Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

niedziela, 25 września 2011

Boullier o Kubicy: będziemy czekać tak długo jak to możliwe, ale nie do Bożego Narodzenia

Podczas trwającego Grand Prix Singapuru Eric Boullier został zapytany o Roberta Kubicę i sytuację kierowców w Lotus Renault GP. Francuz stwierdził, że ekipa poczeka na Polaka tak długo jak to możliwe, ale jakiś termin trzeba wyznaczyć, ponieważ "nie mogą czekać do Bożego Narodzenia". Boullier przypomniał, że Kubica pracuje bardzo ciężko i jego stan się poprawia. Stwierdził też, że pozycja Witalija Pietrowa w Enstone jest raczej pewna, gdyż ma on kontrakt na przyszły rok. Poniżej prezentuję wideo z wywiadem.



Dziennikarze zapytali Boulliera w Singapurze czy wiadomo już coś więcej na temat składu kierowców na przyszły sezon. Francuz powiedział, że nie, gdyż zespół cały czas czeka na Roberta Kubicę i jego deklarację dotyczącą startów w przyszłym roku. Boullier podkreślił, że w Enstone będą czekać tak długo, jak to tylko możliwe, ale musieli wyznaczyć Kubicy termin do złożenia deklaracji, gdyż "nie mogą czekać do Bożego Narodzenia".

Szef Lotus Renault GP powiedział również, że Kubica pracuje bardzo od wielu miesięcy, a teraz przed nim, ostatni, decydujący miesiąc, w którym musi przekonać się, że wyzdrowiał. Wiadomo jednak, że w przypadku takich urazów trzeba czekać na działanie praw natury.

Francuz odniósł się też do pozycji Witalija Pietrowa w Lotus Renault GP, twierdząc, że jest ona silna. Poniżej zapraszam do obejrzenia tego krótkiego wywiadu, a za przesłanie linka i pomoc dziękuję użytkownikowi BYKU.


Nowy numer miesięcznika F1 Racing już w kioskach! Zapraszam do lektury!

Więcej informacji o całej Formule 1 znajdziesz na www.f1ultra.pl

Strona powrotroberta.blogspot.com jest już na facebooku! Dołącz do osób go lubiących! 

Reklama zewnętrzna, niezwiązana z Google inc.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------

84 komentarze:

Ewa pisze...

Nie do Bożego Narodzenia ale może do końca listopada a to więcej niż do końca października :)

Anonimowy pisze...

Ta. Nie ma to jak wrócić do zespołu który stacza się na same dno i żaden Kubica ani Hamilton mu już nie pomoże.

Anonimowy pisze...

a ja sądzę ze jak bedzie trzeba to poczekają i do stycznia :)

Anonimowy pisze...

proste:
dwoch rookies i nie ma kto rozwijac auta.

Anonimowy pisze...

Ta, bo Kubica to drugi Newey. Ludzie którzy wierzą w niewiadomo jak duży wpływ Kubicy, czy jakiegokolwiek innego zawodnika na rozwój bolidu, nie znają się po prostu na F1.

Ewa pisze...

Kierowca, który potrafi powiedzieć w jakim kierunku mają rozwijać bolid jest jak Newey, Robert właśnie taki jest bo "czuje" samochód.Potwierdził to Lopez, chyba naprawdę zrozumiał, że są na dnie bez Kubicy.

Anonimowy pisze...

Skybet płaci 50 do 1 że Kubica będzie mistrzem świata w 2012 r. Kto obstawia ? ;)

Anonimowy pisze...

Jeżeli deklaracji nie można się doczekać, to naprawdę nie wiem skąd to się wzięło przekonanie o gotowości na Brazylię. Jak widać "ultimatum" nie utrzymało się zbyt długo i pewnie aż do listopada również nie dowiemy się niczego konkretnego. Swoją drogą gratuluję Mateuszu wyczucia w pominięciu "ultimatum" w f1racing ;)
DRW

Vaviorky pisze...

Każdy kierowca, który jeździ samochodem F1 powinien wiedzieć jak zachowuje się samochód. Jeżeli źle się zachowuje - powinien powiedzieć o tym mechanikom ze swojego zespołu co trzeba zmienić. Oczywiście piszę czysto teoretycznie, bo dochodzi jeszcze parę czynników.

Kierowca, który nie rozumie swojego samochodu, nie jest w stanie odnosić dobrych wyników.
Jednak driver nie tworzy samochodu, tylko stara się podpowiedzieć co nieco kolegom z zespołu co można wprowadzić, a co odrzucić.

Opinie, że LRGP sięga dna jest trochę przesadzone, bo tak naprawdę trzeba też kierowcę, który potrafi zrozumieć samochód. Nie żebym mówił, że Pietrow czy Senna nie mają kompletnie doświadczenia, ale jednak za mało jeżdżą w F1, by móc osiągać dobre wyniki i sama kasa ze sponsorów nic nie wnosi w takiej sytuacji.

Temu teamowi po prostu trzeba takiego kierowcę, który wiedziałby co zrobić z bolidem, podpowiedzieć. Jeżeli Robertowi wszystko się ułoży pomyślnie i będziemy mogli go oglądać w sezonie 2012 to uważam, że będzie w stanie podnieść z powrotem zespół na miarę jego możliwości, bo dzisiejsze wyniki... (nie będę tego komentował).

Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Powiem tak (po dzisiejszym występie): ŁASKI NIE ROBIĄ.

Robert może iść równie dobrze do Team Lotus, Williamsa, FI, Saubera, toro Rosso - oni są lepsi od LRGP

Pozdro

Maniak

Anonimowy pisze...

BYKU powinien zostać uznany za współtwórcę tego bloga bo dostarcza większość newsów ;)

Anonimowy pisze...

No fajnie ale o czym on gada?

Piotrek pisze...

Dzisiejszego wyniku Renault nie można nazwać inaczej jak blamażem.Ale cóż?Jeśli Petrov jeździ więcej wyścigów od Heidfleda, ale ma tyle samo punktów co on to możnaby równie dobrze wyrzucić z zespołu Ruska.Dojeżdża na metę za Lotusem, a Senna ciągle pokazuje, że jest od niego szybszy.
To, że Lopez i Boullier tak dobrze wypowiadaja się na temat powrotu Roberta znaczy tylko jedno: Wszystko idzie według planu.Robert jest najbardziej zmotywawaną osobą jaką kiedykolwiek widziałem na oczy (niestety nie mogę powiedzieć "znam").Z jego psychiką, możemy byc spokojni, że wszystko skończy się dobrze.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Nie przesadzaj Piotrku z tą motywacją Roberta. Wiele razy dawał do zrozumienia, że się zawiódł na F1, nawet w tym wywiadzie z Sokołem z zeszłego roku. To w pewnym stopniu przypomina Gołotę mówiącego, że on boksu nie lubi. Mam też gazetowy wywiad z Kubicą, w którym mówi, że rajdy go w ogóle nie interesują - tu wyraźnie zmienił zdanie, jak sądze zawiedziony F1. Wciąż zresztą za swój największy sukces uważa kartingowe mistrzostwo Włoch i powtarza, że tam było najwięcej sportu. On z pewnością jest zmotywowany do jazdy i wygrywania, ale F1 napewno nie jest jego miłością, nie mówi o niej z ogniem w oczach. Ba często mówi o niej ze znudzeniem. W F1 prawdziwy ogień u niego widziałem w 2006 i 2008 r., w 2010 momentami, zwłaszcza w Monaco. Albo tak mało przyszłych mistrzów Piotrku zdarzyło ci się widzieć, albo strasznie idealizujesz Roberta. Przyszli mistrzowie idący po tytuł mają ten ogień w oczach, niezależnie od dyscypliny. Robert go miewał.

Bluff

Anonimowy pisze...

Muszę sie zgodzić z Bluff'em... też uważam, że Robert jeżdził najbardziej sercem w 2006 i 2008 roku ostatnio coraz rzadziej było "to" widać, ale kto wie może jak by zasiadł w takim Ferrari to by poszalał :)

Pozdrawiam Kamil

Anonimowy pisze...

Zgadzam sie z Bluff'em.Robert "ogień w oczach" miewał.Też nie zapomne jak był podekscytowany w Monaco w 2010.Niestety nie był taki w każdym wyścigu.Nie dziwi mnie fakt że rajdy były dla niego większą frajdą.Warto o tym wspomnieć w świetle jego psychiki przed ewentualnym powrotem do F1.

Anonimowy pisze...

Ten z 21:05 to był k44.

To bardzo ciekawy temat.Ciekaw jestem czy Robert po wypadky zapał do F1 stracił czy go nabrał (czy ewentualnie wszystko bez zmian)

Mateusz Cieślicki pisze...

Według mnie Kubica raczej go ponownie nabierze, chociaż nie wiem jak on zniesie to wielkie zainteresowanie mediów po roku niemal absolutnego wyizolowania.

Anonimowy pisze...

Mam nadzieje Mateusz i wybacze mu jeśli będzie inaczej.Jak dotąd Robert radził sobie z mediami dość dobrze.Wydaje mi sie że jak będą go męczyli za bardzo do ich pośle do diabła i tyle

k44

Piotrek pisze...

@Mateusz-napewno bedzie mu ciężko.Tym bardziej, że nie zabardzo przepada za mediami.
Robert nie tęskni do ścigania w F1, czy jazdy w rajdach.Tęskni do tego co określa "jazdą na limicie", "prowadzenie auta na granicy jego mozliwości".Boullier mówił, że Robertowi ciągle śni się jazda bolidem F1, co znaczy, że dużo o tym myśli.Sam mówił na sokolimokiem: "póki co mi się nie znudziła (F1-przyp.Piotrek), ale nigdy nie mów nigdy".

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Piotrek również o tym pamiętam więc póki tak będzie podchodził do ścigania to jest nadzieja że będzie miał przyjemność z jazdy na limicie nawet HRT (albo Renault po dzisiejszym wyścigu)

k44

Anonimowy pisze...

