Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Alonso: Kubica nie ucierpi mentalnie

Światowe media cytują dziś wypowiedz Fernando Alonso, który odniósł się do sfery mentalnej Roberta Kubicy po wypadku w rajdzie Ronde di Andora. Hiszpan jest przekonany, że Polak nie ucierpi psychicznie po tym pechowym zdarzeniu i o tę sferę przygotowania możemy być spokojni.



Alonso to najbliższy, a może i jedyny, przyjaciel Roberta Kubicy w stawce kierowców Formuły 1. Polak i Hiszpan zawsze darzyli się ogromnym szacunkiem i sympatią. Na pewno kierowca Ferrari jest aktualnie informowany przez Polaka o jego postępach.

Alonso wypowiedział się ostatnio na temat formy psychicznej Kubicy, która według niego jest bez zarzutu i nie należy obawiać się, że Kubica straci coś ze swojej ambicji i szybkości.

"Wypadek Roberta Kubicy był bardzo pechowy. Człowiek jego kalibru potrafi się jednak z tego otrząsnąć. To była kraksa rajdowa, która nie ma nic wspólnego z Formułą" - powiedział Alonso.


Widać zatem, że Ci, którzy znają Kubicę są pewni, że nadal pod względem psychicznym będzie on "tym samym Robertem".

Więcej informacji o całej Formule 1 znajdziesz na www.f1ultra.pl


Reklama
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
powrotroberta jest już na facebooku! Dołącz do osób go lubiących!

www.techpro.pl - maszyny i narzędzia budowlane - sprzedaż i wynajem, niskie ceny, fachowa obsługa! 

22 komentarze:

TOMek pisze...

Sorry że powracam ale:
Sawekrs większość z nas mając na myśli prawą rękę R.K.ma na myśli dłoń , bo prawdopodobnie to z nią były wielkie niewiadome, z potwierdzonych źródeł ostatnio doszły nas słuchy że usunięcie zrostów na łokciu wyeliminuje ograniczenie pracy tego stawu.
Dominika myślę że Mateusz wyraził takie zdanie z pokory i swojej człowieczej przyzwoitości , jesli mielibyśmy Mu podziękować dopiero po powrocie Roberta to brzmi to jak jakiś warunek.
Miałem na myśli ten blog jako miejsce dla nas a nie uzdrowienie Kubicy przez Mateusza.
Ogólnie to co tutaj się ostatnio wydarzyło przez kilka ostatnich dni jest dla mnie zbyt przytłaczające , jeszcze jakis czas temu takie rzeczy nie były do pomyslenia.
Będę nadal tu zaglądał ale z komentarzami dam sobie już chyba spokój.
pozdrawiam wszystkich i dzięki za miłe chwile.

Sawekrs pisze...

TOMek, jak zauważyłeś ja nie napisałem tego po to by się czepiać Mateusza (prosił o opinie i co zmienić)i wogóle jestem tutaj tak jak przytaknąłem anonimowi z 12.45 po to żeby mieć miarodajne informacje o R.K. Moja uwaga nie ma nic wspólnego z pełnym szacunkiem dla Mateusza w tym co dla nas kibiców robi. Nie rozumiem Twojego zdania z tymi "podziękowaniami"... Jak widzisz angażuję się tutaj pozytywnie, i nie zamierzam nie komentować, pytać i wyrażać swoich opinii tylko dlatego, że nie ma informacyjnej sielanki w ostatnich dniach i zdażają się konflikty. Napisałem Mateuszowi swoje spostrzeżenie. Poza tym niemieckie media podały kilka dni temu, że Robert już nigdy nie będzie mógł do końca zgiąć ręki w łokciu co go wcale nie dyskwalifikuje w F1(nawet gdyby tak było. Śledzę ten blog kilkanaście tygodni i nie zauważyłem żeby mówiąc o ręce mieć na myśli dłoń... Wracaj tutaj częściej i dziel się swoimi spostrzeżeniami, chyba przez kilka kontrowersyjnych wypowiedzi "nie schowasz się pod stół"...:)Bo co Mateusz bez nas zrobi...?:):)

Michał pisze...

