdy okupione dużym bólem, stresem i ryzykiem.

Anonimowy pisze...

Ta informacja oznacza że jest naprawdę źle z Robertem. LRGP tylko i wyłącznie trzyma Roberta bo boją się negatywnego rozdźwięku zwolnienia kierowcy który mocno pokiereszował się w wypadku...Media nie zostawiłyby na nich suchej nitki.
Straciłaby reputacja i marka. Wolą opłacać i stwarzać pozory czekania na bezużytecznego kierowcę.
To po prostu bardziej się opłaca.

Anonimowy pisze...

Gdyby Robert mógł teraz odbyć jazdy, to by jeździł i tyle. Widocznie jest jeszcze za wcześnie i prowadzenie samochodu niesie za sobą jakieś ryzyko. Mateuszu, dzięki, że jak zawsze trzymasz rękę na pulsie. Pozdrawiam.
BS

Ewa pisze...

Jeśli chodzi o "testy" to Morelli mówił jakiś czas temu, że Robert przechodzi testy w Klinice Ceccarellego ,coś w rodzaju gier komputerowych sprawdzających czas reakcji.Szczerze mówiąc nie bardzo w to wierzyłam bo nie wiem jak to przebiega i jest możliwe z usztywnioną ręką.Chyba jednak jest skoro Lopez w tej wypowiedzi to potwierdza a lekarz powiedział, że Kubica nic nie stracił ze swojego talentu.
To nie są takie sobie pogadanki.
Jest bardzo dobrze.Teraz rozumiem dlaczego Mikołaj twierdzi, że każdy dzień bez ćwiczeń jest stracony.Trzymam kciuki za powodzenie!

Anonimowy pisze...

Panie Mateuszu, bez wątpienia jest to dla Roberta duży wysiłek i cierpienie a gdy pisałem że grał dla "zabawy" miałem na myśli, że obecnie najważniejsze jest odzyskanie sprawności łokcia i dopiero wtedy prawdopodobnie siądzie do auta drogowego by móc zrobić parę kółek a granie w jakieś gierki (nawet jeśli są wyjątkowo wymagające i profesjonalne) w chwili obecnej niewiele znaczą bo jak można kręcić kierownicą nawet bez przeciążeń z niesprawnym łokciem? Trudno jest mi to sobie wyobrazić po słować Morelliego: "Robert zaczyna zginać łokieć przy pomocy lekarzy"
BART

Anonimowy pisze...

M. Sokół pisał też na swoim blogu, że ćwiczenia jakie Robert wykonuje wiążą się cytuje: "z potwornym bólem". Każdy kto miał przerwany nerw wie o co chodzi. Już nie wspominając o łokciu.
Pod artykułem o Robercie na omnicorse wypowiedział się włoski neurochirurg, który jest jednocześnie fanem Roberta. Jeśli ktoś jest zainteresowany to może się zapoznać z jego opinią.

Anonimowy pisze...

Widać wyraźnie, że Lopez trochę zmienił śpiewkę. ale w temacie pay-driver to trochę gada głupoty. Przecież jeżeli trzeba płacić kierowcy, który jeździć nie może, trzeba zatrudnić drugiego kierowcę, co przy nieciekawej sytuacji finansowej zespołu wiąże się z płaceniem kolejnej ponadplanowej pensji. Mimo, że mniejszej, ale zawsze. Więc trzeba sięgnąć po kierowcę, któremu nie trzeba będzie zapłacić, ba, wręcz przeciwnie. Jeśli chodzi o ćwiczenia - gry komputerowe, o których wspominała Ewa a gry typowo dla zabawy, to dwie zupełnie inne sprawy. Te typowe ćwiczenia, o ile takie Robert wykonuje u Ceccarelliego, napewno wymagają dużo wysiłku i bólu ( w sumie nie wiem dokładnie, na czym one polegają). Natomiast typowo rekraacyjna gra komputerowa, np F1 2010 czy któryś Collin nie zmuszają nas do ciągłego uzywania obydwóch rąk, wystarczy ustawić siłę force feedback w kierownicy na minimalną i da się lewą ręką kręcić bez większego problemu 2,5 obrotu kierownicy. Prawej można po wcześniejszych małych kombinacjach używać do zmiany biegów. Ale spróbujcie ustawić force feedback na max i pograć w grę rajdową używając tylko i wyłącznie lewej ręki :)

mirekmiras

Ewa pisze...

