Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

poniedziałek, 18 lipca 2011

Boullier: Pod koniec lata końcowa faza rehabilitacji Kubicy, pierwsze testy zaplanowane na jesień

Eric Boullier, szef zespołu Lotus Renault GP powiedział wczoraj, że Robert Kubica czuje się dobrze, jego stan się poprawia, ale odbudowa zniszczonych nerwów zajmuje dużo czasu. Francuz przypuszcza, że pod koniec lata Robert rozpocznie końcową fazę rehabilitacji, a jesienią będzie możliwe przeprowadzenie prywatnych testów z jego udziałem.


Zespół Lotus Renault GP gościł w poprzedni weekend w rosyjskim Soczi, gdzie w 2014 roku ma zostać rozegrane pierwsze w historii Grand Prix Rosji Formuły 1. Podczas odbywającej się tam konferencji prasowej szef zespołu, Eric Boullier został zapytany o Roberta Kubicę. Francuz odpowiedział, że często rozmawia z polskim kierowcą, który czuje się coraz lepiej. Regeneracja nerwów trwa jednak bardzo długo, co jest normalną sytuacją.

Boullier uważa, że pod koniec lata Kubica rozpocznie końcową fazę rehabilitacji, a po jej zakończeniu będzie możliwe przeprowadzenie testów, prawdopodobnie z użyciem bolidu Renault z 2009 roku. Nadal nie jest jednak możliwe podanie choćby przybliżonych dat tych jazd.

Trzeba uznać te informacje za bardzo pozytywne, ostatecznie potwierdzające odzyskiwanie przez Kubicę sił.

Więcej informacji o całej Formule 1 znajdziesz na www.f1ultra.pl


Reklama
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
powrotroberta jest już na facebooku! Dołącz do osób go lubiących!

www.techpro.pl - maszyny i narzędzia budowlane - sprzedaż i wynajem, niskie ceny, fachowa obsługa!

74 komentarze:

Anonimowy pisze...

mam nadzieje ze bedzie tak jak mowi

Anonimowy pisze...

Ważne jest to ze nasz Mistrz zdrowieje z dnia na dzien.Teraz to juz kwestia 2-3miesiecy i siedzi w bolidzie nie wazne jaki czy z 2009 czy inna seria wazne ze sie wylizał!!! A my czekajmy do pirwszego GP w wykonaniu Roberta. Marcin81

Anonimowy pisze...

Mateusz, nawet na wm piszą o twojej informacji!
kasia087 pisze: "Standard LR było w Soczi w zeszłym tygodniu, a on dopiero teraz pisze o wypowiedzi Boulliera Dziwne, że oficjalna strona LR nie podała nic takiego hehe, patrzę na te informacje z przymrużeniem oka"
A przecież Eric Boullier w Soczi wypowiedział się wczoraj... Dobrze, że gaga dodał(a) link do oryginału, to i na wm będą mogli sobie poczytać... Pozdrawiam D

Anonimowy pisze...

"Renault GP godził w poprzedni weekend", powinno być gościł zamiast godził :)

Anonimowy pisze...

Przez 5 miesięcy czytałem, że Robert wraca do zdrowia w ekspresowym tępie. W pewnym momencie pomyślałem, że doszedł do 300 % sprawności. Teraz czytam,że wraca do zdrowia powoli. Kilka razy pisałem, nerwy zregenerują się najwcześniej wiosną 2012r, jak dobrze pójdzie. Pełnego czucia nie będzie. Super optymistyczna prognoza - powrót RK w 2013. MS

Mateusz Cieślicki pisze...

Jeżeli chodzi o Panią Kasię, mogę ją uznać za mojego krytyka numer 1. :) Ganiła mnie już na wielu forach i serwisach. Trudno, ale ma ona też pozytywny wpływ na rozwój tego bloga, czasem jej uwagi były słuszne.
Zawsze gdy ktoś da link do mojego bloga to natychmiast pojawiają się pytania od niej - a skąd on to wie, "on wie tyle o obrażeniach Kubicy co ja o balecie" itp. A! I dla Pani Kasi ja funkcjonuję jako "blogspot". Chyba mnie Pani Kasia nie lubi :)
A jeżeli mam wbić małą szpileczkę to 29 maja Pani Kasia twierdziła, że Robert Kubica już pisze prawą ręką (to była ta sprawa gdy podano informację, że Robert posługuje się już długopisem - wtedy gdy podał go jednemu z kierowców w Formula Medicine), Pani Kasia, która jest hiper-optymistką w sprawie powrotu Kubicy przetłumaczyła to jako pisanie, bo "przecież nie chodzi o drapanie się po plecach tym długopisem".

Ale to tyle, ogólnie widać, że Pani Kasia ma dużą wiedzę na temat Roberta i jego rehabilitacji, cenie ją za to, ale czasem gubi ją optymizm. Nawet cieszyłbym się gdybym musiał przepraszać Panią Kasię za krytykę tych (jak się obecnie wydaje) hiper-optymistycznych słów na temat Roberta.
Pozdrawiam ją i dziękuję za cynk :)

Mateusz Cieślicki pisze...

P.S. Powyższe jest aktualne tylko w przypadku, gdy kasia087 z f1wm to k@sia z f1zone. Podejrzewam, że to ta sama osoba, a jeżeli jednak nie, to mam 2 Panie Kasie, które mnie nie lubią. Chlip...

Anonimowy pisze...

ach ta słynna K@sia, która udziela się chyba na wszystkich portalach poświęconych F1. Jej znak rozpoznawczy to słynna emotikona :D
Strzeżcie się wszyscy pesymiści - pani Kasia was zmiażdży, bo wszelakie oznaki pesymizmu dotyczące powrotu Roberta myszą być tępione ;)

Mateusz Cieślicki pisze...

Ah! I najważniejsze dziś z mojej strony!

Chciałbym Wam serdecznie podziękować za kolejne 100 tys. odwiedzin bloga! Mamy już 400 tysięcy! (wersja angielska ma 106 tys.).

Dziękuję wszystkim czytelnikom za poświęcony czas, zaufanie, ciepłe słowa, wsparcie i pomoc. Mam nadzieję, że nadal będę mógł przekazywać Wam najnowsze i wyłącznie pozytywne wiadomości o stanie zdrowia Roberta Kubicy i jego kolejnych krokach w drodze do F1.

Podkreślam jednocześnie, że chciałbym, aby ten blog miał jak najkrócej rację bytu i abym mógł wrócić w swoich relacjach z wyścigów F1 do częstego wymieniania nazwiska Roberta Kubicy.
Dziękuję jeszcze raz i pozdrawiam!

Mateusz Cieślicki pisze...

"myszą" - przypomniał mi się policjant Crabtree z Allo Allo ;)

Anonimowy pisze...

No nie żartuj, Mateusz! Przecież chyba już ustalaliśmy, że zmieniasz nazwę blogu... i lecimy dalej!

Ewa pisze...

"one year" tak powiedział lekarz który operował Roberta na pytanie kiedy pacjent może odzyskać sprawność.Nie chciałam w to wierzyć ale już chyba nie mam wyjścia.Całe szczęście, że jest szansa na powrót do F1, dla odmiany w to wierzę :)

Mateusz Cieślicki pisze...

Niestety, większość lekarzy tak mówiła i nie tylko lekarzy, Michał Kościuszko (bądź co bądź dobry znajomy Kubicy z rajdów i poprzez M. Czachorskiego, który zanim podjął współpracę z Kubicą był przedstawicielem Kościuszki) powiedział, że "rok przerwy będzie najbardziej optymistycznym wariantem dla Kubicy"...

Anonimowy pisze...

A Morelli i Robert powiedzieli też coś o realnym planie powrotu na GP Brazylii. Sołłł, póki Robert nie wróci można sobie wróżyć z fusów. Na razie jedyne co wiadomo, że jest szansa na GP Brazylii i tego się trzymajmy. Podkreślam SZANSA a nie PEWNIK!!!
PEWNIK to to, że wróci:)

Trzymajmy kciuki, życzmy zdrowia i tyle.

Sebastian S.

Michał pisze...

Sebastian lepiej traktuj to jako super optymistyczny scenariusz. Realny jest powrót w 2012, a pewny (zakładając, że do tej pory wszystkie informacje są prawdziwe i faktycznie wszystko idzie w dobrym kierunku) na 2013. Nie oszukujmy się, to był naprawdę poważny wypadek z poważnymi uszkodzeniami ciała i to że w ogóle jest szansa do powrotu do prawie pełnego zdrowia to już sukces medycyny, a jeżeli wróci do motosportu czy to będą rajdy, F1 czy inne serie wyścigowe to już będzie niesamowite i to będzie prawdopodobnie moment w którym RK przestanie mieć problemy ze dużymi sponsorami. I tu pojawia się aspekt biznesowy tej sytuacji, żeby tak było to on musi wrócić i pokazać że nadal jest materiałem na mistrza, a zbyt szybki powrót na pewno nie pomoże. Dlatego nam pozostaje czekać na rozwój wydarzeń bez specjalnej podniety i wierzyć w jego ciężką pracę i zdolności biznesowe Moreliego.

Anonimowy pisze...

Panie Mateuszu, z całym szacunkiem, ale moja niechęć do pańskiego bloga wynika głównie z tego, że pisze Pan wiele, ale rzadko kiedy podaje źródła (być może były, ja tu od dawna nie zaglądam, więc nie wiem).. Mało tego, często dolewa Pan oliwy do swoich artykułów, aby wzbudzić niepewność i strach wśród kibiców. Często pisał Pan informacje tak niewiarygodne, które nie pokrywały się z informacjami udzielonymi przez lekarzy, że odechciało mi się czytać. Pisał Pan o sprzecznych informacjach lekarzy. Może to tylko ja, ale czytałam wszystkie informacje od lekarzy i nigdy nie były one sprzeczne. Po prostu wnioskuję, że czasami pisze Pan na siłę, Skoro jest napisane „codzienna aktualizacja”, no to czasem trzeba coś wymyślić, prawda, bo to do czegoś zobowiązuje.