Przed chwilą przeczytałem informację na interii, że Schumi nie wyklucza zakończenia po raz drugi kariery po tym sezonie. I tak zacząłem się zastanawiać, czy istnieje jakieś powiązanie pomiędzy zapowiedzią Moreliego że RK nie koniecznie musi wracać do LRGP, a tą informacją na pograniczu plotki. Mercedes w sumie bardzo fajnie się rozwija, to raptem ich drugi sezon po powrocie do F1 i trzeba przyznać, że zaczynają podgryzać ogony pierwszej trójce. Kto wie co będzie w przyszłym roku.

Dawidu_AMG pisze...

Ciężko jest mówić, ze to ich drugi sezon. Fakt, na papierze widzimy, że są dopiero od sezonu 2010, ale przecież historia tego teamu to "BAR"->"Honda"->"Brawn GP". Patrząc na to jakim sprzętem dysponowali w roku 2009 (Początek sezonu z najlepszym bolidem, potem ustępowali jedynie RBR) to kolejne dwa sezony są słabe, ale taka wielka marka nie odpuści, dopóki nie dojdzie na szczyt i w przeciągu dwóch sezonów doczekamy się tytułu z ich strony. Wątpię, że duet Rosberg-Kubica byłby dobry. Jeśli nie będzie faworyzowania, to uważam, że przeważnie Robert byłby przed Nico, który do tej pory nie miał wymagających kolegów zespołowych (Webber, Wurz, Nakajima) i mógłby sobie z tym zwyczajnie nie poradzić. W kartingu zawsze był w cieniu Kubicy i Hamiltona i chyba tym razem nie chciałby być za jednym z tych dwóch.

Michał pisze...

To fakt, mogłoby dojść do sytuacji z powtórką z BMW. Mercedesowi może zależeć na 2 niemieckich kierowcach, a że nie ma kontraktów nie do zerwania .... ;)

Anonimowy pisze...

A ja chętnie widziałabym Roberta w jednym teamie z Fernando...
Kiedyś Robert zapytany czy chciałby jeździć w jednym zespole z Fernando Alonso odpowiedział: "To nie jest tajemnica. Sądzę, że nie byłoby między nami żadnych dziwnych spięć i wszystko byłoby postawione jasno. Zresztą, wcale nie uważam, żebym był od niego lepszy."

I w związku z tym zakupiłam już kubek z logo Ferrari. Przywiozłam go w prezencie dla brata, od którego zaraziłam się formułą... (ups... to miała być niespodzianka).

TOMek, nie rezygnuj z komentowania. Ja bardzo lubię czytać Twoje wypowiedzi.

Pozdrawiam
Dominika

Anonimowy pisze...

Witam wszyskich. Jeśli chodzi o tę akurat informacje, to mam wrażenie, że pojawiła się ona już kilka dni temu na pewnym portalu poświęconym tematyce Na jadę Roberta w jednym Teamie z Fernando musimy chyba jeszcze trochę poczekać, na razie celem jest powrót do F1. Sądzę, że sytuacja Massy w Ferrari jest niepewna (chodzi o sezon 2013), Kubica z pewnością był jednym z kandydatów do jazdy u boku Alonso, jednak teraz, wydaje się, że najbardziej prawdopodobne jest zatrudnienie jakiegoś młodego kierowcy z potencjałem (np. Sergio Perez), o czym ostatnio wspomniał Domenicali.


-Kalou2

Anonimowy pisze...

Witam wszystkich.
Nie chciałbym aby Kubica jeździł w Mercedesie.I to z partnerem Niemcem.
Myślę,że po startach w BMW,z partnerem Niemcem nie zdecyduje się na to.
Niech lepiej zostanie w Renault.

A to,że Mercedes ucieka,to wina duetu kierowców Renówki,którzy są dość przeciętni i nie potrafią przekazać wskazówek dotyczących ustawień bolidu swoim mechanikom.

Anonimowy pisze...

Dobre:)
Czyli według Twojej "logiki":
- Nico i Michael tez są dość przeciętni goniąc czołówkę.
- Fernando, Mark,Felipe,Jenson i Lewis to dopiero patałachy! - nie potrafią przekazać wskazówek dotyczących ustawień bolidu swoim mechanikom i dlatego Vettel jedzie po drugiego Majstra.

Dzisiaj zrozumiałem o co chodzi w F1:)

Dawidu_AMG pisze...

Są (chyba) ludzie, którzy uważają, że konstrukcje mają jednakowy potencjał, a Trulli i Glock nie potrafią ustawić bolidu ;)

Anonimowy pisze...

