Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

czwartek, 30 czerwca 2011

Formuła 1 bez Roberta Kubicy - tracą wszyscy, nawet Heidfeld

Ktoś znany (zgadnijcie kto...) powiedział w 2003 roku, że oglądanie Formuły 1 bez polskiego zawodnika, to jak oglądanie skoków narciarskich bez Adama Małysza. Trudno nie przyznać części racji tym słowom i choć Formuła 1 zawsze była, jest i będzie ekscytująca, to brak w obecnym sezonie Roberta Kubicy doskwiera wszystkim. Samemu Robertowi, polskim kibicom, zespołowi Lotus Renault GP, Formule 1, reklamodawcom i sponsorom a nawet, paradoksalnie, Nickowi Heidfeldowi.



Wspomniane wyżej zdanie wypowiedział w 2003 roku... Robert Kubica. Wszyscy jego kibice - zarówno w Polsce jak i zagranicą mogą przyznać, że brakuje im emocji związanych z występami Polaka na torach Formuły 1. Ci, którzy oglądali Formułę 1 wyłącznie dla Kubicy odeszli od telewizorów, a szkoda. Odzwierciedla się to liczbami. W obecnym sezonie pojedynczy wyścig ogląda średnio około 950 tysięcy widzów. Dla porównania rok temu były to prawie dokładnie 2 miliony. Dla Polsatu wiąże się to jednocześnie z mniejszymi wpływami z reklam. Pewnie dlatego stacja zrezygnowała z wysyłania na wyścigi już nawet Krystiana Sobierajskiego, który kiedyś gościł na niemal każdej rundzie.

O finansach będę jeszcze pisał, ale teraz wrócę do aspektu sportowego. Nieobecność tak znakomitego zawodnika jakim jest Robert Kubica bardzo negatywnie wpływa na wyniki zespołu Lotus Renault GP. Najprościej wyrazić to ponownie liczbami - po rozegraniu w poprzednim sezonie ośmiu rund na tych samych torach, na których już w obecnym sezonie 2011 odbyły się wyścigi, Robert Kubica miał 83 punkty. W tym sezonie obaj kierowcy Lotus Renault GP - Witalij Pietrow i Nick Heidfeld zgromadzili łącznie... 61 oczek. A przecież na początku sezonu mówiło się, że samochód ekipy z Enstone jest znacznie lepszy od zeszłorocznego modelu.

Absencja Kubicy negatywnie odbija się też na całej Formule 1. Mniejsze zainteresowanie w Polsce nie jest rekompensowane zainteresowaniem z kraju, z którego pochodzi jego zastępca, czyli Nick Heidfeld. Niemcy mają teraz innego bohatera. Również sportowo F1 stoi trochę niżej, gdyż Kubica przez ostatnie lata zwykł być przykładem bezbłędnej jazdy. Swoją nietypową, jak na ten zwariowany świat, osobowością, wnosił też wiele nowego do całej karuzeli wyścigowej. Za Robertem tęsknią też kierowcy z padoku.

A teraz wspomniane wcześniej finanse. Wszyscy wiemy, że Formuła 1 to połączenie sportu i biznesu. Niewiele mamy przypadków, że zawodnik sam, wyłącznie swoją pracą i talentem dostaje się tam bez podpierania się pieniędzmi sponsorów. To właśnie oni zapewniają pieniądze na rozwój kierowców i samochodów, licząc potem na ich zwrot z reklamy swoich produktów. W tym sezonie sponsorzy zespołu Lotus Renault GP i samego Roberta Kubicy muszą przełknąć gorzką pigułkę. Wartość marek efektywnie wypromowanych przez Kubicę spadła w tym roku o 50 % - z 21,4 mln zł w roku ubiegłym do 10,6 mln w tym roku.

Dużo stracił też, w mojej opinii, Nick Heidfeld, który dostał możliwość jazdy w bolidzie Roberta. Niemiec ostatecznie dowodzi w tym sezonie, że nie jest kierowcą mogącym równać się z Polakiem. Jeździ miernie, nie wykorzystując możliwości samochodu. Nick zawsze był mocny w gębie, ale na torze idzie mu już słabiej i Lotus Renault GP może być jego ostatnim zespołem w F1 i zakończy w nim przygodę już po tym sezonie.

Jedynym, który zdaje się minimalnie "zyskiwać" na nieobecności Kubicy, wydaje się być Witalij Pietrow, który na tle słabo spisującego się Heidfelda, uchodzi za niezłego kierowcę. Rosjanin rzeczywiście, poprawił się od zeszłego roku, ale nadal nie dorównuje do pięt topowym kierowcom. W poprzednim sezonie, gdy Kubica miażdżył go na torze, w opinii wielu był jednym z najgorszych kierowców.

