Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

sobota, 3 września 2011

Robert Kubica nie pojedzie w F1 w sezonie 2011

Wczoraj Lotus Renault GP ogłosił, że Bruno Senna, który zastąpił Nicka Heidfelda w ekipie z Enstone, będzie pierwszym kierowcą zespołu do końca sezonu 2011. Oznacza to, że - przynajmniej w Renault - nie zobaczymy już Roberta Kubicy na torze w tym roku. Na taką decyzję zapowiadało się już od dawna, ale informacja zawarta na oficjalnej stronie zespołu wydaje się przesądzać sprawę.



Jak wielokrotnie podkreślałem w kwestii Roberta Kubicy nie można powiedzieć nic pewnego, ale wiadomość o tym, że wróci on do rywalizacji w Formule 1 dopiero w 2012 roku wydaje się o tę pewność ocierać. Zwiastowało to już wiele sygnałów, ale notka na lotusrenaultgp.com wydaje się być tym ostatecznym: "Ekipa Lotus Renault GP ma przyjemność ogłosić, że Bruno Senna został zatrudniony na stanowisku kierowcy wyścigowego do końca bieżącego sezonu Formuły 1. Trzecim kierowcą zespołu będzie nadal Romain Grosjean."

Czekamy oczywiście jeszcze na wypowiedź menadżera lub przyjaciół polskiego kierowcy potwierdzającą rezygnację z walki o start w Grand Prix Brazylii. Robert nadal będzie walczył o jak najszybszy powrót do pełni sił, aby jak najwcześniej rozpocząć przygotowania do sezonu 2012, bardzo ważnego, o ile nie najważniejszego, dla jego dalszej kariery.

Będę oczywiście śledził postępy rehabilitacyjne Polaka i informował Was o nich, tak jak do tej pory.

Nowy numer F1 Racing już w kioskach! Zapraszam do lektury!

Więcej informacji o całej Formule 1 znajdziesz na www.f1ultra.pl


Reklama
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Strona powrotroberta.blogspot.com jest już na facebooku! Dołącz do osób go lubiących!

www.techpro.pl - maszyny i narzędzia budowlane - sprzedaż i wynajem, niskie ceny, fachowa obsługa!  

144 komentarze:

Anonimowy pisze...

Raczej nikogo nie powinno to dziwić, chyba każdy kto rozsądnie patrzy na to wszystko wie, że powrót w przyszłym sezonie jest ogromnym osiągnięciem.

Anonimowy pisze...

Moim zdaniem rozsądna decyzja,kto wie czy nie samego Kubicy.Myślę,że zobaczymy go podczas pierwszych testów w lutym.

Anonimowy pisze...

Pierwsze testy będą w grudniu, i myślę że Robert weźmie w nich udział by jak najszybciej maczac palce w rozwoju bolidu.

Michał pisze...

No to 50% mojego na wierzchu. Tak jak mówiłem, nie ma to większego sensu, start w tym sezonie wg mnie może mu bardziej zaszkodzić niż pomóc.

Anonimowy pisze...

Pierwsze testy w grudniu? No nie wiem.
W każdym razie mi chodzi o te w lutym.

Anonimowy pisze...

Mateuszu prosze o troszke konsekwencji. skoro w tytule jest nie wystartuje w f1 w tym sezonie a w rozwinieciu ze przynajmniej w lrgp to znaczy ze moze wystartowac. do tego moim zdaniem nie jest wykluczone ze wystapi nawet w barwach lrgp bo jak widac w przypadku heidfelda jak ktos ma umowe do konca roku to mozna zmienic kierowce i to wcale nie musi byc zmiana w zlej atmosferze bo mozna sie z senna dogadac zeby dal kubicy wystartowac. nie zdziwie sie jakby takie wstepne dogadanie bylo bo przedluzajac z nim umowe do konca sezonu lrgp wykluczylo start 4 kierowcy i zostawienie miejca dla kubicy w tym sezonie. ale to tylko gdybanie. pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Myślę, że ta informacja niczego nie przesądza. Prawdopodobnie Kubica mógłby wystartować w Brazylii ale po pierwsze na 99 % nie zdąży z pełną rehabilitacją a po drugie to właściwie po co miałby się upierać z powrotem na jeden wyścig? Najprawdopodobniej byłby słabszy od Petrova w tym wyścigu a gdyby coś się złego zadziało w LRGP i Kubica musiałby szukać zatrudnienia gdzieś indziej to ten wyścig byłby ważnym punktem odniesienia i reputacja Roberta bardzo by ucierpiała.

Piotrek pisze...

Rozsądnie będzie wrócić od poczatku przyszłego sezonu.Robert będzie gotowy na koniec tego, ale lepiej jest chyba poczekać na testy.Sam Robert napewno bardzo dobrze przemyślał sobie tę sprawę z Morellim, myśle, że wspólnie podjeli tę decyzję.Myślę, że Robertowi, tak jak mi, serce podpowiada jak najszybszy start w wyścigu (GP Brazylii, może wczesniej), ale rozsądek mówi:"Zaczekaj chłopie na przyszły sezon, wtedy pokażesz co potrafisz."Robert jest w 100% profesjonalistą i wie co będzie dla niego najlepsze w tym przypadku.Co by się nie stało, zawsze będę go popierał, bo jest naprawdę świetnym kierowcą.

Szybkiego powrotu na tor Robert

TOMek pisze...

Trudno,choć w tym co przeczytałem niema mowy o tym że R.K. w tym sezonie już nie pojedzie. A może to już kolejna prowokacja lrgp, wcześniej takie wrażenie 2 lub 3 razy odniosłem.

Anonimowy pisze...

Generalnie Panie Mateuszu powinno zablokowac sie komentarze i stworzyc forum gdzie ludzie moga sobie pisac odnosnie artykulu bo jak czytam to wszystko pod to smiac mi sie chce jeszcze kilka miesiecy temu za to co pisze meduza czytelnicy bloga zeslali by go na syberie a teraz przybywa owej postaci zwolennikow i trza przyznac racje , zeby czasem nie bylo tak ze fotela na 2012 r w LRGP dla RK nie bedzie

Anonimowy pisze...

Boullier mówił, że będą elastyczni, ale najpóźniej w sierpniu muszą wiedzieć co ze składem na przyszły rok... Pytanie, czy już wiedzą, czy dla Roberta przesuwają ten czas podejmowania decyzji odnośnie 2012...

Bluff

Piotrek pisze...

Myślę, że juz wiedzą.I jest to scenariusz, że Robert zaczyna od początku sezonu.Przecież prawie tydzień temu przeszedł ostatnią operację.Potem chwilę odpoczywał.Gdzieś czytałem cos o tygodniu, więc w poniedziałek zaczynałby "ostry fitness".Do połowy października ma zacząć jazdy w symulatorze.Załóżmy, że potrwają ok. 2 tygodnie.W listopadzie jazdy R29 i na treningi w grudniu jest już gotowy.Tym bardziej na poczatek przyszłego sezonu.Pomaga zbudować bolid Renault, wymyslają coś podobnego, jak ten w tym roku i od przyszłego sezonu Robert znów walczy o podia.A w 2013 o Mistrzostwo Świata.

Szybkiego powrotu na tor Robert

TOMek pisze...

Bluff to właśnie jest przykład okazywania siły i wartości, oni max sierpień a on połowa września
a teraz to jest oddziaływanie na drugą stronę ,ja tak to rozumuję.

Anonimowy pisze...

Przypuszczam, że gdyby wiedział już coś w sierpniu to by im powiedział, a nie droczył się z nimi do połowy września, czy też do października. Zaczyna mnie to po prostu martwić, bo moim zdaniem jeśli nie zdąży na 2012 to będzie IMHO koniec jego kariery w F1.

Bluff

TOMek pisze...

Myślę że w przyszłym tygodniu sypnie nam jakieś pozytywne info od Morelliego.

Anonimowy pisze...

Gdzie ten fanatyk co każdy wpis na blogu komentuje "wspaniała, cudowna wiadomość..." "Jestem na 100% pewien że Robert wystąpi w GP Brazyli albo wcześniej...";-)
Od samego początku twierdzę że Kubica jeśli w ogóle będzie mógł to wystartuje w wyścigu w 2013 roku. Powolnymi kroczkami zbliżamy się z prognozami do tej magicznej daty.

Piotrek pisze...

Widzę, że Anonima z 19:05 bardzo cieszy wiadomość, że prawdopodobnie w tym roku jeszcze nie zobaczymy Roberta na torze.
@Bluff- to, że my nic nie wiemy, czy Robert rozmawiał o dacie swojego powrotu z LRGP nie znaczy, że tak nie było.Jeśli chcieli wiedzieć do sierpnia, to napewno rozmawiali.Wygląda to dla mnie tak, że Robert podjął rozsądną, dojrzałą decyzję:"Wracam od początku przyszłego sezonu."

Szybkiego powrotu na tor Robert

Mateusz Cieślicki pisze...

Nie wiem czemu to jest "magiczna" data?

Nie chciałbym teraz masowej nagonki w drugą stronę, czyli sceptycy rzucają się na optymistów. Trzeba pamiętać, że kilka miesięcy temu nie było wiadomo tego co wiadomo dziś. Spokojnie.

Anonimowy pisze...