Tylko cały ów wywiad udzielany był w nastroju obojętnym, lekko znudzonym...tak się nie mówi o swojej pasji. IMHO ta przerwa mogła spowodować u Kubicy głód jazdy, także głód F1, a to powinno przełożyć się na powrót entuzjazmu do F1. Pytanie, czy ten entuzjazm nie zostanie znowu przygaszony poprzez konieczność walki o któreśtam miejsce, a nie o 1. O ile oczywiście będzie w stanie jeździć tak jak jeździł.

ad. k44 Właśnie moim zdaniem jazda HRT nie da mu przyjemności. Moim zdaniem brak możliwości walki o najwyższe cele zabija w nim radość z jazdy. On mówił o jeździe na limicie, ale jednej rzeczy nie dodał, być może nawet nie zdając sobie sprawy - jazda na limicie i rywalizacja. Sportowcy, mistrzowie szukają rywalizacji we wszystkim co robią. Napędza ich bycie lepszym od innych. Niemożność odnoszenia zwycięstw IMHO wpływa na Kubicę właśnie tak demotywująco. Zresztą zawsze powtarzał, że nie obchodzi go pokonanie kolegi z zespołu, a pokonanie wszystkich.

Bluff

Piotrek pisze...

Tyle, że pewnie jazda na końcu stawki pewnie nie będzie go kręcić.Poza tym wątpie, czy będzie wogóle istniała taka możliwość.Ale apropo (tak się to pisze?) HRT, Robert też mówił, że ściga się Clio do, którego przeciętny nastolatek nawet nie wsiądzie.Czyli w jakimś stopniu masz rację k44.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Piotrek pisze...

Pytanie, czy wywiad "był udzielany w nastroju obojetnym", czy to było poprostu podejście Roberta do życia?Podejście na luzie.On wiele razy tak odpowiadał na pytania, można to spokojnie znaleść tutaj na blogu, a w ostateczności i na YouTubie.Ja w tym wywiadzie widziałem prawdziwego Roberta, który nie mówi nic na pokaz.Do wszystkiego podchodzi z lekkim dystansem i z humorem.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Bluff, jaki obojętny nastrój? Czy my myślimy o tym samym wywiadzie. To chyba jedyny wywiad w którym Robert się otworzył i opowiadał o swoich uczuciach. Jak mówił o tej jeździe na limicie był błysk w oku i ogólnie fajnie o tym opowiadał.

Anonimowy pisze...

Jeżeli Kubica wyczuje, że jest w stanie wygrywać i jest w stanie zdobyć mistrzostwo świata, to będzie miał taki zapał do walki jak nigdy, a o tym , że F1 jest nudna to miał rację bo jest nudna, jedynie ciekawe są starty i jakieś crashe czasem. Dzisiaj jak oglądałem Singapur to zasnąłem po tym jak chyba Sobierajski powiedział, że Vettel po pierwszych okrążeniach ma 5 sekund przewagi. Obudziłem się jak Schumi pofrunął na Perezie. Dotychczas oglądałem F1 tylko dlatego, że Robert jeździł i mam nadzieję, że wróci i znowu F1 nabierze dla mnie kolorów, bo Kubica dla mnie jest najlepszy, tylko nikt go nie docenia i nie ma warunków na to aby udowodnić ile jest warty, pozdro.

Anonimowy pisze...

No tak kiedyś mówił, że nie ogląda wyścigów, bo F1 jest nudna, a teraz ogląda wszystkie. Ba! Ogląda nawet kwalifikacje ;)

Anonimowy pisze...

Tak jak ogląda i patrzy na to co wyprawia Renault, to z tego wszystkiego nerwy mu się szybciej odnawiają żeby wrócić i ich przywrócić do porządku.

Anonimowy pisze...

Znacie taki wywiad z Mikołajem Sokołem gdzie Robert wspomniał że kręci go wyciaganie z auta załego jego potencjału.Trudno zaprzeczyć że fajniej być 1-szym niż 17-ym ale Robert mógłby chyba scigać sie z niemałym entuzjazmem nawet fabryczną wersją Fiata 126p.

k44

Anonimowy pisze...

Co do ognia w oku. Cóż... sam jestem adrenalinowcem, teraz w stanie spoczynku... bo małe dzieci... no ale wracając do tematu. Pływałem na desce windsurfingowej wave, czyli różne zawijasy i skoki na morzu po falach, duża adrenalina silny i bardzo silny wiatr plus duża woda robią naprawdę niezłe wrażenie. No więc, miałem błysk w oku zawsze jak szedłem pływać i były warunki ekscytujące czyli pikne fale, bardzo silny równy wiatr i byłem pełen energii i dobrego samopoczucia. Wtedy był naprawdę duży błysk w oczach bo wiedziałem, że będzie ekscytująco, będzie się dużo działo. Gdy przyjeżdżałem i warunki były średnie to cóż, raczej nie było tego błysku... Śmiem twierdzić, że z Robertem było i będzie znowu podobnie. Na początku Jego przygody z F1 był ten błysk prawie za każdym razem jak i u mnie gdy zaczynałem jazdę na morzu, po prostu błysk rookiego;) Później ja musiałem mieć dobre warunki a Robert analogicznie bardzo konkurencyjny bolid, gdy wiedział, że może powalczyć, był błysk, jak wiedział, że szczytem marzeń jest pierwsza dziesiątka to nie było błysku, bo jak się ma ambicje mistrza to trudno mieć błysk w oku jak się wie, że się jedzie słabym sprzętem w którym, nie wiem jak by się zes...ać czy pierdnąć to i tak szybciej nie pojedzie i nie ma co marzyć o pudle a liczyć na to, że inni będą płonąć w boxach, kosić trawniki itd to nie dla mistrza tylko co najwyżej dla ambitnego fuksiarza podejście. Sołłł po mojemu to Robert ma "błyska" jak wie, że może powalczyć o to co dla Niego się liczy czyli nie 10 miejsce, o 10 miejsce to On pojedzie jak rzemieślnik, ale jak tylko poczuje "krew" to pojedzie wspinając się na wyżyny swoich umiejętności i wydobywając z bolidu 150% jego potencjału.

