Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Odgrzewanie odpowiedzi i żale nad Heidfeldem

W ciągu ostatnich kilku dni nie otrzymaliśmy żadnych nowych, pewnych informacji o Robercie Kubicy. Po zeszłotygodniowej wypowiedzi Daniele Morelliego i artykule w Autosport Magazine, który przytaczał słowa Riccardo Ceccarelliego, lekarza Kubicy, zapewne przez dłuższy czas nie otrzymamy nowych wieści o polskim kierowcy. Niestety, w wielu serwisach mamy do czynienia z wysypem rzekomo nowych wypowiedzi Roberta Kubicy. Wszystkie one to przerobione wypowiedzi Polaka z lipcowych odpowiedzi na pytania kibiców. W weekend mogliśmy też przeczytać jak szykanowany jest Nick Heidfeld przez swój obecny zespół Lotus Renault GP. Ostatnie zdanie było napisane oczywiście z dużą dozą ironii.



Doświadczenie ostatnich miesięcy uczy, że informacje o Robercie Kubicy dostajemy w "pakietach" - po 2-3 z różnych, pewnych źródeł. Nie inaczej było tydzień temu, kiedy najpierw menadżer Polaka, Daniele Morelli powiedział, że nadal nie można podać, choćby przybliżonej, daty powrotu Roberta Kubicy do ścigania w Formule 1. Następnego dnia optymistyczne wieści przekazał nam Mikołaj Sokół, który napisał, że Robert ma zamiar odwiedzić Polskę jesienią (P.S. raczej nie liczyłbym na wrzesień czy październik). W czwartek w Autosport Magazine ukazał się dwustronicowy tekst dotyczący Roberta Kubicy, w którym szeroko cytowane były wypowiedzi osobistego lekarza krakowianina, Riccardo Ceccarelliego. Włoch stwierdził, że być może już w miesiąc po ostatniej operacji możliwe będą pierwsze jazdy Kubicy w symulatorze F1. Tego samego dnia o Polaku wypowiedział się też Gerard Lopez, właściciel zespołu Lotus Renault GP, który jest optymistą w kwestii powrotu Kubicy do F1, ale nie sądzi aby stało się to już w tym sezonie.

Niestety, niektórym mediom mało było tych informacji i na początku weekendu pojawiły się w Internecie cytaty rzekomej nowej wypowiedzi Kubicy, który na pytanie o powrót w tym roku miał odpowiedzieć: "Zobaczymy", a potem miał stwierdzić, że jest zadowolony z postępów swojej rehabilitacji. Teraz, gdy szukam nowych informacji o Polaku, napotykam bardzo często na tę "nową wypowiedź" Roberta. Co jeszcze dziwniejsze, nawet fachowy serwis onestopstrategy przywołał ten cytat jako nowy. A przecież wystarczy sięgnąć pamięcią do lipcowych odpowiedzi Kubicy na pytania kibiców (ewentualnie kliknąć w linka: http://powrotroberta.blogspot.com/2011/07/robert-kubica-odpowiedzia-na-kolejne.html   http://powrotroberta.blogspot.com/2011/07/robert-kubica-odpowiedzia-na-pierwsza.html ) i przekonać się, że z nowością nie mają one wiele wspólnego.

Kolejnym odgrzewanym fragmentem z odpowiedzi na pytania kibiców jest kwestia zespołu, w którym Kubica wróci do F1. Oczywiście, ważne jest podkreślanie, że najpewniej będzie to Lotus Renault GP, ale gdy co chwila widzę nowe nagłówki w niektórych serwisach mówiące: "Wiemy w jakim zespole wróci Kubica!" lub "Ważne, że LRGP na mnie czeka", w których przytaczane są "świeże" wypowiedzi Roberta, to mam niesmak - jakbym zjadł miesięcznego schabowego. A nawet podczas czasów studenckich mi się to nie zdarzało.

Kwestią sporną jest jednak czy lepiej jest czytać starocie, czy bajeczki. Z tymi drugimi mamy do czynienia w niedawnych wypowiedziach Eddiego Jordana, który stwierdził niedawno, że Nick Heidfeld, zastępca Roberta Kubicy w Formule 1 jest zastraszany przez kierownictwo swojego zespołu. To zastraszanie ma skłonić go do odejścia z Lotus Renault GP, dzięki czeku Boullier i Lopez będą mogli wprowadzić na jego miejsce Bruno Sennę (którego notowania ostatnio wzrosły, szczególnie w Polsce) lub Romaina Grosjeana.