Jak można wydawać opinię bez obejrzenia choćby przebiegu leczenia.Ceccarelli zawsze był ostrożny w swoich opiniach, skoro teraz mówi jasno i wprost to ja akurat jemu wierzę.Tamten lekarz wypowiada się o typowych pacjentach i przeciętnej rehabilitacji a to akurat nie dotyczy Roberta.

Anonimowy pisze...

Ewa po prostu wydawało mi się, że opinia lekarza może być ciekawsza niż Twoja czy moja. Przecież nie twierdzę, że jest bardziej wartościowa od słów Cecarreliego. To co mu zarzucasz zaznaczył na samym wstępie swojej wypowiedzi.

Ewa pisze...

Ledwo przebrnęłam przez automatycznego tłumacza ,brr :) widocznie coś mi umknęło.

Dr. Mario Theissen pisze...

Aonim 11:36 podaj linka jak możesz.

Anonimowy pisze...

Ewa - przebieg leczenia to jedno, ale są jakieś ramy czasowe dotyczące regeneracji tkanki, których ten lekarz z palca nie wyssał. Do tego wspomniał coś o integracji psychoruchowej (domyślam się z translacji), na którą podobno potrzeba jeszcze więcej czasu. Pisze jednak, że opiera się na informacjach prasowych, więc niczego nie przesądza. Miejmy nadzieję, że się jednak myli, ale Ceccarelli również podając datę 2012 sprytnie nie sprecyzował od kiedy Robert pojedzie. Nie ma co naciskać, bo chyba wszystkim zależy, aby zobaczyć Roberta w pełni formy. W tej sytuacji myślę, że lepiej będzie jednak odpuścić początek sezonu, niż stracić reputację. Nawet po dwuletniej przerwie w 2013 łatwiej mu będzie znaleźć miejsce, niż po serii kiepskich startów. Może w trakcie sezonu uda mu się włączyć do stawki? W końcu tak się zaczęła jego przygoda z F1. Arof.

Ewa pisze...

Jeśli Robert będzie w stanie przejechać cały wyścig to nie ma mowy o "gorszych "startach.To sytuacja 0-1 albo albo.Sam Lopez powiedział, że o zdolności tu nie chodzi a o to czy fizycznie da radę, jak powiedział Morelli zobaczą jak Robert będzie reagował na wstrząsy kierownicy.2013 odpada ale w 2012 może nie od pierwszego wyścigu i nie od połowy roku.
Jeśli chodzi o integrację psychoruchową to musi się jej nauczyć od początku ale myślę, że robią to cały czas.
Te spekulacje na temat testera w Ferrari to być może rozwiązanie tymczasowe w razie jakiegokolwiek niepowodzenia.

Anonimowy pisze...

Zdolności już poznali i te się nie zmieniają, chodzi raczej o czasową niemożliwość wykorzystania ich w 100 procentach. Ale o ile Robert na siłę pojedzie prędzej niż powinien, może to rzutować na rezultat, niestety. Pisząc o 2013 nie miałem na myśli, że dopiero wtedy będzie gotowy. Chodziło mi o to, że nawet 2 lata przerwy są mniej zgubne, niż zyskanie opinii słabeusza. Też myślę o ewentualnym odpuszczeniu najwyżej kilku pierwszych wyścigów w 2012, natomiast gdyby w tym czasie mógł jeździć w piątki, byłoby wspaniale. Wszyscy, z Robertem na czele wiedzieliby, że to już. Do tego byłby obeznany z aktualną maszyną, trenując przy tym w niemal bojowych warunkach. I taki układ z Ferrari byłby idealny, tylko że.... ja w to nie wierzę! Może z LR się uda. Oby. Arof.