Druga sprawa: Tekst o „drapaniu się po plecach”, to nie są moje słowa :) A informację o tym, że Robert podał komuś długopis, podano 20 maja, natomiast informację, że Robert używa długopisu podał Daniele Morelli 28 maja. (A tak swoją drogą, do czego według Pana używa się długopisu? Pytam poważnie, bo nie mam pojęcia.)


Trzecia sprawa: Nie wiem skąd pomysł, że jestem na wszystkich/większości forach o F1, skoro mam tylko 3 konta, w tym 2 na portalach, a jedno na blogu.

Na zakończenie: Daniele Morelli stwierdził, że powrót na Brazylię nie jest marzeniem, ale celem. I nie jest to zbyt optymistyczne (mogę podać link do tych słów) tylko realistyczne. A komuś trzeba wierzyć, skoro nie mamy bezpośredniego kontaktu z Robertem i jeżeli miałabym wybierać pomiędzy "Faktem" a managerem, to wybieram jednak tego drugiego. Jakby nie było jest najbardziej wiarygodną osobą, na której można opierać swoją wiedzę, poza doktorem Riccardo Ceccarellim. (A Robert nie potwierdził, ale też nie zaprzeczył o tym powrocie.)

2013... Wy chyba naprawdę nie wiecie co piszecie :P Skoro Robert powiedział, że w przyszłym roku będzie już jeździł, to skąd ta niepewność? Nawet jemu nie wierzycie? A jak będzie już śmigał, to dalej będziecie się zastanawiać nad tym, czy wróci? :P To chyba "magia" tego bloga tak działa na niektórych ;)

Pozdrawiam i więcej "realizmu" życzę.
Kasia

Anonimowy pisze...

Pani Kasia ma racje nie popadajcie ze skrajnosci w skrajnosc 2013....nie to zdecydowanie za dlugo do testow w przyszlym roku zostalo ponad 7 miesiecy to bardzo duzo czasu.
Przez 5 miesiecy robert stanal na nogi i sie porusza bez problemow a nerwy sie zregeneruja c o do tego nie mam najmniejszych watpliwosci i nawet jak nie osiagnie 100% sprawnosci to nie jast to istotne!!!
Pozdrawiam Rafal

Anonimowy pisze...

Kotfilemon. Przeprzaszam, że nie na temat ale Ferrari szykuje drastyczne zmiany na przyszły wyscig, Alonso i Massa maksymalnie skoncentrowani....
http://motorsportrants.wordpress.com/2011/07/19/pics-of-the-week-ferrari-alla-riscossa/

Michał pisze...

Ehh cel celem, ale dopóki rehabilitacja trwa to nic nie jest do końca pewne.

Anonimowy pisze...

Kasiu, "normalnie gościowi odpisałaś" i to bez hehehe! Mamy nadzieję, że teraz częściej będziesz tu zaglądać i wlewać w zainteresowanych więcej optymizmu. Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Panie Rafale z 08:49...Może nie jest istotne dla Ciebie siedzącego wygodnie przed tv i popijającego piwko podczas relacji z F1.

Anonimowy pisze...

coś mi się wydaje że tych nagród powinno być więcej, już doszła mi kolejna kategoria w której co niektórzy mieliby duże szanse.Blog mi się podoba , nie jest przekolorowany i nie wzbudza sztucznych emocji bo gdyby coś tu robione było na siłę to by mnie tutaj nie było ,za stary jestem na bajery,a swoją drogą nie wchodzę na blogi typu disco polo , dresy i floresy ponieważ mnie to nie interesuje stąd nie rozumiem co niektórych choć jestem naprawdę tolerancyjny
TOMek

Anonimowy pisze...

Ja zgadzam się z Kasią. W szczególności z "Często pisał Pan informacje tak niewiarygodne, które nie pokrywały się z informacjami udzielonymi przez lekarzy" oraz "Po prostu wnioskuję, że czasami pisze Pan na siłę, Skoro jest napisane „codzienna aktualizacja”, no to czasem trzeba coś wymyślić, prawda, bo to do czegoś zobowiązuje."

Anonimowy pisze...

proszę podajcie choć jeden przykład niewiarygodnych tutaj rzeczy zanim napiszecie że tak jest!
Blog jest czyjąś własnością według mnie i właściciel może mieć swoje prywatne zdanie i opinie na dowolny temat co nie oznacza że każdy musi się z tym zgodzić .
Różnica jest jednak taka ,że normalny człowiek ma prawo wyboru jedni kupują fakt a inni gościa niedzielnego , ja nie korzystam z tych ,,żródeł informacji,, ale też nie wypisuję głupstw i nie nawracam takich tytułów bo mam lepsze w życiu rzeczy do roboty ,proste jak że tak powiem prosta startowa:)
TOMek

Anonimowy pisze...

No nie wiem czy zainteresowani chcą tego optymizmu ;) Poza tym najlepiej niech każdy podchodzi do tego tak, jak jego charakter mu na to pozwala. Ja z reguły jestem optymistką, ale z dozą realizmu, stąd mój spokój, co do powrotu Roberta :)

TOMek - kiedyś już na innym portalu wymieniłam nie jeden, ale chyba z 5-6 takich przykładów, ale to było tak dawno, że teraz ciężko by mi było coś znaleźć. Jedyne co zapamiętałam to:
- "najbardziej ucierpiał bark Roberta" - a ja myślałam, że dłoń i łokieć, bo o barku lekarze mało co się wypowiadali
- jednego dnia, był artykuł, w którym pisano, że Robert ledwo ledwo porusza palcami i to pod mniejszym kątem niż większość mówi, a jakieś 3-4 dni później, że zgina pale w pieść - no to błagam
- przed GP Australii podobno lekarze zabronili Robertowi oglądać wyścig z powodu jego stanu zdrowia, ale niestety Robert się uparł i lekarze musieli odpuścić - jakoś nigdzie nie czytałam wypowiedzi lekarzy, że Robert jest w tak złym stanie, że nie wolno mu obejrzeć wyścigu

To takie główne, które zapamiętałam, reszty nie pamiętam, a szukać po prostu mi się nie chce.

Ktoś inny zauważył jeszcze taki szczegół:
W maju był artykuł, w którym pisało, że nie ma obaw, że Robert nie odzyska pełnej sprawności, a w czerwcu "Ale możliwe jest również to, że Robert już nigdy nie wróci do Formuły 1" - dziwne, że tak mało ludzi zauważyło takie rozbieżności...

Kasia

Anonimowy pisze...

Aha, no i jeszcze ta lista obrażeń, które zostały wyleczone, a które nie - skąd takie informacje? Lekarze to wszystko powiedzieli Panu Mateuszowi, a nawet Morelli, Boullier, Ceccarelli tego nie powiedzieli? "Fakt" też nie? Chyba, że Pan Mateusz ma takie "plecy", że lekarze pokazali Mu rentgeny i wszystko dokładnie szczegółowo opisali, jak bardzo, w jakim stropniu zostało uszkodzone/wyleczone ;)

Kasia

Anonimowy pisze...

ok
w sprawie listy obrażeń , Ci którzy dokładnie analizują wszystkie informacje na temat Roberta już przed listą opublikowaną przez Mateusza mogli wywnioskować z którą częscią ciała jest już ok a z którą nie i dlaczego pisząc tą listę Mateusz nie popełnił według mnie żadnego błędu.Na tamte czasy kiedy spływały do nas komunikaty ze szpitala na bieżąco można było wnioskować takie rzeczy .
2 -to że był taki moment że Robert nie mógł całkowicie ruszać palcami u rąk to chyba zrozumiałe dla każdego dorosłego człowieka , osobiście miałem złamany tylko 1 palec a trzema nie ruszałem przez 3 miesiące i pewnie bym nie ruszał przez kolejne 5 gdybym tego gipsu sam nie wy...
Co do artykułu że lekarze zabronili oglądać GP
Australii to się nie wypowiem ponieważ ani takiej informacji nie uszłyszałem nigdy ani nie przeczytałem jej na tym blogu ( widocznie mnie jeszcze tu nie było)
Debata na temat blogu i Roberta jest jak najbardziej pożądana jednak wydaje mi się że powinna odbywać się w miłej atmosferze dlatego że rzeczą która nas tutaj łączy to Robert i nie widzę sensu żeby nas dzielił niczym Prezes
( sorry że znów o polityce:) )
pozdrawiam TOMek

Anonimowy pisze...

aha
to że gdzieś tutaj pisze że codziennie aktualizacja to nie znaczy że tak jest i być musi.
Czasami niema tutaj nic nowego przez kilka dni i nikomu to nie przeszkadza , doskonale tą pustkę potrafimy wypełnić dyskusją .
TOMek

Anonimowy pisze...

@TOMek - ja tu już od dawna nie wchodziłam, dlatego nie orientuję się, czy coś się zmieniło czy nie, jedynie napisałam jak było :) Co do GP Australii - ja czytałam, właśnie na tym blogu, także było :) Co do placów: nie wydaje Ci się, że takie rozbieżne informacje w ciągu kilku dni, to trochę dziwne? Biorąc pod uwagę, że lekarze mówili jednym głosem? Tak albo tak, inaczej nie można. :)

I ja nie widzę, aby atmosfera tutaj była zła. Komentarze są normalne i w porządku :)

Anonimowy pisze...

więc bardzo mnie to cieszy i myślę że wszystkich ,wobec tego wszyscy zapraszamy do wspólnego i miłego oczekiwania na powrót króla.
TOMek

Anonimowy pisze...

jeszcze jedno zapomniałem - bark był uszkodzony i to informacja którą słyszałem w tv od dr Lanzy czy jak mu tam , a z palcami to mogło być tak że w poniedziałek miał dłoń usztywnioną więc nie mógł ruszać a we wtorek po ściągnięciu już mógł , mimo to teraz uważam że to w ogóle nie istotne.
TOMek

Mateusz Cieślicki pisze...

Uderz w stół a nożyce się odezwą :)

TOMek - bardzo dziękuję.