No cóż... na Heidfelda posypały się ostatnio słowa krytyki, to prawda. Jego jazda na tablicy wyników nie wygląda tragicznie, ostatnich dwóch wyścigów nie ukończył, teoretycznie nie ze swojej winy, ale gdy weźmiemy pod uwagę styl, w jakim jechał Niemiec na Nurburg i Hungaro ringach, to jest już gorzej, szczególnie dodając do tego formę kwalifikacyjną. Ale żeby od razu twierdzić, że jest on zastraszany... no cóż - nie sądzę. Wydaje mi się, że kierownictwo Lotus Renault GP jest zwyczajnie zawiedzione jego postawą, bo - wbrew temu jak chwalą Pietrowa - to spodziewali się, że Niemiec będzie znacznie szybszy od Rosjanina. A tymczasem toczą równą walkę - Pietrow jest szybszy w kwalifikacjach, Heidfeld w wyścigach. Ponadto przedłużająca się niepewność w kwestii powrotu Kubicy też nieco ich drażni, a atmosfera w Enstone robi się coraz bardziej napięta.

Nick na pewno jest kierowcą niespełnionym w Formule 1. Przypomnę, że w seriach juniorskich uważany był za ogromny talent, porównywany był do Schumachera. Rzeczywiście spisywał się w nich nieźle, ale jego występy w F1 to już znacznie gorsze rezultaty. Niemiec może czuć się sfrustrowany, ale nie można go uznać za zastraszanego. Swoją drogą, nie wygląda na takiego. Nadal jest pewny swojej wartości, choćby opowiadając o oddaniu "swojego" zwycięstwa w Kanadzie Robertowi Kubicy. Ale o tym już więcej możecie przeczytać na blogu Pana Mikołaja Sokoła (sokolimokiem.tv)

Więcej informacji o całej Formule 1 znajdziesz na www.f1ultra.pl


Reklama
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Strona powrotroberta.blogspot.com jest już na facebooku! Dołącz do osób go lubiących!

www.techpro.pl - maszyny i narzędzia budowlane - sprzedaż i wynajem, niskie ceny, fachowa obsługa!

43 komentarze:

Anonimowy pisze...

Witam !! generalnie uwazam ze wszyscy wpadlismy w paranoje, podkreslam ze czas pokaze i nikt poza wszechmogacym nie wie czy RK bedzie w F1 czy tez nie druga sprawa to to iz LRGP nie błyszczy w tym sezonie masa błedow podobnie jak poprzedni sezon pod nazwą Renault Nick nie ma farta ale to samo bedzie mozna powiedziec o Kubicy jesli przez najblizsze kilka lat nie bedzie dysponowac autem na miare mistrza swiata
uwazam ze kazdy z tych kierowcow jes mistrzem w odpowiednim aucie przyklad Baton lub Rubens gdyby nie Batona to on by mial mistrzostwo wiec snucie takich domyslow jest bez sesu

Anonimowy pisze...

Nick to kierowca mdły.Jeździ zachowawczo i rzadko wdaje się w pojedynki na torze.Jedzie aby jechać i najczęściej to błędy innych powodują, że dowozi do mety jakieś punkty.
A mniemanie o sobie ma bardzo duże,słychać to w każdej jego wypowiedzi.
Renault,nie sądzę,żeby go szykanowali,oni prostu dają wyraz swojej frustracji,że zdecydowali się na niego.Robert podobno polecał Liuzzi'ego.

Ewa pisze...

Taki kierowca jak Nick nigdy nie będzie miał "farta" bo nie o fart tu chodzi a o talent, którego też nie ma.Nick to dobry rzemieślnik i takim zostanie.Chyba zapomniałeś, że Robert i Nick w BMW mieli takie same bolidy ale to Robertowi zabrakło 1 punktu w walce o III miejsce w klasyfikacji generalnej.Zapomniałeś chyba też, że w ubiegłym roku to Robert uratował zespół przed katastrofą.Przypomnij sobie punktację.
O tym czy Robert wróci oprócz siły wyższej wie również lekarz Roberta, który do tej pory był bardzo oszczędny w prognozach a teraz jest pełen entuzjazmu.

Michał pisze...