Anonimowy pisze...

Tak do końca z Ewą nie mogę się zgodzić, uważam, że jazda i osiągi Roberta może być lepsza, gorsza, lub mniej więcej taka sama jak poprzednio. Po prostu trudno to w tej chwili powiedzieć. Będzie wiadomo, jak zaliczy kilka GP. Bardzo mocno upraszczając, integracja psychoruchowa, tą jak ją Robert opanuje będzie miała wpływ na czas okrążenia na torze. Myślę też, że jednak wypali chyba temat z LR.

mirekmiras

Ewa pisze...

Ja też liczę na to, że LRGP wypali i to już od pierwszego wyścigu.Przez tyle miesięcy wierzyliśmy w powrót Roberta chociaż sprawa wydawała się beznadziejna.Teraz widać światełko w tunelu i nie wolno nam zwątpić.
Po wypadku w studio Hołowczyc powiedział, że trzeba wysyłać Robertowi dobrą energię bo to pomaga.Trudno w to uwierzyć ale coś w tym jest :)

Anonimowy pisze...

Montreal - straszny wypadek, Robert wychodzi bez szwanku. Ronde Di Andora - kolejny wypadek Roberta, szczęście w nieszczęściu. Pan Bóg już się stęsknił za Robertem więc sezon 2012 na pewno od początku zaliczy. Chętnie się z kimś założę.

Mateusz Cieślicki pisze...

Ej! No właśnie, gdzie red? :)

Piotrek pisze...

Red się szybko zmył.Widzisz, Mateusz jak Cie sprytnie wykiwał?Powinien politykiem zostać:-)
Tak wogóle, to teraz mamy do czynienia ze zmiana stanowiska Lopeza.Podkreśla, że czeka na Roberta, itd.Nie stawia już twardych deklaracji, jak kilka miesięcy temu.Może sprawa zmiany zespołu jest jednak możliwa?

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Ostatnio mocno lansowany jest temat Roberta jako testera w ferrari. Coś jest na rzeczy. Mikołaj Sokół otrzymał zadanie powoli przygotować na to kibiców, co dość skutecznie czyni na swoim blogu (zwykle nie udzielał się na temat Roberta w komentarzach do wpisów, ale to się ostatnio zmieniło, ostatni artykuł o tonącym LRGP też się wpisuje w ten trend). Wydaje mi się, że dla Roberta taki scenariusz nie jest może najlepszy, ale jedyny możliwy. Po prostu rehabilitacja nie jest jeszcze na takim poziomie, aby umożliwić mu starty od początku 2012 roku. Nawet Ceccarelli sprytnym wybiegiem nie podał daty powrotu, a tylko rok. Jeżeli SF naprawdę zależy na Robercie i umożliwią mu na testowanie w piątki, to jest szansa na spokojny i pełny powrót do zdrowia i formy w ciągu pierwszych miesięcy przyszłego roku i pokazanie zespołom, że jest z nim dobrze lub bardzo dobrze. A Mikołaj na blogu będzie dalej robił swoje, żeby rozczarowanie Piotrka, Kasi i innych hurraoptymistów nie było zbyt mocne...
Pozdrawiam,
MG

Anonimowy pisze...

Najpierw sie rzucił Sokół na Lopeza, jak ten palnął, że Robert w tym roku to co najwyżej piątki może jeździć. A teraz razem z Kasprzykiem piszą artykuły "Robert nie wracaj w tym roku" oraz "Lotus jest be". Poza tym piszą coraz więcej na temat Roberta, nawet Sokół odpowiada w komentarzach pod artykułami jakby trzeba było podsycać (czyzby gasnące?) zainteresowanie tamtejszym blogiem i chyba powoli postępami Kubicy.

Bluff

Anonimowy pisze...

Ktoś pamieta jak miesiac przed wypadkiem Roberta Bruno Senna go przewidział? przypomnial mi sie wywiad w ktorym powiedzial ze tylko złamana noga Roberta da mu (Sennie) mozliwosc jazdy bolidem... :(

Anonimowy pisze...

