Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

niedziela, 16 października 2011

Boullier po rozmowie z Morellim - poczeka dłużej

Szef ekipy Lotus Renault GP, Eric Boullier powiedział podczas trwającego Grand Prix Korei Płd., że jest już po rozmowie z menadżerem Roberta Kubicy, Daniele Morellim. Jak deklaruje Francuz, chce on dać Polakowi więcej czasu na wyrażenie ostatecznej deklaracji dotyczącej startów w przyszłym sezonie. Boullier powiedział, że Kubica może być w stanie przeprowadzić testy w symulatorze w ciągu miesiąca.



Boullier zapowiadał w tym tygodniu, że będzie rozmawiał z Kubicą aby uzyskać aktualny obraz jego zdrowia i rozpocząć konkretniejsze planowanie przyszłości zespołu. Zapytany przez dziennikarzy serwisu Autosport o tę rozmowę, Boullier odpowiedział:

"Rozmawiałem z Daniele Morellim, oni są bardzo pewni tego, że Robert wróci. Miło mi było to słyszeć. Nadal musimy przejść pewne procedury, więc teraz Kubica walczy z czasem. Być może będę musiał poczekać nieco dłużej, ponieważ Robert nie jest jeszcze w pełni gotów.Chcę mieć pewność, że będzie w stanie wrócić. Dopóki będę mógł czekać i przedłużanie się sytuacji nie będzie szkodziło interesom zespołu, to poczekam. Chcę być elastyczny w tej kwestii."


Francuz zapytany o testy w symulatorze F1, które mają pokazać, że Kubica będzie zdolny do powrotu, powiedział, że być może Kubica będzie w stanie przejść je w ciągu miesiąca.

Kolejne terminy się przedłużają, miejmy nadzieję, że ostatecznie Kubicy uda się wygrać walkę z czasem.


Zapraszam do lektury miesięcznika F1 Racing!

Więcej informacji o całej Formule 1 znajdziesz na www.f1ultra.pl

Strona powrotroberta.blogspot.com jest już na facebooku! Dołącz do osób go lubiących!

155 komentarzy:

Fabek pisze...

Czyli nic nowego. Myślę, że Boullier nie powiedział wszystkiego.

szakuŁ pisze...

Taki informacje będą trwały do lutego. Robert wróci, tylko Boullier nie ma pewności czy to będzie od pierwszego wyścigu czy nie i dlatego ma problem bo który kierowca się zgodzi na umowę np. na 2 lub 3 wyścigi.

Anonimowy pisze...

Kubica i Morelli nie są głupi, w LRGP Robert nie wskóra nic w 2012...
Kręcą, bo czekają do końca sezonu. Kombinują z Force India.
Boullier wyczuł temat, więc termin wydłuża, wchodzi w tyłek Kubicy, bo Pietrow nie utrzyma się na stanowisku ! kierowcy, Grosjean jest na to za cienki, a Senna jeszcze nie dorósł...

Marcin

Anonimowy pisze...

Po postu opera mydlana;). Być może będzie mógł.... O kant to rozbić. Pewnie, że Robert wróci, ale jestem pewien, że na jakiekolwiek informacje z pierwszej ręki nie mamy co liczyć do momentu, gdy będzie absolutnie sprawny.Arof.

szakuŁ pisze...

wątpię żeby Robert kombinował coś na boku z innym zespołem nie po tym wszystkim co dla niego zrobili. Na pewno chcę wrócić do Renault, jest moim zdaniem coś im winien. Chodzi mi o budowie bolidu pod niego, pozwolenie na rajdy, wynagrodzenie za 2011, no i czekanie na jego powrót. To by było nie w porządku i nie jego stylu gdyby chciał odejść.

Anonimowy pisze...

Tak jak myslalem. Zero informacji.

Zyga

Kłosek pisze...

Anonim 11:42,
nie obrażaj tankujących na stacjach paliw,
Przepłacają i nie są temu winni,

Jeśli chodzi o Szefa Renault i rozmowę z Menadżerem Roberta, to chyba dobrze się dzieje, że nie wymuszają na Robercie, a wręcz przeciwnie, dają mu dodatkowy czas. A czas podczas rehabilitacji po takim wypadku gra na korzyść Polaka. im później zasiądzie za kierownicę bolidu, tym lepiej dla niego samego

Ja to widzę tak: Luty 2012 - Robert za kółkiem bolidu F1

Anonimowy pisze...

Nawet Kaliber 44 ma to w jednym ze swoich utworów "... i nie zmienia się nic..."

k44

Anonimowy pisze...

Boullier mówi językiem swoistej dyplomacji. Ja odczytuję to tak: "Obecnie ustalamy datę ogłoszenia powrotu Roberta - tak aby wyciągnąć z tego największe korzyści. Nie wiemy czy będzie to za 25 dni czy za 29 dni. Jako szef zespołu widzę w Robercie jedyną szansę uniknięcia kompromitacji w sezonie 2012 i wcale się na Roberta nie obrażam, że nie mówi o dacie powrotu - bo najważniejsze jest jedno - aby rozpoczął sezon 2012 z nami i w optymalnej formie".

Ewa pisze...

Force India, Toro Roso ! o rany tak źle to jeszcze nie było.Myślę, że Eryk razem z nami modli się o powrót Roberta.LR GP przebił dno.Jestem dobrej myśli, skoro są pewni, że Robert wróci to wiedzą co mówią :).

Rovanpera pisze...

Była to dość spodziewana decyzja. Śledzę blog-a Mateusza od samego początku, od momentów euforycznych, po naprawdę "wielkie chwile zwątpienia"... nic nie jest w stanie mnie już zdziwić. Popieram opinie wielu Formowiczów, czekaliśmy tyle czas, to możemy jeszcze trochę. Chcę myśleć/wierzyć, że nie byłoby tej całej "szopki", gdyby wszystko nie dążyło w dobrym kierunku. Trochę wiary i optymizmu.
P. S. Panie Mateuszu, kawał świetnej roboty z tym blogiem, jestem pełen uznania! Stokrotne dzięki za Pana pracę! Pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

Ewa masz rację, a świadczy o tym ciągłe wydłużanie terminu oficjalnego potwierdzenia startów w 2012 roku. Nie wywierają nacisku na Roberta i dobrze, bo spokojnie może się skupić na treningach i nie ma nad nim żadnej presji. Co prawda Boullier nie może przedłużać terminu w nieskończoność, dlatego Robert też ma mało czasu i on o tym wie. Moje przypuszczenia są takie, że w listopadzie będą pierwsze przymiarki do symulatora. Zobaczymy.

Bartol

Anonimowy pisze...

Zarówno Morelli jak i Cecarelli już dawno mówili o tym, że Robert zasiądzie w symulatorze w październiku. Jak napisała @Ewa skoro tak powiedzieli to musi tak być.

Piotrek pisze...

Myślę podobnie jak kilka osób wcześniej. Boullier przedłuża termin Robertowi, bo chce, żeby wrócił do Renault. A on spokojnie pracuje i wybierze najlepszą opcję.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Marcin81 pisze...

Jakos to wszystko nie dokonca jasne symulator nie koniecznie pierwszy teraz bedzie Robert pokaze co potrafi w samochodzie z klatka na torze słowa z 24.09.2011 jakos w nic juz nie wierze!!!

F1: Kubica miał wrócić na tor, a... Potrzebna kolejna operacja? >>

Nic takiego nie jest planowane, ostatni zabieg zakończył się pełnym sukcesem - cytuje słowa Włocha na swoim blogu bliski przyjaciel krakowianina Mikołaj Sokół. - Robert wykonuje stałe postępy, a najbliższe dwa-trzy tygodnie upłyną jeszcze pod znakiem pracy nad odzyskiwaniem siły.

Zawodnik Lotus Renault ma również mieć na dniach ściągnięte usztywnienia i stabilizatory na ręce i nodze. A w październiku zasiąść za sterami specjalnie przygotowanego auta z... dachem i klatką bezpieczeństwa! Nie jest jednak wyjaśnione dokładniej, o jaki pojazd chodzi.

A to symulatora nie będzie? Otóż okazuje się, że brytyjska stajnia zastanawia się nad jego pominięciem, wierząc że tylko jazda w prawdziwym samochodzie, na prawdziwym torze jest w stanie odzwierciedlić to ile jeszcze Polakowi brakuje do dawnej sprawności.

Anonimowy pisze...

Ważne jest tylko jedno żeby był gotowy na lutowe testy, bo jak nie będzie pracował nad ulepszaniem bolidu w testach to sezon pozamiatany.

Mateusz Cieślicki pisze...

Popłynęliście dziś Państwo z tematem komentarzy, wybaczcie, musiałem ograniczyć ich "off-topicowość"

Rovanpera - dziękuję!

robo-tabu pisze...

Bez sensu to wszystko! Nie wiem dlaczego taką tajemnicą owiana jest ta cała sprawa powrotu Roberta. Kiedy już ktoś ważny coś mówi, to mam wrażenie, że każde słowo jest przemyślane po 5 razy, byle za dużo nie powiedzieć, a z drugiej strony czasem chyba w ogóle nie zastanawiają się nad tym co podają do publicznej wiadomości.

Marketing? No to zastanówcie się teraz co o tym myślicie i czy wpływa to pozytywnie na wizerunek firmy. Ja straciłem zaufanie do LR, a było ono na przyzwoitym poziomie.