Ewa stwierdzenie, że Nick nie ma talentu to jest trochę nadużycie. Mimo wszystko do F1 nie trafiają ludzie znikąd. Musi być dobry skoro znalazł się w F1. Po prostu nie ma tego czegoś co pozwala wyróżniać się na tle innych dobrych. Pamiętajmy, że to jest górna półka kierowców wyścigowych single-seater-ów i żeby tu się wyróżnić nie wystarczy być szybkim. Z drugiej strony nie ma się co dziwić, że jest sfrustrowany - rozdmuchane przez innych ambicje określaniem jako następca schumiego, dobre wyniki niższych serii no i wiek, ma już chyba 34 lata (nie chce mi się sprawdzać), do tej pory nic nie pokazał znaczącego i prawdopodobnie nic już nie pokaże, więc sobie chłopak wylewa żale na lewo i prawo. Ale w tym wszystkim nie zgodzę się że nie ma talentu. Po prostu moim zdaniem ma go każdy w F1.

Piotrek pisze...

Racja, każdy kierowcą, który nie płaci za swoje miejsce, a jeździ w Formule 1 ma talent.Zgodzę się z Tobą, Michał, że Heidfledowi "brakuje tego czegoś".Na szczęście Robert to ma i gdy już wróci do ścigania pokaże nam jeszcze niejeden piękny manewr i wspaniałą jazdę.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Ewa pisze...

I tu dochodzimy do wspólnych wniosków :), Nickowi "brak tego czegoś" czyli talentu.Czy każdy kierowca F1 ma talent ????,na pewno każdy potrafi sprostać wymaganiom jazdy w bolidzie i to na pewno ich wyróżnia spośród innych.Niestety tylko jazda nielicznych zachwyca, właśnie tych którzy mają to coś.Czy 24 kierowców na świecie to jedyni najlepsi?, chyba nie po prostu mieli szczęście, układy, nazwisko lub talent.Robert do F1 dostał się właśnie dlatego, że ma talent a Nick był Niemcem w niemieckim zespole, dobrym kierowcą.
Pierwsze kroki Roberta w bolidzie BMW to dojazdy w pierwszej 10 a np. Vitka, cudem było jak dojechał do mety.Czy obaj mają taki sam talent tylko dlatego, że obaj są w F1?

Piotrek pisze...

Bardzo dobre wnioski.Całkowicie się z nimi zgadzam.Poza tym, moim zdaniem, zespół wcale nie mobbinguje Heidfleda.Poprostu wyrażają swoje zdanie o jego pracy.Może chcą go przez to zmotywować do lepszego wywiązywania się ze swoich obowiązków?Chociaż Jordan zazwyczaj ma dobre i sprawdzone informacje, więc możemy nie znac całej prawdy.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Tomasz pisze...

Rozmawiałem z Robertem przez telefon. Powiedział, że wraca w przyszłym sezonie. Na ostatnim GP będzie w roli widza. Spokojnie - to tylko mój sen :). Tomek.

Michał pisze...

Wiecie co - ja też trzymam kciuki za RK i też jestem dużym zwolennikiem Jego talentu i determinacji, ale jak bym jako facet miał z nim sny w roli głównej to jednak bym się nad sobą zastanowił :P

Mateusz Cieślicki pisze...

Pamiętajmy, że sny są zazwyczaj odzwierciedleniem tego, o czym myśleliśmy poprzedniego dnia. Więc jeżeli ktoś intensywnie myślał o RK to nic dziwnego. Ja miałem chyba tylko 1 sen od wypadku o nim. A życie senne mam bardzo bogate ;)

Piotrek pisze...

Ja tam bym się tym nie przejmował.Nawet bym się cieszył.Nie jestem jakiś ten, ale zawsze miło mieć sen o kimś kogo się lubi.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Witam
Panie Mateuszu niech pan zrobi sondę kogo uważamy za najlepszego kierowce w F1 posegregujemy kierowców punktowo tylko bez Roberta bo wszyscy na niego zagłosujemy. Co Pan na to?
Raf

Ewa pisze...

Dla mnie po Robercie oczywiście tylko Hamilton, ma w tym roku wszystkie cechy jakie powinien mieć najlepszy kierowca :)

Mateusz Cieślicki pisze...

Pomysł ciekawy, ale myślę, że zagadką byłoby to, kto zajmie 2. miejsce - Alonso czy Schumacher. Jako dodatkową sondę mogę taką zrobić, pomyślę.
Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Tak zgadza się nie lubiłem go w sezonie kiedy został mistrzem ale teraz wielki szacunek i wcale nie przeszkadza mi to ze się rozbija po torze senna tez tak robił.Ale myślę ze Alonso to kierowca kompletny i lepszy od Hamiltona!
Raf

Mateusz Cieślicki pisze...