O reszcie stawki celowo nie wspomniałem, bo musiałbym przeklinać :)

Anonimowy pisze...

A ja bym chciał zobaczyć Roberta w F1.
Niestety cięzko bedzie w przyszlym roku z formą Renault
jezeli przepisy sie nie zmienia ale powtorka z sezonu 2010 byłaby mile widziana
Pozdrawiam,BYKU

Anonimowy pisze...

Podobno marzeniem kazdego kierowcy F1 jest jazda dla Ferrari,ale nigdy chyba nie slyszalam, aby to bylo tez marzenie Roberta. Zawsze mowil, ze wieksza satysfakcje sprawi mu zdobycie WDC ze slabszym zespolem, ktory bedzie sie rozwijal.

Dobry i silny zespolowy partner dla RK to bylby duzy plus, ale tylko nie ten placzek Alonso i to obecne Ferrari. Powoli, ale rozwijajacy sie Mercedes szkoda tylko ze z przecietnym Rosbergiem to na poczatek moze bylaby calkiem dobra opcja dla RK, ale i tak czekam na Kubice kiedys w McLarenie lub Williamsie, bo wierze, ze ten drugi team znow wroci na szczyt. A nie ma co sie ludzic LRGP to na razie nie mistrzowski zespol i nigdy taki nie bedzie z tym podejsciem i ciapowatym szefem. Ale na pewno Robert jak bedzie mial taka mozliwosc to wybierze dobrze dla siebie i kariery, chociaz do dzisiaj sie zastanawiam, co Rob widzial kiedys w Renault.

K@ti.T.

Anonimowy pisze...

Nie wiem, jakie są marzenia Roberta.
Mówił tylko odpowiadając w 2003 roku na pytanie, z którym kierowcą F1 chciałby jeździć w jednym zespole: Z Michaelem Schumacherem. Im silniejszy partner, tym lepiej.
A czy zgodziłby się na bycie "numerem 2": W pierwszym sezonie tak. Jeżdżąc dla takiego teamu jak Ferrari trzeba się z czymś liczyć. Przecież lepiej być drugim kierowcą Ferrari, niż pierwszym w Jordanie.
Kiedy już był w F1, mówił, że podziwia Fernando Alonso (jeśli chodzi o styl jazdy, a także częściowo o przebieg kariery). Kiedy usłyszał, że Alonso twierdzi, że stać Roberta na zdobycie tytułu mistrza świata, odpowiedział: Fernando to kierowca, który zawsze mówi to, co myśli, a nie po to, żeby komuś posłodzić - choć akurat mnie tego osobiście nigdy nie powiedział. Zobaczymy, czy kiedyś będziemy mogli świętować taki sukces. Droga jest na pewno długa. Może to się stać za kilka lat, kilkanaście, może też się w ogóle nigdy nie wydarzyć.

To tyle wspomnień, ale jakie są marzenia Roberta...? Mogę się tylko domyślać;)

Pozdrawiam
Dominika

Anonimowy pisze...

Dominika ja tez nie wiem jakie sa marzenia Roberta, on ma specyficzna osobowosc jak kazdy wielki czlowiek i moge sie tylko domyslac, ze pewno jednym z nich jest WDC w F1, no bo ktory kierowca wyscigowy by o tym nie marzyl? Pamietam kiedys taki wywiad z RK, gdzie zapytany o to powiedzial ot tak, ze on nie ma marzen. No ale to niemozliwe, bo chyba kazdy czlowiek je ma, pewno Robert tylko nie chcial aby ktos wtracal sie za bardzo w jego zycie.

A co do Alonso, przyznaje nie za bardzo go lubie, coby sie nie stalo on zawsze taki niewinny koteczek, ale uwazam ze to swietny kierowca i dobry przyjaciel Kubicy. Trudno powiedziec jak wygladalaby ich rywalizacja, Fernando dzieki Briatore jest przyzwyczajony, ze to on jest pepkiem swiata;) A Robert tez jest bardzo ambitny i moze zgodzilby sie byc nr 2, a moze nie, ale jak bedzie zobaczymy chociaz Ferrari to nie moj ulubiony zespol. Pozdrawiam.

K@ti.T.

Anonimowy pisze...