To fatalny moment na takie dyskusje, ale postaram się odpowiedzieć na zarzuty w punktach:
1. "Mało tego, często dolewa Pan oliwy do swoich artykułów, aby wzbudzić niepewność i strach wśród kibiców." - ja nie wzbudzam niepewności, dzielę się swoimi wątpliwościami. Wielokrotnie wspominałem, że wolę chłodniej podchodzić do sprawy powrotu Roberta do F1 niż być hurra-optymistą i się potem rozczarować zbyt długim czekaniem. Proszę zauważyć, że w przeważającej większości przypadków krótkie zdanie ode mnie pojawia się na końcu informacji - tak aby podtrzymać jednak "blogowość" tej strony.
2. "Często pisał Pan informacje tak niewiarygodne, które nie pokrywały się z informacjami udzielonymi przez lekarzy, że odechciało mi się czytać. Pisał Pan o sprzecznych informacjach lekarzy." - niewiarygodnie to mnie ten zarzut dotknął. Proszę o konkretne przykłady, ale proszę pamiętać, że ja pisałem to tuż po publikacji tych informacji w innych mediach, Pani ocenia moje informacje po pewnym czasie, gdy były one korygowane, zmieniane. A co do wymienionych przez Panią przykładów:
"najbardziej ucierpiał bark Roberta" - a ja myślałam, że dłoń i łokieć, bo o barku lekarze mało co się wypowiadali" - jak się Pani odniesie w tym momencie do wypowiedzi Morelliego, który stwierdził miesiąc temu, że dłoń nie była uszkodzona?
3. "(A tak swoją drogą, do czego według Pana używa się długopisu? Pytam poważnie, bo nie mam pojęcia.)" - chodziło o podanie długopisu innemu kierowcy, nie o pisanie nim! Gdyby Robert mógł pisać w maju, to już jeździłby w jakichś testach... Proszę zauważyć, że przy rehabilitacji ręki pisanie jest jedną z końcowych faz tego procesu.
4. "- jednego dnia, był artykuł, w którym pisano, że Robert ledwo ledwo porusza palcami i to pod mniejszym kątem niż większość mówi, a jakieś 3-4 dni później, że zgina pale w pieść - no to błagam" - proszę o link abym mógł się odnieść - proszę o linki z mojego bloga oraz do informacji lekarskich z tego samego lub wcześniejszych dni.
5. "- przed GP Australii podobno lekarze zabronili Robertowi oglądać wyścig z powodu jego stanu zdrowia, ale niestety Robert się uparł i lekarze musieli odpuścić - jakoś nigdzie nie czytałam wypowiedzi lekarzy, że Robert jest w tak złym stanie, że nie wolno mu obejrzeć wyścigu" - chodziło o silne przeżycia psychiczne - lekarze odradzali Kubicy oglądanie, bo w przypadku większości pacjentów tuż po wypadku nie powinno się im pokazywać tego, co w wyniku tego wypadku stracili.
6. "Aha, no i jeszcze ta lista obrażeń, które zostały wyleczone, a które nie - skąd takie informacje? Lekarze to wszystko powiedzieli Panu Mateuszowi, a nawet Morelli, Boullier, Ceccarelli tego nie powiedzieli? "Fakt" też nie? Chyba, że Pan Mateusz ma takie "plecy", że lekarze pokazali Mu rentgeny i wszystko dokładnie szczegółowo opisali, jak bardzo, w jakim stropniu zostało uszkodzone/wyleczone ;)" - a tutaj to muszę się przyznać, że pod wpływem Pani komentarzy dodałem na dole tekstu o obrażeniach Roberta Kubicy małą notkę - proszę o zapoznanie się z nią.
A co do informacji, które są tam zawarte, a których rzekomo nikt nie wypowiedział, to proszę podać przykłady z tej listy, wtedy będę mógł się do nich odnieść.

Pani Kasiu - tak jak w sądzie - Pani oskarża - Pani dostarcza dowodów, ja się bronię.
Bardzo nie chciałbym żeby ta dyskusja ewaluowała, zajmijmy się kolejnymi informacjami na temat Roberta, tylko Panią Kasię proszę o odpowiedź.
Swoją drogą szkoda, że ciągle krytykuje Pani mojego bloga, jednocześnie przyznając, że od bardzo dawna tu nie zagląda... bo może od Pani ostatniej wizyty coś się zmieniło? Proszę to przemyśleć.

Pozdrawiam

P.S. - przeczytałem kolejne komentarze w międzyczasie - Pani Kasiu, proszę o linki! Bo póki co to są słowa bez pokrycia. Jeżeli będzie Pani miała rację, to usunę wszelkie wpisy, które w świetle przedstawionych przez Panią materiałów były nieaktualne w momencie ich publikacji.

Mateusz Cieślicki pisze...

A!
No i zapomniałem - niestety nie będę mógł dziś śledzić kolejnych odpowiedzi z niezmiernie ważnych dla mnie spraw osobistych, dlatego proszę wybaczyć, że nie będę natychmiast odpowiadał, ale nic nie zostanie pominięte.
Pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

Odpowiem Anonimowemu z 9.10 nie jest istota sprawy zeby Robert odzyskal 100% sprawnosci bo nie jest ona potrzebna chodzi o to ze sprawnosc reki i tak bedzie w koncu wystarczajaca do prowadzenia bolidu f1, jesli nie nastapily komplikacje to juz prawdopodobnie nic zlego dziac sie nie bedzie. Poza tym watpie czy Robert przed wypadkiem mial 100% sprawnosci biorac pod uwage ilosc srub w jego organizmie umowmy sie 100% jest to okreslenie umowne....
Pozdrawiam Rafal

Anonimowy pisze...

Niema za co dziękować, pisałem to w swoim imieniu choć myślę że nie należę do wyjątku.
Czasami brak informacji , czy zdjęcia faktu budziły w nas frustrację i lekkie poddenerwowanie
dziś wszyscy wiemy że jest bardzo dobrze i naprawdę na luziku i ze spokojem bez zbędnych waści możemy czekać na GP Abu Dhabi
TOMek

Anonimowy pisze...

A będzie dzisiaj pytanie?

Anonimowy pisze...

Eric zaczyna narzekać na sezon 2011 tym samym zaczyna robić gniazdo dla Roberta i wszystkich do tego przyzwyczajać ,mam tu na myśli Nicka H. i Meduzę :)
drobny żart
TOMek

Mateusz Cieślicki pisze...

A właśnie! Gdzie Meduza?
Gniazdo :)

Anonimowy pisze...

Panie Mateuszu, naprawdę nie chce mi się szukać informacji, które były w marcu czy kwietniu.

Co do nieuszkodzonej dłoni: ona sama w sobie nie była uszkodzona, jak pokazywał Morelli (w telewizyjnym wywiadzie), uszkodzone było przedramię i jego górna część podchodząca do łokcia. Dłoń była niemal odcięta od ciała, ale nie wiemy, w którym miejscu, można się tylko domyślać, patrząc na fotki "Faktu". Natomiast sam Pan widzi, że o barku było powiedziane raz, co jest nie tak, a potem mówiono tylko, że trwaja ćwiczenia, i że bark dobrze na nie reaguje.

Co do konkretnych przykładów: już je podałam. Napisał Pan, że Robert rusza palcami ledwo ledwo, po czym po kilku dniach, lekarze twierdzili, że zgina je w pięść. Troszkę to dziwne, skoro dziś nie mogę prawie palcami ruszać, to trudno, żebym w piątek mogła je całkowicie zgiąć.

http://powrotroberta.blogspot.com/2011/04/piatek-0804-palce-roberta-zginaja-sie.html - Najbardziej mnie zdziwiło w tym artykule dochodzenie do sprawności LEWEJ strony ciała, mimo, że nikt nigdzie o tym nie napisał. Tylko Pan. O rzekomym zaniku mięśni i o braku konrektnej rehabilitacji na tą stronę. Z tego co ja czytałam, to ćwiczenia lewej strony ciała, Robert zaczął już pod koniec lutego (Pamiętam, że 02.03. był zabieg poprawiania śrub w nodze, i dzień potem, lekarze mówili, że Robert wrócił już do normalnych ćwiczeń.)

Co do długopisu: "Robert prawą ręką posługuje się już długopisem." - Nie rozumiem o co Panu chodzi... Czy używanie długopisu, to jest trzymanie go w ręce? Czy naprawdę uważa Pan, że jeśli mógłby pisać długopisem, to mógłby już testować? No skoro tak... ja uważam inaczej. Myślę, że do trzymania kierownicy i pędzenia kilkaset km/h potrzeba znacznie więcej siły niż na pisanie. http://www.f1wm.pl/php/news_id-22088.html

Niestety nie znalazłam u Pana artykułu o zginaniu palców w pięść, natomiast pamiętam, że jakaś zagraniczna strona (niemiecka-szwajcarska) podała, że lekarze powiedzieli, że te palce zaciska w pięść 12.04.

Trafiłam natomiast u Pana na takie zdanie: "Wszystkie nerwy, mięśnie i kości w nodze Kubicy mogą wrócić do sprawności." - A czy było zagrożenie, że nie mogą? Że nerwy w nodze są uszkodzone? Kto tak powiedział i kiedy? Również prosiłabym o link.

A skąd Pan wie, że lekraze odradzali Robertowi oglądanie wyścigu? Kiedy tak powiedzieli? Ponownie proszę o link.

No i Pana przemyślenia, że może "Robert nie wróci nigdy do F1" - a konkretniej z dnia 03.06. http://powrotroberta.blogspot.com/2011/06/piatek-0306-nie-szukajmy-konfliktu-w.html
Natomiast 29.05. Daniele Morelli powiedział: "Nie ma obaw, że nie będzie w formie pozwalającej mu na powrót" - http://www.f1wm.pl/php/news_id-22114.html
Troszkę sprzeczności się wkradło, prawda?

Kończąc: Panie Mateuszu, nie jesteśmy w sądzie i nie bawmy się w takie rzeczy, bo naprawdę nie jest to potrzebne. Nie oskarżam Pana, a jedynie wypowiadam swoją opinię o Pana blogu na podstawie swoich własnych odczuć i tego, co czytam/czytałam na innych portalach, głównie zgranicznych. I nie musi Pan stąd usuwać żadnych artykułów, bo to też nie ma sensu. Nie po to się je pisze, żeby potem usuwać, prawda? Poza tym było to bardzo dawno temu, więc tym bardziej nie ma sensu do tego wracać.

Ma Pan rację, nie wchodzę tutaj od dawna, być może faktycznie się zmieniło od początku. Po prostu swoje opinie piszę na podstawie dawnych, wcześniejszych wpisów.