Jak można było przeczytać w ostatnim numerze F1Racing Hamiltonowi brakuje nieco dojrzałości. Ale ja też go bardzo lubię i podziwiam wolę walki. Ma w sobie tę brawurę, której brakuje innym.

A tak przy okazji - pamiętacie wypowiedź Hamiltona o tym dlaczego jest tak często karany przez sędziów? Okazuje się, że słowa "może dlatego, że jestem czarny" to cytat z pewnego bardzo znanego na Wyspach filmu. I teraz zagadka z którego ;)
(to też info z F1Racing - Mosley się wypowiadał o Lewisie).

Piotrek pisze...

Nie można porównywać Senny z Hamiltonem.On jest arogancki.Senna miał może trochę podobny styl jazdy (Hamilton się na nim wzoruje), ale robił wszystko elegancko.Miał szacunek dla rywali.Osobiście uważan Sennę i Roberta za najlepszych kierowców wszechczasów.Z obecnej stawki F1 według mnie najlepszy jest Alonso, jeśli nie liczyć Roberta.On jest absolutnym numerem jeden.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Piotrek pisze...

Cytat Mosleya:
"Ja zinterpretowałem to tak, że Lewis nie mówił tego z powodu koloru swojej skóry, ale użył tego zwrotu jako żartu.Niestety większość brytyjskich dziennikarzy nie załapała żartu, ponieważ film z Alim G. miał swoją premierę ładnych kilka lat temu."

Szybkiego powrotu na tor Robert

Piotrek pisze...

Chodzi, więc pewnie o film "Indahouse".

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

"Ma w sobie tę brawurę,..."
I dość często pokazuje ją poza torem na zwykłych drogach.Francja - zabrane prawo jazdy,Australia - palenie gumy.To właśnie brak dojrzałości.
Jeszcze dużo kar minie zanim ją będzie miał.A kary moim zdaniem,zbyt łagodne.Sędziowie czekają aż ktoś zginie,może wtedy utrą mu nosa.

Dawidu_AMG pisze...

Piotrek, gdzie Senna miał szacunek dla rywali? Nigdy nic z klasą nie zrobił. Na torze był bardziej chamski niż Hamilton. Jeśli nie prowadził, to kogoś rozwalił. Uważał się za nieśmiertelnego, to o go zgubiło.

Piotrek pisze...

Wcale nie.Był twardym kierowcą i miał pomysł na jazdę.Nie wiem dlaczego sadzisz, że uważał się za nieśmiertelnego?Nie szanował rywali?Słyszałeś, albo czytałeś jakieś jego wypowiedzi o innych kierowcach?

Szybkiego powrotu na tor Robert

Dawidu_AMG pisze...

Tak, traktował innych z pogardą, zwłaszcza Prosta.

Piotrek pisze...

Z Prostem się nie lubili, ale Senna nie gardził nikim.Dobrze wypowiadał się o swoich rywalach z toru.Było kilku, którym zależało, żeby inni go nie lubili.Był poprostu szybszy od nich i nie mogli w inny sposób z nim zawalczyć.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

Piotrek, po GP Japonii 1993 Senna spoliczkował Eddiego Irvine'a, bo w czasie wyścigu Irvine oddublował się - piękny szacunek dla rywala... Rubi

Piotrek pisze...

Szacunek nie polega tylko na policzkowaniu lub niepoliczkowaniu kogoś.To było zachowanie pod wpływem emocji.Nie usprawiedliwiam go za to co zrobił, ale trzeba na tę całą sytuację spojrzeć troche szerzej.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Dawidu_AMG pisze...

Czyli Senna miał prawo policzkować pod wpływem emocji, a Hamilton nie ma prawa do agresji na torze? Zastanów się, a odpowiedz sobie sam na to pytanie.

Piotrek pisze...

Napisałem, że nie usprawiedliwiam Senny za to co zrobił.Wydaje mi się, że dałem jasno do zrozumienia, że spoliczkowanie Irvine'a nie było dobrym zachowaniem.Przeczytaj najpierw dokładnie mój komentarz, a potem dopiero wytykaj mi błędy.

Szybkiego powrotu na tor Robert

Anonimowy pisze...

http://sport.onet.pl/tylko-w-onet-pl/powroty-z-zaswiatow,2,4824942,wiadomosc.html

Ku pokrzepieniu serc.