Apropos roli kierowcy, to również i tu posłużę się windsurfingiem. Deska z żaglem ma wiele ustawień, np. odległość statecznika od rufy (końca deski) położenie masztu względem końca deski, wysokość bomu, napięcie żagla po maszcie i po bomie, długość i położenie linek trapezowych, tak to wszystko ma kolosalne znaczenie, zależy od tego jak szybko deska będzie wchodziła w ślizg, jakie będzie osiągała prędkości maksymalne, jak będzie skrętna, czy będzie "chętnie" skakała itd, oczywiście nie da się ustawić tak, żeby we wszystkim osiągała maksimum, jak będzie max prędkość, to będzie gorzej ze skrętnością, jak będzie stabilniejsza to będzie gorzej ze skakaniem itd. Podobnie jest chyba z bolidem, oczywiście nie mówimy o skakaniu, tylko pdsterowności, nadsterowności, trakcji itd. Zakładamy, że są dwa typy kierowców: dobrzy i słabi. Dobry kierowca powie mechanikom od razu co jest nie tak, nie pomyli się, mechanicy zrobią co potrzeba aby dany element poprawić i będzie lepiej. Słaby kierowca powie, że źle się jedzie i coś trzeba poprawić, mechanicy próbują po "omacku". Inny typ słabego kierowcy powie, że jego zdaniem jest to i to nie tak, podczas gdy de facto będzie chodziło o zupełnie co innego, tu mechanicy mają trochę ułatwione zadanie ale tylko trochę. Robert Kubica bez wątpienia zalicza się do tych pierwszych kierowców. Słabi to Heidfeld, Piertov, Senna. Z tym, że słaby kierowca z czasem może stać się dobry, bo po prostu brakuje mu doświadczenia... Dodatkowo wyścigi takie jak dzisiejszy eliminują jeszcze jeden typ kierowców, mianowicie "miętkich". Nie sądzę, żeby Renia aż tak straciła na konkurencyjności, po prostu widać u Piertova "miętkość" a u Senny brak objeżdżenia. Ale na tym torze dzisiaj widać było wyraźnie różnicę klas między Senną a Pietrovem jak na dłoni. Myślę, że gdyby Senna miał kilka wyścigów więcej za sobą, w tym przynajmniej 1 więcej na torze ulicznym to dzisiaj byłby znacznie wyżej niż Pietrov.

Pzdr

Seba wse

Piotrek pisze...

Bo F1 nie jest nudna.Jest naprawde świetna.Dla nas wszystkich, którzy (do tego sezonu) oglądalismy ja tylko z Robertem, bez niego może się wydawać nudna.Ale dla mnie F1 jest bardzo interesująca.Mam troche takie podejście jak Kochański.Nie musi być dużo wyprzedzeń, szczególnie tych dzięki DRS, ale walka kierowców na przestrzeni kilkunastu okrążeń (Schuamcher vs Hamilton-Monza 2011) lub nawet całego wyścigu jest rewelacyjna.Albo, gdy jadą na różne strategie i pod koniec spotykają się walcząc o zwycięstwo.To naprawdę jest coś.
Robert pokreśla, że najlepiej wspomina karting.Ale nie, dlatego, że F1 go nie interesuje, tylko, że w kartingu jest minimum polityki.Tam goscie dostają karta i mają pokazać na co ich stać.Nie ma pay driver'ów, nawet jeśli ma to być sam Alonso.
A w tym wywiadzie Robert mówił jak on postrzega F1.Od środka, z miejsca kierowcy wyścigowego, który bierze w tym wszystkim udział.
Zgadzam się całkowicie z Anonimem z 21:48.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Piotrek pisze...

Mądra wypowiedź, Saba.I bardzo ciekawe przemyslenia.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Moim marzeniem jest zobaczenie Roberta w takim bolidzie jakim śmiga Vettel a Vettela w bolidzie Roberta znikłby uśmiech z dziecęcej bużki i znowu pojawiłby się płacz.

Anonimowy pisze...

