Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

piątek, 30 września 2011

Morelli w ciągu 6 tygodni da Boullierowi odpowiedź w sprawie startów Kubicy, którego nie zobaczymy w Warszawie

Menadżer Roberta Kubicy, Daniele Morelli odpowiedział na wyznaczony przez Erica Boullieraa termin do zadeklarowania gotowości startów Polaka w przyszłym roku w Formule 1. Włoch powiedział, że w ciągu 6 tygodni Renault otrzyma odpowiedź czy Kubica będzie w stanie rozpocząć ściganie od początku sezonu 2012. Morelli zaznaczył, że jest optymistą w tej sprawie. Ponieważ jest to już kolejny termin wyznaczany przez menadżera, ważniejsze wydaje się być to, co powiedział on o stanie zdrowia i przygotowaniach Roberta do powrotu. Wiemy już też, że krakowianin jednak nie zjawi się podczas jutrzejszej konferencji poświęconej bezpieczeństwu w ruchu drogowym, która odbędzie się w Warszawie.


Eric Boullier na początku września wyznaczył Robertowi Kubicy termin, nazywany przez niektórych "ultimatum", do jasnego zadeklarowania startów w Formule 1 od początku przyszłego sezonu. Francuz początkowo wspomniał o końcu października. Później, po powstaniu dużej ilości plotek i domysłów lekko wycofał się ze swojego twardego stanowiska. Po Grand Prix Singapuru Francuz ponownie stał się stanowczy.

Teraz doczekaliśmy się odpowiedzi Daniele Morelliego w tej sprawie. Włoch powiedział w wywiadzie dla La Gazetta dello Sport: "Często rozmawiam z Boullierem, doczeka się odpowiedzi - czy to pozytywnej czy negatywnej - na początku listopada, kiedy będziemy mieli jaśniejszy obraz i wizję sytuacji. Ja jestem optymistą."

Wydaje się, że ta obietnica powinna być bardziej wiążąca niż poprzednie, gdyż jest składana konkretnej osobie - Ericowi Boullierowi, a nie bliżej nieokreślonej rzeszy kibiców, tak jak to było poprzednio.

Trzeba jednak podkreślić, że Morelli, jak i sam Robert, nie są w stanie przewidzieć, nawet z dokładnością do jednego tygodnia, kiedy Polak będzie w 100% pewien gotowości do startów w przyszłym sezonie. Dziwi w świetle wypowiedzi Morelliego ostatnie zapewnienie Riccardo Ceccarelliego, lekarza Kubicy, że Robert będzie w przyszłym sezonie kierowcą F1.

Uważam, że ważniejsze jest to, co Włoch przekazał na temat zdrowia Kubicy i jego przygotowań do powrotu: "Robert ćwiczy prawy łokieć rozciągając i obciążając go. Wkrótce zacznie go skręcać. Ruchy ręki są coraz lepsze i to jest najważniejsza rzecz. Brakuje jeszcze siły, ale to jest tylko kwestią czasu."

Wczoraj wyjaśniła się też kwestia jesiennej wizyty Roberta Kubicy w Polsce. Kierowca Lotus Renault GP miał pojawić się podczas jutrzejszej konferencji dotyczącej bezpieczeństwa w ruchu drogowym w Warszawie. Nie zobaczymy go tam jednak, mimo że początkowo jego udział był przewidywany. Jak napisał Mikołaj Sokół: "Kubica w pełni koncentruje się na niezwykle intensywnym i ambitnym programie ćwiczeń."

Miejmy nadzieję, że będziemy mogli zobaczyć Roberta Kubicę jak najszybciej, najlepiej na torze.

Nowy numer miesięcznika F1 Racing już w kioskach! Zapraszam do lektury!


Więcej informacji o całej Formule 1 znajdziesz na www.f1ultra.pl

Strona powrotroberta.blogspot.com jest już na facebooku! Dołącz do osób go lubiących! 

Reklama zewnętrzna, niezwiązana z Google inc.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------

43 komentarze:

Anonimowy pisze...

Spokój grabarza i wszystko będzie dobrze – cierpliwie czekać a będzie ok.!!!

Maciek

Anonimowy pisze...

To wszystko już wiemy od wczoraj.
Tomek

Anonimowy pisze...