Sęk w tym, że jak przypuszczam on sam nie wie, czy mu sie to uda (powrot na 2012). Warto też zwrócić uwagę, że jak Lopez mówił, że Kubica może co najwyżej na piątki liczyć to Sokół z Morellim się na niego rzucili, że sie jeszcze zdziwi, celem jest Brazylia i zainteresowanie innych zespołów Robertem jest duże. Teraz za to wprawdzie nie Sokół osobiście, ale Kasprzyk na jego blogu pisze, że to dobrze, że Robert nie wróci w tym roku. To jest dorabianie ideologii do faktów. Żeby się tylko nie okazało, że będą pisać, że to dobrze, że do F1 nie wróci (odpukać). To wszystko w połączeniu z, póki co, niewielką obsuwą mnie martwi.

Bluff

Anonimowy pisze...

Piotrek a z kad wiesz ze to były słowa RK ???
pomijam fak pojawienia sie wpisow na LR bo dla mnie na te pytania kazdy mogl odpowiedziec i lepiej sie nimi nie sugerowac skoro znamy sklad 1 kie. 2 kie. i trzeci Ten francuz a o RK ani slowa niestety RK to nie BOG jak nie zobacze to nie uwierze i do tej daty nie wypowiadam sie czy bedzie to 2012 czy 2013 a moze 11 cieszmy sie ze zyje i swietujmy jak wystartuje
!!!B®uner!!!

TOMek pisze...

http://sport.interia.pl/formula-1/wideo-z-torow/news/lotus-renault-naciska-na-kubice-i-jego-agenta,1656396,5702

A więc były jakieś naciski? i to nie tylko moje zdanie.
Myślę że tak dzieje się dalej.

Anonimowy pisze...

Wydaje mi sie, że jakieś porozumienie po tym zawarli, niekoniecznie przedłużenie kontraktu, ale jakieś związanie Roberta z LRGP. Po gorącym czerwcowym okresie nagle z obu stron płynęły informacje, że miejsce na Roberta czeka w LRGP. Efektem tego były odpowiedzi Roberta (rzekomo) na ich stronce. Nie sądzę jednak, żeby to porozumienie było korzystne dla Kubicy...niestety jego pozycja wraz z upływającym czasem się osłabia.

Bluff

Ewa pisze...

Wydaje mi się, że Robert mógłby bez problemu pojechać w tym roku ale dogadali się z Lopezem i dla dobra zespołu odpuścili.Przecież LR wziął Senne nie z powodu wybitnych umiejętności a dla sponsorów tzn.pieniędzy które wniosą do pustej kasy.Poza tym ostatni wyścig dla Roberta byłby bez znaczenia, wystarczy że sprawdzi się na symulatorze i w innym bolidzie i wszystko będzie jasne.

Piotrek pisze...

No ładnie.Tego jeszcze nie było, żeby ktoś stwierdził, że nawet na pytania nie odpowiadał Robert.Ludzie, to nie jest jakies wielkie oszustwo XXI wieku, tylko poprostu prawda!Czemu Wam tak trudno w to uwierzyć?W uczciwość porządnych ludzi?
Scenariusz Ewy jest prawdopodobny.Będzie kasa na zrobienie porzadnego bolidu na 2012, a Robert będzie mógł spokojnie sobie pojeździć, najpierw w symulatorze, potem w R29.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Naciski z strony LRGP zapewne chodzą o długość kontraktu. Jestem pewien, że chcą podpisać długoterminowy kontrakt w ciemno i o to we wszystkim chodzi. Są to pewnego rodzaju teraz zagrywki. Morelli myślę , że niedługo coś powie ciekawego ;)
D&G

Anonimowy pisze...

Robert nie odpowiadał na żadne pytania. Czemu tak trudno w to uwierzyć... Pewnie nawet nie konsultowano z nim tych niby jego wypowiedzi...
Taka jest prawda. W świecie wielkiego biznesu nie istnieją takie słowa jak uczciwość czy poczciwość.

Mateusz Cieślicki pisze...

"takie są fakty"
"taka jest prawda"
...
no dajmy spokój - skąd Anonimowy jeden czy drugi albo nawet ja możemy wiedzieć coś na pewno i mówić coś ze 100% pewnością. Takie wypowiedzi tylko śmieszą.
Jeżeli mogę sobie pozwolić na moją opinię, to uważam, że odpowiedzi na pytania kibiców były spisywane z ust Roberta Kubicy, może nieznacznie moderowane, ale to minimalnie. Nieco gorzej było z lutowymi wypowiedziami Roberta. Ale to tylko moja opinia, moje przemyślenia, nie mówię, że takie są fakty, czy taka jest prawda.

Piotrek pisze...

Oczywiście.Wszyscy chcą nas oszukać, zabawić się naszym kosztem.Nigdy nie miałem powodów, żeby nie ufać Robertowi.Nawet więcej, miałem bardzo wiele , żeby jemu właśnie ufać.Wiem, że odpowiedział na te pytania, a pisanie, że tak nie było nie ma sensu.Nie znam go osobiście, ale mam 100% pewność, ze jest uczciwym, porządnym facetem.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Piotrek pisze...

Tymczasem życzę wszystkim dobranoc, a co poniektórym więcej wiary.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Sory Piotrek nie bede krytykowac ciebie ale mialem rozstrzaskany bark operacja i takie tam dlaczego pisze takie tam poniewaz mialem 20 lat teraz jestem 10 lat starszy nic mnie nie boli to fakt mialem normalnych lekazy i wszech obecny sprzet rech. lekaze dostawali w łape po 500zl takie byly czasy i wiesz ile mi zajelo zeby moc ruszac reka ??? zapewne nie bo jestes optymista ktory mysli ze pieniadze i odpornosc organizmu dzialaja cuda , mialem najlepsza opieke jaka byla mozliwa w PL za pieniadze a do sprawnosci fizycznej doszedlem po 8 miesiacach przez ok 4 miesiace nie moglem poruszac reka poniewaz zanikły mi miesnie wiec .... jak pisalem cieszmy sie ze Rk zyje

Anonimowy pisze...

i dodam ze to było uszkodzenie mojgo ciała powiedzmy ze tak napisze miejscowe a nie rozległe i teraz z innej beczki czy wy myslicie ze własciciel zespołu ktory inwestuje miljony eur . niewiem dolarow pozwoli nagle startowac osobie ktora otarła sie o smierc to mozna porownac do inwestowania w przepraszam ze to napisze ale to jak inwestycja w Tytanika i wiara nie ma tu nic wspulnego , a symulator zawsze pozostanie symulatorem i z tego co sie orietuje to raczej nie ma tam takich warunkow jak na torze bo to tylko symulacja jest ktora nie odda realnych przeciazen i wszystkich szczegolow mozna to porownac z bdb gra na pc bac play station

Anonimowy pisze...

Hah, panie anonimowy.
Kubica po 6 miesiącach odzyskał sprawność, bo pozostaje mu tylko ciężki trening fizyczny.
Więc pan, z tym swoim barkiem może mu R32 czyścić.

Anonimowy pisze...

Witam! Panie Mateuszu moim zdaniem troszeczkę za szybko wyciągnął Pan niewłaściwe wnioski bo niby dlaczego Robert ma nie wystartować jeszcze w tym sezonie? Co ma wspólnego kontrakt Brunona do końca sezonu z niemożnością występu Roba? To przecież normalne, że jak podpisali kontrakt to mówią, że do konca sezonu, ale na 1000000000000% jest tam klauzula mówiąca o Robie i jeżeli On będzie gotowy to wystartuje niezależnie czy nam się to podoba czy nie. Tyle w temacie. Pozdrawiam- Seweryn

Anonimowy pisze...

do Mateusza Cieślickiego z 22.51...Cieszę się że w końcu napisałeś co myślisz o niejakim Piotrze. Te jego "taka jest prawda" "100%" pewności" zaczynają już wszystkich denerwować łącznie z właścicielem blogu. Nikt z nas nie zna prawdy na temat stanu Roberta i każda hipoteza jest albo 100% pewna albo niewarta funta kłaków.

Michał pisze...

Do anonimowego z 8.29 - dziecko idź na onet.
Do anonimowego z 4am - proszę stosuj znaki interpunkcyjne bo potwornie ciężko czyta się Twoje wypowiedzi.

Anonimowy pisze...

O jaka zmiana .
Jeszcze dwa tygodnie temu Pan Mateusz twierdził ,że Robert wróci w tym roku bo obiecał.
Gregor

Anonimowy pisze...

Mam pytanie, bo Vitaly ma kontrakt chyba do 2012, a co jeśli Bruno będzie wypadał lepiej do końca tego sezonu, to może by tak dac mu jeździc w przyszłym sezonie? Przecież Senna ma świetne nazwisko i idzie za nim też wielka kasa i sponsorzy też za nim pójdą, a jeśli wypadnie lepiej od Petrova to warto się zastanowic.

Adam

Anonimowy pisze...

A mi się wydaje że Petrov zamiecie podlogę Senną :)

Mateusz Cieślicki pisze...

1. Pisząc wypowiedź z 22:51 nie miałem nikogo konkretnego na myśli, pisałem ogólnie.

2. Gregor z 11:34 - widać, że nie śledzisz dostatecznie długo bloga, a do tego sprytnie przekręcasz wypowiedzi. Od kilku miesięcy piszę w swoich prywatnych opiniach na blogu, że według mnie Robert Kubica wróci dopiero w 2012 roku. Ale odgraniczam moją prywatną opinię od tego, co jest podawane i tego, na czym powinienem tworzyć teksty. To co napisałem może potwierdzić wielu czytelników bloga, a szczególnie red ;)

3. Adamie - to jest ciekawa kwestia, jednak według mnie za Witkiem stoją większe pieniądze, a przede wszystkim za 1. Witkiem stoi 143 mln Rosjan, widownia w Brazylii jest podzielona na 3 obecnie kierowców w F1. Zatem Brazylijczycy będą oglądać F1 tak czy siak, z Senną czy bez. Rosjanie bez Witka już niekoniecznie...