Rajdowa wersja Fiata 126p daje sporo funu naprawdę :) ale po jakimś czasie zabawy trzeba mieć się z kim ścigać i mieć szansę na wygrywanie. A taki nastrój to Robert ma w wywiadach z polskimi dziennikarzami, poza tymi które przeprowadzał Lorek. Już po włosku jest weselszy.
Jeszcze co do błysku u Roberta to mam takie same odczucia jak Seba wse.
Piotrku w kartingu są sami pay-driverzy. Kubicy akurat się udało szybko załapać do zespołu fabrycznego w kartingu i przestał nim być. Natomiast później stosunkowo małe kwoty, ale jednak też przecież musiał wnosić. Tak działa motorsport. Zespoły płacą kierowcom dopiero w najwyższych seriach jak F1, NASCAR, CART, DTM, a wszędzie niżej są pay-driverzy.
Byłbym też ostrożny Piotrze z twierdzeniem, że my wszyscy oglądaliśmy F1 tylko z Robertem. Naprawdę byłbym ostrożny z takimi twierdzeniami.

Bluff

Anonimowy pisze...

Najważniejsze żeby Robert wrócił i żeby odzyskał forme z przed wypadku.I żeby przynisiło mu to radość taką samą jak w 2006.Wtedy będziemy mogli łatwo stwierdzić: "Świat jest piekny - żyć nie umierać"

k44

P.S. Można zwariować od tego czekania

Anonimowy pisze...

Właśnie! Mnie F1 bez Roberta nadal kręci.I też nie jestem fanem DRS.
Tym którzy mają mozliwość polecam relację BBC1.Transmisja zaczyna się na godz przed wyścigiem jak i kwalifikacjami.

k44

Piotrek pisze...

Gdy pisałem "my wszyscy" miałem na myśli siebie i tych, którzy dopiero wtedy zaczęli oglądać F1.Absolutnie nie twierdzę, że wszyscy oglądają od 2006.Pisał ktoś tu kiedyś, że oglądał F1 bez Roberta chyba z 14 lat.Nie wiem kto to był, ale naprawdę staż ma ładny.
Nie wiem, czy dobrze wiem, ale w kartingu nikt nie siedzi za to, że zapłaci zespołowi.Jeśli jeździ źle to się go zastępuje innym.Mogę się mylić, ale tak mi się cały czas wydaje.Niestety w F1 jest inaczej.A najlepszym przykładem tego jest chociażby Sutil.W tym kontekście pisałem o pay driver'ach.Jeśli się mylę, to proszę poprawcie mnie.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Piotrek pisze...

@k44-wiem, że to marne porównanie, ale w Polscie też transmisja zaczyna się godzinę przed:-)Najgorsze jest to, że polecane transmisje trwają tyle co te z niższej półki.Niestety nie mam możliwości oglądnia na BBC, ale od wielu osób już słyszałem, że tam dobrze relacjonują.Szkoda, że teraz będą się dzielić ze SkySport.
A co do Polsatu.Wie ktoś może co się stało z Zientarskim i Borowczykiem?Nie żebym tęsknił za nimi czy coś, ale tak z ciekawości pytam.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Źle ci sie wydaje Piotrku co do kartingu. Zarówno w kartingu jak i w kolejnych seriach single seaterów po drodze do F1 jak nie masz kasy to nie jedziesz. Tym lepszym wystarczy mniej kasy, niż tym słabszym.
DRS to taka proteza slipstreamu. IMHO lepiej z tym niż bez tego, choć najlepiej byłoby ze slipstreamem.
O Borowczyku już pisałem, że w Mikołajkach siedział na Rajdzie Polski.

Bluff

Piotrek pisze...

DRS powinni wycofać.Nie mozna wyprzedzac dzięki wciśnięciu guzika na kierownicy.
Chyba się nie dogadamy co do tego kartingu.Może kiedyś nadarzy się okazja i spokojnie wszystko przedyskutujemy.
Dzięki za zaspokojenie mojej ciekawości co do Panów B. i Z.Już myślałem, że zrobili jakieś zmiany, ale oni naprawdę są chyba nie do ruszenia.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Wiem że w Polsacie transmisja również zaczyna sie godz przed.Czasem oglądam Polsat a czasem BBC1 choć częśćiej BBC1 bo tam nie ma reklam przed wyścigiem i lubie wywiady z różnymi (nie tylko tymi z czołówki) kierowcami przed wyścigiem.
Jedna i druga stacja ma swoje plusy i minusy ale zwłaszcza ta godz przed w BBC1 jest bardziej interesująca bo jest na żywo z paddock'u.

k44

Piotrek pisze...

To fajnie.Polsat już nawet nie komentuje z miejsca wyścigu, tylko z Warszawy...
@Anonim z 22:41-dzięki za linka.Obejrzę, ale boję się, że będzie mi się ścinać.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Piotrek pisze...

Niestety link nie działa, więc sobie nie pooglądam dzisiaj.Idę spać.Zyczę wszystkim dobranoc.Obyśmy jutro dostali kolejną dobra informację na temat powrotu Roberta do pełnej formy.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Dziwne, u mnie działa perfekcyjnie. Mówi się trudno. Dobrej nocy :)

Anonimowy pisze...

jeśli Robert wróci do ścigania w sezonie 2012 to będzie swojego rodzaju debiut dla niego i myśle, że moga mu towarzyszyć emocje podobne jak wtedy w 2006, jedny nazwą tą pasja czy ogniem w oczach,a dla mnie jest to niesamowita agresja i cheć wyciągniecia z bolidu więcej niż sie da. Jeśli będzie miał do dyspozycji sprzęt średniej klasy bedzie w stanie się pokazać, a wtedy i może Ferrari badz jakiś inny czołowy team wezmie Roberta i wtedy będzie z całą pasją walczył o majstra!