Tak samo Senna przewidział ten wypadek jak pani Gorsky przewidziała lot Armstronga... w_p

Piotrek pisze...

Znak, żejest wiele spekulacji na temat Roberta-testera w Ferrai pokazuje tylko, że z rehabilitacją jest wszystko bardzo dobrze.Czy topowy zespół F1 pozwoliby sobie na coś takiego w rok po takim wypadku?Wątpię.Czyli mają informacje, że wszystko jest OK.Robert wraca do ścigania w F1 i jeżdżenia na swoim, tak wysokim poziomie.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Masz rację Piotrku - fakt, że Robert może być w przyszłym sezonie trzecim kierowcą jest bardzo pocieszający. Gdyby był pierwszym kierowcą musiałby jeździć a to jak wiadomo jest wyczerpujące i niebezpieczne, tym bardziej cieszą pogłoski o tym, że zostanie trzecim kierowcą i będzie obserwował poczynania kierowców wyścigowych z garażu. Myślę, że głównym błędem Roberta było zastąpienie w 2006 Villeneuve'a - wszakże gdyby go nie zastąpił mógłby pozostać trzecim kierowcą, a nie marnować talent. Sądze, że Robert popełnił błąd gdy wybrał fotel kierowcy wyścigowego zamiast oglądania wyścigów z garażu. Tym bardziej cieszy, że dzięki szybkiej rehabilitacji naprawi ten błąd i nie będzie jeździł w wyścigach.

Bluff

Anonimowy pisze...

Dodam, że Ferrari tak bardzo ryzykuje zatrudniając Roberta jako testera, jak LRGP ryzykował zatrudniając Ho Pin Tunga.

Bluff

Piotrek pisze...

Wiesz co Bluff.Aż nie chce się komentować twoich wypocin, ale sa tak dziecinne, że muszę to zrobić.
Widzę takie scenariusze na przyszły sezon:
1.Robert zostaje wyścigowym kierowcą Ferrari.Ściga się, wygrywa kilka wyscigów.
2.Robert zostaje kierowcą wyścigowym w Renualt lub innym zespole środka stawki.Możliwe, że zalicza kilka podiów.
3.Robert zostaje trzecim kierowcą Ferrari.Jeździ podczas piątkowego treningu czym przygotowuje się do startów w tym zespole od początku 2013 lub wcześniej jeśli Domenicalli będzie chciał zastapić Massę.
Scenariusz nr 1 wydaje mi się raczej niemożliwy, bo Ferrari nie będzie chciało ryzykować zatrudnienia kierowcy, który jeszcze nie potwierdził wynikami na torze swoje powypadkowej wysoiej formy.
Co do nr 2.Jest najlepszą, możliwą opcją.Robert potwiedziłby swoją wartość i od 2013 zacznie zdobywać tytuły z Ferrari.
A nr 3?Najmniej korzysty, ale według plotek, dający możliwość jazdy Robertowi w wyścigu, gdy Massa nie zachwyca.Chyba najmniej porządany, patrząc na Roberta, najmniej możliwy scenariusz.
A we wcześniejszym komentarzu chodziło mi o te plotki w kontekście powrotu Roberta do pełnej formy.Skoro Ferrari ich nie dementuje to znaczy, że rehablitacja idzie bardzo dobrze.Według planu, a może nawet go wyprzedza.Nie pisałem nic o startach w przyszłym sezonie, czy też jeździe jako kierowca wyścigowy.Nie wiem, więc skąd Twoja dziwna wypowiedź.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Dziękuję za nazwanie tego co napisałem wypocinami. Mam wysoce negatywny stosunek do twojej, w moim odczuciu naiwnej, twórczości na tym blogu, jednak wypocinami twoich komentarzy jak do tej pory nie nazwałem i nie nazwę, bo uważam że pewien poziom rozmowy powinien zostać zachowany.

Pozdrawiam Bluff

Ewa pisze...