BYKU pisze...

@Adam Mam pytanie, bo Vitaly ma kontrakt chyba do 2012, a co jeśli Bruno będzie wypadał lepiej do końca tego sezonu, to może by tak dac mu jeździc w przyszłym sezonie?

A jak myślisz ?
Życzę jak najlepiej Sennie ale mam nadzieje ze Petrov wezmie sie do roboty,renault przetestuje kubicę i wtedy podejma decyzję...

BYKU pisze...

Nie chce spekulować ale na te chwile wszystko sie moze zdarzyc ale badzmy dobrej mysli
ja to widze tak
Renault -90% szans na powrót
inny team -10%

Anonimowy pisze...

Prawda jest taka że, Kubica NIGDY nie będzie jeździł w topowym zespole i NIGDY nie będzie mistrzem świata. Swoją karierę zniszczył w jakimś wiejskim rajdzie dla amatorów. Spełnienie swoich zachcianek było dla niego ważniejsze niż praca kilkuset osób, którzy dzień i noc pracowali nad bolidem, robionym SPECJALNIE pod niego. Gdyby nie myślał tylko o sobie, to nie byłoby tego bloga.

Piotrek pisze...

Do Anonima z 04:42-Twój przypadek jest kompletnie inny od Roberta, ponieważ:
1.Robert to sportowiec najwyższej klasy, który jest na codzień w świetnej formie.Ma bardzo silny organizm, ogromne ilości czasu poświęca na treningi.Jego życie jest podporzadkowane osiąganiu jak najlepszych wyników, a tego nie można zrobić nie bedąc w najlepszej formie.Oczywiście nie wiem, czy w momencie wypadku byłeś jakimś ciężko trenujacym sportowcem, ale szczerze w to wątpie.Nawet jeśli tak, raczej niemożliwe jest, żebyś był na poziomie Roberta pod względem fizycznym, bo od kierowców F1 wymaga się bardzo wiele-to porównanie odpada.
2.10 lat temu opieka w Polsce napewno nie była na oszałamiającym poziomie.Dziś jest z nią, lekko mówiąc, średnio.Co innego medycyna we Włoszech-znów odpada.
3.Przez 10 lat medycyna poszła do przodu.Nie wiem, czy w jej przypadku to dużo, czy mało, bo najzwyczajniej się na tym nie znam.Wiem, że czasu spokojnie było na tyle, żeby znaleść nowe, lepsze metody leczenia lub lekarstwa-odpada.
4.Robert, gdy jeszcze miał zablokowany łokieć ćwiczył mięśnie przez elektrostymulację.Pobudzało to je do pracy, więc nie zanikły-odpada, znowu.
Wolę, żeby Robert wrócił jednak do LRGP.Tam spokojnie pokaże, że dalej jest szybki, a potem przejdzie do lepszego zespołu.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Nie no Piotrek
"Nawet jeśli tak, raczej niemożliwe jest, żebyś był na poziomie Roberta pod względem fizycznym, bo od kierowców F1 wymaga się bardzo wiele-..."
opamiętaj się,bo robisz z siebie pośmiewisko.

Mateusz Cieślicki pisze...

1. Ale przecież to prawda, że od kierowców F1 wymaga się bardzo wiele i są oni znakomicie przygotowani kondycyjnie, wydolnościowo...

2. Anonimowy z 16:38 - nigdy nie mów nigdy. Zgadzam się, że Kubica niesamowicie spaprał sobie karierę tym rajdem, ale trzeba też przyznać, że wypadki z takimi obrażeniami zdarzają się w rajdach ekstremalnie rzadko. Gdyby nie ta pewność w przewidywaniu przyszłości byłbym skłonny ogólnie się z Tobą zgodzić.

Anonimowy pisze...

Do Anonima z 16.38. Zapamiętaj jedną rzecz człowieku:za całe to zamieszanie w LRGP nie ponosi wyłącznie winę Robert!! Winę ponosi również LRGP!! Z całą świadomością zgadzali się na udział Roberta w rajdach samochodowych,bo taką mieli umowę!! Nim się zaczniesz wypowiadac to doradzam lepiej zaznajomic się z tematem.
Barbara Van

Mateusz Cieślicki pisze...

Tylko trzeba pamiętać czyim warunkiem były starty w rajdach.

Piotrek pisze...

Poza tym Robertowi mogło się coś stać nawet gdyby nie brał udziału w rajdzie.Alonso podawał przykład jak biegał po jakieś mniej ruchliwej drodze.Nagla zza zakrętu wyjechała ciężarówka i minęła go o centymetry...

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Nawet taka postać jak Newey ma zapis w kontrakcie mówiący o zakazie startów w jakichkolwiek wyścigach, a Boulier mówi, że nie widzi problemu, aby Robert dalej jeździł w rajdach. Śmieszne!

Anonimowy pisze...

Ano właśnie!Podobno w biznesie trzeba byc twardym i konsekwentnym.A wieszanie psów wyłącznie na Robercie jest wyjątkowo krzywdzące go.
Barbara Van

Anonimowy pisze...

Spokojnie, dzięki temu wypadkowi Kubica nie zostanie zapomniany za 50 lat, jak to się stanie z Vettelem. Będą o nim mówić jako o herosie, który po niemal utracie życia, utracie ręki zdobył mistrzostwo świata.
Jak na ironię, ten wypadek uczyni z niego jedną z najwybitniejszych postaci w historii F1.
A czy zdobędzie tytuł czy nie - to jest kwestia czasu, Kubica bez względu na to jaki miał wypadek i jakich obrażeń doznał zawsze w takich okolicznościach stanie się lepszym kierowcą. Będzie chciał udowodnić jeszcze więcej, przez co będzie więcej ryzykował, a przez to będzie jeszcze szybszy. Taki jest Robert.
Historie z barkami, idiotycznymi przepowiedniami al'a idiota z godziny 16:38 tego nie zmienią.

Piotrek pisze...

W pełni się zgadzam z Anonimowy z 19:19.
Boullier już mówił nieraz o tym, że chcą mieć kierowcę, nie robota.Dlatego pozwolili mu na starty w rajdach.I powtórze jeszcze raz to co pisałem już tyle razy, przez rajdy Robert stawał się lepszym kierowcą.Sam tak mówił.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Oczywiście już wiadomo, że będzie mistrzem świata. I oczywiście wiadomo, że będzie szybszy, bo nie ma to jak się połamać i być zdrowszym niż się było.

Anonimowy pisze...

I poco ten sarkazm.Czas pokaże jakim kierowcą będzie Robert po tragedii jaką przeszedł.
Barbara Van

Anonimowy pisze...

@ 19:28
Oczywiście już wiadomo, że nie będzie mistrzem świata. I oczywiście wiadomo, że będzie wolniejszy, bo nie ma to jak się połamać i być zdrowszym niż się było.

Uświadomię Cię - ze złamań człowiek taki jak Robert (czyli z determinacją, kasą, zapleczem medycznym) wychodzi bez szwanku nie tracąc nawet na sprawności. Ale niby skąd miałbyś wiedzieć, że kości się zrastają, mięśnie się regenerują?
To powiedz mi jak Robert wyszedł cało z wypadku w 2003? Złamania były lżejsze, niż w 2011, ale również były skomplikowane. Czy wg Ciebie, geniuszu, złamanie ręki automatycznie oznacza utratę sprawności?

Anonimowy pisze...

Bez szwanku? To pewnie dlatego od 7 miesięcy może co najwyżej jeździć sobie w RBR.

Anonimowy pisze...

Barbara Van - w wywiadach na Sokolimokiem.tv Robert powiedział, że ZASTRZEGŁ sobie starty w rajdach podpisując umowę z Renault, tak więc jeżeli jest dorosłym człowiekiem bez ograniczonej woli, to tylko i wyłącznie ON ponosi odpowiedzialność za ten rajd.Jakiekolwiek próby obarczania zespołu winą za to co się stało są idiotyczne. Równie dziwne dla mnie jest przygotowywanie się do F1 przy pomocy rajdów, to są naprawdę różne dyscypliny i według mnie zupełnie inny rodzaj koncentracji ... oczywiście jest sprawa Roberta jak to tłumaczy, ale nie trzeba wszystkiego łykać jak pelikan

Anonimowy pisze...

Nie ma sensu się kłócic.Człowiek jest tylko człowiekiem.I nawet tak wysportowany sportowiec,jakim jest Robert, przy takim zapleczu medycznym jakie go wspiera,może miec problemy z dojściem do 100%-towej sprawności.Powtórzę raz jeszcze:czas pokaże.Osobiście pozytywnie myślę i wierzę nawet w zdobycie mistrzostwa świata przez Roberta.
Barbara Van

Anonimowy pisze...

Ja nie łykam wszystkiego jak pelikan,drogi kolego.To właściciel i szefostwo teamu ostatecznie decyduje o tym czy jego zawodnik może brac udział w innych imprezach.O ile dobrze pamiętam e rajdzie Monte Carlo zabroniono Robertowi wziąc udział.
Barbara Van

Anonimowy pisze...

Robert albo Jakub Gerber powiedział, że nie wzięli udziału w rajdzie Monte Carlo ze względu na zbyt wysokie koszty imprezy.

Mateusz Cieślicki pisze...