Kamil

Anonimowy pisze...

Felipe Zadziora :-)

http://news.bbc.co.uk/sport1/hi/formula_one/15052980.stm

k44

Anonimowy pisze...

Jeśli wróci do Renault, to nie wiem, czy będzie miał ten błysk... Choć jeden wyścig jeszcze niczego nie przesądzał, to tak naprawdę bolid był dobry w trzech pierwszych tegorocznych GP. Dalej była już równia pochyła. Jedną z przyczyn napewno jest brak Roberta w zespole, ale też inżynierowie konstruktorzy nie popisują się. Co przywiozą na GP jakieś poprawki, to te albo nie poprawiają osiągów, albo wręcz pogarszają. Ostatni weekend był aż nadto dobrym przykładem, z przywiozionych poprawek nie działało kompletnie nic.

mirekmiras

Anonimowy pisze...

Zgadzam się. Jak już FI,Sauber,Williams, a nawet TL objeżdża LR, można to tylko nazwać sromotną porażką. Nie ma co wszystkiego zwalać na kierowców, bo przecież i Witalijowi się podium przydarzyło. Po wczorajszych popisach coraz bardziej jestem przekonany, że którakolwiek z tych stajni, może oprócz Team Lotus, jest lepszą alternatywą dla Roberta. Myślę też, że Robert i Daniele też to zauważają i brak deklaracji może również z tego wynikać. Jeżeli upatrują jakąkolwiek szansę na starty w innym, sensownym teamie, to mnie wcale nie dziwi, że z deklaracją dla LR wcale się nie spieszą. Do tego jeszcze brak kontraktu z dostawcą silników... Powiedzmy, że Robert w to wejdzie, a oni w przyszłym roku będą jeździć na Cosworthach. To dopiero będzie DreamTeam.Szkoda gadać. Arof.

Anonimowy pisze...

Wlasnie Arof!.Sluszna uwaga.Jako ze scenariuszy moze byc milion.Niemniej jednak Twoj rowniez brzmi calkiem przekonywujaco.Moze Robert ma niewladna reke i juz wie ze nic z tego nie bedzie - albo z drugiego extremum: prawa reka powala slonie ale czeka na rozwoj sytuacji.
Myslicie ze mimo "mniej wiecej" obstawionych miejsc w Williamsie Force India czy np Sauberze mogli by oni dla Roberta "wyrzucic" ewentualnie jednego ze swoich kierowcow?

Inna scenariusz (niezbyt odkrywczy sorr :-) moze byc taki ze Renault laduje juz kase w bolid na nast rok z mysla o Robercie... i stad takie wyniki w Songapurze

k44

Michał pisze...

Słaby by to był manager gdyby wiedząc że z RK będzie dobrze (na tyle na ile może wiedzieć) nie rozmawiałby z potencjalnymi innymi pracodawcami. Na początku roku twierdziłem, że Williams by był dobry rozwiązaniem, ale obecnie wydaje mi się, że lepszym by było FI. Te bolidy naprawdę mają potencjał, tylko szofera im brakuje, który z jednej strony pomoże w rozwoju a z drugiej poprowadzi go naprawdę na limicie.

Michał pisze...

A w ogóle to Mateusz to czy zalogowany user koniecznie musi za każdym razem te autoryzacyjne krzaki wpisywać? Strasznie mnie to irytuje.

Anonimowy pisze...

Ja jestem za zdrowa reka i Force India na dzien dzisiejszy.
Ufam tez Morelliemu.Kretacz z niego niezly wiec na pewno wykreci dla Roberta cos dobrego.
...tylko niech ta reka juz dziala jak u Adam... sorry Kliczki :-)

k44

Adam121 pisze...

To FI to może całkiem niezła opcja, nie wiem czy zauważyliście w transmisji przed wyścigiem jak sam Adrian Newey przyglądał się bolidowi FI, może zaciekawiło go jakieś sprytne rozwiązanie, że chłopaki tak ładnie pojechali kwalifikacje.

Michał pisze...

A i jeszcze Wam powiem (napiszę), że RK nie odzyska błysku w oku i prawdopodobnie nigdy nie zdobędzie tytułu mistrza świata F1. Dlaczego? Otóż mianowicie dlatego, że na najbliższe 4 lata karty są w zasadzie rozdane - RBR ma Vettela, Ferrari - Alnoso, McLaren - swoich angoli, a szczególnie Hamiltona. Reszta stawki narazie się nie liczy. On o tym wie i pewnie wcale mu nie śpieszno do powrotu, bo jak sami zauważyliście Kubica chce wygrywać, od małego był najlepszy i wygrywał, a tu nagle przestał. F1 jest za bardzo nastawiona na wnoszoną kasę i za bardzo uzależniona od technologi, żeby sam dobry pilot mógł coś zmienić. Sądzę, że świadomość tego odbierała mu chęć do startów i pchała go do rajdów gdzie autkiem 1600 FWD mógł objeżdżać mocniejsze wozy. W rajdach po prostu jest bardziej sprawiedliwie i tak naprawdę tam są prawdziwi kierowcy. To co się teraz dzieje w F1 czasami mnie po prostu śmieszy. Dlatego mimo wszystko lubię oglądać Hamiltona, dla mnie to taki pilot starej daty. Trochę jak Colin - albo wygram albo nie dojadę :)

To tak w chwili kawowej refleksji, bo mnie poniedziałki męczą.