Raczej pewne jest to, że rehabilitacja Roberta i powrót do pełnego zdrowia się przedłuża. Dla mnie to zupełnie zrozumiałe. Stąd też nigdy nie podniecałem się różnymi deklaracjami odnośnie podawanych terminów powrotu. Pewne też jest chyba to, że Morelli z Kubicą prowadzą swoistą grę i chcą jak najwięcej ugrać. I to ugrać takiego maxa na kilka lat. Stąd też pewne ruchy z ich strony nie do końca zrozumiałe dla zwykłych kibiców. Wracając jeszcze do Borowczyka, akurat oglądałem jego wypowiedzi na Polsat News, jechałem akyrat kwalifikacje w Monaco (F1 2010) i aż wcisnąłem pauzę :D Myślę, że wie on nie wiele więcej w temacie od przeciętnego kibica, a może nawet tyle samo. To, że akurat on uważa, że lepszą opcją byłaby rola testera w Ferrari - ok, niech sobie tak uważa. Ja uważam inaczej. Dawno minęly czasy, gdy w piątki jeździli testerzy. To byłby kolejny zmarnowany rok. No chyba, ze będzie to już naprawdę ostateczna ostateczność...

mirekmiras

Mateusz Cieślicki pisze...

mirekmiras - Nie stwierdziłbym, że rehabilitacja się przedłuża - pamiętajmy co mówili lekarze na początku - minimum rok - i wydaje się, że Kubica odzyska sprawność szybciej niż w rok, a zatem rehabilitacja będzie znacznie szybsza. To raczej nasze oczekiwania, wyrobione pozytywnymi opiniami Morelliego i lekarzy tak wzrosły, że teraz nie dostrzegamy jak wiele już podczas tej rekonwalescencji RK osiągnął.

Anonimowy pisze...

W początkowym okresie czasu , zaraz po wypadku , sam byłem hurra-optymistą , "prorokowałem" wrzesień/październik jako możliwy termin powrotu naszego rodzynka w F1. Po czerwcowej publikacji , zdjęć i filmu i po oczywistych "ściemach" Morelliego na konferencji prasowej , pomyślałem : nie jest tak różowo.
Chciałbym z całego serca żeby Robert Kubica wrócił na tor jak najszybciej , ale coraz mniej ufam temu co podaje Morelli. Ewidentna gra na zwłokę. Oby Kubica zdążył do testów F1 przed rozpoczęciem sezonu 2012 , co wcale nie jest takie oczywiste.
Maciej.

Anonimowy pisze...

Mateusz i tu się z Tobą zgadzam. Przypomnijcie sobie wszyscy jakie były rokowania, lekarze o ile dobrze pamiętam przewidywali, że jeżeli Robert będzie mógł kiedykolwiek jeździć to rehabilitacja potrwa od roku do lat dwóch. Minęło 7 miesięcy a jeżeli to co mówi manager oraz lekarz Kubicy ma pełne odzwierciedlenie w prawdzie to jest to genialny postęp. Tak na prawdę nie wiemy jaki jest stan Roberta, choć oczywiście wszyscy optymistycznie wierzymy w zapewnienie w/w dwójki. Pamiętajmy jednak, że oni grają w drużynie Polaka, a chodzi tu o Jego być albo nie być w F1. Czekaliśmy już parę długich miesięcy niestety jeszcze musimy poczekać, może miesiąc, może dwa a może okazać się, że jeszcze dłużej. Trochę smuci brak info od samego Roberta ale to też musimy uszanować, bo On nigdy nie pchał się przed kamerę i nie wymagajmy od Niego, żeby robił ze swojej osobistej tragedii jakiegoś cholernego big brothera. Proponuję dalej wspierać RK tak jak do tej pory, każdy na swój sposób i mam nadzieję, że ta energia przekazana od nas wszystkich pozwoli byśmy cieszyli się z sukcesów Polaka na torach F1.

Ps. Sorki za długi wywód. 1 komentarz więc wybaczcie.
Mateusz fajny pomysł miałeś z blogiem, pogratulować.

Anonimowy pisze...

Założę się, że osoby, które piszą, że to lepiej, że Robert nie przyjedzie do Polski, bo musi się rehabilitować, potakiwałyby decyzji Roberta gdyby przyjechał. Wtedy te osoby pisałyby, że to świetnie, że przyjechał a to, że pokazuje się publicznie to wspaniały sygnał.

Anonimowy pisze...

