Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Poniedziałek, 20.06: Druga częśc wywiadu Mikołaja Sokoła z Daniele Morellim


Dziś ukazała się druga część wywiadu przeprowadzonego przez Mikołaja Sokoła z Daniele Morellim, menadżerem Roberta Kubicy. Rozmowa dotyczyła głównie Włocha, Panowie nie rozmawiali dużo o Robercie, ale w ich głosach słychać było pewność, że Polakowi uda się wrócić na tor. Wywiad można obejrzeć na stronie sokolimokiem.tv, ale również na moim blogu. Zapraszam poniżej.
Pierwsza część wywiadu ukazała się w sobotę. Nie usłyszeliśmy w niej nowych faktów dotyczących Roberta, ale widocznie nie to było głównym celem wywiadu. Wywiad był miłą rozmową, która kręciła się wokół polskiego kierowcy.

A ja zapraszam już na jutro rano, gdyż przygotowałem ciekawy (w moim mniemaniu) tekst o testach lekarskich przeprowadzanych przez FIA, jakie miejmy nadzieję, będą czekać Roberta już niedługo.

Poniżej druga część rozmowy Mikołaja Sokoła z Daniele Morellim.


Więcej informacji o całej Formule 1 znajdziesz na www.f1ultra.pl



Reklama
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
powrotroberta jest już na facebooku! Dołącz do osób go lubiących!

www.techpro.pl - maszyny i narzędzia budowlane - sprzedaż i wynajem, niskie ceny, fachowa obsługa! 

9 komentarzy:

Anonimowy pisze...

"Panowie nie rozmawiali dużo o Robercie, ale w ich głosach słychać było pewność, że Polakowi uda się wrócić na tor".
I po co ta manipulacja? Dajcie już spokój Robertowi, bo tylko zrobi sobie przez Wasze oczekiwania krzywdę zbyt intensywnymi treningami.

Jeśli jeszcze Was nie nauczono, to nigdy nie ufa się sprzedawcy. A w tym układzie sprzedawcą jest Morelli, który musi sprzedać dobrze Roberta, aby mieć nowy konktrakt i kasę. Poczytajcie ostatnie wypowiedzi Boulliera, które są bardzo stonowane i ostrożne. Moim zdaniem jeśli Robert kiedykolwiek wróci, czego mu bardzo życzę, to najprawdopodobniej będzie to niestety inny słabszy team. A będzie tak na pewno, jeśli Robert nie wróci na 2012.
RC

Mateusz Cieślicki pisze...

Oj... Słabo zna Pan Roberta. Po pierwsze - Robert raczej nie przesiaduje w necie czytając opinie na swój temat, po drugie nieważne co byśmy mu mówili, do czego namawiali, on zrobi po swojemu i nie będzie się oglądał na zdanie innych. Nie będzie trenował bardziej ani mniej zależnie od naszych opinii.
Co do słabszego zespołu... cóż... no może to być prawdopodobny scenariusz, ale ja zawsze przypominam sobie 2009 rok i Brawn GP, które miało być czerwoną latarnią a zmiażdżyło rywali... nigdy nie wiadomo czy np. HRT nie wymyśli w przyszłym sezonie czegoś co pozwoli im wygrywać. To b. mało realne, ale prawdopodobne.

zagiel_1987 pisze...

Z Brawn GP była to trochę inna historia, bo jak wiadomo, zespół ten był stworzony na bazie mającej już spore doświadczenie i pojedyncze sukcesy Hondy, która praktycznie od początku odpuściła sezon 2008, by budować auto na sezon 2009, a jak się na koniec sezonu 2008 okazało, wycofała się z F1 i sprzedała Rossowi Brawnowi gotowe nadwozie, do którego tylko został wrzucony silnik i skrzynia od Mercedesa. Tak więc wątpie, żeby zespoły bez doświadczenia jak np. wspomniane przez Pana Mateusza HRT nagle wymyśliło super rozwiązanie, które ulokowałoby ich w czołówce. Niby jest to możliwe, ale jednak szanse ku temu, są bliskie zeru.
Wracając do Roberta, on na pewno zrobi wszystko by wrócić, ale czy pozwoli mu na to jego organizm, to dopiero czas pokaże i nawet lekarze tego nie zagwarantują w 100%.

Mateusz Cieślicki pisze...

No tak, ale pamietamy, gdzie miało być Brawn GP według przedsezonowych zapowiedzi - na szarym końcu, a okazało się zupełnie inaczej.