Niestety, to jest głównie dramat człowieka. Niesamowite cierpienia przez ostatnie 7 miesięcy, dalsze cierpienia też przyjdą. Za wcześnie o tym myśleć, ale za kilka, kilkanaście lat będzie Robertowi ciężko. Wiem, że niektórzy trochę mniej mu współczują przez "zazdrość" (tak to nazwę, nie ma to jednak charakteru pejoratywnego) bo Kubica, co sam przyznawał, był ogromnym szczęściarzem, bo robił to co kocha i żył dostatnie z tego. Ale trzeba podkreślić, że wszystko wywalczył dzięki swojej ciężkiej pracy i genialnemu umysłowi ojca.

Zgodzę się z przedmówcą- jeżeli Kubica wróci do F1 to przejdzie do historii, bo powrócił po tak przeraźliwym wypadku. Wszyscy będą go długo pamiętać. Nie zrozumcie mnie źle, ale czy Lauda cieszyłby się teraz taką estymą gdyby niemal nie spaliła mu się twarz? A czy Senna byłby dziś tak wielką legendą? Obaj byliby znani, sławni, ale nie aż tak. Piękne historie nie tworzą się gdy wszystko idzie jak po maśle... Oby tylko skończyło się pomyślnie.

Swoją drogą - uczyłem się sporo o pisaniu scenariuszy. Życiorys Kubicy nie potrzebowałby żadnych zabiegów scenarzysty, gdyby chciano o nich nakręcić film. To jest opowieść, która z punktu widzenia intensywności przeżyć, emocji jest niepowtarzalna. Możemy być dumni, że rozgrywa się to na naszych oczach. Niestety, raczej każdy z nas wolałby żeby nie było wypadków w Polsce w 2002, Kanadzie 2007 i Włoszech w 2011. Miejmy nadzieję, że wszystko zakończy się tak jak w filmie - happy endem.

P.S. Brawa dla Vive Targów Kielce!!!!!

Anonimowy pisze...

@@19:51

Nie, od czerwca jeździ sobie osobówką (Morelli na konferencji w PL o tym powiedział) Polecam uważniej śledzić przebieg rehabilitacji Roberta.

Przypomnę jedno. Funkcjonalność jest doskonała - to słowa managera Kubicy sprzed tygodnia.

Polecam poczekać jeszcze miesiąc, dwa. Nie ma podstaw, aby sądzić, że nie wróci. Sam Mikołaj mówił ostatnio, że pytania "czy" już nie ma. W ich środowisku. W Waszym niedoinformowanym świecie takie pytanie jest. I choć będą Wam mówić, że wszystko idzie tak jak sobie wymarzyli, to Wy dalej jak stado baranów będziecie miotać szabelkami.

Anonimowy pisze...

Jest jeszcze jeden wielki ból.Że tak znakomity sportowiec,tak niezwykle utalentowany,praktycznie nie ma sponsorów.Dużo słabsi mają,a ON nie.Przynajmniej LOTTO.wierzy w Roberta.Smutne.
Barbara Van

Anonimowy pisze...

Pytanie do pana Mateusza. Co mial pan na mysli mowiac : ,,Za wcześnie o tym myśleć, ale za kilka, kilkanaście lat będzie Robertowi ciężko." ?
Allisa

Anonimowy pisze...

Robert nie ma sponsorów, bo sam o nich nie zabiega. Człowiek z jego pozycją mógłby mieć wielkich sponsorów, ale wiadomo, że to wymaga nieco medialnego podejścia do życia. Kubica widocznie nie potrzebuje żadnej z tych dwóch rzeczy.

Mateusz Cieślicki pisze...

Chodzi o zwyczajne zwyrodnienia. Po takich zniszczeniach kostnych są one za kilka/kilkanaście lat raczej nieuniknione.

Piotrek pisze...

Niestety będzie Robertowi ciężko za te kilkanaście, albo raczej dziesiąt lat.Napewno dużo rzeczy będzie go boleć.Niestety nie będziemy mogli mu ulżyć.Zostaje miec nadzieję, że medycyna się rozwinie i coś poradzi, żeby było mu lepiej.
Naprawdę nie wiem, dlaczego znajduja się osoby, które w pozytywne wiadomości nie wierzą, choć jest ich dużo.Natomiast w negatywne (Robert nie wraca w tym sezonie) jak najbardziej.Wiem, że trudno jest uwierzyć w to, że tak szybko wraca do sprawności, ale można.To człowiek z bardzo silną determinacją.W leczeniu psychika jest równie ważna co zdolności fizyczne organizmu do regeneracji.A te też ma bardzo dobre.Do tego Robert jest przyzwyczajony do ciężkich treningów, umie to robić i tylko tym się obecnie zajmuje.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

anonimowy 20:31 - ty również widzę łykasz wszystko jak pelikan..... co miał niby jego menadżer powiedzieć ? Nie widzisz, że zaczyna się wycofywanie z nierealnych celów ? Należy cieszyć się, że nie skończy na wózku i mieć nadzieję, że będzie w stanie prowadzić jakikolwiek samochód sportowy na konkurencyjnym poziomie. Czym naprawdę wierzysz, że ciało Roberta aż tak bardzo różni się od Herberta, Kowalskiej itd. ? Niektóre rzeczy wyjdą dopiero przy przeciążeniach, a nie w symulatorze.... Pewnie, możemy bawić się w spekulacje - przezwycięży ból, pokona go....ale tak naprawdę jest tylko i wyłącznie człowiekiem.

Anonimowy pisze...

obawiam się Piotrek, że znasz Roberta lepiej niż on sam siebie .....

Anonimowy pisze...

Doskonała funkcjonalność zdaniem Morellego to taka, która wymaga 4-6 tygodni rehabilitacji przed treningami. Zaiste doskonała funkcjonalność. Pominę już fakt, że wiedział o tym, że jest doskonała zaraz po wybudzeniu.

Bluff

Piotrek pisze...

Ciało Roberta napewno różni się od ciała Kowalskiej.Co do tego nikt chyba nie ma wątpliwości.A od czasów Herberta różni się medycyna.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

21:40

Nawet nie żartuj. DM nawet nie stwierdził, że nie pojedzie w 2011, więc o jakim wycofywaniu z nierealnych celów ty opowiadasz? O_O
Noga Herberta była zwinięta w rulon po przywaleniu w barierkę Armco.
Nie zgadzam się, że jest człowiekiem.
Jest Kubicą.

Anonimowy pisze...

Wygląda na to,że Anonimowy z 21:40 najlepiej zna problemy Roberta.I po cóż się tak wymądrzac?
Barbara Van

Mateusz Cieślicki pisze...

"Nie zgadzam się, że jest człowiekiem.
Jest Kubicą." - podoba mi się ten cytat :)

Co do Herberta, to myślę, że nie ma co porównywać jego kontuzji do kontuzji Kubicy. Uszkodzenia nogi mieli podobne, a przecież u Roberta nie o nogę chodzi...

Co do tej funkcjonalności ogłoszonej przez Morellego po zabiegu, to według mnie chodzi o to, że podczas narkozy lekarze zwyczajnie sprawdzili, że staw będzie mógł prawidłowo funkcjonować. Pozostaje jeszcze kwestia aby Robert mógł tym sterować. Ale to tylko moje podejrzenie!

Anonimowy pisze...

Właśnie mam podobne podejrzenia Mateuszu co do funkcjonalności łokcia. Przypuszczalnie po rehabilitacji osiągnie wystarczającą sprawność do prowadzenia bolidu. Tylko, że jest to "przypuszczalnie" i niekoniecznie ta sprawność musi być pełna. A Morelli robi PR mówiąc tylko o "total success" bez żadnych "ale" - tego niektórzy nie rozumieją.

Guzior pisze...

Waldemar Marszałek opowiadał że po wypadku w 1982 r. miał prawie wszystko połamane co jest możliwe, przeżył śmierć kliniczną i jakoś wystarczył mu rok aby się wykurować i w 1983 zdobył kolejne mistrzostwo świata, zaznaczmy że to było prawie 30 lat temu gdzie medycyna była na dużo słabszym poziomie.

Anonimowy pisze...

Zapomniałem podpis dodać o 22:14

Bluff

Anonimowy pisze...

Barbara Van - no raczej o wiele więcej innych znawców Roberta (łącznie z Tobą) tutaj się znajduje.
Anonimowy 21:48 - a słyszałeś gdzieś ostatnio, że pojedzie? Z tego co wiem Senna jest potwierdzony do końca roku, tuba propagandowa na sokolimokiem włączyła się z "Robert, nie wracaj w tym roku" - oczywiście dopiero teraz. Ja osobiście nie widzę sensu w paradowaniu w padoku gdy to nie jest konieczne - o wiele sensowniej (o ile oczywiście LRGP faktycznie czeka) jest rozpocząć nowy sezon. Takie podejście nie wyklucza przecież prywatnych testów itd. Czy nikt naprawdę nie zauważył, że Kubica otoczył się dość szczelnym murem, a jedyne informacje pochodzą (poza tymi nieszczęsnymi zdjęciami) ze środowiska z nim związanego ? To jest jakaś paranoja, 3 tygodnie temu znakomita część "wyznawców" wierzyła, że zabieg się już odbył, już po sesjach z symulatorem ... a jak fakty są ciut inne, to przechodzi się do porządku dziennego i dalej wałkowane tak samo. Czyli co, jeżeli za miesiąc lub dwa usłyszymy, że z przyczyn niezależnych od zdrowia, Kubica nie pojedzie w tym sezonie i nie będzie żadnego medialnego z nim kontaktu, to oczywiście wszystko będzie w jak najlepszym porządku ?