I tak jak Pan pisze, zajmijmy się lepiej kolejnymi informacjami, niż wracać do tego, co było.

Pozdrawiam
Kasia

Anonimowy pisze...

Gniazdo, można tak powiedzieć, myślę że Robert spędzi tam kilka dobrych miesięcy przed sezonem 2012
i jeszcze przyczyni się do rozwoju bolidu a póżniej wykorzysta go w 100%.
Będziemy mieli co oglądać!
TOMek

Anonimowy pisze...

Mam pytanie, czy to w ogóle jest możliwe, że dr Igor Rosello, który operował rękę Roberta, jak i pozostali lekarze/pielęgniarki, nie wiedzieli kim się zajmują. Krótko po wypadku w telewizji pojawiły się takie informacje. Chodzi mi o to, że "zwykłemu Kowalskiemu" mogliby świadczyc gorsze usługi i nie starac się zrobic absolutnie wszystkiego by dłoń i ręka funkcjonowała jak najlepiej. Powinni wiedziec kogo operują i jak wiele będzie zależec od sprawności ręki.

Anonimowy pisze...

Być może nie wiedzieli na początku , myślę że tam był pośpiech straszny bo pacjent był naprawdę w złym stanie.
Sam narzekałem ( i narzekam nadal)na poziom usług medycznych w szpitalach i tuż po wypadku chyba w całej Polsce mówiono że nam szarakom od razu by amputowali , jednak wydaje mi się że młodemu człowiekowi nie jest tak łatwo nawet w najgorszym szpitalu w Polsce uciachać ręki bez próby leczenia w końcu lekarze to też ludzie tylko mniej ludzcy od nas.
TOMek

Mateusz Cieślicki pisze...

Najpierw Anonimowy: Oczywiście, lekarze wiedzieli, że operują Kubicę.

Pani Kasiu:
"Czy naprawdę uważa Pan, że jeśli mógłby pisać długopisem, to mógłby już testować?" - proszę zwracać uwagę na szczegóły - napisałem, że jeżeli Robert w maju byłby w stanie pisać prawą ręką, to 19 lipca byłby w stanie przeprowadzać testy, choćby na symulatorze. Pisanie to bardzo trudne wyzwanie dla dłoni.

"Niestety nie znalazłam u Pana artykułu o zginaniu palców w pięść, natomiast pamiętam, że jakaś zagraniczna strona (niemiecka-szwajcarska) podała, że lekarze powiedzieli, że te palce zaciska w pięść 12.04." - oto link: http://powrotroberta.blogspot.com/2011/05/niedziela-0805-kubica-zaciska-juz-piesc.html
Nie chcę mi się wierzyć, że Robert byłby w stanie zaciskać pięść już 12 kwietnia, dlatego poproszę o link do tej zagranicznej strony.

Lewa strona ciała była osłabiona, bo, jak sama Pani napisała, przez (minimum) kilka dni była niemal unieruchomiona. Stąd moje słowa o tym, że jest sprawna.

"Trafiłam natomiast u Pana na takie zdanie: "Wszystkie nerwy, mięśnie i kości w nodze Kubicy mogą wrócić do sprawności." - A czy było zagrożenie, że nie mogą? Że nerwy w nodze są uszkodzone? Kto tak powiedział i kiedy? Również prosiłabym o link." Rzeczywiście, te "nerwy" nie są tu potrzebne.

Proszę jednak zauważyć, że wielokrotnie w sprawie Roberta Kubicy podawane we wszystkich serwisach informacje okazywały się nieaktualne, nieprawdziwe - nikt tak na prawdę nie wiedział wszystkiego.

A ja mogę zaświadczyć i przyrzec, że żadnej informacji podanej na tym blogu nie zmyśliłem, bo to byłoby głupotą z mojej strony.

To taka odpowiedź na szybko.

Ogólnie zgadzam się, że lepiej zająć się przyszłością, ale Panią proszę o krytykowanie w mniej ostry sposób mojej pracy.

Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

No tak, wiemy, ze z Robertem jest dobrze, co nas kibicow bardzo cieszy. Ale jak dobrze to raczej nie wiemy i mysle, ze sam Robert nie wie teraz dokladnie jeszcze kiedy wroci.
Naprawde podziwiam jego sile, wole walki i cierpliwoasc, bo mi jej juz czasem brakuje.
Najbardziej uwierze Robertowi, Morelli jako menager musi patrzec na przyszlych sponsorow i przyszlych pracodawcow RK w F1, wiec moze mowic wszystko, a Boullier biedaczysko gdyby mogl to chyba przyspieszylby czas, aby RK juz tam byl i uratowal ten zespol.
Nie slyszalam takiego info, ze wloscy lekarze na poczatku nie wiedzieli, ze to nie zwykly czlowiek, tylko Robert Kubica. Ale jesli robi im to jakas roznice, to co to za lekarze?

P.S.
Glowa do gory Panie Mateuszu, blog jest Ok! Ja osobiscie cenie Pana opinie, bo sa na temat, obiektywne, bez jakiegos przeslodzenia.
Pozdrawiam optymistow, realistow i pesymistow, swiat bylby nudny gdyby wszyscy sie ze soba zgadzali;)

K@ti.T.

Anonimowy pisze...

Panie Mateuszu, nie będę szukać tego linku, bo tak jak pisałam, była to zagraniczna strona albo niemiecka albo szwajcarska, nawet nie pamiętam jej nazwy, a poza tym, strasznie dużo czasu zajęłoby mi wracanie do artykułów sprzed 3 miesięcy. Ale jeśli Pan w to nie wierzy, to tylko i wyłącznie Pana sprawa, ja Panu tego nie zabronię. Ja w to uwierzyłam, bo mówili o tym lekarze, a nie jakieś przypadkowe osoby, czy dziennikarze.

Co do używania długopisu: stoimy w miejscu. Dla mnie używanie długopisu kojarzy się tylko z jedną czynnością.

Pisze Pan: "Lewa strona ciała była osłabiona, bo, jak sama Pani napisała, przez (minimum) kilka dni była niemal unieruchomiona." - Gdzie lewa strona była unieruchomiona? Kiedy? I dlaczego? JA miałam na mysli prawą nogę, bo to o niej ciągle pisali, o lewej nic nie słyszałam/czytałam. Pisze Pan "kilka dni" - No to skoro kilka dni, to dlaczego pisze Pan o tym 12.04?

"We wszystkich serwisach informacje okazywały się nieaktualne, nieprawdziwe." - Tak Pan uważa? okey, ja uważam inaczej. Po prostu czytałam ze zrozumieniem wiele artykułów na różnych portalach i jakoś się informacje po kilku dniach potwierdzały. O tym, że zaczyna się bierna rehabilitacja, o tym, że zaczynają się ćwiczenia na dłoni, o tym, że łokieć pracuje coraz lepiej, o tym, że Robert zacznie chodzić, o tym, że zaczął chodzić, o tym, że wyjdzie ze szpitala. Jak podawali konkretne terminY: za tydzień, za miesiąc, za 3 tygodnie - wszystko się potem sprawdzało. Przynajmniej ja nie odniosłam wrażenia, żeby było inaczej.

Skończmy w takim razie tą dyskusję, bo ani ja Pana nie przekonam, ani Pan mnie. :)

Pozdrawiam
Kasia

Anonimowy pisze...

"jeżeli Robert w maju byłby w stanie pisać prawą ręką, to 19 lipca byłby w stanie przeprowadzać testy, choćby na symulatorze." - samo to zdanie to absurd, nie wspominając o tym, że z p. Mateusza lekarz żaden. samo pisanie nie jest wyznacznikiem - zadnym - w kwestii tego, ze 19 lipca powinien juz testowac - bzdura. zdrowienie Roberta to nie tylko odzyskanie funkcjonalnosci przerwanych nerwow, ale rowniez sila miesniowa i ogolna kondycja reki.

na przyklad Robert potrafi trzymac dlugopis - co jest dla p. Mateusza jakimś wyznacznikiem w kwestii daty powrotu Kubicy - ale moze boli bark, moze boli lokiec, moze boli przedramie, a dlon jest ok? i cala ta teoria "19 lipca" jest obalona.

"Lewa strona ciała była osłabiona, bo, jak sama Pani napisała, przez (minimum) kilka dni była niemal unieruchomiona." - a dlaczego lewa stona ciala ktora nie ucierpiala w wypadku miala byc unieruchomiona? O_O

a jezeli chodzi o czas rehabilitacji (mial trwac rok) - coz, to wypowiedz Rosselo z 6 lutego, zaraz po operacji (podkreslam rowniez, ze wowczas Rosselo zaznaczyl, ze sportowcy to wspaniali ludzie i szybciej dochodza do siebie). przypominam, ze kilka tygodni pozniej szef oddzialu rehabilitacyjnego w Santa Corona mowil, ze rehabilitacja potrwa 6-12 miesiecy.

Anonimowy pisze...

Kolego, nie 6-12, tylko 6-8 ;)

Mateusz Cieślicki pisze...

Napisałem, że była niemal unieruchomiona - po tak poważnych obrażeniach, ciągłych operacjach, osłabieniu organizmu, proszę nie spodziewać się, że Robertowi pozwalano na intensywne ruchy lewej strony, osłabienie mięśni musiało być.

Co do tego długopisu, to nadal nie wierzę w to "używanie" - przykro mi, to byłoby za szybko jak na te obrażenia.

Tak - we wszystkich serwisach ukazywały się informacje, które potem nie znajdywały potwierdzenia. No, może poza f1.pl, które rzadko publikowało coś o Kubicy. Ale oczywiście - tylko Pani była nieomylna i wiedziała wszystko - bo chyba do tego Pani zmierza. Ja wielokrotnie przyznawałem i zaznaczałem, że mogę się mylić i tym się różnimy. Nie wszystko się sprawdzało, proszę mi wierzyć.

Tu nie chodzi o przekonywanie, tu chodzi o to, żeby nie krytykowała Pani w czambuł tego, co ja piszę. Postów jest 177, Pani znalazła kilka według Pani wątpliwych (i to dawno temu, kiedy chaos informacyjny był potężny) i na ich podstawie krytykuje Pani całą moją pracę. Proszę Panią tylko o nieco więcej obiektywizmu. Jeżeli zauważy Pani jakieś wątpliwe według Pani informacje na moim blogu i będą one przeszkadzały to proszę napisać o tym na blogu - tak jak robią to inni czytelnicy, którzy mogą potwierdzić, że jestem otwarty na współpracę. Obgadywanie na forach jest mało produktywne.