Najwięcej na wypadku z lutego stracił jednak sam Robert Kubica. Cierpienia fizyczne i psychiczne, niepewność, strach, wątpliwości, stracony czas w najlepszym okresie swojego życia... tego nie odda mu nikt. Oglądanie wyścigów Formuły 1 z myślą, że to on tam powinien być. Nie wspominam nawet o pieniądzach. To, że Robert potrafi tak walczyć i mieć taką determinację w tak trudnym momencie jego kariery świadczy o tym, że jest człowiekiem wyjątkowym i jak powiedział mi kiedyś ktoś nie interesujący się na co dzień Formułą 1: "Chciałbym, żeby Kubica wrócił, bo to co osiągnął, zdobył ciężką pracą. Należy mu się". Oby Robertowi się udało. A jeżeli los pozwoli, odrobi wszystkie stracone w tym sezonie rzeczy z nawiązką.

Więcej informacji o całej Formule 1 znajdziesz na www.f1ultra.pl



Reklama
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
powrotroberta jest już na facebooku! Dołącz do osób go lubiących!

www.techpro.pl - maszyny i narzędzia budowlane - sprzedaż i wynajem, niskie ceny, fachowa obsługa!

17 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Oczywiście, że tak.100 % zgody.Robert wróci i napewno nieraz będzie Mistrzem Świata.Gdzies widziałem wypowiedź jednego z internautów:"Gdy tak patrzę na Roberta, to wydaje mi się, że zostanie Mistrzem Świata to jego przeznaczenie"-rzeczywiście tak jest.
Robert, wszyscy czekamy na Twój powrót.Dawałeś nam wiele radości, a będzie jeszcze lepiej.

Piotrek

Szybkiego powrotu do zdrowia Robert

Anonimowy pisze...

Bardzo chcę aby Robert wrócił do F1. W tym sezonie myślę, że to jest niemożliwe. W następnych podejrzewam, że też nie da rady. Uszkodzone kości, ścięgna, mięśnie się zrosną. Nerwy być może podejmą swoją funkcję. Ale roztrzaskany łokieć !, bark i na pół przecięta dłoń mogą nie wrócić do funkcji potrzebnej do startów w F1.

Anonimowy pisze...

Za wypadek Roberta w dużej mierze odpowiada pan E. Boulier. O ile dobrze pamiętam nie puścił go na rajd Monte Carlo(jest profesjonalnie przygotowany) ale pozwolił mu się ścigać na wioskowym włoskim rajdzie w samochodzie innym niż RENAULT (czeska skodziawka). Lepiej było wziąć ŁADĘ.

Anonimowy pisze...

ludzie o czym w piszecie. Robert wroci i to w tym sezonie jeszcze.Pozdro dla Roberta i dawaj na qwal i wyscig bo juz sie doczekac nie moge. Marcin

Anonimowy pisze...

To, że wszyscy tracą bez Robeta na F1 to bzdura- traci Robert, Morelli polscy kibice(ja też - bo Roberta nie oglądam w akcji) ale głównie Polsat. Kierowcy się cieszą łącznie z Heifeldem i Robertowi współczują.

Anonimowy pisze...

Zapewnieniom jego managera nie można wierzyć bo to po prostu jego praca (i dzięki temu udało mu się zatrzymać sponsora Lotto). Jedyne co daję wiarę na powrót to determinacja Kubicy. Niestety jest taka możliwość że jego rehabilitacja zatrzyma się na pewnym etapie i nawet 10 godz treningów na dzień nic nie zmieni. Mam nadzieje że będzie inaczej.

Mateusz Cieślicki pisze...

eh!
Tej decyzji o Monte Carlo nigdy nie zrozumiem. Większy splendor (myślę, że w tych warunkach, które panowały podczas tegorocznego Monte Carlo, jeżeli wybrałby dobre opony, pokazałby swoje wielkie umiejętności), lepsze trasy itp. Robert nie wystartował tam, postanowił wystartować za to w dwóch mniejszych rajdach. Skończyło się fatalnie...

Anonimowy pisze...

Prosze was jak nie ma konkretnych informacji o zdrowiu Roberta to nie pieprzcie trzy po trzy o tym kto co stracił. To wszyscy wiedzą.

Mateusz Cieślicki pisze...