Anonimowy pisze...

Śledzę codziennie informacje pojawiające się na tym portalu i z przykrością muszę stwierdzić że jest to od wypadku Roberta chyba najgorsza informacja z dwóch powodów: pierwszy to dla mnie jako wiernego kibica i pasjonaty, drugi dla samego Roberta, dlatego że nie będzie mógł pokazać że jest nadal super kierowcą i jeżeli Senna będzie z wyścigu na wyścig plasował się przed Pietrowem a trzeba tu pamiętać że wnosi on poza dobrą dyspozycją także pieniądze do zespołu to może się okazać że jest zbyt cennym nabytkiem i miejsce Roberta w tym przypadku okaże się mocno zagrożone. Wszyscy chyba zdajemy sobie sprawę z tego że LRGP raczej nie zrezygnuje z Pietrowa (dojnej krówki). Jedynym wyjściem zostanie przejście do innego zespołu i to też zdaje się trudne, bo który „dobry” zespół będzie chciał ryzykować jazdę ze świetnym ale po przejściach i niesprawdzonym kierowcą. Muszę w tym momencie przypomnieć postać Felipe Massy, który walczył o mistrzostwo a po wypadku stał się tylko swoim starym cieniem, wiem że Robert to zupełnie inna klasa jest człowiekiem silnym i odpornym na stres z czym Felipe sobie nie radzi, ale tu chodzi o samą obawę innych zespołów. Prawda jest taka że kontrakt Roberta kończy się w tym sezonie i nikt nawet sam Robert na 100% nie wie gdzie i czy w ogóle będzie jeździł w następnym. Ja osobiście trzymam tym bardziej kciuki za jak najszybszy powrót Roberta do ścigania i to w jak najlepszym bolidzie.

Piotr z Piły

Mateusz Cieślicki pisze...

Tak, ale kości jak kości - tutaj był roztrzaskany staw i przerwane nerwy. Mówienie o złamaniach u Kubicy to eufemizm.

Piotrze z Piły - dziękuję. Miejmy nadzieję, że od 2012 roku będziemy już mogli oglądać go na torze.

Anonimowy pisze...

Senna ma nazwisko, Petrov wiadomo, a Kubica ma wysoki kontrakt... Jeśli Robert nie znajdzie miejsca w LRGP w przyszłym roku to jego sytuacja będzie gorsza niż końcem 2005...może Williams, może Mercedes (choć Robert może do Niemców mieć uraz przez Mucke Motorsport i BMW)

Bluff

Piotrek pisze...

Pozdrowienia dla Piotra z Piły od Piotrka ze Skawiny.
Moim zdaniem LRGP będzie chciało podpisać umowę z Robertem.Napewno są w ciągłym kontakcie i mają świeższy obraz sytuacji niż my.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Piotrek pisze...

@Bluff-ale jeśli Mercedes zagwarantuje mu bolid na konkurencyjnym poziomie i szybkie tempo rozwoju to pewnie podpisze.Chciałbym, żeby przeszedł do Mercedesa i jeździł z Rosbergiem.Chyba dobrze by się dogadywali.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Mateusz Cieślicki pisze...

Tu nie ma miejsca na urazy, w razie czego trzeba będzie brać co dają. Bluff - tylko proszę, nie mów, że którykolwiek zespół będzie wolał zatrudnić takiego Witka czy Bruna zamiast Kubicy (zakładając, że ten wróci do pełnej sprawności).

Anonimowy pisze...

Mateusz może zespół, który ma być platformą biznesową i pośrednio lub bezpośrednio zarabiać pieniądze? Zwłaszcza jeśli sie okaże, że tych pieniędzy w skarbonce brakuje. Zresztą farsą jest zespół mówiący o walce z najlepszymi i zatrudniający Pietrowa.
ps. W tym momencie trochę czarnowidztwo uprawiam, ale to co sie ostatnio dzieje w te strony mnie kieruje. Minęło już 7 miesięcy, a my wciąz niewiele wiemy, a wieści mamy co najwyżej z drugiej ręki.

Bluff

Mateusz Cieślicki pisze...

Ale chwila, zapominasz, że zespół ma dwóch kierowców... Nawet HRT czy Virgin zatrudniają (zatrudniały w przypadku HRT) doświadczonych kierowców, którzy mieli robić rezultaty... drugi może zarabiać. Ale nie wmówisz mi nigdy, że jakikolwiek liczący się zespół (czyli wszystkie oprócz HRT, Virgin i Lotusa) wolałby Witka czy Bruno zamiast pełnosprawnego Kubicy.

Anonimowy pisze...

Jeśli Senna będzie się kwalifikował jak na Spa, a w wyścigach też sie będzie spisywał lepiej od Pietrowa to pewności nie mam jak to sie dalej potoczy. Pewny jestem za to, że im Senna będzie lepiej jeździł tym gorzej dla Kubicy. Nie można nazywać liczącym się zespół, w którym w zasadzie nietykalną pozycję ma Pietrow. Przecież nietykalność Pietrowa w LRGP jest tragikomiczna.

Bluff

Mateusz Cieślicki pisze...

Lotus nie jest bogatym zespołem i jak dla mnie, taki Witek jest dobrym wyjściem. Wiadomo że tam był i miał być liderem Robert, więc taki kierowca jak Witek, który wnosi spory kapitał był dobrym wyjściem. Nieco ich zawiódł bo co drugi wyścig bolid rozwalał i zdobył za mało punktów, ale wiadomo - genialny Kubica, a jako drugi kierowca płacący zawodnik. Dla mnie wszystko w porządku. W tym sezonie też tak miało być, oni wszystko w 2011 postawili na Kubicę. No i przejechali się, niestety. Priorytetem było żeby Pietrow bolidu nie rozbijał no i się stara.

Anonimowy pisze...

Jak myślicie, czy przez ten wypadek kariera RK w F1 potrwa krócej niż mogłaby bez tego wypadku? Większość kierowców, nawet zdrowych, nie dociąga w f1 do 35 roku życia, a praktycznie każdy staje się po 30 stopniowo wolniejszy( są wyjątki oczywiście). Myślę że przed nim może 5-7 sezonów.

Anonimowy pisze...

Nie wiem jak teraz, po tym wypadku i czy zdrowie Robertowi pozwoli, ale on zawsze mowil, ze scigal sie w F1 bedzie tak dlugo, dopoki bedzie sprawialo mu to frajde i ze to Formula jest jego zyciem, a nie rajdy. I jesli RK wroci do formy, to ta magiczna 30-tka mysle, ze nie bedzie problemem, bo byli kierowcy nawet jeszcze starsi, co wygrywali wyscigi i nawet zdobywali WDC.

Moze nie ma tez co sie martwic, ze pomimo tych roznych gierek zespolu, to w LR nie bedzie juz dla RK miejsca, jak bedzie gotowy. Zrobia na pewno tak jak Ferrari czekajac po wypadku na Felipe Masse, chociaz pamietam, ze juz wtedy wielu kibicow wsadzalo Kubice w 2010 do tego czerwonego bolidu, a Scuderia zachowala sie w porzadku wobec Felipe i tak na pewno bedzie tez z LRGP mam nadzieje. Pozdrawiam.

K@ti.T.

BYKU pisze...

W kwestii formalnej.Najważniejsze rzeczy już znamy
wiemy kiedy Robert wróci,a reszta to już mniejsze lub większe szczegóły testy w symulatorze najprawdopodobniej Toyoty - choć jeszcze nie wiadomo kiedy czyt."niedługo"
Myśle ze potrwaja chwilke pewnie (2,3 lub 4 dni) Potem drugi etap jazda bolidem lub symulator Toyoty z wszystkimi przeciazeniami myśle ze do jazdy bolidem dojdzie trochę później jak Robert przejdzie wszystkie etapy w symulatorze Toyoty i pośmiga w "wózku" gokardowym i pod koniec jesieni na przełomie listopada/grudnia zasiadzie w bolidzie no i potem to juz wszystko jasne...

Mateusz Cieślicki pisze...

Myślę, że i tak Robert nie jeździłby dłużej niż do 35 roku życia. Raczej nie doszłoby do sytuacji, takiej jak z Trullim, Glockiem, czy nawet Liuzzim. Jeżeli dla RK nie byłoby miejsca w ekipie, która pozwala na walkę o 10-tke, to myślę, że przeszedłby do rajdów.

Anonimowy pisze...

Prawdopodobnie byłby możliwy powrót Roberta na gp Brazyli ale było by to termin na "styk" . Musiałbym sie ostro zabrać za rehabilitacje - terning, a w takim przypadku łatwo było by o kontuzje, która mogła by oznaczać nie tylko brak startów w tym sezonie ale problem i opóźnienie do następnego. Trzeba postępować rosądnie. Jeśli jednak Robert dojdzie do takiej formy w jakiej był przed wypadkiem jego istnienie w F1 jest nie zagrożone! Powiem więcej, jęsli tak się stanie będzie jedna z wiekszych legend w histori F1 i chyba nie musze tego tłumaczyć !
A jeszcze jedna sprawa, nie rozumiem jak niektórzy mogą próbować oceniać decyzje Roberta o startach w rajdach... to jego sprawa jego życie, on i tylko wyłącznie on ponosi tego teraz konsekwencje.
Kamil

Mateusz Cieślicki pisze...

"tylko wyłącznie on ponosi tego teraz konsekwencje." - oj tu nie można się zgodzić...

Anonimowy pisze...