"na przyklad Robert potrafi trzymac dlugopis - co jest dla p. Mateusza jakimś wyznacznikiem w kwestii daty powrotu Kubicy" - to nie jest dla mnie żadnym wyznacznikiem. Ale uważam, że pisanie to na tyle skomplikowany proces dla ręki, że jeżeli Robert mógłby pisać już w maju, to dwa miesiące mogłyby wystarczyć mu już na odbudowanie siły w ręce, wiemy, że jest jeszcze pogruchotany łokieć.

Proszę nie traktować aż tak poważnie moich komentarzy(!), wytykane - anonimowo - będzie teraz każde wątpliwe słowo. Z jednej strony cieszę się, bo to podniesie poziom bloga, ale z drugiej jest to męczące.
Proszę o uspokojenie emocji i wymianę poglądów bez nastawienia wyłącznie na krytykę. Wielokrotnie udowadnialiśmy z innymi czytelnikami, że to możliwe i dziękuję im za to.

Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Witam wszystkich to ja (red) ''wrocilem'' Nie udzielalem sie przez pare dni na blogu. Tak czytam i czytam, powiem ze jest ciekawie. Pani Kasia na prawde musi byc zadziorna kobieta:D hehe z mila checia poznam:P A Ty Mateusz tez? Zgadzam sie z Kasia w kwestii powrotu Kubicy. Odkad pojawilem sie tutaj, mowilem ze Robert wroci jeszcze w tym sezonie.Wierze w to bardzo, jednak nie ganie mniejszych optymistow czy tez pesymistow. Czas pokaze kto mial racje. Po drugiej stronie medalu staje w obronie Mateusza, taka meska solidarnosc:D A tak powaznie nie znam autora tego bloga osobiscie, jednak uwazam ze wykonuje znakomita prace. Poswieca swoj cenny czas, artykuly prezentowane sa bardzo rzetelne. Jesli ktos probuje udawadniac ze tak nie jest to bardzo gratuluje. Podkreslam jednak ze kazdy ma prawo do wlasnych opinii, przemyslen. Chyba wszyscy czytelnicy tej strony chca zobaczyc Roberta znow na torze:D pozdrawiam

Mateusz Cieślicki pisze...

"Chyba wszyscy czytelnicy tej strony chca zobaczyc Roberta znow na torze" - i chwała Tobie red za te słowa! Dziękuję

Anonimowy pisze...

Czytam tę potyczkę Mateusz kontra Kasia i ogarnia mnie ogólne rozbawienie. Mateusz dałeś się wciągnąć w pojedynek słowny na poziomie gimnazjalnym ;) Tutaj oczywiście bez żadnych przytyków co do wieku osób które się pojedynkują. Prawda jest taka, że śledzenie wszelkich informacji pojawiających się na temat Roberta jest niemal niewykonalne. Nie sądzę aby jedna osoba mogła w czasie rzeczywistym ogarnąć wszystkie, nieraz sprzeczne informacje z jakiejkolwiek tematyki kiedy z reguły nie istnieje jednolite, rzetelne źródło informacji. Tym bardziej nie dziwi mnie fakt, że od czasu do czasu nawet przy największych wysiłkach w kwestii utrzymania rzetelności może pojawić się mniej trafiony artykuł. Inna kwestia to interpretacja tych wiadomości które podawane są niejako oficjalnie. Załączę tutaj arcyciekawy wątek długopisowy ;) Pojawiła się swego czasu jak wszyscy zresztą wiedzą, informacja o tym, że Robert takowym przyrządem się posługuje. Problem rzecz jasna polega na tym, że nikt nie podał precyzyjnie co tak właściwie Robert z tym sprzętem wyczyniał ;) Różnica wbrew pozorom może być kolosalna bo na przykład do grania w „kółko – krzyżyk” w zasadzie wystarczą dwa w miarę sprawne palce i siła zezwalająca na niezgrabne szorowanie ręką po blacie stołu, natomiast do sprawnego pisania pięćdziesięciu słów na minutę potrzeba już dużo precyzji i ogólnej sprawności w palcach, dłoni, nadgarstku a nawet poniekąd w całym przedramieniu. Wiem o czym mowa bo swego czasu po dość skomplikowanym złamaniu przedramienia na nowo musiałem uczyć się tej cennej umiejętności. Nie twierdzę tutaj, że Robert jest w pobliżu opcji „kółko – krzyżyk” bo naprawdę nie mam zielonego pojęcia jak przebiega rehabilitacja Roberta i o jakim jej etapie właściwie była mowa. Ważniejsze jest tutaj, że zważywszy na jego wcześniejsze obrażenia było to w danym momencie w ogóle możliwe. Podsumowując wątek interpretacyjny, retorycznie zapytam Panią Kasię: to jak to w końcu jest z tym długopisem? Jest się tu o co szarpać kiedy nie wiadomo co dokładnie Robert nim kreślił? - no błagam ;)
Tak dla rozjaśnienia obrazowania określę się co do kategorii mojego postrzegania świata jako 60% realista z 40% dawką optymizmu ;) Nie szerzę żadnego czarnowidztwa i dopóki negatywna informacja nie potwierdzi się w najbardziej rzetelny i pewny sposób traktuję ją jako dziennikarską podpuchę na podgrzanie atmosfery. Podobnie zresztą traktuję owe super sensacyjne objawienia cudów ozdrowienia i teorie zakonspirowanego powrotu w stylu Stig'a z brytyjskiego Top Gear ;)
Podsumowując całość mojej przydługiej wypowiedzi. Mateusz, gratulacje za chłodną głowę w tej gorącej tematyce i za utrzymywanie profesjonalizmu i rzetelności w całym tym zamieszaniu wokół postaci naszego Mistrza. A dla całej reszty hurra optymistów jak też fanów czarnowidztwa i teorii spiskowych życzę właśnie owej chłodnej głowy w oczekiwaniu na oficjalną, bezpośrednią wypowiedź samego Roberta.

PS.: Tak dla zobrazowania i wyjaśnienia DLACZEGO do tej pory Robert nie wypowiadał się oficjalnie o swojej najbliższej przyszłości. Wszyscy wiedzą, jak bardzo lubi on „gdybać” i „snuć przypuszczenia” a w dalszym ciągu wielu ma o to do niego pretensje więc zapodam cytacik z wywiadu dla pewnej sławnej, polskiej stacji telewizyjnej ;)
Pytanie reportera: „Pogoda zapowiada się niepewnie jutro. Jakiej byś się spodziewał?”
Robert (ze spojrzeniem jak na przybysza z obcej planety): „Jak jest niepewna to trudno się jakiejś spodziewać...”
Niech to będzie motto dla wszystkich pytań „KIEDY???”

Pozdrowienia dla wszystkich. Daniel

Anonimowy pisze...

Panie Mateuszu, napisałam już wszystko na temat tego, co nie podobało mi się w pańskich artykułach. Jak jest teraz - nie wiem, bo tutaj nie zaglądam. Dzisiaj zrobiłam to tylko dlatego, że ktoś zauważył, że o mnie rozmawiacie, dlatego postanowiłam wyjaśnić o co tak naprawdę mi chodzi.

No i widzi Pan - według Pana informacje się nie potwierdzały, a według mnie potwierdzały. Jak widać inaczej rozumujemy to, co pojawia się w mediach, dlatego myślę, że dalsza dyskusja na ten temat jest zbędna.

Pozdrawiam
Kasia

Anonimowy pisze...

Czytam tę potyczkę Mateusz kontra Kasia i ogarnia mnie ogólne rozbawienie. Mateusz dałeś się wciągnąć w pojedynek słowny na poziomie gimnazjalnym ;) Tutaj oczywiście bez żadnych przytyków co do wieku osób które się pojedynkują. Prawda jest taka, że śledzenie wszelkich informacji pojawiających się na temat Roberta jest niemal niewykonalne. Nie sądzę aby jedna osoba mogła w czasie rzeczywistym ogarnąć wszystkie, nieraz sprzeczne informacje z jakiejkolwiek tematyki kiedy z reguły nie istnieje jednolite, rzetelne źródło informacji. Tym bardziej nie dziwi mnie fakt, że od czasu do czasu nawet przy największych wysiłkach w kwestii utrzymania rzetelności może pojawić się mniej trafiony artykuł. Inna kwestia to interpretacja tych wiadomości które podawane są niejako oficjalnie. Załączę tutaj arcyciekawy wątek długopisowy ;) Pojawiła się swego czasu jak wszyscy zresztą wiedzą, informacja o tym, że Robert takowym przyrządem się posługuje. Problem rzecz jasna polega na tym, że nikt nie podał precyzyjnie co tak właściwie Robert z tym sprzętem wyczyniał ;) Różnica wbrew pozorom może być kolosalna bo na przykład do grania w „kółko – krzyżyk” w zasadzie wystarczą dwa w miarę sprawne palce i siła zezwalająca na niezgrabne szorowanie ręką po blacie stołu, natomiast do sprawnego pisania pięćdziesięciu słów na minutę potrzeba już dużo precyzji i ogólnej sprawności w palcach, dłoni, nadgarstku a nawet poniekąd w całym przedramieniu. Wiem o czym mowa bo swego czasu po dość skomplikowanym złamaniu przedramienia na nowo musiałem uczyć się tej cennej umiejętności. Nie twierdzę tutaj, że Robert jest w pobliżu opcji „kółko – krzyżyk” bo naprawdę nie mam zielonego pojęcia jak przebiega rehabilitacja Roberta i o jakim jej etapie właściwie była mowa. Ważniejsze jest tutaj, że zważywszy na jego wcześniejsze obrażenia było to w danym momencie w ogóle możliwe. Podsumowując wątek interpretacyjny, retorycznie zapytam Panią Kasię: to jak to w końcu jest z tym długopisem? Jest się tu o co szarpać kiedy nie wiadomo co dokładnie Robert nim kreślił? - no błagam ;)
Tak dla rozjaśnienia obrazowania określę się co do kategorii mojego postrzegania świata jako 60% realista z 40% dawką optymizmu ;) Nie szerzę żadnego czarnowidztwa i dopóki negatywna informacja nie potwierdzi się w najbardziej rzetelny i pewny sposób traktuję ją jako dziennikarską podpuchę na podgrzanie atmosfery. Podobnie zresztą traktuję owe super sensacyjne objawienia cudów ozdrowienia i teorie zakonspirowanego powrotu w stylu Stig'a z brytyjskiego Top Gear ;)
Podsumowując całość mojej przydługiej wypowiedzi. Mateusz, gratulacje za chłodną głowę w tej gorącej tematyce i za utrzymywanie profesjonalizmu i rzetelności w całym tym zamieszaniu wokół postaci naszego Mistrza. A dla całej reszty hurra optymistów jak też fanów czarnowidztwa i teorii spiskowych życzę właśnie owej chłodnej głowy w oczekiwaniu na oficjalną, bezpośrednią wypowiedź samego Roberta.