Ktoś ostatnio pisał, że Robert nie lubi mówić o swoich brakach/błędach czy jakoś tak. No ok, ale nie oszukujmy się - przytrafił mu się kolejny raz poważny wypadek, tym razem nie wyszedł z niego bez szwanku (chociaż cudem uniknął najgorszego, więc nie ma wątpliwości, że naprawdę coś nad nim czuwa...) i nie można udawać, że nic się nie stało. To nie wczasy, tylko ważna rehabilitacja. Zespół, menadżer od samego początku w ciemno podają różne terminy, a potem są problemy, bo nie mogą się z obietnic wywiązać. Przecież każdy inteligentny fan wie, że rekonwalescencja może potrwać bardzo długo. Czy nie można po prostu powiedzieć więcej konkretnych słów dotyczących planów zespołu na dalszą przyszłość zamiast karmić nas co miesiąc tymi samymi bajkami?
Należę do osób cierpliwych, ale mam już dosyć główkowania i domyślania się. Zasługujemy na to, by regularnie dostawać skromne, ale prawdziwe i pewne informacje. Inne zespoły mają podpisane kontrakty z kierowcami, a LR oczywiście jest zagadką. Mogą zrobić wszystko. Jestem zaniepokojony całą tą sytuacją. Wiem, że Robert wróci. Może nie wiem, ale czuję to. Wolałbym jednak, by wrócił do LR, bo tego chce, a nie z powodu jakichś zobowiązań... Nie podoba mi się polityka tego zespołu, który tylko kalkuluje i tak naprawdę nie wie czego chce. Potem tak to się kończy, że w pogoni za pieniądzem kończą w tyle stawki i nie wiedzą co dalej. Senna to jakiś niewypał, kto mi wytłumaczy dlaczego od razu nie zatrudnili Grosjean'a, którego wszędzie tak chwalą za sukcesy w poprzednich seriach? Dobrze wiemy dlaczego... Ech. Chociaż niby za nim też stoją jacyś francuscy sponsorzy...
Niestety w obecnych czasach talent Kubicy nie wystarczy by zostać mistrzem. Potrzebny jest solidny zespół z dobrym przywódcą, inżynierami i mechanikami. Boję się, że niestety LR nie jest tego w stanie zagwarantować.

Gdyby Kubica należał do innego zespołu, to myślę, że ten blog byłby o wiele lepszy niż jest teraz. Dyskusje nie schodziły by na temat opon lub cen paliwa, a tak to o czym tu gadać, gdy kolejny miesiąc to samo?

Dołączam się do podziękowań dla Mateusza Cieślickiego, któremu naprawdę w pewnym stopniu współczuję, bo na pewno nie jest łatwo regularnie pisać nie wiedząc tak naprawdę nic konkretnego na temat "powrotu Roberta".

Pozdrawiam, RW

Anonimowy pisze...

Witam wszystkich serdecznie po dłuższej nieobecności :-).Dzisiaj była Korea.I co?? Dla LRGP jazda w dół z prędkością światła.Niestety brak Roberta F1 w tym sezonie i w związku z tym słabe wyniki jakie osiąga team,podkreślają z jeszcze większą mocą talent RK i Jego dużą wiedzę z zakresu mechaniki samochodowej( umiejętnośc ustawienia bolidu).Do sezonu 2012 już niedaleko.Trzymajmy kciuki za Roberta i Jego powrót do formuły.
Pozdrawiam,
Barbara Van

Anonimowy pisze...

Tak,rzeczywiście ,nasza cierpliwośc sięga zenitu,ale my,fani, nie mamy w tej sytuacji najmniejszego wpływu na przebieg wydarzeń związanych z Robertem i LRGP i całą tą polityką F1.Jedynie spokój i nadwyrężona już cierpliwośc,ale jednak cierpliwośc, w naszych fanowych szeregach,może zostac ukoronowana wielką radością, jaką da nam powrót Roberta do wyścigów i to już w nadchodzącym sezonie.
Barbara Van

Piotrek pisze...

Rzeczywiście coraz bardziej widać jak Robert jest ważnym kierowcą dla Renault. Przecież w Singapurze Senna skończył wyścig za Kovalainenem. Tu też niewiele mu brakło, a powtórzyłby swoje osiągnięcie. O Petrovie już nie mówię. Jak można hamować z ok. 310 km/h do 80 km/h 20 m przed zakrętem? Zawsze skończy się to podobnym wynikiem. Widać nie jest mu dane skończyć wyścigu w Koreii bez efoktownej kraksy. W tamtym sezonie też zafundował nam samochód bezpieczeństwa na torze. Było wtedy o tyle lepiej, że nie ścignął z toru za soba nikogo.
Najważniejsze teraz jest, żeby Renualt dojezdżało z sensowanymi punktami i przynajmniej utrzymało swoje miejsce w tabeli konstruktorów. Będą mieli trochę pieniędzy na prace nad bolidem na przyszły sezon. Robert wróci i razem z projektantami wymyslą coś fajnego.

Szybkiego powrotu na tor Robert

robo-tabu pisze...

Oby tak było, Piotrek.

Jestem pewien, że sukcesy jakie odnosiło LR na początku sezonu to duża zasługa Roberta, który wie jak udoskonalić bolid. Przecież wszyscy wtedy myśleliśmy, że zapowiada się doskonały sezon, co jeszcze bardziej demotywowało z powodu braku Roberta. Ja już sam nie wiem ile w tym wszystkim jest zasługi bolidu, a ile winy kierowcy. Szkoda Kovalainena, który marnuje się w słabym teamie. Heikki i Robert, to byłby idealny duet. :D
Mogliby dwa Lotusy złączyć w jeden i stworzyć coś potężnego. ;)

Piotrek pisze...

Racja. Kovalainen zrobił błąd, że w 2008 przeszedł do McLaren'a. To było dla niego za wcześnie, a i Hamilton miał już bardzo silną pozycję w tym zespole. Kto wie, czy nie silniejszą niż teraz.
Nie spodziewałem się, że Renault tak szybko spadnie. Myślałem, że powalcza przez kilka wyścigów na poczatku, a później pójdzie im trochę gorzej, bo nie mają Roberta, który roziwjałby bolid. Widać myliłem się. Pokazuje to tylko tempo rozwoju w Formule 1.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Mam już dość czytania tego co podaje zespół lub menadżer Roberta. Mam dziwne uczucie że to jakaś gra mająca na celu zwiększenie zainteresowania mediów zespołem i samym Robertem.
Pewne jest że Morelli kłamał wcześniej i nie mozna wierzyć w to co mówi ale też Boullier najpierw twierdzi że jest w stałym kontakcie z Kubicą a potem że musi do niego zadzwonić i zapytać "jak tam zdrowie".
Niczego co płynie z ust tych panów nie potraktuję już jako pewnik.
Zastanawiam się tylko po co to wszystko?
Światowej klasy lekarz twierdzi że Robert będzie się w stanie ścigać w przyszłym roku i w zasadzie tylko w to jestem w stanie jeszcze uwierzyć.

Piotrek pisze...

No właśnie, po co to? Możliwe, iż w jakims tam stopniu jest to gra medialna. Ale powiedz mi po co zwiększać zainteresowanie Robertem jeśli nie jest on w stanie wrócić do ścigania w F1? W takim wypadku należy robić wszystko, aby świat o nim zapomniał. Wniosek jest więc prosty, wszystko idzie dobrze, a takie zachowanie (który może nawet wogóle nie jest zabiegiem medialnym) mimo wszystko lekko podtrzymuje zainteresowanie kierowcą. A jest to niezbędne w dzisiejszej Formule 1 i sporcie wogóle. Wspomniałeś też o Cecarellim. Nie ma powodu dla, którego miałby on ryzykować swoją reputacją dla mitu podtrzymania Roberta w światku F1. Przecież to szanowany lekarz, a jako taki napewno wie co mówi.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Rovanpera pisze...

LR jest zespołem niepewnym, pomijając dwukrotne MŚ F. Alonso, później już tylko gorzej... W moim odczuciu, nawet Robert w super formie nie "poszalałby" w tegorocznym bolidzie. Team zdecydowanie niedoinwestowany, brak im polotu konstruktorskiego.
Wracając do braku informacji, balon dezinformacji był pompowany tak długo, że (przynajmniej dla mnie) pękł już dawno. Nie można tak postępować, nie podając żadnych konkretów, karmiąc kibiców głodnymi kawałkami, osiąga się wręcz odwrotne efekty. Ja jestem całkowicie zdystansowany. Wierzę w powrót Roberta, ale bardziej cieszyłbym się z chociaż jednego konkretu. Całkowicie nie rozumiem, dlaczego Boullier, nie rozmawia z Robertem na żywo, tylko z jego menadżerem. Jeżeli jest to prawda, jest to całkowitą kompromitacją. Ja na ich miejscu wstydziłbym się podawać coś takiego do publicznej wiadomości.

Anonimowy pisze...

A pamiętacie jak jeszcze przed wypadkiem Roberta Boulier mowił, że od GP Malezji mająmieć jakiegoś potężnego sponsora i odnowienie umowy sponsorskiej z HP? Gdyby nie ten wypadek zespół na pewno by miał kasę na rozwój bolidu i nie stoczyli by się na dno tak jak jest teraz.
Gregor

Piotrek pisze...

Oczywiście, Gregor. Zrzuć całą winę na Roberta. Jestem w stanie zrozumieć to, że nie rozmawia on z Boullierem sam. Może poprostu był na siłowni, a ze względu na różnice czasów późniejsza rozmowa nie miała by sznas zaistnieć?