Witam,

myślę, że po sezonie 2008r. Robert już nigdy nie zgodzi się na rolę kierowcy nr 2. To już nie jest młokos bez doświadczenia, który za wszelką cenę musi walczyć o miejsce w kokpicie. Udowodnił to zresztą po wypadku Massy.

Pozdrawiam

Arrczi

Anonimowy pisze...

K@ti.T. Twoje określenie "niewinny koteczek" ubawiło mnie do łez ;)
Dziękuję i pozdrawiam.
Dominika

Greg pisze...

myślę, że jedynym marzeniem Roberta jest w tej chwili takie aby w ogóle wrócić do F1!

Jego forma jest wielką niewiadomą a Wy już szykujecie mu transfer...

Anonimowy pisze...

Kolego z godziny 21:49
Zupełnie nie zrozumiałeś tego co chciałem przekazać.A mianowicie tego,żeby się trzymał z dala od niemieckich zespołów,w których obok niego miałby występować Niemiec. Zanim więc napiszesz coś o mojej logice,zastanów się nad swoją.

Nie pisałem o wszystkich kierowcach, tylko o tych,którzy jeżdżą obecnie w Renault,więc i tu kłania się czytanie ze zrozumieniem.
Co do Schumachera to jest on w tej chwili całkiem przeciętnym kierowcą i żadne zaklinanie nie pomoże. Z mistrza nie zostało nic.

Anonimowy pisze...

Bo Alonso to jest taki niewinny koteczek. Do dziś nie wierzę, że nic nie wiedział o ustawieniu wyścigu w Singapurze...

Pozdrawiam jojo

Mateusz Cieślicki pisze...

"Ogólnie to co tutaj się ostatnio wydarzyło przez kilka ostatnich dni jest dla mnie zbyt przytłaczające , jeszcze jakis czas temu takie rzeczy nie były do pomyslenia.
Będę nadal tu zaglądał ale z komentarzami dam sobie już chyba spokój.
pozdrawiam wszystkich i dzięki za miłe chwile."

Kurcze, może trochę się zagapiłem TOMek, ale nie wiem co masz na myśli. Co się działo? Kilka negatywnych komentarzy zdarzało się zawsze. Chyba, że chodzi o te dotyczące Ciebie - jeżeli tak, to nie przejmuj się nimi. Szkoda byłoby, gdyby blog stracił najwierniejszego "komentatora"

Ja bym tak nie dramatyzował z niemieckimi zespołami. To, że w BMW było jak było nie oznacza, że nadal tak będzie.

Według mnie - i nie tylko mnie, ale też znacznie większych znawców ode mnie - zespół Lotus Renault GP jest już u schyłku. Dodatkowo, jak jutro przeczytacie (dziś już nie zdołam przetłumaczyć całości) Lopez zapowiedział, że w przyszłym sezonie nie będzie budowania bolidu pod Kubicę, tak jak to było w tym roku, tylko stworzą bardziej "uniwersalne" auto.

Na pewno nie chciałbym, żeby Kubica trafił do jednego zespołu z Alonso. Myślę, że najbardziej prawdopodobną opcją jest (jeżeli Kubica wróci do formy sprzed wypadku), że "przekibluje" w jakimś średniaku jeszcze 3-4 lata, a potem zastąpi Alonso w Ferrari. Domenicali zapowiedział ostatnio, że w tym zespole będzie miejsce dla jednego doświadczonego zawodnika i jednego "dobrze rokującego".

Szybkiego powrotu do komentowania TOMek

Anonimowy pisze...

"Ja bym tak nie dramatyzował z niemieckimi zespołami. To, że w BMW było jak było nie oznacza, że nadal tak będzie."
Mateuszu,ja nie dramatyzuje,ja tylko mam cały czas w pamięci sezon 2008.Jeśli Kubica nie zostałby MŚ, to powinien stać na podium w klasyfikacji generalnej.To właśnie zespół BMW sprawił,że tak się nie stało.Byli zajęci dogrzewaniem opon Heidfelda.Poza tym ,ten zespół był bardzo sztywny i nie potrafił się dostosować (wykorzystać) do sytuacji.Oni mieli z góry ustalone założenia,harmonogram działania,typowy niemiecki porządek.Zresztą sam Mario mówił o tych planach.
Spotkała ich za to zasłużona kara.
Obawiam się,że Mercedes jest taki sam i dlatego właśnie nie chciałbym,aby Kubica zmarnował sobie karierę w takim zespole.