Anonimowy pisze...

Ja tez dlatego lubie Hamiltona.Najwiecej w nim jest wlasnie takiego szczerego surowego kierowcy.
Chlopaki nie placza Felipe...

k44

Anonimowy pisze...

Porównując wyniki RK i WP z u ubiegłego sezonu myślę ze na początku tego sezony była by realna szansa na zwycięstwa Tak wiec moim zdaniem LR przygotowali całkiem dobre autko na ten rok
Coś się jednak dalej posypało .....
W zależności od ich miejsca w wyścigu to stawiają ultimatum lub jak walczą w 2-giej dziesiątce czekają z pokorą. Co do samego sportu to w weekend pierwszy raz jeździłem na gokartach rewelacja można się zakochać
czekam na RK a w jakim teamie będzie jeździł takiemu będę kibicował już niedługo

Mateusz Cieślicki pisze...

Michał jakie krzaki? Gdzie?

zagiel_1987 pisze...

Michałowi chodzi o "weryfikację obrazkową", z której kod trzeba wpisywać za każdym razem, przy dodawaniu komentarza. Mówiąc szczerze, też mnie to trochę denerwuje :)

Vaviorky pisze...

@Guest z 15:07
Może i takowa szansa by była, jednak patrząc na to, co w tym sezonie wyrabiał Vettel... Sukcesem w jego przypadku byłoby znalezienie się na podium (w sumie podium jest sukcesem dla każdego kierowcy, patrząc oczywiście na bieżące wyniki). Jego stać na bardzo dobre wyniki... ale nie będę drążył tematu "co by było, gdyby...". Poczekamy na info i będziemy wiedzieć co dalej.

Btw. ja na co dzień mam do czynienia z weryfikacją obrazkową, także dla mnie jest wszystko jedno :)

Mateusz Cieślicki pisze...

O kurcze, wstyd się przyznać, ale nie wiedziałem o niej. Już usunięta Panowie, dzięki za cynk.

zagiel_1987 pisze...

Teraz zdecydowanie lepiej :)

Anonimowy pisze...

Przepraszam za ten post z 19.38,Mateuszu proszę go usunąć.
Co do Roberta to myślę że wróci do LRGP,chociaż mam wątpliwości po ich ostatnim popisie.
Anonim z 15.07,fajne wrażenia z jazdy gokartem prawda,ja śmigam od roku i powiem Ci że ciężko jest przestać.
Może jesteś ze Szczecina,to byśmy się ustawili na jakiś mini wyścig,a może ktoś inny ze Szczecina lub okolic jest chętny,z przyjemnością pojeździł bym z kimś.

marcinos

Piotrek pisze...

Jestem chętny, ale niestety mieszkam na drugim końcu Polski.W Skawinie pod Krakowem.Nie miałem też jeszcze okazji pościgać się gokartem, ale to jedna z rzeczy, które muszę zrobić w życiu.Kiedyś napewno sobie pojeżdzę.Mam nadzieję, że już niedługo.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Panie Mateuszu gratuluję kolejnego artykułu w F1 Racing :)Tym razem bez problemów z dostępnością, wystarczyło wybrać się do Kielc;)Dosyć sporo uwagi poświęcone było Robertowi Kubicy. Pozdrawiam
Pal

Anonimowy pisze...

Piotrek polecam,super sprawa,może kiedyś uda się gdzieś spotkać na torze to się zmierzymy.
Pozdrawiam.

marcinos

Anonimowy pisze...

A już chciałem kupić F1 Racing :)

Piotrek pisze...

@marcinos-może kiedyś nam się uda spotkać.Zazdroszczę Wam.Ja niestety teraz nie mogę nawet pograć w F1 2010, bo mam za słabą kartę graficzną.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Piotrek pisze...

Sokół na swoim blogu o poziomie komentarza na Polsacie:"A skoro już przy punkcie załapania sprzęgła jesteśmy, chciałbym Wam wyjaśnić jedną rzecz. Pod koniec okrążenia rozgrzewkowego inżynier wyścigowy przekazał Webberowi odpowiednie ustawienie tego parametru („bite point 3,5”). Wbrew temu co usłyszeli polscy telewidzowie, nie chodziło o żaden komunikat związany z tylnymi oponami. Można było przynajmniej zasłonić się „niezrozumiałym przekazem radiowym”, a nie pleść androny…"Trochę się zjeżył.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Michał pisze...

Tak tylko poczytaj komentarze, wychodzi na to że jednak chyba Sokół się nie popisał.