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Nie zrzucam winy na Roberta, tylko tak sobie gdybam. Zapowiadało sie na najlepszy sezon w karierze Roberta. Taka prawda.
Gregor

Piotrek pisze...

To prawda. Musimy jeszcze na ten sezon zaczekać, ale mam nadzieję, że odpłaci nam się z nawiązką.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Dawidu_AMG pisze...

"Zapowiadało się na najlepszy sezon Roberta..." - znowu niepotrzebne gdybanie. Na dobrą sprawę możemy pogdybać, że jeśli BMW nie odpuściłoby roku 2008, to Kubica byłby mistrzem świata, ale tak nie jest. Aktualnie Robert jest niepełnosprawnym kierowcą wyścigowym, który walczy o powrót do sportu i na tą chwilę jest nic nie warty jako kierowca wyczynowy. Przepraszam za takie słownictwo, ale tak to teraz wygląda. Czekajmy do momentu, aż wszystkie zespoły ogłoszą składy na sezon 2012, wtedy będziemy mieli pewność co do przyszłości Boba.

Anonimowy pisze...

Ktoś tu napisał, że jeśli Robert nie wróci to Cecarelli straci swoją reputację... Niby czemu? Mało to razy się zdarzało, że lekarz się pomylił w ocenie stanu zdrowia pacjenta i reputacji nie tracił. Tym bardziej, że uraz Roberta dotyczył nerwów, których regeneracje trudno przewidzieć.

@Piotrek skoro ta rozmowa miała być ważna to Eric powinien się umówić z Robertem na konkretną godzinę, kiedy obaj mieli wolny czas i wtedy pogadać.

Milczenie Roberta było dla mnie zrozumiałe gdzieś do sierpnia. Wtedy można to było tłumaczyć kiepską formą, złym samopoczuciem itp. Teraz nie wiem co stoi na przeszkodzie żeby nagrać krótkie video z jakimś prostym przesłaniem.

Anonimowy pisze...

A mnie już się ulewa tymi "njusami" - toż to pic na wodę i fotomontaż. Wszystkie te szyszki - właściciele, szefowie, menadżerowie - łżą jak psy i odwracają kota ogonem tak jakby ich życie od tego zależało (może pośrednio zależy). Nie wiem czy to wynika z tego że mają takie wysokie mniemanie o sobie, czy takie niskie o innych. Ale jak się dziś mówi "białe" a jutro "czarne" to zabranie głosu po raz trzeci jest albo odwagą graniczącą z brawurą albo naiwnością graniczącą z głupotą. Tymczasem jedyną osobą która nabrała wody w usta jest Mikołaj Sokół. Albo pierwszy się opamiętał, że za bardzo nie ma o czym mówić, albo już wie że już nie ma o czym mówić.

Anonimowy pisze...

Ja trzymam kciuki, żeby Robert wziął udział w testach na Interlagos. To już za półtora miesiąca, ale chciałbym żeby Robert przejeździł chociaż jeden dzień testów. Wiem, pobożne życzenie ale daję 70% szans na to, że Robert da radę. Nie powiem, że będzie musiał się uczyc na nowo, raczej tylko odświerzyc stare ścieżki, które ma w głowie. Przecież nie musi jeździc tam na maksimum. A ręka nie w pełni sprawna nie powinna wpływac na osiągi, Robert sam niedawno wspominał jak niemal jedną ręką wywalczył pierwszą linię w Spa, a drugą 3/4 okrążenia zatykał kanał. To jest odpowiedź Roberta na pytanie czy kiedy wróci będzie równie szybki, bo o jego formę psychiczną się nie martwię.
Adam.

Anonimowy pisze...

Adam, pamiętaj że to to była prawa ręka...

Anonimowy pisze...

Podobno komentatorzy BBC w piątek gadali o Robercie. Nie wiem kto wtedy komentował. Jeden z nich opowiadał o swoim powrocie po wypadku. Powiedział, że kiedy był już zdrowy i pomyślnie przeszedł wszystkie testy to wszystko straciło znaczenie kiedy wsiadł do bolidu i miał przejechać kilka kółek. Jego ciało odmówiło posłuszeństwa mimo tego, że wcześniej wszystko wydawało się być ok.

Przypomina to trochę historię N. Kowalskiej u której też wszystko było w porządku dopóki nie wsiadła do bolidu i nie mogła wytrzymać z bólu.

szakuŁ pisze...

Za bardzo optymistycznie spora grupa z nas się nastawiła co do czasu powrotu Roberta. Jest to też po części zasługa informacji jakie otrzymywaliśmy. Ale trzeba zrozumieć że muszą podtrzymywać zainteresowanie i trzymać w niepewności kibiców nawet kosztem nieprawdziwych informacji o stanie zdrowia Roberta. W lutym Rossello powiedział " Kubica może odzyskać sprawność ręki w ciągu roku " i pewnie na styk ale zdąży w lutym wskoczyć do bolidu, i do tego czasu moim zdaniem Roberta na żywo nie zobaczymy.

Anonimowy pisze...

A co niby Robert miałby nagrać w przesłaniu..."Sorry ale Morelli łgał jak pies a tak na prawdę to ręka do dnia dzisiejszego jest w szynach i nie tykamy jej czekając na cud aż do momentu zdjęcia usztywnień" ? Gdyby nagrał video samej twarzy to dałby większe powody do spekulacji odnośnie stanu ręki. Gdyby nie zdjęcia z Faktu to wierzylibyśmy w bajki jakoby ręka jest w super stanie i jest intensywnie rehabilitowana... A jak na razie jest bezwładnym kikutem.
Szkoda chłopaka ale od kilku miesięcy zdaje sobie sprawę że F1 jest dla niego przeszłością.

Anonimowy pisze...

Nie ma co gdybać i trzeba zacząć nazywać rzeczy po imieniu. Robert swoją nieodpowiedzialnością zniweczył pracę całego zespołu i swoją karierę w Formule1. Każdy o tym wie, ale jakoś nie każdy ma siłę o tym głośno mówić, aby nie narazić się na ataki ludzi którzy fanatycznie chcą zrobić z Roberta nadczłowieka, który dochodzi natychmiast do zdrowia. po operacji światowej sławy chirurdzy mówili o co najmniej roku rehabilitacji a kiedy Robert ją zaczął? Nie jest to ważne bo lekarze nie mają racji to MY super optymiści mamy rację! Robert będzie na SPA! ups... no cóż, znowu się nie sprawdziło. Robe4rt będzie w Singapurze! ups....
Pszczoła Maja

Anonimowy pisze...

Anonimowy 19.26 przynajmniej się podpisz, warto wiedzieć kto wypisuje takie brednie.

Anonimowy pisze...

Co powiedzieć o człowieku który wchodzi na bloga "powrótroberta" i narzeka że ma już dość artykułów na ten temat? Mi ciśnie się na usta - debil.

Rovanpera pisze...

Zespół wyraził zgodę na starty Roberta w rajdach, nie ma co dywagować o winie, gdyż było w tym wiele nieszczęśliwego zbiegu okoliczności. Nie widzę celu odgrzebywaniu starych śmieci. Osobiście polecam większy dystans do podawanych nam informacji. Wszyscy 3mamy kciuki za Roberta i to w tym wszystkim jest najważniejsze. Nie zapominajmy, ile radości dal nam swoimi startami. Teraz najważniejsze, żeby powrócił do normalnego życia. Obarczanie kogokolwiek winą nie ma najmniejszego sensu.

Piotrek pisze...

Dobrze powiedziane. Wchodzi tu kilka osób, które chca się tylko pokłócić.
Prawda jest taka, że stabilizator miał miec ściągany na dniach. A nawet gdy miał go założonego ćwiczył rękę. Teraz zostaje praca nad łokciem i ogólna kondycją. Do 7 lutego Robert spokojnie zdąrzy.
Nikt tu nie chce robić z Roberta nadczłowieka. Każdy ma prawo do wyrażania swojej opinii. Bardzo się z niego cieszę i ją tutaj wyrażam. Jesli ktoś ma z tym problem to trudno.
@Anonimowy 19:28 - wszyscy się boja gangsty optymistów, którzy już czekaja z kosami na ludzi mających inne zdanie. Proszę Cię, bądźmy poważni.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Marcin81 pisze...

Ja nikomu nie wierze!!!Ale wierze ze Robert wroci na sezon 2012 i bedzie to niesamowite wydarzenie sportowe!!!Robert czekamy!!!

Anonimowy pisze...

Anonimowy z 19.29...Gdyby anonimowy o którym piszesz podpisał się Krzyś albo Światopełk to byłbyś zadowolony ? Dla mnie Piotrki, Ewki, Szakale są równie anonimowi co "anonimowi".
Ja również nie wierzę w powrót Roberta. Może za kilka lat i na pewno nie w roli kierowcy.

Anonimowy pisze...

z Korei :)
http:// www.sutton- images.com/ previews/ d11kor2015. jpg

Anonimowy pisze...

Anonimowy 19.53...byłbym zadowolony! Informacja o autorze posta mówi mi czy warto, czy też nie warto go czytać. Proste, prawda?
Dam Ci przykład. Gdyby anonimowy z 19.26 podpisał się jako np. troll, każdy(a przynajmniej większość) będzie wiedział że nie warto marnować czasu na kolejne posty tego trolla...przepraszam, autora.
Mam nadzieję że czujesz się usatysfakcjonowany.

Anonimowy pisze...