Moim zdaniem ta wcześniejsza informacja o możliwym starcie w GP Brazylii była raczej bardzo optymistyczna, ja prawdę mówiąc nie bardzo wierzyłem, że Robert zdąży. Od dłuższego czasu już uważam, że lepiej sobie ten sezon w ogóle odpuścić a przygotować się dostatecznie dobrze do zimowych testów, czy też choćby do ostatniego przedsezonowego testu. Po tym, jak okazało się, ze rehabilitacja się nieco opóźnia i ostatni zabieg odbył się pod koniec sierpnia w gruncie rzeczy stało się pewnym, że o obecnym sezonie nie ma mowy. Ale nie brakowało przecież takich, którzy twierdzili w dalszym ciągu, że jeszcze w tym sezonie...
mirekmiras

Anonimowy pisze...

Legendą w F1 staję się tylko i wyłącznie przez zwyciężanie i zdobywanie tytułów a nie powroty po wypadku. Jak ja uwielbiam takie wywody fanboyów RK....Konsekwencje wypadku ponosi jedynie Kubica. Ta..Jasne..A ja głupi zawsze myślałem że cały zespół składający się z kilkuset osób. Już wiem czego najbardziej nie lubię u Kubicy. Jego fanów. Chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego. Wystarczy poczytać komentarze pod każdym artykułem. Stek fanatycznych bzdur wypisywanych bez końca.

Michał pisze...

Moim zdaniem, GP Brazylii było celem, ale w toku rehabilitacji okazało się, że jednak łokcia nie uruchomią bez kolejnego zabiegu i to przesądziło sprawę. W tej chwili tak naprawdę, nadal nie wiadomo co jeszcze może wyskoczyć i jaki to będzie miało wpływ na termin powrotu.

zagiel_1987 pisze...

Swoją drogą, ciekawe na jakim stadium rehabilitacji jest Robert, w jakim stanie jest noga i ręka - czy porusza się (chodzi) już bez problemów i w jakim stopniu porusza palcami oraz dłonią. Bo do publicznej wiadomości przez osoby związane z Robertem, w zasadzie podawane są ogólniki, a tak na prawdę nic konkretnego nie wiadomo.

Michał pisze...

I się nie dowiemy, po prostu pewnego dnia pojawi się informacja i zapewne zdjęcia z jazd R29, które potwierdziły dobrą dyspozycję Kubicy, albo pojawi się informacja, że niestety stan zdrowia Roberta uniemożliwia powrót w 2012 i to niestety będzie oznaczało koniec kariery Kubicy w F1 i prawdopodobnie koniec kariery w motosportach, bo jakoś w powrót w 2013 czy później to ja nie wierzę, moim zdaniem albo wróci teraz albo nie wróci wcale.

Anonimowy pisze...

Dokładnie tak. Powrót w 2013 jest raczej niemożliwy. Formuła 1 zdążyła się już zorientować, że przez jeden sezon bez RK nic się nie zawaliło i jeżeli nie wróci w miarę szybko, to zostanie zapomniany (chyba, że wróci z bogatymi sponsorami). Ostatnie doniesienia sprawiają jednak wrażenie (zwłaszcza po wcześniejszych bardzo optymistycznych zapowiedziach Morellego), że są stopniowym przygotowywaniem kibiców na znacznie gorsze wieści. Na blogu Sokoła pojawia się nagle artykuł "Robert! Nie wracaj w tym roku", a wcześniej panowie daliby się pokroić za powrót na Brazylię. Morelli też znacznie spuścił z tonu. W LRGP pojawia się Senna i delikatne zapowiadzi Grosjean'a. Trochę mnie to wszystko martwi.
MG

Anonimowy pisze...

Moim zdaniem trzeba zaczekać na oficjalne wiadomości ze strony Morellego. Medycyna nie jest nauką ścisłą, mogło pójść coś nie tak, lekarze mogli się przeliczyć, Robert mógł robić bardzo szybkie postępy, wyprzedzać harmonogram, a potem przyszło zwyczajne zmęczenie materiału. Jeżeli rzeczywiście postanowione jest że Robert odpuszcza ten sezon to ciekawa jestem jak Morelli będzie tłumaczył fakt ,iż Brazylia nie jest już celem.
Co do oceny startu Roberta w rajdzie...Miał straszliwego pecha, a zespół skoro wykłada tak wielką kasę i wszystko stawia na jedną kartę powinien mieć teraz pretensję tylko do siebie skoro na starty w rajdach pozwolił. O ryzyku wiedzieli. Asia

Mateusz Cieślicki pisze...

MG czemu mówisz już o 2013? Nie rozumiem tego. Po drugie - uważasz, że bez Kubicy nic w F1 się nie zawaliło? To popatrz na wyniki i budżet Lotus Renault GP, popatrz na sprzedaż biletów na GP Węgier bez Kubicy, popatrz na oglądalność F1 w Polsce...

Michał pisze...

To fakt, RK miał potwornego pecha, ale takie wypadki, że coś przenika do kabiny jednak co jakiś czas się zdarzają. Rajdy są znacznie bardziej niebezpieczne od wyścigów. Tory są świetnie zabezpieczone, wszystko jest "w kupie", bolidy i samochody budowane tak żeby coraz lepiej chronić kierowcę. W rajdach natomiast nic od lat się nie zmienia, samochody owszem również coraz bezpieczniejsze, ale drzewa nadal rosną, gałęzie nadal wystają, kamienie nadal leżą, przepaście ciągle są przepaściami. I jak to kiedyś Hołek powiedział, dużo większe wrażenie robi jazda na lusterka 160km/h między drzewami niż ponad 300 km/h na szerokiej drodze z szerokimi poboczami.
Pretensje zapewne mają do siebie zarówno zespół jak i Robert, przecież on dobrze wie, że być może zawalił sobie całą, w sumie dobrze zapowiadającą się karierę. No a zespół, wie że z RK możliwe że walczyliby z Ferrari, a tak ...

Michał pisze...

Mateusz ale nie popadajmy w paranoje, oglądalność w Polsce to przede wszystkim dramat dla Polsatu. GP Węgier przed Kubicą było i się kalkulowało to i po Kubicy będzie. Wyniki i budżet LRGP to już na pewno nie wina Kubicy, powiedzmy sobie szczerze, gdyby bolid był lepszy i mieliby nie paydriver-ów ale dobrych kierowców to i wyniki byłyby lepsze. Kubica po prostu wyciągał z niego ile się dało, a obecni wyciągają ile potrafią. Zresztą zobaczymy co będzie robił Senna, bo coś mi się czuje, że ostatni wynik w kwalifikacjach nie był takim zupełnie przypadkiem i w Sennie może być coś z Senny.

Anonimowy pisze...

Napisałem tak, bo zgadzam się z wcześniejszym komentarzem, że jeżeli nie wróci w 2012, to w 2013 już raczej nie ma szans. Odstaw na bok LRGP. Oni już się pogodzili z utratą Roberta. Nasze podwórko też nie jest takie ważne dla światka F1 i oglądalność Polsatu mało kogo (poza Polsatem) obchodzi. O ile na początku sezonu o Robercie mówiło się dużo i dobrze, to ostatnio w wypowiedziach osób związanych ze środowiskiem (nie mówię o Polakach) już o Robercie nie słychać. W kontekście utalentowanych kierowców F1 coraz rzadziej pada nazwisko Kubica.
MG

Mateusz Cieślicki pisze...

1. Sprawdź w słowniku co znaczy paranoja.
2. Oglądalność, to nie jest dramat. Gorsza oglądalność wpływa też na jakość transmisji, czas poświęcany sportowi.
3. Podczas GP Węgier dyrektor toru bardzo narzekał na brak polskich kibiców.
4. "Wyniki i budżet LRGP to już na pewno nie wina Kubicy" - przemyśl lepiej to zdanie.

Michał pisze...

No to teraz porozmawiałeś merytorycznie.

ad 1 - Wiem co znaczy paranoja i w świetle moich odczuć nt Twoich osądów użyłem tego określenia prawidłowo.
ad 2i 3 - Dyrektor toru narzekał bo zarobił mniej niż jak Kubica był - to zrozumiałe, ale przed 2006 jakoś GP istniało i radziło sobie, podobnie jak fani F1 w Polsce, nie będzie Kubicy to trudno, kto będzie chciał oglądać, nadal będzie oglądał, podobnie jak ze skokami przed epoką Małysza jak i teraz po Małyszu.
ad 4 - gdyby Kubica przeszedł w wyniku bardzo intratnej oferty na początku sezonu do innego teamu to fatalne wyniki LRGP też byłyby jego winą? Mają fatalnych kierowców i tyle, jakoś na początku sezonu się dało, teraz zabrakło wiedzy, inwestycji, chęci, odpowiedniego zarządzania i pewnie jeszcze całej masy innych czynników.

Mateusz Cieślicki pisze...

"Mają fatalnych kierowców i tyle" - a jakby był Kubica, to czy wyniki Lotus Renault GP byłyby lepsze?

Anonimowy pisze...

W zeszłym sezonie mieli Kubicę i pary starczyło tylko do połowy. Później równia pochyła. Przy całym szacunku dla Roberta nie jest on lekiem na całe zło.
MG

Michał pisze...