PS.: Tak dla zobrazowania i wyjaśnienia DLACZEGO do tej pory Robert nie wypowiadał się oficjalnie o swojej najbliższej przyszłości. Wszyscy wiedzą, jak bardzo lubi on „gdybać” i „snuć przypuszczenia” a w dalszym ciągu wielu ma o to do niego pretensje więc zapodam cytacik z wywiadu dla pewnej sławnej, polskiej stacji telewizyjnej ;)
Pytanie reportera: „Pogoda zapowiada się niepewnie jutro. Jakiej byś się spodziewał?”
Robert (ze spojrzeniem jak na przybysza z obcej planety): „Jak jest niepewna to trudno się jakiejś spodziewać...”
Niech to będzie motto dla wszystkich pytań „KIEDY???”

Pozdrowienia dla wszystkich. Daniel

Anonimowy pisze...

Daniel - wyrażenie "używać długopisu" kojarzy mi się tylko z jedną czynnością. Nie wiem do czego jeszcze używa się długopisu, jeśli nie do pisania. Przecież nie twierdzę, że Robert przepisze całą encyklopedię PWN, ale skoro używa długopisu, to w moim odczuciu, oznacza, że może już coś napisać (choćby to miał być sam autograf). Czy kiedy słyszysz "używam długopisu" to zastanawiasz się nad tym w jaki sposób? Jeśli tak, to dla mnie to jest szukanie dziury tam gdzie jej nie ma. Dla mnie to jest logiczne co znaczy "używać długopisu".

Ale z tym "gdybaniem" to chyba troszkę przesadziłeś :) Robert właśnie nie lubi gdybać :) Rzadko kiedy u niego pojawiają się jakieś spekulacje czy domysły. Na pytania dotyczące konkretnych GP, nowych części, czy też układu sił w stawce, zawsze powtarza, że dopóki nie sprawdzą, dopóki nie pojadą w pierwszym treningu, to nie będą wiedzieć.

A co do "gimnazjalnego poziomu", to po prostu chciałam uzyskać odpowiedź na kilka pytań dotyczących niektórych zamieszczanych tu informacji, a głównie chodzi mi o bark, unieruchomioną lewą nogę, zakaz lekarzy na oglądanie GP Australii, szczegółową listę obrażeń (na podstawie samych informacji nie da się tak szczegółowo tego opisać, bo większość, które były tu przytaczane, nie były nigdzie powiedziane/napisane) i o domysł autora, że Robert może nigdy nie powrócić do F1, podczas gdy kilka dni wcześniej manager twierdzi, że nie ma obaw co do powrotu. Oczywiście odpowiedzi nie dostałam, natomiast dyskusja się wywiązała.

Pozdrawiam
Kasia

Anonimowy pisze...

:) Kasia, nie uda Ci się mnie również wciągnąć w tę długopisową zawieruchę ;) Wszystko na ten temat napisałem już wcześniej w dodatku na wszelki wypadek zaznaczając, że pytam Cię jedynie retorycznie :D. A tak dla rozluźnienia atmosfery to powiem, że osobiście w zamierzchłych, podstawówkowych czasach używałem długopisu do strzelania papierowymi kulkami ;) Więc z pomocą delikatnej dozy pomysłowości można z takim sprzętem wykonywać różne cudeńka :)

Co do „gdybania” i „snucia przypuszczeń” przez Roberta to jedyne co mogę dodać to: no właśnie... dokładnie o tym samym mówiłem ;)

Ostatni Twój akapit w sumie musiałbym pozostawić bez komentarza bo cóż tu dopowiedzieć. Może jedynie to, że Mateusz nie prowadzi tutaj działu prasowego LRGP ani nie jest przedstawicielem medialnym Roberta ;) Prowadzi po prostu blog, który z samego założenia ma dosyć dyskusyjny charakter. Z powodu braku oficjalnych informacji pojawia się mnóstwo niedomówień , niestworzonych teorii i dziwacznych interpretacji każdego słowa. I między innymi dlatego właśnie tutaj jesteśmy aby o tym porozmawiać. Ja tam osobiście nie mam do Mateusza najmniejszych pretensji, że „czegoś nie wie” albo interpretuje na swój „chłodnogłowowy” sposób. W stosunku do Ciebie również nie zamierzam wykopywać żadnego toporka wojennego czy innych tego typu przyrządów za Twoje stanowisko w kwestii „długopisowej ;) Pogadać zawsze można, czasami nawet robi się zabawnie ;)

Pozdrowienia. Daniel

Anonimowy pisze...

Okey, ale te domysły i przypuszczenia pojawiają się na jakiejś podstawie, prawda? Przykładowo ten czy tamten portal, podał taką i taką inforamcję, więc możemy o tym pogadać, kto co o tym sądzi. I okey, na tym to polega. Z tym, że tutaj często widziałam informacje, których nie było nigdzie indziej :) Stąd moje stwierdzenie o wymyślaniu autora niektórych stwierdzeń. Bo trzeba mieć jednak jakąś podstawę, dlaczego twierdzi się tak a nie inaczej. No chyba, że Pan Mateusz ma bezpośredni kontakt z Robertem, jego managerem, jego rodziną czy lekarzami i wtedy sam w sobie jest źródłem - wtedy to tylko pozazdrościć :)

Pozdrawiam
Kasia

Anonimowy pisze...

:) ajajaj Kasia, trzaskając z Tobą na GG zapewne poukręcał by sobie człowiek palce aż przy samych nadgarstkach ;) Faktycznie, przy jakichś daleko idących wnioskach i konkluzjach dobrze by było się powołać na solidne źródło z tym, że nie zawsze takowe istnieje. I znowu tutaj powraca kwestia słabiutkiego informowania ze źródła i wiążący się z tym temat niedomówień i wyciągania własnych wniosków gdy nie ma jakichkolwiek innych opcji. Czy to jest właściwe i czy wnioski są trafne to już zupełnie inne zagadnienie. Tak czy owak w imieniu Kasi petycja do autora: Mateusz, ze specjalną dedykacją dla Kasi i zapewne również innych zarzucaj zawsze bibliografie czy inną tam „źródłologię” do bloga ;)

Pozdrowienia. Daniel

Mateusz Cieślicki pisze...

Kasiu - to, że Ty nie znalazłaś informacji i tekstów, na których ja się opierałem, to mnie nie obchodzi, szczególnie, że gdy proszę o dowody to czytam "nie chce mi się".
Twierdzisz, że bark nie był uszkodzony? Bo już nie rozumiem.
Lewa strona ciała: nie była uszkodzona i nigdy nie twierdziłem, że była (poza podbitym lewym okiem, ale to "drobiazg w tym przypadku). Jednak Kubica leżał przynajmniej przez pierwszy tydzień z bardzo ograniczoną ruchomością, to musiało minimalnie odbić się na jej sprawności. Nie rozumiem jednak czemu rozdmuchujesz tę kwestię, gdyż nie ma ona żadnego znaczenia w kwestii powrotu na tor.
Co do oglądania: "Mimo zastrzeżeń niektórych członków personelu, Kubica obejrzy rywalizację na torze Albert Park w Melbourne. Niektórzy medycy twierdzili, że stres związany z wyścigiem i wczesne wstawanie nie są wskazane przy stanie Roberta, ale ich zdanie nie miało żadnego znaczenia, gdyż krakowianin będzie chciał obejrzeć swoich kolegów w Australii." - o to chodzi? Czy to zdanie jest warte takiej awantury? To świadczy o tym, że podaję niewiarygodne informacje?
Lista obrażeń - proszę podaj konkretne zarzuty, gdyż jest długa. Pamiętaj jednocześnie, że niektóre informacje tam zawarte pochodzą z telewizji i może nie udać mi się znaleźć tych materiałów. Nie powinno być jednak problemu.

Nie życzę sobie sugerowania, że publikuję zmyślone informacje, dlatego każdy Twój wpis, który będzie zawierał takie kłamstwa będzie usuwany - przykro mi. Jeżeli chcesz nadal kontynuować oczernianie mnie to proszę rób to tam, gdzie dotychczas, dobrze Ci szło.
Nie miałem zamiaru się kłócić, napisałem dość miło o Tobie, ganiąc jedynie trochę Twój nadmierny - według mnie - optymizm. Ty tu wpadłaś i zaczęłaś kontynuować to co na innych forach. Prosiłem Cię żebyś przestała mnie obrażać, a Ty przeciwnie - zaczynasz to robić ze zdwojoną siłą.
Radzę trochę cierpliwości, szczególnie w kwestii powrotu Roberta Kubicy na tor, bo wszyscy mówią, że to długotrwały i trudny proces (to też zmyśliłem?).
"Rzadko kiedy u niego pojawiają się jakieś spekulacje czy domysły. Na pytania dotyczące konkretnych GP, nowych części, czy też układu sił w stawce, zawsze powtarza, że dopóki nie sprawdzą, dopóki nie pojadą w pierwszym treningu, to nie będą wiedzieć." - bierz przykład ze swojego idola i poczekaj na rozwój sytuacji. Nie można kategorycznie stwierdzać czegoś, co nie jest jeszcze pewne.
Ja jestem optymistą i wierzę, że zobaczymy go jeszcze na torze, ale nie wmuszaj w każdego swoich opinii.
Powiedziałem już - za każdą informację, którą przekażę, a nie znajdzie ona potwierdzenia przeproszę i ją usunę.
I powtarzam, że chciałbym jak najszybszego powrotu Roberta Kubicy na tor i chciałby miała Pani rację, ale lepiej spokojnie poczekać.