Anonimowy 19:55 Twój link nie działa.

Mateusz Cieślicki pisze...

Działa, tylko trzeba pamiętać, że w linkach nie może być spacji...

Anonimowy pisze...

Pamiętam, ale nawet po usunięciu spacji nie chodzi:/

Mateusz Cieślicki pisze...

U mnie śmiga, proszę skopiować to: sutton-images.com/previews/d11kor2015.jpg

Anonimowy pisze...

"Anonim" mający pretensje do innego "anonima" że nie podpisuje się...Uśmiałem się setnie. Przynajmniej wiadomo po co tu niektórzy wchodzą ;-)

Popieram zdroworozsądkowych. Nie ma żadnych szans na powrót Roberta w 2012 i niewielkie na powrót kiedykolwiek. Jeśli kilka osób wchodzi by pokłócić się wyzywając tych co mają inne zdanie to nie za dobrze świadczy o nich samych.

Anonimowy pisze...

Fajnie że odpisujesz, tylko miej odwagę podpisać się pod postem: 19.26 - 19.53 - 20:13, pozdrawiam i zdrowia życzę;)

Anonimowy pisze...

Podczas kwalifikacji Martin Brundle powiedział, że Kubicy daleko jeszcze do powrotu na tor. Nie jest on osobą z bezpośredniego otoczenia Roberta ale za to jest kimś kto wie co mówi i nie ma interesu w tym by kolorować fakty jak np. Morelli. Ogólnie można powiedzieć że ten weekend przyniósł raczej pesymistyczne wiadomości.

Anonimowy pisze...

oooo... Piotrek przestawił się na 7 lutego !!! "CÓD" .....może "ZDĄRZY" a może i nie zdąży. Proponuję najpierw skupić się na nauce, a potem na F1 ... Pisząc komentarz - patrz co jest na czerwono.

A z Robertem pobawimy się w chowanego jeszcze przez parę miesięcy... co tak naprawdę oznacza przesunięcie terminu ? Tylko i wyłącznie to, że jest za wcześnie na jakiekolwiek testy.... Pozostaje trzymać kciuki - może jednak 2013 byłby lepszy ?

Ewa pisze...

20:52
Nie jest z otoczenia Roberta ale wie co mówi.....pewnie jasnowidz lub wróżbita.

Anonimowy pisze...

@Ewa - a może używający mózgu "znafca" F1 ... Może od jasnowidza i wróżbity pochodzą informacje o wyśmienitych postępach ....

Anonimowy pisze...

Myślę że nie ma co się zastanawiać i budować specjalnego napięcia. Jeśli do dnia dzisiejszego Kubica nie przekazał pozytywnych wieści dla Boulliera to oznacza to tylko jedno z reką nie jest jeszcze tak dobrze jak zakładano. Robert pracuje cięzko ale to czas w tej kwestji decyduje. Myslę że Robert bedzie mogł powiedzieć coś konkretnego pod koniec grudnia. Ale w tedy bedzie już pózno. Druga kwestja to taka że nie ma co się spodziewać jakiś informacj od jego menagera Daniele. Ponieważ przez ten cały czas uprawial on politykę. Chyba nie zapomnieliście tych pieknych tekstów sypanych z rękawa że robert już chodzi sam, że juz prowadzi samochód , że nie bedzie juz zadnych operacji, a takze co najważniejsze że wszystkie info o Robercie będziemy mogli znaleść na stronie LRGP. Ja sie pytam ile ich było od tego czasu ?. Jedna! Myślę że chłopak już się zagalopowal ostro więc z tad teraz grobowa cisza. A i informacje ktore moglby przekazać nie są optymistyczne. Robert wroci ale myślę że we wrzesniu. To była straszna kraksa jezli ktoś myśli że w grudniu robert bedzie jezdził jakieś testy to jest w błedzie. Pisałem juz kiedyś że po tak intensywnej rehabilitacji człowiek potrzebuje chwile odetchnać choćby 2 tygodni. Nie wieze w to że po rehabilitacji robert rzuci się odrazu do treningu ogólnorozwojowego (kondycyjnego)Nie ma szans. Bedzie potrzebowal odpoczynku. A sam trening kondycyjny to 2-2,5 miesiaca wiem cos o tym bo jestem trenerem. A gdzie tu mowić o jezdzie ,testach. Zejdzmy na ziemię lepiej jak to bedzie wrzesień 2012 i super forma niż tragizm i rozczarowanie. Nie kazmy mu juz ciepieć nie teraz. Dajmy mu dychnąć!

Ewa pisze...

21:49
Z pewnością znawca F1 i używa mózgu być może ci którzy go słuchają też powinni używać mózgu.Znawca F1 nie jest lekarzem i nie musi znać się na medycynie.Pisze i mówi to co mu się wydaje.Z pewnością na medycynie zna się Ceccarelli który pierwszy raz wypowiedział się tak zdecydowanie.

Anonimowy pisze...

@Ewa - jest tylko i wyłącznie jeden problem... stwierdził to na razie tylko i wyłącznie on ;) Na szczęście on nie mówił o Brazylii - za to obrywa się komuś innemu.... Nie zapominajmy również - "nie ma przeciwwskazań" nie jest równoznaczne - "będzie konkurencyjny", ale przecież nie tego oczekuje od Roberta Renault ....

Anonimowy pisze...

no i chyba nie powiesz, że Robert jest blisko powrotu na tor .......

Piotrek pisze...

Nie wiem czy Ewa to powie, ale ja tak. Jeśli bolą Cię od tego oczy to przestań wchodzić na to forum. Dzięki jednej decyzji uszczęśliwisz kilka osób.
Robert jest niesamowicie silny i zmotywowany. To był straszny wypadek, ale włożył on wiele wysiłku w to, żeby móc znów się ścigać na swoim poziomie. Poprostu nie wierzę, żeby taka praca mogła być bez efektów lub zmarnowana.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Piotrek pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Anonimowy pisze...

Brundle to plotkarz? To posłuchaj teraz. Bodajże w czerwcu Morreli powiedział, że z nogą Kubicy nie ma już żadnego problemu i koncentrują się tylko na jego ręce. Nagle we wrześniu otrzymujemy "wspaniałe" wieści od lekarza Kubicy, iż mimo Robert wciąż potrzebuje stablilizatora na nodze to jest on bardzo zadowolony z odbudowy kości ponieważ w 70 % takich przypadków to nie następuje! 70%!!! To o czym mówił Morelli w czerwcu??? Tak więc wolę już słuchać plotkarza Brundela niż bajkopisarza Morelliego. A poza tam , jeśli po 8 mieś. zdjęcie stabilizatora jest niewskazane to czego oczekujecie od Kubicy za miesiąc?

Piotrek pisze...

Już ktoś tu pisał, że ten stabilizator mu pomaga. Może bez niego normalnie funkcjonować, ale pomaga on Robertowi w skuteczniejszej rehabilitacji.
Tak, Brundle to plotkarz. Miał rację może w 3 wiadomościach, które podawał. Reszta jednak nie miała żadnego lub prawie zadnego pokrycia w rzeczywistości.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Nie radziłby także traktować lekarza Kubicy jako całkowicie obiektywne źródło informacji, ponieważ to co mówi jest częścią rehabilitacji Roberta. Nastawienie psychicznie pacjenta jest niezwykle ważne więc nawet gdyby jego lekarz doskonale wiedział, że w 80% takich przypadków udany(!) powrót nie jest możliwy to w żadnym wypadku może tego powiedzieć Robertowi. Ceccarelli nie straci więc autorytetu ponieważ robi to co do niego należy.

Karol pisze...

Deklaracje, komentarze oraz obietnice z ust Panów Boullier'a oraz Morelli'ego od dziś nie mają dla mnie absolutnego znaczenia.

Anonimowy pisze...

23:47 korekta: "... w żadnym przypadku nie może..."

Anonimowy pisze...

oj te posty wasze na nic nie zdane ,myślicie i tylko dumacie co będzie gdy wróci ,ludzie przecież to jest takie proste ,RK będzie jezdził w F1 ale nie w Reanult !!!

Anonimowy pisze...

Zgadzam się z Martinem Brundle że Robertowi daleko jeszcze do powrotu na tor.Chłop wie co mówi.Leszczem nie jest...
Piotrek jeśli się z tym nie zgadzasz to znaczy że twierdzisz dokładnie coś odwrotnego - czyli że Robert już za niedługo (a dla mnie to np miesiąc) pokaże nam że wymiata.

Umówmy się tak: powróćmy do tego mojego wpisu za miesiąc.Chciałbym żebyś nie okazał się drugim Morellim.

k44


...i nie zmienia się nic...

Anonimowy pisze...

Do Piotra z 23:07.
Gdzie widziałeś jakoby Robert wkładał cytuję "wiele wysiłku w to, żeby móc znów się ścigać na swoim poziomie"

Ja od wypadku widziałem Roberta na zdjęciach jakieś 7 kilo grubszego i grającego w pokera.
Tylko nie pisz że Morelli tak mówi bo niedobrze się robi.

BYKU pisze...

Zdaje sie ze Boullier powiedział ze w ciagu miesiaca Robeet powinien wsiasc do symulatota wiec to jakies konkrety sa.
Dla rozluźnienia Bruno Senna pokazał ze mozna jezdzic "bez trzymanki"
http://www.youtube.com/watch?v=VLeS6U0Ikfo

Anonimowy pisze...