Mateusz, dalej uważam, że się trochę przedłuzyła, choćby przez ostatni sierpniowy zabieg, który miał się odbyć początkowo wcześniej. Ponadto z dotychczasowych wszystkich wypowiedzi Morelliego (co niektórzy nazywają ściemami) można to wnioskować. Sam dużo od jakiegoś czasu mówi o działaniach natury (co zrozumiałe). Ja nigdy nie oczekiwałem cudów i zawsze mówiłem, że jak Robert wyrobi się na pierwsze przedsezonowe testy (czego mu szczerze życzę) to będzie naprawdę dobrze. A jeśli będzie wcześniej zdrów, to oczywiście jeszcze lepiej. Takie moje zdanie.

mirekmiras

Anonimowy pisze...

szanowny mirekmiras
proszę o nie przeinaczanie mojej wypowiedzi,
pisałem o "ściemie" na konferencji prasowej...(liczba pojed.), chodziło oczywiście o tą po publikacji filmiku z R.K.
bez obrazy.
pozdrawiam Maciej.

Anonimowy pisze...

ja myślę ze zobaczymy Kubice dopiero w maju 2012 w f1 a może nawet wcale !!!!!

Anonimowy pisze...

Szanowny Macieju
Nie przeinaczam Twojej wypowiedzi, ponieważ nie cytowałem Cię, pisząc "ściema" miałem na myśli ogół dotychczasowych wszystkich wypowiedzi w różnych komentarzach, w których zawarte było to słowo. Może to były i ściemy Dm, może nie, może to skutek zmian planów rehabilitacji, może to jakaś gra, nie mi to oceniac, pożyjemy zobaczymy, już nie tak za długo wszystko się wyjasni.

mirekmiras

TOMek pisze...

Najmocniej przepraszam ale muszę wtrącić tu swoje zdanie.
Przykro mi ale nie wierzę aby Robert musiał czekać jeszcze kilka tygodni aby być pewny że w 2012 może prowadzić bolid F1, według mnie razem z D.M. doskonale wiedzą że to będzie możliwe w 100% !!!

Anonimowy pisze...

Tez tak mysle, ze to czyste zachowanie ostroznosci. Wiedza, ze na dzien dzisiejszy moga zapewnic starty Kubicy w 2012 ale nie chca sie spieszyc, bo po co? Caly czas istnieje 1% ryzyka, ze cos nagle sie zepsuje.

Zyga

Anonimowy pisze...

Zyga Ty piszesz to na serio czy robisz sobie jaja? Jak to po co? Wolnych miejsc ubywa. Jeśli masz miejsce to je bierzesz, a nie czekasz nie wiadomo na co. Tyle się mówi o tych przeciążeniach, o tym jak wymagający to sport, o tym jak sprawny musi być kierowca. Nie wiem czy śledzisz twittery kierowców, ale oni codziennie piszą o swoich treningach typu: dzisiaj przejechałem 30 km na rowerze. Kierowca musi być w świetnej kondycji.

Anonimowy pisze...

Rzeczywiście, w stosunku do opinii lekarzy niedługo po wypadku, rehabilitacja nie wydaje się przedłużać. Do roku jeszcze zostały 4 miechy. Wielu z nas (ja też) liczyło jednak na zbytnią ostrożność medyków. Nadzieje podsycał Morelli, Sokół itp. Najgorsze jest to, że potencjalnych pracodawców interesuje raczej obecna forma, nie rokowania i w tym problem. Odważę się na takie karkołomne rozwiązanie: jeśli Robert nie załapie się do jakiegoś sensownego teamu, jako pełnoetatowy kierowca, szansą dla niego są... starty w IndyCar z pozycji wolnego strzelca. To chyba najbardziej zbliżona seria wyścigowa do F1, wielu kierowców startowało naprzemiennie w Indy i F1, niektórzy ze sporym powodzeniem (Villeneuve, Montoya). Moim zdaniem to o niebo lepsze od grzania ławki nawet w topowej stajni F1. Jeśli będzie tak dobry, jak przed wypadkiem, uważam że bez problemu może nawiązać walkę z najlepszymi. Tym bardziej, że wszystkie bolidy są konstrukcyjnie jednakowe (Dallara Honda), co wydatnie zwiększa rolę kierowcy. Arof.

Anonimowy pisze...

Co chyba nie przeszkadzało by być testerem w topowej stajnie F1?

mirekmiras

Anonimowy pisze...

Anonimie z godziny 11:14 30 km to jest pryszcz 3 godziny na rowerze i to spokojnym tempem te gwiazdy z twitera to pewnie córcia Rosberg albo jakiś Sutil albo rusek szczerze to oni bardziej chcą pokazać jacy to nie super i tak dalej niż a nadają się bardziej na wybieg w mediolanie w strojach kompielowych.

