Strona główna Informacje z WRC O Robercie Kubicy Klasyfikacje Kontakt English version

wtorek, 24 maja 2011

Wielki wywiad z Robertem Kubicą

Podczas Rallye du Var Robert Kubica udzielił bardzo długiego wywiadu francuskiej gazecie L`Equipe. Polak mówi w nim o miesiącach rehabilitacji, operacjach, swoim powrocie do sportu, ograniczeniach fizycznych, jakie nadal ma i swojej przyszłości. Cały wywiad przeczytacie poniżej. PS. Proszę nie przejmować się datą tego wpisu.

Jest to bardzo ważny wywiad i pierwszy tak kompleksowy, w którym Robert otwarcie mówi o tym co czuje i jak obecnie wygląda jego sytuacja - zapraszam do lektury. Część tłumaczenia pochodzi z serwisów autoklub.pl i sport.pl.

Podczas gdy sezon Formuły 1 kończy się w Brazylii, ty zdecydowałeś się wystartować w Rallye du Var, ostatniej rundzie Rajdowych Mistrzostw Francji. To chyba ciężkie dla ciebie być tutaj, kiedy cała akcja toczy się za oceanem?
RK: Nie, nie mam z tym problemu, bo nie porzuciłem Formuły 1. Poza jednym czy dwoma wyścigami, których nie oglądałem, bo byłem zajęty, obejrzałem całe mistrzostwa w TV. Jest jednak jedno nieprzyjemne uczucie.

Rozczarowanie?
RK: Nie, to nie to. Zwyczajnie trudno pogodzić się z faktem utraty ulubionej rzeczy, szczególnie gdy jest się tak bardzo zależnym od spraw, na które nie ma się wpływu. To uczucie nie chce mnie opuścić. Teraz jest mi znacznie trudniej śledzić Formułę 1 w telewizji niż jeszcze rok temu. Wtedy byłem bardzo chory, przechodziłem kolejne operacje – jedna po drugiej i bardziej martwiłem się o to, jak odzyskać sprawność po kontuzjach. Formuła 1 była wtedy najmniejszym z moich zmartwień. Kiedy jednak wróciłem za kółko – w symulatorze, aucie drogowym, aucie GT, zdałem sobie sprawę, że moja szybkość jest taka sama. Wtedy wszystko się zaczęło. Nie jest mi łatwo śledzić Formułę 1 jako kibicowi.

Co myślisz, kiedy oglądasz wyścig w telewizji? Masz myśli, że życie jest niesprawiedliwe?
RK: Nie. Powiedzmy po prostu, że tęsknię za ściganiem się. To mój największy problem I przez to najbardziej cierpię. Kiedy jestem zajęty testowaniem na torze czy rajdami, to nie myślę o tym, jestem zajęty czymś innym. Ale kiedy w niedzielne popołudnie po wyścigu jestem w domu myślę sobie, że prowadzę nudne i monotonne życie. Z drugiej strony nie można mieć od życia wszystkiego, czego się pragnie. Jestem zadowolony z tego, gdzie jestem dziś. Muszę pracować, walczyć. Będę potrzebował również trochę szczęścia aby rehabilitacja przyspieszyła. Czuję się lepiej, ale potrzeba jeszcze sporo czasu aby w pełni wyzdrowieć.

Kiedy zacząłeś myśleć o powrocie do rywalizacji?
RK: Szczerze mówiąc, nawet przez myśl mi nie przeszło, że nie wrócę. Przeciwnie – byłem pewien, że kiedyś ponownie ustawię się na starcie. Rzeczywiście, miałem nadzieję, że usiądę za kierownicą bolidu Formuły 1 wcześniej, ale niestety nie wyszło.


Kiedy po raz pierwszy siadłeś za kółko?
RK: Pierwszy raz za kierownicą samochodu rajdowego siadłem w sierpniu 2011 r.

Jaki to był samochód?
RK: Moje Renault Clio S1600. Było to już jakiś czas temu, a potem przeszedłem serię operacji i nie mogłem przez długi czas jeździć. Przez półtora miesiąca nie mogłem nawet zbliżyć się do samochodu. Aby wrócić na najwyższym poziomie muszę ciągle trenować i spędzić dużo czasu za kierownicą. Teraz, kiedy od 3 miesięcy jeżdżę, moje wyniki poprawiły się znacząco i mam nadzieję, że mogę kontynuować powrót w takim samym tempie jak ostatnio.