BYKU - dobre w ... ... jak nie wiem co.
Bez urazy
Bo to jest bolid Roberta - dostosowany do jazdy na lewą ręke a przecież trzeba się czasem po czymś podrapać...


k44


... i nie zmienia się nic...

Anonimowy pisze...

Dan Wheldon zginął dzisiaj w wyścigu w Las Vegas :(

W takich chwilach nie wiadomo co powiedzieć...

Guzior pisze...

Dan Wheldon R.I.P. (') (') (')

Anonimowy pisze...

Może i uda się wsadzić Kubice do symulatora czy samochodu za miesiąc ale jeśli to naprawdę bedzie deadline to Renault będzie musiało podjąć decyzję nie ma podstawie jakiegoś sensownego czasu ale na podstawie samego faktu że Robert w ogóle wsiadł za kierownicę.

Anonimowy pisze...

Właśnie w takich momentach powinniśmy się cieszyć, że Kubica w ogóle żyje, bo jak widać nie wszyscy mają tyle szczęścia.
Dan Wheldon R.I.P.

Piotrek pisze...

Wypadek Wheldona pokazuje jak niebezpieczne są wyścigi. Nie ważne czy to jest F1, czy Indy. Bardzo możliwe, że Robert z Morellim stwierdzili (zresztą słusznie), że nie ma co gazowac z rehabilitacją na GP Brazylii. Lepiej spokojnie przygotowac się do nowego sezonu.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Prosze nie pisac na zespol LRGP Renault bo tak juz od dawna nie jest !!!!

Anonimowy pisze...

A nastepna sprawa jest taka ze jesli RK powroci na testy przed sezonowe to nie bedzie mial juz zadnego wplywu na rozwoj bolidu bo on juz zostanie stworzony bedzie mogl pojezdzic i to wszystko dopiero podczas wyscigow okaze sie coz zaprojektowali i wykonali inzynierowie z czegos co pozostalo z LRGP
F1 duzo razy pokazala ze jesli ktos skopal prace inzynierskie na poczatku sezonu to prace nad bolidem w trakcie za duzo juz nie dawaly

Anonimowy pisze...

Anonimowy pisze...

Co powiedzieć o człowieku który wchodzi na bloga "powrótroberta" i narzeka że ma już dość artykułów na ten temat? Mi ciśnie się na usta - debil.
16 października 2011 19:31

To chyba do mnie? Wchodzę na tego bloga i wiele innych stron i serwisów przynajmniej kilka razy dziennie. Nawet cache czyszczę, żeby mieć pewność że otwiera mi się aktualna zawartość strony. Wchodzę, żeby się dowiedzieć w jakim stanie jest Robert Kubica i jakie są rokowania na przyszłość. Czytam wszystkie komentarze - nie po to, żeby się pokłócić albo nauczyć nowych zwrotów z pyskówek, tylko żeby wyłapać kto, gdzie i kiedy jeszcze na temat zdrowia Roberta coś słyszał lub czytał. I żeby to źródło samemu - miarę możliwości - sprawdzić.
A napisałem, że mi się ulewa od "njusów" w których różne szychy kłamią na temat stanu faktycznego, bo nie uważam tych kłamstw ani za pomocne ani za satysfakcjonujące. Wiem, że to się nazywa polityka, ale z polityką, podobnie jak np. z prostytucja, po prostu nie chcę mieć do czynienia.
Może i jestem debilem, ale osobiście widzę różnicę między debilem a kimś kto mówi że chce mu się jeść lub pić a jednocześnie twierdzi że ma dosyć przypalonej kaszy, spleśniałego chleba czy śmierdzącej wody z kranu.
PS bym się podpisał arek, ale to pewnie nic nikomu nie mówi.. więc się podpiszę wredny_pokurcz, bo to mi się częściej zdarzało

Anonimowy pisze...

@Piotrek - każde uzasadnienie jest dobre ... problem polega na tym, że sam się nakręciłeś jakimiś naiwnymi oczekiwaniami a teraz grasz pod tą muzykę....Naprawdę zaczynam sądzić, że dla Roberta lepszy byłby 2013 ....a z pewnością dla "kibiców", którzy chyba żyją bardziej życiem Roberta niż swoim...

Anonimowy pisze...

Rehabilitacja to dopiero teraz może się zacząć po zdjęciu usztywnień z ręki..Zapewne potrwa to ok roku czasu. Dopiero wtedy będzie można powiedzieć czy Kubica kiedykolwiek zasiądzie za kółkiem bolidu. 2013 to najwcześniejszy termin ewentualnego powrotu.

Anonimowy pisze...

Niestety nie zgodze sie z tym iz rehabilitacja rozpocznie sie dopiero teraz poniewaz ona caly czas trwa tylko my nie wiemy z jakim postepem jest ona przeprowadzona kosci szybko sie zrastaja nerwy rowniez sie zrosly wedlug wiadomosci ktore posiadamy
a jesli chodzi o Piotrka to odpuscie mu bo to nie ma sensu wchodzic w dyskusje z nim widzicie ze pogladu nie zmieni tylko terminy mu sie zmieniaja i nadal bedzie zyl w swoim swiecie

Dawidu_AMG pisze...

Rehabilitacja, która ma na celu przywrócenie Kubicy do normalnego funkcjonowania trwa i dobiega końca, ale ta, która ma mu pozwolić wznowić karierę - dopiero zacznie się po zdjęciu żelastwa z zewnątrz.

Anonimowy pisze...

Rehabilitacja po urazach to kwestia tak indywidualna i dynamiczna że trudno przewidzieć jak się potoczy. Czasami jest tak, że wszystko idzie ok i nagle pojawiają się problemy. Teraz to możemy sobie podyskutować, podywagować i mieć nadzieję że wszystko będzie ok...



Ronin

Ewa pisze...

Do ~wredny_pokurcz :)
Trzeba było tak od razu, z anonimem rozmawia się jak ze ścianą i jest duże prawdopodobieństwo, że są to wygłupy.
Nie jesteś ani trollem ani debilem mogę to potwierdzić :), jeszcze trochę cierpliwości, ja wierzę przede wszystkim w to, że nie ogłupialiby ludzi gdyby sprawa była przegrana, dopóki jest w toku nie mogą powiedzieć nic innego.Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

@arek/wredny_pokurcz - zgadzam się z Ewą, trzeba było tak od razu ;)
Mnie osobiście bardzo podobała się Twoja wypowiedź z 18:53... i to o psach i kotach... i to o biało-czarnym zabieraniu głosu... wszystko :)
Szczególnie jednak zastanowiło mnie zdanie: "Tymczasem jedyną osobą która nabrała wody w usta jest Mikołaj Sokół. Albo pierwszy się opamiętał, że za bardzo nie ma o czym mówić, albo już wie że już nie ma o czym mówić."
To ciekawe spostrzeżenie. Rzeczywiście to milczenie jest intrygujące. Mam nadzieję, że to jest tylko cisza przed burzą... taką "pozytywną burzą" związaną z powrotem :)

Pozdrawiam
EP

Anonimowy pisze...

Po pierwsze rehabilitacja ma potrwać przynajmniej rok. Nie wiem kiedy Robert rozpoczął rehabilitację po wypadku, ale na pewno trzy pierwsze miesiące odpadają. Ja nie uwierzę dopóki nie zobaczę i chodzi mi tu o te wszystkie wypociny Boullierów i Morellich. A prawda jest smutna bo niektórzy na tym blogu są egoistami, którzy chcą żeby wrócił za wszelką cenę, nie patrząc na to, że Robert nie jest herosem i po tak ciężkim wypadku, w którym omal nie zginął! nie jest łatwo wrócić do formy. Powinniśmy się cieszyć, że żyje bo przysłowiowo uciekł grabarzowi spod łopaty i to właśnie mnie raduje, że Robert żyje, a nie to czy wróci czy nie. Mam głęboką nadzieję, że tak będzie. Dan Wheldon miał mniej szczęścia od Roberta, bo Robert wciąż ma szansę robić dalej to co kocha, a Wheldon niestety już nie... [*]

Bartol

Ewa pisze...

Bartol, swojego czasu na innym forum przeszliśmy przyśpieszony kurs rehabilitacji i ortopedii :).Wiem, ze Robert przechodził rehabilitację już miesiąc po wypadku ale odpowiednia do swojego stanu.Rehabilitacja to nie tylko podnoszenie ciężarów ale również odbudowywanie połączeń nerwowych tak żeby włączając toster nie uruchamiał się czajnik :).Wokół Roberta byli najlepsi lekarze od pierwszej operacji oraz urządzenia najlepsze jakie mogli mieć.
Co do Indy Car, to specyfika Amerykanów, pędzenie na złamanie karku bez oglądania się na konsekwencje.Tego wyścigu nie da się porównać do F1.Nie zmienia to oczywiście faktu ,że szkoda chłopaka.

Anonimowy pisze...

Jestem Ciekaw czy Robert sobie aplikuje jakies sterydy by odbudować mięsnie w poszkodowanej ręce :)

Mateusz Cieślicki pisze...

Z tego co wiem to tak.

Anonimowy pisze...

@Ewa moi znajomi którzy nie oglądają F1 twierdzą, że to właśnie w F1 kierowcy to idioci, którzy pędzą na złamanie karku. Dziwne, że fanka motorsportu może w taki sposób ocenić Indy Car. pozdrawiam

Mateusz Cieślicki pisze...