Anonimowy pisze...

Drugim sztandarowym przykładem jest Red Bull. Gdy w 2005 roku Mateschitz kupił Jaguara, również nic nie wskazywało na to, że już po pięciu latach będzie to topowy zespół. Moim zdaniem, to, że Robert trafi do słabszego na dzień dzisiejszy teamu jest wręcz pewne, nie rokuję też sukcesu HRT i VR. Natomiast czarnym koniem w sezonie 2012 mogą się okazać Sauber i Williams. Pierwszy z nich, dzięki kasie Carlosa Slima może dysponować dużym budżetem, a jest to doświadczona stajnia, która w tym roku wykonała duży progres. Co do Williamsa - mimo kiepskiej formy, to członek "wielkiej trójcy" F1. Między Williamsem, a resztą teamów z silnikiem Coswortha jest przepaść. Wydaje się więc, że sama konstrukcja wcale nie jest słaba, lecz to wina silnika, co przypuszczalnie ulegnie zmianie w przyszłym sezonie. Mówi się o powrocie do współpracy z Renault, ale jeśli oni odejdą z F1 z powodu nowych przepisów, to albo dojdzie jakiś inny dostawca silników, albo przestanie obowiązywać zasada mówiąca, że jeden producent może zaopatrywać tylko trzy teamy. Po ostatnich roszadach personalnych widać w Williamsie wielką determinację do powrotu na szczyt.
Zarówno jedna, jak i druga ekipa z pewnością nie pogardzi kierowcą klasy Roberta, zresztą kto odniósł ostatnie zwycięstwo dla Saubera? Przeczuwam, że jeśli Robert wróci, to w biało-granatowych barwach.

Anonimowy pisze...

A ja chcę podziękowac za arykuł... Też mam podobne odczucia. Naprawdę nie rozumiem uprzedzenia niektórych tu obecnych do pana Morelliego... Z całym szacunkiem, ale porównywanie go do sprzedawcy jest nie na miejscu...On nie jest tylko menagerem...Zna Roberta można powiedziec od dziecka...A co do kasy... no trudno żeby pracował za darmo..Kompletnie nie rozumiem zarzutóww jego kierunku... Co do spekulacji (wręcz pewności co poniektórych osób), że jeżeli RObert wróci to na pewno do słabszego teamu... na dzień dzisiejszy to jak wróżenie z fusów, ale jakoś trudno mi to sobie wyobrazic podobny scenariusz... Szczerze w to wątpie. Co do słów Boulliera... Po wcześniejszych wpadkach(w tym Lopeza) oraz jego wypowiedziach o swoich obecnych kierowcach, a także reakcjach kibiców oraz światka F1 musi tak mówic!

Anonimowy pisze...

No właśnie, Morelli to taki trochę inny sprzedawca, Robert to taki trochę inny towar, F1 to taki trochę inny rynek. Tu nikt nie kupi "kota w worku" jeśli już jakiś nowy kontrakt to najpierw Robert wykręci fenomenalny czas w bolidzie nowego pracodawcy i to będzie dopiero podstawa do pertraktacji a nie jakaś gra pozorów w czasie rehabilitacji...
To było jedno, drugie to właśnie przyjaźń jaka łączy Morelliego z Kubicą. Jak się tyle lat razem wytrzymało w różnych okolicznościach to się albo jest przyjacielem albo żadnych koneksji nie ma nawet biznesowych. Sołłł, myślę, że to wszystko co mówi Morelli to z jednej strony zasłona dymna chroniąca Roberta przed "fakciarzami" czyli ochrona Jego prywatności, którą mam wrażenie Kubica ceni nie mniej niż wyścigi i należy to uszanować. Z drugiej strony Robert bardzo ceni sobie fanów i właśnie w ich stronę ukłon z Jego strony w ich kierunku i zdecydowane zapewnienia Morelliego, o powrocie na GP Brazylii (najpóźniej). Jak dotąd wszelkie słowa Morelliego jeśli się nie sprawdzały, to w pozytywnym sensie, czyli Robert wyprzedzał plany i prognozy i oby tak dalej:)