Bluff
Mikołaj nie musi podsycać zainteresowania swoim blogiem bo i tak jest duże.Odpowiada czasami na wprost zadawane pytania lub żeby przywołać do porządku niektórych czytelników.Artykuły Mikołaja i Jacka są zawsze bardzo ciekawe, często tam zaglądam.Mikołaj z pewnością wie więcej na temat Kubicy niż chce o tym mówić, nigdy nie zawiedzie jego zaufania.To, że pisze częściej o Robercie to na naszą wyraźną prośbę.
Walka o powrót jest okupiona potwornym bólem i ciężką pracą a Ty czepiasz się jakichś bzdetów.Wiadomo, cudze rany nie bolą, przynajmniej nie wszystkich.Jakie ma znaczenie gdzie będzie jeździł Robert w przyszłym roku, ważne żeby mógł przejechać cały wyścig.

Piotrek pisze...

Mi osobiście nie przeszkadza, że Sokół pisze dużo o Robercie.
W moim odczuciu nazwanie czegoś "wypocinami" nie jest jakąś zniewagą, którą trzeba koniecznie pomścić.Używając tego słowa można spokojnie zachować kulturę dyskusji.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Słownik języka polskiego:

wypociny - pogardliwe, «praca napisana z trudem, bez polotu»

Zaiste coś pogardliwego nie jest zniewagą, ale w sumie świadczy tylko o piszącym.

Bluff

Piotrek pisze...

Racja, że nie jest to napewno to samo co napisać: "świetnie, pięknie napisane", ale nie widzę powodu, żeby za coś takiego się obrażać.Nikt z nas nie jest swiętą krową wokół, której trzeba chodzić na palcach.Tyle w tej sprawie.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Czyli uważasz dziecko drogie, że określenia pogardliwe nie są znieważające?

Bluff

Mateusz Cieślicki pisze...

Apeluję o spokój!

Anonimowy pisze...

Apel przyjęty. Jeżeli Piotrek się zgodzi proponuję usunięcie naszych komentarzy począwszy od jego fragmentu dotyczącego "wypocin".

Bluff

Piotrek pisze...

Zgadzam się.Jednak jesli jest możliwość chciałby zostawić całą resztę z tego posta.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Proponuję, żebyś to skopiował i wkleił w nowy komentarz, bo chyba nie będzie się dało.

Szczerze pozdrawiam. Bluff

Piotrek pisze...

No właśnie doszedłem do tego samego wniosku.Ale może Mateusz ma możliwość edycji komentarzy.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

@Piotrek napisałeś, że Ferrari nic nie dementuje. A co oni niby mają dementować? Nie będą się przecież przejmować tym co ludzie piszą na swoich blogach. Circusf1, który podał tę plotkę to przecież blog.

Piotrek pisze...

Ale inne serwisy wiadomościowe też podają tę informację.Usłyszy coś takiego Massa i juz nie wiadmomo co sobie pomysli.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

@Piotrek możesz podać jakieś przykłady tych serwisów?

Piotrek pisze...

http://www.eurosport.pl/formula-1/sezon-2012/2012/kubica-testerem-ferrari_sto2969553/story.shtml -Eurosport
http://f1.wp.pl/kat,48594,title,Ciekawa-pogloska-Kubica-testerem-Ferrari,wid,13836877,wiadomosc.html?ticaid=1d214 -WP...
http://www.sport.pl/F1/0,96398.html -sport.pl

To niektóre przykłady polski portali.Są jeszcze włoskie media, które wszystko zaczęły.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

No tak brakuje tylko onetu do kolekcji... Chodziło mi o poważne źródła. Jakie niby włoskie media wszystko zaczęły? Circusf1 to blog, nikt tego poważnie nie traktuje.

Anonimowy pisze...

Przecież wspaniały Mikołaj pisze dla onetu, więc nie wiem skąd te wątpliwości?

Bluff

Piotrek pisze...