To ja dorzucę swoje trzy grosze. Nie jestem uprzedzony do Amerykanów, uwielbiam np. futbol amerykański, ale jeżeli chodzi o wyścigi, to niestety uważam, że tam "myśl" nie poszła dobrze. Indy czy NASCAR to dla mnie zwyczajnie głupie serie. Nie dość, że kierowcy nie muszą wykazywać się dużymi zdolnościami (jak widzę, ze w rankingu Castrola są kierowcy z Indy to mnie szlag trafia), to jeszcze jest to - jak dla mnie - mało ciekawe, a przede wszystkim niebezpieczne. Znacznie bardziej niż F1. Kto widział wypadek to może porównać go ze standardami F1 i zobaczy o czym mówię. Nie mniej śmierć Wheldona to duża strata i powinna to być nauczka dla Amerykanów aby coś zmienili.

Anonimowy pisze...

przykro stwierdzić ale... jedyne prawdziwe i zgodne ze stanem faktycznym informacje na temat stanu zdrowia Roberta Kubicy podał... FAKT. Cóż, taka smutna prawda.

Globin pisze...

Powiem Wam szczerze, że zaczynam się martwić i to dość poważnie. Morelli bardzo, ale to bardzo kręci. Już w czerwcu były informacje, że Kubica być może jeździł autem drogowym itp, potem, że w sierpniu ma zacząć jeździć bolidem. Następnie były informacje, że na początku października będzie wszystko wiadomo. Teraz znowu, że potrzebuje więcej czasu i jak wcześniej było poinformowane będzie wiadomo "listopad-styczeń". Ja niestety w tej kwestii pozostanę sporym pesymistą. Wątpię, aby udało się Robertowi wrócić do początku sezonu. Będzie ciężko bardzo ciężko...
Oczywiście chciałbym się mylić ale niestety taka jest prawda. Zanim Robert wsiądzie do bolidu (wsiądzie!) będzie już najwcześniej nowy rok. Potem min. miesiąc, dwa trzeba przeznaczyć na same treningi kierowcy i "przetarcie". Więc taką prawdziwą pracę kierowcy F1 rozpocznie gdzieś najwcześniej w kwietniu-maju.
To jest moja opinia. Możecie się oczywiście nie zgodzić.

A co do LRGP... Po prostu brakuje im prawdziwego kierowcy z krwi i kości jakim był (jest?) Robert. Witalij się nie nadaje na lidera Topowego zespołu. W F1 znalazł się tylko i wylącznie przez swoje pieniądze a nie umiejętności. Idealnie nadaje siędo takich teamów jak Toro Rosso, Lotus czy Virgin.
A Senna?? Miał przebłyski ale opierać budowę zespołu na takim niedoświadczonym zawodniku?? Zbyt ryzykowne.
Wszyscy w LRGP, którym nie zależy na pieniądzach ale na człowieku i sukcesach wie, że potrzebują Roberta a Robert (być może) potrzebuje tego zespołu.

Ewa pisze...

17:19
Senna był ostatnim śmiertelnym wypadkiem w F1 i organizatorzy robią wszystko żeby tak zostało.Nie chcę oglądać młodych kierowców ginących na torze ale może w tamtej serii o to właśnie chodzi, to trochę bardziej podkręcona walka byków, wiadomo, że zwycięży matador ale czasami.....Gdyby chcieli tylko oglądać zarzynanie zwierzęcia to poszliby do rzeźni.

Piotrek pisze...

Nie jest powiedziane, że jeśli Robert wróci do kokpitu na testy to nie będzie miał wpływu na bolid. Przecież pracować nad nim może już długo wcześniej. Jeździć bolidem będzie na testach. Wtedy powie co jest dobrze, a co jeszcze poprawić.
Muszę się Wam pochwalić, że zdałem dziś na prawko. Byłem w koszulce Roberta, jeszcze z czasów BMW Sauber. Wierzę, że on osiągnie już niedługo jeszcze większy sukces - wiemy o co chodzi.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Mam dobrą wiadomośc co do Roberta podobno ma zjawić się na rajdzie barbórki, będzie startował jako pilot Makinena (tylko Karowa) podobno jest już zgłoszenie wiem to od organizatora!!!
A dowiedziałem sie też że nie jest tak żle jak widzimy na zdjęciach z faktu to tak specjalnie żeby nie było wystrzału emocjonalnego w mediach.
Podobno nie jest to wskazane w trudnej rehabilitacji.
Pozdrawiam raf.

Anonimowy pisze...

A skąd ,drogi Anonimie z 17:33,wiesz jaka jest ta prawda w obecnej chwili? Tylko i wyłącznie całą prawdę o Robercie zna ON sam !!.A my możemy sobie jedynie pospekulowac na temat Jego zdrowia.I to jest wszystko co w naszej mocy.
Barbara Van

Anonimowy pisze...

@Ewa nie na miejscu są takie porównania :/ Twoim zdaniem w Indy Car chodzi o to aby patrzeć na umieranie? Masz nie po kolei w głowie. Nie lubię ludzi, którzy mądrzą się w tematach o których nie mają pojęcia.

Z resztą Robert Kubica mówił, ze gdyby nie dostał się do F1 to obrałby kierunek na Amerykę i tam pewnie ścigałby się w Indy razem ze swoimi kumplami, którym też nie poszczęściło się w drodze do F1. Jak wiemy wszystko potoczyło się inaczej.

Ewa pisze...

18:01
Oczywiście, że nie mam pojęcia o Indy Car i nie chcę mieć.Wystarczy spojrzeć jak oni się ścigają żeby odeszła mi ochota na oglądanie.Jak się pędzi w tłumie 300km/h a wokół są betonowe bariery to konsekwencje błędu są oczywiste.

Anonimowy pisze...

@Ewa skoro nie masz pojęcia to się nie wypowiadaj bo narażasz się jedynie na śmieszność.

"Czasami lepiej milczeć i sprawić wrażenie idioty, niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości".

r.

Anonimowy pisze...

@raf. 17:57 - ale się uśmiałem hahha

Piotrek pisze...

Myślę, że w Indy chodzi właśnie o to pędzenie 300 km/h przez betonowe bariery. A dodatkowo o agrenalinę, którą to wyzwala w kierowcach.
@r. - nie oburzaj się. Ewa ma swoje zdanie i je tu napisała. Cały czas powtarzam, wszyscy mamy do tego prawo.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Ewo w Formule 1 też są olbrzymie prędkości. Ludzie zapominają jak niebezpieczny jest to sport. Zawsze jest ogromne ryzyko, że kierowca dostanie czymś w wizjer/kask (Daniel miał obrażenie głowy, na jednym ze zdjęć widać uszkodzenia kasku), albo w ciało (przecież oni nie mają na sobie kamizelek z włókna węglowego). Opony latające po torze tez są niebezpieczne. Wszyscy chyba pamiętamy tragiczny wypadek H. Surteesa. Cieszmy się, że od tylu lat nie było tragedii w F1, ale nie popadajmy w jakąś bezpodstawną pewność co do bezpieczeństwa kierowców.

Piotrek pisze...

Tyle, że mimo wszystko Formuła 1 jest bezpieczniejsza od Indy. Aż dziw, ale dzisiaj Zientarski dobrze o tym mówił. Taki kontakt jak między Massa, a Hamiltonem na Suzuce w Indy skończyłby się podobnie do tego ze wczoraj.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Pewnie niepotrzebnie się unoszę, ale zirytowały mnie te posty koleżanki.

Dla rozluźnienia atmosfery wrzucam to:
http://www.youtube.com/watch?v=O8rJ2LKwGBE
Robert Kubica - "The Human.The Hero"

pozdrawiam

TOMek pisze...

Zaglądam a tu dalej to samo:) ale ok wszystko po staremu( prawie)
POZDRAWIAM.

Anonimowy pisze...

Hehe :)) Gratuluję Piotrek zdanego prawa jazdy. Tak się oficjalnie przyznałeś do bycia smarkaczem?:))

Anonimowy pisze...

anonimie z 19:04 a co zazdrościsz mu? Fajnie by mieć znowu 18 lat, czyż nie? ;)

Anonimowy pisze...

Fajnie by było :)

Dr. Mario Theissen pisze...

@Anonim 18:49 fajny filmik :) Bardzo fajny.

Piotrek pisze...

Nie powiem, bo fajnie jest. To prawda. Póki mogę głośno mówić o swoim wieku muszę korzystać z okazji. Ale widział też dzisiaj kilka osób ok. pięćdziesiątki. I to głównie kobiety.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Piotrek, ja też gratuluję!!! To fajnie mieć 18 lat, zdane prawko... być fanem F1 i Roberta... i mieć w sobie tyle optymizmu.
Gratuluję też, że masz swoje zdanie i potrafisz się pod tym zdaniem podpisać.

Pozdrawiam
Dominika

Anonimowy pisze...

W sumie jak mówi znane porzekadło, optymista od pesymisty różni się tylko doświadczeniem.

Piotrek pisze...

Dzięki wszystkim. Bardzo fajnie mieć prawko, ale trzeba jeszcze czymś jeździć i mieć czym tankować. A to już nie takie łatwe. Najlepiej byłoby, gdyby Robert już ścigał się w F1. Ale niestety musimy poczekać.

Szybkiego powrotu na tor Robert

TOMek pisze...

To znaczy że auto i kasa to nie najważniejszy problem w życiu.Tak trzymać Piotr, ja też gratuluję!!!

TOMek pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Rovanpera pisze...