Anonimowy pisze...

Panie Mateuszu (nie przejdę na "ty" skoro Pana w ogóle nie znam) - okey, ja nie znalazłam informacji, na której Pan się opierał, dlatego prosiłabym o źródło. Właćiwie to myślę, że zawsze jak się pisze jakąś informację czy artykuł, wypadałoby podać źródło. Wtedy jest to bardziej wiarygodne. (Sama tłumaczyłam amatorsko artykuły, gdzie nie zawsze potrafiłam sklecić zdania w logiczny ciąg, ale zawsze podawałm źródło - po prostu wydawało mi się to moim obowiązkiem, który dowodził o mojej wiarygodności.)

Oczywiście, że mi się nie chce szukać, bo to było 4 miesiące temu, a nie muszę tych informacji znajdować, po prostu szkoda mi na to czasu. (A tak apropo, jakie konkretnie linki Panu chodzi? Kilka podałam wyżej, natomiast Pan nie podał mi żadnego źródła.)

Jeśli chodzi o bark, to pamiętam, że napisał Pan kiedyś, że on ucierpiał najbardziej, podczas gdy żaden z lekarzy się tak nie wypowiedział (poda mi Pan link?), natomiast wypowiadali sie o dłoni i łokciu.

Co do GP Australii, sam Pan pisze: "Mimo zastrzeżeń niektórych członków personelu." - skad Pan ma taką informację? Lekarze tak powiedzieli? Może też link Pan poda?

Obrażenia (artykuł z 1 lipca):
"Dotkliwie połamany prawy bark, złamania z odłamkami i przemieszczeniami: kości zostały złożone, trwa odbudowa tkanki kostnej, na drodze do wyleczenia, ćwiczenia rehabilitacyjne w końcowej fazie, występuje nieco ograniczona ruchliwość" - po raz kolejny spytam, skąd Pan ma taką informację? O barku ostatni raz lekarze wypowiedzieli się chyba jak jeszcze Robert był w szpitalu, natomiast od dawna nic o tym nie pisano/mówiono. Link?
"Kość ramienna - otwarte wielomiejscowe złamania" - być może to przegapiłam, ale nie pamiętam, aby ktokolwiek z lekarzy mówił o otwartym złamaniu tej części ciała (jeśli się mylę, przepraszam)
"Łokieć - (...) nie wiadomo czy będzie możliwe prawidłowe funkcjonowanie stawu." - po operacji, która odbyła się 12 marca, dr Celli stwierdził, że po zdjęciu opatrunków, łokieć może być nawet w 100% sprawny. Czachorski potwierdził, że z łokciem jest wszystko bardzo dobrze, a od dawna nie wiadomo tak naprawdę czy on będzie sprawny, czy już jest, czy w ogóle nie będzie, bo nikt o tym nic nie powiedział. To skąd Pan ma teraz, w lipcu informację, że "nie wiadomo czy będzie możliwe prawidłowe funkcjonowanie"? Kto Panu to powiedział? Gdzie Pan to usłyszał/przeczytał?
"Kości piszczelowa i strzałkowa - wielokrotne złamania otwarte." - po raz kolejny, nie pamiętam żadnej informacji od lekarzy, aby noga miała złamania otwarte.
"Stopa - liczne złamania kości stopy" - z tego co ja pamiętam, zaraz po wypadku, lekarz (chyba Lanza) stwierdził, że jest DROBNE złamanie w stopie. Skąd liczne?

Pisze Pan: "Nie można kategorycznie stwierdzać czegoś, co nie jest jeszcze pewne." - a sam Pan to robi. Powyższe przykłady powinny być wystarczające.

I jeszcze chciałam się zapytać o bardzo nurtujące mnie pytanie: Dlaczego, bodajże 3 czerwca, napisał Pan, że możliwe jest, że Robert nigdy nie wróci do F1, a 29 maja manager stwierdził, że nie ma co do tego żadnych obaw?

Myślę, że ta dyskusja nie ma sensu, ja rozumiem, że Pan pisze artykuły, bo taka Pana praca, ale po prostu mnie Pan w nich nie przekonuje. Nic nie poradzę, skoro widzę za dużo rozbieżności.

Pozdrawiam
Kasia

Anonimowy pisze...

Przepraszam, jeszcze jedno: znalazłam link, z innego portalu, z 12.04.
http://f1zone.pl/news/9806/kubica_w_watykanie_podczas_beatyfikacji.html - ostatni akapit. Teraz jest kwestia tylko tylko czy uznamy podaną agencję za wiarygodną czy nie. Ale jak widać po komentarzach, sporo osób ucieszyła taka informacja, a więc niektórzy w to uwierzyli.

A usuwać moich postów Pan nie będzie musiał, dlatego że nie będą się one po prostu tutaj pojawiać. Dzisiaj jest wyjątek tylko dlatego, że toczyła się dyskusja o mnie, więc postanowiłam się odezwać.

Pozdrawiam
Kasia

Anonimowy pisze...

;) No i cóż, Mateusz... próbowałem ;) Powiem, że czułem że tak będzie po Twoim komencie :) A teraz tylko jeszcze klimatem spikera radiowego rzeknę: STAło się!! PIŁka uderzona KĄŚliwie, PĘdzi nieubłaganie tnąc murawę niczym BEStia odziana w skórę SZERszenia!! ;) (kompozycja niemal własna, akcent na duże litery)

Pozdrawiam wytrwałych walczących oraz obserwatorów. Daniel
UNPLUGED

Mateusz Cieślicki pisze...

Racja, przepraszam Pani Kasiu - zapędziłem się z tym pominięciem "Pani". Proszę wybaczyć.

"napisał Pan kiedyś, że on ucierpiał najbardziej" - niestety nie znalazłem tej informacji na blogu, ale jeżeli tak napisałem to niech Pani poda linka to zmienię, bo to rzeczywiście głupota.

Co do barku - bark był uszkodzony, był operowany, była na nim rehabilitacja. Jak sama Pani stwierdziła - od dawna nie było o nim informacji - nie mogę zatem podać, że rehabilitacja już się zakończyła, wtedy bym zmyślił. Dlatego na tej liście figuruje ona jako trwająca, ale zgodnie z zastrzeżeniem na dole tej listy, może to być nieaktualne. I tak jest z każdym punktem tej listy.

Łokieć: "12 marca, dr Celli stwierdził, że po zdjęciu opatrunków, łokieć może być nawet w 100% sprawny" - może być- zwracam uwagę na te słowa. Widzi Pani - zakłada Pani wszystko jako pewnik, że Kubica wróci, że ręka, łokieć będą 100% sprawne. Ja nie jestem tego pewien, dlatego na moim blogu często zawarte są takie zwroty. Bo gdybym napisał: "Robert Kubica odzyska całkowitą sprawność w 100%, wróci do F1 i będzie tak samo dobry jak kiedyś, to pewne" - to ktoś zarzucałby mi, że skąd mogę mieć pewność, skoro to okaże się dopiero po powrocie na tor - dlatego wolę być ostrożniejszy w ferowaniu wyroków.

Co do "otwartości" złamań: oto cytat z wypowiedzi Gerbera: "Nie wiedzieliśmy dokładnie, jakie są obrażenia, poza tym, że od razu widziałem, że Robert ma złamaną rękę i nogę - to były złamania otwarte i byłem przerażony. Próbowałem zobaczyć, co da się zrobić z tą barierą, ale nie jestem lekarzem i nie chciałem nic robić sam." został on podany tutaj: http://sport.gadu-gadu.pl/5571618459317327096/pilot-kubicy-otwarte-zlamania-bylem-przerazony1 ale ja oczywiście nie opierałem się na tym źródle. Przypomnę również, że prawa noga była bardzo poważnie przecięta z tyłu uda.

Co do stopy - chyba 8 lutego dopiero podano, że jest złamanie w stopie. Ponadto uszkodzona była pięta. Ale rzeczywiście - słowo liczne jest zbędne, zaraz je wykreślę, dziękuję. Najważniejsze, że te urazy stopy są już wyleczone.
Przyznam szczerze, skupiam się na bieżących informacjach o Robercie, ta lista nie jest dla mnie priorytetem, nie wiedziałem, że wzbudza takie emocje.
Proszę przypomnieć sobie, jaki chaos panował tuż po wypadku i jak niewiele było wtedy wiadomo. Nasłuchiwałem każdej wypowiedzi dotyczącej Kubicy i notowałem, nawet do dziś mam stronę z notesu z tymi notatkami. Wiele tych informacji pochodzi z pierwszych dni.

Ależ proszę zauważyć, że ja właśnie nie stwierdzam kategorycznie! Proszę zauważyć, co napisałem na dole posta z listą obrażeń! Proszę przeczytać to zastrzeżenie.

To tak na szybko, przepraszam, ale nie będę w stanie już dziś odpisać, czas nagli. Gratuluję Pani wiedzy o Robercie i jego rehabilitacji, cieszę się mając takiego cenzora, proszę Panią tylko o więcej obiektywizmu, uprzejmości i zauważanie nie tylko gorszych stron mojej pracy.
Pozdrawiam
Mateusz

Mateusz Cieślicki pisze...

P.S. Może jestem naiwny domagając się szacunku w Internecie, ale wielokrotnie na tej stronie przekonywałem się, że jest to możliwe.
Zawsze określa mnie Pani jako "ten gość", "blogspot" itp. Proszę zauważyć jak ja Panią wczoraj określiłem i co o Pani napisałem i porównać z tym, jak Pani o mnie pisze. Jest różnica? I tylko o to mi chodzi, troszkę więcej szacunku, a raczej jakikolwiek szacunek, choćby z racji tego, że jestem starszy. Nie musimy się zgadzać, ale szanujmy się - po mojej stronie ten warunek jest spełniony.
Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Ja również robiłam i notowałam wypowiedzi i daty na temat Roberta, z tym, że dopiero po jakimś czasie (długim czasie) zaczęłam dopisywać źródła. A chaos był rzeczywiście ogromny.