Wiem, że WP nie jest najwyzszej klasy, dlatego podałe jeszcze dwa.Jest ich wiele więcej, wystarczy wpisać w Google.nie znam dokładnie nazwy skąd wyszła plotka, ale zaczęli Włosi.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Wracając do powagi to niewątpliwe ktoś z wp czytuje tego bloga i to stąd poszła informacja na wp. Chociaż IMHO to nie jest tylko plotka tylko poważna możliwość, ale niestety raczej wynikająca z faktu, że Robert może nie być gotowy od początku przyszłego sezonu.

Bluff

Piotrek pisze...

Inni napewno podglądają bloga.Myślę, jednak, że Robert będzie gotowy na jazdę od początku sezonu.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

A ja myślę, wręcz jestem przekonany, że całe to przeciąganie sprawy podyktowane jest tym, że na dzień dzisiejszy Robertowi jeszcze trochę do sprawności brakuje, ale na tyle niewiele, że jest nadzieja na starty od początku 2012. Stąd brak jakiejkolwiek decyzji. Morelli przeciąga termin, aby dać szansę Robertowi na dojście do formy. Przecież, gdyby nie było takiej opcji, to już by skapitulowali. Po co podpisywać kontrakt, z którego nie można się wywiązać? Byłaby wtopa i obciach. Tam cały czas trwa walka z czasem. Jeśli by się nie udało, wtedy będzie czas na rozstrzyganie propozycji na stanowisko rezerwowego, choćby w Ferrari (nadal uważam to za bujdę). Nie jestem w tej sprawie ani optymistą, ani pesymistą. Nie rozstrzygam, czy się uda, czy nie, ale taki scenariusz jest w mojej opinii wręcz pewny. Arof.

BYKU pisze...

Jeśli mam byc szczery i precyzyjny to o zadnym przeciaganiu nie ma mowy Prawda jest trudna i bolesna, bo cuda się nie zdarzaja a powrot do zdrowia , czy w tym przypadku także sportu wymaga czasu nawet niebywały upór,determinacja Roberta nie wygra z naturą i często bolesnym treningiem czasami można się zachwycać postępami jakie Robert wykonuje i zderzyć je z brutalną rzeczywistością gdzie wymaga się sztywnych ram czasowych,oraz okreslonej sprawnnności fizycznej... Robert jest w trudnej sytuacji bo nie chce zawiesc oczekiwań zespołu i kibbiców wiec robi to co moze aby sprostac wyzwaniu.Niestety dedline nie moze byc przesuwany w nieskonczonośc, a w jakiej formie bedzie Robert za 6 tygodni? Nie wiadomo... prognozy są... ale czasu mało...

Anonimowy pisze...

Robert robi co może by odzyskać sprawność bo chce wrócić do ścigania i robi to wyłącznie dla siebie. Jeśli wydaje ci się, że Robert martwi się tym czego oczekuje zespół i kibice, to chyba nie bardzo znacz tego gościa.

Anonimowy pisze...

Byku...za 5 tygodni.

Anonimowy pisze...

Może i Robert robi wszystko by odzyskać sprawność... Tylko że jak w przypadku zdjęć z Faktu które pokazały faktyczny i JEDYNY namacalny dowód stanu Kubicy teraz mamy kolejne zdjęcia które pokazują Roberta przy pokerku i z widoczną nadwagą. Oczywiście to na pewno przypadek bo Robert 23 godziny na dobę zajmuje się mega wyczerpującymi zajęciami rehabilitacyjnymi i akurat w tej 24 godzinie odpoczynku ktoś zrobił fotki...

Co wrażliwsi WIEDZĄ że te fotki są kontrolowanym przeciekiem...Może i są...Ja co prawda wolałbym na miejscu Roberta kontrolować wyciek zdjęć z wyczerpujących zajęć rehabilitacyjnych np. na rowerku stacjonarnym albo podnoszącym lekki ciężar uszkodzoną ręką.

Może widok zaokrąglonego brzuszka lepiej zadziała na wyobraźnię Boulliera i całej reszty. W końcu Morelli to manager używający niekonwencjonalnych metod promocyjnych ;-)