Ja również gratuluję Piotrek, sam pamiętam swoje prawo jazdy w wieku 18 lat;)
@Piotrek: "Najlepiej byłoby, gdyby Robert już ścigał się w F1. Ale niestety musimy poczekać."
Dokładnie takie samo mam podejście.
P. S. na własne auto i pieniądze na paliwo jeszcze przyjdzie czas;]
@Anonim, 20:14
Mój ojciec mawiał: "i co? co się tak cieszysz? stówka Ci od tego w kieszeni przybyła?" Wcale nie, ale na tej samej zasadzie, analogicznie do sytuacji cieszyłbym się jak dziecko z Kubicy za kółkiem... tak już mają optymiści, w tym ja;) (choć stówki w kieszeni dalej nie mam, za każdym razem kiedy się z czegoś cieszę:D). Pozdrawiam!

Ewa pisze...

Piotrek gratuluję a czy można wiedzieć za którym razem zdałeś? :)
Piotrek już wcześniej mówił o swoim wieku i mam dla niego dużo sympatii bo jest mądrym, inteligentnym i kulturalnym dzieciakiem :).

Aga pisze...

Eee, czepiacie się, ja mam 23 i prawko dopiero przede mną, w blizej nieokreślonej przyszłosci :P

Dawidu_AMG pisze...

@Aga

Każdy ma inne priorytety. ;)

Piotrek pisze...

Właśnie się zdziwiłem, bo udało mi się za pierwszym razem. Jak mi egzaminator powiedział, że wynik pozytywny to aż go pytał z zaskoczenia, czy napewno się nie pomylił. Cieszę się, bo nawet czegoś takiego sobie nie wyobrazałem. I tutaj znów sprawdza się filozofia Roberta. Lepiej nie robić sobie oczekiwań. Spokojnie, po cichu pracować i później zaskoczyć dobrym wynikiem niż robić szumne zapowiedzi i zawieść.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Dawidu_AMG pisze...

Tak samo robię w szkole. Spodziewam się marnej trójki, a tu proszę - trzy plus! ;D

Oczywiście, taki żart na rozluźnienie atmosfery. ;)

Piotrek pisze...

To nieźle. Spodziewa się 1, a będziesz jeszcze szczęśliwszy.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Piotrek pisze...

Oczywiście miało być "spodziewaj".

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

A wracając do Roberta, ja bym to podsumował tak: Kubica na pewno będzie wstanie dokonać próby powrotu do F1. Jeśli ktoś jest pewien czegoś więcej to już nie jest stwierdzenie faktów tylko optymizm.

Piotrek pisze...

Jestem pewny, że mu się ta próba uda. Nazywaj to jak chcesz. Wiem jedno - Robert da radę.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Adrian pisze...

Podzielam opinię Piotra ;]. Dla wszelkich pesymistów - polecam prześledzenie tego co działo się od 6, do 14 lutego tego roku. Wtedy dopiero można było się niepokoić. Przy tym co Robert zrobił widać, że jest to już końcówka męczarni. Niektórzy (mam nadzieję)powiedzą, że skoro zaczął chodzić, to i ręka wróci do dawnej sprawności!

Rovanpera pisze...

Ja powiem tak, gdyby nie Piotr, ciężko byłoby podtrzymywać cały czas ten optymizm. Miałem chwile kryzysowe, aczkolwiek właśnie wiara ww. osoby, pozwala mi wierzyć, że będzie dobrze. Może to i śmieszne, ale gdybyśmy wszyscy na wszystko patrzyli realnie i w czarnych barwach z nutką pesymizmu, to pewnie (dywagując), Robert nigdy nie trafiłby do F1.

Anonimowy pisze...

No i mamy kółko fanów Piotra na blogu o Kubicy...

Anonimowy pisze...

Piotrek ma naprawdę 18 lat ? Dziwne .......

Anonimowy pisze...

Skoro rozwoju bolidu LRGP przyczynił się Robert, to czy można go również obarczyć winą za klęskę w tym sezonie ? Moim zdaniem tak....

Anonimowy pisze...

"It seems the deadline is a moving target." - to jak obstawiacie ? Jeśli nie 7.02 to kiedy ?

Anonimowy pisze...

Anonimowy, gdyby nie Piotr, Ewa, Mateusz Cieślicki i inne osoby, już dawno skreslili bysmy Roberta , a tak nasze nadzieję powoli wdzierają się do życia codziennego. W takim razie dlaczego nie nazwiesz nas fanami w/w Mateusza, dlatego że część z nas (zasłużenie)dziękuje mu za kawał wspaniałej roboty. Mateusz Cieślicki, Piotr, TOMEk i wielu innych pozytywnie napędza karuzelę związana z powrotem, przekonując wszystkich, że On wróci, co jest niemal pewne. Pomysły sobie, co by było, gdyby na tym forum uczęszczali i wypowiadali się tylko spece od fotografii, twierdzący, jakoby pierwsze zdjęcie ze stabilizatorem było podróbką... Tego nie trzeba komentować.

Adrian (nie mogę wysyłać komentarzy z własnego konta, kiedy korzystam z telefonu)

Anonimowy pisze...

czyli dzięki nim (nie łączyłbym z tym towarzystwem Mateusza) utrzymujesz wiarę w powrót Roberta ? Zadziwiające .... Obawiam się, że jednak Powrót Roberta nie ma nic wspólnego z wyżej wymienionymi osobami ;) A jak On wróci, to czy przynajmniej zauważy Tych Którzy Na Niego Czekali ? Jak do tej pory ma ich w sumie głęboko gdzieś .... Przecież ta cała zabawa z F1 jest dla niego Takim Osobistym Wyzwaniem, a Jego Zabawa czym jest dla Ciebie ? Jak do tej pory jestem zszokowany ... kierowca, który głosił coś takiego jak "team spirit" ukrywa się nawet przed własnym zespołem.... dialog obywa się przy udziale menadżera - to jest po prostu słabe....

Anonimowy pisze...

Nadzieja umiera ostatnia, ja wierzę w powrót Robka do bolidu F1 w lutym i niech ta wiara góry przenosi... Prosze o dopisywanie swoich słów otuchy, w jedności siła!!!

Michał_F1

Anonimowy pisze...

"Nadzieja umiera ostatnia...". Dobre. Zwłaszcza w porównaniu do buńczucznych zapowiedzi powrotu na GP Brazylii :) Wiem, wiem... Robert mógłby wrócić na Brazylię, ale nie chce... 18 lat... piękny wiek. :D
MG

Anonimowy pisze...

JA uważam że piękny wiek jest taki ile w danej chwili mamy, ja tam nie tęsknie do 18tki, nie pracowałem, nie miałem kasy i byłem głupi :)

Michał_F1

Ewa pisze...

00:12
Nie wypowiadaj się w naszym imieniu bo nikt Cię do tego nie upoważnił, mnie nie przeszkadza to, że Robert się nie odzywa.On jest konkretnym facetem i odezwie się gdy będzie miał coś konkretnego do powiedzenia. Na to właśnie wszyscy czekamy.
Jeśli o mnie chodzi to Robert nie musi wiedzieć o moim istnieniu i tak będę mu kibicować :).

Anonimowy pisze...

Dzień Dobry Państwu, wchodzę na ten blok już od bardzo dawna, ale nie miałam odwagi nic napisać gdyż jestem osobą po 50 i nie można powiedzieć że jestem ekspertem w dziedzinie sportów samochodowych a tym bardziej F1. Jestem zagorzałą fanką Roberta, może dlatego też, że mam dwóch synów mniej więcej w jego wieku którzy też mocno interesują się F1. Oglądam wszystkie wyścigi i bardzo wierzę w Roberta i w jego powrót, to przecież jest całe jego życie od najmłodszych lat. Myślę że nie można się na niego obrażać za to że nie daje znać kibicom o swoim stanie zdrowia i powrocie, dla niego w tej chwili jest tylko ważny powrót do F1 i na pewno na tym się skupia a nie na mediach czy kibicach. Według mnie to jest dla niego być albo nie być i dlatego wróci i myślę że wkrótce. Pozdrawiam wszystkich
Babcia Majka

Anonimowy pisze...

@Ewa - 11:25 uzupełnienie do (00:12) ale ja się wypowiadam w sowim imieniu, czy zauważyłaś w tym tekście aby było inaczej ? ... przeczytaj uważnie swoją wypowiedź i zobacz w czyim imieniu Ty się wypowiadasz ;) (podpowiedź - zaimek osobowy "my"). Na własne oczy widzę jak powstaje Nowa Religia ... niesamowite .... w Australii w spisie ludności występowali Jedi , a Polsce - Wyznawcy Roberta ? "nie musi wiedzieć o moim istnieniu", "nie wypowiadaj sie w naszym imieniu" - weź głęboki oddech i przeczytaj to jeszcze raz ....

Ewa pisze...

14:06
Nie jestem wyznawcą nowej religii :), drażni mnie jedynie nagonka na Roberta.Niektórzy czepiają się, że się nie pokazuje, mam pytanie - a po co?.Czy jest jeszcze coś, poza życiem osobistym, czego o Kubicy nie wiemy?.Wiem wszystko na temat tego kierowcy F1.Niech sobie żyje w spokoju.
Robert odezwał się do kibiców po wyjściu ze szpitala, to były bardzo miłe słowa, czy uważasz, że powinien to powtarzać co najmniej raz w tygodniu żebyś poczuł satysfakcję, że do Ciebie mówi?.
Mówię w swoim imieniu i kilku osób, które co prawda mnie do tego nie upoważniły ale wiem, że też tak myślą :).