Anonimowy pisze...

anonimie z 11:14 już nie wspominając o filmach na ich kanałach youtube gdzie robią sobie skróty video z tych treningów, gdzie upoceni chcą pokazać jacy z nich macho.

Anonimowy pisze...

@mirekmiras - teoretycznie by nie przeszkadzało, przykładem jest np. Ho Pin Tung. Natomiast wszystko zależy od warunków kontraktu, niekoniecznie byłoby zielone światło. Tym bardziej, że daty GP najczęściej się pokrywają.
Jest jednak coś - w tamtej serii grubo udziela się Bahar, wraz z Lotusem. Planują nawet dostarczać silniki. Więc opcja z testami w LR i startami w Indy mogłaby wypalić. Nie byłoby żadnych sprzeczności. Arof.

Anonimowy pisze...

Podobnie rzecz się miała z wypożyczeniem Montoyi do Indy przez Williams. Wspólnym mianownikiem było tam zdaje się AT&T. Arof.

Anonimowy pisze...

Jeszcze dodam, że Montoya w pierwszym sezonie został majstrem tamtej serii. Arof

Anonimowy pisze...

Ciekawy komentarz na innym portalu o F1.

"Kubica jest jak UFO, wszyscy o nim pisza ale nikt go nie widzial."

Do anonima: Moze i masz troche racji, ale miejsce w Renault jest PEWNE. Pozostaje tylko kwestia pelnego wyzdrowienia a faktow nie wypada wyprzedzac.

Zyga

Anonimowy pisze...

Artykuł z YallaF1.com dotyczący sytuacji drugiego kierowcy w Ferrari. To nie jest taka dobra poasda jak Wam się wydaje. To duży biznes, a Santander to duże pieniądze.

http://www.yallaf1.com/2011/09/30/do-ferrari-slows-down-number-two-drivers/

W F1 nawet drobiazg może zadecydować o wygranej. Wystarczy pitstop nie na tym okrążeniu co trzeba i już ktoś ląduje "w korku". Starty Webbera w tym roku też wyglądają podejrzanie. Gdyby statował tak jak Vettel jestem pewien, że walka byłaby wyrównana między nimi (pewnie zdarzałyby się kolizje) mimo że Vettel w kwalifikacjach jest szybszy.
Pamiętacie jak Robert w BMW często narzekał publicznie na złe ciśnienie w oponach? To parametr, który przekłada się bezpośrednio na temperaturę opon, a że jest to bardzo ważne nie muszę nikogo przekonywać. Robert mówił też czasem, że nie może poznać samochodu, co ewidentnie świadczy o zmianach w ustawieniach poza jego wiedzą. Tego typu sytuacje nie miały już miejsca w LRGP gdzie miał status No.1.
Ferrari, póki jest tam Alonso, moim zdaniem nie ma sensu. Perez ma szanse ze względu na pieniądze Carlosa Slima. Kubica moim zdaniem nie. Z topowych zespołów jeżeli chodzi o stronę sportową imponuje mi tylko McLaren.F1 to nie sport. To spektakl, biznes i polityka.

Anonimowy pisze...

co raz więcej niusów jest odnośnie roli RK jako kierowcy testowego w SF,nie uważacie,że coś w tym jest?

Anonimowy pisze...

anonimie z 14:36 czyżby? Były raptem dwa takie newsy. Jeden z omnicorse, a drugi z circusf1

Anonimowy pisze...

@odnosnie mojej wypowiedzi z 14:25
http://planetf1.com/driver/18227/7213417/-Ferrari-considering-Perez-for-2013-

oczywiście to jeszcze nic nie znaczy.Przez rok może wiele się wydarzyć patrz Button 2009

Anonimowy pisze...

No to macie swoiste dementi. Nie, żeby mnie to cieszyło, ale czegoś w tym stylu właśnie się spodziewałem. Plotki z Kubicą i Ferrari w tle powtarzają się cyklicznie. Jedynym wiarygodnym potwierdzeniem były słowa Montezzemolo, że interesowali się Robertem. Tyle, że interesować to się mogli jeszcze dziesięcioma innymi kierowcami i nie ma to nic wspólnego z kontraktem. Te wszystkie historyjki, to bzdury na resorach. Arof.

Anonimowy pisze...

Już mówiłem, że tylko plotki zdementowane są godne uwagi? ;)

Bluff

Piotrek pisze...