Co do teamu, wiadomo, że Renia nie przemyślała a może i przemyślała kontrakt Roberta. Daję głowę, że tak naprawdę ogromnie żałują, że się zgodzili na rajdy (albo musieli się zgodzić, inaczej by Robert dla nich nie jeździł? a jak tak to może już dawno by ich nie było w F1? takie moje spekulacje). Jeśli de facto są w finansowych tarapatach to nie bez znaczenia jest tu wypadek Roberta... Więc z biznesowego punktu widzenia właściciel Reni może być jak najbardziej wściekły na Roberta i może nie chcieć Go widzieć w tym roku w swoim bolidzie (taka mała kara). Jeśli ta hipoteza jest słuszna i Lopez okaże się dużym uparciuchem a Robert będzie gotów do ścigania się w F1 to po prostu może zasiąść za kierownicą bolidu innej stajni a jak widać propozycji miałby chyba kilka. I to właśnie zapewne jest przyczyna aury tajemniczości wypowiedzi Morelliego dotyczących startów Roberta jeszcze w tym sezonie niekoniecznie w LR. No bo wiadomo, może Lopez zmięknie, a jak nie, to trzeba wynegocjować jak najlepsze warunki u konkurencji (możliwość startu w rajdach).
Jeżeli Robert nadal pała miłością do rajdów, to nie jestem egoistą i życzę Mu aby podpisał taki kontrakt, który Mu zapewni możliwość pokonywania OeSów. W końcu to kocha i dla benzyny żyje. Ryba musi pływać! To Jego droga życia nie nasza, my możemy tylko kibicować, trzymać kciuki i modlić się o bezpieczne przekraczanie linii mety przez Roberta, czego i Jemu i nam jak najszybciej życzę:)

Sebastian S.

Marlen pisze...

Choć często tu zaglądam,rzadko się "odzywam",tym razem zainspirował mnie komentarz Sebastiana S.,z którym zgadzam się w 100%,a najbardziej wzruszyły mnie słowa "ryba musi pływać",-mało kto to rozumie,i ciesze się,(ze choć rzadko) ale jednak, zdarzają się takie osoby,potrafiące zrozumieć pasje i zamiłowanie do tego co kocha Robert,a przy tym potrafi to uszanować :) Fantastycznie Sebastian,cudownie jest czytać takie komentarze,dziękuje :)
Jeżeli chodzi o wywiad z D.Morelli,podobnie jak Mateusz,zauważyłam,ze w ich głosach nie było nawet krzty watpliwości,że Robert mógłby nie wrócić,to luźna rozmowa i tym i o tamtym,jakby wiedzieli więcej,niż to co zostało przekazane do tej pory ( podejrzewam,ze tak właśnie jest ).
Druga cześć była chyba o wiele ciekawsza od 1(moim zdaniem na pewno),i bardzo,bardzo podbudowująca.Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Dziękuję Marlen za miłe słowa:)
Cóż, ja jestem może na tej uprzywilejowanej pozycji, że przez jakieś 12-15 lat byłem uzależniony od adrenaliny i to w końcowym okresie takiej bardzo dużej bym powiedział;) Teraz w zawieszeniu jestem, założyłem rodzinę, więc priorytetem jest "odchowanie" dzieci, potem mam nadzieję, że jeszcze nie zardzewieję tak bardzo i wrócę do swojej pasji. Z tym, że mi było stosunkowo łatwo, bo jeszcze dobrze pamiętam "normalne" życie. Natomiast mogę się wczuć w sytuację Roberta. Należy pamiętać, że nie jest to "normalny" człowiek. On praktycznie odkąd sięga pamięcią czuł intensywnie zapach benzyny i prędkość, właściwie nie wie jak wygląda "normalne" życie i nie potrafi żyć tak jak zdecydowana większość z nas. Tolerujemy homoseksualistów a dlaczego nie potrafimy tolerować ludzi takich jak Robert, dla których pasja jest najważniejszą sprawą w życiu, jest dosłownie i w przenośni ich życiem.
Brak profesjonalizmu??? Bzdury, ten facet ma po prostu jaja, żyje po swojemu i jest dzięki temu szczęśliwy a z Jego szczęścia płyną Jego sukcesy. Jego psychiki zapewne większość z nas nie jest w stanie zrozumieć, ale uszanujmy i bądźmy tolerancyjni dla naszego mistrza.
To do wszystkich co nie potrafią zrozumieć startów Roberta w rajdach i zniesmaczeni całą sytuacją zieją pesymizmem.
Ja trzymam kciuki za Monzę, ale jak będzie Brazylia a będzie na 100% (chyba, że zrobią to co z Bahrajnem) to też się nie pogniewam:)

Pozdrawiam

Sebastian S.