Mateusz, ale wg tej logiki gdyby Kubica jeździł w HRT to by był zespół środka stawki, a nie ogona. A tak już zupełnie na poważnie, może byłyby lepsze, a może nie. Kubicy nie ma, a wyniki z pierwszych GP pokazują, że dobrym bolidem można było nawet z takimi driver-ami powalczyć o pudło. Tak jak napisałem wcześniej - poza Kubicą, który swoimi umiejętnościami niwelował pewne braki bolidu, zabrakło jeszcze inicjatywy i być może lepszych inżynierów, lepszych kierowców, lepszych menagerów, bardziej ukierunkowanego na sukces właściciela no i zapewne kasy na inwestycje. Tak jak MG napisał, Kubica nie jest lekiem na całe zło, bo wszyscy wiemy, że po pierwsze sprzęt, a dopiero potem czynnik ludzki. Senna może być w tym sezonie dobrym przykładem. Zobaczymy.

PS Żeby nie było trzymam kciuki za RK, ale unikam zbędnego ocierania się o fanatyzm.

Anonimowy pisze...

Może w Polsce brak jazdy Roberta jest odczuwalny, ale całościowo F1 raczej nic nie traci. Kierowcy wciąż przychodzą i odchodzą. Pojawiają się nowi mistrzowie, starzy znikają - normalna rotacja jak to sporcie i życiu. Wystarczyłoby zapytać pana Berniego jak się ma F1 i odpowiedziałby że świetnie - strumień kasy z transmisji i od sponsorów coraz większy, nowe tory, nowe kraje zaangażowane w projekt. F1 miała się świetnie przed Robertem, będzie się dobrze miała długo po nim.

Anonimowy pisze...

Cały czas się zastanawiam co szefowie zespołów tak naprawdę myślą o Kubicy.
Nikt tego nie mówił głośno ale większość z nich na pewno nie chciałoby mieć tak nieodpowiedzialnego kierowcy.
Uważam ,że kariera Kubicy nawet po wyzdrowieniu staje pod dużym znakiem zapytania.
Roman

Anonimowy pisze...

Nie cieszcie sie za wczesnie ze Robert wroci w 2012 bo tego nikt nie wie....osobiscie czekam na oficjalna informacje o stanie zdrowia Kubicy... Nie wiem czy to plota ale podobno Robert ma pewne problemy.Niestety nie moge powiedziec dokladnie o co chodzi ale wole zeby to byla nieprawda bo gdyby to sie okazlo prawda to Robert nigdy by juz nie wrocil...

TOMek pisze...

No i czemu się dziwicie później że ma w du..e polskich kibiców, jakbym poczytał na jego miejscu i bym się w tym momencie natknął na coś takiego to też bym miał. Wstyd panowie wstyd.

Anonimowy pisze...

Do anonima wyzej a ja slyszalem ze w kosmos leci za 2 dni i nie ma czasu juz na F1 po kiego takie komentaze dajesz jak nie masz potwierdzenia ,
A teraz troszke realizmu i raz jeszcze to napisze nie jestesmy tylko ludzmi nie cyborgami u ktorych mozna powymieniac podzespoly i beda dzialac jak to ma miejsce w filmach powiesciach SF a to ze ktos jest sportowcem to jego kondycja poprostu jest lepsza ale zasada dzialania organizmu u kazdego jest taka sama
i nie wieze w to ze poskladali go makaroniaze tak zeby wszystko bylo ok bo tak sie poprostu nie da

Anonimowy pisze...

A zapomnialem dodac DLACZEGO NIE DZIALA JESZCZE STRONA RK to tez daje do myslenia ze cos jest nie tak

Anonimowy pisze...

Zresztą Robert miał przemówić jak będzie coś konkretnego wiadomo na temat daty powrotu. Znaczy się skoro nie przemówił to nic konkretnego nie wiadomo. A gdyby to było takie proste to wiedzieliby, że rehabilitacja tyle i tyle,a czas potrzebnego treningu fitness jest chyba najmniejszym problemem do obliczenia. A tymczasem pozostaje czekać do października na odpowiedź na pytanie nie "kiedy", a "czy i kiedy" IMHO. A czas ucieka niestety.

ps. Nie powinno się Robertowi zarzucać, że to jego wina. Robił to co lubi i na co miał zgodę. Konsekwencję ponoszą obie strony, ale rajdy to naprawdę piękny sport i w czasach, w których rywalizacja w rajdach stała na o wiele wyższym poziomie niż teraz to moim zdaniem właśnie tam jeździli najlepsi kierowcy na świecie. A Robert jest przede wszystkim kierowcą, a dopiero potem kierowcą F1 i jak nie F1 to może właśnie WRC...? Bo do WRC tak bardzo śpieszyć się nie musi.

Bluff

Anonimowy pisze...

Może źle sie wyraziłem, oczywiście konsekwencje ponoszą w tym momencie zarówno jego team jak i Robert. Bardziej mi chodziło o to, że obserwatorzy, kibice, fani itd. podejmują się oceny... ok mogą wyrazić swoją opinie, ale nie oceniać, bo Robert jest tam gdzie jest dzięki sobie i swojemu ojcu.
Kamil

Piotrek pisze...

Robert nic nie mówi, bo jak narazie zadnych konkretów nie ma.Wiadomo, że wróci na 2012 i tyle.Do połowy października mieliśmy poznac datę jego powrotu i tak się stanie.Wtedy wszystko opowie.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Jak dla mnie informacja o powrocie na 2012 jest konkretem właśnie. Właściwie trudno mi sobie wyobrazić coś co mogłoby być bardziej konkretne niż informacja kiedy wraca...

Bluff

Anonimowy pisze...

Moim zdaniem Kubica udaje,że wraca a LRGP udaje ,że na niego czeka.
Mariusz

Piotrek pisze...

Nikt tu nic nie udaje.Robert wraca.Może LRGP nie czeka na niego bardzo, bardzo, ale chcą, żeby znów u nich jeździł.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Skoro Robert powiedział, że wróci na 2012 to tak będzie proste. Może nie koniecznie do lrgp, chociaż akurat chętnie bym ich widział razem dalej.

Kamil

Anonimowy pisze...

A zapomnialem dodac DLACZEGO NIE DZIALA JESZCZE STRONA RK to tez daje do myslenia ze cos jest nie tak
5 września 2011 16:10

RUSKI!!!

zagiel_1987 pisze...

@Piotrek, ale skąd wiesz, że Robert faktycznie wróci. No chyba, że jesteś z nim w bliskim kontakcie :) Nie jestem pesymistą czy też hurraoptymistą odnośnie powrotu Roberta (raczej realistą) i zgadzam się, że jeżeli nie wróci w następnym sezonie, to im później, tym będzie trudniej wrócić. Ciężko jest wierzyć w cokolwiek, nie mając informacji bezpośrednio z ust Roberta w trakcie jakiegoś wywiadu, w którym w końcu by się pokazał. Zrozumiałe jest to, że dopóki nie odzyska pełnej sprawności nie chce się pokazywać publicznie, ale dopóki tego nie zrobi, ludzie mogą snuć różne domysły - szczególnie te pesymistyczne. Bo faktem jest, że o tej porze miała być już znana konkretna data powrotu, a jest ona coraz bardziej odwlekana. Może faktycznie coś być nie tak, a może wszystko jest w porządku i na najlepszej drodze do pełnego powrotu do zdrowia.
Wiadomo jest tylko tyle, że dowiemy się wszystkiego w swoim czasie, więc trzeba się uzbroić w cierpliwość, a do tego czasu wszelkie gdybania i domysły, bez konkretnych informacji, nie mają większego sensu.

Piotrek pisze...

Mamy informację z ust Roberta.Jeszcze raz przypominam, że powiedział już na poczatku lipca, że wróci napewno na 2012.Z 2011 był niepewny.Więc nic nie jest opóźnione.Zgodzę się, że wszystkie inne domysły są bez sensu.Sam bardzo nie lubię "gdybania" i innych form wróżenia, dlatego opieram się tylko na informacjach od Roberta i Morelliego.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Jeśli już to napisał, a nie powiedział, ale nie ważne.

Bluff

zagiel_1987 pisze...

Fakt, padła taka informacja w lipcowych odpowiedziach na pytania. Ale niczego niestety nie można być pewnym, przy takich obrażeniach, jakich doznał Robert. Morelli jak już się okazało lubi "podkoloryzować" pewne fakty, co też umniejsza nieco jego wiarygodność, no ale jak już pisałem wcześniej, w odpowiednim czasie wszystko zostanie zweryfikowane.

Anonimowy pisze...

Mam wrażenie, że niektórzy jak choćby Piotrek interesują się motorsportem zbyt krótko lub zbyt wąsko, żeby zdawać sobie sprawę, że wypadki przekreśliły kariery lub nawet życie wielu wyjątkowych osób w motorsporcie. Tak wyjątkowych jak Robert. Jeżeli Robertowi sie uda to będzie tym większe osiągniecie zarówno jego jak i lekarzy. Ale stawianie tego za pewnik umniejsza jego pracę jaką wkłada w powrót do F1.

Bluff

zagiel_1987 pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
zagiel_1987 pisze...

Dokładnie - chyba najsłynniejszym przykładem jest śmierć Ayrtona Senny. Można tylko domniemywać, ile z rekordów F1 ustanowionych przez Michaela Schumachera, uniemożliwiłby Ayrton, gdyby żył. Być może, nawet większość należała by do Niego.

Piotrek pisze...

Wiem o tym bardzo dobrze.Uważam podobnie jak zagiel, gdyby nie 01.05.1994 Ayrton Senna miałby większośc rekordów w F1.Wystarczy zobaczyc choćby na ilość pole position zdobytych przez niego i przez Schumachera.Niemiec ma tylko o 3 więcej.W innych statystykach jest trochę większa różnica, ale myślę, że też nie dałby rady go pobić.
Powrotu Roberta jestem pewny, bo tak kwestia dotyczy właśnie jego.Powtórzę za Alonso: "Jeśli ktoś miałby to zrobić, to będzie to z pewnością Robert."W przypadku, gdyby jego miejsce zajmował ktoś inny, nie byłbym tego wcale pewien.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Mateusz Cieślicki pisze...