Piotrek pisze...

I właśnie teraz pojawia się pytanie co mówili do Webbera.Czy to było "bite point", czy "burnouts".Ja właśnie tej informacji wogóle nie zrozumiałem jak mu przekazywali.Pilbeam powiedział to tak dziwnie, że nie mogłem rozróżnic poszczególnych słów.Ale angielski Sokoła jest chyba na lepszym poziomie, więc może on wie co mówili?Z drugiej strony Coulthard zrozumiał "burnsout", więc dla mnie kwestia jest nierozstrzygnieta.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Oczywiście nikt nie przyjął najbardziej prawdopodobnej wersji - LRGP całkowicie olało rozwój bolidu na ten rok. Jak sami przyznali, interesują ich wielkie cele. Po pozbyciu sie Heidfelda jedynym zadaniem inzynierow jest praca nad R32 i wielki powrót w 2012 roku z Robertem.

Anonimowy pisze...

Piotrku proponuję halę WRT na Hucie. W dodatku właścicielem jest Łukasz Witas, czyli brat Edyty.

Bluff

Michał pisze...

Kurde jak by Kraków nie był tak daleko to bym przyjechał się pościgać. karty to jest zajebista zabawa, tylko uważajcie potem jak wsiadacie do zwykłego samochodu ;)

Anonimowy pisze...

Michał tak jak piszesz,wsiadając do samochodu po kartach odnosi się wrażenie jak by nie było przyczepności,ale generalnie to taka jazda pozwala rozwijać się jako kierowca,oczywiście nie mam tu na myśli szaleństw na drodze.
Chodzi bardziej o fizykę jazdy,utrata przyczepności itp.

marcinos

Mateusz Cieślicki pisze...

Pal!
Dziękuję za gratulację :)
Przyznam, że ja też kupowałem w Kielcach :) Wiadomo, Kielce dobre miejsce :)

W tym numerze było wyjątkowo dużo o Robercie, tym bardziej się cieszę, że znalazło się tam miejsce dla mnie.

Co do gokartów, to nawet myślałem, żeby spróbować zrobić "zawody" kartingowe dla uczestników bloga, ale jak przyszło do logistyki, to pomyślałem, że mogłoby być krucho z frekwencją Tak czy siak ja jeżdżę w niedziele w Miedzianej Górze :)

Łukasz Witas - czyli ten, który prowadził samochód gdy Robert miał pierwszy wypadek, oczywiście nie była to jego wina.

Anonimowy pisze...

A potem leżeli na jednej sali w szpitalu. Łukasza odwiedzała Edyta. Przyleciał amor itd. Wszyscy znamy tę historię ;)

TOMek pisze...

"zawody kartingowe dla uczestników bloga" już sobie to wyobraziłem:)przez następny rok każdy każdemu życzyłby szybkiego powrotu do zdrowia i na tor.Pomysł fajny ale niewykonalny ,Polska to duży kraj a czasu w nim mało.

Mateusz Cieślicki pisze...

"przez następny rok każdy każdemu życzyłby szybkiego powrotu do zdrowia i na tor." - TOMek rozwaliłeś mnie tym tekstem :)

Michał pisze...

TOMek a byłeś kiedyś na kartach? Przecież na tych pod M1 czy halowych nie ma najmniejszej szansy na jakikolwiek wypadek. Ja raz w życiu miałem okazję przejechać się profesjonalnym dorosłym kartem, na profesjonalnym torze. Oczywiście we Włoszech i powiem Wam, że to jest jakaś masakra. Te które są u nas wyciągają z tego co wiem maks 50-60km/h, tamte szły ponad 100. Jazda wózkiem bez amortyzacji, szorując tyłkiem po asfalcie z prędkością ponad 100km/h to jest coś niesamowitego, no i tak możliwość wchodzenia z absurdalnie wysokimi prędkościami w zakręty. No na takich to by mogło się coś wydarzyć.

TOMek pisze...

Michał trochę z przymrużeniem oka;) nikt nie mówił
o wypadkach.

Michał pisze...

Taaa dotarło w sumie do mnie po napisaniu komentarza. Ale ja niewyspany jestem dziś.

A tak wracając do głównej tematyki bloga, to lipka ostatnio. Nic się nie dzieje, żadnych fotek, njufsuf. Szkoda, mogło by coś wypłynąć.

Mateusz Cieślicki pisze...

No nie wiem Michał, ostatnio było kilka ciekawych wypowiedzi nt. Roberta. Ale już dziś będzie nowy wpis.
A jeśli brakuje Ci zdjęć, to zapraszam tutaj
http://www.facebook.com/pages/powrotrobertablogspotcom/184774444905250

Bardzo ciekawe zdjęcie. No i mój kupon :)

TOMek pisze...

Michał przestań narzekać i krytykować.
http://www.youtube.com/watch?v=S4LYzqaoP9Y&feature=related

Anonimowy pisze...

Panie Mateuszu!Nie ma za co.Życzę powodzenia w dalszej współpracy z F1 Racing:) Miedziana Góra? To tam jeszcze w ogóle da się jeździć? Myślałam że tam w niedziele to jedynie przekupki;)
Pal