Jakie są Twoje fizyczne ograniczenia? Co potrafisz zrobić za kółkiem, a czego nie?
RK: Mam jeszcze pewne ograniczenia, ale potrafię kierować już tylko prawą ręką. Mam sesje treningowe, że najpierw kieruję tylko lewą, a potem tylko prawą. Pół roku temu było to niemożliwe. Jestem naprawdę zadowolony z tego, jak moje ciało reaguje, mimo że podczas zakrętów odczuwam pewne niedogodności. Niesamowite, jak mózg, jak nasze organizmy są zdolne przystosować się do różnych trudności.
Problem polega na tym, że moje ramię jest nieco zablokowane. Cały czas istnieje pewne ograniczenie ruchu nadgarstka i łokcia. To na pewno nie kwestia siły. Pracowałem nad mięśniami i zostało to już załatwione, tu wszystko jest w porządku. To wyszło dużo później po wypadku, bo przez pierwsze miesiące jakoś to funkcjonowało.

Będziesz musiał przejść kolejne operacje?
RK: Cały czas z lekarzami zastanawiamy się nad poprawą ruchliwości ramienia, bo moim priorytetem wciąż jest powrót do Formuły 1. Ale dziś to temat nieaktualny. Nie mogę w takim stanie kierować w kokpicie. Kiedy pewnego dnia ręka będzie funkcjonować normalnie, jest wielka szansa na to, że wrócę. Ale jeżeli się to nie uda, powrót będzie trudny. Chyba że podwoimy szerokość kokpitu albo przynajmniej powiększymy go o 20 cm. Oczywiście można to poprawić kolejną operacją. Tyle że ja miałem już wiele zabiegów i trzeba rozważyć ryzyko kolejnego. Operacji nigdy nie robi się za darmo, natura zawsze wystawia za nie rachunek.

Jeżeli się nie uda, to co wybierzesz?
RK: Dziś to nie jest trudne, bym znalazł zajęcie za kierownicą w wyścigach Grand Tourisme. Moje nazwisko ma jeszcze pewną wartość. W rajdach nie mam zbyt dużego doświadczenia, muszę się dużo nauczyć, odłożyć na bok ambicje. W przyszłym roku nabijałbym kilometry, ale muszę szybko podjąć decyzję, bo czasu pozostało mało. Rozmawiam z M-Sport (prywatny zespół, który wystawi w przyszłym roku zespół jeżdżący samochodami Forda) i Citroenem, ale jeszcze nie zdecydowałem, czy w ogóle będę startować w rajdach.
Jeżeli wybiorę rajdy, 2013 będzie rokiem przeznaczonym na naukę, na zdobywanie doświadczenia, bez oglądania się na wyniki. Po prostu jazda, jazda, jazda, pokonywanie kilometrów. Aby pewnego dnia osiągnąć najwyższy poziom w mistrzostwach świata, trzeba przyzwyczaić się do różnego rodzaju nawierzchni, ale nie najszybszym samochodem. Starty w rundach mistrzostw świata w przyszłym roku byłyby początkiem programu, przewidzianego na 2-3 lata. Trwają rozmowy - i zobaczymy...
Nie ma już fabrycznego teamu Forda, tylko jest prywatny zespół, a to duża różnica. Rozmawiam z M-Sportem i Citroenem na temat ewentualnej przyszłej współpracy, ale ponieważ nie podjąłem jeszcze decyzji czy wybiorę rajdy, czy wyścigi, nie ma sensu mówienie o planach. Muszę się szybko zdecydować, ponieważ już wkrótce rozpocznie się sezon 2013.

Jakie kryteria bierzesz pod uwagę przy dokonywaniu wyboru?
RK: Wszystko zależy od możliwości, jakie będę miał w rajdach. Zobaczymy, co mi zaproponują. Bo nie chcę jeździć w rajdach przez rok i potem w listopadzie nie wiedzieć, co będę robił w 2014. Jeżeli postawię na rajdy, musi to być program na dwa lub trzy lata, pozwalający osiągnąć najwyższy poziom.