W porządku, Panie Mateuszu. Tym samym zakończmy dyskusję na ten temat. Pan wie co ja myślę, ja wiem co Pan myśli, ale tak jak ktoś tu już napisał, wszyscy chcemy, żeby Robert wrócił, mimo różnicy zdań i poglądów.

Co do Pana określania: naprawdę nie miałam pojęcia, że Pan to przeczyta :) Jestem zwykłą użytkowniczką i jak to zwykle bywa, innych (których się nie zna) określa się najłatwiej jak się da. A już jeśli ktoś się z kimś nie zgadza, to często lecą naprawdę znacznie gorsze (i nie zawsze kulturalne) określenia. Naprawdę szczerze przepraszam.

Cały dzień nam to zajęło, ale chyba się dogadaliśmy. :)

Tym samym, życzę powodzenia w dalszym prowadzeniu tego bloga i mam nadzieję, że szybko będzie mógł Pan zająć się "drugim życiem Roberta w F1". :)

Pozdrawiam i dziękuję za długą, męczącą (ale chyba potrzebną) dysksuję.

Kasia

Mateusz Cieślicki pisze...

Bardzo Pani dziękuje, łączy nas wspólny cel i to się liczy. Lepiej żeby całodzienną dyskusję zakończyć ugodowo, niż w 5 minut się pokłócić.
Ja sobie ukułem takie inne określenie po powrocie Roberta do F1 - to będzie "Robert Kubica - drugie rozdanie" nawiązując do jego pokerowej pasji.
Cieszę się z naszych konkluzji.
Pozdrawiam serdecznie
Mateusz

Anonimowy pisze...

Panie Mateuszu widzę w Pana wypowiedziach umiarkowany i coraz mniejszy optymizm odnośnie powrotu Roberta w ciągu naibliższych 2 lat. Rozsądnie. Wypowiadają się ludzie, którzy kochają Roberta i wierzą w szybki powrót. Ale to jest kompletnie niemożliwe. Jak wróci do F1 w 2013 to będzie cud medyczny !!! MS

Mateusz Cieślicki pisze...

Oj nie - mój optymizm w kwestii powrotu w 2011 roku jest rzeczywiście mniejszy, ale nadal jest to optymizm, a nie pesymizm.
Natomiast jeżeli chodzi o rok 2012 to osobiście jestem niemal pewien, że Kubica wystartuje od pierwszego wyścigu - nie ma póki co żadnych przesłanek aby sądzić inaczej.
Myślę, że warto patrzeć tu na początkowe opinie lekarskie, które były szczere i na świeżo - oni mówili o roku przerwy, biorąc pod uwagę uwarunkowania zwykłego człowieka. Organizm Roberta i jego mentalność są jednak wyjątkowo silne i ta prognoza może okazać się pesymistyczna, a Robert wróci szybciej.

Anonimowy pisze...

Witam wszystkich i czytając Panią śmieszną Kasie mam ubawy po pachy :))) czego się uczepiła kilku fragmentów zamieszczonych przez Mateusza w mnóstwie dezinformacji jaka panuje na temat jego powrotu toż wszyscy jej tłumaczą ze to blog ze Pana Mateusz stara się przedstawiając nam rożne wiadomości z rożnych portali i te dobre i te złe i te prawdzie i te wyssane z palca a ta z długopisem wyjeżdża :) Robert używa go np. żeby podrapać się po nosie bo o palce się boi :) Jak ma Pani problem to nie czytaj bloga a nie udajesz Pani Kasiu ze jesteś mądrzejsza niż ustawa przewiduje trochę szacunku do piszącego a jak ma Pani problem to popisz sobie na wp lub onecie tam znajdziesz popleczników. Czasem wydaje mi się ze Pani Kasia jest jak wróżka i wie wszystko lepiej niż inni tak jakby to pani z Robertem mieszkała i go woziła na rehabilitacje :))
Pozdrawiam:
Darek

Mateusz Cieślicki pisze...

Panie Darku, kwestia jest już zakończona, nie ma co do tego wracać, wyjaśniliśmy sobie z Panią Kasią wszystko i jest rozejm. Pani Kasia pojawia się na innych, bardziej profesjonalnych forach i posiada sporą wiedzę o rehabilitacji, dlatego stanę trochę w jej obronie, ale dziękuję Panu za miłe słowa pod moim adresem. Tak jak Pan podkreślił - ten chaos informacyjny czasem powoduje sytuacje konfliktowe, ale ta konkretna jest już zażegnana.
Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Cóż dodam swoje 3 grosze:)

"Pytanie reportera: „Pogoda zapowiada się niepewnie jutro. Jakiej byś się spodziewał?”
Robert (ze spojrzeniem jak na przybysza z obcej planety): „Jak jest niepewna to trudno się jakiejś spodziewać...”
Niech to będzie motto dla wszystkich pytań „KIEDY???”

Pozdrowienia dla wszystkich. Daniel"

Ten cytat świadczy o "profesjonalizmie polskojęzycznego dziennikarstwa.

- Jeżeli przed GP dziennikarze nie byli w stanie zadać 1 sensownego pytania to co dopiero teraz? Tego typu pytania ( o pogodę itp.) świadczą o jednym z dwojga:
1. głupocie i braku elementarnych kompetencji "dziennikarza"
2. próbie wymuszenia sensacji (próba wyprowadzenia z równowagi naszego mistrza kierownicy i uzyskania chociażby jednego niecenzuralnego słowa tudzież inwektywy)
Wolę wierzyć w nr 1, choć niestety nr 2 wykluczyć nie można:)
Cóż, to tyle w kwestii "parcia Roberta na szkło", stąd tak niewiele informacji od Niego samego.

Kolejna kwestia... to szum medialny wynikający w dużej mierze z barier językowych. Wystarczy aby jakiemuś Włochowi udzielającemu wywiad zabrakło jakiegoś słówka, zastąpił je innym o zbliżonym tłumaczeniu, następnie nasz dziennikarz przetłumaczył ze swojego angielskiego na swój polski dodał swoje subiektywne zabarwienie i później my dyskutujemy o znaczeniu długopisu. Jako człowiek z wyższym wykształceniem wiem, jak wygląda sprawa posługiwania się długopisem u niektórych profesorów, po prostu tylko dyktafon daje radę;) Ale i owszem posługiwać się długopisem może również osoba, która ma praktycznie "powykręcane" palce, trzęsące się ręce - będzie w stanie wypisać kartkę z życzeniami i większość ludzi rozczyta pismo. Tak więc wiadomo, "posługiwanie się długopisem" mówi wszystko i nic.
Nie ma sensu się spierać o takie rzeczy. Podobnie było z tłumaczeniem odpowiedzi Roberta, znaleźć można kilka tłumaczeń i w kwestiach najbardziej dla nas istotnych (czyli stan zdrowia i termin powrotu) czytając jedne możemy popadać w skrajny optymizm, czytając drugie w skrajny pesymizm. Wszystko zależy od kompetencji osoby tłumaczącej dany tekst i jej osobistych preferencji (zwolennik roku 2013 czy powrotu na Monzę). Wystarczy też, że sam Robert, Morelli lub lekarz dobierze niewłaściwie jakieś słowo i zaraz spekulacje się pojawiają...

Pozdrawiam

Sebastian S.

Anonimowy pisze...

Każdy z nas czyta różne portale a skąd ta pewność ze w tych niby profesjonalnych są rzetelne informacje??? da se pan rękę uciąć?? wątpię :) I tak każdy zeruje na tym powrocie jak możne podając to rożne informacje. Co do powrotu to najlepiej wiedza lekarze i sam Robert a my i tak zostajemy z domysłami i okreznymi odpowiedziami, możne w tym możne w następnym roku wróci, pozostaje nam cierpliwie czekać na rozwój i trzymać kciuki za rychły powrót. Zycie samo pisze scenariusz i jak sam Robcio mówił praw natury się nie przeskoczy trzeba czekać i mieć nadzieje ze z dnia na dzień będzie tylko lepiej.
Pozdrawiam:
Darek

Ewa pisze...

@ Kasiu, jak na osobę nie lubiącą tu zaglądać to jet Cię tu dużo :))

Anonimowy pisze...

Na f1.pl jest np. coś takiego:

"Szef Lotusa Renault Eric Boullier zdradził, że więcej na temat możliwej daty powrotu Roberta Kubicy za kółko jednomiejscowej wyścigówki będzie wiadomo z końcem lata.

Robert Kubica ma już za sobą wszystkie interwencje chirurgiczne, a proces rehabilitacji przebiega coraz lepiej. Krakowianin chodzi bez pomocy kul, wrócił do wagi sprzed wypadku i ogólny stan zdrowia naszego kierowcy może napawać optymizmem. Zanim Kubica wróci do rywalizacji, odbędzie kilka testów samochodami niższych kategorii wyścigowych. Takie jazdy mogłyby się odbyć już na początku jesieni.
– Stawienie sobie celów jest dobre, jeśli to są sensowne cele – tonował nastroje Francuz pytany o konkretny termin powrotu Roberta na tor. – Zobaczymy jak będzie przebiegać rehabilitacja w najbliższych miesiącach i w odpowiednim czasie podejmiemy stosowne decyzje. Pod koniec lata rozpocznie się ostatni etap rehabilitacji. Wówczas będzie jasne, kiedy Robert może wrócić. Jeśli chodzi o testy, zaplanowaliśmy coś na jesień."

Tu Pan Mateusz ma nieco inną treść, ani na w.wym. portalu nie jest podane źródło ani też tu, wniosek z tego taki, że zarówno portal f1.pl jak i Pan Mateusz co najmniej mieli dostęp do nagrania wypowiedzi Pana Erick'a. W przeciwnym przypadku powinno być podane źródło tych informacji.

Pozdrawiam

Sebastian S.

Anonimowy pisze...

Ed Straw w Autosporcie pisze o Kobayasim, Gloku i Kovalainenie i ich braku w F1. ale najlepsze jest zdanie kończące artykuł:

That's why your tears should be saved for a cast-iron future world champion who is (thankfully) living proof of how unfair motorsport can be: Robert Kubica.

miłe...