Pozdrawiam
Krzysiek

Dawidu_AMG pisze...

Piotrek, usprawiedliwiłeś go tym, że było to pod wpływem emocji.

Anonimowy pisze...

Senna byl bardzo bardzo szybki to talent ponad wszystko niestety nikt w dzisiejszych czasach nawet Robert nie jest w stanie mu dorównać jazda bolidem 1200 km na slikach po mokrym torze nie tego nikt nie jest w stanie zrobić jest piękny program zrobiony przez top gear jak Hamilton jedzie bolidem Senny i po paru kolkach powiedział ze doprowadzenie tego bolidu do granic przyczepności graniczy z cudem on sobie tego nie wyobraża
Pozdrawiam
Raf.

Dawidu_AMG pisze...

Nie chciałem tutaj podważać czystej szybkości Senny. Jednakże, w mojej opinii Senna na torze nie myślał. Był prawdopodobnie najszybszy w historii, ale w mojej opinii nie był najlepszy.

Dawidu_AMG pisze...

Poza tym... Zawsze powtarzam, że nie wolno porównywać dwóch różnych epok. Wtedy limity bolidu leżały poza granicami możliwości kierowców. Dzisiaj, kierowca ma większy limit, niż bolid.

Anonimowy pisze...

Zgadzam się ze nie wolno porównywać epok ale trzeba porównywać osiągnięcia a na tamte czasy byle niezwykle a było dużo szybkich kierowców jak Prost Lauda itp Senna jeździł tak szybko jak pięknie Beethoven grał na fortepianie.
I tego nie można w żaden sposób podważać.
Polecam film Senna na dvd.
Raf

Dawidu_AMG pisze...

Jako szesnastolatek, muszę się opierać na dokumentalnych, archiwalnych materiałach. Oglądałem ten film, zniechęcił mnie jeszcze bardziej do osoby Ayrtona. Możemy porównać Prosta i Sennę - Prost dojeżdżał na pozycji, która go satysfakcjonowała, Sennę obchodziło tylko zwycięstwo. Ze sportowego punktu widzenia, to co robił Senna było piękne, ale bardzo niebezpieczne i nieodpowiedzialne. Dlatego w mojej opinii, lepszy był Prost. Szkoda, że dzisiaj nikt nie pamięta o Fangio, który ma pięć tytułów.

Dawidu_AMG pisze...

*miał

Mateusz Cieślicki pisze...

No proszę jaka się dyskusja wywiązała. Ogólnie nie chcę mówić o nieżyjących, ale powiem tylko, że wiedzy o Sennie nie można czerpać tylko z tabel wyników i filmu Senna. To nie była tak krystalicznie czysta postać jak jest przedstawiana, ale na pewno postać genialna i godna naśladowania.

BYKU pisze...

Wy tu gadu gadu a tymczasem
http://news.bbc.co.uk/sport2/hi/formula_one/14624084.stm
Heidfeld wyrzucony !

Anonimowy pisze...

Wystarczy ze spytano większość dzisiejszych kierowców F1 to znaczy Alonso Masse Hamiltona Baricello i samego Shumiego kogo uważają za numer 1 w historii F1 odpowiedz była jednoznaczna! SENNA
Ale wiem ze nie był idealnym kierowca ale tu mówimy o talencie i tym czymś!!!
Panie Mateuszu a jakie jest Pana zdanie ?
Raf

Anonimowy pisze...

No nareszcie koniec Hujtfelda!!!!!!
Wykrakalismy tego prawie SENNĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Raf

BYKU pisze...

Jestem ciekaw jak Bruno wypadnie w 1 Treningu na Węgrzech stracił 0.800 do Petrova ale jechał 20 okr. na jednym komplecie opon.

Anonimowy pisze...

Oj, to już będzie kompletnie beznadziejny występ Lotus Renault (żeby nie powiedzieć kompromitacja). Senna jeszcze dobrze się nie nauczył korzystać z KERS i DRS-u. Nie mówiąc już o umiejętnym korzystaniu z opon.
jusz100

Mateusz Cieślicki pisze...

Powiem tak: Marketingowo w pełni rozumiem tę decyzję, sportowo w ogóle.

Albo tam już jest tak krucho z kaską, że chcą mieć dwóch płacących kierowców, ale za kulisami rozegrało się coś, o czym się rychło nie dowiemy.

Póki co nawet nie chce mi się wierzyć w tę informację.