Już raz ta kwestia była roztrząsana na blogu. Jeden z użytkowników wyraził podobny pogląd, ale w obronie moich "komentarzy i felietonów" stanęło kilku innych czytelników. Swoją pracę kieruje do Was, czytelników, jeżeli większość nie życzy sobie tekstów innych, niż dotyczących bezpośrednio Roberta, to mogę przestać je publikować. Myślę jednak, że lepiej czasem przeczytać coś nowego, skomentować inną kwestie, która nadal jest związana z Kubicą.
Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Renault to mierniutkie auto i Kubica niewiele by tu zmienił. Na początku sezonu auto może i było w miarę blisko czołówki, ale bogaci rywale szybko odjechali. Kubica wszak inżynierem nie jest i auta by nie skonstruował, bo to zadanie dla ludzi z wykształceniem technicznym i skoro oni tego nie potrafią naprawić, to kierowca tym bardziej by tego nie dokonał. Wskazówki kierowcy to tylko dodatek w całym procesie budowy. Widocznie Renault nie stać obecnie na ekipę inżynierską wyższej klasy. To ostatnie zresztą i tak nie jest gwarantem , co widać po ekipie Mercedesa - mają kasę, mają Brawna i jego ekipę, a auto nie jeździ.

Anonimowy pisze...

Renault było konkurencyjne na początku sezonu i tak jak wielu ekspertów przewidziało przestało się rozwijać bez Kubicy. Może inżynierowie nie są z najwyższej półki ale dobry tester, kierowca z takim wyczuciem technicznym i intuicją jak Kubica jest w stanie tutaj wiele nadrobić.

Anonimowy pisze...

Renault przestało się dość szybko rozwijać także w ubiegłym sezonie - 83pkt RK w pierwszych dziewięciu wyścigach i tylko 53 w kolejnych dziesięciu.

Mateusz Cieślicki pisze...

Zgadzam się z powyższym. Według mnie Kubica to bardzo wartościowy kierowca również pod tym względem. On testował już w wieku 15 lat dla CRG...

Mateusz Cieślicki pisze...

"Renault przestało się dość szybko rozwijać także w ubiegłym sezonie - 83pkt RK w pierwszych dziewięciu wyścigach i tylko 53 w kolejnych dziesięciu." - bo nie dysponując dużą kasą nie da się zrobić dużych zmian w krótkim czasie. Poza tym kalendarz F1 jest jakoś tak ułożony, że Robertowi znacznie bardziej pasują początkowe tory w kalendarzu - Monako, Montreal, Melbourne, Barcelona - wszystkie one są w pierwszej części sezonu. Druga część sezonu to już szybkie, otwarte tory, łatwiejsze w pokonywaniu, gdzie mniej liczy się kierowca.

Anonimowy pisze...

Witam, anonimowy z 21,06 napisał "Renault to mierniutkie auto i Kubica niewiele by tu zmienił", "Kubica wszak inżynierem nie jest i auta by nie skonstruował" - wystarczy zobaczyć wyniki z pierwszych dwóch wyścigów Vitek i Heidfeld na pudle!!! To pozostałość po ciężkiej wytężonej pracy Roberta i mechaników przed sezonem!!! Wszystko w temacie. Tak sobie wchodzę na statystyki z poprzednich sezonów i aż się łezka w oku kręci ile Robert już dokonał, ile radości przed ekranem tv dostarczył i czekam z niecierpliwością na więcej jeszcze w tym sezonie.

Pozdrawiam. Arrczi.

Anonimowy pisze...

Główny problem w rozwoju to jest to że kierowcy nie znają dobrze auta. Cały team nie wie co poprawić jaki obrać kierunek rozwoju bo kierowcy tego teamu to ... Pewnie jak Heidfeld i Petrov chwalą samochód bo nie wiedzą co zrobić aby było lepiej. Czy widział ktoś żeby Boulier mówił w czym mogą się jeszcze poprawić ? Albo wypowiedź któregoś z kierowców : na silverstone powinno być dobrze bo są szybkie zakręty a nasz bolid dobrze sobie z nimi radzi. To teraz ja się pytam : mają super auto aerodynamicznie ? czy może przyczepność mechaniczna jest ważna w tych zakrętach? Wszyscy w tym zespole się pogubili bez Roberta.

Anonimowy pisze...

Mateuszu, pisz proszę, podzielam Twoją opinie, info o RK chłonę, pozostałe info czytam, tak wiec czekam na kolejny temat dotyczący RK. Pozdrawiam Ciebie i Was forumowicze