@Bluff-tak, mówiłeś.
Też myślę, że już teraz wiedzą, iż Robert jest gotowy na starty od początku 2012.Chcą jednak jeszcze chwilę zaczekać, aby byc pewnym na 200%.Cecarreli trochę wyskoczył.Może powiedział to bez wiedzy Roberta?Nie wiem.Wiem, że Robert będzie jeździł w F1 od przyszłego sezonu.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

http://sokolimokiem.tv/?p=1580#comments
Komentarz nr 34. Myślę, że wiele mówi na temat sytuacji RK i możliwych związków ze Scuderią...
Pozdrawiam,
MG

Ewa pisze...

Tak, ten komentarz daje dużo do myślenia i Mikołaj chyba ma rację:)

Piotrek pisze...

Raczej tak.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Ewa i Piotrek, możecie wyjaśnić dlaczego uważacie posadę testera w Ferrari jako dobry pomysł?

Ewa pisze...

Gdy Robert ogłosi, że może wrócić na tor to nie oznacza, że będzie w stanie robić salto.Jazda jako tester będzie oznaczać aktywną rehabilitację w celu stopniowego odzyskiwania kondycji, być może taka będzie potrzeba.Jazda w HRT to byłby najgorszy scenariusz.Co z tego, że Baricello i Kowalajnen mogli walczyć o tytuł, kto o tym teraz pamięta gdy są dublowani.

Anonimowy pisze...

"Baricello i Kowalajnen"

Brawo....

Anonimowy pisze...

Z tego już robi się dziecinada, nieprawdaż? :)

Anonimowy pisze...

nikt chyba nie zauwazyl najciekawszej rzeczy w tym newsie! tego ze miesiac ma 4 tygodnie! a taki wlasnie 4 tygodniowy deadline wyznaczyl boullier robertowi (do konca pazdziernika)! tymczasem morelli w odpowiedzi na ten deadline rzuca haslo ze odpowiedza za 6 tygodni!?! nie wiem czy to miala byc proba negocjacji deadline'u :)
jesli tak to pokazuje ze ten deadline niezle podirytowal i morellego i kubice i ze im lekko puszczaja nerwy :(

Pan Morelli pisze...

No to teraz mamy czarno na bialym, dlaczego zrezygnowano z testow w symulatorze. Morelli twierdzil, ze powodem rezygnacji sa obawy, ze Robertowi moze zrobic sie od grafiki niedobrze. Kilka dni pozniej ukazuje sie info, ze jego dlon jest bezuzyteczna, bo ma tylko czucie w opuszkach palcow. Potem nagle okazuje sie, ze cala reka byla nieruchoma i dopiero teraz zaczyna ruszac lokciem (cokolwiek to oznacza).

Mi tez zrobiloby sie chyba niedobrze, gdyby ktos kazal mi w tym stanie wejsc do symulatora.

Z niecierpliwoscia czekam na kolejne bajki menedzera Roberta.

Mateusz Cieślicki pisze...

Nie przesadzajcie z tym deadlinem!!!! Nie było nic takiego, Boullier to powiedział, trudno. Poczekają dłużej, nie mam co do tego wątpliwości.

Dawidu_AMG pisze...

Dawno się nie udzielałem, ale bacznie obserwuję, to co się tutaj dzieje. Powiem Wam, że można z każdego tematu napisać książkę o Robercie, od momentu wypadku do teraz. Oczywiście, powstałoby parę wersji takowej książki, bo niektórzy z was wypisują rzeczy kompletne sprzeczne nawet z faktami. A jedynymi faktami jakie mamy (choć dla niektórych są to przeróbki) to zdjęcia Roberta, na których widać, że żyje i funkcjonuje. Czerwiec rozbudził w nas niepotrzebne nadzieje, bo zapomnieliśmy jak ogromne obrażenia Robert odniósł. Zwolnijmy trochę tempo i niech wszystko toczy się dalej. Możemy być tylko dobrej myśli, bo snucie czegokolwiek wprowadza tylko zamęt i może prowadzić do kłótni. Pozdrawiam.

Piotrek pisze...

Nie uważam, że rola testera w Ferrari jest dobra.Jest lepsza od jeżdżenia w 3 "nowych" zespołach.I chyba to miał właśnie na myśli Sokół.Poza tym w tym komentarzu jest kilka innych uwag, które sa bardzo mądre.

Szybkiego powrotu na tor Robert

sceptyk pisze...

Oj ciezko, ciezko...

Michał pisze...

@Pan Morelli - ale info mówiło że na początku nie miał czucia od nadgarstka, a teraz odzyskuje już w opuszkach palców co oznacza, że cała reszta dłoni również.