"Można tylko domniemywać, ile z rekordów F1 ustanowionych przez Michaela Schumachera, uniemożliwiłby Ayrton, gdyby żył. Być może, nawet większość należała by do Niego." - Nie sądzę, w 1994 by nie wygrał, potem - nie wiadomo, ale ilości MŚ i wygranych wyścigów by na pewno nie pobił. Trzeba zauważyć, że nie był młody gdy zginął.

Piotrek pisze...

Miał 34 lata.Staruszkiem też nie był.Coś jeszcze napewno by wyjeździł, może nawet jeszcze ze 3 MŚ zdobył.A wtedy juz nie wiadomo jak potoczyłaby się kariera Schumachera.Może Senna zatroszczyłby się o to, żeby Gachot nie użył dazu łzawiącego?

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Wydaje mi się, że nie trzeba nikgo uświadamiać jak wiele pracy Robert wkłada w powrót do formy i że jest to bardzo niesamowite, że po takich obrażeniach jest szansa na ponowne ściganie, a należy w to wierzyć skoro Robert tak napisał, lekarze to potwierdzają i osoby z jego otoczenia. Oczywiście nigdy nie mów nigdy, ale należy wierzyć w powrót Roberta na sezon w 2012 czego bardzo mu życze!
Kamil

Mateusz Cieślicki pisze...

Piotrek trochę umoczyłeś - nie wiem w jaki sposób Senna mógłby powstrzymać Gachota, ale nawet jakby się uparł i chodził za nim żeby ten nie pobił taksiarza bo wtedy zrobi miejsce dla MSC, to mógłby to zrobić. Afera Gachota miała miejsce w 1990 roku, w 1991 go posadzili i wtedy wskoczył Schumi... A Senna zmarł w 1994 roku...
Pomijając to, nie sądzę aby Senna osiągnął jeszcze wiele w F1 po 94 roku.

BYKU pisze...

Dokładnie już w 1994 roku miał problemy w trzech ostatnich w zyciu wyścigach wywalczył PP a jego Williams był ponad sekundę szybszy na okrążeniu od Benettona Schumachera. Senna nie potrafił tego wykorzystać i był sfrustowany bo miał to być dla niego spokojny mistrzowski rok bez presji i zbednych obciązen a tymczasem czuł ze nie daje rady młodemu Schumiemu i cisnął tak ze zadnego z tych trzech wyscigów nie ukonczył uczestniczac w niepotrzebnych kraksach...
To był w mojej opinii czas zmian w formule 1 nie wystarczał najszybszy samochód potrzeba było nowych bodźców niekonwekcjonalnych przygotowań Senna wiedział ze bliski jest juz konca kariery.Oczywiście można gdybać ile lat jeszcze by jeździł moim zdaniem maksymalnie 2 sezony i koniec.Wielcy zawodnicy z przełomu lat 80/90 przestawali juz sie liczyc przykładem Prost,Mansell,Patrese,Piquet oni skończyli kariere spełnieni a Senna mogł stracić swoją opinie po sezonie 1994.....

Anonimowy pisze...

A mnie sie wydaje, ze wtedy w 94 Senna zdobyl te PP dzieki swojej szybkosci, a nie bolidu. Po zmianie regulaminu i zakazie kontroli trakcji oraz ruchomego zawieszenia (co zwycieski Williams wczesniej mial najlepsze z calej stawki), to nie byl juz ten sam swietny bolid, ktory wczesniej zdobywal mistrzostwo i ktory tak latwo sie prowadzil. A Ayrton od samego poczatku czul sie malo komfortowo i zle w FW16, jakby cholerka cos przeczuwal. Teraz tylko gdybanie pozostalo i nie chce odbierac Schumiemu zwyciestw i rekordow, bo na nie zasluzyl, ale mysle, ze jak jezdzilby nadal Senna, nawet 34 letni, to wszystko mogloby sie potoczyc inaczej, on nigdy sie nie poddawal.

A co do Kubicy, to mam nadzieje, ze wszystko sie ulozy, wyzdrowieje i wroci, tego mu zycze z calego serca, ale to prawda, ze nic nie jest pewne i ze wlasciwie malo niestety jeszcze wiemy co sie dzieje u RK. Dla mnie najwazniejsze jest, ze Robert po tak ciezkim wypadku zdrowieje i moze cieszyc sie zyciem. A jesli zdrowie pozwoli i jeszcze wroci do scigania to bedzie naprawde wspaniale, to taka wisienka na torcie, ktorym byla, jest i bedzie dla mnie F1;) Pozdrawiam.

K@ti.T.

BYKU pisze...

K@ti.T. "to nie byl juz ten sam swietny bolid, ktory wczesniej zdobywal mistrzostwo i ktory tak latwo sie prowadzil"
Nie zgadzam się był zdecydowanie najszybszy co niedokońca wykorzystali Hill,Coulthard,Mansell choc ten pierwszy walczył o mistrzostwo tylko dzieki wykluczeniem Schumachera

Anonimowy pisze...

Byku, przykro mi, ale jak czytam
Twoje słowa to mam wrażenie, że nie bardzo interesowałeś się F1 w tamtych czasach. FW16 był szybki, owszem, ale był jak narowisty byk. Mógł pokonać parę szybkich kółek, ale był nie do opanowania na dystansie wyścigu. Tracił balans w środku zakrętu, przechodził z podsterowności w nadsteowność i odwrotnie, wtedy, gdy nie powinien. I to był powód nieukończenia tych wyścigów przez Sennę. I to był też powód jego frustracji. Nie mógł zrozumieć, jak on, 3-krotny MŚ może mieć problemy z opanowaniem bolidu. Ayrton wykorzystywał swoje bolidy ponad maksimum, a Williams zwyczajnie był do takiej jazdy bardzo złym bolidem. Dam przykład.: Hamilton po przejażdżce McLarenem Ayrtona nie mógł wyjść z podziwu, jak to możliwe, że Ayrton był w nim tak szybki. To było dla niego coś niewiarygodnego. ciekaw jestem, co by powiedział o FW16 z początku sezonu. Bolidzie, który był, jak niezłamany kod. A Hill walczył nim do końca, bo po wypadku Ayrtona, pod koniec sezonu udało im się rozwiązać te problemy. Gdyby Ayrton przeżył ten wypadek (a warto zaznaczyć, że nie miał złamanej ani jednej kosteczki, zabiło go śmiertelne obrażenie głowy częściami zawieszenia) to być może wywalczyłby mistrzostwo, a na pewno byłby wysoko. W sezonie '96 i '97 Williams znów miał mistrzowski bol;id, a i w '95 z Ayrtonem mieliby duuuże szanse. Po sezonie 97 Ayrton mógłby zakończyć karierę w blasku 5 tytułów MŚ, a gdyby nie jawna niesprawiedliwość i spory pech w poprzednich seonach to może i 7. Zainteresujscie się jego karierą i F1 od przysłowiowej podszewki trochę głębiej i dopiero wtedy wyciągajcie wnioski

Pozdrawiam
Krzysiek

Anonimowy pisze...

BYKU
żartujesz?

Wiliams FW16 na początku sezonu był tragicznym samochodem. Tylko wielkie umiejętności Senny pozwalały mu na zdobywanie Pole Position. To auto miało kompletnie spaprany balans - przy większych uślizgach kontra była zbędna, bo i tak obracało samochodem. Senna był sfrustrowany, cisnął jeszcze mocniej, stąd te błędy. Dopiero po jego śmierci uporali się z problemami.

A Benetton w 94' miał niedozwolone urządzenia, takie jak kontrola trakcji. Więc że Benetton był wolniejszy od Williamsa o sekundę, to herezja tego miesiąca.

Anonimowy pisze...

@BYKU, moze masz i racje, a ja sie myle, bo F1 zaczelam ogladac dopiero dobrych kilka lat po tym pamietnym, pechowym dla kilku kierowcow sezonie 94. A tamto wyczytalam tylko kiedys w takiej Encyklopedii F1, ze FW16 byl nie tak mocny i o wiele mniej przyczepny niz poprzedni mistrzowski bolid Williamsa, dopiero potem w trakcie sezonu zrobil sie stabilniejszy i coraz szybszy. Pozdrawiam.

K@ti.T.

BYKU pisze...

Ciekawe dlaczego przeciętny Hill nie miał takich problemów?
Może dawali mu gorszy bolid?
Albo spisek przeciw wielkiemu Sennie?
A może Prost miał wpływy w Williamsie i robili na złośc Sennie?
A nie przepraszam On był wielki...

Anonimowy pisze...

Człowieku, zacznij czytać ze zrozumieniem. Napisałem wyraźnie dla wszystkich, tylko nie dla Ciebie: później poradzili sobie z tymi problemami i dlatego Hill dawał radę. Z początku bolid był koszmarny. Mam wrażenie, że pojęcia nie masz o tamtych czasach w F1... Prost wygrywał w tym bolidzie wcześniej, bo miał elektroniczne zawieszenie, które niwelowało konstrukcyjne niedoskonałości. Po zakazaniu takich sztuczek w '94 bolid stał się niestabilny, przechodził z podsterowności w nadsterowność w ułamku sekundy. Przeczytaj mój poprzedni post dokładnie (6 Września 2011 11:49), tam masz wszystko czarno na białym, jaśniej nie można.