Anonimowy pisze...

"kierowca, który głosił coś takiego jak "team spirit" ukrywa się nawet przed własnym zespołem.... dialog obywa się przy udziale menadżera - to jest po prostu słabe...."

A skąd TY wiesz, że Kubica ukrywa się przed zespołem? Kubica jest we Włoszech, Boullier był w Korei. Może Boullier zadzwonił akurat w czasie, gdy Robert miał trening? Dlatego mógł w tamtym momencie porozmawiać tylko z Morellim, a potem sam był niedostępny, bo zaczął się wyścig. Po wyścigu odpowiadał na pytania dziennikarzy i dlatego powiedział to, co powiedział, bo w tamtym momencie miał za sobą rozmowę tylko z Morellim, a Robert zadzwonił później, po konferencji prasowej, kiedy dziennikarze już nie oblegali Boulliera?

o

Anonimowy pisze...

@Ewa 14:06 - chociażby by po to, aby potwierdzić że "jest tak wspaniale".... aby się cieszyć, że tak dobrze mu idzie. Zbyt dosłownie rozumiesz pokazanie się kibicom - wywiad mniej lub bardziej luźny itp. Jesteś pewna, że to były jego słowa, jego odpowiedzi na LRGP? Raz w tygodniu ? Sądzę, że w obliczu osobistej traumy ani razu tego nie zrobił ... bo po prostu nie czuje takiej potrzeby.. Naprawdę nie jesteś zainteresowana jaki jest jego faktyczny stan i usłyszeć jego własne przemyślenia na temat obecnej sytuacji ... to jest prostu bardzo ludzkie. A Ty go ubierasz w jakiś płaszczyk superhero, który nie musi tego robić, bo jest zjawiskiem, które powinniśmy obserwować, a nie z nim obcować itp. Ten zewnętrzny "murek" w postaci jego otoczenia jest po prostu słaby ... Jeżeli łykasz to co mówi jego menadżer, to naprawdę nie rozumiem dlaczego nie nadszedł czas na jakiś wywiad itp. ... Lepsza jest ta niejednoznaczna gra i "nieśmiałe" publikowanie zdjęć na facebooku przy nadarzającej się okazji (chyba nie uważasz, że został wykorzystany ?) Ciekawość to ludzka rzecz ...jak również docenianie i wspieranie swoich idoli. Kiedyś RK powiedział "ciekawe kto mi będzie kibicować jak będę dojeżdżał na 15-16 miejscu" - teraz w ogóle nie jeździ a ludzie interesują się jego losem i kibicują mu w powrocie. Panuje jakieś swoiste zakłamanie w tym temacie - przecież twoja aktywność na tym blogu świadczy o chęci zdobycia informacji o stanie swojego idola. Wolisz czytać spekulacje, czy faktycznie usłyszeć od niego samego jak się ma ? Wolisz tą chorą tajemniczość czy otwartość ? A może stan jest taki, że faktycznie te podsycania okazałby się kłamstwem ... pewnie, robili bo to było "konieczne i dobre dla Roberta". Problem sprowadza się chyba do tego, że kibice (i media) są po prostu mierzeni jedna miarą - "zło konieczne"... a lepsze byłoby "potencjał do wykorzystania"

Anonimowy pisze...

o (16:54) - bo siła wyrazu bezpośredniego kontaktu ze swoim kierowcą byłaby o wiele lepsza ? Jaka jest przekaz tego, że Eric rozmawiał z menadżerem ? Może zaczęła się lub trwa jakaś faza "obrażania".....Zauważ, że w pierwszych miesiącach Renault mówiło o stałym kontakcie z Robertem, osobistych rozmowach telefonicznych itp. ... potem po prostu to się zmieniło. Jak ma się coś do ukrycia, to się ukrywa - podobnie było z Webberem, który zapomniał powiedzieć szefostwu o "wszystkich swoich załamaniach" (nie wiem czy ich w końcu odwiódł od wizyty w szpitalu).

Piotrek pisze...

Jasne, że dobrze byłoby zobaczyć Roberta i usłyszeć od niego kilka słów. Ale sam zdecydował co jest dla niego lepsze. Skoro chce zaczekać, najpierw dojść do formy, a potem wystepować przed kamerami to mi pasuje. Tak jest napewno lepiej niż w odwrotnym przypadku.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Ewa pisze...

16:55
Robert nie może powiedzieć jak dobrze mu idzie bo rehabilitacja to proces długi i żmudny.To nie jest tak, że nagle wstaje rano i wszystko jest OK.To walka o każdy milimetr każdego dnia.
Czy odpowiedzi na pytania zadane Robertowi były jego? wątpię :)i mam nadzieję, że niektórych nie czytał.
Tej ciszy nie traktuję jako kłamstwa o stanie Roberta, oni wiedzą na pewno tylko to co już osiągnęli.Ponieważ rehabilitacja postępuje zgodnie z planem mogą prognozować na przyszłość.
Jeśli Ceccarelli mówi, że Robert wróci na pewno to ja w to wierzę i mam nadzieję, że to będzie początek sezonu.

Anonimowy pisze...

@Ewa - "rehabilitacja to proces długi i żmudny" vs "celem jest Brazylia" ... to pierwsze oczywiście pojawiło się stosunkowo niedawno.. Jeżeli cel nie zostanie osiągnięty i rehabilitacja odbywa się zgodnie z planem, to wybacz, ale jednak gdzieś pojawiło się KŁAMSTWO....i być może było konieczne ;) W nowszym wpisie w tymże blogu masz jasno napisane - podsycanie.
Czy w czerwcu twoje oczekiwania również były takie zdroworozsądkowe, czy ewoluowały wraz z myślą niektórych zaprzyjaźnionych redaktorów ?

Ewa pisze...

17:39
W czerwcu! oczekiwałam Roberta na torze już jesienią :)ale to były moje wyobrażenia o stanie Roberta.To wszystko nie jest KŁAMSTWEM a jedynie oczekiwaniem na rezultat.Kłamstwo nie ma sensu bo czemu miałoby służyć.Rehabilitacja nie ma rozkładu jazdy więc się nie spóźnia :)

Anonimowy pisze...

@Ewa - cytat z Twojego wpisu: "Ponieważ rehabilitacja postępuje zgodnie z planem" ;).
"ake to były moje wyobrażenia o stanie Roberta" - na podstawie wypowiedzi menadżera zauważ... Ty naprawdę nie zauważyłaś, że Ci pokolorowali to trochę na różowo ? Pewnie musieli .... Kłamstwo nie ma sensu ? W przypadku gdy jest nadzieja na oczekiwany rezultat, to chyba jednak ma sens ....Ja jednak uważam, że od czerwca wiedzieli co jest realne, a co nie. Podtrzymywanie nadziei jest przecież bardzo cenne, nieprawdaż ? Jest to trochę niestety pokerowe, ale pewnie nie można inaczej - faktem jest, że "frakcja optymistów" bardzo ochoczo przyjmuje kolejne tłumaczenia .....

Ewa pisze...

18:26
Bo to jest właśnie optymizm, przyjmować kolejne tłumaczenia, nawet trochę pokolorowane, z radością, że nie są to informacja ostatecznie zła :)

Anonimowy pisze...

raczej inaczej bym to nazwał... ale punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ;)

Anonimowy pisze...

@Anonimowy 17:04

Jasne, że siła wyrazu bezpośredniego kontaktu ze swoim kierowcą byłaby o wiele lepsza. Ale nie wiemy, dlaczego nie doszło do bezpośredniego kontaktu telefonicznego PRZED konferencją prasową Boulliera i wszelkie spekulacje i gdybania nie mają sensu. Dlaczego zaraz zakładać, że trwa jakaś "faza obrażania"? A może wyjaśnienie jest takie proste, jak podaję w moim poście? Może Robert oddzwonił do Erica już PO wyścigu i PO tej konferencji prasowej (na której Eric powiedział, że rozmawiał z Morellim), bo wcześniej przez 6 godzin był zajęty rehabilitacją, a potem z kolei Eric był zajęty wyścigiem i nie było sensu do niego dzwonić w trakcie wyścigu?

"potem po prostu to się zmieniło" - co się zmieniło? Przestali mówić o tym, że są w ciągłym kontakcie, czy przestali się kontaktować ze sobą? Na podstawie doniesień prasowych wiemy tylko, że przestali mówić o tym, iż są z Robertem w ciągłym kontakcie. Czy to oznacza, że przestali się kontaktować?
Może przestali o tym mówić, bo jest to dla nich oczywiste, iż DALEJ się kontaktują ze sobą, to po co mieliby o tym mówić przy kazdym wywiadzie?

Webber po złamaniu nogi miał - o ile pamiętam - zakaz jazdy na rowerze. Mimo to dalej jeździł i odniósł kontuzję barku. Przez pierwszą połowę zeszłego sezonu jeździł obolały. Dlatego nic nie pisnął swojemu szefowi, bo miałby podwójne kłopoty: nie tylko startował nie w pełni zdrowy, ale jeszcze złamał zakaz.
To inna sytuacja.

Skoro już koniecznie spekulować, to może Robert nie chce wiązać się z Renault, bo może ma jakieś lepsze propozycje? I może TO chce ukryć, a nie swój stan zdrowia?
Dlaczego zaraz zakładać, że ukrywa się, bo z nim źle? Skoro dr Ceccarelli powiedział, że Robert w sezonie 2012 będzie mógł znów się ścigać, to tak będzie.

o