Być może rezultat w Rallye du Var wpłynie na twoją decyzję i skłonisz się ku rajdom?
RK: To dziwne – z jednej strony jestem bardzo zadowolony z szybkości, jaką pokazałem w tym rajdzie, ale z drugiej strony nie jest łatwo zmienić dyscyplinę wiedząc, że nadal masz tę szybkość. Mógłbym oczywiście uprościć sprawę i uznać, że koniec z wyścigami. Wiem tylko, że nie mogę robić w F1 tego, co robiłem przed wypadkiem więc muszę wybrać inny kierunek, zrobić kolejny krok w mojej karierze. Zobaczymy…

Jak to zrobiłeś, że jesteś takim optymistą po tym, co przeszedłeś?
RK: Czasami moje wypowiedzi sprawiają wrażenie, że jestem optymistą, podczas gdy to wcale nie jest prawda. Trudno mi to wytłumaczyć, nie mam ochoty zagłębiać się w to, co się mi przydarzyło, wiedzieć, czy żyje mi się dobrze, czy nie. Muszę się z tym wszystkim pogodzić. Nie mam wyjścia. Natychmiast po moim wypadku w ubiegłym roku powiedziałem, że jestem zadowolony, że z tego w ogóle wyszedłem. Kiedy jesteś w szpitalu, kiedy widzisz ludzi, którzy nie mieli tyle szczęścia co ty, to wtedy starasz się to relatywizować. Często nie przywiązujemy wagi do wielu rzeczy. Kiedy wszystko idzie dobrze, życie jest piękne i zdrowie w porządku, zdarzy się coś głupiego, a my od razu się na to skarżymy. Kiedy jednak jesteś przykuty do łóżka szpitalnego, nie możesz wstać, wtedy małe rzeczy zaczynają sprawiać ci radość. W takich momentach jesteś nawet czasami bardziej zadowolony, nawet gdy nie masz tego, o czym marzysz.

Źródło: autoklub.pl, sport.pl, L`Equipe, autosport.com

Strona powrotroberta.blogspot.com jest na facebooku oraz Twitterze! Dołącz do osób go lubiących i bądź na bieżąco! 

Więcej o całej F1 na MC Formula i f1ultra.pl   

7 komentarzy:

jarku pisze...

Robert się otworzył. Chyba jednak ten wypadek zmienił go.
Forza Robert!

Błażej Kasperski pisze...

Ten wywiad odpowiedział na wiele pytań.
Co za osobowość!!
Podziwiam takich ludzi i sportowców.

Piotr Budzyniak pisze...

Panie Robercie,życzę Panu,niech się spełnią Pańskie marzenia w całej rozciągłości !!!

ParzA pisze...

"I find it difficult to move my arm. This problem manifested itself after a few months after the accident. The first five months was not so bad. I had several operations that were to improve this issue, but they failed to any give spectacular result."

Czyżby to oznaczało, że operacje tylko pogorszyły sprawność ramienia?

Bluff pisze...

A Gutowski daaawno temu mówił o, że Rosello nie powie, że coś zepsuł. Od razu zaznaczył, że nie sugeruje, żeby tamten coś zepsuł. I od tamtego czasu Gutowski mówił głównie o rajdach.

Pawelp pisze...

Pamiętacie, że podczas ciszy medialnej mówiło się o spowolnieniu rehabilitacji? Teraz Robert powiedział, że problem z ramieniem pojawił się dopiero po jakimś czasie. Czyżby po wypadku jego funkcjonalność była większa niż teraz? Może zrobili o jedną operację za dużo i "natura wystawiła za nią rachunek"? Nie mam pojęcia jak interpretować te słowa Roberta. Wiadomo, że nie będzie obwiniał lekarzy, za to, że coś źle zrobili, na pewno był świadomy ryzyka kolejnych operacji.

chris de saint pisze...

No chyba jaśniej już się nie da.
Powiedział na raz dokładnie to, co wcześniej mówił w różnych wywiadach.
PRIORYTET - F1.
Ale podchodzi do tego realnie, bo wie, że może to się nie udać. Ale dopóki jest szansa to się nie poddaje i walczy.

Jeszcze słowo odnośnie "rozbratu z F1" na 2-3 lata jak to niektórzy sugerują:
tak wcale nie jest. Robert po prostu wie, że tyle może potrwać jego rehabilitacja i odzyskanie pełnej sprawności prawej ręki.
Jeśli okaże się - zakładam tylko hipotetycznie - że np. w połowie roku 2013 jakaś operacja dała spodziewany i wyraźny efekt i pod koniec sezonu Robert będzie mógł się wpakować do bolidu testowego, to nie wierzę, że nie będzie starał się o miejsce w F1 od 2014. Po prostu bierze pod uwagę wszystkie opcje. Jak się nie uda to zostanie w rajdach. Ale priorytet to F1. I wszystko jasne.